Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
29,98 zł
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 29,98 zł
Mesjasz Georga Friedricha Haendla to jedno z pomnikowych dzieł, stawiane na równi z Pasją Mateuszową Jana Sebastiana Bacha i freskami z Kaplicy Sykstyńskiej Michała Anioła. Książka Błażeja Matusiaka OP jest pomyślana jako dar od kogoś, kto kocha muzykę, a Biblię przyjmuje jako słowo Boże. To przewodnik dla każdego, kto chce zrozumieć Mesjasza. Trzon publikacji stanowi komentarz do oratorium.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 151
Data ważności licencji: 12/31/2099
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Czas: 5 godz. 6 min
Data ważności licencji: 12/31/2099
© Copyright for this edition by Wydawnictwo W drodze, 2025
Redaktor prowadząca – EWAKUBIAK
Redakcja – PAULINAJESKE-CHOIŃSKA
Korekta – AGNIESZKACZAPCZYK, PAULINAJESKE-CHOIŃSKA
Skład i łamanie wersji do druku – STANISŁAWTUCHOŁKA • panbook.pl
Redakcja techniczna – JÓZEFAKURPISZ
Projekt okładki i layoutu – KRZYSZTOFLORCZYKOP
Grafika na okładce – Na podstawie strony z odręcznego szkicu G.F. Haendla do kompozycji Mesjasz, chór Amen, ze zbiorów British Library w Londynie
Źródła fotografii (strona przedtytułowa) – Louis-François Roubillac (1702–1762), nagrobek G.F. Haendla (1762); fot. 14GTR | Wikimedia Commons (CC-BY-SA-4.0)
ISBN 978-83-7906-900-2 (wersja drukowana)
ISBN 978-83-7906-901-9 (wersja elektroniczna)
Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze sp. z o.o.
Wydanie I
ul. Kościuszki 99, 61-716 Poznań
tel. 61 850 47 52
www.wdrodze.pl
Przygotowanie wersji elektronicznejEpubeum
Mojej Mamie
Mesjasz Jerzego Fryderyka Haendla1 to jedno z pomnikowych dzieł, stawiane na równi z Pasją Mateuszową Jana Sebastiana Bacha i freskami z Kaplicy Sykstyńskiej Michała Anioła. Johann Wolfgang von Goethe pisał, że to właśnie Mesjasz „wprowadził go wcześniej w to, co najpoważniejsze w sztuce muzycznej”2. Ralph Waldo Emerson dzielił się wrażeniami po wykonaniu dzieła na bożonarodzeniowym koncercie: „Przechadzałem się jasnymi ścieżkami dźwięku i najbardziej mi się podobało, gdy długie trwanie chóru czyniło ucho tak wyczulonym na muzykę, iż zdawało się, że nikogo nie ma; byłem wtedy zupełnie samotny i spokojny w melodyjnym zgiełku”3.
A przecież jest to dzieło w dorobku kompozytora nietypowe. Odbierane dziś jako najwybitniejsze ze wszystkich oratoriów, oratorium par excellence, różni się też od pozostałych dzieł Haendla w tym gatunku. Jak pisze Christopher Hogwood:
Dzisiejsza pozycja Mesjasza sprawia, że trudno jest nam uświadomić sobie, iż dla Haendla jego skomponowanie było przedsięwzięciem nietypowym, niepewnym co do zysków i prawdopodobnie nie dającym się powtórzyć. Było to jedyne naprawdę „religijne” oratorium, jakie kiedykolwiek napisał, jedyne, jakie w życiu wykonał w konsekrowanym budynku, choć według słów Jennensa było ono pomyślane jako „piękne Widowisko”. Choć jest to w pełnym tego słowa znaczeniu dzieło kompozytora teatralnego, nie ma w nim dramatu w znaczeniu teatralnym. Brak jest walczących stron (na przykład Izraelitów i Filistynów), nie ma konkretnego wskazanego protagonisty; tekst koncentruje się na proroctwie i jego wypełnieniu, a dramat ukazany jest nie wprost, lecz przez sugestie i relacje, prawie nigdy za pomocą narracji4.
Prace poświęcone Mesjaszowi są niezliczone. Już pod koniec pisania tej książki pojawiła się zapowiedź nowego opracowania: Charles King, Every Valley (7 listopada 2024). Po przesłaniu Mojego „Mesjasza” do wydawnictwa zdążyłem zapoznać się z książką Kinga. To godna polecenia opowieść o okolicznościach powstania oratorium oraz burzliwych nieraz dziejach osób związanych z Mesjaszem, takich jak aktorka-śpiewaczka Susannah-Maria Cibber i założyciel przytułku Foundling Hospital, kapitan Thomas Coram. Z książki można też bliżej poznać Charlesa Jennensa, autora libretta. Latem 2024 roku pojawiła się wiadomość, że o powstaniu Mesjasza opowie film pt. The King of Covent Garden w reżyserii Andrew Levitasa, a rolę Jerzego Fryderyka Haendla zagra w nim Anthony Hopkins.
Ta książka jest pomyślana jako dar od kogoś, kto kocha muzykę, a Biblię przyjmuje jako słowo Boże. To przewodnik dla każdego, kto chce zrozumieć Mesjasza. Trzon stanowi komentarz do oratorium. Wprowadzenie zaś zawiera niezbędne informacje o znaczeniu tytułu dzieła, gatunku oratorium, komponowaniu Mesjasza, jego wykonywaniu za życia twórcy i później, a także o godnych polecenia nagraniach utworu.
Zapraszam więc do uważnego, skupionego i mądrego słuchania. Nie silę się tu na oryginalność. Przekazuję to, co jest zawarte w oratorium, a co nieraz łatwo przeoczyć. Nie zamierzam przytłoczyć czytelnika zbędnymi wiadomościami ani wprowadzać w labirynty skojarzeń i dygresji. Raczej chcę, żebyśmy razem wędrowali tą drogą, którą dla nas przygotowali librecista Charles Jennens i kompozytor. Pierwszy z nich ułożył przemyślaną całość z tekstów Biblii. Drugi sprawił, że święte słowa, opatrzone muzyką, odsłoniły swoją głębię.
Sam dobór tekstów składających się na oratorium skłania do medytacji. Stosując podział całości na poszczególne części i sceny, albo samemu wybierając cytaty ze zbioru Jennensa, można wejść w głąb mesjańskich tajemnic. Uważne słuchanie oratorium także może się stać medytacją. Uwagi zawarte w tej książce mogą pomóc, żeby tak się stało.
Nie proponuję tu muzykologicznej analizy, ale przystępne (jak ufam) opisy muzycznej strony utworu są konieczne. Nie ma w tej książce nut, tylko czytelne – mam nadzieję – odniesienia do tego, co dzieje się w muzyce. Do wyboru biblijnych cytatów dokonanego przez Jennensa dodaję inne teksty z Pisma Świętego i ojców Kościoła. Dlaczego? Bo Jennens i Haendel zakładali u słuchaczy znajomość użytych słów, ich tradycyjny wykład oraz liturgiczne zastosowanie. Dziś już nie można z góry zakładać takiej wiedzy. Nie znaczy to, że zamierzam traktować czytelnika protekcjonalnie. Nie pokazywanie palcem, ale towarzyszenie słuchaczowi jest moim celem.
Może się zdarzyć, że krótki recytatyw zostanie omówiony bardzo dokładnie, a to ze względu na wyjątkowo ważny cytat. Z kolei niejedna aria, sama w sobie wymowna, nie będzie wymagała tak szczegółowego omówienia.
Nie jest moim zadaniem analiza teologicznego zamysłu Jennensa czy Haendla. Jako katolik, zakonnik i ksiądz (jeśli ktoś woli: prezbiter albo, po staremu, kapłan) inaczej odbieram słowa Biblii niż anglikanin Jennens czy luteranin Haendel. Na przykład słuchając chóru Behold the Lamb of God / Oto Baranek Boży, nie mogę nie myśleć o momencie, kiedy te słowa wypowiadam podczas mszy świętej. Staram się tu uchwycić bogactwo skojarzeń, jakie wywołuje dzieło Haendla, najczęściej wspólnych dla wszystkich chrześcijan, czasem właściwych jednej tradycji. Jak zauważył Jean-François Labie, „zachęcany do nawrócenia na katolicyzm, [Haendel] odmówił, wszakże bez zapalczywości, powiedział bowiem: »Pragnę umrzeć w wyznaniu, prawdziwym czy fałszywym, w którym się urodziłem i spędziłem młodość«. Jako człowiek syntezy kultury niemieckiej, włoskiej i angielskiej Haendel spontanicznie praktykuje ekumenizm”5.
Cel książki jest prosty: przez głębsze rozumienie wielu sensów tego oratorium przyswoić sobie to dzieło, tak żeby móc na koniec powiedzieć: Mesjasz Jennensa i Haendla to mój Mesjasz. A może nawet: to mój Mesjasz.
Polskie „mesjasz” i angielskie „messiah” to przyswojone tym językom hebrajskie słowo masziach o znaczeniu „namaszczony” czy, nieco bardziej archaicznie, „pomazaniec”. W czasach Starego Testamentu uroczyście namaszczano kapłanów, a potem, w czasach królestwa, także królów. Wonny olej wyrażał Bożą przychylność spływającą na wybrańca oraz jego przeznaczenie do zaszczytnej funkcji. Słowo „mesjasz” zyskało następnie głębsze znaczenie związane z nadzieją Izraelitów na ostateczną odmianę ich losu. Burzliwe dzieje narodu, upadek królestwa, wygnanie – takie jest tło mesjańskich nadziei Izraela. Przechowywano pamięć o obietnicy danej Dawidowi, że w jego rodzie przyjdzie na świat sprawiedliwy i zwycięski król, prawdziwy Boży pomazaniec. Inne proroctwa opisywały Namaszczonego jako kapłana. W końcu zaskakujące słowa Księgi Izajasza i psalmów (zwłaszcza Psalmu 22) opisywały Mesjasza jako sługę Bożego, który ofiarował swoje życie za grzeszników. W Księdze Rodzaju po grzechu Adama i Ewy Bóg zapowiada wężowi: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3,15)6. Tajemnicza zapowiedź walki, w której kusiciel zostanie pokonany, a jego zwycięski przeciwnik odniesie ranę, bywa nazywana Protoewangelią.
Ewangelia, dobra nowina – i ta spisana przez Mateusza, Marka, Łukasza oraz Jana, i ta, o której głoszeniu czytamy w Dziejach Apostolskich – to przede wszystkim opowieść o tym, że Mesjasz przyszedł. Orędzie Ewangelii brzmi: Jezus Chrystus, a więc: Mesjaszem jest Jezus. „Chrystus” to bowiem polski zapis greckiego tłumaczenia słowa „Mesjasz”. Słowo „chrześcijanin” pochodzi nie o chrztu, ale właśnie od słowa „Chrystus”.
W oratorium spotkamy inne tytuły mesjańskie: Zbawiciel, Emmanuel – Bóg z nami, Syn, Przedziwny, Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju, Baranek, Pasterz, Mąż Boleści, Król chwały, Król Królów, Pan Panów, Odkupiciel, a wreszcie Amen. Będzie czas, żeby się im bliżej przyjrzeć.
W regule św. Augustyna, która obowiązuje w moim zakonie, czytamy:
Trwajcie na modlitwie w ustalonych godzinach i porach. W oratorium [to jest miejscu modlitwy] to tylko wolno czynić, po co to miejsce zostało stworzone i skąd wzięło nazwę, aby braciom, którzy mając właśnie czas wolny, chcieliby się pomodlić również poza wyznaczonymi godzinami, nikt nie przeszkadzał, robiąc tam co innego7.
Łacińskie oro, orare to „modlić się”, a oratio to „modlitwa”. Oratorium to zatem miejsce modlitwy, a więc izdebka, w której radził się modlić Pan Jezus. Moją izdebką bywa wielki kościół albo klasztorna kaplica (oratorium w rozumieniu św. Augustyna). Najczęściej jest to moja cela. Do tej izdebki nieraz zapraszam cały chór i orkiestrę. W moim oratorium rozbrzmiewa wtedy oratorium.
Dlaczego tym słowem określamy gatunek muzyczny? Czemu najbardziej znane oratoria to dzieła Haendla, a więc angielskie utwory o tematyce biblijnej przeznaczone na solistów, chór i orkiestrę, niewystawiane scenicznie? I skąd się wzięły oratoria jako gatunek muzyczny?
Jak podaje słownik muzyczny, oratorium to „obszerne muzyczne opracowanie sakralnego tekstu, złożone z elementów dramatycznych, narracyjnych i kontemplacyjnych. Poza większym naciskiem na chór w ciągu całej historii [oratorium], formy i style muzyczne oratorium są zbliżone do formy i stylów opery danego okresu, a normalnym sposobem wykonania jest wykonanie koncertowe (bez scenografii, kostiumów ani akcji). Oratorium było uprawiane zwłaszcza w XVII i XVIII wieku, ale pozostało ważnym gatunkiem”8.
Korzenie tej formy sięgają średniowiecznych misteriów i dramatów liturgicznych. Oratorium muzyczne w ścisłym znaczeniu powstało we Włoszech w XVII wieku, jest więc, jak słusznie zauważa Donald Burrows, bliźniakiem opery. Nie sposób mówić o narodzinach muzycznego oratorium, nie wspominając o św. Filipie Nerim (1515–1595), założycielu nowej wspólnoty zakonnej, znanej jako filipini albo oratorianie (oficjalna nazwa: Kongregacja Oratorium św. Filipa Neriego). Święty Filip, zwany Apostołem Rzymu, założył w 1556 roku przy kościele św. Hieronima oratorium – miejsce modlitwy, gdzie zaczął organizować wieczorne spotkania, łączące modlitwy, czytania biblijne, patrystyczne i hagiograficzne oraz debaty religijne. Śpiewano tam również laudy – pieśni wykonywane przez zgromadzonych i zawodowych muzyków, później już tylko przez tych drugich. W roku 1575 filipini, zatwierdzeni przez papieża Grzegorza XIII, przenieśli się do kościoła Panny Maryi „in Vallicella”, który wkrótce zastąpili nową budowlą, znaną odtąd jako nowy kościół, Chiesa Nuova. Z roku 1640 mamy pierwsze udokumentowane użycie terminu „oratorium” na oznaczenie nowej formy muzycznej. To oratorium o oczyszczeniu (w obecnej liturgii katolickiej znanym jako ofiarowanie Pańskie), Oratorio della Purificatione, utwór Pietra della Valle. Był to jeszcze niedługi dialog, utwór kilkunastominutowy, a nie oratorium w pełnym słowa znaczeniu.
Nie miejsce tu na dokładną historię oratoriów. Wypada pokrótce napisać o tym, co odnosi się do Haendla i jego utworów. Oprócz filipińskiego oratorium działały inne miejsca ćwiczeń duchownych, łączących kazania i muzykę. Utarł się tam zwyczaj głoszenia kazań pomiędzy dwiema częściami muzycznego oratorium. Inaczej było w pałacach, gdzie w przerwie zwykle podawano przekąski. Warto wiedzieć, że w Rzymie panował całkowity zakaz wystawiania oper, więc oratoria pełniły ich funkcję. Rzymskie oratorium było więc de facto rodzajem opera seria, czyli opery na poważny temat zaczerpnięty z mitologii lub historii, ze wszystkimi konwencjami takiej opery. Nie wolno było wprowadzać śpiewanej postaci Chrystusa. Na Niedzielę i Poniedziałek Wielkanocny 1708 roku młody Haendel skomponował dla księcia Ruspoli oratorium La resurrezione. Nie było to wystawienie sceniczne, ale przygotowano tło odnoszące się do zmartwychwstania. Nie Biblia, ale alegoria była źródłem libretta oratorium Haendla z 1706 roku, Il Trionfo del Tempo e del Disinganno (Triumf czasu i odarcia ze złudzeń). Jedna z najsławniejszych arii Haendla, Lascia ch’io pianga, znana z opery Rinaldo, pierwotnie zabrzmiała w tym oratorium do słów Lascia la spina, przy czym Haendel sięgnął tu po utwór instrumentalny, sarabandę z młodzieńczej opery Almira.
Z tematów biblijnych dominowały w oratoriach opowieści ze Starego Testamentu. Chętnie sięgano do żywotów świętych. Na wzór opery we włoskich oratoriach rola chóru niemal zanikła. Postaci Zuzanny, Judyty, Estery i Marii Magdaleny dawały pretekst, by włączać do oratoriów sceny miłosne.
W Anglii forma oratorium nie była znana przed Haendlem. Jak czytamy w cytowanym słowniku, „angielskie oratorium to wynalazek Haendla, godna podziwu synteza elementów angielskiej maski i anthemu, francuskiego klasycznego dramatu, włoskiej opera seria i oratorio volgare oraz niemieckiego protestanckiego oratorium. Wariant Haendlowski, pod pewnymi względami podobny do kontynentalnego oratorium, jest pod innymi uderzająco odmienny, tak że można tu mówić o niezależnym gatunku”. Wyjaśnijmy: oratorio volgare to oratorium w języku włoskim, anthem to chóralne opracowanie tekstu, zwykle biblijnego, a maska to angielska odmiana opery, krótsza niż jej włoski odpowiednik.
Dlaczego oratoria Haendla nie były wystawiane z grą sceniczną jak opery, które wcześniej tworzył i dzięki którym stał się w Anglii popularny? Wszak kompozytor nie był skrępowany konwencjami włoskiego oratorium. Było tak: na urodziny kompozytora w 1732 roku chór chłopięcy kaplicy królewskiej, Children of the Chapel Royal, wykonał jego Esther z roku 1716. Było to prywatne wykonanie sceniczne w miejscu zwanym Crown and Anchor Tavern. Haendel zamierzał wystawić to oratorium z tymi samymi śpiewakami w King’s Theatre. Sprzeciwił się temu biskup Londynu, Edmund Gibson. Dla niego niedopuszczalna była obecność chóru kościelnego w tak niemoralnym miejscu jak teatr operowy, a także sceniczne potraktowanie tematyki religijnej. I tak już zostało: oratoria były wykonywane bez kostiumów i dekoracji, początkowo z udziałem śpiewaków operowych. Wobec powodzenia Estery, już z udziałem dorosłych śpiewaków i w wersji koncertowej, kompozytor skomponował w następnym roku dwa kolejne oratoria, Deborę i Atalię. Lata 1738–1745 to Saul, Izrael w Egipcie, Mesjasz, Samson, Józef i jego bracia oraz Baltazar. Późniejsze lata to: Occasional Oratorio, Juda Machabeusz, Alexander Balus, Jozue, Salomon, Zuzanna, Jefte i Teodora, którą kompozytor cenił najwyżej.
Oratoria Haendla mają strukturę trzyaktową (nie dwa akty, jak we Włoszech) i tekst dramatyczny. Muzyka łączy elementy opery włoskiej z angielską chóralną muzyką sakralną. Większa niż we włoskich oratoriach jest rola chóru. Trzy oratoria Haendla nie spełniają kryterium tekstu dramatycznego. To Izrael w Egipcie, Occasional Oratorio i właśnie Mesjasz. Z innych powodów niż w Rzymie oratoria stały się substytutem opery. Podobnie jak w Rzymie sezon oratoryjny na Wyspach przypadał w znacznej mierze na Wielki Post. Przeważała tematyka zaczerpnięta ze Starego Testamentu, były to bowiem powszechnie znane historie, a ponadto Anglię uważano za nowy Izrael.
1 Wprawdzie kompozytor znany był w Anglii jako George Frideric Handel, ale w Polsce utarła się niemiecka wersja jego nazwiska, pisana niekiedy jako Händel.
2 Christopher Hogwood, Haendel, tłum. B. Świderska, Astraia, Kraków 2010, s. 297.
3 Tamże, s. 311.
4 Tamże, s. 199.
5 Jean-François Labie, Le visage du Christ dans la musique baroque, Fayard/Desclée, Paris 1992, s. 93. Ten i pozostałe przekłady pozycji niewydanych w Polsce – moje (BP).
6 Wszystkie cytaty z Pisma Świętego za: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, wyd. V na nowo opracowane i poprawione, Pallottinum, Poznań 2003. Wersety biblijne w oratorium dostosowuję do tekstu angielskiego, pozostawiając jednak niektóre utrwalone sformułowania.
7 Tekst wg: Księga Konstytucji i Zarządzeń braci Zakonu Kaznodziejskiego, red. P. Skonieczny OP, W drodze, Poznań 2020, s. 45.
8 Howard E. Smither, hasło oratorio w: The New Grove Dictionary of Music and Musicians, wyd. 2, MacMillan, Oxford–New York, t. 18, s. 503–528, ten i następny cytat: s. 503 i 515. Podrozdział opracowałem na podstawie tego hasła oraz książki Donalda Burrowsa o Mesjaszu.
Błażej Matusiak OP (ur. 1970) – dominikanin, filolog klasyczny, doktor nauk humanistycznych, recenzent muzyczny („Canor”), eseista („Ethos”, „Konteksty”) i tłumacz. Prowadzi blog na stronie dominikanie.pl. Autor książki Hildegarda z Bingen. Teologia muzyki, współautor tomu Quodlibet [co się podoba]. Studia dominikańskie. Mieszka w Warszawie.
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Wprowadzenie
Mesjasz
Oratorium
Przypisy
O Autorze
Spis treści
Cover
Title Page
Copyright Page
Dedykacja
