Aż zaciśnie się pętla. Opowieści o męskiej depresji - Iwicki Argymir - ebook
NOWOŚĆ

Aż zaciśnie się pętla. Opowieści o męskiej depresji ebook

Iwicki Argymir

0,0

Opis

Murarz, urzędnik, ksiądz, dziennikarz, sprzedawca fotowoltaiki, były strażak, właściciel sklepu, przedsiębiorca, hydraulik, fotograf, pracownik korporacji – każdy z nich zetknął się z tą często niezrozumiałą dla otoczenia chorobą. Jak można mieć zdrowe ręce i nogi i nie dawać sobie rady w codzienności? Co wywołało tę paraliżującą przypadłość? Dlaczego przez wiele lat żyli nieświadomie, nosząc w sobie jej zalążki? Czy depresja – bo niej mowa – zaczyna się już w dzieciństwie?

Ta książka może być dla czytelnika przewodnikiem po męskiej stronie depresji, jak i wsparciem dla partnerek i partnerów, aby mogli lepiej zrozumieć jej istotę. Choćby to, że do leczenia nie można zmusić. Przelewanie swoich oczekiwań na cierpiącego mężczyznę przynosi tylko odwrotny skutek. Bo najważniejsza jest akceptująca obecność. To nie tylko brak wiedzy o depresji wpycha mężczyzn w objęcia pętli. To także brak empatii otoczenia, które pragnie narzucać swoje wzorce bez wsłuchania się w zdanie cierpiącego.

Aż zaciśnie się pętla. Opowieści o męskiej depresji to historie jedenastu osób, którzy przeszli własną drogą przez tę chorobę. Mężczyźni opisani w tej książce – w tym także autor – są dziś na różnym etapie leczenia. Mają mniejszą lub większość świadomość swojej depresji. Podobnie jak ich najbliżsi, którzy wspomagają ich w procesie terapeutycznym albo, niestety, tylko pogłębiają ich udrękę.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 329

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Argymir Iwicki:Aż zaciśnie się pętla. Opowieści o męskiej depresji

Wydawca: Kompania Mediowa sp. z o.o. ul. Chełmska 21, budynek 4A 00–724 Warszawawww.kmbooks.pl

Wszystkie publikacje Wydawnictwa Kompania Mediowa dostępne są także w formie audiobooków i ebooków

Śledź nasze nowości:https://www.youtube.com/channel/UCGiZnOXxmBy3n7K7Z6LVY8Ahttps://pl-pl.facebook.com/kompaniamediowa/

Copyright © Argymir Iwicki, 2026 Copyright © Wydawnictwo Kompania Mediowa, 2026 All rights reserved.

Wydanie 1

ISBN 978-83-977564-5-8

Projekt okładki: Katarzyna Konior

Redakcja: Paweł Wielopolski

Korekta: Paulina Kostrzyńska

Skład i łamanie: TYPO 2 Jolanta Ugorowska

Wszystkie prawa zastrzeżone

Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.

Przedmowa

Nadchodzi kolejny taki dzień... Dzień, w którym wszyscy dookoła oczekują od ciebie uśmiechu. Jak zwykle tego poranka telefon dzwoni za telefonem, a na WhatsAppie przychodzą dziesiątki wiadomości. Cały świat czegoś od ciebie chce, a ty nie masz nawet siły, by przewrócić się z boku na bok. Słuchasz ludzi, ale zupełnie ich nie rozumiesz, bo twój mózg kompletnie się „zamroził”, wyciszasz więc komórkę. I modlisz się, żeby cały świat o tobie zapomniał. Żeby wszyscy dali ci święty spokój już na zawsze. Żeby nastała cisza. Żeby czas się zatrzymał.

Albo nie, niech ten cholerny czas pędzi, jak oszalały, na złamanie karku. Niech to wszystko minie jak najszybciej. Ktoś usilnie powtarza ci, że musisz podnieść się z łóżka, wyjść na spacer, spotkać się ze znajomymi, ćwiczyć, wziąć się w garść, ale nikt nie raczy wyjaśnić, jak masz tego dokonać. Nikt nie rozumie, że żyjesz na „pół gwizdka”, że twoim jedynym pragnieniem jest zaczerpnięcie głębokiego oddechu, ale pomimo desperackich prób to się zwyczajnie nie udaje.

Czujesz, że się dusisz.

Czujesz, że toniesz.

A kiedy nadchodzi taki dzień, gdy zaczynasz bać się ludzi i przestajesz wychodzić z domu, gdy czujesz, że absolutnie wszystko cię przerasta, miażdży i przytłacza, jedyne, o czym marzysz, to poczuć ulgę. Tylko że presja świata, społeczeństwa, a może twoja własna nie pozwala na to. Męska depresja – niewidzialny ciężar.

Aktualne dane dotyczące depresji podkreślają, że kobiety częściej niż mężczyźni cierpią na tę chorobę. Niemniej wnikliwa analiza pokazuje, że choć mężczyźni diagnozowani są dwa razy rzadziej, to właśnie oni umierają w wyniku prób samobójczych trzy, a nawet cztery razy częściej niż kobiety1. Dzięki precyzyjnym raportom wiemy, że około 30–70% zdarzeń samobójczych wynika z depresji. To właśnie ona jest jednym z wiodących czynników ryzyka samobójstw. Statystyki są bezlitosne. W 2024 roku w Polsce 4845 osób popełniło samobójstwo. Jednocześnie 56% prób samobójczych podjęli mężczyźni. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) 4,6% męskiej populacji globu zmaga się z depresją. Przy założeniu, że świat liczy około 8,2 miliarda ludzi, z czego połowa to mężczyźni, mówimy o ponad 330 milionach osób2.

„Nie bądź beksa”, „Nie mazgaj się jak baba” – to jedne z najbardziej stygmatyzujących zdań, jakie pamiętam z dzieciństwa. Zdania, które wciąż są mocno zakorzenione w kulturze. Od wieków mężczyzna postrzegany był przez pryzmat siły, waleczności i decyzyjności. Kult niezłomności i odpowiedzialności – za rodzinę, za utrzymanie, za rozwiązywanie problemów – obciąża do dziś. Wielu chłopców uczy się z gier, mediów, ze szkoły i od rodziny, by nie okazywać emocji łzami, bo „mężczyźni nie płaczą”3.

Zmieniający się świat również wpływa na sposób, w jaki mężczyźni przeżywają stres, porażki, lęk i depresję. Tylko czy są przygotowani, żeby tę konfrontację wygrać?

Społeczeństwo wciąż ma trudność z zaakceptowaniem, że mężczyźni chorują. Stąd potrzeba udowadniania własnej sprawczości, maskowania cierpienia i radzenia sobie z niezdiagnozowaną depresją. Poczucie wstydu, lęk przed stygmatyzacją i niezrozumieniem tworzą mechanizm obronny – ucieczkę, która przynosi tylko chwilową ulgę. W rzeczywistości prowadzi do ryzykownych zachowań: sięgania po używki, hazard, przypadkowy seks, alkohol, a także pracoholizm napędzający agresję, przemoc psychiczną czy zdrady.

Argymir Iwicki – dziennikarz, autor, ojciec, partner, ale przede wszystkim człowiek – zainspirowany osobistymi doświadczeniami i konfrontacją z chorobą postanowił przyjrzeć się sobie i dziewięciu innym bohaterom. To portret jedenastu mężczyzn, którzy wydostali się z otchłani. Przeżyli i dziś czują potrzebę oswojenia społeczeństwa z realnymi konsekwencjami choroby, która w 2030 roku może stać się najczęściej występującą na świecie.

Nie ignorujmy faktu, że mężczyźni wychowani w tradycyjnych wzorcach męskości są szczególnie narażeni na depresję, a jednocześnie najrzadziej szukają pomocy. Bo jak zrozumieć siebie, gdy przestajesz spotykać się z ludźmi, wychodzić z domu, gdy spotkanie znajomego wywołuje w tobie drgawki i panikę, a może nawet płacz? Czujesz gulę w gardle i nie potrafisz wydusić z siebie słowa. Bóle głowy, zawroty, nudności, ten cholerny płacz, który ukrywasz w środku. Snujesz się od ściany do ściany i wyjesz z desperacji, ale nikt tego nie widzi. Na zewnątrz wciąż jesteś tym samym uśmiechniętym facetem, liderem zespołu, idealnym mężem, kumplem, szefem. A w uszach wciąż brzmi: „Weź się w garść, stary! Przecież inni mają gorzej!”.

Właśnie to zdanie boli najbardziej.

Bo wydaje ci się, że nikt już cię nie rozumie. To nie grypa. To nie jest coś, co minie po trzech dniach. Nie ma na to antybiotyku, który postawi cię na nogi. To nie ząb, który zaplombuje dentysta, ani staw, który nastawi fizjoterapeuta. To dusza. To głowa. A ona rządzi się swoimi prawami. Sama wizyta u terapeuty nie wystarczy. Najpierw musisz się zdecydować, że tam pójdziesz. A kiedy ledwo możesz oddychać, nie masz siły się umyć, ubrać, podnieść, to jak masz szukać pomocy u psychologa, psychiatry czy terapeuty? Jak znaleźć kogoś zaufanego, kto pomoże złapać oddech?

Najgorzej jest po zmroku. Leżysz pod stołem, skulony, obejmujesz kolana, trzęsiesz się. Ocierasz łzy, które ukrywasz w pracy. Myśli łomoczą. Nie możesz oddychać. Nie potrafisz. Stoisz na moście. Pociągi pędzą. Nikt cię nie widzi. Próbujesz zaczerpnąć tchu, ale powietrze nie wchodzi. Płuca są puste. Mdlejesz.

Nie chcesz umierać.

Chcesz odpocząć.

Nie mów mi – nie mów sobie – że inni mają gorzej.

Mira Gosc Gosc,

psycholog, psychoterapeuta integracyjny, coach

Wstęp

Pewnie nie napisałbym tej książki, gdyby nie moja była znajoma. Tkwiłem wtedy w jednym z wielu dołków depresji. Poczucie mojej wartości lizało wtedy dno od spodu, sprawczość znajdowała się w stanie głębokiego rozkładu i nie wierzyłem w sens żadnej mojej decyzji. Właściwie to nawet żadnych decyzji nie umiałem podjąć, bo wszystko, kompletnie wszystko, było poza moim zasięgiem. Życie zawodowe było roztrzaskane, a rodzinne zaczynało się sypać. I zupełnie nie rozumiałem, co się ze mną dzieje.

– Jestem feministką, ale uważam, że to facet powinien przynosić do domu pieniądze – powiedziała znajoma, komentując moją sytuację, że nie jestem w stanie podjąć jakiejkolwiek pracy.

Zdanie to w całości proponuję zostawić z boku do analizy przez socjologów. Bardziej interesuje mnie druga połowa wypowiedzi: „To facet musi przynosić pieniądze na utrzymanie rodziny”. A jeżeli nie daje rady? Jeżeli ma depresję? Czy może być kiedykolwiek słaby i po prostu chory? Czy też zawsze musi być twardy, niezłomny, stojący na straży finansowego bezpieczeństwa domu?

Takich pytań w tej rozmowie zabrakło. Znajoma niczego nie była ciekawa, a ja nie miałem nawet świadomości, by się tłumaczyć. Nie było z jej strony chęci poznania mojej wersji wydarzeń. Znajomość zakończyłem jako leń i fajtłapa. Wkrótce zrozumiałem, dlaczego tak wielu mężczyzn popełnia w Polsce samobójstwo.

Mężczyźni nie dostrzegają procesów zachodzących w ich umysłach. Często nie rozumieją, co czują. Nie potrafią tego nazwać i dlatego w porę nie są w stanie zareagować nawet na późne objawy depresji. Ponadto, gdy zderzą się z oczekiwaniem społecznym, dostrzegają, że znajdują się w ślepej uliczce, z której jedynym wyjściem jest zaciskający się na szyi sznur.

Nieco później zetknąłem się z innymi sytuacjami, które zmobilizowały mnie do napisania książki o depresji u mężczyzn. Siedziałem ze starym znajomym w pokoju w mojej kawalerce. Powoli degustowaliśmy kawę. Testowaliśmy nowy ekspres. Napar był wyśmienity, a rozmowa mile się rozwijała. Zacząłem mu opowiadać o początkach mojej depresji.

– Najgorszy był spadek poczucia własnej wartości. Nawet nie wiem, kiedy poczułem się kompletnym zerem. Myślałem, że nic nie umiem, nic nie potrafię, nie nadaję się do niczego i nie mam prawa do bycia szanowanym. To trwało latami. Rozumiesz? Latami! Jak można było tego nie zauważyć? – tłumaczyłem koledze.

Do depresji można się przyzwyczaić, zwłaszcza gdy będzie miała łagodniejsze objawy. Depresja przybrała u mnie formę ukrytą lub inaczej nazywaną – wysoko funkcjonalną – z uderzeniami formy jawnej w końcowej fazie. To było powodem, że tak późno ją dostrzegłem. Poza tym depresja kojarzyła mi się ze smutkiem. A ja nigdy nie byłem smutny. Raczej władało mną poczucie beznadziei, braku sensu i ogromnego poczucia winy.

Kolega z każdym zdaniem coraz szerzej otwierał oczy.

– Co ty gadasz? Ty bezwartościowy? Nieprzydatny? Nigdy bym tego o tobie nie powiedział... – Jego zdumienie było autentyczne.

No właśnie. Cały świat uważał mnie za pewnego siebie, zaradnego człowieka, tryskającego humorem i pomysłami. A tak naprawdę świat widział tylko moje maski. Nikt w tym wszechświecie nie dostrzegał, że w środku zwijam się z bólu wywołanego bezradnością. Byłem mistrzem kamuflażu.

Kolejna sytuacja: spotkanie towarzyskie. Urodziny koleżanki. Przechodzę do kuchni z dwójką kolegów. Zaczynam opowiadać o mojej depresji. Mówię, że nie byłem w stanie pracować. Chodziłem jak zombie z wgranym podstawowym programem do przeżycia, z wypompowaną wiarą w swoje siły i kołowrotkiem myśli pod sklepieniem.

– Mnie też kiedyś było ciężko – odezwał się jeden z kolegów – ale ja nie miałem czasu na depresję. Dzieci chciały jeść, trzeba było spłacać kredyt na dom...

W odpowiedzi uprzedził mnie drugi kolega.

– Czy jak zachorujesz na raka, to będziesz mówił nowotworowi, że nie masz czasu na chorowanie, bo musisz spłacać raty? To dlaczego przy depresji miałoby być inaczej?

Kolega od kredytów nic nie powiedział. Tu nie było co odpowiadać. Pewnie nigdy nie miał depresji, tylko pogorszenie nastroju.

I jeszcze jedno zdarzenie. Opowiadałem koledze historię młodego chłopaka, który zachorował na depresję podczas studiów. Nigdy ich nie skończył i z chorobą wrócił do domu. Zamiast zająć się jej leczeniem i odbudową poczucia wartości, został zmuszony do realizacji oczekiwań rodzica. Zaczął pracę w tartaku. Przypadkowe zajęcie tylko pogorszyło jego stan. Doszło u niego do bardzo poważnych myśli samobójczych.

– Kto mu zabraniał poszukać innej pracy? Nie mógł po godzinach rozwijać swoich pasji i szkolić się z czegoś innego? – pytał kolega.

Nie mógł. Nie mógł, bo był chory na depresję. Jego mózg nie funkcjonował prawidłowo. Chłopak tkwił w dołku ze swoimi czarnymi myślami. Jego zdolności poznawcze były mocno zaburzone. Szwankowała pamięć. Uważał się za zero. W każdym zakątku umysłu czaił się lęk. Myślał, że jest sam ze swoim strachem. Umiejętność podejmowania decyzji u niego nie istniała. Planowanie przyszłości budziło tylko panikę. Nie widział pozytywnego wyjścia ze swojej sytuacji. Czuł się odrzucony przez rodzica, bo rodzic nie wiedział, że zmuszanie kogoś w depresji do rzeczy, które są poza jego zasięgiem, przypomina leczenie poparzonej ręki za pomocą ognia.

Depresja to choroba niezrozumiała, trudna do ogarnięcia dla ludzi zdrowych. Im bardziej ktoś ma mniejszą zdolność zrozumienia drugiego człowieka w zwykłych, codziennych sprawach, tym trudniej mu zrozumieć osobę chorującą na depresję. To zadziwiające, że niektórzy uważają się za empatycznych, bo potrafią rozdawać kredki dzieciom w Afryce, ale gdy mają zrozumieć człowieka, który stoi obok, cała empatia zanika, a pojawia się monopol swoich oczekiwań i przekonań.

To nie jest książka o wychodzeniu z depresji. Raczej o tym, jak zauważyć pierwsze jej symptomy i zdarzenia do niej doprowadzające. Ma też odpowiedzieć na kilka pytań. Jak to właściwie jest możliwe, że przez kilka–kilkanaście lat można żyć z rozmaitymi stopniami depresji i jej nie dostrzegać? Co w nas, facetach, jest takiego, że nie rozróżniamy palety barw naszych odczuć i emocji? Na czym właściwie polega to społeczne niedostrzeganie depresji u mężczyzn? Skąd się bierze i jak je pokonać? Czy istnieje coś takiego jak „narcyzm otoczenia”?

Bohaterowie tej książki są na różnych etapach leczenia. Część z nich dopiero zaczyna farmakoterapię. Wielu nie widzi jeszcze złożoności swojej kondycji. Nie rozumieją jeszcze pewnych rzeczy: źródeł swojego cierpienia, wielowątkowości procesu leczenia, które może trwać latami. Niektórzy są już daleko. Inni zaczynają swoją depresję rozumieć. Buddyjskie przysłowie mówi: „Kto obwinia innych ludzi, jest na początku drogi. Kto obwinia siebie – jest w połowie. Kto nikogo nie obwinia – jest już u celu”.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

JEŚLI POTRZEBUJESZ Z KIMŚ POROZMAWIAĆ

Jeśli czyjeś życie znajduje się w nagłym niebezpieczeństwie – zadzwoń pod 112.

Jeśli ty lub ktoś w twoim otoczeniu potrzebujecie pomocy medycznej, bo dręczą was myśli, że nie chcecie już żyć: skontaktujcie się z najbliższym dyżurem dla pacjentów psychiatrycznych. Aktualny harmonogram znajdziesz na stronie NFZ (www.nfz.gov.pl).

Można też zgłosić się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej (lista na stronie www.interwencjakryzsowa.pl).

Możesz też skorzystać z pomocy Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym pod numerem 800 70 2222 lub 116 123 albo zadzwonić na Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka pod numer 800 12 12 12 (można także skorzystać z czatu na stronie internetowej https://czat.brpd.gov.pl) lub Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży: 116 111 (dla osób poniżej 18. roku życia).

Telefon dla rodziców i opiekunów dzieci w kryzysie, prowadzony przez Fundację Słonie na Balkonie: 800 800 602 (czynny od poniedziałku do piątku od 15.00 do 20.00).

Wsparcie dla osób będących w żałobie i po stracie bliskich znajdziesz pod numerem prowadzonym przez Fundację Nagle Sami 800 108 108 (czynnym od poniedziałku do piątku od 14.00 do 20.00).

Stowarzyszenie mali bracia ubogich prowadzi Telefon Zaufania dla Osób Starszych 22 635 09 54.

Fundacja DOZ oferuje telefon wsparcia dla seniora pod numerem 42 2000 60 50 (czynny od poniedziałku do soboty od 16.00 do 20.00).

Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA 22 484 88 01 (czynny od poniedziałku do środy od 15.00 do 20.00).

Telefon Zaufania Młodych 22 484 88 04 (czynny od poniedziałku do niedzieli w godzinach 13.00–20.00).”

Przypisy

1 J.L. Oliffe, M.J. Phillips, Men, depression and masculinities: A review and recommendations, „Journal of Men’s Health” 2008, 5(3), s. 194–202; National Institute of Mental Health, Major depression, 2019; WHO, Depressive disorder (depression), sierpień 2025. ↩

2 R.F. Lavant, P.A. Allen, M.C. Lien, Alexithymia in men: How and when do emotional processing deficiencies occur?, „Psychology of Men & Masculinity” 2014, 15(3), s. 324–334. ↩

3 Fundacja Nie Widać Po Mnie, Męska depresja: dlaczego mężczyźni w depresji nie szukają pomocy specjalisty?, https://niewidacpomnie.org/2025/06/10/meska-depresja-dlaczego-mezczyzni-w-depresji-nie-szukaja-pomocy-specjalisty/ (dostęp: 30.08.2025). ↩