Upiór w pasiece - Ludwik Marian Kurnatowski - ebook + audiobook

Upiór w pasiece ebook

Ludwik Marian Kurnatowski

3,3
4,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Po wydarzeniach rewolucyjnych w carskiej Rosji komisarz Policji Śledczej Ludwik Kurnatowski jak wielu funkcjonariuszy zostaje wyrzucony z pracy. Przechadzając się moskiewskimi ulicami, spotyka znajomego, który proponuje mu krótki odpoczynek w jego wiejskiej posiadłości. Po drodze bohaterowie odwiedzają starszego mężczyznę. Tarasow wiódł zamożne życie z żoną, jednak hulaszczy tryb życia ich jedynego syna przysporzył im wielu kłopotów. Po śmierci małżonki gospodarz popadł w mistycyzm, zaczął prowadzić pasiekę, a zgromadzony w ciągu całego życia majątek zapisał w testamencie ubogim. Mężczyźni spędzają wspólnie czas na pogawędce i ruszają w dalszą drogę. Kolejnego dnia otrzymują informację o nagłej śmierci Tarasowa. Kurnatowski nie wierzy w naturalną śmierć staruszka i rozpoczyna własne dochodzenie.

Opowiadanie kryminalne oparte na faktach. Wieloletni nadkomisarz Policji Śledczej Ludwik Kurnatowski dzieli się z czytelnikami wspomnieniami z pracy. Zdradza, jakimi prawami rządził się ówczesny świat kryminalny i kim byli jego przedstawiciele

Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów z których pochodzi.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 45

Oceny
3,3 (4 oceny)
1
1
1
0
1
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Majka888

Nie polecam

tego głosu nie można słuchać
00



Ludwik Marian Kurnatowski

Upiór w pasiece

Saga

Upiór w pasieceJęzyk, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów, z których pochodzi. Zdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 1935, 2020 Ludwik Marian Kurnatowski i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726464825

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Upiór w pasiece

Podczas mojej długotrwałej pracy w policji kryminalnej niejednokrotnie stykałem się z wypadkami tak skomplikowanych zbrodni, że najwytrawniejsze oko starego wyjadacza detektywa zostawało wprowadzone w błąd przez pomysłowość zbrodniarzy. Czasami traf ślepy decydował o zawikłaniu tajemnicy, czasami wrodzona spostrzegawczość pomagała mi skierować sprawę na właściwe tory.

Stąd wniosek, że każdy urzędnik służby bezpieczeństwa winien zwracać jak najbaczniejszą uwagę na każdy najdrobniejszy nawet szczegół i w rozumowaniu swym zachować ścisłą indywidualność, pod żadnym zaś pozorem nie powinien pozwolić sobie narzucić gotowego zdania, czy to lekarza, czy to sędziego lub kolegi po fachu.

O jednej takiej sprawie, w której dzięki splotowi okoliczności władze zostały wprowadzone w błąd i której wyświetlenie zawdzięczam jedynie spostrzegawczości, opowiem obecnie czytelnikowi.

Rok 1917 był przełomowy zarówno w dziejach Rosji, jak i w moim życiu. Rewolucja marcowa zniosła jednym zamachem carat i „olbrzym na glinianych nogach” wstąpił w nową erę rozwoju. Pierwszym krokiem Rządu Tymczasowego, na czele którego stał pół-Żyd, pół-Rosjanin, a może i pół-Polak Aleksander Kiereński, było zerwanie wszelkich nici, które łączyły Rosję z przeszłością, a mianowicie, nadawszy państwu nowy ustrój, zwolniono wszystkich wyższych urzędników służby administracyjnej i bezpieczeństwa. „Dałoj staryj reżim” – brzmiało hasło i setki i tysiące pracowników fachowców znalazło się „na zielonej trawce”. W tej liczbie byłem i ja.

Nawykły do stałych emocji, jakich dostarcza praca detektywa-funkcjonariusza policji kryminalnej – pozbawiony wreszcie zajęcia codziennego – czułem się dziwnie nieswojo na bruku moskiewskim. Całe dnie spędzałem na zwiedzaniu miasta, które, nawiasem mówiąc, bardzo słabo znałem i… nudziłem się ogromnie.

Podczas jednej z takich przechadzek w skwarne lipcowe popołudnie, idąc Twerskim bulwarem, usłyszałem za sobą czyjeś przyśpieszone kroki i nagle dłoń jakaś spoczęła na moim ramieniu.

Obróciłem się zdziwiony i nieco zatrwożony, jako w tych czasach niespokojnych wszystko było możliwe.

Stał przede mną niejaki Aleksander Michajłowicz Krasnow, obywatel ziemski i do niedawna jeszcze znana w Petersburgu postać. Poznałem go przed rokiem podczas mego pobytu w sprawach służbowych w stolicy Rosji i zaprzyjaźniliśmy się bardzo. Toteż nieoczekiwane spotkanie ucieszyło mnie ogromnie.

– Uf, przestraszył mnie pan! – zawołałem, ściskając wyciągniętą na powitanie dłoń – Skąd się pan tu wziął?

– Skąd się wziąłem? Ano przyjechałem zobaczyć, jak wygląda z bliska rewolucja i rządy proletariackie. Przyznam jednak szczerze, że poznawszy, nie jestem zupełnie zachwycony. Nie było o co przez tyle lat walczyć i tyle młodych żyć poświęcać. Bezałabierszczyna (Chaos).

– Jak widzę, pan pozostał nadal zapalonym monarchistą – śmiałem się, klepiąc Krasnowa po ramieniu. – Nie zmieniły pana ani szumnie głoszone hasła, ani entuzjazm, który wasz naród ogarnął.

– Daj mi pan spokój z naszym narodem – żachnął się niecierpliwie. – Naród nasz nie dorósł jeszcze do samodzielnego rządzenia sobą. Trudno, trzeba się uderzyć w piersi i przyznać, że my, Rosjanie, bez knuta żyć nie umiemy. Liberalizm, swoboda, braterstwo – to, batiuszka mój, dobre jest we Francji, gdzie analfabetów nie ma, gdzie każdy członek społeczeństwa jest lojalnym obywatelem państwa. A u nas co? Ciemnota, pijaństwo, brak elementarnej kultury, każdy tylko myśli, aby sobie kieszeń napchać. Za wcześnie, za wcześnie to wszystko, ten liberalizm, ta swoboda. Popamięta pan moje słowa – albo Rosja zginie w odmęcie anarchii, do której prowadzi ją adwokat-dyktator, albo uderzy w pokorę i wróci do jarzma caryzmu.

– Być może – odparłem, nie chcąc zabierać głosu, zwłaszcza, że całkowicie podzielałem zdanie mego rozmówcy. – A jak się panu powodzi?

Machnął ręką.

– Eee, stara bieda! Siedzi się w majątku, gospodaruje i czeka lepszych czasów.

– I nie wywłaszczyli pana?

– Żartuje pan chyba, panie naczelniku! Chłopi mnie kochają i nigdy się na to nie zgodzą. Bo widzi pan, u mnie panuje jeszcze dawny system rządzenia – o żadnych sowietach mowy nie ma. Toteż przypuszczam, że właśnie dlatego chłopstwo mnie kocha i szanuje. No, a jak panu życie płynie? Pracuje pan nadal w policji śledczej?

– Ale, skądże! Czyż pan nie wie, że ogłoszono nas funkcjonariuszy policji za kontrrewolucjonistów i wyrzucono na bruk. Czasy, panie, dziwne nastały! Ci, którzy tropią opryszków i prześladują złoczyńców uważani są za wrogów.

– To znaczy, że pan został bezrobotnym?

– Ano niby!

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.