Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
10 osób interesuje się tą książką
Nocny motyl to książka oparta na niepublikowanych pamiętnikach Alicji Lewental, córki słynnego wydawcy, prowadzonych w latach 1895–1902. Na podstawie osobistych zapisków młodej Warszawianki autorka rekonstruuje historię rodziny Lewentalów oraz realia stolicy przełomu XIX i XX wieku.
Losy Alicji – Polki pochodzącej z zasymilowanej rodziny żydowskiej i wychowanej w wierze katolickiej – stają się punktem wyjścia do opowieści o przemianach społecznych i poszukiwaniu własnej tożsamości. Bohaterka czuje się gdzieś „pomiędzy”. Jej zapiski są pełne skrajnych emocji – od nadziei po rozpacz, od euforii do rozczarowanie. Jednak świadectwo Alicji wykraczało poza introspekcję i oczekiwania wobec kobiet z jej klasy społecznej – są także zapisem barwnego życia literackiego i kulturalnego ówczesnej Warszawy.
Karen Auerbach łączy mikrohistorię rodziny Alicji Lewental z szerszym kontekstem społecznym, aby w poruszający sposób i z wielką empatią opisać potrzebę akceptacji, która drzemie w każdej i każdym z nas.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 338
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Książkę dedykuję pamięci mojego ukochanego ojca Roberta i babci Hildy Yellin Auerbach.
W 1901 roku dwudziestoletnia Alicja Lewental, najstarsza córka wpływowego polskiego wydawcy oraz wnuczka jednego z autorytetów warszawskiej społeczności żydowskiej, uklękła w warszawskim kościele. Rozmyślała nad konsekwencjami przemiany, która miała nadejść.
Myślała o mężczyźnie, którego miała poślubić – żarliwym katoliku. To dla niego dzisiaj przyjmowała chrzest. Myślała też o tym, że konwersja będzie oznaczała dla niej, córki i wnuczki żydowskich pionierów, zerwanie z historią własnej rodziny. Jej ojciec, Salomon Lewental, wydawca polskiej literatury i księgarz, był członkiem gminy żydowskiej w Warszawie. Dziadek Alicji ze strony matki, Mathias Bersohn, był szanowanym warszawskim Żydem, dyrektorem szpitala dla żydowskich dzieci, ufundowanego przez jego ojca, byłego członka zarządu gminy żydowskiej i kolekcjonera judaików. Matka Alicji Hortensja prowadziła ceniony salon i pomagała zarządzać organizacjami dobroczynnymi założonymi przez rodzinę Bersohnów.
Co prawda przyjęcie chrztu niezupełnie miało oznaczać zerwanie z religią wyniesioną z domu. Matka Alicji regularnie uczęszczała do kościoła i chociaż sama dorastała w żydowskim domu, to wychowywała piątkę dzieci w wierze katolickiej, jeszcze zanim ktokolwiek z rodziny Lewentalów przyjął chrzest. Jednak Alicja, chociaż jeszcze kilka lat temu modliła się pod obrazem Jezusa wiszącym w jej sypialni, uważała, że konwersja oznaczać będzie formalną separację od reszty rodziny. „Pierwszego czerwca będę już należała do innej wiary niż moi rodzice, moja rodzina, niż cała moja przeszłość!”, pisała niecałe dwa miesiące wcześniej. Kilka dni przed ceremonią dodała: „Pojutrze już całą moją przeszłość rzucam na zawsze, już nie wrócę do niej nigdy, nawet pamięcią i może to na próżno… może to na nic?”[1].
To właśnie matka Alicji nalegała, by jej córki wyszły za katolików, najlepiej o arystokratycznym pochodzeniu. Hortensja uważała, że otworzyłoby to całej rodzinie drogę do akceptacji w polskim społeczeństwie, tym bardziej że rola katolicyzmu w polskiej tożsamości narodowej stawała się coraz większa. Ostatecznie Alicja nigdy nie poślubiła swojego narzeczonego. Przepełnione smutkiem zapiski z jej pamiętnika nie wyjaśniają do końca powodów, dla których Hortensja i Salomon zerwali zaręczyny córki na kilka dni przed planowanym ślubem. Początkowo Alicja relacjonowała, że narzeczony rozgniewał rodziców tym, że niedługo przed ceremonią poprosił ich o pieniądze. Jednak miesiąc później przytoczyła w pamiętniku uwagi, jakie wygłosił podczas jednego ze spotkań towarzyskich i które powtórzyła Alicji znajoma:
Mówiono mi już dawniej w Warszawie, w co nie chciałam wierzyć, że jego serdeczny przyjaciel stary Karłowicz wmawiał mu, ile to dobra wypływa z asymilacji ras; on to podobno opowiadał jednej panience na balu i dodał „I tak mnie przekonał, że się zaręczyłemz panną innej rasy niż moja”. Zdanie jego do tej panienki zastanowiło mnie, ale jam go tak szalenie kochała, że mimo wszystko bylibyśmy dziś już cały miesiąc po ślubie…[2].
Alicję Lewental, która poza mglistym poczuciem dziedzictwa nie miała żadnej wiedzy o religijnych aspektach swojego żydowskiego pochodzenia, to doświadczenie doprowadziło do przytłaczającego poczucia, że nie potrafi uchwycić zasad przynależności oraz że fundamenty jej tożsamości – polskiej, żydowskiej, katolickiej – są niestabilne.
Przez niemal siedem lat – od końca 1895 roku, gdy miała szesnaście lat, aż do śmierci ojca w roku 1902 – Alicja Lewental opisywała poszukiwania własnego poczucia przynależności. Jej zapiski, w przeciwieństwie do dzienników prowadzonych przez wiele rówieśniczek, wykraczały poza ramy czasu i miejsca, w których żyła. W trzech tomach pamiętników, oprawionych później w czerwoną skórę ozdobioną złotymi inicjałami, Alicja opisywała rozdarcie towarzyszące jej w okresie dorastania. Jednocześnie zmagała się z innymi wyzwaniami wynikającymi z bycia kobietą o nietypowym pochodzeniu w Warszawie na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku – Polką z prominentnej żydowskiej rodziny, wychowaną w wierze katolickiej. Chociaż życie Alicji i jej rodziny toczyło się w samym sercu polskiej socjety, wśród wybitnych przedstawicieli polskiej kultury i na ekskluzywnych salonach, jej pamiętnik przenikało poczucie wyobcowania wynikające z subiektywnej świadomości stygmatu żydowskiego pochodzenia.
Nocny motyl opowiada o dorastaniu młodej dziewczyny, rozczarowaniach, jakich doświadczyła w poszukiwaniu poczucia przynależności, i drodze, którą przebyła jej rodzina od judaizmu do katolicyzmu na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. To opowieść o kilku pokoleniach rodziny Lewentalów – o środowisku, w którym się obracali, o ich aspiracjach i dążeniu do zyskania akceptacji w polskim społeczeństwie – rozgrywająca się w domach, salonach i księgarniach modernizującej się stolicy. Opowieść o codzienności tych, którzy żyli na styku dwóch tożsamości – polskiej i żydowskiej – oraz ich relacjach z ojczyzną, kulturą, religią, społeczeństwem – w czasie, gdy granice pomiędzy wspomnianymi tożsamościami ulegały przesunięciu. Pamiętniki Alicji pozwalają nam zapoznać się z życiorysem stanowiącym w pewnym sensie „normalny wyjątek” – były biografią marginalnej postaci, której doświadczenia pozwalają wyraźniej zobaczyć historyczne procesy o faktycznym wpływie na kształt całego społeczeństwa[3].
Moja książka opiera się na nieopublikowanym pamiętniku Alicji Lewental. Podczas gdy spoczywa on w archiwum, w Warszawie dwudziestego pierwszego wieku wciąż można dostrzec ślady światafin de siècle’u, w którym ponad sto lat temu żyła ta młoda kobieta: eleganckie dziewiętnastowieczne pismo polskich autorów, których liczne, odręcznie pisane listy przetrwały w bibliotecznych zbiorach, czy też pocałunek w rękę, gest archiwisty przywołujący szlachecką tradycję, która w dzisiejszej Polsce powoli odchodzi w zapomnienie. Dziennik Alicji zachował się w archiwum warszawskiego Muzeum Drukarstwa, które po raz pierwszy odwiedziłam w 2012 roku. Przed przeprowadzką na warszawską Pragę mieściło się ono w kilku ciasnych pomieszczeniach niedaleko Starego Miasta, doszczętnie zniszczonego pod koniec drugiej wojny światowej i pieczołowicie zrekonstruowanego w okresie powojennym. W swoich zbiorach muzeum przechowuje meble oraz rodzinne pamiątki i papiery Lewentalów, pozyskane w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Pamiętniki znalazły się pośród listów, rachunków za meble i biżuterię oraz fotografii eleganckich krewnych.
Podczas mojej pierwszej wizyty w muzeum szarmancki archiwista określił te zeszyty – zapewne w dobrej wierze – jako niewarte uwagi historyka zapiski o zauroczeniach nastolatki. Alicja faktycznie opisywała wzloty i upadki swojego życia uczuciowego, a wpisy z pierwszych kilku miesięcy dotyczyły głównie jej serca – złamanego przez mężczyznę, który wkrótce miał zostać narzeczonym innej kobiety. Jednak inne szczegóły z jej życia od razu wzbudziły moje zainteresowanie: książki, które czytała, koncerty i spektakle, na które uczęszczała, bale i potańcówki w domach najbardziej znanych rodzin żydowskich dziewiętnastowiecznej Warszawy. Opisywała salony, na których dzięki pożądanym oraz szczęśliwie zdobytym zaproszeniom Alicja z rodziną mogła brylować wśród dziennikarzy, poetów, dzieci zamożnych warszawskich elit i potomków polskiej arystokracji.
W miarę czytania pamiętnika – opowieści o dorastaniu młodej kobiety, o życiu jej rodziny i kręgach społecznych, w których się obracała – wyłaniał się obraz funkcjonowania zintegrowanych z polską kulturą warszawskich Żydów. Po przeczytaniu wcześniejszych wpisów natrafiłam na zapiski z marca 1896 roku: „[N]ie, nie, niech Edward zostanie tem, czem jest, ja niechcę, żeby on się ochrzcił!!”, pisała o swoim krewnym. W sierpniu tamtego roku dodała:
Dziś byłam w kościele na nabożeństwie żałobnym za duszę AnielkiStrassburger; niechcący trafiłam na nie; byli też Fuchsowie, Rossmanowie, ja, oddana cała modlitwie klęczałam prawie cały czas, ale byłam trochę zażenowana, bo pani Rossman i Stefcio ciągle się na mnie patrzyli, dziwiąc się, iż ja przyszłam do kościoła, klęczałam i żegnałam się jak inni; ale ja doprawdy tylko w modlitwie znajduję spokój, pociechę i zapomnienie, mimo tego, iż nie chciałabym się przechrzcić za nic![4].
Zdziwiona czytałam dalej. Ponieważ rozpoczynałam badania na temat dziewiętnastowiecznych żydowskich wydawców literatury polskiej – którzy należeli wówczas do najważniejszych wydawców w kraju – poszukiwałam źródeł opisujących prywatne życie ich rodzin. Jednym z pierwszych pytań, na które chciałam znaleźć odpowiedź, było to, w jaki sposób działalność wydawnicza – umożliwiająca dostęp do świata polskiej kultury – kształtowała poczucie przynależności i procesy integracji społecznej zarówno ich samych, jak również ich rodzin, w tym wnuków i prawnuków. Kluczową kwestią było to, w jakim stopniu Żydzi identyfikujący się jako Polacy mogli zostać zaakceptowani jako członkowie polskiej wspólnoty narodowej na przestrzeni kolejnych pokoleń.
Na tamtym etapie badań byłam przekonana, że dla wielu żydowskich rodzin związanych z branżą wydawniczą odrzucenie judaizmu stanowiło ostateczną cenę akceptacji. Zazwyczaj proces ten nie następował w pierwszym pokoleniu dążącym do integracji, ono jeszcze kultywowało jednocześnie podwójną polską i żydowską tożsamość, ale dopiero w drugim lub trzecim. Najbardziej prominentni żydowscy wydawcy byli ważnymi członkami żydowskiej wspólnoty, jednak większość ich dzieci i wnuków przeszła na chrześcijaństwo. Wiedziałam też, że tuż przed śmiercią Salomon Lewental i jego żona przyjęli chrzest. Nie zdziwiło mnie więc, że ich córka – jak sama pisała w pamiętniku – modliła się pod obrazem Jezusa jeszcze przed konwersją swoich rodziców. Dlaczego zatem Alicja miałaby być rozczarowana planami przejścia na katolicyzm kuzyna? Dlaczego wielokrotnie sama wyrażała niechęć do przyjęcia chrztu?
Prowadzony przez ponad siedem lat pamiętnik Alicji pokazuje, że niepewność związana z jej tożsamością religijną oraz żydowskim pochodzeniem była nierozerwalnie spleciona z poczuciem wyobcowania, stanowiącym sedno jej wewnętrznych zmagań w okresie dojrzewania. Opisywane przez nią doświadczenia były efektem rozpiętych w czasie i złożonych procesów, w wyniku których jej rodzina u progu dwudziestego wieku porzuciła podwójną, żydowsko-polską przynależność. Niniejsza książka przedstawia historię tych przemian oraz ich konsekwencji.
Ewolucja tożsamości religijnej i kulturowej rodziny Lewentalów była kształtowana na przestrzeni trzech następujących po sobie pokoleń zarówno przez napięcia związane z integracją Żydów w polskim społeczeństwie i kulturze końca dziewiętnastego wieku, jak i przez zmieniające się na ziemiach polskich przekonania dotyczące relacji między narodem, państwem, religią a kulturą. Rodzice Alicji i ich rówieśnicy z kręgów warszawskiej „żydowskiej plutokracji” – głęboko zanurzeni w polskiej kulturze, aktywni na wyższych szczeblach polskiej gospodarki – weszli w dorosłość w połowie dziewiętnastego wieku, wierząc, że nie muszą wybierać pomiędzy społecznością polską a żydowską. Liczyli na to, że Żydzi, o ile posługują się językiem polskim, zostaną zaakceptowani jako Polacy. Sami uważali się za prawdziwych polskich patriotów, zaczytywali się w klasykach polskiej literatury i zanurzali się w polskiej kulturze w sposób, do którego aspirowała jedynie mniejszość polskich Żydów[5]. Jednak okres dorastania ich najstarszej córki Alicji – lata dziewięćdziesiąte dziewiętnastego wieku – był naznaczony narastającą ambiwalencją w niektórych kręgach polskich i żydowskich wobec możliwości przynależności Żydów do polskiej wspólnoty narodowej, w miarę jak umacniała się wykluczająca definicja polskiej tożsamości narodowej. Jako czołowy wydawca polskiej literatury i współwłaściciel największego warszawskiego dziennika, Salomon Lewental znajdował się w centrum tych debat. W okresie dzieciństwa Alicji jej ojciec stał się wręcz „chłopcem do bicia” dla autorów polemik krytykujących zaangażowanie Żydów w kulturę polską[6].
Tymczasem w Europie Środkowej, na zachód od ziem polskich, w Niemczech i Wiedniu, w latach siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku narodziła się rasowa definicja Żydów, która podważała religijne podłoże antysemityzmu. Nowi antysemici, jak sami siebie nazywali – dziennikarze, politycy i inni ideolodzy – odrzucali również te osoby pochodzenia żydowskiego, które przyjęły chrześcijaństwo. Twierdzili, że bycie Żydem jest zakorzenione w krwi i zanieczyszcza europejskie kultury. Kiedy Alicja zaczynała opisywać swoje życie pod koniec dziewiętnastego wieku, ideologia rasowa pozostawała jeszcze na marginesie polskiej polityki. Jednak o ile badania naukowe dotyczące polskiego nacjonalizmu i jego wpływu na polsko-żydowskie relacje koncentrują się na zmianach w polityce, dziennikarstwie i innych sferach życia publicznego, o tyle relacje Alicji dotyczą życia rodzinnego i środowiska, w którym obracali się Lewentalowie, skupiają się na sferze prywatnej. W jaki sposób w codziennym życiu, z dala od prasowych polemik i polityki, rozumiano i doświadczano ewoluujących definicji polskiej i żydowskiej tożsamości? Jak ideologia nacjonalizmu wykluczającego oraz zmieniające się poglądy polityków na istotę narodu wpływały na codzienne relacje pomiędzy Żydami i katolikami w kręgach towarzyskich, relacjach romantycznych i innych obszarach życia prywatnego? W jakim stopniu ideologia rasowa oddziaływała na te relacje? Jaki wpływ miały te kwestie na życie rodzin żydowskich, które w poprzednich pokoleniach przyjęły polską tożsamość polityczną i kulturową w oczekiwaniu, że zostaną zaakceptowane jako część narodu polskiego?
Wykluczające postawy związane z pojęciem narodu narastały stopniowo. Badania historyczne dotyczące postaw polskich polityków, dziennikarzy, świeckich intelektualistów i pisarzy katolickich wobec Żydów podkreślają, że ostatnie dekady dziewiętnastego wieku i początek dwudziestego wieku były kluczowe dla utrwalenia etnicznej definicji narodu polskiego, nawet jeśli pod koniec dziewiętnastego stulecia istotnym elementem przynależności narodowej stał się katolicyzm. Nacjonalizm etniczny za sedno wspólnoty narodowej uznawał nie tylko kulturę i język, ale także wspólną przeszłość oraz historyczne powiązania z ziemią przodków. Postrzeganie etniczności jako nieodłącznego składnika narodu pozostawało w sprzeczności z tezą, że właśnie takim składnikiem polskości jest katolicyzm – jednostka przecież zawsze może wybrać tożsamość religijną[7].
Ustalenia historyków różnią się jednak co do tego, w jakim stopniu idee rasowe kształtowały retorykę polityczną i założenia nacjonalizmu wykluczającego, opartego na pochodzeniu etnicznym w tym okresie. Uważam, że jeszcze zanim postrzeganie polskości w perspektywie rasowej zyskało popularność w sferze politycznej, Alicja Lewental i jej rówieśnicy stykali się z nim w życiu prywatnym. Fakt, że polska tożsamość Alicji była podważana, niekiedy z użyciem języka odnoszącego się do kwestii rasy, sugeruje, że ta ideologia oddziaływała na społeczeństwo, zanim jeszcze zdołała przeniknąć do sfery politycznej. Z perspektywy jednostek, które próbowały zrozumieć te wykluczające koncepcje przynależności narodowej, różnice pomiędzy rasą a pochodzeniem etnicznym mogły wydawać się niejasne. Historia rodziny Lewentalów i losy Alicji stanowią studium przypadku ukazujące, jak europejskie społeczeństwa pojmowały polityczne koncepcje narodu, pochodzenia etnicznego i rasy, jak zacierały się granice pomiędzy tymi kategoriami oraz jak sprzeczne były role religii, kultury i pochodzenia etnicznego w definiowaniu przynależności narodowej. To właśnie te napięcia i niejednoznaczności były źródłem poczucia zagubienia Alicji w jej dążeniu do akceptacji[8].
Polityczne ideologie dotyczące kwestii społeczeństwa narodowego przekładały się na doświadczanie przez Alicję niepewności co do jej własnego miejsca w społeczeństwie. Nie traktowała sfery publicznej i prywatnej, politycznej i społecznej jako odrębnych.Jej opowieść o codziennym życiu pokazuje, w jaki sposób koncepcje przynależności narodowej w sferze publicznej ideologii politycznej i życia kulturalnego były odczuwane w sferze prywatnej: w relacjach towarzyskich, w domu oraz na poziomie osobistym. Alicja pragnęła być akceptowana jako Polka, a jednocześnie obawiała się, że to właśnie może prowadzić do wykluczenia: „[O]ni katolicy, pobawić się z Żydówką, nawet lubić lub kochać ją, owszem, […], ale potem, ale skutki tego?”, pisała w pamiętniku jako osiemnastolatka, pogrążona w smutku po kolejnym romantycznym rozczarowaniu, chociaż wciąż modliła się pod krzyżem w swojej sypialni. „Zażartuje, wyszydzi, wyśmieje i pójdzie z zimnym stoicyzmem dalej, mówiąc «To Żydówka przecież»… czy znów chcesz w światło lecieć, biedny, nocny motylu?… Więc zamknij się w samej sobie, serce twe otocz pancerzem i pomyśl zawsze, że świat ten nie twoim, żeś intruzem, żeś sama jedna Żydówka, śród wszystkich tych katolików!”[9]
Ponieważ postrzegała swoje żydowskie pochodzenie jako nieodłączne piętno, Alicja czuła się zagubiona, rozdarta pomiędzy polsko-żydowskim światem, który pragnęła porzucić jej matka, a światem polskim, katolickim, w którym z kolei Alicja czuła się obca. Jej życie ograniczały ówczesne społeczne konwenanse. Mimo literackich ambicji córki Hortensja była przekonana, że jedynie poprzez odpowiednie zamążpójście Alicja mogłaby zostać zaakceptowana jako Polka. Na dziewczynie spoczywał więc ciężar aspiracji matki, wedle których przynależność do narodu polskiego wymagała porzucenia żydowskich korzeni. Lewentalowie byli rodziną, w której publiczne życie rodziców przenikało się z życiem prywatnym ich dzieci, proces integracji rozciągał się na kilka pokoleń. Losy tej rodziny odsłaniają potrzebę analizowania zmian dotyczących tożsamości i poczucia przynależności Żydów jako wielopokoleniowego procesu. Dopiero w kontekście losów Lewentalów, a także ich przyjaciół i współpracowników oraz szerszego kręgu Żydów, którzy w dziewiętnastym wieku zintegrowali się z polską kulturą, ścieżka życiowa Alicji staje się w pełni zrozumiała.
Pamiętnik opisuje nie tylko jej własne doświadczenia, ale także życie jej bliższej i dalszej rodziny oraz grona towarzyskiego. Małżeństwo Lewentalów utrzymywało kontakty z większością polskojęzycznych prominentnych żydowskich rodzin w Warszawie, jak również z mniej znanymi rodzinami, których losy toczyły się podobnie. Rodzice Alicji spotykali się z nimi podczas wydarzeń organizowanych przez warszawskie instytucje żydowskie i filantropijne. Spędzali wspólnie czas zarówno w prywatnych domach, jak i w trakcie wakacyjnych wyjazdów. Alicja i jej rodzeństwo bawili się z rówieśnikami z tego środowiska na salonach, potańcówkach i koncertach. W swoim pamiętniku Alicja opisuje życie towarzyskie i rodzinne tego kręgu – od ślubów, przez chrzty aż po pogrzeby. Wiele z tych rodzin było skoligaconych z rodziną Hortensji Lewental. Alicja określała ich jako „żydowskie kółko naszego świata”, choć zauważała, że niektórzy jego członkowie chętnie opuściliby to grono. Równocześnie ścieżka kariery jej ojca, wydawcy polskich książek i czasopism, oraz droga, jaką przebył od ważnego członka społeczności żydowskiej do człowieka, który w 1902 roku, tuż przed śmiercią, przyjął chrzest w obrządku katolickim, rozgrywały się na tle licznych przemian politycznych[10].
Lewentalowie i ich kręgi towarzyskie wyróżniali się na tle większości polskich Żydów tamtej epoki. Byli wyjątkowo zamożni, zaangażowani w polską kulturę oraz zdystansowani wobec żydowskiej tradycji religijnej, podczas gdy większość polskich Żydów posługiwała się językiem jidysz i przestrzegała praw i rytuałów judaizmu rabinicznego. Ich doświadczenia jako mówiących po polsku „żydowskich plutokratów” były też możliwe raczej tylko w Warszawie. Jednocześnie, w przeciwieństwie do większości polskich Żydów, która w tamtym czasie miała ograniczony kontakt z polską kulturą i kręgami towarzyskimi, Lewentalowie coraz wyraźniej doświadczali wykluczających koncepcji narodu polskiego, podważających ich poczucie polskości i przynależności do polsko-żydowskiej wspólnoty. W odpowiedzi na te zmiany Lewentalowie zdecydowali się przejść na katolicyzm, a konwersja w istotny sposób wpłynęła na dalsze losy ich dzieci. Doświadczenia rodziny Lewentalów i ich kręgów towarzyskich stanowią zatem odzwierciedlenie szerszych przemian dokonujących się zarówno w historii polskiej, jak i żydowskiej.
Podczas gdy pamiętnik Alicji stanowi narracyjną oś mojej opowieści, niniejsza książka opiera się również na szeroko zakrojonych badaniach archiwalnych przeprowadzonych w Polsce. Losy rodziny Lewentalów, ich krewnych, przyjaciół, współpracowników z branży wydawniczej czy też ich relacje z dziennikarzami i pisarzami zostały udokumentowane w korespondencji oraz innych materiałach rozproszonych w kilkunastu archiwach na terenie całego kraju. Rekonstrukcja doświadczeń Salomona Lewentala oraz historii jego przodków, żydowskich wydawców, powstała na podstawie korespondencji z literatami, których dzieła publikowali, prasy oraz materiałów z domów wydawniczych. Korespondencja Alicji, jej rodziny i przyjaciół pozwala prześledzić jej losy zarówno przed, jak i po zakończeniu prowadzenia pamiętnika w 1902 roku. Wplecione w szerszy historyczny kontekst zostały również wspomnienia innych osób, artykuły prasowe oraz inne źródła dokumentujące polskie i polsko-żydowskie życie w tamtym okresie.
Wyzwania, z którymi mierzyła się i które opisywała Alicja Lewental na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku, pozostają aktualne również dziś, w trzeciej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku, i to nie tylko w kontekście historii Polski. Historia Alicji jest opowieścią o polskiej rodzinie żydowskiej, a zarazem uniwersalną narracją o dorastaniu młodej kobiety, której miejsce w społeczeństwie i wspólnocie narodowej było przedmiotem politycznych sporów. Dzieje rodziny Lewentalów to opowieść zarówno o ciągłości, jak i zerwaniu więzi pomiędzy przeszłością a teraźniejszością – oraz o rozłamie pokoleniowym. Pamiętnik Alicji pozwala poznać koleje życia, które oddzieliły ją od przodków, i jest kroniką cierpienia związanego z poszukiwaniem miejsca jej samej i jej rodziny.
[1]Pamiętniki,Alicja Lewental,AR247, t. 3, wpis z 7 kwietnia 1900 roku oraz pierwszy wpis w zeszycie 1, który może być kontynuacją ostatniego wpisu w tomie 3, datowanego na 27 maja 1900 roku. Dokumenty Salomona Lewentala, Muzeum Drukarstwa, oddział Muzeum Warszawy.
[2]Pamiętniki, t. 1, 18 lipca 1900.
[3] Jestem wdzięczna Thomasowi Robisheaux za zwrócenie mojej uwagi na termin „normalny wyjątek”ukuty przez włoskiego historyka Edoarda Grendiego. Zob. Edoardo Grendi, Micro-analisi e storia sociale, „Quaderni storici” 35/1977, s. 506–520. Na temat związku pomiędzy mikrohistorią a koncepcją „normalnego przypadku wyjątkowego” Grendiego zob. Matti Peltonen, Clues, Margins, and Monads: The Micro-Macro Link in Historical Research, „History and Theory” 40, no. 3/2001, s. 347–359.
[4]Pamiętniki, t. 1, 23 marca 1896; 2 sierpnia 1896.
[5] Określenie „żydowska plutokracja” [Jewish plutocracy] pochodzi od Stefana Kieniewicza, Jews of Warsaw, Polish Society and the Partitioning Powers, 1795–1861, [w:] The Jews in Warsaw. A History, eds. Władysław T. Bartoszewski, Antony Polonsky, Blackwell, Oxford 1991, s. 173. W 1897 roku 29 tysięcy warszawskich Żydów, stanowiących 13,7% ludności żydowskiej miasta, deklarowało, że ich językiem ojczystym jest język polski, elity ekonomiczne były wśród nich nieliczne; deklarowany język ojczysty często, choć nie zawsze, był oznaką przynależności kulturowej.
[6] Określenie „chłopiec do bicia” w odniesieniu do Salomona Lewentala pojawiło się w książce Heleny Datner, Ta i tamta Strona. Żydowska inteligencja Warszawy drugiej połowy XIX wieku, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2007, s. 256. Wnikliwą dyskusję na temat pojęcia „przynależności” [belonging] w kontekście relacji jednostki z szerszą społecznością i wobec zachodzących zmian społecznych, zwłaszcza w odniesieniu do miasta i narodu, znaleźć można w: Chad Bryant, Prague: Belonging in the Modern City, Harvard University Press, Cambridge 2021, s. 7–10, s. 260–261. Na temat pojęcia przynależności w odniesieniu do historii Żydów zob. Boundaries, Identity and Belonging in Modern Judaism, eds. Maria Diemling, Larry Ray, Routledge, New York 2016; Dynamic Belonging: Contemporary Jewish Collective Identities, eds. Harvey E. Goldberg et al., Berghahn Books, New York–Oxford 2011, zwłaszcza Harvey E. Goldberg, Introduction, s. 1–27, Stanley Brandes, Religion, Ethnic Identity, and the Sense of Belonging, s. 31–45; Todd Endelman, Jewish Self-Identification and West European Categories of Belonging: From the Enlightenment to World War II, [w:] Religion or Ethnicity? Jewish Identities in Evolution, ed. Zvi Gitelman, Rutgers University Press, New Brunswick 2009, s. 104–130; Haim Fireberg, Antisemitic Perceptions and Jewish Sense of Belonging, [w:] Comprehending Antisemitism Through the Ages: A Historical Perspective, ed. Armin Lange, De Gruyter, Berlin–Boston 2021, s. 393–410.
[7] Joanna Beata Michlic proponuje przekonującą analizę roli „Żyda” w rozwoju polskiego nacjonalizmu w tym okresie w książce Obcy jako Zagrożenie. Obraz Żyda w Polsce od roku 1880 do czasów obecnych, przeł. Anna Switzer, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2015, s. 24–68. Na ten temat pisali również Theodore Weeks, Brian Porter, Agnieszka Jagodzińska, Alina Cała, Grzegorz Krzywiec i Jerzy Jedlicki, których teksty omawiam w rozdziale 7.
[8] Grzegorz Krzywiec podkreśla znaczenie teorii rasowych: „Wpływ i znaczenie rasizmu były daleko większe, niż zdaje się to powszechnie przyjmować. Słusznie zatem przypomina Tomasz Kizwalter, że choć rasizm w swej czystej postaci przez długi czas pozostawał poza obrębem podstawowych nurtów życia umysłowego XIX-wiecznej Europy i Ameryki, to wzorce myślenia rasowego i stereotypy rasowe, jakie zaszczepił nowy kierunek, stały się częścią potocznych wyobrażeń społecznych”, Grzegorz Krzywiec, Szowinizm po polsku. Przypadek Romana Dmowskiego(1886–1905), Instytut Historii PAN, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2009, s. 81, https://rcin.org.pl/dlibra/doccontent?id=64110.
[9]Pamiętniki, t. 2, 10 stycznia 1898.
[10]Pamiętniki, t. 2, 7 maja 1898.
Jednego z ostatnich dni 1895 roku szesnastoletnia Alicja Lewental usiadła na łóżku w swojej panieńskiej sypialni w rodzinnym mieszkaniu w Warszawie. Na czyste strony zeszytu zaczęła przelewać ogrom zagmatwanych emocji. Nie mogła podzielić się nimi z najbliższymi: ani z matką, kobietą z wyższych sfer, która prowadziła w domu szanowany salon, ani z młodszą siostrą Martą, którą postrzegała jako rywalkę – zarówno w przyjaźniach, jak i w miłosnych podbojach. Nad łóżkiem wisiał obraz Jezusa, pod którym Alicja często się modliła. Poprzedni tydzień spędziła na świętowaniu Bożego Narodzenia, na balach i spotkaniach towarzyskich z krewnymi i znajomymi. Wśród nich był też mężczyzna, w którym się zakochała – teraz opłakiwała niespełnione nadzieje na wspólne życie. Już wtedy Alicja poczuła niepewność co do przyszłości. Była rozdarta pomiędzy pesymizmem a nadzieją na miłość. „O nocy pełna mistycyzmu i zabobonów!”, napisała w jednym z pierwszych wpisów do pamiętnika, 1 stycznia 1896. „Co w twych czarnych obsłonach ludzie nie robią, by cię o przyszłość zapytać! A mnie co przyniesiesz? Wesele czy smutek, radość czy zmartwienie? O nowy roku!”[1]
Przez kolejne siedem lat, zaznaczając upływ czasu na stronach pamiętnika, Alicja starała się zrozumieć swoje emocjonalne rozdarcie i odpowiedzieć na pytania dotyczące własnej tożsamości. Jej zapiski są opowieścią o skrajnych emocjach – od nadziei po rozpacz, od euforii po rozczarowanie. Odkąd w 1896 roku skończyła siedemnaście lat i zamieniła dziecięce spódniczki na długie eleganckie suknie, spędzała liczne wieczory na balach i salonach w towarzystwie potencjalnych kandydatów na męża. Chociaż nie raz wydawało się, że absztyfikanci odwzajemniali jej uczucie, to często nie podejmowali dalszych kroków, aby ją zdobyć. Dziewczyna składała to na karb swojego żydowskiego pochodzenia. Podobnie jak jej matka Hortensja, żywiła nadzieję, że konwersja i małżeństwo z katolikiem z arystokratycznej rodziny pozwolą jej zrównać się z polskimi, katolickimi rówieśniczkami. Ostatecznie jednak pogrążyła się w rozpaczy wynikającej z niespełnionych nadziei na romantyczną miłość – nadziei połączonych z tęsknotą i pragnieniem akceptacji ze strony polskiego społeczeństwa.
Alicja prowadziła zapiski w swoim ojczystym języku polskim. Stanowił on kluczowy element tożsamości, którą kultywowała jako wyrafinowana, obyta kobieta obracająca się w elitarnych kręgach Warszawy. Czasami zapisywała poruszające cytaty z książek lub wierszy, które czytała po francusku, niemiecku i angielsku, nigdzie jednak w jej pamiętniku nie pojawia się jidysz. Ponieważ dorastała w domu całkowicie zanurzonym w polskiej kulturze, a jej matka została wychowana w postępowej żydowskiej rodzinie przez rodziców, którzy sami byli zasymilowani z polską kulturą, Alicja najprawdopodobniej w ogóle nie posługiwała się jidysz.
Prowadziła zapiski w skromnych, jasnobrązowych zeszytach. Większość z nich znalazła się później w trzech tomach o czerwonych okładkach. Przynajmniej jeden z nich zamierzała oprawić podczas pobytu w Niemczech. Zarówno ona, jak i jej zalotnicy byli tematem plotek warszawskiego towarzystwa, a w Niemczech, jak zauważyła, introligator nie byłby w stanie zrozumieć zapisanych po polsku osobistych przemyśleń i doświadczeń. Przez pierwsze pięć lat prowadzenia pamiętnika Alicja pisała niemal codziennie, a gdy zdarzyło jej się pominąć więcej niż jeden lub dwa dni, skrupulatnie odnotowywała ten fakt. Za każdym razem, kiedy spełnienie jej nadziei na małżeństwo wydawało się bliskie – tuż przed oczekiwanymi zaręczynami, do których ostatecznie nie doszło; w przeddzień zaręczyn z mężczyzną, którego ostatecznie nie poślubiła, albo przed zaręczynami z tym, który został jej mężem – ubolewała, że zgodnie z konwenansem będzie musiała porzucić pisanie pamiętnika i zamiast tego dzielić się swoimi najskrytszymi myślami z mężem: „Szkoda, mój kochany dzienniku, że za miesięcy kilka, za rok najdalej będę musiała cię spalić, bo pokazać cię nie będę mogła na żaden sposób, a Mamusia mówi, że tajemnic przed mężem mieć nie wolno!”, pisała, gdy konkury zdawały się niechybnie prowadzić do ślubnego ołtarza. „Szkoda, tyle kajetów, całe moje życie panieńskie palić”.
Młode kobiety, które prowadziły pamiętniki w dziewiętnastowiecznej Europie, często wkrótce po ślubie przestawały to robić. Tego samego oczekiwała Hortensja Lewental od najstarszej córki. I rzeczywiście wydawało się, że tuż przed zamążpójściem, w 1901 roku, Alicja zupełnie porzuciła pamiętnik, jednak wbrew utartemu zwyczajowi powróciła do pisania już w następnym roku, kiedy to zaczęła ubolewać nad brakiem rozmów i spełnienia w małżeństwie. W pisaniu szukała ukojenia[2]. Często pisała przy biurku w sypialni, którą dzieliła z młodszą siostrą Martą. Ona również prowadziła pamiętnik, który Alicja czasami czytała bez jej wiedzy. Latem, gdy cała rodzina spędzała wakacje w Zakopanem lub innych letniskach, Alicja pisała w pensjonatach z widokiem na góry lub w pociągu, w drodze do miast i kurortów Europy Środkowej, Zachodniej oraz Imperium Osmańskiego. Na wczasach przedstawiała piękno polskiego krajobrazu, uroki Konstantynopola czy gwarne targowiska Włoch. W Szwajcarii, gdzie wraz z rodziną schroniła się przed plotkami po zerwanych zaręczynach, pisała na balkonie hotelowym z widokiem na góry, na promie do Lucerny i w pociągu przemierzającym Alpy.
Często rozmyślała o tym, kiedy i gdzie pisze. Zastanawiała się, dlaczego czuje się do pisania zmuszona. Nieraz pisała późno w nocy, po powrocie z potańcówki, innym razem o świcie, zanim pozostali domownicy wstali. „Jak dobrze jest pisać tak spokojnie, rano w łóżku, kiedy wszyscy jeszcze śpią. Nikt mi nie przeszkadza, nie przerywa myśli, nie zagląda, więc mogę pisać z największą swobodą!”, zanotowała pewnego ranka podczas pobytu w polskich górach. „Lubię też pisać wieczorem, gdy też wszyscy śpią i nic nie słychać wśród nocy ciemnej, tylko szczekanie psa i zgrzyt mojego pióra”. Czasami wracała do wcześniejszych wpisów, ubolewała nad dobiegającym kresu dzieciństwem, przeżywała na nowo swoje romanse i zagraniczne podróże[3].
Pamiętnik stał się jej powiernikiem i świadkiem dorastania. Była wdzięczna, że może powierzyć mu uczucia, których nie wyjawiłaby nikomu innemu:
Już i ten kajet kończę, dziewiętnasty z rzędu, a to pisanie tak już do mnie przystało, że nie umiałabym już żadnego wrażenia otrzymać i odczuć, gdybym wiedziała, że go nie mam zapisać do dziennika. To dobrze, jednakże mieć taką rzecz, gdzie można wszystko powiedzieć, pomyśleć, zanurzyć, gdzie można o wszystkiem napisać, wszystko powierzyć. Mieć taki świstek papieru, któremu zupełnie zaufać można, będąc pewną, że nigdy nie zdradzi.
Rok później, gdy nadzieje Alicji na małżeństwo zostały zniweczone przez decyzję matki, że musi poślubić katolika, rozczarowana pisała:
Czasem, gdy siedzę sama i myślę, to mi okropnie brak przyjaciółki, ale takiej serdecznej przyjaciółki, za którą bym wszystko dała i która by za mnie też wszystko dała! I tak mi brak, że dziwię się, jak mogłam dotąd bez niej żyć i mieć tylko pamiętnik za powiernika i nigdy niczego więcej nie zapragnąć!
Kiedy pierwszy zeszyt był już całkowicie zapełniony, żegnała się z nim niczym z najserdeczniejszym przyjacielem: „A więc do widzenia kajecie; już koniec!… jeszcze parę słów, a zamknę cię, by już nic w tobie nie zapisać! Do widzenia, mój wierny druhu!”. Pożegnanie zakończyła krótką modlitwą do Jezusa Chrystusa[4].
Wydaje się, że do prowadzenia pamiętnika skłoniły Alicję pierwsze sercowe rozterki. Gdyby jednak miał on znaleźć inne czytelniczki, z pewnością wśród nich byłaby matka dziewczyny. Kiedy Hortensja dowiedziała się o pamiętniku, zapowiedziała, że przeczyta go w przeddzień ślubu córki, gdy ta odda jej go na przechowanie. Jednak już wcześniej – chociaż nie była do końca pewna, czy powinna to robić – Alicja przekazała matce pierwszy zeszyt swoich zapisków. Sądziła, że gest ten może zastąpić próby otwarcia się przed nią w bardziej bezpośredni sposób. „Na Nowy Rok chciałabym zrobić Mamusi podarek z mego pamiętnika!”, pisała w 1896 roku, rok po pierwszym wpisie. „Wiem, że Mamusia byłaby w niebie! Ale nie wiem, czy dać, czy jeszcze go rok przetrzymać? Odczytam go całego sama w przeddzień i potem courage mon Coeur… Tak, na Nowy Rok oddam Mamusi te kajety, na które wylałam całą duszę i całe moje serce!”
Pisała później, że Hortensja zwróciła pamiętnik, rzuciwszy tylko mimochodem, że jest dobrze napisany. Nigdy więcej Alicja nie wspominała o dzieleniu się pamiętnikami z matką. Nawet po ślubie pozostały w jej posiadaniu. Z zapisków w kolejnych latach jasno wynika, że Hortensja nie byłaby w stanie znieść ani rozdarcia córki związanego z tożsamością religijną, ani rozpaczy i pesymizmu, które przenikały jej zapiski. Hortensja zdawała się ich nie rozumieć[5].
W pewnym sensie zapiski Alicji stanowiły przedłużenie nieustannej, osobistej rozmowy, którą prowadziła z Bogiem i która dotyczyła jej zmagań z wiarą. Często zapisywała swoje błagania, tak jakby pamiętnik miał jej wysłuchać w zastępstwie Boga. Czasami jednak sprawiał wrażenie literackiego przedsięwzięcia – był ujściem dla ambicji i zainteresowań Alicji, wykraczających poza wyobrażenia i oczekiwania rodziców oraz całego otoczenia. Kiedyś zwierzyła się pewnemu mężczyźnie ze swojego pisania, co prawda odpierała potem jego prośby o możliwość przeczytania jej zapisków, ale już sam fakt, że wspomniała komuś o istnieniu pamiętnika, był wyrazem jej literackich aspiracji mieszczących się w granicach wyznaczonych przez ówczesne normy społeczne.
Autoportret wykreowany przez Alicję na kartach pamiętnika początkowo przedstawiał ją jako romantyczną, młodą dziewczynę, ale z czasem jako udręczoną, pesymistycznie nastawioną młodą kobietę, która ostatecznie pogodziła się z perspektywą życia pozbawionego upragnionej romantycznej miłości. Kobietę z klasą, którą do łez wzruszała poezja, która u znajomych obu płci ceniła wykształcenie, kulturę osobistą i styl, a jednocześnie krytykowała materializm swojego środowiska. Chociaż Alicja napawała się eleganckimi kreacjami spod igły warszawskiej krawcowej i ubraniami przywożonymi przez ojca z zagranicy, którymi zachwycała na towarzyskich spotkaniach, to jednocześnie ubolewała nad presją na bogactwo i status społeczny, przenikającą jej życie towarzyskie i aspiracje małżeńskie. Życie duchowe było dla niej pocieszeniem, ale i źródłem udręki. Rozczarowania dotyczące spraw sercowych i zamążpójścia z czasem okazały się nierozerwalnie związane z jej rosnącym wyobcowaniem i ambiwalentną chęcią porzucenia tego, co uważała za brzemię żydowskiego pochodzenia.
Zachowane wraz z pamiętnikiem zdjęcia Alicji przedstawiają kobietę o ciemnych, falowanych włosach i migdałowych oczach. Inne fotografie, wykonane w zakładzie fotograficznym przy Placu Zielonym [obecnie Plac Dąbrowskiego], nieopodal Ogrodu Saskiego w centrum Warszawy, pokazują małą dziewczynkę pozującą na pluszowym fotelu – najpierw samą, tylko z lalką w ręce, a później z niemowlęciem, Martą. Dla zamożnych Warszawiaków sesja zdjęciowa u Konrada Brandela była rytuałem dzieciństwa. Prace fotografa ukazywały się na łamach ilustrowanego magazynu „Kłosy”, klejnotu w koronie wydawnictwa Salomona Lewentala, ojca Alicji.
Także kadry uchwycone dekadę później w atelier przy ulicy Miodowej, tradycyjnej „ulicy księgarzy”, przedstawiają obie siostry. Alicja ma jedenaście lat. Razem z Martą stoją blisko siebie, ich głowy stykają się. Ubrane są w białe sukienki z wysokimi kołnierzykami, mają długie, rozpuszczone włosy. Kilka lat później pozują już jako młode kobiety, Alicja prowadzi już pamiętnik. Mają starannie upięte włosy, fryzurę Alicji zdobi kokarda. Później, sfotografowana jako młoda mężatka nosząca już nazwisko Mińska, pozuje w kapeluszu z szerokim rondem i długim futrze. Mąż obserwuje ją z oddali. Alicja ma opuszczoną głowę, patrzy w dół. Na tej fotografii nie ma już śladu po pełnym nadziei i oczekiwania spojrzeniu z wcześniejszych zdjęć.
Pod wieloma względami zapiski Alicji Lewental wpisywały się w konwencje ukształtowane w dziewiętnastym wieku, a nawet wcześniej, kiedy w całej Europie prywatne pamiętniki stawały się coraz popularniejsze, zwłaszcza wśród dziewcząt i młodych kobiet. Prowadzenie dziennika było zarazem osobistą sprawą, przedstawiającą prywatne życie autorki, jak i praktyką kulturową: wpisy opatrywano datą, pamiętnik adresowano niczym list do przyjaciółki lub przyjaciela, niekiedy też zwracano się do niego bezpośrednio („drogi pamiętniku”). Jak zauważył historyk Peter Gay, dziewiętnasty wiek był „złotym wiekiem pamiętnikarstwa”. Jednak jeszcze do niedawna do współczesnych czytelników częściej trafiały pamiętniki mężczyzn, wyjątkami były tylko te pisane przez wybitne pisarki i artystki, takie jak Anaïs Nin czy Virginia Woolf. Dzienniki kobiet często trafiały do archiwów pod nazwiskiem męża lub, jak w przypadku Alicji, pod nazwiskiem ojca, przez co umykały uwadze historyków. Tymczasem to właśnie młode kobiety w dużej mierze przyczyniły się do popularyzacji pamiętnikarstwa w dziewiętnastym wieku[6].
Historia pamiętnika jako zapisu życia prywatnego jest jednak znacznie starsza. Dokumentowanie codzienności ma korzenie w czasach starożytnych, kiedy to prowadzono księgi rachunkowe i zapisywano prozaiczne szczegóły z życia codziennego. Tamte notatki nie zawierały jednak osobistych refleksji i często były sporządzane przez sekretarzy. Jednak w Japonii młode kobiety przez stulecia notowały swoje przemyślenia dotyczące codzienności w ramach gatunku literackiego o nazwie zuihitsu. Najsłynniejsze z nich, ukończone w 1002 roku Zapiski spod wezgłowia wyszły spod ręki damy cesarskiego dworu Sei Shonagon.
W siedemnastym i osiemnastym wieku, dzięki większej dostępności papieru i ujednoliceniu kalendarza, osobiste zapiski zyskały cechę, którą Peter Gay uznał za charakterystyczną dla pamiętnika: prowadzenie notatek opatrzonych datą i dotyczących codziennych wydarzeń. Pozwalało to czytelnikom śledzić zwyczajne, codzienne wydarzenia, które wpływały na stan emocjonalny autorki czy autora, kształtowanie ich tożsamości oraz podejmowanie decyzji wpływających na ich losy. Dziennik Samuela Pepysa, zarządcy brytyjskiej marynarki i polityka, pisany od 1660 roku, stał się swoistym prototypem osobistego pamiętnika. Jednak pamiętnikarstwo nadal pozostawało domeną osób wysoko postawionych, a zapiski częściej dotyczyły wydarzeń historycznych, sytuacji finansowej czy pogody niż uczuć i przemyśleń[7].
Dopiero w połowie dziewiętnastego wieku pamiętniki zaczęły być szerzej publikowane i zyskiwać większe grono odbiorców. Manuskrypty Pepysa krążyły nieoficjalnie w wąskim gronie, opublikowano je dopiero w 1825 roku, gdy pamiętnikarstwo stało się powszechniejsze. Już wtedy było postrzegane jako „kobiece” zajęcie, szczególnie popularne wśród kobiet z wyższych sfer. Zapiski coraz częściej skupiały się na sferze prywatnej. Często były to „duchowe dzienniki” poświęcone bilansowi dobrych i złych uczynków czy poszukiwaniom związanym z wiarą; inne opisywały romantyczne pragnienia, tworząc między okładkami „sekretną przestrzeń” – ta tendencja jest widoczna także w pamiętniku Alicji. Wiele osób, podobnie jak ona, łączyło w swoich zapiskach wątki z prywatnego życia i świata wewnętrznego[8].
Reszta tekstu dostępna w regularnej sprzedaży.
[1]Pamiętniki, t. 1, 1 stycznia 1896.
[2]Pamiętniki, t. 2, 4 lipca 1898. Valerie Raoul pisała: „Dziewczęta zachęcano do prowadzenia pamiętnika jedynie w okresie, w którym z roli dziecka przechodziły do roli żony. Natomiast pisanie o sobie samej po wyjściu za mąż uważane było za przejaw niczym nieuzasadnionego pobłażania samej sobie… Skrytość uważana była za podejrzaną, ponieważ żona nie powinna mieć żadnych tajemnic przed swoim mężem”, zob. Valerie Raoul, Women and Diaries: Gender and Genre, „Mosaic” 22, no. 3/1987, s. 57–65.
[3]Pamiętniki, t. 2, 27 sierpnia 1898.
[4]Pamiętniki, t. 2, 9 czerwca 1898; t. 3, 14 października 1899; t. 1, 1 grudnia 1896.
[5]Pamiętniki, t. 1, 21 grudnia 1896.
[6] Jeremy D. Popkin, Philippe Lejeune, Explorer of the Diary, [w:] Philippe Lejeune, On Diary, eds. Jeremy D. Popkin, Julie Rak, University of Hawai’i Press, Honolulu 2009, s. 7; Cinthia Gannett, Gender and the Journal: Diaries and Academic Discourse, State University of New York, Albany 1992, s. 121; Peter Gay, Education of the Senses: The Bourgeois Experience, Victoria to Freud, Norton, New York 1999, s. 446; Kathryn Carter, The Cultural Work of Diaries in Mid-Century Victorian Britain, „Victorian Review” 23, no. 2/1997, s. 252; Jane H. Hunter, Inscribing the Self in the Heart of the Family: Diaries and Girlhood in Late-Victorian America, „American Quarterly” 44, no. 1/1992, s. 53.
[7] Joanne E. Cooper, Shaping Meaning: Women’s Diaries, Journals and Letters – The Old and the New, „Women’s Studies International Forum” 10, no. 1/1987, s. 95–99; C. Gannett, Gender…, wyd. cyt., s. 113.
[8] Julie Rak pisała, że „osoby prowadzące pamiętniki tworzą ukryte przestrzenie wewnątrz szerszego społeczeństwa”, zob. Julie Rak, Dialogue with the Future: Philippe Lejeune’s Method and Theory of Diary, [w:] P. Lejeune, On Diary, wyd. cyt., s. 18. Natomiast badaczka literatury Rebecca Hogan pisała: „Ugruntowanie się «prywatności» jako jednej z gatunkowych cech dziennika zbiegło się w czasie z postępującym w ramach rozwoju cywilizacji przemysłowej procesem ograniczania kobiet i ich pracy do przestrzeni domowej. W XIX wieku aspekty kultury «utożsamiane ze sferą prywatną stały się domeną kobiet. Wizerunek życia wewnętrznego – osobistych refleksji i emocji – coraz mocniej splatał się z wizerunkiem sfery prywatnej – utożsamianej ze sferą kobiecą – a kobiety wciąż postrzegały dziennik jako jedyną przestrzeń, miejsce, gdzie nie tylko było im wolno, ale które wręcz zachęcało je do tego, by w pełni skupiły się na sobie»”. Rebecca Hogan, Engendered Autobiographies: The Diary as a Feminine Form, [w:] Autobiography and Questions of Gender, ed. Shirley Neuman, Routledge, New York 2016, s. 99. Hogan cytuje Margo Culley, A Day at a Time: The Diary Literature of American Women from 1764 to the Present, The Feminist Press at CUNY, New York 1985, s. 3. W odniesieniu do kwestii płci i historii pamiętników zob. też Inscribing the Daily: Critical Essays on Women’s Diaries,eds.Suzanne L. Bunkers, Cynthia Anne Huff, University of Massachusetts Press, Amherst 1996; The Private Self: Theory and Practice of Women’s Autobiographical Writings, ed. Shari Benstock, University of North Carolina Press, Chapel Hill–London 1988; Margo Culley, „I Look at Me”: Self as Subject in the Diaries of American Women, „Women’s Studies Quarterly” 17, no. 3–4/1989 s. 15–22; C. Gannett, Gender…, wyd. cyt.; J. H. Hunter, Inscribing…, wyd. cyt., s. 51–81.
Tytuł oryginału: The Nighttime Butterfly: A Catholic Woman and Her Jewish Family in Warsaw at the Turn of the Twentieth Century
Copyright © by Karen Auerbach, 2025
Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Osnova, 2026
Copyright © for the Polish translation by Joanna Figiel, 2026
Książka ani żadna jej część nie może być publikowana ani powielana w formie elektronicznej oraz mechanicznej bez zgody Wydawnictwa Osnova
Projekt okładki: Stefania Kolanowska
Zdjęcie na okładce: MD 170/Fot. Alicja Lewentalówna, Zakład fotograficzny Carl Pietzner, Wiedeń, między 1898 a 1899, Muzeum Warszawy
Projekt typograficzny, redakcja techniczna i skład: Robert Oleś / d2d.pl
Opieka redakcyjna: Maria Fredro-Smoleńska
Redakcja: Sylwia Niemczyk
Korekta: Joanna Morawska, Ewa Saska, d2d.pl
ISBN 978-83-66275-51-5
Konwersja i produkcja e-booka: d2d.pl
Wydanie I, Warszawa 2026
Wydawnictwo Osnova sp. z o.o.
ul. Krakowskie Przedmieście 13, 00–071 Warszawa
osnovapublishing.pl
