LUST. Parkingowy - opowiadanie erotyczne - Andrea Hansen - ebook

LUST. Parkingowy - opowiadanie erotyczne ebook

Andrea Hansen

0,0
3,99 zł

lub
Opis

Kiedy pracuje się w domu, może się zdarzyć, że zaczyna się zbyt długo wyglądać przez okno. Zwłaszcza gdy siostra zwróci twoją uwagę na młodego, bezczelnego parkingowego codziennie patrolującego twoją ulicę. Po dłuższej obserwacji i rozpracowaniu jego wyrachowanego sposobu postępowania kobieta decyduje się na konfrontację. Stojąc twarzą w twarz z mężczyzną, uświadamia sobie jednak, że pociąga on ją w pewien bardzo szczególny sposób i że powód, dla którego go obserwuje, niekoniecznie jest związany z jego pracą...

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 39

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Andrea Hansen

Parkingowy - opowiadanie erotyczne

Lust

Parkingowy - opowiadanie erotyczneprzełożyła Agnieszka Strążyńska tytuł oryginałuParkeringsvagtenCopyright © 2018, 2019 Andrea Hansen i LUST Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726208818

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą LUST oraz autora.

Parkingowy

Byłam akurat u mojej siostry, kiedy po raz pierwszy zwróciłam uwagę na tutejszego parkingowego. Siostra mieszka zaledwie kilka ulic dalej ode mnie i obecnie zajmuje się domem w związku z urlopem macierzyńskim. Nie przeszkadza jej, że raz na jakiś czas wpadam do niej przed południem, żeby razem napić się kawy, skoro sama prowadzę własną firmę i pracuję zdalnie. Kiedy nie ma się kolegów z pracy, taka rozmowa to przyjemny przerywnik. Pod względem wieku dzielą nas zaledwie dwa lata. Zresztą odkąd pamiętam, zawsze byłyśmy ze sobą blisko. W jej mieszkaniu panuje porządek i jest bardzo przytulnie. W kątach zielenią się wysokie rośliny doniczkowe, na sofie z Ilvy leżą indyjskie ozdobne poduszki. Bardzo lubię tutaj przychodzić. Panuje tu specyficzna, zrelaksowana, kobieca energia, i to pomimo że siostra i jej mąż dopiero co zostali rodzicami, w dodatku po raz pierwszy. Często zastanawiam się, jak to w ogóle możliwe. Moja siostra jest piękna. Włosy związuje w niedbały kok, na miękką koszulę nocną narzuca śliczne jedwabne kimono. Otwierając drzwi, uśmiecha się szeroko. Kiedy byłyśmy młodsze, wybrałyśmy się razem do Paryża, tylko ona i ja. Mamy identyczne figury i francuskie ubrania świetnie na nas leżą. Zawsze uwielbiałyśmy pływać i razem chodziłyśmy na basen, aż dorosłyśmy i nie dało się dłużej pogodzić naszych rozbieżnych porządków dnia. Niekiedy, stojąc obok siebie bez ubrania, trudno mi było dojrzeć różnice między nami. Być może jestem nieco szersza w ramionach i mam jaśniejsze włosy, natomiast na pewno różni nas od siebie temperament. W przeciwieństwie do mnie ona zawsze dążyła do wygodnego życia. Tworzą z Jakobem parę od wielu lat i zawsze wiedzieli, czego chcą: stałego miejsca zamieszkania, stałych zarobków i stworzenia rodziny. Kiedy moja rodzina zbiera się razem, widać wyraźnie, że rodzicom łatwiej zrozumieć i ustosunkować się do życia, które prowadzi siostra. Z drugiej strony w każdej rodzinie jest mnóstwo rzeczy, o których się nie rozmawia. Dziś, kiedy przychodzę, siostra akurat tkwi przy oknie i podczas rozmowy ze mną kołysze w ramionach nowo narodzonego synka.

– Spójrz tam – odzywa się do mnie nagle, pokazując na coś za oknem.

Wiodę wzrokiem za palcem, patrząc jej przez ramię. Ona kręci lekko głową. Na chodniku stoi mężczyzna w czarnym uniformie, miejski parkingowy. Po drugiej stronie ulicy, niemalże chowając się w bramie klatki schodowej. Co jakiś czas robi krok do przodu i wychyla się, po czym cofa ponownie, jakby się przed kimś ukrywał. Uśmiecham się.

– Co się tam dzieje? – pytam.

– To megabezczelne – komentuje siostra.

Opowiada, że ostatnio widuje go tutaj każdego przedpołudnia. Po przyjściu sprawdza najpierw godzinę wybitą przez parkomat na biletach za szybami samochodów, porównując ją ze swoim zegarkiem. Po wyszukaniu samochodu, którego właścicielowi najszybciej będzie mógł wlepić mandat, chowa się w cieniu jednej z bram i czeka na moment, kiedy będzie mógł wypisać mandat. Kiedy ta chwila następuje, atakuje niczym niedźwiedź i w ciągu niemalże ułamka sekundy wtyka za wycieraczkę małą białą kartkę, która powiewa na wietrze. On sam zaś szybko wycofuje się w inne rewiry. Zapewne chce uniknąć konfrontacji z kierowcą zirytowanym mandatem wypisanym zaledwie minutę po upłynięciu czasu parkowania.

Wydaje mi się, że praca parkingowego jest niespecjalnie bezstresowa i tylko nieznacznie lepsza niż praca konduktora w pociągu.

Siostrzeniec obudził się i zaczyna kwilić. Siostra kołysze go trochę mocniej, nie spuszczając wzroku z parkingowego. Zarówno jej, jak i jej mężowi wielokrotnie wystawiono taki ekspresowy mandat, a teraz, gdy siostra przebywa dużo w domu, udało jej się rozpracować system kontrolera.

– Co za szuja – komentuje.

– Powinno mu się sprawić porządne lanie.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.