18 POMYSŁÓW NA OKAZANIE MIŁOŚCI MĘŻOWI + dodatek: 4 KROKI DO LEPSZEGO MAŁŻEŃSTWA - Daniel Wołochowicz,Małgorzata Wołochowicz - ebook

18 POMYSŁÓW NA OKAZANIE MIŁOŚCI MĘŻOWI + dodatek: 4 KROKI DO LEPSZEGO MAŁŻEŃSTWA ebook

Daniel Wołochowicz, Małgorzata Wołochowicz

0,0

Opis

18 POMYSŁÓW NA OKAZANIE MIŁOŚCI MĘŻOWI to świeże spojrzenie na to, czego pragną mężczyźni. Poradnik napisany ze współczesnej, polskiej perspektywy. Ta książka pobudza do działania!

·         Miejsce na ocenę przy każdym pomyśle ukierunkuje Cię, na czym się skupić, by Twój mąż był zadowolony.

·         Pytania rozwojowe z przestrzenią na notatki pomogą Ci właściwie wdrożyć pomysły w życie.

 

 Dodatek 4 KROKI DO LEPSZEGO MAŁŻEŃSTWA pomoże poukładać życiowe priorytety, by stworzyć bardziej udany związek.

 

Polecamy zastosowanie wraz z książką 18 POMYSŁÓW NA OKAZANIE MIŁOŚCI ŻONIE!

 

 

Pewnie jesteś dobrą żoną. Być może część z tych pomysłów już i tak zdążyłaś wcześniej w Waszym małżeństwie zastosować. Jednak czytanie o tym doda wiatru w żagle w kwestiach, w których może nie do końca Ci się chciało.

 

Fragment ze wstępu

- Czy są tu jakieś małżeństwa? – spytał mężczyzna, podnosząc w górę rękę i tym samym wskazując, byśmy podobnym gestem przyznali się do owego statusu.

To naprawdę duży kościół, więc ludzi było sporo. Wiele siedzących razem par podniosło ręce.

My bardzo się ucieszyliśmy, że ktoś rozkręca tego typu inicjatywy, ponieważ relacje małżeńskie leżą nam na sercu i pragniemy widzieć więcej trwałych, szczęśliwych, świecących przykładem, żyjących dla Boga małżeństw.

- Kto z Was chodził na randki przed ślubem? – Na to pytanie wiele par podniosło ręce.

- A kto z Was był na randce w ostatnich miesiącach?

Liczba podniesionych rąk była naprawdę niewielka. Aż się rozejrzeliśmy, bo poza nami nieśmiało przyznało się tylko kilka par, jakby trochę ze wstydem.

Czyli takie przeciętne, uczęszczające do kościoła małżeństwo nie chodzi na randki?

Po tym przypadkowym odkryciu nie mogłam się otrząsnąć. Daniel trochę mocniej niż ja stąpa po ziemi i nie było to dla niego aż takim zaskoczeniem, lecz tym bardziej oboje coraz mocniej dostrzegaliśmy potrzebę napisania tych książek. Dla nas i zaprzyjaźnionych z nami małżeństw to zupełnie oczywiste, że o relację trzeba dbać. Jednak widocznie nie dla wszystkich. Może niektórzy właśnie potrzebują takich konkretnych pomysłów i w ich związku to będzie odkrycie Ameryki? Może nie mieli nigdzie wokół dobrych wzorców i uważają, że o współmałżonka zabiega się przed ślubem, a później się tylko wspólnie żyje i tyle.

A przecież Wasza relacja powinna być dużo, dużo lepsza niż tylko egzystowanie obok siebie.

RECENZJE I OPINIE:

 

"Powiedziałam: <<Wow!>>, na widok układu i szaty graficznej. Nie przytłaczają tekstem, są przejrzyste i mimo nie łatwej tematyki, prezentują treści z lekkością, aż chce się czytać. Ogromnym atutem książek jest ich praktyczność."

 

Głosy od małżeństw czytających przed premierą:

"Pozycja motywująca do mądrego budowania bliskości małżeńskiej."

"Wiele cennych praktycznych porad i zachęt."

"Nie mogę się doczekać na wypełnianie pól na notatki."

"Konkretne wskazówki i gotowe inspiracje to coś, czego wiele małżeństw dziś szuka."

"Już planuję podarowanie znajomym."

"Książki cenne i potrzebne."

"Pomogły świeżo spojrzeć na temat okazywania miłości współmałżonkowi."

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 128

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



WSTĘP

DLACZEGO POWSTAŁY TE KSIĄŻKI?

Pomysł na książki dla małżeństw długo dojrzewał w naszych głowach. Przez jakiś czas owe treści funkcjonowały częściowo jako prezentacje do warsztatów małżeńskich, które prowadziliśmy. Przedstawialiśmy w nich praktyczne porady na tematy takie jak: Co mogę zrobić, żeby mój współmałżonek czuł się bardziej kochany? Jak pogłębić, udoskonalić, a może choćby po prostu urozmaicić naszą relację? Jak bardziej o nią zadbać?

Jako dziecko doradców małżeńskich, Daniel wysłuchał wielu mądrych rzeczy w tematach małżeńskich i rodzinnych, zanim go to jeszcze w ogóle interesowało. Będąc mężem, stosował porady swoich rodziców, a ja jako żona również doceniam dorobek mych teściów.

Sięgaliśmy też po innych autorów i cała teoria super, wiele trafnych uwag, ale często były to książki napisane 20–30 lat temu i zawarte w nich przykłady nijak się miały do dzisiejszej rzeczywistości. Brakowało nam na rynku książki z praktycznymi poradami dla współczesnych polskich małżeństw.

NIBY NIC NOWEGO, ALE…

Nie chodzi o to, że my tu odkryjemy Amerykę. Nie wiem, czy też tak masz, ale ja jak chcę dla zdrowia zastosować czasowo dietę warzywną (tak zwaną dietę dr Dąbrowskiej), czytam sobie o niej książki albo obejrzę kilka filmików w Internecie. Kiedy zabieram się za „odgracanie” domu, często w międzyczasie obejrzę coś o sortowaniu rzeczy i pozbywaniu się tych niepotrzebnych. Nie dlatego, że nie wiem zupełnie, jak się do tego zabrać. Ale czytanie czy oglądanie programów w tym temacie pomaga mi się odpowiednio nastawić, motywuje mnie, pozwala lepiej widzieć cel moich wysiłków i daje poczucie, że nie jestem sama w moich wyzwaniach.

Mam nadzieję, że dla wielu z Was podobnie będzie z tą książką. Przecież jesteś dobrą żoną. Być może część z tych pomysłów już i tak zdążyłaś wcześniej w Waszym małżeństwie zastosować.

Jednak czytanie o tym daje wiatr w żagle, pobudza do działania w kwestiach, w których może nie do końca Ci się chciało.

Albo jednak odkryjesz, że Twój małżonek ma nieco inne pragnienia, niż Ci się wydawało. Prosta ocena przy każdym z naszych pomysłów pomoże Ci zrozumieć, o czym obecnie marzy Twój mąż, a pytania doprecyzują, jakie ma oczekiwania.

MOŻE JEDNAK COŚ NOWEGO…

Kiedyś w pewnym kościele, gdzie akurat byliśmy, ktoś organizował spotkanie dla małżeństw. Żeby zachęcić ludzi, organizatorzy mogli powiedzieć kilka słów w ramach ogłoszeń.

– Czy są tu jakieś małżeństwa? – spytał mężczyzna, podnosząc w górę rękę i tym samym wskazując, byśmy podobnym gestem przyznali się do owego statusu.

To naprawdę duży kościół, więc ludzi było sporo. Wiele siedzących razem par podniosło ręce.

My bardzo się ucieszyliśmy, że ktoś rozkręca tego typu inicjatywy, ponieważ relacje małżeńskie leżą nam na sercu i pragniemy widzieć więcej trwałych, szczęśliwych, świecących przykładem, żyjących dla Boga małżeństw.

– Kto z Was chodził na randki przed ślubem? – Na to pytanie wiele par podniosło ręce.

– A kto z Was był na randce w ostatnich miesiącach?

Liczba podniesionych rąk była naprawdę niewielka. Aż się rozejrzeliśmy, bo poza nami nieśmiało przyznało się tylko kilka par, jakby trochę ze wstydem.

Czyli takie przeciętne, uczęszczające do kościoła małżeństwo nie chodzi na randki?

Po tym przypadkowym odkryciu nie mogłam się otrząsnąć. Daniel trochę mocniej niż ja stąpa po ziemi i nie było to dla niego aż takim zaskoczeniem, lecz tym bardziej oboje coraz mocniej dostrzegaliśmy potrzebę napisania tych książek. Dla nas i zaprzyjaźnionych z nami małżeństw to zupełnie oczywiste, że o relację trzeba dbać. Jednak widocznie nie dla wszystkich. Może niektórzy właśnie potrzebują takich konkretnych pomysłów i w ich związku to będzie odkrycie Ameryki? Może nie mieli nigdzie wokół dobrych wzorców i uważają, że o współmałżonka zabiega się przed ślubem, a później się tylko wspólnie żyje i tyle.

A przecież Wasza relacja powinna być dużo, dużo lepsza niż tylko egzystowanie obok siebie.

POSZUKIWANIA

Daniel jako wydawca, biznesmen, wizjoner i człowiek bardzo praktyczny rozpoczął swego rodzaju badanie rynku w celu ustalenia, czy może jednak istnieje jakaś książka, którą można by takim małżeństwom polecać… czy właśnie trzeba będzie ją napisać?

Jako dziecko doradców małżeńskich, znał już wiele książek na temat małżeństwa, które zostały wydane dobre kilka lat temu. Rozejrzał się po Internecie, po wydawnictwach, co się czyta teraz. Wiele pozycji przejrzał, sporo przeczytał, trochę czytaliśmy wspólnie albo podrzucał mi na półkę. I wciąż miał pewien niedosyt. Brakowało praktycznego poradnika, który zadziałałby w polskich realiach. Znaleźliśmy bowiem poradnik z pewnymi pomysłami, podobnie jak nasz, ale napisany w realiach amerykańskich. Niektóre z zawartych w nim porad budziły nasze zdumienie lub rozbawienie. „Polak by w życiu na to nie wpadł, bo to nijak się ma do tego, jak my żyjemy” – mówiliśmy sobie.

Tym bardziej nabieraliśmy przekonania, że polskie małżeństwa potrzebują własnych poradników. Czegoś lekkiego i praktycznego, ale jednocześnie nowoczesnego, kolorowego, zachęcającego, inspirującego.

CZEMU TYLE O SEKSIE?

Pewnie przeglądając spis treści, zauważyłaś już, że wiele rozdziałów w tej książce dosyć otwarcie mówi o seksie.

Widzimy, że w wielu kochających się małżeństwach ten temat jest po prostu niezatroszczony.

Powody mogą być różne: absorbujące dzieci, przepracowanie, stres, niezrozumienie wzajemnych potrzeb, zbyt duże zaangażowanie w inne życiowe aktywności (nawet te dobre, jak służenie innym we wspólnocie chrześcijańskiej) czy okoliczności życiowe, jak przysłowiowa „teściowa za ścianą”.

To mogą być poważne wyzwania, ale wierzymy, że pokonacie je we dwoje i właśnie te rozdziały o seksie będą dla Was zachętą!

Dwa lata temu przygotowywaliśmy się do poprowadzenia warsztatów dla małżeństw. W związku z tym poprosiliśmy klientów naszego sklepu o wypełnienie prostej anonimowej ankiety, w której żony i mężowie mieli napisać, jak chcieliby, aby współmałżonek okazywał im miłość.

Zdecydowana większość mężczyzn wskazywała na bliskość fizyczną.

Oto przykładowe wypowiedzi, w których mężowie nie owijali w bawełnę:

„Chciałbym, by moja żona sama inicjowała seks, kiedy się tego nie spodziewam”

(staż małżeństwa 10-19 lat, 3 lub więcej dzieci).

„Dużo seksu :-) Wyrażenie szacunku i miłości słowami + czuły dotyk”

(staż małżeństwa 5-9 lat, 3 lub więcej dzieci).

Niektórzy byli bardziej subtelni, ale chyba też między innymi o to im chodziło:

„Wspólny czas razem i zajmowanie się tylko sobą”

(staż małżeństwa 5-9 lat, 1 dziecko).

„Gdy okazuje czułość w sobie tylko znany sposób”

(staż małżeństwa 20-29 lat, 3 lub więcej dzieci).

Kierujemy te poradniki do małżeństw, które zasadniczo nie mają kłopotów z podejmowaniem współżycia. Jeżeli jednak u Was w tej dziedzinie występują problemy wynikające z takich czynników jak głębokie traumy z przeszłości, przeszkody natury medycznej czy fizjologicznej, poważne nałogi jednego z małżonków, niewierność – polecamy najpierw skorzystać z pomocy odpowiednich specjalistów.

To nie wstyd przejść terapię, poddać się leczeniu, przepracować przeszłość.

A jeśli jesteście wierzący, módlcie się i szukajcie chrześcijańskich doradców. Tak jak pielenie ogródka nie ma sensu, jeżeli ziemia jest pokryta kamieniami, tak samo rozwiązanie poważnych problemów jest fundamentalne, by dało się rozwijać ten delikatny, ale jakże ważny temat seksualności w małżeństwie. Co więcej, rozwiązanie poważniejszych problemów nie tylko da Wam perspektywę na lepszy seks, ale ułatwi budowanie małżeństwa w każdej innej dziedzinie życia.

Zdajemy sobie również sprawę z ograniczeń czasowych, jeśli stosujecie naturalne metody planowania rodziny, a nie zamierzacie w najbliższym czasie mieć (kolejnego) dziecka. Zachęcamy, abyście maksymalnie wykorzystywali czas niepłodny i starannie pilnowali obserwacji, aby nie tracić cennych dni intymności.

OSTATNIE SŁOWA WSTĘPU

Mam wrażenie, że duża część z nas, kobiet, zapala się do jakiegoś pomysłu, realizuje go raz i uważa, że ma „odhaczone”. Poszło dobrze, zrobiłaś, co miałaś zrobić, mąż zadowolony i po temacie. Nie, nie róbcie tak.

Chciałabym zachęcić każdą z Was, abyście potraktowały realizację zadań długofalowo. Niech nawet staną się dla Was nawykami.

Oczywiście, nie musisz próbować zastosować każdego z pomysłów (a już na pewno nie wszystkie na raz i non stop!). Pewnie znajdziesz takie, które w Waszym przypadku z jakiegoś powodu nie zadziałają. W takim razie skup się najpierw na tych, na których najbardziej będzie zależało Twojemu mężowi. Albo jeśli to dla Ciebie trudne, zabierz się na początek za coś, co uważasz za najłatwiejsze w realizacji, abyście oboje mieli jakieś poczucie sukcesu… a potem przejdź do czegoś ambitniejszego. Wybierzcie jakąś strategię i do dzieła!

Naszym pragnieniem i modlitwą jest widzieć więcej trwałych i szczęśliwych małżeństw, skłonnych do poświęceń dla tej drugiej osoby.

Mamy nadzieję, że jesteście jednym z takich małżeństw. A jeśli w ten sposób o sobie nie myślicie, to na pewno dążycie do tego, aby takim małżeństwem się stać. Wierzymy w Was!

NOTATKI

POMYSŁ 1NASTAWIAJ SIĘ NA ZBLIŻENIA

W SKRÓCIE:

Seks z mężem to nie tylko Twój „małżeński obowiązek”, ale przywilej obdarowywania miłością.

Jeśli jesteście ze sobą pokłóceni, potrzebujecie szczerze się pojednać, nim będziesz gotowa na zbliżenie.

On z reguły nie potrzebuje się nastawiać, Ty tak.

Tak jak za rozwój intelektualny, możesz wziąć odpowiedzialność za swój rozwój seksualny.

Naucz się tego, co Cię aktywuje i co Cię hamuje.

Fantazjuj na temat męża, wyobrażaj sobie przyszłe zbliżenie z nim.

Przejmuj inicjatywę, bądź obecna.

„Im więcej seksu, tym więcej seksu” – częstsze zbliżenia wyzwalają w nas ochotę na więcej.

Popracuj nad akceptacją swojego ciała.

OBOWIĄZEK?

Na pewno słyszałaś ten zwrot: „spełnić obowiązek małżeński”. Budzi on raczej negatywne skojarzenia, ale czy słusznie? Z definicji kojarzy nam się z przymusem albo choćby ze spłatą rat kredytu czy powinnościami służbowymi. Ale obowiązek wcale nie musi być przykry! Bo przecież Twoim obowiązkiem jest również kochać męża, być mu wierną i trwać przy nim do końca życia. Ślubowałaś mu to. Być może na co dzień nie myślisz o miłości do męża czy wierności względem niego jako o obowiązku, gdyż czynisz to z radością i chęcią, ale miłość i wierność wobec męża tym de facto jest – Twoim obowiązkiem jako żony.

Tak samo seks z mężem nie jest jakąś ewentualnością. Jest to Twoja powinność. Powinność, która, mam nadzieję, zwykle również jest dla Ciebie radosna.

Zapewne nawet niewierzący zainteresują się, co na ten temat mówi Biblia.

„Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby – wskutek niewstrzemięźliwości waszej – nie kusił was szatan”

(1 Koryntian 7, 3-5).

Słowo „powinność”, które pojawia się w tym tekście, oznacza po grecku to samo, co „spłata długu”. Współżycie jest to coś, co się współmałżonkowi należy. No, chyba że akurat tak się umówiliście i oddajecie się oboje czasowo modlitwie…

KONFLIKTY

„A jeśli jesteśmy w konflikcie?” – zapytasz. Wiadomo, że kiedy jesteście ze sobą pokłóceni i Wasza małżeńska jedność jest zaburzona, wtedy również nie pójdziecie na romantyczną randkę, nie zrobisz mu obiadu do pracy, nie napiszesz mu miłej wiadomości, nie wdrożysz żadnego z pomysłów na okazanie mu miłości. To normalna ludzka reakcja. Nie będziesz miała ochoty nie tylko na seks, ale może nawet na rozmowę z mężem ani nawet na spojrzenie mu w oczy. Najpierw musicie usiąść i porozmawiać – rozwiązać konflikt, pojednać się. A dopiero potem można myśleć o tej powinności, która tak naprawdę jest słodka, a nie jakaś tam przykra. Pod warunkiem, że jesteście w jedności.

Jeżeli jednak współżycie z mężem postrzegasz długoterminowo (a nie przez jeden dzień, kiedy się posprzeczaliście) jako przymus, a samo wyobrażenie o tym napawa Cię obrzydzeniem, w takim razie coś się w Waszym związku popsuło na tyle, że potrzebujecie pomocy z zewnątrz. Jeśli blokuje Cię nieprzebaczenie czy uraza wobec męża, przez dłuższy czas nosisz ją w sobie, nic nie mówisz, ale masz do niego żal, nieświadomie lub świadomie budujesz dystans – myślę, że potrzebujecie to przepracować. Zgłoście się do zaufanego duszpasterza, doradcy małżeńskiego czy terapeuty.

Czasem jest tak, że irytują nas drobnostki. Mąż nie posprzątał po sobie naczyń? Nie spędził dziś z Tobą tyle czasu, na ile miałaś nadzieję? Jeśli potrafisz mu to przebaczyć i zapomnieć od razu, obróć sprawę w żart albo w ogóle nic nie mów. A jeśli naprawdę zmniejsza to Twoją otwartość na męża, szczerze, ale bez pretensji mu to wyznaj. Może to była któraś z kolei rzecz pośród różnych okoliczności, które nie były jego winą, a Tobie jest się teraz trudniej nastawić? Pewnie sama widzisz, że to nie jest powód, żeby odmawiać mężowi zbliżenia.

RÓŻNICE W GOTOWOŚCI

Powszechnie wiadomo, że statystycznie większość kobiet ma libido niższe od mężczyzn. Widać to gołym okiem, nie trzeba nawet przytaczać badań. U zdrowego mężczyzny wystarczy, że zobaczy kawałek nagiego biustu i już jest chętny i gotowy. Być może widziałaś tego mema, gdzie podniecony facet gapi się na goły biust przebierającej się żony, ona beznamiętnie stwierdza: „Przecież widziałeś to już tysiące razy”, a on na to: „Zachód słońca też”.

Nasz organizm funkcjonuje zupełnie inaczej.

Większość kobiet potrzebuje dłuższych pocałunków, pieszczot, dotyku. Nie wystarczy nam widok nagiej klaty. Jednak nie wszyscy mężowie mają tego świadomość. Poinformuj go, jeśli czujesz, że zbyt szybko przechodzi do rzeczy. Powiedz, jakich pieszczot pragniesz albo pokieruj jego dłoń w odpowiednie rejony.

Tak naprawdę dla nas gra wstępna zaczyna się z samego rana, gdy mąż się do Ciebie miło przytulił, zanim wstał do pracy; zaczęła się w zeszły wtorek, kiedy Ci kupił kwiaty bez okazji; zaczęła się tydzień temu, kiedy Cię zabrał do tej romantycznej knajpki – i tak dalej. Częściej jednak zdarza się, że nie masz ochoty na zbliżenie, bo dziś rano odkryłaś, że on rzucił swoje wczorajsze skarpety w kąt pokoju, w zeszły wtorek niemiło się do Ciebie odezwał, a tydzień temu jak się pokłóciliście, to jeszcze w dodatku zadzwonił do mamy.

POPRACUJ NAD TYM

Dlatego potrzebujemy uświadomić sobie tryb, w jakim działa nasze ciało, jak reaguje na bodźce, i odpowiednio je sformatować, przeredagować, uregulować, skłonić – jak kto woli – by to ono posłuchało naszej woli.

A nasza wola powinna być taka, że chcemy mieć udane małżeństwo, czyli: chcemy mieć szczęśliwego męża.

Nie chodzi mi o zmuszanie się do czegoś, na co wcale nie masz ochoty. Potraktuj to raczej jak pracę nad sobą, jak samorozwój. Chcemy rozwijać się w różnych dziedzinach, na przykład uprawiać sport, uczyć się jakiegoś języka, zdobywać nowe umiejętności albo się w czymś doskonalić. Czasem początki wydają się trudne, ale kiedy już załapiesz i idzie Ci coraz lepiej, czerpiesz z tego radość i satysfakcję. Może nie jest to idealne porównanie, jednak podobnie bywa u nas, kobiet, z seksem. Praktyka czyni mistrza – powiadają.

Stań się ekspertem w dziedzinie zaspokajania potrzeb seksualnych swojego męża.

Odkryj, że okazywanie mu miłości, dawanie mu przyjemności jest Twoim powołaniem jako żony. Poza tym, kiedy on będzie wiedział, że jesteś chętna na seks z nim i Wasze zbliżenia sprawiają Ci przyjemność, jego spełnienie będzie o wiele większe niż wtedy, gdy oddajesz mu się z łaski, a Twoja postawa mówi: „Nie oczekuj, że jeszcze wyrażę entuzjazm”. W takim przypadku on być może w desperacji skorzysta, ale będzie się czuł zraniony, może nawet upokorzony, a tu już krótka droga do katastrofy w relacji.

AKTYWATORY

„No dobrze, chcę się nastawić. Tylko jak to praktycznie zrobić?” – zapytasz.

Po pierwsze, zastanów się, co Cię aktywuje seksualnie. Co sprawia, że Ci się chce, że miękną Ci nogi? Co sprawia, że poczujesz chęć spędzenia namiętnych chwil ze swoim mężem? Jakie bodźce dają Ci uczucie rozchodzącego się po ciele ciepła, mrowienia?

To mogą być nawet małe, niepozorne rzeczy. Wiele z nich jest związane z działaniem Twojego męża. Czy lubisz, kiedy mówi Ci komplementy, z czułością wypowiada Twoje imię? Kiedy kupi kwiaty bez okazji? Weźmie na romantyczny spacer? Popływa z Tobą w jeziorze przy blasku księżyca? Pozbiera bukiet jesiennych liści? Porzuca się z Tobą śnieżkami i da Ci wygrać? Narwie dziko rosnącego bzu? Może działa na Ciebie jego czuły dotyk. Albo sam fakt, że szarmancko przepuści Cię w drzwiach. Jeśli jesteś mamą małych dzieci, to na pewno masz znacznie większą ochotę na zbliżenie, kiedy on da im kolację, umyje i poczyta książkę, żebyś miała chwilę dla siebie. Generalnie zastanów się, jakie jego działanie sprawi, że w Twoich oczach będzie wyglądał jak Superman. A potem go o tym poinformuj.

Zapewniam, większość mężów skwapliwie skorzysta z takich wskazówek i ucieszy się, że może Cię lepiej zrozumieć.

Przyznam w tym miejscu, co działa na mnie. I mój mąż doskonale o tym wie. Otóż wystarczy, że mi czymś zaimponuje. A że jest człowiekiem o wielu talentach, to nie jest to trudne. Nieraz powie coś mądrego w towarzystwie. Kiedy gdzieś wyjeżdżamy, zawsze wiedziony Bożą ręką, czy jak kto woli, ponadnaturalnym darem, zaprowadzi nas w tak ciekawe, piękne, unikalne miejsca, że po prostu jestem pełna podziwu.

Druga rzecz, hojność. Może Ci się to wyda dziwne, ale piszę to dlatego, żebyś pogłówkowała i pomyślała o tak samo dziwnych z pozoru rzeczach, które akurat działają na Ciebie.

Dobrze pamiętam, w którym miejscu Ursynowa się znajdowaliśmy, gdy jadąc gdzieś autem z dziećmi, rozmawialiśmy z Danielem na zupełnie przyziemne tematy. Tłumaczył mi, na co ostatnio wydał pieniądze, z czego jaki mamy przychód i jaki mniej więcej jest bilans. Gdy prowadzimy wydawnictwo, to normalne, że każdy miesiąc jest inny niż poprzedni, więc regularnie odbywamy takie rozmowy. I Daniel mimochodem wspomniał, że poprosił naszego grafika o wystawienie większej faktury niż suma, na jaką się umawialiśmy, bo chciał go pobłogosławić. Ogólnie mój mąż wyznaje zasadę, że za dobrze wykonaną robotę chrześcijanin powinien płacić z górką – „miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą” (Łukasza 6,38). I mnie to kręci!

– Ile mu przelałeś? – spytałam, choć już i tak zrobiło mi się przyjemnie ciepło.

Wymienił kwotę. A ja na to:

– Ja już bym mogła. – Takie nasze hasło oznaczające: „Mam ochotę na seks”, czego wprost nie powiem przy dzieciach.

Daniel zawsze zostawia napiwki, nieraz zapłaci więcej komuś, kto nam świadczył jakąś usługę, wspiera różne organizacje, daje ofiary w kościele, ma serce do pomagania i służenia innym. Nie żebyśmy byli jakimiś krezusami. W naszym salonie wciąż stoi narożnik, który niegdyś należał do teściów i ma jakieś ćwierć wieku, dzieci większość swoich ubrań dostają po pociechach znajomych, a mój telefon to ledwie zipiący staruszek – z niektórych rzeczy świadomie rezygnujemy, obniżamy standard, odkładamy na później remont kuchni. Daniel jest też do bólu oszczędny, gdy chodzi o znalezienie dobrej oferty na zakup sprzętów do domu, biletów lotniczych albo rezerwację pokoju w hotelu – czyli wszędzie, gdzie jesteśmy klientami dużych firm. Ale tam, gdzie wynagradzamy ciężko pracujących ludzi – czy to grafik, mechanik, malarz czy rodzina, która prowadzi warzywniak z własnymi produktami, Daniel wybiera hojność wobec innych – i mnie się to podoba. Na mnie to działa. Jaram się tym!

A jakie zachowania i postawy Twojego męża sprawiają, że patrzysz na niego jak koń na owies? Kiedy to sobie uświadomisz, koniecznie mu o tym opowiedz, żeby wiedział, jak Cię zachęcić.

Ale nie wszystkie Twoje aktywatory mają cokolwiek wspólnego z mężem. To normalne, że jesteś bardziej na niego otwarta, kiedy jesteś wypoczęta, zrelaksowana, po przyjemnej kąpieli, może po spacerze albo lekkiej kolacji przy miłej muzyce. Może potrzebujesz chwili ciszy i spokoju z książką i kubkiem herbaty? Po prostu praktykuj i staraj się zapewnić sobie to, co Cię bardziej otworzy na Twojego męża.

FANTAZJUJ NA TEMAT MĘŻA

Skutecznie zwiększysz chęć na seks, jeśli będziesz o nim myśleć zawczasu. Zacznij sobie wyobrażać zbliżenie z mężem: jak go zaprosisz, w co się ubierzesz, czy zrobicie to w łóżku, czy wylądujecie pod prysznicem itd. Magdalena Kleczyńska, psycholog, seksuolog i autorka książek, wręcz poleca kobietom fantazjowanie na temat swoich meżów. To nas otwiera i nastawia pozytywnie, a nie jest niczym złym.

Wyobraźnia okazuje się świetnym narzędziem, byś nabrała ochoty na zbliżenie. Użyj go – efekt murowany!

HAMULCE

Z drugiej strony dobrze jest uświadomić sobie, co Cię hamuje. Co sprawia, że ochota na seks przechodzi Ci jak ręką odjął? I znów, czasem mąż zrobi lub powie coś, co Cię urazi czy odrzuci. Porozmawiaj z nim o tym. Tylko nie zaczynaj tego tematu podczas kłótni ani przed zbliżeniem (żeby nie zepsuć nastroju). Potraktuj to raczej jako informację dla niego, żeby wiedział, co może zmienić, jakich sytuacji unikać, by pomóc Wam obojgu mieć udane współżycie.

Wielu mężów nie rozumie, w jaki sposób funkcjonuje nasze ciało, jak reagujemy na różne bodźce, i stwierdzają: „Zrobiłem coś głupiego, a teraz ona chce mnie ukarać brakiem seksu”. A my po prostu tak reagujemy, kiedy zbyt wiele rzeczy nas hamuje, a zbyt mało aktywuje.

Są też inne hamujące nas czynniki, które jednak możemy zniwelować. Mieszkacie w bloku i boisz się, że sąsiedzi Was usłyszą przez otwarte okno? Zamknij okno, otworzysz, jak skończycie. Łóżko skrzypi? Niech mąż naoliwi, poprawi deskę albo znajdzie inne rozwiązanie. Stresuje cię, że dziecko jeszcze nie śpi i Was usłyszy, albo jeszcze gorzej, przytupta w piżamce i bezceremonialnie wtryni się pomiędzy Was? Puśćcie cichą muzykę, żeby wygłuszyć Was, a gdy dzieci dorastają, koniecznie zainstalujcie zamek w sypialni.

Dość istotnym hamulcem jest lęk przed poczęciem dziecka. Nie jesteś jeszcze na to gotowa albo macie już tyle dzieci, ile planowaliście. Dla większości z nas, gdy cykle są regularne, dobrze zadziała NPR, czyli naturalne metody planowania rodziny. Istnieją aplikacje do zapisywania wszelkich obserwacji, a nawet elektroniczne urządzenia pomagające rozpoznać, kiedy mamy czas płodny, a kiedy nie.

Wiem, że są okresy, kiedy ustalenie czasu niepłodnego jest utrudnione lub wręcz niemożliwe, na przykład po porodzie lub przed menopauzą… I nie mam na to gotowej odpowiedzi. Ale rozmowa z nauczycielem NPR na pewno pomoże bardziej precyzyjnie wyznaczać dni niepłodne i da Wam większe poczucie bezpieczeństwa.

Wtrącę tu jeszcze, że antykoncepcja hormonalna, a nawet niektóre leki mogą mieć wpływ na libido, także jeśli ta kwestia dotyczy Ciebie, może warto porozmawiać z lekarzem albo nauczycielem NPR – i coś zmienić.

Kiedy jesteś chora, masz stresującą sytuację w pracy czy właśnie dowiedziałaś się, że twoja przyjaciółka trafiła do szpitala, wiadomo, że dziś to nierealne i mąż na pewno zrozumie. Ale w mniej zawiłych okolicznościach życia, gdy z jakiegoś powodu naprawdę wolałabyś nie współżyć, zamiast powiedzieć mu „nie” i koniec, możesz wyjaśnić, że Twoja głowa zaprzątnięta jest czymś innym, a chciałabyś móc się skupić tylko na nim. Albo że jesteś zbyt zmęczona, więc może nie dziś, ale… „ALE umówmy się na jutro rano”. Albo pojutrze jak wróci z pracy. Powiedz mu konkretnie, kiedy.

Oszacuj najbliższy możliwy termin i obiecaj mu wspaniały seks wkrótce.

W ten sposób wysyłasz zupełnie inny komunikat i mężczyzna nie czuje się odrzucony.

Jeszcze jedna uwaga: jeśli jesteś permanentnie przemęczona, a angażujesz się dużo społecznie, może powinnaś przynajmniej na jakiś czas zrezygnować z pewnych odpowiedzialności w kościele, we wspólnocie czy w szkole Twoich dzieci? Potrzebujemy służyć innym, ale nie powinno się to odbywać kosztem braku czasu na potrzeby męża.

PRZEJMIJ INICJATYWĘ

O wiele łatwiej będzie Ci wczuć się w nastrój, jeśli to Ty zainicjujesz współżycie. Przerwij mu pracę przed komputerem czy majsterkowanie, ostentacyjnie wyjmij mu z dłoni telefon – daj mu jednoznacznie do zrozumienia, że go pragniesz tu i teraz. Gwarantuję Ci, że cokolwiek robił, rzuci to bez wahania.

Spójrz na to jako na decyzję, że chcesz mężowi okazać miłość.

Wiesz, że dla niego jest to kluczowe w Waszej relacji, więc decydujesz się na niego otworzyć, zainicjować pieszczoty i odpowiedzieć pozytywnie na jego dotyk. Spróbuj takiego podejścia, a doświadczysz, że pojawi się podniecenie i nabierzesz ochoty, której przed chwilą być może nie miałaś. To się nazywa responsywne pragnienie seksualne. Wielu seksuologów, również wspomniana już przeze mnie Magdalena Kleczyńska, też o tym mówi (polecam jej książki i podcasty na YouTube).

Rzucę też zdanie, które ta pani seksuolog często powtarza: „Im więcej seksu, tym więcej seksu”. Już tłumaczę, o co chodzi. U nas, kobiet, ciało działa w taki sposób, że podczas stosunku seksualnego uwalniają się różne hormony, m.in. testosteron, oksytocyna, fenyloetyloamina, dopamina, noradrenalina. Służą one do budowania więzi, a testosteron wyposaża nas w chęć do… kolejnego zbliżenia!

Czyli jeśli często współżyjecie, często będziesz miała ochotę na kolejny raz.

Zaspokajasz jego, a jednocześnie nakręcasz siebie na apetyt na więcej! Taki samograj – czyż to nie jest superwiadomość?

AKCEPTACJA SWOJEGO CIAŁA

Wrócę jeszcze do jednej sprawy, która często nas hamuje i myślę, że jest warta osobnego akapitu. Praktycznie każda kobieta ma jakieś kompleksy na punkcie swojego wyglądu. Tak, nawet te z nas, które wydają się ideałem kobiecego piękna.

Za duże uda, za małe piersi, krzywy nos, problemy z cerą, fałdy tłuszczyku… Chyba nie muszę dalej wymieniać, lista możliwych kompleksów nie ma końca.

Jeśli widzisz perspektywę do poprawy swojej figury, oczywiście popracuj nad tym, do czego zachęcam w pomyśle 10.

Ale pamiętaj, że przecież ten facet spośród milionów innych kobiet wybrał Ciebie! Mężczyźni kierują się tym, co ujrzą, więc jeśli myślisz, że ujęłaś go swoją nietuzinkową osobowością, wspaniałym charakterem… Owszem, tak, niedługo po tym, jak obczaił twoje nogi, spojrzał na twarz, przejechał wzrokiem po biuście i spodobało mu się to, co zobaczył.

Przyjmij, że jemu podobasz się właśnie taka, jaka jesteś, i to jest najważniejsze.

Te z Was, które mają dłuższy staż małżeński, zapewne powiedzą:

– Już nie mam dwudziestu lat, nie wyglądam tak jak w dniu ślubu.

A Twój mąż? Nie urósł mu brzuszek? Nie wypadły lub nie posiwiały włosy? Nie pojawiły się zmarszczki? Jak to ujął mój dawny znajomy, wówczas już pan dobrze po 60-tce:

– Kiedyś byłem młody i piękny, teraz jestem tylko „i”.

A jednak dla Ciebie jest piękny. Bo go kochasz. Pewnie nawet bardziej niż wtedy, gdy jeszcze byliście młodzi i głupi. No to zgadnij, co? On tak samo myśli o Tobie. Jesteś dla niego tak samo, a może nawet bardziej atrakcyjna, bo patrzy przez pryzmat Waszych wspólnych lat, tych wszystkich dobrych i trudnych chwil, przez które razem przeszliście.

Warto to celebrować przez współżycie – ten wyjątkowy dar intymności, który każde z Was przeznaczyło wyłącznie dla tej drugiej osoby. Ciesz się nim!

KOMENTARZ DANIELA

Tak, marzeniem chyba prawie każdego mężczyzny jest żona, która pragnie bliskości fizycznej z nim. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jakość jest ważniejsza niż ilość zbliżeń. A „jakością” w seksie nie jest to, jak wygląda ciało żony, ale jak bardzo żona jest zaangażowana, by czas zbliżenia był czasem spełnienia i namiętności.

PYTANIA DO MĘŻA:

1. Czy wystarczająco często obdarowuję Cię współżyciem?

 

2. Czy chciałbyś, żebym częściej przejmowała inicjatywę?

 

3. Czy masz świadomość tego, co mnie aktywuje, a co hamuje? Porozmawiajmy o tym.

 

4. Jak się czujesz, kiedy nie mam ochoty na seks? Czy pomogłoby Ci, gdybyśmy w takich przypadkach umawiali się na konkretny, bliski termin?

 

NOTATKI