Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Czy powszechne i oczywiste wrażenie celowości i planu w świecie organizmów rzeczywiście jest tylko mylnym wrażeniem, jak uważają zwolennicy darwinowskiej teorii ewolucji?
Od lat 90. XX wieku teoria inteligentnego projektu z marginalnego przejawu protestu przeciwko darwinowskiej teorii ewolucji przerodziła się w program badawczy, mający na celu nadanie biologii nowej formy. Według tego ujęcia podstawową zasadą organizującą przyrodę nie są ślepe siły materialne, lecz wytworzona przez inteligencję informacja.
William Dembski i Jonathan Wells przedstawiają przekonującą argumentację naukową na rzecz poglądu, że projekt w świecie organizmów żywych nie jest jedynie złudzeniem, jak sądzą darwiniści, lecz istnieje rzeczywiście i ma podstawy empiryczne. Ich rzetelna analiza to najpełniejszy i najmocniejszy dowód na rzecz inteligentnego zaprojektowania życia. Czytelnicy znajdą tu wiele zagadnień do dyskusji, a liczne przejrzyste ilustracje pomogą zrozumieć i przyswoić podaną wiedzę.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 863
Rok wydania: 2023
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
O okładce
Okładka książki Projekt życia ukazuje artystyczne przedstawienie obwodów neuronalnych w ludzkim mózgu, które mogłyby tak wyglądać, gdyby ich obraz powiększono wiele tysięcy razy. Motyw ten służy jako ilustracja intrygującego omówienia ludzkiego mózgu w rozdziale pierwszym. Oto jego fragment:
W trakcie pierwszych osiemnastu miesięcy od momentu poczęcia neurony w mózgu tworzą się, rozmieszczają i łączą ze sobą wskutek ogromnej fali aktywności, w tempie 250 tysięcy na minutę, aż ostatecznie sto miliardów neuronów uformuje potężną, zorganizowaną macierz. Każdy neuron może mieć nawet dziesiątki tysięcy przypominających palce wypustek, czyli dendrytów, które łączą się z innymi neuronami i dendrytami, tworząc niezwykle złożony obwód neuronalny. Żadne dwa neurony nie są dokładnie takie same, co oznacza, że obwód neuronalny każdego mózgu jest jedyny w swoim rodzaju. Obwód neuronalny mózgu jest złożony bardziej niż sieć telefoniczna na całej powierzchni Ziemi. Trzydzieści lat temu popularyzator nauki Isaac Asimov był pod takim wrażeniem gęsto upakowanej złożoności ludzkiego mózgu, że napisał następujące słowa: „Człowiek ma ważący niecałe półtora kilograma mózg, który – o ile nam wiadomo – jest najbardziej złożonym i uporządkowanym układem materii w całym Wszechświecie”.
Ważne w nauce jest nie tyle ustalanie nowych faktów,ile odkrywanie nowych sposobów myślenia o nich.
– Sir William Lawrence Bragg
Dedykacja
Na cześć doktorów Paula (1914–2003) i Margaret (1919–2014) Brandów. Oboje byli pionierami medycyny, przekonanymi, że żyjemy w zamierzonym świecie, że ludzie nie są tworami przypadku i że wspaniały projekt ludzkiego ciała słusznie wzbudza w nas podziw i wdzięczność. Poświęcili życie na walkę z niszczycielskimi skutkami choroby Hansena (trądu). Miliony cierpiących na tę chorobę ludzi cieszą się obecnie jakością życia, jaka niegdyś była nie do pomyślenia. Ponosząc olbrzymie koszty osobiste oraz przeciwstawiając się przyjętym praktykom i przesądom medycznym, ta niezwykła para przez dziesiątki lat prowadziła drobiazgowe badania i opracowała techniki ortopedyczne i oftalmologiczne, które zrewolucjonizowały medyczne metody leczenia trądu. Ich życie stanowi świadectwo ogromnego potencjału nauki w zakresie wyjaśniania świata i poprawiania warunków bytowania człowieka.
Słowo wstępne
W 1999 roku Rada Edukacji Stanu Kansas ustanowiła nowe standardy nauczania przedmiotów przyrodniczych w szkołach publicznych w tym stanie. W standardach położono nacisk na trzeźwą ocenę darwinowskiej teorii ewolucji, a odpowiedzialność za sposób nauczania o pochodzeniu organizmów żywych pozostawiono lokalnym okręgom szkolnym. Realnie rzecz biorąc, ta zmiana standardów nauczania przedmiotów przyrodniczych w stanie Kansas była niewielka. Krytycy uznali jednak te nowe standardy za kolejną salwę w toczących się „wojnach ewolucyjnych”. Fałszywie przedstawili nowe standardy i oskarżyli Radę o wykluczenie nauczania o ewolucji i zastąpienie go nauczaniem o dogmacie religijnym. Wynikły w ten sposób spór szybko eskalował, aż wreszcie zmiana standardów nauczania przedmiotów przyrodniczych w stanie Kansas stała się „wystrzałem słyszalnym na całym świecie”. Media krajowe i międzynarodowe przyłączyły się do głównych organizacji naukowych z całej kuli ziemskiej w działaniach mających na celu ośmieszenie przedstawicieli Rady Edukacji Stanu Kansas i okazanie im pogardy.
Kilka lat wcześniej czytałem doniosłe prace Phillipa Johnsona (Darwin przed sądem[1]) i Michaela Behego (Czarna skrzynka Darwina[2]). Dzięki tym i innym publikacjom zapoznałem się z ideą inteligentnego projektu i przekonałem się, że jej zwolennicy próbują dokonać czegoś wielkiego – pokazać, że standardowa teoria ewolucji nie jest nawet w przybliżeniu tak dobrze potwierdzona, jak się powszechnie twierdzi i że teoria inteligentnego projektu, jako alternatywne podejście do kwestii pochodzenia organizmów żywych, ma rzeczywiste naukowe i intelektualne podstawy. Niemniej dopiero „kontrowersja Kansas” skłoniła mnie do podjęcia aktywnych działań.
Jako rodzimy mieszkaniec stanu Kansas zaangażowany w pełnoetatowe badania medyczne w okolicach Kansas City, zacząłem brać czynny udział w tej debacie, pisząc listy do redakcji i wypowiadając się na forum publicznym sfinansowanym przez Radę Edukacji. Tak właśnie poznałem Johna Calverta i Jody Sjogren, którzy należeli do społeczności zwolenników teorii inteligentnego projektu. Wspólnie założyliśmy organizację Intelligent Design Network (IDnet). Jej celem było wspieranie instytucjonalnej obiektywności w zakresie nauczania treści dotyczących ustaleń nauk o pochodzeniu.
Dlaczego w ogóle powstanie takiej organizacji było konieczne? Kontrowersja Kansas jasno uświadomiła, że „instytucje naukowe” – od akademii narodowych, przez autorów i wydawców podręczników, po szkoły publiczne – jak jeden mąż wierne są materialistycznemu, redukcjonistycznemu poglądowi na pochodzenie. W rezultacie odruchowo sprzeciwiają się bezstronnemu rozważaniu danych empirycznych, które nie wpisują się w ten punkt widzenia.
Po utraceniu większości w 2001 roku (co skutkowało powrotem do standardów rekomendujących nauczanie wyłącznie o teorii Darwina), w 2004 roku wybory wygrała nowa Rada Edukacji Stanu Kansas, której większa część członków preferowała swobodną i otwartą dyskusję o ewolucji. Wtedy przyszedł czas na kolejną turę dyskusji o tym, jak standardy nauczania przedmiotów przyrodniczych w stanie Kansas powinny odnosić się do zagadnienia pochodzenia organizmów żywych.
W związku z tym Rada utworzyła Komisję Weryfikacyjną, do której zostałem zaproszony. Praca na tym stanowisku dała mi okazję do bezpośredniego przedstawienia Radzie mojego naukowego punktu widzenia (będącego owocem dwudziestu pięciu lat badań medycznych, których wyniki zaprezentowałem w ponad setce publikacji naukowych i w ramach których prowadziłem liczne finansowane projekty badawcze). Niemniej dwie osoby, które przewodniczyły pracom Komisji, preferowały podejście „uczmy o teorii Darwina w sposób wybiórczy”, według którego należy skoncentrować się wyłącznie na pozytywnych świadectwach na rzecz darwinowskiej teorii ewolucji. Co więcej, podobnie usposobiona była cała Komisja (stosunkiem trzy do jednego).
Przed ośmioma członkami Komisji (stanowiącymi mniejszość), którzy opowiadali się za podejściem „uczmy o teorii Darwina w sposób kompleksowy”, koncentrującym się nie tylko na pozytywnych świadectwach na rzecz darwinowskiej teorii ewolucji, lecz również na świadectwach względem niej negatywnych, stało więc trudne zadanie. Dzięki temu, że większość członków Rady Edukacji preferowała nasze podejście, stanowisko mniejszości spotkało się z życzliwym odbiorem i ostatecznie zostało przyjęte (przynajmniej w większości) przez Radę.
Jakie było stanowisko mniejszości? Jakie główne zasady przyjmowało? Co zaskakujące, przedstawiając w niniejszej książce świadectwa empiryczne za i przeciwko darwinowskiej teorii ewolucji, William Dembski i Jonathan Wells wyłożyli stanowisko mniejszości w najdrobniejszych szczegółach i zapewnili mu rzeczowe poparcie w ustaleniach nauki. Oczywiście, prezentując również twierdzenia teorii inteligentnego projektu, książka Projekt życia znacznie wykracza poza kompetencje Komisji, która koncentrowała się wyłącznie na zagadnieniu nauczania o teorii ewolucji, a nie o teorii inteligentnego projektu. (Wbrew powszechnie głoszonym zapewnieniom Rada Edukacji nie nakazywała nauczania o teorii inteligentnego projektu, co wyraźnie stwierdzono w nowych standardach nauczania).
W niniejszej książce zawarto analizę krytyczną darwinowskiej teorii ewolucji, a także opowiedziano się za swobodnymi i otwartymi dociekaniami, które – jak mieliśmy nadzieję – staną się normą dla każdego zainteresowanego zagadnieniem pochodzenia organizmów żywych: najpierw w Kansas, a później (w idealnym przypadku) na całym świecie. W rozdziale siódmym autorzy zawarli wypowiedź precyzującą problem, który chcieliśmy rozwiązać w Kansas, a następnie zaoferowali rozwiązanie, które nawet Karol Darwin najprawdopodobniej uznałby za możliwe do przyjęcia:
Biologia ewolucyjna, niesprawiedliwie uprzywilejowując wyjaśnienia darwinowskie, przesądziła z góry, które wyjaśnienia biologiczne muszą być prawdziwe, a które muszą być fałszywe. Uczyniła to, w ogóle nie rozważając danych empirycznych. To nie jest nauka. To kanapowa filozofia. [...] w O powstawaniu gatunków [Darwin] napisał: „Właściwy rezultat można otrzymać tylko przez pełne zestawienie faktów i argumentów przemawiających za i przeciw każdej kwestii”[3].
W 2005 roku Rada Edukacji Stanu Kansas zgodziła się z mniejszością: aby być wykształconymi obywatelami, uczniowie muszą mieć odpowiednie informacje o sporach naukowych. Muszą znać liczne definicje słowa „ewolucja” i rozumieć, w jakim stopniu świadectwa naukowe potwierdzają zachodzenie ewolucji w każdym z tych znaczeń. Muszą mieć świadomość, że wielkie tajemnice życia nadal pozostają tajemnicami oczekującymi na zadowalające wyjaśnienie.
Społeczność naukowców wciąż zmaga się z głębokimi i fundamentalnymi pytaniami: Jak powstał Wszechświat? Jak powstało życie? Jak zakodowany język (to jest DNA) stał się podstawą życia? Jak organizmy wielokomórkowe mogły powstać z organizmów jednokomórkowych? Jak powstały niezbędne do życia maszyny molekularne znajdujące się w każdej komórce?
Te i inne problemy uparcie wymykają się standardowemu materialistycznemu, redukcjonistycznemu podejściu do nauki i uczniowie muszą o tym wiedzieć. Uczniowie muszą mieć zwłaszcza świadomość, że świadectwa empiryczne, które w toku historii miały przemawiać na rzecz teorii Darwina, stały się przedmiotem poważnej krytyki naukowej i że teorię tę zdecydowanie podważają najnowsze świadectwa (szczególnie świadectwa z zakresu biologii molekularnej).
Twierdzenia naukowe mają – ze swej natury – charakter tymczasowy i zawsze podlegają zmianie w świetle nowych danych empirycznych. Uczniów zapoznających się z ustaleniami nauki należy więc zachęcać do zachowania otwartości umysłu i pozwalania, aby dane empiryczne przemawiały same za siebie – nie tylko w odniesieniu do kwestii pochodzenia organizmów żywych, lecz także do wszystkich innych zagadnień naukowych. W gruncie rzeczy takie nastawienie stanowi podstawę wszystkich autentycznych dociekań naukowych i właśnie je trzeba w pierwszej kolejności wpajać uczniom. Zwłaszcza w Kansas!
W czasie, kiedy piszę te słowa (luty 2007), nowa Rada Edukacji Stanu Kansas znów wróciła do podejścia, aby w zakresie pochodzenia organizmów żywych nauczać tylko o świadectwach potwierdzających teorię Darwina. W istocie poszła nawet dalej, błędnie charakteryzując naukę jako przedsięwzięcie redukcjonistyczne, które „opisuje i wyjaśnia świat fizyczny w kategoriach materii, energii i oddziaływań”. Definiując naukę w ten sposób, nowa Rada całkowicie wykluczyła możliwość istnienia inteligentnego projektu, a jednocześnie przyjęła inną definicję tego, co to znaczy być człowiekiem. W szczególności, zgodnie z tymi nowymi standardami, wolną wolę i świadomość człowieka, które badane są przez naukę, należy opisywać w kategoriach materii, energii i oddziaływań fizycznych. Nowym standardom nauczania daleko do obiektywności i neutralności, ponieważ obecnie zakładają słuszność filozofii materialistycznej i materialistycznego światopoglądu.
Pomimo tego politycznego ping ponga odnośnie do standardów nauczania przedmiotów przyrodniczych w stanie Kansas i pomimo coraz większej natarczywości osób propagujących i starających się wzmocnić status ideologicznie zabarwionej koncepcji nauki, poczyniono pewien postęp w ujmowaniu istotnych pytań o pochodzenie organizmów żywych. Wyłoniło się przy okazji coś, co można by uznać za trwały wzór obiektywności w nauczaniu przedmiotów przyrodniczych. Jestem przekonany, że nasze starania w Kansas będą kontynuowane przez innych i z pomocą takich tomów jak ten w coraz większej mierze spełniać się będzie nadzieja Darwina na otrzymanie „właściwego rezultatu” przez „pełne zestawienie faktów i argumentów przemawiających za i przeciw każdej kwestii”.
Książka Projekt życia nie tylko przedstawia wszystkim zainteresowanym stronom w debacie na temat pochodzenia organizmów żywych twarde świadectwa naukowe, które trzeba znać, by móc ocenić rzeczywisty stan teorii Darwina i teorii inteligentnego projektu, ale także oferuje coś o wiele bardziej wartościowego: stanowczo zachęca do prowadzenia otwartych dociekań, co jest nieodzowne nie tylko do rozwoju nauki, ale też do uniknięcia sytuacji, w której nauka staje się narzędziem zaspokajania interesów określonych grup. Autorom – Williamowi Dembskiemu i Jonathanowi Wellsowi – należy się pochwała za napisanie niezwykle klarownej książki, która pomaga czytelnikom nawigować po fascynujących i kontrowersyjnych wodach problemu pochodzenia organizmów żywych.
Dr William S. Harris
Kierownik Badań Zaburzeń Odżywania i Chorób Metabolicznych,
Sanford Research
Uniwersytet Dakoty Południowej
Sioux Falls, Dakota Południowa
Znaczenia słowa „ewolucja”
Niektóre znaczenia słowa „ewolucja” nie są kontrowersyjne, na przykład te, że organizmy zmieniają się w czasie, że mogą adaptować się do zmiennych warunków środowiskowych albo że częstości genów mogą być różne w danych populacjach. Gdyby słowo „ewolucja” miało tylko takie znaczenia, to nie byłoby w tym niczego problematycznego. Kiedy rady szkolne i nauczyciele biologii wyjaśniają, czego uczą na temat pochodzenia organizmów żywych, często mówią o takiej niebudzącej żadnych kontrowersji odmianie ewolucji: Oczywiście wierzycie, że organizmy ulegają zmianom w czasie... Niewątpliwie słyszeliście o tym, że bakterie wykształcają oporność na antybiotyki... To jest ewolucja w działaniu.
Takie opisy ewolucji mogą łagodzić obawy społeczeństwa i nie budzić sprzeciwu, ale tylko na krótką metę. W istocie jednak zaciemniają one prawdziwe sedno debaty o ewolucji. Bakterie wykształcające oporność na antybiotyki rzeczywiście stanowią przykład ewolucji w działaniu. Tyle tylko, że jest to ewolucja w małej skali (mikroewolucja), której nikt nie kwestionuje i która nie ma istotnego znaczenia w odniesieniu do wielkich twierdzeń biologii ewolucyjnej.
Podstawą biologii ewolucyjnej są dwa wielkie twierdzenia:
1. Bakterie wykształcające oporność na antybiotyki, człowiek, którego układ odpornościowy potrafi zwalczyć infekcje bakteryjne, oraz wszystkie pozostałe organizmy są potomkami żyjącego w odległej przeszłości wspólnego przodka;
2. Proces, który doprowadził do zaistnienia bakterii i wszystkich innych organizmów połączonych wspólnotą pochodzenia, działa na zasadzie przypadku i konieczności, a więc bez żadnego rozpoznawalnego planu lub celu.
Pierwsze z nich to twierdzenie o historii naturalnej, nazywane koncepcją „wspólnoty pochodzenia” lub „uniwersalnej wspólnoty pochodzenia”. Zgodnie z nim wszystkie organizmy żywe pochodzą ostatecznie od jednego wspólnego przodka. Drugie twierdzenie głosi, że zmiany ewolucyjne zachodzą wyłącznie wskutek działania mechanizmów materialnych i nie musi kierować nimi inteligencja. W świetle tego poglądu inteligencja jest wytworem ewolucji, a nie bytem, który tym procesem kieruje.
Te dwa filary biologii ewolucyjnej słusznie można przypisać Karolowi Darwinowi. Proponując mechanizm doboru naturalnego oddziałującego na skutki losowych zmian, Darwin wyeliminował potrzebę powoływania się na inteligencję w wyjaśnianiu układów biologicznych. Źródłem biologicznych innowacji uczynił on przypadek (w formie losowych zmian), a za siłę odpowiadającą za selekcję tych zmian uznał konieczność (w postaci doboru naturalnego), która zachowuje zmiany nadające przewagę reprodukcyjną i eliminuje wszystkie pozostałe.
Tak właśnie przedstawia się darwinowski mechanizm zmian ewolucyjnych i większość biologów wykorzystuje tę czy inną jego wersję do wyjaśnienia różnorodności biologicznej i uzasadnienia pierwszego filaru teorii Darwina, czyli koncepcji wspólnoty pochodzenia. Na przykład Jerry Coyne, genetyk ewolucyjny z Uniwersytetu Chicagowskiego, napisał:
Istnieje tylko jedna właściwa teoria ewolucji, zgodnie z którą organizmy ewoluowały stopniowo w czasie i rozdzielały się na odrębne gatunki, a głównym motorem zmian ewolucyjnych był dobór naturalny. Chociaż nie znamy jeszcze niektórych szczegółów tych procesów, to biologowie oczywiście nie spierają się o słuszność podstawowych twierdzeń. [...] Wprawdzie mutacje są przypadkowe, ale takiego charakteru nie ma dobór naturalny, który tworzy złożone organizmy za sprawą zachowywania mutacji wykazujących największy stopień przystosowania. Człowiek, tak samo jak wszystkie inne gatunki, jest wytworem zarówno przypadku, jak i konieczności[1].
W niniejszej książce używamy terminów „teoria ewolucji” i „darwinizm” zamiennie, uznając, że odnoszą się one właśnie do tego poglądu na ewolucję.
Przypisy
