Księga Koheleta. Biblia Gdańska - Biblia Gdańska - ebook
lub
Opis

Księga Koheleta to jedna z tzw. ksiąg mądrościowych Biblii. Możemy się z niej dowiedzieć, jak czerpać siłę z rozczarowania życiem i wszelkimi jego przejawami. Chociaż wszystko jest "marnością", to uznawszy tę prawdę, jesteśmy w stanie poznać Boga. Zobaczmy zatem, co ma nam do powiedzenia Kohelet. Księga pochodzi z Biblii Gdańskiej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 26


1

2

Księga Koheleta

Kohelet (gr. Ekklesiastes) – znaczy tyle, co mędrzec, przemawiający na zebraniu. Autor nie jest znany. Istnieją źródła, które wskauzją na osobę króla Dawida; inne zaś na króla Salomona. Zostało napisane w II lub III w.

p.n.e. Obok Księgi Hioba, Psalmów,

Przysłów i Pieśni nad Piesniami, stanowi jedno z pism mądrościowych Biblii.

3

ROZDZIAŁ I

 I. Wszystkie rzeczy i prace ludzkie marnościąsą 1 — 3. II. dla tego, że i sam człowieknietrwały 4 — 7. III. i rzeczy, o które się stara,próżne 8 — 11. IV. Czego wiadomością idoświadczeniem potwierdza 12 — 18.

1. Słowa Kaznodzieie, syna Dawidowego, Króla

w Ieruzalemie.

 2. Marność nad marnościami, powiedział

Kaznodzieia; marność nad marnościami, i

wszystko marność.

 3. Cóż za pożytek ma człowiek ze wszystkiéy

pracy swéy, którą prowadzi pod słońcem?

  4. Ieden rodzay przemiia, a drugi rodzay

nastawa; lecz ziemia na wieki stoi.

 5. Słońce wschodzi, i słońce zachodzi, a śpieszy się do mieysca swego, kędy wschodzi;

4

 6. Idzie na południe, a obraca się na północy; wiatr ustawicznie krążąc idzie, a po okręgach

swoich wraca się wiatr.

 7. Wszystkie rzeki idą do morza, wszakże morze nie wylewa; do mieysca, z którego rzeki płyną, wracaią się, aby zaś ztamtąd wychodziły.

 8. Wszystkie rzeczy są pełne zabaw, a człowiek nie może ich wymówić; oko nie nasyci się

widzeniem, a ucho nie napełni się słyszeniem.

 9. Co było, iest to, co bydź ma; a co się teraz dzieie, iest to, co się dziać będzie, a niemasz nic nowego pod słońcem.

 10. Iestże iaka rzecz, o któréyby kto rzec mógł: Wey! to cóś nowego? I toć iuż było za onych

wieków, które były przed nami.

 11. Niemasz pamiątki pierwszych rzeczy; także téż i potomnych, które będą, nie będzie pamiątki u tych, którzy potym nastaną.

 12. Ia Kaznodzieia byłem Królem Izraelskim w

Ieruzalemie;

5

 13. I przyłożyłem do tego serce swe, abym szukał, i doszedł mądrością swoią wszystkiego, co się dzieie pod niebem. (Tę zabawę trudną dał

Bóg synom ludzkim, aby się nią trapili.)

 14. Widziałem wszystkie sprawy, które się dzieią pod słońcem, a oto, wszystko iest marnością, i utrapieniem ducha.

 15. Co iest krzywego, nie może bydź

wyprostowano, a niedostatki nie mogą bydź

policzone.

 16. Przetoż takiem myślił w sercu swém,

mówiąc: Otom ia uwielbił i rozszerszył

mądrość[2] nad wszystkie, którzy byli przedemną w Ieruzalemie, a serce moie dostąpiło wielkiéy mądrości i umieiętności.

 17. I przyłożyłem do tego serce moie, abym

poznał mądrość i umieiętność, szaleństwo i

głupstwo; alem doznał, iż to iest utrapieniem

ducha.

6

 18. Bo gdzie wiele mądrości, tam iest wiele gniewu; a kto przyczynia umieiętności,

przyczynia boleści.

7

ROZDZIAŁ II

 I. Z doświadczenia pokazuie marność

roskoszy i bogact świeckich 1 — 14. II.

Mądrzy pospołu z głupimi giną 15 — 17. III.

Żaden swych rzeczy według woli swéy użyć,

ani ich, komu chce, zostawić nie może 18 — 23.

IV. Do wesołego, w dobrém sumnieniu, dóbr

swoich używania napomina 24 — 26.

1. Rzekłem ia do serca mego: Nuże teraz

doświadczę cię w weselu, używayże dobrych

rzeczy; ale i toć marność.

 2. Smiechowi rzekłem: Szaleiesz, a weselu: Cóż to czynisz?

 3. Przemyślałem w sercu swém, abym pozwolił

wina ciału memu, (serce iednak swoie sprawuiąc mądrością) i abym się trzymał głupstwa dotąd,

ażbym obaczył, coby lepszego było synom

8

ludzkim czynić pod niebem przez wszystkie dni żywota ich.

 4. Wielkiem sprawy wykonał; pobudowałem

sobie domy, nasadziłem sobie winnice;

 5. Naczyniłem sobie ogrodów, i sadów, i

naszczepiłem w nich drzew wszelakiego owocu;

 6. Pobudowałem sobie stawy ku odwilżaniu

przez nie lasu, w którym roście drzewo;

 7. Nabyłem sobie sług i dziéwek, i miałem

czeladź w domu moim; do tego i stada wołów, i

wielkie trzody owiec miałem nad wszystkie,

którzy byli przedemną w Ieruzalemie.

 8. Zgromadziłem téż sobie[5] śrebro i złoto; i klenoty[6] od Królów i krain. Sporządziłem téż sobie śpiewaki i śpiewaczki, i inne roskoszy

synów ludzkich, i muzyckie naczynia rozliczne.

 9. A tak stałem się wielkiem i możnieyszym nad wszystkie, którzy byli przedemną w Ieruzalemie; nad to mądrość moia zostawała przy mnie.

9

 10. A wszystkiego, czego pożądały oczy moie, nie zabraniałem im, anim odmawiał sercu memu

żadnego wesela; ale serce moie weseliło się ze wszystkiéy pracy moiéy. A toć był dział móy ze wszystkiéy pracy moiéy.

 11. Lecz gdym się obeyrzał na wszystkie sprawy swoie, które czyniły ręce moie, i na prace, którem podeymował pracuiąc; oto wszystko marność, i

utrapienie ducha, i niemasz nic pożytecznego pod słońcem.

 12. Przetoż obróciłem się do tego, abym się

przypatrował mądrości, i szaleństwu, i głupstwu; (bo cóżby człowiek czynił ten, który nastanie po Królu? to, co iuż inni czynili.)

 13. I obaczyłem, iż iest pożytecznieysza

mądrość, niżeli głupstwo, tak iako iest

pożytecznieysza światłość, niżeli ciemność.

 14. Mądry ma oczy w głowie swéy, ale głupi w

ciemnościach chodzi; a wszakżem poznał, że

iednakie przygody na wszystkie przychodzą.

10

 15. Dla tegom rzekł w sercu moiém: Mali mi się tak dziać, iako się głupiemu dzieie? przeczżem go ia tedy mądrością przeszedł? Przetożem rzekł w sercu moiém: I toć iest marność.

 16. Albowiem nie na wieki będzie pamiątki

mądrego i głupiego dla tego, iż to, co teraz iest, we dni przyszłe wszystkiego zapomną, a iako

umiera mądry, tak i głupi.

 17. Przetoż mi żywot omierzył; bo mi się nie

podoba żadna rzecz, która się dzieie pod słońcem; albowiem wszystkie są marnością, i utrapieniem ducha,

 18. Nawet omierzła mi i wszystka praca moia,

którąm podeymował pod słońcem, przeto że ią

zostawić muszę człowiekowi, który nastanie po

mnie.

 19. A kto wie, będzieli mądrym, czyli głupim? a wszakże będzie panował nad wszystką pracą

moią, któręm prowadził, i w któréym był mądry

pod słońcem. Aleć i to marność.

11

 20. I przypadłem na to, abym zwątpił w sercu moiém o wszystkiéy pracy, którąm się mądrze

bawił pod słońcem.

 21. Nie ieden zaiste człowiek pracuie mądrze, i umieiętnie, i sprawiedliwie; a wszakże to innemu, który nie robił na to, za dział zostawi. I toć marność i wielka bieda.

 22. Bo cóż ma człowiek ze wszystkiéy pracy

swéy, i z usiłowania serca swego, które

podeymuie pod słońcem?

 23. Ponieważ wszystkie dni[8] iego są bolesne, a zabawa iego iest frasunek, tak iż i w nocy nie odpoczywa serce iego. I toć iest marność.

 24. Izali nie lepsza człowiekowi, aby iadł i pił, i dobrze uczynił duszy swoiéy z pracy swoiéy?

alemci widział, że i to z ręki Bożéy pochodzi.

 25. Albowiem. któżby słuszniéy miał ieść, i

pożywać tego nad mię?

 26. Bo człowiekowi który mu się podoba, dawa

mądrość, umieiętność, i wesele; ale grzesznikowi 12

dawa frasunek, aby zbierał i zgromadzał, coby zostawił temu, który się podoba Bogu. I toć iest marność, a utrapienie ducha.

13

ROZDZIAŁ III

 I. Odmiany spraw ludzkich zawisnęły od wolii rządu Bożego, od wieków ułożonego 1 — 15.

II. Z niesprawiedliwością i niepewnością sprawmarność rzeczy ludzkich ukazana 16 — 22.

1. Każda rzecz ma swóy czas, i każde

przedsięwzięcie ma swóy czas pod niebem.

 2. Iest czas rodzenia i czas umierania; czas

sadzenia, i czas wycinania tego, co sadzono;

 3. Czas zabiiania, i czas leczenia; czas

rozwalania, i czas budowania;

 4. Czas płaczu, i czas śmiechu; czas smętku, i czas skakania;

 5. Czas rozrzucania kamieni, i czas zbierania kamieni; czas obłapiania, i czas oddalenia się od obłapiania;

14

 6. Czas szukania, i czas stracenia; czas chowania, i czas odrzucenia;

 7. Czas rozdzierania; i czas zszywania; czas

milczenia, i czas mówienia;

 8. Czas miłowania, i czas nienawidzenia; czas woyny, i czas pokoiu.

 9. Cóż tedy ma ten, co pracuie, z tego, około czego pracuie?

 10. Widziałem pracę, którą dał Bóg synom

ludzkim, aby się nią bawili.

 11. Wszystko dobrze czyni czasu swego; owszem i żądość świata dał do serca ich, choć człowiek dzieła tego, które Bóg sprawuie, ani początku, ani końca nie dochodzi.

 12. Ztąd wiem, że nic lepszego nie maią, iedno aby się weselili, a czynili dobrze za żywota

swego.

 13. Acz i to, gdy każdy człowiek ie i piie, i używa dobrze wszystkiéy pracy swoiéy, iest dar Boży.

15

 14. Wiem i to, że cokolwiek Bóg czyni, trwa na wieki; i że się do tego nic nie może przydać, ani z tego co uiąć; a czyni to Bóg, aby się bali oblicza iego.

 15. To, co było, teraz iest, a co będzie, iuż było; albowiem Bóg odnawia to, co przeminęło.

 II. 16. Nad tom ieszcze widział pod słońcem na mieyscu sądu niepobożność, a na mieyscu

sprawiedliwości niesprawiedliwość.

 17. I rzekłem w sercu swém: Sprawiedliwego i

niezbożnego Bóg sądzić będzie; bo czas każdemu przedsięwzięciu i każdéy sprawy tam będzie.

 18. Nad to rzekłem w sercu swém o sprawie

synów ludzkich, że im Bóg okazał, aby widzieli, że są podobni bydłu.

 19. Bo przypadek synów ludzkich, i przypadek

bydła iest przypadek iednaki. Iako umiera ono, tak umiera i ten, i ducha iednakiego wszyscy

maią, a niema człowiek nic więcéy nad bydlę; bo wszystko iest marność.

16

 20. Wszystko to idzie na iedno mieysce; a wszystko iest z prochu, i wszystko się zaś w

proch obraca.

 21. A któż wie, że duch synów ludzkich wstępuie wzgórę? a duch bydlęcy, że zstępuie pod ziemię?

 22. Przetoż obaczyłem, że człowiekowi niemasz nic lepszego, iedno weselić się z pracy swéy,

gdyż to iest dział iego; albowiem któż go do tego przywiedzie, aby poznał to, co ma bydź po nim.

17

ROZDZIAŁ IV

 Znowu przykłady marności przywodzi. I.

Bogaci uciskaią ubogie1 — 3. Dowcipni

zazdrości podlegaią 4. III. Inni kochaią się wpróżnowaniu 5 — 6. IV. w łakomstwie 7 — 9.

V. w możności 9 — 12. VI. w chęci poddanych13 — 14. VII. Chwała Boża przystoynie ma

bydź odprawowana 15 — 17.

1. Potymem się obrócił i uyrzałem wszystkie

uciski, które się dzieią pod słońcem, a oto,

widziałem łzy uciśnionych, którzy nie maią

pocieszyciela, ani mocy, aby uszli rąk tych,

którzy ie ciemiężą, a nie maią, mówię,

pocieszyciela.

 2. Dla tegom ia umarłe, którzy iuż zeszli, więcéy chwalił, niżeli żywe, którzy ieszcze aż dotąd żyią.

 3. Owszem szczęśliwszy iest nad tych obudwu

ten, który ieszcze nie był, który nie widział nic złego, które się dzieie pod słońcem.

18

 4. Bom widział, że wszelaka praca i każde dzieło dobre iest ku zazdrosci iednych drugim. I toć iest marność i utrapienie ducha.

 5. Głupi składa ręce swe, a ie ciało swoie.

 6. Lepsza iest pełna garść z pokoiem, niżeli obie garści pełne z pracą i z udręczeniem ducha.

 7. Znowu obróciwszy się uyrzałem drugą

marność pod słońcem.

 8. Iest kto samotny, niemaiąc żadnego, ani syna, ani brata, a wżdy niemasz końca wszelakiéy

pracy iego, ani oczy iego mogą się nasycić

bogactwem. Nie myśli: Komuż ia pracuię, tak że i żywotowi swemu uymuię dobrego? I toć iest

marność, i ciężkie udręczenie.

 9. Lepiéy iest dwiema bydź, niż iednemu; maią zaiste dobry pożytek z pracy swoiéy.

 10. Bo ieźli ieden upadnie, drugi podźwignie

towarzysza swego. A tak biada samotnemu,

gdyby upadł! bo niema drugiego, coby go

podźwignął.

19

 11. Także będąli dwa społu leżeć, zagrzeią się; ale ieden iakoż się zagrzeie?

 12. Owszem ieźliby kto iednego przemagał,

dway mu się zastawią; a sznur troisty nie łacno się zerwie.

 VI. 13. Lepsze iest chłopię ubogie a mądre, niżeli Król stary a głupi, który iuż nie umie przyimować napominania.

 14. Bo ów z więzienia wychodzi aby królował, a ten i w królestwie swoiém zubożeć może.

15. Widziałem wszystkie żywiące, którzy chodzą pod słońcem, że przestawali z chłopięciem,

potomkiem onego, który miał nastąpić na

królestwo po nim.

 16. Nie było końca niestatkowi wszystkiego

ludu, którykolwiek był przed nimi, nie będąć się potomkowie cieszyć z niego. A tak i to iest

marność, i utrapienie ducha.

 17. Strzeż nogi twoiéy, gdy idziesz do domu

Bożego, a bądź skłonnieyszym ku słuchaniu,

20

niżeli ku dawaniu ofiar ludzi głupich; boć oni nie wiedzą, że źle czynią.

21

ROZDZIAŁ V

 Naucza, I. Bogu śluby oddawać 1 — 6. II.

ubogich nie krzywdzić 7 — 8. III. łakomym niebydź 9 — 16. IV. w boiaźni Bożéy dóbr

pożywać 17 — 19.

1. Nie byway porywczy do mówienia, ani serce

twoie prędkie na wymówienie słowa przed

obliczem Bożém, albowiem Bóg iest na niebie, a ty na ziemi; przeto niech słów twoich mało

będzie.

 2. Bo iako sen przychodzi z wielkiéy pracy, tak głos głupiego z wielu słów.

 3. Gdy co Bogu poślubisz, nie omieszkiway tego oddać, boć mu się głupi nie podobaią; cokolwiek poślubisz, odday.

 4. Lepiéy iest nie ślubować, niżeli poślubiwszy co, nie oddać.

22

 5. Nie dopuszczay ustom twoim, aby do grzéchu przywodziły ciało twoie, ani mów przed Aniołem, że to iest błąd. Przeczże masz Boga gniewać

mową swą, któryby wniwecz obrócił sprawę rąk

twoich?

 6. Bo gdzie iest wiele snów, tam i marności i słów wiele; ale się ty Boga bóy.

7. Ieźli ucisk ubogiego, i zatrzymanie sądu i

sprawiedliwości uyrzysz w któréy krainie, nie

dziwuy się temu; bo wyższy wysokiego upatruie, a ieszcze wyżsi są nad nimi.

 8. Zabawa koło ziemi ma pierwsze mieysce u

wszystkich; i Król roli służy.

9. Kto miłuie pieniądze, nie nasyci się pieniędzy; a kto miłuie bogactwa, nie będzie miał pożytku. I toć iest marność.

 10. Gdzie wiele maiętności, wiele bywa tych, co ią iedzą. Cóż tedy za pożytek pana z tego? iedno że na nie patrza oczyma swémi.

23

 11. Słódki iest sen pracowitemu, chocia mało, chocia wiele iadł; ale nasycenie bogatego spać mu nie dopuści.

 12. Iest ciężka bieda, którąm widział pod

słońcem: Bogactwa zachowane na złe pana

swego.

 13. Bo takowe bogactwa złą sprawą giną, a syn, którego spłodzi, nie będzie miał nic w ręku

swych.

 14. Iako nagi wyszedł z żywota matki swoiéy, tak się wraca, iako był przyszedł, a nie odnosi nic z pracy swoiéy, coby miał wziąć w rękę swoię.

 15. A tak i toć iest ciężka bieda, że iako

przyszedł, tak odeydzie. Cóż tedy za pożytek, że na wiatr pracował.

 16. Do tego, że po wszystkie dni swoie w

ciemności iadał z wielkim kłopotem, z boleścią i z gniewem?

 IV. 17. Toć iest, com ia obaczył, że dobra i

osobliwa rzecz iest, ieść i pić, i używać dobrego 24

ze wszystkiéy pracy swéy, którą człowiek podeymuie pod słońcem po wszystkie dni żywota

swego, które mu dał Bóg; albowiem to iest dział

iego.

 18. A któremukolwiek człowiekowi dał Bóg

maiętność i bogactwo, i dał mu w moc, aby ich

używał, i odbierał dział swóy, a weselił się z pracy swoiéy: to iest dar Boży.

 19. Bo nie będzie wiele pamiętał na dni żywota swego, przeto że mu Bóg życzy wesela serca

iego.

25

ROZDZIAŁ VI

 I. Łakomych ludzi biedy wylicza 1 — 6. II.

Mądre z głupimi względem marności żywota

porównywa 7 — 12.

1. Iest złe, którem widział pod słońcem, a iest ludziom zwyczayne.

 2. Gdy któremu człowiekowi Bóg dał bogactwa,

i maiętność, i sławę, tak że na niczym nie zchodzi duszy iego, czegokolwiek żąda; iednak nie dawa mu Bóg mocy pożywać tego; ale obcy człowiek

pożera ie. Toć iest marność i bieda ciężka.

 3. Ieźli kto spłodził sto synów, a żyłby wiele lat, i przedłużyłby się dni lat iego; ieźliby dusza iego nie była nasycona dobrém, a nie miałby ani

pogrzebu, powiadam, że lepszy iest martwy płód, niżeli on.

 4. Bo ten próżno przyszedłszy do ciemności

odchodzi, a ciemnościami imię iego okryte bywa.

26

 5. Owszem słońca nie widział, i nic nie poznawa; a tak odpoczynienie lepsze ma, niżeli ów.

 6. A choćby téż żył przez dwa tysiące lat, a

dobregoby nie użył, azaż do iednego miéysca

wszyscy nie idą?

 7. Wszystka praca człowiecza iest dla gęby iego, a wszakże dusza iego nie może się nasycić.

 8. Albowiem co ma więcéy mądry nad głupiego?

albo co ma więcéy ubogi, który sobie umie

poczynać między ludźmi?

 9. Lepiéy iest co oczyma widzieć, niżeli tego żądać; aleć i to marność i utrapienie ducha.

 10. Czémkolwiek kto iest, iuż tak nazwano imię iego; i wiadomo było, że człowiekiem bydź miał, i że się nie może sądzić[2] z mocnieyszym nad

się.

 11. Ponieważ tedy wiele rzeczy iest, które

rozmnażaią marność, cóż z nich za pożytek ma

człowiek?

27

 12. Albowiem któż wie, co iest dobrego człowiekowi w tym żywocie po wszystkie dni

żywota marności iego, które iako[3] cień

pomiiaią? Albo kto oznaymi człowiekowi,[4] co

po nim będzie pod słońcem?

28

ROZDZIAŁ VII

 Rozkazuie, I. o dobrą sławę się starać, II. wdomu żałoby bywać 2 — 4. III. strofowania

przyimować 5 — 8. IV. Popędliwym nie bydź 9.

V. Przeciwko Bogu nie szemrać, mądrości

nabywać 10 — 15. VI. zbytku się wystrzegać

16 — 30.

1. Lepsze iest imię dobre, niżeli maść wyborna; a dzień śmierci, niż dzień narodzenia.

2. Lepiéy iść do domu żałoby, niż iść do domu

biesiady, przeto iż tam widzimy koniec każdego człowieka a żywiący składa to do serca swego.

 3. Lepszy iest smętek, niżeli śmiech; bo przez smętek twarzy naprawia się serce.

 4. Serce mądrych w domu żałoby; ale serce

głupich w domu wesela.

5. Lepiéy iest słuchać gromienia mądrego, niżeli słuchać pieśni głupich.

29

 6. Bo iaki iest trzask ciernia pod garncem, taki iest śmiech głupiego; i toć iest marność.

 7. Zaiste ucisk przywodzi mądrego do

szaleństwa, a dar zaślepia serce.

 8. Lepsze iest dokończenie rzeczy, niżeli

początek iéy; lepszy iest człowiek cierpliwego ducha, niż ducha wyniosłego.

9. Nie bądź porywczy w duchu twym do gniewu;

bo gniew w zanadrzu głupich odpoczywa.

10. Nie mów: Cóż to iest, że dni pierwsze lepsze były, niż teraźnieysze? Bobyś się o tém nie

mądrze pytał.

 11. Dobra iest mądrość przy maiętności, i iest pożyteczna tym, którzy widzą słońce.

 12. Albowiem pod cieniem mądrości, i pod

cieniem śrebra odpoczywa człowiek, a wszakże

przednieysza iest umieiętność mądrości; bo

przynosi żywot tym, którzy ią maią.

 13. Przypatrz się sprawie Bożey; bo któż może wyprostować, co on skrzywi?

30

 14. W dzień dobry zażyway dobra, w dzień zły miéy się na pieczy; boć ten uczynił Bóg

przeciwko owemu dla tego, aby nie doszedł

człowiek tego, co nastanie po nim.

 15. Tom wszystko widział za dni marności

moiéy: Bywa sprawiedliwy, który ginie z

sprawiedliwością swoią; także bywa niezbożnik, który długo żyie we złości swoiéy.

 VI. 16. Nie bądź nazbyt sprawiedliwym, ani

nazbyt mądrym; przeczżebyś miał do zguby

przychodzić?

 17. Nie bądź nader niepobożnym, ani nazbyt

głupim; przeczżebyś miał umrzeć przed czasem

swoim?

 18. Dobra iest, abyś się owego trzymał, a tego się nie puszczał; kto się boi Boga, uchodzi tego

wszystkiego.

 19. Mądrość umacnia mądrego więcéy, niżeli

dziesięć Książąt, którzy są w mieście.

31

 20. Zaiste niemasz człowieka sprawiedliwego na ziemi, któryby czynił dobrze, a nie grzeszył.

 21. Nie do wszystkich téż słów, które mówią

ludzie, przykładay serca twego; i niech cię to nie obchodzi, choćciby i sługa twóy złorzeczył.

 22. Boć wie serce twoie, żeś i ty częstokroć

drugim złorzeczył.

 23. Wszystkiegom tego doświadczył mądrością, i rzekłem: Będę mądrym; aleć się mądrość oddaliła odemnie.

 24. A co dalekiego, i co bardzo głębokiego iest, któż to znaydzie?

 25. Wszystkom ia przeszedł myślą swoią, abym

poznał i wybadał się, i wynalazł mądrość i rozum, a żebym poznał niezbożność, głupstwo, i błąd, i szaleństwo.

 26. I znalazłem rzecz gorzcieyszą nad śmierć, to iest, taką niewiastę, którey serce iest iako sieci sidło, a ręce iéy iako pęta. Kto się Bogu podoba, 32

wolny będzie od niéy; ale grzesznik będzie od niéy poimany.

 27. Otom to znalazł, (mówi Kaznodzieia,)

stosuiąc iedno z drugim, abym doszedł

umieiętności.

 28. Czego zaś nad to szukała dusza moia, tedym nie znalazł. Męża iednego z tysiąca znalazłem; alem niewiasty miedzy tymi wszystkimi nie

znalazł.

 29. To tylko obacz, com znalazł, że stworzył Bóg człowieka dobrego; ale oni udali się za

rozmaitemi myślami.

 30. Któż może z mądrym porównać? a kto może

wyłożyć każdą rzecz?

33

ROZDZIAŁ VIII

 I. Zaleca mądrość 1. II. Radzi przełożonychsłuchać 2 — 5. III. o przyszłe rzeczy się niefrasować 6 — 13. IV. wesołem sercem i z

dobrém sumnieniem pracy rąk swych zażywać

14 — 17.

1. Mądrość człowieka oświeca oblicze iego, a

hardość twarzy iego odmienia.

 2. Iać radzę, abyś wyroku królewskiego

przestrzegał, a wszakże według przysięgi Bożéy.

 3. Nie zkwapiay się odeyść od oblicza iego, ani trway w uporze; albowiem cobykolwiek chciał,

uczyniłciby.

 4. Bo gdzie słowo królewskie, tam i moc iego: a któż mu rzecze: Co czynisz?

34

 5. Kto strzeże przykazania, nie uzna nic złego; i czas i przyczyny zna serce mądrego.

 6. Albowiem wszelki zamysł ma czas i

przyczyny; aleć wielka bieda trzyma się

człowieka.

 7. Że nie wie, co ma bydź; bo kiedy się co stanie, któż mu oznaymi?

 8. Niemasz człowieka, coby miał moc nad

żywotem, żeby zahamował duszę, ani ma mocy

nade dniem śmierci; ani ma, czémby się bronił w tym boiu, ani wyswobodzi niezbożnego

niepobożność.

 9. Tom wszystko widział, gdym przyłożył serce swoie do tego wszystkiego, co się pod słońcem

dzieie; widałem ten czas, którego panuie

człowiek nad człowiekiem na iego złe.

 10. Tedym widział niezbożne pogrzebione, że się zaś nawrócili; ale którzy z mieysca świętego

odeszli, przyszli w zapamiętanie w oném mieście, w którém dobrze czynili. I toć iest marność.

35

 11. Bo iż nie zaraz wychodzi dekret na złe sprawy, przetoż na tym iest wszystko serce synów ludzkich, aby czynili złe rzeczy.

 12. A chociaż grzesznik sto kroć źle czyni, i odwłacza mu się, wszakże ia wiem, że dobrze

będzie boiącym się Boga, którzy się boią oblicza iego.

 13. Ale niezbożnemu nie dobrze będzie, ani się przedłużą dni iego, owszem pomiia iako cień,

przeto iż się nie boi oblicza Bożego.

 IV. 14. Iest też marność, która się dzieie na ziemi, że bywaią sprawiedliwi, którym się tak

powodzi, iakoby czynili uczynki niepobożnych;

zasię bywaią niepobożni, którym się tak powodzi, iakoby czynili uczynki sprawiedliwych.

Przetożem rzekł: I toć iest marność.

 15. A tak chwaliłem wesele, przeto iż niemasz nic lepszego człowiekowi pod słońcem, iedno

ieść, i pić, i weselić się, a iż mu iedno to zostawa z pracy iego po wszystkie dni żywota iego, które mu Bóg dał pod słońcem.

36

 16. A chociam udał serce swe na to, abym doszedł mądrości, i zrozumiał kłopoty, które się dzieią na ziemi, dla których człowiek ani we dnie ani w nocy nie śpi;

 17. A wszakże widziałem przy każdym uczynku

Bożym, że nie może człowiek doścignąć sprawy,

która się dzieie pod słońcem. Starać się człowiek chcąc tego doyść, ale nie dochodzi; owszem

choćby rzekł mądry, że się chce dowiedzieć nie będzie mógł znaleść.

37

ROZDZIAŁ IX.

 I. Wszyscy ludzie przygodom iednako

podlegaią 1 — 9. II. Upomnienie do pilnego

odprawowania wezwania swego 10. III.

Człowiek niema w mocy swéy rzeczy

potocznych, i okoliczności ich 11 — 18.

1. Zaprawdęm to wszystko uważał w sercu swém,

abym to wszystko obiaśnił, że sprawiedliwi i

mądrzy z sprawami swemi są w ręku Bożych, a iż ani miłości, ani nienawiści nie zna człowiek ze wszystkich rzeczy, które są przed obliczem iego.

 2. Wszystko się dzieie iednako wszystkim;

iednoż przychodzi na sprawiedliwego i

niezbożnego, na dobrego i na czystego i

nieczystego, na ofiaruiącego i na tego, który nie ofiaruie; na dobrego, i na grzesznego, na

przysięgaiącego, i na tego, co się przysięgi boi.

38

 3. A toć iest naygorsza między wszystkiém, co się dzieie pod słońcem, iż iednoż przychodzi na wszystkich; a owszem że serce synów ludzkich

pełne iest złego, a iż głupstwo trzyma się serca ich za żywota ich, a potym idą do umarłych.

 4. Albowiem ktokolwiek się towarzyszy ze

wszystkimi żywymi, ma nadzieię, (Gdyż i pies

żywy lepszy iest, niż lew zdechły;)

 5. Boć ci, co żyią, wiedzą, że umrzeć maią; ale umarli nioczym nie wiedzą, i nie maią więcéy

żadnéy zapłaty, gdyż w zapamiętanie przyszła

pamiątka ich.

 6. Owszem i miłość ich, i zazdrość ich i

nienawiść ich iuż zginęła, a nie maią więcéy

działu na wieki we wszystkim, co się dzieie pod słońcem.

 7. Idźże tedy, iedz z radością chléb twóy, a piy z dobrą myślą wino twoie; albowiem iuż wdzięczne są Bogu sprawy twoie.

39

 8. Na każdy czas niech będą szaty twoie białe, a oleyku na głowie twoiéy niech się nie przebiera.

 9. Zażyway żywota z żoną, którąś umiłował, po wszystkie dni żywota marności twoiéy, któreć dał

Bóg pod słońcem po wszystkie dni marności

twoiéy; boć ten iest dział twóy w żywocie twoim i w pracy twoiéy, którą podeymuiesz pod

słońcem.

 II. 10. Wszystko, co przedsięweźmie ręka twoia do czynienia, czyń według możności twoiéy,

albowiem niemasz żadnéy pracy, ani myśli, ani

umieiętności, ani mądrości w grobie, do którego ty idziesz.

 III. 11. Potym obróciwszy się uyrzałem pod

słońcem, że bieg nie iest w mocy prędkich, ani woyna w mocy mężnych, ani żywność w mocy

mądrych, ani bogactwo w mocy rostropnych, ani

łaska w mocy pomyślnych; ale czas i trefunek

wszystko przynosi.

 12. Bo człowiek nie wie czasu swego; ale iako ryby, które bywaią łowione siecią szkodliwą, i 40

iako ptacy łapani bywaią sidłem: tak ułowieni bywaią synowie ludzcy we zły czas, gdy na nie

nagle przypada.

 13. Nad to widziałem i tę mądrość pod słońcem, która iest wielka u mnie:

 14. Miasto małe, a w nim ludzi mało, przeciw

któremu przyciągnął Król możny, i obległ ie, i usypał przeciwko niemu wały wielkie;

 15. I znalazł się w nim mąż ubogi mądry, który wybawił miasto ono mądrością swoią: choć nikt

nie wspomniał na onego męża ubogiego.

 16. Przetożem ia rzekł: Lepsza iest mądrość,

niżeli moc, aczkolwiek mądrość onego ubogiego

była wzgardzona, i słów iego nie słuchali.

 17. Słów ludzi mądrych spokoynie słuchać

należy, raczéy niż krzyku panuiącego między

głupimi.

 18. Lepsza iest mądrość niż oręże woienne; ale ieden grzesznik psuie wiele dobrego.

41

ROZDZIAŁ X

 I. Głupstwo rzecz sprosna 1 — 4. II. Pospoliciegłupich szanuią, a mądrymi pogardzaią 5 —

15. III. Zwierzchność niemądra zgubą, mądraozdobą ziemi 16. 17. IV. Takiéy nie złorzeczyć18 — 20.

1. Iako muchy zdechłe zasmradzaią i psuią oleiek aptekarski: Tak człowieka z mądrości i z sławy zacnego trocha głupstwa oszpeca.

 2. Serce mądrego iest po prawéy stronie iego; ale serce głupiego po lewéy stronie iego.

 3. I na ten czas, gdy głupi drogą idzie, serce iego niedostatek cierpi; bo pokazuie wszystkim, że

głupim iest.

 4. Ieźliby duch panuiącego powstał przeciwko

tobie, nie opuszczay mieysca twego; albowiem

pokora wstręt czyni grzechom wielkim.

42

5. Iest złe, którem widział pod słońcem, to iest, błąd, który pochodzi od zwierzchności:

 6. Że głupi wywyższani bywaią w godności

wielkiéy, a bogaci w mądrość nisko siadaią;

 7. Widziałem sługi na koniach, a Książęta

chodzące piechotą iako sługi.

 8. Kto kopie dół, sam weń wpada; a kto rozrzuca płot, wąż go ukąsi.

 9. Kto przenosi kamienie, urazi się nim; a kto łupa drwa, niebezpieczen iest od nich.

 10. Ieźliże się ztępi żelazo, a nie naostrzyłby ostrza iego, tedy mocy przyłożyć musi; ale to

daleko lepiéy mądrość sprawić może.

 11. Ieźli ukąsi wąż przed zaklęciem, nic nie

pomogą słowa zaklinacza.

 12. Słowa ust mądrego są wdzięczne; ale wargi głupiego pożeraią go.

 13. Początek słów ust iego głupstwo, a koniec powieści iego wielkie błazeństwo.

43

 14. Bo głupi wiele mówi, choć nie wie ten człowiek, co ma bydź. Albowiem któż mu

oznaymi, co po nim nastanie?

 15. Głupi pracuią aż do ustania, a przecię nie mogą doyść do miasta.

 III. 16. Biada tobie ziemio, któréy Król iest dziecięciem, i któréy Książęta rano biesiaduią!

 17. Błogosławionaś ty ziemio, któréy Król iest synem zacnych, a które Książęta czasu słusznego iadaią dla posilenia, a nie dla opilstwa.

 IV. 18. Dla lenistwa się dach pochyla, a dla

osłabiałych rąk przecieka dom.

 19. Dla uweselenia gotuią uczty, i wino

rozwesela żywot; ale pieniądze do wszystkiego

dopomagaią.

 20. Ani w myśli twoiéy Królowi nie złorzecz, ani w skrytym pokoiu twoim nie przeklinay

bogatego; albowiem i ptak niebieski doniosłby

ten głos, a to, co ma skrzydła, obiawiłoby

powieść twoię.

44

ROZDZIAŁ XI

 I. Upomina do szczodrobliwości przeciwko

ubogim 1 — 6. II. Radzi w naywiększych

uciechach na śmierć i sąd Boży pamiętać 7 —

10.

1. Puszczay chléb twóy po wodzie; bo po wielu

dni znaydziesz go.

 2. Day cząstkę siedmi albo ośmi; bo nie wiesz, co złego będzie na ziemi.

 3. Gdy się napełniaią obłoki, deszcz na ziemię wypuszcaią; a gdy upada drzewo na południe,

albo na połnocy, na którémkolwiek mieyscu

upadnie to drzewo, tam zostanie.

 4. Kto upatruie wiatr, nigdy nie będzie siał; a kto się przypatruie obłokom, nie będzie żął.

45

 5. Iako ty nie wiesz która iest droga wiatru, i iako się zrastaią kości w żywocie brzemiennéy: tak nie wiesz sprawy Bożéy, który wszystko czyni.

 6. Poranu siéy nasienie twoie, a w wieczór nie daway odpoczynku ręce twoiéy, gdyż ty nie

wiesz, co iest lepszego, toli, czy owe, czyli téż oboie iednako dobre.

 7. Zaprawdę wdzięczna iest światłość, i miła

rzecz oczom widzieć słońce.

 8. A wszakże, choćby przez wiele lat żyw był

człowiek, a przez te wszystkie weseliłby się, tedy przywiodłszy sobie na pamięć dni ciemności,

iako ich wiele będzie, cokolwiek przeszło, uzna bydź marnością.

 9. Przetoż wesel się, młodzieńcze! w młodości twoiéy, a niech używa dobréy myśli serce twoie za dni młodości twoiéy, a chodź drogami serca

twego, i według zdania oczu twoich; ale wiedz, że cię dla tego wszystkiego Bóg na sąd

przywiedzie.

46

 10. A tak oddal gniew od serca twego, i odrzuć złość od ciała twego, gdyż dzieciństwo i młodość są marnością.

47

ROZDZIAŁ XII

 I. W młodości na Boga, na śmierć, i na starośćpamiętać każe 1. 2. II. Trudności starości

wylicza 3 — 7. III. Pokazawszy ludzkich

rzeczy marność, do boiaźni Bożéy upomina 8

— 14.

1. Pamiętay tedy na stworzyciela swego we dni

młodości twoiéy, pierwéy niżeli nastaną złe dni, i nadeydą lata, o których rzeczesz: Nie podobaią mi się.

 2. Pierwéy niż się zaćmi słońce, i światło, i miesiąc i gwiazdy, a nawrócą się obłoki po dżdżu; 3. W dzień, którego się poruszą stróżowie

domowi, i zachwieią się mężowie duży i ustaną

melący, przeto iż ich mało będzie, i zaćmią się wyglądaiący oknami;

48

 4. I zawrą się drzwi z dworu z słabym głosem mełcia; i powstanie na głos ptaszy, i ustaną

wszystkie córki śpiewaiące.

 5. Nawet i wysokiego mieysca bać się będą, i

będą się lękać na drodze, gdy zakwitnie

migdałowe drzewo, także i szarańcza będzie mu

ciężka, i żądza go ominie; bo człowiek idzie do domu wiecznego, a płaczący po ulicach chodzić

będą,

 6. Pierwéy niż się przerwie sznur śrebrny, i niż się ztłucze czasza złota, a rozsypie się wiadro nad zdroiem, a skruszy się koło nad studnią;

 7. I wróci się proch do ziemi, iako przedtym był, a duch wróci się do Boga, który go dał.

 III. 8. Marność nad marnościami, mówi

Kaznodzieia, a wszystko marność.

 9. A czém więcéy Kaznodzieia był mędrszym,

tém więcéy nauczał umieiętności ludu, a

rozważał, i wywiadował się, i składał wiele

przypowieści.

49

 10. Starał się Kaznodzieia, iakoby znalazł

powieści wdzięczne, i napisał, co iest dobrego, i słowa prawdziwe.

 11. Słowa mądrych podobne ościeniom, i

podobne goździom wbitym; słowa tych, którzy ie złożyli, podane są od pasterza iednego.

 12. A tak, synu móy! z tych słów się dostatecznie upomnieć możesz; albowiem składaniu wielu

ksiąg końca niemasz, a wiele czytać, iest

spracowanie ciała.

 13. Summa wszystkiego, coś słyszał: Boga się

bóy, a przykazań iego przestrzegay; bo na tém

człowiekowi wszystko zależy;

 14. Ponieważ każdy uczynek, i każdą rzecz

tayną, lub dobrą lub złą, Bóg na sąd przywiedzie.

50