Na początku. Eseje o teorii inteligentnego projektu - Sewell Granville - ebook

Na początku. Eseje o teorii inteligentnego projektu ebook

Sewell Granville

0,0

Opis

W poprawionym i rozszerzonym wydaniu zbioru esejów matematyk Granville Sewell analizuje teorie Wielkiego Wybuchu i precyzyjnego dostrojenia praw fizyki, ze szczególnym uwzględnieniem ewolucji życia. Autor wyjaśnia, dlaczego problem ewolucji jest zasadniczo odmienny i trudniejszy do rozwiązania od innych zagadnień, przed którymi stoi nauka, oraz dlaczego coraz większa liczba uczonych zaczyna dostrzegać to, co dla laików było od dawna oczywiste: że włączenie teorii inteligentnego projektu do nauk przyrodniczych jest jedynym sposobem na otrzymanie wyjaśnień, które najlepiej korespondują ze współczesnym stanem wiedzy przyrodniczej. Książka zawiera rozmaite argumenty na rzecz teorii inteligentnego projektu, a także rozwija klasyczne twierdzenia, które już od dawna przemawiają za tym ujęciem.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 185

Rok wydania: 2022

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginałuIn the Beginning: And Other Essays on Intelligent Design
Copyright © 2015 by Grenville Sewell. All rights reserved Copyright © for the Polish edition by Fundacja En Arche, Warszawa 2022
PrzekładZBIGNIEW KOŚCIUK
Redaktor naukowy seriiprof. dr hab. KAZIMIERZ JODKOWSKI
Redaktor prowadzącyMONIKA EKERT
Redakcja merytorycznaprof. dr hab. MARIAN WNUK
Redakcja językowaLIDIA KOZŁOWSKA, AGNIESZKA WASILEWSKA
KorektaMARCIN JANUSZEWSKI
Projekt okładkiJADWIGA TOPOLOWSKA
Projekt graficznyMARIA ROSŁONIEC
Skład1.2.1 Studio Graficzne
Ilustracja na okładceWellcome
Wydanie I
ISBN 978-83-66233-93-5 (PDF) ISBN 978-83-66233-95-9 (EPUB) ISBN 978-83-66233-94-2 (MOBI)
Fundacja En Arche al. Jana Pawła II 80 lok. 15 00-175 [email protected] Księgarnia internetowa enarche.pl/ksiegarnia/
Konwersja: eLitera s.c.

SERIA INTELIGENTNY PROJEKT

Seria Inteligentny Projekt to pierwsza tak ambitna i bogata propozycja na polskim rynku wydawniczym, w ramach której ukazują się książki dotyczące teorii inteligentnego projektu – Intelligent Design (ID).

Autorzy zastanawiają się: Czy różnorodność życia na Ziemi może być wyjaśniona wyłącznie przez procesy czysto przyrodnicze? Czy złożone struktury biologiczne mogły powstać drogą przypadku i konieczności, bez udziału inteligencji? Czy Ziemia jest tylko jedną z wielu niczym niewyróżniających się planet?

Teoria inteligentnego projektu jest ogólną teorią rozpoznawania projektu i ma szerokie zastosowanie w takich dziedzinach nauki, jak kryminalistyka, historia, kryptografia, astronomia i inżynieria. Seria Inteligentny Projekt pokazuje, że koncepcja ID powinna być stosowana również w zagadnieniach pochodzenia i rozwoju różnych form życia, a także w próbie zrozumienia nas samych.

Nie mogę traktować wszechświata jako wyniku działań ślepego przypadku. A jednak w szczegółach nie mogę też dostrzec żadnych świadectw dobroczynnej celowości czy w ogóle jakiejkolwiek celowości.

F. Darwin, More Letters of Charles Darwin,Vol. 1, ed. A.C. Seward, John Murray, London 1903, s. 321.

Przedmowa do wydania polskiego

Czuję się zaszczycony, że moje eseje znalazły się w serii Fundacji En Arche poświęconej teorii inteligentnego projektu, obok książek takich autorów, jak Michael Behe, Stephen Meyer, Bill Dembski.

Zagadnienie inteligentnego projektu (Intelligent Design, ID) jest obecne w moich pismach od niemal trzydziestu pięciu lat – pierwsza ważna publikacja na ten temat ukazała się jako posłowie do książki Analysis of a Finite Element Method: PDE/PROTRAN [Analiza metody elementu skończonego: PDE/PROTRAN], wydanej przez wydawnictwo Springer w 1985 roku. Kreślę tam analogię pomiędzy „ewolucją” programu komputerowego, którą opisałem na kartach tej książki (www.pde2d.com), i ewolucją życia na Ziemi. Tekst ten był poświęcony nieredukowalnej złożoności, choć Michael Behe ukuł ten termin dopiero jedenaście lat później. Jest również rzeczą oczywistą, że byłem wówczas zwolennikiem teorii inteligentnego projektu, choć nigdy wcześniej nie słyszałem tej nazwy.

W 1985 roku uważałem, że byłem jedynym zwolennikiem tej koncepcji. Nie słyszałem wtedy, żeby ktoś podważał ideę niekierowanej ewolucji, jednocześnie odrzucając to, co obecnie nazywa się „kreacjonizmem młodej Ziemi”. Dzisiaj oczywiście wiem, że było nas wielu, szczególnie wśród przedstawicieli nauk matematycznych. Kiedyś po prostu nie mieliśmy okazji, żeby wymienić się publicznie poglądami, bo zwolennicy materializmu kontrolowali wszystkie publikacje naukowe i odrzucali jako nienaukowe wszelkie próby zasugerowania, że inteligentny projekt, w sposób oczywisty widoczny w naturze, jest czymś rzeczywistym, a nie urojonym. Chociaż przedstawiciele materializmu nadal dominują w nauce, poparcie dla niedającej się utrzymać teorii Darwina ustawicznie słabnie. Nadejdzie dzień, kiedy tzw. konsensus naukowy zostanie zmuszony do uznania tego, co zawsze było oczywiste dla laika: że istoty żywe wydają się inteligentnie zaprojektowane, bo zostały inteligentnie zaprojektowane.

Tym, którzy są sfrustrowani faktem, że zwolennicy teorii inteligentnego projektu pozostają nadal mniejszością w społeczności naukowej, powiem: w 1985 roku nie śmiałbym przypuszczać, że trzydzieści lat później będzie nas tak wielu. Nastąpił wyraźny postęp.

Granville Sewell, 25.07.2019 rok

Wstęp

Na książkę tę składają się krótkie eseje poświęcone zagadnieniu inteligentnego projektu oraz kwestiom z nim związanym. Niektóre z nich zostały opublikowane już wcześniej.

Poniżej zamieszczam ich podsumowanie.

1. Czym jest inteligentny projekt? Krótki esej prezentujący główne punkty debaty zwolenników teorii Darwina z przedstawicielami teorii inteligentnego projektu (Intelligent Design, ID), ukazujący, w co trzeba wierzyć, aby nie wierzyć w inteligentny projekt. Tekst zamieszczono w internetowym wydaniu pisma „Human Events” z 16 grudnia 2013 roku.

2. Ewolucja z perspektywy matematyka. Esej opublikowany w 2000 roku na łamach pisma „Mathematical Intelligencer”, który prezentuje argumenty Michaela Behego przemawiające za koncepcją nieredukowalnej złożoności. Kreślę w nim analogię pomiędzy rozwojem życia na Ziemi, zrekonstruowanym na podstawie skamielin („większość taksonów pojawia się nieoczekiwanie... Luki między znanymi rzędami, klasami/gromadami i typami mają charakter systematyczny i niemal zawsze są duże”), a trwającą dwadzieścia lat „ewolucją” mojego programu komputerowego, służącego do rozwiązywania cząstkowych równań różniczkowych. Mój program też ewoluował dzięki publikowaniu wielu nowych wersji zdradzających wyraźne podobieństwo do wersji poprzednich: pojawiały się w nich nowe ważne cechy, zapełniające występujące wcześniej duże luki, lub cechy mniej znaczące, wypełniające luki mniejsze. Ważne, kompleksowe zmiany ewolucyjne, skutkujące nowymi cechami, wymagają dodania wielu wzajemnie powiązanych i współzależnych elementów. Podobnie jak w wypadku istotnych udoskonaleń programów komputerowych nie da się ich zredukować do sumy drobnych poprawek.

3. W jaki sposób utrzymuje się konsensus w nauce? Artykuł został opublikowany na stronie internetowej prowadzonej przez Discovery Institute – Evolution News and Views[1] (www.evolutionnews.org), 3 września 2013 roku. Opisuję w nim historię mojego artykułu napisanego dla „Applied Mathematics Letters” (2011). Jest ona typowym przykładem prób uciszania przez darwinistów osób o odmiennych poglądach.

4. Zasada entropii i ewolucja. Ten rozdział zawiera artykuł opublikowany 22 czerwca 2013 roku w piśmie „BIO-Complexity” oraz fragment pracy, którą napisałem na sympozjum Biological Information: New Perspectives [Informacja biologiczna: Nowe perspektywy]. Czy gdybyśmy puścili od tyłu film pokazujący przejście tornada i zobaczyli, jak zamienia gruzy w domy i samochody, to czy dowiedlibyśmy, że nie narusza to drugiego prawa termodynamiki, bo tornada czerpią energię ze Słońca, a wzrost entropii (nieuporządkowania) na Słońcu jest znacznie większy od zmniejszenia entropii widocznego na obrazie wideo? Każdy podręcznik fizyki ogólnej, który wspomina o ewolucji i drugim prawie termodynamiki, sugeruje, że ponowne samorzutne uporządkowanie atomów na naszej niegdyś pustej i jałowej planecie – w szybkie komputery, biblioteki pełne książek naukowych i powieści, samochody, ciężarówki i samoloty – nie narusza drugiego prawa termodynamiki, bo Ziemia jest systemem otwartym (otrzymuje energię od Słońca), a spektakularny spadek entropii na Ziemi zostaje skompensowany przez jej zwiększenie poza naszym układem otwartym. Podważam tę hipotezę, wykazując, że każde z równań opisujących zmianę entropii, na których ta hipoteza się opiera, potwierdza zdroworozsądkowe przypuszczenie, że „gdy wzrost uporządkowania jest skrajnie nieprawdopodobny w izolowanym układzie, pozostaje takim (skrajnie nieprawdopodobnym), gdy układ jest otwarty, chyba że wydarzy się coś, co spowoduje, że nie będzie to skrajnie nieprawdopodobne”. To, że entropia może ulec zmniejszeniu w układzie otwartym, nie oznacza, że tornada mogą zamienić gruzowisko w domy i samochody, jak również nie oznacza, że komputery mogą się pojawić na pustej planecie, jeśli tylko otrzyma ona energię ze Słońca. Z zewnątrz musi wkroczyć jakiś czynnik, który sprawi, że pojawienie się komputerów nie będzie skrajnie nieprawdopodobne, na przykład inne komputery.

5. Dlaczego z ewolucją jest inaczej? W pierwszej części tego eseju tłumaczę, dlaczego problem ewolucji stawia zasadniczo odmienne, znacznie trudniejsze wyzwania niż te wynikające z innych kwestii, przed którymi staje nauka, oraz wymaga innego rodzaju wyjaśnienia. W podrozdziałach 5.2 i 5.3 przedstawiam argument wynikający z drugiego prawa termodynamiki i nieredukowalnej złożoności, w formie zrozumiałej dla szerszego kręgu odbiorców. W ostatnim fragmencie zajmuję się największym problemem zwolenników teorii Darwina: ludzką świadomością.

6. Na początku. W eseju tym przedstawiam dowody na prawdziwość zaskakującej, choć obecnie szeroko przyjmowanej koncepcji, że wszechświat rozpoczął się od tzw. Wielkiego Wybuchu, do którego doszło około 15 miliardów lat temu. Ponieważ przed powstaniem natury nie istniały żadne przyczyny naturalne, wszystkie współczesne teorie na temat pochodzenia świata zawierają spekulacje na temat sił nadprzyrodzonych – inteligentnych lub pozbawionych inteligencji – które powołały nasz wszechświat do istnienia.

7. Projekt w prawach przyrody. W eseju tym omawiam pewne niezwykle sprzyjające, choć nieprawdopodobne cechy naszego wszechświata, które były niezbędne do powstania życia. Precyzyjne dostrojenie fundamentalnych stałych fizycznych oraz warunków wstępnych naszego wszechświata wynika z powszechnie znanych i uznanych badań naukowych. Zmusiły one ateistów do snucia przypuszczeń o istnieniu wielu wszechświatów z różnymi stałymi i warunkami fizycznymi, tylko dlatego, że nie mogli zaakceptować oczywistego wyjaśnienia, które przynosi teoria inteligentnego projektu. Precyzyjnie dostrojone są jednak nie tylko podstawowe stałe fizyki, lecz także fundamentalne równanie leżące u podstaw całej chemii – równanie Schrödingera.

8. Przyroda i element nadprzyrodzony. W eseju ósmym analizuję historyczne i filozoficzne konsekwencje wynikające z mechaniki kwantowej, która zamazała granicę pomiędzy tym, co naturalne, i tym, co nadnaturalne. Kiedy próbujemy zredukować rzeczywistość do pozostającej w ruchu materii, spotyka nas niespodzianka: u podstaw odkrywamy niezwykłe, rządzące ruchem materii równanie Schrödingera z dziedziny mechaniki kwantowej, które dowodzi, że choć nauka jest interesującym i użytecznym narzędziem pomagającym zrozumieć świat, nigdy nie dostarczy odpowiedzi na wszystkie pytania.

9. Naukowa teoria inteligentnego projektu. W kolejnym eseju analizuję kwestie, które pojawiły w debacie o tym, czy hipoteza inteligentnego projektu jest naukowa, czy nie.

Epilog. Czy Bóg naprawdę jest dobry? Ostatni esej został poświęcony jednemu z najsilniejszych argumentów teologicznych przeciwko hipotezie inteligentnego projektu – problemowi cierpienia. Chociaż może się wydawać, że ten esej nie pasuje do książki o charakterze naukowym, nie jest on tylko teologiczną dygresją, ale pozostaje w związku z treścią całej publikacji.

Rozdział 1

Czym jest teoria inteligentnego projektu?

Artykuł ten ukazał się w internetowej wersji pisma „Human Events” (www.humanevents.com) 16 grudnia 2013 roku, pod tytułem „Intelligent Design Theories Gaining Steam in Scientific Circles” [Teoria inteligentnego projektu zaczyna zyskiwać na znaczeniu w kręgach naukowych]. Ukazał się również 15 grudnia tego samego roku w gazecie „El Paso Times”.

Książka Stephena Meyera zatytułowana Wątpliwość Darwina. Kambryjska eksplozja życia jako świadectwo inteligentnego projektu[2], która zajęła siódme miejsce na liście bestsellerowych debiutów „New York Timesa”, jest dowodem na to, że naukowa teoria inteligentnego projektu (ID) zaczyna zyskiwać na znaczeniu. Ponieważ krytycy często błędnie przedstawiają tę koncepcję i ukazują jej zwolenników jako fanatyczną grupkę, ważne jest zrozumienie tego, czym jest i czym nie jest teoria inteligentnego projektu.

Przed Charlesem Darwinem niemal wszyscy ludzie wierzyli w jakimś sensie w inteligentny projekt (większość nadal to czyni): nie tylko chrześcijanie, żydzi i muzułmanie, lecz także niemal wszystkie plemiona i ludy zamieszkujące najbardziej odległe zakątki świata. Na podstawie obserwacji zwierząt i roślin ludzie wyciągali oczywisty wniosek, że za powstaniem istot żywych musiała stać jakaś rozumna istota. Darwin sądził, że zdoła wyjaśnić oczywisty plan procesem doboru naturalnego i przypadkowych zmian. Chociaż nie istnieją żadne bezpośrednie dowody, że zasada doboru naturalnego może wyjaśnić coś więcej niż drobne zmiany adaptacyjne, jego teoria zdobyła powszechne uznanie w świecie naukowym – po prostu dlatego, że nikt nie potrafił przedstawić hipotezy wyjaśniającej ewolucję bardziej zadowalająco, niż czyni to teoria inteligentnego projektu, którą większość badaczy odrzucała jako nienaukową.

Jednak w ostatnich latach, gdy badania naukowe odsłaniały coraz to nowe zdumiewające dowody na złożoność życia, szczególnie na poziomie mikroskopowym, poparcie dla teorii Darwina słabło. Od czasu wydania w 1996 roku książki Czarna skrzynka Darwina Michaela Behego[3], biochemika z Lehigh University, coraz większa liczba badaczy doszła, razem z Behem, do przekonania, że złożoności życia nie da się wyjaśnić inaczej jak tylko dzięki inteligentnemu projektowi.

W co dokładnie wierzą zwolennicy teorii inteligentnego projektu? Wśród jej orędowników nie ma powszechnej zgody co do tego, gdzie, kiedy i jak projekt się zamanifestował. Większość, choć nie wszyscy, przyjmują pewne ramy chronologiczne obejmujące początek wszechświata, powstanie życia i głównych grup zwierząt. (Tematem książki Meyera jest nagłe pojawienie się większości typów zwierząt w okresie tzw. eksplozji kambryjskiej, która nastąpiła około 500 milionów lat temu). Wielu uczonych, wśród nich Michael Behe, przyjmuje teorię pochodzenia od wspólnego przodka. Przypuszczalnie wszyscy odrzucają mechanizm doboru naturalnego jako niewystarczające wyjaśnienie złożoności życia, ale czyni tak wielu innych badaczy, którzy nie opowiadają się za inteligentnym projektem. W co zatem trzeba wierzyć, aby zaliczać się do grona zwolenników koncepcji inteligentnego projektu?

Być może najprościej jest udzielić odpowiedzi na to pytanie, wymieniając rzeczy, w które trzeba wierzyć, aby nie być zwolennikiem teorii inteligentnego projektu. Peter Urone w swoim poświęconym fizyce rozdziale College Physics [Fizyka dla studentów college'u] z 2001 roku pisze: „Jednym z najbardziej charakterystycznych uproszczeń stosowanych w fizyce jest to, że wszystkie znane zjawiska tłumaczy się za pomocą czterech odrębnych oddziaływań”[4]. We współczesnej nauce dominuje przekonanie, że fizyka wyjaśnia całą chemię, chemia całą biologię, a biologia w pełni objaśnia ludzki umysł. W ten sposób fizyka tłumaczy fenomen ludzkiego umysłu oraz wszystkie jego czynności. Właśnie w to trzeba wierzyć, aby nie wierzyć w inteligentny projekt – że powstanie i ewolucja życia oraz ewolucja ludzkiej świadomości i inteligencji są wytworem wyłącznie bezrozumnych sił fizycznych. Trzeba wierzyć, że kilka fizycznych oddziaływań pozbawionych elementu inteligencji zdołało bez żadnej pomocy uporządkować podstawowe cząstki materii tak, by powstały komputery, teksty naukowe i odrzutowce.

Wbrew powszechnemu przekonaniu, aby być zwolennikiem teorii inteligentnego projektu, nie trzeba wierzyć, że wszystkie gatunki zostały stworzone w tym samym czasie, kilka tysięcy lat temu, że ludzie nie są spokrewnieni z wcześniejszymi naczelnymi lub że proces doboru naturalnego nie może spowodować, że bakteria rozwinie odporność na antybiotyki. Jeśli wierzysz, że kilka fundamentalnych, bezrozumnych sił o charakterze fizycznym mogło uporządkować podstawowe cząstki materialne w iPhone'y firmy Apple, przypuszczalnie nie jesteś zwolennikiem koncepcji inteligentnego projektu, nawet jeśli wierzysz w istnienie Boga. Jeśli jednak jesteś przekonany, że oprócz bezrozumnych sił w całym tym procesie musiało zadziałać coś jeszcze, moje gratulacje – jesteś jednym z nas!

Rozdział 2

Ewolucja z perspektywy matematyka

Artykuł ten ukazał się na łamach pisma „The Mathematical Intelligencer”[5]. Materiał wykorzystano za zgodą wydawnictwa Springer Science and Business Media.

2.1 Czarna skrzynka Darwina

W 1996 roku Michael Behe opublikował książkę zatytułowaną Czarna skrzynka Darwina[6], w której centralnym stwierdzeniem było to, że każda żywa komórka ma wiele cech i podlega licznym procesom biochemicznym, które odznaczają się nieredukowalną złożonością, to jest wymagają istnienia multum złożonych elementów odgrywających istotną rolę w ich funkcjonowaniu. Wspomniane cechy i procesy nie mogą zostać wyjaśnione stopniowymi darwinowskimi zmianami, bo dopóki wszystkie elementy nie znajdą się na swoim miejscu, dopóty są kompletnie bezużyteczne, nie odznaczają się zatem żadną selektywną przewagą. Behe poświęca ponad sto stron książki szczegółowemu opisowi niektórych nieredukowalnie złożonych systemów biologicznych, po czym podsumowuje wyniki swoich poszukiwań uzasadnienia teorii Darwina w literaturze z dziedziny biochemii. W rezultacie dochodzi do wniosku, że teksty te oferują złudną nadzieję, iż dobór naturalny, odbywający się na drodze przypadkowych mutacji, może wyjaśnić wszelkie procesy zachodzące w komórce. Takie twierdzenia są czczą przechwałką, bo „w literaturze naukowej [...] nie istnieje żadna publikacja, która opisywałaby, jak przebiegała lub mogła przebiegać ewolucja molekularna jakiegokolwiek rzeczywistego złożonego układu biochemicznego”[7].

Kiedy w maju 1997 roku doktor Behe przyjechał na Uniwersytet Teksaski w El Paso, aby wygłosić wykład, o który go poproszono, powiedziałem mu, że sądziłem, iż znajdzie więcej zwolenników w kręgach matematyków, fizyków i informatyków niż na własnym wydziale. Znam wielu matematyków, fizyków i informatyków, którzy, podobnie jak ja, są zbulwersowani tym, że darwinowskie wyjaśnienie powstania życia jest tak powszechnie przyjmowane przez przedstawicieli nauk przyrodniczych. Większość z nich jednak nie wypowiada się na ten temat, być może w poczuciu, że zagadnienie to nie leży w obrębie dziedziny, którą się zajmuje. Uważam, że istnieją dwa główne zarzuty wobec teorii Darwina i tak się składa, że oba są chętniej akceptowane przez przedstawicieli nauk matematycznych.

2.2 Nieredukowalna złożoność

Kamieniem węgielnym teorii Darwina jest koncepcja, że duże (złożone) zmiany adaptacyjne powstają poprzez narastanie wielu drobnych zmian. Nowe narządy i złożone z nich układy, powodujące wyodrębnienie się nowych rzędów, klas/gromad i typów, jakoby rozwijały się stopniowo poprzez liczne, bardzo drobne zmiany. Zacznijmy od tego, że skamieliny nie potwierdzają tej hipotezy. Dla przykładu, George Gaylord Simpson, paleontolog z Harvardu, pisze:

Cechą charakterystyczną skamielin jest to, że większość taksonów pojawia się w sposób nagły. Jest regułą, że nie występuje przed nimi szereg nieznacznie różniących się od nich poprzedników, co według Darwina powinno być typowe dla procesu ewolucji... Zjawisko to nasila się tym bardziej, z im wyżej położoną w hierarchii kategorią systematyczną mamy do czynienia. Luki pomiędzy znanymi gatunkami są sporadyczne i zwykle bardzo małe. Natomiast luki pomiędzy znanymi rzędami, gromadami i typami mają charakter systemowy i niemal zawsze są duże. Skamieliny rodzą jeden z najpoważniejszych problemów teoretycznych w całej historii życia na świecie: czy nagłe pojawienie się wyższych kategorii systematycznych jest cechą ewolucji, czy jest to jedynie kwestia tendencyjnego doboru skamielin lub innych nieścisłości?[8]

W kwietniu 1982 roku w magazynie „Life” ukazał się artykuł (stanowiący fragment książki Francisa Hitchinga zatytułowanej Neck of the Giraffe: Where Darwin Went Wrong [Szyja żyrafy, czyli gdzie Darwin popełnił błąd]) zawierający następujące stwierdzenie:

Kiedy szukamy ogniw łączących główne grupy zwierząt, odkrywamy, że one po prostu nie istnieją... „Zamiast znaleźć dowody stopniowo rozwijającego się życia”, pisze David M. Raup, kurator chicagowskiego Field Museum of Natural History, „geologowie z czasów Darwina i współcześni geologowie zgromadzili jedynie w wysokim stopniu chaotyczny zbiór obiektów. W warstwach skamielin gatunki pojawiają się bardzo gwałtownie, podczas swego istnienia ulegają niewielkim lub żadnym zmianom, a później równie gwałtownie znikają”. Wspomniane luki nie są nieistotne. Zdarzają się okresy, na wszystkich głównych etapach ewolucji, w których dochodzi do głębokich zmian fizjologicznych.

Nawet wśród biologów pogląd, że nowe narządy, a zatem kategorie wyższego rzędu, mogły się rozwijać stopniowo poprzez drobne zmiany, był często poddawany krytyce. W jaki sposób zasada przetrwania najlepiej przystosowanych mogła pokierować procesem rozwoju nowych narządów w początkowej fazie ich powstawania, gdy były jeszcze kompletnie nieprzydatne i nie dawały żadnej oczywistej przewagi? (Wspomnianą trudność określa się często mianem „problemu ewolucyjnych nowości”). Albo jak mogła pokierować rozwojem nowych układów, takich jak układy nerwowy, krwionośny, trawienny, oddechowy i rozrodczy, skoro wymagało to równoczesnego rozwoju kilku nowych współzależnych organów, z których żaden nie był początkowo użyteczny ani nie dostarczał przewagi? Francuski biolog Jean Rostand pisze na przykład:

Nie wydaje się kompletnie niemożliwe, aby mutacje wprowadziły do królestwa zwierząt różnice między gatunkami... Bardzo kuszące wydaje się przypisanie im także różnic pomiędzy gromadami, rzędami i rodzinami. Z drugiej strony jest rzeczą oczywistą, że taka ekstrapolacja w sposób nieuzasadniony przypisuje dawnym mutacjom znacznie większą siłę innowacyjności niż ta, którą dysponują obecnie[9].

Książka Behego podważa fundamenty darwinizmu na poziomie mikroskopowym. Matematycy mogą nie znać złożonych układów biochemicznych omówionych w jego książce, ale wierzę, że posiadają odpowiednie kwalifikacje, aby ocenić ogólne idee w niej zawarte. Chociaż analogia jest tylko analogią, być może najlepszym sposobem zrozumienia argumentacji Behego jest porównanie rozwoju kodu genetycznego do pisania programu komputerowego. Przypuśćmy, że informatyk zamierza napisać program komputerowy do analizy strukturalnej w języku programowania, który jest mu zupełnie obcy. W tym celu wystukuje przypadkowe znaki na klawiaturze komputera i co jakiś czas testuje program, aby wychwycić przypadkowe zmiany, gdy tylko się pojawią. Następnie wpisuje wybrane z nich do programu, a pozostałe odrzuca. Czy jeśli nasz programista będzie kontynuować proces wprowadzania i testowania przypadkowych zmian przez długi czas, zdoła w końcu stworzyć zaawansowany program do analizy strukturalnej? (Oczywiście, gdy o tym, co stanowi zmianę, decydują inteligentne istoty ludzkie, wybór przestaje być przypadkowy, więc analogia jest w tym punkcie niedoskonała).

Gdyby miliard informatyków wystukiwał litery z prędkością jednego przypadkowego znaku na sekundę, nie byłoby żadnych szans, aby któryś z nich w ciągu czterech i pół miliarda lat istnienia Ziemi zdołał doprowadzić do duplikacji informacji złożonej z dowolnych dwudziestu znaków. Zatem nasz informatyk nie może liczyć na to, że uda mu się wprowadzić jakąś większą zmianę wyłącznie za sprawą przypadku. Może jednak zdołałby dokonać postępu przez kumulację bardzo małych zmian? Darwinista przypuszczalnie by temu przyklasnął, ale każdemu, kto ma choćby minimalne doświadczenie w programowaniu, taki pomysł wyda się absurdalny. Poważne korekty programu komputerowego wymagają zwykle dodania lub zmodyfikowania setek wzajemnie powiązanych komend, które dopisywane oddzielnie nie mają żadnego sensu lub nie prowadzą do żadnej zmiany na lepsze. Nawet najmniejsze sensowne zmiany wymagają zwykle dopisania kilku nowych linijek programu. O ile programista zdolny wybiec myślą pięć lub sześć znaków naprzód może wprowadzić pewne drobne poprawki do programu komputerowego, o tyle jest niemożliwe, żeby zdołał napisać jakiś zaawansowany program bez umiejętności stworzenia sięgającego daleko w przyszłość planu i postępowania zgodnie z nim.

Gdyby archeolodzy z przyszłości odnaleźli różne wersje mojego programu PDE2D do rozwiązywania cząstkowych równań różniczkowych, stworzone przeze mnie w ciągu ostatnich dwudziestu lat, z pewnością zauważyliby stały wzrost poziomu złożoności kodu i dostrzegli wiele wyraźnych podobieństw pomiędzy kolejnymi edycjami. Początkowo za pomocą programu można było rozwiązać jedno dwuwymiarowe równanie liniowe w obszarze poligonalnym. Później PDE2D zyskał wiele nowych funkcji: obecnie program rozwiązuje problemy nieliniowe oraz problemy uwzględniające czynnik czasu i własności własne macierzy, a także układy równań równoważnych, radzi sobie również z zakrzywionymi obszarami 2D. W miarę upływu czasu pojawiło się wiele nowych możliwości graficznych, a w 1991 roku program zyskał interaktywny preprocesor. Niedawno PDE2D został przystosowany do rozwiązywania problemów w 3D i 1D. Archeolog próbujący wyjaśnić ewolucję mojego programu komputerowego jako rezultat wielu drobnych udoskonaleń mógłby stwierdzić ze zdumieniem, że każda z dużych zmian (nowe gromady lub typy?) pojawiła się nagle w nowych wersjach. Na przykład możliwość rozwiązywania problemów 3D (trójwymiarowych) po raz pierwszy została wprowadzona w wersji 4.0. Drobniejsze zmiany (nowe rodziny lub rzędy?) pojawiały się równie nagle w kolejnych podwersjach, na przykład możliwość rozwiązywania problemów 3D z okresowymi warunkami brzegowymi dodano w wersji 5.6. Zapis ewolucji programu PDE2D byłby w gruncie rzeczy podobny do dowodów ze skamielin – z dużymi odstępami oddzielającymi pojawienie się nowych ważnych cech i mniejszymi, poprzedzającymi drobniejsze korekty. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest to, że wiele edycji pośrednich, które archeolog spodziewałby się znaleźć między poszczególnymi wersjami i podwersjami, nigdy nie istniało, bo – na przykład – żadna z moich zmian wersji 4.0 nie miała sensu lub dlatego że musiałem napisać setki linijek kodu, zanim program PDE2D zyskał możliwość rozwiązywania problemów 3D (lub innych).

Także ważne złożone zmiany ewolucyjne na poziomie mikro- lub makroskopowym, polegające na wykształceniu się nowych cech (w przeciwieństwie do drobnych zmian o charakterze ilościowym, takich jak wydłużenie szyi żyrafy[10] lub pociemnienie skrzydeł ćmy, które najwyraźniej mogą dokonywać się stopniowo), odbywają się poprzez dodawanie wielu wzajemnie powiązanych, współzależnych elementów. Złożone zmiany, jak te wprowadzone do programu komputerowego, nie zawsze odznaczają się nieredukowalną złożonością – czasami użyteczne są także stadia pośrednie. Jednak podobnie jak poważnych zmian w kodzie nie można dokonać przez dodanie pięciu lub sześciu znaków, żadnej z większych zmian ewolucyjnych nie da się sprowadzić do szeregu drobnych korekt, na tyle małych, aby można je było połączyć z pojedynczą przypadkową mutacją.

2.3 Drugie prawo termodynamiki

Drugi zarzut jest bardzo prosty, ale, podobnie jak pierwszy, częściej doceniają go ludzie o matematycznym umyśle. Chodzi o to, że rozwój życia na Ziemi nie może zostać wyjaśniony wyłącznie przez odwołanie do czysto przyrodniczego procesu doboru naturalnego, ponieważ zgodnie z drugim prawem termodynamiki z chaosu nie może wyłonić się ład. Naukowcy często argumentują, że skoro Ziemia nie jest układem izolowanym (bo na przykład czerpie energię ze Słońca), drugie prawo termodynamiki nie ma zastosowania w jej wypadku. To prawda, że może dojść do miejscowego zwiększenia stopnia uporządkowania, jeśli ten lokalny wzrost zostanie skompensowany przez spadek poziomu uporządkowania w innym miejscu – układ otwarty może osiągnąć mniej nieuporządkowany stan poprzez „importowanie” porządku z zewnątrz. Na przykład moglibyśmy wysłać ładunek encyklopedii i komputerów na Księżyc, zwiększając w ten sposób stopień jego uporządkowania, bez pogwałcenia drugiego prawa termodynamiki. Prawo to – przynajmniej jeśli chodzi o zasadę leżącą u jego podstaw – stwierdza po prostu, że siły naturalne nie powodują skrajnie nieprawdopodobnych zdarzeń[11]. Dlatego absurdem jest stwierdzenie, że ponieważ Ziemia otrzymuje energię od Słońca, drugie prawo termodynamiki nie zostało pogwałcone, gdy nastąpiło ponowne ułożenie atomów w encyklopedie i komputery.