Basquiat. Życie i dziedzictwo legendy sztuki - Hoban Phoebe - ebook

Basquiat. Życie i dziedzictwo legendy sztuki ebook

Hoban Phoebe

0,0
69,00 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Jean-Michel Basquiat – błyskawiczny wzlot i mroczny upadek ikony sztuki.

W ciągu niespełna dziesięciu lat Jean-Michel Basquiat przeszedł drogę od nastoletniego twórcy graffiti do międzynarodowej gwiazdy sztuki. Błyskawiczne zdobycie sławy zbiegło się z bulwersującym przepychem artystycznego boomu lat 80. Artysta, który stał się nieodłącznym elementem sceny nowojorskiej, wybuchowej mieszanki muzyki, mody, sztuki i narkotyków, szybko związał się z kilkoma jej najsłynniejszymi osobistościami, m.in. Keithem Haringiem, Andym Warholem i Madonną.

Basquiat urzeczywistnił cyniczny aforyzm: Umrzyj młodo i zostaw po sobie piękne zwłoki. Zrobił jednak coś jeszcze: zostawił po sobie piękne dzieła. Z każdym mijającym rokiem niezwykła energia, przenikliwość i niewątpliwa oryginalność jego prac nabierają mocy.

W świecie, w którym ruch Black Lives Matter i bezwzględna potrzeba różnorodności należą do sił napędowych, sukces na arenie białej sztuki lat 80. i późniejszy rozgłos uczyniły z Basquiata wzór do naśladowania dla kolejnych pokoleń artystów.

Basquiat. Życie i dziedzictwo legendy sztuki, niezrównana biografia młodego malarza, to nie tylko sugestywny portret artysty, ale i jego czasów: od wzlotu i upadku ruchu graffiti przez scenę artystyczną East Village aż po marszandów i wymykające się spod kontroli domy aukcyjne.

Hoban wyraziście i zabójczo dokładnie przedstawia efekciarski świat sztuki lat 80. Hipnotyzująca lektura. - Patricia Bosworth, „The New York Times Book Review”
Bezkompromisowy, szczery portret Jeana-Michela Basquiata, prawdopodobnie najbardziej fascynującej i tragicznej osobowości w sztuce amerykańskiej od czasów Jacksona Pollocka. - Bob Colacello

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 608

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Basquiat

Dedykacja

MOJEJ MATCE,

LIL­LIAN HOBAN

WPROWADZENIE

PĄCZKUJĄCY BOOM NA BASQUIATA

W ciągu pra­wie czter­dzie­stu lat, jakie upły­nęły od śmierci Jeana-Michela Basqu­iata zmar­łego w wieku dwu­dzie­stu sied­miu lat w 1988 roku, jego sława stale rosła, o czym dobit­nie świad­czą ponad sto wystaw na całym świe­cie, liczne rekor­dowe ceny aukcyjne, mno­gość pro­duk­tów z jego moty­wami, począw­szy od desko­ro­lek, a skoń­czyw­szy na etui do iPhone’ów (Basqu­iat – wszech­obecna marka) oraz ambitni, chciwi naśla­dowcy – czy to począt­ku­jący arty­ści, czy bez­czelni fał­sze­rze. Jak mawiał Oscar Wilde: „Imi­ta­cja jest naj­szczer­szą formą pochleb­stwa”.

Fascy­na­cja Basqu­ia­tem wykra­cza jed­nak daleko poza pochlebne naśla­dow­nic­two, poza tra­giczny motyw genial­nego arty­sty, który umiera młodo. Co odpo­wiada za nie­prze­mi­ja­jącą atrak­cyj­ność Basqu­iata? Choć w jego życiu jak w kap­sule zamyka się kwin­te­sen­cja nowo­jor­skiego tygla twór­czego lat 70. i 80. XX wieku, to jego sztuka daleka jest od zamro­że­nia w cza­sie, a jej wymowa jest prze­ko­nu­ją­cym świa­dec­twem pro­ro­czego poczu­cia arty­sty, że wszystko jest wszę­dzie i naraz. Na długo przed­tem, zanim tech­no­lo­gia cyfrowa stała się wszech­obecna, Basqu­iat, mistrz sam­plo­wa­nia, stale pod­łą­czony do wła­snego, pry­wat­nego inter­netu, syn­te­ty­zu­jąc w swo­jej twór­czo­ści wszystko – od kre­skó­wek przez sym­bole hobo1, histo­rię sztuki po jazz – two­rzył uni­kalną, oso­bi­stą iko­no­gra­fię, która nie tylko za jego życia, ale i teraz odbija się dźwięcz­nym echem w kul­tu­rze.

Pośmiertna kariera Basqu­iata nie­ustan­nie tra­fiała na pierw­sze strony gazet, a jego war­tość, w każ­dym tego słowa zna­cze­niu, zde­cy­do­wa­nie rosła. W porów­na­niu ze swo­imi rówie­śni­kami z lat 80., mię­dzy innymi Keithem Harin­giem, Davi­dem Salle’em i Julia­nem Schna­blem, Basqu­iat gra we wła­snej lidze. Uwa­żany jest za mistrza XX wieku, a jego prace regu­lar­nie sprze­da­wane są w cenach dorów­nu­ją­cych cenom dzieł Picassa. W 2017 roku obraz Bez tytułu (Czaszka) z roku 1982 został sprze­dany na aukcji Sotheby’s za osza­ła­mia­jącą kwotę 110,5 miliona dola­rów, co ozna­cza, że było to naj­droż­sze w histo­rii dzieło ame­ry­kań­skiego arty­sty sprze­dane na aukcji, a w tam­tym cza­sie szó­ste naj­droż­sze dzieło sprze­dane na aukcji na świe­cie w kate­go­rii zarówno żyją­cych, jak i nieżyją­cych arty­stów.

Podob­nie jak sam Basqu­iat, jego nie­za­po­mniane przed­sta­wie­nia cza­szek mają nie­prze­mi­ja­jące życie poza­gro­bowe. Jako memento mori – dosłow­nie: pamię­taj o śmierci – prze­wi­jają się przez całą jego twór­czość, czy to sta­no­wiąc wizu­alny ślad trau­ma­tycz­nego wypadku z dzie­ciń­stwa, po któ­rym matka, artystka, poda­ro­wała mu Ana­to­mię Graya mającą być mapą powrotu do zdro­wia, czy to w nawią­za­niu do afry­kań­skich masek, jak robił to Picasso, czy też jako hołd dla haitań­skiego dzie­dzic­twa. Te cha­rak­te­ry­styczne ikony, przej­mu­jące obrazy, ema­nują dziką, nie­ugiętą siłą i osią­gają naj­wyż­sze ceny ryn­kowe.

Nabywcą dwóch prze­ło­mo­wych obra­zów z czaszką za rekor­dową cenę był japoń­ski miliar­der, przed­się­biorca Yusaku Maezawa: w Sotheby’s w 2017 roku zaku­pił wspo­mniany Bez tytułu (Czaszka) z roku 1982 za 110,5 miliona dola­rów (i napi­sał na Insta­gra­mie: „Z przy­jem­no­ścią ogła­szam, że wła­śnie wygra­łem to arcy­dzieło”, po czym wysłał je w świa­tową trasę. Pierw­szy przy­sta­nek: Bro­oklyn Museum). Sześć lat póź­niej Maezawa inny obraz Bez tytułu (Czaszka) rów­nież z 1982 roku, który kupił w Chri­stie’s w roku 2016 za 57 milio­nów dola­rów, sprze­dał za 85 milio­nów dola­rów na majo­wej wie­czor­nej aukcji w Phil­lips ze sztuką XX wieku i współ­cze­sną, prze­kra­cza­jąc sza­cunki domu aukcyj­nego w odnie­sie­niu do par­tii gwiazd usta­no­wione kilka mie­sięcy wcze­śniej. „For­bes” ujął to wtedy tak: „Basqu­iat rzą­dzi glo­bal­nym świa­tem sztuki arcy­dzie­łem, które ma przy­nieść 70 milio­nów dola­rów (…)”. (Opis ogrom­nego obrazu o wymia­rach 2,4 na 4,9 metra znaj­duje się w moim posło­wiu z 2004 roku, kiedy to kolek­cjo­ner Adam Lin­de­mann kupił go za 4,5 miliona dola­rów, co było wów­czas osza­ła­mia­jącą kwotą).

Choć rynek sztuki gene­ral­nie ostygł, rynek na Basqu­iata nie. W maju 2024 roku jego obraz Bez tytułu (ELMAR) z roku 1982 – perła w koro­nie wio­sen­nego sezonu aukcyj­nego – został sprze­dany w Phil­lips za 46,5 miliona dola­rów. W arty­kule „The New York Times” o ówcze­snym, dość chłod­nym rynku sztuki War­hola, Basqu­iata i Picassa uznano za „nie­za­wod­nie licy­to­wa­nych”. Spu­ści­zny mala­rza nie da się jed­nak mie­rzyć wyłącz­nie w dola­rach. Według wszel­kich sza­cun­ków Basqu­iat, praw­dziwa ikona kul­tury, zapew­nił sobie trwałe miej­sce w kano­nie histo­rii sztuki.

Koji Inoue, part­ner w nowo­jor­skim domu aukcyj­nym Hau­ser & Wirth i szef sprze­daży w tymże (w 2016 roku Inoue, pra­cu­jąc na sta­no­wi­sku spe­cja­li­sty ds. sprze­daży w Chri­stie’s Con­tem­po­rary, prze­wi­dział, że dzieła Basqu­iata prze­kro­czą gra­nicę 100 milio­nów dola­rów), mówi: „Zna­cze­nie arty­sty w danym momen­cie nie ma nic wspól­nego z jego war­to­ścią finan­sową. Basqu­iat to nazwi­sko, któ­rego nie można pomi­nąć, myśląc o naj­waż­niej­szych twór­cach XX wieku”.

Tym­cza­sem popu­lar­ność arty­sty gwał­tow­nie wzro­sła. Sza­cuje się, że w ostatni week­end lon­dyń­skiej wystawy „Basqu­iat: Boom na real­ność” w Bar­bi­can Gal­lery odwie­dziło ją 7 tysięcy gości, co ozna­cza, że była to naj­po­pu­lar­niej­sza wystawa w histo­rii tej insty­tu­cji. Była to też pierw­sza wystawa prac arty­sty w Wiel­kiej Bry­ta­nii od ponad dwu­dzie­stu lat i jego pierw­sza w histo­rii bry­tyj­ska retro­spek­tywa. Eks­po­zy­cja, obej­mu­jąca około 100 obra­zów, trwała od 21 wrze­śnia 2017 do 28 stycz­nia 2018 roku i osta­tecz­nie przy­cią­gnęła około 215 tysięcy zwie­dza­ją­cych. „Ta olśnie­wa­jąca retro­spek­tywa odsła­nia bru­talny roz­mach Jeana-Michela Basqu­iata, arty­sty, któ­rego zbry­zgane krwią usta i uśmiech­nięte ludz­kie czaszki uchwy­ciły tra­giczny bieg ame­ry­kań­skiej histo­rii” – gło­sił nagłó­wek entu­zja­stycz­nej recen­zji w „The Guar­dian”.

Wkrótce prace Basqu­iata zachwy­ciły także Paryż, gdy Fon­da­tion Louis Vuit­ton zor­ga­ni­zo­wała dwie wystawy, które trwały od 3 paź­dzier­nika 2018 do 21 stycz­nia 2019 roku; Basqu­iat został tu połą­czony z Ego­nem Schie­lem. Do zamknię­cia po tygo­dnio­wym prze­dłu­że­niu przy­cią­gnęły one aż 700 tysięcy zwie­dza­ją­cych. Zaj­mu­jąca cztery pię­tra i obej­mu­jąca 125 prac, w tym obrazy, kolaże, obiekty i rysunki, wystawa „Jean-Michel Basqu­iat” była ulu­bio­nym pro­jek­tem Ber­narda Arnaulta, pre­zesa i dyrek­tora gene­ral­nego LVMH (Louis Vuit­ton Moët Hen­nessy), kolek­cjo­nera z pierw­szego okresu, który wypo­ży­czył na nią sze­reg rysun­ków i obra­zów i który w przed­mo­wie do kata­logu wystawy oso­bi­ście nama­ścił Basqu­iata na „jed­nego z naj­waż­niej­szych arty­stów dru­giej połowy XX wieku”.

W ciągu dzie­wię­ciu lat od chwili, gdy napi­sa­łam wpro­wa­dze­nie do poprzed­niego wyda­nia tej książki, Basqu­iat był tema­tem kilku dużych wystaw rocz­nie, na któ­rych ana­li­zo­wano jego twór­czość z nie­mal każ­dej per­spek­tywy.

Na początku marca 2019 roku Brant Foun­da­tion zain­au­gu­ro­wała dzia­łal­ność w nowej sie­dzi­bie w East Vil­lage impo­nu­jącą retro­spek­tywą będącą mniej­szą wer­sją wystawy Fon­da­tion Louis Vuit­ton uzu­peł­nioną o prace z kolek­cji pry­wat­nych i muzeów, w tym nie­które z cha­rak­te­ry­stycz­nych dzieł Basqu­iata na topor­nych pod­obra­ziach. Kry­tycy „The New York Times” uznali ją za wystawę, któ­rej nie można prze­ga­pić. Jej kura­to­rami byli Peter Brant, wydawca „Inte­rview” do likwi­da­cji cza­so­pi­sma w 2018 roku i kolek­cjo­ner prac Basqu­iata, oraz Die­ter Buch­hart, kura­tor pary­skich wystaw Basqu­iata i Schie­lego. Wystawa w East Vil­lage trwała od 6 marca do 14 maja.

Retro­spek­tywa Brant Foun­da­tion była w pew­nym sen­sie powro­tem arty­sty do korzeni. Basqu­iat nie roz­po­znałby jed­nak zgen­try­fi­ko­wa­nej dziel­nicy East Vil­lage, którą kie­dyś nazy­wał swoim ulu­bio­nym miej­scem, tak samo jak daw­nej sta­cji trans­for­ma­to­ro­wej ConEd po prze­pro­wa­dzo­nej przez fun­da­cję wie­lo­mi­lio­no­wej reno­wa­cji. Poło­żona jest ona naprze­ciwko osie­dla miesz­ka­nio­wego, zale­d­wie rzut bere­tem od znaj­du­ją­cej się na Wschod­niej 10 Ulicy Fun Gal­lery – to tam­tej­sza wystawa Basqu­iata w listo­pa­dzie 1982 roku zapo­cząt­ko­wała jego karierę. Oprócz cenio­nego, war­tego 110,5 miliona dola­rów dzieła z kolek­cji Maezawy z 1982 roku Bez tytułu (Czaszka) na wysta­wie Brant Foun­da­tion zna­la­zły się m.in. takie prace, jak Char­les Pierw­szy (nawią­za­nie do idola Basqu­iata Char­liego Par­kera) i Św. Joe Louis oto­czony przez węże (St. Joe Louis Sur­ro­un­ded by Sna­kes; nie­zbyt zawo­alo­wane nawią­za­nie do rela­cji Basqu­iata z jego mar­szan­dami), które pier­wot­nie, gdy były poka­zy­wane po raz pierw­szy, sprze­dano za 6–10 tysięcy dola­rów.

Podob­nie jak w innych pra­cach Basqu­iata, poja­wiają się w nich wyraźne odnie­sie­nia do kwe­stii raso­wych, jak na przy­kład w iko­nicz­nym obra­zie Para­doks czar­nego poli­cjanta (Irony of Negro Poli­ce­man) eks­po­no­wa­nym na jego pierw­szej indy­wi­du­al­nej wysta­wie w SoHo w gale­rii Anniny Nosei w 1981 roku.

Skrom­niej­sza, ale wyjąt­kowa wystawa „Jean Michel Basqu­iat, Ksero” została otwarta w poło­wie marca 2019 roku w gale­rii Nahmad Con­tem­po­rary na Upper East Side i trwała do 31 maja. Jej kura­to­rem rów­nież był Buch­hart, który zbu­do­wał karierę na kura­to­ro­wa­niu wystaw Basqu­iata na całym świe­cie, w tym wystawy w Bar­bi­can (wspól­nie z Ele­anor Nairne). „Jean Michel Basqu­iat, Ksero” uka­zała twór­czość arty­sty z innej per­spek­tywy, dając wgląd w jego mate­riały źró­dłowe; wysta­wiono m.in. ponad dwa­dzie­ścia rzad­kich prac, w któ­rych arty­sta wyko­rzy­sty­wał kolo­rowe kse­ro­ko­pie do two­rze­nia kolaży na płót­nach. Poka­zano rów­nież zbiór kse­ro­wa­nych pocz­tó­wek sprze­da­wa­nych przez arty­stę na West Broad­way, głów­nej ulicy SoHo, gdzie w 1978 roku udało mu się nawet sprze­dać jedną swo­jemu ido­lowi, Andy’emu War­ho­lowi, który póź­niej został jego men­to­rem i z któ­rym współ­pra­co­wał.

Pod koniec czerwca 2019 roku Para­doks czar­nego poli­cjanta został ponow­nie zapre­zen­to­wany, tym razem w Gug­gen­heim Museum, gdzie odbyła się nie­wielka, ale zna­cząca wystawa „Znie­kształ­ce­nie. Histo­ria nie­opo­wie­dziana”, która wywo­łała dys­ku­sję w świe­cie sztuki na temat rasi­zmu, zarówno w kon­tek­ście poru­sza­nych na niej tema­tów, jak i poza nimi. Cen­tral­nym punk­tem wystawy był obraz z 1983 roku, który głę­boko zroz­pa­czony Basqu­iat nama­lo­wał wkrótce po tym, jak sze­ściu bia­łych poli­cjan­tów bru­tal­nie pobiło Micha­ela Ste­warta, dwu­dzie­sto­pię­cio­let­niego czar­nego arty­stę graf­fiti z klasy śred­niej nale­żą­cego do jego kręgu (w tym cza­sie Ste­wart spo­ty­kał się z byłą dziew­czyną Basqu­iata, Suzanne Mal­louk). Pobi­cie dopro­wa­dziło do śmierci Ste­warta i cho­ciaż druga wielka ława przy­się­głych uznała, że oskar­że­nie przez pro­ku­ra­turę funk­cjo­na­riu­szy zamie­sza­nych w tę sprawę jest zasadne, zostali oni póź­niej unie­win­nieni.

Domnie­mane mor­der­stwo Ste­warta prze­śla­do­wało Basqu­iata do końca krót­kiego życia. Arty­sta z prze­ra­że­niem powta­rzał przy­ja­cio­łom i kochan­kom: „To mogłem być ja”. Noc, w któ­rej podano wia­do­mość o śmierci Ste­warta, malarz spę­dził w miesz­ka­niu swo­jej ówcze­snej dziew­czyny, Paige Powell, obse­syj­nie malu­jąc czarne czaszki. Wkrótce nama­lo­wał obraz na ścia­nie pra­cowni Keitha Haringa, traf­nie zaty­tu­ło­wany Znie­kształ­ce­nie (Defa­ce­ment). Haring póź­niej wyciął obraz ze ściany, opra­wił w ozdobną złotą ramę i powie­sił na hono­ro­wym miej­scu nad łóż­kiem, gdzie pozo­stał aż do jego śmierci w 1990 roku.

Wystawa w Gug­gen­heim, która umie­ściła Znie­kształ­ce­nie w kon­tek­ście innych dzieł sztuki two­rzo­nych w latach 80., obej­mo­wała rów­nież ni­gdy wcze­śniej nie­pre­zen­to­wane prace samego Ste­warta, a także osiem innych prac Basqu­iata z lat 1981–1983, prace Haringa i Davida Ham­monsa oraz sito­druk War­hola przed­sta­wia­jący stronę „Daily News” z krót­kim tek­stem zaty­tu­ło­wa­nym Arty­sta mógł zostać udu­szony: doku­ment.

W nie­koń­czą­cej się histo­rii ame­ry­kań­skiego rasi­zmu poja­wił się gorzki przy­pis do wystawy w Gug­gen­heim, gdy Chaédria LaBo­uvier oskar­żyła to muzeum o rasi­stow­skie postę­po­wa­nie. Cho­ciaż śledz­two wyka­zało bez­pod­staw­ność zarzu­tów LaBo­uvier, Nancy Spec­tor, sza­no­wana dyrek­torka arty­styczna i główna kura­torka Gug­gen­heim, zre­zy­gno­wała ze sta­no­wi­ska.

Basqu­iat sta­now­czo pod­kre­ślał, że nie da się go zaszu­flad­ko­wać: dekla­ro­wał, że jego celem jest być sław­nym arty­stą, a nie sław­nym czar­nym arty­stą. Jed­nak jego twór­czość, pełna odnie­sień do czar­nej kul­tury, czar­nych spor­tow­ców i muzy­ków, zna­ko­mi­cie arty­ku­ło­wała hasło „Życie Czar­nych jest Ważne” [Black Lives Mat­ter] na długo przed poja­wie­niem się tego ruchu. Jego obrazy sta­no­wią mocne wizu­alne świa­dec­two tego, co zna­czy być czar­nym męż­czy­zną we współ­cze­snej Ame­ryce – zarówno wtedy, jak i teraz; są zarówno okrzy­kiem bojo­wym, jak i przej­mu­ją­cym, żar­li­wym pro­te­stem.

Basqu­iat zmarł dwa­dzie­ścia sześć lat przed Eri­kiem Gar­ne­rem, który poniósł śmierć w 2014 roku w wyniku zasto­so­wa­nia przez poli­cjan­tów chwytu duszą­cego, co jesz­cze bar­dziej pod­sy­ciło dzia­łal­ność Black Lives Mat­ter zało­żo­nego zale­d­wie rok wcze­śniej. Minęło jede­na­ście lat od śmierci Gar­nera, ale nie­prze­rwany, tra­giczny ciąg rasi­stow­skiej prze­mocy wobec Afro­ame­ry­ka­nów wciąż trwa. Prze­no­simy się do maja 2020 roku, kiedy w Min­ne­apo­lis zgi­nął Geo­rge Floyd. W odpo­wie­dzi na skargę, że posłu­żył się fał­szy­wym bank­no­tem 20-dola­ro­wym, biały poli­cjant przy­ci­snął go do ziemi i przez pra­wie dzie­sięć minut uci­skał kola­nem szyję Floyda, pod­czas gdy ten, podob­nie jak Gar­ner, char­czał bła­gal­nie: „Nie mogę oddy­chać”. Mor­der­stwo Floyda zapo­cząt­ko­wało wie­lo­dniowe pro­te­sty na całym świe­cie.

Choć w swo­jej twór­czo­ści Basqu­iat nie poru­sza wprost kwe­stii prze­mocy na tle raso­wym, jego dzieła są prze­siąk­nięte ele­men­tami raso­wymi, hono­ru­jąc takie afro­ame­ry­kań­skie sławy, jak mistrz olim­pij­ski Jesse Owens (Jesse, 1983), bok­ser Joe Louis (Św. Joe Louis oto­czony przez węże, 1982), gwiazda base­ballu Hank Aaron, któ­rego nazwi­sko czę­sto poja­wia się we wcze­snych pra­cach Basqu­iata, czy też jazz­man Char­lie Par­ker (Char­les Pierw­szy, 1982). Przy­kła­dem jesz­cze bar­dziej wyra­zi­stego odnie­sie­nia się do tych kwe­stii są obrazy takie, jak Han­del nie­wol­ni­kami (Slave Auc­tion, 1982) z cen­tral­nie umiesz­czoną czaszką i stat­kiem nie­wol­ni­czym oraz iko­niczny, pię­cio­czę­ściowy Nie­od­kryty geniusz delty Mis­si­sipi (Undi­sco­ve­red Genius of the Mis­sis­sippi Delta, 1983), który z histo­rii Afro­ame­ry­ka­nów wybiera miej­sce naro­dzin blu­esa do kon­tek­stu­ali­za­cji rasi­zmu i mar­gi­na­li­za­cji wkładu czar­nych arty­stów w kul­turę ame­ry­kań­ską. Tekst u góry głosi: „Głę­bo­kie Połu­dnie 1912–1936–1951”. (Arty­sta spryt­nie umiesz­cza nawią­za­nie do samego sie­bie, „Fig. 23”, tuż pod tytu­łem na pierw­szej czę­ści). Mamy też Afry­ka­nów w Hol­ly­wood (Hol­ly­wood Afri­cans, 1983) ośmie­sza­ją­cych ste­reo­typy na temat czar­nej roz­rywki.

Obec­nie Basqu­iata powszech­nie uważa się za mistrza. Nie jest jed­nak mistrzem żad­nego ist­nie­ją­cego gatunku, o czym świad­czą nie­które z wyżej wymie­nio­nych obra­zów, lecz mistrzem swo­jego wła­snego, sui gene­ris. Jego prze­ła­do­wane prace, kipiące moty­wami, sło­wami i sym­bo­lami, mogą wyda­wać się cha­otyczne, ale malar­ska metoda Basqu­iata oparta na stru­mie­niu świa­do­mo­ści zachęca widza do czy­ta­nia mię­dzy wier­szami, do łącze­nia kro­pek. Działa jak rodzaj wizu­al­nego espe­ranto, nada­jąc jego twór­czo­ści cha­rak­ter uni­wer­salny.

W 2019 i 2020 roku zor­ga­ni­zo­wano dwie duże wystawy Basqu­iata w Azji, gdzie boom na jego twór­czość trwa w naj­lep­sze. We wrze­śniu 2019 roku w Mori Arts Cen­ter w Tokio otwarto wystawę „Jean-Michel Basqu­iat: Made in Japan”, która trwała do listo­pada. Była to jego pierw­sza retro­spek­tywa w Japo­nii, choć za życia Basqu­iat miał tam sześć wystaw indy­wi­du­al­nych i brał udział w dzie­się­ciu zbio­ro­wych. Wystawa, któ­rej kura­to­rem był Buch­hart, obej­mo­wała 130 obra­zów, rzeźb i prac w tech­nice mie­sza­nej – część z nich zawie­rała japoń­skie motywy, słowa i posta­cie.

W paź­dzier­niku 2020 roku otwarto pierw­szą retro­spek­tywę Basqu­iata w Seulu w Korei Połu­dnio­wej, w Lotte Museum of Art, która trwała do początku lutego 2021 roku. Zaty­tu­ło­wana „Jean-Michel Basqu­iat: Kró­lew­skość, hero­izm, ulica” obej­mo­wała 150 prac wypo­ży­czo­nych z kolek­cji Josego Mugra­biego. Na cześć wystawy popu­larny k-popowy boys­band Pen­ta­gon wydał nową pio­senkę Basqu­iat zawie­ra­jącą frazę „Będziemy nowym Basqu­ia­tem”. Mie­siąc póź­niej, w marcu 2021 roku, obraz Basqu­iata Wojow­nik (War­rior, 1982) został naj­droż­szym w histo­rii dzie­łem zachod­niego arty­sty sprze­da­nym w Azji – rosną­cej w siłę na glo­bal­nym rynku sztuki – osią­ga­jąc cenę ponad 41 milio­nów dola­rów na aukcji „We Are All War­riors: The Basqu­iat” w Chri­stie’s w Hong­kongu.

Inspi­ru­jący zwią­zek Basqu­iata z muzyką był tema­tem wystawy „Pisa­nie przy­szło­ści: Basqu­iat i poko­le­nie hip-hopu” w Museum of Fine Arts w Bosto­nie. Wystawa, któ­rej otwar­cie nastą­piło 18 paź­dzier­nika 2020 roku i która trwała do 25 lipca 2021 roku, kon­cen­tro­wała się na jego for­ma­cyj­nej afi­lia­cji z hip-hopem i umiesz­czała go w kon­tek­ście rówie­śni­ków „post-graf­fiti”, takich jak Fab 5 Freddy, Futura, Keith Haring, Lady Pink, Lee Quiñones, Ram­mel­l­zee i Toxic. Zgod­nie z tytu­łem pre­zen­to­wała płodną spo­łecz­ność twór­ców graf­fiti, bre­ak­dan­ce­rów i rape­rów, w któ­rej Basqu­iat dora­stał. Spo­śród 120 wysta­wio­nych prac 25 było jego autor­stwa. „Boston Globe” napi­sał: „Każda sala jest obja­wie­niem (…). Już teraz wydaje się, że to naj­waż­niej­sza wystawa Basqu­iata, jaką będzie można zoba­czyć, a on jest tylko jed­nym z kil­ku­na­stu arty­stów na wysta­wie”.

17 czerwca 2021 roku Museum of Modern Art zor­ga­ni­zo­wało we współ­pracy z Tri­beca Film Festi­val pierw­sze w swo­jej sie­dzi­bie wyda­rze­nie po pan­de­mii i lock­dow­nie: pre­mierę czarno-bia­łej, zre­ma­ste­ro­wa­nej wer­sji filmu Juliana Schna­bla Basqu­iat z 1996 roku z Jef­freyem Wri­gh­tem w roli głów­nej, spon­so­ro­waną przez Cha­nel. Basqu­iat był wów­czas w cen­trum uwagi opi­nii publicz­nej tak czę­sto, że „For­bes” ogło­sił rok 2021 prze­ło­mo­wym dla arty­sty. „Oto dla­czego 2021 był rokiem Jeana-Michela Basqu­iata kil­ka­dzie­siąt lat po jego śmierci” – gło­sił nagłó­wek w nume­rze z 23 grud­nia. W arty­kule stwier­dzono, że w tam­tym roku kil­ka­na­ście jego prac sprze­dano łącz­nie za ponad 400 milio­nów dola­rów. Wymie­niono ogromny obraz z roku 1983 zaty­tu­ło­wany W tej spra­wie (In This Case), przed­sta­wia­jący czaszkę w stylu kubi­zmu, który został sprze­dany za 93,1 miliona dola­rów pod­czas inau­gu­ra­cyj­nej wie­czor­nej aukcji Chri­stie’s „Twenty-First Cen­tury” w maju. Był to drugi z kolei naj­droż­szy obraz roku 2021 po dziele Picassa Kobieta sie­dząca przy oknie (Marie-Thérèse), który poszedł za 103,4 miliona dola­rów.

Na pierw­sze strony gazet nie tra­fiła wystawa „War­hol i Basqu­iat z bli­ska: Dzieła ze zbio­rów” w Andy War­hol Museum w Pit­ts­bur­ghu trwa­jąca od 7 czerwca do 20 wrze­śnia 2021 roku. By ją przy­go­to­wać, prze­szu­kano zbiory muzeum pod kątem dzieł sztuki i pamią­tek przy­wo­łu­ją­cych klu­czową rela­cję Basqu­iata z War­holem, obej­mo­wała zatem foto­gra­fie, rzeźby, wspól­nie nama­lo­wane obrazy i mate­riały archi­walne zna­le­zione w pra­cowni War­hola po jego śmierci w 1987 roku, po któ­rej Basqu­iat ni­gdy się nie otrzą­snął.

Na początku 2022 roku w Orlando Museum of Art (OMA) na Flo­ry­dzie doszło do zda­rze­nia, które przez dłu­gie mie­siące utrzy­my­wało Basqu­iata na pierw­szych stro­nach gazet i obna­żało mroczną stronę świata sztuki. 11 lutego tysiące gości VIP świę­to­wało otwar­cie przez muzeum bar­dzo ocze­ki­wa­nej nowej wystawy „Boha­te­ro­wie i potwory”, na któ­rej zna­la­zło się prze­szło dwa­dzie­ścia nie­dawno odkry­tych prac rze­komo nama­lo­wa­nych przez Basqu­iata pod koniec 1982 roku, gdy arty­sta miesz­kał w piw­nicy domu Larry’ego Gago­siana w Venice w Kali­for­nii.

Obchody nie trwały długo. Nie­cały tydzień póź­niej „The New York Times” wywo­łał poru­sze­nie w świe­cie sztuki arty­ku­łem W Orlando 25 tajem­ni­czych Basqu­ia­tów pod lupą, w któ­rym zakwe­stio­no­wano auten­tycz­ność prac. Podej­rze­nia podzie­lali inni, w tym Gago­sian, który wraz z mar­szandką Anniną Nosei zor­ga­ni­zo­wał w kwiet­niu 1982 roku pierw­szą, będącą wiel­kim hitem wystawę arty­sty na Zachod­nim Wybrzeżu. Nie­mal z dnia na dzień gło­śna wystawa w Orlando prze­ro­dziła się w sen­sa­cyjny skan­dal, który dopro­wa­dził 24 czerwca 2022 roku do rewi­zji FBI w muzeum i skon­fi­sko­wa­nia wszyst­kich dwu­dzie­stu pię­ciu obra­zów.

Zawiła histo­ria odkry­cia podej­rza­nych dzieł trzy­dzie­ści lat po ich powsta­niu jest godna pióra sce­na­rzy­sty. I to wła­śnie sce­na­rzy­sta Thad­deus Mum­ford, jak głosi legenda, pier­wot­nie kupił te dzieła za 5 tysięcy dola­rów w gotówce. W 2012 roku zostały rze­komo zna­le­zione w maga­zy­nie, w któ­rym Mum­ford je ukrył, i były tam do momentu, aż spła­cił rachu­nek. Zawar­tość maga­zynu została następ­nie sprze­dana za 15 tysięcy dola­rów dwóm miło­śni­kom pchlich tar­gów i domów aukcyj­nych, Wil­lia­mowi Force’owi i jego part­ne­rowi finan­so­wemu, Leo Man­ga­nowi, któ­rzy, jak napi­sano w arty­kule „The New York Times” z 29 maja 2022 roku o śledz­twie FBI, mieli już wcze­śniej wyroki za han­del nar­ko­ty­kami.

Inną posta­cią odgry­wa­jącą ważną rolę w tej intry­dze był Pierce O’Don­nell, znany adwo­kat z Los Ange­les, który posia­dał udziały w kolek­cji fał­szy­wych obra­zów, obec­nie zwa­nej kolek­cją Mum­forda, i który, podob­nie jak Force i Man­gan, miał kar­to­tekę wię­zienną, w jego przy­padku za nie­le­galne wpłaty na kam­pa­nię poli­tyczną, o czym rów­nież dono­sił „The New York Times” z 29 maja.

Dużo wcze­śniej, bo w 2014 roku, Mum­ford po raz pierw­szy został prze­słu­chany przez FBI, a 1 sierp­nia 2017 pod­pi­sał oświad­cze­nie, w któ­rym stwier­dził: „Ni­gdy w latach 80. ani w żad­nym innym okre­sie nie spo­tka­łem się z Jeanem-Miche­lem Basqu­ia­tem i ni­gdy nie kupi­łem ani nie wsze­dłem w posia­da­nie w inny spo­sób żad­nych jego obra­zów. Ponadto ni­gdy nie prze­cho­wy­wa­łem obra­zów Basqu­iata w fir­mie prze­pro­wadz­ko­wej Ortiz Bro­thers Moving and Sto­rage w Los Ange­les ani ni­gdzie indziej”. Mum­ford zmarł w 2018 roku.

Wła­ści­ciele fał­szy­wych prac, nie­świa­domi, że FBI od pew­nego czasu bada ich pocho­dze­nie, kon­ty­nu­owali swój pro­ce­der, zatrud­nia­jąc kilku z pozoru wia­ry­god­nych eks­per­tów, któ­rzy mieli potwier­dzić auten­tycz­ność obra­zów.

W 2017 roku Jor­dana Moore Sag­gese, rze­koma eks­pertka, wów­czas pro­fe­sorka w Cali­for­nia Col­lege of the Arts i autorka książki, w któ­rej prze­pro­wa­dza dekon­struk­cję Basqu­iata, otrzy­mała 60 tysięcy dola­rów za ana­lizę dzieł. Swoją wstępną ocenę oparła głów­nie na foto­gra­fiach – osta­tecz­nie na żywo widziała tylko sie­dem z obra­zów. Następ­nie napi­sała dla wła­ści­cieli raport doty­czący tych wła­śnie sied­miu prac.

W oświad­cze­niu zło­żo­nym pod przy­sięgą 16 lutego 2023 roku w związku z naka­zem prze­szu­ka­nia FBI z 23 czerwca 2022 roku Sag­gese powie­działa, że w rapor­cie, na pod­sta­wie swo­jej „pro­fe­sjo­nal­nej opi­nii”, stwier­dziła, że dzieła, które widziała na wła­sne oczy, były dzie­łami „zgod­nymi ze spo­so­bem malo­wa­nia Basqu­iata i można je jemu przy­pi­sać”.

Oznaj­miła rów­nież FBI, że kiedy póź­niej dowie­działa się, iż muzeum wyko­rzy­stuje jej raport w związku z wystawą Basqu­iata „Boha­te­ro­wie i potwory”, a nawet cytuje ją w kata­logu, wysłała e-mail do Aarona De Gro­fta, dyrek­tora wyko­naw­czego i gene­ral­nego OMA, z oświad­cze­niem: „Nie jestem w żaden spo­sób upo­waż­niona do uwie­rzy­tel­nia­nia nie­zna­nych dzieł Jeana-Michela Basqu­iata i nie chcę mieć nic wspól­nego z tą wystawą w celu osią­gnię­cia korzy­ści finan­so­wych ani żad­nych innych” oraz że może docho­dzić odszko­do­wa­nia za znie­sła­wie­nie.

W oświad­cze­niu dla FBI powie­działa, że następ­nego dnia otrzy­mała odpo­wiedź De Gro­fta, w któ­rej mię­dzy innymi jej gro­ził: „Chcesz, żeby­śmy ogło­sili, że dosta­łaś 60 tysięcy dola­rów za napi­sa­nie tego [raportu]? Więc dobrze. Zamknij się. Wzię­łaś pie­nią­dze. Nie bądź taka święta”.

Naj­bar­dziej prze­ko­nu­jące oka­zały się jed­nak doku­menty potwier­dza­jące auten­tycz­ność prac pod­pi­sane w latach 2018–2019 przez Diega Cor­teza, nie­ży­ją­cego już kura­tora, który nie tylko pomógł Basqu­ia­towi zdo­być popu­lar­ność dzięki swo­jej legen­dar­nej wysta­wie w P.S. 1 w 1981 roku, ale także był człon­kiem komi­tetu uwie­rzy­tel­nia­ją­cego dzieła Basqu­iata zor­ga­ni­zo­wa­nego przez ojca arty­sty, Gerarda. Komi­tet został roz­wią­zany w 2012 roku. (Cor­tez, któ­rego sfo­to­gra­fo­wano z dłu­go­pi­sem w dłoni pod­pi­su­ją­cego cer­ty­fi­katy, zmarł w 2021 roku).

Co nie­mal komiczne, nie­zbi­tym dowo­dem w tej pokrę­co­nej histo­rii fał­szerstw Basqu­iata był zwy­czajny mate­riał, na któ­rym nama­lo­wano dzieła – tek­tu­rowe pudła z ety­kietą FedEx, któ­rej czcionki nie było w 1982 roku, a która została użyta po raz pierw­szy w roku 1994. (W tym samym roku wybuchł inny skan­dal zwią­zany z fał­szerstwem Basqu­iata na fran­cu­skich FIAC opi­sany szcze­gó­łowo w roz­dziale 27).

Skan­dal w Orlando ma ciąg dal­szy w sądach. W kwiet­niu 2023 roku Michael Barz­man, były licy­ta­tor z North Hol­ly­wood, przy­znał się do okła­my­wa­nia FBI, sfał­szo­wa­nia pocho­dze­nia dzieła i wła­sno­ręcz­nego two­rze­nia fal­sy­fi­ka­tów – każ­dego w zale­d­wie kilka minut – z ano­ni­mo­wym współ­pra­cow­ni­kiem. Unik­nął wię­zie­nia, przy­zna­jąc się do winy, i został ska­zany na 500 godzin prac spo­łecz­nych, trzy lata w zawie­sze­niu oraz grzywnę w wyso­ko­ści 500 dola­rów.

Fia­sko pod­ró­bek w Orlando dopro­wa­dziło do upadku nie tylko Aarona De Gro­fta, ale także prze­wod­ni­czą­cej rady muzeum Cyn­thii Brum­back. W sierp­niu 2023 roku muzeum wnio­sło pozew prze­ciwko De Gro­ftowi do sądu sta­no­wego Flo­rydy o oszu­stwo, spi­sek, naru­sze­nie obo­wiąz­ków powier­ni­czych i naru­sze­nie umowy, twier­dząc, że miał on prawo do udziału w zyskach ze sprze­daży pod­ró­bek. (W skar­dze OMA zawarto stwier­dze­nie, że wkrótce po wej­ściu do kie­row­nic­twa muzeum w stycz­niu 2021 roku De Groft poznał O’Don­nella i nie­mal natych­miast zaan­ga­żo­wał się w pro­ce­der fał­szo­wa­nia dzieł Basqu­iata).

Pozew OMA zawie­rał rów­nież liczne rosz­cze­nia wobec poszcze­gól­nych wła­ści­cieli dzieł, m.in. O’Don­nella, Force’a i Man­gana. W listo­pa­dzie De Groft wniósł pozew wza­jemny, który sędzia odda­lił „bez uszczerbku dla prawa”, co ozna­cza, że pozew mógł zostać zmie­niony. W stycz­niu 2024 roku muzeum wyco­fało pozew prze­ciwko róż­nym wła­ści­cie­lom dzieł. W czerwcu 2024 roku De Groft zmie­nił swój pozew wza­jemny, twier­dząc, że muzeum go znie­sła­wiło, i doma­ga­jąc się ponad 314 246 dola­rów odszko­do­wa­nia. Muzeum zaprze­czyło zarzu­tom, a obie strony wnio­sły o pro­ces z udzia­łem ławy przy­się­głych. Ta zawiła saga wciąż trwa.

Szo­ku­jący obrót wyda­rzeń nastą­pił wraz z nagłą śmier­cią De Gro­fta 18 stycz­nia 2025 roku, podobno po krót­kiej cho­ro­bie. 24 lutego Museum of Art w Orlando i rodzina De Gro­ftów zgod­nie wyco­fały pozwy. Śledz­two FBI jest jed­nak w toku.

Tym­cza­sem pozo­staje pewien nie­roz­strzy­gnięty pozew. Basqu­iat Venice Col­lec­tion Group (BVCG), w któ­rej skład wcho­dzą jedni z wielu wła­ści­cieli zaję­tych dzieł, Pierce O’Don­nell i Wil­liam Force, a także strona trze­cia, Taryn Burns, zło­żyła pozew o war­to­ści 19,7 miliona dola­rów prze­ciwko Liberty Mutual Insu­rance Com­pany i Great Ame­ri­can Insu­rance Com­pany, doma­ga­jąc się pokry­cia strat, ponie­waż OMA uwzględ­niła BVCG w swo­jej poli­sie ubez­pie­cze­nio­wej kre­dytu jako dodat­ko­wego ubez­pie­czo­nego.

Firmy ubez­pie­cze­niowe odpo­wie­działy w listo­pa­dzie 2024 roku, pozy­wa­jąc OMA i BVCG oraz ich dyrek­to­rów i doma­ga­jąc się wyda­nia orze­cze­nia dekla­ra­to­ryj­nego stwier­dza­ją­cego, że ani jedna, ani druga firma nie pono­szą odpo­wie­dzial­no­ści, gdyż „fał­szer­stwa nie sta­no­wią majątku obję­tego ubez­pie­cze­niem”. Ubez­pie­czy­ciele twier­dzili, że nie może być rów­nież mowy o wypła­cie odszko­do­wa­nia, ponie­waż zarówno BVCG, jak i OMA wpro­wa­dziły firmy w błąd, twier­dząc, iż dzieła są auten­tyczne, pod­czas gdy wie­działy lub powinny były wie­dzieć, że tak nie jest. Ponadto w momen­cie zło­że­nia wnio­sku o ubez­pie­cze­nie dzieł OMA celowo zata­iło wezwa­nie sądowe FBI z 2021 roku doty­czące ich pocho­dze­nia, co odzwier­cie­dlało wąt­pli­wo­ści zespołu kura­tor­skiego OMA.

OMA zawarło jed­nak w swo­jej w skar­dze infor­ma­cję, że cho­ciaż FBI wysłało dwie kopie wezwa­nia 27 lipca 2021 roku – jedną do De Gro­fta indy­wi­du­al­nie, a drugą do OMA – to De Groft zataił ist­nie­nie obu przed zarzą­dem muzeum. Zarząd dowie­dział się o wezwa­niach dopiero pra­wie rok póź­niej, 29 maja 2022 roku, kiedy „The New York Times” opu­bli­ko­wał arty­kuł o śledz­twie FBI w spra­wie obra­zów Basqu­iata, zale­d­wie mie­siąc przed rewi­zją FBI w muzeum i zaję­ciem dzieł.

Pozew ubez­pie­czy­cieli został rów­nież zło­żony w sądzie sta­no­wym Flo­rydy. Daty osta­tecz­nej roz­prawy jesz­cze nie wyzna­czono.

Wystawę mającą o wiele traf­niej­szy lejt­mo­tyw otwarto kilka mie­sięcy póź­niej: „Jean-Michel Basqu­iat: Król Przy­jem­ność” z wielką pompą zawi­tał do Nowego Jorku. Zor­ga­ni­zo­wana przez spad­ko­bier­ców Jeana-Michela Basqu­iata, a pro­wa­dzona przez dwie jego młod­sze sio­stry, Lisane Basqu­iat, wów­czas pięć­dzie­się­cio­sied­mio­let­nią, i Jeanine Heri­ve­aux, wów­czas pięć­dzie­się­ciocz­te­ro­let­nią, wraz z ich maco­chą Norą Fitz­pa­trick, ogromna, immer­syjna wystawa została zain­sta­lo­wana w budynku Star­rett-Lehigh w Chel­sea w kwiet­niu 2022 roku. Spon­so­ro­wana mię­dzy innymi przez Phil­lips i Citi, była pierw­szą eks­po­zy­cją stwo­rzoną przez rodzinę arty­sty.

Wystawa zachwy­ciła publicz­ność i przy­wró­ciła do życia intymne prze­strze­nie, które ukształ­to­wały mło­dego arty­stę – od jadalni rodzin­nego domu w Boerum Hill na Bro­okly­nie po jego pra­cow­nię przy Great Jones Street 57 nale­żącą wów­czas do War­hola. Sio­stry spę­dziły pięć lat na zgłę­bia­niu oso­bi­stych archi­wów brata, w tym jego boga­tej kolek­cji obiek­tów arty­stycz­nych, wybie­ra­jąc 200 dzieł i arte­fak­tów, z któ­rych 177 ni­gdy wcze­śniej nie było eks­po­no­wa­nych. Te inte­re­su­jące pamiątki sta­no­wiły oso­bi­ste, odkryw­cze wpro­wa­dze­nie do rzadko pre­zen­to­wa­nych dzieł Basqu­iata, m.in. licz­nych obra­zów wiel­ko­for­ma­to­wych.

Jeanine w wywia­dzie dla „Variety” powie­działa: „Chcia­ły­śmy zro­bić coś innego. Przede wszyst­kim poka­zać nale­żące do nas prace, które leżały w maga­zy­nie. A także przy­bli­żyć per­spek­tywę rodziny, histo­rię, która ni­gdy nie została opo­wie­dziana. Uzna­ły­śmy, że ważne jest, aby poka­zać, dla­czego myślał tak, a nie ina­czej. Nawar­stwie­nia, muzyka, któ­rej słu­cha­li­śmy, pro­gramy tele­wi­zyjne, które oglą­da­li­śmy w dzie­ciń­stwie, nasz dom, wszystko, co miało wpływ na to, jakim stał się czło­wie­kiem – chcia­ły­śmy to oży­wić”.

Od gablot wypeł­nio­nych ulu­bio­nymi przed­mio­tami Basqu­iata, takimi jak afry­kań­skie rzeźby i maski, po jego ory­gi­nalne bazgroły, szkice i notatki – „Król Przy­jem­ność” wycza­ro­wał ogromny, trój­wy­mia­rowy album rodzinny. Nic dziw­nego, że jak więk­szość albu­mów rodzin­nych został on wyczysz­czony i sta­ran­nie wyse­lek­cjo­no­wany, że usu­nięto wszel­kie zna­czące traumy dzie­ciń­stwa (w tym pobyt uko­cha­nej matki w zakła­dzie psy­chia­trycz­nym). Cho­ciaż wśród przed­mio­tów poroz­rzu­ca­nych po pra­cowni znaj­do­wało się kilka kie­lisz­ków do wina, nie było ani śladu nar­ko­ty­ków, które osta­tecz­nie dopro­wa­dziły do przed­wcze­snej śmierci arty­sty.

Wystawę prze­nie­siono do Los Ange­les 31 marca 2023 roku i zain­sta­lo­wano w The Grand LA. Cho­ciaż miała zostać zamknięta 31 lipca, prze­dłu­żono ją do 1 stycz­nia 2024 roku.

Nie zapo­mniano rów­nież o towa­rzy­szą­cej wysta­wie opra­wie mar­ke­tin­go­wej King Ple­asure Empo­rium w obu mia­stach, która ofe­ro­wała zakup pamią­tek w róż­nych cenach: od niskich (dozow­nik Basqu­iat Pez) po wyso­kie (torba Basqu­iat Coach), i zapo­cząt­ko­wała kolejną falę sprze­daży dzieł; można śmiało powie­dzieć, że licen­cjo­no­wane pro­dukty z impri­ma­tur Basqu­iata są obec­nie znacz­nie bar­dziej widoczne w kul­tu­rze niż sama jego twór­czość. (Jed­nym z naj­now­szych przy­kła­dów jest butelka szam­pana Dom Pérignon Vin­tage 2015 za 305 dola­rów, z ety­kietą obrazu Basqu­iata z 1983 roku We Wło­szech [In Ita­lian], wpro­wa­dzona na rynek w paź­dzier­niku 2024 roku).

Eks­po­zy­cja była pierw­szym przed­się­wzię­ciem kura­tor­skim sióstr Basqu­iata, które mają doświad­cze­nie biz­ne­sowe. Od śmierci ich ojca Gerarda w 2013 roku, kiedy Lisane i Jeanine zostały zarząd­czy­niami majątku, wkła­dają świad­czącą o przed­się­bior­czo­ści ener­gię w budo­wa­nie marki twór­czo­ści brata. „Z naszego punktu widze­nia licen­cja na pro­dukty mar­ke­tin­gowe naprawdę pozwo­liła publicz­no­ści zoba­czyć jego prace, któ­rych ina­czej mogłaby ni­gdy nie poznać” – powie­działa Jeanine w roz­mo­wie z „Har­per’s Bazaar”. Lisane dodała: „To rów­nież spo­sób na prze­dłu­że­nie jego dzie­dzic­twa”.

Mimo suk­cesu pod koniec paź­dzier­nika 2024 roku spad­ko­biercy Jeana-Michela Basqu­iata roze­słali e-mail z infor­ma­cją, że sklepy King Ple­asure Empo­rium w Nowym Jorku i Los Ange­les zostaną na dobre zamknięte 2 grud­nia 2024 roku. W ramach pro­mo­cji zachę­cano kon­su­men­tów do „roz­po­czę­cia świą­tecz­nych zaku­pów już teraz i zaosz­czę­dze­nia 80 pro­cent. Po wyczer­pa­niu zapa­sów pro­dukty nie będą już dostępne w sprze­daży”.

Nie wszy­scy byli fanami King Ple­asure Empo­rium, szcze­gól­nie osoby z kręgu począt­ko­wej dzia­łal­no­ści arty­sty. Al Diaz, pierw­szy part­ner Basqu­iata bio­rący udział w pisa­niu enig­ma­tycz­nych tek­stów SAMO, skry­ty­ko­wał markę Basqu­iata jako nie­dbałą. „Inne firmy nie obcho­dzą się z towa­rem tak non­sza­lancko”, powie­dział „The New York Post”. „[Basqu­ia­to­wie] biorą frag­menty dzieła i je tną. To by prze­szka­dzało więk­szo­ści arty­stów – chyba że sami by się tym zajęli”. Diaz wyra­ził szcze­gólną pogardę dla wycie­ra­czek, w które ludzie wycie­rają buty. Inni są obu­rzeni tym, że prace Basqu­iata są wyko­rzy­sty­wane do sprze­daży alko­holu, ze względu na to, iż arty­sta zmarł z powodu przedaw­ko­wa­nia nar­ko­ty­ków.

W nagro­dzo­nym fil­mie doku­men­tal­nym Basqu­iat: Rage to Riches (2018) Davida Shul­mana, emi­to­wa­nym w ramach pro­gramu BBC/PBS Ame­ri­can Masters, Suzanne Mal­louk, wie­lo­let­nia dziew­czyna Basqu­iata, wspo­mina reak­cję Jeana-Michela na nowo zdo­bytą sławę, gdy jego obrazy sprze­da­wały się szyb­ciej, niż ten nie­zwy­kle płodny arty­sta był w sta­nie je two­rzyć: „Zaczy­nał pisać na swo­ich obra­zach «Nie na sprze­daż». Był bar­dzo zado­wo­lony, że sprze­daje swoje prace, ale jed­no­cze­śnie bar­dzo go dener­wo­wało, że stały się towa­rem. Zma­gał się z tą dycho­to­mią do końca życia”.

W latach 2022–2023 prace Basqu­iata poja­wiły się na kilku wysta­wach o sze­ro­kim zasięgu, od Nowego Jorku po Wie­deń. Wystawa „Jean-Michel Basqu­iat: Sztuka i przed­mio­to­wość”, pre­zen­to­wana w Nahmad Con­tem­po­rary od 11 kwiet­nia do 11 czerwca 2022 roku, obej­mo­wała sze­reg zna­le­zio­nych przed­mio­tów, na któ­rych Basqu­iat malo­wał: krze­sła, okna, lustra, deski i drzwi lodó­wek. Na początku wrze­śnia 2022 roku Alber­tina w Wied­niu otwo­rzyła pierw­szą w Austrii dużą retro­spek­tywę Basqu­iata, na któ­rej poka­zano pięć­dzie­siąt prac. Eks­po­zy­cja trwała do początku stycz­nia 2023 roku. W paź­dzier­niku nowo­jor­ska Upsi­lon Gal­lery zapre­zen­to­wała dwa­dzie­ścia cztery prace Basqu­iata i War­hola na płót­nie i papie­rze na jed­nej z wielu wystaw poświę­co­nych tej słyn­nej współ­pracy arty­stycz­nej.

Sym­bio­tyczny zwią­zek Basqu­iata z War­ho­lem docze­kał się nawet broad­way­ow­skiej adap­ta­cji: The Col­la­bo­ra­tion Anthony’ego McCar­tena z Jere­mym Pope’em w roli Basqu­iata i Pau­lem Bet­ta­nym w roli War­hola miała pre­mierę w Samuel J. Fried­man The­atre i była grana do 11 lutego 2023 roku. Prze­nie­siono ją z lon­dyń­skiego Young Vic, gdzie grano ją od końca lutego do 2 kwiet­nia 2022 roku. Obie pro­duk­cje otrzy­mały mie­szane recen­zje w „The New York Times”, który uznał, że gwiaz­dor­skie kre­acje akto­rów bar­dziej zapa­dają w pamięć niż sce­na­riusz. Sztuka została prze­nie­siona na ekrany, ale film jesz­cze nie wszedł do kin.

Fon­da­tion Louis Vuit­ton w Paryżu zor­ga­ni­zo­wała dużą wystawę prac Basqu­iata i War­hola „Basqu­iat x War­hol. Malo­wa­nie na cztery ręce”, która obej­mo­wała sie­dem­dzie­siąt obra­zów obu arty­stów (oraz pięt­na­ście prac, w któ­rych two­rze­niu uczest­ni­czył rów­nież Fran­ce­sco Cle­mente) i trwała od 5 kwiet­nia do 28 sierp­nia 2023 roku. (14 kwiet­nia Jay-Z dał uro­czy­sty występ). Wystawa będąca pro­duk­tem ubocz­nym wystawy Vuit­tona, „Basqu­iat x War­hol”, miała swoją pre­mierę w Brant Foun­da­tion, gdzie trwała od 1 listo­pada 2023 roku do 7 stycz­nia 2024 roku. (Fascy­nu­jąca histo­ria powsta­nia wyjąt­ko­wej twór­czej pary została opi­sana w roz­dziale tej książki poświę­co­nym War­holowi).

Te dwie gwiazdy sztuki rów­nież z osobna wciąż cie­szą się dużym uzna­niem kry­ty­ków, popu­lar­no­ścią wśród publicz­no­ści, a nawet rekor­do­wymi cenami aukcyj­nymi, mimo osła­bie­nia rynku w latach 2023–2024. Ich słynne wspól­nie malo­wane obrazy czę­sto sta­no­wią temat róż­nych wystaw i pro­duk­cji. A prze­cież, jak na iro­nię, kiedy po raz pierw­szy poka­zano je w gale­rii Tony’ego Sha­fra­ziego we wrze­śniu 1985 roku, spo­tkały się z powszechną kry­tyką. Nega­tywne recen­zje wystawy, w tym gło­śny arty­kuł w „The New York Times”, który nazwał Basqu­iata „maskotką świata sztuki”, dopro­wa­dziły do roz­padu ich rela­cji, ponie­waż w jego wyniku Basqu­iat bez­ce­re­mo­nial­nie porzu­cił War­hola.

Kolejna wystawa, poświę­cona związ­kowi Basqu­iata z muzyką, została otwarta w Paryżu na początku kwiet­nia 2023 roku. „Ścieżki dźwię­kowe Basqu­iata”, zor­ga­ni­zo­wana przez Fil­har­mo­nię Pary­ską, obej­mo­wała sze­roki wachlarz moty­wów „od Beetho­vena do Madonny, od zydeco do Johna Cage’a, od Louisa Arm­stronga do Zulu­sów”. Oczy­wi­ście nie mogło zabrak­nąć idola jaz­zo­wego Basqu­iata, Char­liego Par­kera. Wystawa obej­mo­wała około stu dzieł sztuki i doku­men­tów archi­wal­nych i trwała do lipca 2023 roku.

Na początku marca 2024 roku epo­peja Basqu­iata zato­czyła koło, przy­naj­mniej w pew­nym sen­sie, wraz z prze­bo­jową wystawą „Jean-Michel Basqu­iat: Made on Mar­ket Street” w Gago­sian Gal­lery w Los Ange­les, w któ­rej Basqu­iat po raz pierw­szy zazna­czył swoją obec­ność na Zachod­nim Wybrzeżu na początku lat 80. Kura­to­rami wystawy byli sam Gago­sian oraz mar­szand Fred Hof­f­man, który spę­dził inten­sywny czas z arty­stą, gdy ten miesz­kał i pra­co­wał w piw­nicy Gago­siana w 1982 roku. Wystawa obej­mo­wała około dwu­dzie­stu sied­miu obra­zów (choć pod­czas dwóch dłuż­szych poby­tów w Venice, w prze­ło­mo­wym momen­cie swo­jej twór­czo­ści i życia, Basqu­iat nama­lo­wał ich aż sto). Wśród wyróż­nia­ją­cych się obra­zów zna­la­zły się Afry­ka­nie w Hol­ly­wood (1983) wypo­ży­czony z Whit­ney Museum (i zapre­zen­to­wany na tam­tej­szej wysta­wie „Edges of Ailey”); Smo­king (Tuxedo, 1982), praca w tech­nice mie­sza­nej z wyko­rzy­sta­niem wiel­ko­for­ma­to­wego wydruku pięt­na­stu oddziel­nych rysun­ków połą­czo­nych z jed­nym kola­żem i ozdo­bio­nych cha­rak­te­ry­styczną koroną; Fred (1983), por­tret Hof­f­mana z napi­sem „Fini­shed Pro­duct” w cen­trum; Ochrona muzeum (Zała­ma­nie na Broad­wayu) [Museum Secu­rity (Broad­way Melt­down)] (1983) ze słyn­nym tytu­łem fil­mo­wym Czarny Orfe­usz, praw­do­po­dob­nie nawią­zu­ją­cym do jego roz­sta­nia z Madonną, która miesz­kała z nim w Venice, co opi­sano w tej książce; oraz impo­nu­jący punkt cen­tralny wystawy – nad­zwy­czajne trio bóstw: Giętki (Fle­xi­ble), Złoty griot (Gold Griot) i M (wszyst­kie z 1984 roku), nama­lo­wane na sta­rych szta­che­tach wyję­tych z ogro­dze­nia wokół pra­cowni Basqu­iata.

Na wysta­wie zna­la­zły się rów­nież, wyeks­po­no­wane w gablo­tach, oso­bi­ste przed­mioty Basqu­iata: rachunki za prze­loty pierw­szą klasą i rachunki hote­lowe (pod­czas swo­jej dru­giej wizyty w Los Ange­les Basqu­iat zatrzy­mał się w L’Ermi­tage), a także kilka dro­gich ubrań, w tym kurtka Cer­ruti za 575 dola­rów. Wystawa „Made on Mar­ket Street” stwa­rzała oka­zję do przyj­rze­nia się życiu i twór­czo­ści Basqu­iata z wyjąt­ko­wej per­spek­tywy. Trwała do 8 czerwca 2024 roku i przez cały czas usta­wiały się do niej dłu­gie kolejki.

Siła Basqu­iata wciąż roz­pala kalej­do­sko­powy wachlarz wystaw. Hir­sh­horn Museum w Waszyng­to­nie zapro­po­no­wało eks­po­zy­cję opartą na innej kon­cep­cji: „Basqu­iat x Banksy”, na któ­rej pre­zen­to­wane są zale­d­wie dwa obrazy, po jed­nym każ­dego z arty­stów. Uzu­peł­niają się one wza­jem­nie: praca Basqu­iata Chło­piec i pies pod pry­ska­ją­cym hydran­tem (Boy and Dog in a John­ny­pump, 1982) docze­kała się póź­niej­szej odpo­wie­dzi Banksy’ego pt. Bank­squ­iat. Chło­piec i pies – zatrzy­mać i prze­szu­kać! (Bank­squ­iat. Boy and Dog in Stop and Search, 2018). Wystawa jest pierw­szą pre­zen­ta­cją tych arty­stów w Hir­sh­horn i obej­muje dwa­dzie­ścia małych prac Basqu­iata z papieru i drewna pocho­dzą­cych z kolek­cji Larry’ego War­sha, jed­nego z pierw­szych kolek­cjo­ne­rów Basqu­iata, oraz pokaz filmu Down­town 81. Wystawa została otwarta pod koniec wrze­śnia 2024 roku i potrwa do 7 wrze­śnia 2026 roku.

Mająca zapew­nić roz­rywkę i hip­no­ty­zu­jące wra­że­nia wystawa „Luna Luna: Zapo­mniana fan­ta­zja” w nowo­jor­skim The Shed trwała od listo­pada 2024 roku do 16 marca 2025 roku. Zgro­ma­dzono na niej kolek­cję atrak­cji kar­na­wa­ło­wych od dawna nie­ist­nie­ją­cego parku roz­rywki fan­tasy, który został otwarty w Ham­burgu w Niem­czech w 1987 roku. Nowa­tor­skie karu­zele i deko­ra­cje były przez trzy­dzie­ści sześć lat prze­cho­wy­wane w Tek­sa­sie w czter­dzie­stu czte­rech kon­te­ne­rach trans­por­to­wych. Osta­tecz­nie po ich otwar­ciu oka­zało się, że są w nich prace mię­dzy innymi Basqu­iata, Haringa, Dalego, Delau­nay, Hock­neya i Lich­ten­ste­ina. Cho­ciaż nie­które z tych cyr­ko­wych relik­tów były nie­gdyś uży­wane, w tym pawi­lony Hock­neya, Lich­ten­ste­ina i Dalego, młyń­skie koło Basqu­iata, karu­zela Keitha Haringa i karu­zela łań­cu­chowa Kenny’ego Scharfa, na wysta­wie są prze­zna­czone wyłącz­nie do oglą­da­nia.

Dzie­dzic­two Basqu­iata wciąż żyje, ale nie tylko jego twór­czość pozo­staje aktu­alna. W świe­cie, w któ­rym ruch Black Lives Mat­ter i bez­względna potrzeba róż­no­rod­no­ści stały się jed­nymi z wielu sił napę­do­wych naszych cza­sów, jego bio­gra­fia sta­nowi fascy­nu­jącą lek­cję histo­rii kul­tury. Zarówno suk­ces Basqu­iata w świe­cie sztuki lat 80., zna­nym z rasi­zmu (w tam­tym cza­sie Jeana-Michela postrze­gano jako nowość, egzo­tyczne „dzi­kie dziecko”), jak i jego póź­niej­sza, wciąż uni­wer­salna sława uczy­niły go zna­czą­cym wzo­rem do naśla­do­wa­nia dla kolej­nych poko­leń wscho­dzą­cych arty­stów.

„W histo­rii sztuki są wiel­kie posta­cie, z któ­rymi musi się zmie­rzyć każdy dzia­ła­jący arty­sta, musi sta­nąć na bar­kach tych, któ­rzy byli przed nim”, mówi Koji Inoue. „Przy­glą­dać się rewo­lu­cjo­ni­stom, takim jak Picasso, Duchamp, de Kooning, David Ham­mons, a także Basqu­iat”.

Aby nadać nowy wymiar słyn­nemu slo­ga­nowi rekla­mo­wemu „Co naj­czę­ściej staje się legendą?”, trzeba posta­wić poważne pyta­nie: „Kto naj­czę­ściej staje się legendą?”. Co jest potrzebne, aby stwo­rzyć współ­cze­sny mit? Zbieg wielu czyn­ni­ków, w tym uświę­cona tra­dy­cją tak­tyka umie­ra­nia młodo. Zacznijmy od ujaw­nio­nego już na samym początku wyjąt­ko­wego talentu Basqu­iata, któ­rego genialne, wro­dzone wyczu­cie koloru i kom­po­zy­cji łączyło się z wszech­stronną zdol­no­ścią do absor­bo­wa­nia i syn­te­ty­zo­wa­nia nie­ustan­nie napły­wa­ją­cych do niego bodź­ców. Dodajmy do tego posia­da­nie nie­uchwyt­nej cechy, „tego cze­goś”, które defi­niuje gwiazdę: ide­alne połą­cze­nie wyglądu, cha­ry­zmy i sil­nej oso­bo­wo­ści. Dobrze je połączmy, a por­tret legen­dar­nego arty­sty z cza­sów mło­do­ści będzie kom­pletny.

Pho­ebe Hoban

luty 2025

Hobo – nazwa ludzi bez­dom­nych, któ­rzy stale wędro­wali i imali się jed­no­dnio­wej pracy w zamian za noc­leg i posi­łek; roz­wi­nęli sys­tem sym­boli i zna­ków, któ­rymi powia­da­miali się o swych obser­wa­cjach (przyp. tłum.). [wróć]

PRZEDMOWA

Zacz­nijmy od głowy. (Malo­wał je obse­syj­nie). Włosy sta­no­wiły punkt cen­tralny. Gdy opu­ścił dom na Bro­okly­nie w wieku pięt­na­stu lat, głowa ogo­lona jak u ska­zańca. Powie­dział, że to było prze­bra­nie, żeby gliny go nie zna­la­zły. Ufor­mo­wane w futu­ry­stycz­nego blond iro­keza, gdy poja­wił się w cen­trum mia­sta, roz­po­zna­walny w klu­bach po ozdob­nym strzy­że­niu. Gdy poja­wił się SAMO, nie­zwy­kły graf­fi­ciarz, ewo­lu­owały rów­nież włosy. Teraz czaszka zaro­sła w poło­wie: skin­head miał grzywkę z dre­dów rasta. Potem dredy, korona w wer­sji Basqu­iata. Powie­dział, że wziął sym­bol ze znaku towa­ro­wego King World Pro­duc­tions z koń­cówki Klanu urwi­sów, ale zro­bił z niego wła­sny.

Następ­nie oczy. To było wła­śnie to spoj­rze­nie. Nie sko­pio­wał go z War­hola, ale wie­dział, jak go uży­wać. Ludzie mówili, że jego oczy mogą zjeść twoją twarz, przej­rzeć cię na wylot, pora­zić jak rent­ge­now­ski wzrok jego boha­te­rów komik­so­wych. Widział rze­czy, któ­rych inni nie widzieli. Aby się połą­czyć, on się roz­łą­czał. W para­noję, w nar­ko­tyki, w muzykę, w tele­wi­zję. Pró­bo­wa­nie kul­tury i wyplu­wa­nie jej wymie­sza­nych kawał­ków.

Dalej – skóra. Nie dało się z niej uciec: mie­ściła go w sobie. Nie mógł zła­pać tak­sówki. Ludzie nie chcieli uści­snąć mu dłoni. Zdra­dziła go: nie odgra­dzała od świata. Była zbyt cienka, zbyt czuła. Nie miał śle­dziony, żad­nego spo­sobu, by odfil­tro­wać tru­ci­znę. W końcu wybu­chła, ten zewnętrzny obraz jego wewnętrz­nego udrę­cze­nia.

Stopy czę­sto bose. Gar­ni­tur, ale bez butów. Świa­dome nawią­za­nie do afry­kań­skiej rodziny kró­lew­skiej, aro­ganc­kie i ludowe. Taneczny krok: uciecz­kowy, przy­szło­ściowo-pry­mi­tywny. Hipho­powy kosmita z innej pla­nety. Chód to coś innego. Nie tak jak zio­mek w nowych tramp­kach za kostkę. Oso­bliwa sprę­ży­stość. Pół­obi­bok, pół­dziecko.

Basqu­iat nie pro­wa­dził żad­nych stan­dar­do­wych nota­tek. Jego życie to było „płać i bierz” – życie łap­czywe. Zapi­ski jed­nak są, setki zapi­sków. Rysunki, obrazy i notat­niki, które odsła­niają go niczym test Ror­scha­cha. Żył swo­imi obra­zami, spał na nich, cho­dził po nich, jadł na nich. Bazgrał na nich numery tele­fo­nów swo­ich przy­ja­ciół, zale­głe długi, menu na wynos, nazwi­ska ludzi i nazwy miejsc, spisy z ency­klo­pe­dii, swoje wyobra­że­nie histo­rii.

Zmarł z powodu przedaw­ko­wa­nia hero­iny w wieku dwu­dzie­stu sied­miu lat, podob­nie jak jego boha­te­ro­wie, genialni jazz­mani i arty­ści. Jeden z jego ostat­nich zapi­sków mówi, że pla­no­wał zaku­pie­nie sak­so­fonu.

1

PRZEDAWKOWANIE SZTUKI

– Gdy­byś miał tylko dwa­dzie­ścia cztery godziny życia, co byś zro­bił? – Nie wiem. Chyba bym wysko­czył gdzieś z mamą i dziew­czyną. Wywiad wideo prze­pro­wa­dzony przez Tamrę Davis i Becky John­ston, 1986

Piątek, 12 sierp­nia 1988. Na chod­niku przed Great Jones Street 57 jak zwy­kle w smut­nym rzę­dzie drze­mały ćpuny w palą­cym słońcu. W pię­tro­wym cegla­nym budynku Jean-Michel Basqu­iat spał w swoim wiel­kim łóżku, ską­pany w nie­bie­skim świe­tle tele­wi­zora. Kli­ma­ty­za­cja się zepsuła i pokój przy­po­mi­nał kuchenkę mikro­fa­lową. Drzwi łazienki były uchy­lone, odsła­nia­jąc frag­ment czarno-brą­zo­wego jacuzzi. Na kra­wę­dzi wanny leżał mały stos zakrwa­wio­nych strzy­ka­wek. Okno miało wyciętą nie­równą dziurę. Pod nią naba­zgrany legen­darny napis „Zła­mane serce” z ulu­bio­nym zna­kiem inter­punk­cyj­nym Basqu­iata, zna­kiem copy­ri­ght.

Na dole Kelle Inman, dwu­dzie­sto­dwu­let­nia dziew­czyna Basqu­iata, pisała coś w dzien­niku, który jej dał. Zazwy­czaj prze­sy­piał cały dzień, ale gdy do połu­dnia nie zszedł na śnia­da­nie, Inman zaczęła się mar­twić. Kiedy zaj­rzała do sypialni, żeby spraw­dzić, co u niego, gorąco ude­rzyło ją pro­sto w twarz niczym fala, ale on zda­wał się spać spo­koj­nie, więc wró­ciła na dół. Usły­szała coś – gospo­dyni też – co brzmiało jak gło­śne chra­pa­nie, ale nie zwró­ciły na to uwagi.

Kilka godzin póź­niej zadzwo­nił przy­ja­ciel Basqu­iata Kevin Bray. Razem z Basqu­ia­tem i innym przy­ja­cielem Vic­to­rem Lit­tle­joh­nem mieli tego wie­czoru pójść na kon­cert Run-D.M.C. Chciał się umó­wić z Jeanem-Miche­lem. Kelle wspięła się z powro­tem po scho­dach, aby prze­ka­zać wia­do­mość arty­ście. Tym razem zna­la­zła go roz­cią­gnię­tego na pod­ło­dze, z głową jak u dziecka opartą na ramie­niu i małą kałużą wymio­cin przy bro­dzie.

Wpa­dła w panikę. Ni­gdy nie widziała nikogo umie­ra­ją­cego, cho­ciaż ciągi nar­ko­ty­kowe Basqu­iata spra­wiły, że sce­na­riusz ten napa­wał ją nie­ustan­nym stra­chem. Teraz wyglą­dało na to, że stało się naj­gor­sze. Pobie­gła do tele­fonu i zadzwo­niła do Braya, Lit­tle­johna i Vreja Bagho­omiana, ostat­niego mar­szanda Basqu­iata.

„Kiedy tam dotar­łem – wspo­mina Bray – Kelle powie­działa, że wezwała karetkę. Zapro­wa­dziła mnie na górę. Jean-Michel wyglą­dał, jakby smacz­nie sobie spał. Leżał na pod­ło­dze, oparty o ścianę, jakby upadł, nie miał siły wstać i po pro­stu drze­mał. Z jego ust sączyło się mnó­stwo przej­rzy­stego płynu. Pod­nie­śli­śmy go i obró­ci­li­śmy. Potrzą­snę­li­śmy nim i pró­bo­wa­li­śmy go reani­mo­wać. Minęło sporo czasu, zanim przy­je­chała karetka. Przez chwilę po wej­ściu ekipy z pogo­to­wia myśle­li­śmy, że będzie dobrze. Poda­wali mu wstrząsy i kro­plówki. Vic­tor musiał trzy­mać go w tej pozy­cji, żeby kro­plówki się opróż­niły”, mówi Bray, wycią­ga­jąc ramiona na kształt kru­cy­fiksu.

Bray nie mógł już tego znieść. Zszedł na dół. Prze­by­wa­jące tam Inman i dwie asy­stentki z gale­rii Bagho­omiana, Vera Cal­lo­way i Helen Tra­versi, sta­rały się zacho­wać spo­kój. „Pró­bo­wa­ły­śmy zna­leźć tętno. Jego skóra była tak gorąca”, mówi Cal­lo­way. Bagho­omian zadzwo­nił do pra­cowni dokład­nie w chwili przy­jazdu ratow­ni­ków medycz­nych. Prze­by­wał w San Fran­ci­sco i Helen musiała dzia­łać w jego imie­niu.

„To przy­po­mi­nało jakąś trans­ak­cję biz­ne­sową”, mówi Bray. „Wło­żyli mu rurkę do gar­dła i znie­śli go na dół. Nie chcieli nam powie­dzieć, czy jest mar­twy, czy żywy, zabrali go na zewnątrz. Z jego ust wydo­by­wała się piękna, bul­go­cząca, czer­wono-biała piana”.

„Wszy­scy mie­li­śmy nadzieję, że wyda­rzy się jakiś cud”, mówi Helen, która zaczyna pła­kać na samo wspo­mnie­nie. Na zewnątrz, na chod­niku, zebrał się mały tłu­mek – prze­ra­żony i zafa­scy­no­wany. „Mia­łem wła­śnie wyje­chać na waka­cje z żoną”, mówi fil­mo­wiec Amos Poe, który był przy­ja­cie­lem arty­sty. „Patrzy­li­śmy, jak łado­wali jego ciało do karetki. Widzia­łem, jak pod­je­chał saabem jego ojciec. Cią­gle powta­rza­łem żonie: «Jean-Michel nie żyje». Rze­czy­wi­ście żył peł­nią legendy destructo: umrzyj młodo, zostaw po sobie piękne zwłoki”.

W Cabrini Medi­cal Cen­ter Basqu­iat został uznany za zmar­łego od razu po przy­wie­zie­niu. Przy­czyna, zgod­nie z kartą zgonu wydaną przez leka­rza sądo­wego, miała zostać nie­usta­lona do czasu „uzy­ska­nia wyni­ków badań che­micz­nych”. Póź­niej­szy raport z sek­cji zwłok stwier­dzał, że zmarł z powodu „ostrego zatru­cia mie­sza­nymi nar­ko­ty­kami (opiaty-koka­ina)”. W mie­sią­cach poprze­dza­ją­cych śmierć arty­sta twier­dził, że przyj­muje do stu tore­bek1 hero­iny dzien­nie.

Został pocho­wany pięć dni póź­niej na cmen­ta­rzu Green-Wood na Bro­okly­nie. Ojciec Basqu­iata zapro­sił tylko kil­koro jego przy­ja­ciół na uro­czy­stość pogrze­bową z zamkniętą trumną we Frank Camp­bell’s: byli w mniej­szo­ści w sto­sunku do całego zastępu mar­szan­dów. Fala upa­łów minęła i na grupę zebraną na cmen­ta­rzu i żegna­jącą Jeana-Michela spadł deszcz. Mowę pogrze­bową wygło­sił kon­sul­tant ds. sztuki Citi­bank Jef­frey Deitch, bez­wied­nie nada­jąc tej chwili iro­niczny ton.

Blancę Mar­ti­nez, gospo­dy­nię Basqu­iata, poru­szyła wyob­co­wana postawa żałob­ni­ków. „Każdy stał osobno, jakby z obo­wiązku”, mówi. „Wyda­wało się, że ich to nie obcho­dzi. Nie­któ­rzy wyglą­dali na zawsty­dzo­nych”. Ludzie zaczęli opusz­czać cmen­tarz, zanim ciało zło­żono do grobu. Igno­ru­jąc sprze­ciwy gra­ba­rzy, Mar­ti­nez ze łzami w oczach rzu­ciła garść ziemi na trumnę, gdy ją opusz­czali.

Wyglą­da­jąca na oszo­ło­mioną matka Basqu­iata Matilde pode­szła do Bagho­omiana, aby podzię­ko­wać mu za pomoc udzie­loną synowi w jego ostat­nich dniach. Póź­niej Gerard Basqu­iat upo­mniał byłą żonę, aby nie roz­ma­wiała z mar­szan­dem. Zaczęło się przy­go­to­wy­wa­nie sceny na zaciętą walkę o spu­ści­znę po arty­ście.

W tygo­dniu po pogrze­bie rze­czo­znawcy z Chri­stie’s zabrali się do pracy. Zro­bili inwen­ta­ry­za­cję zawar­to­ści loftu przy Great Jones Street: ukoń­czone i nie­do­koń­czone obrazy, prace innych twór­ców (w tym kil­ka­dzie­siąt obra­zów War­hola i dzieło Wil­liama Bur­ro­ughsa), kolek­cja mebli Mis­sion, szafa pełna gar­ni­tu­rów Arma­niego i Comme des Garçons, biblio­teka ponad tysiąca kaset wideo, setki kaset audio, książki o sztuce, kar­ton bio­gra­fii Char­liego Par­kera Bird Lives!, kilka rowe­rów, liczne zabyt­kowe zabawki, worek tre­nin­gowy Ever­last, sześć syn­te­za­to­rów, jakieś afry­kań­skie instru­menty, zestaw Erec­tor i para kaj­da­nek.

Sporo obra­zów znaj­do­wało się rów­nież w maga­zy­nach: Basqu­iat, idąc za radą Andy’ego War­hola, pró­bo­wał scho­wać część swo­ich prac przed cią­gle czy­ha­ją­cymi na nie mar­szan­dami. Spis zro­biony przez Chri­stie’s obej­muje 917 rysun­ków, 25 szki­cow­ni­ków, 85 gra­fik i 171 obra­zów.

Arty­sta Dan Asher, prze­cho­dząc obok loftu daw­nego przy­ja­ciela, ze zdu­mie­niem zoba­czył kilka ulu­bio­nych rze­czy Basqu­iata w śmiet­niku: jego buty, kolek­cję jazzu, dziwną lampę wyko­naną z drewna wycią­gnię­tego z oce­anu, krze­sło reży­sera Sama Peckin­paha. Asher ura­to­wał część przed­mio­tów; krze­sło sprze­dał kolek­cjo­ne­rowi.

Minął rok, zanim Gerard Basqu­iat zamó­wił nagro­bek dla syna, ale przez kilka tygo­dni po śmierci arty­stę upa­mięt­niał ołta­rzyk, który jakiś ano­ni­mowy fan posta­wił przy drzwiach jego pra­cowni. Były w nim kwiaty, świece wotywne, zdję­cie Basqu­iata, kilka sta­ran­nie sko­pio­wa­nych modlitw i kse­ro­ko­pia jego kary­ka­tury autor­stwa Davida Levine’a uzu­peł­niona pod­pi­sem: „W epoce nie­ogra­ni­czo­nych moż­li­wo­ści i ogra­ni­cza­ją­cych lęków on na­dal two­rzy wier­sze i obrazy, przy­wo­łu­jąc swój świat”. Wszystko otu­lone było koronką.

W końcu w burz­liwą sobotę w listo­pa­dzie odpra­wione zostało for­malne nabo­żeń­stwo żałobne w kościele św. Pio­tra w Citi­corp Cen­ter. Pomimo desz­czu, wia­tru i ponu­rego, sza­rego nieba w kościele zgro­ma­dziło się kil­ka­set osób. Za pul­pi­tem wisiał por­tret arty­sty jako mło­dego męż­czy­zny nało­żony na jeden z jego niby­pry­mi­tyw­nych obra­zów. Jego przy­ja­ciele i kochanki jedno po dru­gim wspo­mi­nali Basqu­iata.

Zespół Gray, z któ­rym Jean-Michel grał w Mudd Club, wyko­nał kilka utwo­rów. John Lurie zagrał solo na sak­so­fo­nie. Ingrid Sischy, redak­torka „Inte­rview”, odczy­tała eulo­gię. Jego dawne dziew­czyny Jen­ni­fer Goode i Suzanne Mal­louk ze łzami w oczach czy­tały wier­sze. A Keith Haring, wychu­dzony z powodu AIDS, wspo­mi­nał swo­jego przy­ja­ciela: „Zbu­rzył poli­tykę świata sztuki i upie­rał się, że jeśli będzie musiał grać w ich gry, to on będzie usta­lał zasady. Jego obrazy weszły do marzeń i muzeów wyzy­ski­wa­czy, świat zaś już ni­gdy nie będzie taki sam”.

Fab 5 Freddy, który znał Basqu­iata z daw­nych graf­fi­ciar­skich dni, „inter­po­lo­wał” wiersz Lang­stona Hughesa. „To pio­senka dla genial­nego dziecka. Śpie­waj ją cicho, bo ta pio­senka jest dzika. Śpie­waj ją jak naj­ci­szej – aby syn nie wymknął się spod kon­troli. Nikt nie kocha genial­nego dziecka. Czy można kochać orła, oswo­jo­nego lub dzi­kiego? Dzi­kiego lub oswo­jo­nego, czy można kochać potwora o prze­ra­ża­ją­cym imie­niu? Nikt nie kocha genial­nego dziecka. Uwol­nij je i pozwól jego duszy sza­leć”.

Po nabo­żeń­stwie wszy­scy poszli do M.K., banku zamie­nio­nego w klub nocny przy dol­nej Pią­tej Alei. Nale­żał do brata Jen­ni­fer Goode i był jed­nym z ulu­bio­nych miejsc Jeana-Michela. Wła­ści­wie jego ostat­nim miej­scem, do któ­rego poszedł w noc przed śmier­cią. Przy­szedł do klubu, szu­ka­jąc Jen­ni­fer. Teraz ludzie stali wokół dużego tele­wi­zora, popi­ja­jąc szam­pana i oglą­da­jąc migo­czące czarno-białe wideo z Basqu­ia­tem. Foto­graf z „Fame” robił zdję­cia oso­bom zna­nym i mniej zna­nym: pro­jek­tantce biżu­te­rii Tinie Chow i jej sio­strze, Adelle Lutz, żonie Davida Byrne’a. Reży­se­rowi Jimowi Jar­mu­schowi. To było ide­alne poże­gna­nie gwiazdy sztuki lat 80.: po tro­sze wer­ni­saż, po tro­sze stypa.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zwy­kle w takiej torebce jest 100 mg proszku, co by wynio­sło dzien­nie ok. 20 razy wię­cej, niż przyj­muje sil­nie uza­leż­niona osoba (przyp. tłum.). [wróć]

Tytuł ory­gi­nału: Basqu­iat: A Quick Kil­ling in Art

Copy­ri­ght © 1998, 2004, 2016, 2025 by Pho­ebe Hoban.

The State of the Art: Basqu­iat’s Cul­tu­ral Cur­rency © 2004 by Pho­ebe Hoban.

Basqu­iat Lives © 2016 by Pho­ebe Hoban.

Basqu­iat’s Bur­ge­oning Boom © 2025 by Pho­ebe Hoban.

All rights rese­rved

Copy­ri­ght © for the Polish e‑book edi­tion by REBIS Publi­shing House Ltd., Poznań 2025

Infor­ma­cja o zabez­pie­cze­niach

W celu ochrony autor­skich praw mająt­ko­wych przed praw­nie nie­do­zwo­lo­nym utrwa­la­niem, zwie­lo­krot­nia­niem i roz­po­wszech­nia­niem każdy egzem­plarz książki został cyfrowo zabez­pie­czony. Usu­wa­nie lub zmiana zabez­pie­czeń sta­nowi naru­sze­nie prawa.

Redak­cja: Kata­rzyna Raź­niew­ska

Pro­jekt i opra­co­wa­nie gra­ficzne okładki: Michał Paw­łow­ski

Foto­gra­fia na okładce: Fine Art Ima­ges/Album/East News

Foto­gra­fia na fron­ty­spi­sie: Fine Art Ima­ges/Album/East News

Wyda­nie I e‑book (opra­co­wane na pod­sta­wie wyda­nia książ­ko­wego: Basqu­iat, wyd. I, Poznań 2026)

ISBN 978-83-8338-680-5

WYDAWCA

Dom Wydaw­ni­czy REBIS Sp. z o.o.

ul. Żmi­grodzka 41/49, 60-171 Poznań, Pol­ska

tel. +48 61 867 47 08, +48 61 867 81 40

e-mail: [email protected]

www.rebis.com.pl

Kon­wer­sję do wer­sji elek­tro­nicz­nej wyko­nano w sys­te­mie Zecer