Kto dopomoże Żydowi… - Bogdan Musiał - ebook
Opis

KTO DOPOMOŻE ŻYDOWI… - książka o wielowymiarowym tytule. Zdanie wzięte z okupacyjnych ustaw niemieckich można dopełniać na wiele sposobów. Ten, kto pomagał podlegał karze śmierci. Po wojnie dostawał Medal Sprawiedliwego Pośród Narodów Świata, ale bywał też nazywany antysemitą. Dyskusja dotycząca postaw Polaków wobec Holocaustu, roi się od skrajnie sprzecznych opinii i sądów. Cechują ją skrajne emocje, płynące z różnych doświadczeń, które są absolutyzowane.

Bogdan Musiał – historyk – w swej książce nie kieruje się jednak emocjami, ale daje rzeczową wykładnię prawa niemieckiego, które w żadnym innym okupowanym kraju nie było tak surowe i bezwzględne wobec tych, którzy w jakikolwiek sposób udzielili pomocy Żydom. Stopień gotowości w polskim społeczeństwie do pomocy prześladowanym Żydom był na tyle duży, że niemieccy okupanci czuli się zmuszeni stworzyć specjalne prawodawstwo penalizujące takie postawy oraz stosować drakońskie kary i represje. Ich celem było stworzenie atmosfery strachu, aby w ten sposób wyeliminować lub przynajmniej ograniczyć pomoc skazanym na śmierć Żydom.

Mimo to znalazło się tysiące „Sprawiedliwych wśród narodów świata”, którzy przekraczali granice lęku. Niejednokrotnie zapłacili za to najwyższą cenę. O nich także opowiada ta książka. Ich ofiara często okazuje się jednak argumentem niewystarczającym. Co parę lat Polacy stawiani są pod pręgierzem, oskarżeni o to, że antysemityzm wyssali z mlekiem matki i współpracowali nazistami w eksterminacji Żydów.

Ta dyskusja nigdy nie ustanie. Tym niemniej trzeba bezustannie zbierać świadectwa.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 394

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Bogdan Musiał Kto dopomoże Żydowi… ISBN Copyright © Bogdan Musiał, 2019All rights reserved Redaktor prowadzący Jan Grzegoczyk Redakcja Agnieszka Czapczyk Projekt okładki i stron tytułowych Agnieszka Herman Układ stron i skład komputerowy Teodor Jeske-Choiński Fotografie w książce pochodzą z: Narodowego Archiwum Cyfrowego — fot. nr 1, 2, 3, 4, 5, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 44; Żydowskiego Instytutu Historycznego — fot. nr 15, 16, 45; Archiwum Dokumentacji Mechanicznej — fot. nr 25, 26, 27, 28, 29; Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej — fot. nr 6, 13, 14, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 24, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 40, 41, 42, 43; ze zbiorów cyfrowych Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej — fot. nr 38, 39; East News — fot. nr 46; ze zbiorów prywatnych — fot. nr 23. Wydanie 1 Zysk i S-ka Wydawnictwo ul. Wielka 10, 61-774 Poznań tel. 61 853 27 51, 61 853 27 67 dział handlowy, tel./faks 61 855 06 90sklep@zysk.com.plwww.zysk.com.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione. Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w Zysk i S-ka Wydawnictwo.

Wprowadzenie

W noc poprzedzającą jedną z deportacji ludności żydowskiej z getta w Dąbrowie Tarnowskiej ktoś zapukał do domu Jana Treli mieszkającego w niedalekiej Morzychnie. Otworzył drzwi, w ciemnościach dostrzegł dwóch mężczyzn i dziewczynkę w wieku około dwunastu lat. Jan Trela znał dobrze jednego z nich oraz jego córkę. Mężczyzna, stosunkowo zamożny żydowski mieszkaniec Dąbrowy Tarnowskiej, poprosił o wzięcie dziewczynki na przechowanie. W zamian obiecał swój dom. Trela wpadł w panikę i przerażony odmówił: „Proszę, weźcie do jedzenia, co chcecie, ale idźcie. Proszę, ja mam małe dzieci”. Jego dwunastoletnia wówczas córka Maria, którą obudziły pukanie i rozmowa, była mimowolnym świadkiem tego zdarzenia.

Historię tę Jan Trela opowiadał mi w obecności swojej córki ze łzami w oczach: „Często śni mi się tamta dziewczynka, ale co miałem zrobić? We wsi mieszkali przecież folksdojcze, oni wiedzieli, ile mam dzieci, oni by zameldowali Niemcom, a ci zastrzeliliby mnie, żonę i dzieci”.

Jan Trela zmarł w 1995 roku, jest moim dziadkiem ze strony mamy. Owymi rzekomymi „folksdojczami” byli Polacy wypędzeni z terenów przyłączonych do III Rzeszy, którzy często znali język niemiecki.

Takie i inne wstrząsające historie z moich rodzinnych stron zainspirowały mnie, aby podczas studiów zwrócić szczególną uwagę na problematykę Holocaustu oraz stosunków polsko-żydowskich podczas niemieckiej okupacji. W latach 1995–1997 prowadziłem kwerendy do pracy doktorskiej o niemieckiej administracji cywilnej w Generalnym Gubernatorstwie (tereny dzisiejszej Polski centralnej i wschodniej) oraz niemieckiej polityce przeciwko Żydom na tych terenach w latach 1939–1945. Przy okazji przyjrzałem się bliżej prawodawstwu okupacyjnemu zabraniającemu pomocy prześladowanym Żydom w okupowanej Polsce1. Co ciekawe, w trakcie wieloletnich badań nad tematyką Holocaustu nie natrafiłem na podobne zarządzenia w innych krajach okupowanych przez Niemcy. Równocześnie z rosnącym zdziwieniem obserwowałem, że kwestia niemieckiego prawodawstwa, jak również niemieckiej polityki wobec Polaków, w debacie dotyczącej stosunków polsko-żydowskich podczas drugiej wojny światowej jest całkowicie pomijana lub w najlepszym przypadku bagatelizowana. I jak na razie nic nie wskazuje, aby nastąpiły w tej dziedzinie jakieś zmiany. Wręcz przeciwnie.

W kwietniu 2018 roku w „Gazecie Wyborczej” ukazał się wywiad z pielęgniarką z Melbourne w Australii Heather Morris z okazji wydania jej pierwszej powieści, Tatuażysta z Au­schwitz. Autorka opisuje w niej historię Lale Sokolova, który jako żydowski więzień w obozie zagłady Auschwitz tatuował numery obozowe nowo przybyłym więźniom. Książka pani Morris opiera się na rozmowach i wywiadach z bohaterem opowieści i stała się międzynarodowym bestsellerem, także w Polsce.

Prowadzący wywiad dziennikarz zadał autorce między innymi następujące pytanie: „Ze wszystkiego, co [Sokolov] pani opowiedział, co najbardziej panią poruszyło?”. Odpowiedź autorki jest znamienna: „Po pierwsze to, że Polacy żyjący we wsiach nieopodal przychodzili codziennie do obozu. Wiedzieli, co się tam dzieje, a mimo wszystko pracowali dla Niemców”. Pani Morris wykazała się „dyplomatycznie” pewnym zrozumieniem dla Polaków: „Jednak, kiedy człowiek pomyśli o tym logicznie: kraj był pod okupacją, a oni też musieli przynieść jedzenie do domu”2.

Amatorzy i dogmatycy kształtują narrację o polskiej historii

Gdyby pani Morris przed napisaniem swojej książki przeczytała chociażby jedną poważną publikację na temat okoliczności utworzenia i funkcjonowania niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady w Auschwitz, co powinna była przecież zrobić, nie udzieliłaby zapewne takiej odpowiedzi. Zdumiewa również postawa dziennikarza „Gazety Wyborczej”, który nie zwrócił autorce uwagi na jej ewidentne luki w wiedzy na temat funkcjonowania tego obozu, gdyż nawet niemieckie dokumenty, od dawna znane i opublikowane drukiem, podważają wnioski pani Morris. Już 12 lipca 1940 roku, czyli parę tygodni po założeniu obozu koncentracyjnego w Auschwitz przez Niemców, jego komendant Rudolf Höß raportował do swojego przełożonego Richarda Glücksa, inspektora obozów koncentracyjnych w Oranienburgu, że ludność miejscowa jest „fanatycznie polska” i gotowa do każdej akcji przeciwko znienawidzonym esesmanom. A każdy więzień, któremu udaje się zbiec, otrzymuje natychmiastową pomoc, gdy tylko dotrze do pierwszej polskiej zagrody. Z tego powodu Höß zaproponował podjęcie „kroków bezpieczeństwa”. I to rzeczywiście wkrótce nastąpiło3.

Wokół obozu stworzono na początku 1941 roku strefę interesów KL Auschwitz, z której przymusowo wysiedlono wszystkich Polaków oraz Żydów. Z biegiem czasu strefa ta była powiększana, a w jej obrębie osiedlano niemieckich kolonistów. Cały obszar strefy patrolowali esesmani, a mieszkający w pobliżu Polacy mogli poruszać się po niej tylko wyznaczonymi drogami. Rzeczywiście, zarówno na terenie strefy, jak i samego obozu pracowali Polacy niebędący więźniami obozu, nie czynili tego jednak dobrowolnie: znajdując się pod niemiecką okupacją, podlegali obowiązkowi pracy. To niemieckie urzędy pracy i niemieccy pracodawcy decydowali, gdzie polscy robotnicy mają zostać zatrudnieni4. Za niestawiennictwo w dane miejsce groziło zesłanie do obozu koncentracyjnego, co w większości wypadków było równoznaczne z okrutną śmiercią.

Wiadomo również, że wielu miejscowych Polaków zapłaciło życiem za pomoc więźniom obozu. Pomimo to decydujący się na ucieczkę więźniowie obozu Auschwitz, obojętnie jakiej narodowości, mogli liczyć na pomoc polskich mieszkańców. Przypadki takiej pomocy ze strony niemieckich mieszkańców tych okolic nie są natomiast znane5.

W obliczu ewidentnych braków wiedzy dotyczącej realiów panujących w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz można było przypuszczać, że książka pani Morris może zawierać wiele innych błędów i przekłamań. Wanda Witek-Malicka, na co dzień pracownik naukowy Centrum Badań Muzeum Auschwitz, wzięła pod lupę tę książkę. Oto wynik analizy publikacji, która, zgodnie z założeniem, powinna być oparta na faktach:

Wczytując się w treść powieści i analizując przedstawiony w niej obraz obozu, trzeba skonstatować, że jego związek z autentyczną historią jest bardzo luźny. Wiele z zaprezentowanych w książce informacji nie znajduje potwierdzenia w źródłach i literaturze przedmiotu. Książkę należy postrzegać więc jako niemal pozbawioną wartości dokumentalnej impresję na temat Auschwitz, jedynie inspirowaną autentycznymi zdarzeniami. Proporcje pomiędzy świadectwem i faktografią a tworzącą narrację fikcją literacką, są zdecydowanie przesunięte w stronę literackości. […] Kwerendy, jeśli w ogóle, to nie zostały przeprowadzone rzetelnie, zaś w ogóle nie uwzględniono dokumentacji zachowanej w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau. Nie dokonano również weryfikacji faktograficznej w oparciu o powszechnie dostępną literaturę naukową. […] Jej [pani Morris] brak kompetencji merytorycznych i warsztatowych do pracy nad źródłami osobistymi oraz brak ogólnej wiedzy o realiach obozowych jest w książce widoczny6.

Autorka Tatuażysty nie jest, niestety, wyjątkiem, wręcz przeciwnie. „Obraz Holokaustu jest coraz częściej zniekształcany w kulturze masowej”, stwierdza Kamil Nadolski w swojej recenzji opowieści pani Morris. „Rzeczywistość obozowa przedstawiona w utworach […] [takich jak książka pani Morris] dociera do największej widowni. Chwyta za serce, ale często odbiega od i tak koszmarnej codzienności więźniów”7. Niestety, podobne wypaczenia da się zauważyć także w publikacjach z ambicjami naukowymi.

Współwinni, obojętni, bierni

Cytowana powyżej wypowiedź pani Morris ukazuje poważne luki w stanie wiedzy dotyczącej historii Holocaustu w okupowanej przez Niemców Polsce. Ten niedostateczny stan wiedzy kształtuje debatę na Zachodzie, a częściowo także w kraju, prowadząc do błędnych wyobrażeń, przekonań i ocen, a nierzadko także emocjonalnych zarzutów. Przykładowo na Zachodzie popularne jest przekonanie, że Polacy ochoczo wspomagali „nazistów” w ich dziele zagłady Żydów i tym samym są współodpowiedzialni za tę zbrodnię. Każda publikacja potwierdzająca to twierdzenie przyjmowana jest poza granicami Polski oraz częściowo także w kraju bezkrytycznie. Bywa wręcz świętowana jako przełom w badaniach. Ekstremalnym przykładem są tutaj publikacje Jana Tomasza Grossa, a w ostatnich latach także Jana Grabowskiego, którzy manipulując i wypaczając źródła historyczne, wręcz prześcigają się w radykalności swoich stwierdzeń. Takie nierzetelne publikacje tłumaczone na języka angielski utrwalają antypolskie stereotypy także poza granicami kraju, o czym jeszcze będzie niżej mowa.

Bardziej powściągliwi autorzy przekonują natomiast, że większość Polaków była biernymi i obojętnymi świadkami zagłady Żydów. Wychodzą przy tym najwidoczniej z założenia, że są to zweryfikowane fakty historyczne i należy co najwyżej badać niuanse tych postaw. Przykładem niech będzie streszczeniu projektu badawczego Świadkowie Holocaustu — społeczeństwo polskie na terenach okupowanych wobec zagłady Żydów (1939–1945) finansowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki. Kierowniczka projektu, psycholożka Barbara Engelking, stwierdziła w nim:

W polskiej historiografii dominuje pogląd, że najczęstszą postawą świadków Zagłady była obojętność. Kwestia ta wymaga jednak pogłębionej refleksji i doprecyzowania. […] Będziemy realizować badania, polegające na poszukiwaniu odpowiedzi na szereg kluczowych pytań, takich jak kwestia obojętności (jakie oblicza miała obojętność, czy w ogóle była możliwa?) i milczenia wobec naocznego doświadczenia Zagłady, rozmaite perspektywy jej interpretowania przez świadków (moralne, religijne, polityczne, ekonomiczne i inne). Celem projektu jest także redefinicja samej kategorii — „świadek” bowiem może oznaczać zarówno widza, obserwatora, jak i biernego czy czynnego uczestnika wydarzeń8.

Pomijanie niemieckiej polityki okupacyjnej

Publikacje i projekty wspomnianych tutaj autorek i autorów, niezależnie od stopnia ich radykalności, mają jedną wspólną cechę. Bagatelizują, minimalizują, a czasem nawet całkowicie pomijają politykę władz niemieckich w okupowanej Polsce. A przecież miała ona decydujący wpływ na postawy zarówno Żydów, jak i Polaków. Tym ostatnim nie pozostawiono wolnego wyboru w kwestii ich stosunku do żydowskich sąsiadów, na co wskazuje dobitnie niemieckie prawodawstwo w okupowanej Polsce. Zacytowana powyżej Barbara Engelking twierdzi jednak coś przeciwnego i w wywiadzie dla „Magazynu TVN 24” w kwietniu 2018 roku przekonywała, że „Polacy jednak mieli duży margines wolnej woli. To, w jaki sposób zachowywali się względem Żydów poszukujących ratunku, nie zawsze było decyzją wymuszoną przez niemieckie przepisy. Można było donieść lub nie”9.

Swoim twierdzeniem prof. Engelking wprowadziła widzów i czytelników w błąd, ignorując przy tym jedno z kluczowych rozporządzeń niemieckich, które regulowały kwestię stosunku Polaków do prześladowanych Żydów. Mianowicie 28 października 1942 roku dowódca SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie Friedrich-Wilhelm Krüger zadekretował w rozporządzeniu policyjnym obowiązek meldowania do władz niemieckich o zbiegach żydowskich pod groźbą „policyjnych środków bezpieczeństwa”. W niemieckiej praktyce okupacyjnej „policyjne środki bezpieczeństwa” oznaczały rozstrzelanie lub zesłanie do obozu koncentracyjnego, co równało się w większości przypadków karze śmierci. Znane są również fakty rozstrzeliwań za nieprzestrzeganie nakazu denuncjacji. Oczywiście nie oznacza to, że nie było także „dobrowolnego” donosicielstwa, które, niestety, jest uniwersalnym fenomenem społecznym, znanym nam także z innych krajów czy też z najnowszej historii Polski (przykładowo szpicle esbeccy). Ta problematyka powinna być przecież psycholożce Barbarze Engelking bardzo dobrze znana.

Poprzez pominięcie kontekstu historycznego, czyli polityki władz niemieckich, wspomniani autorzy zniekształcają w swoich przekazach obraz tych tragicznych wydarzeń. Niekiedy w wymiarze wręcz karykaturalnym. Przy odrobinie dobrej woli można by to tłumaczyć nieznajomością języka niemieckiego, czyli języka rzeczywistych sprawców. Według mojej wiedzy, ani Jan Tomasz Gross, ani Jan Grabowski, ani tym bardziej Barbara Engelking nie władają językiem niemieckim, a bez wątpienia nie znają go na tyle, by czytać i przede wszystkim rozumieć niemieckie źródła, często spisane w specyficznym języku prawniczo-biurokratycznym.

Nieznajomość języka niemieckiego nie może być jednak przyczyną pomijania okupacyjnego prawodawstwa regulującego stosunek Polaków wobec prześladowania Żydów, ponieważ wszystkie niemieckie rozporządzenia dotyczące tej kwestii zostały przetłumaczone na język polski i opublikowane wraz z niemieckimi oryginałami z dniem ich wejścia w życie. Dzięki temu są one ogólnodostępne w polskich archiwach oraz bibliotekach, a nawet w publikacjach internetowych (od lat dostępny w sieci jest Verordnungsblatt für das Generalgouvernement — Dziennik Rozporządzeń dla Generalnego Gubernatorstwa — zawierający między innymi podstawowe rozporządzenia regulujące stosunek Polaków wobec Żydów)10.

Pomimo tego Jan Tomasz Gross, Jan Grabowski, Barbara Engelking i inni pomijają te dokumenty. Nie wspominając o ich analizie, o okolicznościach ich powstania czy też próbie odpowiedzi na pytanie, dlaczego Niemcy wyłącznie w okupowanej Polsce wprowadzili tak drakońskie kary za pomoc prześladowanym Żydom. Moim zdaniem to właśnie od tej kwestii Barbara Engelking i jej współpracownicy powinni rozpocząć wspomniany powyżej projekt badawczy. Nie zauważyłem, niestety, aby recenzenci opiniujący wspomniany projekt badawczy pod kierownictwem psycholożki Engelking zwrócili uwagę na ten ewidentny i w moim przekonaniu dyskwalifikujący mankament całego przedsięwzięcia.

Źródła podstawą dyskusji

Jak już wspomniano, na Zachodzie, w tym w USA i Izraelu, dominuje narracja o szerokim i przede wszystkim dobrowolnym współudziale polskiego społeczeństwa w zagładzie Żydów. W kraju natomiast debata na temat postaw Polaków wobec prześladowania ludności żydowskiej jest zróżnicowana, a ton nadają dwa główne nurty dyskusji.

Z jednej strony są autorzy wpisujący się w tzw. zachodni kierunek debaty, mówiący o współwinie, bierności i obojętności polskiego społeczeństwa oraz konieczności rozliczenia się z tym trudnym okresem. Za wzór do naśladowania podają Niemców, którzy jakoby wzorcowo rozliczyli się z „nazistowską” przeszłością. Czyni tak choćby wspomniany już Jan Tomasz Gross11. To twierdzenie potwierdza jednak dobitnie, że autor nie ma pojęcia o realiach niemieckiego rozliczenia się z „nazistowską” przeszłością i powiela bezkrytycznie frazesy niemieckiej propagandy historycznej. Z drugiej strony wielu polskich autorów, między innymi Władysław Bartoszewski, zwraca uwagę na represje grożące Polakom za pomoc prześladowanym Żydom. Prowadzi się empiryczne badania nad konkretnymi przypadkami, podkreśla się heroizm osób, które ratowały żydowskich uciekinierów12. Niektórzy publicyści wykazują się przy tym skłonnością do idealizowania i heroizowania społeczeństwa polskiego. Te badania i publikacje są w pewnym sensie reakcją obronną na zarzuty formułowane na arenie międzynarodowej od dziesiątków lat.

Niniejsze opracowanie nie podąża za żadnym ze wspomnianych nurtów debaty. Jego głównym celem jest przedstawienie genezy, procesu tworzenia oraz praktycznego zastosowania niemieckiego prawodawstwa penalizującego pomoc Żydom w okupowanej Polsce. Z tego względu podstawę źródłową stanowią dokumenty archiwalne wytworzone w głównej mierze przez niemieckich urzędników i prawników. Niemniej jednak publikacje dotyczące udokumentowanych przypadków represji niemieckich za pomoc Żydom okazały się bardzo pożytecznie przy pisaniu tej książki.

Mimo że dysponujemy wiedzą o surowym karaniu przez niemieckie władze wszelkich objawów pomocy prześladowanym Żydom w Polsce, to problematyka sankcji karnych za pomoc Żydom w okresie drugiej wojny światowej na terenach okupowanej Europy, w tym także w Polsce, nie doczekała się jeszcze opracowania naukowego, nie mówiąc o monografii czy na przykład filmie. Wydaje się to zadziwiające, ponieważ bez uwzględnienia tego aspektu nie jest możliwa rzeczowa i wyważona dyskusja nad polsko-żydowskimi stosunkami w czasie Holocaustu. Co więcej, to moim zdaniem podstawa dla prowadzenia takiej dyskusji.

Moim celem jest więc wprowadzenie do dyskursu i obiegu naukowego źródeł dotyczących prawodawstwa niemieckiego penalizującego pomoc Żydom w okupowanej Polsce. Obszar badawczy został ograniczony do terenów tzw. Generalnego Gubernatorstwa, obejmującego dzisiejszą Polskę centralną i wschodnią oraz byłe Kresy południowo-wschodnie (od lata 1941 roku dystrykt galicyjski, a dzisiaj Ukraina Zachodnia). Z przyczyn metodologicznych zostały natomiast pominięte tereny zaanektowane i administracyjnie włączone do Niemiec jesienią 1939 roku, czyli przedwojenne zachodnie obszary Polski (Poznańskie, Górny Śląsk, Pomorze) oraz Kresy północno-wschodnie, gdyż zarówno uwarunkowanie prawne, jak i niemiecka polityka okupacyjna na tych terenach różniły się od sytuacji w Generalnym Gubernatorstwie, co wymaga dodatkowych i oddzielnych kwerend archiwalnych.

Aktualny stan badań wskazuje na to, że prawodawstwo obowiązujące w okupowanej przez Niemców Polsce jest ewenementem w skali Europy, podobnie jak represje i kary egzekwowane za udzielenie pomocy prześladowanym Żydom. Nigdzie indziej Niemcy nie rozstrzeliwali osób obwinionych o pomoc wraz z ich rodzinami, a przynajmniej nie udało mi się takich przypadków (do stycznia 2019) znaleźć.

Pierwszy rozdział książki wprowadza do zagadnienia, ukazując ogólny zarys niemieckiej polityki w okupowanej Polsce wobec Polaków i Żydów, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji ludności żydowskiej w Generalnym Gubernatorstwie w okresie od jesieni 1939 do końca 1941 roku. Omówione zostają postawy polskiej społeczności wobec ludności żydowskiej oraz przede wszystkim geneza niemieckich rozporządzeń i ustaw mających na celu wyeliminowanie polsko-żydowskiego współdziałania oraz polskiej pomocy prześladowanym Żydom.

Kolejne rozdziały traktują o zagładzie Żydów od początku 1942 roku do końca okupacji. Opisują niemieckie polowanie na żydowskich uciekinierów zbiegłych z gett przed wysyłką do obozów śmierci, podkreślając drastyczne zaostrzanie sankcji za pomoc uciekinierom żydowskim, od kary śmierci dla „sprawców” (październik 1941 roku), poprzez pokazowe egzekucje wraz z całymi rodzinami (od listopada 1942 roku), do akcji pacyfikacyjnych. Wiele miejsca zajmują w tej części przykłady represji, obrazujące dobitnie proces ich radykalizacji. Zarysowana zostaje także kwestia współdziałania Polaków w polowaniu na żydowskich zbiegów, przypadki donosicielstwa czy dylemat zakładników, których Niemcy przymuszali pod groźbą kary śmierci do współudziału w wyłapywaniu uciekinierów z gett.

Ostatni rozdział ukazuje kwestię penalizacji pomocy Żydom w innych okupowanych przez Niemcy krajach, porusza problem (nie)ścigania „nazistowskich” zbrodniarzy w Niemczech Zachodnich oraz rzekomo modelowego rozliczenia się Niemiec z „nazistowską” przeszłością.

W książce pomieszczono wybrane dokumenty prawodawstwa niemieckiego penalizującego pomoc prześladowanym Żydom w okupowanej Polsce: rozporządzenia niemieckich władz, sprawozdania, pisma wewnętrzne niemieckich urzędników, rozkazy, publiczne obwieszczenia, sprawozdania i raporty. Dokumenty publikowane są w języku oryginału, przeważnie w języku niemieckim, częściowo także w języku polskim, gdyż na przykład oficjalne rozporządzenia i obwieszczenia ogłaszano w obu językach. Zachowano oryginalną pisownię cytowanych dokumentów, z tego powodu „żydzi” lub „polacy” pojawiają się w większości małą literą na początku słowa. Nie ma tu jednak stuprocentowej konsekwencji, niekiedy błędy wynikały z niepoprawnego językowo tłumaczenia.

Większość wykorzystanych w książce archiwaliów znajduje się w polskich archiwach, w tym przede wszystkim w zasobie Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej (AIPN). Ponadto przeprowadzono kwerendę między innymi w Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego (AŻIH), Archiwum Państwowym Miasta Warszawy, Archiwum Państwowym w Lublinie (APL), Archiwum Narodowym w Krakowie, w tym także w Oddziale Bochnia, Archiwum Instytutu Zachodniego (IZ), Archiwum Akt Nowych (AAN), Bundesarchiv Ludwigsburg (BAL), Institut für Zeitgeschichte (IfZ), Hessisches Hauptstaatsarchiv w Wiesbaden (HHStA), United States Holocaust Memorial Museum in Washington (USHMM) i Yad Vashem Archiv.

W książce używam przeważnie sformułowań „niemiecki” i „Niemcy”, a nie „nazistowski” i „naziści” ze względu na fakt, iż większość „nazistowskich” sprawców w okupowanej Polsce była niemieckimi urzędnikami i policjantami przed rokiem 1933, a potem sprawowała te funkcje po 1945 roku, nie wszyscy natomiast byli sensu stricto „nazistami”, czyli członkami NSDAP (Narodowosocjalistycznej Partii Niemiec). Ponadto używanie pojęć „nazistowski” oraz „naziści” powoduje, że zbrodnie niemieckie w okupowanej Polsce — niekiedy nieświadomie, nierzadko świadomie — są „odniemczane”, a często wręcz „polonizowane”, gdy na przykład stosuje się określenie „polskie obozy zagłady”.

 Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1 B. Musial, Deutsche Zivilverwaltung und Judenverfolgung im Generalgouvernement. Eine Fallstudie zum Distrikt Lublin 1939–1944, Wiesbaden 1999, s. 308–312.

2 Wywiad z Heather Morris, Jak Lale Sokolov zakochał się w dziewczynie, której wytatuował w Auschwitz obozowy numer, „Gazeta Wyborcza” 21– –22.04.2018, http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23257435,czlowiek-ktory-tatuowal-zydom-numery-w-auschwitz-sam-byl-zydem.html (dostęp: 2.10.2018).

3 D. Czech, Kalendarium der Ereignisse im Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau 1939–1945, Reinbeck bei Hamburg 1989, s. 42–43. Pierwsze wydanie w języku niemieckim ukazało się w 1989, natomiast angielskie w 1997 pt. Au­schwitz Chronicle: 1939–1945. Polskie wydanie ukazało się w 1989 pod tytułem Kalendarz wydarzeń w KL Auschwitz.

4 Por. D. Majer, „Fremdvölkische” im Dritten Reich. Ein Beitrag zur nationalsozialistischen Rechtssetzung und Rechtsprapxis in Verwaltung und Justiz unter besonderer Berücksichtigung der eingegliederten Ostgebiete und des Generalgouvernements, Boppard a. Rhein 1993, s. 413, 550, 558.

5 Por. m.in. S. Steinbacher, „Musterstadt” Auschwitz. Germanisierungspolitik und Judenmord in Ostoberschlesien, München 2000, s. 307. „Hilfe, dies ist evident, erfuhren die flüchtenden Juden ausschließlich von polnischen Landsleuten. Von reichs — und volksdeutschen sind mit Ausnahme der Unterstützung der wenigen Industriellen keine Hilfeleistungen überliefert”. Angielskie wydanie ukazało się w 2006 pod tytułem Auschwitz. A History.

6 Wanda Witek-Malicka, Tatuażysta z Auschwitz. Sprawdzamy fakty, „Memoria”, 14 (11/2018); https://newsstand.joomag.com/en/memoria-pl-nr-14–11–2018/0945485001543222422 (dostęp: 5.02.2019).

7 K. Nadolski, Bestseller na cenzurowanym, „Newsweek” 14–20.01.2019, s. 80–82.

8 Popularnonaukowe streszczenie projektu: https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/listy-rankingowe/2017–09–15/streszczenia/396998-pl.pdf; por. także: http://krakowska.biz/kultura/27-aktualnosci/2583-powiedz-ojczyzno-jak-dlugo-jeszcze-bedziemy-finansowac-antypolonizm (dostęp: 7.10.2018).

9Jednego dnia można kogoś obrabować, a następnego już go zamordować, wywiad Renaty Kijowskiej z Barbarą Engelking i Janem Grabowskim, 21.04.2018, https://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/jednego-dnia-mozna-kogos-obrabowac-a-nastepnego-juz-go-zamordowac,149,2634 (dostęp: 19.10.2018).

10 Http://dlibra.umcs.lublin.pl/dlibra/publication?id=11395&tab=3 (dostęp: 07.01.2019).

11 J.T. Gross, Die Osteuropäer haben kein Schamgefühl, „Die Welt”, 13.09.2015, https://www.welt.de/debatte/kommentare/article146355392/Die-Osteuropaeer-haben-kein-Schamgefuehl.html (dostęp: 21.10.2015).

12 Por. W. Bartoszewski, Z. Lewinówna, Ten jest z Ojczyzny mojej: Wspomnienia z lat 1939–1945, Kraków 1969; W. Bielawski, C. Pilichowski, Zbrodnie dokonane na Polakach przez hitlerowców za pomoc udzieloną Żydom, Warszawa 1981, Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, t. 4; Rejestr faktów represji na obywatelach polskich za pomoc ludności żydowskiej w okresie II wojny światowej, red. nauk. A. Namysło, G. Berendt, Warszawa 2014.

Rozdział 1. Niemiecka polityka wobec Polaków i Żydów w okupowanej Polsce

1 września 1939 roku. Niemcy w porozumieniu ze Związkiem Sowieckim napadły na Polskę. Siedemnaście dni później polską granicę przekroczyły także wojska sowieckie, zajmując wschodnią Polskę. Ostateczny podział łupu wojennego nastąpił 28 września 1939 roku. Tego dnia ministrowie spraw zagranicznych III Rzeszy i ZSRS podpisali układ o granicy i przyjaźni, w którym usankcjonowali rozbiór Polski. Nowa granica przebiegała wzdłuż Bugu i Sanu.

Obszar, który przypadł Rzeszy Niemieckiej, obejmował 188 tys. km kw., czyli ok. 48,5 proc. dawnego terytorium Polski. Żyło tam wówczas 22,1 mln mieszkańców, wśród których było ok. 84 proc. Polaków i ok. 10 proc. Żydów. Do tego dochodzili folksdojcze (3 proc.), Ukraińcy (2,4 proc.) i inni. Obszar zajęty przez Związek Sowiecki to 201 tys. km kw., tzn. 51,5 proc. dawnego polskiego terytorium. Na tym terenie mieszkało ok. 13,2 mln ludzi. Ludność była przemieszana pod względem etnicznym, składała się z Polaków (40 proc.), Ukraińców (34,2 proc.), Żydów (8,45 proc.), Białorusinów (8,5 proc.), Litwinów i innych1. Po niemieckiej napaści na Związek Sowiecki również polskie tereny wschodnie i tamtejsza ludność znalazły się pod panowaniem niemieckim. Północną część tego obszaru wcielono do Komisariatu Rzeszy Wschód, na Białostocczyźnie utworzono okręg białostocki, środkową część dodano do Komisariatu Rzeszy Ukraina, a południowe obszary przyłączono do Generalnego Gubernatorstwa (GG)2.

Bezpośrednio po militarnym pokonaniu Polski i podziale łupu wojennego we wrześniu 1939 roku niemieccy okupanci podjęli konkretne działania służące realizacji w praktyce ogólnikowo sformułowanych celów polityki okupacyjnej. Po pierwsze, Hitler zarządził rozwiązanie administracji wojskowej i wprowadzenie niemieckiej administracji cywilnej. Po drugie, nakazał podzielenie obszarów zajętych przez Niemcy na dwie części: zachodnią Polskę z 10 mln mieszkańców polecił wcielić do Rzeszy, a w środkowej, z ok. 12 mln mieszkańców, utworzyć GG.

Obszary włączone administracyjnie i prawnie (zaanektowane) do Rzeszy (Poznańskie, Pomorze, Górny Śląsk) miały być szybko „zdepolonizowane”, „odżydzone” i w ciągu kilku lat całkowicie zgermanizowane. Mieszkających tam Polaków i Żydów planowano wypędzić, a na ich miejsce sprowadzić folksdojczów ze Wschodu. Celem utworzenia GG było właśnie umożliwienie przeprowadzenia na wcielonych obszarach „etnicznego oczyszczenia terenu”, to tam zamierzano deportować wszystkie „niepożądane elementy”. Chodziło przede wszystkim o Polaków i Żydów.

Zagłada polskich elit przywódczych

Około 18,7 mln Polaków stanowiło 84 proc. ludności polskich terytoriów zajętych przez Niemców. Latem 1941 roku dołączyło do tej liczby ok. 5 mln osób narodowości polskiej, które żyły na wschodnich obszarach dotąd okupowanych przez Sowietów. Zgodnie z narodowosocjalistyczną ideologią Słowianie, a więc także Polacy, uchodzili za „podludzi” i „rasowo mniej wartościowych”. Ponadto w Niemczech panowały silne antypolskie uprzedzenia, które pokrywały się z narodowosocjalistyczną pseudonauką o mniejszej wartości rasowej Polaków. Polacy ściągnęli na siebie szczególną nienawiść także dlatego, że jako pierwsi odważyli się stawić zbrojny opór Rzeszy Niemieckiej.

Cele niemieckiej polityki narodowościowej wobec Polaków można streścić w następujący sposób: zagłada polskich elit przywódczych i zdegradowanie narodu polskiego do poziomu nacji pozbawionej kultury. Polacy mieli się stać helotami narodu niemieckiego, którym wolno było tymczasowo mieszkać w GG.

Jednym z najpilniejszych zadań niemieckich okupantów w Polsce była fizyczna zagłada polskiej inteligencji, gdyż Niemcy uznawali tę warstwę za rdzeń polskiego oporu. Przez pojęcie polskiej inteligencji rozumieli całość elit politycznych, społecznych, kulturalnych i gospodarczych Polski, czyli ziemiaństwo, duchownych, osoby aktywne politycznie i społecznie, intelektualistów, nauczycieli, lekarzy, prawników, zawodowych żołnierzy itd. Oznaczało to, i Hitler zapowiedział to już przed wojną, konieczność wyniszczenia tej warstwy jako „siły żywotnej narodu polskiego” i równocześnie fundamentu polskiego oporu.

Wraz z wkroczeniem oddziałów niemieckich rozpoczęła się więc w okupowanej Polsce fala terroru celowo skierowana przeciwko członkom polskich elit przywódczych. Jesienią 1939 roku dotknęła ona w pierwszym rzędzie zachodnie obszary Polski3. Liczbę zamordowanych Polaków na terenach Gdańska–Prus Zachodnich w okresie od września do grudnia 1939 roku szacuje się na ponad 50 tys.4, w Kraju Warty (Poznańskie) do 26 października zostało zamordowanych ok. 10 tys. osób5, podczas gdy na tzw. Wschodnim Górnym Śląsku w 58 egzekucjach masowych stracono ponad 1,5 tys. osób6. Również pierwsza spośród czterech wielkich deportacji do GG z terenów wcielonych, która w grudniu 1939 roku objęła ponad 80 tys. osób, przede wszystkim uderzyła w członków warstw przywódczych.

Na terenie późniejszego GG pierwsza fala terroru przebiegała znacznie mniej krwawo. Do końca 1939 roku zamordowano tam „jedynie” ok. 5 tys. osób7. Rozstrzelaniom nadano kryptonim Akcja Inteligencja (Intelligenzaktion), a dokonywały ich grupy operacyjne, z których w listopadzie 1939 roku stworzono policyjny aparat bezpieczeństwa GG.

Wiosną 1940 roku niemieccy okupanci rozpoczęli drugą, szeroko zakrojoną falę terroru, którą skierowali przeciwko polskim warstwom przywódczym. W Kraju Warty dotknęła ona ok. 5 tys. osób, z których większość zginęła w obozach koncentracyjnych. W tym czasie SS i policja przeprowadziły tzw. nadzwyczajną akcję pacyfikacyjną, czyli Akcję AB (Außer­ordentliche Befriedungsaktion). Policja bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei) zamordowała wówczas ok. 4 tys. osób, przede wszystkim inteligentów oraz ludzi zakwalifikowanych jako „aspołeczni”. Następnie Himmler polecił zesłać 20 tys. Polaków do obozów koncentracyjnych. W tym celu założono obóz koncentracyjny w Auschwitz (Oświęcimiu), dokąd pierwszy transport z polskimi więźniami przybył 14 czerwca 1940 roku. Pod koniec tego roku w obozie tym przebywało 8 tys. więźniów, przede wszystkim Polaków. Wiele tysięcy wywieziono także do innych obozów koncentracyjnych w Niemczech8. Do końca okupacji polskie elity przywódcze pozostawały pierwszorzędnym celem niemieckiego terroru, ich członkowie, skazywani przez sądy policyjne, byli mordowani lub zsyłani do obozów koncentracyjnych.

„Niewolnicy Rzeszy Wielkoniemieckiej”

Celem niemieckiej polityki wobec Polaków było zdegradowanie narodu polskiego do poziomu „pozbawionego przywództwa proletariatu”, bez własnej kultury i własnej historii. Jedyną rację jego bytu miało stanowić dostarczanie niemieckiej gospodarce wędrownych, sezonowych i nisko wykwalifikowanych robotników. Polacy mieli wykonywać najgorsze i szczególnie ciężkie roboty, aby w ten sposób odciążyć Niemców, którzy byli przeznaczeni do wyższych celów. Na początku października 1939 roku Hitler wyjaśnił Hansowi Frankowi, desygnowanemu na stanowisko generalnego gubernatora w Krakowie, że „Polacy będą niewolnikami Światowej Rzeszy Wielkoniemieckiej”9.

W tych warunkach nie dziwi, że niemiecka polityka okupacyjna w Polsce skupiała się głównie na przymusowej rekrutacji i wywożeniu mężczyzn, kobiet i całych rodzin do pracy w Rzeszy. Według szacunków do pracy przymusowej w Rzeszy wywieziono łącznie 2,82 mln osób ze wszystkich polskich terytoriów — co daje ok. 15 proc. ludności w wieku produkcyjnym, z GG ok. 1,2 mln robotników, którzy musieli świadczyć pracę przymusową w rolnictwie i przemyśle10.

Roboty przymusowe zorganizowano również w GG. Jedną z metod wyzyskiwania polskiej siły roboczej był przymusowy zaciąg do służby budowlanej (Baudienst). Młodych mężczyzn, w wieku 17–18 lat, rekrutowano przymusowo (od 1942 roku za uchylanie się groziła kara śmierci) i koszarowano. Musieli oni wykonywać prace fizyczne, takie jak regulacja rzek i roboty ziemne. Zdarzało się także, że byli wykorzystywani przy „akcjach żydowskich”, na przykład do kopania masowych grobów.

Chociaż terror niemieckiego okupanta z zasady był wymierzony przede wszystkim w elity polityczne, pozostali Polacy również nie mogli czuć się bezpiecznie. Wręcz przeciwnie: chłopi, robotnicy, prości urzędnicy i „zwykli” ludzie, którzy nie stosowali się do niemieckich poleceń, narażeni byli na skutki niemieckiego terroru w równym stopniu, jak członkowie polskich elit. Poza tym większość żołnierzy liczącej ok. 400 tys. członków AK rekrutowała się spośród tzw. „zwykłych” ludzi, chłopów, robotników, urzędników, studentów, uczniów. Spalono setki wsi, tysiące chłopów i członków ich rodzin zamordowano albo zesłano do obozów koncentracyjnych za nieterminowe dostarczanie kontyngentów, rzeczywiste lub rzekome wspieranie polskiego oporu albo przynależność do organizacji konspiracyjnych.

Dodajmy, że przed niemieckim terrorem nie uchroniło wielu Polaków nawet stosowanie się do wszystkich żądań okupantów, niestawianie biernego ani czynnego oporu, brak przynależności do elit przywódczych; w każdej chwili mogli zostać zamordowani lub uwięzieni w ramach zbiorowego odwetu za „antyniemieckie” akcje albo wypędzeni z uwagi na germanizowanie ich ziem. Do końca niemieckiej okupacji zginęło w ten sposób kilkaset tysięcy „zwykłych Polaków”, a miliony deportowano, „wysiedlono” lub zmuszono do ucieczki11.

Niemiecka polityka wobec polskich Żydów

Jakkolwiek bezwzględna i brutalna była niemiecka polityka wobec Polaków, to jednak najtragiczniejszy los spotkał społeczność nie polską, lecz żydowską. Jedynie ok. 10 proc. jej członków przeżyło okupację i terror niemiecki. W narodowosocjalistycznej ideologii rasistowski antysemityzm odgrywał zasadniczą rolę i od początku był ukierunkowany na eliminację Żydów. Rasistowsko-eliminacyjny antysemityzm, którego przykłady można znaleźć w dziełach Hitlera, objawiał się w „przekonaniu”, że Żydzi są „bakcylem”, który rozkłada każdą wspólnotę narodową. Dlatego należało ich wyeliminować, aby „uzdrowić” wspólnotę narodową i świat, co stanowiło warunek powrotu do „naturalnego porządku”12.

Mimo rasistowskiej ideologii i retoryki Niemców jesienią 1939 roku Żydzi jako grupa etniczna nie stali się jeszcze celem systematycznego terroru w Polsce. Jeśli ich wówczas mordowano, to przeważnie w trakcie działań zbliżonych do pogromów albo podczas tzw. akcji odwetowych. Według szacunków w całej Polsce do przełomu lat 1939/1940 ofiarami niemieckiego terroru padło ok. 7 tys. Żydów13.

Po najeździe na Polskę w ręce Niemców dostało się ponad 2 mln Żydów. Większość spośród nich, czyli ok. 1,6 mln, żyła w GG, pozostali na terenach wcielonych do Rzeszy. W części Polski okupowanej przez Związek Sowiecki mieszkało ok. 1,2 mln Żydów, którzy latem 1941 roku także trafili pod niemieckie panowanie. Niemiecka polityka wobec polskich Żydów, tak jak wobec Żydów w ogóle, zmierzała tylko do jednego celu — usunięcia wszystkich Żydów z niemieckiej strefy wpływów.

Narodowosocjalistyczne „rozwiązanie problemu żydowskiego” zakładało najpierw izolowanie Żydów. Stygmatyzowano ich, pozbawiono praw i izolowano od polskiej ludności. Osiągnięto to poprzez obowiązek noszenia opasek, usunięcie Żydów ze służby publicznej i stopniowo z gospodarki oraz wprowadzenie pseudoprawnej definicji pojęcia „Żyd”14. Następnym etapem było zamknięcie ludności żydowskiej w gettach. Żydom zabroniono poruszania się poza „żydowskimi dzielnicami mieszkaniowymi” albo „żydowskimi miejscowościami zbiorczymi”. Działaniom tym towarzyszyła zmasowana propaganda antysemicka, która przedstawiała Żydów jako pasożytów, lichwiarzy, paskarzy, przemytników, roznosicieli chorób i żebraków. Jej celem było ukazanie Żydów nie jako ludzi, lecz jako szczególnego rodzaju gatunek niebezpiecznych szkodników15.

Żydów stopniowo pozbawiono ich praw, a ostatecznie uznano za wyjętych spod prawa. Brzemienne w skutki okazały się przede wszystkim wywłaszczenia i daleko idące wyłączenie Żydów z życia gospodarczego. Większość z nich utraciła podstawy swojej egzystencji. Od tego momentu musieli żyć z oszczędności, a mogli sobie na to pozwolić tylko najbogatsi. Innych, czyli w praktyce znaczną większość, zmuszono do żebrania albo handlowania na czarnym rynku. Zresztą Żydzi i tak byli skazani na czarny rynek, gdyż oficjalne przydziały artykułów żywnościowych były tak małe, że oznaczały dla nich śmierć głodową.

Zamknięcie w gettach i koncentracja w żydowskich dzielnicach mieszkaniowych oraz deportacje z terenów wcielonych do Rzeszy Niemieckiej spowodowały niewyobrażalny niedostatek powierzchni mieszkaniowej, nie przewidziano ponadto przydziałów środków czystości dla Żydów. Zubożenie, głodowe racje, katastrofalne warunki mieszkaniowe i higieniczne prowadziły do szerzenia się różnych chorób, przede wszystkim zakaźnych, zwłaszcza tyfusu plamistego. Prowadziło to w konsekwencji do jeszcze ostrzejszych zarządzeń izolacyjnych, aby przeszkodzić szerzeniu się epidemii16.

Wszystkie te posunięcia niemieckich okupantów były wszakże jedynie tymczasowe. Ostateczny cel w ramach „terytorialnego rozwiązania” stanowiło, przewidziane na niedaleką przyszłość, całkowite „usunięcie” Żydów z okupowanej przez Niemców Polski oraz obszaru wpływów III Rzeszy. Pierwotnie niemieccy decydenci zakładali, że zdołają uporać się z „problemem żydowskim” w Polsce oraz w Niemczech w ramach „rozwiązania terytorialnego”. W związku z tym powstał plan „żydowskiego rezerwatu” w dystrykcie lubelskim, który zarzucono wiosną 1940 roku. Drugim pomysłem był tzw. plan Madagaskar, czyli deportacja wszystkich Żydów na tę afrykańską wyspę, co wkrótce również okazało się nierealne. W związku z przygotowaniami do wojny z ZSRS opracowano w Berlinie plan deportowania wszystkich europejskich Żydów, w tym także polskich, na sowieckie tereny wschodnie. Kiedy załamała się koncepcja niemieckiej „wojny błyskawicznej” przeciwko Związkowi Sowieckiemu, okazało się, że również te plany były iluzoryczne17.

Fot. 1. Czasy okupacji. Funkcjonariusz SA przystrzyga włosy młodemu Żydowi.

Fot. 2. Warszawa. Tramwaj przeznaczony tylko dla Żydów. Widoczne obwieszczenie i gwiazda Dawida naklejone na szybie. Autor: Mieczysław Bilażewski-Bil.

Fot. 3. Warszawa. Grupa Żydów z łopatami na ramionach w drodze na miejsce pracy przechodzi przez ul. Marszałkowską. Czasy okupacji. Autor: Heiss.

Fot. 4. Żydzi podczas pracy na terenie Warszawy w czasach okupacji. Widoczni również policjanci niemieccy.

Jesienią 1941 roku powstały dwa niezależne od siebie plany wymordowania polskich Żydów bezpośrednio na miejscu. Oba zrealizowano. W Chełmnie nad Nerem utworzono obóz zagłady, w którym od grudnia 1941 do 1943 roku mordowano Żydów — przede wszystkim z Kraju Warty. Inny plan obejmował Żydów z GG. Heinrich Himmler, na wniosek dowódcy SS i Policji w dystrykcie lubelskim Odilo Globocnika, polecił zbudować obóz zagłady w Bełżcu, gdzie od marca 1942 roku mordowano polskich Żydów za pomocą spalin. Niemal w tym samym czasie powstał obóz zagłady w Sobiborze, a wkrótce potem w Treblince. Także latem 1942 roku rozpoczęły pracę komory gazowe w obozie zagłady w Auschwitz-Birkenau (Oświęcimiu-Brzezince). Do 1943 roku w pięciu obozach zagłady niemieccy okupanci wymordowali większość polskich i część europejskich Żydów. Tych ostatnich przeważnie w Auschwitz-Birkenau i Sobiborze.

Bilans niemieckiej polityki zagłady wobec polskich Żydów okazał się straszny, przeżyło ją zaledwie ok. 10 proc. z nich. Według Hansa Franka w styczniu 1944 roku w GG mieszkało już tylko 100 tys. Żydów18 z szacunkowej liczby 2,2 mln (wraz z dystryktem galicyjskim) żyjących na tych obszarach przed wojną. Tylko niewielu spośród tych, którzy mieszkali w części Polski okupowanej przez Związek Sowiecki, zdołało latem 1941 roku uciec na wschód wraz z sowieckimi oddziałami albo już latem 1940 roku zostało deportowanych w głąb Związku Sowieckiego (ok. 70 tys.). Do tego doliczyć należy jeszcze kilkanaście tysięcy Żydów żyjących w ukryciu. Resztę, ok. 90 proc., wymordowano w obozach zagłady lub w niezliczonych masakrach na miejscu. Niemieccy sprawcy nie robili żadnej różnicy między żydowskimi elitami przywódczymi i pozostałymi ludźmi, między kobietami, dziećmi, mężczyznami i starcami, a także między skłonnymi do kolaboracji i tymi, którzy stawiali bierny lub czynny opór.

 Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1 C. Madajczyk, Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, t. 1, Warszawa 1970, s. 234 i n.; C. Łuczak, Polska i Polacy w drugiej wojnie światowej, Poznań 1993, s. 197.

2 Por. np. C. Madajczyk, Polityka III Rzeszy, t. 1, s. 64–72; M. Broszat, Nationalsozialistische Polenpolitik 1939–1945, Stuttgart 1961 (wyd. polskie: Narodowosocjalistyczna polityka w sprawie Polski 1939–1945, Warszawa–Poznań 1966).

3 D. Weitbrecht, Ermächtigung zur Vernichtung. Die Einsatzgruppen in Polen im Herbst 1939, w: Die Genesis des Genozids, Polen 1939–1941, red. M. Mallmann, B. Musial, Darmstadt 2004, s. 57–70.

4 Barbara Bojarska na podstawie polskich badań mówi o co najmniej 20–30 tys. ofiar do grudnia 1939. (Eksterminacja inteligencji polskiej na Pomorzu Gdańskim [wrzesień — grudzień 1939], Poznań 1972, s. 121–122). Statystyka zbrodni niemieckich popełnionych w Okręgu Rzeszy Gdańsk– –Prusy Zachodnie sporządzona przez Zentrale Stelle der Justizverwaltungen w Ludwigsburgu podaje liczbę 52 794–60 750 ofiar (z niewieloma wyjątkami w pierwszym półroczu niemieckiej okupacji), przedruk w: D. Schenk, Hitlers Mann in Danzig. Gauleiter Forster und die NS-Verbrechen in Danzig–Westpreußen, Bonn 2000, s. 293–295.

5 C. Łuczak, Pod niemieckim jarzmem (Kraj Warty 1939–1945), Poznań 1996, s. 16–19.

6 I. Sroka, Górny Śląsk i Zagłębie Dąbrowskie pod okupacyjnym zarządem wojskowym, Katowice 1975, s. 198; P. Dubiel, Wrzesień na Śląsku, Katowice 1963.

7 C. Łuczak, Polityka ludnościowa i ekonomiczna hitlerowskich Niemiec w okupowanej Polsce, Poznań 1979, s. 75.

8 G. Eisenblätter, Grundlinien der Politik des Reiches gegenüber dem Generalgouvernement 1939–1944, Diss. Phil., Frankfurt a. M. 1969, s. 172–178; Das Diensttagebuch des deutschen Generalgouverneurs in Polen 1939–1945, wyd. W. Präg, W. Jacobmeyer, Stuttgart 1975, s. 194; C. Madajczyk, Polityka III Rzeszy, t. 2, s. 287.

9 Cyt. za: G. Eisenblätter, Grundlinien, s. 111.

10 Tamże, s. 324–340; C. Madajczyk, Polityka III Rzeszy, t. 1, s. 250–260.

11 C. Łuczak, Polska i Polacy, s. 146.

12 B. Musial, Ursprünge der „Aktion Reinhardt”. Planung des Massenmordes an den Juden im Generalgouvernement, w: „Die Aktion Reinhardt”. Der Völkermord an den Juden im Generalgouvernement, red. B. Musial, Osnabrück 2004, s. 49–85.

13 H. Krausnick, Hitlers Einsatzgruppen. Die Truppe des Weltanschauungs­krieges 1939–1942, Frankfurt a. M. 1985, s. 76; C. Łuczak, Polityka, s. 90.

14 Według rozporządzenia z 24.07.1940 definicja pojęcia „Żyd” brzmiała następująco:

„(1) Żydem jest ten, którego co najmniej trzej dziadkowie są pod względem rasowym pochodzenia czysto żydowskiego, (2) Za żyda uważa się tego, którego dwaj dziadkowie są pod względem rasowym pochodzenia czysto żydowskiego, a) o ile w dniu 1 września 1939 r. należał do żydowskiej gminy wyznaniowej lub po tym terminie został do niej przyjęty, b) o ile w chwili wejścia w życie rozporządzenia niniejszego był w związku małżeńskim z żydem lub po tym terminie w związek taki wchodzi, c) o ile pochodzi z poza małżeńskiego obcowania z żydem w rozumieniu ust. I i urodził się po dniu 31 maja 1941 r. (3) Za żyda pochodzenia czysto żydowskiego uważa się bezwzględnie każdego z dziadków, jeżeli należał do żydowskiej gminy wyznaniowej”, VOBl. GG [Verordnungsblatt des Generalgouverneurs für die besetzten polnischen Gebiete] 1940, nr 18, 1.07.1940, s. 231–232 (Rozporządzenie o definicji pojęcia „Żyd” w Generalnym Gubernatorstwie z 21.07.1940).

15 B. Musial, Deutsche Zivilverwaltung, s. 145 i n.

16 Tamże, s. 157 i n., 172–178.

17 Por. m.in. B. Musial, DeutscheZivilverwaltung, s. 110–114; D. Pohl, Von der „Judenpolitik” zum Judenmord. Der Distrikt Lublin des Generalgouvernements 1939–1944, Frankfurt a. Main 1993, s. 47–51; A. Götz, „Endlösung”. Völkerverschiebung und der Mord an den europäischen Juden, Frankfurt a. Main 1995, s.139–162 („Madagaskarplan”).

18 Hans Frank w mowie z 25.01.1944 oświadczył: „Juden haben wir im GG zur Zeit vielleicht noch 100000” (AIPN, Diensttagebuch des deutschen Generalgouverneurs in Polen 1939–1945, t. 34/2, k. 113).