Znać lub nie znać Jezusa - abp Grzegorz Ryś - ebook

22 osoby właśnie czytają

Opis

W swojej najnowszej książce abp Grzegorz Ryś ukazuje, że istotą bycia chrześcijaninem jest osobista relacja z Jezusem. Mądre słowa, błyskotliwe, a jednocześnie głębokie myśli czerpiące wprost z bogactwa Ewangelii nie pozwalają pozostać obojętnym wobec zaproszenia do spotkania z Jezusem.

abp Grzegorz Ryś to ceniony rekolekcjonista zakochany w Słowie Bożym, które głosi z mocą. Z wykształcenia i zamiłowania historyk Kościoła. Umiejętnie łączy działalność publicystyczną i naukową z byciem duszpasterzem. Od 2011 r. przewodniczący Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji, od 2017 r. arcybiskup metropolita łódzki. Wielorakie apostolskie zaangażowania łączy w świadectwie, że Kościół może być dla każdego.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 65

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


© Copyright by Wydawnictwo M, Kraków 2019

Redakcja

Beata Legutko

Projekt okładki

Mateusz Miernik

ISBN 978-83-8043-561-2

Dział handlowy: tel. 12-431-25-78;

fax 12-431-25-75

e-mail:[email protected]

Księgarnia wysyłkowa: tel. 12-259-00-03;

721-521-521

e-mail:[email protected]

SPOTKAĆ MISTRZA

Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się «Rabbi», albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus (Mt 23,8–10)

Doświadczenie

Jeśli chcesz pokazać ludziom, że jest Chrystus, to sam Go nie udawaj, nie ciągnij ludzi do siebie, nie zatrzymuj ludzi na sobie, nie eksponuj siebie. Jan zaświadczył o tym, że Jezus jest Chrystusem. Pokazał to życiem, pokazał swoją postawą, pokazał swoją pokorą, pokazał swoim uniżeniem się, pokazał tym, że odwraca uwagę od siebie. To jest świadectwo – tam jest Chrystus, do Niego idźcie1.

(…) Nauczycielu – gdzie mieszkasz? (J 1,38)

Jezus Chrystus nie jest Nauczycielem, jest Zbawicielem, to znaczy jest tym, który nas przeprowadza przez naszą śmierć do życia, do zmartwychwstania. Kto chce zobaczyć w Jezusie Zbawcę, nie może o Nim tylko posłuchać przez minutę, ale musi tak jak Andrzej i Jan spróbować znaleźć z Nim miejsce ciągłego spotkania – gdzie przebywasz, gdzie mieszkasz, gdzie można się z Tobą zatrzymać na dłużej. Bo dopiero wtedy, kiedy się z Nim zatrzymujesz na dłużej, możesz odkryć całą prawdę tego, co o Nim powiedział Jan: „To jest Baranek Boży”. Baranek Boży. To jest ten, który w całej wieczności jest ofiarą; jest tym, który w całej wieczności jest zabijany za ludzkie grzechy; jest tym, który jest zaprzeczeniem jakiegokolwiek egoizmu; jest tym, który jest zaprzeczeniem jakiejkolwiek koncentracji na sobie; jest tym, który nie potrafi istnieć, jak tylko istniejąc dla innych, czyniąc ze swojego życia dar dla innych. To jest Baranek Boży. Tego się nie dowiecie, słysząc jedną lekcję, jedną katechezę – tego może się dowiedzieć człowiek, który z Jezusem zdecyduje się zamieszkać w jednym domu, który się z Nim zdecyduje na spotkanie przedłużające się. I wtedy odkrywamy Jezusa, który jest Barankiem, jest istnieniem dla nas, który jest ofiarą za nas, który jest miłością dla nas. I to odkrycie sprawia, że nasze życie zaczyna mieć sens, że nasze umieranie zaczyna mieć sens, nasze bycie dla innych zaczyna mieć sens.

Jezus im rzekł: «Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć (…)» (Mt 9,15)

Jezus mówi wyraźnie, jaki jest powód postu. Nie ma powodu do postu, dokąd Oblubieniec przebywa z nami, ale kiedy Oblubieniec zostanie nam zabrany, to pojawia się bardzo poważny powód do postu. Jezus zapowiada post swoich uczniów, i ten nasz czas, który przeżywamy, jest zapowiedziany przez Jezusa – Jezus mówi: „Będą pościć”. To znaczy, że w tym naszym doświadczeniu jest miejsce na post, a nie tylko na nasycenie. Jest w naszym życiu doświadczenie nie tylko światła, ale też i ciemności. Jest w naszym życiu doświadczenie bycia z Oblubieńcem i doświadczenie tego, że może nam być On zabrany. I że mamy w życiu takie dni, kiedy, nawet przy najlepszych swoich pragnieniach, nie widzimy przy nas Jego obecności. Jest w naszym życiu miejsce na błąd, nie tylko na poprawność – zawsze poprawni, zawsze poukładani, zawsze nienaganni. Jest w naszym życiu miejsce na grzech. Jest więc powód, żeby pościć. (…) Pan jest, ale na ile ja jestem otwarty na tę obecność. I czy nie jest tak, że to, jak traktuję Jezusa, który jest absolutnie do dyspozycji, ciągle otwarty ku mnie, w tej pozycji ukrzyżowanego Pana z otwartymi ramionami, nie wymaga z mojej strony postu, pokuty, wynagrodzenia, podjęcia drogi ku Niemu, z miłością, na nowo z zawierzeniem?! Jest czas, żeby pościć.

Doświadczyć mocy Jezusa, to jest to, co świętujemy. Na dobrą sprawę zmartwychwstanie Jezusa to nie jest wydarzenie za tydzień – Jezus zmartwychwstał lat temu dwa tysiące, więcej nie umiera. Umarł dla grzechu tylko raz i teraz żyje, żyje dla Boga. Ta Wielkanoc, która nadchodzi, to nie jest nowina o tym, że właśnie Pan Jezus z grobu wyjdzie – już dawno wyszedł, słowo honoru. To jest czas dla nas, żeby nas Jezus wskrzesił z martwych, to jest dla nas święto. Będziemy świętować swoje zmartwychwstanie, będziemy świętować swoje wskrzeszenie. Wtedy jest Wielka Noc, świętowanie tego, że Jezus nas wyprowadza z grobu.

1 Wszystkie wypowiedzi pochodzą z wystąpień, homilii i spotkań abpa Grzegorza Rysia z lat 2017–2019. Wykaz wypowiedzi, wraz z adresami internetowymi, umieszczono w bibliografii na końcu książki.

Modlitwa

Panie Jezu, Chlebie Żywy. Chleb ma tylko wtedy sens, kiedy jest rozdawany. Ty chcesz być rozdawany. Jako Chleb wydajesz się w nasze ręce, byśmy Cię łamali i rozdawali braciom, byśmy Cię zanieśli innym. Przyjmujemy to posłanie, wpatrując się w Ciebie Eucharystycznego, wpatrując się w Ciebie jako w Chleb. Przyjmujemy to posłanie, chcemy Cię połamać i zanieść tym, którzy już dawno, dawno Ciebie nie spożywali; może już nawet nie są głodni. I chcemy się też uczyć męstwa w tej misji od Ciebie. Chcemy być mężni tak jak Ty, chcemy być mężni męstwem kształtowanym przez Ducha – to jest właśnie męstwo białego, kruchego Chleba, pozornie słabego, pozornie bezsilnego, pokornego, milczącego. Uczyń nas takimi, jakim Ty jesteś. Mocą Ducha, którego nam dajesz ze środka swojej męki, Baranku Boży. Mocą Ducha uczyń nas takimi jak Ty. Poślij nas z Tobą, ale na Twój sposób, w męstwie, które Ty pokazujesz i które się rodzi z miłości. Nie z pewności siebie, nie z chęci udowodnienia światu czegokolwiek – z miłości. Ty jesteś miłością. Ty żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Modlitwa zaczyna się wtedy, kiedy na pewno wiem, że jest przede mną „ty”. Co więcej, wiem, że między mną a owym Ty jest relacja miłości. I wtedy właściwie wszystko inne to już jest konsekwencja: forma, czas. Nie pytajmy się o praktykę pobożną, tylko zapytajmy się o relację do Kogoś, o kim wiem, że mnie kocha, i o kim wiem, że ja Go też kocham. Apeluję o prostotę w rozumieniu modlitwy – rozmowy z kimś, kogo kocham. I kto jest ode mnie ważniejszy. Wtedy wiem, że po mojej stronie ważniejsze jest słuchanie niż gadanie.

Kiedyś słyszałem takie piękne pouczenie, które mówi, jak wygląda najczęściej ludzka modlitwa, a jak powinna wyglądać. Najczęściej to wygląda tak, że my bierzemy kartkę, zapisujemy ją z góry na dół wszystkim tym, co nam się wydaje słuszne, dobre i dla nas szczęśliwe, i przychodzimy z tą kartką, i mówimy do Pana Jezusa: „Podpisz się”. A wiecie, jak powinno być? Przychodzisz do Pana Jezusa z pustą kartką, na dole się podpisujesz i mówisz: „Panie Jezu wpisz na tę kartkę wszystko, co Ci się żywnie podoba, a ja to zrobię – już się z góry podpisałem. Pod wszystkim, co Ty wymyśliłeś dla mnie, ja się już podpisałem”. Chcecie tak? To uważajcie, bo w Ewangelii było powiedziane, co wam Pan Jezus wpisze: „Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje”. To właśnie będzie wpisane na tej kratce. Podpiszecie się?

Bóg chce nam dać w swoim Synu relację ze sobą, bo bez relacji z Nim jesteśmy nieżywi. To jest fundamentalna relacja w naszym życiu, która sprawia, że chodzisz, że istniejesz, że jesteś potwierdzony, że Twoje życie ma sens, że Twoje życie ma wymiar wieczny. Jak to się staje, że dostajemy życie wieczne? Ano tak, że w Jezusie Bóg się staje naszym Oblubieńcem.