Na Wzgórzu Śmierci - Jan Kasprowicz - ebook

Na Wzgórzu Śmierci ebook

Jan Kasprowicz

0,0
14,90 zł

lub
Opis

Jana Kasprowicza, przedstawiciela Młodej Polski, stawiano na równi z Adamem Mickiewiczem jako jednego z najwybitniejszych polskich poetów. Kasprowicz tworzył poezje, dramaty, zajmował się krytyką literacką oraz tłumaczeniami. Był prekursorem między innymi wiersza wolnego czy też prymitywizmu w sztuce współczesnej. W jego poezji przewijały się tematy bólu, biedy, samotności, rozpadu więzi rodzinnych oraz próby kontaktu z Bogiem, a inspirację dla nich stanowiło jego życie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 37




Jan Kasprowicz

Na Wzgórzu Śmierci

Warszawa 2020

Na Wzgórzu Śmierci

Wzgórze Śmierci. Noc księżycowa, później świt i dzień i znowu noc.

DUSZA WYGNANA Z RAJU

Świat cały drzemie –

Świat cały śpi...

Olbrzymie cienie kładą się na ziemię,

Nad którą księżyc świeci nieruchomy,

Jakby umarły...

Niebios ogromy

Ciężko się sparły

Na sennych, mrocznych pochyłościach globu.

O jakże smutno mi!

O jak mi tęskno, samotno i smutno!

Lucyferze! Lucyferze!

Drogi kochanku mój!

Z tobą wieczyste zawarłam przymierze –

Czy mnie opuszczasz?Na to sine płótno

Mojego lica rozlej barwy świeże –

Tchów ciepłych zdrój!

Luby wybrańcze mój,

Czemu nie spieszysz do swojej wybranej,

Do swojej duszy?...

Cicho... to nie ty! O kamienne łany

Uderza echo ludzkich stóp...

Kto śmie przychodzić na ten życia grób?

Kto ze śmiertelnych waży się w tej głuszy

Szeleścić włosem, rozwianym u czoła,

Trupiego wzgórza nieskłóconą ciszę

Zakłócać swoim oddechem?

Fałdami płaszcza rozbudzać dokoła

Zamęt w powietrzu, jakiego nie słyszę

Nigdy w tym miejscu?.. Ja się boję ludzi,

Bo ile razy kto z poddanych śmierci

Zajdzie mi drogę, przeklina wnet chwilę,

W której spełniony był grzech pierworodny

W Raju straconym...

SZYMON Z KYRENY

Jesteśmy na wzgórzu –

Tu krzyż ten stanie.

ALETHEJ

Me wnętrze się łudzi,

Że chociaż gotów już haniebny wyrok,

Krwią Niewinnego ludzkość się nie splami.

SZYMON Z KYRENY

Ty, przyjacielu, jeśli jeszcze wierzysz,

Wątpiąc o wszystkim, wierzysz, że nad wszystkim

Jest przeznaczenie, któremu podlegał

Nawet twój Jowisz... Dla mnie, żydowina,

Inne pisano prawo, ale to ci mówię,

Że życie Jego upadło już z włoska.

Rano spoglądać będą nasze oczy,

Jeśli przed świtem nie zgasną z boleści,

Jak na to wzgórze motłoch Go przywiedzie –

I ten obdarty i ten co w szkarłatach:

Tak stać się musi... Przyczyna tej śmierci

Nie w dni dzisiejszych strasznym leży łonie...

Wyrokowano o niej przy pogrzebie

Ludzkiego szczęścia, przed wiekami, w Raju,

Gdy za poszeptem węża–kusiciela

Niewinna nagość, z drzewa świadomości

Zerwawszy owoc, zmieniła się w ciało,

Piękne, nęcące marmurami kształtów,

Świeżością barwy i wonią, co zmysły

Nasze tumani, ale w którym mieszka

Grzech...

GŁOS DUSZY WYGNANEJ Z RAJU

Lucyferze!

ALETHEJ

Słyszysz? coś tu woła.

SZYMON Z KYRENY

Nie! to złudzenie... Do rana daleko...

Śpi jeszcze wokół cały świat, śpi jeszcze...

W sam czas się zbudzi, aby – spełnić zbrodnię.

Zresztą, zbyt od nas odległy ten motłoch,

Ażeby jego warczenie dotarło

Do tej wyżyny...

To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.

To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.