Asertywna i Spełniona - Rowińska Kamila - ebook + audiobook + książka

Asertywna i Spełniona ebook i audiobook

Rowińska Kamila

4,4

10 osób interesuje się tą książką

Opis

E-book Asertywna i Spełniona w jasny sposób wytłumaczy Ci, czym jest asertywność. Dowiesz się, dlaczego się przydaje, wręcz jest niezbędna w życiu. Autorka książki, Kamila Rowińska, dokładnie pokaże Ci, jak się jej nauczyć. Dzięki licznym przykładom z życia łatwo odnajdziesz się w omawianych sytuacjach i skonfrontujesz je ze swoimi reakcjami.

Zastanów się…

1. Czy zdarza się, że przejmujesz na siebie wszystkie obowiązki w domu?

2. Stopniowo, niepostrzeżenie wyręczasz np. dzieci?

3. Rzucasz wszystko i spieszysz z pomocą, kiedy tylko zadzwonią rodzice, bo potrzebują coś załatwić i musisz im w tym pomóc?

4. A w pracy? To na Ciebie spadają nielubiane zadania, do których nikt się nie zgłasza?

5. Ratujesz wszystkich, zostając po godzinach i przygotowując zlecenia na ostatnią chwilę?

6. A może wszyscy wokoło wiedzą lepiej i mówią Ci, co jest dla Ciebie dobre? Jak masz mieszkać. W co się ubrać. Co jeść. Na co pozwalać dzieciom. Jak spędzać czas po pracy itp.?

Jeśli choć raz padła odpowiedź tak, a czytając to, towarzyszyło Ci niekomfortowe uczucie, to najlepszą rzeczą, jaką możesz dla siebie teraz zrobić jest…

OBUDZI SIĘ!

ZACZNIJ WYRAŻAĆ SWOJE ZDANIE I BRONIĆ SWOICH POTRZEB!

ZACZNIJ O SIEBIE DBAĆ!

W życiu nikt nie będzie się domyślał, czego chcesz, co Ci się nie podoba, czy masz czas, czy nie… O to musisz zadbać samodzielnie.

W życiu wygrywają asertywni!

Już po lekturze pierwszych dwóch rozdziałów e-booka Kobieta Asertywna zobaczysz pierwsze rezultaty. Zrozumiesz różnice w reakcjach na różne sytuacje oraz rozprawisz się z blokującymi Cię przekonaniami.

Posiądziesz wiedzę na temat tego, w jaki sposób konstruować asertywne wypowiedzi. Dzięki temu Twoja pewność siebie wejdzie na wyższy poziom. Zauważysz to szczególnie wtedy, kiedy zaczniesz pierwszy raz w życiu używać asertywnych komunikatów.

Skąd ta pewność? Gwarantuje to autorka Asertywna i Spełniona. Sama, kilkanaście lat temu stała w firmie sprzedażowej na czele 3500 osób. Były to głównie kobiety. Z czasem zauważyła, że normą w komunikacji stały się krytyka aluzyjna, niedomówienia, plotki czy „obrazy majestatu”.

Przyszedł dzień, gdy jej cierpliwość się skończyła. W zespole zaczęły się wzajemne oskarżenia. Dziewczyny, zamiast rosnąć w siłę, koncentrował się na konfliktach. Wówczas Kamila postanowiła znaleźć kogoś, kto pomoże jej i zespołowi przez to przejść. To był początek jej wieloletniej „przygody” z asertywnością. Można śmiało powiedzieć, że dzisiaj sama jest ekspertem właśnie w tej kompetencji. Jej sukcesy i sposoby komunikacji to potwierdzają.

TY TEŻ MOŻESZ ZAWALCZYĆ O SWOJE. NIEZALEŻNIE OD SYTUACJI, W KTÓREJ TERAZ SIĘ ZNAJDUJESZ!

MOŻESZ SPEŁNIAĆ SWOJE MARZENIA!

WIEŚĆ ŻYCIE WEDŁUG SWOJEGO PLANU, A NIE CUDZEGO.

Możesz sobie wyobrazić, jak się wtedy będziesz czuć?

W jaki sposób zmieni się Twoje życie, gdy zaczniesz wyrażać swoje zdanie?

Jakie uczucia będą Ci towarzyszyć, gdy wzrośnie Twoja pewność siebie i bez obaw będziesz realizować swój plan na życie?

Co będziesz czuć, gdy Twoja odwaga, będzie wspierała każde Twoje przedsięwzięcie? Gdy odważysz się sięgać po to, czego naprawdę pragniesz od życia!

PRZESTAŃ UCIEKAĆ OD RELACJI I ROZMÓW, KTÓRE WYDAJĄ SIĘ TRUDNE! STAW IM CZOŁA!

POSZERZ SWOJĄ STREFĘ KOMFORTU. PRZESTAŃ OBAWIAĆ SIĘ REAKCJI I OPINII INNYCH.

STAWIAJ SWOJE GRANICE I OCZEKUJ ICH PRZESTRZEGANIA!

Przeczytaj e-book Asertywna i Spełniona. Pochłoń go! Zacznij stosować wskazówki w działaniu. Pozwól poprowadzić się przez cudowną drogę przemiany. Zrób to i zacznij wreszcie żyć swoim życiem, na które zasługujesz!

Jedna z opinii w sklepie Kamili na temat tej książki brzmi:

Poczucie szczęścia i wolności. Odwaga do podejmowania własnych decyzji spójnych ze swoimi wartościami. Stawianie swoich potrzeb na równi z potrzebami najbliższych. Osiągnięcie tego nie jest możliwe bez asertywnej postawy, która jest zbyt często kojarzona tylko z umiejętnością mówienia NIE. „Asertywna i Spełniona” to niezbędnik każdej z nas, która chce żyć według swoich przekonań, a nie schematów narzuconych przez otoczenie. Kamila, krok po kroku przeprowadzi Cię przez proces nauki zachowań asertywnych, co zaowocuje polepszeniem jakość życie na płaszczyźnie osobistej oraz zawodowej. Autorka uświadamia czytelniczki, jak ważna jest asertywność dla higieny psychicznej, która jest podstawą satysfakcjonującego życia.

E-book Asertywna i Spełniona ­odpowiada na pytania:

1. Czym jest, a czym nie jest asertywność?

2. Dlaczego ludzie przeważnie nie zachowują się asertywnie?

3. Jak powinien wyglądać komunikat asertywny?

4. Jak być asertywną osobą w związku partnerskim?

5. W jaki sposób reagować na kłótnie i konflikty?

6. Jak mówić o potrzebach i oczekiwaniach?

7. Jak dać do zrozumienia rodzicom, że jesteśmy dorośli?

8. W jaki sposób zachowywać się asertywnie w pracy?

9. Czym jest mobbing i jak mu przeciwdziałać wykorzystując asertywność?

Zainwestuj w rozwój kluczowej kompetencji. Zobaczysz, jak spektakularne efekty Ci przyniesie. Poprawią się Twoje relacje. Twoje wyniki w pracy wejdą na wyższy poziom. Zaczniesz spełniać swoje marzenia. Przestaniesz odczuwać stres, a poczujesz pewność siebie.

Kamila Rowińska jest coachem, trenerem biznesowym, autorką bestsellerów. Od 2009 r. szkoli ludzi z asertywności. Pomaga im zrozumieć, czym jest asertywność i jak duży wpływ ma na życie. Uświadamia, co tracimy, zachowując się ulegle, manipulacyjnie lub agresywnie. E-book Asertywna i Spełniona jest idealną propozycją dla każdego.

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 179

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 4 godz. 45 min

Lektor: Monika Chrzanowska

Oceny
4,4 (9 ocen)
7
1
0
0
1
Sortuj według:
Kamia

Nie oderwiesz się od lektury

Tak, to są podstawy asertywności... ale jak wiele z nas ma problem z tymi absolutnymi podstawami?! To jest lekturą obowiązkowa. Gdyby trafiła (w formie przystosowanej dla nastolatków) do spisu lektur szkolnych, świat był by lepszy. Duży plus za życiowe przykłady i rozdział o mobbingu.
00
marta8owerczuk

Nie oderwiesz się od lektury

Książka pięknie przedstawia, bardzo obrazowo chyba każdy aspekt asertywnosci, w wielu sytuacjach, z którymi mamy do czynienia w naszym codziennym życiu. Polecam tę pozycję wszystkim, którzy są zbyt mili i nie stawiają siebie na pierwszym miejscu.
00

Popularność




Z dedykacją dla moich ukochanych synów

Olafie, Brunie, pamiętajcie, że w życiu warto realizować swoją życiową misję. Taką, która będzie odzwierciedleniem Waszych unikatowych pragnień i wartości.

Życzę Wam odwagi do tego, aby ją odkrywać i wypełniać.

Dopóki Waszą intencją nie jest ranienie innych, macie prawo realizować swoje wartości.

Być może nie będą one społecznie uznawane za najlepsze.

To bez znaczenia; ważne, aby były najlepsze dla Was.

Być może nie spotkają się one z entuzjazmem otoczenia.

To nieistotne, ponieważ mają być entuzjastyczne dla Was.

Być może nawet ja będę nimi zdumiona.

Podejdźcie do tego ze spokojem, ponieważ nie urodziliście się po to, aby spełniać moje oczekiwania.

Wasze życie jest WASZE.

Kocham Was!

Mama

Z podziękowaniem dla mojej rodziny i przyjaciół – ludzi szanujących moje wartości, akceptujących moje słabości

i doceniających moje talenty.

kamila rowińska

Certyfikowany master facilitator, trenerka, dyplomowany coach, autorka oraz współautorka 8 książek o tematyce biznesowej i coachingowej, w tym bestsellera „Kobieta Niezależna”.

W praktyce coachingowej wspiera kadrę zarządzającą, przedsiębiorców i top menedżerów w osiąganiu ich celów zawodowych i prywatnych. Jako trenerka i mówca motywacyjny jest zapraszana zarówno przez małe firmy, jak i korporacje do wygłaszania power speechów i prowadzenia szkoleń z zakresu sprzedaży, asertywności, budowania wewnętrznej siły, budowania zespołu oraz zarządzania sobą w czasie.

Szkolenia organizowane przez Rowińska Business Coaching przyciągają rocznie ponad 7000 uczestników – głównie kobiety. Rocznie kilkadziesiąt tysięcy kobiet korzysta również z kursów online.

Na początku drogi zawodowej przez 13 lat ze spektakularnymi sukcesami budowała zespół sprzedażowy dla jednego ze szwedzkich koncernów i zarządzała grupą 3500 osób. Ten czas pokazał jej, jak ważna jest asertywność i w życiu prywatnym, i w biznesie. Zaczęła rozwijać tę kluczową kompetencję. Wiele lat nauki, treningów i praktyk zachowań asertywnych przyczyniło się do ogromnego rozwoju i sukcesów Kamili.

Trudne doświadczenia osobiste związane ze śmiercią bliskich osób oraz diagnozą guzów piersi okazały się czynnikami transformującymi w jej życiu – spowodowały, że postanowiła założyć Rowińska Business Coaching i skoncentrować się na pomaganiu innym w dokonywaniu pozytywnych zmian w życiu (w tym uczeniu się postawy asertywnej).

Angażuje się społecznie. Wspiera wiele instytucji i inicjatyw, których misją jest pomoc potrzebującym. W 2020 roku założyła Fundację Kobieta Niezależna, której misją jest promowanie niezależności mentalnej oraz finansowej wśród kobiet.

Jest również absolwentką Politechniki Śląskiej (kierunek: zarządzanie przedsiębiorstwem) oraz Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej i Laboratorium Psychoedukacji (gdzie ukończyła coaching).

ASERTYWNOŚĆ TO umiejętność wyrażania swoich uczuć, swoich emocji, swojego zdania i swoich potrzeb bez świadomej intencji ranienia innych osób.

przedmowa

Czterdziestolatka w skupieniu opowiada o tym, ile energii kiedyś miała. Fajna praca, znajomi, wspaniały mężczyzna, dom, a potem dzieci. Sama nie wie, kiedy spostrzegła, że większość domowych obowiązków jest na jej głowie. Głupio prosić męża o większe angażowanie się w sprawy domowe, bo „nie ma do tego głowy”. Korzystanie raz w tygodniu ze wsparcia ekipy sprzątającej? Nie, mąż z pewnością nie zgodzi się na to. Kobieta od kilku lat działa w komitecie rodzicielskim w szkole swoich dzieci. Ludzie często proszą ją o przysługi, mówią, że „ma dobre serce”. Ona też lubi tak myśleć o sobie, więc rzadko odmawia. Tyle że w zasadzie nie ma czasu dla siebie i nieustannie czuje się zmęczona. Zauważyła też, że zdarza jej się popadać w melancholię i mieć pretensje o to, że bliscy nie odgadują jej potrzeb.

Trzydziestokilkuletnia kobieta od ponad dziesięciu lat żyje z alkoholikiem. Kilka lat temu chciała odejść. Gdy zwierzyła się rodzicom ze swoich planów, usłyszała, że przesadza, że rozwód odbije się niekorzystnie na dzieciach, że „przecież mąż jej nie bije” i „co powiedzą ludzie”. Nie wiedziała, jak uzasadnić swoją chęć odejścia. Nie potrafiła wykrztusić słowa – zupełnie jak wtedy, kiedy była dzieckiem. Została, choć czuła, że robi to wbrew sobie. Do dzisiaj żyje w poczuciu winy, że niszczy życie sobie i dzieciom.

Ambitna prawniczka zaczyna pracę w prestiżowej kancelarii. Pracuje od 8.00 do 22.00, często także w weekendy. Ma bardzo wymagającego przełożonego, który zasypuje ją zadaniami. Kobieta docenia, że może się wiele nauczyć, ale zaczyna brakować jej sił. Boi się porozmawiać ze starszym kolegą, bo nie chce stracić dobrej opinii. Zakłada, że jej argumenty odbierze jako „miganie się od obowiązków”. Jej życie skurczyło się do pracy; od kilku miesięcy zaniedbuje przyjaciół, rodzinę, nawet ukochanego psa podrzuciła rodzicom. Czuje, że omijają ją ważne dla niej rzeczy, ale nie znajduje w sobie odwagi, aby poprosić o zmniejszenie zakresu zadań.

Mężatka z siedmioletnim stażem zgłasza problemy w związku. Mąż wysłał ją do psychologa, bo po pojawieniu się dziecka „zrobiła się strasznie kłótliwa”. Kobieta opowiada o tym, jak od początku nie podobały jej się pewne zachowania męża, ale dla świętego spokoju nic nie mówiła. Kiedy jednak urodziła synka, zrozumiała, że są sprawy, które chciałaby zmienić, aby dać dziecku dobre wzorce. Tylko jakoś tak wychodzi, że zwykle wybucha, obrzuca męża wyzwiskami, próbuje pewne rzeczy wymusić szantażem emocjonalnym. Nie wie, jak zrobić to inaczej, chociaż rozumie, że jej sposób komunikacji nie pozwala osiągnąć porozumienia. Ma też świadomość, że wraz z partnerem nie uczą synka, jak budować zdrowe relacje w parze.

Studentka drugiego roku biochemii musiała w zeszłym tygodniu wyprowadzić się z pokoju, który zajmowała od pierwszego roku studiów. Jest roztrzęsiona, bo żadne lokum nie odpowiada jej oczekiwaniom finansowym. Pomieszkuje u przyjaciółki, której na dłuższą metę nie chce sprawiać kłopotu. Poprzednie mieszkanie dzieliła z trzema studentami. Nie pasowała do towarzystwa – jej współlokatorzy nie byli tak „porządni” jak ona: zostawiali naczynia w zlewie, nie wynosili śmieci, nie pilnowali ustalonego grafiku sprzątania. Oprócz tego często zapraszali znajomych i dziewczyna nie czuła się jak u siebie. Sprzątała po nich i na chwilę czuła ulgę, ale nie miała odwagi poruszyć choćby kwestii przedłużających się wizyt. Podczas ostatniej imprezy wypiła więcej alkoholu i wygarnęła wszystko współlokatorom. Nazwała ich „flejami”, „świniami” i „niedojrzałymi egoistami”. W złości rozbiła butelkę piwa o podłogę. Na drugi dzień współlokatorzy poprosili, aby się wyprowadziła.

Zadbana starsza pani z dumą i błyskiem w oku opowiada o wnukach. Dwa lata temu przeszła na emeryturę (i tak później niż jej koleżanki!). Mąż nie żyje od czterech lat. Dzieci nie chciały, aby mama mieszkała sama, więc zaczęły wpadać codziennie na obiadki, dodatkowo córka poprosiła ją o opiekę nad swoimi pociechami. Kobieta na początku cieszyła się na te wizyty, ale po kilku miesiącach zaczęło jej brakować przestrzeni i siły. Nie chce zostać źle zrozumiana – uwielbia swoje dzieciaki i wnuki, ale liczyła na to, że zapisze się na kurs malarstwa, wreszcie założy klub książki, będzie spotykać się z przyjaciółmi… Teraz nie ma na to czasu. Codzienne gotowanie dla całej bandy nie tylko obciąża ją fizycznie, lecz także powoduje, że emerytura znika w zastraszającym tempie. Nie jest rozrzutna, ale chciałaby od czasu do czasu wypić kawę w kawiarni lub w wakacje wyjechać nad morze. Nie wie, jak porozmawiać z dziećmi, żeby nie poczuły się odrzucone ani nie zarzuciły jej egoizmu.

Zmęczona blondynka mówi wprost, że chce nauczyć się stawiać granice w relacjach z bliskimi. Kiedy skończyła 18 lat, wyjechała z mamą do Belgii „na sprzątanie”. To miała być tylko tymczasowa praca; chciała zarobić na wymarzone studia za granicą. Nabrała tyle godzin – część legalnie, część na czarno – że od czterech lat wyrabia półtora etatu. Ale zamiast odłożyć, sporą część pieniędzy pożyczyła rodzinie. Trudno jej było odmówić, w końcu „studia to zbytek”, a „siostra nie ma pracy, za to dwójkę dzieci”. Poza tym miała dość słuchania o sobie, że „zmieniła się na Zachodzie”, „jeździ na szmacie, a zgrywa wielką panią”, „śpi na forsie, a rodzinie nie pożyczy”. W rodzinnej miejscowości nikt nie myśli o tym, że życie na Zachodzie kosztuje więcej niż w Polsce, a przyjazdy do domu też nie są tanie. Chciałaby zainwestować w siebie. Martwi się, bo ostatnio przyjechał do niej narzeczony, który zamiast szukać pracy, siedzi cały dzień przed komputerem. Jego oszczędności topnieją i dziewczyna nie chce znaleźć się w sytuacji, w której będzie musiała utrzymywać ich oboje. Niestety – zupełnie nie potrafi o tym rozmawiać.

Powyższe przykłady ilustrują wzorce postaw, z którymi często mam do czynienia w swoim gabinecie psychologicznym. Zmieniają się wiek zainteresowanej, obszar życia, który ucierpiał najbardziej, ale towarzyszą im ta sama frustracja, ten sam gniew, żal, to samo poczucie winy i krzywdy, to samo niezadowolenie z siebie. Jednym z celów terapeutycznych każdej z tych kobiet będzie nauczenie się zachowań asertywnych.

Asertywność nie jest cechą, z którą się rodzimy lub nie. Sposobów wyrażania lub niewyrażania siebie uczymy się w rodzinach, z których pochodzimy. Za zachowania asertywne rzadziej nagradza się dziewczynki niż chłopców; mamy dbać o innych, być miłe, grzeczne, nie zaś „wyszczekane” czy kłótliwe.

Również nasi rodzice często mają problem z asertywnym zachowaniem. Krzykiem wymuszają swoje potrzeby albo w ogóle o nich nie mówią, realizując etos samopoświęcania się (czytaj: umęczania) dla rodziny. Naginają zasady obowiązujące w domu, aby przypodobać się „ważnym” gościom: pozwalają im palić w mieszkaniu, wchodzić w butach do sypialni, obrażać wartości, które są dla nich ważne.

Niektórzy rodzice mają też problem z akceptowaniem asertywnych postaw u swoich dzieci – odbierają je jako atak na trud włożony w wychowanie, swoje ego czy wartości. Asertywność utożsamiają ze złym wychowaniem, agresją i egoizmem. Nie rozumieją, że każda osoba ma prawo do odrębności, własnych emocji, potrzeb i opinii; że można żyć pod jednym dachem, akceptując, szanując, a nawet lubiąc swoje różnice.

Wiele kobiet nie daje sobie prawa do tego, aby realizować swoje potrzeby. Są mistrzyniami w przejmowaniu odpowiedzialności za potrzeby bliskich – męża, dzieci, rodziców, rodzeństwa i przyjaciółek. Z trudem przychodzi im zrozumienie, że inni nie potrafią – albo nie chcą – odgadnąć, czego one właśnie pragną. Niektóre wprost mówią o tym, że mają niskie poczucie własnej wartości, które blokuje ich zdolność wyrażania siebie. A brak zdolności wyrażania siebie nie pozwala im zbudować zaufania do siebie ani poczucia samoskuteczności i… karmi niskie poczucie własnej wartości. I tak koło się zamyka.

Na szczęście fakt, że nie potrafimy zachowywać się asertywnie, nie skazuje nas na dożywotnie bycie uległymi czy agresywnymi. Jeżeli w bagażu doświadczeń nie wyniosłyśmy z domu rodzinnego zachowań asertywnych, warto zainwestować w ich rozwijanie za pomocą treningów czy terapii.

Zmiana zachowania wymaga wiele wysiłku. O ile osobom faworyzującym komunikację agresywną zwykle kibicują rodzina czy przyjaciele, o tyle te uciekające w uległość mogą natrafić na opór otoczenia. „Po co ci to? Przecież jest dobrze!”, „Naczytała się amerykańskich poradników”, „Coś ty się przez tę terapię taka pyskata zrobiła?!” – to wybrane komunikaty, które moje klientki słyszą w swoich domach. Potrzeba czasu i konsekwencji, czasem wspólnej sesji z coachem czy terapeutą, aby zmieniła się dynamika w rodzinie.

Na szczęście budowanie umiejętności bycia asertywną jest niezwykle satysfakcjonujące. Kobiety z ulgą odkrywają, że większość ludzi wokół nich nie ma problemów z uprzejmą odmową, że łagodne, ale stanowcze wyrażanie potrzeb stwarza im w pracy wiele okazji do wykorzystywania swoich umiejętności, a w relacjach z bliskimi spada ich poziom frustracji i obawy przed odrzuceniem. Czują się spójne wewnętrznie i cieszą się, że nie muszą udawać kogoś, kim nie są.

Asertywność nie rozwiąże wszystkich naszych problemów, ale dołoży ważną cegiełkę do tego, abyśmy poczuły się pewniej w swojej skórze, budowały satysfakcjonujące relacje z innymi i ze sobą, budowały pozycję zawodową, a przede wszystkim abyśmy przeżywały życie zgodnie ze swoimi wartościami i – co za tym idzie – zwiększały poziom satysfakcji z życia.

Książka Kamili Rowińskiej w jasny sposób tłumaczy, czym jest asertywność, dlaczego się przydaje i w jaki sposób się jej nauczyć. Obfituje w przykłady, w których niejedna z nas może się odnaleźć, żeby skonfrontować się ze swoimi automatyzmami. Kamila dzieli się swoim doświadczeniem trenerki, oferując nam praktyczne narzędzia do rozwijania zachowań asertywnych. I chociaż książkę kieruje przede wszystkim do kobiet, na pewno dla wielu mężczyzn okaże się ciekawą lekturą.

Mam nadzieję, że „Asertywna i Spełniona” nie stanie się dla Ciebie kolejnym poradnikiem, który tylko przeczytasz, a potem odłożysz. Jeśli chcesz zmienić schematy swoich reakcji, nie obędzie się bez intensywnego ćwiczenia. To zupełnie jak ze sportem – nie wystarczy przeczytać o tym, jak grać w tenisa, żeby powiedzieć, że potrafimy grać.

Bardzo bym chciała, aby ta książka wzbudziła w Tobie motywację do zmiany i dała Ci okazję do trenowania wyrażania swoich opinii, potrzeb i emocji w sposób niezagrażający innym. Jestem przekonana, że dzięki niej wiele kobiet zdecyduje się rozwijać kompetencję asertywności – podczas treningów lub w gabinetach psychoterapeutów. I bardzo dobrze, bo są potrzeby, których nie warto odkładać na później!

Życzę Ci owocnego czytania i satysfakcji z ćwiczeń!

Justyna Sołtys

Psycholog i psychoterapeutka. Ukończyła we Wrocławiu studia z psychologii oraz z psychoterapii Louvain-la-Neuve. Od 2009 roku mieszka w Brukseli. Pracowała w Punkcie Informacyjno-Konsultacyjnym pomagającym polskim emigrantom, w eksperymentalnym przedszkolu dla dzieci anglojęzycznych, a od 2013 roku prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną. Jest członkiem Belgijskiej Komisji Psychologów oraz Belgijskiej Federacji Psychologów. W swojej praktyce przyjmuje głównie ekspatów, często wspomaga ofiary przemocy oraz mobbingu.

wstęp

Jak często pod wpływem chwili zgadzasz się spełnić czyjąś prośbę, a później żałujesz tej decyzji? Jak często złościsz się na tych, którzy Cię o coś poprosili? Jak często czujesz się niezręcznie, bo „głupio było odmówić”? Jak często znajomi naruszają Twoje granice, decydując za Ciebie lub udzielając Ci nieproszonych rad na temat tego, jak powinnaś się odżywiać lub wychowywać dzieci, gdzie mieszkać, pracować, kiedy i czy zmienić pracę, zakładać biznes, pozostać na aktualnym stanowisku?

Ile razy rezygnowałaś ze swoich pomysłów, ponieważ obawiałaś się tego, co pomyślą o Tobie inni – rodzice, znajomi, przyjaciele, partnerzy, sąsiedzi?

Jak często zastanawiasz się, czy decyzja, którą właśnie podejmujesz, spodoba się Twojej mamie (choć dawno skończyłaś 30 lat!)?

Czy w swoim nowym mieszkaniu wieszasz firanki zamiast rolet, bo czekasz na inspekcję i werdykt mamy?

Rodzice powiedzieli, że albo wesele na 300osób, albo żadne, więc organizujesz ogromne przyjęcie. To nic, że nie marzysz o takim i nie znasz połowy gości.

Chciałabyś zdecydować się na poród ze znieczuleniem, ale usłyszałaś, że jest dla kobiet, które w imię matczynej miłości nie potrafią znieść bólu. Cierpisz za miliony, żeby nie wyjść na wyrodną matkę. A może weźmiesz znieczulenie, ale nie przyznasz się do tego?

Twój syn ma na imię Tomasz, bo w Twojej rodzinie dekady temu zadecydowano, że imiona chłopięce będą zaczynać się na literę „T”. Tobie podoba się imię Mateusz, ale nie odważysz się sprzeciwić.

Chociaż nie jesteś wierząca, ze względu na rodzinę biegniesz do chrztu z nowo narodzonym dzieckiem. Przecież babcia nie wyobraża sobie, że mogłabyś nie ochrzcić dziecka.

A żłobek? Znalazłaś idealny, bo chcesz wrócić do pracy (z której ojciec dziecka nigdy nie zrezygnował). Ale co powie teściowa? Przecież stale powtarza, że wnuki w żłobku „dopiero po jej trupie”. Postawisz na swoim czy ulegniesz naciskom?

Jak czujesz się w pracy? Czy Twój wniosek urlopowy jest rozpatrywany zwykle jako ostatni? Czy przychodzisz pierwsza do biura i w magiczny sposób zawsze masz do zrobienia najwięcej ze wszystkich? Czy koledzy i koleżanki – mimo że macie taki sam zakres obowiązków – przekazują Ci sprawy nieistotne lub mało prestiżowe, bo „bez ciebie sobie nie poradzą”? I tylko czasami marudzisz, tylko czasami masz poczucie niesprawiedliwości, tylko czasami coś Ci „nie gra”.

Kiedy ostatni raz byłaś w kinie, w teatrze, w operze? Kto wybierał repertuar? Ty czy druga osoba?

Czy Twoje potrzeby są brane pod uwagę? A może nie dajesz sobie prawa do tego, aby w ogóle je wyrażać?

Zdarzyło Ci się „dla świętego spokoju” zrezygnować z wyjazdu na szkolenie, bo mąż powiedział: „Co, ja ci już nie wystarczam? Nudzi ci się? To ja ci znajdę zajęcie w domu…!”.

A może wymarzony przez Ciebie kierunek studiów spotkał się z niechęcią rodziny i studiujesz to, co wybrali rodzice albo teściowie?

A teraz spójrzmy z drugiej strony.

Czy bywa, że nie dajesz innym osobom prawa do tego, aby żyły inaczej, niż Ty żyjesz, lub miały odmienne zdanie na różne tematy?

A być może nie tolerujesz tego, że ludzie ubierają się inaczej niż Ty – zbyt odważnie, niestosownie do wieku?

Jak reagujesz, gdy ktoś z Twojego otoczenia decyduje się nie zakładać rodziny? Przyjmujesz to do wiadomości czy kwitujesz stwierdzeniem typu: „Jeszcze ci się odmieni…! Prawdziwa kobieta musi zostać mamą”?

Jak się zachowujesz, gdy po urodzeniu dziecka Twoja koleżanka przez 10 lat nie wraca do pracy? Spieszysz do niej z informacją, że „upadła na głowę i marnuje życie w domu” (bo skoro jesteś pracującą mamą, to musisz ją pouczać, nawet jeśli nie pyta Cię o zdanie), czy pozwalasz, żeby samodzielnie podjęła decyzję, i tylko wtedy wyrażasz swoje zdanie, gdy chce je poznać?

Czy koleżankę, która – w przeciwieństwie do Ciebie – po macierzyńskim wróci do pracy, uraczysz aluzyjną krytyką w stylu: „Czytałam, że matki, które już rok po urodzeniu dziecka wracają do pracy, mają problem z zaakceptowaniem nowej roli życiowej i pracę traktują jako ucieczkę od wychowywania potomstwa”?

Zastanów się, proszę, jeszcze przez chwilę.

Jak komentujesz fakt, że ktoś wydaje pieniądze w inny sposób niż Ty? Na przykład z okazji 40. urodzin kupuje sportowy samochód. Czy powiesz, że jest próżny?

Jakie uwagi wygłaszasz, gdy ktoś spełnia marzenia, które są Ci obce – wybiera się w dalekie podróże, uczęszcza na lekcje jogi, uczy się kolejnych języków obcych, bierze udział w ultramaratonach?

A gdy ktoś stosuje dietę wegańską lub jest abstynentem?

Czy uruchamiasz tryb „Udzielanie rad”? Oceniasz? Krytykujesz? Omawiasz decyzje tych osób za ich plecami?

Zapewne masz siostrę, przyjaciółkę lub dorosłą córkę. Pozwalasz im doświadczać życia czy chcesz przeżyć życie za nie? Jesteś inwazyjna? Mówisz im, jak powinny postępować, co studiować, jak się ubierać, malować lub czy w ogóle malować?

Dlaczego pytam Cię o to wszystko?

Chcę, abyś w powyższych przykładach odnalazła wzorce, według których postępujesz. Być może ulegasz prośbom i oczekiwaniom innych; być może zgadzasz się na coś, na co godzić się nie musisz lub nie chcesz, ponieważ nie masz odwagi, żeby odmówić. Boisz się utraty sympatii, spokoju, miłości, relacji, dlatego grasz kogoś, kim nie jesteś, a gdy się dłużej zastanowisz, dochodzisz nawet do wniosku, że już sama nie wiesz, kim jesteś – tak bardzo oddaliłaś się od siebie i swoich pragnień.

Nie wierzysz, że można żyć w zgodzie z własnymi wartościami, bo nie znasz nikogo, kto tak żyje. Myślisz, że to jakaś ściema.

A może czasami jesteś nadopiekuńcza w stosunku do innych? Uważasz, że wiesz, jak „powinni” żyć i co robić, do tego stopnia, że niepytana mówisz im, jak mają postępować. Jesteś przekonana, że i tak zrobią, co uważają za właściwe, bo Ty masz prawo wyrażać własną opinię – wręcz nie wytrzymasz, jeśli tego nie zrobisz.

Znasz sposób na szczęście i sukces? Wiesz, jak powinny postępować osoby publiczne? Łatwo ferujesz wyroki? Ten „się skończył”, tamten jest idiotą, a jeszcze inny – pustakiem? A może bez pytania zbawiasz świat i ludzi? Chociaż nikt Cię nie prosi, wkraczasz na czyjś teren, udzielasz dobrych rad, instrukcji i dziwisz się, że są niewdzięczni.

Wiele z nas balansuje między zachowaniami uległymi, agresywnymi, manipulacyjnymi a asertywnymi. Z tymi ostatnimi jest najtrudniej.

O ile nie wychowałyśmy się w domu, w którym asertywność stanowiła normę, a granice innych szanowano i przestrzegano, o tyle w dorosłym życiu uczymy się języka asertywnego niemal jak języka obcego.

Nauka asertywności wymaga wtedy wielu miesięcy pracy i codziennych ćwiczeń – moim zdaniem efekty życia w zgodzie z sobą są warte tej ceny.

Jeśli czujesz, że asertywność stanowi dla Ciebie wyzwanie, wiedz, że takich osób jest więcej. Dotychczas nie poznałam nikogo, kto w 100% zachowuje się asertywnie. Proporcja jest jednak kluczem.

Czemu służy asertywność?

Asertywność bazuje na zdrowej relacji z samą sobą i z innymi; na szanowaniu swoich potrzeb i wyznaczaniu granic, poza które nie chcemy nikogo wpuszczać lub wpuszczamy jedynie wybranych. Asertywność daje Ci prawo do wyrażania swoich uczuć bez intencji ranienia innych osób, a jednocześnie chroni Cię i nie pozwala, żeby inni Cię ranili.

Jeśli myślisz o zbudowaniu szczęśliwych, zdrowych relacji – z partnerem, w rodzinie, z dziećmi, w pracy – asertywność stanowi fundament. Aby cieszyć się szczerą przyjaźnią, trzeba pozwolić sobie na autentyczność, a innym – na odrębność.

Jeżeli chcesz zbudować karierę, potrzebujesz nauczyć się jasno wyrażać swoje oczekiwania i opinie, jak również dać sobie prawo do nauki i popełniania błędów oraz chronić się przed manipulacją innych. Gdy biznes budujesz bez asertywności, polegniesz już w trakcie pierwszych negocjacji, sprzedaży lub narady pracowniczej.

Efekty postawy asertywnej to nawiązywanie szczerych relacji, poczucie autentyczności, brak lęku przed zdemaskowaniem, sympatia do samej siebie i innych, szanowanie swojej odrębności i budowanie wewnętrznej siły. Przekonanie osoby asertywnej brzmi: „Jestem w porządku”. Ta postawa, połączona z długą praktyką, zwiększa pewność siebie, o którą zabiega tylu ludzi.

Od ponad 20 lat wspieram głównie kobiety w osiąganiu przez nie prywatnych i zawodowych celów. Robię to za pośrednictwem książek, vloga, szkoleń i kursów online1. Uczę, jak lepiej sprzedawać, budować zespół, zarządzać sobą w czasiei być maksymalnie produktywną. Kobiety najczęściej chcą awansować lub otworzyć własny biznes, zbudować szczęśliwy związek, osiągnąć bezpieczeństwo finansowe, mieć zdrowe i zaradne dzieci, odkryć i realizować swoje pasje, mieć poczucie sprawczości. Do każdego z tych celów niezbędna jest asertywność. To dlatego uczę jej od 2010 roku – jako PODSTAWY lepszych relacji, zdrowych zespołów, sprzedaży, działalności społecznej i realizowania swojego potencjału.

Kilkanaście lat temu stałam na czele organizacji sprzedażowej liczącej 3500 osób, która składała się głównie z kobiet. W pewnym momencie zauważyłam, że normą w komunikacji stały się niedomówienia, krytyka aluzyjna, plotki i „obraza majestatu”. Jedna na drugą źle spojrzała, nie oddzwoniła, miała się domyślić, ale się nie domyśliła, podczas gdy ta pierwsza myślała, że to oczywiste. Docinki, tworzenie podgrup i obozów stały się codziennością. Gdy jedna na drugą zaczęła skarżyć, poczułam się jak w przedszkolu. Zamiast rosnąć w siłę, nasz zespół koncentrował się na konfliktach wypowiedzianych albo wprost, albo pośrednio. Nie byłam cierpliwa. Do dzisiaj nie jestem. Gdy znalazłam się u kresu wytrzymałości, zwołałam naradę i wyrzuciłam z siebie to, co myślę. Nie zachowałam się w sposób asertywny, byłam agresywna. Nasza komunikacja przebiegała fatalnie. Jeden cel, wspaniali ludzie, wszystko powinno działać jak w zegarku, a my dzieliłyśmy włos na czworo i kręciłyśmy sobie filmy na temat innych osób.

Postanowiłam znaleźć kogoś, kto pomoże nam rozwiązać problemi poprowadzii mnie, i zespół ścieżką asertywności. Trafiłam na wspaniałą ekspertkę – panią psycholog z trzydziestoletnim doświadczeniem, Wiesławę Bahr.

To nie była łatwa podróż. Pani psycholog była wymagająca, a uczniowie byli niepokorni.

Praca nad asertywnością odkrywa czasami nasze sekrety, zmusza do zastanowienia się nad sobą, swoimi potrzebami, ograniczeniami, cechami charakteru. Nie każdy jest gotów poznać prawdę o sobie, dlatego najczęściej zaczyna atakować: tematykę, pozostałych uczestników szkolenia, a nawet trenera.

Przyjrzałam się sobie. Zauważyłam schematy, w które wchodzę, oraz sytuacje, w których zachowuję się albow sposób uległy, albo agresywny. Zaakceptowałam to, kim jestem, i rozpoczęłam WIELOLETNIĄ podróż, której celem było wypracowanie autentycznej, a jednocześnie nieinwazyjnej postawy. I zaczęłam pozwalać na to innym.

Zespół zdrowiał. Niewypowiedziane żale i pretensje znalazły adresatów i odpowiedzi. Zniknęła krytyka aluzyjna, bo w naszym nowym trybie komunikacji nie było na nią przestrzeni. Przyszedł czas na przeprosiny.

Nie każdy odnalazł się w zdrowym środowisku. Są osoby, które zachowują się tak, jakby wręcz zostały stworzone do funkcjonowania w atmosferze manipulacji, konfliktów i niepewności. Czerpią z tego korzyści lub siłę. Niektóre odeszły, niektórym podziękowałam osobiście. Zostały te z czystymi intencjami, które z szacunkiem podchodzą do siebie i innych oraz w sposób etyczny dbają o swoje interesy. Znów byliśmy drużyną.

Moja praca nad asertywnością nie dotyczyła tylko obszaru zawodowego. W efekcie moje relacje z bliskimi stały się klarowne, a ja znalazłam w sobie odwagę do tego, aby mówić, co czuję, nawet tym osobom, które uważałam za autorytety. To było najtrudniejsze, bo nie tak mnie wychowano. Mój perfekcjonizm stracił na znaczeniu, dałam sobie prawo do popełniania błędów i zrozumiałam, że nie muszę na każdym kroku udowadniać, że wiem, potrafię, zasługuję, mogę zrobić lub pomóc. Zaczęłam lepiej radzić sobie z krytyką i dopuszczać inny punkt widzenia, a jednocześnie nie straciłam rozpędu.

Postawiłam granicew rodzinie, pozbyłam się poczucia winy, które chciano mi sprzedać jako matce odpowiedzialnej za wszystko. Zaczęłam doskonalić się w roli mamy, dawać przestrzeń mojemu dziecku, a jednocześnie precyzyjniej ustalać zasady. Przestałam zbyt