Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
| To, co na początku wydawało się niemożliwe, a dla wielu w kluczowych gabinetach władzy wręcz niepożądane, po dekadzie od upadku żelaznej kurtyny stało się faktem. Jak doszło do realizacji życiowych marzeń wielu wybitnych postaci, które wpłynęły na dalsze losy Europy i świata? Opowiadają o tym polscy i światowi przywódcy, politycy z pierwszych stron gazet, dziennikarze, a także drugoplanowi uczestnicy publicznych i zakulisowych zmagań. Oto pasjonująca historia urządzania pozimnowojennej Europy, przedstawiona z perspektywy zabiegów o poszerzenie Paktu Północnoatlantyckiego. |
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 538
Rok wydania: 2024
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
© Fundacja Ośrodka KARTA, 2024
WYBÓR I OPRACOWANIEdr Andrzej Turkowski
KOORDYNACJA AGNIESZKA DĘBSKA
IKONOGRAFIA MARIUSZ OLCZYK
KOREKTA HANNA ANTOS
PROJEKT GRAFICZNY
ZDJĘCIE NA OKŁADCE Warszawa, 8 lipca 2016. Iluminacja na Pałacu Kultury z okazji odbywającego się w mieście szczytu NATO. Fot. Jacek Łagowski / Forum
Za zainspirowanie przedsięwzięcia i pomoc w jego realizacji dziękujemy Ambasadorowi Jerzemu Koźmińskiemu.
Za udostępnienie i wybór fragmentów z niedrukowanego dziennika Kazimierza Dziewanowskiego dziękujemy dr. Bartoszowi Dziewanowskiemu-Stefańczykowi.
Za udostępnienie fragmentów niedrukowanego dziennika Andrzeja Krzeczunowicza dziękujemy jego synowi Pawłowi Krzeczunowiczowi.
Za udostępnienie notatek Zbigniewa Brzezińskiego pochodzących z Biblioteki Kongresu dziękujemy dr. Oleksandrowi Avramchukowi.
PUBLIKACJĘ WSPARLI
Marek Matraszek
Fundacja Amicus Europae
Fundacja Totalizatora Sportowego
Warszawa 2024
ISBN 978-83-67820-12-7
Wydawca
Fundacja Ośrodka KARTAul. Narbutta 29, 02-536 [email protected], [email protected], ksiegarnia.karta.org.pl, www.karta.org.pl
Sojuszowi Północnoatlantyckiemu zbiegły się w 2024 roku dwie rocznice. Mija 75 lat od podpisania traktatu waszyngtońskiego, na podstawie którego powstała Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego – NATO, zaś ćwierć wieku temu miało miejsce bezprecedensowe rozszerzenie Sojuszu o państwa byłego bloku wschodniego – Czechy, Węgry i Polskę. Znaczenie akcesu do NATO naszego kraju dobitnie uświadamia tocząca się za wschodnią granicą wojna obronna, którą Ukraina prowadzi przeciwko Rosji. „Otwarcie drzwi” Sojuszu dla wspomnianej trójki krajów środkowoeuropejskich miało również decydujący wpływ na realizację ambicji integracji z Paktem Północnoatlantyckim innych państw kontynentu.
Książka przedstawia proces wstępowania Polski do NATO, w tym rolę, jaką odegrali w nim zwolennicy poszerzenia – w Polsce, Europie Zachodniej oraz Stanach Zjednoczonych. Prześledzenie mechanizmu poszerzenia NATO jest ważne dla pełniejszego zrozumienia transformacji ustrojowej we wschodniej części kontynentu. Jednym z głównych haseł owego czasu był wszak „powrót do Europy”, czyli dołączenie do wymarzonego Zachodu.
Zadaniem dla elity władzy było doprowadzenie do zbliżenia z Zachodem na poziomie strukturalnym. W sytuacji, kiedy standard życia Polaków był bliższy krajów tak zwanego Trzeciego Świata niż Zachodu, a wejście do UE pozostawało daleko na horyzoncie, to właśnie w integracji z NATO pokładano nadzieje na spektakularny sukces w realizacji tego celu. Odrzucenie przez zachodnich przywódców polskich aspiracji miałoby więc poważne skutki dla legitymizacji całego ładu, tworzonego z mozołem po 1989 roku.
Przedstawiona tutaj historia oparta została na dokumentach (między innymi pochodzących z Archiwum MSZ RP, Biblioteki Kongresu USA oraz udostępnionych w sieci i w publikacjach książkowych), wspomnieniach, wywiadach, artykułach prasowych oraz na obszernej literaturze przedmiotu (przede wszystkim w języku polskim i angielskim). Wstępna kwerenda ukazała bogactwo zarówno materiałów źródłowych (w tym dzięki odtajnianiu dokumentów powstających w latach 90.), jak i opracowań naukowych poświęconych procesowi rozszerzenia NATO. Zapewne bogactwo to oddaje wagę polityczną opisywanych wydarzeń. Dotychczasowa literatura prezentuje jednak przede wszystkim amerykański punkt widzenia. W niniejszej książce udało się go wzbogacić o perspektywę Polski i szerzej – Europy Środkowo-Wschodniej.
W tym celu między innymi przeprowadziłem prawie dwadzieścia wywiadów z bezpośrednimi świadkami i uczestnikami tej historii – z dyplomatami, politykami i dziennikarzami z Polski, Stanów Zjednoczonych oraz Węgier. Pozwoliło to na zestawienie ze sobą różnych perspektyw – krajowej i międzynarodowej.
Książka składa się więc z relacji powstałych zarówno na bieżąco, jak i po latach. Istotna część zaprezentowanej tu dokumentacji do tej pory nie była dostępna w języku polskim. Niektóre z materiałów, w tym osobiste świadectwa – takie jak dziennik ambasadora Kazimierza Dziewanowskiego czy notatki Zbigniewa Brzezińskiego, a także dokumenty przechowywane w Archiwum MSZ RP – w ogóle nie były obecne w obiegu publicznym.
Różnorodność form przekazu i punktów widzenia starałem się pogodzić z przyjętym założeniem stworzenia spójnej i płynnej narracji – w postaci chronologicznego montażu świadectw. Kolejne rozdziały, których rytm wyznaczają kamienie milowe poszerzenia NATO, prowadzą przez dramatyczną dekadę 1989–99. Ukazują, jak bardzo skomplikowany był to proces i jak wiele czynników złożyło się na ostateczną decyzję w sprawie otwarcia Sojuszu.
Analiza literatury naukowej i dyskursów publicystycznych pokazuje, że poszczególne narracje na temat rozszerzenia Paktu bardzo się od siebie różnią. Mamy więc opowieść (a właściwie opowieści) „polską” – o wyważaniu drzwi do Sojuszu dzięki niespotykanej jedności klasy politycznej, sprawności dyplomacji i zaangażowaniu wybitnych jednostek; mamy perspektywę wojskowych i urzędników, którzy podjęli się skomplikowanego zadania chociażby częściowego dostosowania armii i prawa do standardów NATO; opowieść amerykańskiej Polonii o niezwykłej mobilizacji, która wpłynęła na kalkulacje wyborcze obu amerykańskich partii, czy też amerykańską narrację o budowaniu konsensusu na temat rozszerzenia w strukturach administracji USA (początkowo nieprzychylnych temu pomysłowi) i kreowaniu pozimnowojennego porządku na świecie.
Każda z nich ujmuje mniej lub bardziej ważki aspekt procesu i wysuwa na pierwszy plan inną grupę znaczących uczestników tych wydarzeń. Opowieści te często pozostają ze sobą w napięciu. Zarazem żadna nie chwyta całokształtu. Niniejsza książka stara się wyjść poza logikę dystrybucji zasług czy win – aby uwolnić się z gorsetu ograniczającego spojrzenie na opisywaną rzeczywistość, który taka logika nakłada. Zamiast tego starałem się oddać całą złożoność i nieoczywistość opisywanych zdarzeń, licząc, że mogą one stanowić – także współcześnie – przykład i punkt odniesienia.
dr Andrzej Turkowski
Manfred Wörner, sekretarz generalny NATO, w artykule z okazji jubileuszu Paktu Północnoatlantyckiego
NATO świętuje swoją 40. rocznicę z optymizmem. […] Czasami zapominamy, jak dobrze radziliśmy sobie od historycznego wydarzenia, jakim było podpisanie traktatu waszyngtońskiego 4 kwietnia 1949. […] Miarą naszego sukcesu jest też to, że Wschód szuka dziś u nas natchnienia i wsparcia w walce o zdynamizowanie społeczeństw tego regionu. […] Jestem przekonany, że w piątym dziesięcioleciu naszego istnienia będziemy mogli poszczycić się uderzającymi nowymi osiągnięciami.
Bruksela, luty [243]
Daniel Fried, urzędnik Rady Bezpieczeństwa Narodowego (NSC) USA
[Dyrektor wydziału do spraw ZSRS i Europy Wschodniej w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, Condoleezza] Rice zadzwoniła do mnie, aby powiedzieć w zaufaniu, że prezydent [George H.W.] Bush rozważa poparcie rozmów Okrągłego Stołu. Gdyby komuniści i „Solidarność” osiągnęli porozumienie, prezydent Bush mógłby publicznie wyrazić z tego zadowolenie i zadeklarować amerykańskie wsparcie. Poprosiła mnie o napisanie przemówienia dla prezydenta w tym duchu. […] Napisałem szkic i zgodnie z procedurą Departamentu Stanu przesłałem go do Sekretariatu Departamentu w celu przekazania do Białego Domu. Sekretariat natychmiast odrzucił mój projekt z następującą notką: „Fried: poniosło cię”. Takie stanowisko odzwierciedlało utarty sceptycyzm co do możliwości przełomu w Polsce lub w jakimkolwiek innym kraju bloku wschodniego.
Waszyngton, druga połowa marca [71]
Lech Wałęsa, przywódca „Solidarności”, w przemówieniu zamykającym obrady Okrągłego Stołu
Dziewięć tygodni rozmów o najważniejszych sprawach naszej ojczyzny pozwoliło nam dojść do przekonania, że w sytuacji, w której się znajdujemy, nie ma już mowy o handlu między różnymi stronami, ale tylko o wielkim ryzyku, które ponoszą wszyscy, którzy czują się odpowiedzialni za Polskę. Albo potrafimy jako naród budować – w sposób pokojowy – niepodległą, suwerenną, bezpieczną równoprawnymi sojuszami Polskę, albo utoniemy w chaosie demagogii i w rezultacie w wojnie domowej, w której nie będzie zwycięzców. […] Po raz pierwszy rozmawialiśmy ze sobą, posługując się siłą argumentów, a nie argumentami siły.
Warszawa, 5 kwietnia [328]
Prezydent George H.W. Bush w przemówieniu do mieszkańców Hamtramck1
Epoka totalitaryzmu przemija, jej przebrzmiałe idee uleciały z wiatrem niczym liście sędziwego, bezlistnego drzewa. Jak może istnieć stabilność i bezpieczeństwo w Europie, dopóki narody, które niegdyś dumnie stały w pierwszym szeregu potęg przemysłowych, są zubożone przez zdyskredytowaną ideologię i dławiący autorytaryzm? Stany Zjednoczone – powiedzmy to jasno – nigdy nie zaakceptowały zasadności podziału Europy. Nie akceptujemy stref wpływów, które zaprzeczają suwerennym prawom narodów. […] Siły demokratyczne w Polsce poprosiły Zachód o moralne, polityczne i ekonomiczne wsparcie – i Zachód na to odpowie.
Hamtramck (USA), 17 kwietnia [284]
Agencja prasowa Reuters w depeszy z Węgier
Trzydzieści jeden sowieckich czołgów wyjechało dziś z Węgier na platformach pociągów w ramach pierwszej fazy częściowego wycofywania sił sowieckich z Europy Wschodniej. Czołgi T-64, z gąsienicami przymocowanymi do płaskich wagonów kolejowych oraz zatkanymi i przewiązanymi stalową liną działami, są pierwszymi z 5 tysięcy czołgów, które mają opuścić Węgry, Niemcy Wschodnie i Czechosłowację do 1991 roku zgodnie z planami ogłoszonymi przez sowieckiego przywódcę Michaiła S. Gorbaczowa w Nowym Jorku w grudniu ubiegłego roku. […] Czołgi należą do 13. Dywizji Pancernej, która przybyła do Kiskunhalas po powstaniu węgierskim w 1956 roku, stłumionym przez siły sowieckie.
Kiskunhalas (Węgry), 25 kwietnia [203]
Prezydent George H.W. Bush w przemówieniu do mieszkańców Moguncji
Powiedziałem ostatnio, że oto kończy się jedna era i zaczyna kolejna. Zauważyłem też, że w odniesieniu do Związku Sowieckiego nasza polityka musi sięgnąć poza zasadę powstrzymywania. Przez 40 lat ziarna demokracji w Europie Wschodniej leżały uśpione, zakopane pod zmarzliną zimnowojennej tundry. I przez te 40 lat świat czekał na koniec zimnej wojny. Dekada za dekadą, raz za razem, rozkwitający ludzki duch obumierał od chłodu konfliktu i prześladowań; i świat dalej czekał. Jednak pasji wolności nie da się negować w nieskończoność. Świat czeka już wystarczająco długo. Nadszedł właściwy czas. Niech Europa będzie cała i wolna.
Moguncja (RFN), 31 maja [286]
Hamtramck, 17 kwietnia 1989. Mieszkańcy zebrani przed ratuszem, aby wysłuchać przemówienia prezydenta George’a H.W. Busha
FOT. HAMTRAMCK HERITAGE COLLECTION
Lech Wałęsa
Poszliśmy do urn. Z murów, szyb wystawowych, drzew, pojazdów narzucały się hasła wyborcze. […] Wiele osób starszej daty szło głosować po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej, stosunkowo mało natomiast widać było młodzieży. Mimo to byliśmy świadomi, że na naszych oczach rozgrywa się egzamin dla kilku pokoleń i że od następnego ranka Polska będzie już innym krajem. Uczestnicząc w wyborach i głosując na naszych kandydatów, opowiadaliśmy się za zmianami bez rozlewu krwi.
Gdańsk, 4 czerwca [353]
Z notatki z rozmowy prezydenta George’a H.W. Busha z I sekretarzem KC PZPR Wojciechem Jaruzelskim
Prezydent [Bush] powiedział, że będzie unikał retoryki, która skomplikowałaby sytuację i że nie przybył do Polski, aby powodować napięcia w sojuszu z ZSRS. Przeciwnie, zaznaczył, że Stany Zjednoczone wniosą pozytywny wkład w reformy, powstrzymując się jednocześnie od ingerencji.
Przechodząc do kwestii polityki zagranicznej, Przewodniczący [Rady Państwa] Jaruzelski zauważył, że na spotkaniu Układu Warszawskiego w Bukareszcie Polska kładła nacisk na polityczną, a nie wojskową koordynację w ramach Układu Warszawskiego i naciskała na dalsze postępy w zakresie kontroli zbrojeń.
Warszawa, 10 lipca [216]
Z notatki z rozmowy prezydenta George’a H.W. Busha z prezydentem Francji François Mitterrandem
Prezydent [Bush] wygłosił kilka uwag na temat Polski i Węgier, mówiąc, że obawia się, iż oba kraje wiedzą, że nie mogą oczekiwać czeku in blanco i rozumieją, że muszą pomóc sobie same. […] „Polacy nie mogą odejść od swoich sojuszy”. Prezydent zauważył, że Jaruzelski jest prawdopodobnie najlepszym kandydatem [na stanowisko prezydenta], ponieważ przetrwał trudne czasy i przez to jest poobijany, ale doświadczony.
Paryż, 13 lipca [217]
Adam Michnik, poseł Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego (OKP), redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”
Oni [przywódcy ZSRS] byli sobą zajęci, mówili: „Róbcie, co chcecie”, a skoro tak, no to ja wróciłem z Moskwy i powiedziałem: „Chłopaki, skok na kasę trzeba robić”, ale nawet wtedy Jaruzelski był bezpiecznikiem. Pamiętajmy, przecież cały ten aparat, bezpieczniacki, wojskowy, partyjny, administracyjny, przecież oni by dostali szału.
Warszawa, około 13 lipca [60]
Premier Tadeusz Mazowiecki w exposé
Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania.
Przyjaciele Polski powinni zrozumieć, że nie można czekać, aż zaczniemy tonąć. Odbudowa ekonomiczna będzie służyć nie tylko naszemu krajowi, ale i całej wspólnocie europejskiej. Europa jest jednością, obejmuje nie tylko Zachód, ale i Wschód. Przemiany w Związku Radzieckim budzą naszą żywą sympatię. Rozumiemy dobrze ich znaczenie, również dla otwarcia politycznego w naszym kraju. […] Rozumiemy znaczenie zobowiązań wynikających z Układu Warszawskiego. Wobec wszystkich jego uczestników oświadczam, że rząd, który utworzę, będzie ten Układ respektował.
Warszawa, 24 sierpnia [64]
Premier Tadeusz Mazowiecki
Po wyborze na premiera, poszedłem po raz pierwszy do Urzędu Rady Ministrów. Wszedłem tam sam z jednym człowiekiem, który został najpierw podsekretarzem, a potem szefem tego urzędu, ministrem [Jackiem] Ambroziakiem. Wchodziłem do tego gmachu, który na człowieku, kiedy tam wchodzi, robi wrażenie, jakby mu cały na plecach leżał. Byłem sam, w całym bloku [wschodnim], sam jeden byłem. I miałem skonstruować rząd. To było najtrudniejsze zadanie.
Warszawa, 24 sierpnia [209]
Jacek Ambroziak, poseł OKP, współpracownik Tadeusza Mazowieckiego
Z niby rutynową wizytą przyjechał [do Warszawy] [Władimir] Kriuczkow, szef KGB. Wyraźnie poprosił o spotkanie z Mazowieckim. […] To spotkanie przebiegło bardzo spokojnie i w wysoce dyplomatycznej formie. Właściwie Kriuczkow badał, jak będzie z Układem Warszawskim. Mazowiecki twierdził, że Polska będzie dotrzymywała wszelkich umów międzynarodowych, chyba że dokona jakichś zmian. Ale wtedy zawsze [poinformuje] z wyprzedzeniem. W tej chwili jest członkiem Układu Warszawskiego. Nie chce tylko, żeby Układ był agresywny. […] Kriuczkow wysłuchał tego spokojnie. […] Ta rozmowa chyba władze Związku Radzieckiego uspokoiła.
Warszawa, 26 sierpnia [388]
Premier Tadeusz Mazowiecki w przemówieniu w Sejmie w dniu zaprzysiężenia rządu
Sytuacja Polski ostatnich 45 lat była w dużej mierze zdeterminowana napięciami i konfliktami w polityce światowej. Dziś, kiedy kończy się epoka zimnej wojny, powstaje szansa urzeczywistnienia naszych narodowych aspiracji, w zgodzie ze współczesnymi tendencjami polityki światowej.
Polska pragnie współtworzyć nową Europę i przezwyciężać powojenne podziały świata, dziś już całkowicie anachroniczne. […] Jeśli nadejdzie dzień, w którym europejskie bezpieczeństwo nie będzie wymagało bloków wojskowych, pożegnamy się z nimi bez żalu. Wierzymy, że to nastąpi. Dziś jest ważne, by wszelkie układy i sojusze wojskowe dotyczyły jedynie zewnętrznego bezpieczeństwa uczestniczących państw, a nie ich wewnętrznego ładu politycznego i gospodarczego.
Warszawa, 12 września [64]
Waldemar Kuczyński, szef doradców premiera
Mieliśmy taktykę robienia zmian tak, by niepotrzebnie nie zrobić czegoś, co wystawi na szwank ten wiatr idący ze Wschodu, naruszy jakąś tam równowagę. Na przykład szybkie mówienie, że Polska już do Unii Europejskiej, do NATO i tak dalej… To po prostu może odbić się bardzo negatywnie. […] Moskwa była kluczowa. Czy to się tam utrzyma? Dlatego byliśmy bardzo ostrożni.
Warszawa, jesień [191]
Eduard Szewardnadze, minister spraw zagranicznych ZSRS, w rozmowie z sekretarzem stanu USA Jamesem Bakerem
Rozwiążmy zarówno NATO, jak i Układ Warszawski. Uwolnijmy waszych i naszych sojuszników. Tak długo, jak istnieje NATO, istnieje również Układ Warszawski.
Podczas lotu Waszyngton–Wyoming, 21 września [22]
Jan Maria Rokita, poseł OKP, w przemówieniu do Zgromadzenia Północnoatlantyckiego
Sojusz Zachodni nie może pozostać obserwatorem przemian w Europie Środkowej, biernie oczekującym na ich rezultat, a w najlepszym razie kibicującym jedynie którejś ze stron konfliktów. Chciałbym być bardzo dobrze zrozumiany, gdy twierdzę, że polityka taka nie tylko nie sprzyja – co oczywiste – polskiemu narodowemu interesowi: nie sprzyja ona ani interesowi całej Europy, ani całego Zachodu.
Rzym, 7 października [73]
Jerzy Maria Nowak, współpracownik ministra spraw zagranicznych Krzysztofa Skubiszewskiego
W Warszawie […] odbyło się doroczne jesienne spotkanie Komitetu Ministrów Spraw Zagranicznych Układu Warszawskiego, po raz pierwszy z udziałem niekomunistycznego szefa delegacji jednego z państw sojuszniczych (Krzysztofa Skubiszewskiego) […]. Ten fakt oraz wygłoszenie przemówienia po raz pierwszy w języku angielskim (niektóre delegacje przyjechały bez tłumaczy tego języka) wywołały na sali obrad zabawny popłoch pozostałych uczestników. Chodziło przede wszystkim o nieuniknioną konieczność odejścia od uświęconego dotychczasową praktyką partyjnego zwracania się do siebie per „towarzysz”. W imieniu ministra prowadziłem wówczas dyskretne zabiegi w celu rozwiązania tego problemu, których rezultatem było przyjęcie nowej elastycznej zasady zwracania się do szefa polskiej delegacji per „pan” (względnie „minister”) z jednoczesnym dopuszczeniem używania formy „towarzysz” między pozostałymi członkami spotkania oraz – co najistotniejsze – usunięcie tytułu „towarzysz” w komunikacie […]. Taki był protokolarny początek „odpartyjniania” komunistycznego sojuszu, a potem jego rozwiązywania.
Warszawa, 26–27 października [255]
Horst Teltschik, pełnomocnik kanclerza Niemiec Helmuta Kohla ds. negocjacji z Polską, w dzienniku
Z mieszanymi uczuciami odlatujemy dziś w południe z Bonn do Warszawy. Kanclerz już w ciągu ostatnich dni był wyraźnie nieswój. Jedzie z pierwszą oficjalną wizytą do Polski akurat teraz, kiedy dramatycznie zaostrza się sytuacja w NRD. […] Żadna jeszcze zagraniczna wizyta kanclerza federalnego nie wymagała tak intensywnych, a w dodatku tak trudnych przygotowań.
Warszawa, 9 listopada [341]
Jerzy Sułek, dyrektor departamentu w MSZ
Polski premier [w rozmowie z kanclerzem Kohlem] stwierdził bez niedomówień: „Nie można polskiego narodu ciągle przesiedlać. Polacy muszą mieć pewność, że granica Odra–Nysa to sprawa ostatecznie uregulowana”. Odpowiedź kanclerza nie pozostawiała złudzeń – była jednoznacznie negatywna: „Żaden rząd niemiecki nie może dziś uznać granicy Odra–Nysa w imieniu całych Niemiec, które dopiero powstaną w przyszłości”.
Warszawa, 9 listopada [331]
Jerzy Wierzcholski, korespondent, w „Rzeczpospolitej”
Sensacją dnia nazwano wiadomość przekazaną wieczorem dziennikarzom przez członka partii [SED] Güntera Schabowskiego. Poinformował on, że wydane zostało rozporządzenie Rady Ministrów NRD, na podstawie którego obywatele tego kraju mogą wyjeżdżać do RFN zarówno w odwiedziny, jak i na stałe. […] W późnych godzinach wieczornych setki berlińczyków […] przedostały się do Berlina Zachodniego, spotykając się z entuzjastycznym przyjęciem. Oznacza to, że mur berliński przestał być przeszkodą oddzielającą obywateli obu części miasta. Z posłyszanych na ulicy rozmów wynika, że nastąpił doprawdy historyczny moment.
Berlin, 9 listopada [376]
Sekretarz stanu James Baker
Byłem gospodarzem obiadu dla prezydenta Filipin […], kiedy Eric Hoghaug, jeden z moich asystentów, przekazał mi notatkę od Stapletona Roya, naszego sekretarza wykonawczego. […] W notatce Roya stało: „Rząd NRD właśnie ogłosił, że w pełni otworzył swoje granice dla Zachodu. Ogłoszenie to implikuje pełną swobodą podróżowania przez granice za pośrednictwem obecnie istniejących połączeń między Niemcami Wschodnimi i Zachodnimi”. Z pewnym wzruszeniem […] odczytałem tę notatkę na głos przy stole, a następnie wzniosłem kieliszek i zaproponowałem toast za ten moment, którego Zachód oczekiwał od ponad 28 lat – prawdziwie zdumiewający zwrot wydarzeń.
Waszyngton, 9 listopada [22]
Timothy Garton Ash, historyk i dziennikarz
Kiedy […] dotarłem do Berlina, poczułem się jak w dniu Zesłania Ducha Świętego. Całe miasto było w ruchu. Zwykli ludzie mówili językami. „Myślę, że chorzy zaczną wstawać ze szpitalnych łóżek” – powiedział mi jeden z mieszkańców Berlina Wschodniego. Jak we śnie, chodziłem tam i z powrotem po tym, co było wcześniej pasem śmierci na Potsdamer Platz, zatrzymując się, aby podnieść mały, nieregularny, pomalowany czerwonym sprayem kawałek Muru […]. Później siedziałem z [członkiem protestanckiego ruchu pokojowego] Wernerem [Krätschellem] w pokoju hotelowym z widokiem na przejście graniczne Friedrichstrasse, z przeszklonym holem wejściowym, popularnie zwanym „Pałacem Łez”. Obserwowaliśmy tłumy podekscytowanych ludzi chodzących w tę i z powrotem, ze Wschodu na Zachód, z Zachodu na Wschód, i w tym momencie wydawało się, że wszystko będzie dobrze, że wszystkie sprawy potoczą się dobrze.
Berlin, 10 listopada [18]
Jerzy Maria Nowak
Minister [Skubiszewski] wezwał mnie do gabinetu. Kończył właśnie własnoręcznie wystukiwać na starej maszynie do pisania nominację dla mnie na pełnomocnika rządu i przedstawiciela przy Układzie Warszawskim; zapytał mnie, czy ten dokument jest zrozumiały. Kiedy dostał odpowiedź twierdzącą, wraz z uwagą, że przy tej organizacji nie są akredytowani ambasadorowie, odrzekł sucho: „Nie zrozumiał pan jednak. Nie chodzi tylko o to, aby był pan pełnomocnikiem lub przedstawicielem przy Układzie Warszawskim, ale przede wszystkim, by czuł się pan upoważniony do mądrego, szybkiego i skutecznego działania na rzecz pokojowego rozwiązania tej organizacji, czego na razie w tym dokumencie wyrazić nie mogę; jak pan to zrobi w praktyce, to pańska sprawa”.
Warszawa, listopad [255]
Lech Wałęsa w przemówieniu przed Kongresem USA
Dziś Polska powraca do rodziny krajów demokratycznych i pluralistycznych, do kręgu wartości religijnych i europejskich. Polska na dziś ma pierwszy od półwiecza rząd niekomunistyczny, rząd niezależny i popierany przez społeczeństwo. Długie trwanie obcego systemu politycznego oraz sprzecznego z racjami i zdrowym rozsądkiem sposobu gospodarowania, połączone z tępieniem niezależnej myśli i lekceważeniem interesów narodowych albo działaniem wbrew tym interesom, doprowadziły polską gospodarkę do ruiny i na skraj ostatecznej katastrofy. Pierwszy od pięćdziesięciu lat rząd wyłoniony przez naród i jemu służący otrzymał w spadku po dotychczasowych władcach ogromne długi przez nich zaciągnięte i zmarnowane, otrzymał gospodarkę zorganizowaną w taki sposób, że nie potrafi ona zaspokoić podstawowych potrzeb. Odziedziczona przez nas po pięciu dekadach rządów komunistycznych gospodarka musi być całkowicie przebudowana. Wymaga to cierpliwości i wielkich poświęceń, wymaga czasu i środków. Sytuacja polskiej gospodarki nie jest przypadkiem ani specyficzną polską dolegliwością. Wszystkie kraje bloku wschodniego są dzisiaj w stanie bankructwa. Komunistyczny sposób gospodarowania nie zdał egzaminu w żadnej części świata. […] Nie prosimy o żadne datki ani filantropię, pragniemy natomiast, aby nasz kraj był traktowany jako partner i przyjaciel. Chcemy współpracy na dobrych i korzystnych warunkach. Chcemy, aby Amerykanie przyszli do nas z propozycjami współpracy korzystnej dla obu stron. Uważamy, że dopomożecie demokracji i wolności w Polsce i w całej Europie Wschodniej.
Waszyngton, 15 listopada [394]
Sekretarz generalny Manfred Wörner, podczas otwarcia obrad ministrów spraw zagranicznych państw członków NATO
Przemiany w Europie Wschodniej zachodzą znacznie szybciej, niż oczekiwaliśmy, dlatego musimy przemyśleć na nowo naszą koncepcję bezpieczeństwa w sytuacji upadku powojennego porządku politycznego.
Bruksela, 14 grudnia [74]
Z komunikatu ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich NATO, wydanego po zakończeniu posiedzenia Rady Północnoatlantyckiej (North Atlantic Council, NAC)
1. Od czasu naszego spotkania szefów państw i rządów w maju w większości krajów Europy Wschodniej miał miejsce coraz bardziej dramatyczny postęp w kierunku demokracji i wolności. […]
3. Pozytywne zmiany wśród sowieckich sojuszników w Europie nabrały rozpędu i uzyskały bezprecedensowy margines działania dzięki reformom podjętym przez Związek Sowiecki w sferze wewnętrznej, politycznej i gospodarczej oraz reorientacji jego polityki zagranicznej, która zrywa z przeszłością w wielu fundamentalnych aspektach. W miarę jak Związek Sowiecki będzie nadal przekładał taką politykę na konsekwentne i wiarygodne działania, możliwości zwiększenia wzajemnie korzystnej współpracy między krajami Wschodu i Zachodu znacznie wzrosną.
Bruksela, 15 grudnia [65]
Minister Eduard Szewardnadze, w przemówieniu w Kwaterze Głównej NATO
Mam wrażenie, że zimna wojna rzeczywiście się skończyła. […] Jestem przekonany, że mamy wszelkie powody, by żywić nadzieję, iż Zachód i Wschód znajdą sposób na zakończenie konfrontacji.
Bruksela, 19 grudnia [307]
Bruksela, 19 grudnia 1989. Wizyta ministra spraw zagranicznych ZSRS Eduarda Szewardnadzego (w środku) w Kwaterze Głównej NATO. Pierwszy z lewej sekretarz generalny NATO Manfred Wörner, z prawej tłumacz Pawieł Pałażczenko
FOT. NATO
Pawieł Pałażczenko, tłumacz
Tłumacząc brukselskie przemówienie Szewardnadzego, nie mogłem przyjąć czysto profesjonalnej postawy. W przeciwieństwie do wielu moich starszych rodaków, nie żywiłem antyniemieckich uczuć, ale na pewnym głębokim poziomie niepokoiły mnie pytania, które Szewardnadze postawił w przemówieniu. Czy istniały jakiekolwiek gwarancje, że zjednoczenie Niemiec nie zagrozi naszemu bezpieczeństwu? Czy zjednoczone Niemcy byłyby krajem neutralnym? Czy miałyby najsilniejsze siły zbrojne w Europie? Czy byłyby członkiem NATO, które wciąż tradycyjnie uważamy za naszego przeciwnika?
Wizyta [Szewardnadzego] w kwaterze głównej NATO była prawdziwym przełomem. Oto sowiecki minister spraw zagranicznych znajdował się w budynku, w którym omawiano celowanie w sowieckie terytorium za pomocą pocisków nuklearnych. W holu powitał go tłum oficjeli, urzędników i urzędniczek, sekretarzy i sekretarek; scena była rzęsiście oświetlona przez ekipy telewizyjne. Tłum bił brawo, a młodzi i w średnim wieku sekretarze wyciągali ręce, by uścisnąć dłoń Szewardnadzego, który uśmiechał się szeroko w swój wyjątkowy i nieco zakłopotany sposób.
Bruksela, 19 grudnia [266]
Strobe Talbott, korespondent magazynu „Time” w ZSRS, w artykule
Nawet niektórzy z najbardziej zatwardziałych zachodnich dyplomatów stacjonujących w Moskwie, a także niektórzy z najostrzejszych ekspertów, którzy ostatnio tam złożyli wizyty, rewidują swoje poglądy. […] Pojawia się nowy konsensus, że sowieckie zagrożenie nie jest już takie, jakie było kiedyś. […] Nadszedł […] czas, aby poważnie pomyśleć o tym, żeby w końcu wysłać Pakt Północnoatlantycki na emeryturę, z honorami, oczywiście, ale bez zbytniej nostalgii.
Nowy Jork, 1 stycznia [337]
Jarosław Kurski, rzecznik prasowy Lecha Wałęsy
Przyjechał do Gdańska Władimir Browikow, ambasador pełnomocny ZSRR w Polsce. Chciał przekazać Lechowi [Wałęsie] zaproszenie do ZSRR. Lech skorzystał z okazji. Powiedział, że nabrzmiało wiele bolesnych spraw, że trzeba porozmawiać po męsku i że on przed prasą nie ma tajemnic. Osłupiały Browikow odbierał razy: „Do końca roku macie wycofać wojska! Kiedy wyjaśnicie Katyń, Ostaszków, Starobielsk? Co z odszkodowaniami dla wywiezionych? Oddajcie akta z procesu szesnastu!”. Lech nie zostawił na ambasadorze suchej nitki. Chciał pokazać, jak się rozmawia z Rosjanami.
Gdańsk, 18 stycznia [192]
Hans-Dietrich Genscher, minister spraw zagranicznych RFN, w przemówieniu w Akademii Ewangelickiej
Cokolwiek stanie się z Układem Warszawskim, nie dojdzie do ekspansji terytorium NATO na wschód, czyli bliżej granic Związku Sowieckiego. Te gwarancje bezpieczeństwa są istotne dla Związku Sowieckiego i jego zachowania. Zachód musi też liczyć się z tym, że przemiany w Europie Wschodniej i proces zjednoczenia Niemiec nie mogą prowadzić do osłabienia sowieckich interesów bezpieczeństwa.
Tutzing (RFN), 31 stycznia [144]
Sekretarz stanuJames Baker w rozmowie z sekretarzem generalnym KC KPZR Michaiłem Gorbaczowem
Czy wolałby Pan widzieć zjednoczone Niemcy poza NATO, niezależne i bez amerykańskich sił zbrojnych, czy też wolałby Pan, aby zjednoczone Niemcy były związane z NATO, z zapewnieniem, że jurysdykcja NATO nie przesunie się ani o centymetr na wschód od obecnej pozycji?
Moskwa, 9 lutego [308]
Janusz Reiter, korespondent „Gazety Wyborczej” w Niemczech, w artykule
W polityce europejskiej zacznie się wkrótce nowa gra. Siadamy do niej ze słabymi kartami. Radzieckie wojska w Polsce mogą być – choć brzmi to paradoksalnie – naszym atutem. Europa jest zainteresowana tym, aby pozostały one na naszym terytorium, dopóki nie powstanie nowy system bezpieczeństwa. Warto się dowiedzieć, ile warta jest ta karta. Jeśli ją oddamy już teraz, zmuszając Rosjan do wycofania się, nie dostaniemy za nią ani grosza.
Bonn, 13 lutego [75]
Gyula Horn, węgierski minister spraw zagranicznych, w trakcie dyskusji w Węgierskim Towarzystwie Nauk Politycznych
W najbliższej przyszłości konieczne będzie stworzenie nowego systemu bezpieczeństwa i współpracy w Europie. Droga do tego wiedzie między innymi przez zacieśnianie więzów między Węgrami i organizacjami politycznymi Traktatu Atlantyckiego. […] Mogę sobie wyobrazić, że za kilka lat Węgry staną się członkiem NATO.
Budapeszt, 20 lutego [76]
Robin Stafford, rzecznik prasowy NATO, w komentarzu do wypowiedzi ministra Horna
Jakakolwiek reorientacja polityczna lub wojskowa Węgier w przyszłości jest kwestią, którą należy pozostawić Węgrom. Nie jesteśmy jednak świadomi, aby na Węgrzech pojawiło się to jako poważna kwestia.
Bruksela, luty [177]
Z rozmowy prezydenta Czechosłowacji Václava Havla z prezydentem USA George’em H.W. Bushem
Václav Havel: […] Jest jasne, że obecność wojsk amerykańskich w Europie jest czynnikiem stabilizującym i sami Sowieci o tym wiedzą. Jeszcze raz – jest to kwestia prestiżu. To jest powód, dla którego, kiedy mówiłem o nowym europejskim systemie bezpieczeństwa, nie wspominałem o NATO. Gdyby bowiem wyrósł on z NATO, musiałby nosić inną nazwę, choćby ze względu na kwestię prestiżu. Jeśli NATO przejmie Niemcy, będzie to wyglądało na porażkę, jedno supermocarstwo podbijające drugie. Ale jeśli NATO może się przekształcić […], będzie to wyglądało na pokojowy proces zmian, a nie na porażkę.
George H.W. Bush: […] Poruszył Pan ważną kwestię. Uważamy, że NATO będzie nadal istnieć, odgrywając nową rolę polityczną i że będziemy opierać się na procesie KBWE [Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie]. Zastanowimy się nad tym, jak moglibyśmy procedować dalej.
Waszyngton, 21 lutego [228]
Karsten Voigt, członek Bundestagu i rzecznik SPD ds. polityki zagranicznej
[Współtwórca Ostpolitik Egon] Bahr i ja polecieliśmy do Moskwy. […] Dobrze zdawałem sobie sprawę, że on i ja reprezentujemy różne opinie. Rozmawialiśmy w Moskwie z ministrem spraw zagranicznych Szewardnadze, członkiem Biura Politycznego [Aleksandrem] Jakowlewem i marszałkiem [Siergiejem] Achromiejewem. Walentin Falin również uczestniczył w rozmowach z Jakowlewem. Bahr wyjaśnił swoją koncepcję zreformowanej i wzmocnionej KBWE. W tym momencie przerwałem mu i wyjaśniłem, że konieczne jest przynajmniej rozważenie możliwości członkostwa [zjednoczonych Niemiec] w NATO. Nasi sowieccy rozmówcy nie stanęli w opozycji wobec Bahra. […] Jednak tylko Falin aktywnie wspierał Bahra. Poza tym nasi sowieccy partnerzy wydawali się bardziej zainteresowani kwestiami gospodarczymi i dobrymi stosunkami ze Stanami Zjednoczonymi.
Po powrocie z Moskwy byłem przekonany, że istnieje szansa na utrzymanie członkostwa zjednoczonych Niemiec w NATO. Później opowiadałem się za tym najpierw wewnątrz partii, a następnie też publicznie.
Moskwa, 27–28 lutego [350]
Markus Meckel, poseł do Bundestagu
Przyjęto nas [delegację SPD, w Waszyngtonie] niezwykle przyjaźnie i życzliwie, z dużym zainteresowaniem słuchano naszej oceny sytuacji w NRD i u naszych wschodnich sąsiadów. […] Ponad podziałami partyjnymi stało się jasne, że USA zakładają, iż również zjednoczone Niemcy będą członkiem NATO. W tej sprawie zajmowaliśmy jednak zupełnie inne stanowisko, domagając się na przyszłość paneuropejskich struktur bezpieczeństwa. Niemniej jednak moja wcześniej wyraźnie negatywna opinia o NATO złagodniała dzięki tym dyskusjom. Dopiero w trakcie podróży przeczytałem tekst Traktatu Północnoatlantyckiego i ku własnemu zaskoczeniu spodobał mi się. Mój negatywny osąd wynikał z polityki i doświadczeń przeszłości, a tutaj okazało się, że NATO najwyraźniej można było postrzegać też zupełnie inaczej. Dieter Dettke [dyrektor wykonawczy biura Fundacji Friedricha Eberta w Waszyngtonie] zwrócił ponadto uwagę, że to właśnie Polska i rząd „Solidarności”, który darzyliśmy wielkim szacunkiem, opowiadały się za członkostwem zjednoczonych Niemiec w NATO. Pod koniec podróży mogłem więc sobie wyobrazić, że członkostwo zjednoczonych Niemiec będzie konieczne i do przyjęcia, jeśli Sojusz radykalnie dostosuje swoją politykę i strategię do zmian zachodzących w Europie.
Waszyngton, 6–9 marca [210]
Z oświadczenia postkomunistycznej Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej (SdRP)
Stwierdzamy, iż w podzielonej na bloki wojskowe Europie nie do zaakceptowania jest zarówno rozciągnięcie strefy NATO do polskiej granicy, jak i rezygnacja z gwarancji bezpieczeństwa wynikających z przynależności do Układu Warszawskiego. Stąd niezbędność posiadania silnej polskiej armii oraz celowość czasowego stacjonowania w Polsce wojsk radzieckich na wspólnie uzgodnionych i przestrzeganych zasadach.
Warszawa, 10 marca [134]
Krzysztof Skubiszewski, minister spraw zagranicznych
Odbyłem […] rozmowę z sekretarzem generalnym NATO Manfredem Wörnerem i spotkałem się z ambasadorami państw członkowskich, akredytowanymi przy NATO.
Przedstawiłem Wörnerowi główne elementy naszej polityki zmierzającej do związków z Zachodem, czego warunkiem było uwolnienie się od zależności wynikających z długoletniej przynależności do bloku wschodniego. Powiedziałem, że z uwagi na rolę Sojuszu w zapewnieniu bezpieczeństwa nie tylko swych członków liczymy, iż nie będzie on, jak dotąd, indyferentny wobec losu reformujących się państw w Europie Środkowo-Wschodniej. Wörner podkreślał, że istnieje coraz szersze pole do współpracy między Sojuszem a Polską, a moją wizytę uznał za wynik pomyślnego rozwoju w Europie Środkowo-Wschodniej. […] Ze swej strony podkreśliłem, że Sojusz wraz z obecnością wojsk USA w Europie uważamy za składnik stabilizacji i bezpieczeństwa na kontynencie. Wörner zastanawiał się, czy pewna instytucjonalizacja procesu KBWE nie byłaby właściwą odpowiedzią na obawy ZSRR. […] Zaznaczył, że Sojusz dąży do zastąpienia układów „rywalizacyjnych” przez układy o współpracy.
Bruksela, 21 marca [318]
Premier Tadeusz Mazowiecki w rozmowach z prezydentem USA George’em H.W. Bushem
Potrzebujemy pomocy w związku z naszym zadłużeniem, które jest pętlą na szyi naszej gospodarki. Musimy znaleźć wyjście. Mamy nadzieję, że uda nam się obniżyć oprocentowanie naszych długów, a do pewnego stopnia je umorzyć. W latach 50. ubiegłego wieku udało się to Niemcom w ramach traktatu londyńskiego. Wiemy, że nie da się tego naprawić podczas tej wizyty. Ale chcemy dziś rozpocząć proces intelektualny, aby zmniejszyć ten dług w Klubie Paryskim.
Waszyngton, 21 marca [220]
Waszyngton, 21 marca 1990. Premier Tadeusz Mazowiecki i prezydent USA George H.W. Bush podczas powitania przed Białym Domem
FOT. CEZARY LANGDA / PAP
Dla nas zasadnicza kwestia wygląda następująco: znajdujemy się między jednoczącymi się Niemcami a Związkiem Sowieckim, w którym zachodzi wiele nieprzewidywalnych procesów. Chciałbym upewnić się, że polityka USA obejmuje silną Polskę – nie na skalę niemiecką czy sowiecką – ale jako duży, stabilny czynnik między Niemcami a Związkiem Sowieckim. Polska mogłaby służyć jako podstawowy czynnik nowego demokratycznego porządku w Europie. Przy amerykańskim wsparciu rola taka mogłaby nabierać siły.
Waszyngton, 22 marca [69]
Minister Krzysztof Skubiszewski w sejmowym exposé
Podział Europy na Wschód i Zachód istnieje pod względem gospodarczym, w każdym razie wciąż jeszcze w bardzo dużym stopniu. Natomiast pod względem ustrojów politycznych w Europie Środkowej podział ten można uważać za przeważnie zlikwidowany. Staje przed nami zadanie tworzenia jedności naszego kontynentu.
Zacząć trzeba budowę ogólnoeuropejskiego systemu bezpieczeństwa. Istotna jest tutaj Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie jako płaszczyzna ogólnokontynentalna z udziałem obu supermocarstw i Kanady. […]
Rząd rozpocznie rokowania dotyczące wycofania wojsk radzieckich z naszego terytorium. Kwestią hipotetyczną pozostaje pytanie, o ile tymczasowe stacjonowanie tych wojsk powiązane jest lub będzie z ewolucją problemu niemieckiego, budową europejskiego systemu bezpieczeństwa oraz postępami w rozbrojeniu. W każdym razie, w perspektywie czasu, wycofanie wojsk Rząd uważa za przesądzone.
Warszawa, 26 kwietnia [317]
Z rozmowy delegacji pod przewodnictwem prezydenta ZSRS Michaiła Gorbaczowa i sekretarza stanu USA Jamesa Bakera
Michaił Gorbaczow: Żeby skończyć tę część rozmowy [dotyczącą ewentualnego członkostwa zjednoczonych Niemiec w NATO], chciałbym zaproponować: przemyślmy to dokładnie jeszcze raz. My pomyślimy i wy też powinniście pomyśleć. Kontynuujmy tę rozmowę w Waszyngtonie. A jeśli żaden z moich argumentów was nie przekona, to zaproponuję prezydentowi [George’owi H.W. Bushowi] i ogłoszę publicznie, że my też chcemy wstąpić do NATO. Przecież Pan mówi, że NATO nie jest wymierzone przeciwko nam, że to tylko struktura bezpieczeństwa, która dostosowuje się do nowej rzeczywistości. Tak więc zaproponujemy przystąpienie do NATO.
James Baker: Eduard Szewardnadze był o to pytany na konferencji prasowej w Bonn.
Eduard Szewardnadze: Odpowiedziałem wówczas, że nie złożyliśmy jeszcze wniosku o przyjęcie do NATO.
Michaił Gorbaczow: W każdym razie nie jest to pytanie czysto hipotetyczne. To nie jest jakiś absurd.
James Baker: To interesujące.
Moskwa, 18 maja [285]
Przemysław Grudziński, doradca ministra obrony narodowej ds. współpracy międzynarodowej
Pytanie, co począć z Układem Warszawskim, było pilne i spędzało sen z oczu rządu premiera Mazowieckiego. Proces kontrolowanego demontażu Układu prowadził z naszej strony maestro dyplomacji – minister Skubiszewski i MSZ, ale, rzecz jasna, mój szef – nowy cywilny wiceminister w MON – Janusz Onyszkiewicz był weń mocno zaangażowany.
Onyszkiewicz wydelegował generała Mariana Robełka ze Sztabu Generalnego i mnie do udziału w polskiej delegacji na kolejne rundy rokowań państw członków UW. […] Akcja dotycząca przyszłości Układu toczyła się równolegle na wielu płaszczyznach z wieloma aktorami z UW i NATO. Najbardziej dynamiczne w kruszeniu Układu były trzy kraje wyszehradzkie koordynujące swoje działania. Werbalnie najbardziej radykalne wypowiedzi padały ze strony polityków węgierskich, rzadziej czechosłowackich, ale te wypowiedzi nie zawsze znajdowały odzwierciedlenie w praktyce negocjacji. Polska prezentowała konsekwentne, stanowcze i najlepiej przemyślane krytyczne stanowisko. [130]
Premier Węgier József Antall na posiedzeniu Układu Warszawskiego
Dziś […] Układ Warszawski, jedna z pozostałości europejskiego podziału, wymaga rewizji. W obecnych warunkach organizacja wojskowa Układu Warszawskiego jest bezprzedmiotowa. Uważamy, że jego dalsze istnienie nie jest już konieczne i celowa byłaby jego stopniowa likwidacja do końca 1991 roku.
Moskwa, 7 czerwca [15]
Sekretarz stanu James Baker
Udałem się do Turnberry w Szkocji – smaganego wiatrami kurortu golfowego […] na spotkanie Rady Północnoatlantyckiej. Wykorzystałem tę sesję, aby wzmocnić konsensus Sojuszu za naszym stanowiskiem w sprawie zjednoczenia Niemiec […]. W tym samym czasie Układ Warszawski spotykał się w Moskwie. W jednoznacznym sygnale dla nas, Układ stwierdził w swoim komunikacie, że państwa członkowskie pozytywnie oceniły „niektóre kroki podjęte ostatnio przez NATO. Oczekują, że nowy trend zmian w NATO zostanie przyspieszony i pogłębiony”.
Turnberry, 7 czerwca [22]
Premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych NATO
Utrzymując NATO w nienaruszonym kształcie, ryzykujemy, że poczują się one [kraje Europy Wschodniej] wykluczone dokładnie w momencie, w którym chcemy przyciągnąć je z powrotem do głównego nurtu Europy. Jednak NATO nie może samo zaoferować im gwarancji bezpieczeństwa, nie jest też realistyczne myślenie w obecnej chwili o rozszerzeniu NATO. To, co możemy zrobić, to budować KBWE jako organ, w ramach którego można omawiać kwestie polityczne i bezpieczeństwa dotyczące Europy jako całości.
Turnberry, 7 czerwca [342]
Z komunikatu ministrów spraw zagranicznych państw NATO
My, ministrowie spraw zagranicznych Sojuszu, wyrażamy naszą determinację, aby wykorzystać historyczne możliwości wynikające z głębokich zmian w Europie, by pomóc w budowie nowego pokojowego porządku w Europie, opartego na wolności, sprawiedliwości i demokracji. W tym duchu wyciągamy do Związku Sowieckiego i do wszystkich innych krajów europejskich dłoń przyjaźni i współpracy.
Turnberry, 8 czerwca [231]
Ronald Asmus, analityk amerykańskiego think tanku RAND Corporation
W czerwcu 1990 RAND Corporation była współgospodarzem pierwszego z serii warsztatów w tym regionie, zorganizowanego przez polskie Ministerstwo Obrony [Narodowej] w Warszawie – było to pierwsze spotkanie tego rodzaju. Sowieckie wojska wciąż jeszcze stacjonowały w Polsce, lecz nowy rząd, kierowany przez ludzi „Solidarności”, postanowił sięgnąć po amerykańską pomoc. Konferencja odbyła się w tym samym gmachu, w którym podpisano akt założycielski Układu Warszawskiego. Siedząc w fotelach, które niegdyś zajmowali ludzie pokroju przywódcy sowieckiej partii komunistycznej Leonida Breżniewa, w miejscu, gdzie sowieccy marszałkowie omawiali doktryny wojenne Układu Warszawskiego, trudno było nie poczuć wiatru historii. […]
Delegacja polska była złożona z mało klarownej mieszaniny byłych działaczy „Solidarności” oraz generałów starej gwardii wyszkolonych w Moskwie. Wkrótce jednak dał się zauważyć nowy ton w polskiej polityce zagranicznej. Byliśmy zaskoczeni, kiedy byli opozycjoniści z „Solidarności” przemienieni w dyplomatów tłumaczyli, że zawsze podzielali poglądy i wartości, o które Zachód walczył w okresie zimnej wojny. Zadawali również pytania, czy byłoby możliwe przyłączenie się do struktury powołanej do obrony Zachodu: NATO.
Podczas dyskusji panelowej, której przewodniczyłem, jeden z polskich generałów zapytał, czy możliwe byłoby stacjonowanie oddziałów amerykańskich na terenie Polski w celu zapewnienia bezpieczeństwa. Spojrzałem na generała [Johna] Shalikashvilego, siedzącego obok mnie. Żaden z nas nie wiedział, co ma odpowiedzieć.
Warszawa, 11–13 czerwca [20]
Maciej Kozłowski, zastępca ambasadora RP w USA
Przyjechaliśmy [do Waszyngtonu z ambasadorem Kazimierzem Dziewanowskim], kiedy jeszcze obowiązywały wszystkie restrykcje dotyczące komunistów. Na przykład nie mieliśmy prawa wyjechać ponad 20 kilometrów poza Waszyngton. Nikt tego już nie przestrzegał, ale formalnie obostrzenia dla placówek państw komunistycznych wciąż istniały. Dopiero stopniowo były znoszone. […] Wtedy Zachód wcale nie był przekonany, że ten eksperyment się powiedzie. Była sympatia, zainteresowanie, ale i duży dystans. To był czas prezydentury George’a Busha seniora. Pamiętam spotkanie z sekretarzem obrony Dickiem Cheneyem, kiedy padło słowo „NATO” – i reakcja: „Forget it!” [Zapomnijcie o tym]. Związek Radziecki, strefy wpływu – to był nadal świat zastany. [335]
Dziewanowski nie był zawodowym dyplomatą. Nie przykładał nadmiernej wagi do form protokolarnych, a już zupełnie nie przejmował się oficjalnymi rangami i hierarchiami. […] Akurat tak się złożyło, że w tamtym czasie wśród osób zajmujących się sprawami polskimi – czy to w administracji, czy w Kongresie – pojawiło się wielu wybitnych i błyskotliwych młodych ludzi. Chris Hill, Dan Fried, nieco później Steve Mull. Dziewanowski chętnie się z nimi spotykał, rozmawiał, zupełnie nie przejmując się tym, że byli to tylko tak zwani desk officers, a więc zajmowali w hierarchii biurokratycznej bardzo niski szczebel. Byli jednak Polsce życzliwi, a także – co Dziewanowski doskonale rozumiał – to oni, a nie ich przełożeni pisali wstępne wersje przemówień, tezy do rozmów, słowem to od nich w dużej mierze zależało to, co w ostatecznym rachunku powie sekretarz stanu czy nawet prezydent. […]
Jednak w tych pierwszych miesiącach i latach […] o członkostwie w NATO w oficjalnych rozmowach jeszcze się nie mówiło. Priorytetem w tym czasie było zapewnienie poparcia Stanów Zjednoczonych dla bezprecedensowej operacji, jaką była reedukacja pochodzącego z czasów komunistycznych zadłużenia.
Waszyngton, koniec czerwca [180]
Sekretarz generalny Manfred Wörner podczas otwarcia szczytu NATO
Zimna wojna należy do historii. Nasz Sojusz przechodzi od konfrontacji do współpracy. […] Nigdy wcześniej Europa nie miała tak namacalnej szansy na przezwyciężenie cyklu wojny i pokoju, który tak bardzo nękał ją w przeszłości.
Londyn, 5 lipca [152]
Premier Margaret Thatcher w trakcie posiedzenia Rady Północnoatlantyckiej podczas szczytu w Londynie
Naszym sygnałem płynącym z tego spotkania musi być utrzymanie gotowości do obrony, determinacji i spójności w działaniach obronnych w połączeniu z gotowością do wyciągnięcia przyjaznej dłoni do Europy Wschodniej i Związku Sowieckiego.
Londyn, 5 lipca [153]
Z deklaracji przywódców państw członków NATO
Wspólnota Atlantycka musi zwrócić się do krajów Wschodu, które były naszymi przeciwnikami podczas zimnej wojny, i wyciągnąć do nich przyjacielską dłoń. […] W tym duchu i aby odzwierciedlić zmieniającą się polityczną rolę Sojuszu, zapraszamy dziś prezydenta Gorbaczowa jako przedstawiciela Związku Sowieckiego oraz przedstawicieli innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej, aby przyjechali do Brukseli i wystąpili przed Radą Północnoatlantycką. Zapraszamy dzisiaj również rządy Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich, Czeskiej i Słowackiej Republiki Federacyjnej, Republiki Węgierskiej, Rzeczpospolitej Polskiej, Ludowej Republiki Bułgarii i Rumunii do przybycia do NATO, nie tylko w celu złożenia wizyty, lecz także, aby nawiązać regularne kontakty dyplomatyczne z NATO. Umożliwi nam to dzielenie się z nimi naszymi przemyśleniami i rozważaniami w tym historycznym okresie zmian.
Londyn, 6 lipca [54]
Londyn, 5 lipca 1990. Spotkanie przywódców państw członków NATO. Siedzą od lewej: premier Holandii Ruud Lubbers, sekretarz generalny NATO Manfred Wörner, prezydent USA George H.W. Bush, prezydent Francji François Mitterrand, premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher, premier Włoch Giulio Andreotti, premier Turcji Yıldırım Akbulut, premier Grecji Konstandinos Mitsotakis. Stoją od lewej: premier Luksemburga Jacques Santer, premier Kanady Brian Mulroney, kanclerz Niemiec Helmut Kohl, premier Portugalii Aníbal Cavaco Silva, premier Belgii Wilfried Martens, premier Hiszpanii Felipe González, premier Norwegii Jan Peder Syse, premier Danii Poul Schlüter, premier Islandii Steingrímur Hermannsson
FOT. NATO
Premier József Antall w trakcie wizyty w siedzibie NATO
Uważam, że ta chwila ma historyczne znaczenie: jako pierwszy szef rządu z byłych krajów komunistycznych złożyłem wizytę w Kwaterze Głównej NATO. [77]
[Nadal] uważamy za bardzo ważne, aby NATO uznało za swój obowiązek wykazanie determinacji w walce z agresją i naruszaniem granic… NATO jest dla nas gwarancją stabilności w Europie. Wysoko cenimy umowy międzynarodowe, Helsinki i Konferencję Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, ale uważamy NATO za naprawdę skuteczną organizację bezpieczeństwa.
Bruksela, 18 lipca [196]
Minister Krzysztof Skubiszewski
Wörner złożył [pierwszą] wizytę w Warszawie. […] Interesował się rozwojem sytuacji w Układzie Warszawskim po likwidacji NRD, zwłaszcza stopniowym słabnięciem struktury wojskowej Układu, prowadzącym do jego demontażu. Zachęcał do ostrożnego działania (użył słowa restraint [powściągliwość]), trafnie odróżniając nieuchronność rozwiązania Układu od taktyki, która jego zdaniem winna uwzględniać obawy ZSRR, iż po likwidacji bloku będzie izolowany. Ze swej strony dałem wyraz nadziei, że Kwatera Główna NATO nie będzie wysuwać propozycji powodujących, iż w obrębie Układu Warszawskiego tworzone będą struktury koordynacyjne; stwierdziłem jasno, że Polska odrzuca wszelkie koordynacyjne funkcje Układu. […]
Zaznaczyłem, że Polska, identyfikując się z celami Sojuszu, jest w pełni świadoma jego stabilizującej roli na kontynencie, jego efektywności i spójności. Zapytałem Wörnera, czy Sojusz rozpatruje perspektywicznie możliwość rozszerzenia członkostwa i na jakich warunkach. Wörner odpowiedział, że Sojusz zawsze był „otwarty”, natomiast przyszły rozwój wydarzeń w Europie może postawić Sojusz przed różnymi opcjami, nie wyłączając przyjęcia nowych członków. Obecnie jednak, wyjąwszy przypadek byłego NRD, rozszerzenie Sojuszu nie jest aktualne i nie wchodzi w rachubę.
Warszawa, 13–16 września [318]
Premier Tadeusz Mazowiecki w rozmowie z prezydentem George’em H.W. Bushem
Rozwój sytuacji w Polsce jest taki, że społeczeństwo wykazało się cierpliwością wobec naszych reform. Teraz toczy się debata o perspektywach naszych wyborów, najpierw prezydenckich, a potem parlamentarnych. W tej debacie pojawia się problem, czy wyniki reformy gospodarczej są zadowalające. Nikt nie ma wątpliwości, że kierunek zmian – w stronę rynku – jest nieodwracalny, ale Polska potrzebuje sygnałów, że jej problemy gospodarcze są doceniane przez świat zachodni. Jedną z kwestii jest nasze zadłużenie zagraniczne.
Byłbym bardzo zobowiązany, Panie Prezydencie, gdyby Ameryka zrobiła pierwszy krok. Jak dotąd wszyscy mówią, że rozumieją nasz problem dotyczący długów wobec rządów, ale mówią, że to banki prywatne powinny zrobić pierwszy krok. Z kolei banki prywatne twierdzą, że pierwsi powinni być wierzyciele rządowi. Ktoś musi zadziałać jako pierwszy. Rezultaty ekonomiczne naszych działań będą wymagały czasu i potrzebujemy jakiegoś znaku, że ciężar się zmniejsza. Pytam, czy Ameryka mogłaby zrobić ten krok.
Nowy Jork, 29 września [227]
Z rozmowy prezydenta Václava Havla z prezydentem George’em H.W. Bushem
Václav Havel: Wraz z upadkiem komunizmu w Czechosłowacji, Polsce, na Węgrzech i w innych krajach możemy mieć do czynienia z tymczasową próżnią, ponieważ wszystkie stare powiązania przestają istnieć. Może to być pożywką dla chaosu i niestabilności. Nasze demokracje dopiero się rodzą. Wypełnienie tej próżni to nie tylko nasz problem; to także obowiązek Zachodu. Przez lata pomagaliście zapewnić zwycięstwo wolności. Zatem pojawienie się nowego zagrożenia nie leży w interesie Zachodu.
George H.W. Bush: Zgadzamy się z tym. Nie chcemy, aby Polska, Węgry i Czechosłowacja znalazły się w jakiejś Nibylandii bez żadnych silnych więzi. Uważamy, że KBWE oferuje dobrą strukturę, a wy już jesteście jedną stopą w NATO dzięki waszemu uczestnictwu [w KBWE]. […]
Václav Havel: Czechosłowacja od początku pokładała duże nadzieje w procesie KBWE, ponieważ widzimy w nim możliwą linię kształtowania przyszłego porządku europejskiego i eliminowania próżni. Podjęliśmy szereg inicjatyw i wierzymy, że szczyt [KBWE w Paryżu] pozwoli procesowi nabrać drugiego oddechu. Powinniśmy zmierzać w kierunku relacji opartych na traktatach, które mogą pomóc zaangażować kraje Europy Środkowej i Wschodniej oraz promować ich integrację. Chcemy zinstytucjonalizować KBWE. Mamy nadzieję, że stały sekretariat znajdzie się w Pradze.
Ostatnia uwaga na temat NATO: zdajemy sobie sprawę, że jest to filar, który można wykorzystać w budowaniu nowej europejskiej struktury bezpieczeństwa. Istnieją misje łącznikowe i mieliśmy wizytę Wörnera. Możemy rozważyć umowę stowarzyszeniową podobną do tej, którą negocjujemy ze Wspólnotą Europejską.
Waszyngton, 18 października [219]
Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, w artykule opublikowanym przed pierwszą turą wyborów prezydenckich
Obserwatorzy z Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych spoglądają na Europę postkomunistyczną z wyczekiwaniem. Początkową euforię zastąpił niepokój. Dokąd te kraje podążają? Czy rzeczywiście wracają do Europy, czy też wracają do starego świata populistycznych dyktatur, międzyplemiennych konfliktów, permanentnej destabilizacji? Szkoda, jaką wyrządził Wałęsa sprawie polskiej swoimi wypowiedziami, na tym właśnie polega: na wytworzeniu obrazu kraju niestabilnego, szarpanego ciągłymi konfliktami.
Myślę – i powtarzam zachodnim dziennikarzom – że jest to obraz fałszywy i prostacki, że agresywny i hałaśliwy margines nie jest typowy dla Polski. Jednak, żeby tego dowieść, nie wystarczy powtarzać, że Polacy są z natury tolerancyjni i padają ofiarą brzydkich pomówień międzynarodowego spisku. Trzeba o tym chorym marginesie głośno mówić, trzeba umieć przeciwstawiać się owemu syndromowi populizmu, autorytaryzmu i ksenofobii, który wzbudza grozę.
Warszawa, 27 października [233]
Przemysław Grudziński w memorandum dla ministra obrony narodowej
Chciałbym przekazać Panu kilka uwag na temat dalszych losów Układu Warszawskiego. Przyspieszony rytm wydarzeń politycznych w Polsce i w Europie w ostatnich tygodniach skłania mnie do przypuszczenia, że nasze stanowisko (i wyjściowa instrukcja) w Komisji Pełnomocników reformującej UW jest już anachronizmem. Nie sądzę, aby warto było forsować nadal koncepcję, która nie koresponduje z poglądami zasadniczych sił politycznych kształtujących polską scenę polityczną. W tej sytuacji nie widzę sensu dążenia do przedłużenia istnienia UW na przyszły rok. W tym czasie likwidacji muszą ulec wszystkie jego struktury wojskowe, a na ich miejsce nie należy powoływać nawet namiastki zinstytucjonalizowanej konsultacji wojskowej (namiastka jest gorsza od uczciwego postawienia sprawy). Problematyczne jest również dalsze istnienie Doradczego Komitetu Politycznego i Światowej Konferencji Rozbrojeniowej. W Budapeszcie powinno nastąpić chirurgiczne cięcie: rozwiązanie UW do końca 1991 roku.
Warszawa, 15 listopada [130]
Jacek Merkel, szef sztabu wyborczego Lecha Wałęsy
To, co było najważniejsze w tej kampanii [prezydenckiej], to to, że pojawił się w niej Stanisław Tymiński. Na początku był dziwnością. Śmieszył w gruncie rzeczy […], ale […] nagle zaczęło go popierać bardzo dużo Polaków […], ludzi rozgoryczonych, którzy nie chcieli, żeby to [wszystko] wyglądało tak, jak wyglądało. I nagle nam, zajętym tym sporem z Tadeuszem Mazowieckim, wyrósł bardzo groźny konkurent. Jak się okazało, on był groźny dużo bardziej dla Mazowieckiego niż dla Wałęsy. [390]
Stanisław Tymiński, kandydat na urząd prezydenta RP, w komentarzu dla amerykańskiej stacji telewizyjnej ABC
To, co tutaj [w Polsce] widzimy, to skutki programu gospodarczego, który, jak niektórzy powiadają, został zaplanowany przez pana Jeffreya Sachsa dla ministra finansów [Leszka] Balcerowicza. I poparcie, jakie otrzymuję, jest protestem przeciwko tego typu programowi.
Nowy Jork, 25 listopada [345]
Adam Michnik w „Gazecie Wyborczej”
Nie wycofujemy się z żadnej z krytycznych uwag formułowanych pod adresem Lecha Wałęsy. Nadal sądzimy, że jego polityka „wojny na górze” i „przyspieszenia” rozbiła obóz „Solidarności”, zdezorientowała opinię publiczną i przyniosła skutki katastrofalne. Ale dzisiaj [po odpadnięciu w pierwszej rundzie Tadeusza Mazowieckiego] jest to jedyny kandydat, który wchodzi w grę.
Zwycięstwo Wałęsy przyniesie ze sobą wielkie ryzyko dla Polski; zwycięstwo Tymińskiego przynieść musi absolutną pewność wielkiej degradacji naszego kraju. Polskie dzieło reformy skazane wtedy będzie na klęskę równie groźną w skutkach, jak klęska idei Sejmu Wielkiego i Konstytucji 3 maja.
Warszawa, 26 listopada [234]
Kazimierz Dziewanowski, ambasador RP w USA, w dzienniku
Rosnące przekonanie, że muszę odezwać się do Tadeusza Mazowieckiego i wyrazić solidarność. […]
Powiedziałem, że wszyscy jesteśmy wstrząśnięci, że tu Amerykanie dają powszechnie wyraz zaniepokojeniu, iż to wszystko wpłynie na przyhamowanie inwestycji. Gdyby się udało choć w pewnym stopniu odtworzyć dawną jedność „Solidarności”, to mogłoby to wpłynąć na postęp w kwestii zadłużenia, byłaby więc z tego pewna korzyść na długą metę. Odpowiedział, że nie może być mowy o odtworzeniu dawnego frontu jedności. Zbyt wiele się stało, a Wałęsa i jego otoczenie nadal atakują rząd i podnoszą niesłuszne oskarżenia. Powiedziałem, że użyłem zbyt daleko idącego terminu, ale może byłoby jednak możliwe nawiązanie pewnej współpracy w celu przeciwstawienia się Tymińskiemu. Odparł, że to jest w pewnym stopniu możliwe. […]
Powiedziałem, że gdyby uznał to za stosowne i pożyteczne, gotów byłbym zaraz wracać do Warszawy i być do dyspozycji. Podziękował, ale nic konkretnego nie powiedział – ani w jedną, ani w drugą stronę.
Przebieg rozmowy dał mi niewiele, ale jednak miałem uczucie, że chyba jest opanowany i „statesmanlike” [ma wszelkie cechy męża stanu]. W sumie poczułem się nieco lepiej.
Waszyngton, 30 listopada [61]
Prezydent Lech Wałęsa w przemówieniu podczas ceremonii zaprzysiężenia
Staję przed wami jako pierwszy prezydent Polski wybrany bezpośrednio przez cały naród. Z tą chwilą zaczyna się uroczyście Trzecia Rzeczpospolita Polska. […] Kończy się zły okres, kiedy władze naszego państwa wyłaniane były pod naciskiem obcych albo w wyniku wymuszonych kompromisów.
Warszawa, 22 grudnia [392]
Minister Krzysztof Skubiszewski podczas sejmowej debaty nad polityką zagraniczną
Wstąpienie do Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego nie wchodzi w rachubę ze względu na równowagę w regionie, w którym jesteśmy, oraz ze względu na to, że ten region dopiero organizuje się pod względem bezpieczeństwa. Tutaj nie należałoby przyspieszać tego, co do przyspieszania zupełnie się nie nadaje. Zresztą Sojusz Atlantycki wcale nie chce nowych członków takich jak Polska. Rzecz raczej należy do rozważań akademickich. Czy jednak […] jesteśmy neutralni? Nie, nie jesteśmy neutralni. […] Szukamy różnych możliwości i jesteśmy na drodze do ich realizacji, bo to jest sprawa nie tylko szukania i myślenia o tym, ale i coś więcej – zapewnienie naszego bezpieczeństwa. Powiedzenie, że jesteśmy neutralni, nie dałoby nam przy naszej obecnej pozycji żadnych korzyści wynikających z neutralności, takich jakie ma Finlandia, Szwecja lub Irlandia.
Warszawa, 14 lutego [323]
Ambasador Kazimierz Dziewanowski w dzienniku
Powitanie [Wałęsy] na South Lawn w Białym Domu. […] Przemówienie Busha – 70% redukcji polskiego długu w USA. Pytałem potem [sekretarza skarbu Nicholasa F.] Brady’ego, jak to się stało, bo ja byłem informowany, że prezydent nie wymieni żadnej liczby. Odpowiedział: „Ja też byłem tak informowany”. Podpisanie Wspólnej Deklaracji. Te dwie rzeczy w poważnym stopniu wypełniają cel mojej misji w Waszyngtonie. […] Rozmowa w Departamencie Stanu. […] To, co mówił Wałęsa, niezbyt mi się podobało. Zaczął się ciąg moich cierpień na spotkaniach Wałęsy […]. Potem rozmowa w Blair House z [sekretarzem obrony Dickiem] Cheneyem – bardzo zła. Lech Wałęsa kompletnie nieprzygotowany, ciągle mówił, że my musimy sprzedawać czołgi, inaczej reformy się zawalą. [Zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Sławomir] Siwek oświadczył ni stąd, ni zowąd, że niech się Cheney nie przejmuje, Polska nie wstąpi w tym roku do NATO, choć wkrótce wstąpi. Cheney wyglądał na zaskoczonego. Sytuację ratował Skubiszewski.
Waszyngton, 20 marca [61]
Z rozmowy prezydenta Lecha Wałęsy z prezydentem George’em H.W. Bushem
Lech Wałęsa: Jesteśmy zażenowani, że ciągle musimy błagać Stany Zjednoczone. Cały świat prosi o coś Stany Zjednoczone. Chcemy być dla was bardziej użyteczni. Chcemy zapewnić wam wsparcie, Panu jako Prezydentowi i Stanom Zjednoczonym. Chcemy podziękować za pomoc w redukcji zadłużenia. Szczerze mówiąc, mamy poważne problemy i nie wiemy, jakie będą ostateczne rozwiązania. Niezachwianie pragniemy dołączyć do Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych pod względem politycznym, gospodarczym i wojskowym. […]
George H.W. Bush: Rozumiemy to poczucie, że kwestia jest pilna. Nadal uważamy, że najlepszą pomocą, jaką moglibyśmy zapewnić, jest zachęcenie naszego sektora prywatnego.
Waszyngton, 20 marca [218]
Prezydent Václav Havel w przemówieniu przed Radą Północnoatlantycką
Uważamy, że sojusz krajów zjednoczonych przywiązaniem do ideału wolności i demokracji nie powinien pozostawać na stałe zamknięty dla sąsiednich krajów, które dążą do tych samych celów. Historia nauczyła nas, że pewne wartości są niepodzielne; jeśli są zagrożone w jednym miejscu, są bezpośrednio lub pośrednio zagrożone wszędzie.
Bruksela, 21 marca [141]
Premier Belgii Mark Eyskens podczas konferencji prasowej
Nie zamykamy drzwi przed nikim, ale problem bezpieczeństwa Europy Wschodniej musimy rozpatrywać w szerszym kontekście […]. Nie możemy dopuścić do zbędnych prowokacji albo nieporozumień ze Związkiem Sowieckim.
Bruksela, 21 marca [78]
Premier Jan Krzysztof Bielecki
Szliśmy razem z ambasadorem Stanisławem Cioskiem przez kremlowskie zakamarki do gabinetu Gorbaczowa. Gorbaczow mówił wyłącznie o geopolityce. Zrobił dziesięciominutowy wykład na temat tego, jak wielkimi jesteśmy niewdzięcznikami – przecież tylu żołnierzy poległo, wyzwalając Polskę, przesuwając granicę na zachód, a my teraz chcemy z nimi zrywać stosunki itd.
Byłem cierpliwy jak anioł i w ogóle mu nie przerywałem. Gorbaczow mówił, mówił i mówił, i kiedy już wreszcie skończył, to stwierdziłem, że ja też jestem zdania, iż między nami powinny być dobrosąsiedzkie relacje. Po czym dodaję: „Wie pan, to jest bardzo zadowalające, że opowiada się pan za tym, abyśmy byli dobrymi sąsiadami, ale czy pan słyszał, żeby u sąsiada w ramach przyjaźni trzymać 60 tysięcy żołnierzy…”. I wtedy Gorbaczow przeszedł do lekkiej defensywy i zaczął słuchać.
Moskwa, 3 kwietnia [25]
Prezydent Lech Wałęsa podczas konferencji prasowej z udziałem Jacques’a Delorsa, przewodniczącego Komisji Europejskiej
Nie chcielibyśmy, aby żelazna kurtyna została zastąpiona srebrną kurtyną, oddzielającą bogaty Zachód od biednego Wschodu.
Bruksela, 3 kwietnia [140]
Z notatki ze spotkania ministra spraw zagranicznych Niemiec Hansa-Dietricha Genschera z sekretarzem stanu USA Jamesem Bakerem
Sekretarz stanu Baker również wykluczył możliwość członkostwa państw bałtyckich w NATO, ale w odniesieniu do państw Europy Środkowo-Wschodniej zaprezentował stanowisko, że nie można od nich wymagać trwałego zrezygnowania z przynależności sojuszniczej. Zarówno on, jak i [Robert B.] Zoellick podkreślili, że obecnie państwa te nie powinny naciskać na członkostwo w NATO, ale nie wolno go wykluczyć w przyszłości. Zgodzili się z ministrem Genscherem, że obecnie należy skupić się na innych elementach bezpieczeństwa.
Minister Genscher jasno stwierdził, że także on nie wzywa do przyjęcia ostatecznej deklaracji dotyczącej członkostwa w NATO. Ważne jest, aby te kraje zostały włączone do struktur europejskich, w tym otrzymały perspektywę przystąpienia do Wspólnot Europejskich, co pośrednio eliminowałoby kwestię członkostwa w NATO. Prawo do przynależności do Sojuszu pozostaje nienaruszone, ale teraz chodzi o to, aby to prawo nie było realizowane.
Waszyngton, 10 maja [125]
Z oświadczenia wydanego przez Radę Północnoatlantycką na sesji ministerialnej
Długie dekady podziału Europy dobiegły końca. Z zadowoleniem przyjmujemy znaczny wzrost kontaktów Sojuszu i jego członków ze Związkiem Sowieckim i innymi krajami Europy Środkowej i Wschodniej, które przyjmują przyjazną dłoń wyciągniętą przez szefów państw i rządów Sojuszu w Londynie w zeszłym roku. […] Nasze własne bezpieczeństwo jest nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem wszystkich innych państw w Europie. Konsolidacja i wytrwałość demokratycznych społeczeństw na całym kontynencie oraz ich wolność od wszelkich form przymusu lub zastraszania dotyczą nas bezpośrednio i w istotnym stopniu.
Kopenhaga, 7 czerwca [326]
Sekretarz stanu James Baker podczas konferencji prasowej
Nie zrobiliśmy tutaj nic, co rozszerzyłoby obszar [operacji wojskowych] NATO poza obszar Sojuszu […]. Oświadczenie [przyjęte na szczycie] nie jest skierowane przeciwko lub do jakiegokolwiek kraju.
Kopenhaga, 7 czerwca [128]
Jacek Kalabiński, korespondent „Gazety Wyborczej” w USA, w relacji
Przyjęta w piątek w Kopenhadze deklaracja ministrów spraw zagranicznych NATO mówiąca, że „przymus lub zastraszanie wobec krajów Europy Wschodniej będą traktowane jako sprawy budzące «bezpośrednie i materialne» zaniepokojenie Paktu Atlantyckiego”, w Waszyngtonie odczytywana jest jako posunięcie mające zapobiec dalszym prośbom krajów wschodnioeuropejskich o przyjęcie do Paktu Północnoatlantyckiego.
Waszyngton, 7 czerwca [79]
Thomas Friedman, publicysta „New York Times”, w komentarzu prasowym
Prawdziwa przyszłość NATO – o ile w ogóle ją ma – prawdopodobnie nie leży w seksownych innowacjach, takich jak Korpus Szybkiego Reagowania. Leży ona w deklaracji, jaką NATO złożyło w zeszłym tygodniu, faktycznie przekazując podenerwowanym państwom Europy Wschodniej informację, że NATO nie pozwoli, aby były one do czegoś przymuszane przez swoich byłych sowieckich okupantów.
Nowy Jork, 9 czerwca [72]
Timothy Garton Ash
Uczestniczyłem w spotkaniu na Zamku Praskim, które miało niby zainicjować Konfederację Europejską, projekt zaproponowany przez François Mitterranda i początkowo wspierany przez Václava Havla. Havel zbyt późno zdał sobie sprawę, że został ograny przez przebiegłego francuskiego prezydenta, którego podstawową ideą było utrzymanie nowych demokracji Europy Środkowej i Wschodniej w aksamitnej poczekalni tak długo, jak to możliwe, podczas gdy Francja pozostawałaby wiodącą siłą w tym, co wkrótce formalnie stanie się Unią Europejską. Na szczęście udało nam się udaremnić ten dywersyjny manewr, tak że pod koniec spotkania emisariusz Mitterranda, Robert Badinter, błagał o une structure légère, très légère (lekką strukturę, bardzo lekką).
Praga, 13–14 czerwca [18]
Zdzisław Najder, doradca prezydenta Lecha Wałęsy
Z radością przyjąłem propozycję Grzegorza Kostrzewy-Zorbasa, by w sali zebrań Krajowego Komitetu Obywatelskiego spotkało się grono ludzi zainteresowanych zbliżeniem Polski do NATO i w ogóle zachodnich struktur bezpieczeństwa. Pierwsze takie spotkanie – pod moim przewodnictwem, co stało się po tym tradycją – […] było okazją do zasadniczej dyskusji na temat możliwości uzyskania przez Polskę ze strony NATO jakichkolwiek zabezpieczeń na wypadek zagrożenia od Wschodu. Obecnych było blisko dwadzieścia osób, głównie młodych ludzi, wśród nich paru oficerów, a także Jerzy Milewski [szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego] […] i Jacek Szymanderski, przewodniczący Komisji Obrony Narodowej Sejmu. Tak się złożyło, że tegoż dnia nieco wcześniej na tenże temat rozmawiał Komitet Doradczy Prezydenta z jednym z sekretarzy ambasady USA. Dyplomata brzmiał ogólnikowo, ale uspokajająco – podczas gdy Kostrzewa-Zorbas interpretował stanowisko amerykańskie jako wyraz chęci dogadania się przede wszystkim z ZSRR.
Kluczowy był problem tzw. dyferencjacji, to jest rozróżniania (albo nierozróżniania) przez NATO między sowieckim imperium (które deklarowało pokojowość, ale nie chciało uznać prawa republik do secesji) – a innymi państwami Paktu Warszawskiego, przede wszystkim zaś Polską, Czechosłowacją i Węgrami. Zaproszenie wszystkich państw członkowskich Układu Warszawskiego […] do udziału w Północnoatlantyckiej Radzie Współpracy kazało postawić takie pytanie: „Skoro mamy uczestniczyć w porozumiewaniu się z NATO na tych samych zasadach, co sąsiednie supermocarstwo, które do niedawna utrzymywało nas w poddaństwie – to co nas może zabezpieczyć przed naciskami Moskwy?”. Byłem przekonany, że jesteśmy za słabi, by móc sobie pozwolić na bierne czekanie – i że, także w tej sprawie, powinniśmy swoją słabość nadrabiać dynamizmem.
Warszawa, 18 czerwca [242]
Prezydent Lech Wałęsa podczas ostatniego spotkania Doradczego Komitetu Politycznego Układu Warszawskiego
Bardzo się cieszę, że mamy pogrzeb tej instytucji. Nie lubię jednak pogrzebów i uważam, że w miejsce Układu coś musi wyrosnąć. O taką Europę walczyły całe pokolenia i nie udało im się. A czy nam już się udało? Myślę, że mamy wielką szansę, ale przed nami jeszcze wiele znaków zapytania i kłopotów.
Praga, 1 lipca [80]
Prezydent Václav Havel podczas ostatniego spotkania Doradczego Komitetu Politycznego Układu Warszawskiego
Nasza dzisiejsza decyzja ma rzeczywiście wymiar historyczny, bo dzięki niej definitywnie żegnamy się z epoką Europy podzielonej przez ideologiczną nienawiść. Przed nami wizja Europy demokratycznej, bezpiecznej i zjednoczonej.
Praga, 1 lipca [80]
Prezydent Lech Wałęsa w przemówieniu przed Radą Północnoatlantycką
Polska podziela credo i podziela także cele polityczne Sojuszu Północnoatlantyckiego. Chcemy partnerstwa z Sojuszem, zakładamy dalszy rozwój współpracy.
Bruksela, 3 lipca [81]
Sekretarz generalny Manfred Wörner podczas konferencji prasowej z udziałem prezydenta Lecha Wałęsy
Nie zaoferowaliśmy [Polsce] formalnych gwarancji bezpieczeństwa […]. Z drugiej strony, w naszej deklaracji z Kopenhagi zrobiliśmy jeden ważny krok naprzód poprzez jasne zdefiniowanie, że nasz Sojusz ma bezpośredni i istotny interes w bezpieczeństwie Polski i wszystkich innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. […] Zaangażowaliśmy się w proces, który z czasem doprowadzi do sytuacji równego bezpieczeństwa w całej Europie. Nie chcę spekulować na temat scenariuszy […].
Bruksela, 3 lipca [277]
Zdzisław Najder
Na kolejnym zebraniu naszej „grupy atlantyckiej” […] mieliśmy okazję przedyskutować […] sprawy [zbliżenia Polski z NATO] z gronem oficerów NATO i Chrisem Donnellym, głównym doradcą politycznym do spraw Europy Wschodniej sekretarza NATO Manfreda Wörnera. Przyprowadził do nas całą grupę pierwszy sekretarz ambasady brytyjskiej, bystry i sympatyczny Gordon Wetherell […]. Parogodzinna rozmowa była otwarta i przyjazna; obie strony kończyły ją bardzo zadowolone. Potwierdziło się moje (i Kostrzewy-Zorbasa) przekonanie, że możliwości zbliżenia są znacznie większe, niż [te, które] wykorzystujemy. Donnelly powiedział mi przy rozstaniu, że żaden z wcześniejszych polskich rozmówców nie przedstawił mu tak wyraźnie i przekonująco naszego punktu widzenia i naszych interesów.
Warszawa, 8 lipca [242]
Bruksela, 3 lipca 1991. Wizyta prezydenta Lecha Wałęsy w Kwaterze Głównej NATO. Od lewej siedzą: minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski, szef Gabinetu Prezydenta RP Mieczysław Wachowski (z tyłu), Lech Wałęsa, sekretarz generalny NATO Manfred Wörner
FOT. JANUSZ MAZUR / PAP
Przemysław Grudziński
Brałem udział w poufnej rozmowie z nim [Manfredem Wörnerem] w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli. […] Goście z Europy Środkowej podnieśli bez ceremonii kwestię członkostwa ich krajów w NATO i partnerstwa z ZSRR. „Nie zniechęcam was”. Wörner odpowiedział, że to nie brak przygotowania ze strony państw Europy Środkowej warunkuje otwarcie NATO na nowych członków. […] Oczywiście NATO wie, że wszystkie państwa z Europy Środkowej chciałyby dołączyć do NATO, ale to wyłączyłoby ZSRR z możliwymi dramatycznymi konsekwencjami. To przekreśliłoby szansę na zbudowanie nowej architektury bezpieczeństwa. Dlatego NATO w tym momencie nie oferuje członkostwa. Sukces jest ważny dla wszystkich. „NATO wysłało ważny sygnał do ZSRR, jak ważne jest dla niego bezpieczeństwo państw Europy Środkowej, który został dobrze zrozumiany”. […] Równie mocno zabrzmiało jego stwierdzenie: „Jeśli to się nie uda, wtedy rozważymy sprawę ponownie”.
Bruksela, 10 lipca [131]
Prezydent George H.W. Bush w przemówieniu w Kijowie
Gorbaczow dokonał zdumiewających rzeczy. Stany Zjednoczone zachowają silne związki z rządem sowieckim, jednocześnie będziemy szukać dobrych stosunków z republikami. Udzielamy naszego poparcia zarówno ZSRS, jak i republikom, które dążą do wolności, demokracji i wprowadzenia gospodarki rynkowej. Popieramy nie konkretnych przywódców, ale ich programy. […]
Amerykanie nie będą popierać tych, którzy dążą do niepodległości po to, aby zamienić odległą tyranię na lokalny despotyzm. Nie pomogą tym, którzy zdążają wprost ku samobójczemu nacjonalizmowi, wspierającemu się na etnicznej nienawiści.
Kijów, 1 sierpnia [288]
Zdzisław Najder
Najważniejszym z moich zagranicznych spotkań w tym okresie była długa rozmowa […] z Volkerem Rühe, przewodniczącym frakcji parlamentarnej CDU w Bundestagu i jednym z czołowych polityków zachodnioniemieckich. Rühe interesował się polską sceną polityczną i był nieźle zorientowany. […] Rozmawialiśmy […] o zbliżeniu Polski do Wspólnoty Europejskiej i NATO; nasze poglądy na potrzeby i możliwości w tych sprawach okazywały się bardzo podobne. Delikatnie, ale wyraźnie Rühe wskazywał na potrzebę bardziej energicznej postawy rządu polskiego.
Warszawa, 6 sierpnia [242]
Sławomir Popowski, korespondent „Rzeczpospolitej” w Rosji
Zadzwonił do mnie kolega, korespondent [w Moskwie] „Expressu Wieczornego” Bolo Porowski. Była szósta rano mniej więcej. […] Mówi: „Słuchaj, czołgi wjeżdżają do Moskwy”. Wskoczyłem natychmiast w swoją ładę i pojechałem najpierw szosą mińską, i liczyłem czołgi: 15, 16, 20. […] pojechałem na Prospekt Mira – dokładnie to samo.
Moskwa, 19 sierpnia [199]
Zbigniew Skoczylas, doradca ministra spraw wewnętrznych ds. migracji
Gdzieś przed piątą, w obozowisku na Hali Gąsienicowej, w radiu, we francuskiej stacji usłyszałem, że obalono Gorbaczowa […]. Natychmiast połączyłem się ze służbą dyżurną, ale ta o niczym nie wiedziała. Poprosiłem o połączenie z ministrem [spraw wewnętrznych Henrykiem] Majewskim.
Hala Gąsienicowa, 19 sierpnia [143]
Giennadij Janajew, wiceprezydent ZSRS, podczas konferencji prasowej
Jak z pewnością wiecie ze środków masowego przekazu, ponieważ prezydent Gorbaczow nie jest w stanie pełnić swoich funkcji prezydenta na podstawie punktu siódmego artykułu 127 naszej konstytucji, obowiązki prezydenta ZSRR czasowo przejął wiceprezydent. […]
Związek Radziecki obecnie znalazł się w stanie głębokiego kryzysu, który może postawić pod znakiem zapytania dalsze reformy i spowodować poważne perturbacje na scenie międzynarodowej. Sytuacja w ZSRR wymknęła się spod kontroli, normalne życie nie jest dłużej możliwe.
Moskwa, 19 sierpnia [82]
Andrzej Zarębski, rzecznik prasowy rządu Jana Krzysztofa Bieleckiego
Kiedy miał miejsce pucz Janajewa, zupełnym przypadkiem byłem na urlopie w Stanach Zjednoczonych. Dzwoni do mnie Bielecki i mówi: „Proszę natychmiast przygotować moją wizytę w Stanach”. Z dużymi kłopotami dostałem się do Waszyngtonu. […] Biorą mnie ciupasem, zupełnie nieprzygotowanego na spotkanie z zastępcą doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego – Robertem Gatesem […]. Zaczyna się to spotkanie i on pyta, jak Polska ocenia rozwój sytuacji w Rosji. Odpowiedziałem, że nie mam pojęcia, bo jestem na urlopie i jedyne, co wiem, to z CNN. On zaczyna się śmiać i mówi: „A myślisz, że skąd ja wiem…”. Rzeczywiście na ścianie wisiał telewizor. […] Potem Gates zadał pytanie, czego Polska oczekuje od Ameryki w tych czasach. Na to odpowiedziałem tak, jak zobowiązał mnie Bielecki […]: zmiany […] amerykańskiego stanowiska wobec polskich aspiracji europejskich i atlantyckich.
Waszyngton, druga połowa sierpnia [389]
Lech Kaczyński, minister stanu ds. bezpieczeństwa narodowego w Kancelarii Prezydenta, podczas spotkania z dziennikarzami
Polska polityka zagraniczna powinna się kierować w stronę bloku atlantyckiego. […] Zastrzegam, że nie skłaniamy się do uczestnictwa w NATO, lecz dążymy jedynie do bliższej współpracy, niezależnie od rozwoju sytuacji w ZSRR. […] Polska powinna zbliżyć się do NATO i uzyskać od niego pewne gwarancje.
Warszawa, 27 sierpnia [83]
Moskwa, 19 sierpnia 1991. Demonstranci próbujący powstrzymać czołgi podczas puczu Janajewa
FOT. WASILIJ KORNIEJEW / PAP/EPA
Waszyngton, 10 września 1991. Premier Jan Krzysztof Bielecki (z lewej) podczas spotkania z prezydentem George’em H.W. Bushem w Gabinecie Owalnym Białego Domu
FOT. DIANA WALKER / GETTY IMAGES
Premier Jan Krzysztof Bielecki
Ze względu na presję czasu pierwsze przemówienia przeznaczone na użytek zewnętrzny pisaliśmy wyłącznie po angielsku, bez polskiej wersji. Pisząc te teksty, w pewnym sensie przenosiliśmy się ze świata rzeczywistego do świata kultury języka angielskiego, do innego obszaru oczekiwań i aspiracji. Zawsze pojawiało się jednak pytanie, jak daleko możemy się posunąć, mówiąc o tych swoich aspiracjach. Pod tym kątem przemówienie na forum think tanku Atlantic Council było o wiele wygodniejsze niż rozmowa w Białym Domu. Na spotkaniu Rady Atlantyckiej ludzie słuchali z zainteresowaniem i zrozumieniem. Natomiast to, co mówiłem George’owi Bushowi, wykraczało poza jego przygotowanie do spotkania.
Waszyngton, 10 września [25]
Premier Jan Krzysztof Bielecki w przemówieniu w Atlantic Council
Jest bezdyskusyjnym faktem, że parasol ochronny NATO zapewnił Europie cztery dekady pokoju. Wspólne interesy bezpieczeństwa Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych były podstawą zjednoczonych działań w zakresie obrony i dały Zachodowi przedłużony okres pokojowej stabilności, na której można było budować powojenny dobrobyt. Te wspólne interesy bezpieczeństwa nie opierały się wyłącznie na wspólnym zagrożeniu z zewnątrz, lecz na podzielanych przez wszystkich wartościach demokratycznych i wolności jednostki. Teraz, gdy kontynent europejski jest zjednoczony, a wszystkie państwa Europy łączą te same wartości, nadszedł czas, aby rozszerzyć parasol ochronny NATO tak, aby obejmował on Europę Środkową i Wschodnią.
Oczywistym błędem pierwszego rządu Solidarności było zwlekanie z naciskiem na usunięcie wojsk sowieckich z polskiej ziemi. Zdecydowanie musimy przyspieszyć ten proces i naszym mocnym zamiarem jest, aby wszystkie wojska sowieckie opuściły Polskę do końca 1992 roku.
Waszyngton, 10 września [17]
Premier Jan Krzysztof Bielecki w rozmowie z prezydentem George’em H.W. Bushem
Muszę przyznać, że dla mnie Związek Sowiecki nie istnieje. Musi zostać przekształcony w zbiór suwerennych państw z własnymi hymnami, armiami i być może własnymi walutami. Możemy dyskutować o tym, jak promować te wartości na Wschodzie i wzmacniać demokrację oraz filozofię rynkową, ponieważ jest to bardzo duży region, liczący około 20 krajów, a może nawet więcej. Wasze przywództwo jest bardzo ważne.
Waszyngton, 10 września [226]
Premier Jan Krzysztof Bielecki
Podczas tej oficjalnej rozmowy z prezydentem Bushem, kiedy mówiłem o kwestii niepodległości Ukrainy i innych republik, to okazało się, że amerykańska administracja nie wyobrażała sobie nawet, że ten temat może zostać poruszony i nie przygotowała dla prezydenta stanowiska w tej sprawie. Bush wyjął z marynarki plik karteczek z podpowiedziami, ale nie mógł nic znaleźć na ten temat. Tego tematu po prostu nie było na agendzie, nie było w geopolitycznej wyobraźni.
Waszyngton, 10 września [25]
Robert Michael Kimmitt, ambasador USA w Niemczech, w depeszy do sekretarza stanu Jamesa Bakera
Nasza misja przy NATO rekomenduje, aby wydał Pan wspólne oświadczenie z [Hansem-Dietrichem] Genscherem […]. Należy rozważyć w Waszyngtonie kwestię możliwej reakcji pozostałych sojuszników na kolejne oświadczenie Bakera i Genschera w przededniu ważnego spotkania NATO, ale mogę w pełni poprzeć treść oświadczenia zaproponowanego przez USNATO [stałe przedstawicielstwo USA przy NATO].
Berlin, 29 września [124]
Z relacji dziennika „Washington Post”
