33 Żydów, którzy zmienili losy świata. Od Mojżesza do Kevina Mitnicka - Przemysław Słowiński - ebook
Opis

Dzieje Żydów naznaczone są prześladowaniem i cierpieniem, mimo to jednak ich religia miała ogromny wpływ na zachodnią filozofię, teologię i kulturę. Pomysł siedmiodniowego tygodnia, z regularnie powtarzającym się dniem odpoczynku, ma swe źródło w żydowskim szabacie… itd., itp. Czy więc aby na pewno w powiedzeniu, że „wszystkiemu na świecie winni są Żydzi” nie ma sporo prawdy? No, może nie wszystkiemu, ale z pewnością olbrzymiej części. Dobrego i złego…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 474

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Redakcja:

Ireneusz Korpyś

Projekt okładki:

Maksym Leki

Ilustracje na okładce:

© John Jabez Edwin Mayal / Wikimedia Commons

© Ferdinand Schmutzer / Wikimedia Commons

© Gage Skidmore / Wikimedia Commons

© https://www.pexels.com/photo/skyline-new-york-city-7613/

Redakcja techniczna, skład i łamanie:

Damian Walasek

Opracowanie wersji elektronicznej:

Damian Walasek

Korekta:

Urszula Bańcerek

Wydanie I, Chorzów 2018

Wydawca:

Wydawnictwa Videograf SA

41-500 Chorzów, Aleja Harcerska 3C

tel. 600 472 609

office@videograf.pl,www.videograf.pl

Dystrybucja wersji drukowanej:

DICTUM Sp. z o.o.

01-942 Warszawa, ul. Kabaretowa 21

tel. 22-663-98-13, fax 22-663-98-12

dystrybucja@dictum.pl,www.dictum.pl

© Copyright by Wydawnictwa Videograf SA, Chorzów 2018

ISBN 978-83-7835-707-0

Żydzi wszystkiemu winni. Ich Bóg nas wszystkich stworzył.

Stanisław Jerzy Lec,Myśli nieuczesane

WSTĘP

Powiedzonko „o Żydach i cyklistach” zawdzięczamy Antoniemu Słonimskiemu. W rozmowach z osobami, które za całe zło tego świata zwykły były obwiniać Izraelitów, słysząc mądrości w rodzaju: „To wszystko sprawka Żydów!”, dodawał: „Żydów i cyklistów”. Zdziwiony rozmówca zwykle pytał: „Dlaczego cyklistów?”. „A dlaczego Żydów?” – odpowiadał poeta.

Antysemityzm jest równie stary jak naród żydowski, chociaż sam termin spopularyzowany został dopiero w końcu lat siedemdziesiątych XIX wieku przez niemieckiego publicystę Wilhelma Marra. Termin – dodajmy – niezupełnie trafny, ponieważ wśród ludów semickich – to znaczy zamieszkujących od starożytności Azję Zachodnią, których nazwa pochodzi od biblijnego Sema, syna Noego – Żydzi stanowią zaledwie 8 procent populacji. Właściwą nazwą powinien być tu raczej „antyżydzizm”.

Tak na dobrą sprawę to nikt właściwie nie wie, kiedy powstał naród żydowski. Wiadomo tylko, że było to bardzo dawno temu. Sami Żydzi powiadają, że mają ponad pięć tysięcy lat. Jeśli liczyć od biblijnego potopu, od Noego i Sema, to być może rzeczywiście mają rację. Najwcześniejszą historię musieli mieć wspólną z innymi ludźmi, chociaż nie wiadomo wcale, czy właśnie dzieje Abrahama stanowią dobry i właściwy początek.

U zarania dziejów wszyscy byliśmy Żydami. Ojciec naszych ojców, Adam, co znaczy Człowiek, rozmawiał z Panem po hebrajsku, a język ten był wcześniejszy nawet niż on sam. Jak powiada Pismo Święte: „na początku było słowo”. Później człowiek czynił sobie ziemię poddaną i na wschód, i na zachód od Edenu, mówiąc językami odmienionymi po nieudanej próbie wzniesienia wieży Babel. Zapominał o Przymierzu, mieszał czyste z nieczystym, gromadził skarby ziemi, stawał się gojem. Tylko synowie Sema nie ustawali w niekończącej się wędrówce, podążając naprzód za głosem Pana. W snach widzieli słup ognisty, więc budzili się i szli przez niekończącą się pustynię. Niektórzy goje mówili im: „Zatrzymajcie się i zamieszkajcie razem z nami”, lecz inni krzyczeli: „wynoście się precz, przeklęci, i nigdy nie wracajcie”. I tak szli pomiędzy pokusą a przekleństwem, gościnnością a odrzuceniem, sympatią a wrogością. Tak przynajmniej mówi religia, bo nauka twierdzi nieco inaczej.

Z punktu widzenia gojów Żydzi nie mieli jakiejkolwiek wiedzy czy intelektualnego dorobku, nie mieli też kultury. Co więcej, nie mówili nawet własnym językiem, ponieważ jidysz uważano po prostu za kaleki żargon, a do odnowienia hebrajskiego jeszcze nie doszło. Z tej perspektywy obyczaj żydowski wydawał się przesądny, nawet śmieszny, modlitwy zaś głośne i hałaśliwe; zabawne gesty, ustawiczne kiwanie się, dziwne stroje – jakieś płachty, sznurki, torby i rzemyki, rzekomo Bogu niezbędne. Dla wielu młodych rysował się dylemat, czy być Żydem, czy człowiekiem cywilizowanym, bo obie rzeczy były – wydawało się – nie do pogodzenia. Kiedy próbowali się asymilować, tworzono dla nich getta. Kiedy zachowywali odrębność, prześladowano ich pod zarzutem braku asymilacji, bito i wypędzano.

Już w 1182 roku król Francji, Filip II August, przepędził ich ze swoich dóbr, a ostatecznie wygnani zostali w roku 1394. W 1290 roku król Edward I wyrzucił Żydów z Anglii. Najbardziej znany przykład wypędzenia synów Izraela pochodzi jednak z Hiszpanii, skąd usunięto ich w roku 1492. W całej historii zarzucano Żydom wszystko, co najgorsze: od zamordowania Chrystusa, poprzez profanację hostii, zatruwanie studni i roznoszenie zarazy, aż po używanie krwi niemowląt do pieczenia macy.

***

Co to w ogóle znaczy „być Żydem”? Czy jest się nim z powodu wyznawania judaizmu, czy też kryterium stanowi narodowość? Jeżeli bycie Żydem zależy od religii, to dlaczego Żydzi mówią o sobie jako o narodzie? Jeśli zaś są narodem, to czemu mówi się powszechnie o religii żydowskiej? Z powyższymi pytaniami wiąże się zagadnienie konwersji. Od najdawniejszych czasów ist­nieli ludzie, którzy stali się Żydami z własnego wyboru. W jaki sposób jednak można nawrócić się na narodowość? Są też tacy, którzy urodzili się w rodzinach żydowskich, lecz nie wyznają żadnej religii, chociaż zdecydowanie uważają się za Żydów i popierają państwo Izrael. Inni są głęboko religijni, ale odrzu­cają polityczne zaangażowanie po stronie Izraela. Jeszcze in­ni wreszcie rodzą się Żydami, ale przyjmują później inne wyznanie. Czy i oni powinni być określani jako Żydzi?

Zagadnienie „żydowskiej identyfikacji” jest kwestią niezwykle ważną dla tej wspólnoty. Przez stulecia Żydzi byli ofiarami rozlicznych prześladowań, które swoje apogeum znalazły w wieku XX w Holokauście, zwanym przez nich shoah, po naszemu: zagłada. Tak się jednak składa, że wielu z tych, którzy zginęli w niemieckich obozach koncentracyjnych jako Żydzi, sami się za nich nie uważali, raczej widzieli w sobie obywateli państwa, w którym żyli ich przodkowie i oni sami. (Zgodnie z legislacją nazistowską każdy, kto miał żydowskiego pradziadka lub żydowską prababkę, mu­siał nosić gwiazdę Dawida i był obiektem dyskryminacji).

Zarówno na przestrzeni wieków, jak i dzisiaj, istnieje kilka definicji tego, kto jest Żydem. Inna jest definicja w żydowskim prawie religijnym, inna – w prawie obowiązującym w państwie Izrael. W obrębie definicji religijnej istnieją różnice pomiędzy odmiennymi nurtami judaizmu – niektóre z nich, na przykład, nie uznają konwertytów należących do innych odłamów. W izraelskim prawie też zresztą sytuacja wcale nie jest klarowna.

Zgodnie z „Prawem powrotu” Żydem jest każda osoba, która urodziła się jako Żyd, to znaczy miała ortodoksyjną żydowską matkę, chociaż prawo do obywatelstwa bez oficjalnego uznania takiej osoby za Żyda mają również ludzie posiadający przynajmniej jednego dziadka będącego ortodoksyjnym Żydem. (Stąd wielu Żydów mieszkających w Izraelu czy USA nie ma według prawa tego kraju oficjalnego statusu Żyda). Żydem może również zostać każdy, kto przyjął religię żydowską. Nie ma znaczenia, gdzie i kiedy nastąpiło nawrócenie na judaizm. Ale ludzie, którzy bezsprzecznie są Żydami, ponieważ urodzili się z żydowskiej matki, nie są przyjmowani, jeśli wcześniej przeszli na chrześcijaństwo lub islam. Jednakże ci, którzy mieli żydowskich rodziców, a obecnie uważają się za ateistów, nie mają problemów z uzyskaniem obywatel­stwa izraelskiego.

Urodzenie, przynależność etniczna, przejście na judaizm i praktykowanie religii – wszystko to się liczy, ale wątpliwości i dezorientacja wciąż pozostają, ciągnąc się przez pokolenia. Istniejące w tej materii wątpliwości wykluczają w Izraelu możliwość korzystania z pełni praw obywatelskich ponad ćwierć miliona osób. To Żydzi z byłego Związku Sowieckiego, którzy napłynęli tam pod koniec ubiegłego wieku. Przyjechali, sądząc, że są Żydami, ale okazało się – gdy chcieli wziąć ślub lub gdy chodziło o pogrzeb na poświęconej żydowskiej ziemi – że według wyższych rabinów wcale nimi nie są.

Podsumowując ten krótki, choć skomplikowany wywód, można stwierdzić, że prawo izraelskie stosuje z jednej strony szersze kryterium żydowskości, niż halacha1, ponieważ uważa za Żyda każdego człowieka, którego co najmniej jeden z przodków w pokoleniu dziadków był Żydem lub Żydówką (identycznie traktując też najbliższą rodzinę tego człowieka), a nie wyłącznie tych, których matka była Żydówką. Z drugiej zaś strony – nie uważa za Żydów ludzi, którzy świadomie, z wyboru i trwale odchodzą do innej religii, co z kolei nie odbiera im żydowskości w niektórych (ale nie wszystkich) aspektach w myśl halachy.

1Halacha (hebr. droga, zachowanie) – nazwa prawa żydowskiego, obejmującego prawo biblijne, talmudyczne oraz późniejsze kodyfikacje (Szulchan Aruch) i responsy rabiniczne, a nawet lokalne tradycje. Halacha dotyczy przepisów kultowo-liturgicznych, pokarmowych (kaszrut) oraz różnych aspektów życia codziennego, obowiązujących Żydów ortodoksyjnych. Zawiera 613 przykazań (noszących nazwę micwa), na które składa się 248 nakazów i 365 zakazów. Judaizm reformowany i judaizm humanistyczny traktują halachę jako bardzo ważny element swych tradycji. Jednocześnie jednak poddają ją współczesnej krytyce. Traktują ją raczej jako wskazówkę, a nie ostateczny autorytet. Dotyczy to zwłaszcza przepisów koszerności, etyki seksualnej itd. (https://docer.pl/doc/ncn8ses).

Na pytanie: „kto jest Żydem?” nie ma więc jedno­znacznej odpowiedzi, gdyż nie stanowią oni jednolitej grupy religijnej i etnicznej. Od wieków stanowi to temat kontrowersyjnych dyskusji w wielu żydowskich środowiskach.

***

Jak poinformował niedawno dziennik „Haarec”, powołując się na dane Instytutu Spraw Narodu Żydowskiego (JPPI) w Jerozolimie, obecnie na świecie żyje 14,2 miliona osób narodowości żydowskiej. (Wraz z osobami będącymi w połowie narodowości żydowskiej lub przyznających się do niej, liczba ta wzrasta do 16 milionów). Dopiero teraz, ponad siedemdziesiąt lat po wojnie, liczba ludzi narodowości żydowskiej na świecie osiągnęła poziom niemal taki, jaki miała w przededniu jej wybuchu (16,6 mln).

Najwięcej osób narodowości żydowskiej mieszka dziś w Izraelu – nieco ponad 6,1 mln oraz w Stanach Zjednoczonych – ok. 5,7 mln. Na trzecim miejscu jest Francja – ok. 475 tys. Żydów. Przed II wojną światową w Polsce mieszkało 3 miliony Żydów, co czyniło z niej jedno z największych skupisk tej narodowości na świecie. Według Encyklopedii Holokaustu tuż po wojnie ta liczba spadła do 45 tys. osób. Poza Izraelem, tylko w Sta­nach Zjednoczonych, Urugwaju, Gibraltarze, Kanadzie i Francji Ży­dzi stanowią ponad 1 procent mieszkańców.

Raport JPPI informuje też, że największy przyrost liczby Żydów na świecie nastąpił w latach 2005–2015, kiedy populacja tego narodu zwiększyła się o 8 procent. Według gazety „Haarec”, gdyby nie było Holokaustu, liczba ludności żydowskiej na świecie byłaby dzisiaj co najmniej dwukrotnie wyższa niż obecnie i wynosiłaby około 35 mln ludzi. W czasie II wojny światowej, w wyniku realizacji przez hitlerowskie Niemcy planu zagłady Żydów wymordowano ich blisko 4 miliony, choć według różnych szacunków liczba ta sięgać mogła 6 milionów2.

2 Tuż po wojnie szacowano, że zginęło 6 milionów, ale obecnie liczba ta jest pomniejszona do 4 milionów. Nawet w Oświęcimiu zmieniono tablicę informującą o skali zamordowanych przez nazistów Żydów, weryfikującą populację pomordowanych z 6 do 4 milionów.

Czternaście milionów, szesnaście, czy nawet trzydzieści pięć… Tak czy inaczej to stosunkowo niewielki procent ludności globu. Jednakże wpływ Żydów na rozwój cywilizacji naszego świata jest dużo większy niż mogłaby na to wskazywać liczebność tego narodu. Dzieje Żydów naznaczone są prześladowaniem i cierpieniem, mimo to jednak ich religia miała ogromny wpływ na zachodnią filozofię, teologię i kulturę. Sam Jezus, założyciel religii chrześcijańskiej, był praktykującym Żydem.Dziesięcioro Przykazań stanowi fundament współczesnego syste­mu etycznego. Pomysł siedmiodniowego tygodnia, z regularnie powta­rzającym się dniem odpoczynku, ma swe źródło w żydowskimszabacie… itd. itp.

Czy więc aby na pewno w powiedzeniu, że „wszystkiemu na świecie winni są Żydzi” nie ma sporo prawdy? No, może nie wszystkiemu, ale z pewnością olbrzymiej części. Dobrego i złego…

Przedstawione w książce sylwetki 33 osób to zaledwie niewielka garstka tych Żydów, którzy wpłynęli na losy świata. A gdzie Jezus z Nazaretu, Abraham, Judasz Iskariota, Najświętsza Maria Panna, Dawid, Salomon, Theodor Herzl, Baruch de Spinoza, Gustav Mahler czy Niels Bohr? – mogą zapytać dociekliwi czytelnicy. Gdzie Mojżesz Mendelssohn, Paul Ehrlich, Dawid Ben Gurion, Marcel Proust, Isaac Newton, Meyer Rothschild, Heinrich Heine, Lew Trocki, Gertrude Stein, Golda Meir, Menahem Begin, Louis B. Meyer czy Henri Bergson? I wielu, wielu innych.

Jeżeli ta książka będzie się cieszyć odpowiednim powodzeniem, to bez problemów mogę napisać jeszcze kilka dalszych, podobnych tomów, a nawet kilkadziesiąt…

Ocalony. MOJŻESZ (XIII w. p.n.e.?)

Wiara, podobnie jak miłość, nigdy nie opiera się na rozumie.

Hermann Hesse

Niektórzy Żydzi uważają go za skrajnego nieudacznika, ponieważ w końcu wyszukał dla nich dom, w którym mogli bezpiecznie żyć po latach niewoli, ich Ziemię Obiecaną, ale zarazem jedyny kawałek ziemi na Bliskim Wschodzie, gdzie nie ma ropy naftowej. Niezależnie od tego Mojżesz (po hebrajsku Mosze), jest niewątpliwie najbardziej wpływowym Żydem w całej historii. Do ludzkiego życia wniósł troskę o uciskanych, idealizm oraz nadzieję i system praw. Przez Mojżesza Bóg pokierował ludzkością. Jak opisuje Księga Wyjścia, za życia Mojżesza wielu Hebrajczyków nie zgadzało się z jego polityką, ale po upływie pięciu wieków czczony był już przez wszystkich Żydów. W V wieku naszej ery, w związku z rozpowszechnieniem się chrześcijaństwa, Mojżesz cieszył się już poważaniem w znacznej części Europy. Sto lat później, gdy Mahomet uznał go za „prawdziwego proroka”, oddawano mu cześć w całym świecie islamu. Dzisiaj, po upływie kilkudziesięciu wieków od jego śmierci, czczony jest zarówno przez Żydów, jak i chrześcijan i muzułmanów, a nawet przez agnostyków.

Mojżesz odegrał ogromnie ważną rolę w dziejach Narodu Wybranego i w historii zbawienia. Przez niego bowiem Bóg przekazał człowiekowi tablice z Dziesięciorgiem Przykazań, które są znakiem Przymierza między człowiekiem a Bogiem. Przede wszystkim zaś był osobą oddaną Panu bez reszty. Kochał i szanował Boga, który się mu objawił pod imieniem „Jestem, który Jestem”. I chociaż wcale tak dobrze nie znał tego Boga, ani też Go nie widział i bez wątpienia rodziło się w nim wiele wątpliwości, to jednak zaufał oraz zawierzył bez reszty Panu, który stanął na jego drodze, powiadając: „Mojżeszu, Mojżeszu… Idź przeto teraz, oto posyłam cię”. Bóg potrzebował więc Mojżesza i przez niego postanowił dokonać ważnych rzeczy w życiu Izraela. Mojżesz uwierzył, zaufał, był posłuszny i pełnił powierzoną mu misję jak tylko najlepiej potrafił, a misja ta była niezwykle trudna, bo naród, który prowadził, był narodem upartym i krnąbrnym i często pragnął chodzić swoimi drogami, dalekimi od woli Pana.

Wskutek błędu popełnionego w przekładzie Biblii przez świętego Hieronima ze Strydonu, który słowo „promień” przetłumaczył jako „róg”, ikonografia chrześcijańska (a za nią świecka) wyposażyła Mojżesza w atrybut w postaci rogów, nadające mu demoniczny wygląd. Rogi więc zdobią czoło proroka na jednym z najsłynniejszych jego wyobrażeń, czyli wspaniałym posągu dłuta Michała Anioła. Renesansowy geniusz nadał ponadto swemu dziełu ponadludzkie rozmiary. W związku z tym do dzisiaj wielu ludzi patrzy na Mojżesza poprzez kształty i gabaryty, jakimi obdarzył go Buonarroti, zapominając, że to nie duch proroka, lecz humanistyczne idee wybitnego artysty znalazły swe odbicie w marmurze.

Powszechnie uważa się, że imię Mojżesz pochodzi od hebrajskiego słowa maszeh, co oznacza „wyciągać” czy też „wyjmować z”, jako że został wyciągnięty z Nilu przez córkę faraona. Józef Flawiusz, żydowski historyk żyjący w I w n.e., twierdził natomiast, iż etymologia tego imienia wiąże się z ostatnią sylabą wyrazu (Mou)ses, nadając mu w ten sposób znaczenie „ocalony”, ponieważ wodę Egipcjanie nazywają moy, a ludzi uratowanych eses.

Nie milkną również dyskusje na temat czasu, w którym żył Mojżesz. Większość biblistów oraz historyków skłania się obecnie do XIII wieku p.n.e. Wynika to z daty śmierci Ramzesa II (1237 r. p.n.e.3), którego powszechnie uważa się za faraona z opowieści o wyjściu z Egiptu. Chociaż istnieją inne przypuszczenia. Jedni historycy mówią, że w czasie exodusu Izraelitów faraonem był Totmes III, drudzy zaś, że Amenhotep II albo jeszcze ktoś inny. Z powodu chaotyczności chronologii egipskiej nie da się ustalić z całą pewnością, kto wtedy sprawował władzę. Sama Biblia stwierdza: „W roku czterysta osiemdziesiątym po wyjściu Izraelitów z ziemi egipskiej, w miesiącu Ziw, to jest drugim, czwartego roku panowania nad Izraelem Salomona rozpoczął on budowę domu dla Pana” (1 Krl 6,1). Panowanie Salomona przypada na X wiek przed Chrystusem. Jeżeli więc od wyjścia z Egiptu do tego czasu minęło 480 lat, oznacza to XV wiek (około roku 1446 p.n.e.).

3 Za tą datą śmierci faraona optuje np. Donald B. Redford. Egiptolodzy śmierć Ramzesa II sytuują na ogół w przedziale między 1213 a 1240 r. p.n.e.

Przyjmijmy więc, że był to wiek XIII przed Chrystusem. Grupka Izraelitów, która kilkaset lat wcześniej przybyła do Egiptu z patriarchą Jakubem na czele, niepomiernie się rozrosła, przeradzając się w duże plemię i zaludniając sporą część wschodniej delty Nilu. Jednak ich życie nie było szczęśliwe, Egipcjanie bowiem szybko zapomnieli o zasługach syna Jakubowego, Józefa4, który uratował ich od siedmioletniego nieurodzaju i poczęli traktować mieszkających na ich ziemiach Izraelitów jak niewolników, prześladując ich i ciemiężąc na każdym kroku.

4 Przebywający w więzieniu Józef zasłynął trafną interpretacją snów współwięźniów, przepowiadając jednemu z nich (podczaszemu) powrót do dawnych godności, a drugiemu (nadwornemu kucharzowi) śmierć. Pewnej nocy faraon Senuseret III miał we śnie tajemniczą wizję siedmiu krów tłustych i siedmiu chudych oraz siedmiu kłosów pełnych i siedmiu pustych. Wezwał więc na dwór Józefa, który wyjaśnił, że krowy symbolizują lata dobrych zbiorów i nieurodzajów, a powtórzony motyw w drugim śnie oznacza, iż stanie się to niebawem. Zaproponował też władcy gromadzenie zapasów żywności w oczekiwaniu na siedem lat nieurodzajów. Kiedy przepowiednia sprawdziła się co do joty, faraon ustanowił Józefa zarządcą całego Egiptu, nadając mu imięSafnat Penaech.

Jak czytamy w Księdze Wyjścia: „Nowy król (…) rzekł do swego ludu: «Oto lud synów Izraela jest liczniejszy i potężniejszy od nas. Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, ażeby się przestał rozmnażać. W wypadku bowiem wojny mógłby się połączyć z naszymi wrogami w walce przeciw nam, aby wyjść z tego kraju». Ustanowiono nad nim przełożonych robót publicznych, aby go uciskali ciężkimi pracami”.

Lud izraelski przywykł jednak do twardego losu, jakiego nie skąpił mu przez wieki burzliwy kołowrót życia, i mimo prześladowań nadal się mnożył, chociaż dla hardych koczowników, których przed laty brak żywności na własnych terenach przynaglił do schronienia się w Egipcie, była to sytuacja wręcz nie do zniesienia. Im bardziej władze zmuszały ich do prac, do których ich nieokiełznane dusze czuły niewypowiedziany wstręt, tym silniej tęsknili do dawnej wolności.

Prawdziwy dramat zaczął się, kiedy jeden z kapłanów egipskich, imieniem Chenefres, wywróżył faraonowi, że „narodzi się Izraelita, który ukróci potęgę Egiptu, wzmocni zaś swój lud”. Ponieważ kapłan nie był w stanie podać imienia dziecka, przerażony władca nakazał zabić – na wszelki wypadek – wszystkich nowo narodzonych z rodzin Izraela chłopców. Topiono ich jak kocięta, w nurtach Nilu. Potomkowie Jakuba i Abrahama stanęli w obliczu zagłady całego swojego narodu. Wtedy wejrzał Bóg z nieba na niedolę ludu swego i przyszedł mu z pomocą…

Żył w owym czasie wśród Izraelitów mężczyzna imieniem Amram. Kiedy urodził mu się syn, wraz ze swą żoną, Jokebed, narażając się na surową karę, postanowili ukryć ten fakt przed władzami i ocalić dziecię z ewolucyjnego holocaustu. Przez trzy miesiące matka karmiła je w najciemniejszym zakamarku chaty, lecz – niestety – niemowlę szybko się rozwijało. Energicznie wierzgając nóżkami płakało lub gaworzyło tak głośno, że słychać je było daleko poza chatą. W każdej chwili mógł je odkryć jeden z węszących po wsi zbirów faraona, a wtedy biada całej rodzinie!

Rodzice doszli do wniosku, że tajemnicy nie da się dalej utrzymać. Jak informuje Biblia, Jokebed wzięła skrzynkę z papirusu, którą powlekła żywicą i smołą. Następnie włożyła do niej dziecko i schowała w sitowiu nad rzeką. Traf (dla niewierzących) bądź też Bóg (dla wierzących) sprawił, że koszyk wydobyła z wody kąpiąca się akurat w Nilu Termutis, córka faraona (tradycja rabiniczna widzi w niej czcicielkę Jahwe, prawdopodobną potajemną konwertytkę na judaizm). Szybko zauważyła, że jest to mały Hebrajczyk, zlitowała się jednak nad nim i postanowiła zachować go przy życiu.

Kosz, a raczej jego zawartość, śledziła pilnie siostra dziecka imieniem Miriam. Widząc, co się stało, poradziła wybawicielce, by płaczące maleństwo nakarmiła kobieta z jego plemienia. Termutis wyraziła zgodę i tak oto mały Mojżesz znalazł się pod opieką Jokebed, swojej naturalnej matki. I niech kto spróbuje powiedzieć, że Żydzi nie są cwani… Według Józefa Flawiusza Mojżesz był niezwykle urodziwy, dlatego więc Termutis ukochała go ponad wszystko. A kiedy podrósł, wzięła go na wychowanie do królewskiego haremu. Gdy zaś okazało się, że faraon nie będzie miał innego męskiego potomka, przybrana matka uczyniła wyłowione z wody dziecko przyszłym następcą tronu.

Okrągłe czterdzieści lat zażywał Mojżesz wszelkich przyjemności adoptowanego syna królewny, otrzymał nawet godność kapłana egipskiego. Pływał po Nilu w pałacowej barce, zabawiany przez muzykantów i kuglarzy, a gdy wracał do domu, urodziwe tancerki umilały mu czas pląsami przy wtórze harf i fletów. Wychowany i kształcony z dala od swego ludu, nie rozumiał niedoli pobratymców. Ale kiedy stał się już mężczyzną i zaczął spoglądać na otaczający go świat własnymi oczyma, dostrzegł i pojął ogromną biedę i niedolę Izraelitów. Szczególną w tym zasługę tradycja biblijna przypisuje jego matce i siostrze, dzięki którym poznał wcześniej tradycje religijne własnego plemienia.

Wysłano go do ziemi Goszen na wschodnie obszary delty Nilu, gdzie przy budowie miast i fortyfikacji zatrudniano przymusowo plemiona koczownicze przybyłe z Kanaanu. Z woli dworu miał kierować tymi przybyłymi z Azji ludźmi. Tam, dokąd się udał, pracowały w trudzie i znoju również plemiona pochodzące od Jakuba. Pewnego dnia ujrzał egipskiego nadzorcę katującego z potwornym okrucieństwem hebrajskiego robotnika. Wzburzony nieludzkim traktowaniem, zamordował Egipcjanina, a jego ciało ukrył na pustyni.

I tu zamiast wdzięczności, nastąpiło coś, co znamy z wielu dużo późniejszych filmowych westernów, chociażby klasyka gatunku Siedmiu wspaniałych. Uratowany zwrócił się przeciwko swemu wybawicielowi. Bojąc się, by samemu nie zostać obarczonym winą za śmierć swojego nadzorcy, nieszczęsny Izraelita wydał Mojżesza Egipcjanom. To był koniec dworskiej kariery wyłowionego z wody dziecka. Przyszły przywódca Narodu Wybranego zmuszony był uciekać z Egiptu. Schronienie znalazł wśród Midianitów (zwanych też Madianitami), potomków Abrahama i jego drugiej żony Ketury, którzy wiedli pasterskie życie na pustyni Synaju. Mojżesz ożenił się z Seforą, córką midianickiego przywódcy Jetry i sam został pasterzem. Dochował się dwóch synów: Gerszoma i Eliezera. Z każdym kolejnym rokiem spędzonym pośród Midianitów w pamięci Mojżesza płowiały także wspomnienia o dawnych dobrych latach spędzonych na królewskim dworze, zarazem coraz częściej uświadamiał on sobie, iż jest Izraelitą, że jego protoplastą był Lewi, syn Jakuba i prawnuk Abrahama.

Pewnego dnia, pasąc trzody na górze Horeb (Synaj), Mojżesz zauważył płonący krzak. Im dłużej na niego patrzył, tym większe ogarniało go zdziwienie: ogień zdawał się nie trawić płonących gałęzi. Zaciekawiony, podszedł bliżej, aby lepiej przyjrzeć się cudownemu zjawisku. Wtedy spośród płomieni dobiegł go tajemniczy głos: „Mojżeszu, Mojżeszu! (…) Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą. (…) Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”.

Nieco przestraszony pasterz zasłonił twarz, obawiając się, że widok Wszechmogącego może go zabić. Wówczas Bóg objawił mu jego powołanie: „Teraz oto doszło wołanie Izraelitów do Mnie, bo też naocznie przekonałem się o cierpieniach, jakie im zadają Egipcjanie. Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu”.

Pismo Święte nie opisuje, co myślał Mojżesz o powierzeniu mu tak trudnego – wydawałoby się – niewykonalnego zadania. W każdym razie z poleceniem Boga nie zamierzał polemizować. Zebrał swoją rodzinę i wraz z przybyłym na jego spotkanie bratem, Aaronem, wyruszył do Egiptu. Tam Aaron, który był lepszym mówcą, przemówił w imieniu Mojżesza do Izraelitów, którzy bez wahania uwierzyli w jego posłannictwo. Wówczas bracia udali się do faraona, który – jak można było przypuszczać – odmówił Izraelitom zgody na wyjście z Egiptu i nakazał jeszcze mocniej ich uciskać. Prześladowani ze zdwojoną siłą Żydzi winą za swoją niedolę obarczyli Mojżesza i tak samo szybko, jak obdarzyli go zaufaniem, poczęli wycofywać swoje poparcie dla bożego wysłannika. Ten zwrócił się więc do Boga z prośbą o pomoc. Dostał wtedy polecenie, by jeszcze raz iść do faraona, co niezwłocznie uczynił.

„Mojżesz i Aaron przybyli do faraona i uczynili tak, jak nakazał Pan. I rzucił Aaron laskę swoją przed faraonem i sługami jego, i zamieniła się w węża”. Wtedy jednak okazało się, że zademonstrowana przez braci umiejętność od dawna już w Egipcie była znana. „Faraon wówczas kazał przywołać mędrców i czarowników, a wróżbici egipscy uczynili to samo dzięki swej tajemnej wiedzy.I rzucił każdy z nich laskę, i zamieniły się w węże. Jednak laska Aarona połknęła ich laski. Mimo to serce faraona pozostało uparte i nie usłuchał ich, jak zapowiedział Pan” (Wj 7,10–13).

Bóg za karę zesłał więc na Egipt dziewięć plag. Polegały na tym, że najpierw woda Nilu zamieniła się w krew. Potem kraj nawiedzały kolejno plagi żab, komarów i much. Następnie Egipt spustoszyła zaraza, która dotknęła bydło, na ludzi zstąpiła epidemia wrzodów, spadł grad, po nim klęska szarańczy, a wreszcie ciemność. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść…

Kiedy mimo ostrzeżeń Mojżesza faraon po raz kolejny odmówił Izraelitom pozwolenia na opuszczenie granic egipskich, Bóg postanowił zesłać dziesiątą plagę: wygubić wszystko, co pierworodne w Egipcie. Zanim wybiła godzina śmierci, Wszechmogący poprzez Mojżesza nakazał Izraelitom, aby każda żydowska rodzina zebrała się o zmierzchu w swoich domach, aby zabiła młodego baranka, pokropiła jego krwią progi i odrzwia swoich domostw, a w nocy spożyła upieczone mięso z niekwaszonym chlebem i gorzkimi ziołami. Do świtu nikt z Izraelitów nie mógł wyjść na zewnątrz. Tej nocy przez Egipt przeszedł Anioł Śmierci, zabierając ze sobą wszelkie pierworodne potomstwo. Omijał tylko te domy, których wejścia oznaczono krwią baranka. Na chwałę Boga i pamiątkę owej nocy spędzonej w „domu niewoli”, Żydzi po dziś dzień obchodzą święto Paschy, czyli „ominięcia” bądź też „przejścia”.

Ostatnia plaga, od której zginął także pierworodny syn i następca egipskiego króla, odmieniła los Izraelitów. Faraon ustąpił, a Hebrajczycy jeszcze tej samej nocy w pośpiechu opuścili Egipt. Obawiając się ataku Filistynów5, ludu wielce jego plemieniu nieprzychylnego, Mojżesz wybrał trudną i niebezpieczną drogę, prowadzącą Izraelitów przez górę Synaj (Horeb), na którą Bóg kazał im przybyć, by złożyć ofiarę. Biblia podaje, że na pustynię pod wodzą Mojżesza wyszło 600 tysięcy mężczyzn, czyli – po doliczeniu kobiet i dzieci – około dwa miliony ludzi. Pochód udał się na wschód, w kierunku Kanaanu – Ziemi Obiecanej.

5 Filistyni (hebr. Plisztim – obcy, wędrowcy) – lud zamieszkujący w starożytności tereny południowego wybrzeża Kanaanu, położone na zachód od Judei. Pochodzenie etniczne Filistynów nie zostało definitywnie ustalone. Niektórzy uczeni sugerują ich indoeuropejskie korzenie. Możliwe też, że wywodzili się z rejonu Morza Egejskiego, na co wskazywałby styl najstarszej filistyńskiej ceramiki. Istnieją również opinie o pochodzeniu z Kapadocji (środkowa Turcja) lub Ilirii (tereny obecnej Chorwacji, Serbii, Albanii, Macedonii, Czarnogóry oraz Bośni i Hercegowiny).

Nieco inaczej przedstawił opisane wyżej wydarzenia Publius Cornelius Tacitus (ok. 55–120), czyli Tacyt. W V księdzeDziejów (Historiae) sławny historyk rzymski twierdzi, że „w Egipcie wybuchła zaraza, która ciała szpeciła; wtedy król Bokchoris zwrócił się do wyroczni Hammona i prosił go o środek zaradczy; otrzymał od niego rozkaz, aby swoje królestwo oczyścił i tę rasę ludzi, jako przez bogów znienawidzoną, do innych krajów wysiedlił. Poczęto ich zatem wyszukiwać i zebraną rzeszę na pustyni porzucono. Podczas gdy inni w swych łzach zakrzepli, jeden z wygnańców, Mojżesz, upomniał ich, aby ze strony bogów ani ludzi żadnej pomocy nie oczekiwali, gdyż jedni i drudzy ich opuścili, lecz sobie samym zaufali pod wodzem niebiańskim, który pierwszy obecną złą dolę przezwyciężyć im dopomoże. Przyklasnęli mu i nie znając zupełnie kraju, marsz na oślep rozpoczęli”.

Nad Morzem Czerwonym (lub też Morzem Trzcin) – o czym za chwilę – wszyscy Izraelici byli świadkami pierwszego wielkiego cudu dokonanego przez Boga w ich obronie.

Otóż okazało się, że faraon zmienił w międzyczasie zdanie i wysłał w pogoń za uciekinierami wielką armię, która miała ich sprowadzić z powrotem do Egiptu. Wtedy Bóg sprawił, że przed Hebrajczykami rozstąpiło się morze. Przeszli na drugi brzeg suchą stopą, a zamykająca się za nimi otchłań morza zalała wysłane w pościg rydwany. „Gdy Izraelici [z których wielu zaczęło już żałować, że posłuchali Mojżesza] widzieli wielkie dzieło, którego dokonał Pan wobec Egipcjan, ulękli się Pana i uwierzyli jemu oraz jego słudze Mojżeszowi”.

Jak opisuje to Księga Wyjścia: „O świcie spojrzał Pan ze słupa ognia i ze słupa obłoku na wojsko egipskie i zmusił je do ucieczki. I zatrzymał koła ich rydwanów, tak że z wielką trudnością mogli się naprzód posuwać. Egipcjanie krzyknęli: «Uciekajmy przed Izraelem, bo w jego obronie Pan walczy z Egipcjanami». A Pan rzekł do Mojżesza: «Wyciągnij rękę nad morze, aby wody zalały Egipcjan, ich rydwany i jeźdźców». Wyciągnął Mojżesz rękę nad morze, które o brzasku dnia wróciło na swoje miejsce. Egipcjanie, uciekając, biegli naprzeciw falom, i pogrążył ich Pan w środku morza. Powracające fale zatopiły rydwany i jeźdźców całego wojska faraona, którzy weszli w morze, ścigając tamtych, nie ocalał z nich ani jeden”.

Naukowcy z amerykańskiego Narodowego Centrum Badań nad Atmosferą w Kolorado przedstawili swoją wersję zagadki rozstąpienia się wód Morza Czerwonego podczas biblijnej ucieczki Izraelitów z Egiptu. Otóż ich zdaniem owo przejście Mojżesza i Izraelitów wcale nie nastąpiło przez Morze Czerwone… Doszło po prostu do błędnego tłumaczenia nazwy tego akwenu z języka hebrajskiego na angielski, a potem na pozostałe języki. W czasach Mojżesza akwen nosił nazwę Morze Trzcin (ang. Sea of Reed). Brak jeden literki „e” sprawił, że przyjęła się nazwa Morze Czerwone (ang. Red Sea).

Morze Trzcin było niedużym zbiornikiem wodnym znajdującym się we wschodniej części delty Nilu, w rejonie dzisiejszego Kanału Sueskiego, i stanowiło starożytną odnogę Nilu, w miejscu, gdzie rozległa delta tej rzeki łączy się z północnym krańcem Morza Czerwonego. Jest to jednocześnie umowny początek półwyspu Synaj. Brzegi morza były porośnięte gęstą trzciną, a że zbiornik nie był zbyt głęboki, trzciny pokrywały znaczny jego obszar. Wraz ze zmianami klimatycznymi, dokładniej z postępującą suszą i wyjaławianiem terenów Egiptu, morze zanikło, stąd dzisiaj nie ma już po nim śladu.

Z badań amerykańskich naukowców wynika, że przejście przez morze suchą stopą było możliwe tylko z powodu bardzo silnego wiatru, który wiał przez całą noc. Uczeni wprowadzili do modelu komputerowego dane na temat ukształtowania terenu oraz dane pogodowe i wówczas okazało się, że wschodni wiatr wiejący z prędkością około 100 kilometrów na godzinę przez 12 godzin, jest w stanie cofnąć wody odnogi Nilu z jednej strony do Morza Czerwonego, a z drugiej do delty. Powstaje wówczas most lądowy o długości 3 kilometrów i szerokości 5 kilometrów. Rozstąpienie się wód morskich trwałoby przy takim założeniu przez 4 godziny. To wystarczy, aby Izraelici przeszli suchą stopą. Ze Starego Testamentu dowiadujemy się, że wiatr nie tylko wiał przez całą noc, trwającą w tej części Egiptu przez około 12 godzin, lecz także i tego, iż most lądowy, przez który Izraelici z Mojżeszem uciekli z Egiptu, pojawił się o świcie i również o brzasku zniknął.

Otoczony Morzem Śródziemnym od północy, Zatoką Sueską i Kanałem Sueskim od zachodu, Morzem Czerwonym od południa i zatoką Akaba od wschodu półwysep Synaj już w czasach Mojżesza był wielką, skalistą pustynią. Kiedy wędrującym po Synaju Izraelitom zaczęły kończyć się skromne zapasy żywności, w oczy zajrzało im widmo niechybnej śmierci z głodu i pragnienia. To była ich pierwsza wielka próba wiary. Chociaż tłum zaczął szemrać przeciw Mojżeszowi i Aaronowi, to Bóg nie odwrócił się od swego ludu. Tego samego dnia do obozu Izraelitów przyleciały niespodziewanie przepiórki. Wieczorem wszyscy delektowali się ich soczystym mięsem.

Jeszcze większy cud ujrzeli nazajutrz: „Rano warstwa rosy leżała dookoła obozu – czytamy w Księdze Wyjścia. – Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi. (…) Dom Izraela nadał temu [pokarmowi] nazwę manna. Była ona biała jak ziarno kolendra i miała smak placka z miodem”. Odtąd Bóg przez 40 lat zsyłał im mannę każdego dnia (oprócz szabatu). Innym razem, gdy w czasie postoju w miejscowości Refidim zabrakło wody, Bóg kazał Mojżeszowi uderzyć laską pasterską w skałę i sprawił, że popłynęła z niej woda.

Odmiennie ujął tę historię wyraźnie antysemicki Tacyt: „Lecz nic ich tak nie dręczyło, jak brak wody: już bliscy zagłady na całej legli równinie, kiedy stado dzikich osłów, z pastwiska wracając, w stronę skały ocienionej gajem pobiegło. Mojżesz poszedł za nimi i tak jak po zarosłym trawą gruncie wnioskował, obfite żyły wodne odkrył. To było dla nich ulgą; po sześciu dniach nieprzerwanego marszu w siódmym wzięli w posiadanie ziemię, której mieszkańców wypędzili, i tamże miasto założyli oraz dom boży poświęcili. Mojżesz, chcąc się na przyszłość co do tego ludu upewnić, nowe mu nadał obrządki, sprzeczne z obrządkami innych ludzi. Bezbożne tam jest wszystko, co u nas jest święte, a na odwrót, dozwolone jest u nich to, co u nas za zakałę uchodzi. Obraz zwierzęcia, za którego wskazówką wyzbyli się tułaczki i pragnienia, w przybytku bożym poświęcili, zabili na ofiarę barana, niby na wzgardę Hammonowi; tak samo wołu ofiarują, ponieważ Egipcjanie Apisowi cześć oddają”.

Od chwili opuszczenia Egiptu minęły trzy miesiące, kiedy pochód dotarł na górę Horeb. Dokładna lokalizacja góry nie jest znana. Przyjmuje się, że jest to góra Synaj, leżąca w południowej części półwyspu Synaj w Egipcie.Według innej interpretacji jest nią góra Jabal al-Lawz w historycznej krainie Midian, a obecnie w północno-zachodniej części Arabii Saudyjskiej. Tam Bóg za pośrednictwem Mojżesza zwrócił się do ludu Izraela: „Wyście widzieli, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie. Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu Mego i strzec Mojego przymierza, będziecie szczególną Moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym”. Tymi słowami Bóg zapowiedział przymierze, które chce zawrzeć z Izraelitami, i podkreślił ich wyjątkowość wśród narodów świata (stąd używane często – także i w tej książce – pojęcie: Naród Wybrany).

Trzeciego dnia Pan objawił się całemu Izraelowi. Wśród grzmotów, błyskawic i trzęsienia ziemi Wszechmogący zstąpił na górę Synaj. „Mojżesz wyprowadził lud z obozu naprzeciw Boga i ustawił u stóp góry”, zaś sam wspiął się na jej szczyt, aby słuchać słów Pana. Spotkanie na górze Synaj jest kulminacyjnym wydarzeniem całego Starego Testamentu. To właśnie tam Jahwe przekazał ludziom podstawowe prawa moralno-etyczne, obowiązujące pierwotnie wyznawców judaizmu, a następnie przejęte przez chrześcijan,funkcjonujące w naszej kulturze jako Dziesięć Przykazań (bądź też Dekalog), i zawarł wieczne przymierze z całym Izraelem. Mojżesz spisał im te prawa na dwóch kamiennych tablicach, by wiedzieli, jak mają postępować. Inna wersja (obrazoburcza – chociaż tym razem nie Tacyta) powiada, iżschodząc z góry Synaj, Mojżesz zwrócił się do swego ludu: „Dobra… Wynegocjowałem zmniejszenie do dziesięciu, ale «nie cudzołóż» niestety zostało…”.

Nie od rzeczy będzie tu przypomnienie owych Dziesięciu Przykazań, jako że o ich przestrzeganiu często zapominamy (katolicka wersja katechetyczna):

1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

2. Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.

3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

4. Czcij ojca swego i matkę swoją.

5. Nie zabijaj.

6. Nie cudzołóż.

7. Nie kradnij.

8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.

10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Tekst Dekalogu musiał zostać wyryty na kamiennych tablicach dwukrotnie, gdyż pierwsze tablice z Dziesięcioma Przykazaniami Mojżesz rozbił w gniewie, widząc, jak lud zaczął pod jego nieobecność czcić złotego cielca. Zgodnie z przekazem biblijnym drugie tablice z Dekalogiem były przechowywane w Arce Przymierza aż do czasu zburzenia pierwszej Świątyni Jerozolimskiej6.

6Świątynia Jerozolimska – jedyna świątynia judaizmu, wybudowana w X wieku p.n.e., za czasów króla Salomona, który podobno wzniósł ją w ciągu siedmiu lat na wzgórzu Moria (święta skała) w północno-wschodniej części Jerozolimy. Warto dodać, że na tym wzgórzu Abraham na żądanie Boga miał wcześniej usiłować złożyć w ofierze swego syna Izaaka. Pierwsza Świątynia została zniszczona przez Nabuchodonozora II w 586 r. p.n.e. Przedmiotem kultu była w niej Arka Przymierza (hebr.aron berit), czyli bogato zdobiona złotem drewniana skrzynia, w której przechowywano tablice z tekstem Dekalogu. Arka stała w specjalnym pomieszczeniu, zwanym „Świętym Świętych”, które było odseparowane od reszty świątyni specjalną zasłoną, za którą nie wolno było nikomu wchodzić. Po zburzeniu Pierwszej Świątyni i powrocie z niewoli babilońskiej wzniesiono DrugąŚwiątynię, o wiele skromniejszą, kilkakrotnie później przebudowywaną. Nie było już w niej Arki Przymierza, znajdowało się jednakże pomieszczenie za zasłoną, w którym, jak wierzono, „mieszkał” Bóg i do którego podobnie jak niegdyś do pomieszczenia z Arką nie wolno było nikomu wchodzić (poza arcykapłanem w ściśle wyznaczonych terminach). Za panowania Heroda Wielkiego Druga Świątynia została bogato ozdobiona i rozbudowana. W roku 70 n.e., po nieudanym powstaniu Żydów, i ta świątynia została zburzona, tym razem przez Rzymian. Jedyną jej pozostałością są resztki okalającego ją muru – tzw. mur zachodni, bardziej znany jako Ściana Płaczu. Od XVI wieku jest ona świętym miejscem judaizmu. Po powstaniu państwa Izrael pojawiły się pomysły odbudowy Świątyni Jerozolimskiej. Wydają się jednak niemożliwe do zrealizowania, gdyż odbudowa byłaby jednoznaczna ze zburzeniem znajdujących się na Wzgórzu Świątynnym Kopuły na Skale i meczetu Al-Aksa.

Zaledwie kilka tygodni po zawarciu przymierza z Jahwe Żydzi odstąpili od swego Boga. Pod nieobecność Mojżesza – który przebywał wówczas na górze Synaj – lud poprosił Aarona, aby zrobił dla nich złoty wizerunek bóstwa. Aaron zebrał od Izraelitów złote ozdoby i kazał je przetopić na posąg cielca. Następnego dnia złożyli przed bożkiem całopalne ofiary i otoczyli go czcią jako boga, który wyprowadził ich z egipskiej niewoli. Po powrocie do obozu Mojżesz wpadł we wściekłość. Na znak zerwanego przymierza roztrzaskał tablice z Dekalogiem, a „porwawszy cielca, którego uczynili, spalił go w ogniu, starł na proch, rozsypał w wodzie i kazał ją pić Izraelitom”. Potem zawołał: „Kto jest za Panem, do mnie!”. Wierności dochowali Bogu tylko synowie Lewiego. Mojżesz kazał im chwycić miecze i zabić wszystkich bałwochwalców. Następnego dnia Jahwe wysłuchał modlitwy Mojżesza i odnowił swoje przymierze z Izraelem.

Biblia podaje, że podczas marszu pochód był uporządkowany według pokoleń, a wybrane rody miały przywilej niesienia ze sobą określonych części Bożego przybytku. Również obozy były rozbijane w ściśle określonym porządku pokoleń i rodów. Przybytek Jahwe ustawiano zawsze w centrum obozowiska. Bóg towarzyszył Izraelitom i prowadził ich podczas całej wędrówki, wskazując miejsca na bezpieczne i dogodne postoje. Od dnia, kiedy po raz pierwszy ustawiono przybytek, nad Namiotem Spotkania (Świadectwa), w którym Mojżesz spotykał się z Bogiem, spoczywał obłok. W nocy znak Bożej obecności przyjmował nieokreśloną bliżej postać ognistą. „Kiedy obłok podnosił się nad przybytkiem, Izraelici zwijali obóz, a w miejscu, gdzie się zatrzymał, rozbijali go znowu; (…) jak długo obłok spoczywał na przybytku, pozostawali w tym samym miejscu”.

Jak podaje Józef Flawiusz: „Następnie [Mojżesz] wyprawił zwiadowców do ziemi kananejskiej, ci jednak wrócili strwożeni potęgą ludów ją zamieszkujących i swoim strachem zarazili pozostałych Izraelitów, którzy po raz kolejny złorzeczyli Mojżeszowi. Bóg ukarał Hebrajczyków za szemrania, skazując ich na czterdziestoletnią tułaczkę i oznajmiając im, że dopiero ich synowie wejdą do Ziemi Obiecanej. Z bożą pomocą Mojżesz przeżył jeszcze bunt najstarszych z plemion Hebrajczyków, domagających się arcykapłaństwa. Walczył także z okolicznymi plemionami kananejskimi, zgodnie z nakazami Boga, by przedrzeć się przez ziemie, których nie chcieli udostępnić”.

Mojżesz dożył sędziwego wieku 120 lat. Czując, że zbliża się śmierć, przemówił do ludu, oznajmiając mu, że oto nadszedł kres jego życia. Następnie wraz z wyznaczonym przez siebie wodzem Jozuem, synem Nuna i arcykapłanem Eleazarem (synem Aarona i Eliszeby) weszli na górę Abarim. Tam, gdy rozmawiali ze sobą, zstąpiła na niego chmura i zniknął w wąwozie. Mojżesz przewodził Izraelowi przez czterdzieści lat wędrówki po pustyni, jednak nie dane mu było wejść do Ziemi Obiecanej z powodu grzechu, którego dopuścił się u źródeł Meriba. (Powiedział, że to on uczynił cud i wytrysnęła ze skały woda, zamiast oznajmić zgodnie z prawdą, że zrobił to Bóg). Pochowany został w nieznanym miejscu w krainie Moab, położonej na wschodnim brzegu Morza Martwego, na terenie dzisiejszej Jordanii.

Po czterdziestu latach tułaczki Izraelici zawędrowali wreszcie, choć okrężną drogą, do Zajordanii i stanęli obozem na równinach Moabu. Od Ziemi Obiecanej dzielił ich już tylko rwący nurt Jordanu, który mieli przekroczyć pod wodzą Jozuego, syna Nuna. „Gdy przejdziecie przez Jordan do ziemi Kanaan, macie wypędzić wszystkich mieszkańców kraju przed sobą. Zniszczycie wszystkie wyobrażenia bogów, podobnie wszystkie posągi ulane z metalu, a wszystkie wyżyny spustoszycie. Weźmiecie następnie kraj w posiadanie i będziecie w nim mieszkali, albowiem Ja dałem wam tę ziemię w posiadanie” – tak brzmiał Boży nakaz przekazany Izraelitom w wigilię wejścia do Ziemi Obiecanej.

Nawrócony. SAUL Z TARSU (św. Paweł) (ok. 5–ok. 67)

Ducha nie gaście.

Święty Paweł, List do Tesaloniczan 5,19.

Dzisiejszy Tars liczy 245 671 mieszkańców, a przynajmniej tyle dokładnie wynosiła populacja obywateli miasta w roku 2012. Leży w środkowej części południowej Turcji, w regionie Cylicji, około 20 kilometrów od Morza Śródziemnego. Założony między X a IX stuleciem p.n.e., szczyci się długą, bogatą i bardzo złożoną historią. Już w III tysiącleciu p.n.e. miasto było znaczącym ośrodkiem handlu, a w II tysiącleciu pełniło rolę stolicy całej prowincji. Trafiało kolejno pod panowanie Asyryjczyków, Persów, Macedończyków, Seleucydów i Rzymian. Obok niego przebiegał ważny trakt handlowy zwany „Wrotami Cylickimi”.

W Tarsie w 333 roku p.n.e. zachorował przechodzący przez Cylicję do północnej Syrii Aleksander Wielki, po tym, jak nieroztropnie wykąpał się w zimnej wodzie przepływającej przez miasto rzeki Kydnos. Tutaj w latach 52–50 p.n.e. rezydował największy starożytny mówca rzymski Cyceron, pełniąc zaszczytny urząd gubernatora Cylicji. Tutaj też w 41 roku p.n.e. Marek Antoniusz odbył słynne spotkanie z Kleopatrą. W tym mieście, za niewyrzeczenie się Chrystusa 14 maja 290 roku (data tego wydarzenia podawana jest w wątpliwość przez część historyków) został ścięty z rozkazu cesarza Dioklecjana święty Bonifacy. Z życiem rozstali się tu także cesarz rzymski, Maksymin II Daja (313 r.) oraz syn króla Francji, Henryka I i Anny Jarosławówny (córki Jarosława Mądrego), Hugo de Vermandois. Ciekawa jest historia tego ostatniego. Królewicz, w zastępstwie za swojego ojca, wziął udział w krucjacie. Od samego początku tej eskapady fatum wisiało nad jego głową. Nie wdając się jednak w szczegóły poczynań Hugona, warto zwrócić uwagę na ostatnią bitwę, którą stoczył z niewiernymi – miało to miejsce we wrześniu 1101 roku. W trakcie tego boju z Turkami doznał ciężkich obrażeń. Rany okazały się na tyle poważne, że pomimo usilnych starań medyków po miesiącu zmarł, a żywota swego dokonał, jak zostało nadmienione, w Tarsie. Tutaj wreszcie urodził się w roku 602 Teodor z Tarsu, bizantyjski teolog i zakonnik, arcybiskup Canterbury, święty Kościoła katolickiego, anglikańskiego i niektórych Kościołów wschodnich.

Dla wszystkich chrześcijan Tars to jednak przede wszystkim miasto narodzin Apostoła Narodów, który odcisnął (a poprzez swoje pisma nadal to czyni) ogromne i niezatarte piętno na losach całego świata. Ten inteligentny i bezkompromisowy Żyd imieniem Saul (Szaweł), lepiej znany jest jako święty Paweł Apostoł. W czasach opisywanych przez Nowy Testament Tars pozostawał ważnym centrum kultury, w którym bujnie rozwijały się szkoły filozoficzne i retoryczne. Położenie między Wschodem a Zachodem sprawiało, że w owym czasie obecne były tutaj z jednej strony wyraźne wpływy kultu i stylu życia orientalnego, z drugiej zaś coraz bujniej rozkwitające elementy cywilizacji helleńskiej. Miejscowa diaspora żydowska, dosyć liczna, odznaczała się dobrą organizacją wewnętrzną i szczególnie wysokim poziomem kultury.

Każdy chrześcijanin, który przyjeżdża dzisiaj do Tarsu, marzy o tym, by zobaczyć jakieś miejsca związane bezpośrednio z życiem i działalnością Apostoła. Tymczasem tego rodzaju zabytków jest doprawdy bardzo niewiele. Jednym z nich jest Studnia św. Pawła. Choć powstała w epoce rzymskiej i mieściła się na terenie zamieszkanym wówczas przez wspólnotę żydowską, to prawdopodobnie nigdy nie będziemy mieć absolutnej pewności, czy wodę czerpaną z niej pił także młody Saul. Gdy chrześcijaństwo prężnie rozwijało się na tych terenach, w Tarsie wzniesiono przepiękną katedrę poświęconą Apostołowi Narodów. Jednak nie przetrwała ona próby czasu i podboju Anatolii przez wyznawców Allaha. Na fundamentach tej katedry stoi obecnie Ulu Camii, czyli wybudowany w XVI wieku Wielki Meczet, z minaretem pochodzącym z jeszcze wcześniejszej epoki.

Święty Paweł urodził się około 5 roku n.e. Według Hieronima ze Strydonu jego rodzice wywodzili się z Giskali (współczesny Dżisz) w Galilei i chlubili się pochodzeniem z rodu Beniamina, co także ich syn podkreślał z dumą. Dlatego właśnie otrzymał imię Saul – od pierwszego i jedynego króla Izraela z tego rodu, który panował w wieku XI p.n.e. Przyszły Apostoł Narodów zgodnie z religijnymi nakazami został ósmego dnia po narodzeniu obrzezany.

Wychowywał się w środowisku żydowskiej diaspory, która w tym rejonie stykała się z kulturą hellenistyczną. Rodzina Saula należała do faryzeuszów – najgorliwszych patriotów i wykonawców prawa mojżeszowego. Urodził się jako obywatel rzymski, co dawało mu cały szereg przywilejów. Nie wiadomo, jaką drogą jego przodkowie otrzymali to obywatelstwo. Być może miasto, z którego pochodziła jego rodzina, cieszyło się tym przywilejem, możliwe też, że rodzina Apostoła po prostu kupiła sobie obywatelstwo.

Młody Saul uczył się rzemiosła – tkania płótna namiotowego. Biegle opanował język aramejski i grecki. Po ukończeniu miejscowych szkół, w których wykazywał się dużym oczytaniem, jako dwudziestolatek wyjechał do Palestyny, aby w Jerozolimie pogłębiać swoją rabinistyczną wiedzę i studiować Torę w szkole wielkiego rabina Gamaliela Starszego, zwanego „największym spośród faryzeuszy”. Jezusa nie znał, słyszał jedynie o chrześcijanach i… szczerze ich nienawidził, uważając za odszczepieńców. Z tego też powodu, z niekrytą satysfakcją asystował przy męczeńskiej śmierci świętego Szczepana, jednego z siedmiu diakonów. Ponieważ Saul nie miał ukończonych lat 30, zgodnie z obowiązującym prawem – mimo najszczerszych chęci – nie mógł osobiście brać udziału w wykonywaniu wyroku śmierci. Pilnował więc szat oprawców, zarazem gorliwie zachęcając ich do ukamienowania znienawidzonego chrześcijanina.

Około roku 35 Saul zwrócił się do Sanhedrynu7, czyli najwyższego sądu rabinackiego o wystawianie mu listów polecających oraz nakazu aresztowania zwolenników „nowej drogi”, czyli uczniów Chrystusa. Wyposażony w nie udał się do Damaszku, leżącego wówczas w granicach rzymskiej prowincji Syria, gdzie – jak się wcześniej dowiedział – schroniła się przed prześladowaniami spora grupa chrześcijan z Jerozolimy. W Dziejach Apostolskich czytamy: „Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: «Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?» «Kto jesteś Panie?» – powiedział. A On: «Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić». Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce. Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił”. Tak to ukrzyżowany wcześniej i zmartwychwstały Chrystus objawił Saulowi, że jest w błędzie; że nauka, którą on tak zaciekle zwalczał, jest prawdziwą; że chrześcijaństwo jest wypełnieniem obietnic Starego Przymierza i że Chrystus nie jest bynajmniej zwodzicielem, ale właśnie tak długo oczekiwanym i zapowiadanym Mesjaszem.

7 W opisywanym czasie Sanhedryn stanowił władzę centralną w zakresie sądowniczym i religijnym. W IV wieku uległ rozwiązaniu, a jego prerogatywy przez kolejne stulecia zostały rozproszone pomiędzy rabinów, pełniących w poszczególnych społecznościach rolę przewodników duchowych. Obecnie w Izraelu podejmowane są działania mające na celu odtworzenie Sanhedrynu.

Po trzech dniach zjawił się u Saula Ananiasz, uczeń Jezusa, zaliczany do siedemdziesięciu dwóch uczniów, których misję opisuje rozdział 10 Ewangelii świętego Łukasza. Dzieje Apostolskie opowiadają o tym wydarzeniu w następujących słowach: „W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. «Ananiaszu!» – przemówił do niego Pan w widzeniu. A on odrzekł: «Jestem, Panie!» A Pan do niego: «Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli». I ujrzał w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na nim ręce, aby przejrzał. «Panie – odpowiedział Ananiasz – słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia». «Idź – odpowiedział mu Pan – bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia». Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: «Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym». Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony”.

Mimo wielkich obaw Ananiasz poszedł więc prosto na ulicę Prostą, gdzie stał się dla Saula widzialnym znakiem Bożego przebaczenia oraz łaski. Wiara i apostolstwo są bowiem przekazywane, nikt nie może się podejmować misji głoszenia Ewangelii na własną rękę. Dopiero chrzest i nałożenie rąk przez Ananiasza upoważniło Saula, który otrzymał imię Paweł, do głoszenia Ewangelii Chrystusa. Został przyjęty do wspólnoty i tak jak przedtem wszystkie swoje siły poświęcał na walkę z Kościołem, tak teraz oddał się całkowicie na służbę Chrystusowi. Obdarzony żywiołowym temperamentem, okazał się w swym postanowieniu niezwykle stanowczy, czasem nawet gwałtowny. W miłości do Chrystusa potrafił być „ostry jak miecz”. Po prostu, zgodnie z nowotestamentowym wzorcem, nie umiał być „letnim”8. Głoszenie Ewangelii uznał za zadanie i radość swojego życia, zadośćuczynienie za popełnione zbrodnie wobec prześladowanego przez niego Kościoła: „Biada mi gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9,16). Od tej chwili nawrócony łajdak rozpoczął nową erę życia, głosząc chwałę Jezusa.

8 Por. Ap 3,15–16: „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust”.

Przemiana Saula niespecjalnie przypadła do gustu innym Żydom. Po naradzie postanowili go zabić. Od władcy Damaszku, Aertasa, zażądali, by wydał w ich ręce renegata, pilnie strzegąc przy tym bram miasta, aby nie miał możliwości ucieczki. Wtedy uczniowie Jezusa pomogli Pawłowi w ucieczce, spuścili go nocą w koszu na sznurze z okna jednej z kamienic, przylegającej do muru miasta. Udał się na pustkowie, gdzie przebywał około trzech lat i gdzie Chrystus bezpośrednio wtajemniczył go w zasady swojej nauki.

Paweł przestudiował i przeanalizował na nowo Stare Przymierze. Następnie skierował się do Jerozolimy, gdzie spotkał apostołów – Piotra, Jana i Jakuba, którzy byli uważani za filary Kościoła. Powitano go tam ze zrozumiałą rezerwą. Jedynie dzięki interwencji Barnaby, który „wśród Apostołów zażywał wielkiej powagi”, udało się przychylnie nastawić ich do byłego prześladowcy, który spotkawszy Chrystusa pod Damaszkiem, absolutnie zmienił swoje życie. Paweł szanował i uznawał autorytet Piotra, tym niemniej nie omieszkał go upomnieć, gdy ten postępował niepewnie w stosunku do chrześcijan nawróconych z pogaństwa, o czym za chwilę.

Żydzi jednak nie ustawali w zamiarze wzięcia odwetu na renegacie, także w Jerozolimie przygotowywali na Apostoła zasadzki, chcąc pozbawić go życia. Paweł musiał więc chronić się ucieczką do rodzinnego Tarsu. Stamtąd wraz z Barnabą udał się do Antiochii, ówczesnej stolicy rzymskiej Syrii, miasta położonego w dzisiejszej Turcji nad rzeką Orontes (Asi), u podnóża góry Silipius (arab. Habib an-Nadżar), oddalonego zaledwie o 22 kilometry od brzegu Morza Śródziemnego. W starożytności było jednym z najważniejszych centrów kulturalnych, handlowych, politycznych i religijnych basenu Morza Śródziemnego. W chwili przybycia Pawła do Antiochii, w mieście tym chrześcijaństwo zdążyło już zapuścić dość głęboko korzenie.

Paweł i Barnaba przyczynili się do niezwykłego rozwoju antiocheńskiej gminy przez to, że kiedy wzgardzili nimi Żydzi, oni udali się do pogan. „Ci z radością przyjmowali Ewangelię tym chętniej, że Paweł i Barnaba zwalniali ich od nieprzyjemnej semickiej praktyki obrzezania i prawa żydowskiego, a żądali jedynie wiary w Chrystusa i postępowania według odpowiednich obyczajów. Zostali jednak oskarżeni przed Apostołami, że wprowadzają nowatorstwo. Doszło do konfliktu między żydowskimi chrześcijanami a nawróconymi poganami. Pierwsi uważali, że aby zostać chrześcijaninem, najpierw należy przyjąć zasady prawa mojżeszowego; przeciwnicy uważali zaś, że nie jest to wymagane. Do tej drugiej grupy zaliczał się między innymi Paweł z Tarsu. Obie strony i tendencje miały licznych zwolenników. Zachodziła obawa, że Apostołowie w Jerozolimie przychylą się raczej do zdania konserwatystów. Sami przecież pochodzili z narodu żydowskiego i skrupulatnie zachowywali prawo mojżeszowe”9.

9https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/06-29.php3 pobrano dnia 22.06.2018.

Z tą kwestią związany jest właśnie wspomniany wyżej tzw. konflikt antiocheński, Apostoł Narodów opisuje go w Liście do Galatów. Piotr, przebywając w antiocheńskiej gminie, zwykł spożywać posiłki razem z poganami, co zgorszyło judeochrześcijan, którzy pojawili się w Antiochii. Spowodowali oni odsunięcie się Piotra (a nawet Barnaby) od chrześcijan nie-Żydów. To z kolei sprowokowało ostrą reakcję Pawła, który zarzucił Piotrowi niekonsekwencję: „Gdy więc spostrzegłem, że nie idą słuszną drogą, zgodną z prawdą Ewangelii, powiedziałem Kefasowi wobec wszystkich: «Jeżeli ty, choć jesteś Żydem, żyjesz według obyczajów przyjętych wśród pogan, a nie wśród Żydów, jak możesz zmuszać pogan do przyjmowania zwyczajów żydowskich?»”.

Uzgodnienie stanowisk nastąpiło na soborze jerozolimskim (apostolskim), odbytym w latach 49–50; również to wydarzenie opisane zostało w Dziejach Apostolskich. Dzięki stanowczej interwencji św. Piotra Apostołowie orzekli, że należy pozyskiwać dla Chrystusa także pogan i że na nawróconych z pogaństwa nie należy nakładać ciężarów prawa mojżeszowego (Dz 15, 6–12). Uznano wtedy też i określono charyzmat Pawła, który stał się narzędziem Boga dla nawrócenia rzeszy pogan. Było to spektakularne zwycięstwo Pawła i Barnaby.

Nieco wcześniej Paweł podjął pierwszą ze swych wielkich podróży misyjnych. Wśród niesłychanych przeszkód, prześladowany i męczony, przemierzał obszary Syrii, Małej Azji, Grecji, Macedonii i Italii, a także – choć na to nie mamy niezbitych dowodów – Hiszpanii, zakładając wszędzie gminy chrześcijańskie i wyznaczając w nich swoich zastępców. Oblicza się, że w trzech swoich podróżach, wówczas tak bardzo wyczerpujących i niebezpiecznych, pokonał w sumie około 10 000 kilometrów dróg lądowych i morskich. Pierwsza wyprawa miała miejsce w latach 45–48.

Paweł wraz z towarzyszącymi mu Barnabą i Janem Markiem (św. Markiem Ewangelistą) zostali wysłani przez działających w Antiochii chrześcijańskich nauczycieli do Seleucji. Stamtąd popłynęli na Cypr, gdzie w ówczesnym głównym mieście wyspy Salaminie (Salamis), znanym ze stoczonej w roku 450 p.n.e. wielkiej bitwy morskiej między flotą grecką i perską, odważnie głosili naukę Jezusa w synagogach. W Pafos, na południowo-zachodnim wybrzeżu Cypru, zostali wezwani przed oblicze rzymskiego prokonsula Sergiusza Pawła (Paulusa). W jego obecności starli się słownie z Elimasem Bar Jezusem, „fałszywym prorokiem żydowskim” i magiem, obawiającym się utraty wpływów w wypadku przejścia Sergiusza Pawła na chrześcijaństwo. Dyskusję zakończył oburzony postępowaniem Elimasa Paweł, zsyłając na niego czasową ślepotę. (Ustąpiła po przejściu niewidomego na nową wiarę).

Po opuszczeniu Pafos udali się drogą morską do Perge. W I i II wieku Perge było jednym z najpiękniejszych miast Azji Mniejszej. Do dziś zresztą można tam zobaczyć ruiny nimfeum (gaju z naturalnymi źródłami, w którym czczono nimfy i bóstwa wodne), ulicy kolumnowej, bramy ceremonialnej, łaźni, gimnazjonu, teatru oraz mieszczącego 12 tysięcy widzów stadionu. Wraz z wizytą Apostoła Narodów w tym miejscu rozpoczął się chrześcijański okres historii miasta. W V stuleciu Perge było już siedzibą biskupa. (Gwałtowny koniec przyszedł w wieku VIII,wraz z najazdami Arabów).

Jan Marek wrócił do Jerozolimy, Paweł i Barnaba natomiast udali się do Antiochii Pizydyjskiej, stolicy rzymskiej prowincji Pizydia (współcześnie tureckiego Yalvaçu). Po kilku tygodniach przenieśli się do Ikonium (dzisiejsza Konya w południowej Turcji), gdzie znów prowadzili „krecią robotę” w tamtejszych synagogach. Gdy jednak w Ikonium część Żydów podburzyła przeciwko nim co znaczniejszych obywateli, zagrożeni ukamienowaniem misjonarze uciekli do Listry.

Nie na wiele to się zdało. Miejscowi Żydzi dokonali tam tego, co nie udało się ich braciom w Ikonium – ukamienowali Pawła. Sądząc, że nie żyje, wywlekli go za mury miasta. Jak się wkrótce okazało, Apostoł jednak cudem przetrwał kamienowanie. Wykurowawszy się, powrócił do Listry i niejako w „odwecie” uzdrowił człowieka cierpiącego na bezwład nóg. W odpowiedzi na to został ogłoszony przez miejscowych… wcieleniem Hermesa, zaś Barnaba – Zeusa. Takiego postępowania mieszkańców miasta nie dało się w żaden sposób pogodzić z nauką Chrystusa, którą z takim przekonaniem głosili misjonarze. Z trudem Paweł i Barnaba zdołali powstrzymać ludność od złożenia im ofiar. Odwiedziwszy jeszcze sąsiadujące z Listrą Derbe, udali się do portu w Attalii, skąd Paweł i Barnaba odpłynęli do Antiochii Syryjskiej, gdzie zdali relację ze swojej podróży misyjnej, a stamtąd na wspomniany wcześniej sobór jerozolimski.

Druga podróż misyjna Pawła z Tarsu, datowana na lata 49–52, zaczęła się od drobnego konfliktu. Zamiarem Pawła było odwiedzić wraz z Barnabą te chrześcijańskie gminy, w których już gościli w czasie pierwszej podróży. Barnaba chciał zabrać ze sobą Jana Marka, lecz Paweł sprzeciwił się temu, pamiętając, jak to Jan Marek opuścił ich niespodziewanie w miejscowości Pafos. W rezultacie, skłóceni misjonarze postanowili się rozdzielić. Barnaba wraz z Markiem udali się na Cypr, Paweł natomiast wyruszył w podróż w towarzystwie Sylasa, zwanego też Sylwanem.

Apostoł Narodów wraz z Sylasem przez Syrię i Cylicję dotarli do Derbe, następnie odwiedzili Listrę, Frygię, Galację i Myzję. Zawitali także do Troady, podówczas ważnego portu morskiego, skąd popłynęli do Samotraki. W miejscu tym misjonarze nie zabawili jednak długo i bez zbędnej zwłoki udali się do Neapoli (obecna Kawala w Grecji). Podczas kilku dni spędzonych w Filippi u wybrzeży Morza Egejskiego (na terenie obecnej Macedonii Wschodniej) Paweł ochrzcił Lidię, handlarkę purpury z Tiatyry, a następnie uzdrowił zajmującą się wróżbiarstwem opętaną niewolnicę. Tym ostatnim czynem ściągnął na siebie gniew jej właścicieli, którzy czerpali z niej zyski, wykorzystując ją jako medium spirytystyczne. W odwecie za pozbawienie ich „narzędzia”, za pomocą, którego czerpali, jak możemy się domyśleć, spore dochody z wróżbiarstwa, oskarżyli oni Pawła i Sylasa przed pretorami10. Urzędnicy nakazali wychłostać rózgami misjonarzy, a następnie wtrącić ich do więzienia. Czynem tym przekroczyli swoje kompetencje, gdyż bez sądu uwięzili obywateli rzymskich. Wkrótce Paweł i Sylas zostali zwolnieni z aresztu. Zanim jednak do tego doszło, niejako zakpili z losu i niekompetentnych urzędników, nawracając pilnującego ich strażnika. W tej spektakularnej, więziennej akcji misyjnej naszym bohaterom pomogło nagłe nocne trzęsienie ziemi. Tak te zajścia opisuje Łukasz Ewangelista w Dziejach Apostolskich:

10 Pretor był wyższym urzędnikiem w Republice Rzymskiej, mającym tzw. władzę mniejszą (imperium minus). Nazwa pochodzi od słowa praeire, czyli dowodzić. Urząd powstał w roku 367 p.n.e. w celu wyjęcia wymiaru sprawiedliwości spod władzy konsula. Zadaniem pretora było strzec porządku w mieście, w szczególności zaś sprawować sądy w sprawach karnych i cywilnych. Ważnym uprawnieniem pretora stało się też wydawanie edyktów (tzw. edykty pretorskie), w których ustalał on sposoby postępowania w sprawach niedostatecznie jasno uregulowanych przez ustawy (leges) lub prawo zwyczajowe. Owe edykty odegrały bardzo ważną rolę w rozwoju prawodawstwa i były uwzględniane w późniejszych kodyfikacjach prawa rzymskiego. W czasie nieobecności konsulów pretor przejmował najwyższą władzę w mieście, mogąc nawet zwoływać posiedzenia senatu. W 224 roku p.n.e. powołano drugiego pretora, którego nazywano pretorem peregrynów (praetor peregrinus), ten pierwszy natomiast przyjął tytuł pretora miejskiego (praetor urbanus).

„O północy Paweł i Sylas modlili się, śpiewając hymny. A więźniowie im się przysłuchiwali. Nagle powstało silne trzęsienie ziemi, tak że zachwiały się fundamenty więzienia. Natychmiast otwarły się wszystkie drzwi i ze wszystkich opadły kajdany. Gdy strażnik zerwał się ze snu i zobaczył drzwi więzienia otwarte, dobył miecza i chciał się zabić, sądząc, że więźniowie uciekli. «Nie czyń sobie nic złego, bo jesteśmy tu wszyscy!» – krzyknął Paweł na cały głos. Wtedy [tamten] zażądał światła, wskoczył [do lochu] i przypadł drżący do stóp Pawła i Sylasa. A wyprowadziwszy ich na zewnątrz rzekł: «Panowie, co mam czynić, aby się zbawić?» «Uwierz w Pana Jezusa – odpowiedzieli mu – a zbawisz siebie i swój dom». Opowiedzieli więc naukę Pana jemu i wszystkim jego domownikom. Tej samej godziny w nocy wziął ich z sobą, obmył rany i natychmiast przyjął chrzest wraz z całym swym domem. Wprowadził ich też do swego mieszkania, zastawił stół i razem z całym domem cieszył się bardzo, że uwierzył Bogu.

Kiedy nastał dzień, pretorzy posłali liktorów z rozkazem: «Zwolnij tych ludzi!»Strażnik więzienia oznajmił Pawłowi ten rozkaz: «Pretorzy przysłali, aby was wypuścić. Wyjdźcie więc teraz i idźcie w pokoju!» Ale Paweł powiedział do nich: «Publicznie, bez sądu biczowali nas, obywateli rzymskich, i wtrącili do więzienia, a teraz cichaczem nas wyrzucają? O, nie! Niech tu sami przyjdą i wyprowadzą nas!» Liktorzy oznajmili te słowa pretorom. Ci przestraszyli się, usłyszawszy, że [tamci] są Rzymianami. Przyszli, przeprosili ich i wyprowadziwszy, prosili, aby opuścili miasto. Oni zaś, wyszedłszy z więzienia, wstąpili do Lidii, zobaczyli się z braćmi, pocieszyli ich i odeszli”.

Następnie szlak misjonarzy wiódł przez Amfipolis i Apolonię. Na pewien czas zatrzymali się w Tessalonikach, gdzie Paweł – jak to miał w zwyczaju – zaczął działalność od wystąpień w żydowskiej synagodze. Zagrożeni przez część członków miejscowej gminy żydowskiej, zmuszeni zostali pośpiesznie opuścić miasto i skierowali się do Berei. Stamtąd już sam Paweł przeniósł się do Aten, a następnie do – słynącego swymi córami – Koryntu, gdzie przebywał przez półtora roku. Opuściwszy Korynt, popłynął w stronę Syrii. W Kenchrach, zgodnie z wcześniej złożonym ślubowaniem, ogolił głowę. Następnie zatrzymał się w Efezie, skąd wrócił do Antiochii.

Niedługo odpoczywał Paweł po swej drugiej podróży misyjnej, bowiem już w roku 53 wyruszył w kolejną. Droga wiodła początkowo przez Galację i Frygię. Następnie odwiedził Efez, gdzie przebywał ponad dwa lata. Miał zamiar zostać jeszcze dłużej, ale rosnąca liczba osób przyjmujących nową wiarę spowodowała zmniejszenie zamówień związanych z kwitnącym na tym terenie kultem Artemidy. Nie spodobało się to rzemieślnikom, którzy podburzeni przez kupca o imieniu Demetriusz, urządzili manifestację w teatrze podczas głoszenia tam przez Pawła nauk. Wykrzykujący hasło: „Artemida z Efezu jest wielka!” tłum porwał kilku towarzyszy Pawła, on sam zaś zmuszony był salwować się ucieczką.

Paweł zaniepokojony sytuacją, jaka zaistniała w gminie chrześcijańskiej w Koryncie, udał się tam, lecz znieważony przez jednego z tamtejszych starszych, powrócił z końcem 57 roku do Efezu. Odtąd zaczął pisać do mieszkańców miasta listy, włączone później do Nowego Testamentu jako Listy do Koryntian.

Planował udać się do Rzymu, w końcu jednak pojechał do Macedonii, a stamtąd do Grecji. Następnie chciał popłynąć do Syrii. Dowiedziawszy się jednak, że niektórzy, co bardziej zawzięci, Żydzi dotąd mu nie odpuścili zdrady i szykowali na niego zamach, zdecydował się na podróż lądem. Po drodze zatrzymał się w Troadzie, gdzie doszło do niezwykłego wydarzenia. Zmorzony ciągnącym się do późnych godzin nocnych przemówieniem Pawła, pewien młodzieniec o imieniu Ertych usnął i spadł na ziemię z trzeciego piętra, ponosząc śmierć na miejscu. Apostołowi udało się przywrócić go do życia.

Następnie pieszo powędrował do Assos, stamtąd zaś – dalej per pedes – do Miletu. Przez Kos, Rodos, Patarę, Tyr i Ptolemaidę, wraz z towarzyszącą mu grupką współpracowników dotarł Paweł do Cezarei. Kolejnym etapem podróży miała być Jerozolima, do której chciał zdążyć na Święto Pięćdziesiątnicy11