Twoja wiara to Twój majątek Your Faith ls Your Fortune (Klasyki Manifestacji) - Neville Goddard - ebook

Twoja wiara to Twój majątek Your Faith ls Your Fortune (Klasyki Manifestacji) ebook

Neville Goddard

0,0

Opis

Twoja wiara to Twój majątek
Neville Goddard
A gdybyś tak całe życie szukał klucza do szczęścia nie tam, gdzie trzeba?
Większość z nas została wychowana w przekonaniu, że na sukces, zdrowie i miłość trzeba ciężko zapracować, wyszarpać je losowi albo liczyć na łut szczęścia. Godzinami analizujemy problemy, walczymy z przeciwnościami i próbujemy na siłę zmieniać świat wokół nas. Efekt? Wieczne zmęczenie i poczucie, że utknęliśmy w miejscu.
Neville Goddard w swoim przełomowym dziele wywraca tę logikę do góry nogami i rzuca wyzwanie wszystkiemu, co wiesz o rzeczywistości. Pokazuje, że świat zewnętrzny nie jest zbiorem przypadków, ale… gigantycznym lustrem, które bezbłędnie odbija Twój stan umysłu.
Odrzucając sztywne dogmaty i religijny żargon, autor rozkłada na czynniki pierwsze najsłynniejsze historie biblijne, ukazując je jako genialny, uniwersalny podręcznik psychologii. Dowiesz się m.in.:
* Dlaczego walka z problemami tylko je potęguje (i jak wzorem Daniela odwrócić się od „lwów”).
* Jak wejść w stan mentalnego „Szabatu” i pozwolić marzeniom materializować się bez wysiłku.
* Jak uruchomić w sobie mechanizm „Jezusa” – czyli siłę, która budzi do życia to, co do tej pory wydawało się niemożliwe.
To nie jest kolejny poradnik z pustymi motywacyjnymi hasłami. To konkretny, wręcz rewolucyjny przepis na przejęcie pełnej kontroli nad własnym losem. Przestań być ofiarą okoliczności. Odkryj siłę ukrytą w Twoim „JA JESTEM”, wejdź w rolę człowieka, którym zawsze chciałeś być, i zobacz, jak rzeczywistość wokół Ciebie układa się sama.
Bo Twoja wiara to nie tylko religia. To Twój największy, prawdziwy majątek.
„Książka, która otwiera oczy i zmusza do natychmiastowego działania. Idealna lektura dla każdego, kto ma już dość ciągłej walki z życiem i chce w końcu zacząć je świadomie kreować”.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 128

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Twoja wiara to Twój majątek

Neville Goddard

Copyright

Tytuł oryginału:

Your Faith ls Your Fortune

Copyright © 2026 by Klasyki Manifestacji

Wszelkie prawa do polskiego przekładu zastrzeżone.

Autor: Neville Goddard

Tłumaczenie: Tina Logan

Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana w systemie wyszukiwania danych ani przekazywana w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami – elektronicznymi, mechanicznymi, fotokopiującymi, nagrywającymi czy innymi – bez uprzedniej pisemnej zgody właściciela praw autorskich.

Wydanie I

Kraków, 2026

ISBN:

Wydawca: Klasyki Manifestacji

Miarą wiary człowieka w Boga jest jego pewność siebie5

Zanim narodził się Abraham5

Twój dekret ma moc7

Zasada Prawdy9

Kogo szukacie?13

Kim jestem?16

JA JESTEM NIM20

Bądź wola Twoja24

Nie ma innego Boga25

Kamień węgielny28

Temu, kto ma30

Boże Narodzenie32

Ukrzyżowanie i Zmartwychwstanie35

Wdrukowane stany38

Obrzezanie41

Odcinek czasu43

Trójjedyny Bóg46

Modlitwa48

Dwunastu uczniów50

Płynne światło55

Tchnienie życia56

Daniel w lwiej jamie57

Łowienie ryb59

Bądźcie uszami, które słyszą61

Jasnowidzenie63

Streszczenie fabuły i komentarz63

Psalm 2366

Getsemani68

Przepis na zwycięstwo71

Miarą wiary człowieka w Boga jest jego pewność siebie

Zanim narodził się Abraham

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Zanim Abraham się narodził, JA JESTEM. — Ewangelia wg św. Jana 8:58

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo”.

Na początku była czysta, niczym nieograniczona świadomość istnienia. Ta czysta świadomość zaczęła się ograniczać, gdy wyobraziła sobie, że jest czymś konkretnym – i stała się dokładnie tym, co sobie wyobraziła. Tak właśnie zaczął się proces tworzenia.

Według tego prawa – najpierw pojawia się zamysł, a potem stajemy się tym, co pomyślane – wszystko rozwija się z Niczego. Bez tej kolejności nie powstało absolutnie nic, co istnieje.

Zanim powstał Abraham czy cały świat – JA JESTEM. Kiedy czas dobiegnie końca – JA JESTEM. JA JESTEM to bezformowa świadomość bycia, która wyobraża sobie siebie jako człowieka. Przez odwieczne prawo mojego istnienia jestem zmuszony być i wyrażać wszystko to, w co na swój temat wierzę.

JA JESTEM to wieczna Nicość, która kryje w sobie zdolność do bycia wszystkim. JA JESTEM to przestrzeń, w której żyją, poruszają się i istnieją wszystkie moje wyobrażenia o sobie, i bez której po prostu by nie istniały.

Mieszkam wewnątrz każdego swojego wyobrażenia, a z tego wnętrza stale dążę do tego, by przekraczać własne granice. Zgodnie z prawem mojego istnienia mogę wznieść się ponad to, kim jestem, tylko wtedy, gdy uwierzę, że już jestem kimś większym.

JA JESTEM to prawo istnienia i poza MNĄ nie ma żadnego innego prawa. JA JESTEM, KTÓRY JESTEM.

Twój dekret ma moc

Tak jest z moim słowem, które wychodzi z ust moich: nie wraca do mnie bezowocne, lecz czyni to, co nakazałem, i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem. — Księga Izajasza 55:11

Człowiek może o czymś zdecydować, a to się wydarzy. Ludzie od zawsze podświadomie decydowali o tym, co pojawiało się w ich życiu. Decydują o tym dzisiaj i będą decydować tak długo, jak długo będą świadomi swojej ludzkiej natury.

W świecie człowieka nigdy nie pojawiło się nic, czego on sam wcześniej nie zakontraktował. Możesz temu zaprzeczać, ale choćbyś nie wiem jak się starał, nie obalisz tej zasady, bo opiera się ona na niezmiennym fundamencie.

Człowiek nie wydaje rzeczywistości rozkazów za pomocą słów, które najczęściej są tylko pokazem jego lęków i wątpliwości. Prawdziwe decydowanie zawsze rozgrywa się w świadomości.

Każdy z nas automatycznie manifestuje to, kim czuje się w głębi duszy. Bez wysiłku i bez zbędnych słów, w każdej sekundzie nakazujemy sobie być i posiadać to, czego jesteśmy świadomi.

Ta niezmienna zasada ekspresji została przedstawiona w formie opowieści we wszystkich świętych księgach świata. Ich autorami byli oświeceni mistycy, prawdziwi mistrzowie psychologii. Opisując historię ludzkiej duszy, nadali tej bezosobowej zasadzie formę kroniki historycznej – zrobili to, by ją ocalić, ale też ukryć przed oczami niewtajemniczonych.

Dziś ci, którym powierzono ten wielki skarb – czyli duchowni różnych religii – zapomnieli, że Biblia to dramat psychologiczny rozgrywający się w świadomości człowieka. W swoim ślepym zapomnieniu każą ludziom czcić biblijne postacie jako mężczyzn i kobiety, którzy kiedyś naprawdę żyli na Ziemi.

Dopiero gdy człowiek dostrzeże w Biblii wielki psychologiczny spektakl, w którym wszyscy bohaterowie są uosobieniem cech jego własnej świadomości – wtedy, i tylko wtedy, odkryje ukryty sens tych symboli. Ta bezosobowa siła życia, która stworzyła wszystko, została nazwana Bogiem. Ten Pan Bóg, stwórca nieba i ziemi, to w rzeczywistości nic innego jak ludzka świadomość istnienia. Gdyby ludzie odrzucili sztywne dogmaty i zaczęli czytać Biblię z większą intuicją, natychmiast zauważyliby, że ta prawda powtarza się tam setki razy. Oto kilka przykładów: „JA JESTEM posłał mnie do was”, „Zamilknijcie i wiedzcie, że JA JESTEM Bogiem”, „JA JESTEM Pan i nie ma innego Boga”, „JA JESTEM dobrym pasterzem”, „JA JESTEM bramą”, „JA JESTEM zmartwychwstaniem i życiem”, „JA JESTEM drogą”, „JA JESTEM początkiem i końcem”.

To czyste JA JESTEM – czyli nieograniczona świadomość istnienia człowieka – jest ukazywane jako Pan i stwórca każdego stanu, w jakim się znajdujemy. Gdyby człowiek przestał wierzyć w Boga ukrytego gdzieś daleko poza nim, a uznał za Boga własną świadomość (która przecież kształtuje świat na obraz i podobieństwo tego, co o sobie myśli), zmieniłby swoje życie z jałowej pustyni w żyzny, piękny ogród.

W dniu, w którym to zrobi, zrozumie, że on i Ojciec to jedno, ale Ojciec jest większy od niego. Zrozumie, że jego świadomość bycia jest połączona z tym, czego jest świadomy, ale ta czysta, nieograniczona świadomość jest zawsze większa niż jej obecny stan czy chwilowe wyobrażenie o sobie.

Kiedy człowiek odkryje, że jego świadomość to bezosobowa siła twórcza, która nieustannie materializuje jego myśli, po prostu wejdzie w taki stan umysłu, jaki chce wyrazić w życiu. I robiąc to, zacznie nim żyć.

Słowa „O czym zdecydujesz, to ci się spełni” można więc ująć tak: kiedy poczujesz, że kimś jesteś lub coś posiadasz, zamanifestujesz to w świecie fizycznym.

Prawo świadomości to jedyne prawo kreacji. „JA JESTEM drogą”. „JA JESTEM zmartwychwstaniem”. Świadomość jest zarówno drogą, jak i siłą, która powołuje do życia wszystko, kim człowiek kiedykolwiek zechce być.

Porzuć więc ślepotę ludzi, którzy próbują na siłę zdobyć rzeczy i cechy, nie czując ich wcześniej wewnątrz siebie. Bądź jak oświecony mistyk, który tworzy swoje życie w oparciu o to niezmienne prawo. Świadomie poczuj, że już masz to, czego szukasz; nasiąknij tą świadomością. Wtedy Ty również doświadczysz stanu prawdziwego mistyka, który mówi:

Poczułem, że tym jestem. Nadal to czuję. I będę to czuć dopóty, dopóki to, kim się czuję, nie zamanifestuje się w pełni w moim świecie.

Tak, zdecyduję o czymś, a to się spełni.

Zasada Prawdy

Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. — Ewangelia wg św. Jana 8:32

Prawda, która daje człowiekowi wolność, to świadomość, że jego własny umysł jest źródłem życia i zmartwychwstania. To nasza świadomość budzi do życia i materializuje wszystko, czym czujemy, że jesteśmy. Poza nią nie ma ani ożywienia, ani prawdziwego istnienia.

Kiedy człowiek przestaje wierzyć w Boga ukrytego gdzieś na zewnątrz, a zaczyna dostrzegać Boga we własnej świadomości – tak jak robił to Jezus i dawni prorocy – zmienia swój świat dzięki prostej prawdzie: „Ja i mój Ojciec to jedno, ale Ojciec jest większy ode mnie”. Wie wtedy, że jego świadomość to Bóg Ojciec, a to, czym decyduje się być, to syn dający świadectwo swojemu Ojcu.

Twórca i jego dzieło to jedno, ale twórca jest zawsze ważniejszy niż jego dzieło. Zanim narodził się Abraham, JA JESTEM. Istniałem jako czysta świadomość, zanim zacząłem postrzegać siebie jako człowieka. I w dniu, w którym przestanę być człowiekiem, nadal będę świadomy swojego istnienia.

Świadomość bycia nie zależy od tego, kim lub czym jesteśmy. Istniała przed wszelkimi wyobrażeniami na swój temat i będzie trwać, kiedy one wszystkie przeminą. „JA JESTEM początkiem i końcem”. Oznacza to, że wszystkie rzeczy i pomysły na siebie zaczynają się i kończą we mnie, ale ja – jako bezformowa świadomość – zostaję na zawsze.

Jezus odkrył tę piękną prawdę i ogłosił, że jest jednością z Bogiem. Nie chodziło jednak o Boga, którego wymyślili ludzie, bo takiego nigdy nie uznawał. Jezus odkrył, że Bogiem jest Jego własna świadomość istnienia, dlatego powtarzał ludziom, że Królestwo Boże i Niebo są wewnątrz nich.

Kiedy w Biblii czytamy, że Jezus opuścił świat i odszedł do Ojca, oznacza to po prostu, że odwrócił uwagę od świata zmysłów i wzniósł się w swojej świadomości na poziom, który chciał urzeczywistnić. Pozostał tam tak długo, aż zlał się w jedno z nowym stanem umysłu. Kiedy wrócił do ludzkiego świata, mógł działać z absolutną pewnością tego, kim się czuł – choć nikt poza nim nie wiedział o tej wewnętrznej zmianie. Ludzie, którzy nie znają tego odwiecznego prawa ekspresji, patrzą na takie wydarzenia jak na cuda.

Wzniesienie się w świadomości do poziomu upragnionej rzeczy i pozostanie tam, aż stanie się ona naszą drugą naturą – oto cały sekret rzekomych cudów. „A Ja, gdy zostanę wywyższony nad ziemię, przyciągnę wszystkich do siebie”. Jeśli wzniosę się w świadomości i poczuję, że mój cel jest dla mnie czymś zupełnie naturalnym, przyciągnę fizyczną realizację tego pragnienia.

„Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał, a ja i mój Ojciec jedno jesteśmy”. Moja świadomość jest Ojcem, który przyciąga do mnie życiowe doświadczenia. To, jak wygląda mój świat, zależy od stanu umysłu, w którym na co dzień przebywam. Zawsze przyciągam do siebie to, kim czuję, że jestem.

Jeśli nie jesteś zadowolony ze swojego obecnego życia, musisz narodzić się na nowo. Nowe narodziny to nic innego jak porzucenie starego poziomu życia i wejście w stan świadomości, który chcesz wyrażać i posiadać.

Nie można służyć dwóm panom, czyli utrzymywać w głowie dwóch sprzecznych stanów naraz. Odwracając uwagę od jednego stanu i przenosząc ją na drugi, sprawiasz, że ten pierwszy w tobie umiera, a zaczyna żyć ten, z którym się jednoczysz.

Człowiekowi trudno uwierzyć, że zmiana życia może być tak prosta i polegać jedynie na wejściu w stan posiadania tego, czego pragnie. Ta niewiara wynika z faktu, że patrzy on na swoje marzenia przez pryzmat obecnych ograniczeń. Nic dziwnego, że z tej perspektywy cel wydaje mu się niemożliwy do osiągnięcia.

Pierwszą rzeczą, jaką musisz zrozumieć przy pracy z tym duchowym prawem, jest to, że nie da się wlać nowego wina do starych bukłaków ani naszyć nowej łaty na ubranie. Mówiąc prościej: nie możesz zabrać ze sobą ani kawałka starej mentalności do nowego stanu. Nowy stan jest kompletny i nie potrzebuje żadnych poprawek. Każdy poziom świadomości materializuje się automatycznie.

Wejść na poziom jakiegoś stanu oznacza automatycznie zacząć nim żyć. Jednak aby wznieść się tam, gdzie jeszcze nie jesteś, musisz całkowicie odciąć się od dotychczasowej tożsamości. Dopóki tego nie zrobisz, będziesz stać w miejscu. Nie zrażaj się jednak – to odpuszczanie starego „ja” wcale nie jest takie trudne, jak mogłoby się wydawać. Biblijne zaproszenie, by „opuścić ciało i stanąć w obliczu Pana”, nie jest skierowane do wybranych. To wezwanie dla każdego z nas. Ciało, z którego masz uciec, to Twoje obecne wyobrażenie o sobie i wszystkie Twoje ograniczenia. Pan, z którym masz się połączyć, to Twoja czysta świadomość istnienia.

Aby dokonać tego z pozoru niemożliwego wyczynu, odwróć uwagę od swoich problemów i skup się na samym fakcie, że jesteś. Powiedz w myślach, z głębokim poczuciem: „JA JESTEM”. Nie dodawaj do tego żadnych określeń. Powtarzaj cicho: „JA JESTEM... JA JESTEM...”. Poczuj, że nie masz twarzy ani kształtu, i zostań w tym stanie tak długo, aż poczujesz, że się unosisz.

To uczucie „unoszenia się” to stan psychiczny, który całkowicie odcina cię od fizyczności. Dzięki praktyce relaksacji i świadomej odmowie reagowania na bodźce zmysłowe, możesz rozwinąć w sobie stan czystej otwartości. To zaskakująco łatwe. W tym stanie pełnego dystansu możesz wyryć w swoim umyśle każdą konkretną, celową myśl. To właśnie jest klucz do prawdziwej medytacji.

To niesamowite wrażenie wznoszenia się i dryfowania w przestrzeni to znak, że opuściłeś już swoje ciało (lub problem) i jesteś „w obliczu Pana”. W tej poszerzonej świadomości nie czujesz, że jesteś kimś konkretnym – czujesz tylko czyste „JA JESTEM”. Czujesz po prostu, że istniejesz.

Gdy osiągniesz ten stan, w tej bezformowej głębi samego siebie nadaj kształt swojemu nowemu marzeniu. Poczuj i ogłoś, że już jesteś tym, kim chciałeś być przed wejściem w medytację. Przekonasz się, że w tej wewnętrznej głębi wszystko staje się nagle możliwe. Cokolwiek szczerze poczujesz w tym stanie, z czasem stanie się Twoją naturalną codziennością.

I rzekł Bóg: „Niech powstanie sklepienie w środku wód”. Niech w tej poszerzonej świadomości pojawi się niezłomna pewność i przekonanie. Poczuj z całą mocą: „JA JESTEM tym, czego pragnę”.

Kiedy czujesz, że już masz to, o czym marzysz, krystalizujesz to bezformowe, płynne światło, którym jesteś, na obraz i podobieństwo swojej nowej świadomości.

Skoro poznałeś już prawo swojego bytu, zacznij od dzisiaj zmieniać swój świat, zmieniając ocenę samego siebie. Zbyt długo ludzie wierzyli, że urodzili się w cierpieniu i muszą zapracować na zbawienie w pocie czoła. Bóg jest bezosobowy i nie ma swoich faworytów. Dopóki człowiek idzie przez życie z przekonaniem, że świat jest pełen trudu i łez, dopóty będzie żył w świecie pełnym chaosu i cierpienia. Świat w każdym swoim szczególe jest bowiem tylko skrystalizowaną świadomością człowieka.

W Księdze Liczb czytamy: „Widzieliśmy tam olbrzymów, a w naszych oczach byliśmy przy nich jak szarańcza – i tacy sami byliśmy w ich oczach”.

Dziś, w tym wiecznym „teraz”, warunki na świecie często przypominają takich właśnie olbrzymów. Bezrobocie, kryzysy, konkurencja w biznesie – to wszystko są giganci, przy których czujesz się jak bezradna szarańcza.

Zauważ jednak, co mówi tekst: najpierw to w naszych własnych oczach byliśmy bezradną szarańczą i właśnie przez to wewnętrzne przekonanie staliśmy się nią również dla wroga.

Dla innych możemy być tylko tym, kim jesteśmy dla samych siebie. Dlatego kiedy zmienimy ocenę własnej wartości i poczujemy się jak potężny olbrzym – jak centrum siły – automatycznie zmienimy relację z problemami. Dawne potwory skurczą się i zajmą swoje właściwe miejsce, stając się w naszych oczach bezradną szarańczą.

Apostoł Paweł powiedział o tej zasadzie: „Dla Greków (czyli tak zwanych mędrców tego świata) to głupstwo, a dla Żydów (czyli tych, którzy wciąż szukają zewnętrznych znaków) to kamień obrazy”. W efekcie ludzie wolą błądzić w ciemności, zamiast obudzić się i zrozumieć: „JA JESTEM światłością świata”.

Człowiek tak długo czcił obrazy i bogów, których sam stworzył, że ta prawda na początku wydaje mu się bluźnierstwem. Jednak w dniu, w którym ją odkryje i przyjmie jako fundament swojego życia, ostatecznie porzuci wiarę w Boga oddzielonego od siebie.

Historia zdrady Jezusa w Ogrodzie Getsemani idealnie ilustruje ten moment. Czytamy tam, że tłum uzbrojony w kije i pochodnie szukał Jezusa w ciemnościach nocy. Gdy zapytali, gdzie jest Jezus (czyli ratunek/zbawienie), głos odpowiedział: „JA JESTEM” – i na te słowa cały tłum padł na ziemię. Kiedy odzyskali rezon, ponownie zapytali o miejsce schronienia zbawiciela, a on odpowiedział: „Powiedziałem wam, że JA JESTEM. Jeśli więc mnie szukacie, pozwólcie odejść wszystkim innym”.

Człowiek w mrokach swojej niewiedzy wyrusza na poszukiwanie Boga, pomagając sobie wątłym światłem ludzkiego rozumu. Kiedy nagle dociera do niego, że to jego własne „JA JESTEM” – jego świadomość – jest zbawicielem, przeżywa tak wielki szok, że mentalnie upada na ziemię. Wszystkie jego dotychczasowe przekonania rozsypują się w pył, gdy dociera do niego, że jedynym ratunkiem jest jego własny umysł. Ta wiedza zmusza go do porzucenia wszelkich innych autorytetów, bo nie da się służyć dwóm bogom naraz. Nie można uznać własnej świadomości za Boga i jednocześnie wierzyć w jakąś zewnętrzną bóstwo.

Dzięki temu odkryciu dawne, ludzkie rozumienie człowieka zostaje odcięte mieczem wiary (tak jak Piotr odciął ucho słudze), a w jego miejsce pojawia się nowe, doskonałe zrozumienie (uzdrowienie przez Jezusa) – świadomość, że JA JESTEM jest jedynym Panem i Zbawcą.

Zanim zaczniesz zmieniać swój świat, musisz zbudować ten fundament: JA JESTEM Panem. Musisz mieć pewność, że Twoja świadomość to Bóg. Dopóki ta prawda nie zakorzeni się w Tobie tak mocno, że żadne ludzkie gadanie jej nie zachwieje, będziesz wracać do niewoli starych nawyków.

„Jeśli nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich”. Dopóki człowiek nie zrozumie, że jego świadomość jest przyczyną wszystkiego, co go spotyka, będzie szukał winnych swoich nieszczęść na zewnątrz – i umrze w tych bezowocnych poszukiwaniach.