Terapia czaszkowo-krzyżowa - Bożena Przyjemska - ebook
lub
Opis

Praktycznym, delikatnym i całkowicie nieinwazyjnym sposobem na zmianę spojrzenia na nasze dolegliwości i poprawę zdrowia jest terapia czaszkowo- -krzyżowa.
Ten nowatorski sposób uzdrawiana odkryty przez amerykańskich osteopatów zakłada, że pod wpływem urazów, stresów i traumatycznych przeżyć w organizmie powstają zakłócenia pracy układu kranialnego, a co za tym idzie blokady powodujące napięcia mięśni prowadzące do konkretnych dolegliwości.
W publikacji znajdziesz dokładny opis przeprowadzenia zabiegów, a szczegółowe wyjaśnienie kolejnych jego etapów pozwoli na poznanie mechanizmów samoleczenia.
Mogą z niej korzystać początkujący, a dla zawansowanych jest wspaniałym źródłem informacji. Metoda jest bezpieczna dla wszystkich: od noworodków po osoby w podeszłym wieku.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 222


Re­dak­cja: ‌Ewa ‌Kar­czew­ska

Pro­jekt okład­ki: Piotr ‌Pi­siak

Skład kom­pu­te­ro­wy: Piotr Pi­siak

Ko­rek­ta: ‌Anna Kon­stań­czuk

Wy­da­nie I

Bia­ły­stok ‌2014

ISBN 978-83-7377-638-8

© Co­py­ri­ght ‌for this edi­tion ‌by Stu­dio Astrop­sy­cho­lo­gii, ‌Bia­ły­stok, 2011.

All ‌ri­ghts ‌re­se­rved, ‌in­c­lu­ding the ‌ri­ght ‌of ‌re­pro­duc­tion in who­le or ‌in part ‌in any form.

Wszel­kie pra­wa ‌za­strze­żo­ne. ‌Żad­na część tej pu­bli­ka­cji ‌nie może być po­wie­la­na ‌

ani roz­po­wszech­nia­na za ‌po­mo­cą urzą­dzeń elek­tro­nicz­nych, me­cha­nicz­nych, ‌

ko­piu­ją­cych, na­gry­wa­ją­cych i in­nych bez ‌pi­sem­nej zgo­dy ‌po­sia­da­czy praw au­tor­skich.

Au­tor­ka ‌skła­da ser­decz­ne po­dzię­ko­wa­nia:

✓ ‌au­to­ro­wi ilu­stra­cji Wojt­ko­wi ‌Bi­czy­sko – ‌za ‌ry­sun­ki ‌tech­nik

oraz ‌za wy­ra­że­nie zgo­dy ‌na udo­stęp­nie­nie ilu­stra­cji

✓ Upled­ger ‌In­sti­tu­te ‌in Palm Be­ach ‌Gar­den, Flo­ri­da

✓ Igo­ro­wi A. ‌Li­tvi­nov.

Nie­któ­re opi­sy ry­sun­ków zo­sta­ły ‌uprosz­czo­ne ‌(usu­nię­to część pod­pi­sów)

jako ‌nie­istot­ne dla po­trzeb ‌tej pu­bli­ka­cji.

15-762 Bia­ły­stok

ul. ‌An­to­niuk Fabr. ‌55/24

85 662 92 67 – ‌re­dak­cja

85 654 78 ‌06 – se­kre­ta­riat

85 653 ‌13 03 – dział han­dlo­wy ‌– hurt

85 ‌654 78 35 ‌– www.ta­li­zman.pl– de­tal

sklep ‌fir­mo­wy: Bia­ły­stok, ul. An­to­niuk ‌Fabr. 55/20

Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz ‌na por­ta­lu www.psy­cho­tro­ni­ka.pl

Skład wersji ‌elektronicznej:

Virtualo Sp. ‌z o.o.

ROZDZIAŁ 1WPROWADZENIE.CO TO JEST SYSTEM CZASZKOWO-KRZYŻOWY, HISTORIA ODKRYCIA.WARTOŚCI TERAPEUTYCZNE.

WPROWADZENIE

Z Te­ra­pią Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wą pierw­szy raz ze­tknę­łam się 17 lat temu bę­dąc uczest­nicz­ką kur­su kom­pu­te­ro­we­go. Po­wie­dział mi o niej ko­le­ga z tego kur­su, pol­ski le­karz. Jesz­cze pra­cu­jąc w Pol­sce, jako chi­rurg in­te­re­so­wał się kom­ple­men­tar­ny­mi me­to­da­mi le­cze­nia, a po przy­jeź­dzie do Ka­na­dy tra­fił na Te­ra­pię Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wą, zwa­ną po an­giel­sku Cra­nio­Sa­cral The­ra­py. Do­wie­dzia­łam się od nie­go o ta­jem­ni­czej te­ra­pii, któ­rej za­sad wów­czas nie mo­głam po­jąć, cho­ciaż znam dość do­brze ana­to­mię i fi­zjo­lo­gię i mam me­dycz­ne wy­kształ­ce­nie. Nig­dy nie sły­sza­łam, żeby ktoś spe­cjal­ną wagę przy­wią­zy­wał do krą­że­nia pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go.

W me­dy­cy­nie aka­de­mic­kiej na­kłu­cie lę­dź­wio­we, czy­li po­bra­nie pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go, robi się w wy­pad­ku cho­rób mó­zgu i wy­le­wów krwi. W ba­da­niu tym cho­dzi o obec­ność czer­wo­nych krwi­nek, ropy i in­nych skład­ni­ków świad­czą­cych o zmia­nach pa­to­lo­gicz­nych w ob­rę­bie mó­zgu i rdze­nia krę­go­we­go.

Mój ko­le­ga z kur­su uświa­do­mił mi, że na­pię­cia tkan­ki łącz­nej, a zwłasz­cza tej, któ­ra ota­cza mózg i rdzeń krę­go­wy, mają wpływ na całą na­szą fi­zjo­lo­gię i mogą być przy­czy­ną róż­nych pro­ble­mów zdro­wot­nych. Za­bu­rze­nia w swo­bod­nym prze­pły­wie pły­nów, w tym pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go, mogą rów­nież od­bić się na na­szym sta­nie zdro­wia. Wkrót­ce po­tem uczest­ni­czy­łam w wy­kła­dzie i pre­zen­ta­cji tej me­to­dy pro­wa­dzo­nej przez do­świad­czo­ną te­ra­peut­kę. Zro­zu­mia­łam za­sa­dy dzia­ła­nia i po­czu­łam, że jest to te­ra­pia, któ­ra może po­móc moim pa­cjen­tom.

Pierw­sze szko­le­nie od­by­łam w Buf­fa­lo w USA, a na­stęp­ne stop­nie w To­ron­to, No­wym Jor­ku i Bo­sto­nie, ucząc się tych wspa­nia­łych tech­nik, któ­rych uży­wam w swo­jej prak­ty­ce i co­dzien­nie prze­ko­nu­ję się o ich sku­tecz­no­ści.

Do na­pi­sa­nia tej książ­ki zdo­pin­go­wa­li mnie kur­san­ci. Nie jest to pod­ręcz­nik, cho­ciaż znaj­du­ją się w niej opi­sy po­szcze­gól­nych tech­nik. Moim ce­lem jest przy­bli­że­nie tej wspa­nia­łej te­ra­pii, któ­rej au­to­rem i moim na­uczy­cie­lem jest John Upled­ger. War­to po­znać sku­tecz­ność dzia­ła­nia tej te­ra­pii, na­uczyć się jej i po­ma­gać w wie­lu pro­ble­mach zdro­wot­nych.

Czym więc jest Te­ra­pia Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wa?

Te­ra­pię Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wą moż­na za­li­czyć do me­dy­cy­ny in­ter­wen­cyj­nej, po­nie­waż po­ma­ga w bar­dzo wie­lu przy­pad­kach, na­wet je­że­li me­dy­cy­na kon­wen­cjo­nal­na jest bez­rad­na. Za­li­cza się ją też do oste­opa­tii i na­zy­wa „Oste­opa­tią Kra­nial­ną” (Cra­nio­Sa­cral Oste­opa­thy), a tak­że moż­na ją za­li­czyć do te­ra­pii sty­mu­lu­ją­cej, re­gu­lu­je bo­wiem me­cha­ni­zmy sa­mo­re­gu­la­cji w or­ga­ni­zmie.

Te­ra­pia ta w swo­jej za­awan­so­wa­nej for­mie obej­mu­je pra­ce z emo­cja­mi, jest też ro­dza­jem psy­cho­te­ra­pii tkan­ko­wej. Zwłasz­cza tkan­ki łącz­nej, któ­ra ma zdol­ność prze­cho­wy­wa­nia trau­ma­tycz­nych prze­żyć. Te­ra­pia ta jest na wskroś ho­li­stycz­na, zaj­mu­je się cia­łem fi­zycz­nym, umy­słem i du­szą.

Jak stwier­dził John Upled­ger, lu­dzie cier­pią po­mi­mo roz­wi­nię­tych tech­nik me­dycz­nych, po­nie­waż me­dy­cy­na kon­wen­cjo­nal­na nie chce uznać ist­nie­nia sys­te­mu czasz­ko­wo-krzy­żo­we­go. Mam na­dzie­ję, że w nie­da­le­kiej przy­szło­ści tech­ni­ki ko­ry­gu­ją­ce dys­funk­cje ukła­du czasz­ko­wo-krzy­żo­we­go będą na­ucza­ne w szko­łach me­dycz­nych i sto­so­wa­ne w szpi­ta­lach i ga­bi­ne­tach re­ha­bi­li­ta­cyj­nych.

Zna­jo­mość ana­to­mii i fi­zjo­lo­gii jest ko­niecz­na w sku­tecz­nym sto­so­wa­niu te­ra­pii. Te­ra­peu­ta uży­wa­jąc in­ten­cji wpro­wa­dza do tka­nek in­for­ma­cję, któ­ra po­ma­ga uru­cho­mić me­cha­ni­zmy sa­mo­le­cze­nia. Bar­dzo istot­na jest współ­pra­ca pa­cjen­ta z te­ra­peu­tą po­le­ga­ją­ca na wi­zu­ali­za­cji. Uru­cha­mia ona wspo­ma­ga­ją­cy me­cha­nizm pra­cy z pod­świa­do­mo­ścią. Bez udzia­łu świa­do­mo­ści i pod­świa­do­mo­ści trud­no by było uru­cho­mić me­cha­ni­zmy, któ­re ini­cju­ją i kon­tro­lu­ją pro­ce­sy sa­mo­le­cze­nia.

Dla wzmoc­nie­nia sku­tecz­no­ści te­ra­peu­ta sto­su­jąc nie­któ­re tech­ni­ki uży­wa „bio­ener­gii”. Te­ra­pia Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wa jest z suk­ce­sem sto­so­wa­na u dzie­ci i zwie­rząt. Ba­da­nia wska­zu­ją, że w cie­le pa­cjen­ta w cza­sie efek­tu pla­ce­bo, któ­ry tu­taj za­cho­dzi, na­stę­pu­ją au­ten­tycz­ne zmia­ny bio­che­micz­ne i elek­tro­fi­zjo­lo­gicz­ne. Mo­że­my przy­pusz­czać, że jest wie­le dróg roz­cho­dze­nia się in­for­ma­cji w na­szym or­ga­ni­zmie. Przy­kła­dem jest li­czą­ca kil­ka ty­się­cy lat aku­punk­tu­ra wy­wo­dzą­ca się z Chin, gdzie me­ri­dia­ny i punk­ty aku­punk­tu­ro­we są ka­na­ła­mi ener­ge­tycz­ny­mi łą­czą­cy­mi na­rzą­dy we­wnętrz­ne. Nie mają one ści­słe­go związ­ku z po­łą­cze­nia­mi ner­wo­wy­mi.

John Upled­ger, któ­ry jest au­to­rem Te­ra­pii Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wej, oparł się nie tyl­ko na od­kry­ciach i do­świad­cze­niu Su­ther­lan­da, ale tak­że czer­pał wie­dzę z kla­sycz­nej jogi i wie­lu nauk Da­le­kie­go Wscho­du, hin­du­skiej ajur­we­dy, tra­dy­cyj­nej me­dy­cy­ny In­dian pół­noc­no­ame­ry­kań­skich, a tak­że współ­cze­snej psy­cho­lo­gii. Ko­rzy­sta­jąc z tak bo­ga­tych do­świad­czeń, któ­rych wspól­nym mia­now­ni­kiem było po­pra­wie­nie wi­tal­no­ści, stwo­rzył on te­ra­pię, któ­ra wy­ko­rzy­stu­je in­te­li­gen­cję or­ga­ni­zmu.

Te­ra­pia Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wa jest prak­tycz­ną me­to­dą słu­żą­cą po­pra­wie­niu sta­nu zdro­wia i funk­cji cia­ła (po­przez de­li­kat­ny do­tyk i sty­mu­la­cję ru­cho­wą okre­ślo­ne­go ob­sza­ru cia­ła).

Jest to te­ra­pia tkan­ki łącz­nej. Jej ho­li­stycz­ne dzia­ła­nie na or­ga­nizm wy­ko­rzy­stu­je zdol­no­ści sa­mo­re­gu­la­cji. Po­nie­waż tkan­ka łącz­na, w skład któ­rej, mię­dzy in­ny­mi, wcho­dzą po­wię­zie, łą­czy wszyst­ko, te­ra­pia czasz­ko­wa mo­bi­li­zu­je do lep­szej pra­cy wszyst­kie or­ga­ny, w któ­rych ta tkan­ka się znaj­du­je. Po­pra­wia ona krą­że­nie w na­czy­niach i ukrwie­nie na­rzą­dów.

Te­ra­pia Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wa po­le­ga na bar­dzo de­li­kat­nej ma­ni­pu­la­cji i uci­ska­niu w ob­rę­bie czasz­ki, klat­ki pier­sio­wej, prze­po­ny, mied­ni­cy i ko­ści krzy­żo­wej w celu roz­luź­nie­nia struk­tur łącz­not­kan­ko­wych, któ­rych na­pię­cie przy­spo­rzyć może wie­lu kło­po­tów zdro­wot­nych.

Po­pra­wia­ją się funk­cje ukła­dów: od­de­cho­we­go, ner­wo­we­go i krą­że­nia. Po­wra­ca­ją na­tu­ral­ne siły sa­mo­uz­dra­wia­ją­ce or­ga­nizm.

TEORETYCZNA PODBUDOWA TERAPII CZASZKOWO-KRZYŻOWEJ

Kon­cep­cja TCK po­wsta­ła na ba­zie zna­jo­mo­ści ana­to­mii, fi­zjo­lo­gii i ob­ser­wa­cji te­ra­peu­tycz­nych. Te­ra­pia, któ­ra za­wie­ra w so­bie dia­gno­sty­kę i tech­ni­ki pro­wa­dzą­ce do po­pra­wy zdro­wia i ja­ko­ści ży­cia, re­pre­zen­tu­je po­dej­ście ho­li­stycz­ne, któ­re trak­tu­je or­ga­nizm ca­ło­ścio­wo.

In­dy­wi­du­al­ne po­dej­ście, do­bie­ra­nie cza­su trwa­nia po­szcze­gól­nych tech­nik, czy­ni tę te­ra­pię sku­tecz­ną i bar­dzo przy­ja­zną dla pa­cjen­ta.

Sys­tem czasz­ko­wo-krzy­żo­wy jest fi­zjo­lo­gicz­nym sys­te­mem. W jego skład wcho­dzą:

 Opo­ny mó­zgo­we i rdze­nio­we;

 Kost­ne struk­tu­ry, któ­re łą­czą się z opo­na­mi;

 Inne struk­tu­ry łącz­not­kan­ko­we, po­łą­czo­ne z opo­na­mi;

 Płyn mó­zgo­wo-rdze­nio­wy;

 Wszyst­kie struk­tu­ry zwią­za­ne z pro­duk­cją i re­sorp­cją pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go.

Pra­ca sys­te­mu czasz­ko­wo-krzy­żo­we­go ma wpływ na na­stę­pu­ją­ce ukła­dy:

 Układ ner­wo­wy;

 Układ mię­śnio­wo-kost­ny;

 Układ krą­że­nia;

 Układ lim­fa­tycz­ny;

 Układ en­do­kryn­ny;

 Układ od­de­cho­wy.

Ja­ka­kol­wiek dys­funk­cja któ­re­goś z tych ukła­dów ma ne­ga­tyw­ny wpływ na sys­tem czasz­ko­wo-krzy­żo­wy, a tak­że dys­funk­cja sys­te­mu czasz­ko­wo-krzy­żo­we­go ma ujem­ny wpływ na po­szcze­gól­ne ukła­dy.

Sys­tem czasz­ko­wo-krzy­żo­wy two­rzy we­wnętrz­ne śro­do­wi­sko do roz­wo­ju, wzro­stu i pra­wi­dło­we­go funk­cjo­no­wa­nia ukła­du ner­wo­we­go, a w szcze­gól­no­ści mó­zgu i rdze­nia krę­go­we­go, od okre­su em­brio­nal­ne­go aż do śmier­ci.

WARTOŚCI TERAPEUTYCZNE

Te­ra­pia Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wa sku­tecz­nie po­ma­ga w wie­lu pro­ble­mach zdro­wot­nych.

Są to: psy­cho­zy, au­tyzm, kło­po­ty z kon­cen­tra­cją, za­bu­rze­nia oso­bo­wo­ści, nad­po­bu­dli­wość u dzie­ci i do­ro­słych, stres, dys­lek­sja, kło­po­ty w szko­le. Bóle i za­wro­ty gło­wy, mi­gre­ny, kło­po­ty ze wzro­kiem i słu­chem, na­wra­ca­ją­ce za­pa­le­nia uszu u dzie­ci, za­pa­le­nia za­tok, na­pię­cia, bóle i zwich­nię­cie sta­wu skro­nio­wo-żu­chwo­we­go, wady wy­mo­wy, zgrzy­ta­nie zę­ba­mi, wady zgry­zu. A tak­że bóle krę­go­słu­pa i ple­ców, za­pa­le­nie ko­rzon­ków, rwa kul­szo­wa, sko­lio­za, wszyst­kie ura­zy po­wy­pad­ko­we, bo­le­sne na­pię­cie bar­ków, po­wy­pad­ko­wy uraz od­gię­cio­wy krę­go­słu­pa. (Po­wy­pad­ko­wy uraz od­gię­cio­wy krę­go­słu­pa po­wsta­je w wy­ni­ku wy­pad­ku sa­mo­cho­do­we­go. Po­wsta­je wów­czas uraz krę­go­słu­pa szyj­ne­go i to­wa­rzy­szą­ce mu dłu­go­trwa­łe bo­le­sne na­pię­cia mię­śni bar­ko­wych i mię­śni ple­ców).

Poza licz­ny­mi war­to­ścia­mi lecz­ni­czy­mi, te­ra­pia po­głę­bia od­dech u ast­ma­ty­ków, li­kwi­du­je na­pię­cio­we bóle brzu­cha, po­ma­ga w cho­ro­bie „Me­nie­ra” (jest to dys­funk­cja błęd­ni­ka, ob­ja­wia­ją­ca się na­pa­do­wy­mi za­wro­ta­mi gło­wy). Po­pra­wia krą­że­nie, pra­cę ukła­du lim­fa­tycz­ne­go, li­kwi­du­je ura­zy oko­ło­po­ro­do­we.

Na po­par­cie sku­tecz­no­ści tej te­ra­pii w pro­ble­mach wy­mie­nio­nych wy­żej mogę przy­to­czyć kil­ka przy­kła­dów.

10-let­nia Ka­sia była bar­dzo nad­po­bu­dli­wa, mia­ła duże kło­po­ty z kon­cen­tra­cją, a co za tym idzie, kło­po­ty w szko­le. Po kil­ku te­ra­piach i za­le­ce­niach die­te­tycz­nych dziec­ko bar­dzo się wy­ci­szy­ło, po­pra­wi­ła się kon­cen­tra­cja i wy­ni­ki w szko­le.

Au­ty­stycz­ny 8-let­ni Ma­rek tra­fił do mo­je­go ga­bi­ne­tu. Ro­dzi­ce skar­ży­li się na dużą nad­po­bu­dli­wość chłop­ca i ten­den­cje do sa­mo­oka­le­cza­nia. Chło­piec był na spe­cjal­nej die­cie wy­klu­cza­ją­cej pro­duk­ty, któ­re mo­gły­by spo­wo­do­wać po­bu­dze­nie mó­zgu. Od­sta­wio­no mię­dzy in­ny­mi glu­ten i pro­duk­ty mlecz­ne. Po kil­ku se­sjach TCK chło­piec bar­dzo się wy­ci­szył i prze­stał się oka­le­czać. Bar­dzo po­pra­wi­ła się też ko­mu­ni­ka­cja z Mar­kiem.

Z ob­ser­wa­cji dr. Upled­ge­ra, któ­ry od wie­lu lat uczy TCK, wy­ni­ka, że na­pię­cie w pra­wej ko­ści skro­nio­wej może wy­wo­ły­wać ob­ja­wy agre­sji i sa­mo­oka­le­cza­nia. Od­blo­ko­wa­nie tych na­pięć przy­no­si dużą po­pra­wę za­cho­wa­nia. Ten sam pro­blem do­ty­czy dys­lek­ty­ków, jak twier­dzi dok­tor Ha­rold N. Le­vin­son z USA, dys­funk­cja ucha we­wnętrz­ne­go jest przy­czy­ną tej przy­pa­dło­ści. Te­ra­pia ta uwal­nia na­pię­cia i po­ma­ga dys­lek­ty­kom.

Toni jest moim pa­cjen­tem od kil­ku lat. Jest wła­ści­cie­lem przed­się­bior­stwa, któ­re bu­du­je i re­mon­tu­je domy. Za­trud­nia dużą licz­bę pra­cow­ni­ków. Jego pra­ca i od­po­wie­dzial­ność za do­trzy­ma­nie ter­mi­nów przy­spa­rza­ją mu wie­lu stre­sów. Wy­ni­kiem tego są czę­ste bóle brzu­cha i w oko­li­cy most­ka.

Po każ­dym za­bie­gu Toni czu­je się od­prę­żo­ny i może sku­pić się na swo­ich obo­wiąz­kach.

Su­za­na po­ja­wi­ła się w moim ga­bi­ne­cie z bó­lem gło­wy o ce­chach mi­gre­no­wych, trwa­ją­cy­mi od trzech dni. Nie po­ma­ga­ły środ­ki prze­ciw­bó­lo­we, pa­cjent­ka od­czu­wa­ła sil­ne mdło­ści, mia­ła nad­wraż­li­wość na świa­tło i dźwię­ki. Se­sja Su­za­ny trwa­ła pół­to­rej go­dzi­ny, sku­pi­łam się na roz­luź­nie­niu pod­sta­wy czasz­ki i ko­ści cie­mie­nio­wych. Po za­koń­cze­niu te­ra­pii ból mi­nął, zo­sta­ła pa­mięć bólu i lek­kie oszo­ło­mie­nia. Kil­ka za­bie­gów Te­ra­pii Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wej i za­le­ce­nia die­te­tycz­ne uwol­ni­ły pa­cjent­kę cał­ko­wi­cie od mi­gren.

Ro­bert, 25-let­ni ab­sol­went AWF-u, pod­czas gry w ko­szy­ków­kę do­stał pił­ką w żu­chwę. W wy­ni­ku tego ura­zu na­stą­pi­ło zwich­nię­cie sta­wu skro­nio­wo-żu­chwo­we­go. Pa­cjent miał sil­ny ból w cza­sie mó­wie­nia i je­dze­nia. Kla­sycz­ne na­sta­wie­nie żu­chwy nie przy­nio­sło re­zul­ta­tów. Je­den za­bieg te­ra­pii czasz­ko­wej przy­wró­cił za­chwia­ną rów­no­wa­gę. Na­stęp­ne­go dnia pa­cjent obu­dził się bez bólu.

HISTORIA ODKRYCIA

Tra­dy­cyj­ną oste­opa­tię od­krył i opra­co­wał An­drew Tay­lor Still, któ­ry żył w la­tach 1828-1917 w Mis­so­uri. Był sy­nem le­ka­rza i, jak w tam­tych cza­sach by­wa­ło, za­wo­du na­uczył się od ojca. Zdał eg­za­min i za­czął prak­ty­ko­wać me­dy­cy­nę tra­dy­cyj­ną. Wiódł ży­cie spo­koj­ne jako wiej­ski le­karz na ło­nie ro­dzi­ny. Po kil­ku la­tach w oko­li­cy, gdzie prak­ty­ko­wał, wy­bu­chła epi­de­mia za­pa­le­nia opon mó­zgo­wych. Dr Still bez­rad­nie pa­trzył na śmierć swo­ich pa­cjen­tów i naj­bliż­szych, nie umie­jąc im po­móc. W cza­sie tej strasz­nej epi­de­mii stra­cił żonę i tro­je dzie­ci. Wi­dząc bez­sens i nie­moc me­dy­cy­ny kon­wen­cjo­nal­nej, za­prze­stał jej sto­so­wa­nia. Przez bli­sko dzie­sięć lat, ucząc się ana­to­mii i fi­zjo­lo­gii, opra­co­wał nowy sys­tem te­ra­pii i na­zwał ją oste­opa­tią. Jego te­ra­pia wy­klu­cza­ła sto­so­wa­nie le­ków, któ­re mogą mieć dzia­ła­nia ubocz­ne na rzecz ma­ni­pu­la­cji ukła­dem kost­no-mię­śnio­wym. Jego kon­cep­cja po­le­ga­ła na me­cha­nicz­nym do­stro­je­niu or­ga­ni­zmu, któ­ry po­zwa­lał­by ukła­do­wi ner­wo­we­mu i krą­że­nia funk­cjo­no­wać bez prze­szkód, co przy­wra­ca na­tu­ral­ny me­cha­nizm sa­mo­le­cze­nia.

Fot. Dr An­drew Tay­lorStill (1828-1917).

Dok­tor Still sto­su­jąc swo­ją me­to­dę le­cze­nia osią­gał do­sko­na­łe re­zul­ta­ty.

Po­tra­fił za po­mo­cą oste­opa­tii wy­le­czyć gruź­li­cę, któ­ra w tam­tych cza­sach zbie­ra­ła śmier­tel­ne żni­wo. Pew­ne­go razu dr Still zo­stał we­zwa­ny do umie­ra­ją­ce­go chłop­ca. Nie­zna­na była przy­czy­na cho­ro­by. Me­dy­cy­na tra­dy­cyj­na nie była w sta­nie mu po­móc. Dok­tor Still spę­dził w mil­cze­niu czte­ry go­dzi­ny przy łożu umie­ra­ją­ce­go, po czym zro­bił je­den za­bieg oste­opa­tycz­ny i chło­piec wy­zdro­wiał.

Dr Still za­ło­żył pierw­szą szko­łę oste­opa­tycz­ną. Wiel­ką in­no­wa­cją było to, że przyj­mo­wa­no do niej ko­bie­ty. W tam­tych cza­sach ko­bie­ty nie mia­ły wstę­pu na żad­ne uczel­nie. Sła­wa cu­dow­ne­go oste­opa­ty tra­fi­ła do me­diów. Wil­liam Su­ther­land był dzien­ni­ka­rzem. Umó­wił się on z dr. Stil­lem na wy­wiad do ga­ze­ty, w któ­rej pra­co­wał. Oso­ba dok­to­ra i me­to­da, któ­rą opra­co­wał, wy­war­ła na nim tak wiel­kie wra­że­nie, że zde­cy­do­wał się zo­stać jego stu­den­tem. Stu­dia trwa­ły trzy lata. Przez dwa lata uczo­no się ana­to­mii i fi­zjo­lo­gii. W szko­le kła­dzio­no bar­dzo duży na­cisk na wy­ro­bie­nie du­żej wraż­li­wo­ści dło­ni.

Dr Su­ther­land wspo­mi­na, że jed­nym z ćwi­czeń było wy­czu­wa­nie przez ster­tę ga­zet zia­ren­ka pia­sku. Wil­liam G. Su­ther­land jesz­cze jako stu­dent oste­opa­tii, w cza­sie ćwi­czeń la­bo­ra­to­ryj­nych ba­da­jąc ko­ści czasz­ki do­ro­słe­go czło­wie­ka zwró­cił uwa­gę na kształt i bu­do­wę szwów, któ­ra po­zwa­la na ła­twe do­pa­so­wa­nie po­szcze­gól­nych ko­ści. Jak do tej pory na­ucza ana­to­mia sto­so­wa­na, czasz­ka do­ro­słe­go czło­wie­ka jest jak sko­ru­pa orze­cha wło­skie­go – ko­ści czasz­ki zra­sta­ją się ze sobą, a pro­ces kost­nie­nia po­szcze­gól­nych szwów zwią­za­ny jest z wie­kiem. Tę wie­dzę do chwi­li obec­nej wy­ko­rzy­stu­je an­tro­po­lo­gia do okre­śla­nia wie­ku ludz­kich szcząt­ków na sta­ro­żyt­nych cmen­ta­rzy­skach.

W swo­ich ba­da­niach Su­ther­land zwró­cił szcze­gól­ną uwa­gę na ko­ści cie­mie­nio­we i skro­nio­we, któ­rych szwy mają sko­śne po­wierzch­nie i mogą mieć mały za­kres ru­chu. Zro­dzi­ła się wów­czas kon­cep­cja sub­tel­ne­go ru­chu ko­ści czasz­ki, któ­rą Su­ther­land na­zwał „Pier­wot­nym me­cha­ni­zmem od­de­cho­wym”. We­dług Su­ther­lan­da, szcze­gól­nie istot­ne zna­cze­nie ma ko­niecz­ność bez­błęd­ne­go róż­ni­co­wa­nia pier­wot­ne­go me­cha­ni­zmu od­de­cho­we­go z wła­ści­wym od­de­chem fi­zjo­lo­gicz­nym i jego ryt­mem, któ­ry jest zwią­za­ny z ru­chem. Ten sub­tel­ny ruch do­ty­czył wszyst­kich ele­men­tów or­ga­ni­zmu, ta­kich jak ko­mór­ki i tkan­ki, zwłasz­cza tkan­ki łącz­nej, któ­rej zna­cze­nie fi­zjo­lo­gicz­ne nie jest do koń­ca po­zna­ne. Przez dwa­dzie­ścia lat dr Su­ther­land pro­wa­dził do­świad­cze­nia na so­bie, chcąc udo­wod­nić swo­ją teo­rię. Skon­stru­ował skó­rza­no-lnia­ne na­kry­cie gło­wy, ro­dzaj ka­sku, któ­re po na­ło­że­niu umoż­li­wia­ło mu sto­so­wa­nie uci­sków w róż­nych miej­scach czasz­ki, czy­li ogra­ni­czeń hi­po­te­tycz­nych ru­chów ko­ści.

W wy­ni­ku tych dzia­łań po­ja­wi­ły się u nie­go przej­ścio­we ob­ja­wy, któ­re nie­wąt­pli­wie zwią­za­ne były z miej­scem uci­sku. Tak więc, po­ja­wi­ły się bóle i za­wro­ty gło­wy, mdło­ści, dys­funk­cje na­rzą­dów wzro­ku, słu­chu i rów­no­wa­gi, wy­mio­ty i za­bu­rze­nia tra­wie­nia, a na­wet zmia­ny cha­rak­te­ro­lo­gicz­ne, któ­re to ob­ja­wy za­le­ża­ły od ro­dza­ju struk­tur mó­zgo­wych, znaj­du­ją­cych się pod unie­ru­cho­mio­ną ko­ścią. Z cza­sem prze­ko­nał się rów­nież, że tak jak okre­ślo­ne, bar­dzo de­li­kat­ne uci­ski rę­ka­mi mogą wy­wo­ły­wać ob­ja­wy cho­ro­bo­we, tak do­sto­so­wa­nie ich do me­cha­ni­zmu ryt­micz­ne­go im­pul­su czasz­ko­we­go może ko­ry­go­wać jego za­bu­rze­nia, a przez to wpły­wać na po­pra­wie­nie sta­nu zdro­wia.

Wil­liam Su­ther­land w 1932 roku ogło­sił swo­je od­kry­cie, któ­re do­ty­czy­ło szcze­gól­nych wła­ści­wo­ści ludz­kiej fi­zjo­lo­gii, na­zwał je „Pier­wot­nym me­cha­ni­zmem od­de­cho­wym”. Jego pod­sta­wo­we za­ło­że­nie gło­si­ło, że ośrod­ko­wy sys­tem ner­wo­wy i struk­tu­ry z nim sprzę­żo­ne pod­le­ga­ją sta­łym, ryt­micz­nym ru­chom i ruch ten sta­no­wi istot­ną ce­chę cha­rak­te­ry­stycz­ną dla ludz­kie­go zdro­wia i ży­cia. Su­ther­land uwa­żał, że ryt­micz­ne roz­sze­rza­nie i kur­cze­nie tego sys­te­mu bar­dzo przy­po­mi­na cykl od­de­cho­wy, nadał mu więc na­zwę pier­wot­ne­go od­de­chu, aby pod­kre­ślić jego waż­ne miej­sce w hie­rar­chii funk­cji or­ga­ni­zmu i od­róż­nić od wła­ści­we­go od­de­chu. Ośrod­ko­wy układ ner­wo­wy i płyn mó­zgo­wo-rdze­nio­wy wy­ka­zu­ją fi­zjo­lo­gicz­ny ruch. Tęt­nie­nie pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go ob­ser­wo­wa­ne jest w cza­sie za­bie­gów ope­ra­cyj­nych. Ob­ser­wu­jąc me­cha­nizm od­po­wie­dzial­ny za te ta­jem­ni­cze ru­chy, do­szedł on do wnio­sku, że jest to siła ży­cio­wa or­ga­ni­zmu i wzo­ru­jąc się na bi­blij­nej księ­dze ro­dza­jów na­zwał ją „Od­de­chem Ży­cia”. Rola, jaką od­gry­wa tęt­nie­nie pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go i in­for­ma­cje, ja­kie ze sobą nie­sie, są bar­dzo waż­ne dla pra­cy ukła­du kra­nial­ne­go i zdro­wia ca­łe­go or­ga­ni­zmu.

We­dług oce­ny dr. Su­ther­lan­da, ruch ten jest pro­gra­mem, któ­ry wa­run­ku­je zdro­wie fi­zycz­ne, psy­chicz­ne i du­cho­we.

Ta sub­tel­na ener­gia ży­cio­wa roz­cho­dzi się w ca­łym or­ga­ni­zmie i do­cie­ra do każ­dej tkan­ki i ko­mór­ki. Ja­kie­kol­wiek ogra­ni­cze­nie lub blo­ka­da mogą spo­wo­do­wać pro­ble­my zdro­wot­ne. Te­ra­pia Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wa jest to me­to­da usu­nię­cia ogra­ni­czeń i przy­wró­ce­nia rów­no­wa­gi w pra­cy sys­te­mu czasz­ko­wo-krzy­żo­we­go, a co za tym idzie, uru­cho­mie­nia me­cha­ni­zmów sa­mo­na­praw­czych or­ga­ni­zmu. Na pod­sta­wie tych ob­ser­wa­cji, opra­co­wał on sys­tem sub­tel­nych tech­nik, któ­re po­le­ga­ły na uło­że­niu rąk oraz bar­dzo de­li­kat­nej ma­ni­pu­la­cji uspraw­nia­ją­cych ru­chy po­szcze­gól­nych ko­ści czasz­ki, a przez to usu­wa­ją­cych wspo­mnia­ne ob­ja­wy. Tech­ni­ki te są obec­nie czę­ścią sys­te­mu oste­opa­tii i no­szą na­zwę oste­opa­tii czasz­ko­wej.

Fot. Dr Wil­liam Su­ther­land.

Su­ther­land za­kła­dał, że dla za­cho­wa­nia i utrzy­ma­nia cał­ko­wi­te­go zdro­wia ko­niecz­ne jest, aby układ czasz­ko­wo-krzy­żo­wy funk­cjo­no­wał pra­wi­dło­wo. Tym­cza­sem jego dys­funk­cję mogą wy­wo­ły­wać trzy ro­dza­je ura­zów:

 Uraz po­po­ro­do­wy, kie­dy to w trak­cie skom­pli­ko­wa­ne­go lub in­ter­wen­cyj­ne­go po­ro­du od­dech dziec­ka, cho­ciaż na chwi­lę, zo­sta­nie za­trzy­ma­ny i układ czasz­ko­wo-krzy­żo­wy nie po­dej­mie fi­zjo­lo­gicz­nej funk­cji. Kon­se­kwen­cją mogą być kol­ki, do­le­gli­wo­ści prze­wo­du po­kar­mo­we­go, bóle brzu­cha, a w do­ro­słym ży­ciu sko­lio­zy, wady zgry­zu, bóle ple­ców i wie­le in­nych.

 Ura­zy fi­zycz­ne we wcze­snym dzie­ciń­stwie zwią­za­ne z krót­kim za­trzy­ma­niem od­de­chu.

 Ura­zy psy­chicz­ne, też we wcze­snym dzie­ciń­stwie, mogą wy­wo­łać dys­funk­cję tego ukła­du.

Naj­bar­dziej szo­ku­ją­ce w teo­rii Su­ther­lan­da jest twier­dze­nie, że ko­ści czasz­ki są ru­cho­me, a nie­zro­śnię­te, jak uczy ana­to­mia sto­so­wa­na. Do­pie­ro nie­daw­no na­ukow­cy z Mi­chi­gan Sta­te Uni­ver­si­ty Col­le­ge of Oste­opa­tic Me­di­ci­ne po­twier­dzi­li teo­rię Su­ther­lan­da.

W la­tach 1937-1954 dr Su­ther­land za­czął pro­wa­dzić szko­le­nia, ucząc swo­jej teo­rii oste­opa­tów. Jego teo­ria z uwa­gi na swój re­wo­lu­cyj­ny cha­rak­ter nie mia­ła więk­sze­go po­wo­dze­nia. Prze­ciw­sta­wiał się on ana­to­micz­nej praw­dzie zra­sta­nia się szwów czasz­ki. Jego no­wa­tor­ska me­to­da nie przy­spa­rza­ła mu du­żej po­pu­lar­no­ści. Im­po­nu­ją­ce wy­ni­ki po sto­so­wa­niu te­ra­pii za­czę­ły przy­cią­gać co­raz więk­sze rze­sze pa­cjen­tów i oste­opa­tów chęt­nych do po­zna­nia no­wej me­to­dy. W la­tach 40. w USA Szko­ła Oste­opa­tycz­na wpro­wa­dzi­ła eks­pe­ry­men­tal­ny kie­ru­nek „Oste­opa­tii czasz­ko­wej”, któ­rej na­uczał Wil­liam Su­ther­land. Jego ucznia­mi były sław­ni w Sta­nach Zjed­no­czo­nych oste­opa­ci tacy jak Vio­la Fry­mann, Edna Lay, Ro­lin Bac­ker i inni.

PROPAGATORZY I BADACZE METODY DR. SUTHERLANDA

Pro­pa­ga­to­rów i ba­da­czy teo­rii Su­ther­lan­da było wie­lu, mogę wy­mie­nić ta­kie na­zwi­ska jak: Ma­go­un, Lip­pin­cott, Ar­buc­kle, Pau­lus i Ge­nin Mi­cha­el Kern, Upled­ger i De Jar­net­te. Zwłasz­cza dwaj ostat­ni stwo­rzy­li na ba­zie teo­rii Su­ther­lan­da nowe sys­te­my te­ra­peu­tycz­ne. Naj­bar­dziej zna­nym kon­ty­nu­ato­rem kon­cep­cji te­ra­peu­tycz­nych Su­ther­lan­da jest współ­cze­sny ame­ry­kań­ski oste­opa­ta John Upled­ger, któ­ry za­in­te­re­so­wał się tą ideą ob­ser­wu­jąc pod­czas ope­ra­cji neu­ro­chi­rur­gicz­nej pul­sa­cję pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go i ruch opon mó­zgo­wych. Ruch ten był nie­zgod­ny ryt­micz­nie ani z tęt­nem, ani z od­de­chem. Ale jak się po­tem oka­za­ło, miał wpływ na je­den i dru­gi rytm.

W la­tach 70. za­fa­scy­no­wa­ny sku­tecz­no­ścią te­ra­pii czasz­ko­wej stwo­rzył prak­tycz­ną me­to­dę i na­zwał ją Te­ra­pią Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wą. Obej­mu­je ona pro­gram 10 kro­ków, któ­re za­wie­ra­ją w so­bie kil­ka­na­ście tech­nik ko­ry­gu­ją­cych za­kłó­ce­nia ryt­mu czasz­ko­we­go i przy­wra­ca­ją­cych zdol­no­ści sa­mo­re­gu­la­cyj­ne i rów­no­wa­gę ener­ge­tycz­ną w or­ga­ni­zmie pa­cjen­ta. Te­ra­pia za­pro­po­no­wa­na przez dr. Upled­ge­ra jest kom­plek­so­wym po­łą­cze­niem Te­ra­pii Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wej z tech­ni­ka­mi oste­opa­tycz­ny­mi, do­ty­czą­cy­mi roz­luź­nia­nia prze­pon mied­ni­cy, prze­po­ny od­de­cho­wej otwo­ru pier­sio­we­go gór­ne­go i ko­ści gny­ko­wej. Układ po­wię­zi, w skład któ­re­go wcho­dzą wy­mie­nio­ne ele­men­ty łącz­not­kan­ko­we, daje więk­sze moż­li­wo­ści po­mo­cy te­ra­peu­tycz­nej.

Te­ra­pia ta może być bez­piecz­nie wy­ko­ny­wa­na przez fi­zjo­te­ra­peu­tów i ma­sa­ży­stów, ale tak­że przez pie­lę­gniar­ki, psy­cho­lo­gów, oso­by pra­cu­ją­ce z cia­łem i zaj­mu­ją­ce się me­dy­cy­ną ener­ge­tycz­ną. Wy­czu­wa­nie ryt­mu kra­nial­ne­go jest nie­kie­dy trud­ne tech­nicz­nie i nie­jed­no­krot­nie wy­ma­ga wie­lo­mie­sięcz­nych ćwi­czeń, szcze­gól­nie dla osób roz­po­czy­na­ją­cych pra­cę z ukła­dem kra­nial­nym. Mnie za­ję­ło to pół roku in­ten­syw­nej, wie­lo­go­dzin­nej prak­ty­ki z pa­cjen­ta­mi, żeby prze­ko­nać się, że to, co czu­ją moje ręce, to wła­śnie rytm kra­nial­ny. Dr Upled­ger na pod­sta­wie pra­cy z dzieć­mi au­ty­stycz­ny­mi stwo­rzył wła­sny pro­gram pra­cy z emo­cja­mi „Uwol­nie­nie psy­cho­so­ma­tycz­ne”. Jest to psy­cho­te­ra­pia ko­mór­ko­wa, w cza­sie któ­rej te­ra­peu­ta od­szu­ku­je i uwal­nia na­pię­cia emo­cjo­nal­ne, któ­rych obec­ność blo­ku­je pro­ces wy­zdro­wie­nia. W in­sty­tu­cie na Flo­ry­dzie dr Upled­ger pro­wa­dzi te­ra­pie i ba­da­nia z dzieć­mi z za­bu­rze­nia­mi roz­wo­jo­wy­mi, osią­ga­jąc do­sko­na­łe re­zul­ta­ty. W chwi­li obec­nej w więk­szo­ści szkół oste­opa­tycz­nych wpro­wa­dzo­ny jest przed­miot Te­ra­pii Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wej, trwa­ją­cy prze­cięt­nie je­den se­mestr. W oby­dwu szko­łach oste­opa­tycz­nych, w któ­rych stu­dio­wa­łam, na­ucza­no Te­ra­pii Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wej.

Me­to­da dr. Upled­ge­ra dzię­ki pu­bli­ka­cjom i mię­dzy­na­ro­do­wej dzia­łal­no­ści pro­wa­dzo­nej przez in­sty­tut jego imie­nia, ma­ją­cy swo­ją sie­dzi­bę na Flo­ry­dzie, jest co­raz bar­dziej po­pu­lar­na na ca­łym świe­cie.

W la­tach 40. XX wie­ku, czy­li 30 lat przed Upled­ge­rem, wy­bit­ny chi­ro­prak­tyk i oste­opa­ta ame­ry­kań­ski ma­jor Ber­trand De Jar­net­te, dłu­go­let­ni współ­pra­cow­nik Su­ther­lan­da, do­sko­na­le zna­ją­cy stwo­rzo­ną przez nie­go me­to­dę, opra­co­wał wła­sną me­to­dę od­dzia­ły­wa­nia na sys­tem czasz­ko­wo-krzy­żo­wy, opie­ra­jąc się na pod­sta­wach fi­zjo­lo­gii od­de­chu i jego związ­ko­wi z na­pi­na­niem i roz­kur­cza­niem ukła­du po­wię­zi.

Me­to­dę ma­ni­pu­la­cji w ob­rę­bie czasz­ki na­zwał cra­nio­pa­tią, a te­ra­pią po­ty­licz­no-krzy­żo­wą na­zwał tech­ni­ki do­ty­czą­ce po­zo­sta­łych ele­men­tów sys­te­mu czasz­ko­wo-krzy­żo­we­go. Róż­ni­ca po­mię­dzy kon­cep­cja­mi Su­ther­lan­da i De Jar­net­te’a po­le­ga na in­nych me­cha­ni­zmach re­gu­lu­ją­cych. Su­ther­land opie­ra się nie na pa­syw­nej re­gu­la­cji ryt­mu kra­nial­ne­go, a dr De Jar­net­te na głę­bo­kim i spo­koj­nym, skie­ro­wa­nym na prze­po­nę po­głę­bia­niu od­de­chu, przy ak­tyw­nym udzia­le te­ra­peu­ty. Pra­ca z od­de­chem jest bar­dziej wy­mier­na i ła­twiej­sza do za­ak­cep­to­wa­nia przez świat me­dycz­ny. Istot­ną róż­ni­cę sta­no­wi rów­nież wy­ko­rzy­sty­wa­nie przez De Jar­net­te’a bar­dzo de­li­kat­nych tech­nik ma­nu­al­nych. De Jar­net­te’owi za­wdzię­cza­my też ba­da­nia nad roz­cho­dze­niem się pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go. Gru­pie ochot­ni­ków wstrzyk­nął on sub­stan­cję ra­dio­ak­tyw­ną, żeby prze­ko­nać się o roz­cho­dze­niu się pły­nu. Ja­kie było jego za­sko­cze­nie, kie­dy zna­lazł znacz­ni­ki ra­dio­ak­tyw­ne w opusz­kach pal­ców.

Dr Upled­ger pod­kre­śla rolę po­wią­zań ener­ge­tycz­nych po­mię­dzy te­ra­peu­tą a pa­cjen­tem i zna­cze­nie in­ten­cji. Ba­da­nia, któ­re prze­pro­wa­dził wspól­nie z izra­el­skim le­ka­rzem Ro­ber­tem Bec­ke­rem, nie­zbi­cie tego do­wio­dły. Pod­czas za­bie­gu do­ko­na­no po­mia­rów na­pię­cia mi­kro­prą­dów prze­bie­ga­ją­cych po­mię­dzy te­ra­peu­tą a pa­cjen­tem. Po­dej­ście w Te­ra­pii Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wej czy­sto in­tu­icyj­ne zy­ska­ło obiek­tyw­ną pod­sta­wę na­uko­wą. Jest wiel­ce dys­ku­syj­ne, któ­ra z wy­żej wy­mie­nio­nych me­tod jest bar­dziej obiek­tyw­na. Me­to­dę De Jar­net­te’a ak­cep­tu­ją chęt­nie le­ka­rze, fi­zjo­te­ra­peu­ci, ma­sa­ży­ści, a przede wszyst­kim chi­ro­prak­ty­cy czę­sto skła­nia­ją się ra­czej ku bar­dziej, jak im się wy­da­je, obiek­tyw­nej me­to­dzie.

Ame­ry­kań­ski oste­opa­ta Mi­cha­el Kern pre­zen­tu­je kon­cep­cję Te­ra­pii Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wej w od­mien­ny spo­sób niż jego po­przed­ni­cy. Wie­le miej­sca w swo­jej książ­ce (Wis­dom in the Body. The Cra­nio­sa­cral Ap­pro­ach to Es­sen­tial He­alth) zaj­mu­ją roz­wa­ża­nia fi­lo­zo­ficz­ne au­to­ra, co two­rzy ob­raz te­ra­pii o cha­rak­te­rze ezo­te­rycz­nym. Te­ra­pia Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wa w jego wy­da­niu przy­bie­ra cha­rak­ter ma­gicz­ny. Na­le­ży jed­nak pa­mię­tać, że te­ra­peu­ci w każ­dej z tych me­tod dążą do tego sa­me­go, uru­cho­mie­nia pro­ce­su au­to­re­gu­la­cji, któ­ry przez Su­ther­lan­da zo­stał na­zwa­ny Od­de­chem Ży­cia, i o któ­rym pi­sał: „Siły, któ­re drze­mią w cie­le pa­cjen­ta, są znacz­nie więk­sze niż ja­ka­kol­wiek inna ze­wnętrz­na siła”.

Wszyst­kie te­ra­pie ma­nu­al­ne na cze­le z oste­opa­tią są tak na­praw­dę me­dy­cy­ną in­for­ma­cyj­ną.

O po­wią­za­niu Te­ra­pii Czasz­ko­wo-Krzy­żo­wej i me­dy­cy­ny kon­wen­cjo­nal­nej mó­wił na swo­ich wy­kła­dach świet­ny an­giel­ski oste­opa­ta Mr. Wor­ren, któ­ry zmarł przed kil­ko­ma laty w wie­ku stu lat, a prak­ty­ki za­prze­stał kil­ka mie­się­cy przed śmier­cią, zło­żo­ny po­waż­ną cho­ro­bą.

ROZDZIAŁ 2 KONCEPCJA PRACYUKŁADU KRANIALNEGO

Sys­tem czasz­ko­wo-krzy­żo­wy sta­no­wi pół­otwar­ty hy­drau­licz­no-fi­zjo­lo­gicz­ny sys­tem, za­war­ty we­wnątrz moc­nej wo­do­od­por­nej opo­ny twar­dej. Od­gry­wa on de­cy­du­ją­cą rolę w ru­chach czasz­ki.

Waż­ną funk­cją tego sys­te­mu jest pro­duk­cja, roz­pro­wa­dza­nie i re­sorp­cja pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go gwa­ran­tu­ją­ce­go ży­cie, funk­cjo­no­wa­nie i roz­wi­ja­nie się sys­te­mu ner­wo­we­go.

Płyn mó­zgo­wo-rdze­nio­wy, któ­ry jest czę­ścią skła­do­wą tego sys­te­mu, pod­le­ga sta­łe­mu pro­ce­so­wi od­no­wy, któ­ry za­rów­no wg Su­ther­lan­da, jak i De Jar­net­te’a, ma cha­rak­ter zryt­mi­zo­wa­ny. Me­cha­ni­zmy ryt­mu kra­nial­ne­go zo­sta­ły wy­ja­śnio­ne w spo­sób na­stę­pu­ją­cy: pro­duk­cja pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go od­by­wa się szyb­ciej niż jego re­sorp­cja, w mo­men­cie, gdy jest on wy­twa­rza­ny – ci­śnie­nie śród­czasz­ko­we wzra­sta. Do­cho­dzi wów­czas do roz­sze­rze­nia się czasz­ki, za­rów­no dzię­ki pew­nej ela­stycz­no­ści ko­ści, z któ­rych się skła­da, jak i przede wszyst­kim dzię­ki ru­cho­mo­ści w szwach czasz­ko­wych. Ta pier­wot­nie czy­sto in­tu­icyj­na teo­ria zy­ska­ła pod­bu­do­wę na­uko­wą. Ba­da­nia Prit­schar­da i Ret­zlaf­fa wy­ka­za­ły ist­nie­nie w szwach czasz­ko­wych, oprócz dość licz­nych włó­kien ko­la­ge­no­wych i ela­stycz­nych na­czyń wło­so­wa­tych, włó­kie­nek i re­cep­to­rów ner­wo­wych bez­po­śred­nio po­łą­czo­nych ze splo­ta­mi na­czy­niów­ko­wy­mi. Ret­zlaff od­na­lazł po­nad­to ak­so­ny wy­cho­dzą­ce ze szwu strzał­ko­we­go, prze­cho­dzą­ce przez opo­ny mó­zgo­we i do­cie­ra­ją­ce aż do ścia­ny trze­ciej ko­mo­ry. Jean-Clau­de Her­niou, dr oste­opa­tii, Adams i Ret­zlaff nie­za­leż­nie od sie­bie stwier­dzi­li przy po­mo­cy czuj­ni­ków pie­zo­elek­trycz­nych i po­mia­rów pola ma­gne­tycz­ne­go, że ruch w szwach czasz­ko­wych rze­czy­wi­ście ma miej­sce. Fry­mann zmie­rzył, że pod­czas tego ru­chu ob­wód czasz­ki zmie­nia się w za­kre­sie od 3 do 5 mm, zaś Gre­emann i Nor­ton udo­wod­ni­li eks­pe­ry­men­tal­nie, że ru­chy czasz­ki o mi­ni­mal­nej ską­di­nąd am­pli­tu­dzie od 0,25 do 0,5 mm w 85% przy­pad­ków są pra­wi­dło­wo roz­po­zna­wa­ne pal­pa­cyj­nie. Po­wsta­ją­ce na­pię­cie mię­dzy szwa­mi po­bu­dza znaj­du­ją­ce się w nich, re­agu­ją­ce na zmia­ny ci­śnie­nia re­cep­to­ry czu­cio­we, co z ko­lei po­cią­ga za sobą tzw. ne­ga­tyw­ne sprzę­że­nie zwrot­ne po­wo­du­ją­ce, że pro­duk­cja pły­nu zo­sta­je za­trzy­ma­na.

W wy­ni­ku re­sorp­cji pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go zmniej­sza się ci­śnie­nie śród­czasz­ko­we. Szwy czasz­ko­we nie są już na­pię­te, re­cep­to­ry nie prze­ka­zu­ją ne­ga­tyw­nych in­for­ma­cji, pro­duk­cja pły­nu po­now­nie zo­sta­je pod­ję­ta i cały pro­ces po­wta­rza się od po­cząt­ku. Pod­czas ta­kie­go cy­klu ob­wód czasz­ki kost­nej do­ro­słe­go czło­wie­ka zmie­nia się w za­kre­sie ok. 3-5 mm, co dzię­ki prze­nie­sie­niu tych pa­ra­me­trów na mię­śnie i skó­rę jest już wy­czu­wal­ne pal­pa­cyj­nie. W po­je­dyn­czych szwach czasz­ko­wych am­pli­tu­da ru­chów wy­no­si nie­kie­dy na­wet do 0,8 mm. Rytm zwią­za­ny z pro­duk­cją pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go prze­bie­ga za­zwy­czaj z czę­sto­tli­wo­ścią od 6 do 10 cy­kli na mi­nu­tę. Jest on wy­raź­nie wol­niej­szy od ryt­mu od­de­cho­we­go i ryt­mu bi­cia ser­ca i jest na­szym trze­cim fi­zjo­lo­gicz­nym ryt­mem. Jest on wy­czu­wal­ny szcze­gól­nie na czasz­ce i na ko­ści krzy­żo­wej, do­kąd prze­ka­zy­wa­ny jest za po­śred­nic­twem opo­ny twar­dej rdze­nio­wej. Rytm kra­nial­ny jest wy­czu­wal­ny na koń­czy­nach gór­nych i dol­nych w po­sta­ci ru­chów ro­ta­cyj­nych. W wa­run­kach fi­zjo­lo­gicz­nych po­wi­nien być wy­czu­wal­ny sy­me­trycz­nie, po obu stro­nach cia­ła, w po­sta­ci sub­tel­ne­go pul­so­wa­nia. Pod­kre­ślić na­le­ży, że ba­da­nia ul­tra­so­no­gra­ficz­ne prze­pro­wa­dzo­ne przez Wal­la­ce’a i Jen­kin­sa po­twier­dzi­ły ist­nie­nie tego ryt­mu w ob­rę­bie czasz­ki, Gun­ne­ga­ard udo­wod­nił jego ist­nie­nie w sta­wie skro­nio­wo-żu­chwo­wym, zaś Kar­ni ze współ­pra­cow­ni­ka­mi przy uży­ciu czu­łej apa­ra­tu­ry po­li­gra­ficz­nej wy­kry­li go rów­nież w ob­rę­bie koń­czyn. Dr Bunt z Po­łu­dnio­wej Ame­ry­ki od­krył ana­lo­gicz­ny sys­tem uży­wa­jąc ba­dań ter­mo­gra­ficz­nych, któ­re wy­ka­za­ły rytm 6 cy­kli na mi­nu­tę u zdro­we­go pa­cjen­ta.

Dr Bec­ker ze Sta­no­we­go Uni­wer­sy­te­tu Mi­chi­gan su­ge­ru­je, że rytm ten jest wy­ni­kiem kur­cze­nia się mię­śni szkie­le­to­wych i gra­wi­ta­cji.

Pod­czas go­rącz­ki, jak rów­nież np. u dzie­ci nad­po­bu­dli­wych, jego czę­stość może zwięk­szyć się i do 20, a na­wet 40 cy­kli na mi­nu­tę, na­to­miast u osób cho­rych czy też bar­dzo wy­czer­pa­nych spaść może na­wet do 3-4.

Przed­sta­wio­ny me­cha­nizm teo­re­tycz­ny jest za­ra­zem pod­sta­wą kon­cep­cji te­ra­pii czasz­ko­wo-krzy­żo­wej wg Upled­ge­ra. Więk­szość tech­nik ma­nu­al­nych w tej te­ra­pii ma cha­rak­ter zde­cy­do­wa­nie bier­ny. Te­ra­peu­ta wy­czu­wa rytm czasz­ko­wo-krzy­żo­wy, do­sto­so­wu­jąc się do nie­go, za­tem wzmac­nia jego dzia­ła­nie, przez co roz­luź­nia­ją się na­pię­cia, uła­twia­jąc swo­bod­ny prze­pływ pły­nów w or­ga­ni­zmie pa­cjen­ta. We­dług kon­cep­cji De Jar­net­te’a, naj­istot­niej­szy wpływ na po­ru­sza­ją­cy się ryt­micz­nie ruch pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go ma rytm od­de­cho­wy za po­śred­nic­twem tzw. „pom­py czasz­ko­wo-krzy­żo­wej”.

Me­cha­nizm dzia­ła­nia pom­py czasz­ko­wo-krzy­żo­wej przed­sta­wio­ny przez nie­go jest bar­dzo lo­gicz­ny i nie wy­ma­ga uru­cho­mie­nia in­tu­icji tak jak w me­to­dzie Upled­ge­ra. A oto jego dzia­ła­nie: w trak­cie wde­chu prze­po­na kur­czy się i ob­ni­ża, spy­cha­jąc na­rzą­dy we­wnętrz­ne w dół w stro­nę mied­ni­cy i ko­ści krzy­żo­wej, pro­stu­ją się i spłasz­cza­ją fi­zjo­lo­gicz­ne krzy­wi­zny krę­go­słu­pa, na­stę­pu­je to na sku­tek na­ci­sku na lor­do­zę od­cin­ka lę­dź­wio­we­go. Na­cisk ten wy­py­cha me­cha­nicz­nie płyn mó­zgo­wo-rdze­nio­wy w kie­run­ku czasz­ki, ko­mo­ry mó­zgu, przyj­mu­jąc jego zwięk­szo­ną ilość, roz­sze­rza­ją się, zwięk­sza­ją­ce się zaś w ten spo­sób ci­śnie­nie śród­czasz­ko­we po­wo­du­je mi­ni­mal­ne roz­sze­rze­nie szwów czasz­ko­wych. Jest to tzw. „pom­pa krzy­żo­wa”. Pod­czas wy­de­chu prze­po­na roz­kur­cza się i uno­si, na­rzą­dy we­wnętrz­ne po­wra­ca­ją do na­tu­ral­ne­go po­ło­że­nia. Na­cisk na kość krzy­żo­wą i krę­go­słup lę­dź­wio­wy zmniej­sza się, krzy­wi­zny krę­go­słu­pa po­wra­ca­ją do sta­nu wyj­ścio­we­go. Umoż­li­wia to spły­nię­cie pły­nu mó­zgo­we­go w kie­run­ku ko­ści krzy­żo­wej.

Ko­mo­ry mó­zgu zmniej­sza­ją swo­ją ob­ję­tość, przez co szwy czasz­ko­we zbli­ża­ją się do sie­bie. Ten me­cha­nizm nosi z ko­lei mia­no „pom­py czasz­ko­wej”. Jak wi­dać, me­to­da De Jar­net­te’a cra­nio­pa­tia po­le­ga na ak­tyw­nym ste­ro­wa­niu pro­ce­sa­mi pro­duk­cji, krą­że­nia i re­sorp­cji pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go za po­mo­cą głę­bo­kie­go i po­wol­ne­go od­de­chu prze­po­no­we­go. Zwią­za­ne z „pom­pą krzy­żo­wą” pod­wyż­sze­nie ci­śnie­nia śród­czasz­ko­we­go i roz­sze­rze­nie się szwów czasz­ko­wych, po­przez ne­ga­tyw­ne sprzę­że­nie zwrot­ne, po­wo­du­je wstrzy­ma­nie pro­duk­cji pły­nu mó­zgo­wo-rdze­nio­we­go, na­to­miast dzia­ła­nie „pom­py czasz­ko­wej” jego po­now­ną pro­duk­cję. Me­cha­nizm, któ­ry tu wy­stę­pu­je, jest po­dob­ny w skut­kach do me­cha­ni­zmu ryt­mu czasz­ko­wo-krzy­żo­we­go wg kon­cep­cji Su­ther­lan­da, z tą jed­nak róż­ni­cą, że me­cha­nizm wg De Jar­net­te’a jest sty­mu­lo­wa­ny przez od­dech pa­cjen­ta, na­to­miast rytm na­tu­ral­ny do­sto­so­wu­je się do nie­go, co zo­sta­ło po­twier­dzo­ne em­pi­rycz­nie. Re­asu­mu­jąc, ryt­micz­ny im­puls czasz­ko­wy i pom­pa czasz­ko­wo-krzy­żo­wa, cho­ciaż są bio­lo­gicz­ny­mi me­cha­ni­zma­mi o zu­peł­nie in­nej na­tu­rze, w tym przy­pad­ku współ­pra­cu­ją ze sobą i od­dzia­łu­ją na sie­bie wza­jem­nie. Efek­tyw­ność oby­dwu me­tod jest jed­nak, prak­tycz­nie rzecz bio­rąc, po­dob­na.