43,99 zł
Kim naprawdę były nadzorczynie z niemieckich obozów koncentracyjnych?
Wokół aufzejerek – kobiet pełniących funkcje nadzorczyń w obozach koncentracyjnych – narosło wiele mitów. Okrutne, sadystyczne, seksualnie wyuzdane – tak przedstawia je popkultura. Ale co jest faktem, a co tylko sensacyjnym wyobrażeniem?
Jan Jakub Grabowski, historyk i twórca popularnego kanału „Okupowana Polska”, który obserwuje blisko dwieście pięćdziesiąt tysięcy osób, wziął te historie pod lupę. Spędził wiele godzin na analizowaniu akt, protokołów i materiałów źródłowych – zarówno polskich, jak i zagranicznych – by oddzielić prawdę od powielanych przez lata mitów.
W książce „Suki, wiedźmy i bestie” pokazuje, jak wyglądała służba kobiet w systemie obozowym, kim naprawdę były Alice Orlowski, Emilie Macha, Luise Danz, Hildegard Lächert, Else Ehrich i Therese Brandl. I co sprawiało, że kobiety w uniformach SS-Gefolge były zdolne do okrucieństwa – albo potrafiły się swojej skłonności do przemocy oprzeć.
Opowiada o sadystkach, które po wojnie stanęły przed sądem, i o tych, które umknęły sprawiedliwości. Opisuje też nieliczne przypadki człowieczeństwa.
To pierwsza tak rzetelna książka o kobietach, które nie tylko funkcjonowały w systemie przemocy, ale często same go napędzały. Doskonale udokumentowana, zajmująca i prowokująca do trudnych pytań o sprawstwo, winę i odpowiedzialność w świecie totalitarnym.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 428
Data ważności licencji: 8/21/2029
Copyright © by Jan Jakub Grabowski
Copyright © for this edition by Wydawnictwo Otwarte 2025
Opieka wydawnicza: Rafał Czech
Redakcja tekstu: Małgorzata Nowak
Konsultacja merytoryczna: Łukasz Hajdrych
Opracowanie typograficzne książki: Wydawnictwo Otwarte
Adiustacja: Magdalena Matyja-Pietrzyk / Wydawnictwo JAK
Korekta: Aleksandra Ewa Marczuk-Radoszek / Wydawnictwo JAK, Janina Burek / Wydawnictwo JAK
Promocja i marketing: Zuzanna Molińska
Projekt okładki: Małgorzata Drabina Yellow Room
ISBN 978-83-8399-516-8
www.wydawnictwohistory.pl
Dystrybucja: SIW Znak. Zapraszamy na www.znak.com.pl
Na zlecenie Woblink
woblink.com
plik przygotował Jan Żaborowski
Pamięci Ojca dedykuję
Żadna książka nie powstaje w próżni. Choć na okładce znajduje się tylko jedno nazwisko, za każdą publikacją stoi wiele osób – tych, które dzieliły się swoją wiedzą, okazywały wsparcie w trudnych momentach, inspirowały mnie do dalszych poszukiwań, a czasem po prostu były obok. W tym miejscu chciałbym się na moment zatrzymać i podziękować wszystkim tym, bez których ta książka zwyczajnie by nie powstała.
W pierwszej kolejności dziękuję całemu zespołowi Wydawnictwa Otwartego, w tym przede wszystkim Martynie Dziadek za wysłuchanie moich pomysłów oraz ich aprobatę, a także redaktorowi Rafałowi Czechowi, który nie tylko nadał projektowi konkretne ramy, ale również dopilnował, aby wszystko zakończyło się sukcesem (i w terminie!). Jednocześnie pragnę podziękować Zuzannie Molińskiej, która objęła niniejszy tytuł stosowną, pomysłową – i niełatwą – opieką promocyjną.
Szczególne podziękowania chciałbym skierować do osób, które wspólnie ze mną pracowały nad tekstem. Tym samym ogrom podziękowań dedykuję Małgorzacie Nowak, Magdalenie Matyi-Pietrzyk oraz Łukaszowi Hajdrychowi. Wasze wskazówki, poprawki i konstruktywne uwagi pozwoliły nadać tekstowi ostateczny kształt, a czujne oko i dbałość o detale sprawiły, że mogę oddać w ręce czytelników publikację, z której jestem naprawdę dumny. Dziękuję za życzliwą atmosferę współpracy, otwartość na dyskusje i gotowość do szukania najlepszych rozwiązań – dzięki Wam ten projekt stał się czymś więcej niż tylko zbiorem stron.
Ogromne podziękowania należą się również autorkom rekomendacji: Joannie Czopowicz, Joannie Kuciel-Frydryszak oraz Agnieszce Jankowiak-Maik za życzliwe słowa i zaufanie. Wasze zdanie, jako prawdziwych autorytetów z zakresu historii kobiet, jest ważne zarówno dla mnie, jak i dla wszystkich Czytelników niniejszej książki.
W tym miejscu nie może zabraknąć również osób, z którymi na co dzień zajmuję się popularyzacją historii na kanale Okupowana Polska. Olgo, Pawle i Łukaszu – dziękuję Wam za zaangażowanie, wytrwałość, głowy pełne pomysłów i realizowanie naszej misji, którą najlepiej oddają słowa George’a Santayany: „kto nie pamięta historii, skazany jest na jej ponowne przeżycie”. Dzięki Wam każdy kolejny dzień pracy nad popularyzowaniem trudnej historii nadaje życiu prawdziwy sens.
A skoro o kanale mowa, to wyjątkowe podziękowania chciałbym wystosować pod adresem Huberta Walasa, który zainspirował mnie do rozpoczęcia działalności popularyzatorskiej w Internecie, a następnie pomagał mi w początkowym stadium jej rozwoju. Hubercie, dziękuję za wszelką pomoc, radę i każdą z naszych rozmów, które nieprzerwanie od pięciu lat stanowią dla mnie prawdziwą inspirację.
Dziękuję również wszystkim obserwatorom kanału Okupowana Polska, których aktywność, dobre słowo, ale również krytyka i wszelkie uwagi przyczyniły się nie tylko do rozwoju naszej działalności, ale również powstania niniejszej książki. Pozdrawiam Was wszystkich i każdego z osobna!
Pragnę złożyć serdeczne podziękowania pracownikom Biblioteki Jagiellońskiej oraz Biblioteki Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego za życzliwość, pomoc i profesjonalne wsparcie, jakie otrzymałem podczas pracy nad tą książką. Dzięki Państwa zaangażowaniu, cierpliwości i otwartości na potrzeby badacza możliwe było dotarcie do źródeł, które stały się fundamentem tej publikacji. Wasza codzienna praca, często niedostrzegana, jest bezcennym wkładem w rozwój nauki. Bez Was nie powstałaby żadna ważna książka.
Nie mniejsze podziękowania pragnę również złożyć pracownikom Instytutu Pamięci Narodowej, w tym przede wszystkim Pani Justynie Kubik, która zawsze służyła fachową pomocą, oraz Pani Kindze Tyras, która niejednokrotnie pomogła mi zmierzyć się z arkanami inwentarzy. Ogromne podziękowania należą się również pracownikom Państwowego Muzeum na Majdanku oraz Archiwum Muzeum Stutthof w Sztutowie, którzy służyli mi swoją wiedzą podczas nie zawsze łatwych kwerend archiwalnych.
Szczególne podziękowania kieruję również do moich znajomych oraz przyjaciół, dzięki którym udało się przebrnąć przez nieco inny gatunek literacki – prozę życia, która potrafiła skutecznie oderwać od aktywności twórczej. Dziękuję Laurze, Sofii, Martynie, Wiktorowi, Jakubowi, Grzegorzowi, Adrianowi, Markowi oraz Marcinowi.
Przy podziękowaniach nie mogę zapomnieć o mojej kotce Tosi, która dzielnie towarzyszyła mi w nocnych sesjach pisarskich, leżąc obok klawiatury i pilnując, żebym nie przeoczył czasu na przerwę. Drzemka to przecież ważny element procesu twórczego, o czym moja futrzasta muza nie omieszkała przypominać!
Najserdeczniejsze podziękowania kieruję również do mojej Mamy – za nieustające wsparcie, cierpliwość i wiarę w moje możliwości, nawet wtedy, gdy sam miałem wątpliwości. Dziękuję za mądre rady, ciepłe słowo w trudnych chwilach i za to, że zawsze potrafiłaś znaleźć sposób, by dodać mi odwagi. Ta książka powstała także dzięki Tobie – Twojej miłości, sile i przykładowi, jak warto iść przez życie.
Samą książkę dedykuję zaś mojemu Tacie, którego już nie ma wśród nas. To dzięki Twoim słowom, przykładom i wartościom, które mi przekazałeś, nauczyłem się wytrwałości i odwagi w podążaniu własną drogą. Dzięki Tobie wiem, że w życiu trzeba przede wszystkim chcieć – a nie musieć. Twoja obecność w moim sercu była i jest moją siłą w chwilach zwątpienia. Ta książka jest w pewnym sensie rozmową z Tobą – i wierzę, że gdzieś, tam gdzie jesteś, wiesz, jak bardzo jestem Ci wdzięczny.
Zło nie ma płci. Przez wiele dekad po zakończeniu II wojny światowej okrucieństwa i zbrodnie popełnione w jej trakcie przypisywano głównie mężczyznom. I choć decyzje kluczowe dla funkcjonowania systemu terroru stworzonego przez narodowy socjalizm rzeczywiście podejmowali właśnie oni, to wprowadzenie ich w życie nie byłoby możliwe, gdyby nie wsparcie kobiet. Niemki nie tylko otwarcie popierały ideologię nazistowską, lecz także zasilały szeregi administracji współodpowiedzialnej za ludobójstwo, a w najbardziej skrajnych przypadkach uczestniczyły w wykonywaniu makabrycznych rozkazów. Jaskrawy tego przykład stanowi historia nadzorczyń w niemieckich obozach koncentracyjnych.
SS-Aufseherinnen, podobnie jak wiele innych żeńskich profesji podczas II wojny światowej, spotkała się już z szerokim zainteresowaniem zachodniej historiografii – przede wszystkim niemieckiej. Autorki i autorzy rozmaitych publikacji kilka dekad temu dostrzegli ciężar współudziału kobiet w zbrodniczej ideologii III Rzeszy. Podjęli oni nie tylko próbę ich omówienia, ale również odnalezienia odpowiedzi na pytania związane z motywami, dla których nierzadko bardzo młode kobiety fascynowały się narodowym socjalizmem i wstępowały w szeregi nadzorczyń obozowych.
Mimo upływu 80 lat od zakończenia II wojny światowej i postępu badań z zakresu herstorii trudno stwierdzić, że temat aufzejerek trwale zagościł w rodzimej literaturze, a przy tym uzyskał obiektywne kształty w zbiorowej świadomości osób zajmujących się lub interesujących historią. Wynikało to najpewniej z charakteru tej formacji, której szeregi zasiliły przede wszystkim Niemki i Austriaczki (czasem również Holenderki, rzadziej – Ślązaczki), a ciężar badaczy skupiał się przede wszystkim na wciąż żyjących więźniarkach, ofiarach przemocy personelu obozowego (co łatwo zresztą zrozumieć). Nie mniejszy wpływ na brak zainteresowania tematem nadzorczyń miało również przekonanie, że wojna to „męska rzecz”, a kobiety – jeśli już – stanowiły margines realizatorów popełnionych wtedy zbrodni.
Nie znaczy to jednak, że zagadnienie nadzorczyń to temat w Polsce całkowicie nieznany. Aufzejerki pojawiały się czy to w większych opracowaniach, czy to w osobnych artykułach, z których najważniejsze czytelnik odnajdzie w bibliografii do niniejszej książki oraz przypisach. Warto zauważyć, że tematyka nadzorczyń stała się przedmiotem popularyzacji. Na szczególną uwagę w tym aspekcie zasługuje strona internetowa ssaufseherin.blogspot.com prowadzona przez Joannę Czopowicz, która życzliwie objęła moją książkę swoją rekomendacją. W swoich artykułach, których opublikowała już ponad 500 [sic!], autorka omówiła wiele aspektów związanych z funkcjonowaniem formacji nadzorczyń i – co chyba najważniejsze – merytorycznie zwalcza wszelkie sensacyjne uproszczenia, które niestety towarzyszą temu zagadnieniu. Pisane atrakcyjnym i przystępnym językiem teksty i wzbogacone o imponujący materiał ikonograficzny składają się na rewelacyjną platformę popularyzowania wiedzy na temat aufzejerek, a przy tym – co najistotniejsze – zachowują wysoką wartość merytoryczną. Nie mniej interesującymi pozycjami, które w umiejętny sposób i przy wykorzystaniu popularnonaukowego języka przybliżają historię nadzorczyń, są m.in. Złe. Kobiety w służbie III Rzeszy Marka Łuszczyny oraz Nasza pani z Ravensbrück. Historia Johanny Langefeld autorstwa Marty Grzywacz.
Ważnym krokiem na polskim gruncie pozostaje również uczynienie tematyki nadzorczyń przedmiotem pracy doktorskiej. Planowana publikacja tego opracowania, autorstwa dr Sylwii Wysińskej, pracownicy Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, z całą pewnością okaże się ważną cezurą w polskich badaniach na temat formacji aufzejerek i realnie wpłynie na poziom naszej wiedzy o roli niemieckich nadzorczyń.
Niestety obok wymienionych prac na polskim rynku wydawniczym znaleźć można sporo popularnej literatury poświęconej nadzorczyniom, która niewiele ma wspólnego z rzeczywistym warsztatem historyka, co nieuchronnie prowadzi do uproszczeń i zakłamań. Autorzy opracowań przeznaczonych dla szerokich kręgów odbiorców zazwyczaj nie dość się skupiają na weryfikacji prezentowanych historii i przez to dopuszczają się wielu błędów: od przeinaczania nazwisk i braku konsekwencji po mylenie faktów i szkodliwe uproszczenia. Rzadko kiedy podejmują również refleksję na temat ludzkiej natury nadzorczyń. Wielu ulega zapewne powielanemu przez lata uproszczonemu wizerunkowi SS-Aufseherinen jako jednorodnej grupy złożonej ze zdemoralizowanych sadystek. Tyle że kobiety, które służyły w szeregach tej formacji, nie urodziły się tytułowymi „sukami, wiedźmami i bestiami”. Stały się nimi, ponieważ przyszło im żyć i pracować w konkretnych okolicznościach historycznych, w zbrodniczym ustroju i w warunkach urągających ludzkiej godności. Świadomość kontekstu podejmowanych przez nie wyborów jest konieczna dla zrozumienia ich losu. Są to jednak kwestie złożone i pewnie także z tego względu pomijane w książkach obliczonych na komercyjny sukces.
Nie bez znaczenia jest również postawa moralna niektórych autorów. Dla każdego, kto choćby dotyka problemu obozów, najłatwiejszym, może wręcz naturalnym wyborem jest skupienie się na drastycznych szczegółach i okrucieństwie. Przy podejmowaniu tej tematyki nie sposób – co warto podkreślić – całkowicie się ustrzec przed epatowaniem przemocą. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się ono główną motywacją do opowiadania historii nazistowskich obozów koncentracyjnych i jej instrumentalnego wykorzystywania wyłącznie jako źródła sensacji. A taką tendencję daje się w ostatnich latach zauważyć w polskiej przestrzeni medialnej. Całkiem niedawno spotkaliśmy się z jej wyjątkowo obsceniczną odsłoną – promowaniem książki poprzez bezpośrednie upodabnianie się do zbrodniarza wojennego. Zdjęcie autora jawnie nawiązujące do archiwalnej fotografii jednego z komendantów KL Plaszow wzbudziło szeroki odzew, głównie – co pocieszające – niepokój i oburzenie. Lektura zaś potwierdziła tylko, że po takiej zapowiedzi trudno się spodziewać wartościowej treści.
Pisanie o obozach koncentracyjnych nie jest w tej sytuacji zadaniem łatwym. A zajmowanie się biografiami nadzorczyń jest tym trudniejsze, że mamy do dyspozycji ograniczoną liczbę źródeł, do tego dość podobnych w formie, bo składających się głównie z relacji byłych więźniów. Ci zaś skupiali się, z oczywistych względów, przede wszystkim na aktach przemocy, której byli świadkami lub ofiarami, a ta mimo niewyobrażalnej skali i rozmaitości przejawów sprowadzała się przecież do jednego tylko zjawiska. Opowiadanie o nadzorczyniach wymaga zatem zarysowania tła konkretnych wydarzeń historycznych. Nierzadko też trzeba się uciekać do mniej lub bardziej prawdopodobnych hipotez lub wprost przyznawać, że na niektóre pytania po prostu nie znamy odpowiedzi. Rodzi to, rzecz jasna, ryzyko błędu – błędy jednak rodzą niekiedy prawdę, a na pewno mogą nas pobudzać do jej poznania. Takie poszukiwania wymagają jednak dozy ostrożności. I z tego obowiązku nie zwalniam również Czytelnika niniejszej książki.
Mimo rozmaitych przeciwności i wyzwań mam szczerą nadzieję, że książka, którą oddaję w ręce Czytelników, okaże się wartościowa, a przede wszystkim obiektywna. Aby się do tego celu przybliżyć, biografie sześciu wybranych nadzorczyń, stanowiące trzon mojej opowieści, poprzedziłem syntetyczną charakterystyką zjawisk, które pozwalają zrozumieć, w jakich warunkach powstała i jak działała formacja SS-Aufseherinnen. Oczywistym punktem wyjścia do narracji na ich temat była rola, jaką przewidziała dla kobiet III Rzesza i jaką one same odegrały później w budowaniu i utrzymywaniu zbrodniczego systemu. Nie każda Niemka, co oczywiste, uległa fascynacji NSDAP i stojącym na jej czele Führerem, wiele obywatelek Rzeszy jawnie się sprzeciwiało systemowi. Dla najbardziej niepokornych naziści szybko znaleźli odpowiednie miejsce. Jeszcze przed wybuchem wojny z myślą o stłumieniu ich aktywności założyli kobiece obozy koncentracyjne, a do ich pilnowania wyznaczyli specjalny personel złożony z nadzorczyń. Z każdym miesiącem obozy rozbudowywano i usprawniano, tak że w warunkach wojennych były gotowe na przyjęcie więźniarek kilkudziesięciu narodowości. Wraz z reorganizacją obozów zmieniał się charakter służby w formacji SS-Aufseherinnen. Czytelnik pozna ją poprzez biografie sześciu wybranych nadzorczyń. Niejednokrotnie bardzo do siebie podobnych – innym razem zgoła różnych. Ufam, że każda z nich będzie okazją do refleksji.
Kobiety i kobiecość w III Rzeszy
Nauczycielki, pielęgniarki, telegrafistki, żony, nadzorczynie, matki, kontrolerki rasy, doradczynie, asystentki, protokolantki, przedszkolanki… Lista profesji kobiet zaangażowanych w bestialski system narodowego socjalizmu jest długa. Przez wiele lat ich udział w funkcjonowaniu III Rzeszy był jednak niemal całkowicie bagatelizowany. Przełom w postrzeganiu tej kwestii nastąpił dopiero pod koniec XX wieku. Wynikało to zarówno z długo utrzymującego się przekonania o „męskim” charakterze wojny, jak również ze wstydu, niechęci, wyparcia oraz spłycania, wręcz infantylizacji całego zagadnienia. Sprowadzano je do istnienia kilku „bestii”, co nadawało zjawisku incydentalny i – co chyba najbardziej istotne dla mas – sensacyjny charakter. Do takiego stanu rzeczy przyczyniła się również powszechna w dyskursie humanistycznym marginalizacja kobiet. Zazwyczaj myślimy o pomijaniu ich osiągnięć i pozytywnego wkładu w historię, milczy się tymczasem także o ich udziale w okrucieństwach, w tym dokonywanych podczas II wojny światowej. Jeśli już mówiono o Niemkach w ciągu długich powojennych dekad, to – jak wskazuje Wendy Lower – były one najczęściej przedstawiane jako: „ciche bohaterki, które muszą posprzątać bałagan po wstydliwej przeszłości, ofiary gwałcicieli z Armii Czerwonej albo flirciary zabawiające amerykańskich żołnierzy. Rodzące się nurty feministyczne podkreślały wiktymizację kobiet, a nie ich zbrodniczą działalność […]”1.Był to jednak mit, w dodatku tak silny, że nie zdołały go zburzyć ani relacje świadków, ani powojenne procesy, ani wreszcie książki czy filmy mające na celu dotarcie do jak najszerszego grona odbiorców.
Po zakończeniu I wojny światowej ancien régime legł w gruzach, a wraz z nim wypracowany i ugruntowany XIX-wieczny patriarchat. W części krajów kobiety zyskały prawa wyborcze, których nieustępliwie się domagały od kilkudziesięciu lat. Niemki (Polki, Austriaczki, Brytyjki i Litwinki) otrzymały je w 1918 roku, a pierwsza okazja do skorzystania z nich nadarzyła się już w styczniu 1919 roku. Na początku dwudziestolecia międzywojennego głosy niemieckich obywatelek zdobywały przede wszystkim partie katolickie i socjaldemokratyczne, np. Niemiecka Partia Centrum (Deutsche Zentrumspartei) lub Socjaldemokratyczna Partia Niemiecka (Sozialdemokratische Partei Deutschlands, SPD), co wynikało m.in. z działalności wpływowego Niemieckiego Stowarzyszenia Kobiet (Bund Deutscher Frauenvereine). W miastach przeważały sympatie komunistyczne, co było w dużej mierze zasługą Róży Luksemburg2. Pozostaje jednak faktem, że po wywalczeniu praw wyborczych ruch kobiecy poważnie się zdezorganizował. Niektóre kobiety zaczęły walczyć o prawa pracownicze, inne podnosiły kwestię prostytucji, a jeszcze inne – antykoncepcji i wolności seksualnej. Rozłamowi sprzyjało również to, że dla niemałej części kobiet, których dojrzewanie lub wczesna dorosłość przypadły na lata 30., feminizm i sufrażystki jawiły się jako niemodne zjawisko, z którym nie warto się identyfikować. Z tego powodu ruch kobiecy okazał się dość podatny na nowe prądy, a ich przedstawiciele potrafili trafić w czułe punkty wielu jego członkiń.
Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników (NationalsozialistischeDeutscheArbeiterpartei, NSDAP) nie była tym szczególnie zainteresowana – przynajmniej na samym początku. Nie przyjmowała kobiet w swoje szeregi, a już tym bardziej nie angażowała ich w działalność polityczną (taki stan rzeczy utrzymał się w zasadzie do końca II wojny światowej). Zresztą zebrania narodowych socjalistów miały wtedy wyjątkowo knajpiany charakter, a jedna z pierwszych wewnętrznych ustaw NSDAP, uchwalona w styczniu 1921 roku, całkowicie zakazywała obsadzania kobiet na stanowiskach kierowniczych w partii (od czego robiono później nieliczne wyjątki)3. Mimo to niektóre panie były na tyle zaintrygowane młodym i prężnym ruchem, że z własnej inicjatywy tworzyły rozmaite organizacje, takie jak m.in. założony w 1926 roku Związek Walczących Kobiet (Frauenkampfbund) czy Niemiecki Zakon Kobiecy (DeutscherFrauenorden), powołany do życia już w 1923 roku przez jedną z wielbicielek Hitlera, Elsbeth Zander4. Ten drugi pięć lat później został afiliowany do NSDAP jako czterotysięczna organizacja5, a w 1931 roku – rozwiązany i przemianowany na Narodowosocjalistyczną Ligę Kobiet (NS-Frauenschaft, NSF). Co więcej, od tego momentu NSF było główną organizacją kobiecą formalnie podlegającą NSDAP. Pomocą służyło partii również powstałe w październiku 1933 roku i formalnie od niej niezależne Niemieckie Stowarzyszenie Kobiet (Deutsches Frauenwerk, DFW). Wraz z dojściem Hitlera do władzy oficjalnie ograniczono zadania organizacji kobiecych do działalności gospodarczej i pielęgniarskiej, a tym samym skutecznie zablokowano Niemkom drogę do czynnego udziału w życiu politycznym kraju.
W hitlerowskiej narracji o kobietach od samego początku dominowało eksponowanie i pielęgnowanie tradycyjnych ról, jakie obywatelki Niemiec odgrywały – i miały odgrywać nadal – w niemieckim społeczeństwie. Pozytywnie wartościowano zatem opiekę nad domem, wspieranie mężczyzny w codziennym życiu oraz prokreację. Wszystkie te aspekty przedstawiano jednak w nowym, narodowosocjalistycznym ujęciu, które okazywało się atrakcyjne dla młodszego pokolenia. Rodzenie i wychowywanie dzieci przestawało być obowiązkiem, a stawało się walką. Führer podkreślał, że „także kobieta ma swoje pole bitwy; wraz z każdym dzieckiem, jakie wydaje na świat, stacza ona swoją bitwę dla dobra narodu”6. Każde dziecko było nowym żołnierzem w walce o przetrwanie Niemiec. Hitler wskazywał również, że kobiety (nazywał je przy tym bojowniczkami) stanowią jeden z filarów jego ruchu. Twierdził, że każda kobieta, która podaruje Rzeszy więcej niż pięcioro dzieci, będzie dla państwa cenniejsza od absolwentki uniwersytetu. Zdecydowanie odrzucano równouprawnienie, co tłumaczono tym, że nie wszystkie zawody nadają się dla kobiet. Dotyczyło to nie tylko profesji militarnych, ale również naukowych. Kariery kobiet na uczelniach bywały odgórnie, umyślnie i skutecznie utrudniane7.
Od pierwszych dni rządów NSDAP kobiety zwalniano ze stanowisk naukowych i kierowniczych. W 1935 roku liczba nauczycielek w szkołach średnich spadła o 15%, a rok później przestano przyjmować dziewczęta na wydziały odpowiedzialne za kształcenie kadr akademickich. Grono profesorek skurczyło się z 59 do 37, przy czym cała niemiecka kadra profesorska liczyła ponad 7 tysięcy akademików. Reżim wprowadził także numerus clausus dla studentek na niektórych kierunkach. W 1936 roku kobietom zabroniono wykonywania zawodów sędziego i prokuratora, rozpoczęto również zwalnianie asesorek8.
Alfred Rosenberg, jeden z głównych ideologów NSDAP, głosił, że „tylko mężczyzna może być i pozostać sędzią, żołnierzem i przywódcą kraju”9. W pierwszej kolejności kobietom odebrano więc prawo głosu, a w 1934 roku Hitler przekonywał nawet, że „wyzwoli kobiety od wyzwolenia kobiet”, przedstawiając emancypację jako żydowski wymysł10. Inni naziści dodawali, że odsuwają kobiety od polityki nie dlatego, że ich nie doceniają, lecz dlatego, że chcą je uchronić przed zgnilizną demokracji11. Życie kobiet, mimo pewnych ukłonów w ich stronę, miało być w pełni podporządkowane mężczyznom i sprowadzać się do dobrze znanych w niemieckim społeczeństwie słów: Kinder, Küche, Kirche(„dzieci, kuchnia, kościół”), które powtarzano jak mantrę. Dla pewnych kobiet – przerażonych wizją braku męża – jawiło się to jako całkiem obiecująca perspektywa na przyszłość12.
Jeśli chodzi o Kinder, czyli prokreację i zarazem dostarczanie Rzeszy nowych żołnierzy, to trzeba przyznać, że biurokraci przyglądali się temu zagadnieniu bacznie. Nie tylko zachęcano do posiadania licznego potomstwa, lecz także oceniano jego jakość. Chodziło bowiem o płodzenie czystych rasowo Aryjczyków, wolnych od wszelkich defektów. Dzieci chore czy jakkolwiek niepełnosprawne postrzegano w kategorii obciążenia dla państwa. Oczywiście, urzędnicy nie byli w stanie dotrzeć do każdej kobiety i na każdy poród, ale przychodziła im z pomocą swoista „kultura donosów”, która osiągnęła w Rzeszy wyjątkowo pokaźne rozmiary. Denuncjowali nie tylko przepełnieni poczuciem misji sąsiedzi. Robiły to przede wszystkim położne i pielęgniarki, ponieważ za każde uzasadnione zgłoszenie otrzymywały gratyfikację finansową. Donosy dotyczyły zresztą nie tylko nowo narodzonych dzieci, lecz także samego faktu, że kobieta postrzegana jako nieodpowiednia spodziewa się potomstwa. Państwo, jeśli tylko było w stanie, działało prewencyjnie. Aby uniknąć niepożądanych porodów, wszystkie kobiety uznawane za bezwartościowe (alkoholiczki, prostytutki, chore na depresję) lub nieodpowiednie rasowo (Żydówki, Sinti i Romki) zmuszano do sterylizacji. Dotyczyło to zresztą również mężczyzn. Szacuje się, że ponad 400 tysiącom osób odebrano w ten sposób szansę na posiadanie potomstwa. W wyniku nieumiejętnie wykonanych operacji lub w następstwie towarzyszących im powikłań zmarło kilka tysięcy „pacjentów”13. Warto jednak zauważyć, że kiedy kobieta spełniająca kryteria rasowe spodziewała się dziecka, państwo dokładało niemałych starań, aby ciąża przebiegała bez zakłóceń. Przyszłej matce oferowano daleko idącą pomoc i to nawet wtedy (a może szczególnie wtedy), gdy dziecko nie miało ojca. Tym sposobem państwo wpływało na malucha już od pierwszych tygodni jego życia za pośrednictwem matki, którą indoktrynowano w zamian za opiekę i dach nad głową. Dzieci kilku- lub kilkunastoletnie również zaprzątały uwagę NSDAP. Jak relacjonował Gregor Ziemer, autor wstrząsającego reportażu Jak wychować nazistę?14:
– Kiedy partia nazistowska zaczyna się interesować niemieckim dzieckiem? – spytałem wysoko postawionego urzędnika w imponującym biurze Baldura von Schiracha, dowódcy Młodzieży Rzeszy, przy Kronprinzen Ufer 10 w Berlinie.
– Zanim zostanie poczęte – padła szybka odpowiedź15.
Aby wychować nowy typ obywatela, należało koniecznie wyrwać dzieci spod kurateli rodziców. Dla najmłodszych tworzono zatem (co się zresztą wpisywało w ówczesne trendy) specjalne organizacje, mające na celu zrzeszenie młodych Niemców oraz wpojenie im podstawowych zasad narodowego socjalizmu, ze szczególnym uwzględnieniem hierarchii, posłuszeństwa oraz idei wodzostwa uosabianej przez Adolfa Hitlera. Członkostwo w takiej organizacji było atrakcyjne zwłaszcza dla dziewcząt, przede wszystkim tych, które pochodziły z mniejszych miejscowości. Dostanie się do grupy spojonej tą samą ideą, wiarą oraz systemem wartości mogło nie tylko zagwarantować członkiniom organizacji szacunek, lecz także otworzyć im drzwi do awansu społecznego. Było to zauważalne i w szeregach założonego w 1930 roku Związku Dziewcząt Niemieckich (Bund DeutscherMädel, BDM) – żeńskim odpowiedniku Hitlerjugend16 – i kilka lat później pośród nadzorczyń pracujących za drutami obozów koncentracyjnych.
Na czele Związku Niemieckich Dziewcząt w latach 1937–1945 stała bardzo dobrze wykształcona i stosunkowo młoda dr Jutta Rüdiger, która wyróżniała się na tle innych liderek i wykraczała poza ramy światopoglądu właściwego dla zwolenników NSDAP. Nie da się bowiem ukryć, że Rüdiger, która ukończyła studia, podważała tradycyjny podział ról według płci lansowany przez hitlerowską propagandę. Sama zainteresowana nie miała zresztą zamiaru kwestionować tych poglądów, a swoje wyedukowanie postrzegała zapewne jako atut, nie zaś przeszkodę w służbie zbrodniczej ideologii. Jeszcze przed uzyskaniem dyplomu została członkinią Narodowosocjalistycznego Związku Studentów (Nationalsozialistischer Deutscher Studentenbund, NSDSB), a później zaangażowała się w działalność BDM, gdzie błyskawicznie wspięła się na sam szczyt hierarchii, a także otrzymała tytuł Referentki Rzeszy (Reichsreferentin)17.
W ramach przynależności do związku młode Niemki, których dewiza brzmiała: Sei wahr, sei klar, sei deutsch („Bądź prawdziwa, bądź przejrzysta, bądź niemiecka”), uczyły się pracy na roli i prowadzenia gospodarstwa rolnego, wyjeżdżały na letnie obozy oraz zapoznawały się z elementami wojskowej musztry. Pozwalano im również zgłębiać arkana nazistowskich ceremonii, co otworzyło przed nimi możliwość uczestnictwa w rozmaitych uroczystościach państwowych. Od 1936 roku do BDM musiały należeć wszystkie niemieckie dziewczęta w wieku od 10 do 18 lat. Były wśród nich niektóre przyszłe nadzorczynie. Szacuje się, że w przededniu wojny organizacja skupiała 4 miliony dziewcząt18.
W wychowaniu chłopców i dziewczynek niemałą rolę odgrywała również zindoktrynowana przez nazistowski system szkoła, w której pod płaszczykiem normalnej nauki przemycano podstawowe wartości narodowego socjalizmu. Klasycznym przykładem szkolnej propagandy jest jedno z zadań matematycznych zamieszczonych w podręczniku z 1935 roku:
Według ostrożnych szacunków w Niemczech żyje 300 tysięcy osób chorych psychicznie, chorych na padaczkę, objętych opieką państwa. Ile kosztuje rocznie utrzymanie tych pacjentów przy dziennej stawce cztery marki za osobę? Ilu bezzwrotnych pożyczek małżeńskich w wysokości tysiąca marek można byłoby rocznie udzielić za tę kwotę?19.
Po rozwiązaniu kilkudziesięciu tego typu zadań przyszłym dorosłym zaangażowanym w służbę reżimowi, w tym aufzejerkom oddelegowanym do nadzoru nad „elementem gorszym”, z pewnością dużo łatwiej było zadawać cierpienie lub odbierać życie przedstawicielom dehumanizowanych grup.
Narodowy socjalizm narzucał kobietom także określony wygląd zewnętrzny. Namawiano je do zdrowej diety i ćwiczeń fizycznych, a zdecydowanie potępiano korzystanie z kosmetyków, które – jeśli zważyć na istnienie kosmetycznego imperium Heleny Rubinstein20 – bez większych przeszkód można było przedstawić jako kolejny złowrogi żydowski wymysł. Pomalowana, prowokacyjnie ubrana kobieta od razu narażała się na podejrzenia o trudnienie się prostytucją, którą w przestrzeni publicznej oficjalnie gardzono. Z krytyką spotykały się nawet panie palące papierosy. W Erfurcie miejscowy szef policji nakazał zatrzymywanie palaczek i instruowanie ich, jak powinna zachowywać się prawdziwa Niemka i matka21. Podobne działania uzasadniała (przynajmniej w teorii) troska o zdrowie kobiet oraz ich płodność. Minister propagandy Joseph Goebbels mawiał, że: „Zadaniem kobiety jest być piękną i wydawać dzieci na świat; nie ma w tym twierdzeniu nic prymitywnego ani anachronicznego – jak by się komuś mogło wydawać. Samica ptaka wdzięczy się przed swoim partnerem i dla niego wysiaduje jaja”22. Jego żona, Magda Goebbels, patronowała Niemieckiemu Instytutowi Mody, który (znów przynajmniej teoretycznie) miał pogodzić ideologię z kobiecością. Na marginesie warto zaznaczyć, że apologeci prostoty i moralności bardzo często odbiegali swoim zachowaniem od głoszonych poglądów. Cytowany wcześniej Goebbels był regularnym bywalcem kin oraz teatrów. Nie ograniczał się jedynie do podziwiania wyzywających kobiet, ale również wikłał się w liczne romanse, zmuszając tym samym do interwencji samego Führera23. W III Rzeszy zresztą panowało zakłamanie – choć oficjalnie mówiono, że najlepsza jest naturalność, szczególnie gdy wyraża się w błękitnych oczach, blond włosach i szerokich biodrach zdolnych wydać na świat jak najwięcej Niemców.
Za tworzeniem profilu idealnej narodowosocjalistycznej kobiety stali jednak nie tylko mężczyźni – wspierały ich w tym przedstawicielki płci pięknej. Teoretycznie najważniejszą spośród nich była Gertrud Scholtz-Klink, przewodnicząca Narodowosocjalistycznego Związku Kobiet (to właśnie ona zastąpiła na tym stanowisku wspomnianą wcześniej Elsbeth Zander). Nazywano ją nawet „Führerem w spódnicy” i hipotetycznie zakres jej możliwości był całkiem spory. Najpierw odpowiadała za konsolidację żeńskich ugrupowań, a w 1933 roku mianowano ją referentką do spraw organizacji kobiecych w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Pozwoliło jej to na likwidację stowarzyszeń, które nie wyrażały chęci do współpracy. Zwieńczeniem jej kariery był 24 lutego 1934 roku, kiedy to została Przywódczynią Kobiet Rzeszy (Reichsfrauenführerin) w Narodowosocjalistycznym Związku Kobiet, dzięki czemu skupiła w swoich rękach pełnię władzy nad organizacjami kobiecymi (nad którymi ogólny nadzór sprawowało oczywiście NSDAP). Była to jednak fasada, za którą kryła się absolutna uległość Reichsfrauenführerin i jej pełna zgoda na męską supremację. Przez kolejne lata trwania narodowego socjalizmu Scholtz-Klink pełniła funkcje jedynie reprezentacyjne (choć nie można jej odmówić, że próbowała umacniać swoją władzę, jednakże zawsze ponosiła porażkę w starciu z mężczyznami). Swoim poglądom pozostała wierna do śmierci, która nastąpiła w 1999 roku24.
Kolejną kobietą zasługującą na szczególną uwagę w omawianym kontekście jest Johanna Haarer, autorka książek popularnych w III Rzeszy. Ta urodzona w Bodenbach (dzisiaj miejscowość Podmokly w Czechach) lekarka upowszechniała ideologię nazistowską wśród kobiet poprzez wydawanie dokładnie opracowanych poradników. Jeden z nich, zatytułowany Die deutsche Mutter und ihr erstes Kind („Niemiecka matka i jej pierwsze dziecko”, 1934) okazał się zresztą prawdziwym bestsellerem, który do końca wojny sprzedał się w nakładzie 690 tysięcy egzemplarzy. Książce nie można odmówić zalet – zawiera różnego rodzaju wskazówki z zakresu biologii oraz ryciny przedstawiające ciążę i objaśniające budowę kobiecego ciała. Zalecenia wychowawcze są jednak bardzo szorstkie, wręcz żołnierskie. Matkom nakazuje się zachowywać dystans względem dzieci, traktować je jak dorosłych, zrezygnować z infantylności i nadmiernej wyrozumiałości. W życiu młodego Niemca miało być jak najmniej miejsca na uczucia, a jak najwięcej – na posłuszeństwo i wykonywanie poleceń25. Spośród innych pozycji autorstwa Haarer warto wymienić m.in.: Mutterschaft und Familienpflege im neuen Reich („Macierzyństwo i opieka nad rodziną w Nowej Rzeszy”,1937), Unsere kleinen Kinder („Nasze małe dzieci”, 1936) oraz Mutter, erzähl’ von Adolf Hitler! („Mamo, opowiedz nam o Adolfie Hitlerze!”, 1939). Koniec wojny nie oznaczał kresu kariery pierwszego kobiecego pióra narodowego socjalizmu. Haarer dalej prowadziła działalność wychowawczą, a niektóre z jej przedwojennych książek – w tym Die deutsche Mutter… – były z powodzeniem wznawiane w kolejnych latach. Zmarła 30 kwietnia 1988 roku w Monachium26.
Kobiet, które przyczyniły się do ugruntowania nazizmu, było rzecz jasna dużo więcej. Nie wolno zapominać o reżyserce Leni Riefenstahl27, lotniczce Hannie Reitsch28, aktorce Emmie Göring29 oraz Magdzie Goebbels, której historia i zauroczenie Hitlerem przypomina o istnieniu zagorzałych fanek wodza III Rzeszy.
Adolf Hitler poznał Magdę Goebbels, a w zasadzie Magdę Quandt, późnym latem 1931 roku. Niemal od razu nawiązali zażyłą relację, która urwała się 19 grudnia 1931 roku, kiedy to Magda poślubiła Josepha Goebbelsa. Hitler raczej z tego powodu nie rozpaczał – po pierwsze, wciąż był pogrążony w żałobie po budzącej wiele kontrowersji samobójczej śmierci swojej siostrzenicy Geli Raubal (z którą miało go łączyć coś więcej niż pokrewieństwo)30, po drugie, dość szybko znalazł pocieszenie w ramionach modelki Evy Braun31. Magdzie Goebbels daleko jednak było do absolutnego podporządkowania swoich myśli i uczuć mężowi, a w życiu osobistym pozostawiła bardzo dużo miejsca dla przywódcy NSDAP. Najlepiej świadczy o tym fakt, że każde z sześciorga jej dzieci z Goebbelsem otrzymało imię zaczynające się na literę „H” (Helga, Hildegard, Helmut, Holdine, Hedwig i Heidrun), co było oczywistym nawiązaniem do nazwiska Führera. Wszystkie dzieci zostały otrute przez rodziców 1 maja 1945 roku, na chwilę przed ich własnym samobójstwem. Przeżył jedynie Harald Quandt, syn Magdy z pierwszego małżeństwa, który we wrześniu 1944 roku dostał się do niewoli brytyjskiej i został z niej zwolniony dopiero w 1947 roku32.
Żona ministra propagandy nie była jedyną kobietą otwarcie zafascynowaną Hitlerem. Energiczny mówca, którego z każdym tygodniem słuchało coraz więcej osób, w zasadzie od samego początku swojej działalności wywierał duże wrażenie na Niemkach. Początkowo jednak niewiele z nich mogło się osobiście przekonać o jego talencie oratorskim – bawarskie knajpy gościły w swoich zadymionych wnętrzach wyłącznie mężczyzn. Po opuszczeniu barów opowiadali swoim matkom, żonom i córkom o człowieku, który obiecywał powrót Wielkiej Rzeszy i poskromienie wszystkich jej wrogów – zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Relacje ojców, mężów i braci odnosiły niebywały wręcz skutek, a kobiety masowo chodziły do urn, by głosować na NSDAP (niewykluczone, że mężczyźni wywierali na nie presję). Warto zauważyć, że udział kobiet uprawnionych do głosowania był w Republice Weimarskiej niezwykle wysoki (ale zawsze mniejszy niż mężczyzn). W 1919 roku aż 83% kobiet wzięło udział w wyborach. W kolejnych latach wynik ten spadł poniżej 80%, by następnie osiągnąć 82% w 1930 roku, 84% w 1932 i aż 88,7% w 1933. Gdy w 1932 roku rozpisano ponowne wybory, do urn poszło tylko 80,6% kobiet – wtedy też NSDAP osiągnęła dużo gorszy wynik niż w pierwszym głosowaniu (skutecznie jednak poprawiła go już rok później)33. Niska frekwencja kobiet nie była decydująca, ale zauważalna i odczuwalna.
Jak zatem przedstawiała się ona pod względem procentowym? Przypomnijmy, że w 1928 roku naziści otrzymali w wyborach zaledwie 2,6% (810 127) głosów. Do urn poszło 75,5% kobiet (najmniej w całej historii Republiki Weimarskiej). Już dwa lata później wynik, jaki osiągnęło ugrupowanie Hitlera, zaskoczył każdego – było to 18,3% (6 379 672) głosów przy 82% frekwencji kobiet. Kolejne wybory, w lipcu 1932 roku, dały NSDAP 13 745 781 głosów, czyli 37,3%! W listopadzie głosowano ponownie, a poparcie dla NSDAP spadło do 33,1% (11 737 100) głosów. Ostatnie wybory, z marca 1933 roku, pozwoliły nazistom zebrać najwięcej, bo 17 277 180 głosów, czyli blisko 44%. Wtedy po raz pierwszy doszło do sytuacji, w której odsetek głosujących na NSDAP kobiet w niektórych okręgach znacząco przewyższył odsetek głosujących tak samo mężczyzn, m.in. w Bremie, Magdeburgu, Ansbach i Dinkelsbühl, choć zdarzały się też spadki34. Jeśli przyjmiemy, że w 1933 roku do urn udało się blisko 90% kobiet, to co druga z nich oddała głos na partię Adolfa Hitlera35.
Iloma obdarzyłyby samego przywódcę partii, możemy się jedynie domyślać, ponieważ godność kanclerza Hitler otrzymał w wyniku nominacji, a nie demokratycznych wyborów bezpośrednich. Niejednokrotnie można się spotkać z błędną opinią (i zarazem szkodliwym uproszczeniem), że Niemcy sami sobie wybrali Hitlera, tymczasem został on kanclerzem, ponieważ tak zdecydował prezydent Paul von Hindenburg36, korzystając ze swoich prerogatyw. Hindenburg postanowił powierzyć misję sformowania rządu Hitlerowi głównie z uwagi na nieudolność jego poprzedników. Michael Burleigh celnie zauważył, że: „Objęcie urzędu kanclerskiego zawdzięczał Hitler własnym talentom politycznym, poważnym błędom i zaniedbaniom poprzedników, wreszcie prezydentowi, który podjął tę fatalną w skutkach decyzję”37.
Gdybyśmy jednak faktycznie mieli analizować gotowość głosowania na Hitlera, to moglibyśmy spojrzeć na wyniki wyborów prezydenckich w 1932 roku, w których przyszły Führer startował. W pierwszej turze blisko połowa Niemców (18 651 497 osób, czyli 49,6%) oddała swój głos na urzędującego prezydenta – Paula von Hindenburga. Kandydat NSDAP uzyskał wtedy nieco ponad 30,2% głosów (11 339 446). Za nimi plasowali się: Ernst Thälmann (13,2%) z Komunistycznej Partii Niemiec, Theodor Duesterberg (6,8%) z Niemieckiej Narodowej Partii Ludowej oraz bezpartyjny Gustav Adolf Winter (0,3%). Druga tura wyborów przyniosła zwycięstwo feldmarszałkowi – Hindenburg uzyskał poparcie 19 359 983 wyborców (53,1%), Hitler – 13 418 517 (36,7%), a Thälmann – 3 706 759 (10,1%). Mimo wszystko tego wyniku Hitlera nie należy rozpatrywać w kategoriach porażki. Po pierwsze, zdobył ponad 2 miliony dodatkowych głosów, a po drugie, przegrana z narodowym bohaterem, jakim był jednoczący niemal wszystkie opcje polityczne Paul von Hindenburg, nie stanowiła powodu do ujmy. Hitler i Goebbels byli jednak naprawdę zaskoczeni tym, że przywódca NSDAP nie okazał się najważniejszym politykiem dla Niemców i Niemek. Potęga nazistów tkwiła w ich partii i na jej rozwoju postanowili się skupić38.
Pozostaje jednak faktem, że istna rzesza (nomen omen) fanek Hitlera rozrosła się do horrendalnych rozmiarów po uzyskaniu przez niego wysokiego poparcia w wyborach w 1932 roku i objęciu funkcji kanclerza (przypomnijmy, że frekwencja pań w ostatnich wyborach w 1933 roku zbliżyła się do 89%). Kobiety fascynowały się zapewne nie tyle poglądami Führera, ile nim samym jako człowiekiem, który osiągnął prawdziwy sukces. Zdarzało się, że płaciły szatniarzowi po marce za możliwość powąchania bukietu wręczonego Hitlerowi podczas spotkania z potentatami z Zagłębia Ruhry w Klubie Przemysłowców w Düsseldorfie w styczniu 1932 roku39. Był to jeden z ważniejszych momentów w karierze politycznej Hitlera – to właśnie wtedy miał on sobie zaskarbić przychylność części największych graczy niemieckiego przemysłu40. Oczywiście jeszcze przed sukcesem wyborczym Hitler obracał się w różnych kobiecych kręgach i – trzeba to sprawiedliwie przyznać – brylował w nich po mistrzowsku. Przyszły dyktator potrafił się zachowywać niezwykle szarmancko. Wszystkie kobiety na powitanie niemal zawsze całował w rękę, swojemu głosowi nadawał odpowiednią miękkość, a niemczyzna, którą w takich chwilach operował, daleka była od tej znanej z jego przemówień partyjnych i wieców41. Urokowi Hitlera powszechnie ulegały kobiety z kręgów arystokratycznych, co było dla niego nobilitujące choćby dlatego, że należała do nich m.in. synowa Richarda Wagnera – Winifred Wagner. Kompozytorka poznała przyszłego Führera już w 1922 roku. Przyjaźń, którą go darzyła, bardzo szybko zmieniła się w fanatyczne oddanie narodowemu socjalizmowi. Zmarła w 1980 roku, nigdy nie wyrzekła się swoich sympatii, a po zakończeniu wojny wyprawiała uroczyste przyjęcia z okazji urodzin Hitlera42.
Za Hitlerem szalały nie tylko Niemki, lecz także kobiety innych narodowości. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje Unity Valkyrie Mitford, urodzona w 1914 roku w Londynie. Ta Angielka pochodząca z arystokratycznej rodziny była prawdziwą germanofilką, która ceniła sobie zarówno niemiecką kulturę, jak i rodzący się w Niemczech nacjonalizm. W 1931 roku poznała Hitlera i błyskawicznie zaczęła go darzyć uwielbieniem. W pewnym momencie Unity przeprowadziła się do Rzeszy i podjęła działalność na rzecz zbliżenia angielsko-niemieckiego. Hitler nie odżegnywał się od znajomości z tą – skądinąd bardzo ładną – kobietą. Do żadnego sojuszu jednak nie doszło, ponieważ postawa Unity (szczególnie gdy zaczęła głosić antysemickie tezy) była powszechnie krytykowana w Wielkiej Brytanii. W dniu, gdy Wielka Brytania wypowiedziała Niemcom wojnę, fanka Hitlera postanowiła odebrać sobie życie. Próba samobójcza zakończyła się fiaskiem – pocisk utkwił w mózgu, a z czasem doprowadził do zapalenia opon mózgowych. Mitford zmarła w 1948 roku43.
Sukces wyborczy Hitlera spowodował, że do kancelarii Rzeszy zaczęła napływać istna lawina listów, w których kobiety wyznawały miłość wodzowi, a nierzadko nawet proponowały mu małżeństwo. Choć spora część sprowadzała korespondencję do takich właśnie deklaracji, niektóre wprost poruszały kwestie ideologiczne, najczęściej chwaląc Hitlera za to, że przywrócił niemieckim kobietom „należyte” miejsce. Zdarzały się również listy proszące o wstawiennictwo w zwolnieniu kogoś z więzienia lub obozu koncentracyjnego. Przywódca III Rzeszy prawdopodobnie nigdy żadnego z nich nie przeczytał – dygnitarze odpowiedzialni za korespondencję jedynie przekazywali Hitlerowi informacje o co ciekawszych listach, a on sugerował charakter odpowiedzi. Korespondencyjne apogeum przypadło na rok 1938 – ostatnie „pokojowe” triumfy Hitlera spod znaku anszlusu Austrii i stopniowego rozmontowywania Czechosłowacji. Co interesujące, od rozpoczęcia II wojny światowej do kancelarii Rzeszy docierało tych listów coraz mniej44.
Równolegle warto zauważyć, że „tradycyjne” zamykanie roli kobiet w ramach Kinder, Küche, Kirchestało w jawnej sprzeczności z właściwym charakterem ich pracy w III Rzeszy. Wraz z industrializacją, wyjściem z kryzysu gospodarczego i położeniem nacisku na rozwój przemysłu ciężkiego kobiety na masową skalę były zatrudniane w fabrykach uzbrojenia. Wynikało to z jednej strony z większej liczby kobiet w społeczeństwie, z drugiej zaś z tego, iż płacono im prawie o jedną trzecią mniej niż mężczyznom. Na początku rządów Hitlera kobiety stanowiły 37% ogółu siły roboczej. W kolejnych latach odsetek ten co prawda nieco spadł (do 31% w 1937 roku), ale realna liczba zatrudnionych kobiet się zwiększała45. W 1939 roku aż 8 milionów kobiet pracowało w biurach i fabrykach. Richard Grunberger pisał, że:
w całym przemyśle stanowiły […] 23 procent personelu, ale w pewnych gałęziach, na przykład w przemyśle odzieżowym i tekstylnym – odpowiednio dwie trzecie i nieco ponad połowę. Nawet w zakładach metalowych co ósmy pracownik był kobietą. W dziedzinie dystrybucji towarów i produkcji żywnościowej kobiety okupowały dwie piąte stanowisk; tak samo było w biurach, gdzie jednak kobiety spełniały na ogół podrzędne funkcje. W handlu ich udział liczebny był podobny jak w rolnictwie: stanowiły blisko trzy piąte wszystkich zatrudnionych […]46.
Za tak znaczący udział kobiet w gospodarce odpowiadało samo państwo, które na początku 1938 roku wydało dekret wprowadzający obowiązkowy „rok służby” dla wszystkich niezamężnych kobiet poniżej 25 roku życia. Napływ pracownic był tak duży, że kobieca część Służby Pracy Rzeszy (Reichsarbeitsdienst) osiągnęła w 1944 roku liczbę 200 tysięcy członkiń. Wybuch wojny i kolejne lata jej trwania, a szczególnie niepowodzenia na frontach i konieczność ciągłego rozwoju przemysłu zbrojeniowego, dodatkowo zwiększyły zapotrzebowanie na pracę kobiet.
Ostatecznie narodowi socjaliści mieli kilka lub nawet kilkanaście długich lat na to, aby skutecznie zindoktrynować niemieckie kobiety. Pod pretekstem troski – odebrano im prawa. Pod pretekstem walki o dobro narodu – nauczono je przemocy i obojętności. Zapewniając obywatelkom względną opiekę i okazując specyficzny szacunek, III Rzesza wystawiła im wysoki rachunek, który te, nierzadko bardzo chętnie, spłacały w rządowej administracji i lebensbornach (ośrodkach, w których oficjalnie rodziło się dzieci, ale również wychowywano te wywiezione z terenów okupowanej Europy, co zostało po wojnie uznane za zbrodnię przeciwko ludzkości)47, na froncie i w obozach koncentracyjnych.
W 1939 roku w hitlerowskich Niemczech mieszkało 40 milionów kobiet. Spośród nich 13 milionów zaangażowało się w działalność rozmaitych organizacji narodowosocjalistycznych mających na celu przygotowanie przyszłych matek, żon i córek do służby totalitarnemu państwu. Otworem stała również możliwość zapisania się do NSDAP, co Niemki czyniły do końca wojny – wspierając tym samym reżim do ostatniego dnia jego istnienia48.
Sekretarki mordowały zza biurka. Radiotelegrafistki dbały o to, aby zbrodnia dokonywała się w odpowiednim tempie. Żony esesmanów pocieszały swoich mężów po przeprowadzonych egzekucjach. Matki starały się być dumne. Sąsiadki denuncjowały swoich żydowskich sąsiadów. Niektóre kobiety znajdowały się obok bestialskiej machiny, bezgłośnie pozwalając na planowanie, a następnie czynienie zła. Inne, jak Ingeburg Werlemann49 (maszynistka Adolfa Eichmanna i uczestniczka konferencji w Wannsee50) czy Christa Schroeder51 (sekretarka Adolfa Hitlera), znalazły się w epicentrum najpotworniejszej zbrodni, jaką zna świat. Były też takie, które do samego końca z reżimem walczyły, nierzadko płacąc za to najwyższą cenę, czego przykładem były m.in. Libertas Schulze-Boysen52, Sophie Scholl53 oraz Mildred Harnack, jedyna Amerykanka skazana na śmierć z bezpośredniego rozkazu Hitlera54. O tych kobietach również nie wolno zapominać, a wręcz trzeba o nich pamiętać w kontekście powszechnego popierania nazizmu przez Niemki.
A nadzorczynie? Choć zapamiętano je najlepiej spośród wszystkich kobiet biorących aktywny udział w polityce terroru – w rzeczywistości lokowały się one gdzieś pośrodku skali okrucieństwa. W oceanie zbrodni nie były ani najgorsze, ani – to na pewno – najłagodniejsze. W ich wcale niemałym gronie możemy odnaleźć nie tylko prawdziwe sadystki, które stosowały przemoc, naruszając wszelkie możliwe normy, lecz także jednostki wrażliwe, które nie chciały się zgodzić na nieprzerwanie radykalizującą politykę względem osadzonych. Choć członkinie personelu nadzorczyń łączyło bardzo wiele wspólnych cech, ambicji, planów i zachowań, to każdą biografię (jeśli tylko pozwala na to materiał źródłowy) należy rozpatrywać odrębnie, ze szczególnym uwzględnieniem indywidualnych motywacji tych kobiet i środowiska, w jakim przyszło im pracować.
Dalsza część w wersji pełnej
Kinder, Küche, Kirche!
1 W. Lower, Furie Hitlera. Niemki na froncie wschodnim, tłum. B. Gadomska, Wołowiec 2015, s. 24.
2 Róża Luksemburg (ur. 5 marca 1871 w Zamościu, zm. 15 stycznia 1919 w Berlinie) – urodzona w zasymilowanej polskiej rodzinie żydowskiej ekonomistka i działaczka lewicowa. Uczestniczka rewolucji 1905 roku, aresztowana i więziona przez władze carskie. Po wyjeździe do Niemiec zaangażowała się w tamtejszy ruch socjalistyczny. Członkini Związku Spartakusa, założycielka Komunistycznej Partii Niemiec i zwolenniczka zbrojnego powstania komunistycznego w Niemczech. Uprowadzona przez żołnierzy Freikorpsu (nacjonalistycznych oddziałów złożonych ze zdemobilizowanych żołnierzy), została zamordowana wraz ze swoim towarzyszem Karlem Liebknechtem. Więcej na temat tej postaci zob. W. Kostyrko, Róża Luksemburg. Domem moim jest cały świat, Warszawa 2024.
3 R. Grunberger, Historia społeczna III Rzeszy, tłum. W. Kalinowski, Kraków 2022, s. 303.
4 Elsbeth Zander (ur. 17 kwietnia 1888 w Halberstadt, zm. 1963 w Norymberdze) – zaangażowała się w ruch nacjonalistyczny w pierwszych miesiącach po zakończeniu I wojny światowej. Była m.in. członkinią Niemieckiej Nacjonalistycznej Ligi Ochrony i Obrony (Deutschvölkische Schutz- und Trutzbund) oraz Ligi Bismarcka. Do NSDAP wstąpiła 1 kwietnia 1926 roku i otrzymała numer 33 511. Zander niejednokrotnie popadała w spory kompetencyjne z przedstawicielami partii, co ostatecznie doprowadziło do jej odsunięcia od głównych struktur i marginalizacji.
5 P. Roland, Hitler moja miłość. Kobiety w służbie swastyki, tłum. M. Zacharzewski, Warszawa 2019, s. 34.
6 R. Grunberger, Historia społeczna…, dz. cyt.,s. 304.
7 Warto jednak zauważyć, że realnie kobiety i tak nie miały dostępu do wyższej edukacji. Umożliwiono im ją dopiero w 1900 roku, wykładowczynie stanowiły zaledwie 1% kadry, a studentki nie mogły brać udziału w życiu korporacji studenckich, zob. R. Grunberger, Historia społeczna…, dz. cyt., s. 302.
8 Tamże, s. 311–312.
9 G.L. Mosse, Nazi Culture. Intellectual, Cultural, and Social Life in the Third Reich, New York 1966, s. 40.
10 W. Lower, Furie Hitlera…, dz. cyt., s. 37.
11 R. Grunberger, Historia społeczna…, dz. cyt., s. 304.
12 Tamże, s. 301.
13 W. Lower, Furie Hitlera…, dz. cyt., s. 36.
14 Po raz pierwszy książka Education for Death została wydana w 1941 roku.
15 G. Ziemer, Jak wychować nazistę?, tłum. A. Kamińska, Kraków 2021, s. 47.
16 Więcej na temat BDM zob. A. Sobieszczyk, Związek Dziewcząt Niemieckich w systemie nazistowskiej indoktrynacji, [w:] „Studia nad Faszyzmem i Zbrodniami Hitlerowskimi”, t. XXVII, 2004, s. 331–355.
17 K. Jedynakiewicz-Mróz, W służbie młodzieży? Życie, działalność i poglądy polityczne dr Jutty Rudiger, [w:] „Przegląd Zachodni”, 2018, nr 2, s. 202–205.
18 A. Sobieszczyk, Związek Dziewcząt Niemieckich…, dz. cyt., s. 334.
19 A. Dorner, Mathematik im Dienste der nationalpolitischen Erziehung, Frankfurt am Main 1935, s. 42.
20 Helena (Chaja) Rubinstein (ur. 25 grudnia 1872 w Podgórzu pod Krakowem, zm. 1 kwietnia 1965 w Nowym Jorku) – urodzona w żydowskiej rodzinie założycielka przedsiębiorstwa kosmetycznego. Jedna z najbogatszych kobiet na świecie, kolekcjonerka i mecenaska sztuki.
21 R. Grunberger, Historia społeczna…, dz. cyt., s. 314.
22 Tamże, s. 303.
23 Głośny romans połączył ministra Josepha Goebbelsa z czeską aktorką Lídą Baarovą, zob. P. Longerich, Goebbels. Apostoł diabła, tłum. M. Kilis, Warszawa 2014, s. 405, 406, 414, 462, 503, 504, 507, 508, 540.
24 Zob. M. Łuszczyna, Złe. Kobiety w służbie III Rzeszy, Kraków 2023, s. 45–85 oraz P. Roland, Nazistki. Okrutne, wyrachowane, uległe, tłum. M. Sieduszewski, Warszawa 2016, s. 99–107.
25 J. Haarer, Die deutsche Mutter und ihr erstes Kind, Berlin 1941.
26 Zob. K. Rowold, Johanna Haarer and Frederic Truby King. When is a Babycare Manual an Instrument of National Socialism?, [w:] „German History”, vol. 31, 2013, is. 2, s. 181–203.
27 Leni Riefenstahl (ur. 22 sierpnia 1902 w Berlinie, zm. 8 września 2003 w Pöcking) – reżyserka, scenarzysta i producentka filmowa, a przede wszystkim twórczyni propagandowych materiałów afirmujących narodowy socjalizm i estetyzujących totalitarną władzę. Jej umiejętności były wysoko oceniane przez najwyższych dygnitarzy III Rzeszy, z którymi pozostawała w ścisłych relacjach. Riefenstahl odpowiadała m.in. za realizację materiałów ze zjazdu NSDAP w Norymberdze w 1934 roku, produkcję filmu Triumf woli (Triumph des Willens) oraz stworzenie kroniki z berlińskiej olimpiady w 1936 roku. Nigdy nie odpowiedziała za swoje zaangażowanie w ruch nazistowski, zmarła w Pöcking na terenie Górnej Bawarii w wieku 101 lat. Zob. J. Trimborn, Riefenstahl. Niemiecka kariera, tłum. A. Kowaluk, K. Kuszyk, Warszawa 2008 oraz S. Bach, Leni. Życie i twórczość Leni Riefenstahl, tłum. T. Grzegorzewska, G. Grzegorzewski, Wrocław 2008.
28 Hanna Reitsch (ur. 29 marca 1912 w Jeleniej Górze, zm. 24 sierpnia 1979 we Frankfurcie nad Menem) – niemiecka pilotka, rekordzistka sportów szybowcowych i honorowa kapitan lotnictwa wojskowego, którą jako jedną z dwóch kobiet (drugą była inna pilotka – Melitta Schenk Gräfin von Stauffenberg) odznaczono Krzyżem Żelaznym. Po wojnie nie straciła pasji do lotnictwa, zob. J. Gotowała, A. Przedpełski, 100 lotników stulecia, Warszawa 2003, s. 144–145.
29 Emma Göring (ur. 24 marca 1893 w Hamburgu, zm. 8 czerwca 1973 w Monachium) – niemiecka aktorka, żona Hermanna Göringa, a przez to nieformalna pierwsza dama III Rzeszy (Göring był drugą osobą w państwie po Hitlerze). Członkini Izby Teatralnej Rzeszy. W Niemczech cieszyła się dużą popularnością, nie była zbyt ambitna, za to otwarta i tolerancyjna – po ślubie z Göringiem nie rezygnowała ze swoich kontaktów z żydowskimi przyjaciółmi, co wyjątkowo irytowało Hitlera, lecz przyniosło Emmie korzyści po wojnie, gdy podczas procesu Żydzi zeznawali na jej korzyść. Po zakończeniu wojny nie udzielała się politycznie, zob. A.M. Sigmund, Kobiety nazistów, tłum. B. Lulińska, D. Luliński, Warszawa 2002, s. 45–70.
30 Geli Raubal (ur. 4 czerwca 1908 w Linzu, zm. 18 września 1931 w Monachium) – była córką przyrodniej siostry Hitlera, Angeli, i jej męża Leo Raubala (zm. 1910). Wraz z rozwojem swojej kariery Hitler nabył dom w Obersalzbergu (Berghof) i uczynił go jedną ze swych głównych siedzib. W sierpniu 1928 Angela przyjęła posadę jego gospodyni i zamieszkała tam ze swoją córką. Hitler wywierał coraz większy wpływ na Geli. Dziewczyna przeprowadziła się w końcu do jego apartamentu w Monachium przy Prinzregentenplatz 16, gdzie 18 września 1931 roku znaleziono ją martwą. Strzeliła sobie w serce pistoletem wuja. Oficjalnie stwierdzono samobójstwo, aczkolwiek wokół tej historii narosło wiele mitów i plotek mających na celu oczernienie Hitlera, który w tamtym czasie prowadził kampanię polityczną, zob. S.J. de Boer, Mity o Hitlerze, tłum. P. Kruszyński, Kraków 2023, s. 190–195.
31 Eva Braun (ur. 6 lutego 1912 w Monachium, zm. 30 kwietnia 1945 w Berlinie) – najlepiej znana partnerka Hitlera, która pod koniec życia została jego żoną. Eva poznała przyszłego Führera w 1931 roku w atelier fotograficznym Heinricha Hoffmanna. Była młoda i zgrabna, Hitler szybko się z nią związał, nie planując jednak formalizowania związku. Nastąpiło to dopiero na kilka dni przed ich wspólnym samobójstwem.
32 Harald Quandt (ur. 1 listopada 1921 w Charlottenburgu, zm. 22 września 1967 w Cuneo) – był synem Günthera Quandta i Magdy Rietschel (później Goebbels), którą Günther poślubił w 1921 roku. W 1929 roku para się rozwiodła, ale utrzymywała poprawne relacje (choć Goebbels wyraźnie nie znosił ojca swojego pasierba, co odbijało się na wzajemnych kontaktach). Podczas wojny Harald służył w Luftwaffe, walczył też pod Monte Cassino. Do niewoli dostał się w rejonie Bolonii – wyzwalanej nawiasem mówiąc przez żołnierzy 2. Korpusu Polskiego. Po wojnie Harald przejął imperium przemysłowe swojego ojca, stając się tym samym jednym z najbogatszych Niemców w RFN. Sporo informacji na temat historii rodu Quandtów można odnaleźć w: D. de Jong, Nazistowscy miliarderzy.Mroczna historia najbogatszych przemysłowych dynastii Niemiec, Katowice 2024.
33 Dane za: G. Bremme, Die politische Rolle der Frau in Deutschland, Göttingen 1956, s. 35–37.
34 H.L. Boak, “Our Last Hope”; Women’s Votes for Hitler: A Reappraisal, [w:] „German Studies Review” Vol. 12, 1989, No. 2, s. 297.
35 K. O’Lessker, Who Voted for Hitler? A New Look at the Class Basis of Nazism, [w:] „The American Journal of Sociology”, Vol. 74, 1968, No. 1, s. 64.
36 Paul von Hindenburg (ur. 2 października 1847 w Poznaniu, zm. 2 sierpnia 1934 w Neudeck) – feldmarszałek i polityk, uczestnik wojen prusko-austriackiej (1866) oraz prusko-francuskiej (1870–1871). Doświadczenie i umiejętności zaprowadziły go ostatecznie do Ministerstwa Wojny, w którym pracował w latach 1903–1911, po czym przeszedł w stan spoczynku. Wraz z wybuchem I wojny światowej z powrotem powołano go do czynnej służby, a 1 listopada awansował na feldmarszałka. Jako dowódca odnosił sukcesy w walkach na froncie wschodnim. 29 sierpnia 1916 roku zastąpił generała von Falkenhayna na stanowisku szefa Sztabu Generalnego. Po zakończeniu wojny tłumił wystąpienia rewolucyjne w Niemczech. To właśnie Hindenburgowi przypisuje się sformułowanie tezy o „ciosie w plecy” (Dolchstosslegende), tak chętnie wykorzystywanej później przez Hitlera. Dwukrotnie (w 1925 i 1932 roku) wybrany na prezydenta Republiki Weimarskiej. Dysponując możliwością powołania kanclerza, w 1933 roku powierzył Hitlerowi misję sformowania nowego rządu, by następnie wspierać jego decyzje.
37 M. Burleigh, Trzecia Rzesza. Nowa historia, tłum. G. Siwek, Kraków 2010, s. 163.
38 V. Ullrich, Hitler. Narodziny zła, dz. cyt., s. 384–395.
39 R. Grunberger, Historia społeczna, dz. cyt., s. 318.
40 W dawnej literaturze przedmiotu znaczenie tego spotkania było mocno przeceniane. W rzeczywistości przybyli na nie tylko niektórzy (choć ważni) potentaci przemysłowi. Mimo to Hitler mógł je odnotować na plus, zob. V. Ullrich, Hitler. Narodziny zła, dz. cyt., s. 380–381.
41 Tamże, s. 351.
42 Winifried Wagner (ur. 23 czerwca 1897 w Hastings, zm. 5 marca 1980 w Überlingen) – 22 września 1914 roku poślubiła syna Richarda Wagnera, Siegfrieda. Małżeństwo, choć nieudane, przyniosło aż czwórkę dzieci, a samej Winifried pozwoliło wejść na artystyczne salony Niemiec. Bardzo szybko się zafascynowała nazizmem, opowiadała się za nim już w trakcie puczu monachijskiego. W 1926 roku zasiliła szeregi NSDAP. Od 1930 roku organizowała Festiwal Wagnerowski w Bayreuth, na który przybywał sam Hitler – prywatnie wielki miłośnik oper Wagnera. Po raz ostatni Hitler i Winifried widzieli się 23 lipca 1940 roku. Trudno stwierdzić, czy plotki o ich romansie były prawdziwe.
43 S.J. de Boer, Mity o Hitlerze, dz. cyt., s. 186–187.
44 P. Roland, Hitler moja miłość, dz. cyt., s. 42–44.
45 R. Grunberger, Historia społeczna, dz. cyt., s. 306.
46 Tamże, s. 305.
47 Lebensborn („źródło życia”) – organizacja powołana w 1936 roku zgodnie z osobistym rozkazem Heinricha Himmlera, który został również ich prezesem. Oficjalnie każdy Lebensborn miał stworzyć odpowiednie warunki dla brzemiennych Niemek, w tym samotnych matek, aby zmniejszyć ilość dokonywanych w Niemczech aborcji. Funkcjonowanie lebensbornów było ściśle związane z nazistowską polityką demograficzną ukierunkowaną na osiągnięcie jak najwyższego wskaźnika narodzin. Szacuje się, że w Lebensbornach narodziło się ok. 6000 dzieci. Więcej na ten temat zob. R.Z. Hrabar, „Lebensborn”, czyli źródło życia, Katowice 1975.
48 W. Lower, Furie Hitlera, dz. cyt., s. 25.
49 Ingeburg Werlemann (ur. 28 kwietnia 1919 w Berlinie-Altglienicke, zm. 12 września 2010) – w 1934 roku została członkinią Związku Niemieckich Dziewcząt, później Niemieckiego Frontu Pracy, a we wrześniu 1938 roku wstąpiła do NSDAP. Na początku marca 1940 roku rozpoczęła pracę w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy, gdzie dość szybko została zatrudniona przez Adolfa Eichmanna na stanowisku sekretarki i stenografki, dzięki czemu miała okazję wziąć udział w słynnej konferencji. Po raz pierwszy została przesłuchana w 1962 roku, w momencie otrzymywania pytań zasłaniała się jednak niewiedzą. Nigdy nie została pociągnięta do odpowiedzialności, co było oczywistym efektem braku świadomości roli kobiet w systemie nazistowskim, zob. M. Gryglewski, Eichmanns Sekretärin 15 Männer besprachen auf der Wannsee-Konferenz 1942 die „Endlösung“. Jetzt gerät eine Frau in den Fokus: die Stenografin Ingeburg Werlemann, 17.01.2020.https://taz.de/NS-Taeterin-auf-der-Wannseekonferenz/!5654203/, dostęp: 5.07.2025.
50 Konferencja w Wannsee odbyła się 20 stycznia 1942 roku. To właśnie podczas tego spotkania omówiono praktyczne aspekty tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Na zaproszenie Reinharda Heydricha w podberlińskiej willi nad jeziorem Wannsee pojawiło się 14 innych wysokich rangą dygnitarzy. Gospodarz zaprezentował im plan Zagłady, który zyskał akceptację wszystkich zgromadzonych (przedstawicieli aparatu terroru i kluczowych ministerstw). Jakkolwiek decyzję o wymordowaniu europejskich Żydów podjęto kilka miesięcy wcześniej, to właśnie ta konferencja (będąca w zasadzie spotkaniem organizacyjnym) jest uznawana za jeden z ważniejszych momentów w realizacji Holokaustu. Więcej na ten temat zob. P. Longerich, Konferencja w Wannsee. Droga do „ostatecznego rozwiązania”, tłum. B. Nowacki, Warszawa 2018.
51 Christa Schroeder (ur. 19 marca 1908 w Hannoversch Münden, zm. 28 czerwca 1984 w Monachium) – Adolfa Hitlera poznała na początku 1933 roku, gdy pracowała jako stenotypistka w Oberste SA-Führung (naczelnym dowództwie Sturmabteilung – SA). Już w czerwcu została zatrudniona przez kanclerza jako sekretarka. Führerowi towarzyszyła nieprzerwanie przez kolejne lata – aż do kwietnia 1945 roku. 20 kwietnia, na osobisty rozkaz Hitlera, opuściła berliński bunkier i udała się do Obersalzbergu. Aresztowana 28 maja 1945, została zwolniona trzy lata później. Już w 1949 roku opublikowała pierwsze wspomnienia – Hitler privat. Polskie tłumaczenie ukazało się w 2000 roku, zob. Ch. Schroeder, Byłam sekretarką Adolfa Hitlera, tłum. M. Podwysocka, Warszawa 2000.
52 Libertas Schulze-Boysen (ur. 20 listopada 1913 w Paryżu, zm. 22 grudnia 1942 w Berlinie) – arystokratka, żona oficera Luftwaffe Harra Schulze-Boysena, z którym zorganizowała siatkę szpiegowską o charakterze lewicowym odbywającą spotkania w ich prywatnym mieszkaniu (na które zapraszano m.in. małżeństwo Harnacków). Mąż Libertas prowadził aktywną działalność antyhitlerowską, która została wykryta przez oficerów Abwehry. Harro został aresztowany w sierpniu 1942 roku, a jego żona – miesiąc później. Małżeństwo zostało skazane na karę śmierci – wyrok wykonano tego samego dnia. Więcej zob. S. Kettelhake, “Erzähl allen, allen von mir!“: Das schöne kurze Leben der Libertas Schulze-Boysen 1913–1942, München 2008.
53 Sophie Scholl (ur. 8 maja 1921 w Forchtenbergu, zm. 22 lutego 1943 w Monachium) – początkowo członkini Bund DeutscherMädel, stała się krytyczką reżimu Hitlera. Zaangażowała się w ruch konspiracyjny i zasiliła szeregi organizacji Biała Róża (Weiße Rose), w ramach której uczestniczyła w kolportażu ulotek antyhitlerowskich. W lutym 1943 aresztowana przez Gestapo. Po przesłuchaniu skazano ją na karę śmierci za zdradę stanu i osądzono w procesie pokazowym. Więcej na temat Sophie Scholl zob. H. Vinke, Das kurze Leben der Sophie Scholl, Ravensburg 1980.
54 Mildred Harnack (ur. 16 września 1902 w Milwaukee, zm. 16 lutego 1943 w Berlinie) – była amerykańską historyk literatury i żoną Arvida Harnacka. Do Niemiec przeprowadziła się w 1929 roku, a trzy lata później aktywnie włączyła się w działalność antyhitlerowską. Ostatecznie zasiliła siatkę szpiegowską o sympatiach komunistycznych, którą Abwehra określiła mianem Czerwonej Orkiestry (Rote Kapelle). Aresztowana we wrześniu 1942, została skazana na śmierć. Jej ostatnie słowa brzmiały: „A ja tak kochałam Niemcy”. Więcej na temat Harnack zob. R. Donner, Podwójne życie Mildred. Historia kobiety, którą kazał zabić Hitler, tłum. A. Romanek, Kraków 2024.
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Spis treści
Podziękowania
Wstęp
Kinder, Küche, Kirche! Kobiety i kobiecość w III Rzeszy
Przypisy
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Dedykacja
Spis treści
Meritum publikacji
Przypisy
