Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
12 osób interesuje się tą książką
Czy kilka małych łapek może wywołać wielkie zamieszanie? Oczywiście! Zwłaszcza gdy należą do dwóch niezwykłych świnek morskich, które mają własne pomysły, sekrety i… plan na niejedną szaloną przygodę.
Maja i Filip zostają opiekunami ukochanych pupili cioci Tereski. Dla Mai to doskonała okazja, by udowodnić rodzicom, że potrafi być odpowiedzialna. Szybko przekonuje się jednak, że opieka nad zwierzakami to coś więcej niż karmienie i sprzątanie klatki. Tym bardziej że Pompon i Kieszonka, gdy tylko ludzie znikają z pola widzenia, rozpoczynają własne rozmowy, tajne misje i pomysły, które potrafią postawić cały dom na głowie!
„Przygody Pompona i Kieszonki” to pełna humoru i ciepła opowieść o przyjaźni, rodzinie i odpowiedzialności. To także niezwykła podróż do świata, w którym małe świnki morskie mają wielkie charaktery, ogromną wyobraźnię i jeszcze większe serca.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 66
Rok wydania: 2026
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Przygody Pompona i Kieszonki
Był piękny majowy dzień i rodzeństwo bawiło się w ogrodzie. Filip podbijał piłkę raz jedną, raz drugą stopą.
– …dziewięćdziesiąt, dziewięćdziesiąt jeden, dziewięćdziesiąt dwa… – liczył.
Kiedy doszedł do stu, zadowolony zatrzymał piłkę. Spojrzał na siostrę, żeby sprawdzić, czy patrzy na niego z podziwem. Nie patrzyła. Za to on przyjrzał się jej z zaciekawieniem.
– Co robisz? – zapytał.
Maja siedziała na ławce. Na kolanach trzymała tablet i starała się naśladować dźwięki, które dochodziły z urządzenia.
– Uczę się mowy świnek morskich – odpowiedziała, jakby to było oczywiste. – One bardzo lubią rozmawiać!
W zeszły weekend rodzeństwo odwiedziła ciocia Tereska. Maja wiedziała, że ciocia pracuje na uczelni i zajmuje się geografią, czyli nauką o Ziemi. Często też zabiera studentów w teren. Tym razem wybierała się w Tatry. Zapytała rodziców, czy na czas wyjazdu mogłaby zostawić u nich swoich ulubieńców:
– Moja przyjaciółka Kasia chętnie wzięłaby Pompona i Kieszonkę do siebie. Ale wiem, jak dzieci je lubią. Miałyby okazję przekonać się, że zwierzęta w domu oznaczają również obowiązki.
Mama obiecała, że to przemyśli i za tydzień da odpowiedź. Ciocia miała zadzwonić w sobotę koło południa. Maja bardzo chciała, żeby rodzice się zgodzili. Pragnęła tego tak mocno, że nie potrafiła myśleć o niczym innym. Gdy tylko ciocia wyszła, dziewczynka spojrzała na mamę błagalnym wzrokiem.
– Mamusiu, ja się wszystkim zajmę! – zapewniła.
– Tak, tak… – westchnęła mama bez przekonania.
Jej córka poczuła się urażona. Wielce urażona! Tego samego dnia wypożyczyła z biblioteki stos książek i z werwą zabrała się do czytania. Przeglądała strony internetowe. Oglądała filmiki. Na przerwach w szkole rozmawiała z Hanią i Zosią. Koleżanki były szczęśliwymi opiekunkami świnek morskich, które tak bardzo ją interesowały.
„Już ja wam wszystkim pokażę!” – Maja obiecywała sobie w myślach. „Zostanę ekspertką w dziedzinie świnek morskich. Najlepiej wyszkoloną niańką prosiaczków na świecie”.
Tymczasem brat przyglądał się dziewczynce ze zdziwieniem. Nie rozumiał, dlaczego Maja tak się przejmuje i wysila. Był przekonany, że mama i bez tego się zgodzi.
W głębi ducha Maja też miała taką nadzieję. Postanowiła jednak trzymać się planu. Po szkole przesiadywała z nosem w książkach. Często z tajemniczą miną stukała w klawiaturę komputera lub w ekran tabletu. Aż został tylko jeden dzień!
Następnego ranka mama miała dać odpowiedź cioci. Nie było czasu do stracenia.
Nie podnosząc głowy znad tabletu, Maja zapytała:
– Wiesz, że Pompon i Kieszonka pochodzą z Peru?
– Nieprawda! – zaprotestował Filip. – Ciocia wzięła je ze stowarzyszenia, które pomaga świnkom morskim.
– No tak, ale ich przodkowie zostali przywiezieni do Europy z Ameryki Południowej – wyjaśniła Maja i dodała z naciskiem: – Zza MORZA! Dlatego nazwano je świnkami MORSKIMI! Czy to nie jest fascynujące?
– Tak, bardzo – odpowiedział jej brat od niechcenia. Po chwili zachęcająco przetoczył piłkę nogą: – Postoisz na bramce? – zapytał.
Maja zamyśliła się i westchnęła:
– Myślisz, że mama się zgodzi?
– A postoisz na bramce?
– Dobrze, postoję – westchnęła zrezygnowana Maja.
– To ja myślę, że się zgodzi! – stwierdził Filip wspaniałomyślnie.
Dziewczynka się uśmiechnęła i ochoczo dołączyła do brata.
Nazajutrz Maja wyskoczyła z łóżka wcześnie rano. Z mocno bijącym sercem powtarzała sobie w myślach postanowienie: „Dzisiaj mama przekona się, na co mnie stać! Tata i Filip także!”.
Przeszła na palcach do kuchni, by przygotować śniadanie dla całej rodziny. Starała się zachowywać najciszej, jak to tylko możliwe, ale i tak po chwili wszyscy byli na nogach. Trzeba przyznać, że czajnik, ekspres do kawy i wyciskarka do soków trochę hałasowały.
– Majeczko, dlaczego już wstałaś? Przecież jest sobota – zapytała mama i ziewnęła.
– Mam dla was niespodziankę! – oznajmiła Maja.
Filip spojrzał na siostrę nieprzytomnym wzrokiem. Rodzice jednak okazali zainteresowanie.
– Och, przygotowałaś śniadanie! Jak miło! – pochwalił ją tata. – Pomyślałaś nawet o kawie!
Maja uśmiechnęła się z zadowoleniem.
– Śniadanie poczeka – stwierdziła. – Niespodzianką jest coś innego! Chodźcie!
Mama, tata i Filip z żalem spojrzeli na pięknie zastawiony stół, ale posłusznie ruszyli do dużego pokoju. Tata szedł na końcu i w ostatniej chwili porwał kubek z kawą.
Maja usadowiła rodzinę na kanapie. Następnie z poważną miną otworzyła komputer. Oczom wszystkich ukazała się prezentacja z wielkim kolorowym napisem: „Wiem wszystko o świnkach morskich!”.
– Co to ma być? – zaniepokoił się Filip. – Nie będziesz nas chyba męczyć jak w szkole?
Maja zignorowała brata i stuknęła w klawiaturę. Na ekranie pojawił się kolejny tytuł: „Czyż nie są piękne? – Rasy świnek morskich”. Pod nim widniały zdjęcia.
– O, jaka śliczna! – zachwyciła się mama i wskazała na świnkę, która przypominała pluszową przytulankę.
– Zobaczcie, jak ta śmiesznie wygląda! – roześmiał się chłopiec. – Ma taką długą sierść, że trudno rozpoznać, gdzie jest jej głowa, a gdzie… a gdzie… – Filip się zająknął.
Świnka nie miała ogona. Chłopiec nie był pewny, jakie inne określenie powinien wybrać.
„Siedzenie? Odpada. Przecież świnka na nim nie siedzi! Pupa? Zadek? Pośladki? Nie… Może tyłek? To chyba nie byłoby złe, w końcu tyłek jest z tyłu, a o to przede wszystkim chodzi” – zastanawiał się.
Zanim jednak się zdecydował, odezwał się tata:
– Widzieliście tę? Prawie wcale nie ma sierści!
Maja uciszyła ich i przeszła do dalszej części prezentacji. Przygotowywała ją od tygodnia. „Zaraz się przekonają, jaka ze mnie odpowiedzialna i poważna osoba” – pomyślała.
– Świnka morska to inaczej kawia domowa – zaczęła.
Tata parsknął śmiechem, ale Maja szybko zgromiła go wzrokiem. Speszony zaczął się tłumaczyć:
– Przepraszam, zakrztusiłem się kawią domową… To znaczy kawą… Kawą domową!
Tata był bardzo rozbawiony. Filip również zaśmiewał się w głos. Nawet mama do nich dołączyła. Maja patrzyła na nich surowym wzrokiem, aż się uspokoili.
– Trafnie zauważyliście, że świnki mogą się bardzo różnić od siebie wyglądem. Istnieje bowiem wiele ras tych zwierzątek – ciągnęła, wskazując końcówką ołówka kolejne zdjęcia. – Krótkowłose, rozetki, długowłose, a nawet bezwłose. Jak widzicie, wszystkie są cudowne! – podsumowała, a jej twarz się rozpromieniła. Po chwili dziewczynka ponownie przybrała poważną minę.
– Kto potrafi stwierdzić, jakiej rasy są prosiaczki cioci? – zapytała nauczycielskim tonem.
Mama i tata grzecznie podnieśli ręce, ale Filip nie czekał na nikogo z odpowiedzią:
– Jasne, że to rozetki! Ich sierść układa się w takie zabawne żwirki… Tfu! Chciałem powiedzieć „wirki”!
Maja skinęła głową.
– Pompon i Kieszonka przypominają świnki rozetkowe, inaczej abisyńskie. Kto wie, może prosiaczki cioci są nawet rasowe? Sprawdzę to z ciekawości, chociaż oczywiście nie ma to znaczenia. Obaj są dla mnie najwspanialsi na świecie.
Klik! Dziewczynka nacisnęła przycisk na klawiaturze. Na ekranie od razu pojawiły się kolejne zdjęcia. Nad nimi widniał napis: „Jak opiekować się świnkami”.
Maja rozpoczęła wyjaśnienia, wskazując kolejne obrazki ołówkiem.
– Żeby świnki były zdrowe, trzeba codziennie nalewać im czystej wody do butelki. Powinny jeść specjalną suchą karmę, siano i koniecznie świeże warzywa. Od czasu do czasu można im podać odrobinę owoców. Trzeba również regularnie sprzątać klatkę. Są to czynności wymagające czasu, ale nieskomplikowane. Może poradzić sobie z nimi nawet dziecko.
Maja zamilkła. W oczach mamy dostrzegła błysk uznania i poczuła satysfakcję. Filip z zapałem zaklaskał w dłonie. Rodzice przyłączyli się do niego.
– Brawo, Maju! Pięknie to przygotowałaś! – pochwaliła mama.
– Wspaniale! – poparł ją tata. – Czy to wszystko? – zapytał i spojrzał z nadzieją w stronę kuchni.
Jednak Maja jeszcze nie skończyła. Podniosła palec wskazujący i szybko powiedziała:
– Zostało najważniejsze!
Tata, który już zaczął wstawać, z westchnieniem opadł na kanapę.
Dziewczynka wyświetliła na ekranie kolejny napis: „Porozumiewanie się”.
Po chwili rozległy się odgłosy chrumkania, kwiczenia i popiskiwania. Maja kazała rodzinie zgadywać, co oznacza każdy z dźwięków. Mózgi wszystkich pracowały na pełnych obrotach. Okazało się, że chrumkająca świnka jest zadowolona. Popiskiwaniem informuje, że coś jej przeszkadza. A głośne kwiczenie świadczy o tym, że jest głodna. Ale już nieco inny ton wskazuje na znudzenie.
– A ja myślałem, że angielski jest trudny! – sapnął Filip.
Kiedy mniej więcej wszyscy pojęli, co znaczą różne komunikaty prosiaczków, tata zaproponował:
– Zgadnijcie, co mówię! – I zaczął kwiczeć.
– To proste! – stwierdził Filip. – Jesteś głodny!
– Nareszcie mnie zrozumieliście! – ucieszył się tata. – To co z tym śniadaniem?
