Kronika wsi Pruszcz - Wilhelm Hoffmann - ebook

Kronika wsi Pruszcz ebook

Wilhelm Hoffmann

0,0

Opis

Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej! 

 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. 
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.  

 

 

 

Książka dostępna w zasobach: 
Miejska Biblioteka Publiczna w Gdyni 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 135

Rok wydania: 2012

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



 

Kronika

wsi Pruszcz

w powiecie Gdańskie Wyżyny

 

Kronika

wsi Pruszcz

w powiecie Gdańskie Wyżyny

 

Zbiór artykułów publikowanych pod tytułem„Z dni minionych”w „Wiadomościach dla Pruszcza, Oruni i okolic”,opracowanych na podstawie źródeł urzędowychprzezwójta gminy w Pruszczu

 

Wilhelma Hoffmanna

 

przełożyłMarek Kozłow

redakcja naukowadr Radosław Biskup

 

Pruszcz Gdański 2012

 

Copyright © by Marek Kozłow

Copyright © by Gmina Miejska w Pruszczu Gdańskim, 2012

Copyright © for the Polish edition by Maszoperia Literacka Sp. z o. o., 2012

 

Tytuł oryginału:

Chronik des Dorfes Praust, Kreis Danziger Höbe.

Sammlung der unter dem Titel „Aus vergangenen Tagen” im „Anzeiger für Praust, Obra und Umgegend” erschienenen Aufsätze nach amtlichen Quellen verfasst von W[ilhelm] Hoffmann, Gemetndevorsteber in Praust. Druck und Verlag von Max Gawłowski — Praust. Praust 1913.

 

Książka wydana z funduszy Gminy Miejskiej Pruszcz Gdański

 

Ilustracje

Archiwum Państwowe w Gdańsku (APG) 2, 5, 9

Strona internetowa starypruszcz.pl 12, 90 (A. Rathke)

Pozostałe fotografie ze zbiorów Krzysztofa Gryndera

 

Tłumaczenie

Marek Kozłow

 

Redakcja naukowa

dr Radosław Biskup

 

Korekta

STUDIO VP — Magdalena von Piechowska

www.redakcja-korekta.pl

 

Projekt okładki, skład i łamanie

Katarzyna Szwagulińska

 

Wydanie I. Pruszcz Gdański 2012

 

Wydawnictwo Maszoperia Literacka Sp. z o.o.

ul. Otwarta 5A

80-169 Gdańsk

 

tel. 58 710 58 11

[email protected]

 

Księgarnia internetowa

www. maszoperia. org

 

 

Felix Dahn

 

Dom

 

Miejsce, w którym wyrosłeś, szanuj i po wieki ceń.

Dzieciństwa twego szczęście, gdzie w domowy pieca cień.

Szczęśliwy ten, który żyć może, gdzie i korzenie

przyjaźnie otoczą wszystko, co młodości brzmieniem.

Gdzie studzienka i płot, orzechu drzewo znad trawy

wiernym okiem zerkają na kompana zabawy.

Duchy domu krążą wokół, czule tuląc ramię.

I każda ulica kłania się, i każdy kamień.

I kiedy serca bólem świat — świętą droga do domu bram.

Dziecięcych zabaw wierny plac, uleczy głębie jego ran.

 

Spis treści

 

SŁOWO OD WYDAWCY

PRZEDMOWA

1. WPROWADZENIE HISTORYCZNE

2. POD PANOWANIEM ZAKONU (1309-1454)

3. WOJNA TRZYNASTOLETNIA (1454-1466)

4. CZAS POKOJU DO ŚMIERCI ZYGMUNTA AUGUSTA II, OSTATNIEGO Z JAGIELLONÓW (1572)

5. NIESPOKOJNE CZASY DO POKOJU OLIWSKIEGO (1572-1660)

6. OSTATNI OKRES POLSKI (1660-1793)

7. PIERWSZY OKRES PRUSKI (1793-1807)

8. WOLNE MIASTO GDAŃSK (1807-1814)

9. CZASY NOWOŻYTNE DO WPROWADZENIA ORDYNACJI POWIATOWEJ (1814-1874)

10. CZASY NAJNOWSZE

11. ANEKSY

11.1 NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA OSTATNICH LAT

11.2 WYKAZY RZĄDZĄCYCH

11. 3 NIEMIECKO-POLSKI SKOROWIDZ NAZW ULIC I PLACÓW W PRUSZCZU

 

INDEKS OSOBOWY

INDEKS MIEJSCOWOŚCI

Słowo od wydawcy

 

Tłumaczenie Kroniki wsi Pruszcz autorstwa Wilhelma Hoffmana ukazuje się prawie po stu latach od opublikowania oryginału. W rezultacie zmian demograficznych będących skutkiem II wojny światowej Polacy (i katolicy) nie są w mieście mniejszością, jak było przed stuleciem. Coraz mniej liczne ślady po dawnych ewangelickich mieszkańcach Pruszcza, niemieckiego języka i obyczaju, czytelne są dziś tylko dla znawców tematu.

Książka Wilhelma Hoffmanna ma szansę stać się dla lokalnej społeczności dziełem istotnym, pozwalającym lepiej poznawać przeszłość Małej Ojczyzny, odkrywać nieznane dotąd karty z przeszłości Pruszcza i jego okolic. Dzieło to nie jest w stanie zastąpić podręcznika do historii, ale może i powinno stać się jego istotnym uzupełnieniem. Wszakże historia to nie tylko dzieje wielkich dynastii, państw i armii, ale także, a może przede wszystkim, dzieje codzienności, która także potrafi fascynować.

Wilhelm Hoffman był kupcem, a nie zawodowym historykiem. W 1908 r. wybrano go wójtem gminy wiejskiej Pruszcz, trzy lata później został nim ponownie na kadencję, która upływała dopiero w roku 1920. Jako handlowiec i urzędnik charakteryzował się on dużą skrupulatnością w zbieraniu informacji o przeszłości. Hoffmann żywił szacunek dla pruskiej władzy, nietrudno jednak dostrzec, że jako urzędnik szanował on wszelką zwierzchność, w tym polską - królewską. Rzec można, że ojczyzną autora Kroniki... był przede wszystkim Pruszcz! Dlatego dzisiejsi mieszkańcy miasta, których dziadkowie przybyli tu z Wilna, Stanisławowa, Mielca czy Kościerzyny, będą czytać Kronikę... jak opowieść o swoim mieście, a nie o obcej ziemi.

W niniejszej edycji wydawca zmuszony był poczynić niewielkie zmiany, które szanując integralność dzieła, przyczyniają się do jego większej czytelności, m. in. zestawiono od nowa indeksy osobowy i geograficzny, rezygnując z indeksu rzeczowego; dodano także niemiecko-polski skorowidz nazw ulic najczęściej pojawiających się na kartach książki. Ponadto dostosowano pisownię nazw osobowych osób panujących do pisowni stosowanej powszechnie w polskiej literaturze historycznej, dla uniknięcia problemów identyfikacyjnych.

Nie byłoby tej książki bez owocnej współpracy pomiędzy władzami samorządowymi Pruszcza Gdańskiego, dyrekcją Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pruszczu Gdańskim, tłumaczem Markiem Kozłowem oraz Wydawnictwem Maszoperia Literacka, które nie tylko zadbało o odpowiednią szatę graficzną książki, ale i zaprosiło do współpracy dr. Radosława Biskupa z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, który zadbał o poprawność merytoryczną dzieła. Kronika wsi Pruszcz nie mogłaby się ukazać bez osobistego zaangażowania burmistrza Pruszcza Gdańskiego Janusza Wróbla, który był pomysłodawcą i dobrym duchem całego przedsięwzięcia, za co przy tej okazji serdecznie dziękujemy.

Przedmowa

 

Powierzenie mi zadania opracowania kroniki wsi przez przedstawicieli gminy było dla mnie okazję do zapoznania się ze starymi kronikami i dokumentami z Archiwum Państwowego w Gdańsku oraz zbiorami tamtejszej Biblioteki Miejskiej. Są one świadectwem wielowiekowej historii, jak i zmiennych losów naszej ukochanej rodzinnej miejscowości. Lektura tych źródeł zmotywowała mnie do opisania na tamach „Wiadomości dla Pruszcza, Oruni i okolic” niektórych z najważniejszych i najbardziej interesujących wydarzeń z przeszłości Pruszcza. Z publikacją tą wiązał się jednocześnie zamiar, aby przyczynić się w ten sposób do zwiększenia zainteresowania naszą, do tej pory tak mato czytaną, lokalną gazetką.

Przy wyborze pojedynczych tekstów uświadomiłem sobie, że w celu lepszego ich zrozumienia nieodzowna jest szersza wiedza o wydarzeniach historycznych z tamtych czasów. Mamy tu bowiem do czynienia nie tylko z nauczaną w szkołach historią brandenbursko-pruską, lecz przede wszystkim ze specyficznymi powiązaniami historii miasta Gdańska z dziejami państwa polskiego. Dlatego też byłem zmuszony do chronologicznego uporządkowania poszczególnych epizodów oraz wprowadzenia uwag historycznych, w odniesieniu do oddzielających je przedziałów czasowych. W ten sposób powstała samoistnie pełna, choć częściowo skrócona kronika, która przedstawiona została w tym oto tomiku. By dziełko to mogło służyć jako swego rodzaju kompendium, zaopatrzyłem je w osobowy i rzeczowy indeks alfabetyczny, i dodatkowo uzupełniłem o wykazy rządzących.

Chciałbym, aby ta książeczka przyczyniła się do zwiększenia zainteresowania rozwojem naszej miejscowości oraz wzbudzenia większego przywiązania współobywateli do ziemi ojczystej.

 

Pruszcz, Wielkanoc 1913.

 

Autor

1.Wprowadzenie historyczne

 

Powstanie miejscowości Pruszcz nie jest historycznie uchwytne. Pewne jest jednakże to, że siedliska ludzkie istniały tu już przed narodzinami Chrystusa, co potwierdzają znaleziska urn w latach osiemdziesiątych XIX w. na polach Jahra i Hoffmanna oraz nowsze wykopaliska przy żwirowni firmy Drenckhahn & Sudhop. Osiadła tu pierwotna ludność germańska należała do plemion gockich. Natomiast według zapisków Gaudencjusza, towarzysza i biografa św. Wojciecha, który około 997 r. przybył w te okolice, obszar ten zasiedlony był przez Prusów. Prusowie, wcześniej zwani także Aistier1, byli ludem na poły słowiańskim, spokrewnionym z Litwinami i zamieszkiwali tereny położone na wschód od Wisty; pod koniec X w. sforsowali Wisłę, zdobywając i częściowo zasiedlając tutejsze obszary2. Później teren ten był rządzony przez książąt pomorskich, którzy mieli swoją siedzibę w Gdańsku i znajdowali się pod polskim zwierzchnictwem. Spośród nich wymienić należy w szczególności: Sobiesława I (1150-1187), któremu przypisuje się utworzenie klasztoru oliwskiego w 1170 r.; Mściwoja I (1187-1220) oraz Świętopełka (1220-1266).

Podczas gdy kościół w Świętym Wojciechu (przy Dębie) pierwszy raz zostaje wspomniany już za Świętopełka (1236), miejscowość Pruszcz (Prust; według Brandstätera Pruscze) wymieniona została źródłowo dopiero w 1307 r. Znajdowały się tu wówczas solidne umocnienia („przy bastejach Pruszcza”), strzegące przeprawy przez Radunię, w związku z istniejącym już wówczas ważnym traktem lądowym („droga księcia Grzymisława”) prowadzącym z Gdańska na Śląsk. Według Matthiasa Gotthilfa Löschina3 nazwa miejscowości Pruszcz miałaby pochodzić od słowa „probostwo” (Propstei), jednakże pierwsza wzmianka o kościele w Pruszczu pochodzi dopiero z 1367 r. Dlatego też równie możliwe jest, że nazwa ta związana jest z Prusami, którzy mogli posiadać tu osadę obronną. Ta ostatnia opinia znajduje swoje oparcie także w polskiej pisowni „Pruscze”.

Nie odnotowujemy nigdzie jakiejkolwiek wzmianki o klasztorze, który - jak miała głosić legenda - położony był naprzeciwko dzisiejszej cukrowni, tam, gdzie obecnie znajduje się tzw. Jezioro Trzcinowe (Rohrsee); w wyniku gwałtownej nawałnicy klasztor ten miał znaleźć się pod wodą i w ten sposób ulec zniszczeniu. Legenda ta mogła powstać być może dlatego, że pierwotny kościół katolicki, obsadzony rzekomo przez mnichów franciszkańskich, został całkowicie zniszczony w 1577 r. w wyniku najazdu dzikich hord Stefana Batorego [1576-1586]4, a na jego miejscu odbudowano następnie dzisiejszy kościół ewangelicki.

W latach 1224 i 1226 Prusowie ponownie dokonali straszliwych zbójeckich najazdów, podczas których dotarli aż do Oliwy, pustosząc klasztor. Dopiero gdy zakon krzyżacki na wezwanie księcia Konrada Mazowieckiego wysłał w 1250 r. do Prus mistrza krajowego Hermanna Balka na czele pewnej grupy rycerzy, możliwe było wyparcie Prusów oraz ich stopniowe podporządkowanie. Książę Świętopełk nakazał odbudować klasztor oliwski i początkowo w poważnym stopniu wspierał Zakon w walkach przeciwko pogańskim sąsiadom. Później jednakże przeszedł na stronę Prusów i wspierał tych samych w czasie powstania (1242). W swoich poczynaniach przeciwko Zakonowi musiał uznać jego wyższość i w zawartym w roku 1249 pokoju utracił część swoich włości. Jego następca, Mściwój II zawarł przymierze z margrabią brandenburskim Ottonem IV ze Strzałą iw 1271 r. zrzekł się na jego korzyść zamku w Gdańsku wraz z przynależnym terytorium, do którego w każdym razie należał już wówczas Pruszcz. Po śmierci Mściwoja w 1295 r. oraz jego następcy, króla polskiego Przemysława II [1295-1296] nastąpiło poważne rozbicie w dotychczasowym kontaktach. Zamek wraz z obszarem Gdańska zajęty został przez Polaków, odpierających następnie ataki Brandenburczyków, którzy do 1508 r. rozciągnęli swoją władzę na niemalże całe Pomorze Gdańskie. Polacy wezwali wówczas na pomoc zakon krzyżacki. Zakon, nie patyczkując się, zajął w 1508 r. w wyniku brawurowej akcji miasto Gdańsk wraz z jego terytorium i zawarł z margrabią brandenburskim Waldemarem Wielkim układ w Myśliborzu w 1509 r., na mocy którego margrabia zrzekł się całego Pomorza Gdańskiego za cenę 140 000 talarów5.

2.POD PANOWANIEM ZAKONU(1309-1454)

 

W wyniku nieprzerwanych walk kraj był wzdłuż i wszerz spustoszony do tego stopnia, że Zakon zmuszony był w pierwszym rzędzie do sprowadzenia niemieckich kolonistów. Już w latach 1288-1295 mistrz krajowy Meinhardt von Querfurt uregulował nurt Wisły przy pomocy wałów oraz osuszył bagnistą nizinę za sprawą wielkich rowów odwadniających (Motława, Łacha, etc.), dzięki temu uzyskano żyzną żuławę. Rzekę Kłodawę poprowadzono w 1342 r. na długości prawie jednej mili przy pomocy wysokich wałów aż do Grabin-Zameczku, by tam zaopatrzyć w wodę wysoko umiejscowione fosy zamkowe oraz napędzić młyn. Rzeka Gęś otrzymała niewielkie waty, które po dzień dzisiejszy są niechcianym dzieckiem gminy Pruszcz, gdyż nie są one w stanie zatrzymać wczesnowiosennych wylewów tej na co dzień spokojnej rzeczki, co niemalże rokrocznie jest powodem ich przerwania.

Radunia wzmocniona została watem w kierunku niziny i w okolicy Krępca skierowana do Motławy. Jednakże wkrótce pojawił się pomysł, by poprowadzić przejrzystą wodę tej rzeki wzdłuż wzgórz, do Gdańska, gdyż temu - już wówczas znaczącemu - miastu brakowało wody pitnej, a różnicę poziomu rzeki można było wykorzystać do napędzania młynów w mieście (według legendy pomysłodawcą tego przedsięwzięcia był z początku pewien przestępca, który dzięki przekazaniu tego pomysłu uniknął w ten sposób wydanej już na niego kary śmierci). Tak doszło do powstania Kanału Raduni, do którego utrzymania w sprawności oraz czyszczenia zobowiązane zostały po wsze czasy leżące nad nim miejscowości. Za czas budowy powszechnie przyjmuje się [lata] 1348-1354, a zakończenie dzieła przypisuje się słynnemu wielkiemu mistrzowi Winrichowi von Kniprode (1351-1382). [Matthias G.] Löschin uważa jednak w swojej „Historii Gdańska”, że opinia ta nie jest trafna, ponieważ Wielki Młyn istniał w Gdańsku już w 1349 r.; jako jego zarządca był wówczas wymieniany rycerz Holz. Według Paula Simsona6 Kanał Raduni wybudowano około 1338 r., dlatego też przy wymienionych powyżej datach możemy mieć do czynienia z odnową lub ulepszeniem istniejącego systemu. Ponadto Nowa Radunia musiała w początkowym okresie dopływać do miasta całkiem inną, nieznaną drogą, co wnioskuje Löschin z ówczesnego położenia kościoła św. Gertrudy oraz rozległego miejsca pochówków (Gottesacker) położonego przed Bramą Wyżynną. Obecne koryto kanał otrzymał dopiero w latach 1571-1572, kiedy „został poprowadzony zgodnie ze sztuką obok ceglanej stodoły przez ogród”. Jeszcze przed budową Kanału Raduni w okolicach Pruszcza znajdował się młyn oraz staw młyński zwany Schnuwsee. Jezioro to zostało wymienione przez kronikarza [Caspara] Hennebergera7w 1595 r. i istniało jeszcze w 1667 r.; z pewnością zarosło i zapiaszczyło się. Na starej mapie separacyjnej miejscowości z 1823 r. łąki powyżej śluzy zostały oznaczone jako „wielkie jezioro”. System śluz w Pruszczu chroniony był silnym umocnieniem, którego położenia nie można już niestety odtworzyć.

Podział i zasiedlenie obszarów odbywało się w ten sposób, że obok włości rycerskich nadawano również dobra na prawie chełmińskim. Na koniec oddawano panu gruntowemu ziemię na własność oraz cedowano na niego kwestię podziału oraz rozdzielenia ziemi między kmieci. Administrowanie urzędem sołtysa wiązało się z posiadaniem pewnej ilości tanów wolnych od podatku (tzw. łan sołecki); ponadto sołtysowi podlegało sprawowanie funkcji sądowniczych, za co otrzymywał 1/3 sumy z nakładanych prawem kar pieniężnych. Także kościoły wyposażane były w tany wolne od podatku. O kolonizacji miejscowości Pruszcz na prawie chełmińskim informuje przywilej z [18 października] 1367 r.8 Zgodnie z nim komtur gdański Ludwig von Essen [1363-1367] nadał i zezwolił sołtysowi Jakubowi

 

„(...) jego prawowitym spadkobiercom i potomkom z prawego łoża wymienione dobro zasiedlić i posiadać dziedzicznie po wsze czasy, na niemieckim prawie chełmińskim, ze wszelkimi korzyściami w obrębie tych dóbr z wód, łąk, lasów, ugorów, drewna, pastwisk i innych płodów z wyjątkiem tych korzyści, które w szczególny sposób podlegają naszemu zwierzchnictwu (...)”.

 

W przywileju granice Pruszcza zostały wytyczone w następujący sposób:

 

„(...) pierwsza granica przebiega więc wzdłuż Rakowej Łachy do usypanej granicy i dalej w linii prostej aż do Kłodawy, do usypanej granicy. Druga granica przebiega od Kłodawy aż do rzeki, która nazywa się Gęś, i rzekę Gęś w górę do granic majątku Będzieszyn, do ściętej i obsypanej olchy nad Gęsię. Trzecia granica przebiega od olchy, obok majątku Będzieszyn, do drugiej granicy nad Radunię, obok dóbr Juszkowo i obok dóbr Rotmanki, od jednej usypanej granicy do drugiej, aż do uschniętego drzewa przy młynie kościelnym. Czwarta granica przebiega, idąc wzdłuż rzeki, od młyna kościelnego do rowu młyńskiego Raduni, i dalej, nad rowem, wzdłuż drzew aż do pierwszej granicy (...)”.

 

 

W tych granicach, które pozostają do dzisiaj mniej więcej bez zmian, leży 81 łanów; granice dalszych ośmiu łanów zostały wytyczone następująco:

 

„(...) Granica tych pozostałych ośmiu tanów w stronę miasta, gdzie dochodzi granica Rokitnicy, wzdłuż drogi od Rokitnicy aż do traktu przy Świętym Wojciechu, wszystkie usypane

 

Miejscowość Pruszcz utraciła te ostatnie osiem łanów, które w 1763 r. nie są już wymieniane, więc Pruszcz posiada jedynie 81 łanów. Z tego wyłączonych jest osiem wolnych tanów sołeckich oraz cztery wolne łany dla księdza.

Właściciel dóbr zamieszkiwał prawdopodobnie w dworze o charakterze zamku lub pałacu, umiejscowionym na wyższym, zachodnim brzegu Raduni; nie można ustalić dokładnej lokalizacji tego zamku, jednakże mógłby on prawdopodobnie wznosić się dokładnie tam, gdzie znajduje się obecny urząd gminy (Würfelstraße 8). Zachowały się tam jeszcze obszerne korytarze piwniczne ze sklepieniami oraz resztki starych mocnych fundamentów kamiennych. Ostatnia wzmianka o zamku pruszczańskim (Prauster Burg) znajduje się na przechowywanej w kościele płycie pamiątkowej z 1757 r., wedle której dnia 31 października tegoż roku na zamku pruszczańskim (Prausterburg) zmarła wdowa po staroście i komendancie Efraimie Hyebrecht von Blodner. W 1462 r. niejaki Jan Zeluski określa się starostą na zamku w Pruszczu, a w ordynku raduńskim z 1828 r. zwolnione z szarwarku gospodarstwo nr 10 określone jest jako zamek (Burg). Pod numerem 10 na mapie separacyjnej widnieje jednakże dzisiejszy urząd gminy, tak więc przytoczone wcześniej przypuszczenie wydaje się potwierdzone.

Dla czasów krzyżackich należy wymienić następujące wydarzenia historyczne, o ile dotyczą one miejscowości Pruszcz:

W 1353 r. zaraza spustoszyła kraj.

W 1375 r., w dniu św. Leona9, komtur gdański Zygfryd Walpot von Bassenheim wydaje karczmarzowi Kraterowi przywilej zezwalający na otwarcie jatki mięsnej, w zamian za czynsz w wysokości zwyczajowej monety, płatnej corocznie w dniu święta Matki Boskiej Gromnicznej10.

W 1377 r., na św. Grzegorza11, ten sam komtur wystawia przywilej dla Pecze Schobera, jego prawowitych spadkobierców oraz potomków, mówiący o jatce mięsnej „w Pruszczu, położonej w naszej wsi, która ma mieć cztery pręty długości oraz dwa pręty szerokości”12.

W 1397 r, w Zielone Świątki13, komtur gdański Albrecht von Schwarzburg, wydaje pruszczanom przywilej mówiący o „dziedzicznym i wieczystym posiadaniu i użytkowaniu siedmiu i pół łanów [należących do wsi] Krępiec”14; te osiem łanów wymienianych jest jeszcze w 1599 r. w procesie ze wsią Lipce, jednakże później zostały one utracone.

W 1407 r. Pruszcz wymieniony zostaje w sporządzonym przez wielkiego mistrza Konrada von Jungingen wykazie powinności; ze swoimi 16 łanami podlegał obowiązkowi prac na rzecz wału wiślanego. Podlegający Pruszczowi odcinek wału długości 80 prętów, znajdował się między Tczewem (Dirschau) a koźlinskim promem, drugi, o długości 135 prętów, przy Płoni Wielkiej (Plehnendorf). Ten ostatni, według Hugona Betrama do 1840 r.

W 1413 r., w dzień Matki Boskiej Gromnicznej15, wielki mistrz Heinrich von Plauen przejeżdżał przez Pruszcz, by rozstrzygnąć spór pomiędzy jego bratem, komturem Ulrichem von Plauen a burmistrzem Konradem Letzkauem. Jakże wspaniałą inscenizację musiał sobą przedstawiać dla zaskoczonych mieszkańców wsi ten przejazd potężnego władcy terytorialnego z orszakiem złożonym z dostojników, rycerzy i jeźdźców!

W 1426 r. zima była okropnie sroga. Bałtyk był zamarznięty do tego stopnia, że można było przejechać saniami z Gdańska aż do Lubeki, a nawet do Danii. Potem, w środku Wielkiego Postu 1427 r. nastąpił straszliwy wylew Wisty, której wody dotarty do Pruszcza. W lecie tego roku region nawiedziła zaraza. W Prusach zmarło wtedy według Kaspara Schütza około 38 tysięcy obywateli i chłopów, 25 tysięcy parobków i kobiet oraz 18 tysięcy dzieci.

1 kwietnia 1430 r. nastąpiło ponowne przerwanie wałów wiślanych, w wyniku czego woda dotarta aż do Gdańska.

W sierpniu 1433 r. nadciągnęły pięciotysięczne gromady husytów pod wodzą kapitana Jana Čapka, będące w służbie polskiej, spaliły klasztor w Oliwie i obiegły Gdańsk. Gdy nie zdziaławszy niczego musiały się wycofać, ograbiły 5 października 1433 r. wieś Pruszcz i całą okolicę.