Wydawca: HarperCollins Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2017

Od pierwszego wejrzenia ebook

Lynne Graham  

3.88888888888889 (9)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 150 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Od pierwszego wejrzenia - Lynne Graham

Grecki potentat Nikolai Drakos poznał Ellę Palmer w niesprzyjających okolicznościach. Zarysowała mu samochód, zrobiła awanturę, a gdy mimo to Nikolai, zafascynowany jej temperamentem, zaproponował randkę, wyśmiała go. Nikolai nie może o niej zapomnieć. Gdy rok później znajduje w prasie jej zdjęcie u boku swego największego rywala, postanawia, że tym razem nie odpuści. Zwłaszcza że chce nie tylko zdobyć Ellę, ale i upokorzyć Cyrusa…

Opinie o ebooku Od pierwszego wejrzenia - Lynne Graham

Fragment ebooka Od pierwszego wejrzenia - Lynne Graham

Lynne Graham

Od pierwszego wejrzenia

Tłumaczenie:

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Nikolai Drakos w zdumieniu wpatrywał się w fotografię. To nie mogła być ona! To niemożliwe, że jego zażarty wróg, Cyrus Makris, planował poślubić kobietę, która nie należała do śmietanki towarzyskiej.

Zdeprymowany Nikolai nie odrywał wzroku od eterycznej rudowłosej. Nie dowierzał, że to ta sama mała kusicielka, którą poznał na weselu. Świat nie mógł być aż tak mały. Cyrus jednak rzeczywiście miał dom w Norfolk. Nikolai zmarszczył brwi i wrócił myślami do niedalekiej przeszłości.

Pomimo drobnej postury, ta kobieta miała charakterek, a Nikolai zdecydowanie nie tego oczekiwał od piękności, które przewijały się przez jego łóżko. Ona miała jednak także szmaragdowe oczy i pełne, różowe jak kwiat lotosu usta. Zrobiła na nim ogromne wrażenie. Inny mężczyzna zapewne starałby się ją odnaleźć, Nikolai nie miał jednak takiego zamiaru. Nie uganiał się za kobietami, nie bawił się w słodkie pogaduszki, randki, kwiaty i resztę tych ceregieli. Nie wierzył w miłość, a żadna kobieta nie była dla niego niezastąpiona. Przez kilka upojnych chwil udało jej się przemówić do jego wyobraźni, ale nie pozwolił sobie na to, by oślepiło go pożądanie.

Choć wszyscy wiedzieli, że ojciec Cyrusa naciska na swojego czterdziestopięcioletniego syna i spadkobiercę w kwestii jego ożenku, ciężko było uwierzyć, że Cyrus rzeczywiście planował poślubić zadziornego rudzielca, który zarysował jego ukochanego McLarena. Co więcej, Cyrusa ekscytowały jedynie dziewice, o czym boleśnie przekonała się starsza siostra Nikolaia. Niemożliwe, że ta drobna, charakterna kobieta była nadal nietknięta.

Nikolai sięgnął po akta przygotowane przez detektywa i przejrzał zdjęcia. Musiał przyznać, że podobieństwo było uderzające. Pragnąc dowiedzieć się więcej, przewertował informacje o Prunelli, znanej jako Ella. Tak, tamtej nocy jej szefowa bez dwóch zdań użyła tego imienia. Ella Palmer, lat dwadzieścia trzy, była studentka weterynarii, niegdyś narzeczona Paula, zmarłego siostrzeńca Cyrusa.

Nikolai kontynuował czytanie, żądny szczegółów. Minął rok, odkąd siostrzeniec zmarł na białaczkę, i dwa lata, odkąd ojciec Elli, George Palmer, doznał udaru mózgu. Obecnie starszy pan tonął w długach. Nikolai zastanawiał się, czy Cyrus zaoferował pomoc rodzinie Elli, ale zapewne zostawił sobie to rozwiązanie na przyszłość, by mieć asa w rękawie.

Nikolai zrozumiał, że nadszedł czas na jego ruch. Zwołał swoich asystentów i wydał im serię instrukcji, nadal się zastanawiając, dlaczego akurat Ella Palmer była kandydatką na żonę Cyrusa.

Co takiego w sobie miała? Przez kilka lat była obecna w życiu Cyrusa. Jako narzeczona jego siostrzeńca była nietykalna, a nieosiągalne cele zawsze stanowiły pokusę dla mężczyzny, który lubował się w łamaniu zasad. Obecnie nikt jej już nie pilnował, a Cyrus najwyraźniej czekał na odpowiedni moment. Istniała także możliwość, że Ella z chęcią poślubiłaby Cyrusa, bo mimo że mógłby być jej ojcem, był także uznanym i zamożnym biznesmenem.

Ale co innego, jak nie niewinność, mogło zainteresować Cyrusa? Ella Palmer nie miała pieniędzy ani koneksji. Była piękna, ale czy kobieta już raz zaręczona, nadal mogła być w dzisiejszych czasach dziewicą? I czy miała świadomość tego, z jakim mężczyzną ma do czynienia? Czy wiedziała, że podnieca go przemoc? Oraz że gdyby miał okazję, wyrządziłby jej nieodwracalną krzywdę? Czy obrączka byłaby dla niej wystarczającą rekompensatą za brutalne traktowanie?

Niezależnie od jej motywów, Nikolai postawił sobie za cel odciągnąć ją od Cyrusa. Cyrus był niebezpieczny, a Nikolai dobrze znał jego uzależnienie od mrocznej strony życia. Uciekając się do łapówek, zastraszania i uciszania ofiar, jak dotąd udawało mu się uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny. Nikolai od dawna planował subtelniejszą formę zemsty. Dzięki bogactwu i błyskotliwości mógł śledzić każdy biznesowy ruch swojego wroga, a w efekcie regularnie pozbawiał go klientów. Prawdziwą satysfakcję sprawiłoby jednak Nikolaiowi pokonanie Cyrusa na gruncie osobistym. Utrata Elli Palmer i świadomość, że wybrała jego największego rywala naprawdę by go zabolały.

Pozostawała jeszcze kwestia tego, jak jego działania wpłynęłyby na Ellę Palmer i jej rodzinę, ale czy to naprawdę było istotne? Należało najzwyczajniej w świecie wliczyć ich do strat poniesionych na skutek działań wojennych. Z drugiej strony, rodzina Elli wreszcie uwolni się od długów, a jej samej nie zagrozi nic ze strony Cyrusa. Pragnienie zemsty Nikolaia było niezachwiane i napędzane wiedzą, że wszystkim ofiarom Cyrusa brutalnie odmówiono sprawiedliwości. W jego wyzwaniu kryły się jednak także bardziej osobiste motywy, które przyprawiały go o zgrzytanie zębami, bo choć starał się zachować zimną krew, wpadał w furię na myśl, że Cyrus mógłby skrzywdzić Ellę…

– Jest źle, Ello – powiedziała babcia grobowym tonem.

– Jak źle? – zapytała zestresowana Ella.

George Palmer, ojciec Elli, ciężko westchnął.

– Jestem chodzącą porażką… Straciłem wszystko.

– Owszem, może być już za późno, by ocalić sklep, ale to nie świadczy o twojej porażce – powiedziała Ella. – Mamy przynajmniej dach…

– Nie – przerwała jej babcia. – Z domem też musimy się rozstać.

– Jakim cudem? – krzyknęła Ella. – To ty jesteś jego właścicielką, nie tata!

– Rozwód z Joy kosztował mnie połowę biznesu – przypomniał jej ojciec.

– A dom był jedynym, co nam zostało. Twój ojciec nie dostałby pożyczki potrzebnej do spłacenia długów po Joy, gdyby nie poświadczył wniosku domem – powiedziała babcia. – Zaryzykowaliśmy, mając nadzieję, że to rozwiąże nasze problemy.

– O nie… – wydusiła z siebie Ella, starając się nie używać słów, na których dźwięk babcia niechybnie by się wzdrygnęła.

Ella powtarzała sobie, że od czasu rozwodu jej ojciec w końcu stał się szczęśliwszym człowiekiem. Jego żona, Joy, była bardzo wymagająca, a choć George doszedł już do siebie po udarze, musiał używać laski, gdyż lewa strona jego ciała nadal była słaba. Joy odeszła od męża w trakcie jego rekonwalescencji. Porzuciła go, gdy tylko jego niegdyś przyzwoite dochody zmalały. Ojca Elli nie było stać na dobrego prawnika, a wszystkich zszokowała wiadomość, że jego byłej małżonce przyznano połowę wartości jego sklepu meblarskiego. To właśnie doprowadziło ich na skraj bankructwa.

– Podjęliśmy ryzyko, które źle się dla nas skończyło, ale przynajmniej próbowaliśmy – niemrawo stwierdził George. – Gdybyśmy nie spróbowali, już zawsze zastanawialibyśmy się, czy nie popełniliśmy błędu. Jest już po wszystkim, ale moje długi muszą zostać spłacone.

Ponura akceptacja w głosie ojca nie poprawiła humoru Elli. George Palmer był wrodzonym dżentelmenem i nigdy nie powiedział złego słowa na czyjś temat. Jej uwagę przykuł list leżący na stole.

– A więc o to chodzi? O windykację?

– Tak, moje długi zostały sprzedane innej firmie. Z tego listu dowiedziałem się, że planują wystawić dom na sprzedaż.

– To się jeszcze okaże! – prychnęła Ella i sięgnęła po telefon.

– Nic nie zdziałasz, Ello – babcia próbowała przemówić do rozsądku zadziornej wnuczce. – Rozmowa z tymi ludźmi to strata czasu. Jedyne, na czym im zależy, to pieniądze.

– To nie takie proste… Chodzi o nasze życie! – wzniośle oznajmiła Ella i wyszła z kuchni, by zadzwonić do firmy windykacyjnej i umówić się na spotkanie.

Życie bywało tak okrutne. Ella nieraz już cierpiała, przez co nauczyła się zagryzać zęby i iść dalej. Kiedy jednak w grę wchodziło szczęście rodziny, kontrolę przejmowała jej wojownicza natura. Ojciec zasługiwał na odrobinę spokoju po koszmarnym rozwodzie. To nie do pomyślenia, że może stracić dom, choć musiał doświadczyć już tak wielu przerażających zmian.

A co z babcią? Zielone oczy Elli zaszkliły się na myśl, że miałaby zostać pozbawiona ukochanego domu. Zmarły mąż babci przeprowadził się z nią tu w latach sześćdziesiątych. Pod tym dachem urodził się jej syn. Mieszkała tu niemal od zawsze, podobnie jak Ella i jej ojciec.

George Palmer zakochał się w matce Elli, Lesley, na studiach i pragnął się z nią ożenić, gdy zaszła w ciążę. Lesley jednak wkrótce po porodzie zostawiła rodzinę w pogoni za kalifornijską karierą. Ta utalentowana młoda fizyczka ostatecznie została uznanym na całym świecie naukowcem.

– Ewidentnie brakuje mi genu matki i żony, bo nawet teraz nie przeszkadza mi, że jestem sama – szczerze powiedziała Lesley, gdy pierwszy raz spotkała się z Ellą po tym, jak ta skończyła osiemnaście lat. – George cię ubóstwiał, a kiedy ożenił się z Joy, doszłam do wniosku, że lepiej zostawić waszą idealną rodzinę w spokoju.

Ella odrzuciła od siebie wspomnienie ironicznej przemowy. Lesley nie zdawała sobie sprawy, że jej kompletny brak wyrzutów sumienia skrzywdzi jej córkę jeszcze bardziej. Co więcej, George, Joy i Ella wcale nie byli idealną rodziną. Gdy tylko Joy została żoną George’a, stało się oczywiste, że nie odpowiada jej obecność Elli. Gdyby nie uwaga, którą poświęcali jej George i babcia, Ella byłaby wyjątkowo nieszczęśliwym dzieckiem.

Otrząsnęła się z tych bezcelowych refleksji i skoncentrowała się na kłopotliwym położeniu jej rodziny, przedstawiając sprawę elokwentnemu młodemu mężczyźnie z firmy windykacyjnej. Niestety prędko dotarło do niej, że niczego się nie dowie. Uprzejmie powołując się na poufny charakter informacji o klientach, pracownik nie chciał zdradzić, kto przejął długi jej ojca i zaznaczył, że kwestie tego rodzaju mogą być omawiane wyłącznie przez George’a. Obiecał jedynie przekazać jej prośbę o spotkanie z reprezentantem firmy.

Gdy odłożyła słuchawkę, do oczu napłynęły jej łzy, musiała się jednak pozbierać i iść do pracy. Poza emeryturą babci jej niewielkie zarobki były obecnie jedyną podporą rodziny. Gdy wkładała kurtkę, wpadł jej do głowy pomysł. Ponownie weszła do kuchni i spojrzała na dwoje starszych ludzi.

– Słuchajcie… Nie myśleliście o tym, żeby poprosić Cyrusa o pomoc? – zapytała.

Twarz ojca przybrała surowy wyraz.

– Ello…

– Cyrus jest przyjacielem rodziny – dopowiedziała babcia. – Nie wypada naciskać na przyjaciela w takich okolicznościach wyłącznie dlatego, że ma pieniądze.

Ella się zarumieniła i przytaknęła w milczeniu, choć kusiło ją, by napomknąć, że sprawy przybrały na tyle poważny obrót, że warto było zaryzykować obrazę uczuć Cyrusa. Niechętnie dała jednak za wygraną, wychodząc z założenia, że być może jej bliscy prosili go już o pomoc, a on odmówił, a być może wiedzieli o czymś, o czym ona nie wiedziała. Tak czy inaczej, kontakt z Cyrusem nie był obecnie możliwy, bo przebywał na delegacji w Chinach.

Wspięła się do staranowanego vana. Butch wybiegł z domu, szczekając w niebogłosy, przypominając jej o swoim istnieniu – z reguły zabierała go ze sobą do pracy. Zahamowała i otworzyła drzwi, by wpuścić psa do środka.

Malutki Butch był krzyżówką chihuahua i Jack Russell Terriera. Urodził się z trzema nogami i zostałby uśpiony, gdyby Ella nie zapałała do niego miłością w czasach, gdy pracowała w gabinecie weterynaryjnym.

Ella pracowała w azylu dla zwierząt. Jako nastolatka zgłosiła się tam w roli wolontariuszki. To miejsce dawało jej ukojenie, gdy choroba powoli zabierała mężczyznę, którego kochała. Podjęła tam pracę na stałe, gdy była zmuszona przerwać studia weterynaryjne. Do niedawna miała nadzieję, że kiedyś jeszcze uda jej się je dokończyć, dzięki czemu zostanie chirurgiem weterynaryjnym z własną praktyką, jednak choroba Paula i udar ojca uniemożliwiły jej realizację tego planu.

Jej marzenie nie miało szans się ziścić w obliczu potrzeb innych ludzi, a ona powtarzała sobie, że to nic takiego. Pracując w azylu, nabrała sporo doświadczenia i miała okazję wykazać się umiejętnościami, które zdobyła w trakcie studiów, gdy nieoficjalnie pracowała jako pielęgniarka weterynaryjna. Inne podejście byłoby niewybaczalnie samolubne, zwłaszcza że jej obecność w domu okazała się tak potrzebna.

Jej szefowa, Rosie, wielkoduszna kobieta po czterdziestce z burzą blond loków na głowie, wybiegła na parking, by ją przywitać.

– Nie uwierzysz… Samson znalazł dom! – wysapała podekscytowana.

– Żartujesz… – odpowiedziała Ella z uśmiechem.

– Nie byłam jeszcze, co prawda, na wizycie domowej, ale ci ludzie wydają się idealni. Właśnie stracili własnego psa, więc nie sądziłam, że będą chcieli kolejnego staruszka, ale bali się, że nie poradzą sobie z młodym zwierzęciem.

– Samson zasługuje na porządny dom – powiedziała Ella, wiedząc, że trzynastoletni terier nie miał szans u innych potencjalnych właścicieli ze względu na swój wiek.

– Tak, to naprawdę dobry chłop. – Rosie na chwilę zamilkła, a uśmiech zniknął z jej twarzy. – Słyszałam, że twój tata musiał zamknąć sklep. Tak mi przykro…

– Cóż, nic nie możemy na to poradzić – odparła Ella, mając nadzieję, że uniknie dalszych komentarzy, bo nie miała ochoty dyskutować o finansach swojej rodziny z Rosie, która była niepoprawną plotkarą.

Kiedy Rosie rozwodziła się na temat dużych sieci meblowych, które zagrażają małym firmom, Ella uprzejmie potakiwała, jednocześnie sprawdzając, czy personel zadbał o porządek w budach. Następnie wskoczyła w ogrodniczki i skupiła się na doprowadzeniu do ładu wychudzonej przybłędy przyniesionej do azylu przez jednego z pracowników.

Usłyszała dźwięk silnika i doszła do wniosku, że Rosie pojechała na wizytę domową u potencjalnych nowych właścicieli Samsona. Weszła do biura, w którym pracowała, gdy miała wolną chwilę. Nadrabiała wtedy zaległości w papierkowej robocie. Szło jej to sprawniej, niż Rosie, którą chęć ratowania zwierząt i znajdowania im domów napędzała na tyle, że często zapominała o dopełnianiu formalności. Ella i Rosie tworzyły zgrany zespół, gdyż ich umiejętności idealnie się uzupełniały. Rosie doskonale radziła sobie w kontaktach międzyludzkich i umiejętnie zbierała fundusze, Ella natomiast wolała skupić się na pracy ze zwierzętami i unikać blasku reflektorów.

Właśnie dlatego czuła się tak niezręcznie na wystawnej aukcji charytatywnej, na którą zaprosił ją Cyrus miesiąc temu. Szampan, wysokie obcasy i suknie wieczorowe nie do końca do niej przemawiały. Jak jednak mogła mu odmówić, skoro tyle zrobił dla Paula? Ella uznała, że towarzyszenie mu na kilku bankietach to i tak niewielka przysługa. Jednocześnie zastanawiała się, dlaczego Cyrus nigdy się nie ożenił. Miał czterdzieści pięć lat, dobrze się prezentował, odnosił sukcesy, a mimo to był sam. Kilka razy zastanawiała się, czy może być gejem, ale Paula bardzo irytowały te domysły.

Rosie wtargnęła do biura, wyglądając na speszoną.

– Masz gościa – oznajmiła.

– Gościa? – zapytała zaskoczona Ella.

– To obcokrajowiec – teatralnie wyszeptała Rosie.

– Który chodził do szkoły w Anglii i doskonale mówi po angielsku – skomentował mężczyzna, który nadal stał na korytarzu, czekając na zaproszenie.

Ella stanęła jak wryta, momentalnie rozpoznając ten głos, choć przedtem słyszała go tylko raz, niemal rok temu. Z niedowierzaniem utwierdziła się w przekonaniu, że to naprawdę on – przystojniak z luksusowym autem, wybuchowym temperamentem i hipnotyzującymi oczami. Co on, u licha, robił w azylu?

– Dam wam trochę… prywatności – niezręcznie wydukała Rosie i wyszła z biura, mijając się z wysokim, śniadym mężczyzną, który wkroczył do środka.

– A potrzebujemy jej? – zapytała niepewnie Ella.

Nikolai utkwił w niej wzrok. Była niesamowicie drobna, pamiętał to. Pamiętał jej długie, falowane włosy pofarbowane na nietypowy odcień, coś pomiędzy rudym a brązem. Wyglądała jak wróżka, którą zobaczył kiedyś w książce dla dzieci, i chłonął każdy szczegół jej magicznej aury. Próbował przywołać się do rozsądku, jednak jej gładka, porcelanowa cera, intrygujące zielone oczy i pełne usta robiły niesamowite wrażenie.

– Owszem – potwierdził, zatrzaskując drzwi za Rosie. – Nie przedstawiono nas sobie, kiedy ostatnio się widzieliśmy.

– Zgadza się, byłeś zbyt pochłonięty wydzieraniem się na mnie – sarkastycznie przypomniała Ella.

– Nikolai Drakos – powiedział i wyciągnął rękę, a ona ją uścisnęła, bo tego wymagało dobre wychowanie.

– Prunella Palmer. Większość mówi na mnie Ella. Czego tu szukasz? Chodzi o ten przeklęty samochód?

– Uszkodziłaś ten przeklęty samochód.

– Spowodowałam minimalne obtarcie. Obyło się bez wgnieceń i zarysowań. Nie mogę uwierzyć, że nadal się użalasz. Nikomu nic się nie stało, a szkody były prawie niezauważalne.

Nikolaia kusiło, by jej powiedzieć, ile kosztowało go zlikwidowanie tego „obtarcia”. Dobrze było sobie przypomnieć, jaka potrafiła być irytująca. On i użalanie się? Nigdy tego nie robił. Nie przeszło mu to przez myśl, kiedy bił go ojciec, znęcali się nad nim koledzy ze szkoły, a nawet gdy zmarła jego siostra, która była jego jedyną żyjącą krewną.

Ella nie mogła oderwać od niego oczu. Był tak dobrze zbudowany, że wypełnił niemal całą przestrzeń w maleńkim biurze Rosie. Nikolai Drakos – uosobienie fantazji każdej kobiety ze śniadą skórą, czarnymi włosami i ciemnymi oczami. Szyty na miarę grafitowy garnitur tylko podkreślał jego muskularną budowę. Był wyjątkowo przystojny, ale nie chodziło wyłącznie o jego wygląd. Być może sęk tkwił w jego elektryzującym, supermęskim seksapilu. Rok temu jego niepodważalna charyzma od razu przykuła jej uwagę, by ostatecznie kompletnie ją upokorzyć.

– Nie przyszedłem tu w sprawie samochodu – powiedział oschle Nikolai. – Przyszedłem, bo chciałaś się ze mną spotkać.

– Nie wiem, o czym mówisz. Jak mogłam wyrazić chęć spotkania, skoro nie miałam jak się z tobą skontaktować? I po co miałabym to robić, skoro nie chciałam cię nigdy więcej widzieć?

Nikolai obdarzył ją sarkastycznym uśmiechem, nie kryjąc satysfakcji. Pierwsza zaczęła go szukać, a to było mu bardzo na rękę.

– A jednak poprosiłaś o możliwość spotkania – powiedział.

Osłupienie Elli zaczęło przeradzać się w furię. Miała dziś bardzo zły dzień i nie była w nastroju na niespodzianki serwowane przez mężczyznę, który był na tyle arogancki, że miał czelność zaoferować jej numerek, zanim nawet poznał jej imię!

– Mam tego dość! – powiedziała. – Chcę, żebyś wyszedł.

– Nie wydaje mi się – odparł.

Choć Ella z reguły umiała opanować gniew, tym razem traciła kontrolę nad sobą, bo nienawidziła tyranów, a wyglądało na to, że on postanowił ją zastraszyć.

– To źle ci się wydaje! – krzyknęła. – Liczę do dziesięciu, a jeśli nie wyjdziesz, wezwę policję!

– Śmiało – odparł, opierając się o ścianę i przyjmując pozę kogoś, kto nigdzie się nie wybiera. Jej furia była dla niego fascynującym zjawiskiem.

– Nie żartuję!

Nikolai westchnął.

– Tak naprawdę nie tego chcesz. Miej na uwadze, że twój temperament może być twoją największą słabością.

– Jeden…

– Kiedy dajesz się ponieść emocjom, tracisz kontrolę.

– Dwa…

– I nie myślisz racjonalnie.

– Trzy!

– Widzę cię na wylot. Chciałabyś na mnie wskoczyć i mi przywalić, ale wiesz, że nie dałabyś rady, więc pozostaje ci zachowywać się nielogicznie i infantylnie.

– Cztery! I zamknij się, gdy liczę! Pięć!

– Scena, którą mi urządzasz przypomina mi, dlaczego wolę trzymać emocje w ryzach – powiedział Nikolai, który świetnie się bawił, widząc, jak Ella szybko się wścieka. Wiedział już, jak łatwo będzie mu ją kontrolować. – Może powinnaś się zastanowić, dlaczego zachowujesz się tak niedorzecznie. O ile się nie mylę, jak dotąd nie zasłużyłem sobie na takie przyjęcie.

– Sześć! – kontynuowała Ella, jednak nagle przypomniała sobie jego pocałunek, namiętny i pełen pasji. Poza nim całował ją tylko Paul. Przepełniały ją wstyd i nienawiść, a mimo to jej ciało reagowało zgoła inaczej.

– Siedem!

– Z pewnością się dogadamy – powiedział Nikolai. – Bo choć panuję nad emocjami, bez wątpienia jestem wymagający, uparty i niecierpliwy, a jeśli mi się sprzeciwisz, szybko się o tym przekonasz.

– Wynocha! – krzyknęła, rozwścieczona faktem, że w żaden sposób nie reagował na jej groźbę.

– Osiem… może nawet dziewięć – wyręczył ją Nikolai. – Kiedy dowiesz się, po co tu przyszedłem, będziesz błagać, żebym został.

– Chyba śnisz… dziesięć! – zakończyła odliczanie i ostentacyjnie podniosła telefon.

– To ja kupiłem długi twojego ojca – wyznał Nikolai, patrząc, jak Ella zastyga w miejscu i powoli odkłada telefon.

– To niemożliwe – wyszeptała. – To byłby zbyt duży zbieg okoliczności.

– Zbiegi okoliczności się zdarzają.

– Nie takie.

– Zadzwoniłaś do kancelarii, z której usług korzystam, i wyraziłaś chęć spotkania. Tak więc jestem.

– Nie spodziewałam się osobistej wizyty, bardziej telefonu lub zaproszenia – wymamrotała niepewnie, ledwo wiedząc, o czym mówi. Nie mogła sobie pozwolić na wygonienie głównego wierzyciela swojego ojca. Nawet w złości nie była na tyle głupia.

Zapadła cisza. Wpatrywała się w niego pełna niedowierzania, nie mogąc pojąć, że tak niepożądane okoliczności ponownie postawiły na jej drodze Nikolaia Drakosa – mężczyznę, którego nigdy więcej nie chciała spotkać! Wolała wierzyć, że potrafiła wyprzeć wspomnienie tej niedorzecznej chwili, kiedy nadal opłakiwała śmierć mężczyzny, którego kochała.

– Tak więc jesteś… – niepewnie przyjęła ten fakt do wiadomości. – Chyba cię nie dziwi, że jestem w szoku, wiedząc, że poznałam już wierzyciela mojego ojca.

– Czy ja wiem, czy poznałaś? Powiedziałbym, że było to raczej przelotne spotkanie na parkingu – zauważył ironicznie, sprawiając, że miała ochotę rzucić się na niego z pazurami, bo zdawał się sugerować, że doszło między nimi do czegoś więcej niż pocałunku.

Gdyby była do tego skora, tak właśnie by było, nie miała co do tego wątpliwości. Był mężczyzną, który robił to, na co miał ochotę, a wtedy bez dwóch zdań miał ochotę na seks. Oblała się rumieńcem, zdając sobie sprawę, że gdyby na to przystała, przeszliby do rzeczy już w jego samochodzie, zapominając o hotelu, który zaproponował dla zachowania pozorów przyzwoitości. Przeklęła swoją bladą cerę, która zdradzała jej płonące zażenowanie, podczas gdy on wpatrywał się w nią z uwagą, która świadczyła o tym, że umie odczytać jej każdą reakcję.

– A więc długi taty są w twoich rękach – podsumowała, usilnie starając się zignorować wspomnienie ich spotkania i powstrzymać niezrozumiałe fale gorąca, które przeszywały ją na wskroś, gdy napotykała wzrokiem spowite długimi rzęsami oczy Nikolaia. Była zauroczona i nienawidziła się za to.

– Wyraziłaś chęć rozmowy ze mną. Nie mam pojęcia, co chcesz mi powiedzieć… poza oczywistymi kwestiami. Jeśli zamierzasz ze mną pogrywać, nie uda ci się. Przejdźmy do sedna – chodzi o biznes, to nic osobistego…

– To coś bardzo osobistego dla mojej rodziny!

– Twoja rodzina nie jest moim zmartwieniem – odparł obojętnie. – Tak się natomiast składa, że mogę zaoferować ci pewną opcję.

– Jaką? – zapytała jednym tchem.

Nikolai spojrzał w pełne nadziei oczy i z jakiegoś powodu poczuł się jak skończony drań. Z irytacją zdusił w zarodku to nieznane mu dotąd uczucie. Dlaczego tak na niego działała? Czy chodziło o jej aurę bezbronności? O jej fizyczną kruchość? A może o szokującą naiwność, która kazała jej wierzyć, że obcy człowiek może odegrać rolę dobrego Samarytanina? Jak to możliwe, że w jej wieku nadal była tak ufna? Na jej nieszczęście nigdy nie wykazywał takich zdolności i nie było sensu udawać, że może być inaczej. Nie miał w zwyczaju zbliżać się do ludzi. Zaangażowanie zawsze kończyło się rozczarowaniem, o czym zdołał się przekonać jeszcze w dzieciństwie.

– Istnieje jeden sposób na umorzenie długów twojego ojca.

– Jaki? – zapytała nerwowo.

– Zamieszkasz ze mną w Londynie na okres trzech miesięcy.

Spojrzała na niego oszołomiona.

– Mam z tobą zamieszkać? Co dokładnie by to ze sobą pociągało?

– To, co zwykle pociąga ze sobą wspólne mieszkanie kobiety i mężczyzny – odparł, zastanawiając się, dlaczego nie jest w stanie postawić warunków w typowy dla siebie klarowny sposób.

Być może nabrał co do nich wątpliwości. Jej reakcje i nieśmiałość, której nie umiała ukryć, sprawiały, że zaczynał myśleć, że naprawdę mogła być dziewicą, choć było to co najmniej nieprawdopodobne. Z chęcią poszedłby z nią do łóżka, ale nie chciał jej do tego zmuszać. Nieszczególnie uśmiechało mu się ponadto, by pozbawiać ją dziewictwa, choć gdy wziął to pod uwagę, zdał sobie sprawę, że nie chciał także, by zrobił to ktoś inny.

Niespodziewanie jego umysł zaczął wędrować w rejony, których nie przewidział, przez co nic już nie było tak proste, jak przed godziną. Jedyne, co uległo zmianie, to że w tej chwili Ella Palmer stała naprzeciwko niego i zamiast traktować ją jak środek do osiągnięcia celu, zaczął postrzegać ją jako obiekt pożądania.

To również dawało mu do myślenia, bo nie była w jego typie. Zawsze podobały mu się wysokie, krągłe blondynki, Ella była natomiast drobna i niemal zupełnie pozbawiona krągłości. Nie rozumiał zatem, dlaczego zareagował podnieceniem na widok jej małych piersi, odznaczających się pod koszulką. Do licha, skąd u niego takie myśli? Co mu się stało? Nigdy wcześniej nie pozwolił sobie, by być sterowanym przez libido.

– Chcesz, żebym była twoją dziewczyną…? – w zdumieniu wymamrotała Ella.

Wzdrygnął się na samą myśl.

– Nie miewam dziewczyn… Interesuje mnie wyłącznie seks.

– Czyli jesteś męską prostytutką – wypaliła Ella bez zastanowienia, bo z jej doświadczenia wynikało, że istnieją tylko dwa typy mężczyzn. Pierwsi byli otwarci na możliwość poznania tej jedynej, drugim natomiast zależało wyłącznie na tym, by zaliczyć jak najwięcej kobiet.

– Nie waż się przyszywać mi takiej łatki!

– Nie chciałam cię urazić. Chodziło mi o to, że tobie zależy wyłącznie na seksie i wiem, że istnieją też takie kobiety, zatem choć nie powinnam była tego mówić, najzwyczajniej w świecie stwierdziłam fakt – po nerwowej chwili milczenia wydusiła Ella, zdając sobie sprawę, że rzucanie potencjalnie obraźliwych komentarzy nie było najmądrzejsze. – Próbuję jedynie poprawnie zinterpretować twoją sugestię: skoro nie dziewczyna, to…?

– Kochanka – chłodno wydukał Nikolai.

Ella nie była pewna, czy aby na pewno dobrze usłyszała. Czy naprawdę mężczyzna, który był do bólu współczesny, proponował jej tak rozkosznie staroświecką rolę? Z drugiej strony, co tak naprawdę wiedziała o Nikolaiu Drakosie? Podeszła do okna i dostrzegła ogromną, lśniącą limuzynę zaparkowaną na drugiej stronie. Tylko on mógł być właścicielem takiego samochodu, co świadczyło o jego nieprzyzwoitym bogactwie. W związku z tym pomysł posiadania kochanki, która zadba o jego seksualne potrzeby, mógł nie być dla niego taką anomalią, jak dla niej.

Szok odebrał jej mowę. Seksualna propozycja była ostatnim, czego się spodziewała. Nie była zapierającą dech w piersiach pięknością. Mężczyźni nie oglądali się za nią na ulicy, bo nie miała długich nóg ani krągłości, które zwykle przykuwały ich uwagę. Dlaczego akurat jej składał taką ofertę?

– Nawet cię nie znam – powiedziała.

– Poznasz mnie, kiedy ze mną zamieszkasz – odparł ze stoickim spokojem.

– To jakiś żart?

– Zapewniam cię, że jestem śmiertelnie poważny. Zamieszkaj ze mną, a długi twojej rodziny pójdą w niepamięć.

– To niedorzeczne!

– Nie dla mnie. Kiedy czegoś chcę, zrobię wszystko, by osiągnąć swój cel.

Czy naprawdę pragnął jej na tyle, by ją odnaleźć, przejąć długi jej ojca, a wraz z nimi prawa do jej ciała? Na samą myśl robiło jej się słabo.

– To niemoralne… to szantaż!

– To zdecydowanie nie szantaż. Daję ci przywilej wyboru, którego nie miałaś, zanim tu przyszedłem. Decyzja należy do ciebie.

– Jasne! Wybór, który łaskawie mi oferujesz, jest kompletnie pozbawiony skrupułów!

– A kto powiedział, że mam skrupuły? – zapytał niemal beztrosko. – Robię to, na co mam ochotę, a teraz mam ochotę zamieszkać z tobą w Londynie i pochwalić się tobą w towarzystwie.

– Ale… dlaczego? – zapytała bezsilnie. – Odmówiłam ci tamtej nocy… Czy stąd ta determinacja?

– Nie zamierzam odpowiadać na te pytania. Nie widzę potrzeby – odparł beznamiętnie. – Możesz albo rozważyć tę opcję, albo nie. Twój wybór.

– Ale kochanka…? – wybuchła niekontrolowanym śmiechem, nie mogąc pojąć, że postawił jej tak absurdalne warunki. – Nie rozumiesz, że nawet gdybym chciała się zgodzić, nie mogę tego zrobić?

– Niby dlaczego?

– Mój ojciec nie mógłby spojrzeć w lustro, wiedząc, że handluję swoim ciałem, by wyciągnąć go z tarapatów! Nie, bycie twoją kochanką nie wchodzi w grę.

– Pozostawiam decyzję tobie – powiedział Nikolai i położył wizytówkę na biurku. – To mój numer. Do jutra zatrzymuję się w hotelu Wrother Links.

– Podjęłam już decyzję. Nie zgadzam się.

– Przemyśl to na spokojnie. Jeśli jednak komukolwiek o tym powiesz, wycofam ofertę – ostrzegł.

– Nie możesz, ot tak, poprosić obcej kobiety, by z tobą zamieszkała – odparowała, rozwścieczona jego nonszalancją.

– Zdaje się, że właśnie to zrobiłem.

– To barbarzyństwo! – krzyknęła. – Ta parodia oferty jest niepoważna!

– Nie, niepoważna byłaś ty, całując mnie w taki sposób, a następnie mi odmawiając i zachowując się, jakbym cię śmiertelnie obraził.

– Bo mnie obraziłeś! – krzyknęła, zastanawiając się, czy to jej odmowa wprawiła w ruch tę reakcję łańcuchową.

Nikolai leniwie sięgnął za klamkę.

– Jeśli tak łatwo cię urazić, to może faktycznie lepiej, żebyś się nie zgadzała.

O dziwo, nie to chciała od niego usłyszeć, czego nie była w stanie zrozumieć, podobnie jak faktu, że jego wyjście wcale jej nie ucieszyło. Przyglądała się odjeżdżającej limuzynie, wracając myślami do dnia, w którym poznała Nikolaia Drakosa…

Przyjaciółka jej macochy, Ailsa, zajmowała się organizacją wesel, a kiedy jeden z pracowników zachorował, Joy naciskała, że Ella może go zastąpić. W normalnych okolicznościach Ella by odmówiła, jednak zbyt dobrze wiedziała, że odbiłoby się to na jej rodzinie, a nienawidziła słuchać, jak macocha zarzuca ojca złośliwymi uwagami. Kiedy dotarła do wiejskiej rezydencji, okazało się, że jej zadaniem nie ma być serwowanie dań, a parkowanie samochodów. Z jej talentem do kierowania i miłością do szybkich samochodów to zadanie mogłoby być idealne, gdyby nie omsknęła jej się noga w tym nieszczęsnym McLarenie, co doprowadziło do bliskiego spotkania z krzakiem.

Nikolai wpadł w furię i w mig podbiegła do nich Ailsa, która próbowała załagodzić sytuację. Przeprosiny Elli nie przyniosły efektu, wobec czego Ailsa z przytupem zainscenizowała zwolnienie jej z pracy. Nikolai niespodziewanie się jednak uspokoił i zapomniał o całej sprawie, naciskając, by nie wyrzucała Elli.

Ponownie zobaczyła go dopiero po kilku godzinach. Bujała się na zewnątrz w rytm muzyki, by się rozgrzać. Nagle usłyszała coś za sobą, a kiedy się odwróciła, zdała sobie sprawę, że od dłuższego czasu musiał się jej przyglądać.

– Jeśli chodzi o samochód, może pan sam go odebrać – powiedziała.

– Masz rację. Nie pozwoliłbym ci ponownie usiąść za kółkiem – przyznał, podchodząc bliżej. – O której kończysz?

– Już skończyłam. Czekam na barmana, który obiecał mnie podwieźć.

– Trochę jeszcze sobie poczekasz.

– Pewnie tak – powiedziała, odgarniając z twarzy włosy, które powiewały na wietrze.

– Masz przepiękne włosy – wyszeptał.

– Dziękuję… – W świetle dobiegającym z okien sali bankietowej jego rysy przybrały na wyrazistości i jedyne, o czym była w stanie myśleć, to że bez dwóch zdań był najprzystojniejszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek widziała.

– I olśniewające spojrzenie… szkoda tylko, że marny z ciebie kierowca.

– Poślizgnęłam się na pedale. Jeżdżę bardzo dobrze.

– Nie wierzę ci.

– To już twój problem.

– Mój problem polega na tym, że cię pragnę – powiedział odważnie. – Widziałem, jak tańczysz przy oknie, zahipnotyzowałaś mnie.

– Mhm…

– Mhm? – powtórzył kpiąco. – Tylko tyle masz do powiedzenia?

– A co mam powiedzieć? – Przewróciła oczami. – Nie szukam obecnie mężczyzny.

– A ja kobiety… Szukam jednonocnej przygody – przyznał, wplątując swoje śniade palce w jej loki i podchodząc bliżej, niż by sobie tego na co dzień życzyła.

To, co wydarzyło się później, utwierdziło ją w przekonaniu, że nie była sobą przy Nikolaiu. Już po chwili ją całował, a ona nigdy wcześniej nie przeżyła takiego pocałunku. Był namiętny, wymagający i nieziemsko męski.

Kiedy oderwał od niej usta, Ella przypomniała sobie, kim była i gdzie się znajdowała, przyprawiając samą siebie o mdłości.

– Nie, dzięki – powiedziała, uwalniając się z jego objęć.

– Chyba żartujesz – wyszeptał zaskoczony, bo wiedział, że była równie podniecona, jak on.

Nie wiedział natomiast, że Ella nigdy dotąd nie zaznała takiego uczucia. A jako że minęło zaledwie kilka tygodni, odkąd jej ukochany odszedł w wieku dwudziestu czterech lat, ten fakt zabolał ją na tyle, że niemal załkała. Uważała, że zawsze pragnęła Paula, jednak Paul nigdy nie zdołał jej doprowadzić do takiego stanu, a gdy zdała sobie z tego sprawę, poczuła niewyobrażalną winę.

– A jednak – powiedziała i oddaliła się w stronę tylnego wyjścia rezydencji, gdzie zamierzała poczekać na podwózkę, niezależnie od tego, jak długo by to trwało. Taka decyzja była zdecydowanie bezpieczniejsza niż przebywanie z mężczyzną, który właśnie ją pocałował. Pocałował ją w taki sposób, że na chwilę zapomniała o przeszłości, a zrobił to wyłącznie dlatego, bo miał ochotę na przelotną przygodę. Jej życie emocjonalne było już wystarczająco niepoukładane – niepotrzebne były jej błędy, których niechybnie by żałowała…

Spławiła go. Choć nie to było jej zamiarem, w trakcie tego pocałunku pozwoliła mu wierzyć, że podziela jego odczucia, po czym zmieniła zdanie. Czy to dlatego tak jej pożądał? Ile kobiet odważyło się mu odmówić? Doszła do wniosku, że niewiele, bo nie dość, że był nieziemsko przystojny, najwyraźniej nie brakowało mu też pieniędzy.

Czy fakt, że przejął długi jej ojca, był zwykłym zbiegiem okoliczności? Nie odpowiedział na jej pytania. Dał jej wybór, którego nie miała, zanim się pojawił, i choć nie podobał jej się taki tok rozumowania, musiała przyznać, że miał rację. Jej ojciec i babcia byli o krok do stracenia wszystkiego, co im zostało. Jak mogła pozwolić na ich cierpienie, skoro było alternatywne wyjście?

Gdyby ojciec Elli uwolnił się od ciężaru tych nieszczęsnych długów, wreszcie byłby w stanie na nowo ułożyć sobie życie. Choć stracił sklep, nadal był wykwalifikowanym księgowym, mógł więc ponownie podjąć pracę, dzięki czemu odzyskałby dobrą samoocenę.

Mimo że Ella chciała pomóc rodzinie, Nikolai postawił ją przed tragicznym wyborem. Jej ojciec nigdy nie zaakceptowałby takiego poświęcenia. Jak zatem miała postąpić?

Wyjściem z tej sytuacji mogło być zaoferowanie Nikolaiowi tej jednej nocy, której utraty najwyraźniej nie był w stanie przeboleć. Wzdrygała się na samą myśl o seksie z kimkolwiek w takich okolicznościach, jednak prędko skarciła się za nadmierne dramatyzowanie. Po co robić z igły widły? Skoro tak bardzo zależało mu na tym, by ją posiąść, mogła na to przystać.

To, że nadal była dziewicą, nie wynikało z jej postanowień. Czekała na Paula, na ten cudowny dzień, kiedy wreszcie czułby się na tyle dobrze, jednak ten dzień nigdy nie nastąpił. Nie po raz pierwszy żałowała, że Paul przykładał tak wielką wagę do tego, by wszystko przebiegło idealnie. Przespanie się z Nikolaiem byłoby dużo mniej przerażające, gdyby miała już nieco doświadczenia. Jedna noc, powtarzała ponuro. Mogła przystać na jedną noc, jeśli ocaliłaby w ten sposób swoją rodzinę. A może istniały inne opcje?

Cóż, zamiast uczynić ją kochanką, Nikolai mógł ją poślubić, nadając ich układowi pozory przyzwoitości. Ojciec mógłby się wówczas zgodzić na umorzenie długów, jako że zięć jest członkiem rodziny. Nie sądziła natomiast, że Nikolai byłby w stanie rozważyć taki wariant. Mężczyzna, któremu zależało wyłącznie na seksie, nie był raczej zainteresowany małżeństwem…

Kiedy skończyła pracę, wybrała numer widniejący na wizytówce Nikolaia.

– Chcę się spotkać.

– Zmieniłaś zdanie?

– Chcę porozmawiać…

Nikolai miał wątpliwości. Po ich spotkaniu zastanawiał się, czy fakt, że bez wahania odrzuciła jego propozycję, mógł świadczyć o tym, że uzyskała już wsparcie Cyrusa. Czy to możliwe, że jego odwieczny wróg już się jej oświadczył? Z drugiej strony, czy w pierwszej kolejności by go o tym nie poinformowała?

– Nie ma o czym – skwitował.

– Dla chcącego nic trudnego – Ella zacytowała babcię, desperacko pragnąc, by jej wysłuchał.

Dziesięć minut później przekroczyła próg ekskluzywnego hotelu Wrother Links. Zdała sobie sprawę, że ma na sobie swoją sfatygowaną, roboczą koszulkę i wytarte dżinsy. Uznała, że może lepiej byłoby najpierw pojechać do domu, przebrać się i umalować. Z drugiej strony, kiedy Nikolai złożył jej tę niesmaczną ofertę, wyglądała dokładnie tak samo.

Czego od niej chciał?

Odpowiedź była oczywista. To, że sama nigdy nie postrzegała swojego ciała jako atrakcyjną walutę, nie oznaczało, że Nikolai podzielał jej poglądy. Coś musiało napędzać jego pożądanie, a jej ciało było najbardziej prawdopodobnym powodem. Przyjaciele zawsze powtarzali Elli, że seks ma dla mężczyzn kluczową wartość, przez co nie była w stanie zrozumieć wstrzemięźliwości Paula.

Mimo wszystko ciężko jej było uwierzyć, że wytworny Nikolai Drakos mógł ją uznać za obiekt pożądania. Kiedy rozpoczęła studia, była bombardowana seksualnymi propozycjami. Po części właśnie dlatego poznanie Paula, który początkowo był jedynie przyjacielem, przyniosło jej taką ulgę. Paul cenił ją za to, kim była, a nie za jej ciało czy perspektywę fizycznych przyjemności. Paul był wyjątkowy.

Młody człowiek, który przedstawił się jako pracownik Nikolaia, otworzył jej drzwi do apartamentu i zaprosił do środka.

– Pan Drakos za chwilę do pani dołączy – poinformował ją.

Ella wpatrywała się w pole golfowe za oknem, co tłumaczyło jej nerwowe pytanie, które zadała, kiedy usłyszała go za plecami.

– Grasz w golfa?

– Nie. To nie jest gra dla mnie. Po co przyszłaś?

Na dźwięk jego głosu odwróciła się i skonsternowana obrzuciła spojrzeniem jego muskularny tors. Najwyraźniej dopiero co wyszedł spod prysznica, a nadmiar nagiego męskiego ciała zupełnie ją rozproszył. Speszona odwróciła wzrok.

– Nie odpowiada ci moja obecność?

– Powiedzmy, że się jej nie spodziewałem.

Zdał sobie sprawę, że w jej wyglądzie nie było nic uwodzicielskiego. Założył, że się wystroi, jednak nawet się nie postarała, co z jakiegoś powodu go rozzłościło. Czy nie zasługiwał na choć trochę wysiłku?

– To, co niespodziewane, bywa czasami warte uwagi – wydukała Ella, podczas gdy on zapinał koszulę.

– Zdaje się, że znasz się z Cyrusem Makrisem – powiedział.

Ella spojrzała na niego zszokowana.

– Tak. Jest przyjacielem rodziny. Byłam narzeczoną jego zmarłego siostrzeńca, Paula – wyjaśniła, zastanawiając się, skąd wiedział o jej znajomości z Cyrusem, zanim wpadła na niejasny trop. – Twoje nazwisko… Mogłam się domyślić. Też jesteś Grekiem?

– Zgadza się. Napijesz się czegoś?

– Nie, dziękuję. Nie mogę zostać długo. Zostawiłam psa w samochodzie.

– A zatem…? – pospieszył ją Nikolai, przyglądając się jej porcelanowej skórze i świetlistym zielonym oczom. Z irytacją walczył z rosnącym napięciem.

– Czy… – wzięła głęboki oddech. – Chciałabym zapytać, czy wystarczy ci jedna noc.

– Jedna noc czego? – zapytał beznamiętnie.

– Seksu, do licha! – odparowała zawstydzona ze złością. – Jeśli tylko tego chcesz, nie ma powodu, bym z tobą mieszkała.

Nikolai spojrzał na nią zszokowany, a niełatwo było doprowadzić go do takiego stanu.

– Pozwól, że sprecyzuję: w zamian proponujesz mi jedną noc seksu?

– Musisz przedstawiać to tak plugawie?

– To nie ja złożyłem taką propozycję. Nie, jedna noc to za mało, by sprostać moim wymaganiom. Domyślam się, że skoro składasz mi taką ofertę, nie jesteś dziewicą?

– A co sprawiło, że myślałeś, że mogę nią być w moim wieku? – zapytała Ella, jednak uznała, że kłamstwo może nie być najlepszym rozwiązaniem. Istniała w końcu nadzieja, że prawda by go zniechęciła. – Nie jestem zbyt doświadczona, ale…

Ich rozmowa wzbudziła w Nikolaiu niesmak. Nic dziwnego, że założyła, że chodziło mu o seks. Co innego miała sobie pomyśleć? Kiedy zdał sobie sprawę, ile trudu tak niewinna osoba jak ona musiała włożyć w tę propozycję, musiał walczyć ze sobą, by nie zmienić planów. Po raz pierwszy dotarło do niego, że lekkomyślnie podjął rolę, która nie była w jego stylu.

– Jedna noc mi nie wystarczy – powtórzył.

Serce Elli waliło jak szalone. Ulga i niepokój przepełniały ją w równych proporcjach. Cieszyła się, że nie musi się wywiązywać ze swojej bezwstydnej oferty, ale jednocześnie była zaskoczona prędkością jego odpowiedzi. Czego jeszcze mógł od niej oczekiwać?

– W takim razie mam jeszcze jedną… sugestię. Ożeń się ze mną.

– Oszalałaś?! – wykrzyknął po chwili grobowej ciszy.

Wreszcie udało jej się wydobyć z niego prawdziwą reakcję i choć nadal była przerażona, poczuła nutę triumfu. Ewidentnie nie spodziewał się takiej propozycji.

Tytuł oryginału: Bought for the Greek’s Revenge

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2016

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

Korekta: Anna Jabłońska

© 2016 by Lynne Graham

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2017

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN 978-83-276-3411-5

Konwersja do formatu EPUB: Legimi Sp. z o.o.