Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 143
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Marcin Starzec
Alek
Moim córkom, Oli i Basi,niech ta książka rozbudza Waszą wyobraźnięi prowadzi tam, gdzie wszystko jest możliwe.
W prowincjonalnym miasteczku nieopodal dużego miasta żyła sobie rodzina Garlowskich. W skład tej rodziny wchodzili pan Adam i pani Lucyna oraz ich dwoje dzieci: Wojtek i Anna. Dzieci chodziły do szkoły podstawowej – jak wszyscy ich rówieśnicy – i miały mnóstwo przyjaciół, z którymi widywały się zawsze wtedy, gdy znajdowały na to czas, a obowiązki szkolne były wypełnione. Obydwoje uczyli się znakomicie, co napawało dumą ich rodziców. Mimo wieku umieli pogodzić obowiązki z przyjemnościami.
Jedenastoletnia Anna, starsza od Wojtka o dwa lata, pomagała bratu we wszelkich trudnościach. Sama także musiała się zmierzyć z różnymi wyzwaniami, ale bardzo wierzyła w siebie i nigdy nie prosiła o pomoc rodziców w szkolnych sprawach. Ania i Wojtek byli do siebie bardzo podobni i każdy, kto ich zobaczył, od razu domyślał się, iż są rodzeństwem. Mieli mocno kręcone włosy w kolorze ciemnego brązu, niebieskie oczy i lekko zadarte w górę nosy. Z wyglądu przypominali swoją mamę. Tata miał szpakowaty wygląd – proste, jasne i zawsze dobrze ułożone włosy, ponadto nosił okulary o dość grubych szkłach, które znacznie pomniejszały jego piwne oczy.
Pani Lucyna pracowała w lokalnej poczcie oraz zajmowała się domem. Był on dość mały w porównaniu do sąsiednich nieruchomości, ale za to urokliwy i wspaniale zadbany. Niewielki przydomowy ogródek był wypełniony mnóstwem kwiatów i egzotycznych bluszczy. Kamienne chodniki i niewielkie oczka wodne, rozsiane po całym ogrodzie, przyciągały spojrzenia przechodniów i sprawiały, że nie było osoby, która nie zachwycałaby się wyjątkowością owej nieruchomości. Godzenie obowiązków domowych z pracą zawodową było dla pani Lucyny prawdziwym wyzwaniem, ale ostatecznie dawało jej wiele radości. Gdy Wojtek z Anną podrośli, ich mama mogła pozwolić sobie na więcej odpoczynku w ciągu dnia, co wpływało korzystnie na domową atmosferę.
Jedynie kot o imieniu Baron, którym opiekowała się Anna, sprawiał trochę kłopotu, gdy coś niechcący rozbił lub nabrudził. Baron – jak wszystkie koty – chadzał swoimi drogami, lubił dobre jedzenie i uwielbiał spać. Ten wspaniały kot rasy perskiej był lubiany przez wszystkich domowników oprócz pana Adama, który kompletnie nie zwracał na niego uwagi. Było to dla Barona bardzo intrygujące, gdyż uważał, że to koty są najważniejsze na świecie, a zachowanie głowy rodziny było co najmniej nie na miejscu.
Od dłuższego czasu Garlowskim wszystko układało się dobrze. Tylko pan Adam nie mógł w pełni cieszyć się czasem spędzanym wspólnie z rodziną czy znajomymi, bo był wiecznie zapracowany. Gdy rozmawiał z dziećmi, zadawał bardzo konkretne pytania, na które oczekiwał odpowiedzi „tak” lub „nie”. Wynikało to z tego, iż pan Adam miał umysł ścisły i rozwijanie dyskusji było dla niego czymś trudnym. Wszyscy o tym wiedzieli i podchodzili do tego z pełnym zrozumieniem. Rozmowy z Anną czy Wojtkiem bywały zatem bardzo krótkie, choć konkretne – jak by to ujął sam pan Adam.
Praca zawodowa pochłaniała lwią część życia ojca rodziny. Pracował bowiem w wielkiej fabryce sprzętów AGD, znajdującej się niedaleko dużego miasta, do której musiał dojeżdżać codziennie prawie godzinę. Pan Adam był inżynierem i programistą. Pracował nad udoskonalaniem kuchenek, pralek, lodówek i suszarek. Wprowadzał rewolucyjną technologię AI, która miała sprawić, iż sporą część decyzji będą podejmowały za ludzi właśnie te urządzenia.
Poświęcenie czasu, pracy i wszystkich wysiłków na rzecz firmy, w której pracował pan Adam, nie było jedynym jego celem. Tata Wojtka i Anny miał jeszcze swoje tajemnice, o których nikt nie wiedział. Sporo czasu spędzał w swoim przydomowym, skromnym warsztacie, który pierwotnie miał służyć jako miejsce do serwisowania sprzętów AGD. Czas poświęcany w warsztacie mógł się wydawać kolejnym etapem pracy na rzecz firmy jego szefa, ale tak nie było.
Pan Adam miał jeszcze jedno, bardzo skryte marzenie. Chciał stworzyć urządzenie uniwersalne – takie, które będzie służyć ludziom na każdym kroku, spełniać ich potrzeby i pomagać w każdej sytuacji. Ta pasja chwilami przeradzała się w prawdziwą obsesję, choć trudno było to dostrzec z zewnątrz. Ojciec rodziny zawsze mówił o swoim zajęciu z autentycznym zaangażowaniem, a każdy, kto go znał, wiedział, że praca zawodowa sprawia mu ogromną przyjemność. Dlatego nocne godziny spędzane w warsztacie nie wzbudzały zdziwienia – pan Adam niemal zawsze tak pracował, gdy był pochłonięty jakimś projektem.
Dzień po dniu powstawało dzieło, które miało zmienić życie tej zwykłej rodziny. Pionierski projekt pana Adama był już prawie gotowy. Leżał na warsztatowym stole niczym pacjent po zakończonej operacji. Ojciec Anny i Wojtka patrzył na swoje dzieło z dumą. Był to robot przypominający kształtem małego człowieka, mniej więcej dziesięcioletniego. Pan Adam chciał stworzyć coś naprawdę uniwersalnego i uznał, że najlepszym wzorcem będzie ludzkie ciało. Ramiona, dłonie, nogi, stopy, tułów, szyja i głowa znajdowały się dokładnie tam, gdzie u człowieka, a wszystkie przeguby działały w sposób niemal identyczny jak ludzkie.
Dłonie zakończone były palcami z czarnymi, gumowymi nakładkami, dzięki którym robot mógł pewnie chwytać przedmioty. Najciekawsza jednak była głowa. Pan Adam wyposażył ją w ekran z dwiema stereoskopowymi kamerami umieszczonymi w miejscu ludzkich oczu. Reszta ekranu wyświetlała nos, usta oraz różnego rodzaju emocje, tak aby człowiek mógł odnieść wrażenie, że obcuje nie z maszyną, lecz z inną osobą. Na czubku głowy wystawały lekko skośne, białe antenki zapewniające połączenie internetowe. Cała obudowa robota była pomalowana na biało, natomiast załamania ramion i nóg, a także szyja – na czarno, by ewentualne ślady smaru w przegubach nie były widoczne.
Pan Adam pomyślał o wszystkim. Był prawdziwym perfekcjonistą. Od pewnego czasu trapiła go jednak jedna myśl: robot wciąż nie miał programu, który zapewniłby jego prawidłowe funkcjonowanie. To była najtrudniejsza i jednocześnie najważniejsza część całego projektu. Pan Adam postawił na innowację i napisał program, który miał samodzielnie się rozwijać wraz z ilością zbieranych przez robota danych. Tak miał powstać robot wyposażony w sztuczną inteligencję – jak określał to projektant – a program musiał być napisany niezwykle starannie, by w przyszłości nie sprawiał problemów swoim użytkownikom.
Ale czy robot sobie poradzi z takim programem? – myślał pan Adam.
– Nie mogę dłużej zwlekać! Już nadszedł ten dzień i muszę wypróbować moje dzieło – powiedział sam do siebie i podłączył robota do zasilania.
Program wystarczyło już tylko wgrać przez port USB umieszczony w głowie robota, co zajęło zaledwie kilka minut. W nocy bateria powinna się w pełni naładować, a nazajutrz pan Adam zamierzał po raz pierwszy uruchomić swoje dzieło i zaprezentować je rodzinie. Posprzątał więc narzędzia, otarł pot z czoła i poszedł do domu, aby odpocząć po ciężkim dniu.
Ten robot będzie wspaniałą pomocą dla ludzi – rozmyślał pan Adam, leżąc w łóżku. – Muszę tylko zacząć testować go w domu. Pralki, lodówki, zmywarki czy kuchenki… to wszystko będzie przez niego obsługiwane. Robot zrobi wszystko za ludzi. Jeśli się sprawdzi, zaprezentuję moją pracę w firmie. Wszyscy zobaczą, że nie marnuję czasu, a mój szef na pewno da mi awans. Będziemy produkować tylko moje roboty. Tak, to będzie prawdziwa rewolucja.
Z tymi myślami pan Adam zapadł w błogi sen.
*
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
Alek
ISBN: 978-83-8423-499-0
© Marcin Starzec i Wydawnictwo Novae Res 2026
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, reprodukcja lub odczyt jakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazu wymaga pisemnej zgody Wydawnictwa Novae Res.
REDAKCJA: Aleksandra Płotka
KOREKTA: Paulina Górska
OKŁADKA: Grzegorz Araszewski
Wydawnictwo Novae Res należy do grupy wydawniczej Zaczytani.
Grupa Zaczytani sp. z o.o.
ul. Świętojańska 9/4, 81-368 Gdynia
tel.: 58 716 78 59, e-mail: [email protected]
http://novaeres.pl
Publikacja dostępna jest na stronie zaczytani.pl.
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek
