Pies w domu. Instrukcja obsługi - Barbara Sieradzan - ebook

Pies w domu. Instrukcja obsługi ebook

Barbara Sieradzan

4,1

Opis

,,Pies w domu" to poradnik o tym, jak się dog-adać z psem, jak być jego prawdziwym opiekunem – dającym mu poczucie bezpieczeństwa i otaczającym go miłością.
Pies – najlepszy przyjaciel człowieka. Kocha bezwarunkowo: nieważne, czy jesteś gruby czy chudy, jaki masz samochód w garażu, ile zarabiasz, jakie masz dyplomy. Za każdym razem cieszy się na twój widok tak, jakby nie widział cię lata. Do szczęścia potrzebuje pełnej miski, ciepłego dachu nad głową, patyka do zabawy i… ciebie – odpowiedzialnego i kochającego opiekuna. 

Pies nie siądzie na komendę, jeśli go tego nie nauczysz. Nie będzie przychodził na zawołanie, gdy go odpowiednio nie zmotywujesz. Pogryzie meble i kapcie, jeśli nie zapewnisz mu zajęcia. I z pewnością przekopie cały ogródek, kiedy dopadnie go nuda. Zanim zaczniesz czegokolwiek od niego wymagać, musisz go poznać, zrozumieć i wyszkolić, okazując przy tym cierpliwość i konsekwencję. Ta książka Ci w tym pomoże.

Barbara Sieradzan od ponad 20 lat wiąże pracę zawodową i zainteresowania ze zwierzętami. Przeszła szereg szkoleń z zakresu ich behawioru. Współpracowała z miesięcznikiem „Mój Pies”, potem „Przyjaciel Pies”. W miesięczniku „Kocie Sprawy” publikowała cykle opowiadań satyrycznych Między nami kocurami i reportażowych Koty warszawskiego zoo i Koty krakowskiego zoo, prowadziła też stałą rubrykę Lekarz weterynarii. Prywatnie opiekuje się i przyjaźni z yorshire terrierką Biuteks i dwoma rudymi kocurami. Twierdzi, że wychowała się po trosze w wilczym gnieździe i kiedyś mogła być psem, ale krnąbrnym – na pewno nie podawała łapy na żądanie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 116

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




PIES W DOMU. Instrukcja obsługi

Barbara Sieradzan

Ilustracje: Anna Batte

Copyright © 2019 Wydawnictwo RM Wydawnictwo RM, 03-808 Warszawa, ul. Mińska 25 [email protected], www.rm.com.pl

Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny) włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy. Wszystkie nazwy handlowe i towarów występujące w niniejszej publikacji są znakami towarowymi zastrzeżonymi lub nazwami zastrzeżonymi odpowiednich firm odnośnych właścicieli. Wydawnictwo RM dołożyło wszelkich starań, aby zapewnić najwyższą jakość tej książce, jednakże nikomu nie udziela żadnej rękojmi ani gwarancji. Wydawnictwo RM nie jest w żadnym przypadku odpowiedzialne za jakąkolwiek szkodę będącą następstwem korzystania z informacji zawartych w niniejszej publikacji, nawet jeśli Wydawnictwo RM zostało zawiadomione o możliwości wystąpienia szkód.

W razie trudności z zakupem tej książki prosimy o kontakt z wydawnictwem: [email protected]

ISBN 978-83-8151-159-9 ISBN 978-83-8151-353-1 (ePub) ISBN 978-83-8151-354-8 (mobi)

Edytor: Justyna MrowiecRedaktor prowadząca: Irmina Wala-PęgierskaRedakcja: Justyna MrowiecKorekta: Mirosława SzymańskaProjekt okładki: Barbara NiewiadomskaEdytor wersji elektronicznej: Tomasz ZajbtOpracowanie wersji elektronicznej: Marcin FabijańskiWeryfikcja wersji elektronicznej: Justyna Mrowiec

Książkę tę dedykuję wszystkim psom, które towarzyszyły mi w życiu: owczarkowi niemieckiemu Żoli, z której dziećmi raczkowałam; ratlerkowi Bambiemu, który był moim pierwszym osobistym psem; owczarkowi „niskopięknemu” Agfie, która uczyła mnie psiej godności; corgi pembroke Wiguni, suni słodkiej, cichej i pokornej; rottweilerowi Spike’owi, mądremu jak sam szatan, i kochanej yorkshire terrierce Biutce,

Spis tre­ści

Po­dzię­ko­wa­nia

Od au­tor­ki

Roz­dział 1 Po­znaj­my się

Pies jako zwie­rzę spo­łecz­ne i stad­ne

Dzi­siej­sze sta­do

Roz­dział 2 Wy­bór psa

Ra­so­wy czy mie­sza­niec?

Szcze­niak czy do­ro­sły pies?

Pies czy suka?

Po­chop­na de­cy­zja

Gdy już mamy zwie­rzę w domu

Przy­go­to­wa­nie się do roli opie­ku­na

Wy­praw­ka

Szcze­pie­nia

Roz­dział 3 Psi ję­zyk

Rozdział 4 Od szczenięctwa do dorosłości

Szczenięcy wiek

Bezpieczeństwo

Wiek szkolny i nauka komend

Psie przedszkole

Podstawowe komendy

Dorosły pies

Rozdział 5 Psie zajęcia

Rozdział 6 Psy pracujące

Przewodnik niewidomego

Stróż i obrońca

Psy pasterskie

Psy policyjne

Pies ratownicze

Psy myśliwskie

Psy pociągowe

Psy terapeuci

Rozdział 7 Gdy coś idzie nie tak…

Pies ciągnie na smyczy

Pies załatwia się w domu

Pies ciągle szczeka

Pies ściga rowerzystów

Pies boi się burzy i fajerwerków

Pies nie chce zostawać sam

Pies nie przychodzi na zawołanie

Pies kopie doły w ogródku

Pies skacze na ludzi

Pies warczy przy jedzeniu

Pies gryzie i niszczy przedmioty

Pies kradnie jedzenie

Pies jest nadmiernie lękliwy

Pies goni koty i wiewiórki

Pies jest agresywny w stosunku do innych psów

Pies po przejściach

Urlop bez psa

Rozdział 8 Dlaczego czasem się nie udaje?

Nieustalenie właściwej hierarchii w stadzie

Traktowanie psa jak maskotkę

Niezaspokojenie naturalnych potrzeb psa

Moda na psy

Brak szkolenia

Rozdział 9 Pies jako pacjent

Profilaktyka

Gdy pies choruje

Dieta

Mięso i dieta BARF

Jedzenie gotowane i dodatki

Gotowe karmy

Psia starość

Zamiast zakończenia

Nie kupuj, adoptuj!

Komu można pomóc?

Podziękowania

Są tacy emi­sa­riu­sze losu, któ­rzy zja­wia­ją się przy nas, nie wia­do­mo skąd, by speł­nić na­sze ma­rze­nia. Dzię­ku­ję mo­jej Re­dak­tor­ce Ju­sty­nie Mro­wiec, że zgo­dzi­ła się przy­jąć tę rolę.

Dzię­ku­ję też mo­je­mu Mę­żo­wi Grze­go­rzo­wi za ki­bi­co­wa­nie mi pod­czas pi­sa­nia tej książ­ki oraz za to, że dzię­ki nie­mu po­zna­łam bar­dzo waż­ne­go psa w moim ży­ciu – Spi­ke’a.

Szcze­gól­ne po­dzię­ko­wa­nia skła­dam zoo­p­sy­cho­lo­go­wi i bieg­łej są­do­wej, prze­sym­pa­tycz­nej Mał­go­si Ne­do­mie, za skon­sul­to­wa­nie tej książ­ki i Jej życz­li­we uwa­gi.

Chciałbym być tak dobrym człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies…

(autor nieznany)

Od autorki

Psy to­wa­rzy­szy­ły mi od chwi­li mo­ich ra­do­snych na­ro­dzin. Zwa­żyw­szy na ich po­wi­no­wac­two z wil­ka­mi, moż­na by rzec, że wy­szłam z wil­cze­go gniaz­da. By­łam je­dy­nacz­ką w wie­lo­po­ko­le­nio­wej ro­dzi­nie, w któ­rej wszy­scy ko­cha­li psy. A że moje racz­ko­wa­nie przy­pa­dło na wiek wcze­snosz­cze­nię­cy ostat­nie­go mio­tu ulu­bie­ni­cy ro­dzi­ny, owczar­ka nie­miec­kie­go Żoli, ni­ko­go nie dzi­wi­ło, że racz­ko­wa­li­śmy wspól­nie pod bacz­nym okiem mo­ich ro­dzi­ców i mamy szcze­niąt. Sucz­ka nie prze­pa­da­ła za mną, gdyż moje po­ja­wie­nie się usu­nę­ło ją na dru­gi plan, ale w swej psiej lo­jal­no­ści wy­zna­czy­ła so­bie rolę mo­je­go opie­ku­na i obroń­cy, co udo­wad­nia­ła wie­lo­krot­nie.

Na szczę­ście poza suką wy­cho­wy­wa­li mnie rów­nież moi ro­dzi­ce i dziad­ko­wie i za­pew­ne tyl­ko dla­te­go cał­kiem nie spsia­łam. Za­cho­wu­jąc pe­wien dy­stans do zwie­rząt i sza­nu­jąc ich gra­ni­ce, ni­g­dy nie od­czu­wa­łam przed nimi lęku. A wszyst­ko to daje klucz do do­brych, wza­jem­nych re­la­cji z nimi.

To nie­sa­mo­wi­te, jak wie­le mamy so­bie na­wza­jem do ofia­ro­wa­nia – my lu­dzie – i psy. Dość dłu­go cze­ka­łam na swo­je­go pierw­sze­go „oso­bi­ste­go” psa, gdyż moi od­po­wie­dzial­ni ro­dzi­ce chcie­li, bym osią­gnę­ła wiek, w któ­rym będę mo­gła przy­jąć na sie­bie od­po­wie­dzial­ność za żywe stwo­rze­nie. Sta­ło się to, kie­dy mia­łam je­de­na­ście lat, a moim kum­plem zo­stał ra­tle­rek o imie­niu Bam­bi (na oka­zje ofi­cjal­ne zwa­ny Sze­ry­fem). To­wa­rzy­szył mi przez dzie­więć lat; trud­no wy­ra­zić, jak waż­ny był ten ma­leń­ki pie­sek dla sa­mot­ne­go dziec­ka w świe­cie do­ro­słych.

I tak psy ist­nia­ły w moim ży­ciu, od­gry­wa­jąc w nim dużą rolę. „Ni­sko­pięk­na” sucz­ka Agfa ro­dem ze schro­ni­ska, wy­glą­da­ją­ca zu­peł­nie jak owcza­rek nie­miec­ki, tyl­ko na kró­ciut­kich ła­pach, była nie tyl­ko moją ra­do­ścią, ale i naj­więk­szym przy­ja­cie­lem mo­jej cór­ki, któ­rą los i ro­dzi­ce rów­nież ska­za­li na je­dy­nac­two.

Gdy Agfa ode­szła, nie dało się wy­trzy­mać w domu, w któ­rym bra­ko­wa­ło psa, i tak po­ja­wi­ła się sucz­ka rasy cor­gi pem­bro­ke – wy­obra­zi­łam so­bie, że zo­sta­nę ho­dow­cą. Ale nie zo­sta­łam, bo Wi­gu­nia nie mia­ła ocho­ty na ro­man­se, a ja to usza­no­wa­łam. Za to bar­dzo za­mie­sza­ła w moim ży­ciu, gdyż ma­jąc sześć mie­się­cy za­war­ła zna­jo­mość z czte­ro­mie­sięcz­nym rot­twe­ile­rem Spi­ke’em, a ja z jego wła­ści­cie­lem, i tak nam zo­sta­ło.

Nie­ste­ty psy żyją kró­cej niż lu­dzie. W mię­dzy­cza­sie od­kry­ta mi­łość do ko­tów pod­stęp­nie „za­ko­ci­ła” nasz dom, ale oka­za­ło się, że do peł­nej har­mo­nii po­trzeb­ny jest pies – je­śli nie na­by­ty dro­gą świa­do­mej de­cy­zji, to ze­sła­ny przez los. I tak na­sze ludz­ko-ko­cie sta­do za­si­la od po­nad trzech lat Biu­teks, po­rzu­co­na przez swo­ją nie­od­po­wie­dzial­ną wła­ści­ciel­kę sucz­ka rasy york­shi­re ter­rier. Biu­teks sta­ra się być ko­tem i jest nie­mi­le zdzi­wio­na, je­śli nie uda­je jej się wsko­czyć tam, gdzie do­cie­ra­ją koty, ale też psem być nie prze­sta­ła. W tym ma­lut­kim opa­ko­wa­niu bije ser­ce dziel­ne­go te­rie­ra i sucz­ka sta­ła się nie­ustra­szo­nym obroń­cą wszyst­kich do­mow­ni­ków.

Dla mnie w re­la­cjach z psem (i zwie­rzę­ta­mi w ogó­le) naj­waż­niej­szy jest sza­cu­nek. A sza­cu­nek to re­spek­to­wa­nie po­trzeb, prze­strze­ga­nie usta­lo­nych gra­nic, opie­ka i lo­jal­ność. Wo­bec zwie­rzę­cia trze­ba być uczci­wym. A żeby wspól­ne ży­cie mo­gło prze­bie­gać bez­ko­li­zyj­nie i z ra­do­ścią dla wszyst­kich za­in­te­re­so­wa­nych, trze­ba usta­lić za­sa­dy i kon­se­kwent­nie się ich trzy­mać. Nie o to cho­dzi, by do­mi­no­wać, rzą­dzić, ka­rać. Pies jest na tyle in­te­li­gent­nym i oswo­jo­nym zwie­rzę­ciem, by móc być na­szym part­ne­rem w re­la­cjach, trze­ba je tyl­ko ja­sno okre­ślić. Wła­ści­ciel to tak na­praw­dę opie­kun, da­ją­cy po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa i ota­cza­ją­cy swo­je­go psa mi­ło­ścią.

Trak­to­wa­nie psa przed­mio­to­wo nie do­pro­wa­dzi ni­g­dy do głę­bo­kiej wię­zi, na­to­miast umie­jęt­ne do­ga­da­nie się z nim za­owo­cu­je nie­po­wta­rzal­ny­mi emo­cja­mi; ża­den czło­wiek nie jest w sta­nie od­dać nam swo­jej du­szy tak w ca­ło­ści i bez­wa­run­ko­wo...

Ko­cham koty, bo mam na­tu­rę nie­za­leż­ną jak one, ale mu­szę przy­znać, że żad­ne zwie­rzę nie po­tra­fi nas ko­chać tak jak pies.

Ta książ­ka jest o tym, jak na tę mi­łość za­słu­żyć.

Rozdział 1

Poznajmy się

Pies jako zwierzę społeczne i stadne

Na­ukow­cy na pod­sta­wie ba­dań DNA stwier­dzi­li po­nad wszel­ką wąt­pli­wość, że psy i wil­ki po­cho­dzą od tych sa­mych przod­ków. Jed­ne i dru­gie na­le­żą do Ca­ni­dae, czy­li ro­dzi­ny pso­wa­tych, i mają wie­le wspól­nych cech, mię­dzy in­ny­mi: tę samą licz­bę krę­gów (50–52: 7 szyj­nych, 13 pier­sio­wych, 7 lędź­wio­wych, 3 krzy­żo­we, 20–22 ogo­no­we), 42 zęby, okrąg­łe źre­ni­ce, zbli­żo­ne za­cho­wa­nia, cier­pią na po­dob­ne cho­ro­by, ich cią­że trwa­ją dzie­więć ty­go­dni, ce­chu­je je nad­zwy­czaj­ne wy­czu­cie kie­run­ku, mają skłon­ność do ko­pa­nia i ten­den­cję do noc­ne­go try­bu ży­cia, a ich szcze­nię­ta otwie­ra­ją oczy po dwóch ty­go­dniach ży­cia.

Przy­pusz­cza się, że 15–60 ty­się­cy lat temu czło­wiek i wilk pro­wa­dzi­li po­dob­ny tryb ży­cia. Prze­by­wa­li w zhie­rar­chi­zo­wa­nych gru­pach, chro­ni­li się w gro­tach, po­lo­wa­li. Na­wet układ spo­łecz­ny grup ludz­kich i wil­czych stad był po­dob­ny: sam­ce chro­ni­ły sta­do i do­star­cza­ły po­ży­wie­nie (wśród nich naj­sil­niej­szy jako przy­wód­ca), sa­mi­ce ro­dzi­ły i wy­cho­wy­wa­ły po­tom­stwo.

Praw­do­po­dob­nie lu­dzie i wil­ki ry­wa­li­zo­wa­li ze sobą, ale też współ­dzia­ła­li. Wil­ki, ob­da­rzo­ne lep­szym niż ludz­ki wę­chem, ła­twiej znaj­do­wa­ły zwie­rzy­nę, więc lu­dzie po­dą­ża­li za nimi, od­bie­ra­jąc im łup; z ko­lei wil­ki mo­gły ży­wić się reszt­ka­mi po­sił­ków czło­wie­ka. Z cza­sem wza­jem­ne ko­rzy­ści były na tyle duże, że oba ga­tun­ki żyły już bli­sko sie­bie. I na tym eta­pie moż­na mó­wić o psach wil­ko­po­dob­nych (tak okre­śli­li te zwie­rzę­ta ar­che­olo­dzy na pod­sta­wie wy­ko­pa­nych ko­ści z praw­do­po­dob­nych obo­zo­wisk ludz­kich z tego okre­su). Zwie­rzę­ta te, w za­mian za swo­je zdol­no­ści ło­wiec­kie i czuj­ność po­le­ga­ją­cą na ostrze­ga­niu przed du­ży­mi dra­pież­ni­ka­mi, otrzy­my­wa­ły swe­go ro­dza­ju ochro­nę i po­ży­wie­nie.

Po­dob­na struk­tu­ra hie­rar­chicz­na w gru­pie lu­dzi i sta­dzie wil­ków przy­czy­ni­ła się do stop­nio­we­go udo­mo­wie­nia tych zwie­rząt; po pro­stu mło­de, pod­po­rząd­ko­wa­ne czło­wie­ko­wi wil­ki uzna­ły go za swo­je­go przy­wód­cę. Do udo­mo­wie­nia wil­ka do­szło 10–15 ty­się­cy lat temu na te­re­nie Eu­ro­py, Azji i Ame­ry­ki Pół­noc­nej. Pier­wot­nie do­ty­czy­ło ono pod­ga­tun­ku wil­ka wy­stę­pu­ją­ce­go na da­nym ob­sza­rze, ale wraz z prze­miesz­cza­niem się lu­dzi wil­cze pod­ga­tun­ki się wy­mie­sza­ły.

Z czte­rech z nich po­wsta­ły psie rasy:

wil­ki z ob­sza­rów eu­ro­pej­skich były naj­praw­do­po­dob­niej pro­to­pla­sta­mi owczar­ków, szpi­ców i te­rie­rów,

wil­ki pół­noc­no­ame­ry­kań­skie przy­czy­ni­ły się do po­wsta­nia eski­mo i ala­skan ma­la­mut,

z chiń­skich wil­ków wy­ewo­lu­owa­ły pe­kiń­czy­ki i psy chow-chow,

od wil­ków in­dyj­skich praw­do­po­dob­nie po­wsta­ły din­go, któ­re mi­gru­jąc wraz z ludź­mi, do­tar­ły do Au­stra­lii.

Psy mają aż 319 ko­ści, czy­li o 112 wię­cej niż czło­wiek.

Kształ­to­wa­nie się ras to dłu­gi pro­ces, po­dyk­to­wa­ny po­trze­ba­mi czło­wie­ka. Pies był przy­dat­ny czło­wie­ko­wi nie tyl­ko ze wzglę­du na umie­jęt­ność stró­żo­wa­nia i wraż­li­wy węch nie­odzow­ny pod­czas po­lo­wań. Z chwi­lą udo­mo­wie­nia owiec, kóz i by­dła otrzy­mał nowe za­da­nie: pil­no­wa­nia i za­ga­nia­nia sta­da, a du­żym i sil­nym zwie­rzę­tom przy­pa­dła w udzia­le rola psa po­cią­go­we­go. Do wy­ko­ny­wa­nia tak róż­no­rod­nych za­dań po­trzeb­ne były róż­ne ce­chy cha­rak­te­ru i zróż­ni­co­wa­na bu­do­wa cia­ła. Aby za­po­lo­wać na du­że­go ssa­ka, na przy­kład na je­le­nia, pies mu­siał być duży, a przede wszyst­kim mieć dłu­gie łapy i gięt­ki krę­go­słup, by zdo­bycz do­go­nić. W po­lo­wa­niach na za­ją­ce ra­dził so­bie już pies śred­niej wiel­ko­ści, psy szczu­ro­łap­ne mo­gły mieć krót­kie łap­ki. Psy chro­nią­ce przed więk­szy­mi zwie­rzę­ta­mi, ta­ki­mi jak niedź­wiedź, po­win­ny mieć żywy tem­pe­ra­ment i być czuj­ne, na­to­miast za­ga­nia­ją­ce sta­do – zwin­ne, zrów­no­wa­żo­ne i cier­pli­we. I tak two­rzy­ły się pierw­sze rasy.

Jed­ną z naj­star­szych ras są char­ty i od­mia­ny psów goń­czych. Z ko­lei szpi­ce roz­prze­strze­ni­ły się wcze­śnie po ca­łym świe­cie. Od szpi­ców wy­wo­dzą się mię­dzy in­ny­mi hu­sky, sa­mo­jed i chow-chow. W Azji wy­ho­do­wa­no rów­nież rasy do to­wa­rzy­stwa, nie tyl­ko stró­żu­ją­ce i goń­cze. Do tych sta­rych ras wy­wo­dzą­cych się z Chin i Ty­be­tu na­le­żą pe­kiń­czyk, shih tzu, spa­niel i te­rier ty­be­tań­ski, tak­że ja­poń­ski czin. Na psy do to­wa­rzy­stwa mo­gli so­bie po­zwo­lić tyl­ko naj­bo­gat­si lu­dzie, u uboż­szych psy pra­co­wa­ły na swo­je utrzy­ma­nie.

Te­rier cze­ski to naj­rzad­sza rasa psów, na świe­cie żyje za­le­d­wie 350 osob­ni­ków tej rasy.

Ob­li­cza się, że oko­ło 75 pro­cent ist­nie­ją­cych dziś ras zo­sta­ło wy­ho­do­wa­nych przez mi­nio­ne 300 lat. Obec­ne nie wpro­wa­dza się już zna­czą­cych zmian w ge­nach psów, a związ­ki ky­no­lo­gicz­ne na ca­łym świe­cie pil­nu­ją czy­sto­ści ras.

Dzi­siej­sze sta­do

Na cze­le wil­cze­go sta­da (wa­ta­hy) stoi przy­wód­ca (sa­miec alfa), osob­nik naj­sil­niej­szy, uprzy­wi­le­jo­wa­ny, któ­ry jako je­dy­ny może kryć sa­mi­cę (cho­dzi prze­cież o prze­ka­za­nie naj­lep­szych ge­nów). Sa­mi­ca alfa jest mat­ką więk­szo­ści osob­ni­ków w sta­dzie.

Ko­lej­ny w hie­rar­chii jest sa­miec beta, osob­nik sil­ny, czę­sto po­to­mek pary rzą­dzą­cej, któ­ry naj­pew­niej z cza­sem przej­mie przy­wódz­two. Mło­de sam­ce i sa­mi­ce są pod­po­rząd­ko­wa­ne pa­rze alfa. Czę­sto we­wnątrz ich gru­py do­cho­dzi do kon­fron­ta­cji, któ­ra ma po­móc wy­ło­nić przy­szłe­go przy­wód­cę.

Naj­słab­szą jed­nost­ką (ome­ga) sta­do się opie­ku­je, ale też wy­ła­do­wu­je na niej swo­ją agre­sję i nie­zbyt ją po­wa­ża. Je­śli taki osob­nik nie zo­sta­nie wy­gna­ny ze sta­da, to po­mi­mo naj­niż­szej po­zy­cji jest w sta­nie prze­żyć, do­sta­jąc reszt­ki po­ży­wie­nia.

Wsku­tek udo­mo­wie­nia psie sta­do znacz­nie się róż­ni od wil­cze­go. Swo­istą, co praw­da na­rzu­co­ną przez czło­wie­ka hie­rar­chię, po­sia­da jesz­cze sta­do za­przę­go­we: pierw­szy w za­przę­gu jest li­der, pies naj­le­piej uło­żo­ny, pe­łen za­pa­łu, re­agu­ją­cy na po­le­ce­nia czło­wie­ka kie­ru­ją­ce­go za­przę­giem. Za­raz za nim miej­sce zaj­mu­je pies naj­szyb­szy, na­da­ją­cy tem­po ca­łe­mu za­przę­go­wi. Bez­po­śred­nio przed sa­nia­mi wpi­na się psy naj­sil­niej­sze; po­mię­dzy nimi a tymi dwo­ma psa­mi na przo­dzie jest cała resz­ta za­przę­gu, łącz­nie z mło­dy­mi i mniej do­świad­czo­ny­mi.

Hie­rar­chicz­na kon­struk­cja wil­cze­go sta­da bar­dzo uła­twi­ła udo­mo­wie­nie tego zwie­rzę­cia. To cał­ko­wi­te udo­mo­wie­nie spra­wi­ło, że be­ha­wio­ry­ści od­cho­dzą od po­ję­cia hie­rar­chii w re­la­cjach czło­wiek – pies, po­nie­waż układ nie­hie­rar­chicz­ny nie za­kła­da do­mi­na­cji ani prze­wa­gi i czę­sto tak wła­śnie funk­cjo­nu­ją pies i jego pan. Ale nie za­wsze – zda­rza­ją się bo­wiem psy o ce­chach przy­wód­czych czy nie­okieł­zna­nym tem­pe­ra­men­cie. Jed­nak o tym wszyst­kim do­wie­cie się z ko­lej­nej czę­ści książ­ki.

Roz­dział 2

Roz­dział 3

Roz­dział 4

Roz­dział 5

Roz­dział 6

ROZ­DZIAŁ 7

Roz­dział 8

Roz­dział 9

Za­miast za­koń­cze­nia

Nie ku­puj, ad­op­tuj!

W ca­łej Pol­sce funk­cjo­nu­ją obec­nie in­sty­tu­cje – schro­ni­ska i fun­da­cje – pro­wa­dzą­ce dzia­łal­ność ad­op­cyj­ną. Fan­ta­stycz­ne zwie­rzę­ta nie miesz­ka­ją tyl­ko w ma­gicz­nym świe­cie Har­ry’ego Pot­te­ra, cał­kiem praw­dzi­we cze­ka­ją na swo­ich lu­dzi wła­śnie w ta­kich miej­scach.

De­cy­zja o ad­op­cji wca­le nie ozna­cza, że weź­miesz kota w wor­ku. W do­mach ad­op­cyj­nych pra­cu­ją bar­dzo za­an­ga­żo­wa­ni wo­lon­ta­riu­sze i wo­lon­ta­riusz­ki, któ­rzy na co dzień prze­by­wa­ją z bę­dą­cy­mi pod ich opie­ką zwie­rzę­ta­mi i mają kom­plet in­for­ma­cji na te­mat sta­nu ich zdro­wia, cha­rak­te­ru i po­trzeb. Wia­do­mo­ści te wraz ze zdję­cia­mi kon­kret­nych zwie­rząt pu­bli­ko­wa­ne są czę­sto na stro­nach in­ter­ne­to­wych tych in­sty­tu­cji, więc jesz­cze przed wi­zy­tą w ośrod­ku moż­na za­po­znać się z jego miesz­kań­ca­mi i być może wy­pa­trzeć swo­je­go przy­szłe­go pu­pi­la. Moż­na też zło­żyć w ta­kim ośrod­ku za­po­wie­dzia­ną wi­zy­tę i po­znać zwie­rzę, za­nim po­dej­mie się de­cy­zję o ad­op­cji.

Na­le­ży pa­mię­tać, że pra­cu­ją­cy w ośrod­kach ad­op­cyj­nych wo­lon­ta­riu­sze to lu­dzie bar­dzo za­an­ga­żo­wa­ni w spra­wy zwie­rząt i przy­wią­za­ni do swo­ich pod­opiecz­nych, dla­te­go za­nim od­da­dzą zwie­rzę w na­sze ręce, będą się chcie­li do­wie­dzieć wię­cej o nas, po­znać na­szą wie­dzę na te­mat opie­ki nad zwie­rzę­ta­mi i wa­run­ki ży­cia, któ­re mo­że­my im za­pew­nić.

Ad­op­cja od­by­wa się na mocy pod­pi­sy­wa­nej z ośrod­kiem umo­wy. Znaj­du­ją się w niej in­for­ma­cje na te­mat no­we­go opie­ku­na. Wo­lon­ta­riu­sze zo­bo­wią­zu­ją się w niej do prze­ka­za­nia no­we­mu wła­ści­cie­lo­wi wszyst­kich in­for­ma­cji na te­mat zwie­rzę­cia, a ad­op­tu­ją­cy zo­bo­wią­zu­je się do pra­wi­dło­wej opie­ki nad nim i do udzie­le­nia in­for­ma­cji na te­mat sta­nu zwie­rzę­cia na proś­bę wo­lon­ta­riu­sza. Ad­op­cja jest bez­płat­na, jed­nak nowy wła­ści­ciel może do­bro­wol­nie prze­ka­zać na rzecz ośrod­ka da­tek – zo­sta­nie on prze­zna­czo­ny na le­cze­nie ko­lej­nych zwie­rząt, któ­re znaj­dą się pod opie­ką or­ga­ni­za­cji ad­op­cyj­nej.

Dzię­ki ad­op­cji mo­że­my zna­leźć zwie­rzę, z któ­rym bę­dzie­my się do­brze czu­li i któ­re bę­dzie się czu­ło do­brze z nami – wo­lon­ta­riu­sze do­sko­na­le wie­dzą, któ­re zwie­rzę­ta lu­bią dzie­ci, któ­re chcia­ły­by mieć ko­cie lub psie to­wa­rzy­stwo, a któ­re są sa­mot­ni­ka­mi. Za­bie­ra­jąc zwie­rzę z ośrod­ka lub z domu tym­cza­so­we­go, ro­bi­my w nich rów­nież miej­sce dla ko­lej­nych po­trze­bu­ją­cych!

Je­śli w du­chu je­ste­śmy ko­cia­rza­mi, psia­rza­mi czy in­ny­mi zwie­rza­ko­lub­ny­mi stwo­rze­nia­mi, ale nie mamy moż­li­wo­ści za­pew­nie­nia zwie­rzę­ciu domu, mo­że­my się zde­cy­do­wać na ad­op­cję wir­tu­al­ną. Schro­ni­ska i ośrod­ki opie­ki nad zwie­rzę­ta­mi ofe­ru­ją moż­li­wość wir­tu­al­nej ad­op­cji, w ra­mach któ­rej mo­że­my oto­czyć wy­bra­ne przez sie­bie zwie­rzę opie­ką fi­nan­so­wą i ma­te­rial­ną. W za­mian, z usta­lo­ną z ośrod­kiem czę­sto­tli­wo­ścią, bę­dzie­my do­sta­wać in­for­ma­cje na te­mat na­sze­go pod­opiecz­ne­go – do­wie­my się, czy prze­sła­na kar­ma mu sma­ko­wa­ła, jak się czu­je i co ostat­nio na­bro­ił… Zwie­rzę mo­że­my ad­op­to­wać jako po­je­dyn­cza oso­ba, jako ro­dzi­na lub na­wet jako za­kład pra­cy, kla­sa czy szko­ła. Ad­op­to­wać moż­na kota, psa, kró­li­ka, a na­wet ko­nia czy niedź­wie­dzia!

Komu można pomóc?

Fundacja „Warta goldena”

http://wartagoldena.org.pl

ul. Tamka 49 m. 11 00-355 Warszawa

Opiekuje się będącymi w potrzebie psami rasy golden retriever. Szuka dla nich domów stałych. Tworzy sieć domów tymczasowych, w których psy czekają na adopcję.

Jeśli chcesz oddać goldena pod opiekę fundacji, zadzwoń:

504 444 660; 518 397 800; 669 814 792.

Jeśli chcesz adoptować goldena, zadzwoń:

604 185 417; 513 045 716; 788 184 736.

Wesprzyj fundację: Przekaż 1% podatku: KRS 0000395734. Wpłać darowiznę poprzez stronę internetową fundacji lub na konto: 45 2130 0004 2001 0576 8023 0001.

Pionkowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami

http://pionki.org.pl

ul. Niepodległości 15 C 26-670 Pionki

Cudowne czworonogi czekają na kochających opiekunów. Suczki i kotki są sterylizowane, a psy mają wszczepione czipy. Obowiązuje umowa adopcyjna.

Kontakt w sprawie adopcji:

koty: 792 190 384; psy: 606 854 980.

Wesprzyj: Przekaż 1% podatku: KRS 0000340617. Wpłać darowiznę na konto: 48 1020 4317 0000 5102 0260 8180