Prawdziwe oblicze Boga. Tajemnice Całunu Turyńskiego w świetle najnowszych badań naukowych - Jan S. Jaworski - ebook

Prawdziwe oblicze Boga. Tajemnice Całunu Turyńskiego w świetle najnowszych badań naukowych ebook

Jan S. Jaworski

4,0

Opis

Całun Turyński. Tajemnicze płótno: dla jednych największa relikwia chrześcijaństwa dla innych – średniowieczny falsyfikat. Mimo upartych prób racjonalistów, nie udało się odtworzyć sposobu, w jaki utrwalił się na płótnie wizerunek tajemniczego Mężczyzny z Całunu. Badacze słynnej grupy STURP nie odkryli w badanych fragmentach tkaniny żadnych farb ani pigmentów. Zmiany zaobserwowane we włóknach sugerowały, że płótno poddawano licznym procesom fizycznym i chemicznym, które mogły być wywołane laboratoryjnie, ale nie tłumaczyły powstania obrazu na Całunie.

W naszej książce przedstawione zostały wyniki badań naukowych, które miały miejsce już po 2010 roku. Obejmują one analizę struktury mikroskopowej próbek, ich budowę krystalograficzną i molekularną oraz skład atomowy. Zadziwiające, że zastosowanie najnowocześniejszych i subtelnych technik fizykochemicznych ujawnia wciąż nowe a zaskakujące ślady na płótnie Całunu. A one, wbrew oponentom, doskonale pasują do twierdzenia, że owinięto tym płótnem ciało Jezusa zdjętego po męce z Krzyża, zgodnie z opisem Ewangelii.

Sensacje wzbudziły prace profesora Giulio Fantiego z Uniwersytetu w Padwie, opublikowane w 2017 roku. Fanti wykazał, że jest absolutnie niemożliwe, by ktoś dysponujący zasobami wiedzy i techniki średniowiecznej, był w stanie dokonać tak genialnego fałszerstwa.

Wielka relikwia, świadek Męki i Zmartwychwstania ujawnia wciąż coraz więcej tajemnic. To nauka pozwala nam z bliska spojrzeć w Twarz Boga.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 251

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




Okładka, projekt graficzny Fahrenheit 451

Redakcja i korektaAgnieszka Myzyk, Katarzyna Litwinczuk

Zdjęcia wewnątrz książkiArchiwum AutoraWolne zasoby internetu

Dyrektor projektów wydawniczychMaciej Marchewicz

 

ISBN 9788380795822

Copyright © for Jan S. Jaworski Copyright © for Fronda PL Sp. z o.o., Warszawa 2020

 

WydawcaWydawnictwo Fronda Sp. z o.o.ul. Łopuszańska 3202-220 Warszawatel. 22 836 54 44, 877 37 35 faks 22 877 37 34e-mail: [email protected]

www.wydawnictwofronda.pl

www.facebook.com/FrondaWydawnictwo

www.twitter.com/Wyd_Fronda

 

KonwersjaEpubeum

Wprowadzenie

Nadal brak badań naukowych, których wyniki podważałyby autentyczność Całunu, a które nie zostałyby zakwestionowane przez innych naukowców z danej dziedziny, udowadniających błędną lub zbyt pochopną ich interpretację.

Zastanawia fakt, że zastosowanie coraz to nowszych i bardziej subtelnych technik fizykochemicznych dostarcza nowych wyników ukazujących na poziomie mikroskopowym zaskakujące ślady na płótnie Całunu, których wcześniej się nie spodziewano.

A i one doskonale pasują do twierdzenia, że owinięto tym płótnem właśnie ciało Jezusa zdjętego po Męce z krzyża, zgodnie z opisem Ewangelii.

Całun Turyński to nieregularnie utkane płótno lniane o długości 4,4 metra i szerokości 1,1 metra, na którym znajduje się wizerunek ciała mężczyzny, widziany z frontu i z tyłu, ze śladami tortur odpowiadającymi ewangelicznym opisom Męki Jezusa Chrystusa. Całun przechowywany jest od 1578 roku w katedrze św. Jana Chrzciciela w Turynie, ale jego dobrze udokumentowana historia sięga najdalej do lat 1353-1355, gdy wystawiony był na widok publiczny w kolegiacie w Lirey we Francji. Od tamtego czasu trwają nieustannie debaty dotyczące autentyczności Całunu: czy jest to oryginalne płótno grobowe, w które zawinięto ciało Jezusa po śmierci krzyżowej, jak podaje tradycja Kościoła katolickiego, czy jest to średniowieczne fałszerstwo, tak genialne, że nauka XXI wieku nie potrafi tego faktu udowodnić? Odpowiedź na to pytanie może paść tylko ze strony naukowców. Nie leży ona „w szczególnej kompetencji Kościoła”, gdyż „nie chodzi tu o przedmiot wiary” – jak wymownie oświadczył św. Jan Paweł II podczas Liturgii Słowa przed wystawionym Całunem w katedrze turyńskiej 24 maja 1998 roku. Natomiast w imieniu Kościoła zachęcił naukowców „do studiów nad Całunem bez uprzedzeń, które by prowadziły do fałszywych wyników; (…) do działania z wewnętrzną wolnością i troskliwym szacunkiem, zarówno z punktu widzenia metodologii naukowej, jak i wrażliwości wierzących”1.

W dalszej części swojej homilii Ojciec Święty nazwał Całun „zwierciadłem Ewangelii” i „cennym wizerunkiem, który wszyscy widzą, ale którego nikt – jak dotąd – nie potrafi wyjaśnić” oraz „obrazem miłości Boga, lecz również grzechu ludzkiego”, by w końcu odwołać się do „ikony Chrystusa opuszczonego w dramatycznej i uroczystej sytuacji śmierci”. Takie słowa Ojca Świętego nie wykluczają Jego osobistego przekonania o autentyczności Całunu, zwłaszcza zachęta do kontemplacji Całunu i nazwanie „ikoną”, a więc czymś więcej, według prawosławnej teologii, niż tylko obrazem umęczonego Ciała Chrystusa, ale „miejscem duchowej obecności Trójjedynego Boga, jeżeli wyraża podobieństwo do swego Pierwowzoru, czyli do Słowa Wcielonego – Jezusa Chrystusa”2. Sam Jan Paweł II używał również określenia Całunu jako relikwii, co wyraźnie wskazuje na Jego przekonanie. Dodać tutaj trzeba, że ostatni papieże, od Pawła VI do Franciszka, nawiedzali Całun z wielkim szacunkiem i pobożnością, zgadzali się na publiczne wystawienie Całunu i traktowali go de facto jako relikwię.

Giovanni Battista Della Rovere (1575–1640), namalował serię obrazów ukazujących owijanie ciała Jezusa Chrystusa w płótno pogrzebowe w sposób zgadzający się z dzisiejszym stanem wiedzy na temat pogrzebu Zbawiciela.

Naukowe potwierdzenie autentyczności Całunu Turyńskiego wcale nie jest proste. W kryminalistyce wystarczy znaleźć jeden fakt zaprzeczający oskarżeniu, by zgodnie z domniemaniem niewinności uwolnić podejrzanego. Stanowi więc początek dalszej pracy oskarżycieli. Z kolei jeden dowód potwierdzający może przesądzić o winie. W naukach eksperymentalnych także wynik jednego doświadczenia sprzeczny z postawioną hipotezą zmusza do jej odrzucenia i szukania konkurencyjnych hipotez, a każda z nich musi być falsyfikowalna, czyli możliwa do obalenia. Często jednak negatywny wynik prowadzi do ponownej analizy wszystkich szczegółów i szukania błędu lub innej interpretacji wykonanego doświadczenia. Natomiast wynik doświadczalny zgodny z postawioną hipotezą nie wystarcza do uznania jej za prawdziwą, a jedynie zwiększa prawdopodobieństwo jej prawdziwości. Dopiero zgodność wielu doświadczeń różnego rodzaju, wielostronna analiza różnych aspektów zjawiska, pozwala na uznanie słuszności hipotezy. Wymaga to od naukowców szczególnej ostrożności i cierpliwości w dochodzeniu do prawdy, co nie zawsze było przestrzegane przy badaniach Całunu Turyńskiego. W dodatku nowożytne nauki przyrodnicze, rozwijające się od czasów Galileusza, mają charakter ilościowy, wymierny, zmatematyzowany. Wyniki eksperymentu powinny dać się opisać za pomocą liczb i – co bardzo istotne – powinny być powtarzalne w kolejnych pomiarach. Trudno zachować takie podejście do badań Całunu, który jest unikatowy, bo nie ma podobnego wizerunku na żadnym innym płótnie, i który jest traktowany jako relikwia, a więc poddany szczególnej ochronie. Bardzo rzadko jest udostępniany do badań naukowych i to przede wszystkim technikami nieniszczącymi, a pobieranie próbek jest nie tylko niezmiernie rzadkie, ale w dodatku ograniczone do mikroskopijnych ilości. Te aspekty w zdecydowany sposób utrudniają badania i prowadzą czasem do wyciągania zbyt pochopnych wniosków. Wymienione wyżej aspekty powodują, że naukowe dowody pozostawiają pewien niedosyt w kwestii odpowiedzi na pytanie o autentyczność Całunu Turyńskiego. Wymagają podjęcia subiektywnej decyzji, czy zgromadzone dotychczas wyniki uznać za wystarczające.

Pogrzeb Jezusa pędzla Giovanniego Battisty Della Rovere, wystawiony jest dziś w Galerii Sabaudzkiej w Turynie.

Na pewno jednak brak jest wyników naukowych podważających autentyczność Całunu, które nie zostałyby zakwestionowane przez innych naukowców z danej dziedziny, udowadniających błędną lub zbyt pochopną ich interpretację. Jeszcze bardziej zastanawia fakt, że zastosowanie coraz to nowszych i bardziej subtelnych technik fizykochemicznych dostarcza nowych wyników ukazujących na poziomie mikroskopowym zaskakujące ślady na płótnie Całunu, których wcześniej się nie spodziewano. A i one doskonale pasują do twierdzenia, że owinięto tym płótnem właśnie ciało Jezusa zdjętego po Męce z krzyża, zgodnie z opisem Ewangelii. Myślę tu na przykład o pracach profesora Giulia Fantiego z Uniwersytetu w Padwie, jednego z największych dziś autorytetów naukowych w dziedzinie syndonologii (czyli badań naukowych Całunu) z różnymi współpracownikami opublikowanych w 2017 roku, które zostaną omówione na dalszych stronach. Nieprawdopodobne wydaje się, by w okresie średniowiecza można dokonać fałszerstwa, które w najdrobniejszych szczegółach, na poziomie oglądu nieuzbrojonym okiem, na poziomie mikroskopowym, nanoskopowym (o rozmiarach milionowych części milimetra), a wreszcie na poziomie molekularnym, uwzględniającym chemiczną naturę cząsteczek, nie może być wykryte współczesnymi metodami analitycznymi.

Secondo Pia (1855–1941) nie utrzymywał się z fotografowania. Pod koniec XIX w. prowadził w Turynie znaną kancelarię prawniczą.Dzięki temu trudno było podważyć autentyczność podważyć autentyczności sensacyjnych zdjęć, które Pia wykonał w roku 1898.

Badania naukowe Całunu Turyńskiego rozpoczęły się pod koniec XIX wieku, a impulsem umożliwiającym ich początek było otrzymanie pierwszych fotografii Całunu. Wykonał je turyński fotograf amator Secondo Pia w przerwie podczas publicznego wystawienia płótna w Turynie w maju 1898 roku. Sensacją było odkrycie dokonane podczas wywoływania szklanych płyt w ciemni. Wtedy dopiero ujawnił się negatywowy charakter wizerunku na Całunie. A więc dopiero negatyw zdjęcia dawał obraz, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni: z jasnymi fragmentami wypukłymi (jak czubek nosa), a ciemnymi wklęsłymi (np. oczodoły na twarzy Człowieka z Całunu).

Fotografia wykonana przez Seconda Pię ku zdumieniu wszystkich przedstawiała odbicie postaci Chrystusa w formie negatywu fotograficznego.

Negatywowy obraz wizerunku ciała wywołał u naukowców przede wszystkim zaciekawienie, trudno było powiązać ten fakt ze średniowiecznym pochodzeniem Całunu. Zaczęto więc przyglądać się szczegółom widocznym na zdjęciach. Reprodukcje (zwłaszcza kolejnych zdjęć wykonanych przez Giuseppe Enriego w maju 1931 roku) stawały się dostępne i dla pobożnych wiernych, i dla sceptycznych badaczy. Nie zawsze udawało się oddzielić pytanie o autentyczność Całunu od skrajnego zaangażowania religijnego, pozytywnego lub negatywnego. Choć pojawiali się znani agnostycy, jak francuski anatom, profesor Sorbony Yves Delage, który po dogłębnym zbadaniu na zdjęciach szczegółów anatomicznych i śladów ran wykluczył w 1902 roku w publicznym wykładzie przed Akademią Francuską, by Całun był dziełem stworzonym przez artystę. Częściej jednak wcześniejszy światopogląd decydował o podjęciu decyzji potwierdzającej lub negującej pochodzenie Całunu z grobu historycznego Jezusa.

Kolejnym milowym krokiem w badaniach naukowych Całunu Turyńskiego było odkrycie w 1973 roku trójwymiarowego charakteru wizerunku na zdjęciach fotograficznych. Dr John Jackson, fizyk z Akademii Sił Powietrznych USA w Colorado Springs, i jego koledzy Bill Mottern i Eric Jumper stwierdzili wyraźną zależność między gęstością optyczną wizerunku, opisującą stopień zaczernienia poszczególnych punktów na zdjęciu Całunu, a prawdopodobną odległością danego punktu od powierzchni płótna, okrywającego ciało. Pozwoliło to na sporządzenie za pomocą komputerowego analizatora obrazów analogowych VP-8 pierwszych trójwymiarowych obrazów twarzy Człowieka z Całunu. Trójwymiarowość wizerunku z Całunu okazała się zadziwiająco dokładna, w odróżnieniu od zwykłych, malowanych obrazów. To odkrycie stało się bezpośrednim impulsem do zorganizowania kompleksowych badań płótna w projekcie STURP (Projekt Badawczy Całunu Turyńskiego, ang. Shroud of Turin Research Project). Po dwóch latach intensywnych przygotowań grupa ponad dwudziestu amerykańskich badaczy i personelu pomocniczego przybyła do Turynu z kilku tonami najnowocześniejszej aparatury i przez pięć dni, od 8 października 1978 roku, pracując na zmianę w dzień i w nocy, poddała Całun bezpośrednim badaniom nieniszczącym. Zarejestrowano tysiące zdjęć metodami mikroskopii i spektroskopii w różnych zakresach energii. Pobrano także próbki mikroskopijnych fragmentów zanieczyszczeń i osłabionych pojedynczych włókienek z powierzchni płótna, uwięzionych przez klej na taśmach przylepnych (wielkości około 5 cm2), które dociskano w różnych miejscach Całunu. Wykonane zdjęcia i pobrane próbki analizowano przez kolejne lata w Stanach Zjednoczonych w fachowych zespołach, dyskutując między sobą, by dojść wspólnie do ich całościowej interpretacji. Cały projekt STURP stał się wzorcowym przykładem współpracy naukowej specjalistów z różnych dziedzin, która zaowocowała olbrzymim materiałem doświadczalnym, bezcennym dla kolejnych badaczy, a przede wszystkim globalnym spojrzeniem na fizykochemiczne właściwości śladów widocznych na Całunie.

Badanie wieku płótna Całunu metodą węgla radioaktywnego przeprowadzone na przełomie 1988 i 1989 roku stały się z kolei negatywnym przykładem ograniczenia badań do wąskiej grupy specjalistów tylko w jednej dziedzinie pomiarowej. Wykluczono zarówno udział syndonologów, zajmujących się badaniami Całunu, jak i zignorowano przestrogi podsuwane przez nich, wskazujące na możliwe pułapki związane z zanieczyszczeniami płótna podczas jego burzliwej historii. Po ogłoszeniu średniowiecznego wieku Całunu otrzymanego z datowania metodą radiowęglową i zarzutach wysuwanych przez różne gremia, kolejni Kustosze Całunu nie zdecydowali się na dopuszczenie do następnych badań naukowych. Jedynie w 2002 roku przeprowadzono restaurację płótna. Na wiele lat nastąpił spadek zainteresowania naukowymi badaniami Całunu. Dopiero pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, po ogłoszeniu szeregu prac podważających dokładność otrzymanego datowania, badania naukowe Całunu Turyńskiego doczekały się istotnych nowych odkryć, sygnalizowanych opinii publicznej. Zostaną one dalej szczegółowo przedstawione. Należy jednak od razu podkreślić, że najnowsze badania były prowadzone bez pobierania nowych próbek. Wykorzystywano próbki pobrane w 1978 i 1988 roku, i chociaż ich historia jest dobrze opisana, to z formalnego punktu widzenia ich kolejne badania odbywają się bez aprobaty Kustosza Całunu. W dodatku są to mikroskopijne fragmenty, pobrane z niewielu miejsc, które nie muszą oddawać właściwości innych miejsc na Całunie. Uogólnienie wniosków z tych badań na całe płótno może więc być niezasadne, z czego zdają sobie sprawę badacze. W większości te ostatnie wyniki nie tylko nie zaprzeczają hipotezie o autentyczności Całunu, ale pokazują jego nieujawnione wcześniej tajemnice. Można więc przypuszczać, że te prace doczekają się z czasem sprawdzenia przez niezależne zespoły badawcze, a otrzymane wyniki stopniowo przekonają autorytety kościelne do zgody na dalsze badania bezpośrednie.

Znacznie ciekawsze od problemu autentyczności i bardziej pewne są wyniki badań naukowych Całunu Turyńskiego prowadzone w aspekcie odczytania jak największej ilości szczegółów ze śladów na nim pozostałych i odtworzenia jego historii. Ślady te można podzielić na kilka kategorii odznaczających się innym wyglądem makroskopowym przy spojrzeniu nieuzbrojonym okiem, i innymi charakterystykami mikroskopowymi. Wskazują one na inny sposób ich powstania i często na inny czas powstania. Przede wszystkim widoczny jest wizerunek ciała, najciekawszy i najbardziej tajemniczy, gdyż do tej pory nie udało się wyjaśnić sposobu jego powstania. Wszystkie badania w skali mikroskopowej wskazywały natomiast podobne właściwości zabarwionych włókien w różnych miejscach wizerunku. Można więc wnioskować, że mechanizm jego powstania i czas powstania był taki sam. Na Całunie występują także rozliczne plamy tradycyjnie przypisywane krwi, wyraźnie widoczne przy śladach ran na wizerunku. Przy uważnym spojrzeniu widać, że mają one różny wygląd, kształty, zakończenie krawędzi, w zależności od rodzaju rany. A pamiętając o procesach zachodzących we krwi z upływem czasu, można spodziewać się obecności innych związków chemicznych powstających z rozkładu składników krwi na śladach, utworzonych w różnym czasie po wycieku krwi z rany. To objawia się subtelnymi zmianami także barwy plam krwi, które rozpoznać można metodami instrumentalnymi.

Przy oglądaniu płótna Całunu rzucają się również w oczy powtarzające się ślady wypaleń, jedne pochodzące z pożaru w Chambéry w 1532 roku, inne znacznie starsze, sądząc po ich obecności na kopiach Całunu namalowanych wcześniej. Na specjalnie wykonanych zdjęciach Całunu można było dostrzec również załamania płótna wynikające z jego wielokrotnego składania, by zmieścić płótno w relikwiarzach. I znowu: stwierdzone załamania wskazały na to, że płótno było w różnych czasach składane w różny sposób. W długiej historii Całunu istnieć musiały różne relikwiarze. Znaleziono także zacieki wodne: takie które powstały przy gaszeniu pożaru z 1532 roku, ale także pochodzące najpewniej z innego okresu. Zresztą, samo płótno Całunu także nie jest jednorodne, ale posiada przyszyty długi wąski pasek o szerokości 8,5 cm, z brakującymi fragmentami na obu końcach dłuższego boku, a pochodzący prawdopodobnie z tego samego materiału.

Na powierzchni płótna wykryto również olbrzymie ilości mikroskopowych zanieczyszczeń pochodzenia mineralnego, roślinnego, ludzkiego, w tym także zanieczyszczeń z czasów najnowszych. Stanowią one z jednej strony bezcenną kopalnię wiedzy o historii Całunu, z drugiej jednak utrudniają badania najstarszych śladów.

Badania naukowe Całunu Turyńskiego należą oczywiście do badań podstawowych, których głównym motorem jest ciekawość naukowa. Jak powstał wizerunek na Całunie? – to pytanie, pasjonujące wielu naukowców od końca XIX wieku, do dzisiaj nie ma zadowalającej odpowiedzi. A przecież jeśli istnieje materialny obiekt, to można go badać, pytając co stanowi istotę obserwowanego wizerunku i w jakich procesach fizycznych mógł powstać. Dla wielu badaczy równie istotne jest drobiazgowe śledzenie śladów widocznych na wizerunku. Jakie szczegóły biczowania, niesienia krzyża, ukrzyżowania można odczytać z Całunu? Czy te szczegóły odpowiadają opisom ewangelicznym? Czy poszerzają tę wiedzę i ilustrują w wierny sposób? Jeśli Całun okrywał rzeczywiście ciało Jezusa, to chrześcijanie, rozważając Jego Mękę, mogą lepiej zrozumieć cenę Odkupienia, opierając się właśnie na śladach utrwalonych na tym płótnie. Jeśli Całun jest autentyczny, to możemy również odczytać z niego jak wyglądał Jezus. Nie jest to konieczne do wiary, w Ewangeliach nie ma przecież najmniejszej wzmianki o wyglądzie Jezusa, ale wyobrażenie na podstawie Całunu może ożywić osobową relację chrześcijanina ze Zbawicielem. Przecież we współczesnym świecie coraz silniej przemawiają do nas obrazy, a nie tylko słowo.

Jeżeli natomiast Całun nie jest autentyczny, to równie pasjonujące może być pytanie, w jaki niespodziewany sposób powstał, że współczesna nauka nie potrafi tego bezspornie rozstrzygnąć. Dla naukowców Całun jest wciąż wyzwaniem, które nie ma końca.

Podczas oglądania Całunu uwagę zwracają również powtarzające się ślady wypaleń. Jedne pochodzą z pożaru w Chambéry w 1532 roku, inne – sądząc po ich obecności na kopiach Całunu namalowanych wcześniej – są znacznie starsze.

Tak jak w każdej pracy naukowej, wysuwane są hipotezy i kontrhipotezy. Próbuje się eliminować wnioski niepewne, wybierać najbardziej prawdopodobne, zrozumieć powody, dla których pewne wyniki pomiarowe mogą być zafałszowane, poszukiwać nowych potwierdzeń. Wraz z rozwojem wiedzy powstają nowe techniki badawcze, nowe przyrządy pomiarowe, coraz dokładniejsze metody analizy, pozwalające badać szczegóły w skali coraz mniejszej.

Dzięki temu odkrywane są nowe aspekty śladów pozostawionych na płótnie Całunu, tajemnice, z których wcześniej badacze nie zdawali sobie sprawy. W ten sposób kolejne pokolenia naukowców otrzymują swoją szansę zmierzenia się z zagadkami, jakie kryje Całun Turyński i przekonania się, jak niewiarygodne jest przypuszczenie o średniowiecznym fałszerstwie. Całun Turyński wciąż wzbudza szerokie zainteresowanie medialne, co powoduje duże „szumy” w publikowanych informacjach, w których często poszukuje się bardziej sensacji niż prawdy. Publikowane są wnioski nie do końca przemyślane, nie poddane weryfikacji w dyskusjach różnych naukowców, zwłaszcza specjalistów z różnych dziedzin, a czasem obciążone wstępnymi założeniami wypływającymi z przekonań, a nie argumentów naukowych.

Najczęściej na każdą wysuwaną hipotezę po jakimś czasie znajdowane są kontrargumenty. To fascynujące ścieranie się naukowych poglądów wciąż trwa. Spróbuję więc przedstawić różne sprzeczne hipotezy, dla każdej podając argumentację, gdyż ostateczne wnioski każdy musi wyciągnąć sam.

Pomimo wielu książek dotyczących Całunu Turyńskiego dostępnych w Polsce, wiedza o nim wymaga ciągłej aktualizacji. W dodatku część autorów, chcąc opisać szczegóły poszukiwań w sposób możliwie pełny, wypowiada się również w kwestiach, w których nie są specjalistami, a ich wypowiedzi bezkrytycznie powielane są dalej. W tej książce przedstawione będą przede wszystkim wyniki badań, które miały miejsce po 2010 roku i ze względu na wykształcenie autora dotyczą głównie badań metodami fizykochemicznymi.

Obejmują one analizę struktury mikroskopowej próbek, ich budowę krystalograficzną i molekularną oraz skład atomowy. Takie badania wykraczają współcześnie poza analizę chemiczną i wchodzą bardziej w zakres inżynierii materiałowej. Konieczne będzie niekiedy również krótkie przypomnienie niektórych wcześniejszych badań naukowych, przede wszystkim najobszerniejszych, związanych z projektem amerykańskim STURP z 1978 roku.

W każdym rozdziale podane zostały odnośniki do najważniejszych cytowanych artykułów oryginalnych i niektórych książek. Bardziej dociekliwy czytelnik może w nich znaleźć więcej detali precyzujących metodologię pomiarów i bezpośrednie wyniki doświadczalne, pewne założenia upraszczające oraz wiele szczegółowych ilustracji, które mogą pomóc w podjęciu samodzielnych konkluzji na temat zagadek Całunu Turyńskiego.

Przypisy

1 Homilia Jana Pawła II, „L’Osservatore Romano”, 25-26 maja 1998, s. 8-9.

2 E. Smykowska, Liturgia Prawosławna, Verbinum, Warszawa 2004, s. 31.