Ojczyzna woła - Lusia Ogińska - ebook

Ojczyzna woła ebook

Lusia Ogińska

0,0
18,45 zł

Opis

Sonet jest kompozycją złożoną z 14 wersów w dwóch czterowierszach i dwóch trójwierszach. Pierwsza zwrotka na ogół opisuje temat, druga odnosi go do podmiotu wiersza, a tercyny zawierają dotyczącą go refleksję. Sonet jest trudną formułą poetycką, którego początki datuje się na przełom wieków XIII i XIV, a za jego twórcę uważa się sycylijskiego poetę Giacomo da Lentini, choć bardziej kojarzy się on z takimi nazwiskami, jak Dante Alighieri czy Francesco Petrarka. W wiekach późniejszych sonet stał się popularny w całej Europie, w poszczególnych jej krajach przyjmując odmienny układ rymów, przy zachowaniu swej podstawowej konstrukcji graficznej. 

W Polsce, za sprawą pionierów owego gatunku, Jana Kochanowskiego i Mikołaja Sępa Szarzyńskiego, przyjął wzór francuski, by z czasem, w wieku XVII, dzięki Janowi Andrzejowi Morsztynowi i Sebastianowi Grabowieckiemu, przybrać charakter sonetu włoskiego. 

W studium literackim „O Mikołaju Sępie-Szarzyńskim”, Henryk Sienkiewicz pisał: 

„… Sonet (…) jest to forma ze wszech miar obmyślana i wykończona. Pośrednie pokrewieństwo jest z heksametrem, a bezpośrednie z dystychem, nadając mu z jednej strony zewnętrzną powagę formy, z drugiej ze względu na krótkość i wewnętrzne znaczenie i treść, skłania go ku liryce. Wiersz trzynastozgłoskowy toczy w nim zwykle spokojnie; jednostajne rymy, uderzając o siebie wzajemnie w ośmiu krańcowych wierszach, budzą jakby echo, odpowiadające im ze środkowych. Od tej dźwięczności pochodzi nazwa sonetu.(…) 

Dźwięczność sonetu, zwłaszcza w włoskim języku, istotnie jest wielka. Niby szmer liści drzewnych, niby fale wodne, płynie tam rym, roztapiając się w drugim podobnym: wreszcie w ostatnich sześciu wierszach uczucie przyobleczone inaczej, zadźwięczy jeszcze, rzekłbyś, melodyjnem westchnieniem wyrwie się z piersi i zacichnie. 

Ale ta właśnie dźwięczność sonetu jest zarazem przyczyną jego stron ujemnych. Jednostajność i stosunkowa wielość rymujących się ze sobą końcówek, zamykając sonet w pewnej z góry obmyślanej a szczupłej liczbie wierszy, robią zeń formę do najwyższego stopnia sztuczną. Uczucie poety, wtłaczane przez gwałt w czternaście, koniecznie czternaście wierszy, nie może rozwinąć się swobodnie, musi się kurczyć i stosować do formy. 

Sonety przypominają nam starożytne drzewa w szpalerach. Trzeba nadzwyczajnej świadomości sił własnych, nadzwyczajnego taktu artystycznego, żeby w sonet nie przelewać tego co się w nim pomieścić nie da…” 

Sonet rozwinął się u nas w czasach romantyzmu, a najbardziej chyba znane z tego okresu są „Sonety krymskie” Adama Mickiewicza. Był też niezwykle ceniony w latach Młodej Polski, kiedy z tej formy przekazu korzystali tacy poeci, jak Adam Asnyk, Maria Konopnicka, Jan Kasprowicz, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, czy Leopold Staff. W czasach powojennych sięgał po ten rodzaj poezji Stanisław Grochowiak, współcześnie wykorzystywany jest niestety, coraz rzadziej. Stosuje go Jarosław Marek Rymkiewicz i właśnie Lusia Ogińska

Oddając czytelnikom wydanie czterdziestu siedmiu sonetów Lusi Ogińskiej - dedykowanych przez autorkę Ojcu Profesorowi Mieczysławowi A. Krąpcowi w 85-rocznicę Jego urodzin - wydawcy pragną raz jeszcze przypomnieć słowa kapelana Armii „Polesie" gen. Franciszka Kleberga - księdza Leona Kalinowskiego, który w kościele przy ul. Chłodnej w Warszawie o Lusi Ogińskiej powiedział: „Bóg jeszcze Polski nie opuścił, skoro rodzą się tacy poeci..." 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 26

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Projekt okładki, ilustracje:

Lusia Ogińska

Korekta:

Urszula Szaran

Skład, przygotowanie do druku:

Monika Smykowska-Golec

© Copyright by Lusia OgińskaWarszawa 2011 r.

Oficyna „Aurora”

tel: 22 398 18 62, fax: 22 398 18 63

www.oficyna-aurora.pl

[email protected]

Pierwsza edycja e-book na bazie książki wydanej w formie tradycyjnej w roku 2011

ISBN 978-83-65193-03-2

Skład wersji elektronicznejMarcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

Wielkiemu Nauczycielowi Narodu Polskiego, Ojcu Profesorowi Mieczysławowi A. Krąpcowi w podziękowaniu za nauki, za przyjaźńi serce mi okazane, sonety te poświęcam.

Lusia Ogińska

HENRYK SIENKIEWICZ O SONECIE

…(…) Sonet jest to forma ze wszech miar obmyślana i wykończona. Pośrednie pokrewieństwo jest z heksametrem, a bezpośrednie z dystychem, nadając mu z jednej strony zewnętrzną powagę formy, z drugiej ze względu na krótkość i wewnętrzne znaczenie i treść, skłania go ku liryce. Wiersz trzynastozgłoskowy toczy w nim zwykle spokojnie; jednostajne rymy, uderzając o siebie wzajemnie w ośmiu krańcowych wierszach, budzą jakby echo, odpowiadające im ze środkowych. Od tej dźwięczności pochodzi nazwa sonetu (…). Dźwięczność sonetu, zwłaszcza w włoskim języku, istotnie jest wielka. Niby szmer liści drzewnych, niby fale wodne, płynie tam rym, roztapiając się w drugim podobnym: wreszcie w ostatnich sześciu wierszach uczucie przyobleczone inaczej, zadźwięczy jeszcze, rzekłbyś, melodyjnem westchnieniem wyrwie się z piersi i zacichnie. Ale ta właśnie dźwięczność sonetu jest zarazem przyczyną jego stron ujemnych. Jednostajność i stosunkowa wielość rymujących się ze sobą końcówek, zamykając sonet w pewnej z góry obmyślanej a szczupłej liczbie wierszy, robią zeń formę do najwyższego stopnia sztuczną. Uczucie poety, wtłaczane przez gwałt w czternaście, koniecznie czternaście wierszy, nie może rozwinąć się swobodnie, musi się kurczyć i stosować do formy. Sonety przypominają nam starożytne drzewa w szpalerach. Trzeba nadzwyczajnej świadomości sił własnych, nadzwyczajnego taktu artystycznego, żeby w sonet nie przelewać tego co się w nim pomieścić nie da…

(fragment studium literackiego Henryka Sienkiewicza

O Mikołaju Sępie-Szarzyńskim)

Zawiedzione nadzieje!…

Zawiedzione nadzieje! Już siłnie znajduję

– zapomniano przysięgi, zagłuszono rotę!

Jak poderwać się jeszcze, błysnąć skrzydłem złotem

i z uwolnioną piersią ku niebu się unieść?

Polska szara codzienność znowu nas krzyżuje,

struga strzałę oliwną, grot zanurza w błocie

i zatruty wysyła, jak włócznię w Golgocie

– czeka aż się źrenica białą mgłą zasnuje!

Gdyby naród uwierzył, że po męki wiekach

niepodległej Ojczyzny nikt mu nie ukradnie,

że wróci wierność braci i miłość człowieka,

z nimi prawość rycerska, która dzisiaj na dnie,

że rząd słowa dotrzyma, Bogu do nóg padnie…

Gdyby naród w to wierzył… jeszcze mógłby czekać…

02.03.2000 r.

Kiedyś się wyspowiadam…

Kiedyś się wyspowiadam, puszczy wszystko wyznam;

w dębu konfesjonale kornik mnie pocieszy,

leśny wiatr myśl uniesie, a dzięcioł rozgrzeszy…

Wszystko, wszystko opowiem i do win się przyznam;

że w słowiczej poezji jest moja ojczyzna,

że stonogom zazdroszczę ich pielgrzymek pieszych,

że mnie chatka uboga ślimaka – nie śmieszy,

że mi bliską ćmy nocnej zwyczajna szarzyzna…

Powiem, jak swej tęsknoty odrzucić nie umiem,

jak ten pies ślepy leży u mych stóp, w pokorze,

a promienie jej grają na nadziei strunie,

jakby śpiew pszennych kłosów na dzikim ugorze…

Wyspowiadam się łące, sonet w bukiet złożę,

i postawię w wazonie…, i Bóg mnie zrozumie!

15.04.2000 r.

W pszenicznym łanie…