Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Co robisz, kiedy największym zagrożeniem przestaje być świat wokół Ciebie, a staje się nim Twoje własne ciało?
Przyspieszone bicie serca. Duszność. Zawroty głowy. Strach przed wyjściem z domu. Nieustanne pytanie: „A co, jeśli zaraz coś mi się stanie?”
Lęk potrafi wejść do życia nieproszony i krok po kroku odbierać rzeczy, które wcześniej były zupełnie zwyczajne. Samotny spacer. Zakupy. Wyjazd. Spokojnie wypitą kawę. Poczucie bezpieczeństwa. W końcu sprawia, że świat staje się coraz mniejszy.
„To tylko lęk” nie jest historią o tym, jak przestać się bać. To historia o tym, jak zacząć żyć, nawet kiedy lęk jeszcze nie odszedł.
Agnieszka Dziuba opowiada o własnej drodze od pierwszego ataku paniki, przez strach przed własnym ciałem, unikanie codzienności i poczucie bezradności, aż po małe kroki, dzięki którym zaczęła odzyskiwać swoje życie.
Bez obietnic cudownego rozwiązania. Bez udawania ekspertki. Za to szczerze, momentami boleśnie, czasem z humorem i z perspektywy osoby, która sama zadawała sobie pytanie:
„Czy ja jeszcze kiedyś będę taka jak wcześniej?”
To książka dla osób zmagających się z lękiem, ale również dla ich bliskich — tych, którzy chcą zrozumieć, dlaczego słowa „uspokój się” nie pomagają i jak naprawdę można być obok.
Znajdziesz tutaj osobistą historię, proste ćwiczenia, pytania do zatrzymania się nad sobą i sposoby, które autorce pomagały przechodzić przez trudniejsze chwile.
Ale przede wszystkim znajdziesz coś jeszcze:
nadzieję, że życie może znowu stać się większe niż lęk.
Bo nie chodzi o życie, w którym już nigdy się nie boisz.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 106
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
TO TYLKO LĘK
Moja droga od paniki do życia.
Agnieszka Dziuba
1
Tę książkę dedykuję przede wszystkim mojemu mężowi, który jest moją bratnią duszą i najlepszym przyjacielem; dzieciom — Weronice, która w tym okresie zwalniała się z pracy, aby być przy mnie, oraz Dominice, z którą dużo rozmawiałam przez telefon; a także siostrom — Lidii i Bożence, które bez chwili zawahania po prostu przychodziły i wspierały mnie, kiedy tego potrzebowałam. To na Was mogłam liczyć w gorsze dni. Przychodziłyście i po prostu byłyście ze mną, dając mi poczucie bezpieczeństwa. Bez Was i Waszej troski nie poradziłabym sobie tak szybko. Kocham Was i jestem wdzięczna, że Was mam.
2
Od autorki:
Nie jestem psychologiem.
Nie jestem psychiatrą ani terapeutką.
Nie napiszę Ci, jak w pięciu krokach pozbyć się lęku. Nie obiecam, że po przeczytaniu tej książki już nigdy nie obudzisz się z sercem bijącym zbyt szybko ani że znikną wszystkie myśli zaczynające się od:
„A co, jeśli…?”
Mogę Ci obiecać coś innego.
Będę z Tobą szczera.
Opowiem Ci o czasie, kiedy bałam się własnego ciała. O dniach, w których zwyczajne wyjście z domu potrafiło stać się wyzwaniem. O sprawdzaniu pulsu, telefonach do bliskich, łzach, wstydzie i pytaniu, które wracało do mnie chyba najczęściej:
„Czy ja jeszcze kiedyś będę taka jak wcześniej?”
Opowiem też o pierwszym spacerze.
3
O kawie wypitej bez sprawdzania serca.
O śmiechu.
O dniu, kiedy wieczorem zorientowałam się, że przez kilka godzin ani razu nie pomyślałam o lęku.
I o tym, że powrót do życia nie wyglądał tak, jak sobie wyobrażałam.
Nie było jednego wielkiego dnia, w którym powiedziałam: „Koniec. Już się nie boję.”
Były małe kroki.
Czasami tak małe, że dla kogoś z boku mogły wydawać się zupełnie nieistotne.
Dla mnie znaczyły wszystko.
Ta książka powstała właśnie dlatego.
Nie po to, żeby powiedzieć Ci:
„Zrób dokładnie to, co ja, a wszystko będzie dobrze.”
Moja droga jest moja.
Twoja może wyglądać zupełnie inaczej.
4
Jeśli potrzebujesz profesjonalnej pomocy, proszę — szukaj jej. Rozmowa z psychologiem, psychiatrą czy lekarzem nie jest porażką. Ta książka nie zastąpi diagnozy, terapii ani leczenia.
Może jednak zrobić coś innego.
Może usiąść obok Ciebie w dzień, kiedy jest Ci trudno.
Może sprawić, że w którejś z moich historii odnajdziesz kawałek siebie.
Może przeczytasz jedno zdanie i pomyślisz:
„Boże. Ja też tak mam.”
Jeżeli tak się stanie, chcę, żebyś wiedziała lub wiedział jedno.
Nie jesteś jedyną osobą, która tak się czuje.
Ja również kiedyś siedziałam po drugiej stronie tej historii. Przerażona.
Zmęczona.
Wściekła na własne ciało.
Tęskniąca za kobietą, którą byłam wcześniej.
Dzisiaj piszę tę książkę z zupełnie innego miejsca.
5
Nie dlatego, że już nigdy niczego się nie boję.
Boję się.
Jestem człowiekiem.
Tylko lęk nie zajmuje już miejsca za kierownicą mojego życia.
I jeśli właśnie zaczynasz czytać tę książkę w jednym z najtrudniejszych momentów swojego życia, nie będę Ci mówiła:
„Nie bój się.”
Wiem, jak niewiele znaczą te słowa, kiedy naprawdę się boisz. Powiem Ci coś innego:
Usiądź wygodnie. Jeśli chcesz, zrób sobie kawę albo herbatę. Opowiem Ci, jak było u mnie.
I może gdzieś pomiędzy moją historią a Twoją znajdziemy trochę nadziei.
Agnieszka
6
Spis treści
CZĘŚĆ I —KIEDY LĘK WSZEDŁ DO MOJEGO ŻYCIA 9 Rozdział 1. Dzień, w którym wszystko się zaczęło............... 9 Rozdział 2. Ajeśli to wydarzy się znowu?........................... 15 Rozdział 3. Zaczęłam bać się własnego ciała...................... 19 Rozdział 4. Błędne koło lęku............................................... 20 CZĘŚĆ II —ŚWIAT, KTÓRY STAWAŁ SIĘ CORAZ MNIEJSZY.......................................................................... 23 Rozdział 5. Zaczęłam unikać życia...................................... 23 Rozdział 6. Dom miał być bezpieczny................................. 26 Rozdział 7. Wstydziłam się, że się boję............................... 26 Rozdział 8. Czy jestem przez to gorszą mamą?................... 29 Rozdział 9. Rzeczy, których wtedy nie mówiłam................ 34 CZĘŚĆ III —ZROZUMIEĆ, CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE.. 39 Rozdział 10. To tylko lęk —ale ciało czuje go naprawdę... 39 Rozdział 11. Nie każda myśl jest prawdą............................. 43 Rozdział 12. Przestałam walczyć z lękiem.......................... 49 Rozdział 13. Poprosiłam o pomoc....................................... 51 Rozdział 14. Jeśli kochasz kogoś, kto się boi...................... 57 CZĘŚĆ IV —MAŁYMI KROKAMI Z POWROTEM DO ŻYCIA.................................................................................. 66 7 Rozdział 15. Mój pierwszy krok.......................................... 66 Rozdział 16. Oddychanie, medytacja i moje sposoby na trudniejsze chwile................................................................. 70 Rozdział 17. Pierwszy raz znowu….................................... 76 Rozdział 18. Dzień, w którym przestałam czekać, aż przestanę się bać................................................................................... 83 Rozdział 19. Lęk nie zabrał mi wszystkiego........................ 86 CZĘŚĆ V —ŻYCIE PO LĘKU.......................................... 87 Rozdział 20. Aco, jeśli lęk wróci?....................................... 87 Rozdział 21. Co lęk mi zabrał, a czego nauczyłam się o sobie .............................................................................................. 96 Rozdział 22. Granice, których wcześniej nie potrafiłam stawiać .............................................................................................. 97 Rozdział 23. Moje życie po lęku........................................ 107 Rozdział 24. Co powiedziałabym sobie sprzed sześciu lat 109 Rozdział 25. Nie musisz iść moją drogą............................ 111 Zakończenie —To już moje życie..................................... 119 Dziennik czytelnika —jedna strona.................................. 121 Gdzie szukać pomocy?....................................................... 122 8
CZĘŚĆ I KIEDY LĘK WSZEDŁ DO MOJEGO ŻYCIA
Rozdział 1
Dzień, w którym wszystko się zaczęło.
Sześć lat temu czyli w 2020 roku moje życie zmieniło się w ciągu kilku minut. Pamiętam ten moment z całą jasnością jakby to wszystko działo się wczoraj. Byłam w domu i nic nie zapowiadało, że wydarzy się coś takiego. Posprzątałam kuchnię po obiedzie, odrobiłam z dziećmi lekcje i przygotowałam ubrania na kolejny dzień. Zdążyłam nawet pobawić się z dziećmi, układając z nimi memory. Po skończonej grze poszłam z mężem obejrzeć wiadomości w telewizji. Nagle poczułam, że robi mi się gorąco, a serce zaczęło walić tak, jakby miało wyskoczyć z piersi. Oddech momentalnie stał się płytki i szybki, przez co coraz trudniej było mi złapać powietrze. Nie rozumiałam, co się dzieje. Na początku myślałam, że to chwilowe. Chciałam wstać i otworzyć balkon, ale nie dałam rady. To było uczucie, jakbym traciła kontrolę nad własnym ciałem. 9 Zawsze byłam osobą twardo stąpającą po ziemi i uczciwie muszę przyznać, że nie rozumiałam takiego stanu. Powinnam tu dodać, że pół roku wcześniej dowiedziałam się, że choruję na serce i to nie na zwykłej wizycie, gdzie mogłabym o wszystko wypytać. Pani kardiolog z przychodni zadzwoniła do mnie w momencie, kiedy robiłam zakupy z dziećmi, a więc byłam w sklepie. Poprosiłam o telefon za pół godziny, jednak pani doktor szybko przeszła do konkretów. W zwięzłych słowach powiedziała mi że po moich wszystkich wynikach, które ma stwierdza u mnie chorobę serca i że będę miała zawał. Pamiętam, że ziemia usunęła mi się spod stóp. Przecież cała moja rodzina chorowała na serce, a moja mama pięć lat wcześniej nagle dostała zawału i zmarła. Byłam na nią strasznie zła i nie chciało mi się w to wszystko uwierzyć, jednak podświadomość te jej słowa po prostu gdzieś przemyciła i zostawiła, aby dojrzały i żebym się z tym faktem pogodziła. Jeszcze tego dnia nie połączyłam faktów. Wróćmy jednak do tamtego dnia. W jednej chwili byłam przekonana, że mam zawał serca. Ogarnął mnie wielki strach. 10 Krzyczałam spanikowana, że nie chcę umierać. Dziś, kiedy o tym myślę, wiem jak przerażające musiało to być nie tylko dla mnie, ale również dla mojego męża. Patrzył na osobę, którą kocha i nie wiedział jak jej pomóc. Pamiętam, jak próbowałam sprawdzić swoje ciśnienie i puls. Chciałam znaleźć dowód na to, co się ze mną dzieje. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że nie potrafiłam nawet wyczuć własnego pulsu, to tylko zwiększyło mój strach. Wezwaliśmy pogotowie. Kiedy przyjechał zespół ratownictwa medycznego, usłyszałam coś, czego się zupełnie nie spodziewałam. – To wygląda na atak paniki.
Nie mogłam w to uwierzyć. Jak to możliwe?
Nigdy wcześniej nie miałam z czymś takim do czynienia. Panika? Myślałam, że to jednorazowy napad złości. Jak bardzo się myliłam pokazało mi życie… Przecież czułam, że umieram, każdy objaw był prawdziwy. Serce waliło, brakowało mi powietrza, ciało było napięte, a głowa podpowiadała tylko jedno: to koniec! Dzisiaj wiem, że ataki paniki potrafią być tak silne, że człowiek naprawdę wierzy, iż jego życie jest zagrożone. W tamtej chwili jednak nie wiedziałam nic. 11 Trafiliśmy jednak na bardzo kompetentny zespół ratownictwa który spokojnie pokazywał mi że zarówno EKG serca jak i puls nie wskazują na zawał serca, ba nawet lekarz zupełnie spokojnym tonem wytłumaczył mi jak podstępna potrafi być panika i kazał udać się na terapię psychologiczną za co do dziś jestem mu bardzo wdzięczna. Do dzisiejszego dnia nie potrafię powiedzieć, co było przyczyną ataku paniki. Nie wydarzyło się tego dnia nic nadzwyczajnego. Nie było jednego konkretnego momentu, który mogłabym wskazać i powiedzieć „To przez to.” Być może mój organizm od dawna wysyłał sygnały, których nie zauważałam. Być może napięcie narastało po cichu przez wiele miesięcy. Jedno wiem na pewno: tamten dzień był początkiem drogi, której nigdy bym sobie nie wybrała, ale z perspektywy czasu mogę też powiedzieć, że był początkiem nauki o sobie, swoim ciele i o tym, czym naprawdę jest lęk. To chciałabym wtedy wiedzieć: Gdybym wtedy wiedziała, że atak paniki, choć niezwykle przerażający, sam w sobie nie oznacza zawału ani utraty zmysłów, oszczędziłabym sobie wielu miesięcy strachu. 12 W tamtej jednak chwili moje ciało krzyczało „niebezpieczeństwo”, a ja nie miałam jeszcze narzędzi żeby zrozumieć, co naprawdę się dzieje.” Bałam się już nie tylko ataku. Zaczynałam bać się życia. Najpierw bałam się ataku paniki. Później zaczęłam bać się miejsc, w których mogłabym dostać ataku. Wkońcu zaczęłam bać się samego życia. Osoby, które miały już ataki paniki albo z nimi walczą wiedzą, jak ciężko go odróżnić od jakiejś choroby. Jest to tak straszne uczucie, że momentami można go porównać do ataku jakiejś prawdziwej choroby w moim przypadku był to zdecydowanie atak serca. Szczerze mówiąc nie życzę tego nawet najgorszego wrogowi, bo człowiek traci kontrolę nad swoim ciałem i swoimi myślami. Następnie dochodzi do tego strach przed wyjściem, aby taki atak nie spotkał człowieka w miejscu publicznym. Nie lubiłam być w centrum uwagi ze względu na stan zdrowia, raczej większość z nas tego nie lubi. Szczególnie, gdy podczas takich zajść drżało mi całe ciało. Kiedy teraz tak sobie myślę to objawy miałam wcześniej, ale je zlekceważyłam. 13 Byłam z tym problemem u neurologa i faktycznie dostałam jakieś mocne leki, ale jak się okazało były to mocne leki wyciszające. U mnie zaczęły się objawy od drżenia głowy. Wstydziłam się tego, ale w tamtym okresie nie zdawałam sobie sprawy, że to moje ciało wołało zwolnij. Byłam w tamtym okresie przeciążona pracą domem i studiami. Czy zdarzyło Wam się bać samego życia? Właśnie ze względu na stan zdrowia? Jeśli tak to mnie rozumiecie. Natrętne myśli potrafią namieszać w głowie tak mocno, że w moim przypadku zaczęłam bać się dosłownie wszystkiego. Przestałam słuchać wiadomości, bo nie chciałam usłyszeć że będzie wojna, bałam się, że straciłam kontrolę nad własnym życiem. Wszystko było dla mnie zagrożeniem, a to oznaczało nic innego niż wegetację. Gdyby mnie ktoś zapytał co robiłam przez te dwa lata dziś odpowiedziałabym, że w większości czasu wegetowałam. Inaczej tego raczej nie da się nazwać. Nic mnie nie cieszyło, nic nie sprawiało, że chciałabym wstać. Pewnej wizyty psycholog zapytała mnie czy tak chce żyć, oczywiście, że nie chciałam, ale nie wiedziałam jak się zebrać w sobie, jak wyjść z tego błędnego koła. 14 Znów mnie zapytała, a co z dziećmi? Kto się nimi zajmuje? One zajmowały się mną…. a nimi najbliżsi. Zaczęłam wtedy płakać w gabinecie…łzy nie przestawały mi lecieć, ale to były łzy oczyszczające, jakby coś w końcu do mnie dotarł. Dzieci były na tyle małe, że ciągle potrzebowały mamy, a nie starszej siostry, cioć czy tylko taty. Postawiła mnie przed lustrem i nie spodobało mi się to co tam zobaczyłam, bo to nie byłam ja, tylko zaniedbana, wystraszona, stara kobieta złamana życiem bez blasku w oczach. Tak wtedy wyglądałam. Kazała mi pokazać galerię zdjęć w telefonie i pokazała mi na nim moje zdjęcie z dziećmi sprzed dwóch lat. Zrozumiałam od razu. Nie było łatwo, ale udałam się do psychiatry po leki na lęk uogólniony i dzień dnia pokonywałam swoje strachy, które okazały się mieć tylko duże oczy. Wróciłam znów do medytacji i oddechu, Wychodziłam z siostrą na spacery coraz częściej i cieszył mnie każdy mały postęp. Musisz w tym miejscu nauczyć się również rozróżnić lęk od strachu, bo to też istotne. Strach odczuwasz wtedy kiedy widzisz zagrożenie, a twoje ciało automatycznie przyjmuje techniki obronne. 15 To tak jak idziesz i nagle widzisz dużego groźnego psa biegnącego w Twoją stronę. Od razu oddech Ci przyspiesza i szykujesz się do ucieczki. I to jest właśnie automatyczna reakcja Twojego organizmu. Lęk jest wtedy kiedy czujesz niepokój i masz niespokojne myśli. Tak naprawdę nie wiesz czemu go odczuwasz i nie wiesz skąd u Ciebie się w ogóle pojawił. Tu organizm nie wyzwala od razu systemu obronnego, bo nie wie przed czym ma Cię chronić. Przy lęku niepokój potrafi siedzieć godzinami w Tobie, mogą drżeć Ci ręce, albo inne części ciała, czujesz się jak po kilku kawach naraz.
Widzisz teraz różnice?
Rozdział 2
Ajeśli to wydarzy się znowu?
Kiedy pierwszy atak paniki minął myślałam, że wszystko wróci do normy. Przecież usłyszałam, że to „tylko” atak paniki. Wydawało mi się, że skoro przeżyłam, to najgorsze jest za mną. 16 Bardzo się myliłam. Od tamtego dnia zaczęłam żyć w ciągłym napięciu. Każde mocniejsze uderzenie serca, każdy zawrót głowy, każdy nagły przypływ ciepła odbierałam jako sygnał, że wszystko zaczyna się od nowa. Słuchałam swojego ciała i zastanawiałam się czy oddycham normalnie. Najpierw sprawdzałam częściej puls. Analizowałam każdy objaw. Im bardziej chciałam mieć pewność, że wszystko jest w porządku, tym bardziej się bałam. Najgorsze chyba było to, że przestałam ufać własnemu organizmowi. To co wcześniej było zwykłym biciem serca po wejściu po schodach, nagle wydawało się oznaką poważnej choroby. Zaczęłam nałogowo umawiać się do lekarzy wskazując na kolejne „objawy” i prawdopodobne choroby. Zaczęłam bać się już nie tylko samego ataku, ja panicznie bałam się żyć. Wiem, jak to brzmi, jak coś niedorzecznego, ale osoba, która miała już atak paniki nagle znajduje się w zupełnie innej rzeczywistości. To już nie jest życie z uśmiechem, to życie ze strachem i napięciem tak dużym, że nie da się tego opowiedzieć w dwóch słowach.
