Sex care. Droga do kobiecej przyjemności - Katarzyna Kucewicz, Agata Loewe-Kurilla - ebook + audiobook + książka

Sex care. Droga do kobiecej przyjemności audiobook

Katarzyna Kucewicz, Agata Loewe-Kurilla

0,0
14,99 zł

lub

0 zł
jeśli wykorzystasz 149 punktów Klubu Mola Książkowego


Możesz zamówić 2 tytuły w miesiącu bez dopłaty, wykorzystując punkty. Oferta dla wybranych użytkowników.

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym+.

Dowiedz się więcej o KMK i KK+
Opis

Pierwsza polska książka o sex care*

Na co dzień pracujesz, uczysz się, opiekujesz się rodziną, żonglujesz obowiązkami i poskramiasz cudze humory. Wchodzisz w różne role: partnerki, matki, organizatorki, liderki… Czasem jesteś smutna, zestresowana lub zwyczajnie przebodźcowana. Bywa trudno wejść jeszcze w rolę kochanki, prawda?

Przyjemność to twoje prawo, nie luksus.

A ta książka pozwoli ci się o nią zatroszczyć i lepiej zrozumieć siebie.

Katarzyna Kucewicz i Agata Loewe-Kurilla, znane i cenione ekspertki, stworzyły tę książkę właśnie dla ciebie. To nie przewodnik po technikach, a zaproszenie do rozmowy:

·kobiecości i prawie do definiowania jej na własnych zasadach,

·o relacji z własnym ciałem, emocjami i seksualnością,

·o tym, jak wstyd, normy społeczne i cudze oczekiwania potrafią przejąć nad nami kontrolę,

·o tym, że niskie libido to nie zawsze brak pragnienia – po prostu czasem bywasz przeciążona albo nie czujesz się swobodnie we własnym ciele,

·o seksie jako doświadczeniu, które jest przyjemne, ale bywa też trudne i zmienne,

·o tym, że bez względu na potrzeby i osobiste historie wszystkie zasługujemy naprzyjemność.

O seksualności z czułością, uważnością i bez tabu

* Sex care to troska o własną seksualność, ciało, relacje i przyjemność. To łagodny powrót do siebie – do tego co mówi ciało, czego potrzebujesz i gdzie przebiegają twoje granice. To także zaproszenie do odkrywania, co dzieje się z tobą w relacjach i jak budować je w zgodzie ze sobą.

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 11 godz. 6 min

Lektor: Kinga Suchan

Data ważności licencji: 8/12/2031

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Dla Carli i wszystkich moich wróżek i czarownic

Agata

Moim pacjentkom

Kasia

Słowem wstępu

Cześć, nazywamy się Agata i Kasia, jesteśmy dwiema kobietami, które postanowiły stworzyć wspólny projekt. Obie przede wszystkim praktykujemy psychoterapię. Chociaż mamy tyle samo lat, wiele nas różni. Prowadzimy online i stacjonarnie swoje gabinety, w których od kilkunastu lat spotykamy się z osobami mierzącymi się z trudnościami z samoakceptacją, w relacjach oraz w obszarze własnej seksualności. Wspieramy w radzeniu sobie z lękami, niepokojami, a także rozmawiamy o radości i satysfakcji płynących z życia seksualnego i relacji z innymi. O jego rozwoju i rozkwicie, ale też o schyłku oraz o sytuacjach, w których go nie ma.

Towarzyszymy ludziom w odkrywaniu i oswajaniu ich seksualności. Cieszymy się, gdy zaczynają odnajdywać siebie w sposobie, w jaki rozwijają swoją seksualność, dbają o nią i nadają jej miejsce w swoim życiu. Obie wychodzimy z tego samego założenia, podstawowego również dla całej seksuologii jako dziedziny: każdy człowiek ma swoją (a)seksualność, swoją unikatową normę, swoją potrzebę realizacji, równowagi i bezpieczeństwa. Dopóki nie przekracza granic innych osób i nie łamie prawa, każdy jego wybór w sferze seksualnej jest właściwy i równie wartościowy jak wybory innych ludzi.

Wiele osób, z którymi pracujemy, to osoby identyfikujące się jako kobiety. Chcą lepiej rozumieć swoją (a)seksualność: jak reagują, co je porusza, gdzie pojawia się przyjemność i co daje im poczucie spełnienia. Być może ty, sięgając po tę książkę, jesteś jedną z nich. Być może chcesz pogłębić wiedzę o swojej (a)seksualności, rozwinąć potencjał, który w tobie drzemie. Czasami myślimy o tobie, że jesteś młodą dziewczyną, która dopiero wchodzi w świat doznań seksualnych i chce go chłonąć wszystkimi zmysłami. Innym razem wyobrażamy sobie ciebie jako osobę, dla której seks mógłby nie istnieć, ale którą ta sfera mimo wszystko nadal ciekawi. Czasami przychodzi nam do głowy, że doświadczyłaś już w życiu wielu niepowodzeń i chcesz wreszcie zrozumieć, co tu się dzieje. Dlaczego twoje życie (a)seksualne nie układa się tak, jak byś chciała, jak sobie wyobrażałaś, że będzie.

A może jesteś osobą, która kocha seks, jest najszczęśliwsza na świecie w swojej seksualności, ale czuje, że warto rozwijać tę kompetencję, bo z seksualnością może być jak z małym miasteczkiem na południu Włoch. Za rogiem każdej uliczki czeka nas fascynujący widok, dlatego warto zwiedzać i zwiedzać bez końca. Jesteś na pewno na ważnym etapie swojej ścieżki rozwijania sex care, czyli tej części siebie, która odpowiada za dbanie o swoje (a)seksualne ja.

Właśnie z tej naszej pracy w gabinetach i ze wspólnych rozmów narodził się projekt SEX CARE – przestrzeń, w której chcemy mówić o seksualności z czułością, uważnością i bez tabu.

Sex care to więcej niż tylko edukacja czy profilaktyka. To praktyka troski o swój (a)seksualny dobrostan. To codzienna uważność na siebie, na własne ciało, emocje, pragnienia i granice, a przy tym na osoby, z którymi jesteśmy w relacji. Oznacza ona świadome i odpowiedzialne podejście do włas­nych oraz cudzych potrzeb seksualnych, z troską o wspomniane granice, autonomię drugiej osoby, jej i naszą zgodę, a także przyjemność.

Sex care to codzienna praktyka:

• akceptowania swojego ciała i tego, że ludzie różnie przeżywają swoją seksualność,

• traktowania przyjemności jako czegoś naturalnego, a nie luksusu czy dodatku do życia,

• dbania o to, żeby było bezpiecznie – emocjonalnie i fizycznie,

• troski o zdrowie,

• szanowania zgody, granic i prawa każdego człowieka do decydowania o sobie,

• wrażliwości na drugą osobę i reagowania na to, co się z nią dzieje,

• łączenia seksualności z uważnością i rozmową.

Sex care nie jest ani produktem, ani usługą. To sposób bycia w relacji oparty na empatii i świadomości tego, w jakich realiach społecznych i kulturowych przeżywamy seksualność. Nie jest kolejną techniką ani obietnicą lepszego seksu. To zmiana perspektywy. To uznanie, że (a)seksualność dzieje się w ciele, w relacji i w strukturach władzy. To praktyka troski – o własne granice, o cudzą autonomię i o świat, w którym chcemy doświadczać przyjemności bez przemocy i wstydu.

Dziękujemy, że sięgnęłaś po naszą książkę i postanowiłaś poświęcić jej swój czas. Jeśli właśnie teraz szukasz w sobie czułości seksualnej wobec siebie, chcemy ci w tym towarzyszyć i pomóc najlepiej, jak umiemy.

Chcemy też dodać – bo wydaje nam się to szalenie ważne – że ideą, która przyświecała nam od początku, było to, aby każda kobieta, dziewczyna, osoba z cipką lub bez, która przeczyta naszą książkę, czuła się widziana, akceptowana z całą swoją mnogością (a)seksualnych potrzeb, myśli i odczuć. Bywa, że świadomość, iż ktoś cię naprawdę widzi i ceni, daje impuls, by zacząć dostrzegać siebie. To pierwszy krok do troski o siebie, która wyrasta z wewnętrznej zgody. A sex care oznacza właśnie uważne dbanie o relację z samą sobą.

Sex care to nie landrynki ani ciastko z kremem. Wiemy o tym, że choć kojarzy się z czymś miłym, bezpiecznym i orgazmicznym, może być też przesiąknięty cierpieniem oraz wstydem. Dlatego z pełnym poszanowaniem wszystkiego, co kryje się za tym hasłem, chcemy ci opowiedzieć, co nas poruszyło i zmotywowało, by w ogóle zacząć pisać tę książkę.

Kiedy podpisałyśmy umowę z wydawnictwem, Sex care mogło ukazać się właściwie z dnia na dzień. Miałyśmy gotowy pomysł i jasną ścieżkę jego realizacji. Ale nagle wybuchła pandemia i świat zaczął się zmieniać. Wiele osób chorowało, wiele straciło bliskich. Towarzyszyły nam lęk, napięcie i cała gama objawów, zarówno fizycznych, jak i psychosomatycznych. Do dziś czujemy w sobie skutki lockdownów i tamtej niepewności o przyszłość.

Zawodowo znalazłyśmy się w samym środku kryzysu zdrowia psychicznego – tak głębokiego, że nasze gabinety nigdy wcześniej nie były tak pełne lęku, bólu, przygnębienia i poczucia bezradności.

Każda z nas bez chwili wahania zaczęła podnosić swoje kwalifikacje w zakresie interwencji kryzysowej. Wyspecjalizowałyśmy się również w pracy z traumą i przemocą. Podszkoliłyśmy się w rozumieniu kompulsywnych sposobów redukowania napięcia oraz w poszukiwaniu najtrafniejszych metod pracy z nimi. Nagrywałyśmy podcasty, pisałyśmy artykuły, udzielałyśmy wywiadów, popularyzując najszerzej, jak się da, wiedzę o radzeniu sobie w trudnych emocjonalnie sytuacjach. Starałyśmy się choć w minimalnym zakresie przyczynić do poprawy jakości życia osób, które szukały u nas wytchnienia.

A w tym wszystkim – po prostu żyłyśmy. Przeprowadzałyśmy się, oswajałyśmy nowe miejsca, a świat wokół nas coraz mocniej się chwiał. Wybuchła wojna w Ukrainie, a potem w Palestynie. Zaostrzyły się regulacje dotyczące praw seksualnych, a publiczne spory o prawa osób migranckich i uchodźczych, o edukację seksualną, dostęp do aborcji, o prawa osób LGBTQ+, zwłaszcza trans i niebinarnych, oraz o wsparcie dla osób doświadczających przemocy domowej przybierały na sile. Nawet nie ma się co rozpisywać o kryzysie ekonomicznym, w ochronie zdrowia czy edukacji.

Zadawałyśmy sobie wiele pytań. Czy kwestie polityczne i społeczne wpływają na naszą relację z własną (a)seksualnością? Czy pozwalają nam się w sposób wolny, spontaniczny i lekki realizować w życiu intymnym z osobami, z którymi chcemy uprawiać seks? Na ile to, co publiczne, zależy od zmian systemowych w instytucjach, na których chcielibyśmy polegać? A ile musi się rozegrać w przestrzeni naszych najbliższych relacji?

Na naszych oczach zmieniał się układ sił tego świata. Polityka tożsamości uległa zmianie i zaczęła wpływać na obyczajowość relacji intymnych; towarzyszyły jej – i nadal towarzyszą – napięcia wokół ról płciowych. Wzorce męskości przeszły w fazę kryzysu i redefinicji. Sex care, czyli dbanie o swoją seksualność, nie jest osobną kategorią, którą da się oddzielić od tych wszystkich zewnętrznych napięć. I właśnie ten jakże trudny moment w historii świata sprawił, że ta książka wygląda właśnie tak. Nie dało się już pominąć tego wszystkiego.

W centrum tej podróży stawiamy kobiecą seksualność. To jej głosowi chcemy oddać pierwszeństwo. Oczywiście mamy świadomość, że żyjemy w świecie, który coraz wyraźniej pokazuje, że podziały na płcie czy tożsamości nie mieszczą się już w starych, binarnych ramach. Język genderu się rozwija, a my uczymy się go słuchać. Wiemy już, że nie ma jednej kobiecości, tak jak nie ma jednej męskości. Jak pisze Barbara Carrellas, autorka Urban Tantra. Sacred Sex for the Twenty-First Century, mężczyźni NIE są z Marsa, kobiety NIE są z Wenus. Wszyscy jesteśmy stąd. Z Ziemi. Różnorodni(e), wielobarwni(e), złożeni i ludzcy1.

Powiedzmy zatem raczej tak: książkę o sex care kierujemy przede wszystkim do tych osób, które identyfikują się jako kobiety – niezależnie od płci przypisanej im przy urodzeniu, wyglądu, stylu, anatomii czy przekonań. Piszemy ją jako kobiety cis, z pełną świadomością tego, że kobiecość ma wiele twarzy – transpłciowych, niebinarnych, nieheteronormatywnych – i że każda z nich zasługuje na miejsce i głos. Posiadanie bądź nieposiadanie określonych narządów – penisów, macic, (neo)wagin czy (neo)wulw – może mieć znaczenie w niektórych praktycznych aspektach pracy z ciałem czy seksualnością, ale nie stanowi filtra wykluczającego kogokolwiek z grona naszych sióstr, psiapsi i towarzyszek w tej opowieści albo włączającego ich do tej wspólnoty. Przepraszamy za popełnione błędy językowe, ominięcia czy nieuwzględnienia treści, o których być może jeszcze nie wiemy, a wy, nasze odbiorczynie, już tak. Obiecujemy uczyć się z wami i od was.

Rozważałyśmy, czy odróżniać kobiecość od żeńskości, czy pisać o niej zawsze w kontrze do męskości. Ale męskość zostawiamy sobie na osobne rozważania. Nie dlatego, że jej nie dostrzegamy. Wiemy, że potrzebuje dziś troski, refleksji i przestrzeni do zmiany. Choć piszemy dla kobiet i o kobietach, zapraszamy do lektury także mężczyzn cis i trans, osoby niebinarne używające męskich zaimków, gejów, heteroseksualnych partnerów – każdą osobę, która pragnie lepiej rozumieć kobiece doświadczenia i wspierać bliskie mu/jej kobiety w ich praktykowaniu seksualnej troski.

Kierujemy tę książkę do kobiet nie po to, by wywyższać jedną płeć, lecz by zająć się rzeczywistością, w której kobiety są często marginalizowane. Chcemy tworzyć przestrzeń odzyskiwania mocy, rozwijania sprawczości, kontaktu z własną seksualnością i wzmacniania odporności poprzez praktykowanie świadomej kobiecości.

Coraz częściej mówimy o płynności i spektrum doświadczeń, które wymykają się dawnym kategoriom. „Post-płeć”? Być może już niebawem kwestie tożsamości płciowej przestaną być aż tak znaczące, a relacje międzyludzkie i międzygatunkowe nareszcie oprą się przede wszystkim na szacunku, obecności i empatii. Może orientacja seksualna, liczba partnerów(-rek), kolor skóry, religia, status materialny czy sprawność będą miały zupełnie inne znaczenie niż dziś. Nie jako osie podziału, lecz jako elementy bogactwa wspólnego krajobrazu.

Długo zastanawiałyśmy się, jak napisać tę książkę, aby była naprawdę otwarta, czuła i pokojowa. I tak jak już zaznaczyłyśmy wyżej, choć kierujemy ją do kobiet, nie pomijamy nikogo. Zależy nam, aby była ona przestrzenią spotkania, nie podziału. Najostrzejsza krytyka nie zawsze przychodzi z zewnątrz. Czasem to my same, uformowane przez patriarchalne wzorce i hierarchie, potrafimy być dla siebie nawzajem najsurowsze. A my chcemy czegoś innego. Chcemy mówić o trosce. Chcemy opowieści, które przywrócą nam godność, obdarzą czułością i udrożnią dostęp do przyjemności nie tylko tej seksualnej, ale tej płynącej z bycia w zgodzie ze sobą i z innymi.

Sex care kierujemy przede wszystkim do kobiet także dlatego, że to z nimi, w lepszych i trudniejszych momentach życia, trzymałyśmy się za ręce. To z nimi śmiałyśmy się do łez z absurdów codzienności, dzieliłyśmy się najgłębszymi sekretami, razem opłakiwałyśmy rozstania, porażki i odejścia bliskich. Razem też złościłyśmy się na świat, przeklinałyśmy system i władzę, mężów i kochanki. Wspierałyśmy się sprawdzonymi sposobami radzenia sobie w kryzysach i wspólnie celebrowałyśmy małe i wielkie sukcesy.

Ta książka to wielowarstwowa opowieść, w której idee, refleksje, pytania i praktyki rozwijane w naszej pracy terapeutycznej, warsztatowej i edukacyjnej spotykają się z tym, co osobiste i intymne. Wyrosła z naszych własnych doświadczeń, z rozmów z kobietami, które nam zaufały, z momentów olśnień, poruszeń i wzruszeń, które wydarzały się na obydwu fotelach w gabinecie, a także w życiu codziennym.

Było dla nas niezwykle ważne, żeby stworzyć książkę, której nam samym brakowało. Przewodnik po odkrywaniu seksualności i swojej sensualności napisany z myślą o kobietach, zwłaszcza tych z pokolenia Z i millenialek, które potrzebują zgłębiać ten temat, bo całe swoje dorosłe życie musiały zadowalać się zdawkowymi informacjami o seksualności – z gazet, po kryjomu, z nie zawsze profesjonalnych źródeł. Chciałyśmy napisać coś, co będzie zaproszeniem do refleksji o kobiecości, ale tak, żeby nie było tam typowo patriarchalnego jej ujęcia w rodzaju „kobiecość to delikatność”. Zależało nam, żeby pokazać różne wymiary (a)seksualności, różne jej perspektywy i zaprosić do eksploracji tematu nie tylko poprzez doznania fizyczne, fizjologiczne, ale również na poziomie psychicznym i emocjonalnym. Sex care to dla nas doświadczenie głębokiej emocjonalnej troski o całą siebie, o swoją historię, o swoją tożsamość, nie tylko o orgazmy (choć te, jeśli ich pragniemy, także są bardzo ważne!). Marzyłyśmy, żeby podzielić się tą perspektywą z czytelniczkami, które też czują, że ich kobieca seksualność to coś znacznie więcej niż definicje oferowane w mainstreamowych mediach.

Pisząc tę książkę, co rusz łapałyśmy się na tym, jak wiele jeszcze mamy do odkrycia, jakim niezgłębionym, nieoczywistym obszarem jest kobiecość i jak łatwo… popsuć narrację! Każde zdanie starałyśmy się przemyśleć tak, żeby nie wpaść w stereotypy ani uproszczenia – co było bardzo trudne, bo przecież my także, wychowane w polskich domach w latach 90., jesteśmy przesiąknięte tym, co wszystkie czytelniczki – rozumieniem kobiecości na tamtych starych zasadach. Jednak z ogromną ciekawością eksplorujemy od lat nowe ujęcia, nowe perspektywy. Frapuje nas, jak o kobiecości mówią współczes­ne dwudziesto-, trzydziestolatki, nasze studentki, klientki czy obserwatorki, i cieszymy się, ile możemy się od nich nauczyć, zdając sobie przy tym sprawę, że być może dla nich nasza perspektywa wciąż pozostaje lekko cringe'owa.

Co ważne, w tej książce nie jesteśmy same – towarzyszą nam głosy innych osób, które myślą, czują i pytają podobnie. Dlatego w kolejnych rozdziałach będziemy dzielić się książkami, podcastami, serialami i filmami, które wspierały nas w naszych poszukiwaniach. Nie jako „obowiązkową listą do zaliczenia”, ale jako zaproszeniem – do zatrzymania się przy czyjejś historii, do zobaczenia siebie w czyimś doświadczeniu, do poszerzania własnej mapy rozumienia ciała, relacji i przyjemności. Możesz sięgnąć po nie w całości, fragmentarycznie albo wcale – potraktuj je jak drogowskazy, które możesz wybrać lub ominąć, zgodnie z tym, czego w danym momencie najbardziej potrzebujesz.

Wierzymy głęboko, że mapa to nie terytorium – każdy postrzega rzeczywistość na swój sposób. Nasze propozycje, pytania i doświadczenia nie są gotowym przepisem na życie – są raczej ścieżkami, które mogą zaprowadzić cię do miejsc, które już znasz… albo do takich, o których dopiero się dowiesz. Może odnajdziesz dzięki nim nowe przestrzenie nie tylko swojej seksualności, ale też tożsamości – tej, którą nosisz w sobie od dawna, i tej, która dopiero się rodzi.

Bo seksualność to nie jest osobny rozdział w życiu. To tkanka, która przenika wszystkie inne obszary: relacje, zdrowie, emocje, poczucie sprawczości i sposób, w jaki jesteśmy obecne w świecie. I właśnie dlatego warto się jej przyjrzeć z zaciekawieniem i odwagą.

Zanim pójdziesz dalej

Zanim przejdziesz do kolejnych części tej książki, chcemy zaznaczyć jedną rzecz bardzo wyraźnie: Sex care nie jest instrukcją, „jak mieć lepszy seks”, nie jest manifestem jednego, właściwego modelu kobiecości ani projektem naprawiania siebie. Nie zakłada, że robisz coś źle ani że powinnaś być w innym miejscu, niż jesteś teraz. Jeśli czytasz ją z pytaniem: „Czy ja coś zepsułam?” – odpowiedź brzmi: „Nie”.

Ta książka została pomyślana jako zaproszenie, nie jako test. Możesz czytać ją we własnym tempie, robić przerwy, wracać do fragmentów albo odkładać je na później. Część o kobiecości dotyka norm, oczekiwań i ról, które często działają na nas z zewnątrz i od środka jednocześnie – jeśli coś w tobie poruszy, pozwól sobie na pauzę. Część o przyjemności nie ma cię pobudzić ani zmotywować do działania; raczej zdjąć presję i poszerzyć przestrzeń zgody na to, co jest. Część o ciele nie wymaga uważności ani praktyki – wystarczy obecność.

Sex care nie polega na tym, by coś osiągnąć. Polega na tym, by być ze sobą trochę bardziej po swojej stronie. Jeśli w trakcie lektury poczujesz ulgę, opór, ciekawość albo zmęczenie – wszystkie te reakcje są w porządku. Ta książka nie prowadzi do jednego wniosku. Prowadzi do relacji, która może zmieniać się razem z tobą.

I

kobiecość

Kiedy Marta miała 36 lat, zaczęła zauważać, że słowo „kobiecość” wywołuje w niej napięcie zamiast przyjemnego poczucia zakorzenienia. Z jednej strony była wychowana w domu, w którym kobiecość miała określony kształt: delikatność, dbanie o innych, schludny wygląd, raczej stonowana seksualność. Jej mama zawsze powtarzała, że „kobieta powinna być elegancka i spokojna”. Z drugiej strony Marta od kilku lat eksplorowała środowiska bardziej alternatywne – warsztaty pracy z ciałem, spotkania o seksualności, przestrzenie, gdzie kobiecość była dzika, ekspresyjna, czasem konfrontacyjna wobec norm. I czuła się… rozdarta.

Kiedy wkładała sukienki, miała poczucie, że „gra rolę”, że wpisuje się w coś, co nie do końca jest jej. Kiedy z kolei była w luźnych ubraniach, bez makijażu, z odważniejszym wyrażaniem swojej seksualności – pojawiał się wstyd i myśl: „Czy ja nie przesadzam?”. Zaczęła zauważać, że w żadnej z tych przestrzeni nie jest w pełni sobą.

W pracy terapeutycznej w duchu sex care nie chodziło o wybór „jednej właściwej wersji”. Zamiast tego zaczęłyśmy przyglądać się temu, co dzieje się z Martą, kiedy wchodzi w różne odsłony kobiecości.

Pierwszym krokiem było zatrzymanie się przy ciele. Nie przy ideach, nie przy przekonaniach – tylko przy odczuciach. Marta uświadomiła sobie, że w „tradycyjnej kobiecości” jej ciało się napina, ale jednocześnie pojawia się poczucie bezpieczeństwa i bycia „czytelną” dla świata, w „alternatywnej kobiecości” czuje więcej energii i autentyczności, ale też bardziej się odsłania i naraża na ryzyko oceny.

Rozmawiałyśmy o tym, czym jest dla niej „tradycyjna” i „alternatywna” KOBIECOŚĆ. Zaczęłyśmy więc pracować nie nad wyborem, tylko nad integracją doświadczeń.

Ważne było dla niej kilka rzeczy:

Zgoda na ambiwalencję. Marta przestała traktować sprzeczność jako problem do rozwiązania. Zobaczyła, że jej kobiecość nie jest jednorodna – jest relacyjna, kontekstowa, zmienna.

Rozpoznanie źródeł przekonań (VAB – values, attitudes and beliefs). Oddzieliła to, co jest jej wartościami (na przykład autentyczność, kontakt z ciałem), od tego, co jest przejętym przekonaniem (na przykład „Powinnam wyglądać odpowiednio”), i od postaw będących adaptacją (na przykład dopasowywanie się, żeby uniknąć oceny).

Praktyka mikrowyborów. Zamiast wielkich deklaracji („Jestem taka albo taka”) zaczęła zadawać sobie pytanie: „Czego potrzebuję dziś?”. Czasem wybierała miękkość i klasyczną estetykę. Czasem ekspresję i przekraczanie norm. A czasem coś pomiędzy.

Odbudowa relacji z przyjemnością. Zamiast pytać: „Czy to jest właściwie kobiece?”, zaczęła pytać: „Czy to jest dla mnie przyjemne, spójne, żywe?”. To przesunięcie było kluczowe – z normy na doświadczenie.

Tworzenie własnej definicji kobiecości. Po kilku miesiącach pracy Marta wypowiedziała zdanie, które stało się jej osobistą kotwicą: „Moja kobiecość nie jest stylem ani rolą. Jest sposobem, w jaki jestem w kontakcie ze sobą”.

Dziś Marta nie mówi już, że „negocjuje między dwiema kobiecościami”. Mówi, że ma dostęp do różnych jakości – i może z nich korzystać w zależności od tego, kim chce być w danym momencie. Nie potrzebuje już wybierać jednej wersji siebie, żeby być „wystarczającą kobietą”.

Kim jestem?

Zapraszamy cię teraz do popatrzenia na siebie, ale nie cudzymi oczami. Zobacz, kim jesteś tu i teraz, w swoim własnym, czułym spojrzeniu. Nasze ćwiczenie pomoże ci dotknąć różnych elementów twojej tożsamości: tych oczywistych, tych pomijanych i tych, które dopiero zaczynają się ujawniać.

Ćwiczenie: Jestem…

1. Weź kartkę i długopis lub otwórz pusty dokument w komputerze.

2. Napisz na górze strony słowo: „Jestem…”.

3. Poniżej, w kolumnie, dokończ zdanie „Jestem…” tyle razy, ile potrzebujesz.

Pisz automatycznie, bez oceniania, poprawiania czy zastanawiania się, czy to „ważne”, „prawdziwe” czy „ładne”. Pozwól, by słowa płynęły swobodnie.

Przykłady:

Jestem kobietą.

Jestem matką.

Jestem zmęczona.

Jestem przyjaciółką.

Jestem w zmianie.

Jestem poetką.

Jestem czuła.

Jestem wkurzona.

Jestem istotą duchową.

Jestem uczennicą życia.

Jestem swoim ciałem i jego pamięcią.

4. Nie zatrzymuj się przy jednym typie tożsamości. Możesz pisać o:

• tożsamości społecznej (na przykład: nauczycielką, Polką, partnerką),

• stanach emocjonalnych (na przykład: zagubiona, spokojna),

• pragnieniach lub rolach (na przykład: twórczynią, liderką, opiekunką),

• metaforach i symbolach (na przykład: ogrodem, rzeką, ogniem).

Pisz, aż poczujesz, że wszystko z siebie wypisałaś. Jeśli się zablokujesz, wróć do oddechu, do ciała i zadaj sobie pytanie: Kim jeszcze jestem, o czym być może zapomniałam?

Po zakończeniu:

Przeczytaj wszystko na głos lub w głowie.

Zaznacz te stwierdzenia, które najbardziej dziś z tobą rezonują.

Zadaj sobie dodatkowe pytania:

• Które z tych tożsamości są moje, a które przyszły do mnie z zewnątrz?

• Za którą z nich tęsknię, bo jest jej mało w moim życiu?

• Która z tych odpowiedzi mnie zaskoczyła?

• Co chciałabym dopisać do tej listy za rok?

My także spróbowałyśmy wykonać to ćwiczenie. Jako że książkę pisałyśmy aż cztery lata, kończąc, zdałyśmy sobie sprawę, że choć nie minęła nawet dekada, my już definiujemy siebie inaczej. Zrobiłyśmy więc ćwiczenie ponownie, żeby pokazać, jak ewoluowało nasze rozumienie nas samych, i zachęcić was do podobnej aktualizacji za jakiś czas, choćby za rok! Pewnie zaskoczy was, jak bardzo płynne jest nasze poczucie tego, kim jesteśmy.

Agata w roku 2022

Jestem kobietą

Jestem seksuolożką

Jestem aktywistką

Jestem przyjaciółką

Jestem kosmopolitką

Jestem GSRD

Jestem żoną

Agata w roku 2026

Jestem mamą

Jestem seksozofką

Jestem poliglotką

Jestem feministką

Jestem osobą, która doświadczyła przemocy domowej

Jestem transnarodową sekspertką

Jestem kochanką

Jestem panseksualną ciskobietą

Jestem białą Słowianką z niebieskimi oczami

Jestem uprzywilejowana

Jestem osobą, która doświadczyła traumy

Kasia w roku 2022

Jestem kobietą

Jestem partnerką

Jestem psycholożką

Jestem przyjaciółką

Jestem opiekunką

Jestem autorką książek

Jestem mieszkanką blokowiska

Jestem osobą plus size

Kasia w roku 2026

Jestem kobietą

Jestem partnerką

Jestem pacjentką z chorobą otyłościową w remisji

Jestem psycholożką

Jestem przyjaciółką

Jestem osobą, która doświadczyła traumy rodzinnej

Jestem podcasterką

Jestem mieszkanką wsi

Jestem ogrodniczką

GSRD – Ang. Gender Sexual and Relationship Diversity – określenie odnoszące się do różnorodności tożsamości płciowych, orientacji seksualnych oraz modeli relacji.

Seksozofka – osoba łącząca filozofię z seksuologią, ktoś, kto filozofuje o seksie i seksualności.

Transnarodowa sekspertka – specjalistka od seksu badająca, jak nowe zjawiska w seksuologii zaczynają istnieć w nowych, zmieniających się kontekstach narodowych i kulturowych.

Kilka wstępnych słów o kobiecej seksualności

Seksualność jest najintymniejszym z wymiarów naszego istnienia – jest przestrzenią, w której spotykają się ciało, psychika, emocje, wyobraźnia, relacyjność i tożsamość. To nie tylko popęd czy potrzeba fizycznej bliskości, ale także sposób doświadczania własnej cielesności, pragnień, granic, wrażliwości i prawa do przyjemności. W perspektywie ciałopozytywnej seksualność nie wymaga „idealnego” ciała, by mogła być pełnoprawna, bezpieczna i piękna, bo każde ciało jest wystarczające, by zasługiwać na szacunek, czułość, podmiotowe traktowanie. W perspektywie sekspozytywnej seksualność jest obszarem ludzkiego doświadczenia, który może być zdrowy, wolny i wzmacniający, jeśli opiera się na zgodzie, autonomii, szacunku i uważności wobec siebie oraz drugiej osoby, a nie na wstydzie. To też język, którym opowiadamy o bliskości ze sobą i z innymi – czasem ciszej, czasem odważnie, ale zawsze w granicach tego, co prawdziwe.

Kobieca seksualność od lat stanowi temat wielu badań, a jednak wciąż nie da się jej opisać w pełni. Niby dużo o niej wiemy, a jednocześnie każda osoba identyfikująca się jako kobieta doświadcza jej inaczej. Z tego powodu trudno mówić o niej jednym językiem, czy to w nauce, czy w życiu codziennym. Zacznijmy więc od definicji samej seksualności.

Kobieca seksualność

Kobieca seksualność jest sposobem przeżywania siebie w relacji z własnym ciałem, emocjami, pożądaniem i bliskością. Dla wielu kobiet seksualność silnie wiąże się z poczuciem bezpieczeństwa, obrazem własnego ciała, jakością relacji oraz możliwością pozostawania w kontakcie ze sobą. Często ma charakter bardziej kontekstowy i zmienny niż stereotypowo przedstawiane modele seksualności oparte wyłącznie na spontanicznym popędzie.

Nie jest doświadczeniem jednorodnym ani stałym – może zmieniać się wraz z wiekiem, doświadczeniami życiowymi, zdrowiem, relacjami, macierzyństwem, stresem czy sposobem, w jaki kobieta była uczona myślenia o własnym ciele i przyjemności. Dlatego trudno mówić o jednej „kobiecej seksualności”. Każda kobieta tworzy ją na swój własny sposób – poprzez historię swojego życia, potrzeby, granice, wartości i relacje.

Kobieca aseksualność

To równie pełnoprawny, różnorodny sposób bycia w świecie, w którym doświadczenie seksualności nie obejmuje odczuwania pociągu seksualnego lub nie stanowi istotnego wymiaru życia. Nie jest brakiem, deficytem ani „nieobecnością seksualności”, lecz jedną z jej możliwych form – sposobem przeżywania siebie, relacji i cielesności, który może, ale nie musi, wiązać się z potrzebą bliskości, czułości czy więzi emocjonalnej. Kobieca aseksualność, podobnie jak seksualność, jest zmienna i osadzona w kontekście osobistym, kulturowym i relacyjnym. Wymaga uznania jako autonomiczna i ważna część doświadczenia – wolna od presji, patologizacji i społecznych oczekiwań dotyczących tego, „jak powinna wyglądać”.

Gdyby ktoś zapytał, jaka jest kobieca seksualność, naj­uczciwsza odpowiedź brzmiałaby po prostu: różna.

Bo taka rzeczywiście jest. Inna dla każdej osoby, zmieniająca się wraz z czasem, okolicznościami i tym, co przeżywamy. Raz łagodna i płynna, innym razem intensywna i burzliwa, jeszcze innym niemal bezgłośna. Zawsze jednak żywa, warta zauważenia i troski.

Kobieca seksualność nie jest ani jednorodna, ani uniwersalna. Tworzą ją osobiste doświadczenia, relacja z ciałem i zmysłowością, podejście do seksu, przyjemności i bliskości, ale też to, jak rozumiemy siebie jako kobiety w dialogu ze społecznymi oczekiwaniami i własną historią. Aby ją naprawdę zrozumieć, trzeba widzieć ją szerzej. W perspektywie historycznej, generacyjnej i transgeneracyjnej, a także kulturowej i transkulturowej. Bo seksualność zawsze kształtuje się w relacji z czasem, miejscem i narracjami, które nas otaczają.

Przykłady ważnych eksploracji i badań kobiecej seksualności

Shere Hite – The Hite Report. A National Study of Female Sexuality (1976)

Przełomowa praca oparta na tysiącach świadectw kobiet na temat ich doświadczeń seksualnych – kwestionująca normy patriarchalnej seksualności i redefiniująca kobiece orgazmy.

Emily Nagoski – Ona ma siłę. Zaskakujący poradnik seksualności kobiet (2016) oraz Zróbmy to razem. Czyli jak zadbać o dobry seks w długoletnich związkach (2025)

Przystępne, oparte na badaniach książki o kobiecej seksualności, mechanizmach pobudzenia i hamowania oraz znaczeniu emocjonalnego kontekstu i samoakceptacji.

Esther Perel – Inteligencja erotyczna. Jak utrzymać bliskość w relacji (2023) oraz Kocha, lubi, zdradza. Nowe spojrzenie na problem wierności i niewierności w związku (2024)

Prace o pożądaniu w długoterminowych relacjach. Teksty nie tylko o kobietach. Koncepcje Perel pokazują, jak złożona jest dynamika seksualności w związku i jak silnie wiąże się z autonomią, wyobraźnią i tożsamością.

Katherine Angel – Tomorrow Sex Will Be Good Again. Women and Desire in the Age of Consent (2021)

Autorka krytykuje uproszczone modele „jasnej, racjonalnej zgody” i pokazuje, że kobiece doświadczenie seksualne często zawiera sprzeczność, niepewność i zmienność. Książka jest ważnym głosem przeciwko presji bycia zawsze pewną siebie, świadomą i konsekwentną seksualnie – przywraca prawo do wahania, milczenia i cielesnej niejednoznaczności.

Virginia Johnson i William Masters – Human Sexual Response (1966)

Klasyczne badanie fizjologii reakcji seksualnych, w którym kobieca seksualność długo była interpretowana przez pryzmat męskiego modelu pobudzenia.

Lisa Diamond – Sexual Fluidity. Understanding Women’s Love and Desire (2008)

Poświęcona teorii płynności seksualnej (sexual fluidity). Pokazuje, że kobieca orientacja i pożądanie są bardziej zmienne i sytuacyjne niż u mężczyzn, a tożsamość seksualna może być dynamiczna i nieliniowa.

Spotkanie z własną kobiecością

W tym miejscu chciałybyśmy wyjść na chwilę poza seksualność i skierować uwagę ku kobiecości. To ona stanowi szerszy kontekst, w którym seksualność się osadza. Bez przyjrzenia się temu, jak rozumiemy własną kobiecość, trudno w pełni uchwycić, skąd biorą się nasze wybory i napięcia obecne w obszarze seksualności. To, jak dzisiaj odnosimy się do włas­nej kobiecości, oczywiście nie wynika wyłącznie z biologii czy genów. Kobiecość, tak jak kobieca seksualność, jest również kształtowana przez kulturowe przekazy, rodzinne narracje i społeczne wzorce, zakorzenione w konkretnej kulturze, konkretnym systemie wartości czy konkretnej religii. Dlatego warto im się przyjrzeć z łagodnością i zaciekawieniem, jak mapie, która nie musi nas ograniczać, ale może pomóc zrozumieć, skąd przyszłyśmy i co chcemy zabrać dalej.

Ćwiczenie: Spotkanie z własną kobiecością

Zatrzymaj się na chwilę. Weź głęboki oddech i pozwól sobie zajrzeć do swojego wnętrza.

Z czym kojarzy ci się kobiecość? Ale nie ta z reklam, magazynów i ekranów. Nie ta „idealna” czy narzucona z zewnątrz. Spróbuj spojrzeć głębiej na swoją osobistą definicję kobiecości.

Zadaj sobie teraz tych kilka ważnych pytań:

• Kto nauczył mnie, czym jest bycie kobietą?

• Kto dziś mnie inspiruje?

• Jak kobiecość była rozumiana w moim domu rodzinnym?

• Co wzięłam z tego przekazu, a co zbudowałam sama – po swojemu?

Spróbuj opisać, narysować, nazwać swoją kobiecość – taką, jaką ją dzisiaj czujesz, tu i teraz. Określ, jak wygląda. Jak pachnie. Jak się porusza. Co lubi, czego nie znosi, czego potrzebuje. Nie oceniaj niczego, co przyjdzie ci do głowy.

A teraz przyjrzyj się temu obrazowi z czułością.

• Czy jest ci bliski?

• Czy jesteś z nim w zgodzie?

• Czy twoja kobiecość jest obecna w codzienności – czy może wycofana, niewidoczna, zapomniana?

• Czy ją lubisz? Czy cię zawstydza? A może jej nie rozumiesz?

• Jaką macie dziś relację?

Nie spiesz się. To przestrzeń tylko dla ciebie.

Kobiecość naszych mam

Dorastając w tradycyjnie rozumianych rodzinach, najczęściej tworzonych przez osoby w relacji heteroseksualnej, uczymy się kobiecości nie tylko z tego, co słyszymy wprost. W większym stopniu uczymy się jej przez obserwację ważnych dla nas osób – tego, jak funkcjonują kobiety (szczególnie matka) oraz tego, jak inni dorośli (zwłaszcza ojciec) reagują na ekspresję i nasze potrzeby wynikające z kształtującej się tożsamości.

Mama – jej sposób bycia, dbania (lub niedbania) o siebie, jej relacja z ciałem, potrzebami, seksualnością – często staje się dla nas pierwszym, najbardziej pierwotnym odniesieniem. Kobiecość, którą widzimy oczami dziecka, może być dla nas czymś oczywistym, naturalnym albo czymś, od czego chcemy się jak najszybciej uwolnić.

Bywa, że dorastająca dziewczyna czerpie z kobiecości swojej mamy z zachwytem i podziwem. Innym razem – przeciwstawia się jej. Dzieje się tak na przykład wtedy, kiedy córka patrzy, jak mama sama remontuje mieszkanie, i podziwia jej zaradność w opanowywaniu spraw stereotypowo męskich. Ale może się w niej też pojawić reakcja opozycyjna, myśl: nie chcę być taką kobietą – zosią samosią, chcę, żeby inni mi pomagali, a nie wszystko robić sama, jak moja niezależna, samowystarczalna matka. Taka kobiecość mi nie pasuje! Obie postawy są równie częste. Pierwsza mówi: „Chcę być jak ona”, druga: „Potrzebuję iść swoją drogą, inaczej niż ona”.

Czasami potrzeba przeciwstawienia się jest tak silna, że skutkuje utożsamieniem się z ojcem i jego światem, sięgnięciem po wartości stereotypowo postrzegane jako męskie. Często to odrzucenie kobiecości matki staje się odrzuceniem kobiet w ogóle, a nierzadko także odrzuceniem własnej kobiecości. Zamyka nas to na kontakt z tym, co kobiece, odcina od subtelnych jakości, które są w nas i chcą być zauważone.

Dzieje się tak, jeżeli dorastałyśmy w domu, w którym kobiecość była kontrolowana, ośmieszana czy nieustannie poddawana krytyce. Mogłyśmy nauczyć się traktować ją jako coś ryzykownego, a nawet wstydliwego. W takich warunkach łatwo później odrzucać własną kobiecość, dystansować się od niej, udawać, że jej nie potrzebujemy. Dochodzi do tego, ponieważ zaczyna nam się ona kojarzyć z napięciem i oceną, a nie z bezpieczeństwem i możliwością bycia sobą. Przykład, jaki się nam nasuwa, to osoba, która nie zwraca uwagi na swoją powierzchowność, chociażby na odzież, jaką nosi, bo ma w sobie ogromny bunt przeciwko temu, co postrzegane jest społecznie jako kobiece. Wtedy wszelkie oznaki kobiecości w ubraniu (falbanki, róże itp.) traktuje jako niepotrzebny manifest, z którym nie chce się identyfikować.

Współczesne nurty feministyczne coraz częściej próbują uwolnić matki od konieczności bycia „pierwszym i najważniejszym źródłem wszystkiego” – emocji, wartości, wzorców – oraz osobą ponoszącą największą odpowiedzialność za rozwój dziecka. Zamiast koncentrować całą uwagę na relacji matka–dziecko, proponują szersze spojrzenie na kontekst społeczny: rolę ojców i innych opiekunów, wpływ instytucji, kultury oraz systemowych nierówności. To przesunięcie perspektywy pozwala zobaczyć, że kobiecość nie kształtuje się wyłącznie „przez matkę”, lecz w sieci relacji i warunków, które współtworzą nasze doświadczenie – i za które odpowiedzialność nie powinna spoczywać wyłącznie na jednej osobie.

Moja historia kobiecości

Do refleksji:wjaki sposób model „mama i tata” wpływa na to, jak uczymy się myśleć o własnej kobiecości, jakie role uznajemy za właściwe oraz które sposoby bycia kobietą stają się dla nas dostępne lub wykluczone? Co przyjęłaś z otoczenia jako swoje, a co może warto przefiltrować na nowo?

Skoro tak wiele bierzemy z tego, w jakim domu dorastałyśmy, warto się na chwilę zatrzymać i przyjrzeć własnej historii. Jak wyglądała moja codzienna rzeczywistość? Kto był obecny, a kto pozostawał nieobecny? Kto przekazywał mi wzorce kobiecości i jakie one naprawdę były?

W książce będziemy się odnosić do przykładu opartego na relacji matka–ojciec jako jednego z najczęściej spotykanych układów rodzinnych. Nie chodzi o założenie, że tylko „klasyczna nuklearna para” kształtuje nasze rozumienie siebie. Rodziny są dziś (i zawsze były) różnorodne: dwie mamy, dwóch ojców, samodzielna mama, samodzielny tata, opiekunowie, dziadkowie, ciotki. Każda konfiguracja niesie ze sobą unikalny przekaz. Nie oznacza to też automatycznie, że relacja mamy i taty ma charakter heteronormatywny ani że obecność „dwojga rodziców” gwarantuje wspierający przekaz.

Kiedy dziewczynka od najmłodszych lat nie doświadcza wolności wyboru, a jej codzienność od początku wypełniona jest różowymi lalkami i księżniczkami z bajek, kobiecość – w takiej narzuconej formie – może się wydawać czymś przytłaczającym. Jednak problem nie leży w kolorze czy bajkowych postaciach, lecz w braku alternatywy, w komunikacie, że każda „prawdziwa” dziewczynka powinna chcieć być księżniczką.

Kobiecy głos z pokolenia na pokolenie

Jeśli w domu nie było przestrzeni na celebrowanie kobiecości w jej autentycznych, różnorodnych odcieniach, wiele z nas w dorosłości podchodzi do niej z dystansem, zawstydzeniem lub lekceważeniem. Na pytanie: „Czym jest dla ciebie kobiecość?”, często odpowiadamy bez przekonania, wzruszając ramionami: „Nie wiem… Po prostu jest”, albo wpadamy w stereotypy. I mamy problem z odnalezieniem w sobie pełnej, świadomej odpowiedzi.

Takie przykłady są pewnie bliskie części naszych czytelniczek i klientek. Przychodzą nam na myśl liczne historie kobiet, które próbowano uformować według stereotypowego wzorca kobiecości, ale one nie chciały się temu poddać – odrzucając na przykład noszenie spinek, sukienek, długich włosów czy malowanie się. Przypomina nam się historia pewnych bliźniaczek – jedna z dziewczyn udawała przed mamą, że podobnie jak siostra kocha nosić szpilki i mini, bo bała się, że jeśli nie będzie taka jak one, to przestanie do nich przynależeć i stanie się czarną owcą rodziny. Albo inna historia: tym razem mama i babcia wdrukowały kobiecie w świadomość, czym charakteryzuje się „prawdziwa kobiecość”, i ona żyła według tego wzorca, ponieważ martwiła się, że jeśli będzie robić po swojemu, spotka ją to samo co ciocię Krysię, „zakałę rodziny” wyśmiewaną przy okazji wszystkich świąt i uroczystości. A ciocia Krysia po prostu miała odrosty i nie malowała paznokci, był to jej cały „grzech”.

Wiele kobiet nosi w sobie cichy żal, że nie nauczono ich, jak się kochać, jak stawiać granice, jak mieć odwagę mówić „nie” i troszczyć się o siebie bez poczucia winy. Że zamiast tego wpojono im dbanie o wygląd i stawianie innych zawsze przed sobą. Ten żal nie jest skierowany tylko ku matkom, ale często sięga głębiej, do całej linii kobiet, które były przed nami. Bo przecież i nasze matki, i babcie dorastały w świecie, w którym kobiecy głos był uciszany, zanim zdążył się w ogóle wydobyć.

Podobne refleksje pojawiają się w pracach Carol Gilligan. W książce The Birth of Pleasure. A New Map of Love Gilligan przywołuje greckie słowo psyche, które oznacza duszę, oddech i życie. Autorka stoi na stanowisku, że człowiek jest czymś więcej niż geny czy kultura, i to właśnie w duszy upatruje źródła naszych myśli, uczuć, działań oraz zdolności do stawiania oporu.

Moje badania koncentrowały się wokół nasłuchiwania głosu duszy – tego, który przemawia wprost i nie wprost, zarówno poprzez słowa, jak i milczenie – głosu często ukrytego w samej strukturze zdania. Opracowałam metodę prowadzącą ten sposób słuchania, inspirowaną wczesnymi pracami Freuda i Piageta, literaturą oraz muzyką, a także wyzwaniem, jakie stawia słuchanie kobiet w kulturze, której „akustyka” zniekształca ich doświadczenia.

Pociągał mnie dźwięk nieskorygowanej, surowej wypowiedzi – głosu, który zdołał się wydostać, który był dziki, żywy. Kristin Linklater, specjalistka od pracy z głosem w teatrze, nazwała go „głosem naturalnym” – głosem, który niesie, a nie przesłania wewnętrzny świat osoby.

Odkryłam, że aby usłyszeć ten głos, muszę stworzyć taką rezonującą przestrzeń, która zachęca do mówienia, i jednocześnie w jakiś sposób odpowiedzieć na ukryte pytanie, które kiedyś usłyszałam wprost od pewnej kobiety: „Chcesz wiedzieć, co myślę? Czy chcesz wiedzieć, co naprawdę myślę?”.

Zafascynowało mnie to podwójne warstwowanie myśli i uczuć – oraz warunki, w których jesteśmy gotowe ujawnić innym (i sobie samym) to, co naprawdę wiemy2.

Ćwiczenie: „Co myślisz – a co naprawdę myślisz?”

Usiądź z kimś, komu ufasz na tyle, by pobyć z nim chwilę w uważności. Może to być bliska osoba, ale możesz też wykonać to ćwiczenie sam(a) – zapisując odpowiedzi.

1. Pierwsza warstwa

Zadaj sobie na głos pytanie: „Co o tym myślisz?” (albo: „Co czujesz w tej sytuacji?”, „Jakie to dla ciebie jest?”). Pozwól odpowiedzi wybrzmieć bez przerywania. Przyjmij ją taką, jaka jest.

2. Pauza

Zrób kilka sekund ciszy. Oddychaj. Zauważ, co pojawia się w ciele – napięcie, rozluźnienie, niepokój, ciekawość.

3. Druga warstwa

Zadaj to samo pytanie jeszcze raz, ale dodaj na głos: „A co naprawdę myślisz?”.

4. Słuchanie głębiej

Zauważ, czy coś się zmienia: ton głosu, tempo, słowa, poziom szczerości. Czasem odpowiedź będzie podobna. Czasem pojawi się coś zupełnie innego – miększego, niewygodniejszego albo prawdziwszego.

5. Domknięcie

Podziękuj za to, co zostało powiedziane – niezależnie od tego, czy było „głębiej”, czy nie. Jeśli robisz to sam(a), zapisz oba poziomy odpowiedzi i zobacz, co się między nimi wydarza.

6. Refleksja

To ćwiczenie nie jest o „wydobywaniu prawdy na siłę”. Jest o tworzeniu takiej jakości obecności, w której druga warstwa może się pojawić. Bo często pytanie nie brzmi tylko: „Co myślę?”, ale też: „Czy jest tu przestrzeń, żeby powiedzieć to naprawdę?”.

Cudzym okiem

Chciałybyśmy krótko opowiedzieć ci o male gaze – męskim spojrzeniu, które od dekad kształtuje sposób, w jaki kobiecość bywa widziana, oceniana i porządkowana. Pojęcie to, opisane m.in. przez Laurę Mulvey3, odnosi się do perspektywy, w której kobiece ciało i doświadczenie stają się przede wszystkim obiektem oglądu, pożądania lub oceny, zamiast być wyrazem podmiotowego „ja”. Gdy to spojrzenie zostaje zinternalizowane, kobieta uczy się patrzeć na siebie cudzymi oczami – kontrolować, jak wygląda, jak jest odbierana, czy spełnia czyjeś wyobrażenia. Wtedy kobiecość łatwo zamienia się w projekt do zarządzania, przestaje być żywym, czującym doświadczeniem bycia sobą.

Dla części kobiet – co obserwujemy w gabinecie – kobiecość przez długi czas była czymś, co odbijało się przede wszystkim w oczach innych. Czymś nazywanym i ocenianym z zewnątrz. Przez partnerów(-rki), przez pryzmat społecznych oczekiwań i norm kulturowych. Zdarza się więc, że przyjmujemy definicje kobiecości oparte na wyglądzie czy seksapilu. I choć pielęgnowanie ciała i zmysłowości może być piękne i wzmacniające, problem pojawia się wtedy, gdy kobiecość staje się bardziej obrazem niż byciem kobietą. Wydarza się to wówczas, kiedy tracimy kontakt ze swoim wewnętrznym, autentycznym kobiecym „ja”. A przecież to wewnętrzne „ja” jest żywe i wielowymiarowe. Nie definiuje go ani uroda, ani makijaż, ani rozmiar ubrań. Nie wyczerpuje się w macierzyństwie, osiągnięciach zawodowych czy w byciu „grzeczną” i lojalną córką, zgodnie z oczekiwaniami rodziny. To coś więcej. To duchowa jakość istnienia zakorzeniona w czuciu, w obecności, w prawdzie, która nie potrzebuje oceny z zewnątrz, żeby wiedzieć, że jest wystarczająca.

Kiedy ojciec wspiera kobiecość córki

Kiedy, jeśli w ogóle, ojcowie potrafią z otwartością i akceptacją przyjąć kobiecość swoich córek, we wszystkich jej przejawach, dziewczynkom znacznie łatwiej jest patrzeć na siebie z łagodnością i zrozumieniem. Gdy jednak kobiecość bywa w domu obiektem żartów, jest bagatelizowana albo seksualizowana, o czym już wspominałyśmy wyżej, taka rana głęboko wpływa na sposób, w jaki młoda osoba postrzega siebie. Na to, jak przeżywa swoją tożsamość, jak przyjmuje (lub odrzuca) własną kobiecość.

Przyjmowanie kobiecości córki to często bardziej opowieść o tym, czego ojciec nie robi, niż o tym, co robi. Ojciec szanujący rodzącą się kobiecość nie wyśmiewa, nie upokarza, nie mówi: „Porozmawiaj z mamą na te babskie tematy”. Jest żywo zainteresowany tymi sprawami, nawet jeżeli nie do końca je czuje. W literaturze psychoanalitycznej zwraca się uwagę na opór ojców przed afirmowaniem kobiecości córek. Ten opór łączy się z lękiem, że ktoś ich niesłusznie oskarży o uwodzenie własnych dzieci.

Dziś na szczęście coraz częściej mówi się o tym, że w budowaniu zdrowego poczucia tożsamości i własnej wartości u dziecka oprócz rodziców i opiekunów niebagatelną rolę odgrywają też społeczności, w których żyjemy. Może to chronić przed późniejszymi wewnętrznymi napięciami, w których kobiecość rodzi się z konfliktu i odrzucenia dostępnych wzorców jako niewłaściwych, słabych lub szkodliwych.

Kobiecość vs. męskość?

A może problem leży w ogóle gdzie indziej. W tym, że od początku kazano nam myśleć o kobiecości i męskości jako dwóch przeciwstawnych biegunach? Jeśli przestaniemy myśleć binarnie, otworzy się zupełnie nowa perspektywa. Możemy wyobrazić sobie, że kobiecość i męskość to dwie niezależne przestrzenie, w których każda z nas może zajmować swoje własne miejsce – i to miejsce może się zmieniać w czasie, wraz z doświadczeniem, z dojrzałością.

A może inna metafora. Płeć jako ogromny worek pełen jakości, do których wszyscy mamy dostęp? Worek, w którym można przebierać, szukać, znajdować, próbować bez oceniania i bez przymusu. Bez powinności bycia „jakąś kobietą”, a z zaproszeniem do bycia sobą.

Jeśli więc spróbujemy wyjść poza myślenie o kobiecości i męskości jako przeciwstawnych biegunach, może się wydawać, że zyskamy większą wolność – elastyczniejszą, bardziej osobistą, mniej obciążoną normą. I rzeczywiście, na poziomie indywidualnym taka zmiana perspektywy może być wyzwalająca.

Ale jednocześnie warto zauważyć, że nie żyjemy wyłącznie w swoich wewnętrznych narracjach. Żyjemy w świecie, który przez dekady – a właściwie stulecia – był projektowany na podstawie bardzo konkretnych, binarnych założeń dotyczących płci. Nawet jeśli my zaczynamy myśleć płynniej, rzeczywistość społeczna często wciąż pozostaje sztywna.

To właśnie w tym miejscu pojawia się pytanie nie tylko o to, jak my rozumiemy kobiecość i męskość, ale także o to, czy i w jaki sposób kobiece doświadczenie w ogóle jest widziane i brane pod uwagę.

Dalsza część w wersji pełnej

Przypisy

1 Barbara Carrellas, Urban Tantra. Sacred Sex for the Twenty-First Century, Ten Speed Press, Berkeley 2007.

2 Carol Gilligan, The Birth of Pleasure, Knopf, New York 2002. Przekład własny autorek.

3 Zob. Laura Mulvey, Visual Pleasure and Narrative Cinema, „Screen” 1975, vol. 16, is. 3, s. 6–18.

Projekt okładki Katarzyna Bućko

Ilustracja na okładceIhor / Adobe Stock

Redaktorka nabywającaSylwia Ciuła

Redaktorka prowadzącaAleksandra Pietrzyńska

PromotorkaKarina Caban

Konsultacja wrażliwościowaNina Kuta

Opieka redakcyjnaPaulina Gwóźdź

RedakcjaJustyna Tomska

AdiustacjaMaria Zając

KorektaAleksandra Kiełczykowska Marta Tyczyńska-Lewicka

Copyright © by Katarzyna Kucewicz & Agata Loewe-Kurilla

Copyright © for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2026

ISBN 978-83-8427-770-6

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37

Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: [email protected]

Wydanie I, Kraków 2026

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotował Jan Żaborowski

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Spis treści

Słowem wstępu

Zanim pójdziesz dalej

I. Kobiecość

Kim jestem?

Kilka wstępnych słów o kobiecej seksualności

Kobieca seksualność

Kobieca aseksualność

Spotkanie z własną kobiecością

Kobiecość naszych mam

Moja historia kobiecości

Kobiecy głos z pokolenia na pokolenie

Cudzym okiem

Kiedy ojciec wspiera kobiecość córki

Kobiecość vs. męskość?

Przypisy

Karta redakcyjna

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Spis treści

Dedykacja

Meritum publikacji

Przypisy