tajanie - Michał Dziedzic - ebook

tajanie ebook

Michał Dziedzic

3,0

Opis

Debiutancki tom poetycki, który narodził się z doświadczenia dorastania w katolickiej wsi i z powolnego rozpoznawania własnej queerowości. Lód – religijny, rodzinny, językowy – nie jest tu metaforą, lecz stanem, z którego trzeba się wydobyć. Dziedzic pracuje na materiale dobrze znanym: pieśniach, liturgiach, modlitwach, mitach dzieciństwa. Przepisuje je, przesuwa, poddaje próbie. Sacrum miesza się z popkulturą, wiejska topografia – z pamięcią ciała. Wiersze układają się w sekwencję powrotów – do ojca, babci, kościoła, do pierwszych wstydów. „Trzeba swoje odtajać” – to zdanie wyznacza stawkę książki. tajanie nie jest gestem buntu ani rozliczenia, lecz próbą mówienia własnym głosem tam, gdzie wcześniej obowiązywał chór.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 19

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,0 (1 ocena)
0
0
1
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



temu, który opowiedział mi o żelaznym wilku

tajanie

.

plusquamperfectum

trzy minuty zmieniają znak

powinien był urodzić się

w inną noc w inny czas

wszystko byłoby inne w te dni

gdyby inna pieśń inna dłoń

inny program tv

.

kyrie eleison

w każdym mężczyźnie

w skórzanych rękawach

czuł głód martwej tkanki

szarpiąc dłoń z papierosem

przypalał swoją nie zauważając

tej bez szluga na kolanach matki

zamarznięta woda w kranie

koza na środku pokoju dym

wszędzie zawsze o wszystko

za pierwsze pieniądze z kolędy

kupił jej lakierowane botki

zza szyb dzielących lud

kochał do momentu gdy

ten sam łajdak i łotr

zostawił z tym samym

skończyło się niebo zaczęły

drogi węgiel parafia post

tacka do połowy pusta

nocą robił pętle beczką

widywał go w snopach światła

w wąskich zaułkach gubi trop

dawno temu zmarł ojciec

ale to jej słowa wciąż brzmią

nie możesz syneczku proszę zostań

nie sprowadzaj tych brodatych

ze smugą pod rybim okiem

oni zostawią w tobie nieodśnieżone

drogi wiodące przez chłód

pieśni dalekie od kolęd

litanie do dziur

.

pasja

jeden pies czy robi to z miłości

czy po prostu jest jebnięty

gdy je widzi dostaje szewskiej

czerwone buty z krokodylej skóry

cztery złote pierścienie bo pasują

do audicy ciemny grafit metalik

na giełdzie w każdą niedzielę

po drodze nie wyrabia na sumę

transakcji z tacki tłustej parafii

ma też puszczalską sukę wilczura

o czym dowiedział się przypadkiem

gdy nocą spuścił z łańcucha

czy wejdzie ich tyle do beczki

to człowieczej niż zostawić

na amuse-bouche lasu

trzy uderzenia w mosiądz

w jego mokrych rękach

ostatnia procesja

.

pyski

trzyma mocno

spiłowane zęby nie gryzą cielska

chroboczą bezwładnie po skorupie

wysysają miąższ

gadzina nie ma już pola

nie wykona manewru

na dworze biega skuta

obrączkami z próbą 585

wakacje first w gorące last

class na pewno odroczone

czoło moren lepkie od

wypacanego open

w epoce dwóch krótkich łapek

nerwowe fapowanie do azjatek

leżenie złotym cielcem

w szezlongu na bazarze

raz nie zabił

siekiera poszła po uchu

gonili mięso po podwórku

kury rozdziobały motki flaków

każdy pysk

dostał w pysk

.

litania do dziur

sony ericsson chrysler cruiser sony ericsson

chrysler przyśpiesz w nas chrysler zawieź nas

ojcze drogi dieslu zmiłuj się nad nami

synu poboczy benzyniaku pomiocie

święty wylocie dpfu szrocie

święta giełdo jedyny dieslu

święta prędkości woź się z nami

święta desko rozdzielcza

święta kresko nad kontrolkami

podwójna ruro wydechowa

marko bawarska

masko ocynkowana

układzie kierowniczy

nierdzewne nadkole

nieskalane nadproże

najczystszy filtrze powietrza

skrzynio szóstko