Mały Biały Książę żył szczęśliwie w swoim królestwie, którym władali kochani przez wszystkich poddanych Biały Król i Biała Królowa. Chłopcem opiekowała się Biała Wróżka, dzień i noc chroniąc go przed Czarną Wiedźmą, której serce pod wpływem zazdrości i rozpaczy zamieniło się w kamień. Pewnego dnia, tuż po siódmych urodzinach Księcia, Czarnej Wiedźmie udało się wykraść chłopca z jego komnaty, żeby w ten sposób dopełnić zaplanowanej przed laty zemsty. Czy Mały Biały Książę uwolni się z jej szponów, odnajdzie drogę do domu i zwycięsko wyjdzie ze starcia z niebezpieczeństwami, jakie na niego czekają?
Błękitna Wróżka zamknęła się w swojej komnacie w najwyższej wieży zamku i nie wychodziła z niej przez wiele tygodni. Jej serce całkowicie skamieniało, twarz poszarzała, a błękitna suknia zamieniła się w czarną. Błękitna Wróżka stała się Czarną Wiedźmą. (…) Biały Król wypędził Czarną Wiedźmę z Białego Królestwa i umieścił ją w odległej krainie, w czarnym zamku na wysokiej górze, i zabronił kiedykolwiek przekraczać granicę swoich ziem.
Czarna Wiedźma na wiele lat zniknęła z życia mieszkańców Białego Królestwa, tak że w końcu o niej zapomniano. Ale ona nie zapomniała… Czekała na dogodny moment, żeby się zemścić.
Więcej o książce:
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 88
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Historia, którą chcę Wam opowiedzieć, zaczęła się pewnej letniej spokojnej nocy, kiedy Mały Biały Książę obchodził swoje siódme urodziny. Była to noc tak spokojna, że nikt nie przypuszczał, że może się zdarzyć coś złego. A jednak…
Ale zacznijmy od początku, tak jak zaczyna się każda porządna bajka.
Za górami, za lasami, tak daleko, że nikt nie dotrze tam ani pociągiem, ani nawet samolotem, w krainie pełnej smoków, czarów i wróżek, leżało Białe Królestwo, którym szczęśliwie władali Biały Król i Biała Królowa. Ich najlepszymi przyjaciółkami były dwie siostry – Biała Wróżka i Błękitna Wróżka. Obie były piękne i dobre, chętnie pomagały Królowi i Królowej utrzymywać szczęście, miłość i dobrobyt w Białym Królestwie. Jednak z czasem Błękitna Wróżka stała się zazdrosna o swoją siostrę. Zazdrościła jej urody, dobroci i względów, jakimi obdarzali ją Biały Król i Biała Królowa, chociaż tak naprawdę Błękitna Wróżka była równie piękna i kochana przez królewską parę jak jej siostra. Serce Błękitnej Wróżki powoli twardniało, a jej pogodna i piękna dotąd twarz robiła się coraz bardziej szara i wykrzywiona. Biała Wróżka bardzo niepokoiła się o siostrę. Często pytała, co się z nią dzieje i jak może jej pomóc. Błękitna Wróżka jednak zamknęła się w sobie, zaczęła unikać bliskich jej niegdyś ludzi. Nie chciała pomocy od nikogo.
– Zostaw ją – radziła Białej Wróżce Biała Królowa. – Widocznie potrzebuje być teraz sama. Nie pomożesz nikomu, kto tej pomocy nie zechce. Na razie więcej zrobić nie możesz. Twoja siostra sama decyduje o swoim życiu i dokonuje własnych wyborów.
Biała Wróżka usłuchała rady Białej Królowej i przestała wypytywać siostrę. Błękitna Wróżka zamknęła się w swojej komnacie w najwyższej wieży zamku i nie wychodziła z niej przez wiele tygodni. Jej serce całkowicie skamieniało, twarz poszarzała, a błękitna suknia zamieniła się w czarną. Błękitna Wróżka stała się Czarną Wiedźmą.
Któregoś pięknego słonecznego dnia Biała Wróżka spacerowała po pałacowym ogrodzie przy jeziorze, rozkoszowała się widokiem kwiatów i śpiewem ptaków. Nie zdawała sobie sprawy, że jest obserwowana z okna pokoju w najwyższej wieży zamku przez parę zawistnych czerwonych oczu należących do Czarnej Wiedźmy.
Biała Wróżka stała przy brzegu jeziora, karmiąc białe kaczki, gdy usłyszała za sobą kroki. Odwróciła się i zobaczyła czarną postać zmierzającą w jej kierunku szybkim krokiem. Początkowo nie dostrzegła w tej smutnej kobiecie Błękitnej Wróżki. Czarna postać podbiegła do Białej Wróżki i gdy stanęła z nią twarzą w twarz, Biała Wróżka rozpoznała w niej swoją siostrę. Była przerażona tym, jak zmieniła się ona przez ostatnie tygodnie – stała się czarna i zła. Jej wykrzywiona twarz kontrastowała z otaczającym ją pięknem przyrody.
– Siostro, Błękitna Wróżko, co się z tobą stało?! – zawołała Biała Wróżka.
– Nie nazywaj mnie Błękitną Wróżką – wycedziła przez zęby Czarna Wiedźma i z całej siły pchnęła Białą Wróżkę do jeziora, po czym zaczęła uciekać.
Całą scenę obserwował Biały Król. Rzucił się do jeziora na ratunek Białej Wróżce, a swoim sługom kazał zatrzymać Czarną Wiedźmę. Wieczorem Biały Król i Biała Królowa długo rozmawiali o zaistniałej sytuacji. Biała Wróżka prosiła ich, aby dali jej siostrze jeszcze jedną szansę. Król jednak był nieugięty.
– To już nie jest twoja siostra – mówił. – To Czarna Wiedźma. Przez swoją nienawiść stała się bardzo niebezpieczna. Może ponownie próbować zrobić ci krzywdę, Biała Wróżko. Może też skrzywdzić kogoś innego. Moja decyzja jest nieodwołalna.
Biały Król wypędził Czarną Wiedźmę z Białego Królestwa i umieścił ją w odległej krainie, w czarnym zamku na wysokiej górze, i zabronił kiedykolwiek przekraczać granicę swoich ziem.
Czarna Wiedźma na wiele lat zniknęła z życia mieszkańców Białego Królestwa, tak że w końcu o niej zapomniano. Ale ona nie zapomniała… Czekała na dogodny moment, żeby się zemścić.
Wiele lat później w Białym Królestwie zapanowała wielka radość. Białemu Królowi i Białej Królowej urodził się syn – Mały Biały Książę. Jego mamą chrzestną została Biała Wróżka i czuwała nad nim dzień i noc. Mały Biały Książę rósł zdrowy i bezpieczny pod czujnym okiem Białej Wróżki, która uczyła go dobroci, uczynności, szczerości i miłości. Był dzieckiem kochanym przez wszystkich. Tak mijały lata. W dniu siódmych urodzin Małemu Białemu Księciu wyprawiono huczne przyjęcie, na które zaproszono wszystkich mieszkańców Białego Królestwa.
– To dla ciebie – powiedziała do Małego Białego Księcia Biała Wróżka, wyciągając rękę z małym zawiniątkiem, gdy uczta dobiegła końca.
– Co to? Już tyle dostałem prezentów.
– Ten jest inny. Otwórz.
Mały Biały Książę wziął do ręki zawiniątko i otworzył. W środku był srebrny naszyjnik z wisiorkiem w kształcie półksiężyca.
– Śliczny… – powiedział chłopiec, lecz bez przekonania – ale dla dziewczyn.
– Nie – Biała Wróżka się zaśmiała – jest dla ciebie. Chroni przed złymi czarami. Noś go zawsze na szyi, a nikt cię nie skrzywdzi.
– Złe czary? – zdziwił się Mały Biały Książę. – Kto chciałby użyć na mnie złych czarów?
– Nikt – Biała Wróżka się zawahała – ale chciałabym, żebyś go miał. Proszę, nie zdejmuj go.
– No dobrze – zgodził się Mały Biały Książę. – Będę go nosił dla ciebie.
– Czas spać. – Biała Wróżka pocałowała go w czoło i wyszła z komnaty.
– Dobranoc. – Ziewnął Książę.
Tej ciepłej letniej nocy, gdy przyjęcie urodzinowe dobiegło końca i goście już się rozeszli, Mały Biały Książę nie mógł zasnąć. Emocje towarzyszące mu cały wieczór były wciąż żywe. Mały Biały Książę wiercił się w swoim łóżeczku, a bijący od niego jasny blask rozświetlał cały pokój. To była pierwsza noc, którą miał spędzić sam. Biała Wróżka obiecała pilnować go dzień i noc i spać w jego pokoju do momentu, aż skończy siedem lat. Mały Biały Książę czuł się już dorosły, w końcu mógł spać sam w swoim pokoju. Biała Wróżka zaglądała do niego kilka razy, przypominając, że już późno i czas na sen. W końcu Mały Biały Książę zasnął. Jego główka spokojnie spoczęła na poduszce, a kołderka miarowo unosiła się w rytm spokojnego oddechu. Biała Wróżka z miłością odgarnęła kosmyk włosów, który spadł mu na policzek. Świeci z dnia na dzień coraz jaśniej pomyślała Wróżka. Jego blask oświetlał całą komnatę, malując cienie na ścianach ze wszystkich przedmiotów, na które natrafił. Mały Biały Książę kiedyś bał się tych cieni. Biała Wróżka tłumaczyła, by starał się znaleźć w nich coś zabawnego, a strach sam zniknie. Wróżka z rozrzewnieniem przypominała sobie wieczory spędzone z Małym Białym Księciem na dyskusjach. Czuł jednak spokój – będzie przecież dostrzegała ten jego blask z okna swojej sypialni. Dopóki będzie widziała światło, będzie pewna, że jest bezpieczny. Wyszła z pokoju i zamknęła za sobą drzwi.
Nie wiedziała, że na gzymsie, przyklejona do muru po drugiej stronie okna, stoi Czarna Wiedźma, która planowała ten dzień od lat. Czekała na siódme urodziny Małego Białego Księcia, kiedy to wreszcie Biała Wróżka przestanie tak pilnie go strzec.
Czarna Wiedźma wślizgnęła się przez okno do pokoju śpiącego Księcia. Początkowo blask bijący od niego trochę ją oślepił, musiała więc przymykać oczy, żeby móc podejść bliżej. Mały Biały Książę spał mocnym, twardym snem. Nie poczuł, jak Czarna Wiedźma powoli wyjmuje go z łóżka i wkłada do czarnego worka, zarzuca go na plecy i wymyka się po cichu przez okno w ciemną noc. Całe Białe Królestwo było pogrążone we śnie. Nikt nie zauważył, jak czarna postać odlatuje wysoko z dziwnym pakunkiem na plecach.
Biała Wróżka spała niespokojnie. Co chwilę budziła się, by sprawdzić, czy Mały Biały Książę jest bezpieczny. Za każdym razem, gdy wstawała z łóżka i wyglądała przez okno swojego pokoju, uspokajała się, widząc jasną łunę dochodzącą z pokoju Małego Białego Księcia. Ale nie tym razem. Musiała przysnąć na dłużej. Nie wiedziała, która jest godzina. Czarna noc spowijała jeszcze mury zamkowe. Wyjrzała przez okno i zamarła – łuna zniknęła. Zgasła. Z pokoju Małego Białego Księcia wyzierała ciemność. Wróżka wybiegła ze swojego pokoju i puściła się pędem w stronę komnaty Małego Białego Księcia. Zatrzymała się pod drzwiami i cichutko je otworzyła, w nadziei, że może jednak chłopiec śpi, a nie chciała go obudzić. Niestety, potwierdziły się najgorsze przeczucia Białej Wróżki. Pokój był pusty, a kołderka leżała na posadzce.
Biała Wróżka wybiegła z pokoju prosto do pałacowej wieży, gdzie znajdował się królewski dzwon, używany w chwilach wielkiej radości dla Białego Królestwa, ale też w chwilach zagrożenia. Złapała za sznur zwisający z wielkiej czaszy i rozkołysała dzwon. Ciężkie moździerzowe serce zabiło – z początku cicho, lecz przy każdym kolejnym uderzeniu coraz głośniej i głośniej, przeszywając nocną ciszę – śpiewało mieszkańcom Białego Królestwa o porwaniu Małego Białego Księcia.
Czarna Wiedźma nie słyszała już dzwonu. Była bardzo daleko. Szybowała wysoko na miotle ze swoim drogocennym pakunkiem. Rozkoszowała się myślą o reakcji Białej Królowej i Białego Króla, a szczególnie Białej Wróżki, na wieść o zaginięciu Księcia.
Mały Biały Książę przebudził się. Chwilę mu zajęło, żeby uświadomić sobie, że coś jest nie w porządku. Zaczął nawoływać i szamotać się w czarnym worku, chcąc się z niego wyswobodzić, ale Czarna Wiedźma tylko jeszcze mocniej związała sznur, przymocowała go do końca miotły i powiedziała:
– Nie szamocz się, i tak nikt ci nie pomoże. Jesteś już bardzo daleko od swojego Królestwa, mój Mały Biały Książę. Czeka nas długa droga, więc oszczędzaj siły. Cha, cha, cha – zaśmiała się złowrogo.
Kimkolwiek była osoba, która go więziła, nie miała dobrych zamiarów – tego Mały Biały Książę był pewien. Przestał się szamotać i krzyczeć. To i tak nic by nie dało. Siedział przez chwilę nieruchomo. W głowie miał pustkę, a serce waliło mu jak oszalałe. Jego dłoń natrafiła na wisiorek w kształcie półksiężyca, który spoczywał na jego piersi. Ścisnął go mocno, jakby to miało odwrócić bieg wydarzeń. Jego palce przebiegły po wewnętrznej ostrzejszej krawędzi półksiężyca i wtedy pewna myśl, jak mała iskierka nadziei, zapaliła się w jego głowie. Zdjął wisiorek z szyi i przez chwilę przyglądał mu się uważnie Po namyśle przyłożył ostrą krawędź półksiężyca do dna worka i posuwistymi ruchami, raz w przód, raz w tył, manewrował, jakby trzymał w ręku nożyk. Po dłuższej chwili wytężonej pracy chłopcu udało się przeciąć jeden z grubych sznurków, z których zrobiony był worek. Z jego dna wystawały dwa postrzępione końce. Zachęcony efektem, Mały Biały Książę pracował dalej bez wytchnienia, przecinał kolejne sznurki, robiąc najpierw malutką, potem coraz większą dziurę na spodzie worka. Gdy dziura była na tyle duża, by mógł wystawić nogi, Mały Biały Książę spojrzał w dół, na ziemię. Lecieli bardzo wysoko nad gęstym lasem. Skok z takiej wysokości mógł skończyć się źle, ale pozostawanie w szponach tajemniczej, wrogo nastawionej do niego postaci wydawało się jeszcze gorsze. Pożegnał się w myślach z mamą, tatą i Białą Wróżką, zamknął oczy i skoczył…
***
