Zielona Szkoła. Pierwszaki z kosmosu - Rafał Witek - ebook + audiobook

Zielona Szkoła. Pierwszaki z kosmosu ebook i audiobook

Rafał Witek

4,8

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Kolejne przygody Poli oraz jej koleżanek i kolegów z pierwszej klasy, wśród  których jest  także dwójka ufoludków – Titi i Toto. Pół roku nauki już za pierwszakami, wszyscy zdążyli się przyzwyczaić do szkolnej rutyny, nawet Titi i Toto coraz lepiej dają sobie z tym radę, a teraz czeka ich wspólny wyjazd na zieloną szkołę na Kaszuby. Będzie okazja poznać miejscowe atrakcje i dowiedzieć się więcej o świecie przyrody, a także przeżyć wiele wspólnych przygód. Na pewno będzie ciekawie i wesoło!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 41

Rok wydania: 2023

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 1 godz. 2 min

Rok wydania: 2023

Lektor: Dominika Kluźniak

Oceny
4,8 (40 ocen)
36
2
0
0
2
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
azaczek1984

Nie oderwiesz się od lektury

super książka
00
Czarrrownica

Nie oderwiesz się od lektury

klasyka
00
KorJoa

Nie oderwiesz się od lektury

świetny
00
magrey

Nie oderwiesz się od lektury

😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃😃
00
pawel_p_p

Nie polecam

zghhgnjm bjjji
00



Copyright © Rafał Witek

Copyright © Wydawnictwo BIS 2023

ISBN 978-83-7551-790-3

Wydawnictwo BIS

ul. Lędzka 44a

01–446 Warszawa

tel. 22-877-27-05, 22-877-40-33

e-mail: [email protected]

www.wydawnictwobis.com.pl

To ja, Pola! Chodzę do pierwszej klasy i wiecie co? Mam w grupie dwoje ufoludków! Prawdziwych, nie przebranych! Rodzice zapisali ich do szkoły tu, na Ziemi, bo ostatnia szkoła na ich planecie została zamknięta. Ja i inne dzieci z klasy wciąż ich czegoś uczymy, a oni uczą nas. No bo wiadomo… my i oni trochę się od siebie różnimy. Ale właśnie za to się nawzajem lubimy. Byłoby smutno, gdyby wszyscy w klasie byli tacy sami. A tak – jest wesoło! Nigdy nie wiadomo, co Toto i Titi – bo tak się te nasze ufoludki nazywają – zrobią albo powiedzą. Pani twierdzi, że są tak samo nieprzewidywalni jak pogoda. Według mnie bardziej! Bo pogoda jest słoneczna albo ponura, a Toto i Titi są wielokolorowi, wielopomysłowi i wielozadaniowi. Jak to ufoludki!

Teraz już się do nich przyzwyczailiśmy. Mamy za sobą pierwsze półrocze wspólnej nauki i coraz lepiej ich rozumiemy. A oni nas. Na przykład dzisiaj było tak: nasza pani weszła do sali i powiedziała, że ma świetną wiadomość. Wszyscy nadstawili uszu. Toto i Titi zrobili to dosłownie, bo ich uszy potrafią się poruszać i obracać w kierunku, z którego dobiega dźwięk!

– W maju jedziemy na zieloną szkołę – oznajmiła pani. – To znaczy na trzydniową wycieczkę, w trakcie której będziemy mieć zajęcia.

– My mamy codziennie zieloną szkołę! – zauważyła Klara. – Dzięki Toto i Titi!

Klasa roześmiała się, bo o ufoludkach rzeczywiście czasami mówi się „zielone ludki”. Chociaż nasze ufoludki wcale takie nie są. Ich włosy i oczy potrafią zmieniać kolor w zależności od pogody albo nastroju, ale nie tylko na zielony! Raczej na taki, jaki akurat pasuje do sytuacji.

Toto i Titi też byli rozbawieni dowcipem Klary. Titi od razu wpadła na pomysł. Ona już tak ma – wciąż na coś wpada i coś wymyśla!

– Jeśli to ma być prawdziwa zielona szkoła, to wszyscy ubierzmy się na zielono! – zaproponowała. – Dzięki temu będzie pani mogła nas łatwo odróżnić od innych grup. Nie pogubimy się!

– Doskonale! – przyklasnęła pani. – Ten pomysł jest nie tylko mądry, ale i zabawny.

Cała klasa zaczęła bić Titi brawo. Aż jej się końcówki włosów rozjarzyły na bursztynowo z dumy! A ja sobie pomyślałam, że te nasze ufoludki są wielkim klasowym skarbem. I wcale nie mają zielono w głowie!

Wiecie co? Od czasu, kiedy pani nam powiedziała o tej zielonej szkole, na przerwach nie mówiliśmyo niczym innym.

– A na którą planetę polecimy? A daleko to? A jest tam kwas herbaciany? – dopytywały ufoludki.

Kwas herbaciany to ich ulubiony napój. Piją go tak jak my wodę albo soki!

Kiedy pani usłyszała te ich pytania, szczerze się ubawiła. I zaraz im wyjaśniła, że na zieloną szkołę pojedziemy na Kaszuby, a nie na żadną planetę. I że tam się jedzie autokarem, a nie rakietą. I że kwas herbaciany muszą zabrać ze sobą, tak jak zawsze. A najlepiej, gdybyśmy wszyscy mieli listę rzeczy do spakowania. Wtedy każdy będzie wiedział, co trzeba mieć w walizce, i nikt niczego nie zapomni.

No i na następnych zajęciach pani nam taką listę wypisała. Tylko… ona była bardzo dziwna.

– Dwie ciepłe bluzy, dwie pary spodni, dwie pary majtek, skarpet i podkoszulków, kurtka przeciwdeszczowa, kryte buty, kapcie, piżama, pasta i szczoteczka do zębów, ręcznik… – czytała pani.

Ta lista była nudna jak sklep z bielizną i długa jak przerwa na reklamę. Majtki, skarpety i podkoszulki w żaden sposób nie kojarzyły nam się z przygodą. Kapcie i ręczniki też nie.

– Proszę pani, a kiedy wypiszemy to, co naprawdę ważne? – zapytał Arek.

– Czyli co? – Pani nie kryła zdziwienia.

– No… na przykład lornetkę do tropienia zwierząt! Latarkę do łażenia po ciemku! Procę do strzelania do puszek! I piłkę do nogi! I siatkę na motyle!

– Tak! – dołączyła Iwonka. – I jeszcze koc do biwakowania. I kamerę do kręcenia filmików. I figurki do zabawy przed snem! I ulubione pluszaki.

W klasie zrobił się harmider. Każdy musiał powiedzieć, co by chciał zabrać na wycieczkę.

– Świetnie – powiedziała pani z tajemniczym uśmiechem, kiedy już skończyliśmy. – A zatem postanowione! Kiedy będzie wam zimno, otulicie się siatką na motyle. W razie deszczu ubierzecie się w piłkę do nogi. A po wieczornej kąpieli wytrzecie się pluszakiem!

Spojrzeliśmy na siebie z niepewnymi minami. Co też ta pani opowiada? Przygoda przygodą, ale przecież nic nie zastąpi ciepłej bluzy i czystego ręcznika! Co nie?