Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Autorka tego opracowania jest pediatrą bardzo związanym emocjonalnie ze swoją pracą. Doświadczenie zdobywała przez ponad czterdzieści lat pracując w szpitalu i poradni specjalistycznej, a następnie w prywatnych i publicznych poradniach POZ. Postanowiła za pośrednictwem tego opracowania, podzielić się z czytelnikami swoimi przemyśleniami na temat porozumienia i współpracy pacjentów i lekarzy.
Zapoznawszy się z jego treścią zrozumiesz, jak najlepiej możesz wykorzystać spotkanie z lekarzem dla własnego zdrowia.
Dowiesz się z niego między innymi:
• Czego możesz, a czego nie możesz oczekiwać od lekarza
• Jak możesz przyczynić się do sukcesu wizyty lekarskiej
• Jak możesz ograniczyć wydatki na leczenie
• Jaką rolę pełnią badania dodatkowe
• Jak ocenić i wybrać lekarza
• Czy ufać reklamom...i dużo więcej
Książka jest napisana prostym językiem, a przytoczone przykłady klarowne
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 119
Rok wydania: 2025
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Zawód lekarza to jeden z najstarszych zawodów świata, a według niektórych - najpopularniejszy. Taką tezę przedstawił w dobie renesansu człowiek, który pomimo tego, że pełnił rolę królewskiego błazna, słynął z mądrości i ciętego języka. Warta przypomnienia jest anegdota o Stańczyku, bo o nim oczywiście jest mowa:
Pewnego razu bystry Stańczyk założył się z królem, że udowodni mu, iż Kraków pełen jest lekarzy, po czym obwiązał twarz chustą i ruszył w miasto udając ból zębów. Okazało się, że każdy z zagadniętych przez błazna mieszczan miał dla niego inną poradę, jak ową przypadłość wyleczyć. Tak oto Stańczyk wykazał, że każdy jest po części lekarzem i wygrał zakład.
Ludzie nadal chętnie dyskutują o chorobach, postępowaniu przy takich czy innych dolegliwościach, lekach i suplementach, które teraz chyba połowa ludzkości bierze. Takie rozmowy słychać nie tylko w poczekalniach zakładów leczniczych, ale również w trakcie wszelkich spotkań towarzyskich, wyjazdów turystycznych, w gronie młodych rodziców i nieco starszych emerytów.
A do tego mamy czasy bardzo nowoczesne, mamy Internet i wiele możliwości komunikacji ustnej, więc nie musimy jak Stańczyk chodzić po mieście i uskarżać się na boleści, żeby poznać liczne i różnorodne sposoby ich zwalczania. Jednak dla człowieka zasypywanego lawiną często sprzecznych ze sobą, informacji, odsianie ziarna od plew bywa zbyt trudne.
W czasie pracy nad tą książką pytano mnie dla kogo ją piszę. Piszę oczywiście dla pacjentów więc i dla Ciebie drogi Czytelniku, żeby Ci to zadanie ułatwić. Chcę Ci powiedzieć, że aby nasza współpraca przynosiła owoce, dla dobra nas obojga powinieneś zrozumieć, że my - lekarze nie jesteśmy posągami z brązu, supermenami czy superkobietami, tylko zwykłymi ludźmi, z naszymi uczuciami, słabościami i problemami. Ale szkolono nas przez wiele lat, więc każdego dnia naszej pracy, która łatwa nie jest, staramy się jak najlepiej wprowadzić w życie zdobytą wiedzę i doświadczenie.
Sytuacja w służbie zdrowia jest bolączką w naszym kraju, ponieważ dobija nas biurokracja, ponieważ może jest nas zbyt mało, żebyśmy mogli postępować zgodnie ze wszystkimi procedurami, wypełniać wszystkie wymagane formularze i co najważniejsze - mieć czas nie tylko na pacjenta, ale też i przede wszystkim - dla niego.
Dlatego pragnę wyjaśnić, jak możemy spróbować osiągnąć taką płaszczyznę porozumienia, dzięki której nasza współpraca będzie bardziej owocna i łatwiejsza dla obu stron. Mam nadzieję, że zrozumienie, na czym polega specyfika zawodu lekarza i od czego zależy skuteczność jego działań przyczyni się do tej poprawy.
Jedna z osób, z którą rozmawiałam o pracy nad tą książką, wyraziła opinię, że przydałaby się do porównania książka opisująca opinie pacjentów na temat współpracy z lekarzami. Być może… Ja jednak reprezentuję lekarzy i przedstawiam ich trudności. Absolutnie nie twierdzę, że wszyscy reprezentanci tego zawodu pracują i zachowują się bez zarzutu.
Dlatego piszę o roli lekarza prowadzącego i radzę, jak go wybrać, o tym jak powinna wyglądać wizyta lekarska, czego pacjent może, a czego nie może oczekiwać od lekarza, omawiam rolę badań dodatkowych, wspominam o możliwościach i ograniczeniach telemedycyny, a także o wpływie reklam na świadomość społeczeństwa.
Jestem pediatrą, więc siłą rzeczy, moja wiedza i doświadczenie są ścisłe związane z tą specjalizacją. Ta „pediatryczność” wyziera prawdopodobnie z kart niniejszego opracowania. Tak się składa, że specjalizacja lekarska w pewnym sensie nas definiuje:
Pamiętam, zdarzenie, kiedy w wolnej chwili siadłam w pokoju socjalnym przychodni lekarskiej z herbatą, a widząc mnie, koleżanka - ginekolog ze zdziwieniem spytała: Nie masz p a c j e n t e k?
To jednak, co pragnę przekazać jest istotne bez względu na specjalizację.
Każdy rozdział jest niezależnym opracowaniem. Zdecydowałam się zacząć od wyjaśnienia najbardziej palących w ostatnich czasach zagadnień. Jednakże trudno pisać o naszej pracy w kontekście pojedynczego problemu, stąd niektóre zagadnienia mogą być wspominane kilkakrotnie.
Decyzja o potrzebie wykonania badań dodatkowych to jedna z ostatnich czynności lekarza w czasie wizyty lekarskiej. Jednak pacjenci przywiązują do niej coraz większą wagę i nierzadko od uzyskania skierowania na badania uzależniają satysfakcję z wizyty. Dlatego dużo miejsca poświęciłam na omówienie roli badań dodatkowych w medycynie. W innych rozdziałach wyjaśniam, na czym polega współczesna sztuka lekarska i jakie zagrożenia niesie ze sobą uleganie modom i reklamom.
Warto uświadomić sobie, że nie wystarczy wiedza i staranność lekarza, aby spotkanie z pacjentem przyniosło oczekiwane rezultaty. Stąd cały rozdział poświęcam roli pacjenta w tym spotkaniu i wyjaśniam, jak pacjent może się przyczynić do sukcesu jego współpracy z lekarzem.
Moja książka nie jest poradnikiem medycznym. Nie jest jej celem udzielanie porad, jak postępować w przypadku konkretnych zaburzeń, ani jak im zapobiegać. Traktuję ją jednak jako rodzaj poradnika, który ma pomóc zainteresowanym czytelnikom w zachowaniu zdrowia.
EVIDENCE BASED MEDICINE (EBM) CZY CELEBRITY BASED MEDICINE (CBM)?
Evidence based medicine to anglojęzyczne określenie medycyny opartej na wiarygodnych badaniach, opisanych w aktualnych publikacjach. Takiej medycyny nauczają uczelnie medyczne.
Praktykujący lekarz musi się orientować w danych z badań klinicznych. Powinien, zgodnie ze swoim doświadczeniem, ocenić przydatność tych danych do rozwiązania konkretnego problemu, brać pod uwagę preferencje pacjenta i uwarunkowania systemu opieki zdrowotnej.
Jak z tego wynika, dane naukowe nie wystarczają do podejmowania decyzji. Nie znaczy to jednak, że decyzje mogą być podejmowane przez kogokolwiek, kto ich nie zna, lub nie bierze pod uwagę. A tak bywa w przypadku udzielania porad medycznych przez osoby, które odpowiedniej wiedzy nie mają. Taka „pseudomedycyna” bywa żartobliwie nazywana przez medyczne autorytety: Celebrity Based Medicine (CBM). Jak łatwo się domyślić, po polsku można ją określić, jako medycynę opartą na wypowiedziach celebrytów.
Dopuszczenie do obrotu nowego produktu powinno być poprzedzone dokładnymi badaniami. Ponieważ badacze zdają sobie sprawę z wpływu psychiki na funkcjonowanie organizmu, badania skuteczności eksperymentalnego produktu muszą być tak zaplanowane, aby oczekiwania pacjentów i lekarzy nie mogły w jakikolwiek sposób wpływać na wyniki eksperymentu.
Moja koleżanka miała babcię, która bardzo się upominała o leki przeciwbólowe, bo podobno wszystko ją bolało. Z posiadaniem wnuczki - lekarki, wiązała nadzieję na ciągłą dostawę medykamentów. Wymieniona osoba była w podeszłym wieku, ale poruszała się bez żadnych ograniczeń i nie wyglądała na cierpiącą. Wspólnie z koleżanką wymyśliłyśmy prosty sposób rozwiązania jej problemu. Pomogła pracownica apteki szpitalnej, odkładając osłonki kapsułek, których zawartość została zużyta do przygotowania leków w innej postaci. Kapsułki były wypełniane cukrem - pudrem z dodatkiem cynamonu i wkładane do fabrycznego pojemnika. Babci wszelkie dolegliwości ustępowały natychmiast po połknięciu tak przygotowanego środka.
…………………………...
DOWCIP W GABINECIE
Tak kiedyś uważałam i lubiłam pożartować rozmawiając z pacjentami i ich rodzicami. Jednak ludzie bardzo różnią się poczuciem humoru. Zdałam sobie z tego sprawę dość dawno. Pracowałam w poradni gastrologicznej i byłam w tę pracę bardzo zaangażowana. Żeby umilić małym pacjentom czas spędzony w gabinecie, przyniosłam zabawki z których już wyrosły moje własne dzieci. Zabawki nosiły ewidentne oznaki używania, cieszyły się jednak dużym uznaniem pacjentów. Kiedy mała dziewczynka zajęta zabawą nie chciała wyjść z gabinetu, zażartowałam zwracając się do niej z uśmiechem: „W domu na pewno nie masz takich ładnych zabawek”? Dotknięty tą uwagą ojciec dziecka wyprowadził mnie z błędu i wyjaśnił, że w domu dziecko ma dużo ładniejsze zabawki. Zdałam sobie wówczas sprawę, że dowcipkowanie w gabinecie jest ryzykowne, chociaż wiele osób przyjmuje je z uśmiechem.
Znany i ceniony Profesor Jerzy Bralczyk wielokrotnie przytaczał swoją rozmowę z lekarzem, który na pytanie, czy zleconą dietę będzie musiał długo stosować, odpowiedział: „W pana przypadku niedługo, bo do końca życia”. Profesora bardzo ubawiła ta odpowiedź. Mnie też, chociaż jestem w podobnym do Profesora przedziale wiekowym. Ale mam wątpliwości, czy każdy pacjent byłby nią zachwycony.
Dowcip w podobnym stylu usłyszałam od lekarza ortopedy, do którego zgłosiłam się na konsultację z powodu kłopotów ze stopą. Doktor bardzo zastanawiał się, jak mi pomóc i rozważał różne możliwości. Na moje pytanie, co by zrobił, gdyby to była noga jego żony, odpowiedział bez namysłu: „Co? Moja żona z taką nogą? Zmieniłbym żonę”! Bardzo mnie to rozbawiło. Na koniec, po wyczerpaniu innych możliwości leczenia, doktor zoperował moja stopę i dzięki niemu dotychczas chodzę po górach.
Warto pamiętać, że nawet jeśli słyszymy dowcip, który nas w jakimś stopniu dotyka, warto założyć, że lekarz chce rozładować napięcie w czasie wizyty, a nie kogokolwiek urazić. Kiedy pacjent wejdzie do gabinetu z pozytywnym nastawieniem, wyniki współpracy z przedstawicielem służby zdrowia powinny być lepsze.
