Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Jak to się stało, że Niemcy – kraj przegrany po I wojnie światowej i ciężko doświadczony serią wewnętrznych kryzysów – zdołały w tak krótkim czasie podbić niemal całą Europę?
Narodowy socjalizm był od początku projektem, za którym stała awangardowa, jak na tamte czasy, polityka gospodarcza, inwestycje dokonywane przez zachodni kapitał oraz pomoc Sowietów.
Skąd wzięło się ekonomiczne zaplecze wojny rozpętanej przez Niemcy?
Czym można tłumaczyć wsparcie zagranicznych inwestorów dla niemieckiego reżimu deklarującego przekształcenie Europy w jedną, wspólną przestrzeń gospodarczą?
Czemu niszowa NSDAP już w 1922 r. otrzymywała fundusze od Henry’ego Forda i innych potentatów biznesu?
Kto czerpał zyski z systemu obozów koncentracyjnych?
Jakie profity z wojny odnosiły znane firmy i marki?
Ile dziś Niemcy są winni krajom Europy za dokonane grabieże?
Jak operacja Market-Garden i decyzja Stalina o zatrzymaniu frontu pod Warszawą pomogła „ewakuować” zagrabiony kapitał?
Wielcy przemysłowcy sięgali do kieszeni, nie przewidując katastrofalnych skutków swoich decyzji. Pieniądze płynące szerokim strumieniem od firm takich jak IG Farben, Krupp, Thyssen czy Porsche oraz z zagranicy trafiały do kasy NSDAP okrężną drogą, m.in. przez banki w Szwecji i Szwajcarii, co pozwalało zachować dyskrecję.
Sponsorzy nazizmu, przekonani, że wspierają „mniejsze zło”, traktowali go jako zaporę przed komunizmem i uznawali za jedyną realną alternatywę. W rzeczywistości obie skrajne ideologie zadziałały na XX-wieczny świat niczym trucizna.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 344
Data ważności licencji: 8/22/2032
W serii „Tajemnice Historii”
Wydawnictwo REPLIKA poleca również:
Hubert Kozieł
Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy
Hubert Kozieł
Mroczne sekrety II wojny światowej
Krzysztof Drozdowski
Tajemnice sojuszników Hitlera
Krzysztof Drozdowski
Polskie tajemnice II wojny światowej
Krzysztof Drozdowski
Sowieckie tajemnice II wojny światowej
Krzysztof Drozdowski
Ostatnie tajemnice nazistów
Krzysztof Drozdowski
Krwawe ślady. Gwałty, mordy i grabieże Armii Czerwonej na Polakach
Krzysztof Drozdowski
Tajemnice niemieckich obozów koncentracyjnych
Krzysztof Drozdowski
Medyczne zbrodnie nazistów
Copyright: © Hubert Kozieł, 2026
Copyright: © Wydawnictwo Replika, 2026
Wszelkie prawa zastrzeżone
Redakcja:
Iga Wiśniewska
Korekta:
Danuta Urbańska
Izabela Durasiewicz
Skład i łamanie:
Dariusz Nowacki
Projekt okładki:
Mikołaj Piotrowicz
Zdjęcia w książce pochodzą ze
wskazanych źródeł
Wydanie I
ISBN 978-83-68742-96-1
Wydawnictwo Replika
ul. Szarotkowa 134
60–175 Poznań
Wstęp, czyli co teorie ekonomiczne mówią o II wojnie światowej
CZĘŚĆ I: FINANSOWANIE GOLEMA
Ożywienie pruskiego wampira
Czarna kasa Partii
Wielka Przestrzeń
Nazistowskie MMT
Heil Hydra! czyli wspieranie wroga
Z motyką na Słońce
Gdy sowiecka ropa napędzała blitzkrieg
CZĘŚĆ II: WIELKA GRABIEŻ
Co Niemcy są winni Europie
Kto zarabiał na obozach koncentracyjnych?
Niemieckie fortuny, które wyrosły na wojnie
Zaginione transporty
Państwo złodziejskie
Niemcy muszą spłonąć!
Speer – dyletant ministrem
CZĘŚĆ III: UCIECZKA Z ŁUPEM
O jeden most za daleko
Nazistowska wrona odlatuje do krajów obecnego Mercosur
Zagadka czaszki Martina Bormanna
Epilog: Ci, którzy zostali i są nam winni duże pieniądze
Bibliografia
Źródła zdjęć
Fotografie
Jak to się stało, że Niemcy przeszły w dwudziestoleciu międzywojennym dwa ciężkie kryzysy gospodarcze, a mimo to udało im się zbudować armię, która podbiła niemal całą Europę? Niewielu historyków podejmuje się odpowiedzi na to pytanie, zwyczajnie dlatego, że teorie ekonomiczne ich przerastają. Ci, którzy są biegli w ekonomii, zazwyczaj piszą na ten temat prace, które są mało zrozumiałe dla laików. Amatorzy historii niemający odpowiedniego przygotowania akademickiego są więc zwykle skazani na błądzenie i czerpanie wątpliwej jakości „wiedzy” od różnego rodzaju „ekspertów” z mediów społecznościowych. Moja książka jest próbą pokazania w przystępny i ciekawy sposób prawdy o finansowo-gospodarczych aspektach działalności reżimu III Rzeszy i sił go wspierających. Przeczytacie więc tutaj o źródłach ówczesnej niemieckiej potęgi, ale także o słabościach jej gospodarki. Dowiecie się, dlaczego Hitler chciał wywołać wojnę i o jego planach przekształcenia Europy w jedną wielką przestrzeń gospodarczą mogącą przeciwstawić się amerykańskiej potędze. (Brzmi znajomo, czyż nie?). Przeczytacie o tym, kto z zachodnich potentatów wspierał rodzący się nazizm oraz inwestował w zdolności wojskowe Niemiec. Przypomnicie sobie też, jak dużą rolę we wspieraniu gospodarki niemieckiej w czasach blitzkriegu odegrali Sowieci. Poznacie prawdę o grabieży Polski i Europy dokonywanej na ogromną skalę, o zarabianiu na obozach koncentracyjnych, o wojennej korupcji oraz o niemieckich rodach biznesowych, które bogaciły się na wojnie. Przeczytacie też o wielkim programie „ewakuacji” zrabowanego kapitału za ocean oraz o roli operacji Market-Garden i zatrzymania frontu pod Warszawą przez Stalina w powodzeniu tej operacji. Poznacie prawdziwe losy Martina Bormanna, a także przyczyny „cudu gospodarczego” w RFN w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. W tej książce przedstawiam historię podłości – po jej przeczytaniu stanie się jasne, że Niemcy są winne Polsce – oraz innym krajom Europy – reparacje wojenne.
Zanim jednak zagłębicie się w lekturę, musicie zrozumieć, czym jest pieniądz. Jest on krwią. Krwią zasilającą gospodarkę. Po taką metaforę sięgnął angielski filozof Thomas Hobbes w swoim dziele Lewiatan z 1651 roku. „Co się tyczy krążenia tych pieniędzy, to idą one różnymi drogami do użytku publicznego. Jedno krążenie jest wtedy, gdy przechodzą one ze skarbca publicznego i są wypłacane przez suwerena w nagrodę urzędnikom i żołnierzom publicznym; drugie, gdy przechodzą od osób prywatnych do skarbca. (…) Złoto i srebro mają bowiem tę właściwość, że te kruszce (uważane za pieniądz) są krwią państwa, jako że dają mu życie i ruch”1 – pisał Hobbes. Tak jak krew krąży w ciele, dostarczając do jego organów i komórek tlen oraz substancje odżywcze, tak pieniądz krąży w gospodarce, umożliwiając handel, funkcjonowanie armii oraz administracji. Hobbes pisał to w czasach, gdy pieniędzmi były złote, srebrne bądź miedziane monety. Powodzenie gospodarcze państw zależało więc w dużym stopniu od dostępności kruszców, czyli od tego, czy miały one ich złoża lub od tego, czy pozyskały one kruszce w wyniku handlu lub grabieży. Złoto i srebro były od tysiącleci metalami, za pomocą których zabezpieczano wartość majątków. Były one odporne na inflację. Koszt eleganckiej togi w starożytnym Rzymie był w przeliczeniu na złoto podobny do współczesnej ceny porządnego garnituru i butów. Zarówno na starożytnym Bliskim Wschodzie, jak i w Ameryce prekolumbijskiej złoto było metalem bogów, którym ludzie płacili im ofiary i z którego tworzyli przedmioty kultu. Wraz z rozwojem cywilizacji coraz słabiej spełniało ono swoją rolę „krwi” zasilającej gospodarkę. Po prostu było go za mało jak na potrzeby rosnących populacji i gospodarek! W XVIII wieku w rodzących się Stanach Zjednoczonych i rewolucyjnej Francji zaczęto więc emitować pieniądze papierowe, teoretycznie wymienialne na kruszce (wiele wieków wcześniej przeprowadzano podobne eksperymenty w Chinach). Popełniono przy tym mnóstwo błędów, ale otworzono drogę do postępu ekonomicznego. Pieniądze papierowe zdobywały coraz większą popularność w XIX wieku. Ścisłe powiązanie ich wartości kursowych ze złotem i srebrem było jednak źródłem wielu kryzysów o naturze deflacyjnej, podczas których spadkowi cen towarzyszyły cięcia płac i skoki bezrobocia. To właśnie niechęć do uszczuplenia złotych rezerw Banku Anglii była jedną z przyczyn Wielkiego Głodu w Irlandii w latach 1845-18492. Te kryzysy kapitalizmu były podglebiem dla powstania socjalizmu i komunizmu. Postęp ekonomiczny nie został jednak zatrzymany. W czasie amerykańskiej wojny secesyjnej prezydent Abraham Lincoln sięgnął po rewolucyjną wówczas ideę emisji „greenbacks”, czyli dolarów, których wartość była oparta nie na srebrze i złocie, lecz wyłącznie na autorytecie państwa. Ten eksperyment pomógł mu wygrać wojnę i uniknąć wejścia USA w zastawioną przez europejskich bankierów pułapkę kryzysu zadłużeniowego3. Idea oderwania emisji pieniądza od rezerw złota zyskiwała coraz większą popularność po I wojnie światowej, wraz z zachwianiem pozycji funta brytyjskiego jako głównej światowej waluty rezerwowej i wzrostem znaczenia dolara amerykańskiego, emitowanego przez utworzoną w 1913 roku Rezerwę Federalną. Pieniądz fiducjarny (oparty na wierze w jego wartość) stał się dla rządów narzędziem pozwalającym na ekspansję wydatków, finansowanych za pomocą coraz bardziej rozwiniętej inżynierii finansowej. Obecnie wszystkie znaczące waluty na świecie są walutami fiducjarnymi, a złoto stanowi tylko element rezerw banków centralnych częściowo zabezpieczających ich wartość. Całkowicie fiducjarny charakter mają też kryptowaluty, czyli prywatna, cyfrowa konkurencja dla pieniądza emitowanego przez państwo. Zanim jednak systemy monetarne osiągnęły współczesny kształt, popełniono wiele błędów. Jednym z nich była osławiona weimarska hiperinflacja, która otworzyła Hitlerowi drogę do niesamowitej kariery politycznej. To, że II wojna światowa skończyła się klęską Niemiec, jest natomiast w dużym stopniu skutkiem tego, że opanowanie tajników kreacji pieniądza wyszło o wiele lepiej Amerykanom niż Niemcom.
Współcześnie dominuje przekonanie, że pieniądz jest rodzajem zobowiązania dłużnego. To powrót do poglądów z czasów starożytności. Pierwsze pieniądze powstały bowiem jako dowody na istnienie długów. Stworzono je głównie na potrzeby zdobywania aprowizacji dla starożytnych armii. Złoto dostarczane do świątyń było natomiast traktowane jako spłata bogom długu za to, że stworzyli oni nasz świat i utrzymują go przy życiu4. Pieniądze, które niemieccy naziści zrabowali w całej Europie, też należy traktować jako dług – coś, co ich spadkobiercy powinni uregulować, wraz z odsetkami.
Zdaję sobie sprawę, że poruszam w tej książce trudny temat, o którym wiedza w naszym społeczeństwie jest niestety niedostateczna. W polskiej debacie publicznej możemy często usłyszeć polityków i publicystów, którzy mylą dług z deficytem, nie mają pojęcia o procesie kreacji pieniądza, nie wiedzą, jakie ma znaczenie suwerenna polityka pieniężna, a skonfrontowani z tematem kryptowalut głupio dukają teksty z partyjnymi przekazami dnia. W kwestii tematów poruszanych w mojej książce debata publiczna koncentruje się na sporze o to, czy III Rzesza była krajem kapitalistycznym czy socjalistycznym. Ten spór jest jałowy, gdyż ustrój ówczesnego państwa niemieckiego miał charakter hybrydowy. Zawierał zarówno elementy kapitalizmu, jak i socjalizmu. Podobnie jak we współczesnej Chińskiej Republice Ludowej i wielu innych krajach. (Nie ma obecnie państw, w których funkcjonowałby „czysty” kapitalizm lub „czysty” socjalizm czy też komunizm. Nawet w gospodarce Korei Północnej są elementy kapitalistyczne). Elementem kapitalizmu w III Rzeszy była choćby działalność w niej wielkich, prywatnych koncernów, a elementem socjalizmu centralne planowanie i reglamentacja zasobów. Wielki kapitał chętnie korzystał wówczas z socjalistycznych rozwiązań, do których zaliczało się choćby zniszczenie niezależnych związków zawodowych i zastąpienie ich państwową centralą pseudozwiązkową, jaką był Niemiecki Front Pracy, kierowany przez Roberta Leya. (Lewicowi autorzy wskazują, że prześladowanie związków zawodowych to dowód na to, że III Rzesza była krajem z polityką dyktowaną przez kapitalistów. Niezależnych związków zawodowych nie było jednak i nie ma w niemal wszystkich państwach komunistycznych. Wyjątkiem była Polska, ale powstanie ich w PRL-u wywołało potężny kryzys ustrojowy w całym bloku sowieckim i sprowokowało agresywną reakcję reżimu, jaką był stan wojenny. Wolnych związków zawodowych nie ma obecnie ani w Chińskiej Republice Ludowej, ani na Kubie, ani w postkomunistycznej putinowskiej Rosji). Mitem jest to, że socjalizm i kapitalizm są w śmiertelnym konflikcie. Przez ostatnie ponad sto lat ich elementy bowiem w wielu państwach współistniały ze sobą. Współistnieją też współcześnie, o czym świadczą choćby protekcjonistyczne działania, interwencje w gospodarce i nacjonalizacje spółek z kluczowych sektorów dokonywane przez administrację amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, który ogólnie jest bardzo przychylny dla biznesu.
No cóż, ekonomia, podobnie jak historia, to dziedzina nauki obrosła wieloma mitami. Czas je obalać! Zachęcam czytelników do edukowania się w tych kwestiach, w tym w historii gospodarczej. Po przeczytaniu mojej książki można sięgnąć do pozycji wymienianych w przypisach oraz bibliografii, by pogłębić swoją wiedzę, a także skonfrontować się z ciekawymi opiniami oraz teoriami. Warto wychodzić poza schematy, bo świat nie działa według schematów.
Warszawa-Praga, 14 lutego 2026 r.
1 T. Hobbes, Leviathan or the the Matter, Forme, & Power of a Common- -Wealth Ecclesiastical and Civill, rozdz. XXIV, podrozdz. Mony The Bloud Of A Common-wealth, wersja online, https://www.gutenberg.org/files/3207/3207-h/3207-h.htm (dostęp dnia: 25.02.2026 r.).
2 M.E. Jones, Jałowy pieniądz. Historia kapitalizmu jako konfliktu między pracą a lichwą. Tom III. Od Wielkiego Głodu do krachu roku2008, Wrocław 2015, s. 7-55.
3 S. Hongbing, Wojna o pieniądz. Prawdziwe źródła kryzysów finansowych, Bielany Wrocławskie 2010, s. 51-53, 5?5-60.
4 Szerzej o powstaniu idei długu i pieniądza: D. Graeber, Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat, Warszawa 2018.
Wartość 1 marki niemieckiej w złocie w przeliczeniu na marki papierowe w latach 1918-1923.
Źródło: WC
Republika Weimarska. Dzieci bawiące się latawcami zrobionymi z bezużytecznych banknotów.
Źródło: WB
CZĘŚĆ I:
FINANSOWANIE GOLEMA
Tak zaczęła się nowa epoka w gospodarce Niemiec. 30 stycznia 1933 r., pierwsze posiedzenie nowego gabinetu Rzeszy pod przewodnictwem kanclerza Adolfa Hitlera. W pierwszym rzędzie od lewej: premier Hermann Göring, Adolf Hitler i wicekanclerz von Papen. W drugim rzędzie od lewej: minister Rzeszy von Schwerin-Krossik, minister spraw wewnętrznych Rzeszy dr Frick, minister obrony Rzeszy von Blomberg i minister Rzeszy ds. żywności dr Hugenberg.
Żródło: BAB 102-15348 / CC-BY-SA 3.0
Gospodarka niemiecka była w katastrofalnym stanie po przegranej I wojnie światowej. Tym, co pomogło jej stanąć na nogi, była rzeka preferencyjnych kredytów z Wall Street, udzielonych Niemcom w ramach Planu Dawesa.
II Rzesza przegrała Wielką Wojnę przede wszystkim na froncie finansowym. Jej budżet wojenny był nominalnie podobny do brytyjskiego, ale korzystał z dużo skromniejszych źródeł przychodów. O ile podatki w Wielkiej Brytanii pokrywały około jednej czwartej budżetu, o tyle w cesarskich Niemczech było to zaledwie osiem procent. Brytyjczycy byli zdolni kontynuować wojnę, bo zapożyczali się za oceanem. Niemcom nie miał kto pożyczać, a dodatkowo wzięły one na siebie dwie trzecie kosztów prowadzenia wojny przez sojuszników: Austro-Węgry, Imperium Osmańskie i Bułgarię. Krajowy rynek obligacji okazał się zbyt płytki, by udźwignąć rosnący dług publiczny. Niemiecki bank centralny ratował więc budżet wojenny, drukując pieniądze na ogromną skalę i przymykając oczy na galopującą inflację. Poddana wojennym rygorom gospodarka była natomiast zarządzana w sposób chaotyczny przez ludzi feldmarszałka von Hindenburga i generała Ludendorffa – „boga destrukcji spod Swarzędza”.
Pod koniec wojny wielu Niemców głodowało, za co obwiniano brytyjską blokadę morską. W dużym stopniu winni byli jednak sami niemieccy planiści. W 1915 roku nakazali wybicie pięciu milionów świń, by zaoszczędzić ziemniaki i pszenicę, które szły na paszę. Duża część mięsa z tych świń po prostu się zepsuła, bo niemiecki przemysł spożywczy nie miał wystarczających mocy przetwórczych. W 1916 roku zaczął się natomiast w Niemczech niedobór ziemniaków, bo większość ich zbiorów zgniła na polach. Na stołach niemieckich rodzin zostały więc one zastąpione przez brukiew. By pokonać trudności gospodarcze, sięgano po ersatze, czyli kiepskie jakościowo zamienniki, mające zastąpić niedostępne surowce i towary. Sprzedawano więc buty z kartonu, chleb bez mąki zbożowej, kawę z żołędzi i szybko rozpadającą się sztuczną gumę. Zimą 1917 roku zaczęło brakować węgla, czyli surowca, którego Rzesza miała ogromne złoża5. Niemcom niewiele pomogła rabunkowa gospodarka w Królestwie Polskim, Ukrainie i na innych terenach okupowanych. II Rzesza nie miała szans w starciu z połączonymi potęgami gospodarczymi Stanów Zjednoczonych, Imperium Brytyjskiego i Francji. Jej kres położyło załamanie morale żołnierzy na froncie zachodnim, bunt marynarzy w Kilonii oraz rewolucja społeczna, dla której paliwem było wojenne załamanie poziomu życia zwykłych Niemców.
Śmierć pieniądza
Traktat Wersalski z czerwca 1919 roku nakazywał Niemcom zapłacić Francji oraz Belgii reparacje wojenne wynoszące sto trzydzieści dwa miliardy marek w złocie, co w przeliczeniu na wartość nabywczą pieniądza z 2025 roku stanowiłoby sześćset pięć miliardów dolarów. Na konferencji w Londynie w 1921 roku podzielono ową sumę na trzy kategorie rat: A, B i C. Grupy A i B, warte łącznie pięćdziesiąt miliardów marek w złocie, stanowiły płatności, które Niemcy musiały bezwzględnie uregulować. Spłatę pozostałej części rozłożono na dalszą przyszłość, w zależności od zdolności Niemiec do ich uregulowania. W nadchodzących miesiącach kolejne rządy Republiki Weimarskiej miały jednak coraz większe problemy ze spłatą reparacji. Niemcy borykały się wówczas z rosnącym deficytem na rachunku płatniczym. Musiały sprowadzać drożejące surowce, nikt nie był skłonny do pożyczania im pieniędzy, a kapitał uciekał z kraju. Reichsbank, czyli niemiecki bank centralny, drukował pieniądze, by uregulować kolejne raty reparacji i finansować import. Prowadził też bardzo hojną akcję kredytową, m.in. stosunkowo tanio pożyczając pieniądze spekulantom finansowym grającym na osłabienie marki6. (Jednym z tych spekulantów był późniejszy prezydent USA Franklin Delano Roosevelt. Założył on w Kanadzie spółkę United European Investors, specjalizującą się w inwestycjach w Niemczech. Jednym z jego wspólników był Wilhelm Cuno, prezes linii żeglugowych HAPAG, który w latach 1921-1923 był kanclerzem Niemiec i mocno przyczynił się do psucia niemieckiej waluty7). Wartość niemieckiej waluty szybko więc spadała, a inflacja mocno wystrzeliła w górę. Monetarny chaos pogłębiało to, że wielu niemieckich przemysłowców wypłacało robotnikom pensje w bonach mających zastępować gotówkę.
W 1913 roku marka, brytyjski szyling, frank francuski i lir włoski miały podobną wartość, wynoszącą od około dwudziestu do dwudziestu pięciu procent wartości dolara amerykańskiego. W czasie I wojny światowej wartość kursowa marki spadła o połowę. W 1919 roku za jednego dolara płacono już natomiast dziewięć marek. W lutym 1920 roku niemiecka waluta była warta czterdzieści razy mniej niż przed wojną. We wrześniu 1921 roku jej kurs był mniejszy od jednego centa amerykańskiego, a w czerwcu 1922 roku wynosił jedną trzecią centa8. Do największego załamania doszło w 1923 roku. Wówczas Niemcy przestały spłacać reparacje, za co Francja i Belgia w odwecie wprowadziły swoje wojska okupacyjne do Zagłębia Ruhry. Największe centrum przemysłowe Niemiec zostało sparaliżowane przez strajki i zamieszki. Za jednego dolara płacono wówczas 4,2 biliona marek.
21 października, gdy niemiecka waluta w ciągu trzech dni spadła z 24 mld do 80 mld marek za funta, lord D’Abernon zauważył z pewnym statystycznym rozbawieniem, że – w momencie gdy funt kosztował 60 mld marek – była to suma „w przybliżeniu równa liczbie sekund, która upłynęła od narodzin Chrystusa”. Pod koniec miesiąca wartość nominalna banknotów w obiegu sięgnęła blisko 2,5 tr* (dokładnie 2 496 822 909 038 000 000) marek, a wciąż wszyscy domagali się więcej. 26 października budynek Banku Rzeszy w Berlinie (gdzie od kilku dni nie było chleba, gdyż piekarze nie mieli mąki) został otoczony przez tłum żądający banknotów miliardowych, które wynoszono w koszach i na wózkach zaraz po ich wydrukowaniu. Pierwsze banknoty o nominale 1 bln, 5 bln i 10 bln marek miały być gotowe 1 listopada – opisywał Adam Fergusson w swojej książce Kiedy pieniądz umiera9.
Ludność niemieckich miast przymierała wówczas głodem, choć żniwa na wsi były dosyć obfite. Problemem było to, że rolnicy nie chcieli przyjmować zapłaty w gwałtownie tracących na wartości markach. „Nie chcemy żydowskiego konfetti z Berlina” – mówili potencjalnym kupcom10. Przed listopadem 1923 roku – miesiącem, w którym doszło do dokonanej przez Adolfa Hitlera i generała Ludendorffa próby puczu w Monachium – jedyny wzrost w liczbie zwierząt ubijanych na mięso w Niemczech zanotowano w przypadku psów11. Niemcy zmierzały ku katastrofie. Aż pojawił się pewien przebiegły finansowy magik ze znakomitymi powiązaniami międzynarodowymi – doktor Hjalmar Horace Greeley Schacht.
Monetarny nekromanta
Pierwszą rzeczą, która zwracała uwagę w przypadku doktora Schachta, były jego niecodzienne imiona: Hjalmar, Horace i Greeley. Pierwsze imię było pochodzenia duńskiego, gdyż jego matka była duńską arystokratką. Dwa pozostałe były natomiast hołdem złożonym przez jego rodziców (mieszkających długo w USA) amerykańskiemu publicyście i zarazem postępowemu politykowi Horace’emu Greeleyowi, który w 1872 roku przegrał wybory prezydenckie z generałem Grantem. (Greeley bywa przedstawiany przez niektórych zwolenników teorii spiskowych jako ówczesny przywódca nowojorskich iluminatów. Przez pewien czas był on pracodawcą Karola Marksa i wraz z Clintonem Rooseveltem – przodkiem prezydenta Franklina Roosevelta – finansował Ligę Komunistyczną12). Ojciec Hjalmara – Wilhelm, zrobił za oceanem karierę w branży finansowej i wrócił do ojczyzny jako przedstawiciel na Niemcy towarzystwa ubezpieczeniowego Equitable Life. Swoją berlińską willę nazwał „Equitable”13.
Hjalmar Horace Greeley Schacht próbował w młodości wielu dróg życiowych. Uczęszczał na pięć uniwersytetów, na których studiował: medycynę, filologię, nauki polityczne i finanse. W 1899 roku zrobił doktorat na temat merkantylizmu na Uniwersytecie Kilońskim. W 1903 roku zaczął pracować w Dresdner Banku. Podczas podróży biznesowych do USA miał okazję poznać m.in. potentata finansowego Johna Pierponta Morgana Sra i prezydenta Theodore’a Roosevelta. W czasie I wojny światowej przydzielono go do sztabu generała Karla von Lumma, niemieckiego nadzorcy systemu bankowego okupowanej Belgii. Schacht szybko stracił to stanowisko, gdy wyszły na jaw jego przekręty na skonfiskowanych belgijskich obligacjach. Wrócił więc do prywatnego sektora bankowego, a przy okazji zaczął nawiązywać znajomości wśród polityków. Stał się sojusznikiem Gustava Stresemanna, przywódcy centroprawicowej partii DVP. Stresemann był antypolsko nastawionym nacjonalistą, dążącym do rewizji granic Niemiec i zarazem zwolennikiem ułożenia przyjaznych stosunków z mocarstwami zachodnimi. Jego protekcja bardzo pomogła w tym, by Schacht został w listopadzie 1923 roku mianowany Komisarzem Walutowym Republiki Weimarskiej. Na tym stanowisku miał za zadanie wdrożyć w życie projekt tzw. marki rentowej (Rentenmark), czyli stabilnej waluty zabezpieczonej niemiecką ziemią oraz nieruchomościami. Marka rentowa funkcjonowała przez kilka miesięcy obok bezwartościowej marki niemieckiej, by ostatecznie ją zastąpić. Jedną markę rentową wymieniano na jeden bilion „dotychczasowych” marek, a za jednego dolara płacono 4,2 marki rentowe14. Pozytywne skutki tej reformy walutowej zaczęły być szybko odczuwalne, a Schacht w grudniu 1923 roku został prezesem Reischbanku.
Terapia walutowa wprowadzona przez Schachta nie była jednak bezbolesna dla społeczeństwa.
W sytuacji, gdy stara waluta zupełnie przestała być akceptowana, nie istniał sposób, by drukowanie pieniędzy mogło dłużej zapewnić komukolwiek pracę. Teraz wybór był już prosty: albo bezrobocie i chaos finansowy, albo bezrobocie i dyscyplina monetarna. Każda z tych możliwości oznaczała nieszczęście, ale ta druga dawała przynajmniej nadzieję na żywność i wyjście ze ślepej uliczki. (…) Podatki stały się teraz wielkim ciężarem. Stopy procentowe pozostały wysokie – na poziomie stu procent. Niedobór kapitału i kredytu oznaczał wysokie ceny i zamykanie fabryk. Koszty utrzymania ciągle pięły się w górę, teraz w wartościach realnych. Niektóre rzeczywiste koszty wzrosły bardzo gwałtownie, na przykład czesne na uniwersytetach, co spowodowało mniejszy nabór studentów. Zasiłki państwowe i samorządowe były jeszcze bardziej niewystarczające niż wcześniej. Związki zawodowe, których fundusze zostały unicestwione przez upadek marki papierowej, pogrążyły się w chaosie. Na wcześniejszych etapach inflacji płace robotników były niskie, ale w zasadzie wystarczające. Gdy kurs waluty zaczął gwałtownie spadać, trudna sytuacja klasy robotniczej znacznie się pogorszyła – relacjonował Fergusson15. Schacht sam wskazywał, że reforma walutowa jest w stanie powstrzymać inflację tylko czasowo, a gospodarka pilnie potrzebuje kredytów, które może zapewnić jedynie finansjera zagraniczna.
Amerykański zastrzyk pieniędzy
31 grudnia 1923 roku Schacht przybył do Londynu. Na peronie dworca kolejowego czekał na niego sam Montagu Norman, prezes Banku Anglii w latach 1920-1944. „Mam nadzieję, że się polubimy” – stwierdził na powitanie szef brytyjskiego banku centralnego16. Na nieszczęście dla Europy, obaj giganci finansów polubili się aż za bardzo…
Prezes Reichsbanku już podczas pierwszego spotkania przekonał Normana, by Bank Anglii pożyczył mu dwadzieścia pięć milionów dolarów na stworzenie Golddiskontbanku, czyli filii banku centralnego zajmującej się budowaniem rezerw złota. Kilka miesięcy później Norman zrobił Schachtowi kolejną wielką przysługę. Poznał go z Charlesem Dawesem, chicagowskim bankierem kierującym paryską komisją ds. reparacji wojennych. Dawes w trakcie wojny dosłużył się stopnia generała za zasługi w organizowaniu międzyalianckich dostaw materiałów wojennych. Jako szef komisji ds. reparacji miał natomiast dopilnować, by Niemcy zapłaciły aliantom zachodnim odszkodowania, tak by alianci mogli spłacić wojenne kredyty amerykańskim bankom. Jego zastępcą był Owen Young, prezes koncernu General Eletric. Szybko uznali oni, że dotychczasowy model egzekwowania reparacji jest nieefektywny. Wypracowali więc plan mówiący, że amerykańskie banki pożyczą Niemcom pieniądze na ożywienie gospodarki, tak by Niemcy mogły spłacać reparacje, a dawni zachodni sojusznicy byli w stanie uregulować wojenne długi wobec Wall Street.
Najbliższe spłaty niemieckich reparacji zostały istotnie zredukowane, z pełną ratą roczną w wysokości 2,5 mld przedwojennych marek w złocie i okresie zapadalności dopiero w latach 1928/29. Dołączył się jeszcze JP Morgan, organizując entuzjastyczne wotum zaufania ze strony Wall Street i natychmiastową, masową pożyczkę, za nadsubskrypcją, na kwotę 100 mln dolarów – pisał Adam Tooze, w swojej znakomitej książce Cena zniszczenia17. Do Niemiec popłynęła rzeka kapitału zza oceanu. W latach 1924-1929 pożyczały one średnio sześćset milionów dolarów rocznie, a połowę tej kwoty zapewniały banki amerykańskie. Stany Zjednoczone pożyczają pieniądze Niemcom, Niemcy przekazują ich równowartość aliantom, a alianci zwracają je Stanom Zjednoczonym. Nic tak naprawdę nie zmienia właściciela – nikt nie traci ani centa. Rytownicy umierają, drukarnie działają na wyższych obrotach. Nikt jednak nie je mniej, nikt też więcej nie pracuje – komentował to brytyjski ekonomista John Maynard Keynes18. W latach 1924-1931, na mocy planu Dawesa i planu Younga, Niemcy wypłaciły aliantom około 86 miliardów marek w ramach reparacji. W tym samym czasie Niemcy pożyczyły za granicą, głównie w USA, około 138 miliardów marek – co oznacza, że netto Niemcy zapłaciły tylko trzy miliardy marek za reparacje. W rezultacie ciężar niemieckich reparacji pieniężnych dla aliantów faktycznie ponieśli zagraniczni subskrybenci niemieckich obligacji emitowanych przez domy finansowe z Wall Street – oczywiście z niemałymi zyskami dla siebie – wskazywał natomiast brytyjsko-amerykański historyk Antony Sutton19.
Schacht zarządził, by rzeka amerykańskich kredytów zasilała przede wszystkim przemysł. Doprowadziło to nie tylko do wielkiego ożywienia w tej branży, lecz także do jej konsolidacji. Pieniądze z Wall Street posłużyły do stworzenia wielkich karteli przemysłowych, które szybko przejęły kontrolę nad gospodarką niemiecką. Trzy największe pożyczki udzielone przez międzynarodowych bankierów z Wall Street niemieckim pożyczkobiorcom w latach dwudziestych XX wieku na mocy planu Dawesa były przeznaczone na rzecz trzech niemieckich karteli, które kilka lat później wsparły Hitlera i nazistów w dojściu do władzy. Amerykańscy finansiści byli bezpośrednio reprezentowani w zarządach dwóch z tych trzech niemieckich karteli. Ta amerykańska pomoc dla niemieckich karteli została opisana przez Jamesa Martina w następujący sposób: „Te pożyczki na odbudowę stały się narzędziem dla układów, które bardziej przyczyniły się do wywołania II wojny światowej niż do ustanowienia pokoju po I wojnie światowej – pisał Sutton20. Owe trzy największe pożyczki uzyskały: koncern hutniczy Vereinigte Stahlwerk (70,3 mln USD), blisko powiązany z General Electric koncern A.E.G. (35 mln USD) i osławiony gigant chemiczny IG Farben (30 mln USD), znany później jako producent Cyklonu B, wykorzystywanego do masowych mordów w komorach gazowych.
IG Farben zajmowało pozycję kartelową, która zapewniała dominację w produkcji i sprzedaży azotu chemicznego, ale posiadało tylko około jednego procenta zdolności koksowniczych Niemiec. Dlatego zawarto porozumienie, na mocy którego filie IG Farben produkujące materiały wybuchowe otrzymywały benzol, toluol i inne podstawowe produkty smołowe na warunkach dyktowanych przez Vereinigte Stahlwerke, podczas gdy filia Vereinigte Stahlwerke zajmująca się materiałami wybuchowymi była zależna od azotanów dostarczanych na warunkach ustalonych przez IG Farben. W ramach tego systemu wzajemnej współpracy i współzależności, oba kartele, IG Farben i Vereinigte Stahlwerke, produkowały w latach 1937-1938, w przededniu II wojny światowej, dziewięćdziesiąt pięć procent niemieckich materiałów wybuchowych. Produkcja ta odbywała się z wykorzystaniem zdolności produkcyjnych zbudowanych dzięki amerykańskim pożyczkom oraz w pewnym stopniu amerykańskiej technologii. Współpraca IG Farben ze Standard Oil w zakresie produkcji syntetycznej benzyny z węgla zapewniła kartelowi IG Farben monopol na produkcję benzyny w Niemczech podczas II wojny światowej. Tuż przed końcem wojny, w 1945 roku, nieco mniej niż połowa niemieckiej benzyny wysokooktanowej była produkowana bezpośrednio przez IG Farben, a większość pozostałej części przez firmy powiązane z tym kartelem. Krótko mówiąc, w zakresie syntetycznej benzyny i materiałów wybuchowych (dwóch kluczowych elementów współczesnej wojny), kontrola nad niemiecką produkcją podczas II wojny światowej znajdowała się w rękach dwóch niemieckich konsorcjów, stworzonych dzięki pożyczkom z Wall Street na mocy planu Dawesa – zwracał uwagę Sutton21.
Kredyty z planu Dawesa mocno przyczyniły się też do tego, że produkcja stali w Niemczech wzrosła z 9,9 mln ton w 1921 roku do 16,1 mln w 1929 roku i 22,5 mln ton w 1939 roku22. Jeden ze świadków zeznających w 1946 roku przed Podkomisją ds. Wojskowych Senatu USA stwierdził nawet, że plan Dawesa „idealnie wpisał się w plany wojskowych ekonomistów z niemieckiego sztabu generalnego”23.
Największa strata, jaką poniosły Niemcy, polegała na zrujnowaniu klasy średniej. Jeżeli ich „naturalni przywódcy” będą pochodzić z obecnej prawicy, to Niemcy mogą znowu stać się zagrożeniem. Wiadomo, że wiele fabryk można szybko przestawić, tak jak w latach 1914-1915, na produkcję wojenną, jeżeli rząd zechce. Jest teraz wiele tak rozbudowanych zakładów, że mogłyby produkować wielkie ilości sprzętu zarówno na potrzeby wojska, jak i w celach komercyjnych – ostrzegał w 1927 roku generał Arthur Grenfell Wauchope, brytyjski dyplomata w Berlinie. Wskazywał on również, że Niemcy są „moralnie zmobilizowane” na przyszłą wojnę24.
Rozwiązanie problemu reparacji wyraźnie się zaś oddalało. Niemcy grali oczywiście na to, by zapłacić jak najmniej i mieli do tego wymówkę w postaci Wielkiego Kryzysu. W 1932 roku z powodu zapaści gospodarczej zawieszono dziewięćdziesiąt procent ich spłat reparacyjnych. Wcześniej, w 1928 roku, na kolejnej konferencji poświęconej reparacjom (na której stworzono tzw. plan Younga, modyfikujący system ich spłaty w sposób, który mocno się nie spodobał niemieckim przemysłowcom), Schacht przekonywał, że powinno się udzielać kredytów również państwom biedniejszym, które importują niemieckie produkty, tak by niemiecki przemysł się rozwijał. Na pytanie Owena Younga, jak wdrożyć taki plan w praktyce, Schacht odpowiedział, że należy stworzyć międzynarodowy bank, który „wymusi współpracę finansową między pokonanymi i zwycięzcami, i stworzy wspólnotę interesów”25. W ten sposób narodziła się idea Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS), czyli „banku banków centralnych”, który został powołany do życia 30 stycznia 1930 roku w szwajcarskiej Bazylei. Powołująca go międzyrządowa konwencja gwarantowała, że stanie się on „najbardziej uprzywilejowanym i chronionym prawnie bankiem świata”26. Stanie się on w latach trzydziestych i w czasie II wojny światowej kanałem do komunikacji pomiędzy elitami bankierskimi państw wojujących, w czym dużą rolę odegrają Schacht i Norman.
Kac po imprezie
Zalew kredytów zza oceanu niósł za sobą też skutki uboczne. Szybko powstawały nowe fortuny spekulantów, którzy szaleńczo się bawili w dekadenckim weimarskim Berlinie, zwanym „miastem kurew”. Szacuje się, że w tej metropolii porównywanej do Babilonu, w latach dwudziestych nawet sto dwadzieścia tysięcy kobiet i trzydzieści pięć tysięcy mężczyzn pracowało jako prostytutki27. Istniały tam również siatki prostytucji dziecięcej. Lewicowy seksuolog Magnus Hirschfeld opisywał m.in. przybytek na Alexandrienstrasse, w którym harem czternastoletnich rosyjskich dziewcząt obsługiwał „kawalerów z elit przemysłowych”28. Istniało też mnóstwo lokali oferujących striptiz, kelnerki topless, erotyczne rewie czy inne heteroseksualne rozrywki29. Niektóre z tych przybytków utrzymywały bardzo wysoki poziom artystyczny. Wciąż robi wrażenie choćby fotografia przedstawiająca szesnaście dziewczyn z teatru „Apollo” odgrywających topless żywy obraz – kwadrygę z Bramy Brandenburskiej30.
Kwitła również „scena” gejowska i lesbijska. Choć homoseksualizm był zakazany w Niemczech, to w typowym berlińskim kiosku można było ponoć znaleźć nawet trzydzieści różnych gejowskich magazynów31. Często ogłaszali się w nich prywatni detektywi, zatrudniani przez szantażowanych homoseksualistów. Jak dużą część ich klientów stanowili politycy, finansiści i przemysłowcy? Możemy tylko zgadywać… Po Kurfurstendamm spacerowali wyszminkowani chłopcy, sztucznie ściśnięci w talii. Nie wszyscy byli profesjonalistami, każdy uczniak gimnazjum chciał coś zarobić; w zaciemnionych barach można było widzieć sekretarzy stanu i wielkich finansistów, zabiegających bezwstydnie o względy pijanych marynarzy. Nawet Rzym za czasów Swetoniusza nie znał takich orgii, jak owe berlińskie bale „kostiumowe”, na których setki mężczyzn w damskich strojach i kobiet w męskim przebraniu tańczyło pod przychylnym okiem policji – wspominał austriacki pisarz Stefan Zweig32. Niestety nie podał nazwisk owych „sekretarzy stanu” i „wielkich finansistów”…
A zwykli Niemcy? Wielu z nich też przejadało boom kredytowy. W sierpniu 1926 roku jeden z pracowników brytyjskiego MSZ wrócił z wakacji w Niemczech, w czasie których jeździł po całym kraju. Napisał potem w sprawozdaniu, że klasa średnia i niższa wydaje pieniądze lekką ręką. Dużo podróżuje. Wszyscy są „porządnie odziani w nowe, choć szpetne rzeczy”, a ubrania są droższe w Niemczech niż w Wielkiej Brytanii. Kawiarnie i miejsca rozrywki są wypełnione po brzegi, chociaż to, co się tam serwuje, wcale nie jest tanie. W muzeach, galeriach i zamkach tłoczą się niemieccy turyści, którzy płacą za wstęp czasami dwie lub trzy marki od osoby. Władze samorządowe i krajowe organizują najróżniejsze festiwale, wznoszą kosztowne budynki wystawowe i są nastawione na niemieckich, a nie zagranicznych turystów – opisywał Fergusson33. Na rynku powstawały zaś bańki. „Bańka niemieckich kredytów rozdęła się do groteskowych rozmiarów. Małą bawarską wioskę, która potrzebowała około stu dwudziestu pięciu tysięcy dolarów, namówiono do wzięcia pożyczki w wysokości trzech milionów” – pisał LeBor34.
Wszystko to boleśnie odbiło się na gospodarce niemieckiej po wielkim krachu na Wall Street z jesieni 1929 roku. Wielka rzeka kapitału zmieniła wówczas kierunek, prowadząc do serii bankructw niemieckich banków, załamania koniunktury gospodarczej i masowego bezrobocia. Owa deflacyjna katastrofa gospodarcza została pogłębiona przez politykę cięć fiskalnych, wdrażanych przez rząd kanclerza Heinricha Bruninga w latach 1930-1932. Ta kryzysowa fala wyniosła później do władzy Hitlera i NSDAP – czyli siły polityczne, z którymi Schacht zaczął sympatyzować i wspierać finansowo od 1926 roku.
5 P. Bożejewicz, Długi lot w przepaść, [w:] „Uważam Rze Historia”, nr 11/2021.
6 S. Honbing, Wojna o pieniądz 2. Świat władzy pieniądza, Bielany Wrocławskie 2011, s. 180.
7 A. Sutton, Roosevelt – człowiek Wall Street, Wrocław 2019, s. 37-52, Pierre de Villemarest, Źródła finansowe komunizmu i nazizmu, czyli w cieniu Wall Street, Warszawa 2004, s. 146.
8 F.D. Graham, Exchange, Prices, and Production in Hyperinflation: Germany 1920-1923, Nowy Jork, 1930, s. 4.
9 A. Fergusson, Kiedy pieniądz umiera, Warszawa 2013, s. 204.
10 Ibidem, s. 189.
11 Ibidem, s. 225.
12 https://www.bibliotecapleyades.net/sociopolitica/esp_sociopol_ illuminati_31.htm (dostęp dnia: 25.02.2026 r.).
13 De Villemarest, op. cit., s. 59-60.
14 Song, op. cit., s. 179.
15 Fergusson, op. cit., s. 223.
16 A. LeBor, Wieża w Bazylei. Tajemnicza historia banku, który rządzi światem, Bielany Wrocławskie 2016, s. 34.
17 A. Tooze, Cena zniszczenia. Wzrost i załamanie nazistowskiej gospodarki, Oświęcim 2017, s. 26-27.
18 LeBor, op. cit., s. 35.
19 A. Sutton, Wall Street and the rise of Hitler, e-book, b.m.w. 2000, s. 9.
20 Sutton, Wall Street..., op. cit., s. 12.
21 Ibidem, s. 14.
22 De Villemarest, op. cit., s. 124.
23 Sutton, Wall Street..., op. cit., s. 7.
24 Fergusson, op. cit., s. 256.
25 LeBor, op. cit., s. 37.
26 Ibidem, s. 47.
27 M. Gordon, Voluptuous panic. The erotic world of Weimar Berlin, Los Angeles 2000, s. 28.
28 Gordon, op.cit, s. 44-46.
29 Ich przegląd w: Gordon, op. cit., s. 50-81.
30 Do obejrzenia m.in. w albumie: R. Elson, Preludium wojny, Warszawa 1997, s. 72-73.
31 https://historycollection.com/17-reasons-why-germanys-weimar- republic-was-a-party-lovers-paradise/ (dostęp dnia: 25.02.2026 r.).
32 S. Zweig, Świat wczorajszy, Warszawa 1958, s. 379.
33 Fergusson, op. cit., s. 254.
34 LeBor, op. cit., s. 46.
Erich Ludendorff (1865-1937) – „Bóg destrukcji spod Swarzędza”, czołowy dowódca w czasie I wojny światowej. Współtwórca „chaosu gospodarczego”, bolszewizmu i nazizmu. Odgrywał kluczową rolę we wczesnych próbach obalenia Republiki Weimarskiej. Bliski współpracownik Adolfa Hitlera na początkowym etapie działalności NSDAP.
Źródło: George Grantham Bain Collection/LoC/Repr. No: LC-DIG-ggbain-30813
Obfitość tracącego na wartości pieniądza. Punkt odbioru gotówki w berlińskim Reichsbanku, październik 1923 r.
Źródło: BAB 183-R1215-506/CC-BY-SA 3.0
Dosłowna śmierć pieniądza. Niszczenie nieaktualnych banknotów, styczeń 1942 r.
Źródło: Barch, Bild 102-00238/Pahl, Georg/CC-BY-SA 3.0
Hjalmar Horace Greeley Schacht (1877-1970) – od 1923 r. komisarz walutowy Niemiec i prezes Banku Rzeszy (Reichsbank). Sądzony podczas procesu norymberskiego stwierdził: Poszedłbym nawet z diabłem, by zapewnić Niemcom siłę i potęgę. Został jednak uniewinniony, gdyż „bezpośrednio nie uczestniczył w ludobójstwie i innych zbrodniach wojennych“.
Źródło: BAB 102-12733/CC-BY-SA 3.0
Banknoty pozbawione wartości wskutek inflacji wykorzystywano do tapetowania ścian…
Źródło: BAB 102-00104/Pahl, Georg/CC-BY-SA 3.0
…albo do palenia w piecach.
Źródło: WB
Charles Gates Dawes (1865-1951) – polityk i finansista, laureat Pokojowej Nagrody Nobla za rok 1925 za pracę nad tzw. planem Dawesa regulującym problem spłaty niemieckich reparacji po I wojnie światowej. Plan ten pomógł w remilitaryzacji Niemiec.
Źródło: WC/Harris & Ewing collection, LoC
„Świątynie rozrywki”, takie jak „Haus Vaterland” w Berlinie, były symbolami „nowej wolności” lat dwudziestych XX w.
Źródło: BAB 102-13681/CC-BY-SA 3.0
Rozrywkowe życie Berlina kwitło „w zaciemnionych barach”. Lokal rozrywkowy „Eldorado” na rogu Motzstrasse i Kalckreuthstrasse – miejsce spotkań homoseksualistów. Plakat nad wejściem głosi: „To jest miejsce, w którym warto być”.
Źródło: BAB 183-1983-0121-500/CC-BY-SA 3.0
