Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Debiutancki tom poetycki, który narodził się z doświadczenia dorastania w katolickiej wsi i z powolnego rozpoznawania własnej queerowości. Lód – religijny, rodzinny, językowy – nie jest tu metaforą, lecz stanem, z którego trzeba się wydobyć. Dziedzic pracuje na materiale dobrze znanym: pieśniach, liturgiach, modlitwach, mitach dzieciństwa. Przepisuje je, przesuwa, poddaje próbie. Sacrum miesza się z popkulturą, wiejska topografia – z pamięcią ciała. Wiersze układają się w sekwencję powrotów – do ojca, babci, kościoła, do pierwszych wstydów. „Trzeba swoje odtajać” – to zdanie wyznacza stawkę książki. tajanie nie jest gestem buntu ani rozliczenia, lecz próbą mówienia własnym głosem tam, gdzie wcześniej obowiązywał chór.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 19
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
temu, który opowiedział mi o żelaznym wilku
plusquamperfectum
trzy minuty zmieniają znak
powinien był urodzić się
w inną noc w inny czas
wszystko byłoby inne w te dni
gdyby inna pieśń inna dłoń
inny program tv
kyrie eleison
w każdym mężczyźnie
w skórzanych rękawach
czuł głód martwej tkanki
szarpiąc dłoń z papierosem
przypalał swoją nie zauważając
tej bez szluga na kolanach matki
zamarznięta woda w kranie
koza na środku pokoju dym
wszędzie zawsze o wszystko
za pierwsze pieniądze z kolędy
kupił jej lakierowane botki
zza szyb dzielących lud
kochał do momentu gdy
ten sam łajdak i łotr
zostawił z tym samym
skończyło się niebo zaczęły
drogi węgiel parafia post
tacka do połowy pusta
nocą robił pętle beczką
widywał go w snopach światła
w wąskich zaułkach gubi trop
dawno temu zmarł ojciec
ale to jej słowa wciąż brzmią
nie możesz syneczku proszę zostań
nie sprowadzaj tych brodatych
ze smugą pod rybim okiem
oni zostawią w tobie nieodśnieżone
drogi wiodące przez chłód
pieśni dalekie od kolęd
litanie do dziur
pasja
jeden pies czy robi to z miłości
czy po prostu jest jebnięty
gdy je widzi dostaje szewskiej
czerwone buty z krokodylej skóry
cztery złote pierścienie bo pasują
do audicy ciemny grafit metalik
na giełdzie w każdą niedzielę
po drodze nie wyrabia na sumę
transakcji z tacki tłustej parafii
ma też puszczalską sukę wilczura
o czym dowiedział się przypadkiem
gdy nocą spuścił z łańcucha
czy wejdzie ich tyle do beczki
to człowieczej niż zostawić
na amuse-bouche lasu
trzy uderzenia w mosiądz
w jego mokrych rękach
ostatnia procesja
pyski
trzyma mocno
spiłowane zęby nie gryzą cielska
chroboczą bezwładnie po skorupie
wysysają miąższ
gadzina nie ma już pola
nie wykona manewru
na dworze biega skuta
obrączkami z próbą 585
wakacje first w gorące last
class na pewno odroczone
czoło moren lepkie od
wypacanego open
w epoce dwóch krótkich łapek
nerwowe fapowanie do azjatek
leżenie złotym cielcem
w szezlongu na bazarze
raz nie zabił
siekiera poszła po uchu
gonili mięso po podwórku
kury rozdziobały motki flaków
każdy pysk
dostał w pysk
litania do dziur
sony ericsson chrysler cruiser sony ericsson
chrysler przyśpiesz w nas chrysler zawieź nas
ojcze drogi dieslu zmiłuj się nad nami
synu poboczy benzyniaku pomiocie
święty wylocie dpfu szrocie
święta giełdo jedyny dieslu
święta prędkości woź się z nami
święta desko rozdzielcza
święta kresko nad kontrolkami
podwójna ruro wydechowa
marko bawarska
masko ocynkowana
układzie kierowniczy
nierdzewne nadkole
nieskalane nadproże
najczystszy filtrze powietrza
skrzynio szóstko
