Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Poznaj kulisy funkcjonowania legendarnej kwatery Hitlera, w której ważyły się losy Europy.
W czasie II wojny światowej w odciętym od świata kompleksie leśnym pod Kętrzynem znajdowało się jedno z kluczowych nazistowskich centrów decyzyjnych. Betonowa twierdza, zamaskowana sztuczną roślinnością, była niemal niewidoczna z powietrza. To w niej podczas wojny Hitler spędził ponad osiemset dni – dłużej niż w jakimkolwiek innym miejscu – w bunkrach o ścianach, których grubość dochodziła nawet do ośmiu metrów.
Z Wilczego Szańca kierował działaniami wojennymi na froncie wschodnim, tam też podjął decyzję o eksterminacji europejskich Żydów. Z czasem coraz bardziej pogrążający się w paranoi dyktator niemal przestał opuszczać swój bunkier, próbując zachować resztki kontroli nad rozpadającą się machiną wojenną.
Katastrofalne w skutkach decyzje Hitlera doprowadziły do nieudanego zamachu na jego życie, przeprowadzonego 20 lipca 1944 roku przez niemieckiego pułkownika Clausa von Stauffenberga. Wydarzenie to stało się symbolem wewnętrznego rozpadu III Rzeszy.
Dziś, ponad osiemdziesiąt lat później, Felix Bohr – opierając się na licznych, także niepublikowanych wcześniej dokumentach i relacjach świadków, w tym najbliższych Führerowi oficerów i personelu – rekonstruuje codzienność Wilczego Szańca i odsłania sekrety miejsca, którego historia wciąż nie została w pełni opowiedziana.
FELIX BOHR- historyk specjalizujący się w historii XX wieku oraz dziennikarz. Studiował historię i teologię katolicką w Berlinie i Rzymie, doktorat obronił na Uniwersytecie w Getyndze – jego pracę doktorską o wsparciu udzielanym przez RFN więzionym za granicą zbrodniarzom nazistowskim opublikowało w 2018 roku wydawnictwo Suhrkamp. Był wykładowcą gościnnym w Duitsland Instituut działającym przy Uniwersytecie Amsterdamskim. Od kilkunastu lat związany jest z tygodnikiem „Der Spiegel”, a od 2024 roku jest jednym z kierowników działu historycznego tego magazynu.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 342
Data ważności licencji: 3/18/2031
Tytuł oryginału: Vor dem Untergang. Hitlers Jahre in der „Wolfsschanze” by Felix Bohr
© Suhrkamp Verlag GmbH, Berlin, 2025. All rights reserved by and controlled through Suhrkamp Verlag GmbH Berlin
Copyright © for this edition by Wydawnictwo Otwarte 2026
Copyright © for the translation by Artur Kożuch
Opieka wydawnicza: Rafał Czech
Opieka redakcyjna: Anna Małocha, Dagmara Małysza
Przyjęcie tłumaczenia: Agata Teperek
Mapy w książce: Peter Palm
Adiustacja: Bogumiła Ziembla / Wydawnictwo JAK
Korekta: Maria Armata / Wydawnictwo JAK, Bogumiła Ziembla / Wydawnictwo JAK
Promocja i marketing: Dominika Szczerek
Projekt okładki: Agnieszka Gontarz
Na okładce fotografia zrobiona podczas wizyty włoskiego ministra spraw zagranicznych Galeazza Ciana w Wilczym Szańcu jesienią 1941 r. Zdjęcie opublikowano 2 listopada 1941 r. w czasopiśmie „L'Illustrazione Italiana”. Reprodukcja: Michael Foedrowitz / AKG Images / Forum
ISBN 978-83-8399-563-2
Jakiekolwiek nieautoryzowane powielanie lub wykorzystywanie niniejszej publikacji stanowi naruszenie praw autorskich.
Nie ograniczając w żadnym zakresie wyłącznych praw autora i wydawcy określonych zapisami o prawie autorskim, stanowczo zabrania się nieautoryzowanego wykorzystywania niniejszej publikacji do „trenowania” generatywnej sztucznej inteligencji (AI).
www.wydawnictwohistory.pl
Dystrybucja: SIW Znak. Zapraszamy na www.znak.com.pl
Na zlecenie Woblink
woblink.com
plik przygotował Jan Żaborowski
Moim Dziadkom
Jest sierpniowy piątek. W lesie pod Kętrzynem w powietrzu unosi się wilgoć, a zapach zgnilizny miesza się z wonią żywicy i kwiatów. Komary z bzyczeniem przelatują mi koło ucha, poza tym ciszę mąci jedynie świergot ptaków. Przed dwoma dniami wyruszyłem w podróż na północny wschód Polski. Na Dworcu Wschodnim w Berlinie wsiadłem do pociągu do Poznania, dokąd dotarłem w dwie i pół godziny. Stamtąd jechałem kolejne trzy i pół godziny pociągiem Intercity przez Toruń i Iławę do Olsztyna, który pod niemiecką nazwą Allenstein do 1945 roku był siedzibą rejencji w prowincji Prusy Wschodnie. W mieście zostałem na noc, a następnie kontynuowałem podróż wynajętym samochodem przez ciągnące się na pozór w nieskończoność mazurskie aleje, mijając położone na uboczu wsie i lśniące błękitem jeziora. Po półtorej godziny jazdy na wschód, wczesnym wieczorem, dotarłem do miejsca noclegu w wiosce Gierłoż nad jeziorem Siercze.
Celem mojej wyprawy jest Wilczy Szaniec, dawna kwatera Hitlera. W tym miejscu, które w czasie wojny było centrum sprawowania władzy, Hitler wraz z innymi członkami nazistowskiego reżimu podejmował większość zbrodniczych decyzji, których skutki odczuwała cała Europa. Aby w latach czterdziestych XX wieku dotrzeć tutaj z Berlina, urzędnicy państwowi, oficerowie i szeregowi pracownicy korzystali z pociągu specjalnego, który kursował przynajmniej raz dziennie i zatrzymywał się na stacji w Görlitz (Gierłoży), zlokalizowanej na terenie kompleksu. Podróż trwała około trzynastu godzin.
W Wilczym Szańcu dyktator spędził kluczowe lata swoich rządów i tu w czasie wojny destrukcyjna siła jego reżimu osiągnęła apogeum. Niemniej jednak w niemieckiej zbiorowej pamięci o Trzeciej Rzeszy miejsce to nie odgrywa większej roli, a jeśli w ogóle budzi jakieś skojarzenia, to wyłącznie z nieudanym zamachem hrabiego Clausa Schenka von Stauffenberga z 20 lipca 1944 roku. Dla wielu Führerhauptquartier w Prusach Wschodnich pozostaje białą plamą, co wiąże się między innymi z powojennymi losami tych ziem. W 1945 roku południowa część Prus Wschodnich trafiła pod zarząd polski, a stanowiących większość ludności Niemców wypędzono. Polska administracja przemianowała Rastenburg na Kętrzyn, od nazwiska nastawionego nacjonalistycznie polskiego historyka. Najpierw wybrano nazwę Rastembork, potem jednak najwyraźniej postanowiono wymazać wszelkie ślady niemieckości. Na terenach tych osiedlono nowych mieszkańców, pochodzących z Kresów Wschodnich, które – po przesunięciu przez aliantów granic na zachód – przypadły w udziale Związkowi Radzieckiemu. Kwatera główna położona za żelazną kurtyną na – teraz już polskich – Mazurach przez dziesiątki lat pozostawała w cieniu. Dotarcie do niej wymagało sporego wysiłku, przynajmniej od mieszkańców Republiki Federalnej Niemiec. Co innego Berghof, górska rezydencja Hitlera na Obersalzbergu w Bawarii, którą zainteresowani czasami narodowego socjalizmu i wspominający je z nostalgią mogli odwiedzać już od 1945 roku – on zajął swoje miejsce w zbiorowej pamięci Niemców. To samo odnosi się do tak zwanego bunkra Hitlera przy Wilhelmstraße w Berlinie, gdzie dyktator spędził ostatnie dni życia. Świadczą o tym rozliczne książki, artykuły prasowe i filmy. W porównaniu z nimi pamięć o Wilczym Szańcu wyblakła.
A właśnie tam, około ośmiu kilometrów na wschód od Kętrzyna, w czasie drugiej wojny światowej Hitler przebywał dłużej niż w jakimkolwiek innym miejscu – pomiędzy 1941 a 1944 rokiem w sumie ponad osiemset dni. Berlin odwiedzał w tym okresie raczej sporadycznie, w Berghofie zaś przez całe sześć lat wojny spędził raptem czterysta dni. Z Wilczego Szańca Hitler kierował operacjami militarnymi w wojnie na wyniszczenie ze Związkiem Radzieckim oraz dowodził ruchami wojsk na pozostałych frontach w Europie – i w Afryce. Tam wraz ze swoją świtą podjął decyzję o wymordowaniu europejskich Żydów i puścił w ruch machinę ludobójstwa. Tam, po klęsce pod Stalingradem, popadł w depresję i pociągnął za sobą w otchłań Niemcy i świat. Tam zaczął się jego koniec1.
Z początku kwatera wojenna Hitlera w Prusach Wschodnich była jedną z prawie dwudziestu podobnych kwater. Po napaści na Związek Radziecki 22 czerwca 1941 roku stała się główną wojskową centralą dowodzenia i mikrokosmosem narodowego socjalizmu. Za pośrednictwem Wochenschau, cotygodniowej kroniki filmowej, której ekipa przyjeżdżała do strefy zamkniętej, by nagrywać odbywające się tam raz za razem wizyty państwowe i uroczystości wręczania odznaczeń, narracja o przyczółkach Hitlera na froncie wschodnim docierała do najodleglejszych zakątków Nadrenii, Bawarii czy Wirtembergii. Tak oto z upływem czasu Wilczy Szaniec stał się dla nazistowskiego reżimu i Volksgemeinschaft (wspólnoty narodowej) miejscem tożsamościowotwórczym w rzekomo ostatecznej, rozstrzygającej walce z „żydowskim bolszewizmem” i radzieckimi „podludźmi” o „przestrzeń życiową” na Wschodzie2.
Moje miejsce noclegu nad jeziorem Siercze znajduje się w odległości kilkuset metrów od Wilczego Szańca, który obejmował kiedyś trzy strefy zamknięte. Po śniadaniu wyruszam w drogę i zbliżam się do terenu byłej Kwatery Głównej Führera. Zajmowała ona obszar o powierzchni ośmiuset hektarów, który otaczały rowy przeciwczołgowe, pola minowe i ciągnące się całymi kilometrami ogrodzenie z drutu kolczastego. Po 1945 roku rowy zasypano, miny rozbrojono, a płot rozebrano. Dziś las tchnie spokojem, nie odróżnia się od innych lasów. Tylko dzięki mapce całego obszaru można się z grubsza zorientować w układzie historycznego kompleksu. Przez chwilę idę przez zewnętrzną strefę III, w której urządzono przede wszystkim stanowiska dział przeciwlotniczych i karabinów maszynowych, a także schrony bombowe dla załogi. Atakują mnie komary. Kiedy trochę później w zaroślach na skraju drogi widzę coraz więcej betonowych ruin, wiem, że dotarłem do II strefy zamkniętej. Tutaj znajdowało się między innymi sześć kwater mieszkalnych sztabu Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, siedziba komendanta Wilczego Szańca oraz bunkier łączności.
Piaszczyste leśne dróżki, którymi szedłem od jeziora Siercze, ustępują miejsca pruskim brukowanym drogom. Idąc od południa, docieram do drogi krajowej, która do dziś przecina teren. Na południe od niej leżała II strefa zamknięta, zaś na północ – strefa I. Jeszcze zanim wybudowano Wilczy Szaniec, szosa łączyła Rastenburg z Angerburgiem (Węgorzewem), lecz w czasie wojny nie wolno było się po niej poruszać. Kwatera Główna Führera stanowiła obszar zamknięty. Dziś przy drodze mieści się wjazd do historycznego kompleksu i strefy I. Na dużej tablicy widnieje jego nazwa w języku polskim i niemieckim. Przechodzę przez jezdnię i mijam budkę z kasą i szlabanem, przed którym zatrzymują się autokary. W momencie publikacji tej książki wstęp kosztuje około dwudziestu złotych. Wilczy Szaniec jako miejsce pamięci to przede wszystkim trasa zwiedzania z tablicami informacyjnymi. W jednej z budowli zrekonstruowano wnętrze baraku, w którym 22 lipca 1944 roku odbywała się narada wojenna, i umieszczono dość osobliwą figurę Hitlera naturalnej wielkości, a także figurę Stauffenberga. Pod repliką masywnego drewnianego stołu widać nawet imitację jego aktówki. W kolejnym pomieszczeniu znajdują się szklane gabloty, w których wystawiono między innymi wykopane pozostałości z tamtych czasów: grzebienie, kufle do piwa z emblematem SS czy bardziej współczesne butelki po likierze Jägermeister. W sklepie z pamiątkami można kupić ceramiczne kubki, blaszane czajniki i scyzoryki – wszystko z motywem Wilczego Szańca. Na terenie dawnej kwatery głównej jest także kemping z możliwością grillowania. Sceneria bardziej przypomina położone w środku lasu pole namiotowe czy paintballowe niż miejsce pamięci. Turyści mogą po nim jeździć w wozach pancernych z demobilu. Od czasu do czasu grupy rekonstrukcyjne odgrywają tu wydarzenia z drugiej wojny światowej. Może się wtedy zdarzyć, że zwiedzający napotka mężczyzn w mundurach Wehrmachtu, biegających między ruinami bunkrów, ostrzeliwujących się ślepymi nabojami i wołających: „Achtung! Achtung!” czy „Hände hoch!”. Tego dnia nie widać poszukiwaczy skarbów, którzy – jak donosi prasa – niekiedy przekopują ziemię, by znaleźć rzekomo ukryte przez nazistów złoto. W lutym 2024 roku badacze historii tego regionu i archeolodzy amatorzy prowadzili prace wykopaliskowe w kwaterze marszałka Rzeszy Hermanna Göringa i odkryli pięć szkieletów, w tym szkielet noworodka. Polska prokuratura wszczęła dochodzenie, ale kilka miesięcy później umorzyła je – po tylu latach nie dało się ustalić przyczyny śmierci. Pozostało niewyjaśnione, czy zwłoki zakopano w Wilczym Szańcu jeszcze przed 1945 rokiem, czy może już w latach powojennych3.
To dziwaczne miejsce na mazurskim pustkowiu co roku odwiedza około trzystu pięćdziesięciu tysięcy gości, głównie turystów spędzających wakacje w pobliskiej Krainie Wielkich Jezior. „Do 1955 roku nikomu nie wolno było wejść na teren Wilczego Szańca z uwagi na zagrożenie minowe” – mówi Jadwiga Korowaj, absolwentka historii. Czeka na mnie przy wejściu, zamówiłem u niej oprowadzanie. Urodziła się w Kętrzynie, ma pięćdziesiąt kilka lat, blond włosy, w ręce trzyma żółtą teczkę, a w niej wsunięte do plastikowych koszulek historyczne plany i zdjęcia kompleksu. Od blisko trzydziestu lat oprowadza po nim turystów i zna każdy jego zakamarek. W trakcie zwiedzania I strefy zamkniętej co chwila zatrzymuje się w miejscach uwiecznionych na zdjęciach i wówczas mogę zobaczyć na pokazywanej przez nią fotografii Hitlera kroczącego tą samą leśną drogą, na której stoję i ja4.
Idę ze swoją przewodniczką przez teren usiany kraterami oraz ruinami bunkrów wysadzonych w 1945 roku przez niemiecki pluton inżynieryjny, które niczym kolosy sterczą z leśnego podłoża na wysokość kilku metrów. Monumentalne masy betonu nawet dziś robią wrażenie, przypominając o potędze nazistowskiego reżimu, którego funkcjonariusze wraz z niezliczonymi pomagierami systematycznie wymordowali ponad sześć milionów Żydów. Rozpętana przez hitlerowskie Niemcy wojna pochłonęła z górą sześćdziesiąt milionów istnień ludzkich. Brutalizm roztrzaskanych bunkrów jaskrawo kontrastuje z idyllicznością lasów, a zieleń roślin i starych drzew, których splątane korzenie porastają beton, jeszcze ten kontrast uwypukla. Oprowadzanie zaczyna się od pozostałości baraku narad, w którym Stauffenberg przeprowadził zamach. Następnie zwiedzamy rumowisko schronu dla gości, bunkra służb stenograficznych oraz kamienne żebrowanie magazynu zapasów. Gdy w położonej blisko bunkra Hitlera starej herbaciarni stąpamy po płytkach, które przetrwały na posadzce, Jadwiga Korowaj wyjaśnia: „Na obszarze Wilczego Szańca znajdowało się dziewięćdziesiąt budynków, wśród nich prawie pięćdziesiąt bunkrów żelbetowych, z których część miała ściany o grubości siedmiu metrów”. Największe bunkry przypominały ogromne sarkofagi z litego betonu, podczas gdy inne budowle i baraki, dobrze zabezpieczone przed odłamkami bomb, zaopatrzono w okna. „Wszystkie okna wychodziły na północ”. Ponoć dyktator miał wrażliwe oczy i unikał światła słonecznego. Przewodniczka wdrapuje się do ruin bunkra Führera i zachęca mnie, bym poszedł w jej ślady. Wskazuje na zachowaną śluzę powietrzną, chroniącą przed wniknięciem trujących gazów, oraz wystające z betonu szczątki kabli telefonicznych w przedsionku. „Hitler powiesił sobie na ścianie zdjęcie swojej zmarłej w 1907 roku matki” – mówi we wnętrzu pozbawionego dachu pomieszczenia5.
Pozostałości bunkra Hitlera przytłaczają. Kilkumetrowej grubości bloki betonu leżą jedne na drugich, niczym zgnieciony karton. Wystają z nich stalowe dźwigary jak macki ośmiornicy. Ten twór, który nawet w stanie ruiny wygląda tak, jakby miał przetrwać całą wieczność, w zamierzeniu był tymczasową kwaterą. Pomyślany jako miejsce pobytu i pracy dowództwa armii w czasie wojny ze Związkiem Radzieckim, miał zostać opuszczony po szybkim zwycięstwie. Kampania utknęła jednak w martwym punkcie, załoga pozostała na miejscu i Wilczy Szaniec przekształcił się w faktyczny ośrodek władzy w Trzeciej Rzeszy.
Przebywając w zaciszu lasu pod Rastenburgiem, dyktator do samego końca nie musiał się mierzyć z konsekwencjami swoich rozkazów. Oderwał się od realiów życia, odseparował od wojennej codzienności i problemów mieszkańców Rzeszy. „Geograficzna izolacja i na dobrą sprawę hermetyczne odgrodzenie od świata zewnętrznego prawdopodobnie sprawiły, że Hitler jeszcze bardziej utracił kontakt z rzeczywistością” – pisze na temat Wilczego Szańca brytyjski historyk i biograf dyktatora Ian Kershaw. Minister uzbrojenia i amunicji Albert Speer, częsty bywalec strefy zamkniętej, po 1945 roku podsumował: „W tym otępiałym świecie kwatery głównej nie wzruszało nas, jakie konsekwencje pociągały za sobą decyzje Hitlera na froncie, gdzie walczono i umierano”. Historyk i pisarz Felix Hartlaub, który pracował w II strefie zamkniętej w komórce sztabowej Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu do spraw prowadzenia dziennika wojennego, w drugiej połowie 1944 roku pisał: „Tu nie padł jeszcze żaden ostry strzał, nie spadła ani jedna bomba, to dziwne pominięcie tego miejsca nieraz wydaje się człowiekowi trochę niesamowite”. Według niego w Wilczym Szańcu żyło się jak pod kloszem, a cierpienie ludzi na zewnątrz w najmniejszym stopniu nie obchodziło pracowników. „Nigdzie koniec wojny nie wydaje się tak odległy jak tutaj”. Niezmienny przez lata entourage Hitlera w ściśle odizolowanej kwaterze głównej, który przez lata tworzyli ci sami oportuniści i potakiwacze, ponosi współodpowiedzialność za to, że nawet rażąco błędne decyzje wojskowe dyktatora nie napotykały sprzeciwu6.
Wraz z przedłużaniem się kampanii wschodniej kompleks pod Rastenburgiem coraz bardziej się rozrastał. Do 1944 roku powstały – w kilku etapach rozbudowy – kolejne budynki mieszkalne, gospodarcze i użytkowe, w tym herbaciarnia, kawiarnia, sauna i browar. Na wiosnę 1943 roku wybudowano kino, by zorganizować dla Hitlera pierwszy pokaz filmu poświęconego „cudownej broni”, rakiecie V-2. Już choćby z racji tych udogodnień absurdalne wydaje się twierdzenie, że Wilczy Szaniec był „czymś pośrednim między klasztorem i obozem koncentracyjnym”, jak ujął to z perspektywy czasu szef sztabu dowodzenia Wehrmachtu generał Alfred Jodl. W strefach zamkniętych mieszkało i pracowało około dwóch tysięcy osób, w tym co najmniej dwadzieścia kobiet: wojskowi wszystkich stopni i funkcjonariusze policji, sekretarki i dozorcy, kamerdynerzy Hitlera i radiotelegrafiści, kucharze, którzy wcześniej przyrządzali posiłki w nobliwych berlińskich hotelach, oraz masażyści zatrudnieni w salonach przy reprezentacyjnej alei Kurfürstendamm.
Siatki maskujące udaremniały wgląd z powietrza. Do dziś można znaleźć na ziemi oliwkowozielone skrawki tworzywa sztucznego i inne materiały służące do kamuflażu. Z perspektywy lat ówczesny główny tłumacz w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Paul Schmidt określił utrzymane w szarej i zielonej kolorystyce bunkry jako „przedpotopowe potwory”, które jakby czaiły się w lesie. „W ich wnętrzu odczuwało się wciąż przygniatającą ciasnotę. Wilgoć idąca z betonu, ustawicznie sztuczne światło i stałe brzęczenie wentylatorów wzmagały nierealność tego milieu, w którym Hitler, coraz bardziej blady i obrzękły, przyjmował swych zagranicznych gości. Całość robiła wrażenie kryjówki jakiegoś złego ducha z germańskiej sagi”. Historyk Ian Kershaw podkreśla, że świta dyktatora musiała przywyknąć do obcego otoczenia w Wilczym Szańcu: „Jego sekretarki uważały, że życie w tym miejscu jest pod wieloma względami męczące. Dowódcy wojskowi spędzali większość czasu na przygotowaniach do coraz bardziej wyczerpujących nerwowo narad sytuacyjnych i braniu w nich udziału”. Jednocześnie dla wysoko postawionych nazistów regularny dostęp do Hitlera stanowił decydujący warunek powiększania zakresu osobistej władzy7.
Warunki życia w Wilczym Szańcu dalece odbiegały od normalności. Obsługa skarżyła się na ogólną atmosferę lęku i na strach przed popełnieniem błędu, na nieraz ogromne przeciążenie pracą i zbyt małą ilość czasu wolnego. Hartlaub pisał o „wyjątkowej presji panującej w kwaterze głównej”, powodującej u niego bóle głowy i bezsenność. W miarę upływu czasu potęgowało się uczucie klaustrofobii. Hitler coraz częściej barykadował się w swoim bunkrze. Odosobnienie z wyboru zapewne jeszcze wzmagało jego radykalizm, jak konstatuje Kershaw. Już świadkowie tamtych czasów przyznawali, że kwatera główna w Prusach Wschodnich miała przemożny wpływ na dyktatora. W 1943 roku minister propagandy Joseph Goebbels podsumował: „Nie wychodzi już na świeże powietrze, nie odpoczywa, siedzi w swoim bunkrze, działa i rozmyśla. Gdyby go można było przenieść do innego otoczenia”. Hitler okopał się na pozycjach, tak jak się tego nauczył, walcząc w pierwszej wojnie światowej. Wraz z pogarszaniem się położenia militarnego zwiększała się grubość ścian bunkra. Pod koniec wojny obwarowywanie się w lesie pod Rastenburgiem stanowiło odpowiednik stosowanej przez Hitlera na froncie morderczej taktyki utrzymania pozycji za wszelką cenę8.
Po wyjściu z ruin bunkra Führera udajemy się do położonego naprzeciwko schronu jego sekretarza Martina Bormanna, stamtąd do kwatery Göringa, a następnie do wyjścia. Żegnam się z przewodniczką i zostawiam za sobą ten teren jak minioną epokę. Francuski filozof Paul Virilio trafnie opisał koncepcję bunkra wojennego jako „finalny teatralny gest w ostatniej odsłonie historii militarnej Zachodu”. Virilio badał „bunkry ołtarze” wchodzące w skład wybudowanego przez nazistów na wybrzeżu Francji Wału Atlantyckiego. Budowle wywołały w nim „odczucie, że zarówno od środka, jak i z zewnątrz jest miażdżony”. To stwierdzenie można też odnieść do Wilczego Szańca. Tak samo jak rozpoznaną przez Virilia „nazistowską klaustrofobię”, której przypisał winę za militarną klęskę Niemiec. Jego zdaniem druga wojna światowa była wojną komunikacyjną, w której decydujące znaczenie miały obrazy z radarów oraz nowe systemy lokalizacji i telekomunikacji. Natomiast doktryna obronna Hitlera, w której stawiał na budowę sieci bunkrów, opierała się przede wszystkim na „litosferze, ziemi i krwi”. Mimo że reżim nazistowski prowadził operacje militarne z użyciem samolotów i U-Bootów i że jako pierwszy wykorzystał rakiety, to stratosfera i hydrosfera koniec końców pozostały mu obce. Porażkę Niemiec można też wyjaśnić „filozofią dowódcy wojennego, który jest związany z ziemią, z powierzchnią, [ta filozofia] jest wynikiem polityki produkcji broni, faworyzującej wojska lądowe kosztem lotnictwa i marynarki”9.
Po przegranej bitwie pod Stalingradem w lutym 1943 roku Hitler unikał kontaktów poza naradami. Niewiele mówił, źle sypiał i wszędzie wietrzył zdradę. Zaczęła mu drżeć lewa ręka, potem lewa noga, miał też skurcze brzucha. Według jego kamerdynera Heinza Lingego uparcie powtarzał, że muszą w tej walce „wytrwać aż do śmierci”. Jesienią 1943 roku w Wilczym Szańcu po raz pierwszy dostał zapaści. Jego osobisty lekarz Theo Morell przez całe lata aplikował mu środki stymulujące i hormony. Hitler nie znał umiaru w zażywaniu pigułek nasennych i tabletek węgla aktywowanego, otrzymywał preparaty na trawienie i leki przeciwgrypowe – pod względem fizycznym na wielu osobach sprawiał wrażenie wraka. Kilka miesięcy po zamachu z 20 lipca 1944 roku zachorował na żółtaczkę. Leczył się roztworem kokainy i niekiedy tracił świadomość. W tamtym czasie nad kwaterą główną co dzień przelatywały eskadry alianckich bombowców. Führer i jego otoczenie spodziewali się ataku w każdej chwili. Armia Czerwona zbliżała się coraz bardziej. Dwudziestego listopada 1944 roku jedna ze współpracownic zanotowała: „Opuszczamy Wilczy Szaniec. Wszyscy są w Berlinie!”10.
Ta książka pozwala zajrzeć za kulisy Wilczego Szańca. Nie jest szczegółowym opracowaniem na temat drugiej wojny światowej ani nie rości sobie pretensji do przedstawienia jej historii na nowo, mimo że wiele detali dotyczących Kwatery Głównej Führera mogło być do tej pory nieznanych. Chciałbym na te kwestie spojrzeć inaczej – zmienić perspektywę z zewnętrznej na wewnętrzną. Opieram się na obszernej literaturze naukowej, na opublikowanych i dotychczas niepublikowanych dokumentach, a ponadto zwłaszcza na relacjach pracowników Wilczego Szańca. Po 1945 roku wielu z nich opisało swoje doświadczenia, choćby feldmarszałek Erich von Manstein, główny adiutant Hitlera Julius Schaub czy wspomniany Heinz Linge, szef służby osobistej dyktatora. Również szef prasowy Rzeszy Otto Dietrich oraz cytowany już historyk Felix Hartlaub przedstawili swoje obserwacje. Ten ostatni był zarazem pisarzem, toteż jego tekstów zdecydowanie nie należy traktować jako sprawozdań, lecz jako szkice literackie, w których przetworzył swoje przeżycia w kwaterze głównej. Poza tym uwzględniłem między innymi relacje sekretarek, Christy Schroeder i Traudl Junge.
Należy mieć na uwadze, że ci świadkowie utrwalili osobiste wspomnienia autentycznych zdarzeń. Niekiedy upiększali rzeczywistość, relatywizowali też zbrodnie nazistów, w które bezpośrednio lub pośrednio byli wplątani. Zamiast poddać się samokrytyce, upajali się przyjętą przez siebie rolą ofiary. Niektórzy nawet po wojnie nieodmiennie ulegali fascynacji „szefem”, na przykład specjalista od nazistowskiego prawa administracyjnego Henry Picker czy kamerdyner Linge. Pułkownik Nicolaus von Below, od 1937 do 1945 roku osobisty adiutant Hitlera z ramienia Luftwaffe, w 1980 roku wydał wspomnienia, w których opisał swoje doświadczenia nadzwyczaj rzeczowo, niemniej jednak w wielu miejscach przebija podziw dla dyktatora. Nie zajął krytycznego stanowiska wobec masowych rozstrzelań Żydów na froncie wschodnim ani wobec „ostatecznego rozwiązania”, lecz – wciąż w duchu nazistowskiej propagandy – obarczał Polskę główną winą za wybuch drugiej wojny światowej i potępiał „terror powietrzny” aliantów. Z kolei Hartlaub zachowywał dystans już w tamtym czasie. Inni zdystansowali się od reżimu dopiero po wojnie, choćby radiotelegrafista Alfons Schulz.
Świadectwa z epoki Wilczego Szańca należy traktować z odpowiednią dozą krytyki ideologicznej. Oferują one jednak pewną bezpośredniość, emocjonalność i jedyne w swoim rodzaju spojrzenie na dzień powszedni w Kwaterze Głównej Führera. To samo dotyczy „rozmów przy stole” i „monologów” wodza, które – bez jego wiedzy – zostały spisane na zlecenie szefa Kancelarii NSDAP Martina Bormanna. Wydali je w Niemczech Zachodnich byli protokolanci: esesman Heinrich Heim i Henry Picker. Nowsze krytyczne analizy źródeł wykazały, że po fakcie obaj częściowo przefiltrowali zapiski i zmienili je pod kątem językowym, jednak biografowie Hitlera do tej pory sięgają po te teksty. Błędem byłoby niekorzystanie z nich. Część protokołów, które Heim i Picker sporządzili na podstawie hasłowych notatek tuż po ich powstaniu, czyli jeszcze przed 1945 rokiem, Bormann przekazał ministrom Hitlera, ci zaś cytowali je dosłownie. Można zatem uznać, że te dokumenty przynajmniej w przybliżeniu odzwierciedlają to, co rzeczywiście powiedział Hitler. Posiłkując się tymi źródłami, za każdym razem będę wskazywał na konkretnego protokolanta11.
Ze świadectw wspomnieniowych wyłania się obraz niebezpiecznego dla ogółu dyktatora, który jednak wciąż potrafił urzekać swoich rozmówców i którego miliony Niemców do końca uważało za quasireligijnego zbawcę. Zachowane dokumenty dostarczają również informacji o sposobie funkcjonowania wąskiego kręgu współpracowników Hitlera, w tym oficerów Wehrmachtu i nazistowskich dygnitarzy, takich jak Bormann czy Speer, którzy mieli swoje siedziby w Wilczym Szańcu. Niniejsza książka łączy opis dnia powszedniego w kwaterze głównej z historią wojskową i wydarzeniami drugiej wojny światowej, w tym planu „Barbarossa”, wojny rasowej na Wschodzie i ludobójstwa europejskich Żydów. Lata w Wilczym Szańcu stanowiły nie tylko najmroczniejszy okres wojny na unicestwienie i niszczycielskiego amoku, ale też oznaczały cezury w rządach Hitlera.
Gdy w czerwcu 1941 roku Hitler zjechał ze swoją świtą do bunkrów i baraków w lesie pod Rastenburgiem, cieszył się – po odniesionym rok wcześniej zwycięstwie nad Francją – największym uznaniem. Kolejne dwa lata były okresem pozornej normalności, w którym co prawda mnożyły się porażki militarne, jednak wojna nie wydawała się definitywnie przegrana. Dopiero klęska pod Stalingradem w 1943 roku stała się punktem zwrotnym na froncie wschodnim. Najpóźniej po zamachu Stauffenberga w 1944 roku reżim hitlerowski pogrążył się w chaosie. Gdy w listopadzie tego samego roku Hitler w pośpiechu uciekał z Wilczego Szańca, Armia Czerwona wkroczyła na terytorium Niemiec, a drogi Prus Wschodnich były zatłoczone uchodźcami kierującymi się na zachód. Totalna klęska wydawała się tuż, tuż. W kwietniu 1945 roku Führer i towarzyszący mu od lat dwór z Wilczego Szańca znajdowali się już w bunkrze pod Kancelarią Rzeszy i zmierzali ku swemu końcowi.
W tej książce opowiadam historię sprzed upadku. Jak doszło do tego, że przebywający w odizolowanym miasteczku bunkrów Führer z coraz większym fanatyzmem dowodził straceńczymi akcjami na niewyobrażalną skalę? Jak napędzano w Wilczym Szańcu masowy mord Żydów? Kim byli służalcy, którzy otaczali i wspierali Hitlera? Jak odbierali go jako przełożonego? Jakimi cechami osobistymi odznaczał się Hitler oraz jak i w jakim celu je wykorzystywał? Jak wyglądał powszedni dzień decydentów i służących? Oto kilka spośród pytań, na które chciałbym znaleźć odpowiedź.
Książka obejmuje osiem rozdziałów ułożonych chronologicznie i podzielonych na podrozdziały według kryteriów po części czasowych, a po części tematycznych. Rozdział 1 (Centrala) stanowi wprowadzenie do topografii kwatery głównej. Opowiadam w nim o historii sprzed powstania Wilczego Szańca i o jego budowie, opisuję przybycie dyktatora i pierwszy kryzys wojskowy pod koniec 1941 roku, kiedy Wehrmacht musiał rozpocząć odwrót spod Moskwy. W rozdziale 2 (Hitler) zajmuję się sposobem działania Hitlera w obszarze zamkniętym. Główne ramy czasowe tu wyznacza pierwsza zima w Wilczym Szańcu na przełomie 1941 i 1942 roku, niemniej jednak i w tej części formułuję ogólne twierdzenia na temat osobowości dyktatora i jego metod rządzenia. W rozdziale 3 (Świta) przedstawiam wybrane postacie z otoczenia Hitlera, wśród nich jego osobistego lekarza Morella, który codziennie zaopatrywał dyktatora w pigułki i szykował mu zastrzyki, sekretarkę Schroeder, narodową socjalistkę z przekonania, oraz krytycznego autora dziennika wojennego Hartlauba. Ten rozdział obejmuje okres od 20 kwietnia 1942 roku, pięćdziesiątych trzecich urodzin Führera, do listopada tego roku, kiedy operacja „Fall Blau” (Plan Niebieski), letnia ofensywa przeciw Związkowi Radzieckiemu, zakończyła się definitywną klęską. Na ten sam okres przypadły przenosiny i kilkumiesięczny pobyt ekipy z Wilczego Szańca w kwaterze głównej Werwolf (Wilkołak) w pobliżu Winnicy na Ukrainie. Kolejny podrozdział został poświęcony relacjom Hitlera z jego generałami oraz brzemiennej w skutki scysji, do której doszło 7 września 1942 roku. W rozdziale 4 (Codzienność) skupiam uwagę na dniu powszednim w Kwaterze Głównej Führera. Opisuję swego rodzaju modelowy przebieg dnia, doskonale wiedząc, że co rusz pojawiały się odstępstwa od utartego schematu. Rozdział obejmuje okres od okrążenia 6. Armii Wehrmachtu w kotle stalingradzkim pod koniec listopada 1942 roku do wiosny 1944 roku. W rozdziale 5 (Holokaust) rekonstruuję procesy decyzyjne prowadzące do Zagłady. Ukazuję też, w jaki sposób ludzie na najwyższych szczeblach władzy nazistowskiej, między herbatkami a przechadzkami po lesie, zradykalizowali się w słowach i czynach oraz podjęli decyzję o dokonaniu zbrodni przeciwko ludzkości. Początek rozdziału 6 (Zamach) wyznacza lądowanie aliantów w Normandii 6 czerwca 1944 roku, a przedstawiam w nim spisek członków ruchu oporu oraz zamach Stauffenberga. Akcja rozdziału 7 (Chaos) zaczyna się kilka tygodni po zamachu, skupiam się w nim jednak na określonym temacie, mianowicie nieproduktywnym sposobie prowadzenia wojny i spraw państwowych przez Hitlera, jak też nierzadko bezładnych działaniach reżimu nazistowskiego. Decyzji podjętych przez dyktatora w Wilczym Szańcu często nie spisywano, lecz przekazywano dalej ustnie. Führerwille (wolę Führera), która trafiała do Berlina na zasadzie głuchego telefonu, dany minister musiał zinterpretować, nadać jej kształt prawny albo uznać za podstawę swoich działań. W ten sposób zamęt był z góry zaprogramowany. W rozdziale 8 (Otchłań) opisuję miesiące poprzedzające pospieszny wyjazd z lasu pod Rastenburgiem.
Z przedstawienia poniekąd błahych wydarzeń w kwaterze głównej nie wyłania się – tyle zaznaczę na wstępie – rozpoznanie „banalności zła” (Hannah Arendt). To raczej banalność wydaje się zła. Poranne sesje tresury, której Hitler poddawał swojego owczarka niemieckiego, sukę Blondi, popołudniowy wypoczynek sekretarek nad jeziorem albo wieczorne pijaństwo wartowników tylko na pierwszy rzut oka stoją w sprzeczności z procesem zagłady w niemieckich obozach śmierci i na frontach. Życie codzienne w Wilczym Szańcu tylko pozornie ukazuje nierozwiązywalne sprzeczności tkwiące w narodowym socjalizmie. Oba aspekty, banalność i terror, należy rozpatrywać łącznie. Oparte na przemocy rządy narodowych socjalistów paradoksalnie znalazły swój precyzyjny wyraz właśnie w spokojnym, zrytualizowanym przebiegu dnia w Wilczym Szańcu. Hitler uważał, że ideologia nazistowska w pełni legitymizuje motywowane rasistowsko masowe mordy i wojnę mającą na celu unicestwienie. W mikrokosmosie Wilczego Szańca myśli przekształcały się w decyzje, te zaś w czyny, które przyniosły śmierć milionom ludzi.
Rozdział 1
Kętrzyn leży w północnej Polsce, na Mazurach, na prawym brzegu rzeki Guber. Do 1946 roku miasto nazywało się Rastenburg i znajdowało w prowincji Prusy Wschodnie, na wschodnich rubieżach Niemiec. Nie wyjaśniono jednoznacznie, skąd się wzięła niemiecka nazwa. Być może wywodzi się od pruskiego słowa Rast oznaczającego „pal” albo wskazuje na zamiar założycieli, by stworzyć miejsce na popas, od niemieckiego rasten, czyli „odpoczywać”. W 1329 roku zakon krzyżacki wybudował tu drewniano-ziemną strażnicę, wokół której powstała osada. Około 1345 roku miejscowość dwukrotnie najeżdżali i niszczyli Litwini. Następnie Krzyżacy wznieśli murowany zamek, powiększony w XVI wieku. U swojego zarania Rastenburg był bogatym grodem, w którym kwitł handel zbożem, bursztynem i drewnem. Potem jego mieszkańców dziesiątkowały dżuma i cholera, szalały też w nim pożogi. W czasie wojny siedmioletniej (1756–1763) miasto zajęły wojska rosyjskie, później złupili je żołnierze napoleońscy.
Po klęsce Francji i kongresie wiedeńskim Rastenburg stał się w 1818 roku stolicą rejencji pruskiej. Miasto ponownie przeżywało rozwój gospodarczy – działały tu odlewnia żeliwa, a zarazem ludwisarnia, młyny i browar. Okoliczni rolnicy hodowali konie. Liczba mieszkańców wzrosła z około jedenastu tysięcy na przełomie XIX i XX wieku do niespełna dwudziestu tysięcy w latach trzydziestych. Także w tym okresie Rastenburg miał raczej wiejski charakter i nawet w centrum miasta stały chłopskie zagrody. Rano piały koguty, a po ulicach łaziły kury. Jako że kryte dachówką dachy i klinkierowe mury domów jarzyły się czerwienią, powiedzenie „ktoś pała jak Rastenburczyk” powszechnie stosowano na określenie osób z wypiekami na twarzy. Tworzący w nurcie naturalizmu i impresjonizmu poeta Arno Holz, obywatel miasta, opiewał jego czerwone budynki w wierszu o swym dzieciństwie: „I kolory! / Teraz! W powiewie wiatru! / Cudo, cudowne kolory! / Zamykam oczy. Widzę je wciąż jeszcze”. W herbie miasta do dziś widnieje niedźwiedź kroczący między trzema świerkami na wzgórzu. Godło wskazuje na położenie Rastenburga na skraju nieprzebytej puszczy, którą rycerze zakonu krzyżackiego w średniowieczu nazywali „Wielką Dziczą”1.
Leżący około ośmiu kilometrów na wschód od Rastenburga las, w którym później miała powstać Kwatera Główna Führera, z uwagi na bliskość wioski Görlitz (Gierłoż) nazywany Görlitzer Forst (Las Gierłoski), od początku XX wieku był ulubionym celem wycieczek mieszkańców miasta. Latem kąpali się oni w Moysee (jeziorze Moj) lub Zeiser See (jeziorze Siercze), w miejscowym domu wypoczynkowym serwowano kawę i ciasto, stopniowo powstawały domy letniskowe i pensjonaty. Lata dwudzieste XX wieku okazały się trudne także dla wielu Rastenburczyków. Na mocy traktatu wersalskiego, podpisanego po klęsce Niemiec w pierwszej wojnie światowej, znaczna część Prus Zachodnich przypadła w udziale Polsce. „Polski korytarz” oddzielał Prusy Wschodnie od reszty Rzeszy, nadając im charakter wyspy, co ciągle prowadziło do granicznych konfliktów. Ponieważ przejazd drogą lądową wiązał się z komplikacjami, koszty transportu wzrosły niepomiernie. To z kolei generowało problemy w lokalnym rolnictwie, uzależnionym od dostaw nawozów i maszyn z Rzeszy. Zmalały obroty w handlu, na to nałożył się spadek cen żyta i ziemniaków. Wszystkie te czynniki sprawiły, że już w połowie lat dwudziestych XX wieku najważniejszy sektor gospodarczy prowincji znalazł się w trudnym położeniu2.
Program „Osthilfe” (Pomoc dla Wschodu), realizowany w ramach polityki kredytowej rządu Rzeszy, w praktyce nie poprawił sytuacji chłopów w Prusach Wschodnich. Ponadto około 1928 roku Niemcami wstrząsnął kryzys rolniczy. Nie bez wpływu pozostawała też presja zagranicznej konkurencji, która wywołała spadek cen produktów rolnych. W efekcie wielu rolników zradykalizowało swoje postawy. Zresztą od początku istnienia Republiki Weimarskiej demokracja budziła kontrowersje w ultrakonserwatywnych i silnie autokratycznych Prusach Wschodnich. Znaczna część klasy urzędniczej, nierzadko wywodzącej się jeszcze z czasów cesarstwa, oraz junkrzy widzieli w niej „nieniemiecki” ustrój państwowy narzucony Niemcom przez mocarstwa zwycięskie w pierwszej wojnie światowej. Na kryzysie skorzystała przede wszystkim NSDAP, Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników, która stawiała na antydemokratyczną i antysemicką nagonkę i której bojówki stosowały fizyczną przemoc wobec przeciwników politycznych. Hitler powtarzał jak mantrę, że na końcu pierwszej wojny światowej Żydzi i komuniści zdradzili Niemcy, i w ten sposób skutecznie odwoływał się do głęboko zakorzenionego i szeroko rozpowszechnionego w społeczeństwie antysemityzmu.
Propaganda NSDAP przedstawiała Hitlera jako politycznego zbawcę, pod którego przywództwem Niemcy miały osiągnąć status światowego mocarstwa. W Prusach Wschodnich narodowi socjaliści celowo angażowali się na wsi, czynnie działając w bractwach kurkowych i parafiach. Umundurowane orkiestry oddziałów SA z głośnym bum-cyk-cyk maszerowały po zakurzonych gościńcach mazurskich wsi. Swoją obecnością NSDAP przekonała wiejski elektorat. Pozostałe partie, wśród nich broniąca demokracji i wyrażająca postulaty robotników przemysłowych SPD, pokazywały się tam raczej rzadko. Wskutek światowego kryzysu gospodarczego liczba bezrobotnych w całej Rzeszy do początku lat trzydziestych przekroczyła sześć milionów. Również w powiecie rastenburskim pogorszyły się warunki życia wielu osób. Rezygnacja i rozgoryczenie stanem polityki zataczały coraz szersze kręgi. W 1928 roku urząd gauleitera Prus Wschodnich objął Erich Koch, narodowy socjalista należący do ruchu od samego początku. Narastała wrogość wobec niemieckich Żydów i ludzi o odmiennych poglądach. W wyborach do Reichstagu w 1930 roku NSDAP zdobyła w jednym okręgu w Prusach Wschodnich 22,5-procentowe poparcie, po raz pierwszy wygrywając. Wiosną 1932 roku Hitler odbywał kampanię wyborczą i jak donosił szef prasy Dietrich: „W trakcie objazdu mazurskich wsi i granicznych miasteczek był entuzjastycznie witany przez niemieckich mieszkańców pogranicza”. Trzydziestego pierwszego lipca 1932 roku NSDAP poprawiła swój wynik, zdobywając 47,1 procent głosów, o niemal dziesięć punktów procentowych więcej, niż wynosiła średnia poparcia w całych Niemczech. W powyborczą noc zabijacy z SA podpalili stacje benzynowe w oddalonym o osiemdziesiąt siedem kilometrów od Rastenburga Königsbergu (Królewcu) i wybili szyby w żydowskich sklepach. Zdemolowali centralę SPD i zamordowali komunistycznego polityka. Całe Prusy Wschodnie ogarnęła fala terroru3.
Przejęcie władzy przez Hitlera 30 stycznia 1933 roku przyjęto z aprobatą również w Rastenburgu. Narodowi socjaliści oddłużyli zakłady rolnicze. Tak jak gdzie indziej zglajchszaltowano stowarzyszenia, związki i media. Przeciwników politycznych prześladowano, torturowano i mordowano w obozach koncentracyjnych. Na początku kwietnia 1933 roku, podczas bojkotu żydowskich sklepów, członkowie SA w Rastenburgu przetoczyli pod sklep tekstylny Alfreda Lewina przy Neuer Markt wagon towarowy, do którego był przymocowany transparent z napisem: „Przeciwko żydowskiemu szczuciu. Żaden Niemiec nie kupuje u Żyda. Żydzi to nasze nieszczęście”. W noc pogromu w 1938 roku spłonęła nowa synagoga na rogu Wilhelmstraße i Moltkestraße. Cmentarz żydowski został zrównany z ziemią. Do 1933 roku Rastenburg zamieszkiwało około stu dwudziestu Żydów, którzy po dojściu Hitlera do władzy opuścili miasto. Około pięćdziesięciu z nich zostało zamordowanych w Holokauście4.
Dalsza część w wersji pełnej
Prolog
1 Por. M. Kaule, Wolfsschanze: „Führerhauptquartier” in Masuren, Berlin 2014, s. 4, 41; H.B. Görtemaker, Hitlers Hofstaat. Der innere Kreis im Dritten Reich und danach, München 2019; V. Ullrich, Hitler. Upadek zła 1939–1945, przeł. M. Antkowiak, Warszawa 2018, s. 542–570; J. Fest, Hitler i upadek Trzeciej Rzeszy, przeł. M. Dutkiewicz, Warszawa 2003; Upadek (reż. Oliver Hirschbiegel, 2004).
2 Ch. Raichle, Hitler als Symbolpolitiker, Stuttgart 2014, s. 432 n.
3 Por. G. Kleinhubbert, Forscher finden Skelette in Görings Haus, „Der Spiegel”, 29 kwietnia 2024, https://www.spiegel.de/wissenschaft/wolfsschanze-forscher-finden-skelette-in-haus-von-hermann-goering-a-ddcc89d5-fa3b-456d-9b65-63b06907442d.
4 Co do liczby odwiedzających por. https://polenjournal.de/tourismus/6405-280-000-besucher-haben-heuer-die-wolfsschanze-besucht (dostęp 3 stycznia 2024); Das Ende von Nazi-Disneyland, „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, 20 lipca 2024.
5 Informacje dot. Hitlera za: Ch. Schroeder, Byłam sekretarką Hitlera. 12 lat u boku wodza, przeł. M. Ilgmann, Warszawa 2014, s. 79; I. Kershaw, Hitler 1941–1945. Nemezis, przeł. P. Bandel, R. Bartołd, Poznań 2015, s. 6.
6 F. Hartlaub, Aufzeichnungen aus dem Führerhauptquartier, Berlin 2022, s. 71, 81, 87; A. Speer, Wspomnienia, przeł. M. Fijałkowski, Warszawa 1990, s. 337 n.; e-mail Iana Kershawa do autora z 22 maja 2024.
7 Por. M. Kaule, dz. cyt., s. 12; F. Hartlaub, dz. cyt., s. 74; P. Hoffmann, Zu dem Attentat im Führerhauptquartier „Wolfsschanze” am 20. Juli 1944, „Vierteljahrshefte für Zeitgeschichte” 1964, nr 12, s. 25; A. Schulz, Drei Jahre im Führerhauptquartier, Stein am Rhein 1997, s. 43; P. Schmidt, Statysta na dyplomatycznej scenie, przeł. H. Kurnatowski, Kraków 1965, s. 519; e-mail Iana Kershawa do autora z 22 maja 2024.
8 E-mail Iana Kershawa do autora z 22 maja 2024; J. Goebbels, Dzienniki, t. 3, 1943–1945, przeł. E.C. Król, Warszawa 2014, s. 6 (wpis z 2 marca 1943).
9 Por. P. Virilio, Bunkerarchäologie, Wien 2011, s. 52 n.
10 Por. J. Fest, Hitler, t. 2, Führer, przeł. W. Jeżewski, Warszawa 1996, s. 323–334; H. Linge, Byłem kamerdynerem Hitlera, przeł. W. Łygaś, Warszawa 2010, s. 320; M. Feuersenger, Im Vorzimmer der Macht. Aufzeichnungen aus dem Wehrmachtführungsstab und Führerhauptquartier 1940–1945, München 1999, s. 243.
11Adolf Hitler. Monologe im Führerhauptquartier 1941–1944, aufgezeichnet von Heinrich Heim, red. W. Jochmann, Hamburg 1980; H. Picker, Hitlers Tischgespräche im Führerhauptquartier, Berlin 1999; M. Nilsson, Hitler redivivus. Hitlers „Tischgespräche” und „Monologe im Führerhauptquartier” – eine kritische Untersuchung, „Vierteljahrshefte für Zeitgeschichte” 2019, nr 67, s. 105–146.
ROZDZIAŁ 1 Centrala
1 J. Stüben, Rastenburg/Kętrzyn, [w:] Online-Lexikon zur Kultur und Geschichte der Deutschen im östlichen Europa, ome-lexikon.uni-oldenburg.de/p32530 (dostęp 11 listopada 2024); G. Hermanowski, Ostpreußen. Wegweiser durch ein unvergessenes Land, Mannheim 1983, s. 243 n.; A. Kossert, Ostpreußen. Geschichte einer historischen Landschaft, München 2014, s. 9–19. [A. Holz, Trawa zielona, miękka, cudna, przeł. A. Kopacki, Olsztyn 2002 (przyp. tłum.)].
2 A. Kossert, dz. cyt., s. 58–72; J. Zarzecki, Die Geschichte des Führerhauptquartiers „Wolfsschanze”, Kętrzyn 2017, s. 11–14; D. Hertz-Eichenrode, Politik und Landwirtschaft in Ostpreußen 1919–1930, Wiesbaden 2013, s. 145–148.
3 Por. H.A. Winkler, Auf ewig in Hitlers Schatten? Über die Deutschen und ihre Geschichte, München 2018, s. 105 n.; M. Wildt, Aufstieg, „Informationen zur politischen Bildung” 2012, nr 314, s. 5–27, www.bpb.de/shop/zeitschriften/izpb/nationalsozialismus-aufstieg-und-herrschaft-314/137186/aufstieg (dostęp 11 stycznia 2024); F. Bohr, K. Iken, „Die Menschen hatten das Gefühl Teil eines großen Zukunftsprojekts zu sein”, Interview mit Michael Wildt, „Spiegel Geschichte” 2022, nr 6, s. 25–32; H. Kutz-Bauer, Die aufrechten Roten von Königsberg, „Der Spiegel”, 28 czerwca 2009, www.spiegel.de/geschichte/sozialdemokratie-a-948347.html (dostęp 11 stycznia 2024); O. Dietrich, 12 Jahre mit Hitler, München 1955, s. 192; A. Kossert, dz. cyt., s. 72–86.
4 H.A. Winkler, Długa droga na Zachód. Dzieje Niemiec, t. 1, 1806–1933, przeł. V. Grotowicz, M. Kopij, W. Kunicki, Wrocław 2007, s. 508–515; F. Bohr, Grundgefühl Verzweiflung, „Spiegel Geschichte” 2022, nr 1, s. 109–111; T. Korowaj, Die Geschichte der Juden in Rastenburg, https://jewsineastprussia.de/de/the-history-of-the-jews-in-rastenburg (dostęp 12 stycznia 2024); K.D. Alicke, Aus der Geschichte der jüdischen Gemeinden im deutschen Sprachraum: Rastenburg (Ostpreußen), www.xn--jdische-gemeinden-22b.de/index.php/gemeinden/p-r/1617-rastenburg-ostpreussen (dostęp 12 stycznia 2024).
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Spis treści
Prolog
Kolosy
Codzienność
Centrala
Las
Przypisy
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Spis treści
Meritum publikacji
Dedykacja
Meritum publikacji
Przypisy
