Wydawca: Pascal Kategoria: Styl życia Język: polski Rok wydania: 2017

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 306 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Zatrzymaj Hashimoto - Marek Zaremba

Zmień dietę i Zatrzymaj Hashimoto!

Autor od 17 lat choruje na Hashimoto i dzieli się własnym doświadczeniem!

W poradniku przekazuje praktyczną wiedzę i zalecenia, które sam stosuje. Opisuje, jak diagnozować i w naturalny sposób leczyć objawy choroby Hashimoto. Uczy, jak radzić sobie ze stresem i jak pokonać depresję. Odkrywa tajniki zdrowej kuchni i naturalnej suplementacji. Pokazuje, jak ogromną siłę mają miłość i detoks.

Odzyskaj równowagę hormonalną!

    Twoja skóra jest sucha, a włosy łamliwe?

    Nie masz siły nawet na chwilę aktywności?

    Nie możesz się skoncentrować?

    Czujesz się jak przysłowiowy sopel lodu?

    Twój żołądek i jelita ciągle strajkują?

Czy jest profilaktyka, którą możesz zastosować od dziś?

Odpowiedź brzmi... Tak!

Nie zwlekaj! Wzmocnij tarczycę!

Opinie o ebooku Zatrzymaj Hashimoto - Marek Zaremba

Fragment ebooka Zatrzymaj Hashimoto - Marek Zaremba

Książ­kę de­dy­ku­ję wszyst­kim, któ­rzy wie­rzą, że wia­ra i cier­pli­wość kro­czą tuż przed zwy­cię­stwem, a każ­da cho­ro­ba jest prze­sła­niem mi­ło­ści!

Spis treści

Karta tytułowa

Dedykacja

Od autora

Hashimoto pod lupą

Objawy i diagnozowanie

Czy można zatrzymać hashimoto? Wywiad z dr dorotą woszczyną

Dieta przy hashimoto

Nadwrażliwość pokarmowa. Wywiad z dr Teresą Partyką

Co z tym jodem?

Profil psychologiczny w leczeniu hashimoto

Żyj probiotycznie

Analiza pierwiastkowa z włosa

Rozpocznij stabilizację immunologiczną

Śniadania

Owsianka mocy!

Kasza jaglana z pesto, pieczonym burakiem i słonecznikiem

Jajka zapiekane ze szpinakiem, pieczarkami i pomidorkami

Śniadaniowy krem z pieczonych warzyw

Awokado zapiekane z jajkiem i sosem curry

Jaglane con­gee z kur­ku­mą, nutą ko­ko­so­wą i ha­shi­pe­sto

Zapiekany omlet z batatem i jarmużem

Pieczona lub grillowana cukinia i jaglany paprykarz

Muffiny migdałowo-jabłkowe z nutą imbiru

Przekąski

Pasztet z pieczonej marchewki z czarnuszką i nutą imbiru

Jaglane kotleciki z rukolą i sosem migdałowo-kurkumowym

Frytki z cukinii i sos pomidorowo-jabłkowy z nutą oregano

Pasztet z pieczonego selera i cukinii z porem i orzechem włoskim

Zupy

Zupa kokosowa z dynią i kurczakiem

Zupa mocy!

Ha­shi­ro­sół mocy z nutą sza­fra­nu

Pomidorowa z czarnym ryżem i pesto

Zupa dyniowa z jarmużem

Krem z buraka z nutą chrzanową i oliwą koperkową

Kokosowa zupa z soczewicą, cukinią, bazylią i kurkumą

Zupa z cukinii i brokułu, chipsy z buraka

Zupa paprykowo-pomidorowa i klopsiki wołowe z pietruszką

Zupa pieczarkowa z nutą kokosową

Sałatki

Sałatka z pieczonym kalafiorem i prażonymi migdałami

Sałatka z komosą, jarmużem, awokado i pieczonym batatem

Sałatka z jajkiem, marchewką i słonecznikiem

Śniadaniowa sałatka z indykiem, jarmużem i pieczoną dynią

Sałatka z kaszą jaglaną, pietruszką i granatem

Dania główne

Pulpeciki indycze z jarmużem i orzechem włoskim, gryka z burakiem

Pieczone udka z kurczaka z cytryną, komosa z groszkiem i granatem

Pieczone buraki z kaszą jaglaną i granatem

Grillowana jagnięcina z owocem granatu

Dorsz w sosie z suszonych pomidorów z bazylią i kaparami

Pieczony łosoś z tapenadą bazyliową z awokado i czarny ryż

Jaglanka w pesto z pieczonym burakiem i kalafiorem

Kotlety z kalafiora i dyni z rukolą

Pieczony ziemniak z jarmużem

Pieczone bataty z dzikim ryżem

Curry z ziemniaków i kalafiora z pomidorami

Burgery z kaczki

Gulasz mocy z dynią i komosą

Pieczone bataty z kalafiorem po indyjsku

Burger z indyka z cukinią i orzeszkami piniowymi

Kasza jaglana z ratatouille

Pieczony kurczak z brokułem i komosą

Probiotyczne

Kiszone kalafiory z marchewką, cebulą i czosnkiem

Kiszone buraki z nutą rozmarynu

Kiszona kapusta z gruszką i nutą goździków

Napary i napoje

Kompot z dynią i gruszką

Ha­shi­ka­wa z nutą ko­ko­su i kar­da­mo­nem

Herbata rooibos z koprem włoskim

Napar pietruszkowy z imbirem, cytryną i miodem akacjowym

Bibliografia

Podziękowania

Karta redakcyjna

Od autora

Roz­pocz­nę z pew­no­ścią dość za­ska­ku­ją­co: są­dzę, że cho­ro­ba Ha­shi­mo­to, któ­rą zdia­gno­zo­wa­no u mnie już po­nad 15 lat temu, sta­ła się dla mnie Bo­żym bło­go­sła­wień­stwem! Jej po­cząt­ki były bar­dzo trud­ne, ale po la­tach zma­gań, kie­dy już od­zy­ska­łem rów­no­wa­gę, oka­za­ło się, że była ona dla mnie, po pierw­sze, prze­sła­niem mi­ło­ści, a po dru­gie – nie tyl­ko im­pul­sem do zmia­ny na­wy­ków ży­wie­nio­wych, ale też dro­gą do we­wnętrz­nej wol­no­ści. Ow­szem, z każ­dą cho­ro­bą wie­le do­brych rze­czy się koń­czy, ale wie­le się rów­nież za­czy­na! Wie­rzę, że do­bry Bóg w ob­li­czu cho­ro­by za­wsze zsy­ła nam więk­sze do­bro. By to do­strzec, po­trzeb­na jest głę­bo­ka wia­ra, a tej czę­sto nam bra­ku­je. Współ­cze­sny czło­wiek sta­ra się ana­li­zo­wać wszyst­ko na­uko­wo i le­czy naj­czę­ściej ob­ja­wy, czy­li skut­ki, za­miast po­szu­kać przy­czy­ny jej po­wsta­wa­nia. W przy­pad­ku więk­szo­ści cho­rób tzw. cy­wi­li­za­cyj­nych wska­za­ne by­ło­by zro­bić ra­chu­nek su­mie­nia do­tych­cza­so­we­go sty­lu ży­cia i – co naj­waż­niej­sze – zaj­rzeć w swo­ją du­szę. Tam bo­wiem naj­czę­ściej mi­lio­ny osób do­tknię­te cho­ro­bą Ha­shi­mo­to znaj­dą od­po­wiedź, czy­li zi­den­ty­fi­ku­ją przy­czy­nę za­cho­ro­wa­nia!

Osta­tecz­nie, cho­ro­ba po­win­na nas skło­nić do zmia­ny na­sze­go ży­cia na lep­sze. Nie za­po­mi­naj­my rów­nież o ogrom­nych za­so­bach or­ga­ni­zmu do sa­mo­uz­dra­wia­nia i sły­sząc dia­gno­zę: cho­ro­ba nie­ule­czal­na, nie trak­tuj­my jej ni­czym wy­ro­ku ska­zu­ją­ce­go. Oka­zu­je się bo­wiem, że po­stęp Ha­shi­mo­to da się za­trzy­mać (a ta teza w le­kar­skich krę­gach ucho­dzi za pro­pa­gan­dę zna­chor­stwa). Je­że­li więc cho­ru­jesz na tę cho­ro­bę, nie za­mar­twiaj się. Weź so­bie do ser­ca, że nasz mi­ło­sier­ny i ko­cha­ją­cy Stwo­rzy­ciel, sko­ro do­pusz­cza u mnie i u cie­bie do roz­wi­nię­cia się tej cho­ro­by, pew­nie chciał­by, że­byś naj­pierw ro­zej­rzał się wko­ło i oce­nił kry­tycz­nie – jak ży­jesz, jak ko­chasz, jak pra­cu­jesz, jesz, śpisz i od­po­czy­wasz. Dla­cze­go? Bo praw­do­po­dob­nie wie­le spraw po­wi­nie­neś zmie­nić i tak za­cząć pro­ces zdro­wie­nia, a przy­naj­mniej nie­po­głę­bia­nia się cho­ro­by. Za­miast roz­pa­czać i la­men­to­wać, le­piej wziąć się w garść i uwie­rzyć, że za po­nie­sio­nym tru­dem czy świa­do­mym wy­rze­cze­niem kry­je się nie­wia­ry­god­na na­gro­da. Trze­ba bę­dzie cza­sem opu­ścić stre­fę kom­for­tu, zre­zy­gno­wać z wie­lu ulu­bio­nych rze­czy (ale tyl­ko na pe­wien czas), a może na­wet do­ko­nać ra­dy­kal­nych i grun­tow­nych zmian, nie tyl­ko tych die­te­tycz­nych. Le­piej tą po­sta­wą po­móc Panu Bogu w le­cze­niu, niż bi­czo­wać się po­czu­ciem winy i bez­na­dziei, szu­ka­jąc spo­so­bów na wy­zdro­wie­nie po omac­ku, bez Jego po­mo­cy. Boże Mi­ło­sier­dzie nie jest abs­trak­cją! Uzna­jąc Boga za źró­dło na­dziei, ab­so­lut­nie ni­cze­go nie tra­ci­my. Pe­wien czło­wiek, usły­szaw­szy dia­gno­zę nie­ule­czal­nej cho­ro­by on­ko­lo­gicz­nej, po­pro­sił le­ka­rza o oce­nę pro­cen­to­wej szan­sy na wy­le­cze­nie. Sły­sząc od­po­wiedź 30%, ode­tchnął z ulgą i po­wie­dział: „To do­brze, bo po­zo­sta­łe 70% to cud! ”.

W pro­ce­sie le­cze­nia ko­niecz­na bę­dzie pew­na dys­cy­pli­na, któ­ra po­pro­wa­dzi nas ku zdro­wiu, o ile po­zna­my dość szyb­ko sens na­szej cho­ro­by i po­trak­tu­je­my ją jako dro­gę do zy­ska­nia du­cho­we­go bo­gac­twa. Jak prze­czy­ta­my u Łu­ka­sza Ewan­ge­li­sty: „Każ­de kró­le­stwo we­wnętrz­nie skłó­co­ne pu­sto­sze­je” (Łk 11, 17). Tę myśl ewan­ge­licz­ną uczy­ni­łem te­ra­peu­tycz­nym klu­czem do „roz­ko­do­wa­nia” du­cho­wych uwa­run­ko­wań w tle cho­ro­by Ha­shi­mo­to. Bę­dzie­my w tej pu­bli­ka­cji drą­żyć ją we wszyst­kich moż­li­wych aspek­tach, szcze­gól­nie ana­li­zu­jąc spe­cy­fi­kę świa­ta ko­biet, o wie­le czę­ściej za­pa­da­ją­cych na tę cho­ro­bę. Cho­ro­by au­to­im­mu­no­lo­gicz­ne – a do nich za­li­cza się Ha­shi­mo­to – sta­ły się pla­gą na­szych cza­sów, a ich przy­czy­ną nie jest po­je­dyn­czy czyn­nik, np. glu­ten i jego nie­to­le­ran­cja wraz ze swy­mi skut­ka­mi. My­ślę, że in­for­ma­cje za­war­te w tej książ­ce mogą przy­czy­nić się do za­cho­wa­nia zdro­wia (czy­li do pro­wa­dze­nia wła­ści­wej pro­fi­lak­ty­ki) przez wzmoc­nie­nie funk­cji tar­czy­cy oraz do ce­lów dia­gno­stycz­nych, czy­li do iden­ty­fi­ka­cji u sie­bie zwia­stu­nów czy ob­ja­wów Ha­shi­mo­to, wie­le osób już bo­wiem na tę cho­ro­bę cho­ru­je, ale o tym nie wie!

Ana­li­za prze­bie­gu mo­jej cho­ro­by w dłu­gim okre­sie cza­su w celu iden­ty­fi­ka­cji szko­dli­we­go i wła­ści­we­go sty­lu ży­cia po­zwo­li na opty­ma­li­za­cję wy­bo­rów w od­ży­wia­niu, ak­tyw­no­ści i na­tu­ral­nej su­ple­men­ta­cji. Głów­nym ce­lem tej pu­bli­ka­cji jest też „do­ko­pa­nie” się do przy­czyn cho­ro­by (zro­zu­mie­nie pro­fi­lu psy­cho­lo­gicz­ne­go osób cho­rych na Ha­shi­mo­to) oraz od­na­le­zie­nie dro­gi do zdro­wia z uży­ciem te­ra­pii na­tu­ral­nej. Nie za­brak­nie rów­nież spraw­dzo­nych prze­pi­sów!

Cho­ro­ba au­to­im­mu­no­lo­gicz­na u wie­lu eks­per­tów i w mo­jej pry­wat­nej oce­nie jest przede wszyst­kim od­po­wie­dzią na cy­wi­li­za­cję smut­ku, lęku i tę­sk­no­ty, w któ­rej obec­nie ży­je­my, co w opty­ce me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej (ale też aka­de­mic­kiej) upo­śle­dza spraw­ność ukła­du im­mu­no­lo­gicz­ne­go. Przyj­rzy­my się, jak on funk­cjo­nu­je, jak jego funk­cji nie osła­biać i jak ją wzmac­niać.

Osob­ny roz­dział po­świę­ci­łem zro­zu­mie­niu me­cha­ni­zmu po­wsta­wa­nia tej cho­ro­by, po­wią­za­niu try­bu ży­cia z po­zio­mem od­por­no­ści or­ga­ni­zmu. Te­ra­pia z pew­no­ścią nie po­le­ga na po­chła­nia­niu gar­ścia­mi su­ple­men­tów, nie za­wsze i dla każ­de­go ta­kich sa­mych, a na­wet wręcz nie­po­trzeb­nych. W książ­ce przed­sta­wiam pię­cio­ty­go­dnio­we okre­sy do­ku­men­to­wa­ne ba­da­nia­mi la­bo­ra­to­ryj­ny­mi pod­czas bra­nia lub nie­bra­nia su­ple­men­tów. Po­sta­ram się rów­nież roz­wa­żyć wie­le wąt­pli­wo­ści do­ty­czą­cych jodu czy glu­te­nu, die­ty we­gań­skiej, die­ty pa­leo oraz wska­zać, w ja­kim po­ży­wie­niu kry­je się proz­dro­wot­na siła.

Za­miast pod­da­wać się nie­uza­sad­nio­nym lę­kom, trze­ba zmie­nić my­śle­nie i na­wy­ki i wzmoc­nić swo­ją od­por­ność na tyle, aby sta­wić czo­ło wie­lu za­gro­że­niom i od­zy­skać zdro­wie w jak naj­bar­dziej na­tu­ral­ny spo­sób, a przy oka­zji nie wpaść w la­bi­rynt „ul­traz­dro­wej” die­ty i die­te­tycz­nych uza­leż­nień. To rów­nież bar­dzo waż­ny aspekt w te­ra­pii – nie­po­pa­da­nie w ko­lej­ne skraj­no­ści. Wła­ści­wa die­ta ma bo­wiem zna­cze­nie wy­łącz­nie, kie­dy bę­dzie­my wol­ni od lęku przed je­dze­niem!

Za­daj więc so­bie, dro­gi Czy­tel­ni­ku, za­sad­ni­cze py­ta­nie już na po­cząt­ku: Czy to, za czym w ży­ciu po­dą­żasz, daje ci wol­ność, ra­dość czy może pro­wa­dzi do ży­cia peł­ne­go smut­ku i lęku? Taka au­to­dia­gno­za po­zwo­li na wła­ści­wy start w le­cze­nie, a szcze­gól­nie do­ty­czy to od­ży­wia­nia, obec­nie przy­bie­ra­ją­ce­go ob­se­syj­ną for­mę.

Pod­sta­wo­wym za­ło­że­niem przed roz­po­czę­ciem zmian i w ca­łym le­cze­niu bę­dzie cier­pli­wość.Po dru­gie w le­cze­niu cho­ro­by Ha­shi­mo­to ogrom­ną rolę od­gry­wa eli­mi­na­cja czyn­ni­ków tok­sycz­nych. Po trze­cie w me­dy­cy­nie na­tu­ral­nej suk­ce­sem we wzmac­nia­niu od­por­no­ści jest za­wsze pro­sto­ta. Do­pie­ro po czwar­te – od­ży­wia­nie i su­ple­men­ta­cja. Naj­waż­niej­szym jed­nak aspek­tem, le­żą­cym u pod­staw więk­szo­ści au­to­agre­syw­nych scho­rzeń, a przez le­ka­rzy ba­ga­te­li­zo­wa­nym, jest mi­łość. Na tych wła­śnie fi­la­rach zbu­du­je­my na­szą ha­shiu­kła­dankę w dro­dze po zdro­wie.

W trak­cie pi­sa­nia książ­ki sto­so­wa­łem róż­ne sty­le od­ży­wia­nia, ak­tyw­ność, de­toks oraz su­ple­men­ta­cję pod kon­tro­lą le­ka­rza. Przed­sta­wiam ba­da­nia dia­gno­stycz­ne, te­sty na nie­to­le­ran­cje po­kar­mo­we czy ana­li­zę pier­wiast­ko­wą wło­sa, jest na­wet moja „die­te­tycz­na spo­wiedź”, więc nie mam nic do ukry­cia! Nie pro­po­nu­ję książ­ki na­pi­sa­nej na ko­la­nie bez prze­my­śleń i do­świad­czeń, tyl­ko chcę prze­ka­zać wam rze­tel­ną wie­dzę spraw­dzo­ną w prak­ty­ce. Oczy­wi­ście nie mu­si­cie się ze wszyst­kim zga­dzać. Wa­sze le­cze­nie bę­dzie róż­ne – w za­leż­no­ści od wie­ku, płci, ob­ja­wów, współ­wy­stę­po­wa­nia in­nych do­le­gli­wo­ści, od kon­dy­cji na­rzą­dów tra­wien­nych oraz spraw­no­ści funk­cji ukła­du od­por­no­ścio­we­go. Bę­dzie za­pew­ne wy­ma­ga­ło wie­lu mo­dy­fi­ka­cji oraz in­dy­wi­du­al­ne­go po­dej­ścia. Ale je­stem prze­ko­na­ny, że po­zy­ska­na wie­dza wpro­wa­dzi was w zdrow­sze i ra­do­śniej­sze ży­cie.

W czę­ści prak­tycz­nej przed­sta­wiam wie­le prze­pi­sów, ma­jąc na­dzie­ję, że moja pro­po­zy­cja ha­shi­die­ty bę­dzie dla was in­spi­ra­cją do ży­cia w har­mo­nii ze sobą, mat­ką na­tu­rą i Stwór­cą, za­wsze pra­gną­cym na­sze­go uzdro­wie­nia. Świat, w któ­rym obec­nie ży­je­my, nie­ste­ty zo­stał już tak ob­cią­żo­ny, że za­so­by lecz­ni­czej mocy przy­ro­dy skur­czy­ły się. Nie zmie­nia to jed­nak fak­tu, że każ­de­go dnia ktoś z nas cho­ro­bę Ha­shi­mo­to da radę za­trzy­mać!

Ży­czę mi­łej ha­shi­po­dró­ży, za­pnij­my pasy i star­tuj­my po zdro­wie!

Ma­rek Za­rem­ba

Hashimoto pod lupą

Spo­łe­czeń­stwo pol­skie obec­nie nie na­le­ży do naj­zdrow­szych. Cho­ro­by są czę­ścią na­sze­go ży­cia, wpi­sa­ne w dzia­ła­nie or­ga­ni­zmu. Prze­mi­ja­my i od­cho­dzi­my, a wie­le osób na­wet nie wie, że wy­ma­ga dia­gno­sty­ki i le­cze­nia. Ży­cie z nie­ule­czal­ną cho­ro­bą, za jaką uwa­ża się Ha­shi­mo­to, może ob­cią­żać nas sta­łym lę­kiem, zaś uciąż­li­we ob­ja­wy – po­głę­biać świa­do­mość kru­cho­ści ży­cia, cza­sem na­wet od­bie­rać na­dzie­ję na lep­sze ży­cie. Ota­cza nas gąszcz cza­sem sprzecz­nych, wy­klu­cza­ją­cych się in­for­ma­cji na te­mat le­cze­nia, a osta­tecz­nie coś mu­si­my przed­się­wziąć. Jak za­cho­wać zdro­wy roz­są­dek i opty­mizm, sko­ro Ha­shi­mo­to na na­szych oczach sta­je się co­raz po­wszech­niej­szym scho­rze­niem?

Na prze­strze­ni ostat­nich kil­ku­dzie­się­ciu lat w co­raz szyb­szym tem­pie zmie­nia­ły się na­sze uwa­run­ko­wa­nia śro­do­wi­sko­we. Obec­ny styl od­ży­wia­nia kształ­tu­je głów­nie współ­cze­sna kul­tu­ra ku­li­nar­na, me­dia, blo­gos­fe­ra i prze­mysł spo­żyw­czy, a my co­raz czę­ściej, za­nim coś zje­my, wy­ma­ga­my ba­dań na­uko­wych po­twier­dza­ją­cych za­le­ty od­żyw­cze i pro­fil bez­pie­czeń­stwa po­szcze­gól­nych skład­ni­ków! Mamy do czy­nie­nia z die­te­tycz­nym cha­osem za­ka­zów i na­ka­zów je­dze­nio­wych, wciąż się zmie­nia­ją­cych. Dziś moda czy ide­olo­gia die­te­tycz­na mogą do­pro­wa­dzić nas do po­waż­nych po­wi­kłań zdro­wot­nych. Nie mo­że­my bez­kry­tycz­nie ule­gać in­tu­icyj­nej po­trze­bie zje­dze­nia cze­ko­la­dy z po­wo­du de­fi­cy­tu ma­gne­zu w or­ga­ni­zmie i po­chła­niać ca­łych jej ta­bli­czek na­raz.

Naj­częst­szą przy­czy­ną prze­wle­kłej cho­ro­by jest stres, brak ży­cio­wej har­mo­nii, wszech­obec­ne tok­sy­ny oraz nie­to­le­ran­cje po­kar­mo­we. W przy­pad­ku cho­ro­by Ha­shi­mo­to war­to pod­kre­ślić rów­nież rolę pre­dys­po­zy­cji ge­ne­tycz­nych, cze­mu po­świę­cę dal­sze roz­dzia­ły. Tak­że nie­do­ży­wie­nie or­ga­ni­zmu, za­rów­no to ko­mór­ko­we, jak i du­cho­we zbie­ra­ją żni­wa w po­sta­ci cho­rób au­to­agre­syw­nych czy no­wo­two­ro­wych! Żo­łąd­ki wy­peł­nio­ne po brze­gi ka­lo­ria­mi, a umy­sły za­tru­te ide­ami ży­cia w roz­pa­sa­niu de­gra­du­ją na­sze ży­cio­we wy­bo­ry, co­raz skraj­niej­sze, cza­sem wręcz pa­to­lo­gicz­ne. Z dru­giej stro­ny mi­ło­śni­cy ży­cia na zie­lo­nych łą­kach ca­ły­mi dnia­mi roz­my­śla­ją tyl­ko o tym, co zjeść, a war­to­ści mo­ral­ne, któ­ry­mi się w ży­ciu kie­ru­ją, nie mają nic wspól­ne­go z ową „po­zor­nie zdro­wą” die­tą, bę­dą­cą wy­łącz­nie prze­ja­wem upra­wia­nia cze­goś w ro­dza­ju sek­ciar­stwa. Zło­te ciel­ce i po­mni­ki z mar­chew­ki czy mig­da­łów to tyl­ko kwe­stia cza­su! Die­ta, o czym war­to pa­mię­tać, nie jest sama w so­bie ce­lem, lecz środ­kiem w na­szej ży­cio­wej piel­grzym­ce. Skraj­no­ści i fa­na­tycz­ne od­ży­wia­nie się sta­ną się z cza­sem ko­lej­nym znie­wo­le­niem, co mogę po­twier­dzić z per­spek­ty­wy mo­jej die­te­tycz­nej prak­ty­ki. O tym, co dla nas wła­ści­we, na­pi­sał w jed­nym z li­stów już św. Pa­weł. War­to więc jego sło­wa przy­jąć do ser­ca, bo mogą nam do­dać otu­chy w sza­lo­nym świe­cie die­to­fo­bii:

„Bo wszyst­ko, co Bóg stwo­rzył, jest do­bre, i ni­cze­go, co jest spo­ży­wa­ne z dzięk­czy­nie­niem, nie na­le­ży od­rzu­cać. Sta­je się bo­wiem po­świę­co­ne przez sło­wo Boże i przez mo­dli­twę” (1 Tm 4, 4–5).

To pierw­szy naj­waż­niej­szy punkt w na­szej te­ra­peu­tycz­nej i ho­li­stycz­nej ukła­dan­ce, po­nie­waż od po­zio­mu na­sze­go lęku za­le­ży w du­żej mie­rze to, jak przy­swa­ja­my po­karm. W tym sa­mym li­ście kil­ka wer­se­tów wcze­śniej po­ja­wia się nad­zwy­czaj traf­na i bu­dzą­ca re­flek­sję, pro­ro­cza wręcz wi­zja apo­sto­ła, któ­rą w tym miej­scu war­to rów­nież przy­to­czyć:

„Duch zaś otwar­cie mówi, że w cza­sach ostat­nich nie­któ­rzy od­pad­ną od wia­ry, skła­nia­jąc się ku du­chom zwod­ni­czym i ku na­ukom de­mo­nów. Sta­nie się to przez ta­kich, któ­rzy ob­łud­nie kła­mią, mają wła­sne su­mie­nie na­pięt­no­wa­ne. Za­bra­nia­ją oni wcho­dzić w związ­ki mał­żeń­skie, na­ka­zu­ją po­wstrzy­my­wać się od po­kar­mów, któ­re Bóg stwo­rzył, aby je przyj­mo­wa­li z dzięk­czy­nie­niem wie­rzą­cy i ci, któ­rzy po­zna­li praw­dę” (1 Tm 4, 1–3).

War­to więc się naj­pierw za­sta­no­wić, czy w ob­li­czu cho­ro­by przy­pad­kiem nie sta­łem się już ko­lej­ną ofia­rą zwod­ni­czej pro­pa­gan­dy, wpa­da­jąc w si­dła die­te­tycz­nych czy in­nych ide­olo­gii. Pro­szę mnie źle nie zro­zu­mieć, ale wy­star­czy się do­brze ro­zej­rzeć. Czyż apo­stoł Pa­weł nie miał ra­cji?

Pa­mię­taj­my, że na­uko­wy świat do­szu­ku­je się przy­czy­ny Ha­shi­mo­to wy­łącz­nie w czyn­ni­kach ze­wnętrz­nych. Jed­nak wzrost za­cho­ro­wań po­ka­zu­je, że nie ma tak na­praw­dę sku­tecz­nej te­ra­pii pro­fi­lak­tycz­nej. Dro­ga mamo czy tato – pa­mię­taj­cie, że wa­sze dzie­ci jesz­cze bar­dziej niż do­tych­czas mogą być na­ra­żo­ne na tę cho­ro­bę! Wa­sza ży­cio­wa po­sta­wa bę­dzie więc mia­ła ogrom­ny wpływ na sku­tecz­ną pro­fi­lak­ty­kę. Wiem coś na ten te­mat, gdyż na­sza star­sza cór­ka ma już ta­kie pre­dys­po­zy­cje. Co­raz czę­ściej sami za­czy­na­my się le­czyć, ko­rzy­sta­jąc z wie­dzy do­stęp­nej w In­ter­ne­cie, czę­sto na­wet sku­tecz­nie, lecz nie jest to ta­kie ła­twe i trze­ba być bar­dzo ostroż­nym. Przy­kła­dem tego może być wła­śnie cho­ro­ba Ha­shi­mo­to. Wy­star­czy wpi­sać w wy­szu­ki­war­ce „Ha­shi­mo­to le­cze­nie”, po­ska­kać po kil­ku stro­nach, aby się prze­ko­nać, że wie­le osób, włą­cza­jąc te­ra­pie na­tu­ral­ne, uzy­sku­je po­pra­wę zdro­wia. Sam w mo­jej prak­ty­ce nie­raz wi­dzia­łem pa­cjen­tów od lat zma­ga­ją­cych się z wie­lo­ma scho­rze­nia­mi, nie­udol­nie le­czo­ny­mi w ob­rę­bie ist­nie­ją­ce­go sys­te­mu ochro­ny zdro­wia, któ­rzy dzię­ki pod­ję­ciu ra­dy­kal­nych zmian sty­lu ży­cia, szczę­śli­wie po­ko­na­li cho­ro­bę. Dla­te­go po­win­ni­śmy się mo­dlić, aby w na­szym ży­ciu po­ja­wia­li się le­ka­rze i te­ra­peu­ci znaj­du­ją­cy po­mysł na sku­tecz­ne le­cze­nie na­tu­ral­ne, wspo­ma­ga­ją­ce me­to­dy me­dy­cy­ny aka­de­mic­kiej.

Nie­ste­ty praw­do­po­dob­nie więk­szość z nas wie­rzy, że sku­tecz­ne dzia­ła­nie pro­zdro­wot­ne jest zwią­za­ne wy­łącz­nie z za­awan­so­wa­ną tech­no­lo­gią i no­wo­cze­sną far­ma­ko­lo­gią. Ta więk­szość nie znaj­dzie cza­su na go­to­wa­nie, nie zre­zy­gnu­je z ulu­bio­nych ła­ko­ci. Nie uwie­rzy, że cza­sem do wzmoc­nie­nia na­sze­go roz­re­gu­lo­wa­ne­go ukła­du im­mu­no­lo­gicz­ne­go wy­star­czy zdro­wa po­ran­na zupa za­miast owsian­ki nafa­sze­ro­wa­nej cu­krem, post wa­rzyw­no-zbo­żo­wy raz w ty­go­dniu czy dłuż­szy sen oraz, co naj­waż­niej­sze – re­gu­lar­na ak­tyw­ność fi­zycz­na! Zni­ko­ma wie­dza, któ­rą otrzy­mu­je­my od en­do­kry­no­lo­ga, nie wy­star­cza jed­nak do pod­ję­cia na­tu­ral­nej te­ra­pii. Oso­bi­ście le­czę się po­nad 15 lat, a cho­ru­ję pew­nie na Ha­shi­mo­to kil­ka lat dłu­żej, po­nie­waż nie zo­sta­łem wła­ści­wie zdia­gno­zo­wa­ny. Nie mam pre­ten­sji do le­ka­rzy, po­nie­waż sam dłu­go pra­co­wa­łem na tę cho­ro­bę i otrzy­ma­łem ty­sią­ce po­uczeń od ży­cia w sty­lu: „Za­trzy­maj się, Mar­ku, to co ro­bisz, nie jest do­bre”. Ha­shi­mo­to po­nie­kąd sta­ło się dla mnie dro­gą do no­we­go ży­cia.

Za­pa­mię­taj!

W ro­zu­mie­niu na­tu­ral­nej me­dy­cy­ny ho­li­stycz­nej głów­ny­mi po­wo­da­mi cho­rób z au­to­agre­sji mogą być stres, strach i smu­tek. Dłu­go­trwa­ły stres pro­wa­dzi bo­wiem czę­sto do nie­zdro­wych wy­bo­rów ży­wie­nio­wych, ob­cią­ża­ją­cych nasz układ im­mu­no­lo­gicz­ny. Prze­wle­kły stres po­łą­czo­ny z tok­sycz­nym śro­do­wi­skiem i je­dze­niem każ­de­go dnia de­gra­du­je na­szą hor­mo­nal­ną na­wi­ga­cję.

Au­to­im­mu­no­lo­gicz­na epi­de­mia

Oko­ło 10 mi­lio­nów lu­dzi w Niem­czech cho­ru­je na Ha­shi­mo­to. Są­dząc po tych sta­ty­sty­kach, w Pol­sce rów­nież mo­że­my po­dej­rze­wać ogrom­ną ska­lę wzro­stu za­cho­ro­wań. Już w roku 2011 dane sta­ty­stycz­ne po­twier­dza­ły po­nad mi­lion przy­pad­ków (a wie­le za­cho­ro­wań jesz­cze nie zo­sta­ło zdia­gno­zo­wa­nych). Dia­gno­zu­je się ją zwy­kle u ko­biet po­wy­żej 50. roku ży­cia, cho­ciaż zda­rza się, że wy­stę­pu­je u znacz­nie młod­szych osób, tak­że u męż­czyzn i dzie­ci. Ob­ja­wy w cho­ro­bie Ha­shi­mo­to są zróż­ni­co­wa­ne. Bez­sen­ność, de­pre­sja, kom­plet­ne wy­czer­pa­nie lub nie­kon­tro­lo­wa­ne przy­ro­sty masy cia­ła to za­le­d­wie kil­ka przy­kła­dów. W ko­lej­nych roz­dzia­łach dia­gno­sty­kę ob­ja­wo­wą i róż­ni­co­wą omó­wi­my nie­co sze­rzej.

Po­łą­cze­nie me­dy­cy­ny kon­wen­cjo­nal­nej i na­tu­ral­nej daje wspa­nia­łe efek­ty. Tak zwa­na te­ra­pia pro­stych kro­ków i kon­se­kwen­cja dają szan­sę na wręcz szyb­ki po­wrót do lep­sze­go ży­cia. W ob­li­czu tak wie­lu cho­rób au­to­im­mu­no­lo­gicz­nych war­to zro­zu­mieć, że nie ist­nie­je tyl­ko je­den czyn­nik po­wo­du­ją­cy au­to­agre­sję, ale se­ria zda­rzeń oraz tzw. czyn­ni­ków spu­sto­wych, wy­wo­łu­ją­cych ka­ska­dę ob­ja­wów. Cho­ciaż cho­ro­ba zo­sta­ła po raz pierw­szy zi­den­ty­fi­ko­wa­na w roku 1912 przez Ja­poń­czy­ka Ha­ka­ru Ha­shi­mo­to, to do­pie­ro cał­kiem nie­daw­no po­stę­pu w dia­gno­sty­ce cho­rób au­to­im­mu­ni­za­cyj­nych typu Ha­shi­mo­to do­ko­nał ame­ry­kań­ski ba­dacz dr Ales­sio Fa­sa­no wraz ze swy­mi współ­pra­cow­ni­ka­mi. Spe­cja­li­ści zgod­nie wy­róż­nia­ją trzy pod­sta­wo­we czyn­ni­ki wa­run­ku­ją­ce wy­stą­pie­nie au­to­im­mu­ni­za­cji: pre­dys­po­zy­cje ge­ne­tycz­ne, czyn­ni­ki śro­do­wi­sko­we oraz pa­to­lo­gicz­ny stan je­lit. Daje nam to już pierw­szy trop do prze­glą­du na­szych do­tych­cza­so­wych wy­bo­rów ży­wie­nio­wych.

Z punk­tu wi­dze­nia me­dy­cy­ny kla­sycz­nej raz uak­tyw­nio­ny pro­ces au­to­im­mu­no­lo­gicz­ny sta­je się nie­za­leż­ny od cią­głej eks­po­zy­cji na czyn­ni­ki śro­do­wi­sko­we, a jego dzia­ła­nia nie­od­wra­cal­ne. Jed­nak nie­któ­re przy­kła­dy au­to­im­mu­ni­za­cji za­prze­cza­ją nie­od­wra­cal­no­ści tego pro­ce­su. Wy­ka­za­no, że do pod­trzy­ma­nia pa­to­lo­gicz­ne­go pro­ce­su nie­zbęd­ne jest cią­głe dzia­ła­nie czyn­ni­ków śro­do­wi­sko­wych – pi­sze o tym Iza­bel­la Wenz w swo­jej be­st­sel­le­ro­wej książ­ce Ha­shi­mo­to im Grif. Ozna­cza to, że po wy­eli­mi­no­wa­niu czyn­ni­ków spu­sto­wych pro­ces au­to­im­mu­no­lo­gicz­ny za­trzy­mu­je się i zo­sta­je od­wró­co­ny! Jed­nym z przy­kła­dów jest ce­lia­kia, po­wo­do­wa­na eks­po­zy­cją na glu­ten – zi­den­ty­fi­ko­wa­ny wy­zwa­lacz śro­do­wi­sko­wy. W więk­szo­ści przy­pad­ków ce­lia­kii wszyst­kie ob­ja­wy ustę­pu­ją po usu­nię­ciu czyn­ni­ka śro­do­wi­sko­we­go – glu­te­nu.

Prze­pusz­czal­ność je­li­to­wa może być wy­ni­kiem dzia­ła­nia kon­kret­ne­go wy­zwa­la­cza, in­nym ra­zem może być od nie­go cał­kiem nie­za­leż­na. Wy­zwo­lić cho­ro­bę mogą błę­dy die­te­tycz­ne czy ze­wnętrz­ne czyn­ni­ki śro­do­wi­sko­we po­cho­dzą­ce z prze­szłe­go, nie­zbyt zdro­we­go try­bu ży­cia, jak było w moim przy­pad­ku. Naj­trud­niej­sze jest ich zi­den­ty­fi­ko­wa­nie. Pa­cjent po­wi­nien sta­le i bez lęku po­sze­rzać wie­dzę i do­ko­ny­wać w ży­ciu mą­drych zmian, rów­no­cze­śnie ob­ser­wu­jąc sie­bie i pro­wa­dząc re­gu­lar­ną dia­gno­sty­kę. Do­brą dro­gą jest naj­pierw po­znać sie­bie, po­tem uzy­skać wgląd w śro­do­wi­sko ży­cia i w re­la­cje z naj­bliż­szy­mi, by świa­do­mie, zmie­nia­jąc styl ży­cia, zi­den­ty­fi­ko­wać czyn­ni­ki wy­zwa­la­ją­ce cho­ro­bę i, daj Boże, za­trzy­mać Ha­shi­mo­to!

Za­pa­mię­taj!

Więk­szość te­ra­peu­tów jest zgod­nych, że w przy­pad­ku cho­ro­by Ha­shi­mo­to na­le­ży za­cząć od re­duk­cji stre­su oraz re­ge­ne­ra­cji ukła­du tra­wien­ne­go. Je­że­li bo­wiem skład­ni­ki po­kar­mo­we nie są od­po­wied­nio ab­sor­bo­wa­ne, cze­go po­wo­dem może być je­den z pod­sta­wo­wych czyn­ni­ków pro­wa­dzą­cych do za­cho­ro­wa­nia na cho­ro­bę Ha­shi­mo­to – ze­spół nie­szczel­ne­go je­li­ta – die­ta może mieć za­sad­ni­czy wpływ na jej prze­bieg i le­cze­nie!

Pod­ło­że cho­ro­by

Ucze­nie się ro­zu­mie­nia cho­ro­by to waż­ny aspekt de­cy­du­ją­cy o po­wo­dze­niu te­ra­pii. Aby wy­ro­bić so­bie ob­raz zło­żo­no­ści cho­ro­by Ha­shi­mo­to z jej zróż­ni­co­wa­ny­mi ob­ja­wa­mi (czę­ste in­fek­cje, zmę­cze­nie, przy­bie­ra­nie na wa­dze, pro­ble­my tra­wien­ne czy sko­ki ci­śnie­nia, po­ja­wia­ją­ce się okre­so­wo lub cał­ko­wi­cie za­ni­ka­ją­ce), na­le­ży przyj­rzeć się bli­żej funk­cjo­no­wa­niu tar­czy­cy i funk­cji hor­mo­nów w or­ga­ni­zmie. Ha­shi­mo­to bę­dzie praw­do­po­dob­nie zaj­mo­wać two­ją uwa­gę przez całe ży­cie. W dys­ku­sjach na te­mat przy­czyn Ha­shi­mo­to wska­zu­je się na roz­ma­ite czyn­ni­ki, ale jak do­tąd nie­po­twier­dzo­ne na­uko­wo.

Za­pa­le­nie tar­czy­cy Ha­shi­mo­to jest au­to­im­mu­no­lo­gicz­nym scho­rze­niem tego na­rzą­du. Przy cho­ro­bach au­to­im­mu­no­lo­gicz­nych układ im­mu­no­lo­gicz­ny (od­por­no­ścio­wy) omył­ko­wo roz­po­zna­je wła­sną tkan­kę or­ga­ni­zmu jako obcą. Wy­twa­rza w związ­ku z tym prze­ciw­cia­ła, któ­re zwal­cza­ją „obcą” tkan­kę, czę­ścio­wo ją nisz­cząc. Oprócz prze­ciw­ciał w od­po­wie­dzi obron­nej bio­rą tak­że udział spe­cjal­ne ko­mór­ki krwi, lim­fo­cy­ty. W re­ak­cji obron­nej or­ga­ni­zmu po­wsta­je stan za­pal­ny, w przy­pad­ku Ha­shi­mo­to za­pa­le­nie tar­czy­cy. Bę­dzie­my to jesz­cze nie­raz oma­wiać i po­wta­rzać.

Z do­stęp­nej li­te­ra­tu­ry wy­ni­ka, że cho­ro­ba o wie­le czę­ściej do­ty­czy ko­biet niż męż­czyzn, zwłasz­cza ko­biet po­wy­żej 40. roku ży­cia. Moje do­świad­cze­nie wska­zu­je, że bar­dzo czę­sto ata­ku­je ona ko­bie­ty młod­sze. Nie jest do koń­ca ja­sne, dla­cze­go Ha­shi­mo­to czę­ściej do­ty­czy ko­biet. Może męż­czyź­ni nie są tak moc­no jak ko­bie­ty na­ra­że­ni na wa­ha­nia hor­mo­nal­ne (z po­wo­du krwa­wień mie­siącz­ko­wych, cią­ży czy me­no­pau­zy), od­gry­wa­ją­ce nie­po­śled­nią rolę w tym scho­rze­niu.

Choć, jak wspo­mnie­li­śmy, przy­czy­na cho­ro­by Ha­shi­mo­to nie jest do­kład­nie po­zna­na, przy­pusz­cza się, co raz jesz­cze pod­kre­ślam, że cho­ro­bę wy­wo­łu­je nie jed­na, a wie­le przy­czyn. Są jed­nak okre­ślo­ne wa­run­ki wstęp­ne, któ­re u osób do­tknię­tych tym scho­rze­niem wy­stę­pu­ją w więk­szym stop­niu. I tak na przy­kład czę­ściej ob­ser­wu­je się przy­pad­ki cho­ro­by Ha­shi­mo­to w ob­rę­bie tej sa­mej ro­dzi­ny. Mogę to raz jesz­cze po­twier­dzić, gdyż u na­szej cór­ki, któ­ra ma obec­nie 23 lata, po kon­tro­l­nym ba­da­niu krwi oraz ob­ja­wach wy­kry­to już wstęp­ne pre­dys­po­zy­cje. Wi­dać u nas po­do­bień­stwo ge­ne­tycz­ne i me­ta­bo­licz­ne, co może wzma­gać pre­dys­po­zy­cje do roz­wi­nię­cia się u niej tej cho­ro­by. Gdy­by­śmy tego nie roz­po­zna­li w porę, praw­do­po­dob­nie by do tego do­szło.

Ha­shi­mo­to czę­ściej może się ma­ni­fe­sto­wać po prze­by­ciu po­waż­nej in­fek­cji czy w sil­nych sy­tu­acjach stre­so­wych. Po­dej­rze­wam u sie­bie wy­zwa­lacz po na­głej śmier­ci mo­je­go taty (w dniu mo­ich 33 uro­dzin). Przyj­mu­je się jed­nak, że sy­tu­acje te są nie tyle przy­czy­na­mi cho­ro­by Ha­shi­mo­to, ile ra­czej czyn­ni­ka­mi ją wy­zwa­la­ją­cy­mi. Stu­diu­jąc ob­ja­wy tej cho­ro­by, do­sze­dłem do wnio­sku, że wcze­śniej mia­łem wie­le do­le­gli­wo­ści pa­su­ją­cych do jej ob­ra­zu. Spo­ży­wa­łem przede wszyst­kim wie­le pro­za­pal­nych pro­duk­tów w bar­dzo du­żej ilo­ści, jak glu­ten, na­biał czy cu­kier. Nie­ustan­nie to­wa­rzy­szył mi stres i wy­czer­pa­nie. W za­sa­dzie te pro­ble­my trwa­ły od 23 roku ży­cia, a cho­ro­ba zo­sta­ła zdia­gno­zo­wa­na 10 lat póź­niej!

O tar­czy­cy słów kil­ka

Każ­dy, kto cho­ru­je na Ha­shi­mo­to, po­wi­nien choć tro­chę po­znać funk­cję ukła­du hor­mo­nal­ne­go i jego zwią­zek z pra­cą tar­czy­cy. Szcze­gól­nie dla współ­cze­snej ko­bie­ty ta­kie tar­czy­co­we ABC bę­dzie dość istot­ne ze wzglę­du na fakt, iż cho­rób tar­czy­cy nie zli­kwi­du­je­my. Zna­jąc za­gro­że­nia i nie­wła­ści­we wpły­wy ze­wnętrz­ne, mo­że­my nie tyl­ko le­czyć, lecz na­wet za­po­bie­gać po­wsta­wa­niu cho­ro­by. Pa­mię­taj­my przede wszyst­kim o wiel­kiej od­po­wie­dzial­no­ści za na­sze dzie­ci i ich zdro­wą die­tę. Za­nie­dba­nia mogą przy­nieść cięż­kie kon­se­kwen­cje. Nie­zdia­gno­zo­wa­na w porę dys­funk­cja tar­czy­cy może na­wet do­pro­wa­dzić do pro­ble­mów z zaj­ściem w cią­żę.

Tar­czy­ca jest or­ga­nem w kształ­cie mo­ty­la usy­tu­owa­nym w przed­niej czę­ści szyi, po­ni­żej krta­ni. Skła­da się z dwóch pła­tów po­łą­czo­nych wą­ską cie­śnią, sama na­to­miast ota­cza pół­okrę­giem tcha­wi­cę i może się wo­bec niej prze­su­wać. Z tyl­nej stro­ny tar­czy­cy znaj­du­ją się czte­ry przy­tar­czy­ce (gru­czo­ły przy­tar­czycz­ne) wiel­ko­ści ziarn­ka psze­ni­cy.

Oba pła­ty tar­czy­cy dzie­lą się na mniej­sze ośrod­ki w kształ­cie płat­ków. W płat­kach tych znaj­du­ją się małe, pu­ste w środ­ku, pę­che­rzy­ki (ko­mór­ki pę­che­rzy­ko­we), oto­czo­ne miąż­szem tar­czy­cy. W tkan­ce tej pro­du­ko­wa­ne są hor­mo­ny ty­rok­sy­na (T4) i trój­jo­do­ty­ro­ni­na (T3). Oba hor­mo­ny ma­ga­zy­no­wa­ne są we­wnątrz pę­che­rzy­ków. W pła­tecz­kach znaj­du­ją się rów­nież tzw. ko­mór­ki C tar­czy­cy. Two­rzy się tam hor­mon zwa­ny kal­cy­to­ni­ną: bie­rze on udział w me­ta­bo­li­zmie wap­nio­wym (bu­do­wa ko­ści) i ma dzia­ła­nie an­ta­go­ni­stycz­ne w sto­sun­ku do pa­ra­thor­mo­nu pro­du­ko­wa­ne­go w przy­tar­czy­cach. Jako gru­czo­ły wy­dzie­la­nia we­wnętrz­ne­go tar­czy­ca i przy­tar­czy­ce uwal­nia­ją swe hor­mo­ny przez tkan­kę tar­czy­co­wą bez­po­śred­nio do przy­le­głych na­czyń krwio­no­śnych.

Jaką rolę w or­ga­ni­zmie peł­nią hor­mo­ny? Są to en­do­gen­ne, czy­li sa­mo­ist­nie wy­twa­rza­ne przez nasz ustrój sub­stan­cje che­micz­ne. Słu­żą one prze­ka­zy­wa­niu sy­gna­łów i w ten spo­sób ste­ru­ją okre­ślo­ny­mi ob­sza­ra­mi cia­ła. Po­bu­dza­ją i ha­mu­ją czyn­no­ści po­je­dyn­czych or­ga­nów lub ukła­dów oraz pro­ce­sy bio­che­micz­ne or­ga­ni­zmu. Przy bra­ku sta­bi­li­za­cji hor­mo­nal­nej może dojść do po­waż­nych po­wi­kłań i po­wsta­nia ob­ja­wów, któ­re dość czę­sto to­wa­rzy­szą w cho­ro­bie Ha­shi­mo­to, szcze­gól­nie kie­dy nie jest jesz­cze zdia­gno­zo­wa­na czy wła­ści­wie le­czo­na.

Po­nie­waż w Ha­shi­mo­to głów­ną rolę od­gry­wa­ją hor­mo­ny T4 i T3, w dal­szym cią­gu ni­niej­sze­go tek­stu, gdy mowa jest o hor­mo­nach tar­czy­co­wych, cho­dzi o te dwa hor­mo­ny. Do pro­duk­cji T4 i T3 tar­czy­ca po­trze­bu­je jodu. T4 i T3 od­gry­wa­ją waż­ną rolę w wie­lu pro­ce­sach za­cho­dzą­cych w cie­le. Po­dob­nie jak inne hor­mo­ny, aby do­trzeć do swe­go miej­sca prze­zna­cze­nia, są one przy­cze­pia­ne nie­ja­ko do okre­ślo­nych bia­łek (biał­ka trans­por­to­we). Ta kom­bi­na­cja ma ogrom­ny wpływ na całą prze­mia­nę ma­te­rii. Za­uwa­ża­my to naj­czę­ściej do­pie­ro wte­dy, gdy coś jest nie w po­rząd­ku. Na przy­kład gdy przy­bie­ra­my na wa­dze lub chud­nie­my, a na­sze tra­wie­nie, ser­ce lub ci­śnie­nie wy­ka­zu­ją od­chy­le­nia od nor­my.

Hor­mo­ny tar­czy­co­we są do­star­cza­ne na swe miej­sce prze­zna­cze­nia przez biał­ka trans­por­to­we. W obu hor­mo­nach tar­czy­co­wych roz­róż­nia się dwie for­my: hor­mo­ny ty­rok­sy­na (T4) i trój­jo­do­ty­ro­ni­na (T3) wy­stę­pu­ją w for­mie zwią­za­nej (nie­ak­tyw­nej) i wol­nej (ak­tyw­nej). Stąd roz­róż­nie­nie na T4/T3 (for­ma zwią­za­na) i fT4/fT3 (for­ma wol­na). For­ma zwią­za­na ozna­cza, że T4 i T3 są sprzę­żo­ne z biał­ka­mi trans­por­to­wy­mi. Są one przy­pię­te ni­czym ple­cak do bia­łek i w ten spo­sób trans­por­to­wa­ne na miej­sce prze­zna­cze­nia. Hor­mo­ny są nie­ak­tyw­ne do­pó­ty, do­pó­ki nie zo­sta­ną od­cze­pio­ne od bia­łek trans­por­to­wych – do­pie­ro wte­dy sta­ją się czyn­ne. T4 i T3 są więc nie­ja­ko zma­ga­zy­no­wa­ną for­mą hor­mo­nu tar­czy­co­we­go. Na­to­miast fT4 i fT3 to hor­mo­ny, któ­re w or­ga­ni­zmie ak­tyw­nie od­dzia­łu­ją na całą prze­mia­nę ma­te­rii. Ilość zwią­za­nych hor­mo­nów T4 i T3 jest znacz­nie wyż­sza niż wol­nych hor­mo­nów fT4 i fT3.

Za­pa­mię­taj!

Ucze­nie się ro­zu­mie­nia cho­ro­by jest waż­nym eta­pem w szu­ka­niu opty­mal­ne­go po­stę­po­wa­nia te­ra­peu­tycz­ne­go oraz w mo­ni­to­ro­wa­niu jego po­stę­pów. Kie­dy poza przyj­mo­wa­niem sztucz­ne­go hor­mo­nu po­dej­mu­jesz na wła­sną rękę te­ra­pię, mu­sisz do­kład­nie wie­dzieć, o co cho­dzi. Cza­sem mo­żesz się świet­nie czuć, a ba­da­nia wca­le nie będą ide­al­ne lub będą w nor­mie, a ty mo­żesz od­czu­wać dys­kom­fort. Nie­raz tego do­świad­czy­łem. Czyn­ni­kiem spraw­czym ta­kie­go sta­nu naj­czę­ściej jest stres.

Gdy z okre­ślo­nych przy­czyn, na przy­kład wsku­tek nie­wła­ści­wej lub zbyt ra­dy­kal­nej die­ty, za­ży­wa­nia pi­gu­łek an­ty­kon­cep­cyj­nych lub w okre­sie cią­ży or­ga­nizm nie dys­po­nu­je wy­star­cza­ją­cą ilo­ścią bia­łek trans­por­to­wych, w krwio­bie­gu znaj­du­je się też mniej hor­mo­nów. Tar­czy­ca otrzy­mu­je więc za­da­nie pro­duk­cji hor­mo­nów, a jed­no­cze­śnie or­ga­nizm jest sty­mu­lo­wa­ny do do­star­cze­nia więk­szej ilo­ści bia­łek trans­por­to­wych, wzra­sta więc ilość zwią­za­nych hor­mo­nów T4/T3. Gdy z ko­lei w sto­sun­ku do niej znacz­nie zmniej­szy się we krwi ilość wol­nych T4 i T3, tar­czy­ca otrzy­mu­je za­da­nie prze­kształ­ce­nia więk­szej ilo­ści hor­mo­nu zwią­za­ne­go w wol­ny. W wy­ni­ku tego po­now­nie ob­ni­ża się ilość hor­mo­nu T4 (zwią­za­ne­go).

Je­śli za­pa­le­nie tar­czy­cy Ha­shi­mo­to nie jest le­czo­ne, wy­stę­pu­ją sil­ne wa­ha­nia hor­mo­nów tar­czy­co­wych T4 i T3, to bez­po­śred­nio od­dzia­łu­je na cały me­ta­bo­lizm. Po­śred­nio mogą z tego po­wo­du ucier­pieć hor­mo­ny płcio­we (w jaj­ni­kach, gru­czo­łach pier­sio­wych, ją­drach), jak rów­nież wzrost cia­ła. Wsku­tek prze­cią­że­nia sys­te­mu im­mu­no­lo­gicz­ne­go osła­bio­na jest obro­na or­ga­ni­zmu i po­ja­wia się skłon­ność do in­fek­cji.

Do pro­duk­cji hor­mo­nów ty­rok­sy­ny (T4) i trój­jo­do­ty­ro­ni­ny (T3) tar­czy­ca po­trze­bu­je jodu. Wpływ jodu na tar­czy­cę jest więc oczy­wi­sty. Ty­rok­sy­na (T4) po­wsta­je w wy­ni­ku ab­sorp­cji jodu i po­przez od­szcze­pie­nie ato­mu jodu jest prze­kształ­ca­na w trój­jo­do­ty­ro­ni­nę (T3). Dla­te­go T4 i T3 za­wie­ra­ją jod. Przez re­cep­to­ry, któ­re są osa­dzo­ne przy ko­mór­kach tar­czy­co­wych, jod jest prze­pusz­cza­ny do ko­mó­rek. Re­cep­to­ry to czą­stecz­ki (mo­le­ku­ły) ustro­ju, któ­re mogą wy­chwy­cić lub wchła­niać sub­stan­cje. Gdy po­ziom jodu we krwi jest ni­ski, za­ko­do­wa­ne zo­sta­ją do­dat­ko­we re­cep­to­ry, tak że moż­li­we jest in­ten­syw­niej­sze wchła­nia­nie jodu. Tar­czy­ca jest zresz­tą or­ga­nem z naj­wyż­szą za­war­to­ścią tego pier­wiast­ka.

We­dług wie­lu do­stęp­nych obec­nie źró­deł, mię­dzy in­ny­mi nie­miec­kiej pu­bli­ka­cji Bir­git We­ber Das Ha­shi­mo­to Selb­sthil­fe­pro­gramm, po­win­no się zre­zy­gno­wać z do­star­cza­nia jodu na­wet w for­mie pro­duk­tów po­kar­mo­wych za­wie­ra­ją­cych jod czy też ta­ble­tek, po­nie­waż przy Ha­shi­mo­to rze­ko­mo nie wy­stę­pu­je nie­do­bór jodu, lecz do dys­po­zy­cji po­zo­sta­je zbyt mała ilość hor­mo­nów. Spra­wa dziw­na i kon­tro­wer­syj­na: jod jest nie­zbęd­ny a za­ra­zem nie­bez­piecz­ny? Zbyt duża ilość wchło­nię­te­go jodu może bo­wiem – we­dług au­tor­ki książ­ki – pro­wa­dzić do przedaw­ko­wa­nia jodu. Po­dob­no moż­na za­uwa­żyć to po sło­na­wym po­sma­ku w ustach, przy­spie­sze­niu ak­cji ser­ca (ta­chy­kar­dia), wyż­szym ci­śnie­niu lub róż­nych ob­ja­wach skór­nych, jak wy­syp­ki czy za­czer­wie­nie­nia. Ow­szem, ale py­ta­nie: ja­kie­go jodu? Tego au­to­rzy nie na­pi­sa­li. Ten nie­zwy­kle waż­ny te­mat bę­dzie­my bar­dzo do­kład­nie oma­wiać w roz­dzia­le Co z tym jo­dem?

Idź­my jed­nak da­lej na­szą hor­mo­nal­ną ukła­dan­ką. Pro­ce­sy, ste­ro­wa­ne przez hor­mo­ny tar­czy­co­we są zło­żo­ne. T4 i T3 w swo­jej wol­nej for­mie ak­tyw­nie od­dzia­łu­ją na całą prze­mia­nę ma­te­rii w cie­le. Ob­ra­zo­wa to­po­gra­fia znaj­du­je się na s. 19. Prze­mia­na ma­te­rii czy też me­ta­bo­lizm to prze­kształ­ca­nie po­kar­mu i tle­nu w ener­gię i masę cia­ła. Po­przez hor­mo­ny tar­czy­co­we do­ty­ka to układ po­kar­mo­wy (mdło­ści, pro­ble­my z tra­wie­niem), prze­mia­nę tłusz­czów (pod­wyż­szo­ny lub ob­ni­żo­ny po­ziom cho­le­ste­ro­lu, wa­ha­nia wagi cia­ła), go­spo­da­ro­wa­nie cu­krem (pod­wyż­szo­ny lub ob­ni­żo­ny po­ziom cu­kru we krwi), go­spo­dar­kę ciepl­ną (mar­z­nię­cie, poty) układ ner­wo­wy (brak ener­gii, nie­po­kój we­wnętrz­ny, mro­wie­nie dło­ni), mu­sku­la­tu­rę (skur­cze i bóle mię­śni) i układ ser­co­wo-na­czy­nio­wy.

Za­pa­mię­taj!

Gdy we krwi jest za mała ilość hor­mo­nów tar­czy­co­wych T4/T3, pod­wzgó­rze za po­śred­nic­twem hor­mo­nu TRH wzy­wa przy­sad­kę mó­zgo­wą do ak­cji. Ta wte­dy uwal­nia hor­mon TSH, któ­ry po­bu­dza tar­czy­cę do pro­duk­cji T4/T3.

Hor­mo­ny tar­czy­co­we T4/T3 są re­gu­lo­wa­ne przez znaj­du­ją­ce się w mó­zgu pod­wzgó­rze i przy­sad­kę mó­zgo­wą. Pod­wzgó­rze to waż­ny ośro­dek ste­ro­wa­nia i, po­dob­nie jak przy­sad­ka mó­zgo­wa, tak­że gru­czoł hor­mo­nal­ny. Pod­wzgó­rze i przy­sad­ka wraz z po­szcze­gól­ny­mi or­ga­na­mi sys­te­mu hor­mo­nal­ne­go pod­le­ga­ją ste­ro­wa­niu – jed­nym z nich jest tar­czy­ca, któ­ra two­rzy układ re­gu­la­cji. Pod­wzgó­rze ste­ru­je przy­sad­ką mó­zgo­wą, „wy­rzu­ca­jąc” do krwio­bie­gu hor­mon TRH (ty­re­oli­be­ry­na, hor­mon uwal­nia­ją­cy ty­ro­tro­pi­nę, ang. thy­ro­tro­pin-re­le­asing hor­mo­ne). Jed­nym z za­dań przy­sad­ki mó­zgo­wej jest po­bu­dza­nie po­szcze­gól­nych or­ga­nów ukła­du hor­mo­nal­ne­go do pro­duk­cji hor­mo­nów. Kie­dy więc przy­sad­ka mó­zgo­wa otrzy­mu­je TRH, wie, że tar­czy­ca ma pro­du­ko­wać więk­szą ilość swo­ich hor­mo­nów (T4/T3). Wy­dzie­la za­tem do krwio­bie­gu od­po­wie­dzial­ny za tar­czy­cę hor­mon TSH (ty­re­otro­pi­na, ang. thy­ro­id-sti­mu­la­ted hor­mo­ne). Ta sub­stan­cja se­mio­che­micz­na po­bu­dza tar­czy­cę do pro­duk­cji T4/T3. Po­przez cyr­ku­la­cję krwi pod­wzgó­rze do­wia­du­je się z ko­lei, czy w obie­gu jest ak­tu­al­nie wy­star­cza­ją­ca ilość hor­mo­nów tar­czy­co­wych – je­śli wy­stę­pu­je wy­star­cza­ją­ca ilość T4/T3, wstrzy­mu­je ono swój wy­rzut TRH. Dla przy­sad­ki mó­zgo­wej jest to sy­gnał do zmniej­sze­nia wy­dzie­la­nia TSH. W koń­cu tak­że tar­czy­ca zmniej­szy swo­ją pro­duk­cję T4/T3. Przy Ha­shi­mo­to układ re­gu­la­cji słu­żą­cy do ste­ro­wa­nia tar­czy­cą jest tak sil­nie an­ga­żo­wa­ny, że cała po­zo­sta­ła go­spo­dar­ka hor­mo­nal­na (na przy­kład hor­mo­ny płcio­we, hor­mo­ny me­ta­bo­li­zmu cu­kru), któ­ra jest ste­ro­wa­na przez przy­sad­kę mó­zgo­wą, może się roz­re­gu­lo­wać.

Hor­mo­nal­na na­wi­ga­cja

Je­śli cho­ro­ba Ha­shi­mo­to po­zo­sta­je nie­le­czo­na, u oko­ło ¼ cho­rych do­cho­dzi do za­kłó­ceń re­gu­la­cji w ca­łym ukła­dzie pod­wzgó­rze – przy­sad­ka mó­zgo­wa. To an­ga­żu­je na­stę­pu­ją­ce hor­mo­ny:

Es­tro­gen i pro­ge­ste­ron są pro­du­ko­wa­ne w jaj­ni­kach. Es­tro­ge­ny od­po­wia­da­ją za pierw­szą po­ło­wę cy­klu, w któ­rej na­stę­pu­je roz­rost bło­ny ślu­zo­wej ma­ci­cy. Pro­ge­ste­ron jest pro­du­ko­wa­ny po owu­la­cji i ma za za­da­nie przy­go­to­wać bło­nę ślu­zo­wą ma­ci­cy na im­plan­ta­cję (za­gnież­dże­nie) za­płod­nio­nej ko­mór­ki ja­jo­wej. Je­śli ko­mór­ka ja­jo­wa nie zo­sta­nie za­płod­nio­na, po oko­ło 14 dniach ob­ni­ża się po­ziom pro­ge­ste­ro­nu. Na­stę­pu­je men­stru­acja (okres). Gdy w wy­ni­ku za­bu­rze­nia po­zio­mu es­tro­ge­nu i pro­ge­ste­ro­nu nie doj­dzie do owu­la­cji, może mimo to wy­stą­pić krwa­wie­nie mie­siącz­ko­we. Ko­lej­ne za­kłó­ce­nia re­gu­la­cji to za­bu­rze­nia cy­klu mie­siącz­ko­we­go (dłu­gość cy­klu, brak krwa­wie­nia mie­siącz­ko­we­go lub krwa­wie­nia wy­stę­pu­ją­ce mię­dzy mie­siącz­ka­mi) oraz pro­ble­my z pla­no­wa­nym zaj­ściem w cią­żę.

Pro­lak­ty­na, hor­mon od­po­wie­dzial­ny za lak­ta­cję, ste­ru­je wy­twa­rza­niem i wy­dzie­la­niem mat­czy­ne­go mle­ka. Za­kłó­ce­nia re­gu­la­cji pro­wa­dzą do za­bu­rzeń pro­duk­cji po­kar­mu lub do nie­wy­stą­pie­nia owu­la­cji.

Te­sto­ste­ron, hor­mon mę­ski, jest wy­twa­rza­ny w ją­drach. Wpły­wa na wzrost ze­wnętrz­nych or­ga­nów płcio­wych, jak rów­nież na za­cho­wa­nia spe­cy­ficz­nie płcio­we (zob. gra­fi­ka z pra­wej). Przy za­kłó­co­nej re­gu­la­cji do­cho­dzi mię­dzy in­ny­mi do zmniej­szo­nej pro­duk­cji ko­mó­rek na­sien­nych (sper­my) lub do zwięk­szo­ne­go owło­sie­nia cia­ła.

ACTH, hor­mon ad­re­no­kor­ty­ko­tro­po­wy, ste­ru­je pro­duk­cją hor­mo­nal­ną kory nad­ner­czy. Po­szcze­gól­ne hor­mo­ny to:

An­dro­ge­ny: te hor­mo­ny mę­skie wpły­wa­ją na dru­go­rzę­do­we ce­chy płcio­we (głos, bu­do­wa cia­ła i jego mę­skie owło­sie­nie). Przy za­kłó­co­nej re­gu­la­cji po­ja­wia się nie­chęć do ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej, za­bu­rze­nia cy­klu mie­siącz­ko­we­go, ty­po­wo mę­skie owło­sie­nie cia­ła (tak­że u ko­biet), przy­rost wagi oraz trą­dzik mło­dzień­czy.

Hor­mo­ny me­ta­bo­li­zmu skład­ni­ków mi­ne­ral­nych (al­do­ste­ron) utrzy­mu­ją w rów­no­wa­dze go­spo­dar­kę sol­no-wod­ną w cie­le. Za­bu­rze­nia po­wo­du­ją pod­wyż­szo­ne względ­nie ob­ni­żo­ne ci­śnie­nie krwi.

Hor­mo­ny prze­mia­ny cu­kru (kor­ty­zol, kor­ty­zon) wpły­wa­ją na wzrost po­ziom cu­kru we krwi, mają dzia­ła­nie an­ty­aler­gicz­ne i ha­mu­ją sta­ny za­pal­ne.

STH (so­ma­to­tro­pi­na lub hor­mon wzro­stu) wpły­wa na wzrost cia­ła. Przy za­bu­rze­niach do­cho­dzi do nie­do­bo­ru wzro­stu lub zwięk­szo­ne­go wzro­stu cia­ła.

MSH (hor­mon sty­mu­lu­ją­cy me­la­no­cy­ty) wpły­wa na pig­men­ta­cję skó­ry.

Oba pła­ty bocz­ne tar­czy­cy są ze sobą po­łą­czo­ne cie­śnią. Tkan­ka tar­czy­cy za­wie­ra małe pę­che­rzy­ki, któ­re pro­du­ku­ją i ma­ga­zy­nu­ją hor­mo­ny T4/T3, jak rów­nież ko­mór­ki C, któ­re uczest­ni­czą w me­ta­bo­li­zmie wap­nio­wym (bu­do­wa ko­ści).

De­struk­cyj­ne dzie­ło prze­ciw­ciał

Za­pa­le­nie tar­czy­cy Ha­shi­mo­to i zna­na nam rów­nież cho­ro­ba Ba­se­do­wa są au­to­im­mu­no­lo­gicz­ny­mi cho­ro­ba­mi tar­czy­cy. Przy obu cho­ro­bach ko­mór­ki tar­czy­cy zo­sta­ją znisz­czo­ne przez prze­ciw­cia­ła, któ­re wy­sy­ła do obro­ny układ od­por­no­ścio­wy. Sys­tem im­mu­no­lo­gicz­ny roz­po­zna­je w tkan­ce tar­czy­cy ten sam wzór, co w nie­któ­rych za­raz­kach cho­ro­bo­twór­czych. W przy­pad­ku Ha­shi­mo­to, a tak­że cho­ro­by Ba­se­do­wa, moż­na to so­bie tak wy­obra­zić: przy nor­mal­nie pra­cu­ją­cej tar­czy­cy układ od­por­no­ścio­wy otrzy­mu­je błęd­ne in­for­ma­cje, że w or­ga­ni­zmie dzia­ła wróg. Wo­bec tego two­rzy prze­ciw­cia­ła, aby go zwal­czyć. Dla tar­czy­cy ozna­cza to, że ata­ko­wa­na jest jej wła­sna tkan­ka. Przez znisz­cze­nie ko­mó­rek tkan­ka tar­czy­cy za­bliź­nia się i nie może już speł­niać swych za­dań. Po­nie­waż układ od­por­no­ścio­wy jest prze­cią­żo­ny przez sta­łą pro­duk­cję prze­ciw­ciał, do­tknię­ci obie­ma cho­ro­ba­mi wy­ka­zu­ją skłon­no­ści do in­fek­cji. Przy Ha­shi­mo­to pod wpły­wem prze­ciw­ciał do­cho­dzi na przy­kład do zmę­cze­nia, osła­bie­nia i pro­ble­mów tra­wien­nych. Dla cho­ro­by Ba­se­do­wa ty­po­we są – przez uwa­run­ko­wa­ny za­pal­nie wzrost tkan­ki w oczo­do­łach – wy­trzesz­czo­ne oczy.

Prze­ciw­cia­ła są two­rzo­ne przez nasz układ od­por­no­ścio­wy, gdy mają zo­stać od­par­te sub­stan­cje wro­gie or­ga­ni­zmo­wi, na przy­kład za­raz­ki cho­ro­bo­twór­cze. Przy Ha­shi­mo­to ak­tyw­ne są prze­waż­nie dwa róż­ne prze­ciw­cia­ła, któ­re chcą zwal­czać do­mnie­ma­ne­go wro­ga: aTPO (prze­ciw­cia­ła prze­ciw­ko ty­re­ook­sy­da­zie), daw­niej na­zy­wa­ne prze­ciw­cia­ła­mi MAK (prze­ciw­cia­ła mi­kro­so­mal­ne), oraz aTG (prze­ciw­cia­ła prze­ciw­ko ty­re­oglo­bu­li­nie). Za­rów­no aTPO, jak i aTG przy Ha­shi­mo­to są pod­wyż­szo­ne. Poza tym są jesz­cze TRAb (au­to­prze­ciw­cia­ła prze­ciw­ko re­cep­to­ro­wi ty­re­otro­pi­ny), któ­re jed­nak nie od­gry­wa­ją żad­nej roli w Ha­shi­mo­to, na­to­miast zo­sta­ją spe­cjal­nie za­an­ga­żo­wa­ne przy cho­ro­bie Ba­se­do­wa. Spo­ra­dycz­nie może dojść do for­my mie­sza­nej Ha­shi­mo­to i cho­ro­by Ba­se­do­wa. We­dług dia­gno­zu­ją­ce­go mnie en­do­kry­no­lo­ga taka sy­tu­acja wy­stą­pi­ła wła­śnie u mnie. W tym wy­pad­ku je­dy­ną bez­po­śred­nią wska­zów­ką są jed­no­cze­śnie pod­wyż­szo­ne aTPO i TRAb (prze­ciw­cia­ła skie­ro­wa­ne prze­ciw­ko re­cep­to­ro­wi TSH). Je­śli tkan­ka tar­czy­cy przez błęd­nie po­kie­ro­wa­ny atak prze­ciw­ciał zo­sta­nie cał­ko­wi­cie lub w więk­szej czę­ści znisz­czo­na albo ilość hor­mo­nu tar­czy­co­we­go T4 do­pro­wa­dzo­na przez ty­rok­sy­nę w ta­blet­kach jest tak wy­so­ka, że tar­czy­ca pra­cu­je już bar­dzo sła­bo albo już w ogó­le nie pra­cu­je, spa­da tak­że ilość prze­ciw­ciał, gdyż układ od­por­no­ścio­wy się uspo­ka­ja.

Je­śli po ata­ku prze­ciw­ciał tkan­ka tar­czy­cy ob­umrze, na­stę­pu­je na­gły „wy­lew” zma­ga­zy­no­wa­nych w niej hor­mo­nów. Wsku­tek tego po­ziom hor­mo­nów (T4/T3, fT3/fT4) we krwi wzra­sta i do­cho­dzi do przej­ścio­wej nad­czyn­no­ści tar­czy­cy (hi­per­ty­re­ozy). Wte­dy przy­sad­ka za­trzy­mu­je „wy­rzut” TSH. T4 jest więc jesz­cze mniej pro­du­ko­wa­ne niż przed śmier­cią ko­mó­rek i jest też mniej prze­kształ­ca­ne w T3. Je­śli „wy­la­ny” hor­mon zo­sta­nie zu­ży­ty, tar­czy­ca zo­sta­je uśpio­na i do­cho­dzi do nie­do­czyn­no­ści (hi­po­ty­re­ozy).

Za­pa­mię­taj!

W cza­sie fazy nad­czyn­no­ści tar­czy­ca w pierw­szej ko­lej­no­ści wstrzy­mu­je pro­duk­cję T4/T3, po­nie­waż przy­sad­ka mó­zgo­wa nie wy­rzu­ca już TSH. Przez re­gu­lar­ne przyj­mo­wa­nie T4 or­ga­nizm jest za­sad­ni­czo mniej pod­da­ny sil­nym wa­ha­niom. Dla­te­go twój le­karz po­wi­nien do­pa­so­wać daw­kę hor­mo­nów do two­je­go sta­dium tar­czy­co­we­go i twe­go sa­mo­po­czu­cia.

Aby wy­rów­nać wa­ha­nia hor­mo­nal­ne spo­wo­do­wa­ne nad­czyn­no­ścią i nie­do­czyn­no­ścią tar­czy­cy, za­le­ca się przyj­mo­wać hor­mon T4 jako lek (ty­rok­sy­nę). Dzię­ki re­gu­lar­ne­mu przyj­mo­wa­niu po­ziom hor­mo­nu jest utrzy­my­wa­ny na sta­łej wy­so­ko­ści i od­cią­ża tar­czy­cę. Do wa­hań mię­dzy nad- i nie­do­czyn­no­ścią tar­czy­cy do­cho­dzi głów­nie wte­dy, gdy ob­umie­ra ka­wa­łek tar­czy­cy i wszyst­kie zma­ga­zy­no­wa­ne hor­mo­ny zo­sta­ją na­gle uwol­nio­ne. Tak­że wa­run­ki by­to­we od­gry­wa­ją pew­ną rolę (na przy­kład dra­koń­skie die­ty, zbyt in­ten­syw­ne spor­ty wy­czy­no­we czy cią­ża). Przez re­gu­lar­ne przyj­mo­wa­nie T4 uni­ka­my więc sy­tu­acji, w któ­rej tar­czy­ca dra­stycz­nie wcho­dzi w nie­do­czyn­ność i po­ja­wia­ją się sil­ne ob­ja­wy.

Współ­wy­stę­pu­ją­ce cho­ro­by prze­wle­kłe

Wraz z Ha­shi­mo­to może iść w pa­rze wie­le in­nych cho­rób. Ich przy­czy­ną są de­re­gu­la­cje w ukła­dzie pod­wzgó­rze – przy­sad­ka mó­zgo­wa, któ­re pro­wa­dzą do za­bu­rzeń w in­nych ukła­dach na­rzą­dów or­ga­ni­zmu, przez co zda­je się po­wsta­wać skłon­ność do dal­szych chro­nicz­nych cho­rób. Po­ni­żej przy­to­czo­ne są ko­lej­no ob­ra­zy cho­rób i ich głów­ne ob­ja­wy, naj­czę­ściej to­wa­rzysz­ce Ha­shi­mo­to:

Cho­ro­ba Ba­se­do­wa (au­to­im­mu­no­lo­gicz­na cho­ro­ba tar­czy­cy): „wy­trzesz­czo­ne” oczy, bie­gun­ka, czę­sto­skurcz ser­ca, do­dat­ko­we skur­cze ser­ca, drże­nie (wszyst­kie ob­ja­wy nad­czyn­no­ści tar­czy­cy).

In­su­li­no­opor­ność (cu­krzy­ca): czę­ste od­da­wa­nie mo­czu, pra­gnie­nie, uczu­cie sła­bo­ści, zmę­cze­nie, pod­wyż­szo­ny po­ziom cu­kru we krwi.

Cho­ro­by ukła­du mię­śnio­we­go (za­bu­rze­nia go­spo­dar­ki hor­mo­nal­nej, układ ner­wo­wy, me­ta­bo­lizm, wpływ tok­syn, wi­ru­sy, bak­te­rie): bóle, osła­bie­nie, stward­nie­nie i na­pię­cie mię­śni.

Cho­ro­ba Ad­di­so­na (scho­rze­nie kory nad­ner­czy): „głód soli”, brą­zo­we za­bar­wie­nie skó­ry (bez opa­la­nia się), niż­sze ci­śnie­nie, bie­gun­ka, wy­mio­ty.

Ze­spół Cu­shin­ga (pod­wyż­szo­ny po­ziom kor­ty­zo­lu przez pod­wyż­szo­ne ACTH): wy­so­kie ci­śnie­nie, oty­łość brzusz­na (tu­łów jest okrą­gły), twarz księ­ży­co­wa­ta (okrą­gła i czer­wo­na), by­czy kark, ob­ja­wy cu­krzy­cy.

Ze­spół Con­na (za­bu­rze­nia kory nad­ner­czy z pod­wyż­szo­ną pro­duk­cją al­do­ste­ro­nu): wy­so­kie ci­śnie­nie, za­twar­dze­nia, za­bu­rze­nia ryt­mu ser­ca, czę­ste od­da­wa­nie mo­czu, wzmo­żo­ne pra­gnie­nie.

Za­bu­rze­nia wzro­stu (za­bu­rze­nia przy­sad­ki mó­zgo­wej w dzie­dzi­nie hor­mo­nu wzro­stu STH): od nie­do­bo­ru wzro­stu po akro­me­ga­lię.

Cho­ro­by ukła­du ner­wo­we­go (za­bu­rze­nia go­spo­dar­ki hor­mo­nal­nej, ukła­du ner­wo­we­go, prze­mia­ny ma­te­rii): od apa­tii po nad­po­bu­dli­wość.

Objawy i diagnozowanie

W ostat­nich la­tach ob­ser­wu­je­my gwał­tow­nie ro­sną­ce za­in­te­re­so­wa­nie tra­dy­cyj­ny­mi me­to­da­mi lecz­ni­czy­mi. Ro­śnie licz­ba blo­gów i pu­bli­ka­cji kwe­stio­nu­ją­cych sys­te­mo­we za­sa­dy le­cze­nia przy­ję­te przez me­dy­cy­nę aka­de­mic­ką. Nie za­mie­rzam w tej pu­bli­ka­cji ani chwa­lić, ani kry­ty­ko­wać ofi­cjal­nej me­dy­cy­ny, któ­ra czę­sto ra­tu­je lu­dziom ży­cie, lecz za­chę­cić nas do zmia­ny sty­lu ży­cia, do pro­fi­lak­ty­ki zdro­wia. Je­dy­ny mój ko­men­tarz, je­śli już miał­bym go w tym miej­scu do­dać, to wy­ra­że­nie ubo­le­wa­nia nad tym, że me­dy­cy­na jako sys­tem sta­ła się dziś nie­mal cał­ko­wi­cie bez­dusz­na, co wi­dać na tle mnó­stwa wspa­nia­łych i szla­chet­nych le­ka­rzy, wal­czą­cych o przy­wró­ce­nie ety­ki! Współ­cze­sna me­dy­cy­na czę­sto le­czy jed­nost­ki cho­ro­bo­we, a nie do­strze­ga cier­pią­ce­go czło­wie­ka. Dla­te­go trend do po­szu­ki­wa­nia al­ter­na­tyw­nych roz­wią­zań po­pie­ram i sam mu się pod­po­rząd­ko­wu­ję. Nie licz­my na zmia­nę, za­cznij­my ją jak naj­szyb­ciej od sie­bie!

Za­awan­so­wa­na na­uka, przy­spie­szo­ny roz­wój cy­wi­li­za­cyj­ny i ego­istycz­na, po­zba­wio­na etycz­nej re­flek­sji dąż­ność czło­wie­ka do pod­po­rząd­ko­wa­nia so­bie przy­ro­dy stwa­rza­ją co­raz wię­cej pro­ble­mów i za­gro­żeń w związ­ku z za­tru­ciem śro­do­wi­ska. Po­wo­ła­ło to do ży­cia po­trze­bę stu­dio­wa­nia, rów­nież przez le­ka­rzy, daw­nych me­tod, któ­re cza­sem le­czą nie­któ­re z na­szych scho­rzeń sku­tecz­niej, niż przy­pusz­cza­my. Ha­shi­mo­to w moim od­czu­ciu jest wła­śnie cho­ro­bą szcze­gól­nie wy­ma­ga­ją­cą le­cze­nia na wie­lu płasz­czy­znach. Jest oka­zją, by przy­po­mnieć, że daw­ne sys­te­my me­dycz­ne uczy­ły, jak żyć w do­brym zdro­wiu i spo­ko­ju du­cha, po­ka­zy­wa­ły czło­wie­ko­wi jego nie­od­dziel­ność od Boga i świa­ta, w któ­rym żyje, cza­sem po­świę­ca­ły na­wet uwa­gę spra­wom ży­cia co­dzien­ne­go.

Współ­ist­nie­nie dwóch sys­te­mów me­dycz­nych – na­uko­we­go i na­tu­ral­ne­go – wy­wo­łu­je spo­ro za­mie­sza­nia i lęk pa­cjen­ta, o pra­wi­dło­wą dia­gno­zę i wła­ści­wą te­ra­pię. War­to więc upo­rząd­ko­wać in­for­ma­cje i nie trak­to­wać cho­rób po­wierz­chow­nie, gdyż te za­wsze o czymś nas in­for­mu­ją. Moja książ­ka po­win­na zna­czą­co wam w tym po­móc. Spi­sa­łem w niej bo­wiem do­świad­cze­nia z ostat­nich 15 (może wię­cej) lat ży­cia z Ha­shi­mo­to oraz z pra­cy za­wo­do­wej jako die­te­tyk. Po­sta­wie­nie wła­ści­wej dia­gno­zy oraz grun­tow­ny le­kar­ski wy­wiad są naj­waż­niej­szy­mi kro­ka­mi, aby obrać sku­tecz­ną dro­gę te­ra­pii. Dla­te­go ten wła­śnie roz­dział jest tak ob­szer­ny.

Przez wie­le wie­ków w Eu­ro­pie, w na­szej za­chod­niej tra­dy­cji, roz­wi­ja­ły się nie tyl­ko na­uki me­dycz­ne, ale i bo­ga­ta tra­dy­cja du­cho­wa. Me­dy­cy­na była sztu­ką. W wie­kach śred­nich jej źró­dłem były uni­wer­sy­te­ty i klasz­to­ry. Wie­lu było oświe­co­nych mi­sjo­na­rzy, ta­kich jak na przy­kład pol­ski je­zu­ita Mi­chał Boym, pre­kur­sor me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej, ską­d­inąd je­den z pierw­szych eu­ro­pej­skich pro­pa­ga­to­rów me­dy­cy­ny chiń­skiej (do­pro­wa­dził do przy­ję­cia chrztu przez chiń­skie­go ce­sa­rza Mon­go­lii z po­łu­dnio­wej dy­na­stii Ming). Jego me­dycz­ne i przy­rod­ni­cze dzie­ła są zna­ne m.in. we Fran­cji i w Niem­czech (nie ma tłu­ma­czeń na ję­zyk pol­ski). Ak­tu­al­nie na­dal ko­rzy­sta­my z obu tych źró­deł i po­win­ni­śmy je ce­nić jako kom­ple­men­tar­ne, wza­jem­nie się uzu­peł­nia­ją­ce, nie zaś wy­klu­cza­ją­ce. We wszyst­kim trze­ba za­cho­wać zdro­wy roz­są­dek, a w kwe­stii za­cho­wa­nia zdro­wia nie po­pa­dać w żad­ne skraj­no­ści – ani w śle­pą wia­rę w moc me­dy­cy­ny, ani w si­dła prak­tyk New Age. Nie pod­da­waj­my się też żad­nym du­cho­wym znie­wo­le­niom czy ob­se­sjom, któ­re mogą nas do­pro­wa­dzić do jesz­cze więk­sze­go nie­szczę­ścia. Wiel­ka jest obec­nie moda na ba­da­nia czy te­ra­pie na­tu­ral­ne, wśród któ­rych są: dia­gno­sty­ka bio­re­zo­nan­sem, ba­da­nia z kro­pli krwi, le­cze­nie ho­me­opa­tią itp. W ro­ze­zna­niu się wśród wszyst­kich mód i tren­dów naj­le­piej kie­ro­wać się ro­zu­mem, lub po­mo­dlić się o wska­za­nie wła­ści­wej dro­gi. I nie za­po­mi­naj­my, że sami stwo­rzy­li­śmy taki świat. Gdy sto­imy przed pod­ję­ciem waż­nej de­cy­zji ży­cio­wej, za­zwy­czaj nie sły­szy­my w gło­wie wy­raź­ne­go gło­su Boga: „Zrób to i to”. A jed­nak je­ste­śmy prze­ko­na­ni, że w na­szym ży­ciu ist­nie­je coś ta­kie­go jak ema­na­cje woli Bo­żej. Wie­rzy­my prze­cież, że ist­nie­je taki spo­sób ży­cia i ta­kie de­cy­zje, któ­re mogą być wy­peł­nia­niem tej woli. Świę­ty Pa­weł w Li­ście do Rzy­mian stwier­dza, że spo­so­bem na po­zna­nie woli Bo­żej jest ro­zum­na służ­ba Bogu i pi­sze:

„A za­tem pro­szę was, bra­cia, przez Mi­ło­sier­dzie Boże, aby­ście dali cia­ła swo­je na ofia­rę żywą, świę­tą, Bogu przy­jem­ną jako wy­raz wa­szej ro­zum­nej służ­by Bo­żej. Nie bierz­cie więc wzo­ru z tego świa­ta, lecz prze­mie­niaj­cie się przez od­na­wia­nie umy­słu, aby­ście umie­li roz­po­znać, jaka jest wola Boża: co jest do­bre, co Bogu przy­jem­ne i co do­sko­na­łe” (Rz 12, 1–2).

Nie­mal co roku po­ja­wia­ją się nowe teo­rie na te­mat od­ży­wia­nia, zdro­wia, dia­gno­sty­ki oraz le­cze­nia, wi­ta­min, bia­łek, hor­mo­nów czy en­zy­mów i in­dek­su gli­ke­micz­ne­go. Obec­nie mamy m.in. die­ty pa­leo, we­gań­ską czy wi­ta­ria­nizm – i tak bez koń­ca. W tym za­mę­cie trud­no się zo­rien­to­wać. Na­to­miast me­dy­cy­na na­tu­ral­na opie­ra się na nie­zmien­nych pra­wach wpły­wu czło­wie­ka na przy­ro­dę i od ty­się­cy lat dia­gno­zu­je, le­czy tymi sa­my­mi me­to­da­mi. Każ­dy więc, kto zro­zu­mie i przyj­mie do wia­do­mo­ści ist­nie­nie nie­ro­ze­rwal­ne­go związ­ku – jed­no­ści czło­wie­ka z Bo­giem i przy­ro­dą – po­dą­ży dro­gą do uzdro­wie­nia du­szy i cia­ła. Po­ni­żej od­dzie­li­łem dia­gno­sty­kę kli­nicz­ną (opar­tą na wy­wia­dzie, ob­ja­wach i te­stach la­bo­ra­to­ryj­nych, ba­da­niach ob­ra­zo­wych itd.) od czy­sto ob­ja­wo­wej, tak aby każ­dy mógł sam obrać wła­ści­wą dro­gę le­cze­nia, a naj­le­piej – je po­łą­czyć. Ja cze­ka­łem na wła­ści­wą dia­gno­zę kil­ka lat, gdyż ża­den le­karz nie po­dej­rze­wał wte­dy u męż­czy­zny cho­ro­by Ha­shi­mo­to. Cho­ro­ba dłu­go nie­zdia­gno­zo­wa­na i nie­le­czo­na moc­no osła­bi­ła mój or­ga­nizm i po­trze­bo­wa­łem wie­lu lat, aby sta­nąć na nogi. Z Bożą po­mo­cą uda­ło się!

Dia­gno­sty­ka kli­nicz­na

Za­nim omó­wi­my dia­gno­zo­wa­nie, naj­pierw wy­mień­my pod­sta­wo­we ob­ja­wy, któ­re mo­że­my ko­ja­rzyć z nie­do­czyn­no­ścią tar­czy­cy typu Ha­shi­mo­to. Je­że­li od­czu­wasz cią­głe zmę­cze­nie, znie­chę­ce­nie do wszel­kiej ak­tyw­no­ści, bóle mię­śni, zwięk­szo­ne od­czu­wa­nie zim­na, ogól­ne osła­bie­nie, pro­ble­my z kon­cen­tra­cją, zmien­ność na­stro­jów, de­pre­sje, sta­łe po­de­ner­wo­wa­nie, obrzę­ki, od­czu­wasz za­trzy­ma­nie wody w or­ga­ni­zmie, su­chość i szorst­kość skó­ry, na­głe przy­bie­ra­nie na wa­dze, masz pro­ble­my z utra­tą masy cia­ła po­mi­mo zmia­ny die­ty i re­gu­lar­nych ćwi­czeń, drę­czą cię czę­ste za­par­cia oraz ob­fi­te mie­siącz­ki, to mo­żesz po­dej­rze­wać nie­do­czyn­ność tar­czy­cy. Pa­mię­taj jed­nak, że isto­tą cho­ro­by Ha­shi­mo­to nie jest zła pra­ca tego gru­czo­łu, tyl­ko zła pra­ca nie­mal ca­łe­go ukła­du od­por­no­ścio­we­go. Dla­te­go po pierw­sze trze­ba go wzmoc­nić!

W za­awan­so­wa­nej cho­ro­bie więk­szość wy­ni­ków może wska­zy­wać jed­no­znacz­nie na za­pa­le­nie tar­czy­cy typu Ha­shi­mo­to. Le­karz ma wte­dy ła­twiej­sze za­da­nie, usły­szysz więc dia­gno­zę: „stwier­dzam Ha­shi­mo­to i hor­mo­nik co­dzien­nie rano, pro­szę pani, naj­le­piej przed śnia­da­niem! ” Le­karz ra­czej nie wspo­mni o al­ter­na­ty­wach, nie za­py­ta o styl ży­cia czy two­ją die­tę. Acz­kol­wiek co­raz wię­cej en­do­kry­no­lo­gów za­czy­na do­strze­gać sens su­ple­men­ta­cji czy die­ty w te­ra­piach. Na­to­miast pa­mię­taj­my, że ogól­ne prze­mę­cze­nie, stres, do­le­gli­wo­ści je­li­ta draż­li­we­go są obec­nie tak po­wszech­ne, że cza­sem „ma­sku­ją” Ha­shi­mo­to. Tym­cza­sem im szyb­ciej ta cho­ro­ba zo­sta­nie zdia­gno­zo­wa­na, tym więk­sze szan­se na za­trzy­ma­nie jej po­stę­pu bądź osią­gnię­cie re­mi­sji!

Pod­sta­wo­wy­mi ba­da­nia­mi, któ­re na­le­ży zro­bić, jest okre­śle­nie po­zio­mu hor­mo­nów tar­czy­cy: TSH, fT3, fT4 oraz prze­ciw­ciał anty-TPO, anty-TG. Wy­ko­nu­je­my je na czczo z po­bra­nej krwi. Nie­ste­ty wie­le osób na pod­sta­wie wy­ni­ku prze­ciw­ciał prze­ciw­tar­czy­co­wych sa­mo­dziel­nie dia­gno­zu­je bądź wy­klu­cza Ha­shi­mo­to. To wiel­ki błąd. Bez wy­ko­na­nia USG tar­czy­cy w ogó­le nie po­win­ni­śmy tego ro­bić. Do tego ba­da­nia nie trze­ba się spe­cjal­nie przy­go­to­wy­wać. Na ob­ra­zie USG wi­dać wiel­kość tar­czy­cy, ewen­tu­al­ne ogni­ska za­pal­ne, nie­jed­no­rod­ny miąższ czy guz­ki. Są oso­by, u któ­rych USG po­ka­że duże zmia­ny, a prze­ciw­cia­ła w ba­da­niu oka­żą się dość ni­skie. Dla­cze­go? Otóż może na­stą­pić sy­tu­acja, w któ­rej pro­ces za­pal­ny jest już praw­do­po­dob­nie w koń­co­wym sta­dium lub w ogó­le ustą­pił, a tkan­ka tar­czy­co­wa ule­gła prak­tycz­nie znisz­cze­niu. Kie­dy masz pew­ne ob­ja­wy nie­do­czyn­no­ści, dla przy­kła­du pra­wi­dło­we TSH, lecz zbyt ni­skie fT3 i fT4 i pod­wyż­szo­ne anty-TPO, to zna­czy, że trze­ba dzia­łać!

Cho­ro­by au­to­im­mu­no­lo­gicz­ne mają cza­sem uta­jo­ny po­czą­tek i pod­stęp­ny prze­bieg. Mo­żesz mieć na­wet względ­nie do­bre sa­mo­po­czu­cie i pra­wi­dło­we wy­ni­ki ba­dań, co nie bę­dzie by­naj­mniej sprzy­ja­ło szu­ka­niu cho­ro­by. Nie na­le­ży ba­ga­te­li­zo­wać prze­ja­wów wy­chło­dze­nia or­ga­ni­zmu oraz dłu­go­trwa­łe­go prze­mę­cze­nia w po­łą­cze­niu z nie­straw­no­ścią po­kar­mo­wą, zwłasz­cza je­śli od dłuż­sze­go cza­su spo­ży­wasz spo­ro na­bia­łu, sło­dy­czy oraz psze­ni­cy. To może być sy­gnał skła­nia­ją­cy do pod­ję­cia ba­dań dia­gno­stycz­nych w kie­run­ku nie­do­czyn­no­ści tar­czy­cy. Szcze­gól­nie, kie­dy wszyst­kim ob­ja­wom to­wa­rzy­szy prze­wle­kły stres. Kie­dy po­gar­sza się sa­mo­po­czu­cie, po­ja­wia­ją już za­zwy­czaj kla­sycz­ne ob­ja­wy, na­dal jed­nak jesz­cze może bra­ko­wać ob­ra­zu cho­ro­by w wy­ni­kach ba­dań. W ostat­niej fa­zie roz­wo­ju cho­ro­by po­ja­wiać się może już sze­reg ty­po­wych ob­ja­wów. Wte­dy dia­gno­za jest wręcz książ­ko­wa i naj­czę­ściej po­twier­dza­ją to ba­da­nia la­bo­ra­to­ryj­ne. Kie­dy już mamy zdia­gno­zo­wa­ne Ha­shi­mo­to i mniej lub wię­cej ob­ja­wów, mu­si­my ru­szyć w kie­run­ku okre­śle­nia czyn­ni­ków spu­sto­wych (wy­zwa­la­czy), tego, co wy­wo­ła­ło cho­ro­bę, w czym mogą po­móc ko­lej­ne ba­da­nia.

Dość czę­sto w Ha­shi­mo­to ob­ser­wu­je się spa­dek po­zio­mu że­la­za w krwi, co w opty­ce me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej (war­to za­pa­mię­tać) może wska­zy­wać na sła­bą pra­cę śle­dzio­ny i ne­rek. Szcze­gól­nie kie­dy to­wa­rzy­szy nam wy­chło­dze­nie i ogól­ne osła­bie­nie lub je­ste­śmy na die­cie we­ge­ta­riań­skiej, po­win­ni­śmy zba­dać po­ziom fer­ry­ty­ny. U osób z cho­ro­ba­mi tar­czy­cy jej opty­mal­ny po­ziom jest nie­zwy­kle waż­ny. Fer­ry­ty­na jest bo­wiem pro­te­iną od­po­wie­dzial­ną za ma­ga­zy­no­wa­nie że­la­za w or­ga­ni­zmie (przy oka­zji – jej nie­do­bór może prze­ja­wiać się wy­pa­da­niem wło­sów, co czę­sto ob­ser­wu­je się u osób cho­ru­ją­cych na cho­ro­bę Ha­shi­mo­to). Ko­lej­nym waż­nym ba­da­niem, wręcz ko­niecz­nym w Ha­shi­mo­to, jest okre­śle­nie po­zio­mu wi­ta­mi­ny D3w oso­czu krwi. Nie­ste­ty więk­szość z nas ma jej nie­do­bo­ry, a jest to bar­dzo waż­na wi­ta­mi­na dla zdro­wia, szcze­gól­nie w prze­wle­kłych sta­nach za­pal­nych, cho­ro­bach z au­to­agre­sji czy w no­wo­two­rach. War­to jak naj­szyb­ciej zro­bić ba­da­nie na jej po­ziom.

Moż­na, a cza­sem wręcz trze­ba spraw­dzić po­ziom glu­ko­zy, acz­kol­wiek waż­niej­sze jest ba­da­nie stwier­dza­ją­ce in­su­li­no­opor­ność, szcze­gól­nie kie­dy od­czu­wasz na­głe spad­ki ener­ge­tycz­ne w cią­gu dnia i za­zwy­czaj w ta­kim mo­men­cie mu­sisz się­gać po coś słod­kie­go. Ha­shi­mo­to cza­sem wy­stę­pu­je łącz­nie z cu­krzy­cą typu 1. Nie­ste­ty więk­szość ba­dań trze­ba zro­bić pry­wat­nie, ale jest to ce­lo­we, gdyż im szyb­ciej usta­lisz stan or­ga­ni­zmu, tym wcze­śniej po­dej­miesz le­cze­nie, nie wy­dasz nie­po­trzeb­nie pie­nię­dzy na nie­po­trzeb­ne su­ple­men­ty lub nie wpro­wa­dzisz po­chop­nie nie­wła­ści­wej die­ty.

Kie­dy to­wa­rzy­szy nam wie­le ob­ja­wów i prze­wle­kły stan prze­mę­cze­nia, może to wska­zy­wać na po­trze­bę zro­bie­nia ko­lej­nych ba­dań – te­stów na nie­to­le­ran­cje po­kar­mo­we, o czym rów­nież pi­szę w osob­nym roz­dzia­le.

Cho­ro­by au­to­im­mu­no­lo­gicz­ne, jak wie­my, mogą wy­stę­po­wać pa­ra­mi, a cza­sem jest ich jesz­cze wię­cej. U oso­by cho­rej na Ha­shi­mo­to mogą po­ja­wić się na przy­kład prze­ciw­cia­ła prze­ciw­ko mó­zgo­wi, co z cza­sem może do­pro­wa­dzić do de­ge­ne­ra­cji ukła­du ner­wo­we­go. Prze­czy­taj więc do­kład­nie roz­dział Mgła mó­zgo­wa, szcze­gól­nie kie­dy od dłuż­sze­go cza­su masz pro­ble­my z kon­cen­tra­cją. Ha­shi­mo­to wy­stę­pu­je rów­nież wraz z ce­lia­kią, czy­li nie­tra­wie­niem glu­te­nu. Dla­te­go ba­da­nie nie­to­le­ran­cji glu­te­nu jest nie­zwy­kle waż­ne. Stwier­dze­nie obec­no­ści ce­lia­kii i cał­ko­wi­te od­sta­wie­nie pro­duk­tów za­wie­ra­ją­cych glu­ten może wy­ga­sić wie­le ob­ja­wów!

Oczy­wi­ście cza­sem się zle­ca wy­ko­na­nie mor­fo­lo­gii z roz­ma­zem i ozna­cze­nie po­zio­mu cho­le­ste­ro­lu, acz­kol­wiek w moim od­czu­ciu bar­dziej ce­lo­we może być zba­da­nie po­zio­mu wi­ta­mi­ny B12. Szcze­gól­nie po­le­cam to ba­da­nie oso­bom, któ­re zma­ga­ją się z nie­straw­no­ścią (re­fluks) oraz u we­ge­ta­rian. Nie­do­bór wi­ta­mi­ny B12 jest bo­wiem naj­częst­szą przy­czy­ną ane­mii, a ta, jak wie­my, może po­ja­wiać się rów­nież przy cho­ro­bach z au­to­agre­sji. Do­brze od­ży­wio­na krew jest nie­zwy­kle waż­na w le­cze­niu! Do pra­wi­dło­we­go przy­swa­ja­nia wi­ta­mi­ny B12 przez or­ga­nizm nie­zbęd­ny jest spe­cjal­ny no­śnik na­zy­wa­ny czyn­ni­kiem krwio­twór­czym Ca­stle’a, czy­li gli­ko­pro­te­ina obec­na w soku żo­łąd­ko­wym, zło­żo­na z ok. 350 ami­no­kwa­sów. Gdy nie jest do­stęp­na w do­sta­tecz­nych ilo­ściach, np. na sku­tek za­ni­ku bło­ny ślu­zo­wej żo­łąd­ka, przy­swa­ja­nie wi­ta­mi­ny B12 przez or­ga­nizm bę­dzie nie­wy­star­cza­ją­ce. Je­że­li masz prze­wle­kłe ob­ja­wy nie­straw­no­ści, do­kład­nie prze­czy­taj roz­dział Żo­łą­dek, wiel­ki le­karz!.

Ko­lej­nym waż­nym ba­da­niem jest okre­śle­nie po­zio­mu ho­mo­cy­ste­iny. U mnie jesz­cze cał­kiem nie­daw­no po­ziom jej był nie­co za wy­so­ki, ale od­po­wied­nia die­ta w po­łą­cze­niu z na­tu­ral­ną su­ple­men­ta­cją i de­tok­sem dość szyb­ko po­mo­gły go ob­ni­żyć. Do od­po­wied­nie­go jej prze­kształ­ca­nia nie­zbęd­ne są kwas fo­lio­wy, wi­ta­mi­ny B2, B6 i B12, cho­li­na, ma­gnez oraz cynk. Ho­mo­cy­ste­ina nie jest skład­ni­kiem żyw­no­ści, więc nie uda się jej po­zbyć, dzię­ki nie­je­dze­niu kon­kret­nych pro­duk­tów (acz­kol­wiek w bu­ra­kach znaj­du­je się be­ta­ina, któ­ra może do­brze wpły­wać na prze­kształ­ce­nie ho­mo­cy­ste­iny w nie­szko­dli­wą me­tio­ni­nę). War­to wzbo­ga­cić die­tę o po­kar­my z za­war­to­ścią wy­żej wy­mie­nio­nych wi­ta­min. Dla­cze­go waż­ny jest po­ziom ho­mo­cy­ste­iny? Po­nie­waż im jest wyż­szy, tym bar­dziej ro­śnie praw­do­po­do­bień­stwo ob­ni­żo­ne­go na­stro­ju, a na­wet de­pre­sji. Test okre­śla­ją­cy jej po­ziom jest nie­ste­ty od­płat­ny i dość dro­gi (dzień przed jego wy­ko­na­niem po­le­cam die­tę ro­ślin­ną). Pa­mię­taj, że po­zio­mu ho­mo­cy­ste­iny w two­im or­ga­ni­zmie nie zmie­ni czy­ta­nie wy­ni­ków ba­dań na­uko­wych, ale cza­sem wręcz ra­dy­kal­na zmia­na die­ty i sty­lu ży­cia. W przy­pad­ku pod­wyż­szo­ne­go po­zio­mu tego ami­no­kwa­su może do­cho­dzić do ku­mu­la­cji wie­lu tok­syn w or­ga­ni­zmie, któ­ry nie jest w sta­nie ich od­po­wied­nio wy­da­lać. Dla­te­go przez kil­ka ty­go­dni po­le­cam re­gu­lar­ne jed­no­dnio­we po­sty wa­rzyw­no-zbo­żo­we, naj­le­piej raz w ty­go­dniu, szcze­gól­nie je­śli two­ja die­ta była na­sy­co­na prze­two­rzo­nym je­dze­niem z dużą za­war­to­ścią mię­sa (wie­przo­wi­ny), na­bia­łu, cu­kru i pie­czy­wa. Nad­miar tok­syn może być wy­zwa­la­czem cho­ro­by au­to­im­mu­no­lo­gicz­nej. Kie­dy or­ga­nizm nie może wy­da­lać tok­sycz­nej ho­mo­cy­ste­iny, z cza­sem może po­ja­wić się ry­zy­ko scho­rzeń kar­dio­lo­gicz­nych, neu­ro­de­gra­da­cyj­nych czy no­wo­two­ro­wych. Po­ziom ho­mo­cy­ste­iny poza nor­mą może być dla nas na­wet więk­szym ryz­kiem niż pod­wyż­szo­ny po­ziom cho­le­ste­ro­lu.

Za­nim za­czniesz wpro­wa­dzać ja­kiej­kol­wiek su­ple­men­ta­cje, naj­le­piej wy­ko­naj pier­wiast­ko­we ba­da­nie wło­sa, któ­re może dać mia­ro­daj­ną oce­nę za­war­to­ści mi­kro­ele­men­tów w or­ga­ni­zmie. Wy­nik tego ba­da­nia cza­sem bar­dziej rze­tel­nie niż ba­da­nie krwi czy mo­czu okre­śla za­bu­rze­nia rów­no­wa­gi or­ga­ni­zmu oraz prze­mian pier­wiast­ków i ich wza­jem­nych po­wią­zań. Za­le­cam je pa­cjen­tom bar­dzo czę­sto, szcze­gól­nie kie­dy wy­stę­pu­je u nich stan de­pre­syj­no-lę­ko­wy, u któ­re­go pod­ło­ża może le­żeć na przy­kład nie­do­bór litu czy in­nych mi­kro­ele­men­tów. Je­że­li masz już zdia­gno­zo­wa­ne Ha­shi­mo­to i cier­pisz na de­pre­sję, ko­niecz­nie po­czy­taj o nie­do­bo­rach litu! Ana­li­za z wło­sa to ba­da­nie okre­śla­ją­ce też po­ziom me­ta­li cięż­kich w or­ga­ni­zmie, mo­gą­cych być rów­nież jed­nym z wy­zwa­la­czy Ha­shi­mo­to. Je­że­li pra­gniesz zro­bić ana­li­zę w spraw­dzo­nym i do­świad­czo­nym miej­scu, wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz na mo­jej stro­nie www.za­trzy­maj­ha­shi­mo­to.pl. To no­wo­cze­sny pa­nel in­for­ma­cyj­ny stwo­rzo­ny spe­cjal­nie dla po­sze­rza­nia two­jej wie­dzy na te­mat dia­gno­sty­ki oraz le­cze­nia i ży­cia z cho­ro­bą Ha­shi­mo­to.

U ko­bie­ty do­dat­ko­wo na­le­ży spraw­dzić po­ziom pro­lak­ty­ny – bar­dzo czę­sto jest pod­wyż­szo­ny, szcze­gól­nie przy nie­do­czyn­no­ści tar­czy­cy. Na­to­miast je­że­li od­czu­wasz nie­mal chro­nicz­ne wy­czer­pa­nie, a na­wet po prze­spa­nej nocy trud­no ci się za­brać do co­dzien­nych spraw, może to być ob­ja­wem pod­wyż­szo­ne­go po­zio­mu kor­ty­zo­lu, czy­li jed­ne­go z tzw. hor­mo­nów stre­su. Ba­da­nie okre­śla­ją­ce jego po­ziom może okreś­lić, jak ra­dzisz so­bie ze stre­sem, a do­kład­niej, jak ra­dzą so­bie z nim two­je nad­ner­cza. Punk­ty la­bo­ra­to­ryj­ne ofe­ru­ją ba­da­nie kor­ty­zo­lu we krwi w dwóch po­bra­niach (kor­ty­zol po­ran­ny i wie­czor­ny). Naj­le­piej by­ło­by wy­ko­nać pro­fil dzien­ny kor­ty­zo­lu ze śli­ny da­ją­cy do­kład­ny wgląd w to, jak two­je nad­ner­cza ra­dzą so­bie ze stre­sem w cią­gu ca­łe­go dnia. Pra­wi­dło­we wy­dzie­la­nie kor­ty­zo­lu po­win­no być naj­więk­sze rano, a w mia­rę upły­wu dnia, po­ziom kor­ty­zo­lu po­wi­nien spa­dać, ła­god­nie aż do wie­czo­ra. Kie­dy funk­cjo­no­wa­nie two­ich nad­ner­czy oka­że się osła­bio­ne, po­wi­nie­neś rano czę­ściej spo­ży­wać biał­ko niż wę­glo­wo­da­ny, jeść dużo zup, zie­lo­nych i ko­lo­ro­wych wa­rzyw oraz od­po­wied­nich na­pa­rów zio­ło­wych. Ce­le­bruj po­sił­ki bez po­śpie­chu, zwiększ spo­ży­cie na­tu­ral­nej wi­ta­mi­ny C i – co naj­waż­niej­sze – wy­sy­piaj się, re­du­kuj stres, dużo pij i uni­kaj in­ten­syw­ne­go spor­tu przez co naj­mniej 2–3 mie­sią­ce.

Jest oczy­wi­ście mnó­stwo in­nych ba­dań i spo­ro in­for­ma­cji do­stęp­nych na te­mat tego, jak dia­gno­zo­wać Ha­shi­mo­to, jed­nak pa­mię­taj, że suk­ces w le­cze­niu za­le­ży w du­żej mie­rze od two­je­go sa­mo­po­czu­cia, dla­te­go nie pa­ni­kuj. Bądź wdzięcz­ny za każ­dy krok ku zdro­wiu i po­pra­wie. W dal­szej czę­ści tej książ­ki znaj­dziesz mnó­stwo in­for­ma­cji, któ­re pod­nio­są cię na du­chu!

Dia­gno­sty­ka ob­ja­wo­wa

Pod­czas gdy le­ka­rze szu­ka­ją przy­czy­ny au­to­im­mu­no­lo­gicz­nej in­duk­cji cho­ro­by tar­czy­cy w ge­nach oraz de­struk­cyj­nych wpły­wach śro­do­wi­ska, le­ka­rze me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej czy die­to­te­ra­peu­ci przy­pi­su­ją jed­ną z pod­sta­wo­wych przy­czyn cho­ro­by au­to­im­mu­no­lo­gicz­nej Ha­shi­mo­to za­bu­rze­niom emo­cjo­nal­nym. Jako pod­sta­wo­wy aspekt wy­wo­łu­ją­cy pro­ces po­wsta­wa­nia cho­ro­by au­to­agre­syw­nej wska­zu­ją osła­bie­nie od­por­no­ści przez dłu­go­trwa­ły smu­tek i gniew. Czyn­ni­ki stre­so­gen­ne po­wo­du­ją osła­bie­nie wą­tro­by i śle­dzio­ny. Czę­sto wy­stę­pu­je rów­no­le­gle osła­bie­nie ser­ca wraz z sil­nym i prze­wle­kłym sta­nem emo­cjo­nal­ne­go po­bu­dze­nia. To­wa­rzy­szy temu nie­rzad­ko prze­wle­kła bez­sen­ność i ogól­ne wy­czer­pa­nie. Nie­kon­tro­lo­wa­ny gniew oraz kłó­tli­wość mogą spo­wo­do­wać nad­mier­ne go­rą­co w wą­tro­bie, co z punk­tu wi­dze­nia me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej jest bar­dzo czę­stym po­wo­dem ob­cią­że­nia ukła­du od­por­no­ścio­we­go i ne­rek. Osła­bie­nie funk­cji ne­rek skut­ku­je zaś znacz­nie osła­bio­ną od­por­no­ścią na lęki i stres. Waż­ną rolę przy tym od­gry­wa­ją za­wsze czyn­ni­ki die­te­tycz­ne oraz ze­wnętrz­ne śro­do­wi­sko­we – po­wszech­ny nie­do­bór jodu, po­kar­my prze­two­rzo­ne i nie­to­le­ro­wa­ne przez or­ga­nizm, nie­któ­re tok­sy­ny w śro­do­wi­sku, wy­wo­łu­ją­ce cho­ro­by tar­czy­cy; wy­mie­nia się rów­nież me­ta­le cięż­kie. Czę­sto mówi się o współ­to­wa­rzy­szą­cych cho­ro­bach pa­so­żyt­ni­czych. Je­że­li masz Ha­shi­mo­to, to pa­mię­taj, że naj­czę­ściej cho­ru­je nie­mal cały twój or­ga­nizm!

W die­te­tycz­nej ukła­dan­ce me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej pod­sta­wo­wą przy­czy­ną po­wsta­wa­nia więk­szo­ści cho­rób, oprócz czyn­ni­ków stre­so­gen­nych, jest za­bu­rze­nie tra­wie­nia i przy­swa­ja­nia. Osła­bie­nie żo­łąd­ka i śle­dzio­ny może przede wszyst­kim wy­ni­kać z czyn­ni­ków emo­cjo­nal­nych i z die­ty, co osta­tecz­nie po­wo­du­je po­wsta­wa­nie męt­nych i wil­got­nych sub­stan­cji w or­ga­ni­zmie – nad­miar zim­nej wil­go­ci oraz pa­to­lo­gicz­ny śluz. Kon­cep­cje Hi­po­kra­te­sa, me­dy­cy­na św. Hil­de­gar­dy z Bin­gen czy me­dy­cy­na wschod­nia wy­mie­nia­ją jako je­den z głów­nych po­wo­dów nie­mal każ­dej prze­wle­kłej cho­ro­by brak od­po­wied­niej rów­no­wa­gi so­ków w or­ga­ni­zmie. Naj­czę­ściej w przy­pad­ku za­bu­rzeń hor­mo­nal­nych do­cho­dzi do nie­pra­wi­dło­wej pra­cy wą­tro­by, a ów pa­to­lo­gicz­ny wpływ po­cho­dzi naj­czę­ściej z bodź­ca emo­cjo­nal­ne­go. Po­wsta­ły nie­do­bór ener­ge­tycz­ny może pro­wa­dzić do współ­ist­nie­ją­ce­go nie­do­bo­ru cie­pła oraz krwi w ner­kach. Wie­my, że przy cho­ro­bie Ha­shi­mo­to naj­czę­ściej od­czu­wa­my wy­chło­dze­nie, co po­kry­wa się z przed­sta­wio­ną wy­żej teo­rią dia­gno­sty­ki we­dług ob­ja­wów. Dla­te­go zgod­nie z za­le­ce­nia­mi me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej w cho­ro­bach tar­czy­cy przede wszyst­kim wzmac­nia­ne są ner­ki, przy jed­no­cze­snym usu­wa­niu nad­mia­ru cie­pła z wą­tro­by, a po­przez wła­ści­wie skom­po­no­wa­ną die­tę i mie­szan­ki zio­ło­we wspo­ma­ga się rów­nież pra­cę żo­łąd­ka i śle­dzio­ny. Bar­dzo waż­ny jest re­gu­lar­ny sen, ruch i ćwi­cze­nia fi­zycz­ne.

Dia­gno­za z ję­zy­ka

Przy­dat­na w dia­gno­sty­ce ob­ja­wo­wej, szcze­gól­nie w oce­nie wy­dol­no­ści na­rzą­do­wej, może oka­zać się dia­gno­za na pod­sta­wie wy­glą­du ję­zy­ka. Prze­ko­na­ło się o tym wie­lu mo­ich pa­cjen­tów. Ba­da­nia la­bo­ra­to­ryj­ne czy, w przy­pad­ku cho­ro­by Ha­shi­mo­to, na przy­kład po­ziom TSH nie po­ka­żą, jak funk­cjo­nu­ją śle­dzio­na, płu­ca, wą­tro­ba czy ner­ki. Mo­że­my to oce­nić na pod­sta­wie ob­ja­wów, ale le­karz naj­czę­ściej nie ma o tym po­ję­cia, chy­ba że do­kształ­ca się w za­kre­sie me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej i jej me­tod dia­gno­sty­ki we­dług ob­ja­wów. Obec­nie przy cho­ro­bach ukła­du tra­wien­ne­go czy le­cze­niu grzy­bi­cy le­ka­rze oglą­da­ją na­lot na ję­zy­ku lub ro­bią z nie­go wy­maz. To jed­nak zbyt mało, bo wy­gląd ję­zy­ka może nam po­móc w usta­le­niu bar­dzo wie­lu dys­funk­cji na­rzą­dów we­wnętrz­nych. Dla do­bre­go te­ra­peu­ty jest wręcz ich od­zwier­cie­dle­niem!

Prze­krwie­nia, bruz­dy, pęk­nię­cia, prze­bar­wie­nia, na­lot lub jego brak oraz wraż­li­wość w da­nym punk­cie mogą wska­zy­wać na za­bu­rze­nia da­ne­go or­ga­nu, któ­ry jest nie­mal wy­świe­tlo­ny na na­szym ję­zy­ku. Pa­mię­tam jak wie­le lat temu, kie­dy mój układ tra­wien­ny le­d­wo dy­szał, a ja mia­łem ga­lo­pu­ją­cą kan­dy­do­zę, nie­ustan­nie zma­ga­łem się z gru­bym na­lo­tem, a na środ­ku ję­zy­ka mia­łem głę­bo­kie pęk­nię­cie (po­dłuż­ną bruz­dę). Po la­tach wszyst­ko wró­ci­ło do nor­my, a bruz­da się cał­ko­wi­cie za­bliź­ni­ła! Sam więc się prze­ko­na­łem, że czy­ta­nie z ję­zy­ka to nie cza­ry-mary tyl­ko wskaź­nik dia­gno­stycz­ny, któ­ry sto­su­ję dziś z po­wo­dze­niem w mo­jej pra­cy. Dia­gno­za ob­ja­wo­wa z ję­zy­ka po­ka­zu­je nam przede wszyst­kim na­sze błę­dy ży­wie­nio­we oraz ilość ślu­zu, nad­miar lub nie­do­bór ener­ge­tycz­ny w or­ga­ni­zmie, go­rą­co czy in­fek­cje. W moim przy­pad­ku ję­zyk w naj­bar­dziej za­awan­so­wa­nej fa­zie cho­ro­by był wiot­ki, bla­dy, czę­sto od­czu­wa­łem nad­kwa­śność, to­wa­rzy­szył temu nie­przy­jem­ny za­pach z ust. To był ob­jaw zbyt ślu­zo­twór­czej i ja­ło­wej die­ty o zim­nej na­tu­rze, któ­ra może być czyn­ni­kiem wy­zwa­la­ją­cym Ha­shi­mo­to. Uwiel­bia­łem die­tę ka­nap­ko­wą, sło­dy­cze, a zupa czy na­pa­ry zio­ło­we były mi wte­dy jesz­cze obce.

Za­pre­zen­to­wa­na gra­fi­ka do­sko­na­le ilu­stru­je nam to­po­gra­fię dia­gno­stycz­ną. Przód na­sze­go ję­zy­ka od­no­si się do ser­ca oraz płuc. Środ­ko­wa część od­zwier­cie­dla stan wą­tro­by, śle­dzio­ny, żo­łąd­ka i trzust­ki. Dal­sze par­tie ob­ra­zu­ją ge­ne­ral­nie kon­dy­cję jamy brzusz­nej, a tył ję­zy­ka – ne­rek.

Za­pa­mię­taj!

Z do­stęp­nej wie­dzy na te­mat po­wsta­wa­nia Ha­shi­mo­to wy­ni­ka, że w pierw­szej ko­lej­no­ści na­le­ży wy­eli­mi­no­wać czyn­ni­ki stre­so­gen­ne. Sama su­ple­men­ta­cja czy die­ta nie za­wsze przy­nio­są szyb­kie i trwa­łe zmia­ny czy ocze­ki­wa­ną sta­bi­li­za­cję im­mu­no­lo­gicz­ną. Duże zna­cze­nie ma do­kład­ne zdia­gno­zo­wa­nie cho­ro­by, włą­cze­nie te­ra­pii na­tu­ral­nych oraz ra­dy­kal­na zmia­na do­tych­cza­so­we­go sty­lu ży­cia, któ­ry praw­do­po­dob­nie po­przez uru­cho­mie­nie wie­lu czyn­ni­ków wy­zwa­la­ją­cych do­pro­wa­dził do au­to­agre­syw­nej cho­ro­by Ha­shi­mo­to.

Wi­docz­ne na ob­wo­dzie ję­zy­ka od­ci­ski zę­bów mogą świad­czyć o ze­spo­le złe­go wchła­nia­nia skład­ni­ków od­żyw­czych i osła­bio­nej pra­cy śle­dzio­ny. Bar­dzo czę­sto wi­dać taki ob­raz w prze­bie­gu Ha­shi­mo­to. Je­że­li przy po­wol­nym wy­cią­ga­niu ję­zy­ka po­ja­wia­ją się błysz­czą­ce nit­ki ze śli­ny, to praw­do­po­dob­nie jest w or­ga­ni­zmie spo­ro na­gro­ma­dzo­ne­go ślu­zu. Może to być spo­wo­do­wa­ne zbyt zim­ną i ślu­zo­twór­czą die­tą oraz za­pa­le­niem prze­wo­du po­kar­mo­we­go, pro­ble­mem z trzust­ką, tar­czy­cą oraz nad­mia­rem tok­syn w je­li­cie gru­bym. Bia­łe gru­be na­lo­ty mogą sy­gna­li­zo­wać grzy­bi­cę lub cho­ro­by pa­so­żyt­ni­cze, a żół­ty na­lot może świad­czyć o nad­mia­rze go­rą­ca w wą­tro­bie. Cho­ro­by ne­rek wy­świe­tlą się na ję­zy­ku w tyl­nej jego czę­ści. Mogą po­ja­wiać się wy­bro­czy­ny lub guz­ki. To sy­gnał do ra­dy­kal­nej zmia­ny sty­lu ży­cia, po­nie­waż ner­ki są dla nas bar­dzo waż­nym na­rzą­dem ży­cio­daj­nej siły i od­por­no­ści na stres.

Po­ja­wia­ją­ce się pęk­nię­cia na ję­zy­ku to nie­po­kój, lęk lub bez­sen­ność, za­bu­rze­nia pra­cy ukła­du ner­wo­we­go, co może su­ge­ro­wać zmia­ny w je­li­cie gru­bym i nie­do­bo­ry ży­wie­nio­we. Wi­docz­ne na ję­zy­ku pęk­nię­cia sy­gna­li­zu­ją brak ener­gii w tych or­ga­nach we­wnętrz­nych, któ­rym od­po­wia­da­ją miej­sca ich wy­stę­po­wa­nia. Czer­wo­ne krop­ki na ję­zy­ku to brak ener­gii w na­szym cie­le. Prze­krwie­nia i miej­sco­we bra­ki na­lo­tu ję­zy­ka mogą być ozna­ką sta­nu za­pal­ne­go w or­ga­ni­zmie, bra­ku rów­no­wa­gi w pra­cy tar­czy­cy (nie­do­czyn­ność) oraz za­trzy­ma­nia pły­nów. Cza­sem wgłę­bie­nie w oko­li­cy ję­zy­ka od­po­wia­da­ją­cej ser­cu to nie­roz­wią­za­ny smu­tek, de­pre­sja, spa­dek ener­gii w tym or­ga­nie. Cho­ro­ba Ha­shi­mo­to prze­bie­ga na róż­ne spo­so­by i jest wie­le jej wy­zwa­la­czy, ale każ­dy, kto w porę roz­po­zna sła­be stro­ny swo­ich na­rzą­dów we­wnętrz­nych, bę­dzie mógł świa­do­mie pod­jąć do­bre te­ra­peu­tycz­ne kro­ki, aby na­tu­ral­ny­mi me­to­da­mi wzmoc­nić od­por­ność. Pa­mię­taj­my, że jej fi­la­ra­mi we­dług me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej są płu­ca, śle­dzio­na i ner­ki, co opi­su­ję sze­rzej w osob­nym roz­dzia­le. Jak wspo­mnia­łem, mój ję­zyk był bia­ły i wiot­ki, z wi­docz­ny­mi od­ci­ska­mi zę­bów, co świad­czy­ło o ze­spo­le złe­go wchła­nia­nia oraz o roz­wi­nię­tej cho­ro­bie au­to­im­mu­no­lo­gicz­nej. Kie­dy śle­dzio­na jest znacz­nie osła­bio­na, na cie­le mogą się czę­ściej po­ja­wiać si­nia­ki, to­wa­rzy­szy nam wte­dy czę­ste uczu­cie zmę­cze­nia, zim­no, osła­bie­nie, a na­wet dusz­no­ści oraz nie­re­gu­lar­na pra­ca ser­ca, co, jak wie­my, po­ja­wia się naj­czę­ściej w Ha­shi­mo­to.

Jak wi­dać, nasz ję­zyk daje do­kład­ny wgląd w na­sze we­wnętrz­ne zdro­wie. To tyl­ko jed­na z tech­nik dia­gno­zo­wa­nia cho­rób, nie­zwy­kle ła­twa, po­zwa­la­ją­ca na sa­mo­kon­tro­lę oraz ob­ser­wa­cję po­stę­pu w le­cze­niu. Nie po­pa­daj­my jed­nak w prze­ra­że­nie. Nie ma bo­wiem obec­nie osób, któ­re mają ide­al­ny ob­raz ję­zy­ka, a zna­jo­mość po­wią­zań jego ob­ra­zu ze sta­nem zdro­wia or­ga­nów we­wnętrz­nych po­zwo­li nam na szyb­sze dia­gno­zo­wa­nie zdro­wia wła­sne­go i na­szych naj­bliż­szych.

Wy­czer­pa­nie emo­cjo­nal­ne

Ob­ni­żo­ny na­strój, de­pre­sja, za­bu­rze­nie kon­cen­tra­cji, ner­wo­wość, roz­draż­nie­nie czy bez­sen­ność – być może do­świad­czy­łeś już po­dob­nych ob­ja­wów Ha­shi­mo­to lub mie­wasz je co­raz czę­ściej, zba­daj więc jak naj­szyb­ciej po­ziom two­jej wy­dol­no­ści hor­mo­nal­nej, aby prze­ko­nać się, czy nie do­szło już do nie­do­czyn­no­ści tar­czy­cy typu Ha­shi­mo­to.

Pod­sta­wo­wy­mi sfe­ra­mi ak­tyw­no­ści czło­wie­ka w cią­gu nie­mal ca­łe­go ży­cia są pra­ca, od­po­czy­nek, za­ba­wa i roz­wój du­cho­wy. Za­wo­do­wa dzia­łal­ność to jed­na z waż­niej­szych sfer ży­cia, ma­ją­ca cza­sem de­cy­du­ją­cy wpływ na oce­nę jego ja­ko­ści. Może sta­no­wić za­rów­no źró­dło ży­cio­wej sa­tys­fak­cji, za­do­wo­le­nia i tym sa­mym po­zy­tyw­nie wpły­wać na na­szą kon­dy­cję psy­cho­fi­zycz­ną, jak też stać się przy­czy­ną wie­lu ob­cią­żeń, przy­spa­rza­jąc kło­po­tów i stre­su. Nie­ste­ty cha­rak­ter wy­ko­ny­wa­nej pra­cy jest jed­nym z naj­istot­niej­szych czyn­ni­ków de­ter­mi­nu­ją­cych sto­pień za­gro­że­nia wy­pa­le­niem za­wo­do­wym. Czę­sto pod­czas mo­ich kon­sul­ta­cji za­da­ję py­ta­nie: „Czy two­ja pra­ca cię uszla­chet­nia? ”. W od­po­wie­dzi na nie moż­na zi­den­ty­fi­ko­wać naj­waż­niej­sze źró­dło po­wo­dze­nia, ja­kim jest pa­sja i re­la­cje w pra­cy, na przy­kład z na­szym pra­co­daw­cą, wspól­ni­kiem lub klien­tem. Sam za­daj so­bie to py­ta­nie i za­pisz na kart­ce pa­pie­ru, co czu­jesz, kie­dy je sły­szysz. Po­sta­raj się wy­pi­sać jak naj­wię­cej szcze­gó­łów do­ty­czą­cych tego, dla­cze­go wy­ko­nu­jesz tę pra­cę, zwią­za­ne z nią obo­wiąz­ki, na­wet je­śli zaj­mu­jesz się „tyl­ko” do­mem czy opie­ką na dzieć­mi. Na­pisz, jak się czu­jesz, kie­dy my­ślisz o spo­tka­niu z oso­ba­mi, z któ­ry­mi pra­cu­jesz. Jest to bar­dzo waż­ny aspekt, nie­mie­rzal­ny la­bo­ra­to­ryj­nie, acz­kol­wiek je­śli mu się przyj­rzeć uważ­niej, to praw­do­po­dob­nie oka­że się, że je­steś cią­gle pod pre­sją cza­su, sze­fa czy in­nych bodź­ców, z któ­ry­mi od dłuż­sze­go cza­su so­bie po pro­stu nie ra­dzisz. Pra­ca w sta­łym na­pię­ciu i bli­skim kon­tak­cie z in­ny­mi, czę­sto tymi sa­my­mi ludź­mi, bar­dzo czę­sto cha­rak­te­ry­zu­je się du­żym stop­niem emo­cjo­nal­ne­go za­an­ga­żo­wa­nia. Kie­dy do­da­my do tego spo­ry udział stre­su i ko­niecz­ność ra­dze­nia so­bie wręcz z nie­re­ali­stycz­ny­mi ocze­ki­wa­nia­mi in­nych, taka sy­tu­acja może być emo­cjo­nal­nym ob­cią­że­niem na­szej od­por­no­ści, z cza­sem pro­wa­dzą­cym do wy­pa­le­nia za­wo­do­we­go. Je­że­li cho­ru­jesz na Ha­shi­mo­to, pa­mię­taj, że praw­dzi­wa od­por­ność jest z du­cha, a nie z brzu­cha! Dla­te­go sta­je przed tobą wy­zwa­nie pod­ję­cia ra­dy­kal­nych zmian i szu­ka­nia roz­wa­żań mo­gą­cych wpły­nąć na od­zy­ska­nie we­wnętrz­nej rów­no­wa­gi. Pa­mię­taj, że stres, ską­d­inąd po­zy­tyw­ny czyn­nik mo­ty­wa­cyj­ny, nie bę­dzie na pew­no te­ra­peu­tycz­ny w le­cze­niu Ha­shi­mo­to, szcze­gól­nie je­śli od lat ży­jesz w sta­nie per­ma­nent­ne­go stre­su.

Wy­pa­le­nie za­wo­do­we po­ja­wia się tam, gdzie in­te­rak­cja z dru­gim czło­wie­kiem sta­no­wi isto­tę za­wo­do­we­go dzia­ła­nia i wa­run­ku­je po­wo­dze­nie w da­nej pro­fe­sji, czy­li tam, gdzie li­czy się tyl­ko suk­ces i roz­wój. Kie­dy nie je­ste­śmy w sta­nie spro­stać wy­ma­ga­niom, po­ja­wia się naj­czę­ściej znie­chę­ce­nie do pra­cy, pe­sy­mizm, sta­łe na­pię­cie psy­cho­fi­zycz­ne czy draż­li­wość na samą myśl o pra­cy; ma­le­je przy tym za­in­te­re­so­wa­nie spra­wa­mi za­wo­do­wy­mi, spa­da po­ziom ak­tyw­no­ści. Przy­cho­dzą lęk, po­czu­cie prze­mę­cze­nia fi­zycz­ne­go oraz bez­sen­ność – cha­rak­te­ry­stycz­ne ce­chy cho­ro­by Ha­shi­mo­to. Z cza­sem włą­cza­ją się za­bu­rze­nia ga­strycz­ne, bóle gło­wy, któ­rym w dia­gno­sty­ce me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej przy­pi­su­je się pod­ło­że emo­cjo­nal­no-du­cho­we, a z cza­sem ma­ni­fe­stu­ją pró­bę fi­zycz­nej uciecz­ki z trud­nej sy­tu­acji. Cho­ro­ba po­wsta­ła w du­szy, ma­ni­fe­stu­je się za­wsze w cie­le.

Te­ra­peu­tycz­ne dzia­ła­nia nie­ko­niecz­nie opar­te są na re­zy­gna­cji lub uciecz­ce, lecz na zmia­nie do­tych­cza­so­wych po­glą­dów wzglę­dem ota­cza­ją­ce­go nas świa­ta. Cza­sem przy­da­ła­by się ra­dy­kal­niej­sza zmia­na my­śle­nia, co nie jest ła­twe, kie­dy or­ga­nizm jest nie­do­ży­wio­ny i ob­cią­żo­ny ob­ja­wa­mi. By po­móc wy­czer­pa­ne­mu ustro­jo­wi, ko­niecz­ne będą wzmoc­nie­nie die­tą, post czy na­tu­ral­na su­ple­men­ta­cja. Jak prze­czy­ta­my u ewan­ge­li­sty Ma­te­usza, „wpraw­dzie duch ocho­czy, ale cia­ło sła­be” (Mt 26, 41). Szcze­gól­nie wte­dy, gdy śro­do­wi­sko, w któ­rym ży­je­my, jest wy­jąt­ko­wo tok­sycz­ne, pa­nu­je w nim at­mos­fe­ra lęku i pre­sji. Ryba chcą­ca wspi­nać się po drze­wie, jak­by za­po­mnia­ła, że jej miej­sce jest pod wodą. My, jak ta ryba, bar­dzo czę­sto na pod­sta­wie fał­szy­wych prze­ko­nań mó­wi­my, że ja­koś to bę­dzie, i tkwi­my od lat w nie­wła­ści­wym dla nas śro­do­wi­sku. Wy­star­czy je zmie­nić, i wy­brać nam sprzy­ja­ją­ce i zna­leźć się wśród lu­dzi, któ­rzy do­dat­ko­wo będą nas wspie­rać, a nie cią­gle osła­biać! To zresz­tą lo­gi­ka Ewan­ge­lii. Je­zus nie­ustan­nie po­wta­rzał, ma­jąc na my­śli ko­niecz­ność na­sze­go cią­głe­go na­wra­ca­nia: „Czło­wie­ku, myśl ina­czej! ”.

Naj­waż­niej­sze więc w dro­dze do uwol­nie­nia ze sta­nu cho­ro­by jest za­dba­nie w koń­cu o sie­bie, o swój kom­fort psy­chicz­ny i stan du­cha. Jak my­ślisz, tak tra­wisz. Je­że­li w fir­mie, w któ­rej pra­cu­jesz, coś ci nie pa­su­je, po­walcz o swo­je, ko­mu­ni­kuj po­trze­by, nie po­zo­sta­waj bier­nym. Kie­ruj się ra­cjo­nal­nym i szcze­rym dia­lo­giem, pod­kre­ślaj, co cię prze­ra­sta, okre­ślaj ocze­ki­wa­nia re­al­ne do speł­nie­nia. Kie­dy za­py­ta­no pa­pie­ża Jana Paw­ła II o naj­waż­niej­szy wer­set z ca­łej Bi­blii, Oj­ciec Świę­ty od­po­wie­dział bez na­my­słu: „Szu­kaj­cie praw­dy, a praw­da was wy­zwo­li” (J 8, 32). Trze­ba zna­leźć wła­sną praw­dę o so­bie i swo­im oto­cze­niu. Fał­szy­we sądy za­wsze pro­wa­dzą do fa­tal­nych wy­da­rzeń. Trze­ba za­dbać o swój wy­po­czy­nek. Nie da się pra­co­wać bez prze­rwy – or­ga­nizm nam to z pew­no­ścią za­sy­gna­li­zu­je. Są dwie dro­gi ży­cio­we – ka­rie­ra i suk­ces lub wia­ra i ła­ska. Wza­jem­nie się nie wy­klu­cza­ją, ale war­to zba­dać, ja­kie i komu przy­no­sisz owo­ce. Po­le­cam to jako te­mat do re­flek­sji.

Trze­ba też za­ak­cep­to­wać swo­je ogra­ni­cze­nia – nie je­ste­śmy w sta­nie wszyst­kie­go zro­bić, nie na wszyst­ko mamy wpływ; na­le­ży na­uczyć się od­dzie­lać pra­cę od ży­cia oso­bi­ste­go. Gdy coś mi nie wyj­dzie w pra­cy, to nie zna­czy, że je­stem złym czło­wie­kiem czy nie­udacz­ni­kiem. Je­że­li wpa­dłem po uszy w dłu­gi, to nie zna­czy, że w oczach Boga je­stem ni­kim. Wręcz prze­ciw­nie! Wi­dać to naj­le­piej w przy­po­wie­ści o synu mar­no­traw­nym (Łk 15,11–32). Boża eko­no­mia w zna­nej nam do­brze ewan­ge­licz­nej przy­po­wie­ści jest cał­ko­wi­cie nie­lo­gicz­na, i bar­dzo do­brze. To bo­wiem siła praw­dzi­wej mi­ło­ści Boga, któ­rej współ­cze­sny czło­wiek naj­bar­dziej się lęka. Taka mi­łość w świe­cie za­tru­tym pro­pa­gan­dą stra­chu i kon­ku­ren­cji jest czę­sto wręcz abs­trak­cją. Kur­czo­wo chce­my trzy­mać się wy­łącz­nie na­sze­go pla­nu, ale cza­sem cię­żar na­szych nie­spła­co­nych zo­bo­wią­zań jest tak ogrom­ny, że koń­czy się to cięż­ką cho­ro­bą. Świat jest bez­względ­ny, Bóg mi­ło­sier­ny! Komu za­ufasz?

Być może inni o nas źle po­my­ślą, wie­rzy­cie­le będą nas wy­nisz­czać, z cza­sem sami na sie­bie spoj­rzy­my z po­gar­dą, ale to nie jest ko­niec świa­ta! Naj­bo­gat­si lu­dzie na świe­cie to czę­sto na­wet trzy­krot­ni ban­kru­ci! Sam zban­kru­to­wa­łem dwa razy! Wró­ci­łem jed­nak do Boga jak ten syn mar­no­traw­ny i pro­ces uzdra­wia­nia mo­je­go ży­cia oraz fi­nan­sów roz­po­czął się nie­mal książ­ko­wo, jak we wspo­mnia­nej Ewan­ge­lii. Od mło­dych lat sza­sta­łem pie­niędz­mi, ży­łem po­nad stan, wy­da­wa­ło mi się, że wszyst­ko mi się na­le­ży, cią­gle wpa­da­łem w ko­lej­ne dłu­gi. Na­wet cho­ro­ba nie była w sta­nie mnie za­trzy­mać. W moje 33 uro­dzi­ny umarł na­gle mój Oj­ciec. Bóg cze­kał cier­pli­wie, ale w koń­cu za­re­ago­wał. Za­bie­ra ro­dzi­ców, gdyż mama ode­szła rok póź­niej. To był dra­mat mo­je­go ży­cia. Ko­cha­łem mamę do sza­leń­stwa! Wte­dy Ha­shi­mo­to do­pie­ro dało mi w kość! Zo­sta­ło zdia­gno­zo­wa­ne, ale jesz­cze dłu­gie lata się nie na­wró­ci­łem. Nie­ste­ty. W koń­cu u kre­su sił cał­kiem Mu się od­da­łem, przez Ma­ry­ję! Na­tych­miast za­czął się pro­ces uzdra­wia­nia wszyst­kie­go po ko­lei, rów­nież fi­nan­sów, ale na Bo­żych wa­run­kach, pro­ces, któ­ry trwa zresz­tą na­dal. Pew­nych spraw nie je­ste­śmy już bo­wiem w sta­nie na­pra­wić. Nie­ste­ty. Mo­dli­twa za tych, któ­rych zra­ni­li­śmy, jest jed­nak nie­po­ję­tym bal­sa­mem dla na­szej du­szy. Nie war­to tego ba­ga­te­li­zo­wać.