Wydawca: Siedmioróg Kategoria: Edukacja Język: polski Rok wydania: 2018

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 125 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Balladyna - Juliusz Słowacki

Balladyna jest tragedią romantyczną należącą do kanonu polskiej literatury pięknej. Utwór utrzymany jest w konwencji baśniowej. Pojawiają się w nim postacie i motywy fantastyczne wywodzące się z polskich wierzeń ludowych. U źródła rozgrywającego się dramatu znajduje się żądza sukcesu i władzy za wszelką cenę, którą opętana jest tytułowa bohaterka. Balladyna trafi z ubogiej chatki w lesie do królewskiego pałacu, ale jej kariera opłacona będzie zbrodniami, których piętna nie da się zmyć, a za złe czyny nie ustrzeże się przed gniewem Boga. Zaskakująco współczesna postać Balladyny przyczynia się do niegasnącej popularności utworu Juliusza Słowackiego. Utwór był i jest przedmiotem wielu głośnych inscenizacji teatralnych, adaptacji operowej a także adaptacji filmowej z udziałem amerykańskiej gwiazdy Faye Dunaway. Lektura dla klasy VIII i szkół średnich.

Opinie o ebooku Balladyna - Juliusz Słowacki

Fragment ebooka Balladyna - Juliusz Słowacki

Na ‌okładce:Wojciech Gerson, Balladyna, 1900Muzeum ‌Narodowe w Warszawie
LEKTURA ‌DLA KLASY VIII ‌I SZKÓŁ ŚREDNICH
© Copyright ‌by Siedmioróg
ISBN ‌978-83-7791-932-3
Wrocław 2018
Wydawnictwo ‌Siedmiorógul. Krakowska 9050-427 Wrocław
Księgarnia wysyłkowa Wydawnictwa Siedmioróg:www.siedmiorog.pl
Konwersja: ‌eLitera s.c.

Kochany ‌Poeto ruin!

Pozwól, ‌że ‌pisząc ‌do ciebie zacznę ‌od apologu, który ‌mi ‌opowiedziano nad Salaminy ‌zatoką.

Stary ‌i ślepy ‌harfiarz z wyspy Scio przyszedł ‌nad brzegi Morza Egejskiego, ‌a usłyszawszy z wielkim hukiem łamiące ‌się fale myślał, ‌że szum ów ‌pochodził ‌od zgiełku ‌ludzi, którzy ‌się zbiegli pieśni rycerskich ‌posłuchać. – ‌Oparł ‌się ‌więc na ‌harfie i śpiewał ‌pustemu morza brzegowi: a kiedy ‌skończył, ‌zadziwił ‌się, ‌że żadnego ludzkiego głosu, ‌żadnego ‌westchnienia, żadnego pieśń ‌nie zyskała oklasku. ‌Rzucił więc harfę ‌precz daleko ‌od ‌siebie, a te fale, ‌które śpiewak mniemał tłumem ‌ludzkim, odniosły złote ‌pieśni narzędzie ‌i położyły mu ‌je ‌przy stopach. ‌I odszedł ‌od ‌harfy swojej smutny ‌Greczyn nie wiedząc, że ‌najpiękniejszy rapsod ‌nie w sercach ‌ludzi, ale w głębi ‌fal ‌Egejskiego ‌Morza utonął.

Kochany Irydionie! ta ‌powiastka ‌o falach ‌i harfiarzu ‌zastąpi wszelką do Balladynyprzemowę. ‌Wychodzi ‌na świat ‌Balladynaz ariostycznym uśmiechem ‌na twarzy, obdarzona ‌wnętrzną ‌siłą urągania się ‌z tłumu ludzkiego, z porządku ‌i z ładu, jakim się ‌wszystko ‌dzieje na świecie, ‌z nieprzewidzianych owoców, które wydają drzewa ręką ludzi szczepione. Niech naprawiacz wszelkiego bezprawia Kirkor pada ofiarą swoich czystych zamiarów; niech Grabiec miłuje kuchnią Kirkora; niechaj powietrzna Goplana kocha się w rumianym chłopie, a sentymentalny Filon szuka umyślnie męczarni miłośnych i umarłej kochanki; niechaj tysiące anachronizmów przerazi śpiących w grobie historyków i kronikarzy: a jeżeli to wszystko ma wnętrzną siłę żywota, jeżeli stworzyło się w głowie poety podług praw boskich, jeżeli natchnienie nie było gorączką, ale skutkiem tej dziwnej władzy, która szepce do ucha nigdy wprzód nie słyszane wyrazy, a oczom pokazuje nigdy, we śnie nawet nie widziane istoty; jeżeli instynkt poetyczny był lepszym od rozsądku, który nieraz tę lub ową rzecz potępił: to Balladyna wbrew rozwadze i historii zostanie królową polską, a piorun, który spadł na jej chwilowe panowanie, błyśnie i roztworzy mgłę dziejów przeszłości.

Uśmiechnij się teraz, Irydionie, bo oto naśladując francuskich poetów: powiem ci, że Balladyna jest tylko epizodem wielkiego poematu w rodzaju Ariosta, który ma się uwiązać z sześciu tragedii, czyli kronik dramatycznych. Cienie już różne ludzi niebyłych wyszły ze mgły przedstworzenia i otaczają mnie ciżbą gwarzącą: potrzeba tylko, aby się zebrały w oddzielne tłumy, ażeby czyny ich ułożyły się w postacie piramidalne wypadków, a jedną po drugiej garstkę na świat wypychać będę; i sprawdzą się może sny mego dzieciństwa. Bo ileż to razy patrząc na stary zamek, koronujący ruinami górę mego rodzinnego miasteczka, marzyłem, że kiedyś w ten wieniec wyszczerbionych murów nasypię widm, duchów, rycerzy; że odbuduję upadłe sale i oświecę je przez okna ogniem piorunowych nocy, a sklepieniom każę powtarzać dawne Sofoklesowskie „niestety”! A za to imię moje słyszane będzie w szumie płynącego pod górą potoku, a jakaś niby tęcza z myśli moich unosić się będzie nad ruinami zamku. – O! nie mów mi, że z dzwonków polnych większa ozdoba ruinom niż z tego wieńca myśli, w który je ubierze poeta: bo choć róże rosnące na ruinach pałacu Nerona rozwidniały nam pięknie te gruzy, to jednak jaśniej mi je oświecił ów duch Irydiona, któregoś ty pod krzyżem w Koloseum położył i nakrył złotymi skrzydłami anioła.

Tak więc, kiedy ty dawne posągowe Rzymian postacie napełniasz wulkaniczną duszą wieku naszego, ja z Polski dawnej tworzę fantastyczną legendę, z ciszy wiekowej wydobywam chóry prorockie i na spotkanie twojej czarnej, piorunowej, dantejskiej chmury prowadzę lekkie, tęczowe i ariostyczne obłoki, pewny, że spotkanie się nasze w wyższej krainie nie będzie walką, a tylko grą kolorów i cieni, z tym smutnym dla mnie końcem, że twoja chmura, większym wichrem gnana i pełniejsza piorunowego ognia, moje wietrzne i różnobarwne obłoki roztrąci i pochłonie.

Doniosły mi sylfy, żeś powędrował teraz odwiedzić Etnę czerwoną: posłałem natychmiast Skierkę, aby ci na drodze wszystkie pootwierał kwiaty i wszystkie gwiazdy nad tobą zapalił; za to przez wdzięczność, stanąwszy na szczycie wulkanu, spojrzyj na mórz rozległe błękity i pomyśl, że niedawnymi czasy przez te zwierciadła wędrował okręt mój, jak łabędź żaglami nakryty. Powiedz, czy nie dojrzysz jakiego rysu na fali, jakiego śladu o zniknionym okręcie? Księża wtenczas śpiewali hymn do Najświętszej Panny, a ja stałem z wlepionymi w ogień Etny oczyma, smutny, że mnie fala znów tylko do Europy odnosiła. Słuchaj w ciszy powietrznej, czy echo tego hymnu, który mi serce uciszał, nie drga dotąd w kryształowej atmosferze? Szukaj mojego śladu w powietrzu i na fali, a jeśli o mnie w powietrzu nie słychać, to znajdź mnie w sercu twoim i niech ja będę jeszcze z tobą przez jedną godzinę. Wszak darem to jest Boga, że my umiemy myślą latać do siebie w odwiedziny.

Rozpisałem się długo, a zamierzyłem był tylko napisać

AUTOROWI „IRYDIONA”

na pamiątkę

„BALLADYNĘ”

poświęca

Juliusz Słowacki

Paryż, d. 9 lipca 1839 r.

BALLADYNA

OSOBY

PUSTELNIK – Popiel III wygnany

KIRKOR – pan zamku

MATKA – wdowa

BALLADYNA – córka wdowy

ALINA – córka wdowy

FILON – pasterz

GRABIEC – syn zakrystiana

FON KOSTRYN – naczelnik straży w zamku Kirkora

GRALON – rycerz Kirkora

KANCLERZ

WAWEL – dziejopis

PAŹ

POSEŁ ZE STOLICY GNEZNA

OSKARŻYCIEL SĄDOWY

LEKARZ  KORONNY

Pany, rycerze, służba zamkowa, wieśniacy, dzieci

OSOBY FANTASTYCZNE

GOPLANA – nimfa, królowa Gopła

CHOCHLIK

SKIERKA

Za czasów bajecznych, koło jeziora Gopła

AKT PIERWSZY

SCENA I

Las blisko jeziora Gopła – chata pustelnika ustrojona kwiatami i bluszczem. – Kirkor wchodzi w karaceńskiej zbroi, bogato ubrany, z orlimi skrzydłami...

KIRKOR

sam

Rady zasięgnąć warto u człowieka,

Który się kryje w tej zaciszy leśnej;

Pobożny starzec – ma jednak w rozumie

Nieco szaleństwa: ilekroć mu prawisz

5

O zamkach, królach, o królewskich dworach,

To jak szalony od rozumu błądzi,

Miota przekleństwa, pieni się, narzeka;

Musiał od krolów doznać wiele złego,

I z owąd został przyjacielem gminu.

Stuka do celi.

Puk! puk! puk!

GŁOS Z CELI 

Kto tam?

KIRKOR

Kirkor.

PUSTELNIK

wychodząc z celi

10

Witaj synu...

Czego chcesz?

KIRKOR

Rady.

PUSTELNIK

Zostań pustelnikiem.

KIRKOR

Gdybym podstarzał dziesiątym krzyżykiem,

Może bym w smutne schronił się dąbrowy;

Ale ja młody, pan czterowieżowy,

15

Przemyślam dzisiaj, jak by się ożenić...

Poradź mi, starcze!

PUSTELNIK

Lat dwadzieścia z górą

Jak żyję w puszczy...

KIRKOR

Cóż stąd?

PUSTELNIK

Więc ocenić

Ludzi nie mogę – ani wskazać, którą

Weźmiesz dziewicę.

KIRKOR

Te, co rozkwitały

20

Z dzieciństwa pączków, gdyś ty żył na świecie,

Są dziś pannami... czerwony li biały

Pączek na róży, taka będzie róża...

Przypomnij niegdyś najpiękniejsze dziecię,

Białą, jak w ręku anielskiego stróża

25

Kwiat lilijowy – niech jej słowik śpiewny

Zazdrości głosu, a synogarlica

Wiernością zrówna... gdzie taka dziewica,

Wskaż mi, o starcze! Mówią, że królewny

Słyną wdziękami?

PUSTELNIK

Nieba! To ród węża.

30

Żona zbrodniami podobna do męża,

Córki do ojca, a do matek syny,

Jak w jednym gnieździe skłębione gadziny.

O! bogdaj piorun!...

KIRKOR

Nie przeklinaj.

PUSTELNIK

Młody,

Przeklinaj ze mną – oni klątwy warci.

35

Bogdaj doznali, co pomór i głody!

Bogdaj piorunem na poły pożarci,

Padając w ziemi paszczę rozdziawioną,

Proch mieli płaszczem, a węża koroną.

Bogdaj! – Klnąc zbójcę potargałem siły,

40

Wściekłem się jako brytan uwiązany.

Bo też ja kiedyś byłem pan nad pany,

Stutysiącznemu narodowi miły,

Żyłem w purpurze, dziś noszę łachmany;

Muszę przeklinać. Miałem dziatek troje,

45

Nocą do komnat weszli brata zboje

Różyczki moje trzy z łodygi ścięto!

Dziecinki moje w kołyskach zarżnięto!

Aniołki moje!... wszystkie moje dzieci!

KIRKOR

Któż jesteś, starcze?

PUSTELNIK

Ja... Król Popiel trzeci...

KIRKOR

schyla kolano

Królu mój!

PUSTELNIK

50

Któż mię z żebraki rozezna?...

KIRKOR

Uzbrajam chamy i lecę do Gnezna

Mścić się za ciebie...

PUSTELNIK

Młodzieńcze, rozwagi!

KIRKOR

Bezprawie gorzej od Mojżesza plagi

Kala tę ziemię i prędzej się szerzy;

55

Popiel, skalany dzieci krwią niewinną,

Niegodny rządzić tłumowi rycerzy.

Niech więc się stanie, co się stać powinno,

Pod okiem Boga, na tej biednej ziemi.

PUSTELNIK

Czy ty skrzydłami anioła złotemi

Z nieba zleciałeś?

KIRKOR

60

Na barkach orlicy

Para tych białych skrzydeł wyrastała;

Gdy na rycerskiej są naramiennicy,

Będziesz-li rycerz mniej niż owa biała

Ptaszyna ludziom użyteczny? – ma-li

65

Gadom przepuszczać rycerz uskrzydlony

Orła piórami?

PUSTELNIK

O mężu ze stali!

Ty jesteś z owych, którzy walą trony.

KIRKOR

Ty wiesz, jak nasza ziemia wszeteczeństwem

Króla skalana. Wiesz, jak Popiel krwawy

70

Pastwi się coraz nowym okrucieństwem...

Zaczerwienione krwią widziałem stawy:

Król żywi karpie ciałem niewolników.

Nieraz wybiera dziesiątego z szyków

I tnąc w kawały, ulubionym rybom

75

Na żer wyrzuca; resztę ciał wymiata

Na dworskie pola i czerwonym skibom

Ziarno powierza. Sąsiad ziemię kata

Na pośmiewisko zwie Rusią Czerwoną.

Dotąd żyjącym pod Lecha koroną

80

Bóg dawał żniwo szczęścia niezasiane,

Lud żył szczęśliwy; dzisiaj niesłychane

Pomory, głody sypie Boża ręka.

Ziemia upałem wysuszona pęka;

Wiosenne runa złocą się, nim ziarno

85

Czoła pochyli, a wieśniacy garną

Sierpami próżne tylko włosy żyta.

Ta sama Polska, niegdyś tak obfita,

Staje się co rok szarańczy szpichlerzem;

Niegdyś tak bitna, dziś bladym rycerzem

90

Z głodami walczy i z widmem zarazy.

PUSTELNIK

Ach, jam przeklęty! przeklęty! trzy razy

Przeklęty! winien jestem nieszczęść ludu.

KIRKOR

Jako, tyś winien?...

PUSTELNIK

Z rozlicznego cudu

Korona Lecha sławną niegdyś była,

95

W niej szczęścia ludu, w niej krainy siła

Cudem zamknięta... oto ja, wygnany,

Lud pozbawiłem tej korony.

KIRKOR

Starcze?...

PUSTELNIK

Korona brata mego jak liczmany

Fałszywa... moja pod spróchniałe karcze

100

Lasu wkopana... miałem ją do grobu

Ponieść za sobą.

KIRKOR

Skądże tej koronie

Cudowna władza?

PUSTELNIK

Ku ojczystej stronie

Wracali niegdyś od Betleem żłobu

Święci królowie – dwoch Magów i Scyta.

105

Ów król północny zaszedł w nasze żyta,

Zabłądził w zbożu jak w lesie – bo zboże

Rosło wysokie jak las w kraju Lecha;

Więc zabłądziwszy rzekł: „Wyprowadź, Boże!”

Aż oto przed nim odkrywa się strzecha

110

Królewskiej chaty – bo Lech mięszkał w chacie

Wszedł do niej Scyta i rzekł: „Królu! bracie!

Idę z Betleem, a gwiazda błękitna

Twoich bławatków ciągle szła przede mną,

Aż tu zawiodła”. – Lech rzekł: „Zostań ze mną.

115

Kraina moja szczęśliwa i bitna,

Jeśli chcesz, to się tą ziemicą z tobą

Dzielę na poły”. – Scyta rzekł: „Zostanę,

Lecz kraju nie chcę, bo ziemie złamane

Rozgraniczają się krwią i żałobą

120

Dzieci i matek”. Więc razem zostali;

Ale to długa powieść...

KIRKOR

Mów! mów daléj!

PUSTELNIK

Więc jako dawniej czynili mocarze,

Z Lechem się mieniał Scyta na obrączki;

A pokochawszy mocniej sercem, w darze

125

Dał mu koronę... stąd nasza korona.

Zbawiciel niegdyś wyciągając rączki

Szedł do niej z matki zadumanej łona;

I ku rubinom podawał się cały

Jako różyczka z liści wychylona,

130

I wołał: caca! i na brylant biały

Różanych ustek perełkami świecił.

KIRKOR

O biedny kwiatku! na toż ty się kwiecił,

By cię na krzyżu ćwiekami przybito?

Czemuż nie było mnie tam na Golgocie,

135

Na czarnym koniu, z uzbrojoną świtą!

Zbawiłbym Zbawcę – lub wyrąbał krocie

Zbójców na zemstę umarłemu.

PUSTELNIK

Synu!

Bóg weźmie twoją pochopność do czynu

Za czyn spełniony. Wróćmy w nasze czasy.

140

Gdy mię brat wygnał, uniosłem w te lasy

Świętą koronę...

KIRKOR

Wróci ona! wróci!

Przysięgam tobie... Lecz...

PUSTELNIK

Co chcesz powiadać?

KIRKOR

Nim Kirkor w przepaść okropną się rzuci

Szukając zemsty – chcę – chciałbym cię badać,

145

Na jakim pieńku zaszczepić rodowe

Drzewo Kirkorów, aby kiedyś nowe

Plemię rycerzy tronu twego strzegło?

Kogo wprowadzić w podwoje zamkowe

Z żony imieniem?

PUSTELNIK

Tylu ludzi biegło

150

Z pierścionkiem ślubnym za marą wielkości,

A prawie wszyscy wzięli kość niezgody

Zamiast straconej z żebra swego kości.

Postąp inaczej – ty szlachetny, młody;

Niechaj ci pierwsza jaskółka pokaże,

155

Pod jaką belką gniazdo ulepiła;

Gdzie okienkami błysną dziewic twarze,

A dach słomiany, tam jest twoja miła.

Ani się wahaj, weź pannę ubogą,

Żeń się z prostotą, i niechaj ci błogo

160

I lepiej będzie, niżbyś miał z królewną...

KIRKOR

Tak radzisz, starcze?

PUSTELNIK

Idź, synu, na pewno

Do biednej chaty – niechaj żona karna,

Miła, niewinna...

KIRKOR

Jaskółeczko czarna!

Ptaszyno moja, gdzie mię zaprowadzisz?

PUSTELNIK

Słuchaj mię, synu...

KIRKOR

165

Starcze, dobrze radzisz...

Prowadź jaskółko!

Odchodzi Kirkor.

PUSTELNIK

sam

O! ci młodzi ludzie,

Odchodzą od nas i wołają głośno:

Idziemy szukać szczęścia. Więc my, starce,

Cośmy przebiegli po tej biednej ziemi,

170

A nigdy szczęścia w życiu nie spotkali –

Możeśmy tylko szukać nie umieli...

Idź! idź! idź, starcze, do pustelnej celi...

Chce wchodzić do celi i zatrzymuje się na progu. Wchodzi Filon, pasterz... zamyślony – fantastycznie we wstążki i kwiaty ubrany.

FILON

O! złote słońce! drzewa ukochane!

O! ty strumieniu, który po kamykach

175

Z płaczącym szumem toczysz fale śklane!

Rozmiłowane w jęczących słowikach

Róże wiosenne! z wami Filon skona!

Bo Filon marzył los Endymijona,

Marzył, że kiedyś po blasku miesiąca

180

Biała bogini, różami wieńczona,

Z niebios błękitnych przypłynie, i drżąca.

Czoło pochyli, a koralowemi