Wyluzuj, kobieto! - Katarzyna Grochola - ebook + audiobook + książka

Wyluzuj, kobieto! ebook i audiobook

Katarzyna Grochola

4,6
29,98 zł
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 29,98 zł

TYLKO U NAS!
Synchrobook® - 2 formaty w cenie 1

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym. Zamów dostęp do 2 formatów, by naprzemiennie czytać i słuchać.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.

14 osób interesuje się tą książką

Opis

Nie sztuką jest zatrzymać upływ czasu. Sztuką jest wyluzować w każdym wieku.

Katarzyna Grochola, dorastające dzieci i nadopiekuńcze matki. Uzdrawiająca opowieść o dystansie, którego wszyscy potrzebujemy nabrać. Pora dać sobie odetchnąć!

W życiu matki nadchodzi taka chwila, gdy musi zmierzyć się z największym przeciwnikiem – utratą kontroli. U Wiki ta utrata przybrała postać Agaty – narzeczonej syna, Piotrusia. Przecież to matka jest najważniejsza, to ona najlepiej o wszystko zadba. Wyluzować? Nigdy w życiu!

Czy chodzi o wieczne ogarnianie nieogarniętego życia rodzinnego? Czy może pępowinę, która oplata wszystkich dookoła? Czy o – narzucane nierzadko przez samą siebie – konwenanse i ograniczenia?

Mistrzyni polskiej literatury obyczajowej mówi: czas dojrzeć, spuścić z łańcucha i się śmiać. Ile jest w Tobie z Wiki, ile z Grocholi, ile z matki Polki? Przestań gryźć się w język i usłysz: wyluzuj!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 245

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 6 godz. 15 min

Lektor: Katarzyna Grochola

Oceny
4,6 (5035 ocen)
3571
943
359
127
35
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Aga9001

Z braku laku…

Nie byłam w stanie dojść do połowy... ani śmieszne, ani straszne. Na pewno męczące
71
Sarna170

Całkiem niezła

Było kilka zabawnych momentów… Zmęczyła mnie ta książka. Być może to „zasługa” czytającej ją autorki.
Han_Mar

Całkiem niezła

Zabawna ale za mocno chaotyczna. mnogość wątków powoduje że trudno się skupić. Takie trochę rozważania Pani w średnim wieku, dygresje, czasem zabawne, czasem mniej. Wtrącenia z każdej dziedziny. Dla mnie za dużo wszystkiego- na niekorzyść.
61
joanna_scz

Z braku laku…

Książka nawet niezła, ale niech nie czyta jej autorka! Nie da się tego audiobooka słuchać.
51
Marze_na

Całkiem niezła

Ogólnie lubię Grochole, ale ta książka mnie w ogóle nie porwała. Trochę ją zmęczyłam.
41

Popularność




Opieka re­dak­cyjna: ANITA KA­SPE­REK
Ze­spół re­dak­cyjno-ko­rek­tor­ski: HEN­RYKA SA­LAWA, MA­RIA ROLA, ANNA PO­INC-CHRA­BĄSZCZ, KRY­STYNA ZA­LE­SKA
Opra­co­wa­nie gra­ficzne: Pa­weł Pan­cza­kie­wicz / PAN­CZA­KIE­WICZ ART.DE­SIGN
Re­dak­tor tech­niczny: RO­BERT GĘ­BUŚ
© Co­py­ri­ght by Anna Ka­ta­rzyna Gro­chola © Co­py­ri­ght for this edi­tion by Wy­daw­nic­two Li­te­rac­kie, 2024
Wy­da­nie pierw­sze
ISBN 978-83-08-07962-1
Wy­daw­nic­two Li­te­rac­kie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kra­ków bez­płatna li­nia te­le­fo­niczna: 800 42 10 40 księ­gar­nia in­ter­ne­towa: www.wy­daw­nic­two­li­te­rac­kie.pl e-mail: ksie­gar­nia@wy­daw­nic­two­li­te­rac­kie.pl tel. (+48 12) 619 27 70
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.

Do­ro­słym Dzie­ciom i ich Mat­kom

de­dy­kuję.

PS I może Oj­com też.

Mój syn.

Moje je­dyne dziecko.

Mój chłop­czyk. Moja myszka. Mój Pio­truś. Moje ko­cha­nie. Mój cia­puś. Mój kró­le­wicz ma­lutki. Mój kró­li­czek. Mój cza­ruś. Moja po­cieszka. Ry­cerz ma­musi.

Ko­chasz mnie naj­bar­dziej na świe­cie?

Naj­bar­dziej.

A kogo ko­cha­łaś naj­bar­dziej, jak mnie nie było?

Cie­bie.

Jak mnie nie było!!!

Cie­bie, bo cze­ka­łam na cie­bie.

Jak będę do­ro­sły, to się z tobą oże­nię...

Ta­tu­siu, jak będę do­ro­sły, to się oże­nię z mamą!

Do­brze, ko­cha­nie.

*

Tak wła­śnie czło­wieka się robi w ko­nia. Po tych wszyst­kich de­kla­ra­cjach, że je­steś je­dyną ko­bietą w jego ży­ciu, nad­cho­dzi mo­ment, kiedy sły­szysz w słu­chawce:

– Chciał­bym ofi­cjal­nie przy was oświad­czyć się Aga­cie, co wy na to? Tak so­bie po­my­śla­łem, że w nie­dzielę, kiedy przyj­dziemy na obiad, tylko, mamo, zrób coś do­brego...

Od­biera mi od­dech.

– ...my przy­nie­siemy cia­sto, to bę­dzie wła­ściwy mo­ment. Jej ro­dzice są w An­glii, to i tak nie mo­gliby przy­je­chać, a ja chcę, żeby to była nie­spo­dzianka, do­brze?

Nie­spo­dzianka!!! Dla niej??? To jest nie­spo­dzianka dla mnie!!!

– Ale wiesz, taka for­malna... żeby wie­działa, że to na po­waż­nie. No i że­by­ście się nie wy­dali, że wie­cie, po co przy­szli­śmy. Mamo... Mamo? Halo, je­steś tam? Mamo!!!

– Je­stem – w końcu wy­du­szam z sie­bie. – A to nie­spo­dzianka!

– Prawda? – ra­duje się Piotr na dru­gim końcu mia­sta. – Może nie mów ta­cie, bo on się wy­gada.

– A to nie­spo­dzianka – po­wta­rzam. Już tak kie­dyś mia­łam, taki ka­ta­ryn­kowy tryb.

– No wła­śnie. I ku­pi­łem pier­ścio­nek – cie­szy się jak dziecko.

Prze­ły­kam ślinę i po­ły­kam ra­zem z nią zda­nie: a to nie­spo­dzianka.

– Sam?

– No prze­cież Agaty się nie mo­głem po­ra­dzić! – stro­fuje mnie le­ciutko. – Ale ładny wy­bra­łem.

Mo­głeś się ze mną skon­sul­to­wać.

Ja je­stem twoją matką!

I ni­gdy bym do tego nie do­pu­ściła!

– To do­brze. No, to cze­kamy na was w nie­dzielę! – Sta­ram się nadać swo­jemu gło­sowi we­soły, pe­łen szczę­śli­wo­ści i na­dziei na przy­szłe cu­downe ży­cie Pio­tru­sia z Agatą – ton.

Nie­stety, brzmi to mniej wię­cej tak, jak­bym mó­wiła, że w nie­dzielę na pewno bę­dzie trzę­sie­nie ziemi. Ja­kieś sie­dem, osiem stopni, nie wię­cej, i to tuż pod na­szym miesz­ka­niem.

– Ca­łu­ski – dźwię­czy jak dzwon głos mo­jego syna, mo­jej dro­binki, mo­jego dzie­ciaczka, mo­jego ry­ce­rzyka, mo­jego! po pro­stu syna!

– Pa!

Roz­łą­czam się i sia­dam na krze­śle w kuchni.

To ko­niec.

Już.

Tak na­gle.

Jest po wszyst­kim.

Nie­spo­dzie­wa­nie. Bez uprze­dze­nia. Bez ja­kich­kol­wiek zna­ków ostrze­gaw­czych moje dziecko, mój chło­piec, za­miast doj­rzeć w at­mos­fe­rze zro­zu­mie­nia i kom­fortu, rzuca się w nie­bez­pieczny wir ży­cia z obcą ko­bietą, bez przy­go­to­wa­nia, bez od­po­wied­nich na­rzę­dzi gwa­ran­tu­ją­cych mu prze­trwa­nie, bez ro­dzi­ców, na któ­rych za­wsze mógł li­czyć, bez...

– O Boże, Boże – wy­rywa mi się nie­po­trzeb­nie, bo wła­śnie Pa­weł sta­nął w drzwiach kuchni.

– Coś przy­pa­li­łaś? Znowu?

Pa­weł jest moim mę­żem od dwu­dzie­stu sze­ściu lat. I oj­cem Pio­tru­sia. Nie tylko tym, który go wy­cho­wał, ale rów­nież tym ma­ją­cym z nim po­łą­cze­nie ge­ne­tyczne, co, jak wiemy, po­twier­dza się w dzie­więć­dzie­się­ciu pro­cen­tach.

– Piotr chce się oświad­czyć Aga­cie u nas na obie­dzie w nie­dzielę! – wy­rzu­cam z sie­bie, za­nim zdą­ży­łam so­bie przy­po­mnieć, że Pio­truś pro­sił o dys­kre­cję.

Pa­weł nie­stety nie po­trafi trzy­mać ję­zyka za zę­bami.

– Ooo – mówi. – A co przy­pa­li­łaś?

Tak jest.

Mój mąż od dwu­dzie­stu sze­ściu lat mnie nie ro­zu­mie. To, co dla mnie jest ka­ta­strofą, dla niego jest ła­god­nym przej­ściem z jed­nego stanu w drugi. Nie po­trafi mi to­wa­rzy­szyć w naj­gor­szych mo­men­tach mo­jego ży­cia.

To ja no­si­łam na­szego synka pod ser­cem! To ja mu­sia­łam prze­żyć po­ród! Męż­czy­zna za­wsze od wszyst­kiego umywa ręce!

*

Boże mój! Jak szybko to mi­nęło! Jak ży­cie po­trafi za­ska­ki­wać! Prze­cież nic nie za­po­wia­dało tego, co po­tem na­stą­piło!

*
Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki