Smocze dziewczyny. Azmina, smoczyca o złotych łuskach - Maddy Mara - ebook + audiobook + książka

Smocze dziewczyny. Azmina, smoczyca o złotych łuskach ebook i audiobook

Maddy Mara

4,6

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Przyjaciółki Azmina, Zafira i Naomi dowiadują się, że są Lśniącymi Smoczycami. Wezwane do Magicznego Lasu przez jego władczynię, Królową Drzew, dziewczynki szybko odkrywają w sobie niewiarygodne zdolności. Smocze wcielenia dziewczynek potrafią wznosić się nad wierzchołkami drzew, ziać ogniem i ryczeć wystarczająco głośno, by zatrząść ziemią. Jednak wraz z nowymi umiejętnościami pojawia się wielka odpowiedzialność. Jako Smocze dziewczyny mają za zadanie chronić Magiczny Las przed Cienistymi Duszkami. Cieniste Duszki próbują przejąć magię lasu dla siebie i Królowej Cieni.

Książki z serii „Smocze dziewczyny” dzięki dużej czcionce świetnie nadają się do samodzielnego czytania, a wciągające przygody i piękne ilustracje sprawiają, że trudno się od nich oderwać.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 54

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 1 godz. 27 min

Lektor: Kinga Suchan

Oceny
4,6 (27 ocen)
20
4
3
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
mjdebscy

Nie oderwiesz się od lektury

🤩 5 gwiazdek
00
toper4532

Dobrze spędzony czas

Fajna ale typowa dla dzieci raczej do 10 lat no chyba że lubicie dziecięce książki
00
luizapanczyk

Nie oderwiesz się od lektury

Wciągająca historia
00

Popularność




Ty­tuł ory­gi­nału: Dra­gon Girls. Azmina the Gold Glit­ter Dra­gon
Tekst: Maddy Mara
Ilu­stra­cje: Thais Da­mião
Prze­kład: Alek­san­dra Mi­sior-Mro­czow­ska
Re­dak­tor pro­wa­dząca: Ka­ta­rzyna Ko­siek
Re­dak­cja: Elż­bieta Wo­ło­szyń­ska-Wi­śniew­ska
Ko­rekta: Alek­san­dra Dą­bała
Opra­co­wa­nie gra­ficzne okładki i skład: Mo­nika No­wicka
Co­py­ri­ght © 2021 by Maddy Mara Il­lu­stra­tions by Thais Da­mião, co­py­ri­ght © 2021 by Scho­la­stic Inc. All ri­ghts re­se­rved. Pu­bli­shed by ar­ran­ge­ment with Scho­la­stic Inc., 557 Broad­way, New York, NY 10012, USA
© Co­py­ri­ght for the Po­lish edi­tion by Wy­daw­nic­two Zie­lona Sowa Sp. z o.o., War­szawa 2025 All ri­ghts re­se­rved
Wy­da­nie I
Wszyst­kie prawa za­strze­żone. Prze­druk lub ko­pio­wa­nie ca­ło­ści albo frag­men­tów książki moż­liwe jest tylko na pod­sta­wie pi­sem­nej zgody wy­dawcy.
ISBN 978-83-8388-258-1
Wy­daw­nic­two Zie­lona Sowa Sp. z o.o. 00-807 War­szawa, Al. Je­ro­zo­lim­skie 94 tel. 22 379 85 50, fax 22 379 85 51wy­daw­nic­two@zie­lo­na­sowa.plwww.zie­lo­na­sowa.pl
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.

Dla Ma­de­le­ine i Asmary

Azmina le­żała na brzu­chu w swoim no­wym ogródku. Cho­ciaż na­de­szła już je­sień, to na ze­wnątrz było cie­pło. Dziew­czynka nie czuła jed­nak pro­mieni sło­necz­nych grze­ją­cych jej skórę. Zda­wała się rów­nież nie do­strze­gać psa szcze­ka­ją­cego nie­opo­dal. Nie sły­szała na­wet, jak mama śpie­wała, roz­pa­ko­wu­jąc pu­dła w domu, do któ­rego wła­śnie się wpro­wa­dziły.

Całą uwagę Azminy przy­kuł pe­wien dziwny dźwięk. Zu­peł­nie jakby ktoś szep­tał jej do ucha pierw­sze słowa pio­senki:

W Ma­gicz­nym Le­sie,

w Ma­gicz­nym Le­sie przy­goda czeka...

W pło­cie na ty­łach ogrodu znaj­do­wała się prze­rwa, przez którą można było do­strzec skraj lasu. Czy to wła­śnie stam­tąd do­bie­gała ta mu­zyka?

Azmina nie miała w zwy­czaju wy­le­gi­wać się na tra­wie i po­dzi­wiać drzew. Była dziew­czynką z mia­sta i aż do­tąd ni­gdy nie my­ślała o so­bie ina­czej. Ostat­nio tar­gały nią wąt­pli­wo­ści, nie wie­działa, kim bę­dzie w tym no­wym miej­scu. W mie­ście wszę­dzie było jej pełno: lek­cje śpiewu, gra­nie w piłkę z przy­ja­ciółmi, wspólne no­co­wa­nie. Te­raz nie miała u swo­jego boku ni­kogo, z kim mo­głaby zor­ga­ni­zo­wać no­co­wankę. Po prze­pro­wadzce wszystko się zmie­niło. Azmina po­lu­biła ró­wie­śni­ków w no­wej szkole, ale nie miała jesz­cze żad­nych ko­le­ża­nek. Pod­czas lek­cji dzie­liła ławkę z Za­firą oraz Na­omi. W ja­kiś spo­sób Azmina wie­działa, że się z nimi za­przy­jaźni. Na samą myśl czuła bą­belki w brzu­chu, któ­rych mu­so­wa­nie za­po­wia­dało ry­chłą przy­jaźń. Nie wie­działa tylko, jak do tego do­pro­wa­dzić.

Azmina wes­tchnęła.

Wie­działa, że po­zna­nie no­wych przy­ja­ciół może tro­chę po­trwać, ale nie zno­siła być tą nową.

W Ma­gicz­nym Le­sie,

w Ma­gicz­nym Le­sie przy­goda czeka...

Dziew­czynka usia­dła. Do­bie­ga­jący ją śpiew stał się te­raz znacz­nie wy­raź­niej­szy i zde­cy­do­wa­nie do­cho­dził z lasu! Azmina ni­gdy wcze­śniej nie sły­szała cze­goś po­dob­nego. Ta me­lo­dia brzmiała jak po­łą­cze­nie śpiewu ty­siąca pta­ków, szumu rzeki oraz sze­le­stu li­ści.

Azmina ze­rwała się na nogi i pod­bie­gła do ogro­dze­nia. Po­chy­liła się, by mieć lep­szy wi­dok. Wcze­śniej miesz­kała w mie­ście, nie miała za­tem oka­zji do zo­ba­cze­nia praw­dzi­wego lasu zu­peł­nie z bli­ska. Nie mo­gła ode­rwać wzroku od drzew! Ich li­ście przy­brały je­sienne barwy. Azmina uwiel­biała ta­kie ko­lory – głę­boką czer­wień, ogni­sty po­ma­rańcz i naj­pięk­niej­szy z nich wszyst­kich – ja­sny żółty. Le­śna ściółka spra­wiała wra­że­nie po­kry­tej praw­dzi­wymi skar­bami.

Jedno z drzew szcze­gól­nie przy­kuło uwagę Azminy. Było naj­wyż­sze oraz po­sia­dało dłu­gie i smu­kłe ga­łę­zie. Jego li­ście lśniły ni­czym złoto. Po ple­cach dziew­czynki prze­biegł dreszcz eks­cy­ta­cji. W tym drze­wie było coś wy­jąt­ko­wego. Coś ma­gicz­nego.

Azmina za­częła przy­glą­dać się resz­cie lasu i zdała so­bie sprawę z kilku in­nych cie­ka­wych rze­czy.

– Czuję za­pach kwia­tów – szep­nęła. – Ale to prze­cież nie ma sensu! Je­sie­nią kwiaty prze­kwi­tają.

Jed­nak nie to było naj­dziw­niej­sze. Azmi­nie zda­wało się rów­nież, że wy­czuwa aro­mat ana­na­sów i mango. Nie wie­działa wiele na te­mat la­sów, jed­nak była pewna, że ta­kie owoce nie ro­sną na oko­licz­nych drze­wach.

Te­raz, kiedy stała bli­żej, Azmina usły­szała ko­lejne słowa pio­senki do­bie­ga­ją­cej z lasu.

W Ma­gicz­nym Le­sie,

w Ma­gicz­nym Le­sie przy­goda czeka.

Ma­giczny Le­sie, Ma­giczny Le­sie,

usłysz moje ry­cze­nie!

Usłysz moje ry­cze­nie? Co to mo­gło ozna­czać?

Azmina wy­po­wie­działa te słowa na głos, lecz po ci­chu: Ma­giczny Le­sie, Ma­giczny Le­sie. Kiedy po­wta­rzała je po raz ko­lejny, jej głos sta­wał się co­raz gło­śniej­szy. Je­den ze zło­tych li­ści z naj­wyż­szego drzewa wzbił się w po­wie­trze. Tań­czył na tle nieba, ko­ły­sząc się na różne strony i zo­sta­wia­jąc za sobą lśniący ślad. Azmina ob­ser­wo­wała, jak liść po­woli się do niej zbli­żał. Kiedy zna­lazł się nad jej głową, pod­sko­czyła i zła­pała go. Był ogrzany przez słońce. Dziew­czyna po­czuła de­li­katne mro­wie­nie w pal­cach.

Na­gle zro­zu­miała, co po­winna zro­bić.

Gdy za­częła śpie­wać, jej głos był do­no­śny i silny.

W Ma­gicz­nym Le­sie,

w Ma­gicz­nym Le­sie przy­goda czeka.

Ma­giczny Le­sie, Ma­giczny Le­sie,

usłysz moje ry­cze­nie!

Na­gły po­wiew cie­płego wia­tru za­wi­ro­wał wo­kół niej. Za­mknęła oczy, gdy po­czuła, że jej stopy ode­rwały się od ziemi. Coś spra­wiło, że ob­ró­ciła się w po­wie­trzu, po czym po­now­nie wy­lą­do­wała na tra­wie. Mi­nęło za­le­d­wie kilka se­kund, ale to wy­star­czyło, by Azmina wie­działa, że wła­śnie wy­da­rzyło się coś nie­zwy­kłego. Coś, co miało zmie­nić jej ży­cie.

Azmina otwo­rzyła oczy i zo­ba­czyła, że nie była już w swoim ogródku. Te­raz stała w środku lasu. Był jesz­cze pięk­niej­szy, niż gdy pa­trzyła na niego zza ogro­dze­nia. Wi­no­ro­śle owi­jały się wo­kół pni drzew i ugi­nały się pod cię­ża­rem owo­ców, któ­rych dziew­czynka ni­gdy wcze­śniej nie wi­działa. Wie­lo­barwne kwiaty po­kry­wały zie­mię ni­czym miękki dy­wan. Do­okoła roz­brzmie­wał ra­do­sny śpiew pta­ków.

Azmina za­uwa­żyła na czubku po­bli­skiego pną­cza pu­szy­stą ró­żową ku­leczkę, która na jej oczach za­częła ro­snąć. Po kilku se­kun­dach mała kulka zmie­niła się w doj­rzały owoc. Wy­glą­dał jak brzo­skwi­nia, cho­ciaż pach­niał ma­li­nami. Dziew­czynka nie mo­gła się po­wstrzy­mać i ze­rwała owoc, a na­stęp­nie go ugry­zła. Ku jej za­sko­cze­niu sma­ko­wał zu­peł­nie jak cze­ko­lada!

Co to za miej­sce?

Eg­zo­tyczne za­pa­chy za­częły ła­sko­tać jej nos. Na­gle po­czuła, że za­raz kich­nie. Azmina otwo­rzyła usta, od­chy­liła głowę do tyłu i... AP­SIK! Ach, jak uwiel­biała ki­chać! To było jak lek na upo­rczywe swę­dze­nie. Złote iskierki za­tań­czyły wo­kół niej i po­woli opa­dły. Za­sko­czona wpa­try­wała się w lśniącą mgiełkę. Czy po­ja­wiła się tu przez jej kich­nię­cie?

Serce Azminy wa­liło jak osza­lałe. W le­sie działo się coś wspa­nia­łego, cho­ciaż nie do końca to ro­zu­miała. Mię­dzy drze­wami dziew­czynka do­strze­gła je­zioro, któ­rego ta­fla mi­go­tała w słońcu. Po chwili na­my­słu po­sta­no­wiła przyj­rzeć mu się z bli­ska. Ru­szyła bie­giem w stronę wody. Azmina za­wsze była szybka, jed­nak tym ra­zem jej nogi były sil­niej­sze niż kie­dy­kol­wiek. Pę­dziła przez las jak nie­siona wia­trem, a za­nim się obej­rzała, była już nad brze­giem je­ziora. Kiedy gwał­tow­nie się za­trzy­mała, nie­mal stra­ciła rów­no­wagę. W ta­fli wody uj­rzała coś dziw­nego i gwał­tow­nie na­brała po­wie­trza. Wpa­try­wało się w nią wspa­niałe stwo­rze­nie.

Dziew­czyna od­sko­czyła do tyłu i szybko się od­wró­ciła, by na nie spoj­rzeć, ale była na brzegu zu­peł­nie sama. Ro­zej­rzała się do­okoła, ale ni­g­dzie go nie do­strze­gła. A może to stwo­rze­nie było pod wodą? Lub po pro­stu wy­obraź­nia pła­tała jej fi­gle? Azmina ostroż­nie po­de­szła do je­ziora i po­now­nie zaj­rzała do wody.