Odblokowanie mózgu emocjonalnego. Rekonsolidacja pamięci i zmiana transformacyjna w psychoterapii - Bruce Ecker, Robin Ticic, Laurel Hulley - ebook
NOWOŚĆ

Odblokowanie mózgu emocjonalnego. Rekonsolidacja pamięci i zmiana transformacyjna w psychoterapii ebook

Bruce Ecker, Robin Ticic, Laurel Hulley

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

To przełomowe, znacznie rozszerzone i zaktualizowane wydanie przedstawia nowe, naukowo ugruntowane spojrzenie na psychoterapię, oparte na badaniach nad rekonsolidacją pamięci. Autorzy oferują uniwersalną mapę procesu głębokiej zmiany transformacyjnej, która nie wymaga stosowania konkretnego podejścia czy techniki terapeutycznej.

Dzięki dwudziestu sześciu fascynującym studiom przypadków – obejmującym między innymi depresję, lęk, nadużywanie alkoholu, kompulsywne jedzenie czy traumę złożoną – książka pokazuje, jak skutecznie rozwiązywać źródłowe problemy psychiczne i emocjonalne. Podejście to działa ponad podziałami, łącząc różne nurty, na przykład: EMDR, IFS, ISTDP, terapię koherencji, terapię skoncentrowaną na emocjach czy psychoterapię wspomaganą psychodelikami, ujawniając wspólny mechanizm głębokiej zmiany.

To pierwsze w historii psychoterapii tak przejrzyste, transdiagnostyczne i empirycznie potwierdzone ujęcie wewnętrznego procesu zmiany. Lektura obowiązkowa dla terapeutów szukających skuteczności, integracji i prawdziwego kontaktu z klientem – niezależnie od nurtu, w którym pracują.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 730

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Dedykacja

Dla wszyst­kich, któ­rzy poma­gają innym roz­wie­wać miraże wie­dzy emo­cjo­nal­nej, ucie­kać z wię­zie­nia wspo­mnień i cie­szyć się wewnętrzną wol­no­ścią, pozwa­la­jącą być swoim naj­praw­dziw­szym Ja.

Wprowadzenie

W tym nie­zwy­kle waż­nym dziele – teraz w dru­gim, znacz­nie roz­sze­rzo­nym wyda­niu – przed­sta­wione zostały donio­słe osią­gnię­cia w obsza­rze psy­cho­te­ra­pii, ugrun­to­wane bada­niami neu­ro­nau­ko­wymi nad rekon­so­li­da­cją pamięci. Dzięki przej­rzy­stej mapie wro­dzo­nego, fun­da­men­tal­nego pro­cesu wpro­wa­dza­nia trans­for­ma­cyj­nych zmian w mózgu – pro­cesu, który nie narzuca sto­so­wa­nia żad­nego kon­kret­nego sys­temu tera­peu­tycz­nego ani tech­nik, przez co jest bar­dzo uni­wer­salny – można osią­gnąć zna­czący wzrost sku­tecz­no­ści tera­peu­tycz­nej. Dwa­dzie­ścia sześć omó­wio­nych przy­pad­ków poka­zuje jego efek­tyw­ność w sze­ro­kim zakre­sie obja­wów, takich jak depre­sja, stany lękowe, panika, wstyd, niska samo­ocena, gniew, per­fek­cjo­nizm, nad­uży­wa­nie alko­holu, awer­sja sek­su­alna, kom­pul­sywne jedze­nie i oty­łość, stłu­miona eks­pre­sja emo­cjo­nalna i ADHD u nasto­latka. W każ­dym z tych przy­pad­ków doszło do zmiany trans­for­ma­cyj­nej opie­ra­ją­cej się na dogłęb­nym roz­wią­za­niu pod­sta­wo­wych pro­ble­mów, takich jak wpływ traumy zło­żo­nej, dłu­go­let­niego uci­sku w for­mie rasi­zmu sys­te­mo­wego i homo­fo­bii, mole­sto­wa­nia sek­su­al­nego w dzie­ciń­stwie, nar­cy­stycz­nej domi­na­cji rodzi­ciel­skiej, traumy po bru­tal­nej napa­ści, traumy po klę­sce żywio­ło­wej, trau­ma­tycz­nej samot­no­ści i zanie­dbań w dzie­ciń­stwie. To trans­dia­gno­styczne, trans­te­ore­tyczne, przej­rzy­ste podej­ście do dzia­ła­nia tera­peu­tycz­nego, które jako pierw­sze w histo­rii psy­cho­te­ra­pii opiera się na rze­tel­nej, empi­rycz­nej wie­dzy na temat wewnętrz­nego mecha­ni­zmu zmiany, pozwala dążyć do fun­da­men­tal­nego ujed­no­li­ce­nia roz­drob­nio­nej dzie­dziny psy­cho­te­ra­pii: z per­spek­tywy tego podej­ścia różne sys­temy nie wydają się już nale­żeć do odmien­nych świa­tów, gdyż two­rzą obec­nie wspa­niały wachlarz moż­li­wo­ści reali­zo­wa­nia tego samego pro­cesu zmiany trans­for­ma­cyj­nej, co zostało poka­zane na przy­kła­dach tera­pii kohe­ren­cji, AEDP, EFT, EMDR, IFS, IPNB, ISTDP, tera­pii wspo­ma­ga­nej psy­cho­de­li­kami i SE. Teraz stało się jasne, dla­czego dia­me­tral­nie różne pod wzglę­dem teo­re­tycz­nym i tech­nicz­nym sys­temy tera­peu­tyczne skut­kują nie­kiedy tą samą jako­ściowo, wyzwa­la­jącą zmianą. Prak­tycy ceniący sobie głę­boką więź z klien­tami mogą czer­pać ogromną satys­fak­cję z moż­li­wo­ści, jakie daje opi­sany pro­ces pod wzglę­dem osią­ga­nia doświad­cze­nio­wej głębi, do jakiej nie dotarła wcze­śniej świa­do­mość klienta – nie­za­leż­nie od tego, czy sesje odby­wają się oso­bi­ście, czy za pośred­nic­twem komu­ni­ka­cji wideo. Jeśli cho­dzi o korzy­ści, możemy mówić wręcz o klę­sce uro­dzaju, gdyż kon­cep­cja tego pro­cesu pozwala roz­strzy­gnąć kilka dłu­go­trwa­łych, spo­la­ry­zo­wa­nych debat doty­czą­cych natury powsta­wa­nia obja­wów, koja­rze­nia więk­szo­ści pro­ble­mów z zabu­rze­niami więzi, dzia­ła­nia pamięci trau­ma­tycz­nej, funk­cji rela­cji klient – tera­peuta i roli pobu­dze­nia emo­cjo­nal­nego w pro­cesie zmiany oraz względ­nego zna­cze­nia czyn­ni­ków spe­cy­ficz­nych i niespe­cy­ficz­nych.

Bruce Ecker jest współ­dy­rek­to­rem Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute, współ­twórcą tera­pii kohe­ren­cji i współ­au­to­rem ksią­żek Tera­pia kohe­ren­cji. Pod­ręcz­nik i prze­wod­nik szko­le­niowy, Depth Orien­ted Brief The­rapy: How to Be Brief When You Were Tra­ined to Be Deep and Vice Versa oraz The Liste­ning Book.

Robin Ticic, psy­cho­te­ra­peutka, dyplo­mo­wana prak­tyczka tera­pii kohe­ren­cji, zmarła w 2024 roku; była dyrek­torką ds. roz­woju i szko­leń w Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute; współ­au­torka The Liste­ning Book, autorka porad­nika dla rodzi­ców How to Con­nect with Your Child.

Lau­rel Hul­ley jest współ­twór­czy­nią tera­pii kohe­ren­cji, dyrek­torką ds. edu­ka­cji w Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute, współ­za­ło­ży­cielką Julia Mor­gan School for Girls, a także współ­au­torką ksią­żek Tera­pia kohe­ren­cji. Pod­ręcz­nik i prze­wod­nik szko­le­niowy oraz Depth Orien­ted Brief The­rapy: How to Be Brief When You Were Tra­ined to Be Deep and Vice Versa.

Lista objawów wyeliminowanych w przypadkach opisanych w tej książce

Roz­dział

Wyeli­mi­no­wane objawy

Forma tera­pii

3

Nace­cho­wane lękiem zwąt­pie­nie i brak pew­no­ści sie­bie

Tera­pia kohe­ren­cji

4

Obse­syjna więź z byłą part­nerką

jw.

4

Upo­rczywe nie­wy­ko­rzy­sty­wa­nie swo­jego poten­cjału

jw.

4

Trema

jw.

5

Reak­tywny gniew

jw.

5

Uni­ka­nie bli­sko­ści emo­cjo­nal­nej

jw.

5

Lęk spo­łeczny, per­fek­cjo­nizm, niska samo­ocena, trauma zło­żona

jw.

5

Nie­chęć przed współ­ży­ciem w mał­żeń­stwie

jw.

7

Wstyd, depre­sja, uni­ka­nie oka­zy­wa­nia emo­cji, deper­so­na­li­za­cja, nie­prze­pra­co­wany żal, przy­gnę­bia­jące poczu­cie samot­no­ści i bycia prze­śla­do­wa­nym, paniczny lęk

AEDP

8

Depre­sja, izo­lo­wa­nie się, bez­rad­ność, wstyd, samo­obwi­nia­nie się, poczu­cie bycia nie­god­nym miło­ści, zło­żona trauma rela­cyjna

EFT

9

Ataki paniki, poczu­cie winy, samo­po­tę­pie­nie po trau­mie wywo­ła­nej klę­ską żywio­łową

EMDR

19

Lęk przed cudzym gnie­wem

IFS

11

Ucieczka od zaan­ga­żo­wa­nia emo­cjo­nal­nego w rela­cjach part­ner­skich

IPNB

12

Nie­udane rela­cje part­ner­skie, depre­sja, cięż­kie wrzo­dzie­jące zapa­le­nie jelita gru­bego

ISTDP

13

Powi­kłana żałoba po samo­bój­stwie matki, wyob­co­wa­nie rodzinne

Wspo­ma­gana psy­cho­de­li­kami

14

Zmiana oso­bo­wo­ści na kom­pul­syw­nie ule­głą i nie­prze­wi­dy­wal­nie wybu­chową

SE

15

Poczu­cie winy, wstyd, nie­na­wiść do samego sie­bie, per­fek­cjo­nizm, depre­sja, bez­sen­ność, wybu­chy agre­sji, izo­lo­wa­nie się

Tera­pia kohe­ren­cji

16

Nad­uży­wa­nie alko­holu, lęk spo­łeczny

jw.

17

Kom­pul­sywne jedze­nie, oty­łość

jw.

18

Uro­je­nia para­no­idalne, halu­cy­na­cje, depre­sja, wstyd i nie­na­wiść do sie­bie z powodu nie­peł­no­spraw­no­ści

jw.

19

Kom­pul­sywna pro­kra­sty­na­cja doty­cząca pracy twór­czej (pisa­nie, malo­wa­nie)

jw.

20

Lęk spo­łeczny i zablo­ko­wana samo­ek­spre­sja w rela­cjach mię­dzy­ludz­kich

jw.

21

Obse­syjny, apo­dyk­tyczny mono­log wewnętrzny naka­zu­jący prze­strze­ga­nie zasad; panika

jw.

22

Zakłó­ca­nie zajęć w szkole oraz nie­uważ­ność i brak chęci współ­pracy u nasto­latka

jw.

23

Waha­nia nastro­jów i nie­prze­wi­dy­walne zacho­wa­nia u sze­ścio­let­niego chłopca

jw.

24

Poczu­cie winy u dzieci za roz­wód rodzi­ców

jw.

Słowo wstępne

Mamy rok 2018, wła­śnie minęła pierw­sza w nocy, a ja jestem w Nowym Jorku i jem bar­dzo późną kola­cję z Bruce’em Ecke­rem, racząc się nale­śni­kami. Kiedy roz­pra­wiamy nad jego pomy­słami na kolejne przed­się­wzię­cia, ogar­nia mnie zaraź­liwy entu­zjazm Bruce’a. Po fra­pu­ją­cych deba­tach z nim, jakie odby­łem na prze­strzeni lat, czę­sto myśla­łem: „On naprawdę wpadł na coś cie­ka­wego”.

Życie każ­dego czło­wieka w nie­ma­łym stop­niu spo­wija mgła wcze­śniej­szych doświad­czeń. Adap­tu­jemy się do oko­licz­no­ści dale­kich od ide­ału i kształ­tu­jemy nasze postrze­ga­nie rze­czy­wi­sto­ści oraz samych sie­bie. Robimy to, nawet nie zda­jąc sobie w pełni sprawy z ceny, jaką nie­jed­no­krot­nie za to pła­cimy. Tym­cza­sem auto­rzy tej książki pro­szą: „Wyobraź sobie świat, w któ­rym nie jeste­śmy więź­niami prze­szło­ści”; w któ­rym można w dużej mie­rze pozbyć się bagażu wcze­śniej­szych doświad­czeń i nadać im nowe zna­cze­nia. Taką obiet­nicę kryje w sobie pro­ces rekon­so­li­da­cji pamięci (ang. memory recon­so­li­da­tion; MR).

Ta książka jest kom­plek­so­wym prze­wod­ni­kiem po kon­cep­cji MR i zasto­so­wa­niach tego pro­cesu, mają­cych na celu wywo­ły­wa­nie głę­bo­kiej i trwa­łej zmiany tera­peu­tycz­nej. Na kolej­nych stro­nach zapo­znasz się ze wska­zów­kami eks­per­tów, któ­rzy przez dzie­siątki lat skru­pu­lat­nie ana­li­zo­wali obszerne bada­nia na temat MR, twór­czo eks­pe­ry­men­to­wali z kli­nicz­nym zasto­so­wa­niem jej zasad i roz­wi­jali spójne ramy postę­po­wa­nia z myślą o ujed­no­li­ce­niu dzie­dziny psy­cho­te­ra­pii. Wszystko to spa­jają liczne, fra­pu­jące opisy przy­pad­ków, uka­zu­jące potęgę MR w zakre­sie likwi­do­wa­nia obja­wów w ich zarodku. Pisa­nie przed­mowy do tej książki jest dla mnie zaszczy­tem, a zara­zem w pew­nym sen­sie zakrawa na iro­nię. Przez lata byłem bowiem scep­tycz­nie nasta­wiony do prób stwo­rze­nia ram, które mogłyby zgrab­nie połą­czyć różne podej­ścia tera­peu­tyczne, a jed­no­cze­śnie defi­nio­wać kon­kretne kroki zmie­rza­jące do wywo­ła­nia głę­bo­kiej tera­peu­tycz­nej zmiany. Wystar­czy zale­d­wie pobież­nie zapo­znać się z histo­rią psy­cho­te­ra­pii, by uświa­do­mić sobie, jak wiele roz­ma­itych prze­mi­ja­ją­cych mód i tren­dów pano­wało w niej na prze­strzeni dekad. Czy pro­ces MR miał być kolejną? Czy ter­mi­no­lo­gia neu­ro­nau­kowa – jak twier­dzą niektó­rzy – jest po pro­stu nową reli­gią naszych cza­sów?

Nie­wy­klu­czone. Jed­nakże mimo mojego począt­ko­wego scep­ty­cy­zmu dosze­dłem do wnio­sku, że opty­mizm jest uza­sad­niony – głów­nie ze względu na to, że MR sku­pia się na mecha­ni­zmach i zasa­dach zmiany, a nie na pod­ręcz­ni­ko­wych pro­ce­du­rach tera­peu­tycz­nych bądź kon­kret­nych tech­ni­kach. Krótko mówiąc, ist­nieje dziś wiele dowo­dów na to, że wszel­kiego rodzaju upodręcz­ni­ko­wione, uni­wer­salne podej­ścia nie dają naj­mniej­szych szans na wyja­śnie­nie, dla­czego nie­któ­rzy tera­peuci są sku­tecz­niejsi niż inni. Wielu wybit­nych naukow­ców prze­ko­nu­jąco argu­men­to­wało, że cechy tera­peuty są znacz­nie lep­szym pre­dyk­to­rem rezul­ta­tów klienta niż zasto­so­wa­nie dowol­nego kon­kret­nego modelu tera­peu­tycz­nego lub kon­kret­nej tech­niki. Osoby, które zga­dzają się z rolą czyn­ni­ków wspól­nych w psy­cho­te­ra­pii, muszą zmie­rzyć się z co naj­mniej dwoma trud­nymi wyzwa­niami. Pierw­sze polega na tym, że w realiach prak­tyki psy­cho­te­ra­peu­tycz­nej kli­ni­cy­ści potrze­bują map men­tal­nych wystar­cza­jąco zło­żo­nych, by kie­ro­wały ich decy­zjami na bie­żąco, z chwili na chwilę. Po dru­gie, wciąż nie wiemy, dla­czego i jak to się dzieje, że nie­któ­rym tera­peu­tom tak zna­ko­mi­cie udaje się wywo­ły­wać u klien­tów trwałe zmiany. Tera­peu­tyczne zasto­so­wa­nie badań nad MR roz­wią­zuje te kwe­stie, choć nie poprzez sku­pie­nie na teo­rii i kon­kret­nych meto­dach, lecz na jasnych, okre­ślo­nych w spo­sób empi­ryczny zasa­dach zmiany, które mogą kie­ro­wać postę­po­wa­niem kli­ni­cy­stów i tłu­ma­czyć powody, z jakich w danym momen­cie doszło do głę­bo­kiej zmiany. Zasady te – ujęte w ramy tera­peu­tycz­nego pro­cesu rekon­so­li­da­cji (ang. the­ra­peu­ti­cal recon­so­li­da­tion pro­cess; TRP) – sta­no­wią serce tej książki. Szcze­rze żałuję, że ich nie zna­łem, gdy zaczy­na­łem przy­godę z psy­cho­te­ra­pią. (Zabawne, ale moi obecni sta­ży­ści wykrzyk­nęli nie­dawno: „Dla­czego dowia­du­jemy się o tym dopiero teraz!?”.)

Waż­nym doświad­cze­niem w moim roz­woju zawo­do­wym było prze­ana­li­zo­wa­nie setek godzin mate­ria­łów wideo zare­je­stro­wa­nych pod­czas sesji pro­wa­dzo­nych przez róż­nych tera­peu­tów i z uży­ciem róż­nych modeli tera­peu­tycz­nych. Stało się dla mnie oczy­wi­ste, że nie­któ­rzy tera­peuci zdają się sku­tecz­niej sprzy­jać głę­bo­kim zmia­nom u klien­tów – przy­naj­mniej raz na jakiś czas – a inni czę­ściej tkwią w impa­sie. Choć sku­teczni tera­peuci bar­dzo róż­nili się pod wzglę­dem podejść, udało mi się dostrzec w ich postę­po­wa­niu kilka wspól­nych cech. W więk­szo­ści byli bar­dzo skon­cen­tro­wani na wewnętrz­nych prze­ży­ciach klien­tów, a kon­kret­nie na bole­snych emo­cjach i zna­cze­niach znaj­du­ją­cych się u źró­dła ich pro­ble­mów; umie­jęt­nie sprzy­jali wewnętrz­nemu, doświad­cze­nio­wemu pobu­dza­niu bole­snych emo­cji i zna­czeń w śro­do­wi­sku tu i teraz oraz kre­atyw­nie two­rzyli nowe, głę­bo­kie doświad­cze­nia, ukie­run­ko­wane na rady­kalne zane­go­wa­nie pod­sta­wo­wego mate­riału. Najczę­ściej spo­ty­ka­łem się z tym w psy­cho­te­ra­piach doświad­cze­nio­wych i zorien­to­wa­nych na rela­cje, takich jak EFT, AEDP, ISTDP, EMDR i tera­pia sche­ma­tów. Spo­strze­że­nie to nie było mi w smak, gdyż nie wpi­sy­wało się w moje począt­kowe, kon­wen­cjo­nalne zało­że­nie, zgod­nie z któ­rym, że pozwolę sobie spa­ra­fra­zo­wać słowa z Ali­cji w Kra­inie Cza­rów, „wszyst­kie modele tera­peu­tyczne wygrały i wszyst­kie muszą dostać nagrody”, przy czym mam tu na myśli domi­nu­jący pogląd oparty na danych sta­ty­stycz­nych z wielu ran­do­mi­zo­wa­nych badań kon­tro­lo­wa­nych, że wszyst­kie rodzaje tera­pii cechują się porów­ny­walną sku­tecz­no­ścią. Póź­niej natkną­łem się na pierw­sze wyda­nie tej książki i prze­ko­na­łem się, że nie tylko odzwier­cie­dla ona moje zaska­ku­jące obser­wa­cje, lecz także robi to z godną podziwu wni­kli­wo­ścią.

Bruce Ecker jest jed­nym z naj­bar­dziej inspi­ru­ją­cych kli­ni­cy­stów, jakich widzia­łem przy pracy. On i jego współ­au­torki prze­szli samych sie­bie, posze­rza­jąc i ulep­sza­jąc książkę, która już i tak była uzna­wana przez wiele osób za kla­syczne dzieło w tej dzie­dzi­nie. Z lek­tury sko­rzy­stają nie tylko nowi czy­tel­nicy, a to dzięki przed­sta­wio­nym dodat­ko­wym wyja­śnie­niom; na przy­kład w roz­dziale 2 auto­rzy odno­szą się do naj­czę­ściej zada­wa­nych przez tera­peu­tów pytań na temat MR. Co wię­cej, przed­sta­wione w tym tomie kon­cep­cje mają nie­zwy­kły poten­cjał pod wzglę­dem przy­szłej inte­gra­cji róż­nych nur­tów psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych, a zagad­nie­nie to zostało mistrzow­sko przed­sta­wione w dru­giej i trze­ciej czę­ści tej książki. Ja ogra­ni­czę się do stwier­dze­nia, że kon­cep­cja MR istot­nie ma bar­dzo rzad­kie zalety, które pozwa­lają myśleć o uni­fi­ka­cji psy­cho­te­ra­pii: cho­dzi o to, że kie­ruje ona kli­ni­cy­stą w spo­sób rygo­ry­styczny, a jed­no­cze­śnie pozwala dążyć do głę­bo­kiej zmiany na wiele spo­so­bów. Należy też oddać auto­rom, że mimo entu­zja­stycz­nych gło­sów, jakimi prze­sy­cona jest ta książka, są oni otwarci na przy­szłe odkry­cia i wkład innych spe­cja­li­stów. Czy­tel­nicy strona po stro­nie są zachę­cani do eks­pe­ry­men­to­wa­nia z omó­wio­nymi zasa­dami, zgłę­bia­nia ich i roz­wi­ja­nia tak, by przy­szli tera­peuci i klienci mogli czer­pać z nich jesz­cze więk­sze korzy­ści.

Pierw­sze wyda­nie tej książki zain­spi­ro­wało nie­zli­czo­nych tera­peu­tów z całego świata. Podej­rze­wam, że wpływ, jaki wywrze niniej­szy tom, będzie jesz­cze więk­szy. Z wielką rado­ścią wycze­kuję następ­nego poko­le­nia tera­peu­tów, któ­rzy będą dys­po­no­wali kolej­nym ele­men­tem w kli­nicz­nej ukła­dance – być może jesz­cze nie­do­koń­czo­nej, lecz peł­niej­szej niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej.

Ale­xan­dre Vaz

dyrek­tor ds. szko­leń w Sen­tio Coun­se­ling Cen­ter i redak­tor serii The Essen­tials of Deli­be­rate Prac­tice (Ame­ri­can Psy­cho­lo­gi­cal Asso­cia­tion Press)

Przedmowa do wydania drugiego

Spo­dzie­wamy się, że świa­towa spo­łecz­ność psy­cho­te­ra­peu­tów i psy­cho­lo­gów powita kon­cep­cję rekon­so­li­da­cji pamięci sło­wami: „Jak ja cię kocham? Pozwól, spo­soby wyli­czę”1, ze względu na wiele donio­słych postę­pów, w obsza­rze zarówno teo­re­tycz­nym, jak i sku­tecz­no­ści tera­peu­tycz­nej, które można osią­gnąć dzięki zawar­tej w niej wie­dzy empi­rycz­nej.

Pierw­sze wyda­nie tej książki (poprze­dza­jące niniej­sze o ponad dzie­sięć lat) zostało prze­tłu­ma­czone na hisz­pań­ski, wło­ski, fran­cu­ski, nie­miecki, pol­ski i kore­ań­ski. Nie­któ­rzy prak­tycy naj­bar­dziej doce­niają ogromny wzrost efek­tyw­no­ści tera­peu­tycz­nej osią­gnięty dzięki posia­da­niu wyraź­nej mapy wro­dzo­nego, mózgo­wego pro­cesu zmiany trans­for­ma­cyj­nej – pro­cesu nie­na­rzu­ca­ją­cego sto­so­wa­nia żad­nego kon­kret­nego sys­temu psy­cho­te­ra­peu­tycz­nego ani tech­nik psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych. Inni szcze­gólną aten­cją darzą trans­te­ore­tyczne, przej­rzy­ste podej­ście do dzia­ła­nia tera­peu­tycz­nego, spa­ja­jące roz­drob­niony świat psy­cho­te­ra­pii. Ci zaś, któ­rzy cenią sobie głę­boką więź z klien­tami, mogą całymi gar­ściami czer­pać z moż­li­wo­ści osią­ga­nia doświad­cze­nio­wej głębi, jaką zapew­nia ten pod­sta­wowy pro­ces – głębi się­ga­ją­cej samej istoty każ­dego klienta, gdzie nie dotarła wcze­śniej jego świa­do­mość.

Jeśli cho­dzi o korzy­ści, możemy mówić wręcz o klę­sce uro­dzaju, oma­wiany pro­ces pozwala bowiem roz­strzy­gnąć kilka dłu­go­trwa­łych, spo­la­ry­zo­wa­nych debat doty­czą­cych natury powsta­wa­nia obja­wów, koja­rze­nia więk­szo­ści pro­ble­mów z zabu­rze­niami więzi, dzia­ła­nia pamięci trau­ma­tycz­nej, funk­cji rela­cji klient – tera­peuta i roli pobu­dze­nia emo­cjo­nal­nego w pro­cesie zmiany oraz względ­nego zna­cze­nia czyn­ni­ków spe­cy­ficz­nych i niespe­cy­ficz­nych. Trudno też nie wspo­mnieć o tym, jak satys­fak­cjo­nu­jące i przy­jemne jest pozna­wa­nie i korzy­sta­nie z tego natu­ral­nie zin­te­gro­wa­nego połą­cze­nia subiek­tyw­nego pro­cesu tera­peu­tycz­nego i obiek­tyw­nego rozu­mie­nia trans­for­ma­cyj­nej zmiany tera­peu­tycz­nej – mariażu nauki i sztuki psychotera­peu­tycz­nej na naj­wyż­szym, naj­efek­tyw­niej­szym pozio­mie.

Dostrze­że­nie wszyst­kich tych zalet i prze­orien­to­wa­nie licz­nych ugrun­to­wa­nych podejść funk­cjo­nu­ją­cych na roz­le­głym polu psy­cho­te­ra­pii bez­sprzecz­nie będzie wyma­gało czasu, lecz pewien postęp już się doko­nał. W reak­cjach na pierw­sze wyda­nie tej książki, które uka­zało się w cza­sach, gdy tylko nie­liczni tera­peuci sły­szeli o rekon­so­li­da­cji pamięci (MR), wie­lo­krot­nie prze­wi­jało się trium­falne „wyli­cza­nie spo­so­bów kocha­nia”. Nie­dawno otrzy­ma­li­śmy mail nastę­pu­ją­cej tre­ści: „Jed­nym z naj­bar­dziej fascy­nu­ją­cych aspek­tów waszej pracy jest pro­ces trans­for­ma­cji zacho­dzący za pośred­nic­twem neu­ro­nau­kowo, empi­rycz­nie udo­wod­nio­nych mecha­ni­zmów. Praw­dziwa i trwała zmiana tera­peu­tyczna zda­wała się wcze­śniej owiana tajem­nicą (…). Raz jesz­cze dzię­kuję w imie­niu swo­ich pacjen­tów i wła­snym (…). Jestem pełen nadziei i już zaob­ser­wo­wa­łem pierw­sze zna­ko­mite rezul­taty!”. A oto inny: „Zaczę­łam eks­pe­ry­men­to­wać z pracą z dwoma krze­słami z podej­ścia Gestalt i odnio­słam kilka zdu­mie­wa­ją­cych suk­ce­sów (szybka i trwała zmiana) (…), lecz nie rozu­mia­łam, dla­czego to zadzia­łało (…). Potem natknę­łam się na książkę Odblo­ko­wa­nie mózgu emo­cjo­nal­nego. Odmie­niła moją pracę kli­niczną i życie”.

Fun­da­men­talna istot­ność i rola MR w osią­ga­niu psy­cho­te­ra­peu­tycz­nej zmiany są obec­nie uzna­wane w całej dzie­dzi­nie – do tego stop­nia, że na warsz­ta­tach i szko­le­niach w zakre­sie więk­szo­ści doświad­cze­nio­wych sys­te­mów tera­peu­tycz­nych, takich jak przed­sta­wione w dru­giej czę­ści tej książki, pod­kre­śla się obec­nie, że meto­dyka danego sys­temu opiera się na MR (zwy­kle w nawią­za­niu do pierw­szego wyda­nia niniej­szej książki). Jed­nakże jeśli cho­dzi o naukową traf­ność wyja­śnień doty­czą­cych dzia­ła­nia MR oraz reali­zo­wa­nia poszcze­gól­nych aspek­tów tego pro­cesu, sprawa przed­sta­wia się bar­dzo róż­nie. Jed­nym z głów­nych celów, jakie przy­świe­cały nam w związku z dru­gim wyda­niem, było uprzy­stęp­nie­nie wyja­śnień doty­czą­cych MR z myślą o ogra­ni­cze­niu do mini­mum sytu­acji, w któ­rych auto­rzy teo­re­tycz­nych for­muł psychotera­peu­tycz­nych będą powo­ły­wać się na zasto­so­wa­nie MR mimo zasad­ni­czej nie­zgod­no­ści tych for­muł z kon­cep­cją rekon­so­li­da­cji pamięci. Tą ideą kie­ro­wa­li­śmy się pod­czas wpro­wa­dza­nia obszer­nych zmian w roz­dzia­łach nale­żą­cych do czę­ści pierw­szej: uwzględ­nia ona teraz wszystko, czego dowie­dzie­li­śmy się w ciągu minio­nego dzie­się­cio­le­cia na temat prze­ka­zy­wa­nia tego mate­riału innym. Wielki poten­cjał MR może zostać w pełni wyko­rzy­stany na całym polu psy­cho­te­ra­pii jedy­nie wtedy, gdy pro­ces ten zosta­nie dobrze poznany i zro­zu­miany. Podwo­je­nie obję­to­ści czę­ści dru­giej – z czte­rech do ośmiu sys­te­mów psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych – jest wyra­zem kolej­nego z naszych głów­nych moty­wów, a mia­no­wi­cie chęci zade­mon­stro­wa­nia, jak dobrze ramy MR spraw­dzają się pod wzglę­dem uni­fi­ka­cji roz­drob­nio­nego świata psy­cho­te­ra­pii. Do panu­ją­cego w nim podziału na rywa­li­zu­jące szkoły teo­re­tyczne mogło dojść bez prze­szkód, ponie­waż przez sto lat w dzie­dzi­nie psy­cho­te­ra­pii nie ist­niał oparty na wie­dzy empi­rycz­nej kon­sen­sus doty­czący wewnętrz­nego mecha­ni­zmu psy­cho­lo­gicz­nej zmiany. Teraz, gdy na pod­sta­wie odkryć doko­na­nych w trak­cie badań nad MR zdo­by­li­śmy taką wie­dzę, poten­cjał uni­fi­ka­cji wyło­nił się w spo­sób jed­no­znaczny – stąd wziął się nadany przez nas czę­ści dru­giej tytuł (Ukryte na widoku. Wspólny pro­ces pod­sta­wowy w tera­piach pro­wa­dzą­cych do zmiany trans­for­ma­cyj­nej) i dla­tego uwzględ­ni­li­śmy w tej czę­ści nawet tera­pię wspo­ma­ganą psy­cho­de­li­kami (roz­dział 13).

Część trze­cia, która została roz­sze­rzona z czte­rech opi­sów przy­pad­ków do dzie­się­ciu, ilu­struje moż­li­wość osią­gnię­cia zmiany trans­for­ma­cyj­nej w sze­ro­kim spek­trum scho­rzeń i pro­ble­mów, w ramach tera­pii pro­wa­dzo­nych przez spe­cja­li­stów o rów­nie boga­tej gamie oso­bi­stych sty­lów postę­po­wa­nia. O zmia­nie trans­for­ma­cyj­nej mówimy wtedy, gdy ważny objaw (nie­po­żą­dany wzo­rzec) cał­ko­wi­cie ustę­puje i już ni­gdy nie wraca, mimo braku jakich­kol­wiek sta­rań na rzecz pod­trzy­ma­nia tego stanu. Naszym celem w czę­ści trze­ciej było nie tylko zade­mon­stro­wa­nie, że zmianę trans­for­ma­cyjną można osią­gnąć bar­dzo roz­ma­icie, a zara­zem w spo­sób sys­te­ma­tyczny i upo­rząd­ko­wany, lecz także wyka­za­nie, że psy­cho­te­ra­pia jako dzie­dzina jest już gotowa na uzna­nie takiej zmiany za stan­dard efek­tyw­no­ści. Tak naszym zda­niem przed­sta­wia się główne prze­sła­nie tej książki.

Podziękowania

Zna­le­zie­nie słów, w jakich mogli­by­śmy odpo­wied­nio podzię­ko­wać auto­rom opi­sów przy­pad­ków zamiesz­czo­nych w czę­ści trze­ciej, sta­nowi nie lada wyzwa­nie. Chcie­li­by­śmy, aby poczuli się głę­boko doce­nieni za udo­stęp­nie­nie nam rela­cji ze swo­ich śmia­łych przy­gód, ponie­waż każdy taki przy­pa­dek jest śmiałą przy­godą, gdy twoim celem jest popro­wa­dze­nie klienta do roz­po­zna­nia, a następ­nie do zane­go­wa­nia i uwol­nie­nia się od nace­cho­wa­nej głę­bo­kim cier­pie­niem wie­dzy emo­cjo­nal­nej. Rela­cje z tera­peu­tycz­nych podróży naszych kole­ża­nek i kole­gów, pozwa­la­jące czy­tel­ni­kom dostrzec zarówno ich umie­jęt­no­ści tera­peu­tyczne i prze­ni­kli­wość, jak i odwagę oraz głę­bię serca ich klien­tów – jakże mocno zwy­kle ukryte w każ­dym z nich – są wspa­nia­łym darem. Dzię­ku­jemy rów­nież za cier­pliwe uczest­ni­cze­nie w kolej­nych run­dach redak­cyj­nych popra­wek.

Pra­gniemy też wyra­zić ser­deczne podzię­ko­wa­nia dla Michała Jasiń­skiego, psy­cho­te­ra­peuty prak­ty­ku­ją­cego w Bar­ce­lo­nie, za wpro­wa­dze­nie do tej książki dwóch przy­kła­dów: tera­pii wspo­ma­ga­nej psy­cho­de­li­kami (roz­dział 13) oraz tera­pii dzieci (roz­dział 23). Adno­ta­cje w każ­dym z tych roz­działów odzwier­cie­dlają jego zna­czącą rolę i wysiłki w opra­co­wa­niu tych nie­zwy­kle waż­nych w kon­tek­ście tej książki przy­pad­ków. Jeste­śmy mu ponadto wdzięczni za prze­szcze­pie­nie idei tej książki na grunt psychotera­pii w jego ojczy­stym kraju, Pol­sce, gdzie pro­wa­dzi liczne szko­le­nia i pre­zen­ta­cje, czego efek­tem było opu­bli­ko­wa­nie pol­skiego prze­kładu pierw­szego wyda­nia niniej­szego tomu.

W ramach obszer­nej współ­pracy z jed­nym z nas (BE), lizboń­ski psy­cho­log kli­niczny Ale­xan­dre Vaz wyja­śnił, w jaki spo­sób bada­nia nad rezul­ta­tami osią­ga­nymi w psy­cho­te­ra­pii mogą słu­żyć do jak naj­peł­niej­szego ujaw­nie­nia roli rekon­so­li­da­cji pamięci w całej naszej dzie­dzi­nie. Współ­praca ta zaowo­co­wała dwiema pre­zen­ta­cjami na kon­fe­ren­cjach mię­dzy­na­ro­do­wych2 oraz dwoma arty­ku­łami w cza­so­pi­smach3, tu zaś pozwo­liła wzbo­ga­cić pierw­sze dwa roz­działy o wie­dzę eks­percką, którą Alex szczo­drze nam prze­ka­zał. Jeste­śmy mu też wdzięczni za napi­sa­nie Słowa wstęp­nego do dru­giego wyda­nia tej książki.

Jedno z nas (ponow­nie BE) pra­gnie zara­zem wyra­zić podzię­ko­wa­nia za pomocne odpo­wie­dzi wyja­śnia­jące wyniki badań nad rekon­so­li­da­cją pamięci, jakich udzie­lili mu neu­ro­nau­kowcy: Ale­jan­dro Delo­renzi, Ceci­lia For­cato, Timo­thy Jarome, Emi­liano Merlo i Javiera Oyarzún.

Melis­sie M. Reading jeste­śmy wdzięczni za nie­za­chwiane wspar­cie i uważną lek­turę manu­skryp­tów poszcze­gól­nych roz­dzia­łów, która zaowo­co­wała popraw­kami w zakre­sie przy­stęp­no­ści kon­cep­cyj­nej i języ­ko­wej. Melissa jest co naj­mniej tak samo jak my zafa­scy­no­wana jasno­ścią prze­kazu – ze świecą szu­kać dru­giej takiej osoby! – i ogrom­nie cie­szymy się z jej pomoc­nych uwag, w któ­rych nie­odmien­nie prze­ja­wiało się pełne zro­zu­mie­nie naszych ram postę­po­wa­nia. Na szczę­ście mogli­śmy się odwza­jem­nić przynaj­mniej tym, że jedno z nas jest w sta­nie pojąć jej roz­prawę dok­tor­ską z fizyki i różne publi­ka­cje naukowe w tym obsza­rze.

Anna Moore z wydaw­nic­twa Routledge zapro­siła nas do opra­co­wa­nia dru­giego wyda­nia tej książki, a następ­nie poma­gała nam w reali­za­cji tego przed­się­wzię­cia z tą samą ser­decz­no­ścią i ela­stycz­no­ścią, jakie żywo pamię­tamy z prac nad poprzed­nią edy­cją. Mie­li­śmy wiele szczę­ścia, zysku­jąc w jej oso­bie takie źró­dło wspar­cia. Doce­niamy też pomoc Kasry Koushan, która sko­ry­go­wała nasze odwo­ła­nia do źró­deł.

Wyrazy wdzięcz­no­ści prze­ka­zu­jemy rów­nież naszym dro­gim kole­żan­kom i kole­gom z róż­nych stron świata, któ­rzy przy­czy­nili się do prze­tłu­ma­cze­nia pierw­szego wyda­nia tej książki na kilka języ­ków: Guil­le­mowi Feixa­sowi Via­pla­nie z Bar­ce­lony, Lau­rze Bastia­nelli z Rzymu oraz Sophie Côté i Pierre’owi Cousi­neau z Quebecu. To wspa­niale, że wie­dza zawarta w tym tomie zna­la­zła szer­sze grono odbior­ców.

Każdy z trojga współ­au­to­rów pra­gnie wyra­zić podzię­ko­wa­nia pozo­sta­łym za nie­złom­nego ducha współ­pracy opar­tej na posza­no­wa­niu dla nie­zwy­kłej war­to­ści zasobu wie­dzy, jakim jest niniej­sza książka. Praca nad zaszcze­pia­niem tej wie­dzy na polu psy­cho­te­ra­pii sama w sobie jest dla nas wielką nagrodą.

Na tym poprze­sta­niemy, choć słowa uzna­nia należą się także wielu pio­nie­rom psy­cho­te­ra­pii i badań neu­ro­nau­ko­wych nad rekon­so­li­da­cją pamięci – to z ich zdo­by­czy korzy­sta­li­śmy.

Bruce Ecker

Robin Ticic

Lau­rel Hul­ley

30 czerwca 2023

O autorach

Bruce Ecker jest współ­dy­rek­to­rem Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute (CPI), współ­twórcą tera­pii kohe­ren­cji i współ­au­to­rem ksią­żek Tera­pia kohe­ren­cji. Pod­ręcz­nik i prze­wod­nik szko­le­niowy, Depth Orien­ted Brief The­rapy: How to Be Brief When You Were Tra­ined to Be Deep and Vice Versa oraz The Liste­ning Book, a także wielu arty­ku­łów w cza­so­pi­smach psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych i roz­dzia­łów ksią­żek. Wyja­śnia­nie pod­łoża trans­for­ma­cyj­nej zmiany tera­peu­tycz­nej jest głów­nym tema­tem jego kariery zawo­do­wej; Bruce wniósł też wiele inno­wa­cyj­nych roz­wią­zań w zakre­sie kon­cep­cji i metod psy­cho­te­ra­pii doświad­cze­nio­wej. Od 2006 roku pełni klu­czową rolę w roz­wi­ja­niu kli­nicz­nego zasto­so­wa­nia odkryć neu­ro­nau­ko­wych w dzie­dzi­nie rekon­so­li­da­cji pamięci i jest moto­rem postę­pów w obsza­rze sku­tecz­no­ści i uni­fi­ka­cji psy­cho­te­ra­pii oraz zgłę­bia­nia naj­po­tęż­niej­szego zna­nego w tej dzie­dzi­nie mecha­ni­zmu zmiany. Jako pre­le­gent czę­sto wystę­puje na kon­fe­ren­cjach i warsz­ta­tach na całym świe­cie i kie­ruje zespo­łem badaw­czym CPI.

Robin Ticic (Niemcy, zmarła w grud­niu 2024 roku) była dyrek­torką ds. roz­woju i szko­leń w Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute, współ­au­torką The Liste­ning Book, autorką porad­nika dla rodzi­ców How to Con­nect with Your Child oraz wielu arty­ku­łów w cza­so­pi­smach psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych. Spe­cja­li­zo­wała się w tera­pii traumy, pro­wa­dziła pry­watną prak­tykę nie­da­leko Kolo­nii w Niem­czech i była dyplo­mo­waną prak­tyczką tera­pii kohe­ren­cji. Miała za sobą wiele lat pracy jako psy­cho­lożka w Psy­cho­trau­ma­to­logy Insti­tute na Uni­wer­sy­te­cie w Kolo­nii oraz bogate doświad­cze­nie w zakre­sie doradz­twa dla rodzi­ców oraz pro­wa­dze­nia kur­sów i pre­zen­ta­cji. Została wyróż­niona za szcze­gólne zasługi dla spo­łe­czeń­stwa.

Lau­rel Hul­ley jest współ­twór­czy­nią tera­pii kohe­ren­cji, dyrek­torką ds. edu­ka­cji w Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute, współ­za­ło­ży­cielką Julia Mor­gan School for Girls w Oakland w Kali­for­nii oraz współ­au­torką ksią­żek Tera­pia kohe­ren­cji. Pod­ręcz­nik i prze­wod­nik szko­le­niowy, Depth Orien­ted Brief The­rapy: How to Be Brief When You Were Tra­ined to Be Deep and Vice Versa, a także wielu arty­ku­łów w cza­so­pi­smach psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych, roz­dzia­łów ksią­żek i prze­wod­ni­ków dla osób uczą­cych się na pod­sta­wie fil­mo­wych mate­ria­łów kli­nicz­nych. Od wielu lat mieszka w Gre­en­wich Vil­lage w Nowym Jorku.

Lista autorów materiałów zamieszczonych w części trzeciej

Renee Bus­sa­nich jest dyplo­mo­waną psy­cho­te­ra­peutką. Pro­wa­dzi prak­tykę w Ashe­ville, w Karo­li­nie Pół­noc­nej (USA).

Monika Cie­cho­wicz jest psy­cho­lożką dzieci i mło­dzieży. Pro­wa­dzi nie­za­leżną prak­tykę w Rumi nie­da­leko Gdań­ska (Pol­ska).

Timo­thy A. Con­nor jest dyplo­mo­wa­nym psy­cho­lo­giem w Ore­gon State Hospi­tal w Por­t­land, w sta­nie Ore­gon (USA).

Bruce Ecker jest współ­twórcą tera­pii kohe­ren­cji i współ­dy­rek­to­rem Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute. Mieszka w Nowym Jorku, gdzie pro­wa­dzi pry­watną prak­tykę na mocy licen­cji kli­nicz­nej wyda­nej w Kali­for­nii.

Niall Geo­ghe­gan jest dyplo­mo­wa­nym psy­cho­lo­giem w Ber­ke­ley, w Kali­for­nii (USA) i cer­ty­fi­ko­wa­nym, zaawan­so­wa­nym prak­ty­kiem tera­pii kohe­ren­cji.

Michael Lydon mieszka w Ipswich, Mas­sa­chu­setts (rejon Boston North Shore), przyj­muje klien­tów online. Jest cer­ty­fi­ko­wa­nym prak­ty­kiem tera­pii kohe­ren­cji i asy­sten­tem w inter­ne­to­wych szko­le­niach cer­ty­fi­ka­cyj­nych w zakre­sie metody Reali­za­tion Pro­cess oraz star­szym nauczy­cie­lem w ramach prak­tyki pry­wat­nej.

C. Anthony Mar­ti­gnetti (zmarł w 2015 roku) pro­wa­dził prak­tykę w Lexing­ton w sta­nie Mas­sa­chu­setts jako cer­ty­fi­ko­wany psy­cho­te­ra­peuta, dyplo­mo­wany czło­nek Ame­ri­can Psy­cho­lo­gi­cal Asso­cia­tion oraz spe­cja­li­sta w dzie­dzi­nie lecze­nia uza­leż­nień w Natio­nal Board of Addic­tion Exa­mi­ners.

Gail Noppe-Bran­don pro­wa­dzi pry­watną prak­tykę tera­peu­tyczną w Nowym Jorku i jest instruk­torką współ­pra­cu­jącą w Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute oraz cer­ty­fi­ko­waną, zaawan­so­waną prak­tyczką tera­pii kohe­ren­cji.

Paul Sib­son (zmarł w 2023 roku) pro­wa­dził prak­tykę w Ken­dall w Wiel­kiej Bry­ta­nii jako licen­cjo­no­wany psy­cho­te­ra­peuta pod auspi­cjami Bri­tish Asso­cia­tion for Coun­se­ling & Psy­cho­the­rapy (BACP) oraz UK Coun­cil for Psy­cho­the­rapy (UKCP).

Część pierwsza. Ramy koherencji emocjonalnej

Część pierw­sza

Ramy kohe­ren­cji emo­cjo­nal­nej

Zapew­nia­nie psy­cho­te­ra­peu­tom bez­pre­ce­den­so­wej sku­tecz­no­ści

1. Maksymalna skuteczność psychoterapeutyczna

Realia zmiany trans­for­ma­cyj­nej

Bruce Ecker, Robin Ticic i Lau­rel Hul­ley

Nie myśl, że jestem, czem nie­dawno byłem.

Wil­liam Sha­ke­spe­are, Król Hen­ryk IV, część II4

Dla nas, tera­peu­tów, naj­bar­dziej satys­fak­cjo­nu­jące są sesje prze­ło­mowe, w trak­cie któ­rych klient doświad­cza głę­boko odczu­wal­nej zmiany, cał­ko­wi­cie i trwale usu­wa­ją­cej zako­rze­nione nega­tywne wzorce emo­cji, myśli, zacho­wań lub zabu­rzeń soma­tycz­nych – innymi słowy zmiany trans­for­ma­cyj­nej. Tak głę­bo­kie prze­miany ozna­czają naj­wyż­szy moż­liwy poziom sku­tecz­no­ści tera­peu­tycz­nej.

W lite­ra­tu­rze kli­nicz­nej zmiany trans­for­ma­cyjne tego rodzaju były opi­sy­wane i szcze­gó­łowo doku­men­to­wane w odnie­sie­niu do sze­ro­kiego wachla­rza obja­wów oraz w kon­tek­ście róż­nych sys­te­mów psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych (na przy­kład Bade­noch, 2011; Cough­lin, 2006, 2017; Ecker, 2018; Ecker i Hul­ley, 1996; Gre­en­berg, 2010; Lip­ton i Fosha, 2011; Man­field, 2003). Jed­nakże w lite­ra­tu­rze badaw­czej doty­czą­cej wyni­ków psy­cho­te­ra­pii za sku­teczną tera­pię od dłuż­szego czasu uznaje się taką, która powo­duje czę­ściową i umiar­ko­waną reduk­cję symp­to­mów. Przez ponad cztery dekady sto­pień poprawy tera­peu­tycz­nej mie­rzony w ran­do­mi­zo­wa­nych kon­tro­lo­wa­nych bada­niach kli­nicz­nych (ang. ran­do­mi­zed con­trol­led trials; RCT) oraz w meta­ana­li­zach regu­lar­nie wyno­sił mniej wię­cej jedno odchy­le­nie stan­dar­dowe od śred­niej pomia­rów, co na ogół ozna­cza jedy­nie dwu­dzie­sto–dwu­dzie­stopięcioprocentowy spa­dek mie­rzo­nego nasi­le­nia obja­wów (She­dler, 2015; Smith i Glass, 1977; Wam­pold i Imel, 2015). Na pod­sta­wie wyni­ków tych RCT widzimy, że stan­dar­dem sku­tecz­nego lecze­nia kli­nicz­nego od dawna jest zmiana o łagod­nym i stop­nio­wym cha­rak­te­rze.

Wszel­kie odsta­jące przy­padki zmian trans­for­ma­cyj­nych w ramach RCT pozo­stają nie­wi­doczne, ukryte wsku­tek uogól­nie­nia, jakim jest ana­liza sta­ty­styczna danych. W rezul­ta­cie w lite­ra­tu­rze doty­czą­cej badań nad wyni­kami psy­cho­te­ra­pii bar­dzo rzadko – jeśli w ogóle – dostrzega się choćby moż­li­wość takiej zmiany. Sys­temy tera­peu­tyczne, które uznają moż­li­wość zmiany trans­for­ma­cyj­nej i mają ją na celu, są oparte na zupeł­nie innych mode­lach kon­cep­cyj­nych doty­czą­cych przy­czyn i spo­sobu jej wystą­pie­nia oraz na bar­dzo róż­nych meto­dach i tech­ni­kach jej wywo­ły­wa­nia. Skala tego zróż­ni­co­wa­nia rodzi pyta­nie, czy sys­temy te pro­wa­dzą do zmiany trans­for­ma­cyj­nej przez zasad­ni­czo odmienne wewnętrzne mecha­ni­zmy umy­słu lub mózgu, czy poprzez jakiś wspólny dla nich pro­ces bazowy, anga­żu­jący ten sam wewnętrzny mecha­nizm.

Wrodzony proces głębokiego oduczania się: rekonsolidacja pamięci

To nie­zwy­kle ważne, zasad­ni­cze pyta­nie do nie­dawna pozo­sta­wało bez odpo­wie­dzi, ze względu na to, że przez sto lat roz­woju psy­cho­te­ra­pii jako dzie­dziny nie ziden­ty­fi­ko­wano w spo­sób empi­ryczny jakie­go­kol­wiek wewnętrz­nego mecha­ni­zmu umy­słu lub mózgu, który może wywo­ły­wać trwałe zmiany (Ecker i Vaz, 2022; Gold­fried, 2019, 2020). Żad­nego wewnętrz­nego mecha­ni­zmu trwa­łej zmiany nie odkryli też w ubie­głym stu­le­ciu ani psy­cho­lo­go­wie, ani neu­ro­nau­kowcy pro­wa­dzący bada­nia nad pamię­cią. Wsku­tek braku takiej wspól­nej wie­dzy empi­rycz­nej psy­cho­te­ra­pia roz­dzie­liła się na setki kon­ku­ru­ją­cych ze sobą sys­te­mów, a w ramach każ­dego z nich można było bez prze­szkód obja­śniać, jak zacho­dzi zmiana, oraz opra­co­wy­wać metody jej wywo­ły­wa­nia.

Sytu­acja ta w dużej mie­rze zmie­niła się po latach 1997–2000, kiedy to neu­ro­nau­kowcy odkryli zja­wi­sko rekon­so­li­da­cji pamięci; wro­dzony, oparty na doświad­cze­niu mecha­nizm mózgu, umoż­li­wia­jący odblo­ko­wa­nie i rewi­do­wa­nie pamięci zawie­ra­ją­cej nabytą wcze­śniej wie­dzę o świe­cie (szcze­gó­łowy opis tego odkry­cia zob. Ricio i in., 2006). Pierw­szą pre­lek­cję na temat tera­peu­tycz­nego poten­cjału MR wygło­szono na kon­fe­ren­cji psy­cho­te­ra­peu­tycz­nej w 2006 roku (Ecker, 2006). Z per­spek­tywy psy­cho­te­ra­pii naj­istot­niej­sze są dzie­siątki badań z udzia­łem zwie­rząt i ludzi, w któ­rych wyko­rzy­stano zja­wi­sko MR do cał­ko­wi­tego oducze­nia się i unie­waż­nie­nia naby­tej reak­cji emo­cjo­nal­nej (zob. Clem i Schil­ler, 2016; Ecker, 2018, 2021). Spo­strze­że­nia te spra­wiły, że MR zaczęła być postrze­gana jako pod­sta­wowy mecha­nizm zmiany trans­for­ma­cyj­nej zacho­dzą­cej pod­czas sesji tera­peu­tycz­nych.

We wspo­mnia­nych dzie­siąt­kach badań labo­ra­to­ryj­nych, w któ­rych stwier­dzono cał­ko­wite oducze­nie się, szcze­góły zasto­so­wa­nych pro­ce­dur beha­wio­ral­nych były bar­dzo zróż­ni­co­wane, jed­nakże w każ­dym bada­niu dana pro­ce­dura wywo­ły­wała tę samą sekwen­cję subiek­tyw­nych doświad­czeń (Ecker, 2015a, 2018, 2021). (Jeśli kon­cep­cja ta wydaje ci się oso­bliwa, weź pod uwagę, że wiele róż­nych pro­ce­dur beha­wio­ral­nych może wywo­łać u danej osoby to samo łatwo roz­po­zna­walne, cha­rak­te­ry­styczne doświad­cze­nie, jakim jest śmiech). Ten ważny zbiór doświad­czeń zosta­nie szcze­gó­łowo opi­sany w roz­dziale 2. W przed­sta­wio­nych w tej książce przy­kła­dach zmiany trans­for­ma­cyj­nej, do jakiej doszło wsku­tek zasto­so­wa­nia jed­nego z dzie­wię­ciu powszech­nie sto­so­wa­nych sys­te­mów tera­peu­tycz­nych, taki sam zestaw doświad­czeń w każ­dym przy­padku poja­wiał się tuż przed odno­to­wa­niem mar­ke­rów (oznak) zmiany trans­for­ma­cyj­nej, które obej­mują trwały zanik chro­nicz­nej reak­cji emo­cjo­nal­nej. Krótki odstęp mię­dzy powsta­niem owego zbioru doświad­czeń a uni­ka­to­wym, sil­nym efek­tem w postaci zmiany trans­for­ma­cyj­nej – wystę­pu­ją­cym w odnie­sie­niu do róż­nych obja­wów, u róż­nych osób i pod­czas pracy z róż­nymi tera­peu­tami – sil­nie prze­ma­wia za ist­nie­niem związku przy­czy­nowo-skut­ko­wego, a nie jedy­nie kore­la­cji.

Teraz można więc odpo­wie­dzieć na zadane wcze­śniej pyta­nie: do zmiany trans­for­ma­cyj­nej w róż­nych sys­te­mach tera­peu­tycz­nych docho­dzi za pośred­nic­twem wspól­nego pro­cesu, który uru­cha­mia ten sam wewnętrzny mecha­nizm, a mia­no­wi­cie rekon­so­li­da­cję pamięci. Na tej pod­sta­wie wyło­niły się ujed­no­li­cone ramy. Zgod­nie z nimi „trans­for­ma­cyjną zmianę tera­peu­tyczną można uznać za pro­ces zarówno głę­boko subiek­tywny, jak i dobrze zde­fi­nio­wany naukowo” (Ecker i Vaz, 2022, s. 9). Dzięki temu zmiana trans­for­ma­cyjna może się stać natu­ral­nym stan­dar­dem sku­tecz­no­ści w dzie­dzi­nie psy­cho­te­ra­pii.

W celu przed­sta­wie­nia, jasnego opi­sa­nia i uka­za­nia nie­zwy­kłej wszech­stron­no­ści pro­cesu MR jako narzę­dzia zmiany trans­for­ma­cyj­nej w roz­dzia­łach zawar­tych w czę­ści pierw­szej wyko­rzy­stane zostały przy­padki zasto­so­wa­nia tera­pii kohe­ren­cji (ang. cohe­rence the­rapy), w czę­ści dru­giej zaś ten sam cel został osią­gnięty z wyko­rzy­sta­niem repre­zen­ta­tyw­nych przy­kła­dów zasto­so­wa­nia wymie­nio­nych niżej ośmiu sys­te­mów tera­peu­tycz­nych:

{: .kropy AEDP (ang.

Acce­le­ra­ted Expe­rien­tial Dyna­mic Psy­cho­the­rapy

; przy­spie­szona doświad­cze­niowa psy­cho­te­ra­pia dyna­miczna); roz­dział 7.

EFT (ang.

Emo­tion-Focu­sed The­rapy

; tera­pia skon­cen­tro­wana na emo­cjach); roz­dział 8.

EMDR (ang.

Eye Move­ment Desen­si­ti­za­tion and Repro­ces­sing

; tera­pia odwraż­li­wia­nia i ponow­nego prze­twa­rza­nia infor­ma­cji za pomocą ruchów gałek ocznych); roz­dział 9.

IFS (ang.

Inter­nal Family Sys­tems

; sys­tem wewnętrz­nej rodziny); roz­dział 10.

IPNB (ang.

Inter­per­so­nal Neu­ro­bio­logy

; neu­ro­bio­lo­gia inter­per­so­nalna); roz­dział 11.

ISTDP (ang.

Inten­sive Short-Term Dyna­mic Psy­cho­the­rapy

; inten­sywna krót­ko­ter­mi­nowa psy­cho­te­ra­pia dyna­miczna); roz­dział 12.

Tera­pia wspo­ma­gana psy­cho­de­li­kami; roz­dział 13.

SE (ang.

Soma­tic Expe­rien­cing

; doświad­cza­nie soma­tyczne); roz­dział 14.

Opisy przy­pad­ków zmiany trans­for­ma­cyj­nej osią­gnię­tej przy uży­ciu pię­ciu innych, nie­omó­wio­nych w tej książce sys­te­mów także poka­zały, że za zmianę tę odpo­wiada ten sam pro­ces pod­sta­wowy (tech­nika Ale­xan­dra, pro­gra­mo­wa­nie neu­ro­lin­gwi­styczne, pro­gre­sywne licze­nie, spo­łeczno-kogni­tywna ana­liza trans­ak­cyjna oraz opu­ki­wa­nie; lista wszyst­kich takich przy­pad­ków została zamiesz­czona na stro­nie inter­ne­to­wej dostęp­nej pod adre­sem https://bit.ly/15Z00HQ). Każdy z tych sys­te­mów może uru­cho­mić pro­ces zmiany trans­for­ma­cyj­nej z uży­ciem MR, mimo że kon­kretne kroki tego pro­cesu nie zostały okre­ślone w ich meto­dyce i ramach kon­cep­cyj­nych. Różne meto­dyki nie zawsze auto­ma­tycz­nie ini­cjują ów pro­ces bazowy, lecz jeśli tak się dzieje, docho­dzi do zmiany trans­for­ma­cyj­nej, co zostało poka­zane w czę­ści dru­giej. Dla odmiany meto­dyka tera­pii kohe­ren­cji ści­śle opiera się na jasno okre­ślo­nych kro­kach pro­cesu pod­sta­wo­wego, dzięki czemu opisy przy­pad­ków zasto­so­wa­nia tej tera­pii, przed­sta­wione w czę­ści pierw­szej, są szcze­gól­nie poucza­jące z per­spek­tywy dydak­tycz­nej i demon­stra­cyj­nej.

Zarówno bada­nia MR prze­pro­wa­dzone przez neu­ro­nau­kow­ców (zostały one pokrótce omó­wione w roz­dziale 2), jak i obszerna pula obser­wa­cji oraz doświad­czeń kli­nicz­nych empi­rycz­nie uza­sad­niają postrze­ga­nie tego jed­nego pod­sta­wo­wego pro­cesu jako uni­wer­sal­nej i bez­po­śred­niej przy­czyny zaob­ser­wo­wa­nia mar­ke­rów zmiany trans­for­ma­cyj­nej, ile­kroć zaczy­nają się one poja­wiać na dowol­nej sesji tera­peu­tycz­nej. Nie­za­leż­nie więc od tego, jaki sys­tem (bądź jakie sys­temy) pre­fe­ru­jesz – nie musi to być jeden z trzy­na­stu sys­temów wymie­nio­nych wyżej – do prze­ło­mo­wych, wyzwa­la­ją­cych zmian będzie docho­dzić na two­ich sesjach znacz­nie czę­ściej dzięki świa­do­memu posłu­gi­wa­niu się tymi sys­te­mami w celu prze­pro­wa­dze­nia pro­cesu MR. Taką opi­nię przed­sta­wiło nam wielu psy­cho­te­ra­peu­tów z całego świata, któ­rzy przy­jęli opi­sy­wane ramy postę­po­wa­nia, i tego możesz ocze­ki­wać po niniej­szej książce. Część trze­cia zawiera opisy przy­pad­ków przed­sta­wio­nych przez prak­ty­ków tera­pii kohe­ren­cji – ilu­strują one przy­dat­ność i spo­sób zasto­so­wa­nia pro­cesu pod­sta­wo­wego w odnie­sie­niu do wielu poważ­nych obja­wów wystę­pu­ją­cych zarówno u doro­słych, jak i u dzieci.

Spójność wytwarzania objawów i ich ustępowania: emocjonalne uczenie się i oduczanie

Jak się oka­zuje, pod­czas sesji tera­peu­tycz­nych można jed­no­znacz­nie wyka­zać, że zde­cy­do­wana więk­szość nie­po­żą­da­nych wzor­ców (obja­wów) wystę­pu­ją­cych u osób, które zgła­szają się na psy­cho­te­ra­pię, jest wytwa­rzana przez treść pamięci – w szcze­gól­no­ści zaś przez wyuczone modele albo sche­maty men­talne, skła­da­jące się z okre­ślo­nych kon­struk­tów, prze­cho­wy­wa­nych w pamięci nie­jaw­nej, poza obsza­rem świa­do­mo­ści. Cał­ko­wi­cie nie­wer­balny, nie­jawny, lecz bar­dzo spe­cy­ficzny pro­ces nada­wa­nia zna­czeń i mode­lo­wa­nia świata przez mózg jest wro­dzony i uru­cha­miany na bar­dzo wcze­snym eta­pie życia. Na przy­kład nie­mow­lęta już w wieku trzech mie­sięcy two­rzą modele ocze­ki­wań i reagują zgod­nie z tymi mode­lami (DeCa­sper i Car­stens, 1981), zaś osiem­na­sto­mie­sięczne dzieci mogą two­rzyć men­talne modele innych ludzi, zgod­nie z któ­rymi ludzie ci chcą cze­goś innego niż to, czego chcą one same, i postę­po­wać zgod­nie z ocze­ki­wa­niami tych ludzi (Repa­choli i Gop­nik, 1997). Mogą też two­rzyć modele pozwa­la­jące odróż­niać dzia­ła­nia celowe od przy­pad­ko­wych (Oli­neck i Poulin-Dubois, 2005).

Modele lub sche­maty men­talne są uogól­nio­nymi wzor­cami, wyod­ręb­nio­nymi z okre­ślo­nych doświad­czeń. Takie modele są prze­cho­wy­wane w innym sys­te­mie pamięci niż pamięć pier­wot­nych doświad­czeń i zda­rzeń, którą bada­cze nazy­wają epi­zo­dyczną. Do prze­cho­wy­wa­nia wyuczo­nych modeli men­tal­nych służy sys­tem pamięci seman­tycz­nej. Ter­min „pamięć” w jego naj­pow­szech­niej­szym, wąskim zna­cze­niu, odnosi się jedy­nie do pamięci zda­rzeń lub fak­tów, lecz naj­więk­sze zna­cze­nie w kon­tek­ście wywo­ły­wa­nia zmiany trans­for­ma­cyj­nej na sesjach tera­peu­tycz­nych ma pamięć sche­ma­tów, czyli seman­tyczna. Reak­ty­wa­cja okre­ślo­nego sche­matu przez bie­żące bodźce lub oko­licz­no­ści z reguły nie wiąże się z reak­ty­wa­cją jakiej­kol­wiek pamięci epi­zo­dycz­nej doświad­czeń, na pod­sta­wie któ­rych powstał dany sche­mat; sam sche­mat z kolei nie poja­wia się w świa­do­mo­ści, choć dzięki odpo­wied­nim pro­ce­du­rom tera­peu­tycz­nym można go świa­do­mie doświad­czyć. Oto przy­kłady sche­ma­tów emo­cjo­nal­nych, jakie zostały ujęte w słowa po tym, jak tra­fiły do świa­do­mo­ści afek­tyw­nej:

Ponie­waż popeł­nia­nie błę­dów ozna­cza, że jestem bez­war­to­ściowy i nie­ak­cep­to­walny, a tym samym zasłu­guję na zawsty­dza­jącą kry­tykę,

muszę

robić wszystko ide­al­nie.

Jeśli dostrze­gam u mamy oznaki emo­cjo­nal­nego cier­pie­nia, moim zada­niem i odpo­wie­dzial­no­ścią jest nie­zwłoczne polep­sze­nie jej nastroju, gdyż w prze­ciw­nym razie jestem nie­god­nym kocha­nia, bez­war­to­ścio­wym nie­udacz­ni­kiem.

Nad­miar pomyśl­no­ści jest nie­bez­pieczny, ponie­waż nie­chyb­nie ścią­gnie na mnie gromy,

muszę

więc uni­kać wszyst­kiego, co przy­nosi mi zado­wo­le­nie lub satys­fak­cję.

Modele men­talne, które wytwa­rzają objawy, są wer­sjami świata wyuczo­nymi i zain­sta­lo­wa­nymi w pamięci pod­czas inten­syw­nych pod wzglę­dem emo­cjo­nal­nym doświad­czeń życio­wych, lecz bez świa­do­mo­ści ich ucze­nia się i kształ­to­wa­nia; nie mają one też repre­zen­ta­cji wer­bal­nej ani kon­cep­tu­al­nej. Dla­tego czę­sto nazy­wamy te sche­maty wie­dzą emo­cjo­nalną. Należy jed­nak pamię­tać, że to wyuczony model świata – a nie emo­cja wyni­ka­jąca z tego modelu – sta­nowi źró­dło pro­blemu i główny cel zmiany. Zgod­nie z nace­cho­wa­nym cier­pie­niem mode­lem men­tal­nym leżą­cym u pod­staw kon­kret­nego objawu ist­nie­nie tego objawu jest konieczne pod wzglę­dem adap­ta­cyj­nym i emo­cjo­nal­nym – i dla­tego jest on wytwa­rzany. Oparty na pamięci, spójny pro­ces wytwa­rza­nia obja­wów będzie dosko­nale widoczny w każ­dym z dwu­dzie­stu sze­ściu opi­sa­nych w tej książce przy­pad­ków. Zmiana trans­for­ma­cyjna wynika z pod­da­nia ujaw­nio­nego, leżą­cego u pod­staw objawu modelu men­tal­nego wro­dzo­nemu pro­cesowi oducza­nia się mózgu, jakim jest rekon­so­li­da­cja pamięci. Głę­bo­kie oducze­nie się jakie­goś modelu men­tal­nego ozna­cza, że odpo­wia­da­jąca mu wer­sja świata prze­staje się wyda­wać praw­dziwa i realna, pod­czas gdy wcze­śniej zda­wała się prze­ko­nu­jąco realna i z natury praw­dziwa. Zasad­ni­czo kła­dzie to kres cier­pie­niu wytwa­rza­nemu przez dany model men­talny oraz eli­mi­nuje objaw(y), jaki(e) model ten wymu­szał.

W przy­padku nie­wiel­kiego zła­go­dze­nia objawu jego źró­dło i przy­czyna rzecz jasna na­dal ist­nieją, to zaś ozna­cza, że mogą zda­rzać się jego nawroty, i tak się też dzieje. Dla odmiany po oducze­niu się i unie­waż­nie­niu modelu men­tal­nego będą­cego źró­dłem danego objawu do nawro­tów nie docho­dzi – objaw zostaje cał­ko­wi­cie wyeli­mi­no­wany.

W mózgu ist­nieje wiele rodza­jów pamięci, takich jak pamięć prze­strzenna, pamięć obiek­tów, pamięć sekwen­cji ruchów ciała, pro­ce­du­ralna i zapa­chowa, a każda z nich może wcho­dzić w skład pamięci epi­zo­dycz­nej zda­rze­nia lub pamięci seman­tycz­nej wzorca. Rekon­so­li­da­cja, jako nie­zwy­kle wszech­stronny mecha­nizm mody­fi­ko­wa­nia pamięci mózgu, może skut­ko­wać wie­loma róż­nymi typami zmian w wielu róż­nych typach pamięci (Nader, 2015). Może ona wzmac­niać, osła­biać lub zmie­niać szcze­góły tre­ści pamięci i jej prze­ja­wów, a także włą­czać nowe ele­menty do ist­nie­ją­cej pamięci lub łączyć pamięć nowego doświad­cze­nia z ist­nie­jącą (np. Agren, 2014; Lee i in., 2017). Wyko­rzy­sty­wa­nie MR do cał­ko­wi­tego oducze­nia się i unie­waż­nie­nia okre­ślo­nego sche­matu jest więc tylko jed­nym ze spe­cja­li­stycz­nych zasto­so­wań rekon­so­li­da­cji pamięci, jed­nakże z per­spek­tywy psy­cho­te­ra­pii jest to zasto­so­wa­nie naj­waż­niej­sze, ponie­waż umoż­li­wia zmianę trans­for­ma­cyjną, będącą naj­bar­dziej wyzwa­la­ją­cym i naj­sku­tecz­niej­szym efek­tem tera­pii.

Tera­peuci każ­dego dnia sty­kają się w swo­jej prak­tyce ze zdu­mie­wa­jącą trwa­ło­ścią i upo­rczy­wo­ścią nie­jaw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej – jej przy­kłady zostały wymie­nione wyżej. Wie­dza ta na­dal jest wyzwa­lana i rzą­dzi życiem jed­nostki w doro­sło­ści, nawet dekady po jej przy­swo­je­niu w dzie­ciń­stwie. Szcze­gólna upo­rczy­wość ukry­tej, wytwa­rza­ją­cej objawy wie­dzy, nie­słab­ną­cej na prze­strzeni dzie­się­cio­leci – długo po tym, jak prze­stały ist­nieć pier­wotne oko­licz­no­ści, które poskut­ko­wały jej ufor­mo­wa­niem – czę­sto spra­wia, że postrzega się ją jako dez­adap­ta­cyjną lub pato­genną, a wytwa­rzane przez nią objawy uznaje się za dys­re­gu­la­cję emo­cjo­nal­nych sieci mózgo­wych. Jed­nakże gdy ujaw­nione sche­maty wie­dzy emo­cjo­nal­nej oka­zują się spójne w kon­tek­ście rze­czy­wi­stych doświad­czeń życio­wych danej osoby, a także w świe­tle peł­nio­nej przez nie adap­ta­cyj­nej, ochron­nej funk­cji, takie pato­lo­gi­zu­jące kon­cep­tu­ali­za­cje wydają się bez­pod­stawne (Ecker, 2015a, 2018; Ecker i Hul­ley, 2000; Neimeyer i Raskin, 2000). Co wię­cej, bada­nia nad pamię­cią wyka­zały, że nauka połą­czona z sil­nymi emo­cjami two­rzy w nie­jaw­nej pamięci pod­ko­ro­wej obwody o wyjąt­ko­wej trwa­ło­ści, zazwy­czaj ist­nie­jące przez całe życie (na przy­kład McGaugh i Roozen­daal, 2002). Ewo­lu­cja naj­wy­raź­niej ukształ­to­wała mózg tak, by dzie­siątki lat po ufor­mo­wa­niu się okre­ślo­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej ta nie­jawna wie­dza wciąż była akty­wo­wana w reak­cji na bie­żące bodźce per­cep­cyjne i wyzwa­lała zacho­wa­nia oraz emo­cje zgodne z jej pier­wotną, adap­ta­cyjną rolą. Takie wierne, ponowne wyzwa­la­nie zacho­wań i emo­cji świad­czy w isto­cie o pra­wi­dło­wym funk­cjo­no­wa­niu sieci emo­cjo­nal­nego ucze­nia się w mózgu, a nie o zabu­rze­niu lub dys­re­gu­la­cji – chyba że ktoś byłby gotów powie­dzieć, że jest to dys­re­gu­la­cja samej ewo­lu­cji, a nie jed­nostki. Rzecz jasna nie­pa­to­lo­gi­zu­jący pogląd na sche­maty emo­cjo­nalne nie spra­wia, że ich trwa­łość jest mniej zdu­mie­wa­jąca. To, że dys­po­nu­jemy teraz jasną, empi­ryczną wie­dzą na temat obo­wią­zu­ją­cych w mózgu reguł unie­waż­nie­nia (depo­ten­cja­cji) wie­dzy emo­cjo­nal­nej dzięki MR, jest więc sprawą nie­ba­ga­telną.

Zro­zu­mie­nie, że nie­chciane emo­cje, zacho­wa­nia lub myśli danej osoby mogą być wytwa­rzane przez nie­świa­domą wie­dzę emo­cjo­nalną (czy też warun­ko­wa­nie), ode­grało oczy­wi­ście ważną rolę w wielu for­mach psy­cho­te­ra­pii. Przed­sta­wione w tej książce podej­ście ucie­le­śnia dwie ważne zdo­by­cze: (1) szyb­kie i dokładne, doświad­cze­niowe zyski­wa­nie dostępu do wie­dzy emo­cjo­nal­nej, pozwa­la­jące wpro­wa­dzić ją do bez­po­śred­niej świa­do­mo­ści, oraz (2) nie­opartą na zało­że­niach teo­re­tycz­nych, potwier­dzoną bada­niami meto­dykę rekon­so­li­da­cji pamięci, która pozwala szybko oduczyć się i nie­jako roz­pu­ścić tę wie­dzę u jej emo­cjo­nal­nych i neu­ro­nal­nych korzeni. Postrze­ga­nie wytwa­rza­nia obja­wów jako zja­wi­ska mają­cego przy­czynę psy­cho­lo­giczną w postaci wie­dzy emo­cjo­nal­nej stoi w cał­ko­wi­tej sprzecz­no­ści z bada­niami neu­ro­nau­ko­wymi, któ­rych celem jest ziden­ty­fi­ko­wa­nie pro­ce­sów mole­ku­lar­nych i komór­ko­wych bio­rą­cych udział na przy­kład w reak­cjach lęko­wych, a w dal­szej kolej­no­ści opra­co­wa­nie leków blo­ku­ją­cych takie reak­cje lub je łago­dzą­cych (np. Mucha i in., 2023). To reduk­cjo­ni­styczne podej­ście zakłada, że za nie­chciane stany psy­cho­lo­giczne odpo­wiada dzia­ła­nie pro­ce­sów mole­ku­lar­nych lub komór­ko­wych. Choć taka oddolna, neu­ro­bio­lo­giczna zależ­ność przy­czy­nowa bez­sprzecz­nie wystę­puje w przy­padku niektó­rych scho­rzeń, wyka­zano, że nie doty­czy to wszyst­kich przy­pad­ków, na przy­kład takich jak te udo­ku­men­to­wane w niniej­szej książce, w któ­rych nie­po­żą­dany stan psy­cho­lo­giczny znika natych­miast i w spo­sób trwały po cał­ko­wi­tym oducze­niu się okre­ślo­nego sche­matu emo­cjo­nal­nego, tak że sche­mat ten już się nie reak­ty­wuje ani nie wydaje się subiek­tyw­nie praw­dziwy. W takich przy­pad­kach praw­dziwą przy­czyną na przy­kład chro­nicz­nie nasi­lo­nych sta­nów lęko­wych u danej osoby jest sche­mat w pamięci nie­jaw­nej, a pro­cesy mole­ku­larne i komór­kowe bio­rące udział w wywo­ły­wa­niu tego stanu dzia­łały pra­wi­dłowo, w służ­bie adap­ta­cyj­nych sys­te­mów emo­cjo­nal­nego ucze­nia się. Dla­tego podej­ście mające zapo­bie­gać doświad­cza­niu lęku przez tę osobę i pole­ga­jące na far­ma­ko­lo­gicz­nym wyłą­cze­niu oddol­nych mecha­ni­zmów wytwa­rza­nia lęku nie ma żad­nego wpływu na nie­jawny, nace­cho­wany cier­pie­niem sche­mat i blo­kuje jedy­nie jego afek­tywną eks­pre­sję w świa­do­mo­ści. Nie­które osoby sto­sują to podej­ście bez uży­cia środ­ków far­ma­ko­lo­gicz­nych, poprzez pod­trzy­my­wa­nie stanu emo­cjo­nal­nej dyso­cja­cji – dobrze zna­nego psy­cho­te­ra­peu­tom jako główna przy­czyna soma­ty­za­cji, czyli two­rze­nia obja­wów soma­tycz­nych wsku­tek blo­ko­wa­nia afek­tyw­nego doświad­cza­nia cier­pie­nia emo­cjo­nal­nego (suge­stywny przy­kład został opi­sany w roz­dziale 12). Z tej per­spek­tywy wydaje się zatem praw­do­po­dobne, że lecze­nie obja­wów psy­cho­lo­gicznych za pomocą far­ma­ko­lo­gicz­nej inge­ren­cji w pro­cesy oddolne może być główną przy­czyną obja­wów soma­tycz­nych.

Ogólne ramy

Ta książka sta­nowi ujed­no­li­ca­jące omó­wie­nie:

wie­dzy emo­cjo­nal­nej i pamięci

, z naci­skiem na ich adap­ta­cyjną, spójną naturę oraz spe­cy­ficzną treść i struk­turę nie­jaw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej, która odpo­wiada za wytwa­rza­nie obja­wów,

oducza­nia się i unie­waż­nia­nia nie­jaw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej

dzięki sekwen­cji doświad­czeń potrzeb­nej mózgowi do uru­cho­mie­nia mecha­ni­zmu rekon­so­li­da­cji pamięci,

{: .kropy

tera­peu­tycz­nego pro­cesu rekon­so­li­da­cji

, który sta­nowi zbiór kro­ków, pozwa­la­ją­cych na kon­se­kwentne wpro­wa­dza­nie w życie wspo­mnia­nej sekwen­cji doświad­czeń w ramach sesji psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych.

Zakła­damy, że ten ujed­no­li­cony zbiór wie­dzy, nazwany przez nas Emo­tio­nal Cohe­rence Fra­me­work (dosł. ramy kohe­ren­cji emo­cjo­nal­nej), zna­cząco wzbo­gaci i roz­wi­nie twoje podej­ście kli­niczne oraz umie­jęt­no­ści, podob­nie jak stało się to w naszym przy­padku. Tera­peu­tyczny pro­ces rekon­so­li­da­cji (TRP) składa się z kro­ków, któ­rymi możesz kie­ro­wać się jako tera­peuta bez koniecz­no­ści rezy­gno­wa­nia z wła­snego, indy­wi­du­al­nego stylu. Do stwo­rze­nia zbioru doświad­czeń speł­nia­ją­cych warunki tego pro­cesu można wyko­rzy­stać wła­ści­wie nie­ogra­ni­czoną pulę tech­nik, dzięki czemu podej­ście to w dużej mie­rze sprzyja eks­pre­sji kre­atyw­no­ści oraz wła­snego stylu pracy. Sze­roko wyko­rzy­stuje ono pracę doświad­cze­niową, co pozwoli ci spo­żyt­ko­wać umie­jęt­no­ści emo­cjo­nal­nego dostro­je­nia i sku­pić się na uży­ciu empa­tii w taki spo­sób, by ści­śle współ­grała ona z obo­wią­zu­ją­cymi w mózgu zasa­dami doty­czą­cymi uzy­ski­wa­nia dostępu do wie­dzy emo­cjo­nal­nej leżą­cej u pod­staw obja­wów two­ich klien­tów oraz roz­pusz­cza­nia tej wie­dzy. Jak poka­zano w licz­nych przy­kła­dach przy­pad­ków kli­nicz­nych przed­sta­wio­nych w tej książce, główne, upo­rczywe objawy mogą ustą­pić, gdy tylko ich źró­dło prze­sta­nie ist­nieć. W podej­ściu tym jest miej­sce na całą głę­bię, intym­ność i czło­wie­czeń­stwo tera­pii opar­tej na roz­mo­wie w jej naj­lep­szym wyda­niu, gdyż te cenione cechy tera­pii są fila­rami sku­tecz­nego wyko­rzy­sta­nia TRP do uwal­nia­nia klien­tów od ugrun­to­wa­nych nega­tyw­nych reak­cji, sta­rych wzor­ców więzi, nie­świa­do­mych sche­ma­tów postę­po­wa­nia, trau­ma­tycz­nych wspo­mnień, ran emo­cjo­nal­nych i kom­pul­syw­nych zacho­wań.

Dzięki nowej wie­dzy można two­rzyć ścieżki neu­ro­nalne przez całe życie, lecz do zmiany trans­for­ma­cyj­nej docho­dzi jedy­nie wtedy, gdy wie­dza ta rewi­duje i zastę­puje starą – i dokład­nie to można osią­gnąć dzięki TRP. Pro­ces ten speł­nia wyma­ga­nia konieczne do tego, by nowa wie­dza zastą­piła starą – a nie tylko rywa­li­zo­wała z nią, tłu­miła ją lub regu­lo­wała. Efek­tem jest trwała zmiana trans­for­ma­cyjna, będąca czymś zupeł­nie innym niż zmiana stop­niowa, która wymaga cią­głego pano­wa­nia nad obja­wami. Sys­tem ucze­nia się i pamięci emo­cjo­nal­nej prze­kształca prze­szłość w ocze­ki­wa­nia doty­czące przy­szło­ści i dzieje się to bez naszego świa­do­mego udziału, co jest jed­no­cze­śnie bło­go­sła­wień­stwem i prze­kleń­stwem. Bło­go­sła­wień­stwem, gdyż każ­dego dnia pole­gamy na nie­jaw­nej pamięci emo­cjo­nal­nej, która pomaga nam radzić sobie w róż­no­rod­nych sytu­acjach bez koniecz­no­ści odwo­ły­wa­nia się do sto­sun­kowo powol­nego i pra­co­chłon­nego usta­la­nia – w zakre­sie kon­cep­cyj­nym i wer­bal­nym – co robić; po pro­stu wiemy, co robić, a wie­dza ta jest dostępna od ręki. Czę­sto nie doce­niamy zdu­mie­wa­ją­cej efek­tyw­no­ści i pręd­ko­ści dostępu do ogrom­nej biblio­teki nie­jaw­nej wie­dzy oraz spraw­no­ści, z jaką wie­dza ta nami kie­ruje. Jed­nakże nasza nie­jawna pamięć emo­cjo­nalna jest też prze­kleń­stwem, gdyż spra­wia, że naj­gor­sze doświad­cze­nia i wie­dza emo­cjo­nalna z prze­szło­ści rzu­tują na odczu­wane realia emo­cjo­nalne w teraź­niej­szo­ści i prze­wi­dy­wa­nia doty­czące przy­szło­ści, przez co sta­jemy się więź­niami dzie­ciń­stwa.

W trzech przy­kła­dach sche­ma­tów wymie­nio­nych na stro­nie 38 widać wyraź­nie, że to, co dana osoba uważa i odczuwa jako praw­dziwe na temat świata, wcale nie jest zewnętrzną rze­czy­wi­sto­ścią, lecz raczej suge­styw­nym złu­dze­niem czy też mira­żem pod­trzy­my­wa­nym przez pamięć emo­cjo­nalną. Nie ma więk­szej prze­sady w postrze­ga­niu zdol­no­ści mózgu lim­bicz­nego do two­rze­nia rze­czy­wi­sto­ści emo­cjo­nal­nej jako swego rodzaju magii; mocy nad­przy­ro­dzo­nej zdol­nej rzu­cić na czło­wieka potężne zaklę­cie, przez które dana rze­czy­wi­stość zdaje mu się nie­za­prze­czal­nie praw­dziwa i stan ten może trwać przez całe życie. Teraz wiemy jed­nak, jak nakło­nić mózg emo­cjo­nalny do uży­cia swej mocy w celu zdję­cia i unie­waż­nie­nia wcze­śniej­szego zaklę­cia emo­cjo­nal­nego. Do wię­zie­nia pamięci emo­cjo­nal­nej, budo­wa­nego przez eony ewo­lu­cji, ist­nieje klucz – i teraz został on odna­le­ziony. Wyrok doży­wot­niego wię­zie­nia lim­bicz­nego można uchy­lić. O tym mówi niniej­sza książka.

Rzecz jasna ucze­nie się i pamięć nie są przy­czyną wszyst­kich sta­nów, które tra­pią osoby poszu­ku­jące tera­pii. Przy­kła­dami sta­nów nie­opar­tych na pamięci, a tym samym nie­moż­li­wych do wyeli­mi­no­wa­nia przez dowolny rodzaj MR, są oko­licz­no­ści o cha­rak­te­rze fizycz­nym; nie­pod­le­ga­ją­cym zmia­nie (na przy­kład powo­du­jące trud­no­ści z nauką i odbie­ra­niem bodź­ców sen­so­rycz­nych); oraz scho­rze­nia bio­lo­giczne (takie jak nie­do­czyn­ność tar­czycy skut­ku­jąca sta­nami depre­syj­nymi). W takich przy­pad­kach postrze­ga­nie wytwa­rza­nia obja­wów jako dys­re­gu­la­cji może być słuszne, sta­no­wią one jed­nak uła­mek wszyst­kich przy­pad­ków, z jakimi sty­kają się psy­cho­te­ra­peuci w swo­jej prak­tyce.

Krótkie omówienie książki

Dwa­dzie­ścia sześć przy­pad­ków omó­wio­nych w tej książce poka­zuje moż­li­wo­ści zasto­so­wa­nia TRP w celu wyeli­mi­no­wa­nia bar­dzo sze­ro­kiego spek­trum obja­wów i cier­pień. Jeśli wśród tych przy­pad­ków nie znaj­dziesz inte­re­su­ją­cego cię objawu, być może odszu­kasz potrzebny przy­kład zasto­so­wa­nia TRP w zesta­wie­niu dostęp­nym w inter­ne­cie pod adre­sem https://bit.ly/2tKXdyX.

Poni­żej znaj­dziesz ogólne omó­wie­nie zakresu wie­dzy przed­sta­wio­nego w roz­dzia­łach nale­żą­cych do czę­ści pierw­szej.

Roz­dział 2 wyja­śnia dzia­ła­nie rekon­so­li­da­cji pamięci i przed­sta­wia histo­rię prze­łomu nauko­wego spo­wo­do­wa­nego odkry­ciem tego pro­cesu. Poka­zuje on też, dla­czego nasza wie­dza na temat tego zja­wi­ska sta­nowi fun­da­ment istot­nych postę­pów w psy­cho­te­ra­pii. Z roz­działu tego wyła­nia się ponadto wyraźne, naukowe roz­róż­nie­nie mię­dzy zmianą trans­for­ma­cyjną (skut­ku­jącą cał­ko­witą depo­ten­cja­cją wie­dzy emo­cjo­nal­nej i bra­kiem nawro­tów obja­wów wytwa­rza­nych wcze­śniej przez tę wie­dzę) a zmianą stop­niową, czę­ściową (wyni­ka­jącą z prze­ciw­dzia­ła­nia obja­wom, wymaga cią­głych sta­rań w celu jej pod­trzy­ma­nia i nie wyklu­cza nawrotu obja­wów). Przed­sta­wiamy w nim wyniki badań nad rekon­so­li­da­cją pamięci, które opty­mal­nie i bez­po­śred­nio prze­kła­dają się na zasto­so­wa­nia psy­cho­te­ra­peu­tyczne, i defi­niu­jemy tera­peu­tyczny pro­ces rekon­so­li­da­cji jako wszech­stronne podej­ście doświad­cze­niowe, sta­nowiące pio­nier­ski przy­kład wspar­cia psy­cho­te­ra­pii empi­ryczną wie­dzą na temat wewnętrz­nego mecha­ni­zmu zmiany.

W roz­dziale 3 został przed­sta­wiony przy­pa­dek męż­czy­zny, który zgło­sił się na tera­pię z powodu chro­nicz­nego zwąt­pie­nia w sie­bie i tra­pią­cej go każ­dego dnia lękli­wej nie­pew­no­ści w pracy. Przy­pa­dek ten ilu­struje moż­li­wość pro­wa­dze­nia psy­cho­te­ra­pii skon­cen­tro­wa­nej na wyko­ny­wa­niu kolej­nych kro­ków TRP dla danego objawu. Roz­dział ten obej­muje też pod­stawy MR, dzięki czemu nie trzeba w pełni przy­swa­jać bar­dziej szcze­gó­ło­wych roz­wa­żań na temat MR z roz­działu 2, aby móc zro­zu­mieć i zacząć sto­so­wać oma­wiane ramy tera­peu­tyczne. Może sta­no­wić zasko­cze­nie, że reali­zo­wa­nie potęż­nego pro­cesu zmiany, któ­rego efek­tyw­ność została potwier­dzona labo­ra­to­ryj­nie przez neu­ro­nau­kow­ców, nie wymaga rezy­gno­wa­nia z huma­ni­stycz­nego bogac­twa rela­cji klient – tera­peuta oraz głębi oso­bi­stych prze­żyć klienta. O ile roz­dział 2 sta­nowi fun­da­ment naukowy, o tyle roz­dział 3 przed­sta­wia istotę oma­wianej tera­pii: pro­wa­dze­nie TRP. Tera­peu­tyczny pro­ces rekon­so­li­da­cji jest meto­dyką inte­gra­cyjną i otwartą, gdyż ma cha­rak­ter feno­me­no­lo­giczny i unika inter­pre­ta­cji opar­tych na teo­rii, a przy tym nie narzuca kon­kret­nych tech­nik, jakie mia­łyby pro­wa­dzić klienta przez potrzebną sekwen­cję doświad­czeń. Z tego względu każdy przy­kład ilu­stru­jący reali­za­cję TRP w celach dydak­tycz­nych obej­muje pewien kon­kretny zestaw tech­nik lub sys­tem tera­pii zasto­so­wany w celu stwo­rze­nia tych waż­nych doświad­czeń. Na potrzeby wspo­mnia­nych celów dydak­tycz­nych w czę­ści pierw­szej tej książki uży­wamy okre­ślo­nej formy tera­pii – tera­pii kohe­ren­cji – gdyż, jak zauwa­ży­li­śmy wcze­śniej, jej meto­dyka ści­śle wpi­suje się w kroki TRP. Innymi słowy, w przy­padku zasto­so­wa­nia tera­pii kohe­ren­cji TRP jest szcze­gól­nie przej­rzy­sty i łatwy do zin­ter­pre­to­wa­nia. W roz­działach wcho­dzą­cych w skład czę­ści dru­giej poka­zu­jemy, że w innych sys­temach TRP prze­biega w spo­sób nie­jawny, osa­dzony w ich meto­dykach.

W roz­dziale 4 naj­waż­niej­sze momenty zmiany trans­for­ma­cyj­nej zostały pod­dane jesz­cze uważ­niej­szej ana­li­zie. Opi­sane w nim trzy przy­padki pozwa­lają dokład­nie przyj­rzeć się zaan­ga­żo­wa­nym w nie mecha­ni­zmom oraz temu, jak dobrze okre­ślone są nie­zbędne doświad­cze­nia i jak łatwo nimi pokie­ro­wać. Przy­kłady te – obej­mu­jące obse­syjną więź, upo­rczywe rezy­gno­wa­nie z reali­zo­wa­nia swo­jego poten­cjału oraz tremę – poka­zują wspólną podróż tera­peuty z klien­tem oraz prze­my­ślane wybory tera­peuty i jego kre­atyw­ność w szu­ka­niu spo­so­bów napro­wa­dza­nia klienta na nie­zbędne doświad­cze­nia. Meta­fora podróży jest tu szcze­gól­nie trafna, gdyż zna­jo­mość TRP służy w dużej mie­rze jako kom­pas i mapa umoż­li­wia­jące efek­tywne poru­sza­nie się po tery­to­rium nie­świa­do­mej wie­dzy emo­cjo­nal­nej klienta. Tera­pia kohe­ren­cji dostar­cza tera­peu­cie zbioru wszech­stron­nych tech­nik opra­co­wa­nych spe­cjal­nie pod kątem kro­ków TRP, a jed­no­cze­śnie zachęca go do impro­wi­za­cji, adap­to­wa­nia tech­nik z innych metod tera­pii lub wymy­śla­nia nowych, które będą jesz­cze lepiej paso­wały do toczą­cego się z każ­dym klien­tem pro­cesu. Powtó­rzymy – warto to bowiem zro­bić – że pro­ces ten nie jest zde­fi­nio­wany przez żadne kon­kretne tech­niki (kon­kretne środki trans­portu w trak­cie podróży), w tym pod­sta­wowe tech­niki wcho­dzące w skład tera­pii kohe­ren­cji, choć oczy­wi­ście muszą one mieć cha­rak­ter doświad­cze­niowy, gdyż zasad­ni­czy pro­ces składa się z pew­nych doświad­czeń, a nie czy­sto poznaw­czych wglą­dów.

Roz­dział 5 sku­pia się na pracy nad poza­bez­piecz­nym przy­wią­za­niem przy uży­ciu TRP oraz kon­cep­tu­ali­za­cji pracy nad wię­zią jako taką w ramach Emo­tio­nal Cohe­rence Fra­me­work. Poka­żemy, że w pełni doświad­cze­niowe przy­wo­ły­wa­nie wie­dzy emo­cjo­nal­nej leżą­cej u pod­staw danego objawu – a zatem przej­ście od wie­dzy ukry­tej do jaw­nej, co jest konieczne do sku­tecz­nego prze­pro­wa­dze­nia TRP – pozwala uwi­docz­nić, czy ta ukryta wie­dza ma zwią­zek z przy­wią­za­niem, nie ma takiego związku czy też jest kom­bi­na­cją tych dwóch sytu­acji. Pozwala to na nie­spe­ku­la­tywne i ate­ore­tyczne usta­le­nie, czy dany objaw wynika z poza­bez­piecz­nego przy­wią­za­nia, co czę­sto sta­nowi przed­miot sil­nych kon­tro­wer­sji wśród kli­ni­cy­stów i bada­czy. Taka jasność co do natury niejaw­nej wie­dzy z kolei rzuca świa­tło na opty­malną rolę i moż­liwe zasto­so­wa­nia rela­cji klient – tera­peuta w odnie­sie­niu do kon­kret­nego klienta, a prze­cież także i ta kwe­stia budzi gorące dys­ku­sje. Rów­nież na te zagad­nie­nia Emo­tio­nal Cohe­rence Fra­me­work pozwala spoj­rzeć z poucza­ją­cej, ate­ore­tycznej per­spek­tywy, a tym samym pomaga unik­nąć teo­re­tycz­nych uprze­dzeń, jakimi mogą być nace­cho­wane wyja­śnie­nia nie­któ­rych zło­żo­nych i draż­li­wych aspek­tów psy­cho­te­ra­pii. Roz­dział 6 sta­nowi roz­sze­rzone omó­wie­nie TRP jako ujed­no­li­ca­ją­cych ram psy­cho­te­ra­pii, a tym samym przy­go­to­wuje grunt pod część 2. Uni­fi­ka­cja ta została w niej w spo­sób kon­kretny i jed­no­znaczny przed­sta­wiona dla ośmiu popu­lar­nych sys­te­mów tera­peu­tycz­nych. Zawarte w tym roz­dziale roz­wa­ża­nia obej­mują wyzwa­nie, jakie TRP sta­wia teo­rii nie­spe­cy­ficz­nych czyn­ni­ków wspól­nych, oraz zapo­wiedź zasad­ni­czej zmiany per­spek­tywy, z któ­rej możemy na tę teo­rię spoj­rzeć. Zwra­camy w nim też uwagę na pomocne usta­le­nia z badań nad pro­ce­sem psy­cho­te­ra­pii.

W dru­giej czę­ści książki – w roz­dzia­łach od 7 do 14 – zostały prze­ana­li­zo­wane przy­padki zmiany trans­for­ma­cyj­nej osią­gnię­tej za pośred­nic­twem ośmiu odręb­nych, wymie­nio­nych wcze­śniej sys­te­mów psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych. Pier­wotne opisy poszcze­gól­nych przy­pad­ków były wystar­cza­jąco szcze­gó­łowe, by dało się poku­sić o ich ana­lizę pod kątem spraw­dze­nia, czy poszcze­gólne doświad­cze­nia skła­dowe tera­peu­tycz­nego pro­cesu rekon­so­li­da­cji miały miej­sce. Wyka­zu­jemy, że istot­nie miały, a tym samym wska­zu­jemy na uni­wer­salną war­tość TRP. War­tość tę zwięk­sza fakt, że zja­wi­sko rekon­so­li­da­cji pamięci, któ­rego ist­nie­nie zostało po raz pierw­szy udo­wod­nione w 2000 roku, pozo­staje – w momen­cie pisa­nia tego tek­stu w 2023 roku – jedy­nym zna­nym neu­ro­nauce rodza­jem neu­ro­pla­stycz­no­ści, jaki jest w sta­nie cał­ko­wi­cie zde­po­ten­cja­li­zo­wać i funk­cjo­nal­nie wyeli­mi­no­wać okre­śloną wie­dzę emo­cjo­nalną tak, jak stało się to w każ­dym z ośmiu przed­sta­wio­nych przy­pad­ków.

Część trze­cia, obej­mu­jąca roz­działy od 15 do 24, zawiera opisy przy­pad­ków dostar­czone przez prak­ty­ków tera­pii kohe­ren­cji. Wybra­li­śmy je, ponie­waż uzu­peł­niają i roz­sze­rzają przed­sta­wione w dwóch pierw­szych czę­ściach przy­kłady TRP na różne spo­soby: dzięki uwzględ­nie­niu odmien­nych obja­wów (wymie­nio­nych w spi­sie tre­ści), udzia­łowi mło­dych klien­tów w wieku od sze­ściu do czter­na­stu lat, róż­no­rod­no­ści sty­lów i decy­zji tera­peu­tów, dużej licz­bie sesji (w nie­któ­rych przy­pad­kach) oraz szcze­rym, otwar­tym rela­cjom tera­peu­tów na temat zma­gań z napo­tka­nymi po dro­dze wyzwa­niami, takimi jak opór ze strony klienta i koniecz­ność impro­wi­za­cji. Mamy nadzieję, że te z życia wzięte opo­wie­ści o tera­peu­tycz­nych przy­go­dach i suk­ce­sach zafa­scy­nują cię i zain­spi­rują tak samo jak nas.

Emotional Coherence Framework a twój rozwój kliniczny

Pro­wa­dzimy szko­le­nia w zakre­sie oma­wia­nego podej­ścia od 1993 roku i w pew­nym momen­cie zaczę­li­śmy zauwa­żać, że więk­szość psy­cho­te­ra­peu­tów – my także – ocze­kuje pew­nego rodzaju zawo­do­wej satys­fak­cji, która pomaga w pod­trzy­ma­niu iskry inspi­ra­cji i sensu, jaka pier­wot­nie przy­cią­gnęła ich do tej wyma­ga­ją­cej pracy. Na koniec tego wpro­wa­dza­ją­cego roz­działu przed­sta­wimy typowe trud­no­ści, jakie nasi kole­dzy tera­peuci i sta­ży­ści wymie­niali jako pogłę­bia­jące się z bie­giem czasu w ich pracy kli­nicz­nej, co moty­wo­wało ich do szu­ka­nia nowych, świe­żych podejść. Przy każ­dym takim dyle­ma­cie poka­zu­jemy, jak niniej­sza książka może pomóc spro­stać zawo­do­wym wyzwa­niom.

Jako tera­peuta uwa­żam, że powi­nie­nem z góry umieć okre­ślić rodzaje inter­wen­cji, które wyeli­mi­nują objawy mojego klienta, i to upo­rczywe prze­świad­cze­nie budzi mój nie­po­kój. Obawy zwią­zane z tym zało­że­niem można roz­wiać dzięki potrak­to­wa­niu obja­wów jako wyni­ka­ją­cych ze spój­nej, nie­jaw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej, uni­ka­to­wej dla każ­dego klienta. Na przy­kład każdy z two­ich klien­tów z ata­kami paniki ma indy­wi­du­alną histo­rię przy­swa­ja­nia wie­dzy emo­cjo­nal­nej. Dopiero po jej odna­le­zie­niu i ujaw­nie­niu u kon­kret­nego klienta można wyty­czyć drogę do wyzwa­la­ją­cej zmiany, co ozna­cza, że uprzed­nia zna­jo­mość tej drogi nie jest konieczna.

Objawy mojego klienta wydają się pod­trzy­my­wane przez jakąś potężną, nie­uchwytną siłę, która zdaje się żyć wła­snym życiem. Klient i tera­peuta mogą z powo­dze­niem zna­leźć i zde­mi­sty­fi­ko­wać źró­dło siły napę­dza­ją­cej nie­chciane stany i zacho­wa­nia. Źró­dło to składa się z nie­jaw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej, któ­rej nad­rzęd­nym celem jest sto­so­wa­nie okre­ślo­nych tak­tyk uni­ka­nia cier­pie­nia i pod­trzy­my­wa­nia dobro­stanu. Możesz dopro­wa­dzić do zmiany trans­for­ma­cyj­nej dzięki otwar­ciu się na tę wie­dzę, uzna­niu jej i nawią­za­niu z nią współ­pracy, zamiast tocze­nia z nią walki.

Poszu­ki­wa­nie istot­nych infor­ma­cji w prze­szło­ści klienta czę­sto przy­po­mina szu­ka­nie igły w stogu siana. Ujaw­nia­nie naprawdę istot­nych tre­ści w pamięci emo­cjo­nal­nej klienta bywa szyb­sze, łatwiej­sze i dokład­niej­sze dzięki zasto­so­wa­niu pro­stych, opar­tych na kohe­ren­cji meto­dach doświad­cze­nio­wych, opra­co­wa­nych spe­cjal­nie w tym celu.

Mam wra­że­nie, że moje wysiłki zbyt łatwo speł­zają na niczym z powodu oporu klien­tów. Tak jak inne pozor­nie nega­tywne reak­cje, opór jest reak­cją spójną i pełną dostęp­nych zna­czeń emo­cjo­nal­nych, które mogą w istotny spo­sób wspo­móc pro­ces tera­peu­tyczny, jeśli zostaną wydo­byte na jaw, usza­no­wane i zro­zu­miane.

Mimo że poma­gam klien­tom głę­boko zro­zu­mieć przy­czyny ich obja­wów, czę­sto nie docho­dzi do praw­dzi­wej zmiany, a ich cier­pie­nie się utrzy­muje. Dzieje się tak dla­tego, że ujaw­nie­nie i zro­zu­mie­nie wie­dzy emo­cjo­nal­nej two­rzą­cej te objawy jest tylko pierw­szą połową pro­cesu pro­wa­dzą­cego do zmiany trans­for­ma­cyj­nej. Jej ciąg dal­szy jest mocno osa­dzony w TRP, lecz co do zasady nie zacho­dzi sam z sie­bie.

Chcę, aby sesje czę­ściej dostar­czały poucza­ją­cego mate­riału, który umoż­li­wiłby mi roz­wój umie­jęt­no­ści kli­nicz­nych i wglądu. Pro­ces przed­sta­wiony w tej książce nauczy cię na nowo wyko­rzy­sty­wać posia­dane umie­jęt­no­ści oraz wzbo­ga­cać reper­tuar o nowe tech­niki. Pro­wa­dze­nie klienta w celu wydo­by­cia i prze­nie­sie­nia do sfery świa­do­mo­ści ukry­tej wie­dzy emo­cjo­nal­nej wymaga nie­ustan­nego obser­wo­wa­nia jego doświad­czeń na każ­dej sesji, to zaś sta­nowi źró­dło infor­ma­cji zwrot­nych na temat doko­na­nych przez cie­bie wybo­rów kli­nicz­nych; kolej­nym takim źró­dłem są prze­ka­zy­wane na początku każ­dej sesji infor­ma­cje od klienta na temat efek­tów poprzed­niego spo­tka­nia i reali­za­cji zale­co­nych mu na czas mię­dzy sesjami zadań. Po całym dniu pracy rzadko mam satys­fak­cję z tego, że dopro­wa­dzi­łem do prze­ło­mów zmie­rza­ją­cych ku zakoń­cze­niu cier­pie­nia klien­tów. Dzięki wie­dzy, jaką zyska­li­śmy na temat wro­dzo­nego pro­cesu mózgu, umoż­li­wia­ją­cego głę­boką zmianę ukształ­to­wa­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej, takie prze­łomy mogą być czę­stym zja­wi­skiem w codzien­nej prak­tyce. Dla nas, kli­ni­cy­stów, słu­cha­nie klienta mówią­cego w pochleb­nych sło­wach o zmia­nie, jaka się w nim doko­nała, jest momen­tem głę­bo­kiego zawo­do­wego speł­nie­nia. Wyobraź sobie, że w każ­dym tygo­dniu prze­ży­wasz kilka takich wyjąt­ko­wych chwil…

2. Jak mózg się oducza

Omó­wie­nie pro­cesu rekon­so­li­da­cji pamięci

Bruce Ecker, Robin Ticic i Lau­rel Hul­ley

Bar­dzo mały klucz otwiera bar­dzo cięż­kie drzwi.

– Char­les Dic­kens

Stwier­dze­nie, zgod­nie z któ­rym oducza­nie się jest odwrot­no­ścią ucze­nia się, wydaje się oczy­wi­ste, lecz gdy weź­miemy pod uwagę mecha­ni­zmy zapisu neu­ro­nal­nego w ramach ucze­nia się i oducza­nia, oczy­wi­stość ta okaże się pozorna. Odwró­ce­niu ulega bowiem bar­dzo zło­żony pro­ces, nazwany przez bada­czy pamięci kon­so­li­da­cją. Pro­ces ten prze­kształca ulotny, wstępny zapis neu­ro­nalny, jaki powstaje bez­po­śred­nio po uczą­cym cze­goś doświad­cze­niu i może zostać łatwo anu­lo­wany przez róż­no­rodne pro­ce­dury, w sta­bilny i trwały zapis neu­ro­nalny w pamięci dłu­go­trwa­łej, w innym miej­scu mózgu (McGaugh, 2000).

Zanim w latach 1997–2000 odkryto pro­ces rekon­so­li­da­cji pamięci, czyli MR (rec. Ric­cio i in., 2006), jedy­nym, co udało się osią­gnąć przez pra­wie stu­le­cie badań nad wyga­sza­niem pamięci (ang. extinc­tion), było tym­cza­sowe stłu­mie­nie skon­so­li­do­wa­nej, naby­tej reak­cji emo­cjo­nal­nej, bez jakich­kol­wiek dowo­dów na osła­bie­nie sta­bil­no­ści stanu zapisu neu­ro­nal­nego tej reak­cji czy na fun­da­men­talne oducze­nie się zwią­za­nej z tą reak­cją wie­dzy emo­cjo­nal­nej (Bouton, 2004). Bada­nia nad wyga­sza­niem pamięci poka­zały, że tre­ning wyga­sza­nia skut­kuje utwo­rze­niem oddziel­nej wie­dzy w sys­te­mie pamięci fizycz­nie nie­za­leż­nym od tego, w któ­rym prze­cho­wy­wana jest wie­dza pier­wotna, a wie­dza wyga­sza­jąca rywa­li­zuje z wie­dzą pier­wotną, lecz jej nie zastę­puje (np. Bouton, 2004; Foa i McNally, 1996; Mil­ner i in., 1998; Phelps i in., 2004).

Naukowcy uznali zatem, że kon­so­li­da­cja jest jed­no­ra­zo­wym i jed­no­kie­run­ko­wym pro­ce­sem skut­ku­ją­cym powsta­niem trwa­łego, zablo­ko­wa­nego stanu, a innymi słowy, że pamięci emo­cjo­nal­nej – zarówno u zwie­rząt, jak i u ludzi – nie da się usu­nąć przez całe życie (LeDoux i in., 1989).

Klucz do odblokowania pamięci emocjonalnej: błąd w przewidywaniu

Odkry­cie MR było czymś w rodzaju prze­wrotu w bada­niach neu­ro­nau­ko­wych nad ucze­niem się i pamię­cią i bazo­wało na zaob­ser­wo­wa­niu desta­bi­li­za­cji – czy też dekon­so­li­da­cji – skon­so­li­do­wa­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej u szczu­rów (Nader i in., 2000). Za pośred­nic­twem warun­ko­wa­nia Paw­łowa naukowcy naj­pierw wytwo­rzyli wyuczone, nace­cho­wane stra­chem ocze­ki­wa­nie wstrząsu elek­trycz­nego wystę­pu­ją­cego po sygnale dźwię­ko­wym, co prze­ja­wiało się u szczu­rów reak­cją zamro­że­nia na ten sygnał. Dzień póź­niej, po skon­so­li­do­wa­niu pamięci o tym doświad­cze­niu, pamięć ta i jej eks­pre­sja beha­wio­ralna mogły zostać unie­waż­nione poprzez wyemi­to­wa­nie samego sygnału dźwię­ko­wego w celu reak­ty­wo­wa­nia pamięci i poda­nie wkrótce potem środka che­micz­nego, który zapo­biega kon­so­li­da­cji nowej, jesz­cze nieskon­so­li­do­wa­nej wie­dzy, lecz nie ma wpływu na już skon­so­li­do­wane wspo­mnie­nia. Fakt, że zabieg ten wyma­zał uwa­run­ko­waną reak­cję, wyda­wał się ozna­czać, że w odpo­wie­dzi na reak­ty­wa­cję skon­so­li­do­wany zapis neu­ro­nalny danego wspo­mnie­nia został zde­kon­so­li­do­wany do postaci labil­nego, nie­sta­bil­nego stanu. Poda­nie wspo­mnia­nego środka che­micz­nego po sze­ściu godzi­nach od reak­ty­wa­cji nie miało żad­nego efektu, co wska­zy­wało, że do tego czasu nastą­piła ponowna sta­bi­li­za­cja czy też rekon­so­li­da­cja pamięci. Anu­lo­wa­nie pamięci w ten far­ma­ko­lo­giczny spo­sób było moż­liwe tylko w oknie rekon­so­li­da­cji, które trwało mniej wię­cej pięć godzin. (Jak wynika z dwóch ostat­nich zdań, ter­min rekon­so­li­da­cja jest uży­wany przez neu­ro­nau­kow­ców na dwa różne spo­soby – do okre­śle­nia ponow­nego zablo­ko­wa­nia lub ponow­nej sta­bi­li­za­cji zapisu neu­ro­nal­nego na końcu okresu labil­no­ści, bądź w celu odwo­ła­nia się do ogól­nego, zacho­dzą­cego w mózgu pro­cesu pole­ga­ją­cego na desta­bi­li­za­cji i ponow­nej sta­bi­li­za­cji zapisu neu­ro­nal­nego okre­ślo­nego wspo­mnie­nia. W tej książce sta­ra­li­śmy się, aby zna­cze­nie tego ter­minu było jed­no­znaczne dzięki uży­ciu go w odpo­wied­nim kon­tek­ście).

Nader oraz pozo­stali auto­rzy wcze­snych badań nad MR (m.in. Nader i in., 2000) zin­ter­pre­to­wali swoje spo­strze­że­nia tak, że reak­ty­wa­cja pamięci dopro­wa­dziła do dekon­so­li­da­cji, co umoż­li­wiło jej far­ma­ko­lo­giczne wyma­za­nie. Ich wnio­sek, zgod­nie z któ­rym każda reak­ty­wa­cja wspo­mnie­nia powo­duje jego desta­bi­li­za­cję, a potem rekon­so­li­da­cję, szybko wszedł do kanonu wie­dzy w całej dzie­dzi­nie neu­ro­nauki i w dzien­ni­kar­stwie nauko­wym. Po kilku latach obo­wią­zy­wa­nia tego modelu argen­tyń­scy neu­ro­nau­kowcy wyka­zali w 2004 roku, że desta­bi­li­za­cja nie nastą­piła w odpo­wie­dzi na samą reak­ty­wa­cję (Pedre­ira i in., 2004). Tym, co wywo­łało desta­bi­li­za­cję i uru­cho­miło pro­ces MR, była reak­ty­wa­cja źró­dło­wego wspo­mnie­nia połą­czona z rów­no­cze­snym, dodat­ko­wym doświad­cze­niem nie­do­pa­so­wa­nia mię­dzy ocze­ki­wa­niami zwią­za­nymi z tym wspo­mnie­niem a tym, co rze­czy­wi­ście zostało doświad­czone. Waru­nek dekon­so­li­da­cji, jakim jest doświad­cze­nie tego nie­do­pa­so­wa­nia, znany też jako błąd w prze­wi­dy­wa­niu (ang. pre­dic­tion error; PE), został od tam­tej pory potwier­dzony w co naj­mniej trzy­dzie­stu bada­niach (wymie­nio­nych na stro­nie pod adre­sem https://bit.ly/2b8IbJH oraz przez Eckera, 2018). Pod­sta­wowa rola i zna­cze­nie błędu w prze­wi­dy­wa­niu pod wzglę­dem uru­cho­mie­nia desta­bi­li­za­cji i pro­cesu MR zostały wyka­zane w czte­rech arty­ku­łach prze­glą­do­wych opu­bli­ko­wa­nych w latach 2015–2019, przy czym każdy z tych arty­ku­łów sku­piał się wyłącz­nie na powią­za­niu MR z błę­dem prze­wi­dy­wa­nia (Exton-McGu­in­ness i in., 2015; Fernández i in., 2016; Kraw­czyk i in., 2017; Sinc­lair i Barense, 2019). Silva i Gräff w swoim prze­glą­dzie badań nad MR (2023, s. 9) pod­su­mo­wują wprost: „Oka­zało się, że PE ma decy­du­jące zna­cze­nie dla rekon­so­li­da­cji pamięci, co udo­wod­niono na wiele spo­so­bów, zarówno u gry­zoni, jak i u ludzi”. Wyka­zano ponadto, że pro­ce­dury zasto­so­wane we wcze­snych bada­niach nad MR, w tym w eks­pe­ry­men­cie prze­pro­wa­dzo­nym przez zespół Nadera (Nader i in., 2000), rze­czy­wi­ście zawie­rały konieczne doświad­cze­nie nie­do­pa­so­wa­nia (Bel­lfy i Kwa­pis, 2020; Ecker, 2015a), lecz ich auto­rzy naj­wy­raź­niej nie zwró­cili na to uwagi.

W licz­nych bada­niach potwier­dza­ją­cych wymóg zaist­nie­nia błędu w prze­wi­dy­wa­niu zasto­so­wano bar­dzo zróż­ni­co­wane pro­ce­dury two­rze­nia doświad­cze­nia nie­do­pa­so­wa­nia, które skut­ko­wało desta­bi­li­za­cją, co wyraź­nie poka­zało, że z per­spek­tywy mózgu liczy się subiek­tywne nie­speł­nie­nie ocze­ki­wań, a nie kon­kretna metoda zasto­so­wana do stwo­rze­nia takiego doświad­cze­nia. To roz­róż­nie­nie mię­dzy zewnętrz­nymi pro­ce­du­rami a wewnętrz­nymi doświad­cze­niami oka­zuje się nie­zwy­kle istotne zarówno dla zro­zu­mie­nia wyni­ków eks­pe­ry­men­tów, jak i dla prze­ło­że­nia wnio­sków wycią­gnię­tych z badań nad MR na zasto­so­wa­nia tera­peu­tyczne (Ecker, 2018, 2021). Ozna­cza to, że psy­cho­te­ra­peuci nie są ogra­ni­czeni do sto­so­wa­nia żad­nych kon­kret­nych tech­nik w celu wytwo­rze­nia decy­du­ją­cych doświad­czeń uru­cha­mia­ją­cych pro­ces MR, co wie­lo­krot­nie wyka­zano w dal­szej czę­ści tej książki.

Mimo że warun­ku­jąca rola błędu w prze­wi­dy­wa­niu była po 2004 roku wie­lo­krot­nie potwier­dzana, błędny pier­wotny wnio­sek – ten, zgod­nie z któ­rym pro­ces MR wywo­łuje sama reak­ty­wa­cja wspo­mnie­nia – był powta­rzany i pro­pa­go­wany przez wielu neu­ro­nau­kow­ców przez ponad dekadę. Zwią­zany z tym chaos, jak rów­nież sama nie­świa­do­mość wymogu zaj­ścia błędu w prze­wi­dy­wa­niu miały wiele nie­for­tun­nych skut­ków, takich jak pro­wa­dze­nie badań nad MR z pomi­nię­ciem nie­do­pa­so­wa­nia w pro­ce­du­rze reak­ty­wa­cji, co rzecz jasna nie pro­wa­dziło do desta­bi­li­za­cji pamięci i skut­ko­wało błędną inter­pre­ta­cją uzy­ska­nych wyni­ków (np. Cam­ma­rota i in., 2004; Her­nan­dez i Kel­ley, 2004; Mileu­snic i in., 2005; rec. Ecker, 2015a). Naukowcy postrze­gają błąd w prze­wi­dy­wa­niu jako rodzaj warunku brze­go­wego zaj­ścia pro­cesu MR, co ozna­cza, że waru­nek ten (czy też para­metr) jest zmienny, a pro­ces MR może zajść jedy­nie w pew­nym zakre­sie jego zmien­no­ści. W wielu eks­pe­ry­men­tach sys­te­ma­tycz­nie mody­fi­ko­wano szcze­góły i wiel­kość błędu w prze­wi­dy­wa­niu (czyli skalę nie­zgod­no­ści z ocze­ki­wa­niami po reak­ty­wa­cji wspo­mnie­nia), aby okre­ślić zakres moż­li­wo­ści wystą­pie­nia MR. Jak się oka­zało, nie­do­pa­so­wa­nie zaim­ple­men­to­wane w pro­ce­du­rze testo­wej może być za słabe albo za silne, by stwo­rzyć doświad­cze­nie błędu w prze­wi­dy­wa­niu, desta­bi­li­zu­jące źró­dłowe wspo­mnie­nie (np. Alfei i in., 2015; Chen i in., 2021; Díaz-Mataix i in., 2013; Jarome i in., 2012b; Li i in., 2017; López i in., 2016; Merlo i in., 2014; Piñeyro i in., 2014; Schroy­ens i in., 2017; Seven­ster i in., 2013, 2014). W obu takich przy­pad­kach desta­bi­li­za­cja i MR nie zacho­dzą, a tym samym wspo­mnie­nie źró­dłowe pozo­staje nie­zmie­nione. „Za słabe” ozna­cza, że nie­do­pa­so­wa­nie było zbyt sub­telne, aby uznać je za nie­do­pa­so­wa­nie czy nawet zauwa­żyć; „za silne” z kolei, że nie­do­pa­so­wa­nie róż­niło się od prze­wi­dy­wań tak bar­dzo, że doświad­cze­nie zostało subiek­tyw­nie ode­brane jako nie­istotne dla ocze­ki­wań zwią­za­nych ze źró­dło­wym wspo­mnie­niem. (To dru­gie pod wzglę­dem kon­cep­cyj­nym zostało uznane za efekt wystą­pie­nia „uta­jo­nej przy­czyny” w kon­tek­ście bay­esow­skiej ana­lizy roz­woju wie­dzy; zob. Courville i in., 2006; Ger­sh­man i in., 2013). Ecker wyka­zał (2021), że ana­liza pro­ce­dur nie­do­pa­so­wa­nia pod tym kątem spój­nie tłu­ma­czy, dla­czego dwa­dzie­ścia badań zakoń­czyło się suk­ce­sem, a w czter­na­stu nie wyeli­mi­no­wano naby­tej reak­cji emo­cjo­nal­nej.

Stwier­dzone w eks­pe­ry­men­tach labo­ra­to­ryj­nych niu­anse i zło­żo­ność osią­ga­nia desta­bi­li­za­cji wspo­mnie­nia poprzez błąd w prze­wi­dy­wa­niach były postrze­gane przez bada­czy jako pro­ble­ma­tyczne w kon­tek­ście zasto­so­wań tera­peu­tycz­nych (np. Bec­kers i Kindt, 2017; Tre­anor i in., 2017). W prak­tyce pro­blem ten jed­nak nie ist­nieje, gdyż jak wyja­śnia Ecker (2018, s. 52): Czu­łość nie­do­pa­so­wa­nia [tj. dokład­ność konieczna do wywo­ła­nia błędu w prze­wi­dy­wa­niach i desta­bi­li­za­cji wspo­mnie­nia] obser­wo­wana w bada­niach labo­ra­to­ryj­nych jest bez­po­śred­nim następ­stwem sztucz­nej, pre­cy­zyj­nej struk­tury wie­dzy pier­wot­nej stwo­rzo­nej przez naukow­ców, a nie typową cechą pro­cesu rekon­so­li­da­cji, która dawa­łaby o sobie znać w śro­do­wi­sku kli­nicz­nym […]. O tym, czy doświad­cze­nia po reak­ty­wa­cji zostaną uznane za nie­do­pa­so­wa­nie i zde­sta­bi­li­zują źró­dłowe wspo­mnie­nie, decy­duje kon­kretna struk­tura i treść tego wspo­mnie­nia. Z tej per­spek­tywy odkry­cie, że do zde­sta­bi­li­zo­wa­nia źró­dło­wych wspo­mnień wyuczo­nych warun­ko­wa­niem Paw­łowa konieczne są pro­ce­dury o sto­sun­kowo ści­śle okre­ślo­nych para­me­trach, wynika wyłącz­nie z pre­cy­zyj­nie upo­rząd­ko­wa­nej struk­tury takich wspo­mnień, wytwo­rzo­nych przez bada­czy.

Na podob­nej zasa­dzie, po uważ­nej ana­li­zie waż­nych róż­nic dzie­lą­cych nie­na­tu­ralne warunki badań labo­ra­to­ryj­nych i warunki sesji psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych, stwier­dzono, że kilka innych poten­cjal­nych prze­szkód dla sku­tecz­nego kli­nicz­nego wyko­rzy­sta­nia MR po pro­stu nie ist­nieje. Roz­sze­rzone roz­wa­ża­nia i ana­liza tych kwe­stii, zob. Ecker (2018, s. 51–60). Niniej­sza książka dowo­dzi, że prze­szkody prze­wi­dziane na pod­sta­wie zało­żeń mają­cych zasto­so­wa­nie w bada­niach labo­ra­to­ryj­nych nie ist­nieją w real­nych warun­kach psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych.

Proces MR głębokiego oduczania się

Jak już wspo­mnie­li­śmy, do cał­ko­wi­tego unie­waż­nie­nia czy też wyma­za­nia wie­dzy emo­cjo­nal­nej naj­pierw doszło dzięki zasto­so­wa­niu środka che­micz­nego – dopro­wa­dził on do usu­nię­cia zde­sta­bi­li­zo­wa­nego zapisu neu­ro­nal­nego źró­dło­wego wspo­mnie­nia. Wkrótce jed­nak prze­pro­wa­dzono bada­nia, które poka­zały, że wspo­mnie­nie źró­dłowe może zostać trwale zmie­nione bez pro­ce­dur far­ma­ko­lo­gicz­nych, poprzez odpo­wied­nią nową wie­dzę przy­swo­joną w ramach okna rekon­so­li­da­cji (np. Gal­luc­cio, 2005; Wal­ker i in., 2003), przy­pusz­czal­nie dzięki bez­po­śred­niemu zre­wi­do­wa­niu lub zastą­pie­niu dotych­cza­so­wego zapisu neu­ro­nal­nego zgod­nie z nową wie­dzą. Nieco póź­niej po raz pierw­szy udało się zasto­so­wać tę opartą na MR metodę aktu­ali­za­cji zacho­wa­nia (ang. beha­vio­ral upda­ting) w celu cał­ko­wi­tego oducze­nia się i wyeli­mi­no­wa­nia nace­cho­wa­nej lękiem wie­dzy emo­cjo­nal­nej lub wspo­mnie­nia zagro­że­nia u zwie­rząt (Mon­fils i in., 2009) i ludzi (Schil­ler i in., 2010). Tego rodzaju pełne i trwałe oducze­nie się ni­gdy nie zostało osią­gnięte w bada­niach nad wyga­sza­niem pamięci. W wielu innych, póź­niej­szych eks­pe­ry­men­tach uzy­skano ten sam zdu­mie­wa­jący efekt – oducze­nie się i unie­waż­nie­nie budzą­cej strach reak­cji pamię­cio­wej na zagro­że­nie poprzez aktu­ali­za­cję zacho­wa­nia (np. Bel­lfy i Kwa­pis, 2020; Clem i Schil­ler, 2016; Ecker, 2021; Elsey i Kindt, 2017; Silva i Gräff, 2023).

Na tej samej zasa­dzie, na jakiej w wielu bada­niach potwier­dza­ją­cych wymóg ist­nie­nia błędu w prze­wi­dy­wa­niach uzy­skano te same decy­du­jące doświad­cze­nia mimo zasto­so­wa­nia wielu róż­no­rod­nych pro­ce­dur, tak i w tym przy­padku we wszyst­kich bada­niach, w któ­rych osią­gnięto efekt oducze­nia się, wiele odmien­nych pro­ce­dur poskut­ko­wało tymi samymi doświad­cze­niami (Ecker, 2018; szcze­gó­łowy prze­gląd pierw­szych dwu­dzie­stu badań nad aktu­ali­za­cją zacho­wa­nia u ludzi, gdzie stwier­dzono cał­ko­wite wyeli­mi­no­wa­nie wspo­mnie­nia emo­cjo­nal­nego, zob. Ecker, 2021).

Naukowcy kon­ty­nu­owali też prace nad podej­ściem far­ma­ko­lo­gicz­nym w zasto­so­wa­niach tera­peu­tycz­nych (np. Pigeon i in., 2022). Ponie­waż silne środki che­miczne sto­so­wane w bada­niach na zwie­rzę­tach są tok­syczne dla ludzi, w eks­pe­ry­men­tach z udzia­łem ludzi ogra­ni­czono się do uży­cia pro­pra­no­lolu, beta-blo­kera – jedy­nej bez­piecz­nej sub­stan­cji, o któ­rej wia­domo, że blo­kuje syn­tezę bia­łek ner­wo­wych i tym samym zakłóca pro­ces rekon­so­li­da­cji. W przy­padku zarówno far­ma­ko­lo­gicz­nego, jak i beha­wio­ral­nego podej­ścia do wyma­zy­wa­nia wspo­mnie­nia emo­cjo­nal­nego w bada­niach labo­ra­to­ryj­nych wiele prób zakoń­czyło się nie­po­wo­dze­niem, lecz prze­waga suk­ce­sów dała obu zja­wi­skom solidny grunt empi­ryczny.

W tej książce zostały przed­sta­wione wyłącz­nie psy­cho­te­ra­peu­tyczne pro­cesy beha­wio­ralne, gdyż z naszego punktu widze­nia aktu­ali­za­cja zacho­wa­nia ma w kon­tek­ście prak­tyki tera­peu­tycz­nej zde­cy­do­waną prze­wagę nad far­ma­ko­lo­giczną. Prze­ma­wiają za nią nastę­pu­jące powody:

Jak stwier­dziły dwie wybitne badaczki podej­ścia far­ma­ko­lo­gicz­nego (Soeter i Kindt, 2011, s. 358): „Rzecz jasna podej­ście beha­wio­ralne należy uznać za lep­sze niż mani­pu­la­cje far­ma­ko­lo­giczne, pod warun­kiem że pozwoli ono uzy­skać podobne efekty”. Zakres obja­wów kli­nicz­nych, które już udało się sku­tecz­nie wyeli­mi­no­wać przy uży­ciu podej­ścia beha­wio­ralnego, już jest znacz­nie szer­szy niż udo­ku­men­to­wany zakres zasto­so­wań pro­pra­no­lolu. (Tabela 3.2 na s. 92 zawiera listę obja­wów wyeli­mi­no­wa­nych z uży­ciem pro­cesu beha­wio­ralnego; na stro­nie https://bit.ly/2tKXdyX znaj­duje się zaś lista opu­bli­ko­wa­nych przy­pad­ków, obej­mu­jąca te naj­bar­dziej szcze­gó­łowo udo­ku­men­to­wane i zamiesz­czone w recen­zo­wa­nych cza­so­pi­smach: Ecker, 2015a, 2018; Ecker i Brid­ges, 2020; Ecker i Toomey, 2008; Ecker i Vaz, 2022; Vaz i Ecker, 2020).

Wyka­zano, że podej­ście beha­wio­ralne pozwala wyeli­mi­no­wać wspo­mnie­nie zagro­że­nia zarówno z pod­ko­ro­wego nie­jaw­nego sys­temu pamięci emo­cjo­nal­nej (ciało mig­da­ło­wate), jak i z sys­temu pamięci dekla­ra­tyw­nej w korze nowej (Agren i in., 2012; Björkstrand i in., 2015; Oyarzún i in., 2012; Schil­ler i in., 2010, 2013), pod­czas gdy w przy­padku podej­ścia far­ma­ko­lo­gicz­nego ten drugi sys­tem pamięci nie jest czysz­czony (Bec­kers i Kindt, 2017; Soeter i Kindt, 2010).

Podej­ście beha­wio­ralne może być sto­so­wane przez wszyst­kich psy­cho­te­ra­peu­tów, psy­cho­lo­gów i tre­ne­rów, zasad­ni­czo bez względu na posia­dane upraw­nie­nia, nato­miast do sto­so­wa­nia podej­ścia far­ma­ko­lo­gicz­nego upraw­niony jest przy­pusz­czal­nie tylko nie­wielki odse­tek kli­ni­cy­stów.

Z wymie­nio­nych powo­dów książka ta sku­pia się na tera­peu­tycz­nym zasto­so­wa­niu pro­cesu aktu­ali­za­cji zacho­wa­nia. Dopusz­cza on sze­ro­kie spek­trum warian­tów postę­po­wa­nia, które mogą być opra­co­wane pod kątem wła­ści­wie dowol­nych ocze­ki­wa­nych zmian doty­czą­cych poten­cjału i (lub) tre­ści wie­dzy pier­wot­nej. Wie­dza pier­wotna może zostać wzmoc­niona, osła­biona, cał­ko­wi­cie unie­waż­niona, zmo­dy­fi­ko­wana pod wzglę­dem okre­ślo­nej tre­ści bądź zin­te­gro­wana (w rozu­mie­niu zespo­le­nia) ze wspo­mnie­niem o nowym istot­nym doświad­cze­niu (np. For­cato i in., 2010; Hau­brich i in., 2015; Lee, 2010).

Sekwencja oduczania: decydujący zbiór doświadczeń

Na potrzeby psy­cho­te­ra­pii naj­sku­tecz­niej­szą formą aktu­ali­za­cji zacho­wa­nia jest ta, która skut­kuje głę­bo­kim oducze­niem się i unie­waż­nie­niem wie­dzy pier­wot­nej emo­cjo­nal­nej lub sche­matu. Głę­bo­kie oducze­nie się jest następ­stwem zbioru doświad­czeń, uwi­dacz­nia­ją­cego się we wszyst­kich bada­niach na ludziach i zwie­rzę­tach, w jakich pier­wotna wie­dza emo­cjo­nalna została cał­ko­wi­cie wyeli­mi­no­wana.

Pro­ces zaczyna się od opi­sa­nych wcze­śniej doświad­czeń mają­cych na celu zde­sta­bi­li­zo­wa­nie źró­dło­wego wspo­mnie­nia, a mia­no­wi­cie, po pierw­sze, od doświad­cze­nia reak­ty­wa­cji źró­dło­wego wspo­mnie­nia (kon­kret­nego, subiek­tyw­nego ocze­ki­wa­nia lub prze­ko­na­nia na temat tego, jak zachowa się jakiś ele­ment świata), po dru­gie zaś od rów­no­cze­snego doświad­cze­nia cze­go­kol­wiek, co jest zauwa­żal­nie nie­zgodne z tym ocze­ki­wa­niem lub prze­ko­na­niem i zostaje subiek­tyw­nie odno­to­wane jako błąd w prze­wi­dy­wa­niach. Ten drugi krok ma jed­nak teraz nastę­pu­jącą cechę szcze­gólną: doświad­cze­nie błędu w prze­wi­dy­wa­niach składa się ze spo­strze­że­nia lub prze­ko­na­nia, które w spo­sób oczy­wi­sty zaprze­cza temu, co jest ocze­ki­wane zgod­nie z wie­dzą pier­wotną. Na przy­kład, jeśli źró­dło­wym wspo­mnie­niem w bada­niu labo­ra­to­ryj­nym jest uwa­run­ko­wane metodą Paw­łowa ocze­ki­wa­nie, że kon­kretny sygnał dźwię­kowy poprze­dza wstrząs elek­tryczny, wyemi­to­wa­nie tego sygnału (krok 1) powo­duje reak­ty­wa­cję wspo­mnie­nia, a póź­niej­szy brak wstrząsu (krok 2) jest sprzeczny z ocze­ki­wa­nym zacho­wa­niem świata (tra­dy­cyj­nie, w zorien­to­wa­nym na pro­ce­dury żar­go­nie sto­so­wa­nym w bada­niach nad pamię­cią, nazywa się to bra­kiem wzmoc­nie­nia, lecz ter­min ten nie do końca traf­nie odzwier­cie­dla subiek­tywną cechę doświad­cze­nia sprzecz­no­ści z ocze­ki­wa­niami). Wystą­pie­nie wstrząsu, lecz takiego, który nie­ocze­ki­wa­nie razi inną część ciała, rów­nież poskut­ko­wa­łoby doświad­cze­niem błędu w prze­wi­dy­wa­niach, lecz nie sta­no­wi­łoby fun­da­men­tal­nej sprzecz­no­ści ze wspo­mnie­niem źró­dło­wym.

Pod­czas sesji tera­peu­tycz­nych ist­nieje wiele spo­so­bów na zna­le­zie­nie prze­ko­na­nia sprzecz­nego, które pod­waża kon­kretny, pier­wotny sche­mat klienta, co poka­zano w opi­sach przy­pad­ków zamiesz­czo­nych w tej książce. Moż­liwe źró­dła sprzecz­nych prze­ko­nań obej­mują obser­wa­cje i per­cep­cje świata, oso­bi­ste doświad­cze­nia beha­wio­ralne i wewnętrzne kon­strukty zawie­ra­jące nowe zna­cze­nia. To ostat­nie zostało wyko­rzy­stane w jed­nym z badań kon­tro­lo­wa­nych (Speer i in., 2021) w celu zak­tu­ali­zo­wa­nia reak­ty­wo­wa­nej pamięci epi­zo­dycz­nej przy uży­ciu MR, co poskut­ko­wało zmie­nioną odpo­wie­dzią emo­cjo­nalną towa­rzy­szącą póź­niej­szej reak­ty­wa­cji tego wspo­mnie­nia.

Jak już wspo­mnie­li­śmy, do wyzwo­le­nia desta­bi­li­za­cji może wystar­czyć łagod­niej­sza forma błędu w prze­wi­dy­wa­niach, lecz dopro­wa­dze­nie w kroku dru­gim do sil­nej sprzecz­no­ści jest efek­tywne, gdyż krok trzeci – ostatni w sekwen­cji oducza­nia się – sta­nowi kil­ka­krotne powtó­rze­nie tego samego zesta­wie­nia dwóch pierw­szych kro­ków: reak­ty­wa­cja i sprzecz­ność; reak­ty­wa­cja i sprzecz­ność; reak­ty­wa­cja i sprzecz­ność. Pierw­sze takie zesta­wie­nie, utwo­rzone w kroku dru­gim, ma na celu zde­sta­bi­li­zo­wa­nie źró­dło­wego wspo­mnie­nia, czyli odblo­ko­wa­nie jego zapisu neu­ro­nal­nego i udo­stęp­nie­nie go do nad­pi­sa­nia nową wie­dzą. Do przy­swo­je­nia tej wie­dzy służą powtó­rze­nia zesta­wień w kroku trze­cim, ona sama zaś sta­nowi zaprze­cze­nie tego, co było dotąd wia­dome i ocze­ki­wane. W rezul­ta­cie wie­dza pier­wotna zostaje zastą­piona nową, co skut­kuje unie­waż­nie­niem i wyma­za­niem ory­gi­nal­nej wer­sji. Następ­nie docho­dzi do rekon­so­li­da­cji zapisu neu­ro­nal­nego w jego zak­tu­ali­zo­wa­nej for­mie (co zostało wyka­zane przy uży­ciu tech­niki zna­ko­wa­nia engra­mów przez Kha­lafa i in., 2018), a ory­gi­nalna wer­sja prze­staje ist­nieć w pamięci emo­cjo­nal­nej, skut­kiem czego nie może już być reak­ty­wo­wana. (Nie ma to wpływu na wyra­zi­stość auto­bio­gra­ficz­nej pamięci epi­zo­dycz­nej pier­wot­nych, subiek­tyw­nych doświad­czeń, które dopro­wa­dziły do ukształ­to­wa­nia pier­wot­nego sche­matu). Warto przyj­rzeć się zasad­ni­czej róż­nicy mię­dzy far­ma­ko­lo­giczną a beha­wio­ralną metodą unie­waż­nia­nia wie­dzy emo­cjo­nal­nej. Metoda far­ma­ko­lo­giczna bazuje na stwo­rze­niu che­micz­nej blo­kady syn­tezy bia­łek nie­zbęd­nych do rekon­so­li­da­cji zde­sta­bi­li­zo­wa­nego zapisu neu­ro­nal­nego. Blo­kada ta zabu­rza sam neu­ro­fi­zjo­lo­giczny pro­ces rekon­so­li­da­cji, toteż wie­dza pier­wotna nie rekon­so­li­duje się i prze­staje być reak­tywna po upły­wie dwu­dzie­stu czte­rech godzin, lecz nie docho­dzi przy tym do oducze­nia się cze­go­kol­wiek. Dla odmiany unie­waż­nia­nie poprzez aktu­ali­za­cję zacho­wa­nia opiera się na doświad­cze­niu zaprze­cze­nia i oducza­niu się, które zabu­rzają jedy­nie treść