Morderstwo przy Rue Morgue - Edgar Allan Poe - ebook

Morderstwo przy Rue Morgue ebook

Edgar Allan Poe

4,0

Opis

Zabójstwo przy Rue Morgue, w polskim przekładzie także: Morderstwo przy Rue Morgue – nowela napisana przez Edgara Allana Poego, opublikowana w czasopiśmie ‘Graham’s Magazine’ w roku 1841. Autor zaliczał ją do grupy jego historii analitycznych. Określana jest jako pierwszy utwór detektywistyczny. Podobne dzieła, poprzedzające jednak utwory Poego, to ‘Panna de Scudery’ (1819) Ernsta Hoffmanna oraz ‘Zadig’ (1748) Woltera. C. Auguste Dupin jest detektywem z Paryża, który decyduje się rozwiązać zagadkowe morderstwo dwóch kobiet w tym mieście po tym, jak podejrzany został już aresztowany. Wielu świadków było cytowanych w gazetach, że słyszeli podejrzanego, jednak każdy z nich uważał, że był to inny rodzaj głosu. Na miejscu zbrodni Dupin znajduje podejrzany włos... (Za Wikipedią). A co było dalej będzie można się dowiedzieć po przeczytaniu noweli do końca.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 84

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




 

Edgar Allan Poe

 

Morderstwoprzy Rue Morgue

 

przeł. Wojciech Szukiewicz

 

Armoryka

Sandomierz

 

Projekt okładki: Juliusz Susak

 

Na okładce: Harry Clarke  (1889–1931), Ilustracja do opowiadnia E.A. Poego „Morderstwo na Rue Morgue”,

licencjapublic domain, źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Harry_Clarke_-_The_Murders_in_the_Rue_Morgue.jpg

This file has been identified as being free of known restrictions under copyright law,

including all related and neighboring rights.

 

Tekst wg edycji:

Edgar Allan Poe

Morderstwo na Rue Morgue

Wyd. Księgarnia Polska B. Połonieckiego

Lwów 1902

Zachowano oryginalną pisownię.

 

© Wydawnictwo Armoryka

 

Wydawnictwo Armoryka

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

http://www.armoryka.pl/

 

ISBN 978-83-7950-900-3

 

 

EDGAR POE – ŻYCIE JEGO I DZIEŁA

 

I.

 

W ostatnich czasach przywiedziono przed nasze trybunały nieszczęśliwego, którego czoło było ozdobione rzadkiem a szczególnem tatuowaniem: »Nie ma szczęścia*. Nosił on tak ponad oczami etykietę swego życia, podobnie jak książka swój tytuł, a badanie go wykazało, że ten dziwaczny napis był okrutnie prawdomówny. W historyi literatury są istnienia analogiczne, rzeczywiście na potępienie skazane— są ludzie noszący słowo niepowodzenie wypisane tajemniczemi zgłoskami w krętych fałdach czoła. Ślepy anioł expiacyi owładnął nimi i smaga ich oburącz ku zbudowaniu innych. Napróżno w życiu swojem okazują talent, siłę, wdzięk; społeczność obciąża ich szczególną klątwą, oskarżając o ułomności, które zaszczepiło w nich samo swem prześladowaniem. — Czegóż nie czynił Hoffmann, aby rozbroić przeznaczenie, jakie wysiłki ponosił Balzac, aby zakląć los? Czyżby istniała jakaś szatańska opatrzność, która już od kołyski gotuje ludziom nieszczęście — która z rozmysłem rzuca natury uduchowione i anielskie we wrogie środowiska, jak męczenników na arenę cyrkową? Czyżby więc istniały dusze poświęcone, przeznaczone służbie ołtarzy, skazane, by kroczyć przez własną ruinę w pochodzie ku śmierci i sławie? Czyż upiór ciemności oblęgać będzie wiekuiście te dusze wybrane? Próżno walczą, próżno bronią się, naprożno przystosowują się do świata, do jego przezorności, do jego chytrości; mogą wydoskonalić roztropność, zabarykadować wszystkie wyjścia, obetkać okna przed pociskami losu, a dyabeł wśliźnie się przez dziurkę od klucza, doskonałość stanie się wadą ich pancerza, a najwyższy przymiot będzie zarodkiem ich potępienia. Los ich jest wypisany w całym ich ustroju, błyszczy złowrogim blaskiem w ich spojrzeniach, w ich gestach i krąży w każdej kulce krwi w ich żyłach.

 Jeden ze sławnych pisarzy togoczesnych napisał całą książkę, aby wykazać, iż poeta nie mógł czuć się odpowiednio ani w społeczeństwie demokratycznem, ani w arystokratycznem, ani w republice ani w monarchii absolutnej, czy to umiarkowanej. Kto umiał na to odpowiedzieć stanowczo? Na poparcie jego tezy przynoszę dziś nową legendę, przydaję martyrologii nowego świętego. Chcę napisać historyę jednego z tych znakomitych nieszczęśliwców, bogatych nadmiarem poezyi i uczucia, który po tylu innych przeszedł na tym marnym świecie ciężką szkołę rozwijania swego geniuszu wśród dusz niższych.

 Życie Edgara Poe jest opłakaną tragedyą. Śmierć jego straszliwem rozwiązaniem, o grozie spotęgowanej nadto trywialnością. Wszystkie znane mi dokumenta utwierdzają mię w przekonaniu, że Stany Zjednoczone były dla Poe’go tylko obszernem więzieniem, które przebiegał z gorączkowem podnieceniem istoty stworzonej do oddychania powietrzem bardziej wonnem, aniżeli w tej wielkiej barbaryi oświetlonej gazem — i że życie jego wewnętrzne duchowe, czy to poety, czy nawet nałogowca było ciągłym wysiłkiem wyrwania się wpływom tej odrażającej atmosfery. Dyktatura opinii w społeczeństwach demokratycznych jest bezlitosną. Nie spodziewajcie się od niej ani miłosierdzia, ani pobłażania, ani jakiej elastyczności w przystosowaniu jej praw do różnorodnych i złożonych wypadków życia moralnego. Rzec by można że bezbożna miłość wolności wyrodziła nową tyranię, tyranię zwierząt, czyli zookracyę. — Jakiś dobroduszny biograf powie nam poważnie i w najlepszej intencyi, że gdyby Poe chciał był ustatkować swój geniusz i zdolności swoje twórcze przystosować w sposób bardziej właściwy do gruntu amerykańskiego, mógłby był się stać autorem wziętym, a money making author. Inny jakiś naiwny cynik, dowiedzie, że jakkolwiek Poe był wielkim geniuszem, byłby on lepiej wyszedł posiadając tylko talent, talent eskontujący się zawsze łatwiej aniżeli geniusz. Jeszcze inny, redaktor dzienników i pisarz, przyjaciel poety, wyznaje, że niepodobna go było zużytkować, że musiano mu płacić mniej niż innym, ponieważ pisał stylem zbyt niedostępnym masom. »Quelle odeur de magasin!« jak mówił Józef de Maistre. Niektórzy w śmiałości posunęli się dalej i połączywszy najtępsze niezrozumienie jego geniuszu z okrucieństwem mieszczańskiej hypokryzyi znieważali go na wyścigi, a kiedy nagle zeszedł ze świata surowo napominali jego trupa — szczególnie Rufus Griswold, który — że przypomnę tu mściwe wyrażenie p. George Graham — popełnił wówczas nieśmiertelną podłość. Poe jakby mając przeczucie nagłego końca powierzył Griswoldowi i Willisowi uporządkowanie swoich dzieł, opisanie życia i oczyszczenie swej pamięci. I ten wampir-pedagog spotwarzył szeroko swego przyjaciela w olbrzymim artykule, płaskim i pełnym nienawiści, umieszczonym właśnie na czele pośmiertnego wydania jego dzieł. W Ameryce nie istnieje zatem prawo zakazujące psom wdzierania się na cmentarze? — Co do Willisa to ten przeciwnie dowiódł, że dobroć i przyzwoitość idą zawsze w parze z prawdziwym rozumem i że miłosierdzie dla bliźnich będące obowiązkiem moralnym, było także nakazem dobrego smaku.

 Amerykanin, z którym wdasz się w rozmowę o Poem, przyzna mu może geniusz, może nawet im je dyktuje? — Dodajmy do tego nieomylnego widzenia rzeczywistości prawdziwą nieudolność wśród pewnych okoliczności, wytworną delikatność zmysłów narażonych na tortury każdą fałszywą nutą, subtelność smaku, którą oburzało wszystko, z wyjątkiem doskonałości proporcyi, nienasyconą miłość piękna, która przybrała moc chorobliwej namiętności — wtedy nie zdziwimy się, że dla takiego człowieka życie stało się piekłem i że on źle skończył; owszem będziemy pełni podziwu, że mógł wytrwać tak długo.

 

II.

 

 Rodzina Poego była jedną z najbardziej szanowanych w Baltimore. Jego dziadek macierzysty służył jako quarter-master-general w wojnie o niepodległość a la Fayette otaczał go wysokim szacunkiem i przyjaźnią. Po ostatniej swej podróży do Stanów Zjedn. pragnął też zobaczyć wdowę po generale celem oświadczenia jej wdzięczności za usługi oddane mu przez jej męża. Pradziad poślubił córkę angielskiego admirała Mac Bride, spowinowaconego z najlepszymi domami Anglii. Dawid Poe, ojciec Edgara a syn jenerała, zajął się gwałtownie słynną z piękności aktorką angielską, Elżbietą Arnold, umknął z nią i pojął ją za żonę. Potem, aby związać jeszcze bardziej los swój z jej życiem, sam został aktorem i występował wraz z żoną w różnych teatrach główniejszych miast Stanów. Oboje małżonkowie umarli w Richmondzie prawie w tym samym czasie pozostawiając w opuszczeniu i najzupełniejszym niedostatku troje nieletnich dzieci, między niemi i Edgara.

 Edgar Poe urodził się w Baltimore w 1813 r. Podaję tę datę za nim samym — protestował bowiem przeciw twierdzeniu Griswolda umieszczającego datę jego urodzenia w roku 1811. Jeśli kiedykolwiek duch romantyczny — że się posłużę wyrażeniem naszego poety, — duch posępny, burzliwy unosił się nad czyjąś kolebką, to z pewnością nad jego. Poe był prawdziwie dzieckiem namiętności i przygód. Bogaty kupiec Richmondu, Allan zajął się ładnym biedakiem, od natury obdarzonym wdziękiem, a że sam niemiał dzieci, adoptował go. Odtąd tenże nazywał się Edgar Allan Poe. W ten sposób wzrósł on w dobrym bycie i uprawnionej nadziei jednego z tych losów, które nadają charakterowi znamienitą pewność. Przybrani rodzice zabrali go z sobą w podróż do Anglii, Szkocyi i Irlandyi, a powracając do kraju zostawili go u doktora Bransby, który utrzymywał jeden ze znaczniejszych zakładów wychowawczych w Stocke-Newington blisko Londynu. Sam Poe opisał w Williamie Wilson ten osobliwy dom zbudowany w stylu z czasów Elżbiety, tudzież swe wrażenia z życja szkolnego.

 Do Richmondu powrócił w 1822 r. i kształcił się dalej w Ameryce pod kierunkiem najlepszych nauczycieli miejscowych. W uniwersytecie w Charlottesville, gdzie wstąpił w roku 1825, wyróżniał się nietylko niemal cudowną inteigencyą, lecz także i prawie zgubną wybujałością namiętności — przedwczesnością rozwoju iście amerykańską — w końcu stało się powodem jego wykluczenia. Trzeba tu mimochodem zauważyć, że już w Charlottesville, objawił Poe znakomitą zdolność do nauk fizycznych i matematycznych. Później posłuży się nią często w swych osobistych opowieściach i wydobędzie stąd zadziwiające środki. Mam jednak podstawę ku przypuszczeniu, iż nie do tego rodzaju utworów przywiązywał on największą wagę i że — może właśnie z powodu owego przedwczesnego rozwinięcia zdolności — uważał je za łatwe zabawki w porównaniu do dzieł czystej wyobraźni.

 Parę nieszczęsnych długów z gry sprowadziło chwilową rozterkę między nim, a ojcem przybranym. Edgar — fakt to ciekawy i świadczący, cokolwiekby o tem mówiono, o pewnej dość silnej dozie rycerskości w jego wrażliwym mózgu — powziął plan wzięcia udziału w greckiej wojnie i wyruszenia do walki przeciw Turkom. Wyjechał tedy do Grecyi. Co się z nim działo na wschodzie? co tam czynił? Czy może studyował klasyczne wybrzeże śródziemnego morza? Dlaczego odnajdujemy go w Petersburgu, bez pasportu, skompromitowanego — i to w jakiego rodzaju sprawie, — zmuszonego potem odwołać się do amerykańskiego ministra, Henryka Middleton, by ujść sprawiedliwości rosyjskiej i wrócić do kraju? Nie wiadomo. Jest to luka w jego życiu, którą chyba on sam tylko mógłby wypełnić. Życie Edgara Poe, jego młodość, przygody w Rosyi i korespondencya jego były oddawna zapowiedziane w dziennikach amerykańskich i nigdy się nie ukazały.

 Powróciwszy do Ameryki w r 1829 objawił chęć wstąpienia do szkoły wojskowej w West-Point. Został tam w istocie przyjęty i jak poprzednio, złożył dowody inteligencyi wspaniale obdarzonej, lecz nie dającej się ująć w karby i po kilku miesiącach wykreślono go stamtąd. W tym samym czasie odbywało się w jego rodzinie przybranej zdarzenie, które miało posiadać konsekwencye bardzo poważne dla całego jego życia. Pani Allan, dla której jak się zdaje żywił on przywiązanie prawdziwie synowskie, umarła i p. Allan zaślubił młodziutką kobietę. Nastąpiło zajście domowe — historya to dziwaczna i ciemna, której nie mogę tu opowiedzieć, bo nie została wyjaśnioną przez żadnego z biografów. W każdym razie nic dziwnego, że ostatecznie rozstał się z Allanem i że tenże mając dzieci z drugiego małżeństwa, wyłączył go w zupełności ze spadku po sobie.

 W krotce potem opuściwszy Richmond wydał Poe tomik poezyi; był to zaiste wspaniały rozbłysk wschodzącej jutrzenki. Kto umie odczuwać poezyę angielską, znajdzie tam już ton pozaziemski, spokój malancholii, uroczą powagę, przedwczesną dojrzałość — rzekłbym nawet dojrzałość wrodzoną — które charakteryzują wielkich poetów.

 Nędza zmusiła go