Templariusze_ - Regine Pernoud - ebook

Templariusze_ ebook

Pernoud Regine

0,0

Opis

Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej! 

 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. 
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.  

 

 

Książka dostępna w zasobach: 
Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Pruszkowie

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 164

Rok wydania: 1996

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



 

Régine Pernoud

TEMPLARIUSZE

 

Seria Średniowiecze:

Vito Fumagalli

ŚWIT ŚREDNIOWIECZA

Jacques Le GoffSAKIEWKA I ŻYCIE.

GOSPODARKA I RELIGIA W ŚREDNIOWIECZU

Regine Pernoud

KOBIETA W CZASACH WYPRAW KRZYŻOWYCH

Regine Pernoud

TEMPLARIUSZE

Steven Runciman

MANICHEIZM ŚREDNIOWIECZNY

Andre VauchezDUCHOWOŚĆ ŚREDNIOWIECZA

Richard Kieckhefer

MAGIA W ŚREDNIOWIECZU

(w przygotowaniu)

 

Régine Pernoud

TEMPLARIUSZE

Przekład: Iwona Badowska

 

 

Wydawnictwo MARABUT

Gdańsk 1996

Copyright © Presses Universitaires de France, 1972Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo MarabutGdańsk 1995

Wydanie drugie

Redakcja: Józef Majewski

Redakcja merytoryczna i opracowanie indeksu: Krystyna Konopnicka

Korekta: Aleksandra Bednarska-Apa

Wybór ilustracji: Małgorzata ŁączyńskaOpracowanie graficzne: Tomasz BogusławskiIlustracje pochodzą ze zbiorów Biblioteki Narodowej

ISBN 83-85893-85-7

Wydawnictwo MARABUT

ul. Pniewskiego 3A, 80-952 Gdańsktel./fax (0-58) 41-17-55, tel. (0-90) 52-43-09

Skład: Mana Chojnicka

Druk: Drukarnia Wydawnictw Naukowych S.A.

Łódź, ul. Żwirki 2

Rozdział I

Początki zakonu

W 1099 roku krzyżowcy odzyskali Jerozolimę wraz z całą Ziemią Świętą, która od czterystu lat znajdowała się w rękach muzułmanów, a od blisko trzydziestu lat władali nią Turcy Seldżuccy. Ich najazd na Azję Mniejszą określany był mianem „zalewu”, a zwycięstwo odniesione nad wojskami bizantyjskimi (w bitwie pod Manzikert w 1071 roku) stanowiło straszliwą klęskę w dziejach cesarstwa bizantyjskiego.

Pielgrzymi nie zaprzestali jednak napływać do Ziemi Świętej, z wyjątkiem okresów, kiedy nasilały się prześladowania chrześcijan, co nastąpiło na przykład za czasów kalifa Hakima na początku XI wieku. Po odzyskaniu Ziemi Świętej napływ pielgrzymów znacznie się zwiększył, ale miał on charakter tymczasowy, ponieważ większość baronów biorących udział w krucjatach, po dopełnieniu ślubowań, wracała do Europy. Siły pozostające w Ziemi Świętej były zatem nieliczne i gromadziły się głównie w kilku ufortyfikowanych miastach bądź zamkach naprędce wznoszonych, czy też odbudowywanych, usytuowanych w kilku ważnych punktach królestwa, jako że „rozbójnicy i złodzieje czatowali na drogach, napadali znienacka na pielgrzymów, rabowali co się dało, a wielu też i mordowali” (Jakub z Vitry).

W obliczu tej sytuacji kilku rycerzy postanowiło pozostać na dłużej w Ziemi Świętej i ofiarować swoje życie w obronie pielgrzymów. Zgromadzili się wokół jednego spośród nich, Hugona z Payns w Szampanii, i jego współtowarzysza Gotfryda z Saint-Omer. Do tego przedsięwzięcia, które zrodziło się w 1118, a najpewniej w 1119 roku, dołączyło wkrótce kilku znacznych baronów: pośród dziewięciu pierwszych członków znajdował się Andrzej z Montbard, wuj Bernarda, opata w Clairvaux, w 1120 roku przyłączył się do nich Fulko z Angers, a w jakiś czas później, z pewnością jednak przed 1125 rokiem - Hugon, hrabia Szampanii.

Rycerze ci postanowili wziąć w obronę pielgrzymów i strzec dróg prowadzących do Jerozolimy Temu celowi poświęcili odtąd swoje życie, czyniąc zeń przedmiot ślubowań, które składali przed patriarchą jerozolimskim. Król Baldwin II przeznaczył im salę w swojej siedzibie znajdującej się na terenie dawnej Świątyni Salomona, a kanonicy jerozolimscy przyznali im ziemie przylegające do ich własnych posiadłości. Te wydarzenia nastąpiły w latach 1119-1120. Kiedy kilka lat później król jerozolimski zamieszkał w Wieży Dawida, pozostawił „Ubogim Rycerzom Chrystusa” (taką nadali sobie nazwę) swoją pierwotną rezydencję, tę, którą utożsamiamy z częścią Świątyni Salomona (w języku łacińskim Templum Salomonis), przekształconą następnie przez muzułmanów w meczet Al-Aksa. Od tej chwili zakon będzie się zwał zakonem Świątyni (Templum), a jego członkowie - templariuszami.

Tego rodzaju przedsięwzięcie było od samego zarania oznaką adaptacji oraz chęci sprostania wymogom czasów, charakterystycznym dla fundacji religijnych okresu feudalnego. Nieco wcześniej, z racji podobnej, równie spontanicznej inicjatywy, doszło do utworzenia Szpitala Św. Jana w Jerozolimie, gdzie znajdowali schronienie chorzy lub ubodzy pielgrzymi. „Szpitalnicy”, podobnie jak „Ubodzy Rycerze Chrystusa”, składali odpowiednie ślubowania, pragnąc natomiast dochować wierności zgromadzeniu i ustrzec się od słabości właściwych ludzkiej naturze, przyjmowali regułę zakonną opartą na regule ustanowionej przez św. Augustyna.

 

Zakon Świątyni, dla którego Templum Salomonis stanowić będzie „dom główny” - a jego wizerunek figurować będzie na pieczęci zakonu - jest organizacją zupełnie swoistą, ponieważ wzywa rycerzy świeckich do zaangażowania swojej energii, sił i oręża na rzecz tych, którzy takiej obrony rzeczywiście potrzebują. Jednoczy on zatem dwa typy działalności, które do tej pory wydawały się nie do pogodzenia: życie wojownika z życiem mnicha. Toteż od samego początku pojawiła się konieczność zredagowania takiej reguły dla zakonu, która by zapobiegała ewentualnym wykroczeniom, a jednocześnie umożliwiała uznanie jego działalności w oczach Kościoła.

W tym celu w 1127 roku Hugon z Payns wraz z pięcioma towarzyszącymi mu rycerzami wyprawił się za morze. W Rzymie udało mu się wyjednać oficjalne uznanie zakonu przez papieża Honoriusza II oraz zainteresować swoją sprawą opata Bernarda, który z kolei zwołał do Troyes synod mający ustalić wszelkie szczegóły dotyczące organizacji zakonnej (13 stycznia 1128 roku). Synodowi temu przewodniczył legat papieski Mateusz z Al-bano. Uczestniczyli w nim arcybiskupi z Sens, z Reims, biskupi z Harding i prawdopodobnie - jakkolwiek fakt ten budził zawsze wątpliwości - Bernard z Clairvaux. Hugon z Payns opowiedział zebranym o swoim przedsięwzięciu, przedstawił zwyczaje, jakich przestrzegają rycerze i zwrócił się z prośbą do opata Bernarda (w przyszłości - świętego) o opracowanie odpowiedniej reguły. Po wielu dyskusjach i wprowadzeniu poprawek została ona przez synod przyjęta. Po tej pierwszej wersji reguły opracowano wkrótce następną, którą zredagował Stefan z Chartres, patriarcha Jerozolimy (1128-1130); napisano ją po łacinie, a jej tekst dotrwał do naszych czasów. Według niej sporządzono w późniejszym okresie (około 1140 roku) wersję francuską1.

Zakładała ona, podobnie jak reguły większości zakonów w tych czasach, istnienie kilku grup braci: rycerzy wywodzących się z rodów szlacheckich (w tamtym okresie jedynie szlachetnie urodzeni mogli wykonywać funkcje militarne) i będących wojownikami w ścisłym tego słowa znaczeniu; serwientów i giermków, którzy byli pomocnikami rycerzy, a wywodzili się z ludu bądź z mieszczan; księży i klerków, odpowiedzialnych za posługę religijną w zakonie; wreszcie rozmaitych służących, rzemieślników, posługaczy i pomocników

Po śmierci założyciela zakonu, Hugona z Payns, zmarłego w 1136 roku, jego miejsce objął Robert z Craon, jeden ze współorganizatorów Zdając sobie sprawę z konieczności uzyskania aprobaty papieskiej dla licznie napływających odtąd do zakonu darowizn, wyjednał u papieża Innocentego II bullę Omne daturn optimum (29 marca 1139 roku), na której opierać się będą rozmaite przywileje zakonu. Najważniejszym z nich było wyjęcie go spod jurysdykcji biskupiej. Zakon będzie odtąd miał swoich własnych księży i kapelanów, odpowiedzialnych za sprawy religijne i liturgię, nie podlegających jednak władzy miejscowych biskupów. Ten przywilej napotka na znaczny sprzeciw i doprowadzi do zatargów z duchowieństwem świeckim. Zakon templariuszy został również zwolniony od płacenia dziesięciny; podobnym przywilejem cieszyli się wówczas jedynie cystersi. Możemy sobie wyobrazić, ile zazdrości wzbudzał ten przywilej podatkowy, tak korzystny dla posiadłości zakonnych. Rycerze mieli również prawo budowania kaplic, w których chowano zmarłych braci. Templariusze posiadali zatem ogromną autonomię i wielkie dochody z licznych darowizn. W przyszłości, w miarę jak zakon będzie się rozrastał, te okoliczności staną się przyczyną oskarżeń o pychę i chciwość.

Ekspansja zakonu przeszła wszelkie przewidywania i oczekiwania pierwszych dziewięciu rycerzy, owych „Ubogich Rycerzy Chrystusa”, którzy zgromadzeni wokół Hugona z Payns podjęli się niewdzięcznego zadania pilnowania dróg w Palestynie, chociażby tej z Hajfy do Cezarei, będącej wąskim wąwozem, gdzie, niejako z ukrycia, rycerze ci rozpoczęli swoje dzieło. Przy tej drodze, około 1110 roku Hugon wraz ze swym towarzyszem Gotfrydem polecili wznieść wieżę, Tour de Destroit (Wieża Niszczenia), stanowiącą bezpieczne miejsce postoju dla pielgrzymów Nikt nie był wówczas w stanie wyobrazić sobie ogromnej roli, jaką odegrają zakony rycerskie, które pojawią się u boku templariuszy, zwłaszcza szpitalnicy (również zakon rycerski), a w następnym stuleciu krzyżacy, nie mówiąc już o owych „przedłużeniach” zakonu templariuszy na terenie Hiszpanii (gdzie prowadzili walkę podobną tej, jaką toczyli w Ziemi Świętej), na przykład o zakonach w Alcantara i Calatrava, zakonie Chrystusowym w Aviso czy też zakonie Św. Jakuba od Miecza. Jest rzeczą oczywistą, że znaczący głos św. Bernarda rozbrzmiewał na korzyść templariuszy i wychwalał ich zasługi. Traktat pochwalny, który napisał na cześć rycerzy Świątyni Ku chwale nowego rycerstwa (między 1130 a 1136 rokiem), stanowił wyzwanie rzucone rycerzom tego stulecia, apel, w którym wykpiwał „upodobanie do przepychu, pogoń za próżną chwałą, pożądliwość dóbr doczesnych”, nawołując jednocześnie do przezwyciężenia tych ułomności w nowej, nieskazitelnej armii samego Boga. Żarliwymi słowy wychwalał cnoty nowego wojownika, popierając je wymogami Reguły:

Należy zawsze przestrzegać dyscypliny i być stale posłusznym; przychodzić i odchodzić na znak przełożonego; nosić ubiór, jaki się otrzymało; nie szukać pożywienia i ubrania gdzieś poza zgromadzeniem [...]. Bracia mają prowadzić wspólne życie, wstrzemięźliwe i radosne, bez kobiet i dzieci [...]. Nie będzie tu miejsca dla próżniaków, leni i ciekawskich; nikogo nie będzie się tu wyróżniać: z szacunkiem należy odnosić się do najwaleczniejszych, a nie do najszlachetniej urodzonych; należy się brzy-

 

Chrystus na czele krzyżowców

 

dzić grą w kości i w szachy, z odrazą myśleć o polowaniu [...]. Włosy mają być krótko ostrzyżone, nie czesane, rzadko myte, za-- rost szorstki i zaniedbany; skóra pokryta kurzem, ściemniała od słońca i żelaznej kolczugi

A oto niezapomniany portret nowego rycerza, naszkicowany przez św. Bernarda:

Rycerz Chrystusowy to krzyżowiec, który prowadzi podwójną walkę: z ciałem i krwią oraz z mocami piekielnymi [...]. Idzie śmiało naprzód, czujnie spoglądając na prawo i na lewo. Swoją pierś przyoblekł w kolczugę, a duszę okrył pancerzem wiary. Z tą podwójną zbroją nie obawia się już ani człowieka, ani szatana. Idźcie zatem, rycerze, śmiało naprzód, idźcie z sercem nieustraszonym przepędzić wszystkich wrogów Krzyża Chrystusowego! A tę pewność miejcie, że ani śmierć, ani życie nie odłączą was od Chrystusowej miłości [...]. Jakże chwalebny jest powrót rycerza po zwycięskim boju! A jak błogosławiona jego męczeńska śmierć w walce!

W jeszcze mniejszym stopniu można było przewidzieć tę lawinę tez, hipotez i niezliczonych absurdalnych opinii, jakie zrodzą się na temat zakonu templariuszy, jego powstania, działalności i panujących zwyczajów. Dla historyka ów rozdźwięk między - z jednej strony - fantazją, której oddają się bez umiaru rozmaici autorzy książek historycznych, a-z drugiej strony - autentycznymi dokumentami i wiarygodnymi materiałami przechowywanymi obficie w bibliotekach i w archiwach, jest tak wielki, że aż trudno byłoby weń uwierzyć, gdyby ta sprzeczność nie ujawniała się w sposób nader oczywisty i widoczny Z templariuszami dzieje się bowiem to samo, co miało miejsce w przypadku Joanny d’Arc, na temat której obok obszernej literatury hagiograficznej i licznych hipotez, bezpodstawnych i jednakowo niedorzecznych (np. fakt nieślubnego urodzenia), istniały wiarygodne dokumenty. W przypadku templariuszy równie trudno w ten rozdźwięk uwierzyć, zwłaszcza gdy dokonamy zestawienia całej literatury (nie tylko hagiograficznej, ale również i tej w kilku przypadkach całkowicie absurdalnej), jaka powstała na ich temat - z zachowanymi dokumentami, rzeczowymi, przekonującymi i nieodpartymi, które składają się na prawdziwą historię tego zakonu.

Rozdział II

Organizacja i życie codzienne zakonu

Zakon templariuszy, którego obraz ukazuje się nam poprzez lekturę poszczególnych części Reguły, jest organizacją typową dla społeczeństwa feudalnego, świadka jego narodzin. Struktura zakonu jest wyraźnie zhierarchizowana, ale sprawowanie władzy nie ma tu charakteru „totalitarnego”. Wybory wyznaczające tego, który będzie tę władzę sprawował, tudzież radę, która będzie mu w tym pomagać i w miarę potrzeby kontrolować, odgrywały w zakonie znaczącą rolę.

Na czele hierarchii zakonu stał mistrz; w czasach nowożytnych uparcie określa się go mianem „wielkiego mistrza”, nie bardzo wiadomo jednak dlaczego, ponieważ określenie to nie występuje ani w tekście samej Reguły, ani w poszczególnych rozdziałach Statutów, które ją uzupełniają, ogólnie rzecz biorąc, w początkach istnienia zakonu Świątyni (określenie „wielki mistrz” pojawia się dopiero w czternastym stuleciu i to z rzadka). Władza mistrza odpowiada dokładnie władzy opata w zgromadzeniu religijnym, co oznacza, że zgodnie z obrazowym językiem tych czasów „powinien on dzierżyć w ręku laskę i rózgę: laską ma podpierać słabości bądź podtrzymywać siły innych, rózgą zaś karać przewinienia tych, którzy «uchybiają» (swoim obowiązkom). Tę podwójną władzę - wychowywania i karania - powinien wykonywać «z miłości do tego, co prawe2, unikając zarówno pobłażliwości, jak i nadmiernej surowości Otaczała go rada złożona z braci uznanych przez mistrza za rozumnych i zdolnych służyć pożyteczną poradą. W przypadku konieczności podjęcia ważkiej decyzji dotyczącej całego domu templariuszy, na przykład odstąpienia gruntów czy przyjęcia nowego członka do zakonu „jest rzeczą właściwą zgromadzić całą kongregację i zebrać radę kapitulną; to zaś, co się wyda mistrzowi najpożyteczniejsze i najlepsze - niechaj czyni”. Bracia winni są mistrzowi „całkowite posłuszeństwo”. Muszą wykonywać „bez zwłoki” to, co zarządzi; nie mogą udać się „do miasta bądź osady” bez jego specjalnego pozwolenia. Również on przydziela braciom rozmaite funkcje w domu bądź także w zakonie. Do niego należy wdrażanie w życie Reguły zakonnej. Najważniejszym jednak uprawnieniem przyznanym mistrzowi w tym względzie jest to, które zapisano we francuskiej wersji Reguły, a nieistniejące w jej pierwotnej wersji łacińskiej: „Wszystkie zalecenia wymienione i zapisane w tekście niniejszej Reguły pozostawia się całkowicie do uznania i woli mistrza”, przy czym użyte tu terminy nie oznaczają w żadnym wypadku samowoli ani też jakiegoś widzimisię.

Pierwotna wersja Reguły nie podaje już żadnej innej funkcji mistrza, wymienia natomiast ludzi pozostających na służbie domu i braci. Każdy z braci mógł mieć jednego giermka, Reguła zaś wyszczególnia, że nie wolno go bić bez względu na rodzaj przewinienia, jakiego się dopuścił. Wymienia ona również rycerzy i serwientów, którzy przyłączają się do braci zakonnych i służą przez „czas jakiś”, nie składając jednak ślubów zakonnych. Ażeby odróżnić jednych od drugich, przepisy Reguły podają, że jedynie rycerze Świątyni mogą nosić „białe płaszcze”. To zastrzeżenie widniało już w pierwszej wersji Reguły, a jego celem było zabezpieczenie się przed - co już się wtedy zdarzało - „fałszywymi braćmi, żonatymi i innymi”, którzy podawali się za braci Świątyni z chęci wyłudzenia darów bądź osiągnięcia innych korzyści, „a to doprowadzało do licznych skandali”. Biały płaszcz był zatem wyróżnikiem rycerzy Świątyni w ścisłym tego słowa znaczeniu. Serwienci i giermkowie mieli prawo do noszenia płaszczy czarnych lub ciemnych. Niektórzy spośród nich, zarówno ci żonaci, jak i nieżonaci, pragnęli uczestniczyć w dobrach duchowych zakonu, nie rezygnując z życia świeckiego. Podobnie zatem jak większość zgromadzeń religijnych, również templariusze będą posiadali swoich braci stowarzyszonych (w późniejszym okresie przykładem może tu służyć tzw. trzeci zakon franciszkanów i dominikanów), przy czym Reguła wyraźnie zaznacza, że nie wolno im nosić białych płaszczy ani też mieszkać w domu zakonnym. Domom tym nie wolno też było przyjmować sióstr, głos rozsądku ostrzegał bowiem, że „towarzystwo niewiast jest rzeczą niebezpieczną” dla mężczyzn, którzy złożyli śluby czystości. Reguła tak to ujmuje:

 

Uznajemy za rzecz wielce niebezpieczną dla stanu zakonnego przyglądać się zbytnio twarzom niewiast i dlatego niechaj nikt nie ośmiela się pocałować niewiasty, wdowy ani panny, matki ani siostry czy ciotki, tudzież żadnej innej niewiasty.

Faktem pozostaje, że w tamtych czasach pocałunek był oznaką uprzejmości, czymś powszechnym w życiu codziennym, nawet między mężczyzną a kobietą, natomiast powyższe ostrzeżenie przed tym zwyczajem należałoby uznać za radę „unikania pokusy”.

Dokumenty nazwane Les Retraits pogłębiają i uzupełniają naszą wiedzę o organizacji zakonnej, dostarczając wielu szczegółowych informacji na tematy władzy i obowiązków mistrza, a także innych dostojników domu templariuszy. W chwili gdy zostały one spisane, zakon istniał już od ponad półwiecza, a jego szybki rozrost spowodował zróżnicowanie poszczególnych funkcji i szczegółowe określenie rozmaitych czynności, zgodnie z nabytym doświadczeniem. Całość tych przepisów jest zatem charakterystyczna dla czasów, w których dominującą rolę odgrywał zwyczaj. Sama Reguła dostarcza myśli przewodniej, Les Retraits zaś informują o zwyczajach, jakie się powoli ustalały.

Zakon templariuszy liczył już wówczas wiele prowincji; w Ziemi Świętej były to prowincje: Jerozolimy, Trypolisu i Antiochii. Dom Jerozolimski znajdujący się na terenie Świątyni Pana (Kopuła na Skale), jest domem głównym, najważniejszym. Stanowi on ponadto rezydencję mistrza i dwóch komadorów: komandora ziem Królestwa Jerozolimskiego, któremu podlegają zakony prowincji jerozolimskiej oraz komandora miasta Jerozolimy, do którego należy specyficzny dla zakonu rodzaj działalności: ochrona pielgrzymów przebywających w Ziemi Świętej i opieka nad nimi. Na czele dwóch następnych prowincji, Trypolisu i Antiochii, stoją dwaj komandorzy reprezentujący mistrza zakonu i posiadający w swoich prowincjach władzę równą władzy mistrza. Na Zachodzie leżą następujące prowincje: francuska, angielska, Poitou, prowansalska, aragońska, portugalska, Pouille oraz prowincja węgierska. Na czele prowincji zakonnych stoją komandorzy lub mistrzowie, ewentualnie preceptorzy, zresztą tytuły te nieco się różnią, zależnie od zachowanych dokumentów. Ogromne posiadłości ziemskie, jak również ich rozproszenie, zmuszały do podziału terenu na mniejsze jednostki. I tak mistrzowi prowincji prowansalskiej podlegać będzie nie tylko Prowansja w ścisłym tego słowa znaczeniu i hrabstwo Venaissin, ale również region Nimes-Saint-Gilles, w tym Velay i Gévaudan, Maguelonne i Béziers, Narbonne i Carcasonne, Rodez, Albi i Cahors, Tuluza i Comminges, Gaskonia i Agen.

Les Retraits przynoszą wiele uściśleń dotyczących władzy najważniejszych dostojników zakonu, poczynając od mistrza. Szczególnie ważne decyzje mistrz podejmuje w porozumieniu z kapitułą. Jedynie za jej przyzwoleniem może on darować lub sprzedać dobra ziemskie, przystąpić do oblężenia zamku, rozpocząć wojnę lub zawrzeć pokój, mianować komandorów najważniejszych domów zakonnych czy też wyznaczyć dygnitarzy, takich jak seneszal lub marszałek. Wszystkie kwoty pieniężne, które napływały z Zachodu, musiały być najpierw dostarczone mistrzowi, a dopiero potem mogły zostać wręczone komandorowi

 

 

Stroje rycerzy Kawalerów Świątyni - templariuszy: w czasie podróży (po lewej) i w domu (po prawej); pomiędzy głowami rycerzy chorągiew templariuszy

 

Królestwa Jerozolimskiego, który pełnił funkcję głównego skarbnika zakonu na Wschodzie. Mistrz, na równi z innymi braćmi zakonnymi, nie miał prawa do własności - była to cecha charakteryzująca mnichów - toteż „nie mógł dzierżyć klucza ani zamka od skarbca”, mógł natomiast posiadać, o czym dowiadujemy się z dokumentów (Les Retraits), zamykaną szkatułę, w której przechowywał swoje insygnia. Miał on również prawo dysponować pewną częścią bogactw zakonu za zgodą tzw. prud’hommes, czyli rozważnych i doświadczonych braci ze swego najbliższego otoczenia. Mistrz mógł ofiarowywać prezenty o wartości do stu bizantów, darować konia, puchar ze srebra lub złota, płaszcz na futrze, zbroję, nie wolno mu było natomiast wręczać ani przyjmować grotów od włóczni czy też sztyletów.

Do swojej dyspozycji mistrz miał cztery konie. Najbliższe jego otoczenie składało się z dwóch braci-rycerzy, jednego brata kapelana, jednego klerka, jednego brata-serwienta i jednego giermka. W służbie mistrza pozostawali jeszcze: kowal, „pisarz saraceński”, czyli sekretarz pełniący jednocześnie funkcję tłumacza, jeden żołnierz turkopol, wywodzący się z grupy żołnierzy pomocniczych, o których często mówią dokumenty, i kucharz. Do tego należy dodać dwóch pieszych posłańców (uprzednio wymieniony giermek miał prawo do konia, ponieważ nosił miecz i lancę), oraz konia i to najwyższej klasy, do jazdy wierzchem. W czasie wypraw wojennych mistrz miał do swojej dyspozycji parę zwierząt pociągowych, posiadał także okrągły namiot, zwieńczony dwubarwną chorągwią wojenną. Na temat owej chorągwi (w języku francuskim gonfanon baucent, ewentualnie baucéant lub bauceant), a ściślej, dokładnego wyjaśnienia terminu baucent, popłynęły strugi atramentu, gdy tymczasem należałoby to słowo tłumaczyć jako „dwubarwny”. Terminu baucent używa się również w języku francuskim w odniesieniu do maści konia, i oznacza on konia o sierści cętkowanej, na przykład czarnej i białej, w języku potocznym - srokatego. To określenie występowało często w opowieściach rycerskich z XII i XIII wieku. Konkludując, chorągiew templariuszy była dwukolorowa, srebrna z czarnym polem, na którym od synodu w 1145 roku umieszczony był czerwony krzyż.

Les Retraits jednym zdaniem określają pozycję mistrza w zakonie: „Wszyscy bracia Świątyni winni być posłuszni mistrzowi, a mistrz winien posłuszeństwo swojemu konwentowi” (konwent oznacza tu wszystkich braci).

Seneszal jest „na miejscu mistrza”, czyli jest jego „namiestnikiem”. Zastępuje mistrza podczas jego nieobecności i pełni funkcję jego reprezentanta. Otaczają go ci sami ludzie, którzy otaczają mistrza, co najwyżej zamiast kapelana ma on „diakona-pisarza do odmawiania godzinek”.

Marszałkowi z kolei podlegają przede wszystkim sprawy militarne, „on winien rozporządzać orężem i zbrojami domu zakonnego [...] tudzież wszelką uprzężą odpowiednią do oręża [...], wyłączywszy kusze, które podlegają komandorowi ziem, i broń turecką (łuki tureckie), które komandor winien zakupić dla braci serwientów”.

Pozostali dostojnicy zakonu pełnili funkcje komandorów innych domów, mniej lub bardziej znaczących. Les Retraits rozwodzą się szeroko nad kompetencjami komandora ziem Królestwa Jerozolimskiego, komandora miasta Jerozolimy oraz komandorów Trypolisu i Antiochii. W małych komandoriach „komandorzy rycerzy” podlegają komandorowi ziemi; biorą oni udział w posiedzeniach kapituły podczas nieobecności wyższych dostojników, mogą zezwolić zakonnikowi na wyjście z klasztoru, nie dłużej jednak niż na jedną noc.

Ważną postacią w domu zakonnym pozostaje tzw. sukienny, którego czynności polegają na „dostarczeniu braciom tego wszystkiego, co niezbędne do przyodziewku i do spoczynku”. Pełni on niejako funkcję zarządcy domu. Czuwa nad zachowaniem braci i baczy, aby byli „przyzwoicie ostrzyżeni”.

Wymienione w dokumentach (Les Retraits) obowiązki, które przypadają poszczególnym braciom, pozwalają na odtworzenie, oczywiście w ogólnym zarysie, rozkładu dnia w domu zakonnym templariuszy.

Bracia, którzy poniechali czynienia własnej woli, tudzież pozostali, którzy służą swojemu królowi orężem i konno, dla zbawienia dusz swoich, niechaj nie ustają w pragnieniu uczestniczenia w modlitwach na jutrznię i wszystkich nabożeństwach, wedle ustanowienia kanonicznego i praktyk mistrzów zakonnych świętego miasta Jerozolimy.

Po tym uroczystym przypomnieniu rycerzom, że służba zaczyna się modlitwą i obrzędami religijnymi, przepisy Reguły dorzucają: „Po zakończonym nabożeństwie niechaj każdy z was rusza odważnie w bój, albowiem przygotowany został na przyjęcie męczeńskiej korony”. Natomiast jeżeli z obowiązków życia na Wschodzie wyniknie („a uważamy, że rzecz taka może zdarzyć się często”), że rycerze nie będą mogli wysłuchać całego nabożeństwa, powinni odmówić trzynaście razy Ojcze Nasz w miejsce nabożeństwa na jutrznię, siedem razy na każdą następną godzinę kanoniczną, a dziesięć razy na nieszpory, i że zaleca się te modlitwy odmawiać wspólnie. Kwestia modlitwy pojawia się już zatem na początku Reguły, co jest zresztą właściwe dla życia zakonnego, w tym jednak przypadku już w pierwszych rozdziałach przepisy Reguły ostrzegają przed nadmierną ascezą, wyszczególniając, że podczas lektury psalmów rycerze mogą pozostawać w pozycji siedzącej, a pozycję stojącą przyjmować tylko podczas czytania pierwszego psalmu, określanego jako „wstępny”, podczas recytacji Gloria po zakończeniu każdego psalmu i w czasie Te Deum na zakończenie jutrzni.