Ebook i audiobook dostępne w abonamencie bez dopłat od 22.09.2026
Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
29,98 zł
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 29,98 zł
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 70
Rok wydania: 2026
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tekst © Max Czornyj, 2026
Ilustracje © Aleksandra Czornyj, 2026
Copyright © by Grupa Wydawnicza FILIA, 2026
Wszelkie prawa zastrzeżone
Wydanie pierwsze, Poznań 2026
PROJEKT OKŁADKI: Katarzyna Bajerowicz
ILUSTRACJA NA OKŁADCE: Aleksandra Czornyj
REDAKTOR PROWADZĄCA: Anna Czech
REDAKCJA: Karol Francuzik
KOREKTA: Justyna Techmańska-Szewczyk, Małgorzata Kuśnierz
SKŁAD I ŁAMANIE: Monolitera Piotr Przepiórkowski
ISBN 978-83-8441-479-8
Wydawnictwo FRAJDA
Imprint Grupy Wydawniczej FILIA Sp. z o.o.
www.wydawnictwofrajda.pl
Grupa Wydawnicza FILIA Sp. z o.o.
ul. Franciszka Kleeberga 2, 61-615 Poznań
www.wydawnictwofilia.pl
Dla agentki Idy Matyldy i jej asystentów Toski oraz Voltaire’a
Uciekaj, jeśli tylko możesz, bo jeśli tu zostaniesz, zginiesz. Ten dom to jaskinia zbójców, którzy zabijają, a potem gotują i jedzą swoje ofiary.
Bracia Grimm, Zbójecki narzeczony
Witajcie, Drodzy Przyjaciele! Spotykamy się po raz siódmy, żeby towarzyszyć w przygodach Zagadkowym Agentom. Uwierzycie? To już kilka lat i siedem przygód. Jeżeli nie poznaliście wcześniejszych losów naszych bohaterów, zachęcam, żebyście to nadrobili. Poprzednie śledztwa były niezwykle ciekawe, ale to opisane w niniejszej książce przyprawiało mnie o dreszcze! W końcu będziemy mieli do czynienia z nawiedzonym domem, z samurajem, wynalazkami techniki i drzwiami prowadzącymi do baśniowego świata. Agenci zmierzą się z naprawdę skomplikowaną zagadką.
Wybaczcie, zacząłem pisać o agentach, nie przedstawiwszy naszych bohaterów tym, którzy spotykają się z nimi po raz pierwszy! Już to nadrabiam.
Detektywistyczny klub liczy trzech członków. Jego (dość samozwańczym) szefem jest Eryk Deryło, bardzo inteligentny chłopiec, który posiada iście fotograficzną pamięć. To prawdziwy mistrz krzyżówek, miłośnik staromodnych marynarek z przepastnymi kieszeniami oraz uparciuch niepotrafiący odpuścić żadnej zagadce. Eryk jest przy tym obżartusem (choć sam nazywa się smakoszem) z kondycją fizyczną leniwca.
Drugim z Zagadkowych Agentów, choć może tym, który powinien być wymieniony jako pierwszy (pamiętajmy o pięknych zasadach dobrego wychowania), jest Ewa Skalska. Ta żywiołowa dziewczynka pasjonuje się elektroniką oraz najnowszymi zdobyczami techniki. Wie, jak posłużyć się urządzeniami, które dla pozostałych detektywów są czarną magią, gdyż jej tata jest inżynierem oraz wynalazcą amatorem.
Trzeci z agentów to Roman, o rok starszy brat Eryka. To wspaniały sportowiec, ale cechujący się statecznym dystansem do ryzyka. O ile nie musi go podejmować, woli pozostać jedynie obserwatorem. Mimo to dla swoich przyjaciół rzuciłby się w ogień. I to bez najmniejszego namysłu.
Czwartym, całkowicie nieformalnym agentem jest Toska – suczka rasy cane corso, niezwykle przywiązana do swoich opiekunów. Pomaga w rozwiązywaniu śledztw, a do tego pełni funkcję ochroniarza i stróża agentów.
To już koniec przedłużania! Poznaliśmy się, więc najwyższy czas zanurzyć się w świecie duchów, widm i nawiedzonych domów. Nabierzcie tchu. Musicie być odważni tak samo jak agenci. Ale jeśli będziecie towarzyszyć im do samego końca, z pewnością spotka Was nagroda.
Ruszajmy!
– Upiory.
– Demony.
– Wilkołaki.
– Zombie.
– Wampiry!
Eryk i Roman Deryłowie przerzucali się tematami filmów, które chcieliby obejrzeć wieczorem. Wraz z przyjaciółką Ewą siedzieli na zapleczu antykwariatu prowadzonego przez rodziców chłopców. Skończyli już porządkowanie osiemnastowiecznej porcelany, o co poprosił ich pan Deryło, a teraz mieli czas wolny. Od początku wakacji pomagali w pracach związanych z rodzinnym przedsięwzięciem. Sklep ze starymi przedmiotami był doskonałym miejscem do snucia rozmaitych historii, ale Zagadkowym Agentom zaczynało się nudzić. Ostatnie śledztwo zakończyli już kilka tygodni temu. Wrócili z Wenecji, gdzie rozwiązali tajemnicę Ducha Gondoliera. Być może dlatego dalsza część wakacji upływała im pod znakiem zjawisk nadprzyrodzonych.
– Ogry – rzucił Roman.
– To zbyt banalne – zaprotestował Eryk. – Są stworzeniami baśniowymi, do tego niezwiązanymi z lokalną tradycją, przez co…
– Ach, nie wymądrzaj się!
Roman miał dość tego tonu. Jego młodszy brat momentami bywał irytujący. Choć był piekielnie inteligentny i wiedział niemal wszystko, potrafił się wywyższać.
– Jeżeli chcę obejrzeć film o ograch, nie zastanawiam się, czy są związane z tradycją lokalną ani czy w ogóle istniały.
– Ale to uatrakcyjnia seans!
– Dla mnie liczy się sama zabawa.
– W życiu nie chodzi o samą zabawę.
Wymianę zdań przerwała Ewa. Dziewczynka odrzuciła do tyłu zebrane w kucyk włosy i spojrzała groźnie na przyjaciół.
– Przestańcie! Jeszcze jedno słowo wypowiedziane tym tonem i dam wam po głowach – oznajmiła ostrzegawczo. – A potem zostawię was samych. Do końca wakacji już się nie zobaczymy.
– Okej, okej… – Eryk natychmiast się wycofał. – Przepraszam.
– Ja też – jęknął Roman.
Ewa z zadowoleniem się uśmiechnęła.
– Po pierwsze wasi rodzice nie mają telewizora – przypomniała. – Film można by obejrzeć na starym projektorze, ale to raczej kiepski pomysł. Poza tym skąd zdobyć stare nagrania?
– Na pewno coś tutaj się znajdzie – oznajmił Roman. – W końcu to antykwariat.
– Nawet jeśli… – Ewa pomachała gazetą, którą właśnie czytała. W pomieszczeniu było duszno, więc periodyk od czasu do czasu służył jej również za wachlarz. – Trafiłam na niezwykły artykuł, który powinien połączyć wasze pasje.
– To znaczy? – zdziwił się Eryk. Badawczo spojrzał na przyjaciółkę i poprawił okrągłe okulary. Na jego pucołowatej twarzy pojawiło się zainteresowanie. – Co masz na myśli?
– Spójrz.
Dziewczynka podała mu gazetę. Deryło przebiegł wzrokiem dwa akapity, po czym łypnął na nią porozumiewawczo.
– Najbardziej nawiedzone domy w Polsce? – odezwał się zaskoczony. – O ten artykuł ci chodzi?
– Tak. Czytaj dalej…
Po chwili Eryk przygryzł wargę i głośno mlasnął.
– Jeden z nich znajduje się w sąsiednim miasteczku – zorientował się wreszcie. – Rzut beretem stąd!
– Tak. – Ewa się uśmiechnęła. – Liczyłam, że wybierzemy się na wycieczkę. Co wy na to?
Roman nie był przekonany, ale Eryk oczywiście natychmiast podłapał tę myśl. Zrobiła to również Toska, która właśnie wpadła do magazynu i zaczęła energicznie lizać Ewę po dłoni.
– Chyba decyzja została podjęta – zaśmiała się dziewczynka. – Ruszamy rozwikłać zagadkę nawiedzonego domu!
– Może to nie żadna zagadka, ale chwyt reklamowy albo plotka czy fake news. Różnie nazywają takie artykuły…
Ewa wyraźnie starała się powstrzymać swój entuzjazm i jak zwykle podejść do sprawy logicznie. Zresztą Eryk w pełni ją w tym wspierał.
– Kaczki dziennikarskie – mruknął. – Taka nazwa również funkcjonuje.
Cała trójka wraz z Toską siedziała na tyłach autokaru kursującego pomiędzy dwiema miejscowościami. Za kilka minut mieli znaleźć się na przystanku, nieopodal jednego z najbardziej nawiedzonych miejsc w Polsce.
Rodzice chłopców ufali im i zgodzili się, żeby wybrali się na wycieczkę, ale musieli zapewnić, że będą bardzo uważać. Aby być precyzyjnym: „bardzo, bardzo uważać”. Państwo Deryłowie zdawali sobie sprawę, że ich dzieci prowadzą coś w rodzaju agencji detektywistycznej, lecz traktowali to z przymrużeniem oka. Jednocześnie byli dumni z wielu odniesionych przez nich sukcesów. Przynajmniej tych, o których wiedzieli.
Ewa miała więcej swobody. Jej rodzice byli bardzo wyrozumiali, jednak liczyli, że dziewczynka będzie z nimi w kontakcie telefonicznym. W przeciwieństwie do Eryka i Romana Ewa miała bowiem własny telefon. Państwo Deryłowie uważali, że takie wymysły techniki ich synom na razie są zbędne. Im zresztą na tym wcale nie zależało. Eryk wciąż powtarzał, że internet tylko ogłupia. Zdarzało się, że kupował drukowane gazety i to stamtąd czerpał wiadomości oraz tam poszukiwał nowych spraw. Całkowicie słusznie, bo to właśnie w jednej z nich Ewa trafiła na artykuł o najbardziej nawiedzonych miejscach.
– Mamy jakiś plan działania? – zagadnął Roman. – Wolałbym nie kręcić się przy tym budynku wieczorem. A już na pewno nie po zmroku.
– W internecie nie ma zbyt wielu wiadomości – odparła natychmiast Ewa. – Dom zbudowano dawno temu, a lokalna gazeta nie posiada archiwum internetowego.
– No właśnie. – Eryk pstryknął palcami. – Internet to nie wszystko.
– Jednak bardzo ułatwia życie.
Chłopiec nie mógł zaprotestować. Mimo to uśmiechnął się tryumfalnie i zaczął przeszukiwać kieszenie marynarki. Młodszy Deryło słynął z tego, że potrafił w nich upchnąć więcej rzeczy, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Był niczym magik wyciągający z kapelusza najpierw królika, a potem jeszcze dwa słonie, hipopotama i nosorożca. Jednak zamiast zwierząt uniósł nagle skrawek papieru.
– O, mam to tutaj.
– Co to?
Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Kilka słów zamiast wstępu
UPIORNY TROP
W DROGĘ!
Okładka
Strona tytułowa
Prawa autorskie
Dedykacja
Epigraf
Meritum publikacji
