4,99 zł
Historia rodzinnego dramatu. Upalne lato 1921 roku dało się we znaki wielu mieszkańcom Łodzi, którzy z ochotą wyjeżdżali na prowincję. Żona Sztenberga wraz z dziećmi wybrała się do tartaku rodziców w Sieradzu. Pewnego razu dziewięcioletnia córka Sztenbergów Estera przybiega do domu dziadków z informacją o zbliżającym się taborze cygańskim. Niedługo później dziewczynka znika bez śladu. Jej poszukiwania przecinają nieoczekiwane zwroty akcji, a finał może okazać się wielkim zaskoczeniem.
Opowiadanie kryminalne oparte na faktach. Wieloletni nadkomisarz Policji Śledczej Ludwik Kurnatowski dzieli się z czytelnikami wspomnieniami z pracy. Zdradza, jakimi prawami rządził się ówczesny świat kryminalny i kim byli jego przedstawiciele
Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów z których pochodzi.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 36
Ludwik Marian Kurnatowski
Saga
Branka CyganówJęzyk, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów, z których pochodzi. Zdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 1931, 2020 Ludwik Marian Kurnatowski i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726425956
1. Wydanie w formie e-booka, 2020
Format: EPUB 2.0
Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.
SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont
Przed kilku tygodniami w pismach codziennych ukazały się wzmianki o odbywającym się w Koszycach procesie cyganów, oskarżonych o mordowanie ludzi i... odżywianie się ich mięsem. Fakt kanibalizmu w dwudziestym wieku jest czymś tak niesłychanym, że trudno się nawet dziwić zaciekawieniu, jakie ogarnęło na wieść o nim czytelników-Polaków. Toteż wiele pism, w szczególności Wieczór Warszawski wysłało swych korespondentów do Koszyc. Dzięki tej okoliczności mieliśmy możność śledzić z dnia na dzień przebieg sensacyjnego procesu.
Podczas rozprawy sądowej ujawniło się wiele ciekawych momentów z życia, znajdującego się pod oskarżeniem obozu cygańskiego. Jeden fakt zwłaszcza specjalnie zwrócił moją uwagę i dał mi wiele do myślenia. Czytając suchą wzmiankę o nim, przypomniałem sobie pewną zagadkową historię z niedawnych lat, w rozwikłaniu której sam byłem bezpośrednio zainteresowany. Ośmielam się mniemać, że tajemnicza ta sprawa zainteresuje czytelników, w szczególności czytelnikówłodzian, z tego więc powodu zamierzam opowiedzieć ją w skrócie. Zastrzegam się jednak, że nie wyciągam z niej żadnych wniosków konkretnych, pozostawiając Czytelnikowi znalezienie wspólnego ogniwa, pomiędzy wypadkiem z roku 1921 a jednym z faktów, ujawnionych przez sąd w Koszycach.
Rdzenni łodzianie pamiętają zapewne rodzinę niejakich Szternbergów, zamieszkałych w Łodzi, przy ulicy Pomorskiej. Co prawda rodzina ta nie odznaczała się niczym specjalnym, jednak nieszczęście, jakie ją spotkało, uczyniło ją bardzo znaną pośród mieszkańców polskiego Manchesteru.
Stało się to w roku 1921.
Lato tego roku było skwarne, toteż kto tylko mógł, uciekał ze spowitej dymem Łodzi na wieś, aby tam, wśród pól i lasów wypocząć i nabrać nowych sił do borykania się z ciężkimi warunkami życia. Jednak los nie wszystkim pozwolił na przebywanie na wilegiaturze na wsi – byli tu i tacy, których brak funduszów zmuszał do szukania wypoczynku po małych zapadłych miasteczkach. W tej liczbie była między innymi rodzina Szternberga.
Stary Szternberg, którego interesy wiązały się z miastem, pozostał na lato w Łodzi, żonę zaś z dziećmi wysłał do teściów do Sieradza, gdzie ojciec jego żony posiadał duży tartak.
Znasz, Czytelniku, polskiej prowincjonalne miasteczka i warunki, w jakich ich mieszkańcy pędzą żywot? Przypominasz zapewne sobie małe, niebrukowane uliczki, kędy w tumanach kurzu bawią się w niewysychających nigdy bajorach setki obywateli i obywatelek młodocianych? Wiesz też, jak wielkie wrażenie wywołuje najdrobniejszy nawias życia codziennego?
Toteż, gdy dziewięcioletnia Estera Szternberg wpadła do mieszkania dziadków przy tartaku z okrzykiem:
– Mameleben, die cyganes kim! – każdy, kto się tylko tam znajdował, wybiegł na ulicę z błyskawiczną szybkością, by być świadkiem naocznym niezwykłego zdarzenia.
Estera powiedziała prawdę: wąską uliczką przeciągał tabor cygański. Konie, wiozące wysokie wozy o budach płóciennych, trzęsące się przy każdym ruchu, człapały leniwie, na wozach drzemały, kiwając się, matrony, młódź cygańska szła pieszo, bacznie przyglądając się miasteczku i wyległej ludności. Młode, smagłe cyganki, szumiąc marszczonymi spódnicami i dzwoniąc sznurami korali, uwijały się żwawo, proponując każdemu spotkanemu postawić nieśmiertelną kabałę lub powróżyć z ręki.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
