Żyj w pełni - Bernardo Stamateas - ebook

Żyj w pełni ebook

Bernardo Stamateas

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

To, co ważne, dzieje się teraz.

Czy naprawdę to, co najlepsze, już minęło? Dlaczego tak łatwo idealizujemy przeszłość, zamiast dostrzec siłę tego, co dzieje się właśnie teraz? Jak przestać czekać na „lepszy moment” i zacząć budować życie pełne sensu, energii i wewnętrznego spokoju?

Odpowiedzi znajdziesz w tej książce — inspirującym przewodniku, który pomaga spojrzeć na własne życie z nowej perspektywy. Pokazuje, że każda chwila może stać się początkiem czegoś ważnego, a to, czego dziś doświadczasz, może być źródłem wzrostu, odwagi i prawdziwej satysfakcji.

Bernardo Stamateas, światowej sławy psycholog i ceniony autor bestsellerów z zakresu rozwoju osobistego, od lat pomaga ludziom lepiej rozumieć siebie i świadomie budować dobre życie.

Żyj w pełni to mądra, dodająca siły książka, która zmienia sposób myślenia i przypomina, że najcenniejszy moment nie jest przed Tobą ani za Tobą — jest właśnie dziś.

Nie odkładaj swojego życia na później. Żyj. Teraz.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 113

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł ory­gi­nalny VIDA NUTRI­TIVA

Pro­jekt okładki i stron tytu­ło­wych: Paweł Pan­cza­kie­wicz Redak­tor pro­wa­dzący: Agata Pasz­kow­ska-Pogo­rzel­ska Redak­cja języ­kowa: Joanna Kłos Korekta: Agnieszka Dudek, Joanna Kłos Redak­tor tech­niczny: Witold Kuśmier­czyk

Copy­ri­ght © for this edi­tion and trans­ation by Dres­sler Dublin sp. z o.o., Oża­rów Mazo­wiecki 2026 Vida nutri­tiva Copy­ri­ght © 2024, Ber­nardo Sta­ma­teas Copy­ri­ght © 2024, Pen­guin Ran­dom House Grupo Edi­to­rial, S.A.

No part of this book may be used or repro­du­ced in any man­ner for the pur­pose of tra­ining arti­fi­cial intel­li­gence tech­no­lo­gies or sys­tems. This work is rese­rved from text and data mining (Article 4(3) Direc­tive (EU) 2019/790).

Wydaw­nic­two Bel­lona ul. Han­kie­wi­cza 2, 02-103 War­szawa tel. +48 22 457 04 02 www.bel­lona.pl www.face­book.com/Wydaw­nic­two.Bel­lona

Księ­gar­nie inter­ne­towe: www.swiatk­siazki.pl www.ksiazki.pl

Dys­try­bu­cja Dres­sler Dublin sp. z o.o. ul. Poznań­ska 91, 05-850 Oża­rów Mazo­wiecki tel. (+ 48 22) 733 50 31/32 e-mail: dys­try­bu­cja@dres­sler.com.pl www.dres­sler.com.pl

ISBN 978-83-11-18779-5

Wer­sję elek­tro­niczną w sys­te­mie Zecer przy­go­to­wała Róża Rozaxa

Wprowadzenie

Wszy­scy pra­gniemy szczę­śli­wego, peł­nego i satys­fak­cjo­nu­ją­cego życia i sta­ramy się osią­gnąć ten cel na każ­dym jego eta­pie. Nasze życie dzieli się bowiem na etapy roz­wo­jowe: dzie­ciń­stwo, okres doj­rze­wa­nia, mło­dość, doro­słość i sta­rość. Każdy z nich ma swoje szcze­gólne cechy, są pomię­dzy nimi podo­bień­stwa, a nawet róż­nice. Możemy więc myśleć o życiu jak o łuku. Pierw­szym eta­pem jest dzie­ciń­stwo, po nim nastę­puje okres doj­rze­wa­nia, a następ­nie mło­dość. To wła­śnie w tym okre­sie odczu­wamy siłę, ener­gię i wigor; można więc uznać ten etap za szczy­towy. Następ­nie powoli poja­wia się „spa­dek”, wraz z trud­no­ściami fizycz­nymi i psy­chicz­nymi, po czym tempo życia w sta­ro­ści zaczyna zwal­niać, aż w końcu dobiega ono końca. Spójrzmy na wykres na następ­nej stro­nie.

Model ten, w który wie­rzy wiele osób, mówią­cych czę­sto: „Chciał­bym być zawsze młody” lub „Mło­dość jest naj­pięk­niej­szym okre­sem życia”, jest błędny. Dla­czego? Ponie­waż na żad­nym z eta­pów roz­wo­jo­wych nie posia­da­li­śmy wszyst­kiego i na żad­nym z nich nie pozo­sta­li­śmy z pustymi rękami. Każdy z eta­pów roz­woju ma swój urok. Ważne jest, aby go odkryć i się nim cie­szyć. Żaden etap nie jest lep­szy od innego: musimy więc w pełni cie­szyć się tym, w któ­rym się obec­nie znaj­du­jemy.

Co by się stało, gdy­by­śmy zamiast myśleć w kate­go­riach powyż­szego modelu, potrak­to­wali życie jako dra­binę, na któ­rej doda­jemy kolejne szcze­ble, dora­stamy i wspi­namy się w górę? Spójrzmy teraz na następny wykres.

Wykres ten sta­nowi pod­su­mo­wa­nie całej niniej­szej książki, przez którą przej­dziemy wspól­nie: życie pełne war­to­ści to całość pię­ciu wymia­rów, które kumu­lują się w trak­cie naszej drogi życio­wej.

Jakie jest główne zada­nie dziecka? Zabawa. Jako rodzice powin­ni­śmy dbać o to, by dzieci mogły się bawić, ponie­waż to emo­cjo­nalna pod­stawa zdro­wia psy­chicz­nego. Potem nad­cho­dzi okres doj­rze­wa­nia, któ­rego głów­nym celem jest, można by rzec, „bun­to­wa­nie się”. Ale cho­dzi tu o bunt pozy­tywny, pełen pytań i wąt­pli­wo­ści, przez który prze­ma­wiają marze­nia i plany. Dzi­siaj możemy postrze­gać życie jako prze­strzeń, w któ­rej wszy­scy potrze­bu­jemy się bawić oraz na­dal się bun­to­wać: dla­czego nie mogę się uczyć? dla­czego nie mogę podró­żo­wać?

Póź­niej wkra­czamy w etap mło­do­ści – pro­duk­tyw­no­ści – w któ­rym pra­gniemy zara­biać pie­nią­dze, podró­żo­wać, kupić samo­chód, dom i tak dalej. A jesz­cze póź­niej, po trzy­dzie­stym pią­tym roku życia, myślimy już o spra­wia­niu sobie „małych przy­jem­no­ści”, czyli robie­niu rze­czy, które przy­no­szą nam naj­więk­szą radość, aby w końcu, na sta­rość, pozo­sta­wić po sobie dzie­dzic­two dla innych.

Nie ma jed­nak zna­cze­nia, na jakim eta­pie roz­woju obec­nie się znaj­du­jesz. Zwróć uwagę na te pięć ele­men­tów, które doświad­czane jed­no­cze­śnie two­rzą życie pełne war­to­ści: na­dal się bawić, na­dal się bun­to­wać, na­dal two­rzyć, na­dal pozwa­lać sobie na radość bez poczu­cia winy oraz dążyć do tego, by być bło­go­sła­wień­stwem dla innych. Połą­cze­nie tych pię­ciu ele­men­tów sta­nowi życie pełne war­to­ści. Poni­żej omó­wimy każdy z nich z osobna, aby zbu­do­wać sobie lep­szy żywot. Gotowy? A zatem czy­taj dalej!

Rozdział 1. Toksyczne style życia

Roz­dział 1

Tok­syczne style życia

Narcystyczny styl życia

Nar­cy­styczne życie polega na życiu dla sie­bie samego, byciu osią świata, i w cen­trum uwagi. Osobą nar­cy­styczną nazy­wamy kogoś, kogo uwa­żamy za czło­wieka aro­ganc­kiego, pyszał­ko­wa­tego, zaro­zu­mia­łego, apo­dyk­tycz­nego i tym podobne. Kto kocha sie­bie nad­mier­nie, cią­gle dąży do zyska­nia podziwu innych. Cały jego świat spro­wa­dza się do: „to, co czuję”, „to, co mi się wydaje”, „to, czego pra­gnę”… Jego motto brzmi: „Kocham sie­bie, a ty nie masz zna­cze­nia i jesteś bez­war­to­ściowy”. Tym­cza­sem motto kogoś ze zdrowo wykształ­co­nym poczu­ciem wła­snej war­to­ści brzmi: „Ja jestem war­to­ściowy i ty też”.

Z ust tej osoby ni­gdy nie usły­szysz „prze­pra­szam”, „wybacz mi”, „pro­szę”. Czy znana jest jej pokora? Nie, tego typu słowa nie ist­nieją w jej słow­niku. Wręcz prze­ciw­nie: chce być trak­to­wana „wyjąt­kowo”, ale w kon­tak­tach z innymi pozo­staje zimna i wyra­cho­wana. Nie jest zdolna do intym­no­ści ani w sen­sie fizycz­nym, ani emo­cjo­nal­nym. Roz­mowy pro­wa­dzi zazwy­czaj powierz­chowne, pozba­wione głębi.

Nie potrafi też cie­szyć się praw­dzi­wymi przy­jaź­niami (gdyż nie ma zdol­no­ści do wcho­dze­nia w bli­skie rela­cje). Czy nar­cyz potrze­buje cze­goś od innych? Abso­lut­nie nie! Zwraca się do nich tylko wtedy, gdy jego celem jest zyska­nie cze­goś w zamian, czy to zwo­len­ni­ków, czy kon­tak­tów, które mogą oka­zać się przy­datne dla jego wła­snych inte­re­sów. Nie kon­sul­tuje się też z nikim, ponie­waż jego słowa są święte. I pod żad­nym pozo­rem nie przy­zna się, że potrze­buje innych, aby osią­gnąć szczyt, ponie­waż uważa, że już na nim jest! Co wię­cej, może on stwo­rzyć tok­syczną atmos­ferę nie tylko w śro­do­wi­sku rodzin­nym, ale także w miej­scu pracy.

Był jak kogut, który wie­rzył, że słońce wstało, aby posłu­chać jego śpiewu.

Geo­rge Eliot

Jeśli nar­cyz ma pod sobą innych ludzi, da im do zro­zu­mie­nia: „Jakie to szczę­ście, że może­cie być u mego boku!”. Dla niego życie to „wszystko albo nic, czerń i biel”. Nie zna pół­środ­ków. Ponie­waż zawsze sku­pia się na sobie i nie zna empa­tii, praca w zespole nie będzie dla niego łatwa. Przez empa­tię rozu­miemy zdol­ność posta­wie­nia się w sytu­acji dru­giej osoby. Dla takiego indy­wi­duum jed­nak druga osoba nie ist­nieje. Cały jego świat to on sam. Błąd zawsze leży po stro­nie innych: „nie zapew­niono mi środ­ków”, „nie pomo­gli mi”, „nie wysłali mi tego”, „nie powie­dzieli mi tam­tego”. Oczy­wi­ście robi wszystko dobrze, dzięki czemu staje się omni­po­tent­nym geniu­szem. Z dru­giej strony ni­gdy nie dopu­ści, by kto­kol­wiek pró­bo­wał pod­wa­żać jego pozy­cję. Ponadto ni­gdy nie zaak­cep­tuje tego, by ktoś mu ode­brał pierw­szeń­stwo albo by ktoś sto­jący niżej od niego w hie­rar­chii wie­dział wię­cej. W tym dru­gim przy­padku bowiem boi się, że inni zbun­tują się prze­ciw jego wła­dzy. Aby zilu­stro­wać tę cechę, mogę wspo­mnieć o moim nauczy­cielu grec­kiego, który pew­nego dnia ogło­sił nam: „Chcę, żeby­ście mieli jasność, że jedyną osobą, która się na tym zna, jestem ja. Kiedy nadej­dzie koniec roku… wszy­scy na­dal nie będzie­cie znać grec­kiego”. Osoby takie jak on nie zno­szą, gdy ktoś jest od nich lep­szy. Wyobra­żasz sobie życie z kimś takim? Cho­ciaż wszy­scy wiemy, że jeste­śmy war­to­ściowi, że nikt nie jest lep­szy ani gor­szy od innych, życie sku­pione wyłącz­nie na sobie powo­duje samot­ność i pustkę. Z pew­no­ścią nie jest to peł­nia życia.

Być dobrym tylko dla sie­bie to tak, jakby wcale nie być dobrym.

Wol­ter

Agresywny styl życia

Agre­sywny styl życia pro­wa­dzą osoby agre­sywne zarówno fizycz­nie, jak i wer­bal­nie oraz eko­no­micz­nie, a także ci, któ­rzy żyją „agre­syw­nie” i zacho­wują się w ten spo­sób w każ­dej dzie­dzi­nie. Ich motto brzmi: „Domi­nuję nad innymi, spra­wuję nad nimi wła­dzę i kon­tro­luję ich”. Ich celem jest poka­za­nie, że mają wła­dzę nad innymi. Druga osoba jest dla nich rze­czą do wyko­rzy­sta­nia. A jeśli stawi opór – agre­sor użyje siły, będzie się znę­cać i sto­so­wać prze­moc, aż osią­gnie to, czego chce. Dla­tego gdy ktoś wyzna­cza mu gra­nice – on odma­wia lub nie zga­dza się na nie i przy­stę­puje natych­miast do ataku. Inni ist­nieją po to, by się mu posłusz­nie pod­po­rząd­ko­wy­wać. Wydaje się, że w dzi­siej­szych cza­sach ten styl życia staje się coraz częst­szy. Ludzie trak­tują innych jak przed­mioty, z któ­rych korzy­stają wedle swego kaprysu, by zaspo­koić wła­sne potrzeby. Życie z takim agre­sorem w rodzi­nie wcale nie jest przy­jemne. Tego typu ludzie spra­wiają cier­pie­nie innym i zawsze znaj­dują ofiarę, na któ­rej mogą się gwał­tow­nie wyła­do­wać.

Prze­moc jest ostat­nim schro­nie­niem nie­udacz­ni­ków.

Isaac Asi­mov

Czę­sto nie wiemy, kogo mamy u swo­jego boku; zaczy­namy pozna­wać tę osobę, dopiero gdy sobie uświa­da­miamy, że nasze życie stało się kosz­ma­rem. Podob­nie jak lew postę­puje ze swoją ofiarą (którą pota­jem­nie obser­wuje przed polo­wa­niem i poka­zuje jej swoją siłę), osoby agre­sywne są bar­dzo prze­bie­głe, mówią i poru­szają się z dużym spo­ko­jem; poświę­cają cały potrzebny czas, by osią­gnąć swoje cele, dla­tego też two­rzą więź ze swoją ofiarą i wkra­czają w jej świat pry­watny. Następ­nie usta­lają dokładny moment i spo­sób, w jaki ujaw­nią swoją agre­sję. Osoba agre­sywna to nie ktoś, kto dodaje odwagi i wspiera innych, lecz kto narzuca swoją wolę, czę­sto otwar­cie oka­zu­jąc złe cechy.

W takim stylu życia obra­ża­nie, poni­ża­nie, wyśmie­wa­nie, dys­kre­dy­to­wa­nie, wro­gość, groźby, obo­jęt­ność, brak wspar­cia i empa­tii, zastra­sza­nie, obwi­nia­nie (poprzez oskar­że­nia, zaprze­cze­nia i nega­cje), wyrzuty, kry­tyka i prze­moc wobec innych są na porządku dzien­nym. Słowa i dzia­ła­nia agre­sora są w sta­nie znisz­czyć emo­cje i poczu­cie wła­snej war­to­ści osób w jego oto­cze­niu, ponie­waż jego celem jest udo­wod­nie­nie sobie i innym, że ma wła­dzę. Należy pamię­tać, że osoba agre­sywna ma dwa obli­cza. Jedno łączy się z tym, co ona mówi, a dru­gie – z tym, co naprawdę robi.

Prze­moc to strach przed ide­ałami innych.

Mahatma Gan­dhi

Co to ozna­cza? Prawa ręka będzie pró­bo­wała odwró­cić twoją uwagę, byś nie widział, co naprawdę robi lewa ręka. Będzie mówić jedno, a robić coś innego. Dla­tego musimy zawsze zwra­cać uwagę na zacho­wa­nie agre­syw­nej osoby, a nie tylko na to, co od niej sły­szymy.

Każda zdrowa rela­cja mię­dzy­ludzka opiera się bar­dziej na czy­nach niż na sło­wach. Nie ma więk­szego zna­cze­nia, czy cho­dzi o kogoś bli­skiego, członka rodziny, przy­ja­ciela, kolegę z pracy lub ze stu­diów. Nie ma też zna­cze­nia, czy dzieje się to czę­sto czy spo­ra­dycz­nie. Jeśli ktoś się znęca, obraża, dys­kre­dy­tuje, poniża, igno­ruje, bije i pró­buje kon­tro­lo­wać, ma na uwa­dze tylko jeden cel: prze­ka­zać wia­do­mość, że rzą­dzi drugą osobą.

Gwał­tow­ność głosu to czę­sto jedy­nie jęk śmierci rozumu w gar­dle.

John Fre­de­rick Boyes

Nie­zwy­kle tok­syczne jest życie w atmos­fe­rze agre­sji, gdy znę­cają się nad nami osoby, które się uśmie­chają, wydają bar­dzo miłe i sym­pa­tyczne, a w głębi duszy skry­wają ogromną dawkę stłu­mio­nego gniewu na wszyst­kich. To ludzie, o któ­rych czę­sto mówi się, że „rzu­cają kamie­niem i cho­wają rękę”. Jeśli prze­ży­wasz coś takiego, poszu­kaj pro­fe­sjo­nal­nej pomocy, aby wła­ści­wie pora­dzić sobie z tą sytu­acją, ale ni­gdy nie trak­tuj znę­ca­nia się nad tobą jako normy. Życie w pełni nie jest przy­wi­le­jem dla nie­licz­nych – powinno być dostępne dla każ­dego z nas, ponie­waż każdy zasłu­guje na zdrowe, speł­nione byto­wa­nie.

Mia­ły­śmy dwie moż­li­wo­ści: mil­czeć i umrzeć albo mówić i umrzeć. Zde­cy­do­wa­ły­śmy się mówić.

Malala Jusa­fzai

Nie pozwól nikomu ogra­ni­czać two­jego prawa do szczę­ścia.

Musimy opo­wie­dzieć się po jed­nej ze stron. Mil­cze­nie zachęca oprawcę.

Elie Wie­sel

Życie dla władzy

Psy­cho­pa­tyczne życie polega na oszu­ki­wa­niu i kła­ma­niu, bez poczu­cia winy i nie­po­koju. Jedy­nym celem takiej osoby jest gro­ma­dze­nie wła­dzy. Pro­wa­dzi ona żywot sku­piony wokół wła­dzy, czy to eko­no­micz­nej, sek­su­al­nej, poli­tycz­nej, czy też jakiej­kol­wiek innej formy przy­wódz­twa. A co to ozna­cza, że ktoś żyje, by rzą­dzić? Że działa z próż­no­ści, chwali się siłą, któ­rej nie ma, ale którą trzeba „oka­zać”, aby czuć się waż­niej­szym od innych. „Wiesz, kim ja jestem?” – pyta czę­sto psy­cho­pata. A wła­dzę buduje się dzięki wię­ziom. To dla­tego wyłącz­nie ludzie dzia­ła­jący w zespole cie­szą się praw­dziwą wła­dzą. Taki czło­wiek nie rozu­mie jed­nak, że wła­dza jest czymś tym­cza­so­wym. Nikt nie cie­szy się nią przez cały czas, ponie­waż prę­dzej czy póź­niej przej­dzie ona w ręce kogoś innego. Dla­tego też kiedy zaj­mu­jemy sta­no­wi­sko przy­wód­cze, powin­ni­śmy być w sta­nie powie­dzieć: „Ja i wła­dza nie jeste­śmy jed­no­ścią”. Jeśli utoż­sa­mimy się z wła­dzą, czy to zwią­zaną z naszą pro­fe­sją, czy to pie­niędzmi czy sta­tu­sem, a potem to stra­cimy – poczu­jemy się przy­gnę­bieni, ponie­waż uznamy, że stra­ci­li­śmy część sie­bie. Nato­miast jeśli zacho­wamy dystans i potrak­tu­jemy wła­dzę jako narzę­dzie, w dniu, gdy ją stra­cimy, nie będziemy przy­gnę­bieni, gdyż wiemy, że nie jeste­śmy toż­sami z tym narzę­dziem. Osoba o cechach psy­cho­pa­tycz­nych nie postrzega tego w ten spo­sób.

Czło­wiek, który ma wła­dzę, może czuć się pod­eks­cy­to­wany i potężny, a także wzbu­dzać zain­te­re­so­wa­nie innych. Dla­tego też wła­dza powinna zawsze być narzę­dziem w rękach zdro­wych ludzi. Sama w sobie ona nie jest ani dobra, ani zła; jest neu­tralna. To instru­ment, podob­nie jak pie­nią­dze. Stan serca osoby, która z wła­dzy korzy­sta, decy­duje o tym, czy zosta­nie ona użyta dobrze czy źle. Można ją porów­nać do młotka – czło­wiek, który się nim posłu­guje, decy­duje o tym, jak mło­tek ten zosta­nie wykorzy­stany. Wła­dza powinna być zawsze sługą, a ni­gdy panem.

Próba połą­cze­nia mądro­ści z wła­dzą rzadko bywa udana, a jeśli już, to tylko na krótki czas.

Albert Ein­stein

Są zatem ludzie, któ­rzy ucie­kają się do „psy­cho­pa­tycz­nych gie­rek”, dbają za wszelką cenę o wize­ru­nek, któ­rego tak naprawdę nie mają, lecz sami go wymy­ślają, bo uwiel­biają swoją wyide­ali­zo­waną wer­sję. Niektó­rzy z nich pro­wa­dzą owe gierki wszę­dzie tam, gdzie się poja­wią: będą cały czas poka­zy­wać swą fał­szywą twarz, pró­bu­jąc nam wmó­wić, że naprawdę się nami inte­re­sują. W isto­cie jed­nak inte­re­suje ich wyłącz­nie nasz suk­ces, sta­rają się go nam „ukraść”. Dzieje się tak, ponie­waż jako nie­udacz­nicy nie byli­by­śmy dla nich „przy­datni”.

Jeśli coś osią­gną­łeś, takie tok­syczne osoby będą chciały się z tobą skon­tak­to­wać, by cię okraść i znisz­czyć. Nie kochają nikogo, gdyż to, co ich inte­re­suje, to wła­dza i pie­nią­dze – oraz zdo­by­cie ich.

Psy­cho­pata depre­cjo­nuje innych, aby samemu czuć się wyjąt­ko­wym i szcze­gól­nym.

Vicente Gar­rido Genovés

Inni są dla nich jedy­nie środ­kiem do zyska­nia pie­nię­dzy, upra­wia­nia seksu i – jak wspo­mnie­li­śmy wcze­śniej – spra­wo­wa­nia „wła­dzy”. Chcą osią­gnąć wyłącz­nie to, co wła­dza dla nich repre­zen­tuje, nic wię­cej. Nie ma dla nich nic atrak­cyj­niej­szego i nic nie przy­wią­zuje ich bar­dziej niż rzą­dze­nie. Ono ich uwo­dzi i ośle­pia, stąd mówi się o „ero­ty­zmie wła­dzy”. Psy­cho­pata wyko­rzy­sta cię wyłącz­nie do wła­snych celów, a potem odrzuci. Możesz być jego przy­ja­cie­lem, dopóki jesteś uży­teczny dla jego pla­nów i celów; gdy jed­nak odmó­wisz mu cze­goś, o co prosi, odej­dzie albo zwróci się prze­ciwko tobie.

Im więk­sza wła­dza, tym nie­bez­piecz­niej­sze jej nad­uży­wa­nie.

Edmund Burke

Życie dla wła­dzy ozna­cza cią­głe ota­cza­nie się maskami, mani­pu­la­cją, kłam­stwami, okru­cień­stwem, powierz­chow­no­ścią i agre­sją. Dla­tego zwra­caj uwagę na sygnały ostrze­gaw­cze, które twoje ja wysyła ci pod­czas stycz­no­ści z tego rodzaju szko­dli­wymi oso­bami.

Zabez­piecz swoją intymną prze­strzeń. Przy­go­tuj pla­kat z napi­sem wiel­kimi lite­rami:

WSTĘP WZBRO­NIONY!

Życie pod dyktando innych

Życie w uza­leż­nie­niu od innych spra­wia, że strach zaj­muje miej­sce w jego cen­trum. Zazwy­czaj słowa i czyny osoby, która tak żyje, dają sygnał: „Potrze­buję cię”. To czło­wiek w isto­cie potrze­bu­jący, pozba­wiony poczu­cia siły i bez­pie­czeń­stwa. Jego egzy­sten­cja polega na życiu dla kogoś innego, zaspo­ka­ja­niu jego potrzeb, by w zamian otrzy­mać jakąś emo­cjo­nalną zapłatę. Bez obec­no­ści dru­giej osoby nie potrafi pod­jąć decy­zji ani ruszyć naprzód. Uważa, że inni powinni mu wska­zy­wać, co ma robić lub jak myśleć, ponie­waż są bar­dziej kom­pe­tentni; w głębi duszy nie czuje się pew­nie, podej­mu­jąc decy­zje samo­dziel­nie. Dla­tego nie­ustan­nie prosi wszyst­kich o radę! Tak unika swej odpo­wie­dzial­no­ści – bo jeśli coś pój­dzie źle, to prze­cież inni powie­dzieli mu, co ma robić. Kry­te­ria, któ­rymi kie­rują się pozo­stali, stają się dla niego wyznacz­ni­kiem podej­mo­wa­nia decy­zji.

Prze­wagę w rela­cji ma ten, kto mniej potrze­buje dru­giego.

Wal­ter Riso

Osoba zależna od innych nie­ustan­nie powta­rza: „Bez niego nie ist­nieję, jestem nikim”; „On jest dla mnie wszyst­kim”; „Ona jest wszyst­kim, czego potrze­buję do życia”. Zda­nia, które wydają się zaczerp­nięte z powie­ści roman­tycz­nej, są w czy­imś życiu prawdą. Kto tak żyje, nie ufa wła­snym moż­li­wo­ściom. Czuje, że nie jest w sta­nie samo­dziel­nie sta­wić czoła światu i potrze­buje „emo­cjo­nal­nego opie­kuna”, by móc spro­stać wyzwa­niom. W głębi duszy ocze­kuje, że inni spra­wią, iż będzie szczę­śliwy. To typowe dla emo­cjo­nal­nego przy­wią­zy­wa­nia się, do któ­rego skłonni bywają zarówno męż­czyźni, jak i kobiety. Ktoś tak przy­wią­zany do dru­giego czło­wieka nie­świa­do­mie lub świa­do­mie przyj­muje zało­że­nie, że tamta osoba jest waż­niej­sza od niego samego. Na pod­sta­wie tego fał­szy­wego prze­ko­na­nia dys­kwa­li­fi­kuje sie­bie, nawet nie zda­jąc sobie z tego sprawy. Samo­ocena takiego czło­wieka została „nad­szarp­nięta” i nie jest on w sta­nie widzieć sie­bie jako zdol­nego do osią­gnię­cia wszyst­kiego, co zamie­rza.

Życie dla innych spra­wia, że nasze zacho­wa­nia i myśli są obse­syj­nie sku­pione na ich potrze­bach . Zanie­dbu­jemy w ten spo­sób nasze wła­sne pra­gnie­nia, co czę­sto wyrzą­dza duże szkody w naszej samo­oce­nie.

Jeśli spoj­rzymy na przed­miot naszego przy­wią­za­nia z nowej per­spek­tywy, zro­zu­miemy, że to nie on spra­wia nam cier­pie­nie, ale spo­sób, w jaki się do niego przy­wią­zu­jemy.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki