Mój sąsiad wróg. Tom 1 - Marcin Margielewski - ebook + audiobook + książka
NOWOŚĆ

Mój sąsiad wróg. Tom 1 ebook

Marcin Margielewski

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Poruszająca opowieść o miłości ponad podziałami i cenie, jaką trzeba za nią zapłacić…

Według Biblii Bóg dał Izraelczykom ziemię, ale żyli już na niej ludzie, którzy zgodnie z tą samą księgą zostali stworzeni przez tego samego Boga. To był początek trwającego od tysięcy lat konfliktu, który w ciągu ostatnich dekad przybrał niezwykle krwawą i okrutną formę.

Izraelczycy i Palestyńczycy. Dwa żyjące obok siebie narody. Oba doświadczone ludobójstwem. Oba naznaczone wzajemną nienawiścią. W obu żyją ludzie, którzy nie chcą wojny. I tacy, którzy wojną żyją. W obu są tacy, którzy nie rozumieją jej sensu – i tacy, dla których stała się ona jedynym sensem.

„Mój sąsiad wróg” to historia niezwykłej rodziny, która powstała z miłości między członkami dwóch zwaśnionych, choć mieszkających obok siebie narodów. Ich losy pokazują, jak potężna jest nienawiść. Jak bezsensownie rani. Najczęściej tych, którym jest obca. Erzsébeti Hassan są jak współcześni Romeo i Julia, tyle że im przyszło żyć w świecie opresji, bomb, karabinów i gwałtów.

Oto pierwsza z dwóch części opowieści, której początki sięgają tysięcy lat przed naszą erą, a tragiczne skutki trwają do dziś.

Marcin Margielewski – pracował jako dziennikarz radiowy, prasowy i telewizyjny. Przez dziesięć lat podróżował, mieszkając między innymi w Wielkiej Brytanii, Dubaju, Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej. Był dyrektorem kreatywnym kilku światowych marek. Autor bestsellerowych książek: „Jak podrywają szejkowie” (2019), „Była arabską stewardesą” (2019), „Zaginione arabskie księżniczki” (2020), „Tajemnice hoteli Dubaju” (2020), „Urodziłam dziecko szejka” (2020), trzytomowej serii „Niewolnicy” (2021), „Porzuciłam islam, muszę umrzeć” (2022), „Wyrwana z piekła talibów” (2022), „Kłamstwa arabskich szejków” (2022), „Zaginiony arabski książę” (2023), „Piekło kobiet Iranu” (2023), „Handlarze arabskich niewolników” (2023), „Sekrety arabskich kurortów” (2023), „Luksus arabskich pałaców” – tom 1 i 2 (2024), „Szofer arabskich bogaczy” (2024), „Tajemnice arabskich szpitali” – tom 1 i 2 (2025), „Zakazana arabska miłość” (2025) oraz „Arabscy influencerzy. Zbrodnia i sława” (2025).

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 346

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Na życzenie narratora książki dane niektórych z jej bohaterów oraz miejsce akcji kilku opisywanych wydarzeń zostały zmienione. Zmiany te nie wpływają na przebieg akcji, która pozostaje wierna realnym wydarzeniom.

Copyright © Marcin Margielewski, 2026

Projekt okładki

Remigiusz Wojaczek

Redaktor prowadzący

Michał Nalewski

Redakcja

Anna Płaskoń-Sokołowska

Korekta

Maciej Korbasiński

ISBN 978-83-8444-512-9

Warszawa 2026

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

[email protected]

Od autora

Zgodnie z zasadami języka polskiego nazwy narodów, grup etnicznych i plemion zapisujemy dużą literą. W przypadku Arabów nie ma wątpliwości, choć nie są oni narodem – są grupą etniczną.

W przypadku żydów jest inaczej. Chociaż często można się spotkać z formą „Żyd”, jest ona używana nieco wbrew zasadom, bo żydzi nie są ani narodem, ani grupą etniczną, ani plemieniem. Są wyznawcami religii judaistycznej i tak jak katolicy, chrześcijanie i muzułmanie zgodnie z zasadami polskiej ortografii powinni być zapisywani małą literą.

Izraelczycy to naród – zapisuje się ich dużą literą. Żydzi narodem nie są. Syjonistyczna ideologia, która każe nam sądzić inaczej, powstała dopiero pod koniec XIX wieku. Syjoniści próbowali sprowadzić tradycyjne rozumienie „bycia żydem” z bycia członkiem wspólnoty religijnej do bycia przedstawicielem narodu-państwa – i tak „nowego żyda” utożsamiali z obywatelem Izraela, mówiącym po hebrajsku. To po prostu polityczna manipulacja, nacjonalistyczna propaganda i szantaż emocjonalny.

Sam język hebrajski w formie, jaką znamy dzisiaj, też jest „wynalazkiem” syjonistów. Przez blisko dwa tysiące lat hebrajski istniał wyłącznie w zapisie jako język liturgii, modlitw, tekstów religijnych i literackich – nie jako język codziennej komunikacji. Decyzję o tym, że będzie on oficjalnym językiem żydowskim, podjęli pod koniec XIX wieku członkowie ruchu syjonistycznego. I nie bez oporu żydów. Większość z nich mówiła w innych językach, w tym głównie w jidysz, a ci ortodoksyjni używanie hebrajskiego poza liturgią uważali za świętokradztwo. Mimo protestów po ogłoszeniu państwa Izrael to właśnie hebrajski został jego językiem urzędowym.

Zapis zgodnie z logiką przyjętą przez polskich językoznawców (narody, grupy etniczne i plemiona) – choć jednocześnie wbrew ich zaleceniom (tak, trudno to zrozumieć) – będzie obowiązywał w tej książce. Jest to wyłącznie moja decyzja. Nie jest ona przejawem antysemityzmu, a próbą zaprowadzenia porządku i zdystansowania się od syjonistycznej propagandy.

A skoro już jesteśmy przy antysemityzmie… „Bycie żydem” dziś nie oznacza automatycznie „bycia Semitą”. Ze względu na ogromną diasporę, wielopokoleniowe mieszanki etniczne i historyczne migracje żydzi nie są jednolici. Bycie żydem nie jest tożsame z byciem Semitą. Semitami na pewno są Palestyńczycy – a największymi antysemitami ci, którzy ich wypędzają i eksterminują.

Marcin Margielewski

Prolog

– Babcia Eli do ostatnich dni żyła w przekonaniu, że została przeklęta. Kiedy wyszła za dziadka, niejeden raz usłyszała, że Bóg ją za to ukarze. I nie miała wątpliwości, że to, co ją spotkało, było spełnieniem tej klątwy. Karą rozgniewanego Boga…

– Ty też w to wierzysz? – pytam.

Yasir zamiera na dłuższą chwilę. Wyraźnie nie spodziewał się tego pytania. Nigdy się nad tym nie zastanawiał.

– Gdyby istniał, nie pozwoliłby na cierpienie moich ludzi…

– Cierpienie zadają również twoi ludzie.

– Tym bardziej. Bóg umarł gdzieś w Palestynie. A jeśli nie tam, to w Auschwitz. Wolę myśleć, że go z nami nie ma, bo jeśli jest i na to wszystko pozwala, to jest po prostu…

Domyślam się, jakie określenie przychodzi Yasirowi do głowy, ale on powstrzymuje się przed jego wypowiedzeniem.

– A jeśli jest? I to wszystko to rzeczywiście jego plan…? – pytam przekornie, choć wbrew własnym przekonaniom.

– To jak umrę, będę miał do niego sporo pytań.

– Odpowiedzi nie będą miały już znaczenia. Żydzi zabici w Auschwitz, Palestyńczycy zabici w Gazie… Oni wszyscy już pewnie mu je zadali, a my wciąż nie wiemy, dlaczego to się dzieje.

– Tak naprawdę wiemy. I to nie ma nic wspólnego z Bogiem, chociaż ciągle dokonuje się w jego imieniu.

Yasir zwątpił w istnienie Boga, ale nie potrafi do końca wyzbyć się wiary. W naszych rozmowach co jakiś czas będą się pojawiały zwątpienie, wściekłość, ale i tęsknota za korzeniami wielkich religii, które ukształtowały jego przodków.

Jego ukochana babcia wierzyła w Boga gorąco. I choć zgodnie z jej wiarą to on doświadczał ją w sposób okrutny, nie szczędził łez i trudnych do zniesienia prób, nigdy nie wyzbyła się przekonania o jego obecności. W głębokiej wierze wychowywała też swoje dzieci, próbowała przekazać ją wnukom.

Ale o ile wiara w Boga mogła w jej przypadku dawać nadzieję na to, że wszystko, co ją spotyka, ma w sobie jakiś głębszy sens, o tyle wiara w klątwę, która na niej ciążyła, była dla niej całkowicie destrukcyjna. Babcia Yasira żyła w przekonaniu, że jest ona karą za miłość, która nie powinna była się wydarzyć – i za niespełnioną obietnicę, którą pewnej nocy nieopatrznie złożyła swojej matce.

Z tym ciężarem żyła do końca swoich dni. Nigdy nie zadawała sobie pytań, dlaczego Bóg rani ją tak okrutnie. Wiedziała dlaczego. Po śmierci też zapewne nie musiała go o to pytać…

Był upalny początek sierpnia. We włoskiej Genui temperatura od wczesnych godzin poranka dochodziła do trzydziestki. Gorące powietrze potęgowało unoszący się nad stolikiem zapach świeżo parzonego espresso, które pomimo pełnego zdziwienia wzroku kelnerki pozostawało w mojej filiżance, zamiast zgodnie z lokalnym zwyczajem zniknąć natychmiast po podaniu. Miałem wrażenie, że pilnuje, bym je wypił. Niecierpliwiła się, co jakiś czas z lekkim przerażeniem spoglądając na wciąż nietkniętą filiżankę.

Czekając na mojego gościa, próbowałem odgadnąć, co o moich prostackich zwyczajach myśli kelnerka.

„Jak można pić zimne espresso?”

„Może jeszcze zamówi do niego mleko”.

„I co on tu jeszcze robi…?”

„Espresso nie pije się przy stoliku”.

„Espresso połyka się przy barze i wychodzi”.

W Polsce w ten sposób pije się co najwyżej wódkę… Ta sytuacja doprowadziła mnie do wniosku, że choć jesteśmy w Europie bardzo do siebie podobni, wiele nas różni. Nawet w tak zwyczajnych kwestiach jak sposób picia kawy. Jesteśmy Europejczykami, ale to nie znaczy, że wszyscy jesteśmy tacy sami. Polacy różnią się w wielu kwestiach od Włochów, Rumuni od Francuzów… My w Europie to wiemy, a jednak o Bliskim Wschodzie często myślimy tak, jakby był monolitem. Identycznym w swej masie i uformowanym zgodnie z naszymi zachodnimi wyobrażeniami. Trudno o większą ignorancję.

Kiedy ktoś zaczyna zdanie od „Arabowie są…”, to już raczej na pewno nie warto przywiązywać się do jego kolejnych słów.

Którzy Arabowie? Z którego kraju? Saudyjczycy? Bo ci różnią się od Emiratczyków, a oni z kolei od Katarczyków.

Chodzi o Arabów, tych ludzi z Bliskiego Wschodu?

Też błąd…

Irańczycy to ludzie z Bliskiego Wschodu, a nie są Arabami. Libańczycy też się nimi nie czują. Palestyńczycy uważają się za Arabów, ale często dodają, że są starożytnymi Filistynami i Semitami. Do tej bliskowschodniej układanki dochodzą jeszcze Izraelczycy, również Semici z korzeniami w wielu krajach na całym świecie.

Arabowie to muzułmanie. Izraelczycy to żydzi.

I znowu nie do końca. Arabowie bywają chrześcijanami, Izraelczycy muzułmanami… Przynależność etniczna nie jest równorzędna z wyznawaną religią. Wrzucanie wszystkich do jednego worka obnaża niewiedzę, którą tłumaczyć może jedynie fakt, że Bliski Wschód to niezwykle skomplikowane puzzle. Trudno go zdefiniować sloganami, a od kiedy w połowie ubiegłego wieku na mapach tego regionu pojawiło się nowe państwo (tak, drodzy syjoniści, nowe), układanka stała się jeszcze bardziej skomplikowana. I jeszcze trudniejsza do zrozumienia.

Postanowiliśmy z Yasirem spróbować ją rozgryźć. Ale nie za pomocą wielkiej polityki – ta nie ułatwia zrozumienia niczego. Sprowadza się tylko do tego, by gmatwać i komplikować. Chcemy to zrobić za pomocą historii ludzi, których ta koszmarna polityka zmieniła we wrogów, choć mogli być sąsiadami, przyjaciółmi, kochankami…

Dziadkowie Yasira nie zgodzili się na taki porządek. Zaplanowano, że będą wrogami, ale oni pozostali dobrymi sąsiadami, z czasem stali się przyjaciółmi, a wkrótce kochankami. Ich miłość przetrwała dekady, choć okrutne decyzje polityków i nienawiść ludzi, którzy dali się ponieść ich ideom, próbowały ją zniszczyć.

Dziadek Hassan nie był szczególnie wykształcony, ale był czystym dobrem, trochę życiowym fajtłapą, jednak wielkim romantykiem, zakochanym jak szczeniak w swojej żonie. Babcia Eli była pełna sprzeczności. Pobożna, pokorna i cicha, wydawała się iść przez całe życie z prądem i akceptować to, co zsyłał jej Bóg, ale w jej historii wielokrotnie zdarzały się sytuacje, w których nagle brała sprawy w swoje ręce. Jakby rozumiała, że modlitwy w nich nie pomogą, a przynajmniej nie wystarczą. I to właśnie te sytuacje okazywały się kluczowe. Zmieniające życie.

Mimo że babcia swoją regularną, państwową edukację w Rumunii zakończyła w wieku dwunastu lat, w wieku szesnastu tę domową, a jako osiemnastolatka nawet tę szczątkową w koszmarnej instytucji, do której trafiła, w dorosłym życiu udało jej się skończyć studia. Pięknie grała na pianinie, znała w sumie siedem języków i miała niezwykły talent do opowiadania. O swoim życiu nie chciała jednak mówić. Długo skrywała w tajemnicy wiele z tego, co przeszła, jakby bała się wyciągać z zakamarków pamięci to, o czym na co dzień udawało jej się chwilami zapomnieć. Ale wiem, że wiele z tych rzeczy wracało, prześladowało ją i napadało w najmniej oczekiwanych momentach.

Dopiero kilka lat przed śmiercią zdecydowała się opowiedzieć to, co przeszła, ze szczegółami. Widziałem, jak wiele trudu kosztowały ją te słowa. Jak boleśnie wydzierała je zapomnieniu.

***

Rzymianie podbite ludy określali mianem barbarzyńskich, choć często były to wspaniale rozwinięte, zaawansowane cywilizacje. Kiedy konkwistadorzy dotarli do Ameryki, nazwali tamtejszą ludność dzikusami, mimo że stworzyła ona zachwycającą kulturę. Imperia kolonialne wszystkich, którzy nie godzili się na ich zwierzchnictwo i próbowali walczyć przeciwko nim, uznawały za terrorystów.

Zmieniają się czasy i definicje, ale mechanizm odwracania narracji jest wciąż taki sam. Agresorzy nazywają swoje ofiary tak, by to je obwinić o własne zbrodnie, by usprawiedliwić własne okrucieństwo, a nawet zdobyć za nie uznanie. I okazuje się, że odnieśli w tym sukces. Większość książek historycznych z szacunkiem mówi o Kolumbie, z estymą o Rzymianach, z podziwem o Imperium Brytyjskim. Znacznie ciszej opowiadają historię tych, którzy zapłacili krwawą cenę za sławę zwycięzców.

Czas to zmienić!

Zanim Yasir zacznie snuć ekscytującą opowieść o życiu swojej babci i dziadka, muszę zadać mu pytanie, które słyszy każdy z narratorów moich książek:

– Czy zgodzisz się ujawnić dane osób, o których będziesz opowiadał?

Już wcześniej sprawdziłem jego rodzinę w publicznych archiwach muzeum Yad Vashem w Jerozolimie. Upewniłem się, że istnieli, wiedziałem, gdzie mieszkali, kim byli. Nie wiedziałem, dlaczego miałbym ukrywać ich tożsamość. Nie mieli żadnych powodów do wstydu…

– To zależy – odpowiada Yasir.

– Od czego?

– Jeśli chcesz poznać tylko historię mojej babci, możesz ją opisać, ujawniając dane. Jeśli jednak chcesz, żebym opowiedział ci też o dziadku, będziesz musiał je ukryć.

– Dziadek był przestępcą?

– Był jednym z najuczciwszych ludzi, jakich nosiła ta planeta, ale to nie ma znaczenia dla tych, którzy bez mrugnięcia okiem nazywali go terrorystą. Jednak to nie o niego tu chodzi… To mogłoby zaszkodzić kilku osobom z mojej rodziny. Nie zasługują na jeszcze większe kłopoty.

Byłem zaintrygowany. Oczywiście decyzja nie była trudna. Poznanie całej historii jest ważniejsze od prawa do użycia kilku nazwisk w jej ocenzurowanej wersji.

CZĘŚĆ I

ROZDZIAŁ 1

Ziemia obiecana

W powszechnej opinii Biblia to wspólna księga wyznawców chrześcijaństwa i judaizmu. Temat jest jednak bardziej złożony. Biblia chrześcijańska to Stary i Nowy Testament, ta hebrajska, Tanach, składa się z trzech części: Tory (prawo), Newiim (prorocy), Ketuwim (pisma).

Tora to najświętsza część Biblii hebrajskiej, fundament wiary i praktyki. Składa się z pięciu ksiąg Mojżesza: Bereszit (Księga Rodzaju), Szemot (Księga Wyjścia), Wajikra (Księga Kapłańska), Bamidbar (Księga Liczb) i Dewarim (Księga Powtórzonego Prawa). Uważana jest za tekst objawiony judaizmu.

Dla żydów ważny jest też Talmud, swoisty komentarz do Tory, zawierający zapisy prawa religijnego (halacha), dyskusje rabinów, interpretacje treści biblijnych i zwyczajów.

Liczba ksiąg w różnych wyznaniach jest różna. Tanach zawiera 24 księgi, Biblia znacznie więcej. Protestanci mają ich 66, katolicy 73, a wyznawcy prawosławia – 76.

Zgorszeni otaczającym ich bałwochwalstwem, Abraham, jego ojciec Terach, bratanek Lot i żona Sara wyruszyli w wędrówkę do kraju Kanaan, ale po drodze dotarli do Charanu i właśnie tam postanowili się osiedlić.

Chociaż nie było to miejsce, do którego dążyli, było im tam dobrze, ale kiedy w wieku dwustu pięciu lat Terach pożegnał się z tym światem, wszystko się zmieniło. Nie tylko dla Abrahama, Sary i Lota. Zdarzenie to na zawsze zmieniło losy jego i milionów mu potomnych, a jego skutki dają się odczuć do dziś. Abraham miał wtedy usłyszeć słowa Boga, który nakazał mu, by ruszył w dalszą drogę.

– Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę1 – rzekł Pan, obiecując przy tym, że uczyni z niego twórcę wielkiego narodu, któremu będzie błogosławił, a z Abrama – swego proroka.

Abram miał wtedy siedemdziesiąt pięć lat, a jego żona była niepłodna. Nie rozumiał, jak miałby dać początek narodowi, skoro nie udało mu się nawet założyć rodziny, ale nie zawahał się przed spełnieniem boskiego rozkazu. Spakował cały dobytek i pozostawiając w Charanie grób ojca, ruszył wraz z Lotem, Saraj i zakupioną służbą w wędrówkę do ziemi, którą wybrał dla niego Bóg.

Przybyli do Kanaanu. Tu w wąskim, żyznym wąwozie pomiędzy dwiema górami – Gerizim na południu i Ebal na północy – nieopodal miejscowości Sychem, pod dębem zwanym Moreh, Bóg ukazał się Abrahamowi po raz kolejny.

– Twojemu potomstwu oddaję właśnie tę ziemię – powiedział Pan, nie zważając na to, że była ona wówczas zamieszkana przez Kananejczyków, lud złożony z wielu plemion: przodków Palestyńczyków, Syryjczyków i Jordańczyków.

Nie wiadomo, dlaczego Bóg postanowił osiedlić swój naród wybrany właśnie tam, gdzie wcześniej usadowił Kananejczyków, którzy wszak również byli jego stworzeniem, ale biblijny Bóg może rozporządzać swym ludem w dowolny sposób. Abram nie kwestionował boskiej obietnicy. Zwłaszcza że ta czyniła z niego wybrańca.

W miejscu spotkania z Panem zbudował ołtarz, a dokończywszy jego budowę, przeniósł się na pobliskie wzgórze. Tam, pomiędzy Betel od zachodu i Aj od wschodu, rozbił swój namiot. Tam też wzniósł ołtarz ku czci Boga.

Niedługo po przybyciu do Kanaanu w krainie nastał głód, który ponownie zmusił Abrama, Sarę i Lota do wędrówki. Udali się do Egiptu, ale jego ziemia nie przyjęła ich przyjaźnie. Uroda Sary okazała się przekleństwem. Wzbudzając podziw i zazdrość, kobieta stała się zagrożeniem dla swego męża. Abraham obawiał się bowiem, że ktoś go zabije, by móc poślubić jego żonę. Poprosił ją zatem, by udawała jego siostrę. To zmniejszyło ryzyko, ale nie ochroniło ich przed kłopotami. Sława Sary dotarła do samego faraona. Władca zażyczył sobie, by przyprowadzono mu kobietę do pałacu, a wkrótce potem postanowił ją poślubić.

Abram poprosił Boga o interwencję i nie musiał na nią długo czekać. Pan zesłał na pałac egipskiego władcy plagi, które powstrzymał, dopiero gdy Abram stanął przed jego obliczem. Wtedy to faraon się dowiedział, że Sara jest już żoną.

– Cóżeś mi uczynił? Czemu mi nie powiedziałeś, że ona jest twoją żoną? Dlaczego mówiłeś: „że to moja siostra”, tak że wziąłem ją sobie za żonę?2 – zwrócił się do Abrama.

Faraon odstąpił od swoich zamiarów. Wypuścił proroka i jego żonę, pozwalając im na opuszczenie Egiptu ze wszystkim, co do niego przywieźli, i wszystkimi, którzy z nimi przyjechali. Po opuszczeniu Egiptu Abraham powrócił do miejsca między Betel a Aj, gdzie wcześniej zbudował ołtarz. Wkrótce potem doszło do konfliktu między pasterzami wypasającymi trzodę należącą do Abrahama i tymi pracującymi dla Lota.

Wtedy Abraham zwrócił się do swojego bratanka:

– Niechaj nie będzie sporu między nami, między pasterzami moimi a pasterzami twoimi, bo przecież jesteśmy krewni. Wszak cały ten kraj stoi przed tobą otworem. Odłącz się ode mnie! Jeżeli pójdziesz w lewo, ja pójdę w prawo, a jeżeli ty pójdziesz w prawo – ja w lewo3 – zaproponował.

Lot nie oponował. Wyruszył do doliny Jordanu, osiedlając się w pobliżu Sodomy, miasta znanego ze swojej grzeszności. Abraham pozostał w ziemi Kanaan. I wtedy Bóg przemówił do niego ponownie:

– Spójrz przed siebie i rozejrzyj się z tego miejsca, na którym stoisz, na północ i na południe, na wschód i ku morzu; cały ten kraj, który widzisz, daję tobie i twemu potomstwu na zawsze4.

Po tym objawieniu Abraham wybudował kolejny ołtarz. Ten powstał pod dębami Mamre w Hebronie. Tam też się osiedlił, ale spokój nie był mu długo pisany. Wkrótce dotarła do niego wiadomość o porwaniu Lota.

Czterech królów z Mezopotamii: Chedorlaomer z Elamu, Amraphel z Szynaru, Arioch z Ellasar i Tidal z Goiim napadło wspólnie na pięć miast w dolinie Siddim. Jednym z nich była zamieszkiwana przez Lota Sodoma. Barbarzyńcy złupili metropolię, pozostawiając za sobą morze krwi, a pojmanych jeńców i kosztowności zabrali ze sobą, ruszając w drogę powrotną do Mezopotamii. Lot i jego rodzina znaleźli się w gronie więźniów, a Abraham nie mógł na to pozwolić. Zebrał trzystu osiemnastu swoich sług, wprawnych w boju i mężnych, i ruszył na ratunek. Zaatakował najeźdźców w nocy, z zaskoczenia, gdy zbierali siły do dalszej drogi, i pokonał ich, odzyskując wszystko, co zagrabili, zwracając wolność wszystkim porwanym.

Prorok zyskał tym uznanie władców ograbionych miast i sławę w całej krainie, a Bóg ponownie mu się objawił.

– Nie obawiaj się, Abramie, bo Ja jestem twoim obrońcą; nagroda twoja będzie sowita5 – powiedział, na co prorok podzielił się z nim swoimi wątpliwościami. Jakże miał dać początek ludowi, który ma zamieszkiwać podarowane mu przez Najwyższego ziemie, skoro sam nie miał potomka. Na to Bóg wezwał go, by wyszedł na zewnątrz.

– Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz; tak liczne będzie twoje potomstwo6 – przemówił, po czym zażądał od niego złożenia ofiary.

– Wybierz dla Mnie trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana, a nadto synogarlicę i gołębicę7 – polecił.

Abraham zrobił, co Bóg rozkazał. Zabił zwierzęta i rozdzielił je na pół, oszczędzając jedynie ptaki. Po złożeniu tej ofiary zapadła ciemna noc, a pośród mroków Abraham usłyszał boską przepowiednię.

– Wiedz o tym dobrze, iż twoi potomkowie będą przebywać jako przybysze w kraju, który nie będzie ich krajem, i przez cztery lata będą tam ciemiężeni jako niewolnicy; aż wreszcie ześlę zasłużoną karę na ten naród, którego będą niewolnikami, po czym oni wyjdą z wielkim dobytkiem. Ale ty odejdziesz do twych przodków w pokoju, w późnej starości zejdziesz do grobu. Twoi potomkowie powrócą tu dopiero w czwartym pokoleniu8.

Tak Bóg zawarł z Abramem przymierze, potwierdzając:

– Potomstwu twemu daję ten kraj, od Rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat, wraz z Kenitami, Kenizytami, Kadmonitami, Chetytami, Peryzzytami, Refaitami, Amorytami, Kananejczykami, Girgaszytami i Jebusytami9.

W Starym Testamencie słowem nie wspomniano o tym, czym wszystkie te ludy zawiniły, że Bóg, który zgodnie z wierzeniami przecież stworzył także je, postanowił odebrać im ich ziemię. Nie ma też słowa o tym, dlaczego postanowił oddać ją wciąż jeszcze nieistniejącemu, ale już wybranemu przez siebie narodowi, ale właśnie te słowa stały się najczęściej cytowanymi przez tych, którzy uważają, że zwierzchnictwo nad krainą, do której przybył Abraham, należy się wyłącznie jego potomkom.

Wyznawcy judaizmu doskonale znają jeszcze jeden cytat: „Jeśli to przymierze zawiedzie, niech Ja będę pocięty tak jak te zwierzęta”. I choć te słowa nie pochodzą z Biblii, stały się rytualnym dążeniem do wypełnienia obietnicy, którą Bóg miał złożyć ich pierwszemu przodkowi.

Interpretacja ta jest zgodna ze starożytnymi praktykami zawierania przymierzy, kiedy rytuał podziału zwierząt i przejście między ich częściami symbolizowały zobowiązanie stron do dotrzymania warunków umowy. Historia miała pokazać, że wypełnienie tego przymierza będzie wymagało znacznie większego rozlewu krwi. Nie zwierzęcej. Ludzkiej!

Chociaż Bóg obiecał Abrahamowi dożycie sędziwego wieku, ten był już około osiemdziesiątki, a wciąż nie spłodził potomka. Sara, widząc, jak bardzo doskwiera mu fakt, że ona sama nie może dać mu dziecka, zaproponowała, by urodziła je jej służąca Hagar. Abraham zgodził się na to i Hagar zaszła w ciążę. Kobieta, wiedząc, jak cennym jest dla proroka potomek, zaczęła zachowywać się wobec Sary lekceważąco. Gdy urodziła syna Izmaela, doszło do konfliktu, który doprowadził Hagar do ucieczki na pustynię. Zawrócił ją jednak anioł, który obiecał, że jej syn zapoczątkuje wielki naród.

Hagar wróciła, ale szybko się okazało, że inicjatywa Sary była częścią boskiego planu, podobnie jak syn zrodzony z łona Hagar. Bóg sprawił, że niepłodna dotychczas Sara zaszła w ciążę i urodziła zdrowego syna Izaaka, który miał być prawowitym dziedzicem przymierza oraz ojcem narodu izraelskiego. Jego starszy, choć wydziedziczony z proroczego przywileju brat Izmael dał początek Arabom.

Wyznawcy syjonizmu powołują się na dwóch synów Abrahama, wywodząc ze Starego Testamentu swoje prawo do przewodzenia na Bliskim Wschodzie. Siebie, potomków Izaaka, wskazując jako prawowitych dziedziców, a Arabów, pochodzących od Izmaela, za poczętych z łona niewolnicy uzurpatorów.

Na dowód tego, że Arabowie nie mają praw do ziemi, która rzekomo została obiecana im przez Boga, podają też fragmenty Księgi Rodzaju, które mówią o tym, że Abraham wygnał syna i jego matkę na pustynię Beer-Szeba. I choć Bóg miał dotrzymać obietnicy i uczynić Izmaela ojcem narodu arabskiego, nie był to lud wybrany i nie powstał zgodnie z Bożym planem, a trochę na pocieszenie jego proroka.

Izaak poślubił Rebekę, a z ich związku narodził się Jakub, który wsławił się walecznością tak wielką, że gdy sam Bóg wystawił go na próbę i stanął z nim do walki fizycznej, nie odpuścił, a Najwyższy, doceniając to, oświadczył: „Odtąd nie będziesz się zwał Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi, i zwyciężyłeś”10.

Jakub-Izrael dał życie dwunastu synom, którzy zapoczątkowali dwanaście plemion Królestwa Izrael. Najmłodszy z nich, Józef, mocno wyróżniał się z gromadki Jakubowych dzieci, cieszył się też największą miłością ojca, co wywoływało zazdrość u jego braci. Nie pomagał mu również fakt, że Józef nie krył się ze swoimi snami, które przepowiadały mu, że zostanie królem. Bracia kpili z niego, a gdy tylko nadarzyła się okazja, sprzedali go egipskim handlarzom niewolników. W Egipcie Józef trafił do domu Potyfara, wysokiego urzędnika faraona, i udało mu się zdobyć zaufanie swojego właściciela. Był wobec niego bardzo lojalny, więc gdy żona Potyfara próbowała go uwieść, odrzucił jej zaloty. Urażona kobieta oskarżyła go o napaść i doprowadziła do jego uwięzienia.

W więzieniu Józef odczytywał znaczenie snów swoich współwięźniów. Losy dwóch z nich przewidział tak trafnie, że wieści o jego darze szybko wydostały się poza mury więzienia. Informacje o utalentowanym niewolniku dotarły do faraona, który przetestował jego umiejętności i wkrótce uczynił go swoim wysokim dostojnikiem. Oprócz interpretacji snów odpowiadał za zarządzanie zapasami w czasie siedmiu lat urodzaju i siedmiu lat głodu. To do niego przybywali kupcy z krajów dotkniętych niedostatkami, a susza w tym czasie zniszczyła plony rolników z Kanaanu. Bracia Józefa też wyruszyli do Egiptu, by kupić zboże. Rozpoznał ich natychmiast. Oni jego nie. Nie mogli się spodziewać, że ich sprzedany do niewoli brat po latach będzie piastował tak wysoki urząd w obcym kraju.

Józef postanowił wystawić ich na próbę, w efekcie której przyznali, co zrobili swojemu najmłodszemu bratu. Ich skrucha wzruszyła go tak, że ujawnił im, kim jest, i odesłał ich do domu ze zbożem. Gdy jego ojciec się dowiedział, że syn żyje i ma się dobrze, wyruszył wraz z całą rodziną do Egiptu, gdzie u boku majętnego syna i pod protektoratem faraona doczekał końca swych dni, a jego potomkowie osiedlili się na hojnej w plony ziemi egipskiej.

Pozostali w Egipcie przez kolejne pokolenia. Początkowo cieszyli się dobrobytem, mogli hodować bydło i prowadzić dostatnie życie w zgodzie z własnymi tradycjami. Jednak z biegiem czasu nowi faraonowie, którzy nie znali Józefa ani jego zasług dla Egiptu, zaczęli postrzegać licznie rozmnażający się lud Izraela jako zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. W obliczu tego zagrożenia faraon podjął decyzję o zniewoleniu Izraelitów. Zostali oni zmuszeni do pracy przy budowie okazałych egipskich miast, a ich życie stało się pełne cierpienia i ucisku. Pomimo to Izraelici rozmnażali się i stawali coraz liczniejsi, co jeszcze bardziej niepokoiło faraona.

By ograniczyć ich populację, władca nakazał topić w Nilu wszystkich nowo narodzonych chłopców izraelskich. Hebrajka o imieniu Jochebed była brzemienna i drżała o los swojego nienarodzonego syna. Gdy ten przyszedł na świat, ukryła go, ale po trzech miesiącach zdecydowała, że dłużej nie może tego robić. Istniało ogromne ryzyko, że malec zostanie odnaleziony i niechybnie zabity. Kobieta uplotła więc kosz z papirusu, pokryła go żywicą i smołą, po czym złożyła w nim swego małego synka i potajemnie wypuściła na wody rzeki, która odebrała życie tak wielu potomkom jej plemienia. Modliła się przy tym do Boga, by ocalił malca i pchnął kosz w bezpieczne ramiona ludzi, którzy pozwolą mu żyć. Jej plan znała jedynie siostra Jochebed Miriam, która od chwili, gdy chłopiec znalazł się na wodach, śledziła kosz w nadziei, że dowie się, do jakiego domu trafił. Kwilenie niemowlęcia usłyszała córka samego faraona. Wyjęła dziecko z kosza, zabrała je do pałacu i nadała mu imię Mojżesz.

Pochodzenie imienia Mojżesz tłumaczone jest hebrajskim czasownikiem masha – „wydobywać”, a pomysł egipskiej księżniczki, by tak właśnie nazwać znalezione na Nilu dziecko, biblijnym cytatem: „Dała mu imię Mojżesz, mówiąc: »Bo wydobyłam go z wody«”11.

O ile wierni przyjęli tę wersję wydarzeń za jedyną prawdziwą, nie zastanawiając się nad tym, dlaczego egipska księżniczka miałaby nazwać przypadkiem znalezione dziecko hebrajskim imieniem – nawet jeśli istniało podejrzenie, że uratowany chłopiec może być Hebrajczykiem – o tyle naukowcy wysnuli zupełnie inną, bardziej wiarygodną teorię.

Niektórzy uczeni wskazują, że imię Mojżesz może być skróconą formą egipskich imion, w których występował element -mose, czyli „urodzony przez”, jak na przykład Thutmoses – „urodzony przez Thota” czy Ramses – „urodzony przez Ra”. Jeśli tak, córka faraona nadała niemowlęciu imię brzmiące naturalnie w jej języku.

Nie wyklucza to hebrajskich konotacji, bo bibliści mogli doszukać się w egipskim imieniu bliskiego im słowa doskonale pasującego do historii Mojżesza, wszak zgodnie z przekazem został on „wydobyty z wody”.

Żyjący w egipskiej niewoli Hebrajczycy modlili się o wolność, pamiętając przepowiednię wygłoszoną Abrahamowi. Nie wiedzieli, że oto u ich boku narodził się kolejny wielki prorok. Za sprawą Miriam wiadomość o tym, że Mojżesz jest bezpieczny i trafił do królewskiego pałacu, dotarła do jego rodzonej matki, ale Miriam miała dla swojej siostry jeszcze lepsze wieści. Oto księżniczka zleciła jej znalezienie mamki, która wykarmi chłopca. I tak Mojżesz wrócił w ramiona Jochebed, zachowując jednocześnie przywileje płynące z bycia członkiem królewskiego rodu. Świadomość cierpienia ludu, z którego pochodził, i skontrastowane z nim wygodne dworskie życie rozdzierały wewnętrznie dorastającego chłopaka.

To właśnie te rozterki wkrótce zrobiły z niego wygnańca. Kiedy dostrzegł Egipcjanina znęcającego się nad słabym, spracowanym Hebrajczykiem, coś w nim pękło. Gniewnie stanął w jego obronie, a jego pięść zadała oprawcy śmiertelny cios. Mojżesz pochował ciało zabitego Egipcjanina na pustyni, ale już następnego dnia został oskarżony o morderstwo, a faraon, nie zważając na rodzinne koneksje, skazał go na śmierć. Mojżesz zbiegł.

Osiedlił się w kraju Madian, który zdaniem naukowców w czasach Mojżesza zajmował tereny dzisiejszej północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej, zahaczając częściowo o pogranicze południowej Jordanii. To tam, przy jednej ze studni, zauważył toczącą się awanturę. Córki lokalnego kapłana przyszły, by zaczerpnąć wodę, ale pasterze zagrodzili im drogę, odganiając je od źródła. Mojżesz stanął w ich obronie, a wdzięczny za pomoc duchowny przyjął go pod swój dach, potem zaś oddał mu rękę swojej córki Sefory. Wkrótce na świecie pojawił się ich pierworodny syn. Mojżesz został pasterzem trzody swojego teścia i sporo czasu spędzał na pustyni. To właśnie na niej pewnej spokojnej nocy mrok rozświetlił gorejący krzew. Choć płonął żywym płomieniem, ogień go nie trawił. Przedziwnemu zjawisku towarzyszył głos: „Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. (…) Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu”12.

Mojżesz – przerażony zjawiskiem i przytłoczony zadaniem, jakie postawił przed nim Bóg – był pełen wątpliwości, jednak usłyszał zapewnienie: „Ja będę z tobą”13. Sam nie był sprawnym mówcą, dlatego Bóg powołał do tej misji dodatkowo jego starszego brata Aarona, który został swoistym rzecznikiem sprawy i pierwszym arcykapłanem Izraela. Razem stanęli przed obliczem faraona, ale to Aaron do niego przemawiał.

– Tak mówi Pan, Bóg Izraela: „Wypuść mój lud, aby urządził na pustyni uroczystości ku mojej czci”14 – usłyszał władca Egiptu podczas udzielonej Hebrajczykom audiencji.

Faraon zareagował na te słowa gniewnie. Nie miał zamiaru ulegać słowom fikcyjnego jego zdaniem Boga, w którego na dodatek wierzyli jego niewolnicy.

„Kimże jest Pan, abym musiał usłuchać Jego rozkazu i wypuścić Izraela? Nie znam Pana i nie wypuszczę Izraela”15 – rzucił z pogardą, po czym wygnał braci z pałacu, zarządzając jeszcze większe represje wobec Hebrajczyków.

Ciemiężony lud zaczął pękać pod egipskim naporem, zwracając się przeciwko Mojżeszowi i obwiniając go o pogorszenie losu, ale Hebrajczycy, a także sam prorok, nie zdawali sobie sprawy z tego, że wszystko to jest częścią wielkiego boskiego planu. Żeby wywrzeć presję na faraonie, Bóg zaczął zsyłać na Egipt uciążliwe i często tragiczne w skutkach plagi. Dziesięć. Jedną po drugiej…

Najpierw życiodajne wody rzek i kanałów Egiptu przemieniły się w krew, zabijając wszystko, co w nich płynęło, i pozbawiając ludzi możliwości ugaszenia piekielnego pragnienia. Nad Nilem unosił się zapach śmierci. Gdy krew znowu zmieniła się w wodę, plaga żab zaroiła się wszędzie, gdzie sięgał ludzki wzrok, a wkrótce potem Egipcjan zaczęły dręczyć plagi komarów, następnie zaś much i boleśnie kąsających dzikich owadów.

Gdy te odpuściły, bydło egipskich rolników zaczęło padać bez chorób i jasnej przyczyny, co wywołało głód, który dodatkowo spotęgowały porywiste burze, niszczycielski grad i plaga szarańczy, niszcząc wszelkie uprawy.

Ludzi i zwierzęta wkrótce potem zaatakowało owrzodzenie ciała niewiadomego pochodzenia. Ropne czyraki były nie do zniesienia, a jakby tego było mało, nad Egiptem na trzy dni zapanowały niedające się rozświetlić ciemności.

Faraon – którym, jak twierdzą naukowcy próbujący umiejscowić te wszystkie wydarzenia w historii, był potężny Ramzes II – przyglądał się trudnościom, z jakimi zmagał się jego lud, ale nie dawał wiary, że są one spowodowane przez Boga Hebrajczyków, i wciąż nie godził się na wypuszczenie ich z Egiptu.

Dopiero ostatnia, najokrutniejsza z zesłanych na jego ludzi plag sprawiła, że zmienił zdanie. Oto umrzeć mieli wszyscy pierworodni synowie Egiptu, w tym najstarszy syn samego władcy. Przekonując się o potędze obcego Boga, Ramzes wyraził zgodę na to, by Hebrajczycy opuścili jego królestwo, w nadziei, że zabiorą ze sobą nieszczęścia, których przysporzył mu ich Pan.

Tym, który miał wyprowadzić ich z ziemi egipskiej – domu niewoli, był oczywiście Mojżesz. Początkowo niepewny swoich sił, ostatecznie stanął na czele ludu, prowadząc go ku wolności. Ale nie była to droga łatwa i wiodąca wprost do ziemi obiecanej. Widząc opuszczających Egipt Hebrajczyków, faraon zmienił zdanie i nakazał ich zawrócić. Osobiście wsiadł do rydwanu i ruszył za nimi w pościg.

Legendarna przeprawa przez Morze Czerwone, które według biblijnych przekazów miało się rozstąpić z boskiej woli i zstąpić ponownie, jest jedną z najbardziej epickich opowieści znanych ludzkości, a żydzi upamiętniają ją do dziś, obchodząc corocznie święto Pesach.

Mimo że odległość od Egiptu do Kanaanu nie jest wielka, wędrówka Mojżesza i Izraelitów przez pustynię trwała czterdzieści lat, a sam prorok nigdy nie dotarł do celu. Tuż przed końcem wędrówki Mojżesz stanął na górze Nebo, skąd Bóg ukazał mu całą ziemię obiecaną. Zaraz potem Mojżesz zmarł. Jego lud „do domu” w imieniu Mojżesza zaprowadził Jozue.

W Biblii opisano ten moment w malowniczy sposób. Kiedy wody Jordanu cofnęły się w majestacie, Izraelici stanęli u progu ziemi obiecanej. Słońce wschodziło, rzucając złociste promienie na kamienne nabrzeża, a serca drżały – i ze strachu, i z radości.

Jozue stanął pośrodku ludu i uniósł ręce:

– Bądź mężny i mocny, ponieważ ty rozdasz temu ludowi w posiadanie ziemię, którą poprzysiągłem dać ich przodkom – powtórzył słowa dawnych przodków. – Tylko bądź mężny i mocny, przestrzegając wypełniania całego Prawa, które nakazał ci Mojżesz, sługa mój16.

Wkroczenie do Kanny nie było pokojowe, ale Hebrajczycy – przekonani, że działają z namaszczeniem Boga – parli do przodu. Kluczową rolę w podboju odegrała Rahab, kobieta, która według przekazów była prostytutką, chociaż te bardziej łaskawe prowadzony przez nią dom publiczny umiejscowiony w miejskich murach Jerycha nazywają gospodą. Rahab słyszała o cudach, jakich Bóg Hebrajczyków dokonał w Egipcie, i nie miała wątp­liwości, że jest tym prawdziwym, dlatego kiedy Jozue wysłał dwóch swych zwiadowców, by rozpoznać Jerycho, przyjęła ich u siebie z otwartymi ramionami. Gdy jerychoński król dowiedział się o wizycie szpiegów, nakazał ich ściganie. Jego żołnierze trafili do domu Rahab, ale kobieta zaprzeczyła, że kiedykolwiek widziała poszukiwanych, ukrywając ich jednocześnie na poddaszu swojego domu, pod snopami lnu.

W zamian za pomoc poprosiła, by oszczędzili ją i jej rodzinę, gdy zaatakują Jerycho. Tak też się stało. Wkrótce potem mury Jerycha runęły pod doniosłym dźwiękiem potężnych trąb, otwierając ludowi drogę do kolejnego podboju odebranej wcześniej Kanaanejczykom ziemi.

Najeźdźcy zniszczyli Jerycho, nie pozostawiając przy życiu nikogo poza rodziną Rahab. Ludzi i zwierzęta przeznaczyli na ofiarę Bogu, który dał im zwycięstwo, a gdy splądrowali miasto i wywieźli wszystko, co stanowiło wartość, podpalili je, by nie został kamień na kamieniu. Na domiar złego Jozue rzucił na Jerycho klątwę, zapowiadając, że osoba, która spróbuje je odbudować, poniesie wielką ofiarę. Ten, kto zbuduje fundament, zapłaci za to życiem pierworodnego, a postawienie bram będzie kosztować życie najmłodszego syna.

Izraelici ruszyli na podbój kolejnych ziem, stając u bram miasta Aj. Tu ponieśli klęskę, która okazała się boskim ostrzeżeniem i karą za grzech, jakiego dopuścił się jeden z członków rodu Judy.

Oto Achan miał się połasić na bogactwa skradzione z Jerycha. Przeznaczone na ofiarę dla Boga, miały być złożone w skarbcu, ale Achan część z nich zachował dla siebie, co nie uszło uwadze Najwyższego. Porażka w podboju zakończyła się śmiercią wielu Izraelitów, a pozostali modlili się do Boga i prosili, by ten wyjawił im, dlaczego tak nagle się od nich odwrócił. Kiedy grzech Achana wyszedł na jaw, on i jego rodzina zostali ukamienowani, a zagrabione przez nich rzeczy spalone, by oczyścić lud z grzechu. Ofiara przyniosła efekty. Kolejna próba podbicia Aj okazała się skuteczna. Miasto podzieliło losy Jerycha. Spalono je i zabito wszystkich mieszkańców, a króla uprowadzono i powieszono na drzewie o zmierzchu. Świtem jego ciało rzucono u bram powalonego miasta, a na pamiątkę kolejnego podboju na rozkaz Jozuego wzniesiono Bogu ołtarz. Stanął on na górze Ebal i miał być symbolem odnowionego przymierza z Bogiem.

Izraelici w podobnie krwawy i bezlitosny sposób podbili cały Kanaan, a gdy dokonali dzieła, przystąpili do podziału terytorium pomiędzy dwanaście plemion wywodzących się od potomków Jakuba, którego imię nadane przez Boga brzmiało Izrael. Tak dokonała się obietnica złożona Abrahamowi.

Po podziale ziem Jozue zebrał lud Izraela w Sychem, gdzie przypomniał mu o wiernej służbie Bogu i ostrzegł przed grzechem. Niedługo po swym kazaniu zmarł, dożywszy sto dziesiątego roku życia.

Po śmierci Jozuego nastąpił opisany w Księdze Sędziów okres odstępstw od boskich nakazów i kary za nie, którą Bóg zsyłał pod postacią najazdów wrogów i ciemiężenia przez nich ludu Izraela. Na czele państwa nie stał jeden silny lider, co znacznie osłabiło jego pozycję. I znowu Izraelici zwrócili się do Boga o pomoc. Wymodlili sobie wtedy potężnego przywódcę, Saula – pierwszego w historii króla Izraela. Początkowo Saul odnosił spore sukcesy w walkach z Filistynami, ludem, który od wieków zamieszkiwał tereny miast Gaza, Aszdod, Aszkelon, Gat i Ekron.

Często uważa się, że współcześni Palestyńczycy to bezpośredni spadkobiercy Filistynów. Nie do końca jest to prawda, choć prawdy w tym twierdzeniu nie brakuje.

W okresie utworzenia Królestwa Izraelskiego Filistyni zamieszkiwali tereny dzisiejszej Palestyny, ale przybyli na nie z regionu Morza Egejskiego, z obszarów takich jak Kreta czy wybrzeża Anatolii. Przez stulecia współtworzyli społeczeństwo wraz z wieloetnicznym narodem kanaaneńskim. To właśnie Kananejczycy są uważani za przodków Palestyńczyków, choć to też nie jest pokrewieństwo w prostej linii.

Kananejczycy byli starożytnym ludem semickim, który osiedlił się w regionie obejmującym dzisiejszy Izrael, Palestynę, Liban oraz część Syrii i Jordanii. Ich cywilizacja była jedną z najstarszych na Bliskim Wschodzie.

Filistyni pojawili się w Kanaanie znacznie później, ale rzeczywiście to oni dali nazwę narodowi i państwu, które się w tym regionie uformowało. Współczesna nazwa Palestyna pochodzi właśnie od starożytnych Filistynów, którzy zamieszkiwali te tereny jeszcze przed utworzeniem Izraela.

Walki pomiędzy Filistynami a izraelskimi wojskami króla Saula były intensywne i krwawe. Podczas jednej z nich na biblijnej arenie pojawiła się nowa gwiazda – pastuszek Dawid. Dawid spędzał dni na pastwiskach, wśród owiec, grając na harfie i śpiewając pieśni ku chwale Boga. Jego melodie niosły pokój i ukojenie, a serce pełne było wiary. Gdy przyszedł moment próby, harfę zamienił na procę i bez zbroi stanął naprzeciw filistyńskiego olbrzyma Goliata. Pokonał go jednym kamieniem, zdobywając w ten sposób sławę i serca Izraelitów.

Po spektakularnym zwycięstwie Dawid trafił na dwór króla Saula, gdzie zyskał uznanie jako wojownik i muzyk. Saul szybko jednak odkrył, że Dawid stanowi spore zagrożenie dla jego pozycji. Próbował go zgładzić, zmuszając młodzieńca do ucieczki.

Ukrywał się aż do śmierci króla, a zaraz po niej powrócił do Hebronu, gdzie został jego następcą. To on zjednoczył wszystkie plemiona Izraela, ustanawiając Jerozolimę stolicą swego królestwa. Pod jego rządami Izrael stał się silnym i zjednoczonym narodem.

Na tronie zastąpił go równie znany król – Salomon. Zbudował on Świątynię Jerozolimską i umocnił rządy, ale po jego śmierci doszło do rozłamu i królestwo Izraela podzieliło się na dwa państwa: Królestwo Izraela zarządzające północą i Królestwo Judy władające terenami na południu.

Królestwo Izraela, obejmujące dziesięć z dwunastu plemion, trwało przez kolejne dwa wieki, a kres jego istnieniu położył najazd Asyryjczyków, którzy wygnali ludność i zajęli tereny państwa. Królestwo Judy podzieliło ten sam los sto pięćdziesiąt lat później, kiedy Babilończycy deportowali jego ludność i zagarnęli terytorium.

Przez kolejne wieki dawne Królestwo Izraela włączane było w tereny potężnych mocarstw. Podbił je legendarny Cyrus Wielki, przyłączając do Persji. Tę z kolei podbił Aleksander Wielki, rozpoczynając okres helleński. Po wiekach nastąpiła dominacja Cesarstwa Rzymskiego, które wprowadziło ten region w okres tak zwanej naszej ery. Następnie region dostał się we władanie Cesarstwa Bizantyńskiego, został na chwilę podbity przez krzyżowców, którzy utworzyli Królestwo Jerozolimskie.

Podbite przez Saladyna, dostało się pod władanie imperiów islamskich – najpierw mameluków, a później osmańskiego i w jego jurysdykcji pozostawało aż do zakończenia pierwszej wojny światowej, kiedy to swoje pretensje do tych ziem zaczęli zgłaszać Brytyjczycy i Francuzi, formując w efekcie ich dzisiejszy kształt i kreując nierozwiązywalny od dekad problem.

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI

1 Stary Testament, Księga Rodzaju 12,1. (Wszystkie cytaty z Biblii wg Biblii Tysiąclecia).

2 Stary Testament, Księga Rodzaju 12,18–19.

3 Stary Testament, Księga Rodzaju, 13,8–9.

4 Stary Testament, Księga Rodzaju 13,14–15.

5 Stary Testament, Księga Rodzaju 15,1.

6 Stary Testament, Księga Rodzaju 15,5.

7 Stary Testament, Księga Rodzaju 15,9.

8 Stary Testament, Księga Rodzaju 15,13–16.

9 Stary Testament, Księga Rodzaju 15,18–20.

10 Stary Testament, Księga Rodzaju 32,28.

11 Stary Testament, Księga Wyjścia 2,10.

12 Stary Testament, Księga Wyjścia 3,6–10.

13 Stary Testament, Księga Wyjścia 3,12.

14 Stary Testament, Księga Wyjścia 5,1.

15 Stary Testament, Księga Wyjścia 5,2.

16 Stary Testament, Księga Jozuego 1,6–9.

Spis treści

Od autora

Prolog

CZĘŚĆ I

ROZDZIAŁ 1. Ziemia obiecana

Punkty orientacyjne

Okładka