Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Profesor Neil Thomas był oddanym darwinistą, przekonanym, że jedynie biblijni fundamentaliści i kreacjoniści kwestionują teorię ewolucji. Jego postawa uległa zachwianiu, kiedy odkrył, że przeciw twierdzeniom Darwina występowali już dziewiętnastowieczni uczeni, a dzisiaj czyni to także wielu naukowców z uznanym dorobkiem akademickim. Thomas przeprowadził analizę argumentów przemawiających za teorią ewolucji i przeciw niej. Zaskakujące wnioski tej analizy przedstawił w Pożegnaniu z Darwinem.
Thomas demaskuje dogmatyczny i niemal sekciarski charakter wielu debat poświęconych teorii ewolucji, jednocześnie przedstawiając wpływowych przeciwników teorii Darwina, których nazwiska są niemal nieznane opinii publicznej. Wyjaśnia kluczowe zarzuty stawiane darwinistom i podkreśla, że nadal nie zostały one odparte. Jak brzmi wniosek autora? Teoria inteligentnego projektu jest obecnie najrozsądniejszym wyjaśnieniem pochodzenia różnorodności form życia.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 251
Rok wydania: 2024
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
SERIA PERSPEKTYWY NAUKI
Jeszcze sto lat temu uczeni uważali, że nauka to przedsięwzięcie obiektywne, oparte na gromadzeniu danych empirycznych i wyciąganiu na tej podstawie wniosków, które przeradzają się w teorie. Dziś jednak wiemy, że to nie fakty, ale przede wszystkim ich interpretacje prowadzą do rozwoju nauki.
Największe rewolucje w historii nauki zaszły dzięki wybitnym jednostkom, które wykazały się postawą krytyczną wobec powszechnie obowiązujących poglądów. Kopernik nie przyjął geocentryzmu Ptolemeusza, Einstein odrzucił to, co dzisiaj określamy mianem fizyki klasycznej, a Darwin nie zgodził się z tym, co w jego czasach nazywano biblijnym poglądem o niezmienności gatunków.
Seria Perspektywy Nauki pokazuje, że nauka nie jest przedsięwzięciem jednolitym, że to raczej kolaż rozmaitych poglądów, hipotez i idei. Będziemy w niej przedstawiać oryginalne poglądy uczonych, którzy wykraczają poza utarte szlaki i przedstawiają czytelnikowi zupełnie nowe perspektywy w nauce.
Odkrycie w nauce polega na tym, że widząc to, co wszyscy inni, dostrzega się to, czego nikt nie zauważył.
Albert Szent-Györgyi, laureat Nagrody Nobla
Prolog
Ajeśli Karol Darwin się pomylił? Jeżeli wszystkie kryzysy, wyobcowanie i utratę wiary, które kojarzymy ze skutkami publikacji dzieła O powstawaniu gatunków[1], wywołał po prostu błąd?
Co by się stało, gdyby ukryta, ale wszechobecna wrogość między nauką a religią w ciągu ostatnich 160 lat była podsycana przez odpowiednik „irackiego dossier”[2]?
Podobnie jak wielu innych, którzy poznali teorię Darwina w szkole, bez sprzeciwu przyjąłem jego hipotezę powstania człowieka. Z perspektywy czasu mógłbym nazwać sposób przyswojenia tej wiedzy pasywnym procesem osmozy. W drugiej połowie XX wieku darwinizm został zaakceptowany jako nieodłączna część mentalnego umeblowania, a nawet modnego myślenia tamtych czasów – do tego stopnia, że kwestionowanie prawdy wypływającej z książki O powstawaniu gatunków wydawałoby się niepoprawne politycznie (i, co gorsza, przestarzałe). Na pewno tak myślałem, skoro pamiętam, że popisywałem się moją (powierzchowną) wiedzą o darwinizmie przed pierwszą dziewczyną, absolutnie przekonany, że moich słów nie da się zakwestionować.
Żeby było jasne: czasami uderzało mnie, że dzieło O powstawaniu gatunków zawiera pewne dziwne i nieintuicyjne idee, ale wmawiałem sobie, że przecież współczesna nauka jest często sprzeczna z intuicją[3] (pamiętając chociażby o niejasnościach, jakie pojawiły się w wyniku ostatnich postępów w teorii kwantowej) i nie zastanawiałem się dłużej nad tą kwestią. A ponieważ społeczność naukowa fetowała Darwina przez ponad półtora wieku, uznałem, że to wszystko zapewne moje urojenia noszące znamiona jakiejś ortodoksji. Byłem przekonany, że wszelki sprzeciw wobec teorii ewolucji mogli wyrażać jedynie biblijni fundamentaliści oraz kreacjoniści młodej Ziemi.
To przekonanie zachwiało się, gdy ostatnimi czasy poznałem nieco trudniejsze do zlekceważenia krytyczne głosy niektórych współczesnych Darwinowi przyrodników. Owe publikacje uświadomiły mi, że wielka historia ewolucji drogą doboru naturalnego może być po prostu mitem stworzenia, który jest w stanie sprostać oczekiwaniom współczesności. Uznałem więc za niemożliwe zignorowanie tego sporu jako „czysto akademickiego”, ponieważ jeśli kiedykolwiek jakikolwiek temat niósł ze sobą tak poważne, a często problematyczne implikacje dla ogółu ludzkości, jest nim właśnie teoria ewolucji.
Każdy spór dotyczący Darwina z konieczności wywołuje daleko idące konsekwencje wykraczające poza cechy nauk biologicznych. Niewielu jest w stanie wykrzesać z siebie taki spokój, jaki okazywał Charles James Fox Bunbury (szwagier dziewiętnastowiecznego geologa sir Charlesa Lyella), który przekonanie o pochodzeniu człowieka od meduzy uznawał za upokarzające. Stwierdził on, że „właściwie nie ma to większego znaczenia”[4]. Mało kto też zdobywa się na tak bezcenną reakcję, jak niejaki doktor Johnson, który na pogląd pewnego ekscentrycznego szlachcica Jamesa Burnetta, lorda Monboddo, że człowiek może pochodzić od małpy, odpowiedział: „Domysły dotyczące rzeczy użytecznych są dobre, ale domysły, dotyczące wiedzy bezużytecznej, na przykład, czy ludzie chodzili na czworakach, są daremne”[5].
Większość naszych wiktoriańskich przodków z pewnością nie była gotowa na filozoficzne podejście do teorii ewolucji człowieka, która nagle umiejscowiła ich w „mechanistycznym świecie bez mechanika” – by posłużyć się frazą użytą przez Noela Annana w jego biografii sir Leslie Stephena (o którym mówi się, że stracił wiarę po przeczytaniu dzieła Darwina)[6]. To poczucie oderwania się od niegdysiejszych zapewnień wiary chrześcijańskiej stało w bolesnej sprzeczności z paradygmatem Kosmosu kierowanego Opatrznością, który panował w ciągu wieków do 1859 roku.
Ponadto, kiedy 12 lat po opublikowaniu pracy O powstawaniu gatunków Darwin oddał swoje słynne partyjskie strzały w dziele O pochodzeniu człowieka[7], pisząc o pokrewieństwie rodzaju ludzkiego z małpimi przodkami, strącił tym samym z piedestału nasz gatunek, „niewiele mniejszy od aniołów”[8], sprawił, że zajęliśmy znacznie niższe miejsce w porządku świata. Degradację tę później zaostrzyły wnioski Zygmunta Freuda o „hominidalnej” naturze naszych podświadomych umysłów.
Uderzyło mnie, że jeśli grupa uznanych wykładowców akademickich i innych odpowiedzialnych naukowców nie mogłaby dłużej popierać twierdzeń, na których opierają się te druzgocące wnioski i z których obecnie wyrasta światopogląd większości Zachodu, to z pewnością doszłoby do jakiegoś kryzysu egzystencjalnego. Ta niepokojąca możliwość skłoniła mnie do samodzielnego zbadania sporu między frakcjami opowiadającymi się za Darwinem i przeciw niemu. Nie zamierzam przepraszać za próbę zmierzenia się z tematem, do którego nie mam formalnych kwalifikacji, ponieważ moje badania doprowadziły mnie do przekonania, że jest on zbyt uniwersalny, aby pozostawić go całkowicie w rękach specjalistów. A część z nich wykazuje alarmujący stopień uprzedzeń i uparcie obstaje przy swoich poglądach, co nie sprzyja beznamiętnemu przesiewaniu naukowych danych.
Niewielu podejmujących ten temat może twierdzić, że znajduje się w legendarnym archimedesowym punkcie „widzenia rzeczy wyraźnie i w całości”, a i ja nie użyłbym tej hiperboli. Jednakże, biorąc pod uwagę przerażająco sekciarski charakter wielu debat na temat teorii ewolucji, uważam, że muszę na początku zaznaczyć, iż od dawna jestem nieteistą i mogę zapewnić, że krytykę oprę wyłącznie na racjonalnych kryteriach i zasadach.
Książka ta ma następującą strukturę. W pierwszym rozdziale opisuję, jak Karol Darwin i Alfred Russel Wallace sformułowali teorię ewolucji poprzez dobór naturalny.
Drugi rozdział dotyczy intelektualnej drogi Darwina od lat chłopięcych do dojrzałości, a także odbioru książki O powstawaniu gatunków przez brytyjskich czytelników, niebędących specjalistami w tej dziedzinie, od razu po publikacji.
W trzecim rozdziale zwracam uwagę na najbardziej krytyczne dziewiętnastowieczne recenzje i odbiór dzieła O powstawaniu gatunków, zanim jeszcze Darwin stał się szanowanym mędrcem. Szczerość tych wczesnych reakcji dodaje wyrazistości głosom sprzeciwu wobec darwinizmu, które w ostatnich dziesięcioleciach przybrały na sile. Omówiłem tu również nowsze odpowiedzi, wraz z mnóstwem danych kopalnych zebranych w celu poparcia twierdzeń Darwina (zupełnie nieistotnych, a czasem wręcz sfałszowanych). Następnie przyjrzę się nieodłącznej towarzyszce książki O powstawaniu gatunków Darwina, a mianowicie pracy O pochodzeniu człowieka.
W rozdziale czwartym omawiam kosmologiczne odkrycia ostatniego półwiecza, pozwalające wytłumaczyć, w jaki sposób na Ziemi powstała unikalna biosfera, która umożliwiła ewolucję roślin, zwierząt oraz ludzi. Następnie wyjaśniam, a w niektórych przypadkach demaskuję, często nieuznawane religijne lub antyreligijne postawy, od ponad półtora wieku utrudniające takie odkrycia.
W rozdziale piątym zajmuję się tym, czego możemy, a czego nie możemy oczekiwać od metod naukowych w kwestii nieustannego dążenia do ujawnienia tajemnic życia. Przede wszystkim sugeruję, że nierealistyczne oczekiwania doprowadziły do wątpliwych wniosków, i wystosowuję otwarte zaproszenie do specjalistów, ażeby ponownie ocenili całe zagadnienie doboru naturalnego jako ścieżki ewolucyjnej.
Ostatni rozdział to synteza wątków z poprzednich rozdziałów. Zamykam książkę kilkoma refleksjami nad tym, w jaki sposób badanie teorii ewolucji i pisanie o tym doprowadziło mnie do zmiany punktu widzenia, zwłaszcza tam, gdzie przecinają się nauka i religia. Po rozdziale szóstym zamieściłem krótki epilog.
Przypisy
Dotychczas w serii ukazały się:
Thomas Nagel
Umysł i kosmos
Dlaczego neodarwinowski materializmjest niemal na pewno fałszywy
Cornelius G. Hunter
Bóg DarwinaEwolucjonizm i problem zła
Robert F. Shedinger
Tajemnica mechanizmów ewolucjiWielka opowieść biologii darwinowskiejo triumfie nad religią
William Dembski, Michael Ruse
Od Darwina do DNADebata wokół teorii inteligentnego projektu
Del Ratzsch
Przyroda, projekt i naukaTeoria projektu w naukach przyrodniczych
Matti Leisola, Jonathan Witt
HeretykPodróż pewnego naukowca od darwinizmudo teorii inteligentnego projektu
Angus MenugePrzedmowa: Michael Ruse
Sprawczość na cenzurowanymMaterializm a racjonalności nauki
Bradley Monton
Teoria inteligentnego projektu oczami ateisty
Dotychczas w Serii Inteligentny Projekt ukazały się:
Jonathan Wells
Ikony ewolucji
Nauka czy mit?
Phillip E. Johnson
Darwin przed sądem
Michael J. Behe
Czarna skrzynka Darwina
Biochemiczne wyzwanie dla ewolucjonizmu
Michael J. Behe
Granica ewolucji
W poszukiwaniu ograniczeń darwinizmu
Jonathan Wells
Zombie-nauka
Jeszcze więcej ikon ewolucji
Guillermo Gonzalez
Jay W. Richards
Wyjątkowa planeta
Dlaczego nasze położenie w Kosmosie umożliwia odkrycia naukowe
William A. Dembski
Wnioskowanie o projekcie
Wykluczenie przypadku metodą małych prawdopodobieństw
Michael Denton
Kryzys teorii ewolucji
Douglas Axe
Niepodważalne
Jak biologia potwierdza naszą intuicję, że życie jest zaprojektowane
Michael Denton
Teoria ewolucji
Kryzysu ciąg dalszy
Stephen C. Meyer
Podpis w komórce
DNA i świadectwa inteligentnego projektu
Stephen C. Meyer
Wątpliwość Darwina
Kambryjska eksplozja życia jako świadectwo inteligentnego projektu
William A. Dembski
Nic za darmo
Dlaczego przyczyną wyspecyfikowanej złożoności musi być inteligencja
Jonathan Wells
Mit śmieciowego DNA
Granville Sewell
Na początku
Eseje o teorii inteligentnego projektu
Michael J. Behe
Dewolucja
Odkrycia naukowe dotyczące DNA wyzwaniem dla darwinizmu
Pod redakcją
Davida Klinghoffera
Kontrowersyjny podpis
Odpowiedź na krytykę książki Podpis w komórce
Marcos Eberlin
Dalekowzroczność
Jak biochemia ukazuje plan i celowość życia
Michael J. Denton
Przeznaczenie natury
Co prawa biologii mówią o naszym miejscu we Wszechświecie
Eric Cassell
Algorytmy zwierząt
Ewolucja a tajemnica zadziwiających instynktów
Michael J. Behe
Pułapka na Darwina
Michael J. Behe odpowiada krytykom
