Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Pierwsza powieść Jona Fossego od czasu Literackiej Nagrody Nobla.
Jatgeir przybywa do Bjørgvin z małej miejscowości, Vaim, na swojej drewnianej łodzi Eline, nazwanej tak na cześć niespełnionej młodzieńczej miłości. Zamierza kupić igłę i nici do przyszywania guzików, ale zostaje dwukrotnie oszukany. Tej samej nocy, śpiąc na swojej łodzi, słyszy znajomy głos: niespodziewanie pojawia się Eline, która chce wrócić z nim do Vaim. Gdy jej mąż Frank wyrusza na połów, Eline zostawia mu wiadomość, pakuje walizkę i ucieka.
Vaim to opowieść o tym trójkącie miłosnym, małych łodziach i dużych statkach, miłości i śmierci, biernych mężczyznach i niezwykle zdeterminowanej kobiecie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 143
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Jon Fosse
Vaim
z norweskiego przełożyła
Iwona Zimnicka
ArtRage Warszawa 2026
No to, powiedziałem, no to jesteśmy na miejscu, powiedziałem i przeciągnąłem palcami przez brodę, siwiejącą brodę, młodzieńcem już zdecydowanie nie byłem, ale też i nie starcem, podstarzały, tak chyba można mnie określić, podstarzały mężczyzna, tak, ani mniej, ani więcej, no i pewnie wkrótce trzeba będzie skończyć z tymi wypadami do Bjørgvin, bo jaki sens ma wyprawianie się tam, cumowanie przy Nabrzeżu w Bjørgvin i tracenie czasu w gospodach i kawiarniach, tak, najchętniej w Ptaku, tak zwykle nazywali to miejsce, ale też i w Hali Spożywczej, i w Ostatnim Statku, i w Kawiarni, bo przecież nigdy nie robiłem nic innego, tylko przesiadywałem w takich miejscach albo w kajucie, no, owszem, pierwszego dnia czy drugiego zwykle miałem coś do kupienia, tak, stale to i owo mogło mi się przydać, więc na kartce, która leżała na stole w pokoju, zapisywałem sobie rzeczy, których nie dało się kupić w Sklepie w Vaim, a mogły się okazać przydatne, tak, różności, no i z czasem miałem już wszystko, czego potrzebowałem, albo i więcej, a w tym roku musiałem kupić igłę i czarne nici do przyszywania oberwanych guzików, tak, chociaż prawdę mówiąc, kupienie jednej igły i jednej szpulki czarnych nici w Bjørgvin, drugim co do wielkości mieście Norwegii, okazało się o wiele trudniejsze, niż człowiek by przypuszczał, wręcz nie do uwierzenia, jakie trudne, jakby kupców i sklepowe w ogóle nie obchodziło sprzedawanie takich drobiazgów jak igła do szycia i szpulka nici, bo chodziłem od jednego sklepu z odzieżą do drugiego, ale nigdzie nikt czegoś takiego nie sprzedawał, nie, mówili, nie, tego nie prowadzimy, a te odpowiedzi miały w sobie pogardę, tak jak i twarze, usta, z których padały, a kiedy pytałem, gdzie można kupić coś takiego, odpowiedź zawsze była taka sama, że nie, nie wiedzą, i potrafili jeszcze dodawać, że w ich sklepie nie sprzedaje się igieł i nici, tylko gotowe ubrania, więc gdybym chciał albo mógł kupić sobie nowe ubranie, a przy tym na ogół ten ktoś przebąkiwał, że coś nowego by mi się przydało, ale ja nie potrzebowałem nowego ubrania, radziłem sobie więcej niż dobrze z tym, które już miałem, bo przecież wcale nie wyglądałem jak jakiś dziad, nie, nie, chociaż niektórzy pewnie uważali, że właśnie tak wyglądam, no ale w tych sklepach odzieżowych mieli mnóstwo ubrań i pewnie to był powód tego przebąkiwania, no i tego, że nie chcieli mi sprzedać igły i nici, ale w końcu pewien mężczyzna cały w ukłonach i w garniturze, i chyba miał nawet różowy krawat, tak, i ten mężczyzna powiedział, że skoro chcę kupić igłę do szycia i szpulkę czarnych nici, to muszę iść do krawca, a kiedy ośmieliłem się spytać, gdzie znajdę krawca, to wtedy ten ekspedient, albo może właściciel sklepu, skąd mogłem wiedzieć, głośno się roześmiał, i śmiał się długo, z szeroko otwartymi ustami, a potem powiedział, że nie ma pojęcia, i dodał, że dawniej zawsze był krawiec w Zaułku Szewskim, no ale to było dawniej, bo to dawniej byli krawcy w Bjørgvin i pewnie na prowincji też, w Strilelandet, powiedział, a potem z drzwi za ladą, o którą opierał się ten chłopak w garniturze i różowym krawacie, wyłoniło się babsko i spytało z lekką złością, czy zostałem już obsłużony, a ten w garniturze i różowym krawacie powiedział oczywiście, oczywiście, a ja wymamrotałem, że chciałbym kupić igłę i szpulkę czarnych nici, ta baba wtedy spytała, czy potrzebne mi to do przyszywania oberwanych guzików, a ja odpowiedziałem, że owszem, właśnie tak, wtedy ona powiedziała, że to się da załatwić, i zniknęła w drzwiach, z których przed chwilą wyszła, a ten w różowym krawacie powiedział no tak, widzi pan, tylu rzeczy się nie wie i nie umie, więc spytałem, czy zaczął w tym sklepie pracować niedawno, a on odparł, że pracuje tu całe życie, od dziecka, bo ta kobieta, która właśnie wyszła po igłę i nici, to jego matka, a po tym, jak przedwcześnie umarł jego świętej pamięci ojciec, to matka, powiedział, tak, to ona przejęła sklep, a on nigdy nie osiągnął w życiu nic więcej, zawsze był chłopcem na posyłki swojej matki, powiedział, a ją, mógł to stwierdzić z całą pewnością, można podejrzewać, że sprzeda wszystko, tak, nawet rodzoną babkę, gdyby zaszła taka potrzeba, jak się mówi o sprytnych kupcach z Bjørgvin, więc teraz jego matka zapewne poszła na górę, do ich mieszkania, poszukać igły i nici w swoich przyborach do szycia, robiła to nie pierwszy raz, tak, przynosiła coś z mieszkania, żeby to sprzedać, w ten sposób pozbyła się garderoby po ojcu, wprawdzie zajęło to trochę czasu, ale wszystko zostało sprzedane, więc na pewno będę mógł kupić tę swoją igłę i nici, powiedział syn tej kobiety, a potem staliśmy w milczeniu, aż w końcu drzwi za ladą się otworzyły i ona wyszła, zobaczyłem, że w ręku trzyma szpulkę czarnych nici z wbitą w nie igłą, no i proszę, to pańska igła i nici, powiedziała ta kobieta, wdowa, matka i właścicielka sklepu z odzieżą w Bjørgvin, tak, tak, czego to ja nie mam na sprzedaż, powiedziała, chyba nie bez dumy w głosie, a jej syn, ten w garniturze i różowym krawacie, aż się wzdrygnął, a nie był wcale młodzieńcem, wyglądał raczej jak stara panna, no ale jak ja mogę tak myśleć, przecież prawdę mówiąc, sam byłem starym kawalerem, i to bardziej niż on, bo musiałem być o wiele starszy od tego syna w różowym krawacie, ale nie miałem w sobie nic z kobiety, ani trochę, natomiast on, ten syn, ten w garniturze, w różowym krawacie, równie dobrze mógł być kobietą, jak mężczyzną, i pewnie właśnie dlatego przyszło mi do głowy to określenie, tak, stara panna, za to jego matka zachowywała się i wyglądała w dużej mierze jak mężczyzna, z tą igłą do szycia wbitą w szpulkę nici w ręce, którą przed siebie wyciągnęła, i popatrzyła na mnie
To będzie dwieście pięćdziesiąt koron, powiedziała
a ja aż drgnąłem, dwieście pięćdziesiąt koron za szpulkę czarnych nici i igłę, no, że Bjørgvińczycy umieją zarabiać, to znana sprawa, ale to już była gruba przesada, nawet w Bjørgvin, a właściwie coś więcej, to była paskarska cena, tak, to musiało być to określenie, paskarska cena, nic innego, bo za to, za tę cenę, mógłbym sobie kupić coś nowego do ubrania, i to nawet nie jedną sztukę, a poza tym nie musiałbym sobie zawracać głowy przyszywaniem guzików, bo to zawsze było zawracanie głowy, już samo nawleczenie igły potrafiło mi zabrać dużo czasu, ze wzrokiem zrobiło się nienajlepiej, a żeby zobaczyć uszko igły, nawet okulary nie za bardzo pomagały
Tak, powiedziała ta kobieta, która puszyła się za ladą
No to jak będzie? powiedziała
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
Kontakt:
W serii Mały Format do tej pory ukazały się:
Margaryta Jakowenko
Przemieszczenie
w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej
Claudia Salazar Jiménez
Krew o świcie
w tłumaczeniu Tomasza Pindla
Jessica Au
Mógłby spaść śnieg
w tłumaczeniu Agi Zano
Jon Fosse
Białość
w tłumaczeniu Iwony Zimnickiej
Nona Fernández
Space Invaders
w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej
Jon Fosse
To jest Ales
w tłumaczeniu Iwony Zimnickiej
Anne Walsh Donnelly
Człowiek, który był mną
w tłumaczeniu Agi Zano
Juliana Javierre
Plaga
w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej
Juan Cárdenas
Ornament
w tłumaczeniu Katarzyny Okrasko
César Aira
Epizod z życia malarza podróżnika
w tłumaczeniu Barbary Jaroszuk
Tytuł oryginału: Vaim
Redaktor inicjujący: Michał Michalski
Redaktor prowadzący: Krzysztof Cieślik
Opieka techniczna: Szczepan Kulpa
Opieka promocyjna: Ewelina Lebida
Projekt okładki: Agnieszka Prus
Projekt makiety: Mimi Wasilewska
Redakcja: Maria Wirchanowska
Korekta: Michał Trusewicz, Krzysztof Cieślik
Copyright © 2025 by Jon Fosse
First published by Samlaget
© Copyright for the Polish edition by ArtRage, 2026
© Copyright for the Polish translation by Iwona Zimnicka, 2026
Published by permission of Winje Agency A/S, Norway / Book/Lab Literary Agency, Poland
This translation has been published with the financial support of NORLA, Norwegian Literature Abroad
Wydawnictwo ArtRage
wydawnictwo.artrage.pl
Wydanie pierwsze, Warszawa 2025
ISBN 978-83-68295-70-2
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek
