Niesamowite przygody Bereniki Szprot. Część I: Zagubiona przesyłka - Agnieszka Stelmaszyk - ebook + książka

Niesamowite przygody Bereniki Szprot. Część I: Zagubiona przesyłka ebook

Agnieszka Stelmaszyk

5,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

AUTORKA BESTSELLEROWYCH SERII DLA DZIECI „MAZURSCY W PODRÓŻY” I „KRONIKI ARCHEO” POWRACA Z NOWĄ SERIĄ!

Berenika Szprot widzi więcej– dostrzega znaki i tajemnice, które łatwo umykają innym.

Gdy pewnego dnia otrzymuje zaproszenie do Eskadry Podniebnych Podróżników, trafia na Wyspy Szmaragdowe – ostatni azyl elfów, jednorożców i różnych niezwykłych stworzeń.

To właśnie tam działa tajemnicza lecznica, w której ratuje się magiczne istoty.

Szybko okazuje się, że coś jest nie tak…

Znajdująca się pod opieką lecznicy para rzadkich elfów złotookich znika wraz z kurierem, co rodzi pytanie, czy był to wypadek, czy ktoś maczał w tym palce?

Berenika, wraz z szefową Eskadry, Amelią Zefir, rusza tropem zagadki. Szybko okazuje się, że niebezpieczni ludzie depczą jej po piętach i za wszelką cenę próbują powstrzymać ją przed odkryciem prawdy.

Komu można zaufać?

Kto stoi za zniknięciem elfów?

Czy Berenika zdąży odkryć prawdę, zanim sama wpadnie w poważne kłopoty?

Będzie musiała działać szybko, zaufać swojej intuicji i… komuś, kogo wcale nie planowała spotkać.

A to nie wszystko! W notatniku Bereniki znajdziesz fascynujące ciekawostki przyrodnicze, które pozwolą ujrzeć świat pełen zagadek i niezwykłych zjawisk.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 181

Oceny
5,0 (1 ocena)
1
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Otoczyła Eskadrę Podniebnych Podróżników opieką redakcyjnąi napisała jej hymn: DOROTA WIERZBICKA

Opowieść o przygodach Bereniki zredagowała: JUSTYNA TECHMAŃSKA-SZEWCZUK

Korekty podjęły się: ALEKSANDRA SZULEJEWSKA, MARIA WOLAŃCZYK, KRYSTYNA ZALESKA

Projekt graficzny przygotował: PAWEŁ PANCZAKIEWICZ

Eskadra dziękuje za konsultację treści przyrodniczych: KAMILI RECZYŃSKIEJ

Redaktor techniczny: ROBERT GĘBUŚ

© Copyright by Agnieszka Stelmaszyk Ilustracje © by Ola Woldańska-Płocińska Projekt okładki © Ola Woldańska-Płocińska © Copyright for this edition by Wydawnictwo Literackie, 2026

Wydanie pierwsze

ISBN 978-83-08-09354-2

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl e-mail: [email protected] tel. (+48 12) 619 27 70

Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.

Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).

Wydawca zakazuje eksploatacji tekstów i danych (TDM), szkolenia technologii lub systemów sztucznej inteligencji w odniesieniu do wszelkich materiałów znajdujących się w niniejszej publikacji, w całości i w częściach, niezależnie od formy jej udostępnienia (art. 26 [3] ust. 1 i 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych [tj. Dz.U. z 2025 r. poz. 24 z późn. zm.]).

W ROLACH GŁÓWNYCH WYSTĘPUJĄ:

Berenika Szprot – odważna i rezolutna dziewczynka z burzą kasztanowych loków na głowie, miłośniczka zagadek przyrodniczych i szybowców. Piegi na nosie, brązowe oczy i aparat fotograficzny w dłoni to jej znaki rozpoznawcze. Każdego dnia spotyka ją coś niezwykłego, często dostrzega to, czego inni nie widzą, przez co przyciąga kłopoty jak magnes. Ciekawa świata i niezwykle empatyczna. Czasem mówi sama do siebie, ale przyjaciele nie zwracają na to uwagi. Lubi się śmiać i stara się nie tracić dobrego humoru.

Pewnego dnia dostaje zaproszenie Podniebnych Podróżników i wyrusza w podróż, która całkowicie zmieni jej życie. Swoje przygody opisuje w notatniku, do którego możecie zajrzeć.

Amelia Zefir – dowodzi Eskadrą Podniebnych Podróżników. Nieco szorstka, ale nigdy nie zostawia swoich kurierów w potrzebie. Niestraszna jej żadna ryzykowna misja. Każda, nawet najbardziej niezwykła przesyłka trafia dzięki niej do swojego właściciela.

Ben – jego domem jest prastara puszcza na Wyspach Szmaragdowych. Przyjaciel Bereniki. Jest świetnym tropicielem i zawsze można na niego liczyć. Potrafi pocieszyć i rozbawić, znajdzie wyjście z każdej niebezpiecznej sytuacji. Trochę nieśmiały, ale niezwykle dzielny, zaradny i odważny. Boi się latać, ale marzy, by dołączyć do Eskadry.

Sara – tajemnicza osóbka o przenikliwych czarnych oczach, którą Ben i Berenika spotykają na moczarach. Para się różnymi zajęciami, zna magiczne sztuczki, ale nie lubi się przyjaźnić (przynajmniej na razie). Sprytna i energiczna, nieco buntownicza, lubi stawiać na swoim i miewa odlotowe pomysły.

Flora – czuła i opiekuńcza strażniczka leśnego azylu dla magicznych stworzeń na Wyspach Szmaragdowych. Kobieta o wielkim sercu i ujmującym uśmiechu. Piecze pyszne bułeczki i jest to jej patent na poprawę humoru.

– Zdumiewające! – wykrzyknęła Berenika.

Ptak, którego właśnie obserwowała, trochę przypominał jej żurawia, trochę czaplę, ale najbardziej...

– Nie, to przecież niemożliwe! – wymamrotała dziewczynka po chwili, potrząsając głową. Przez moment pomyślała nawet, że wyglądał zupełnie jak... feniks, którego zobaczyła w książce z baśniami.

Ale czy ktoś widział nad miejską łąką feniksa? Oczywiście, że nie! Wiadomo przecież, że takie stworzenia w ogóle nie istnieją. A każdy rozsądny człowiek na wieść o feniksie latającym nad miastem postukałby się w czoło. Każdy – ale nie Berenika Szprot, zwana przez przyjaciół Szprotką. Nie to, że brakowało jej piątej klepki, nie myślcie sobie. Ona po prostu naprawdę zobaczyła coś, czego nie potrafiła wytłumaczyć.

– Hm... Czy to naprawdę mógł być feniks? – zastanawiała się na głos. – Ach... – westchnęła rozmarzona. – Jak cudnie byłoby go zobaczyć!

Jeszcze raz przyłożyła lornetkę do oczu w nadziei, że znów ujrzy coś niezwykłego i... Tak! W oddali wypatrzyła niewyraźny zarys sylwetki krążącego nad łąką ptaka, gdy nagle niebo się mocno zachmurzyło i po chwili straciła go z oczu. Szprotka zdążyła jednak zauważyć, że malowniczy ptak zgubił pióro. Szybko pobiegła w miejsce, gdzie mogło upaść, rozchyliła kępę trawy i stanęła jak wryta.

Pióro, które leżało u jej stóp, było tak osobliwe, że aż zaparło jej dech w piersiach.

– O psiakostka! – wykrzyknęła, gdy już odzyskała mowę.

Podniosła rubinowe piórko i bacznie mu się przyjrzała. Czyżby ptak, który je zgubił, pochodził z jakiegoś egzotycznego kraju? Szprotka próbowała znaleźć racjonalne wytłumaczenie tej zagadki.

– Może uciekł z zoo? – dociekała. – Tak, to chyba właściwy trop! – uznała po namyśle. – Lecz jeśli uciekł z ogrodu zoologicznego, to nie poradzi sobie w mieście. – Westchnęła zmartwiona i zaraz zaczęła się zastanawiać, jak mogłaby mu pomóc.

By się tego dowiedzieć, wróciła do domu i rozłożyła na biurku swoje książki i atlasy.

– A może odkryłam nieznany dotąd gatunek? – wyszeptała z nadzieją.

Szprotka często mówiła i mamrotała do siebie, szczególnie gdy dostrzegła coś intrygującego albo olśniła ją jakaś nagła myśl. Rodzice i przyjaciele przestali już na to zwracać uwagę, wiedzieli, jak bardzo oddana jest swoim pasjom.

Najbardziej fascynowała Berenikę przyroda. Komuś postronnemu mogło się to wydawać śmiertelnie nudne, lecz dla Szprotki wcale takie nie było. Każdego dnia spotykało ją coś niezwykłego i dostrzegała rzeczy, na które inni nie zwracali uwagi.

Nic więc dziwnego, że to właśnie Berenika wypatrzyła na niebie niezwykłego ptaka i znalazła jego pióro, z którym teraz nie wiedziała, co począć.

Nazajutrz wcześnie rano wybrała się na łąkę w nadziei, że tajemnicze stworzenie znowu się pojawi. I choć spacerowała długo, nigdzie go nie zauważyła.

– Szkoda... – westchnęła lekko rozczarowana.

By nie tracić czasu i ładnej pogody, zajęła się badaniem motyli. Tego dnia pojawiło się mnóstwo wyjątkowo pięknych modraszków. O tak wczesnej porze owady jeszcze nie rozbudziły się do końca, więc łatwiej było im zrobić zdjęcia.

Berenika kucnęła w trawie i powoli zbliżyła się do motyla, uważając, by na owada nie padał jej cień. Gdy zrobiła zdjęcie, wyjrzała na moment sponad bujnej, wysokiej trawy i wtedy zauważyła coś dziwnego.

Na ścieżce prowadzącej na łąkę pojawił się niski, krępy mężczyzna. Od razu wydał jej się podejrzany, choć nie potrafiła wytłumaczyć dlaczego. Odruchowo pochyliła się niżej, by nie mógł jej zauważyć. Ze swojego miejsca miała doskonały punkt obserwacyjny. Mężczyzna szedł szybkim krokiem i co jakiś czas oglądał się za siebie, jakby sprawdzał, czy nikt go nie śledzi. Jego zachowanie wydawało się Berenice coraz bardziej podejrzane. Pochyliła się jeszcze niżej i obserwowała przybysza spomiędzy falujących na wietrze traw.

Szedł ścieżką prowadzącą na drugi kraniec łąki. Stamtąd można było dojść do ruchliwej ulicy i Szprotka się domyśliła, że zamiast iść chodnikiem, wybrał drogę na skróty. On jednak zatrzymał się przed zagajnikiem młodych robinii. Drzewa przysłaniały wyłom w betonowym murze, a za nim znajdowały się ruiny jakiegoś starego budynku. Berenika nigdy się tam nie zapuszczała, ponieważ mama ostrzegała ją, że za murem można się natknąć na głębokie doły, wystające z ziemi ostre cegły i pokrzywione metalowe pręty. Lecz mimo tych zagrożeń, tajemniczy mężczyzna wszedł między kłujące zarośla, a potem... Zniknął.

Berenika domyśliła się więc, że musiał przejść przez otwór w murze. Ale po co?

Szprotka nie znała odpowiedzi na to pytanie. Postanowiła wykorzystać okazję i czmychnąć niepostrzeżenie z łąki, ale nim podjęła decyzję, mężczyzna pojawił się znowu, a Berenika odruchowo przywarła do ziemi.

Gdy uniosła głowę, zauważyła, że nieznajomy trzyma w dłoniach jakąś paczuszkę. Przyłożyła lornetkę do oczu i obserwowała, jak z tajemniczym pakunkiem w dłoniach wraca tą samą ścieżką, którą przyszedł, i nadal nerwowo rozgląda się na boki.

– Może to przestępca? – Szprotka zadrżała na samą tę myśl.

Wstrzymała oddech i odczekała kilka minut, aż ten dziwny człowiek sobie pójdzie, a potem z bijącym sercem, gdy nie mógł jej już zobaczyć, pobiegła do domu, by zapisać wszystko w swoim notatniku.

.

Dziś zajmowałam się badaniem motyli. Zaobserwowałam kilka pięknych modraszków o cudnych lazurowych skrzydłach. A potem stało się coś niezwykłego. Zauważyłam nad łąką przedziwnego ptaka. Miał długi ogon i rubinowe pióra. Wyglądał zupełnie jak feniks – ptak z baśni, którą niedawno czytałam. Ale to przecież niemożliwe, więc obawiam się, że to musiał być jakiś egzotyczny ptak, który uciekł z zoo. Martwię się, że nie poradzi sobie na wolności. Może jutro pojawi się znowu i uda mi się rozpoznać ten gatunek. Wtedy będę mogła mu jakoś pomóc.

Na razie mam tylko pióro, które zgubił, przelatując nad łąką.

Ale to nie wszystko! Zauważyłam również tajemniczego mężczyznę, który pojawił się na łące. Myślałam, że wybrał drogę na skróty, ale on zagłębił się w robiniowy zagajnik (piękne są te drzewa!), zniknął tam, a po dłuższej chwili wyszedł z paczuszką w dłoni i pośpiesznie się oddalił.

Kim był? Skąd wziął tę paczkę? I co w niej było? Czy to jakiś gangster? Nie mam pojęcia. Na wszelki wypadek wolałam nie rzucać się mu w oczy.

ZADANIE NA JUTRO:

Odnaleźć tajemniczego ptaka.

Modraszek ikar (Polyommatus icarus) to gatunek motyla dziennego z rodziny modraszkowatych. Można go spotkać w całej Polsce. Łatwo odróżnić samca od samicy, ponieważ wierzch skrzydeł samca jest błękitny z czarną, cienką obwódką, a u samic są one brunatne z pomarańczowymi plamkami przy zewnętrznym brzegu skrzydeł.

Najczęściej zasiedla skraje pól, łąki, ugory i polany oraz tereny ruderalne.

Gąsienice żerują na roślinach należących do rodziny bobowatych, najczęściej na różnych gatunkach komonicy, lucerny oraz na koniczynie białej.

W naszym kraju gatunek ten tworzy dwa pokolenia od maja do sierpnia. Zimują młode gąsienice.

Robinia akacjowa (Robinia pseudoacacia) to gatunek drzewa o szarobrunatnej korze z głębokimi, podłużnymi spękaniami, należący do rodziny bobowatych. Pochodzi ze wschodniej części Ameryki Północnej, ale upowszechniła się niemal na wszystkich kontynentach. Do Europy została sprowadzona w XVII wieku i jako drzewo ozdobne sadzono ją w parkach, ogrodach, a później także w lasach, ze względu na jej wartości użytkowe.

Mimo wielu zalet należy pamiętać, że robinia akacjowa jest gatunkiem obcym, który dodatkowo jest bardzo inwazyjny. Łatwo się rozprzestrzenia, jest trudna w zwalczaniu, zmienia warunki glebowe, co ostatecznie prowadzi do wypierania rodzimych gatunków roślin, które nie mają szansy konkurować z takim przybyszem. Nie powinna być zatem sadzona w pobliżu terenów chronionych, a także lasów i wydm, ponieważ jej obecność zagraża różnorodności biologicznej.

Robinia akacjowa osiąga około 25 metrów wysokości. Kwitnie w maju i czerwcu. Jej kwiaty są białe, zebrane w zwisające grona, intensywnie pachnące i jadalne. Owoce to czerwonobrązowe strąki, które długo utrzymują się na drzewie, często aż do wiosny. Jest rośliną miododajną.

Drewno robinii akacjowej jest twarde i odporne na działanie wilgoci, dlatego ceni się je jako materiał budulcowy, nadaje się również na opał.

Drzewo to często błędnie nazywane jest akacją, podczas gdy akacje występują w strefie tropikalnej oraz subtropikalnej i zupełnie nie przypominają robinii.

Jeżeli ktoś pomyślał, że pojawienie się tajemniczego nieznajomego mogło zniechęcić Berenikę do dalszej eksploracji łąki, to grubo się pomylił. Koniecznie chciała ponownie ujrzeć egzotycznego ptaka, który zgubił rubinowe pióro.

Następnego ranka przyszła więc w to samo miejsce i przez lornetkę z uwagą lustrowała niebo. Ale ptak więcej się nie pojawił. Zaczaiła się zatem w pobliżu kępy wysokich chwastów i traw. Przykucnęła i odczekała długą chwilę. Jej cierpliwość została nagrodzona, bo gdy tylko słońce zaczęło mocniej przygrzewać, na ulubioną przekąskę przyleciało stadko rozszczebiotanych i kolorowych szczygłów. Berenika z fascynacją obserwowała, jak zwinnie posilają się nasionkami ostów. Szczęśliwa, na moment zapomniała o podejrzanym mężczyźnie i ptaku o rubinowych skrzydłach. Zdumiała się więc, gdy usłyszała warkot silnika. Osłoniła dłonią oczy i utkwiła wzrok w odległym punkcie na niebie.

Do łąki przylegał teren aeroklubu i gdy pogoda dopisywała, dziewczynka mogła obserwować nie tylko ptaki, ale również niewielkie awionetki i szybowce. Lecz dźwięk samolotu, który wyłonił się zza obłoków, był nieco inny niż zwykle. Szprotka rozdziawiła buzię ze zdziwienia, gdy ujrzała piękny, czerwony dwupłatowiec. Dość nisko przeleciał, po czym gładko wylądował na pasie startowym.

– Cudowny! – szepnęła z zachwytem, obserwując go przez lornetkę. Podbiegła do dziury w drucianym płocie odgradzającym łąkę od lotniska, żeby przyjrzeć się maszynie. – Może szykują się jakieś pokazy? – zastanawiała się na głos.

Tymczasem z kabiny samolotu wyszła kobieta w brązowej skórzanej kurtce i w staroświeckiej czapce pilotce na głowie. Nim Berenika zdążyła dostrzec jej twarz, zniknęła w pobliskim hangarze. Długo z niego nie wychodziła, więc Szprotka znudziła się czekaniem. Przysiadła na dużym kamieniu i wyciągnęła z plecaka rubinowe pióro, które przechowywała w tekturowej teczce. Zalśniło w słońcu i wyglądało jeszcze piękniej niż wcześniej. Berenika chciała to spostrzeżenie zapisać w notesie, gdy kątem oka zobaczyła, że kobieta, która przyleciała dwupłatowcem, właśnie wyszła z hangaru. Szprotka nie mogła stracić takiej okazji, musiała zapytać ją o ten niezwykły zabytkowy samolot. Przelazła przez dziurę w ogrodzeniu i rzuciła się biegiem, wołając:

– Proszę pani! Proszę pani!

Kobieta usłyszała jej głos i zatrzymała się, mierząc dziewczynkę zdumionym spojrzeniem.

– Czy to pani przyleciała dwupłatowcem? – upewniała się Berenika.

Kobieta zmarszczyła brwi i popatrzyła na nią uważnie.

– Skąd masz to pióro, dziecko? – spytała szorstko, kierując wzrok na kurczowo zaciśniętą dłoń Szprotki.

– Rozpoznaje je pani? – spytała z nadzieją Berenika, gdyż dostrzegła błysk w oczach nieznajomej.

Kobieta nie odpowiedziała, lecz zapytała mocno poruszona:

– Gdzie je znalazłaś?

– Tam, w trawie. – Szprotka wskazała palcem łąkę. – Może je pani obejrzeć. – Podała je pilotce.

– Ach! – westchnęła kobieta, obracając pióro w dłoniach. – Robisz zdjęcia? – spytała naraz, patrząc na aparat, który Szprotka miała przewieszony przez ramię.

– Tak, ale nie udało mi się sfotografować ptaka, który zgubił to pióro, jeśli o to pani pyta. Był zbyt wysoko, mam za słaby obiektyw, a poza tym za późno go zauważyłam – tłumaczyła nieco chaotycznie Berenika.

– Nie szkodzi, to pióro mi wystarczy... – odparła pilotka.

– Wie pani, co to był za ptak?

Kobieta oddała Berenice pióro i bez wahania odpowiedziała:

– Feniks!

Szprotka z niedowierzaniem popatrzyła na pilotkę.

– Żartuje pani ze mnie? – spytała z wyrzutem.

– Ależ skąd!

– Miałam nadzieję, że to feniks, ale przecież wiem, że tak naprawdę nie istnieją. Znam się na ptakach – pochwaliła się Berenika, co było zresztą zgodne z prawdą, bo większość jej rówieśników ledwo odróżniała mazurka od wróbla.

– Zapewniam cię, że istnieją! – odparła kobieta z dziwnym wyrazem twarzy.

– Akurat! Nabiera mnie pani – prychnęła Szprotka. Doprawdy nie wiedziała, co o tym wszystkim sądzić.

Kobieta zmierzyła dziewczynkę przenikliwym spojrzeniem, zajrzała głęboko w jej brązowe oczy, popatrzyła na buzię z kilkoma piegami na nosie, a potem przeniosła wzrok na burzę kasztanowych, niesfornie wijących się loków i mruknęła do siebie:

– Taaak... Idealna kandydatka, taak... – Kiwała głową w zadumie. – A więc fotografujesz przyrodę? – zapytała znienacka.

– Uhm. – Szprotka potwierdziła.

– A filmy? Potrafisz kręcić także filmy?

– Lepiej wychodzą mi zdjęcia. – Berenika westchnęła. – Ale chciałabym kiedyś kręcić takie filmy jak sir David Attenborough.

– To świetnie się składa! – ucieszyła się pilotka. – Bo akurat poszukuję pomocnika. Skoro znasz się na ptakach, jesteś idealną kandydatką. Potrzebuję operatora filmowego.

– Serio? – zdumiała się Szprotka.

Sądziła, że kobieta szuka kogoś, kto będzie filmował jej powietrzne akrobacje, ale nie zdążyła o to dopytać, bo pilotka zagadnęła:

– Pozostaje jeszcze jedna kwestia: nie boisz się latać?

– Ani trochę! Gdy tylko skończę szesnaście lat, zapiszę się do aeroklubu! – oznajmiła zdecydowanie, bo latanie było jej drugą pasją.

Kobieta klasnęła w dłonie.

– Doprawdy, dziś jest mój szczęśliwy dzień! – Uśmiechnęła się zadowolona, po czym dodała jeszcze: – I twój też, jak mniemam. Ze mną możesz latać już od dziś!

– Naprawdę? – Szprotka wybałuszyła oczy.

– Sprawa załatwiona!

– Tak po prostu? – Dziewczynka nie była przekonana. – Nie potrzebuję jakiegoś zezwolenia, dokumentu? – dociekała.

– Jeśli się spiszesz, przyjmę cię do mojej eskadry – oznajmiła pilotka.

– Eskadry? – powtórzyła Szprotka w zdumieniu. Jej wzrok powędrował na rękaw kurtki kobiety i dopiero teraz dostrzegła na nim okrągłą naszywkę z dwiema literami: PP. – Czy to jest jakaś eskadra grupy rekonstrukcyjnej? – zgadywała Berenika.

– To Eskadra Podniebnych Podróżników – odparła pilotka. – Wybacz, nie mogę w tej chwili dłużej rozmawiać. Mam pilną sprawę do załatwienia. Lecisz ze mną?

– Eee... – zawahała się Szprotka. – A ile to zajmie? Obiecałam mamie, że wrócę na obiad.

– Z pewnością wrócisz na czas! – uspokoiła ją pilotka.

– W takim razie lecę! – postanowiła Berenika, nie zastanawiając się zbyt długo.

Pomyślała, że drugi raz taka okazja może się prędko nie powtórzyć.

– Wspaniale! – ucieszyła się pilotka. – Jestem Amelia Zefir. A ty?

– Berenika Szprot, ale mówią na mnie Szprotka – przedstawiła się dziewczynka.

– Wspaniale. Pamiętaj, że ja jestem kapitanem i ja dowodzę – zastrzegła Amelia. – A zatem chodźmy, czas nagli.

Kobieta poprowadziła Berenikę do hangaru, przed którym stał jej samolot. Tam podeszła do wielkiej skrzyni ustawionej pod tylną ścianą i przez dłuższą chwilę czegoś w niej szukała, aż wreszcie wyciągnęła brązową kurtkę i czapkę z goglami.

– Proszę, powinny być w twoim rozmiarze. – Podała je Szprotce.

I czapka, i kurtka pasowały idealnie, jakby były skrojone właśnie na Berenikę.

Amelia znowu nachyliła się nad skrzynią i wyciągnęła z niej staroświecką kamerę. Berenika widziała kiedyś taką w muzeum, ale mimo to zapytała, żeby zyskać pewność:

– Co to jest?

– Kamera – rozwiała jej wątpliwości Amelia. – Będziesz nią kręciła film.

– Ale nie potrafię jej obsłużyć – zmartwiła się Berenika.

– Przeczytaj instrukcję! – Pilotka wręczyła jej dość gruby brulion, skórzany plecak i nieprzemakalny worek. – To na taśmy filmowe – wyjaśniła. – Musisz na nie bardzo uważać. Nie mogą się zamoczyć. Owiń je szczelnie pokrowcem i noś w plecaku, zwłaszcza jeśli pogoda nie dopisze.

– A nie mogę nagrywać aparatem albo chociaż telefonem? – spytała niepewnie Szprotka.

– Pff! – prychnęła Amelia. – Nic nie zarejestrują.

– Myli się pani. Mój aparat nagrywa filmy wysokiej jakości – przekonywała Berenika.

– Wierz mi, kotku, twoje urządzenia na nic się zdadzą tam, dokąd lecimy – odparła z przekonaniem Amelia. – Nie będzie ich nawet gdzie naładować.

– A dokąd lecimy? – Berenika się zaniepokoiła.

– Zaraz się przekonasz. Wsiadaj i dobrze zapnij pasy! Na pewno nie boisz się latać? – upewniała się Amelia, zasiadając za sterami w fotelu pilota.

– Nie!

– A masz lęk wysokości?

– Nie mam! – odkrzyknęła Szprotka.

– Świetnie! Mam wyjątkowe szczęście, że cię spotkałam – mruknęła pod nosem Amelia, coraz bardziej z siebie zadowolona. – A zatem kurs na Wyspy Szmaragdowe! – zawołała do Szprotki.

– Dokąd? – spytała dziewczynka, ale warkot silnika wszystko zagłuszył. „Wyspy Szmaragdowe” – powtarzała więc w myślach nazwę, której nigdy wcześniej nie słyszała.

Gdy koła samolotu oderwały się od płyty lotniska, Szprotka zwątpiła w to, czy dobrze postąpiła, impulsywnie zgadzając się na podróż.

Ale potem doszła do wniosku, że skoro Amelia Zefir obiecała, że wrócą na obiad, to owe wyspy o egzotycznie brzmiącej nazwie nie mogły być przecież zbyt daleko.

.

To jest mój szczęśliwy dzień! Poznałam Amelię Zefir. To niezwykła kobieta, która dowodzi Eskadrą Podniebnych Podróżników. Nie wiem jeszcze dokładnie, czym zajmuje się eskadra, ale brzmi to niezwykle ekscytująco. Lecę z nią na Wyspy Szmaragdowe, bo Amelia potrzebuje tam operatora filmowego.

Dostałam starą kamerę i będę nią kręcić filmy.

ZADANIA DO WYKONANIA:

dowiedzieć się, czym zajmuje się Eskadra Podniebnych Podróżników,nauczyć się obsługiwać kamerę,robić notatki z podróży.

Ostrożeń polny (Cirsium arvense), potocznie zwany ostem, to roślina z rodziny astrowatych. Osiąga wysokość od 50 do 150 centymetrów. Ma kolczaste, wydłużone liście i charakterystyczne fioletowe lub różowe, rzadziej białe, kwiaty zebrane w koszyczki.

Szczygieł (Carduelis carduelis) to niezwykle kolorowo i kontrastowo upierzony ptak z rodziny łuszczakowatych. Jego grzbiet jest płowy, spód jasny, kark czarny, a policzki białe. Wokół dzioba ma czerwoną plamę, tak zwaną maskę. Skrzydła są czarne z szerokim jaskrawożółtym pasem. Samiec i samica osiągają podobny rozmiar.

Jest gatunkiem osiadłym i objętym ochroną. Zamieszkuje parki, ogrody, sady, skraje lasów i zadrzewienia śródpolne. Preferuje krajobraz rolniczy z dużą ilością miedz i nieużytków porośniętych chwastami.

W gnieździe zbudowanym z korzonków, traw i mchu samica składa od 4 do 6 jaj. Szczygły łączą się w pary na całe życie.

Ptak ten żywi się owadami, nasionami roślin, żeruje głównie na terenach otwartych. Największym przysmakiem szczygła są nasiona ostu.

Mazurek (Passer montanus) to ptak z rodziny wróblowatych, objęty ochroną gatunkową. Ma kasztanowobrązowy wierzch głowy i białą obrożę wokół szyi. Jego grzbiet jest w czarne i brązowe paski, spód brązowoszary, a dziób czarny. Samica i samiec wyglądają identycznie. Charakterystyczną cechą mazurka jest czarna plamka na białym policzku.

Łatwo go spotkać zarówno w miastach, jak i na wsiach; zasiedla parki, sady oraz ogrody, zadrzewienia śródpolne i skraje lasów.

Uplecione z trawy gniazdo często buduje w szczelinach budynków i dziuplach drzew. Chętnie zasiedla też skrzynki lęgowe. Samica składa od 4 do 6 jaj i wyprowadza 2–3 lęgi w ciągu roku.

Żywi się nasionami, niektórymi owadami i pajęczakami.

Wróbel (Passer domesticus), ptak z rodziny wróblowatych, objęty ochroną, najchętniej gniazduje w pobliżu człowieka. Samiec spód ciała ma szary, a z wierzchu jest brązowy z czarnym paskowaniem. Rozpoznać go można po dużym czarnym śliniaku na szyi i szarej czapeczce na głowie. Jego dziób jest czarny, kuper szarawy, a na skrzydle widoczny jest biały pasek.

Samica ubarwiona jest bardziej jednolicie, jej pierś jest szara, a nad okiem ma bardzo jasną brew. Brak u niej szarej czapeczki na głowie.

W gnieździe uwitym z trawy i piór samica składa od 3 do 7 jaj. Wyprowadza do 4 lęgów rocznie.

Żywi się nasionami, jagodami i orzeszkami. Młode są karmione owadami.

Sir David Attenborough to słynny brytyjski biolog. Urodził się 8 maja 1926 w Londynie. Niestrudzony popularyzator wiedzy przyrodniczej, prezenter telewizyjny, pisarz i podróżnik.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki