Kijów – Czernichów – Sumy. Klęska rosyjskiego Blitzkriegu - Kozubel Marek - ebook

Kijów – Czernichów – Sumy. Klęska rosyjskiego Blitzkriegu ebook

Kozubel Marek

0,0
69,90 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Kijów, Czernihów, Sumy 2022 to szczegółowa analiza Kampanii Północnej — pierwszej wielkiej bitwy pełnoskalowej wojny rosyjsko-ukraińskiej. Doktor Marek Kozubel rekonstruuje przebieg rosyjskiej ofensywy na północną Ukrainę, trwającej od 24 lutego do 2 kwietnia 2022 roku, kiedy to wojska Federacji Rosyjskiej usiłowały zdobyć Kijów i tym samym rozstrzygnąć wojnę w ciągu kilku dni.

Autor przedstawia kolejno: tło polityczne konfliktu — od Euromajdanu przez aneksję Krymu po walki w Donbasie — a następnie geografię i infrastrukturę północnej Ukrainy, siły obu stron oraz przebieg walk pod Kijowem, Czernihowem i w obwodzie sumskim. Osobny rozdział poświęcony jest rosyjskiemu odwrotowi, zbrodniom wojennym w podkijowskich miejscowościach oraz nieudanym negocjacjom w Stambule.

Opracowanie opiera się na źródłach OSINT, mediach społecznościowych i relacjach uczestników, wypełniając lukę w polskojęzycznej literaturze na temat tej przełomowej kampanii.

 

 

Marek Kozubel

 

Doktor nauk humanistycznych w zakresie historii i absolwent prawa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W 2013 roku obronił na Wydziale Nauk Historycznych UMK rozprawę doktorską pt. _Dzieje Ukraińskich Strzelców Siczowych 1914–1920”. Jest autorem pierwszej w Polsce monografii dotyczącej losów tej formacji pt. "Ukraińscy Strzelcy Siczowi 1914-1920". Jego zainteresowania naukowe koncentrują się wokół historii Ukrainy, Rosji, ukraińskiej wojskowości, a także stosunków polsko-ukraińskich i rosyjsko-ukraińskich w XX wieku.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 359

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Redaktor serii: Michał Piegzik

Redakcja i korekta: Rafał Mazur

Mapy: Grzegorz Jeziorny

Ilustracje w kolorze: Artur Klimko

Skład i łamanie: Amadeusz Targoński | targonski.pl

Opracowanie e-wydania: Karolina Kaiser |

Projekt okładki: Aleksandra Piegzik

Copyright © 2026 by Marek Kozubel

All rights reserved.

This edition copyright © 2026 by MT Biznes Sp. z o.o.

All rights reserved.

Warszawa 2026

Wydanie pierwsze

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

Więcej o prawie autorskim na www.legalnakultura.pl

Zezwalamy na udostępnianie okładki książki w internecie.

MT Biznes Sp. z o.o.

Bibliotekawojenna.pl

wydawnictwoprzeswity.pl

[email protected]

ISBN 978-83-8231-836-4 (epub)

ISBN 978-83-8231-837-1 (mobi)

Przedmowa

Jestem skłonny zaryzykować twierdzenie, że żadne wydarzenie po upadku Związku Radzieckiego, nawet pandemia COVID-19, nie przykuło na tak długo i w takim stopniu uwagi polskiego społeczeństwa jak pełnoskalowa rosyjska agresja na Ukrainę w lutym 2022 roku. Choć opowieści o „Europie, która wyrzekła się wojny” od dawna rozmijają się z polityczną rzeczywistością — czego dobitnym przykładem był krwawy rozpad Jugosławii, a później wydarzenia na Krymie i w Donbasie — niewiele osób spodziewało się tak brutalnej napaści Moskwy na Kijów. Jeszcze mniej przewidywało, że wojna rosyjsko-ukraińska potrwa ponad cztery lata. W marcu 2026 roku, gdy autor oddaje niniejszą książkę do druku, jej końca wciąż nie widać, mimo znacznego wyczerpania finansowego i materiałowego obu stron.

Aby jednak nie być przesadnie krytycznym wobec opinii publicznej, muszę przyznać, że moment rosyjskiego ataku był także dla mnie ogromnym wstrząsem. Feralny poranek 24 lutego 2022 roku w Europie, który z powodu różnicy czasu był dla mnie popołudniem w Japonii, spędzałem w urzędzie imigracyjnym w mieście Kawasaki, położonym między Tokio a Jokohamą. Czekając na swoją kolej wśród tłumów interesantów, siedziałem beznamiętnie na krześle i kątem oka spoglądałem na japońską telewizję. Program poświęcony nadchodzącej wiośnie w lokalnych parkach został nagle przerwany. Na ekranie pojawiło się orędzie Władimira Putina, a zaraz po nim obrazy rosyjskich ataków na ukraińskie cele.

W pierwszej chwili nie chciałem uwierzyć w to, co widziałem. Część osób w urzędzie zgromadziła się wokół telewizora i z konsternacją patrzyła na ekran. Inni całkowicie zignorowali doniesienia mediów, leniwie przeglądając smartfony. Do dziś zastanawiam się, ilu z obecnych w korytarzu faktycznie rozumiało, co właśnie dzieje się na Ukrainie. Nigdy jednak nie zapomnę ukraińskiej pary, która ze łzami w oczach próbowała połączyć się z rodzicami w kraju — bezskutecznie. W Polsce akurat zaczynał się dzień, więc zacząłem wymieniać wiadomości z dziesiątkami znajomych. Dzieliło nas ponad osiem godzin różnicy czasu i ponad dziesięć tysięcy kilometrów, ale wszyscy obudziliśmy się w zupełnie nowej rzeczywistości.

Współczesny polski odbiorca może dziś czerpać informacje o konflikcie na Ukrainie z wielu źródeł. Największą popularnością cieszą się niewątpliwie media społecznościowe, zwłaszcza eksperckie kanały na platformie YouTube. Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że nastąpiło pewne przesycenie tematyką ukraińską. Wojna w Gazie, izraelsko-amerykański atak na Iran oraz zwykły upływ czasu sprawiły, że Polacy rzadziej śledzą bieżącą sytuację na froncie. Większą uwagę przyciągają dziś wydarzenia polityczne związane z udziałem Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej w procesie negocjacyjnym. Kolejne doniesienia o rzekomych „przełomach na froncie” coraz częściej przyjmowane są z przymrużeniem oka jako element wszechobecnej wojny informacyjnej.

Nie ulega jednak wątpliwości, że wojna rosyjsko-ukraińska miała kilka momentów przełomowych, które na trwałe zapiszą się w podręcznikach historii. Obok samej agresji z lutego 2022 roku jednym z nich była nieudana rosyjska ofensywa na północnym odcinku frontu. Uderzenie wyprowadzone w trzech kierunkach — kijowskim, czernihowskim i sumskim — miało pokazać światu, że Rosja nie bez powodu bywa nazywana „drugą armią świata”, która tym razem przywraca porządek w swojej rzekomej „naturalnej strefie wpływów”. Próba błyskawicznego zajęcia Kijowa, będącego centrum decyzyjnym państwa ukraińskiego, zakończyła się jednak spektakularnym fiaskiem, dla niektórych wręcz kompromitacją. To właśnie z tego frontu pochodzą zdjęcia zniszczonych kolumn rosyjskiego sprzętu zalegających na drogach, które w pierwszych dniach marca obiegły cały świat.

Brak zdecydowanego sukcesu operacyjnego sprawił, że od kwietnia 2022 roku rosyjska armia skoncentrowała swoje działania na walkach lądowych w Donbasie i w obwodzie zaporoskim. Tam, z niewielkimi wyjątkami, do dziś toczy się żmudna wojna pozycyjna, która to pożera zasoby materiałowe i ludzkie obu stron.

Można więc powiedzieć, że rosyjska ofensywa na Kijów, Czernihów i Sumy przeszła już do historii. Oczywiście można spierać się, czy to właściwy moment, aby stała się ona przedmiotem badań historyków, zwłaszcza w sytuacji ograniczonego dostępu do wiarygodnych informacji z obu stron konfliktu. Z drugiej jednak strony kolejne lata wcale nie muszą ułatwić dotarcia do prawdy. Jako historyk wojny na Pacyfiku pragnę przypomnieć, że pierwsze kompleksowe opracowania dotyczące tego konfliktu zaczęły powstawać już w 1947 roku, a więc niespełna dwa lata po jego zakończeniu. Czy w przypadku „bitwy o Kijów” powinniśmy przyjąć podobną perspektywę, zwłaszcza biorąc pod uwagę znacznie szerszy dostęp do informacji we współczesnym świecie? Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Każda analiza historyczna obarczona jest pewnym ryzykiem. Z tym ryzykiem trzeba się mierzyć z otwartą przyłbicą.

Tym większym zaszczytem jest dla mnie możliwość poprowadzenia prac redakcyjnych nad jedną z pierwszych książek w polskiej historiografii poświęconych klęsce rosyjskiej próby zdobycia Kijowa. Jej autorem jest Marek Kozubel — doktor nauk humanistycznych w zakresie historii, specjalizujący się w dziejach Ukrainy. Jego rozprawa doktorska poświęcona Legionowi Ukraińskich Strzelców Siczowych w latach 1914–1920 została opublikowana w formie monografii, którą z czystym sumieniem polecam każdemu pasjonatowi historii wojskowości XX wieku.

Co ciekawe, ponad piętnaście lat temu przyszło mi gorąco dyskutować z Markiem na jednym z internetowych forów historycznych o wojnie polsko-ukraińskiej o Lwów i Galicję Wschodnią. Pomimo różnicy stanowisk i młodzieńczej nieustępliwości trudno było mi nie zauważyć, że mam do czynienia z rozmówcą posiadającym rozległą wiedzę na temat strony ukraińskiej, co w tamtym czasie było zjawiskiem stosunkowo rzadkim.

Od tamtej dyskusji minęło wiele lat, ale z zainteresowaniem śledziłem kolejne publikacje Marka oraz jego komentarze dotyczące konfliktu w Donbasie. W pierwszych dniach pełnoskalowej wojny rosyjsko-ukraińskiej na platformie X krążyło wiele pesymistycznych prognoz zapowiadających rychły upadek Ukrainy. Dla mnie swoistą przeciwwagą dla tych fatalistycznych wizji były właśnie analizy Marka, który rzetelnie relacjonował rozwój wydarzeń na odcinku kijowskim. Ponownie okazał się jednym z nielicznych komentatorów dobrze zorientowanych w sytuacji po stronie ukraińskiej.

Gdy zaproponowałem Markowi dołączenie do naszego grona autorów i usłyszałem pozytywną odpowiedź, wiedziałem, że spod jego pióra (a właściwie klawiatury) wyjdzie książka ciekawa i, co najważniejsze, rzetelna. Moje oczekiwania zostały spełnione z nawiązką. Z ogromną przyjemnością oddaję więc tę pracę w ręce czytelników.

Przygotowana przez Marka Kozubela książka stanowi nie tylko ważny wkład w polską historiografię, lecz także jest dla niego debiutem w serii „Biblioteka Wojenna”, która będzie stopniowo poszerzana o opracowania dotyczące najnowszych wydarzeń militarnych na świecie.

Michał A. PiegzikJokohama, 12 marca 2026 roku

Wstęp

24 lutego 2022 r. Federacja Rosyjska dokonała otwartej inwazji na Ukrainę, kończąc tym samym z prowadzeniem operacji pod tzw. „fałszywą flagą” w postaci „rebelii Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej”. Wojna hybrydowa przeobraziła się w najkrwawszy pełnoskalowy europejski konflikt zbrojny od czasów II wojny światowej. Konflikt, którego przebieg, a także wpływ na współczesną sztukę wojenną wciąż zaskakuje.

Na początku 2022 r. powszechny był pogląd, iż wojska ukraińskie szybko ulegną najeźdźcom, którzy mieli nad nimi górować pod niemal każdym względem: liczebnością, przewagą technologiczną, wyszkoleniem oraz zapałem do walki. Ukraińców postrzegano przy tym jako masę biologiczną bez świadomości narodowej, patriotyzmu, a także przywiązania do własnej ojczyzny. Ponadto, tak w Rosji, jak i na Zachodzie uważano, że rosyjskojęzyczna część obywateli Ukrainy stanie po stronie najeźdźców, a ich ukraińskojęzyczni rodacy wpadną w apatię. Opór mieliby stawiać jedynie nacjonaliści, których przedstawiano karykaturalnie. W tamtym czasie również wielu analityków myślało stereotypami, a wyłamywanie się z szeregu ze zbyt optymistycznymi dla Ukrainy przewidywaniami nie było mile widziane i traktowano taką postawę bardziej w charakterze marginalnej ciekawostki lub powodu do śmiechu.

Skuteczna obrona Kijowa, pełna wielu dramatycznych i tragicznych epizodów, była pierwszym przełomowym momentem wojny pełnoskalowej, który miał znaczenie strategiczne. Utrzymanie przez wojska ukraińskie stolicy pokrzyżowało rosyjskie plany szybkiego zakończenia inwazji, a co za tym idzie – również całej wojny, prowadzonej przeciwko Ukrainie od 2014 roku. Stąd zrodził się pomysł, aby bardziej szczegółowo przedstawić polskiemu czytelnikowi jedną z najważniejszych kampanii 2022 roku: rosyjską ofensywę na stolicę Ukrainy.

Obejmowała ona dwie większe bitwy: pod Kijowem i Czernihowem, oraz wiele mniejszych starć, potyczek i oblężeń na terenie obwodów kijowskiego, czernihowskiego, sumskiego, a także (choć w bardzo niewielkim stopniu) żytomierskiego. Takie cezury geograficzne nie są przypadkowe. Razem tworzyły one północny teatr działań wojennych, gdyż wszystkie ważne drogi w wymienionych wyżej ukraińskich obwodach, prowadzące z północy, zachodu oraz wschodu kierowały maszerujące wojska właśnie do Kijowa. Rosjanie, chcąc zdobyć stolicę Ukrainy, planowali uderzyć na nią nie tylko od strony północno-zachodniej, czyli przez Czarnobyl i podkijowskie miejscowości (w tym Hostomel, Buczę i Irpień), ale również od wschodu, nacierając drogami obwodów czernihowskiego i sumskiego. Tym samym biorąc pod uwagę cele najeźdźców, należy przyjąć, że walki w tych dwóch obwodach były nierozerwalnie połączone z właściwą bitwą o Kijów. Kampania na północy Ukrainy trwała od pierwszego dnia inwazji aż do rosyjskiego odwrotu, który zaczął się w ostatnich dobach marca, a zakończył 2 kwietnia 2022 r. Od tego momentu działania wojenne (poza bombardowaniami) w północnej części Ukrainy zamarły, a obie strony skoncentrowały swą uwagę na południu i południowym wschodzie kraju. Z powodów geograficznych oraz w związku z kierunkami natarcia poszczególnych rosyjskich związków operacyjnych (a także ich celami), określiłem działania wojenne opisane w tym opracowaniu mianem „Kampanii Północnej”.

Książka jest podzielona na 8 rozdziałów. W pierwszym przedstawiłem obszernie drogę do wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej, a także jej hybrydowy etap. Opisane w nim zostały wydarzenia związane z Euromajdanem, który z czasem zyskał inną, bardziej popularną nazwę – Rewolucja Godności. Przyczyniła się ona do upadku prorosyjskich władz uosabianych przez prezydenta Wiktora Janukowycza i premiera Nikołaja Azarowa, którzy zbiegli do Rosji. Następnie opisałem kulisy aneksji Krymu przez Rosjan, początek walk w Donbasie, porażkę tzw. „rosyjskiej wiosny” w Charkowie i Odessie, a także długi (2015-2021) okres niespokojnego rozejmu między Ukrainą a Rosją, ukrywającą się za „fałszywą flagą” dwóch pseudorepublik.

W rozdziale 2 opisałem geografię północnej Ukrainy, a także jej infrastrukturę, które miały duży wpływ na ostateczny wynik walk prowadzonych od lutego do kwietnia 2022 roku. Rozdziały 3 i 4 są poświęcone Odre de Bataille, uzbrojeniu oraz planom kolejno wojsk ukraińskich i rosyjskich. W następnych rozdziałach opisałem działania wojenne. W rozdziale 5 poruszyłem kwestię obrony Kijowa, zaczynając od walk o lotnisko Hostomel, a kończąc na odparciu rosyjskiego natarcia na Browary, położone na wschodnich obrzeżach ukraińskiej stolicy. W rozdziale 6 opisałem obronę Czernihowa, a w 7 walki w obwodzie sumskim, gdzie utknęło wiele elementów trzech rosyjskich związków operacyjnych.

Ostatni rozdział poświęciłem opisowi odwrotu Rosjan z północy Ukrainy, który w propagandzie Kremla jest przedstawiany jako „gest dobrej woli”. Część tego fragmentu książki została również poświęcona rosyjskim zbrodniom wojennym, które szybko stały się jednym z symboli wojny rosyjsko-ukraińskiej i miały wpływ na usztywnienie stanowiska władz ukraińskich podczas rozmów z Rosjanami. Ostatni podrozdział stanowi zwięzły opis negocjacji rosyjsko-ukraińskich, najpierw prowadzonych na Białorusi, a następnie w Stambule.

Do napisania książki wykorzystałem dostępne w sieci informacje i doniesienia (np. z mediów społecznościowych), analizy, artykuły portali branżowych, a także nieliczną jeszcze literaturę przedmiotu w postaci opracowań oraz opublikowane relacje świadków i uczestników wydarzeń. Należy podkreślić, że wojna rosyjsko-ukraińska jest prawdopodobnie pierwszym współczesnym konfliktem zbrojnym, w którym większość źródeł (przynajmniej obecnie dostępnych) to nagrania i zdjęcia wykonane na smartfonach oraz następnie opublikowane w mediach społecznościowych lub portalach typu YouTube. To w oparciu o nie, a także ich geolokalizację przedstawiciele tzw. OSINT-u (od open-source intelligence, tzw. biały wywiad) starali się ustalić, co naprawdę dzieje się na froncie lub zapleczu obu stron. Powodzenie takiej metodologii bywało zróżnicowane, a wartość części analiz OSINT była dyskusyjna, gdyż nie zawsze uwzględniała dynamizm wojny. Historyk chcący opisać wojnę rosyjsko-ukraińską stoi więc przed wyjątkowym wyzwaniem, które zwiększa również to, że ten konflikt zbrojny trwa nadal, a obie strony muszą stosować działania dezinformacyjne.

Dotychczas zostało opublikowanych niewiele opracowań, które wyczerpująco przedstawiają Kampanię Północną. Poświęcono jej przeważnie fragmenty poszczególnych rozdziałów monografii, których autorzy starali się syntetycznie opisać cały konflikt (oczywiście według stanu na moment oddania książki do druku). Wymienić należy przede wszystkim opracowanie wybitnego historyka z Harvardu Serhija Płochego Rosja-Ukraina. Największe starcie XXI wieku, gdzie wiele miejsca poświęca on na opis walk w 2022 r., oraz decyzji, jakie podejmowały w tym czasie władze ukraińskie. Płochy jest również autorem dwóch innych znakomitych opracowań, które rzucają światło na historię Ukrainy sprzed inwazji, a także ideologiczne źródła rosyjskiej decyzji o agresji na sąsiedni kraj.

Własną próbę syntezy podjęli Michał i Jacek Fiszerowie, choć z różnym skutkiem. Niestety, ich opracowanie jest dość ogólnikowe. Zawiera także błędy, wynikające jednak często z bałaganu informacyjnego, który panował w 2022 roku. Poszczególne starcia i bitwy Kampanii Północnej opisali w artykułach dla „Nowej Techniki Wojskowej” ukraińscy autorzy Andrij Charuk i Mychajło Żyrochow. Szczególnie teksty pierwszego z nich są godne uwagi.

Nieco więcej miejsca bitwom Kampanii Północnej poświęcili autorzy monografii Wojna rosyjsko-ukraińska. Pierwsza faza. Jestem jednym z nich. Wraz z redaktorami portalu Defence24.pl, Michałem Bruszewskim i Maciejem Szopą, podjęliśmy próbę syntezy pierwszej fazy pełnoskalowego etapu wojny, trwającej przez okres od 24 lutego do 11 listopada 2022 r., ale jej treść obejmowała również pozostałe odcinki frontu, a także szereg innych zagadnień, jak np. pomoc Zachodu. Z powodu ograniczeń objętości niektóre wydarzenia musiały zostać opisane skrótowo, pojawiły się w niej również pewne błędy i uproszczenia, które obecnie mam okazję naprawić. Niektóre fragmenty tej książki są więc rozwinięciem wątków poruszonych w poprzedniej pracy, ale niniejsza publikacja opiera się na istotnie poszerzonej bazie źródłowej, obejmującej m.in. otwarte rejestry strat (w tym portal UA Losses, choć nie bez uwag krytycznych), dodatkowe relacje uczestników, reportaże, materiały OSINT oraz opracowania analityczne, o których będzie mowa niżej. Umożliwiło to dokładniejszą rekonstrukcję przebiegu działań bojowych. W konsekwencji część wcześniejszych ustaleń została zweryfikowana i uzupełniona lub poddana korekcie.

Godna uwagi jest zdecydowanie Wojna nowego wieku? Agresja Rosji przeciw Ukrainie 2022-2023 autorstwa Andrzeja Małkiewicza i Piotra Szymańca. Zawiera ona wiele cennych informacji na temat przebiegu inwazji do 2023 r., a także uzbrojenia obu stron. Autorzy poruszają w niej również kwestie ideologiczne, polityczne oraz opisują relacje ukraińsko-rosyjskie po 1991 roku.

Niezwykle cennym źródłem są analizy takich ośrodków analitycznych jak RUSI, czyli „Royal United Services Institute for Defence and Security Studies”. Na podstawie zebranych danych, niejednokrotnie niedostępnych środowiskom OSINT, oraz dzięki udziałowi zawodowych wojskowych, RUSI dostarcza czytelnikowi pierwszorzędne analizy, wartościowe opracowania dotyczące działań zbrojnych, jakie mają miejsce na całym globie. Warto zwrócić uwagę również na prace zespołu „War on the Rocks”, którego przedstawiciele wciąż jeżdżą na Ukrainę, w celu obserwacji zmian, jakie zachodzą na polu walki, a także stanu wojsk ukraińskich. Mogą też dzięki temu weryfikować swoje wcześniejsze ustalenia oraz prognozy.

Wiele cennych informacji na temat walczących stron zawierają książki Marka Galeottiego, badacza specjalizującego się w rosyjskiej wojskowości, a także Russela i Stephena Hartów oraz Martina Dougherty’ego poświęcone uzbrojeniu Ukraińców i Rosjan. Kontekst polityczno-ideologiczny został opisany również w książkach Hala Brandsa, Iana Garnera i Aureliena Duchene’a. Wspólna praca toruńskich historyków Michała Klimeckiego i Zbigniewa Karpusa jest z kolei poświęcona historii Ukrainy po 2014 roku, w tym Euromajdanowi-Rewolucji Godności oraz wojnie w Donbasie. Książka Simona Shustera jest niezwykle interesującą próbą opisania sylwetki Wołodymyra Zełenskiego, jego polityki i otoczenia, oraz tego, jak zmieniał się pod wpływem wojny. Nie mniej istotny jest reportaż Boba Woodwarda, wybitnego amerykańskiego dziennikarza, który opisał polityczne kulisy przygotowań USA, Rosji i Ukrainy do wojny pełnoskalowej oraz reakcji, gdy Kreml rozpoczął agresję. Dzięki swym znajomościom dotarł on do wielu informacji, długo nieznanych opinii publicznej, oraz uzyskał interesujące komentarze dotyczące opisywanych również w tej książce wydarzeń.

Warto też zwrócić uwagę na teksty Marcina Gawędy, badacza współpracującego z polskim portalem branżowym Defence24.pl. Poświęcił on wiele miejsca charakterystyce wojsk ukraińskich i rosyjskich, zmianom zachodzącym w ich strukturze po 2014 r., a także poszczególnym starciom w wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Szczególnie cenne są artykuły opisujące działania 72. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej pod Kijowem oraz rosyjskie lądowanie na Lotnisku Antonowa 24 lutego. Ich autor starał się korzystać z wszelkich dostępnych mu źródeł i w sposób wyważony opisać tamte wydarzenia. Dodać należy, że Gawęda jest również autorem znakomitego opracowania na temat ukraińskich Sił Specjalnych Operacji.

Badacz wojny rosyjsko-ukraińskiej większość informacji na jej temat musi czerpać ze źródeł internetowych. Jednym z nich jest serwis YouTube, gdzie znajdziemy wiele analiz, reportaży, a także prób syntezy działań. Przy czym okazuje się (co nie powinno dziwić), że im są one nowsze, to tym lepsze. Wiele cennych informacji na temat bitew i kampanii wojny rosyjsko-ukraińskiej zawierają filmy ukraińskojęzycznej wersji kanału War Archive. To swego rodzaju opracowania oparte na materiałach audiowizualnych, doniesieniach prasowych oraz informacji z social mediów. Zawierają również mapy, a także animacje starć na szczeblu taktycznym nałożone na zdjęcia satelitarne Google Maps (choć trzeba dodać, że przedstawiają starcia w sposób mocno uproszczony, co podkreślili sami autorzy). Pojawiają się w nich błędy, szczególnie co do dat niektórych wydarzeń, ale mimo wszystko pozostają istotnym źródłem wiedzy. Poza War Archive wiele ciekawych informacji można znaleźć w reportażach i wywiadach opublikowanych na niektórych ukraińskich kanałach na YT.

Bardzo dużą wartość prezentują portale branżowe, zajmujące się tematyką militarną oraz technologii wojskowej. W polskim przypadku mowa przede wszystkim o Defence24.pl, gdzie pisze wspomniany już Gawęda. Nie mniej cenne są również opracowania i analizy Jarosława Ciślaka, który wiele miejsca poświęcił omówieniu kwestii organizacji wojsk rosyjskich. Sam jestem autorem jednego z opracowań opublikowanych na Defence24.pl, poświęconego bitwie o Czernihów, które wykorzystałem do przybliżenia czytelnikowi przebiegu walk o to miasto. Portal jest ponadto niezwykle przydatnym źródłem wiedzy na temat uzbrojenia obu stron konfliktu. Cenne doniesienia z frontu, a także informacje na temat uzbrojenia wojsk ukraińskich (ale czasem również rosyjskich) zawierają z kolei ukraińskie portale Militarnyi i Defence Express.

Nie można przy tym zapominać o analizach i komentarzach przedstawicieli środowiska OSINT, czyli badaczy bazujących na danych z ogólnodostępnych źródeł. Mieszaną wartość mają artykuły blogera o pseudonimie Thorkill, który choć świetnie sobie radzi z ustaleniem obecności konkretnych jednostek obu stron w opisywanej strefie walk, a także geolokalizacją konkretnych wydarzeń, to wątpliwości budzą niektóre formułowane przez niego wnioski i stawiane, kategoryczne, tezy – czasem budowane na siłę. W przypadku niektórych artykułów pytania budzi również jego metodologia. Niemniej uważam, że pomimo wspomnianych przeze mnie mankamentów, artykuły Thorkilla są godne uwagi, a szczególnie szczegółowe opisy walk w obwodzie sumskim oraz o okolice Iwankowa (choć z pewnymi uwagami). Poza nim szereg ciekawych ustaleń oraz map publikował na bieżąco od pierwszego dnia inwazji Jomini of the West. Z tego powodu, choć należy docenić jego wysiłek, opracowania i mapy nie są pozbawione pewnych błędów oraz ogólników.

Bardzo cennym źródłem informacji są artykuły, reportaże i bieżące wiadomości publikowane w ukraińskich serwisach informacyjnych. Zdecydowanie należy tu podkreślić portal „Ukraińska Prawda”, który stara się zachować obiektywizm oraz udziela miejsca na komentarz zarówno przedstawicielom władz i opozycji, jak i działaczom społecznym i aktywistom. Z tego powodu należy oczywiście zachować ostrożność wobec wypowiedzi wielu z nich. Bardzo istotne są informacje umieszczone na krytycznym wobec ukraińskich władz, szczególnie obecnych, portalu Censor.net.ua. Choć jego redaktor, Jurij Butusow (obecnie żołnierz Gwardii Narodowej Ukrainy), bardzo ostro je krytykował, bywał też oskarżany o stronniczość, to jednak nie można pominąć jego reportaży, zwłaszcza, że wyjaśniają one przyczyny części problemów Ukrainy zarówno sprzed, jak i w trakcie inwazji rosyjskiej. Sporo informacji wnoszą również artykuły i doniesienia z innych ukraińskich, a także anglojęzycznych portali prasowych, w tym „Reuters”.

Mam nadzieję, że przekazana czytelnikowi książka będzie ważnym krokiem w kierunku lepszego poznania i zrozumienia przebiegu oraz znaczenia Kampanii Północnej. Jako jej autor pokornie zdaję sobie sprawę z tego, że nie wyczerpuje ona całkowicie tematu walk o Kijów, Czernihów i Sumy w 2022 r., a część ustaleń w niej zawartych z biegiem czasu może zostać poddanych korektom – zwłaszcza z uwagi na to, że wojna rosyjska-ukraińska wciąż trwa, a „w biurkach” sztabowców obu stron wciąż kryje się wiele istotnych dokumentów rzucających światło na plany, rozkazy i proces decyzyjny.

Rozdział 1Od wojny hybrydowej do wielkiej wojny

1.1. Euromajdan, czyli Rewolucja Godności

Euromajdan nie był wydarzeniem nagłym ani przypadkowym, lecz logicznym następstwem długiego procesu narastania napięć między społeczeństwem ukraińskim a postsowieckim modelem władzy, który po 2010 roku uprawiał czwarty prezydent niepodległej Ukrainy Wiktor Janukowycz. Reżim coraz wyraźniej ulegał autorytarnej regresji. Decyzja premiera Nikołaja Azarowa (lojalnego wobec prezydenta) z 21 listopada 2013 roku o wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską była jedynie iskrą zapalną. Tydzień później, podczas spotkania przywódców państw Partnerstwa Wschodniego, Janukowycz odmówił podpisania już gotowej umowy. Wielu Ukraińcom nie podobało się to, jak demonstracyjnie zignorował wolę większości obywateli, a wielu z nich widziało w jego polityce zagrożenie dla suwerenności Ukrainy (szczególnie po jego wizytach w Rosji 2 listopada i 15 grudnia). Euromajdan od początku niósł więc w sobie potencjał konfliktu, który szybko miał przekroczyć ramy klasycznego protestu politycznego[1].

Początkowe demonstracje na Majdanie Niezależności w Kijowie miały charakter pokojowy i obywatelski. Zebrały jednak, pomimo niesprzyjającej pogody i niskich temperatur, setki tysięcy uczestników, głównie młodych ludzi. Dominowała tam symbolika europejska, hasła reform, ukrócenia korupcji i sprzeciwu wobec decyzji władz, lecz brakowało jeszcze radykalizmu, który władze mogłyby obiektywnie uznać za zagrożenie. Ten stan zmienił się gwałtownie w nocy z 29 na 30 listopada 2013 roku, gdy brutalne pobicie studentów przez oddziały Berkutu stało się momentem przełomowym. Przemoc zastosowana wobec młodych ludzi wywołała efekt odwrotny od zamierzonego: zamiast zastraszenia nastąpiła masowa mobilizacja społeczeństwa. Od tego momentu Euromajdan przestał być jedynie sporem o kurs polityki zagranicznej, ale stał się ruchem oporu przeciwko nadużyciom władz. Liczba demonstrantów w Kijowie miała wzrosnąć nawet do 800 tys. osób[2].

Na przełomie 2013 i 2014 r. Majdan przekształcił się w duży ośrodek samoorganizacji społecznej, funkcjonujący niemal jak równoległe miasto w centrum stolicy. Zbudowano barykady, sformowano oddziały samoobrony, improwizowane struktury medyczne i logistyczne. Wszystko to świadczyło o stopniu determinacji protestujących, wysokich umiejętnościach organizacyjnych i mobilizacji oddolnej, ale też o głębokim kryzysie legitymizacji władzy. Odpowiedzią obozu rządzącego były brutalne represje (pojawili się pierwsi zamordowani) i tzw. „ustawy dyktatorskie” (przyjęte 16 stycznia 2014 r. z naruszeniem regulaminu jednoizbowego parlamentu – Rady Najwyższej), które formalnie ograniczały podstawowe wolności obywatelskie. Po ich przyjęciu doszło do radykalizacji działań po obu stronach, czego kulminacją były dni 18-20 lutego 2014 r., gdy doszło do zbrojnej konfrontacji między manifestującymi a organami siłowymi. W tych dniach życie straciło 110 demonstrantów, których potem nazwano Niebiańską Sotnią. Rozlew krwi ostatecznie przekreślił możliwość politycznego kompromisu i doprowadził do całkowitego załamania władzy Janukowycza. 22 lutego zbiegł on z Ukrainy do Rosji, a wraz z nim uciekła część najbardziej prorosyjskich polityków, w tym premier Nikołaj Azarow[3].

W świadomości wielu Ukraińców Euromajdan został zapamiętany pod inną nazwą – Rewolucja Godności. Odzwierciedlała ona rzeczywisty wspólny cel wszystkich uczestników demonstracji, w tym antyrosyjsko i antykomunistycznie nastawionych eurosceptyków, do których należało choćby wielu ukraińskich nacjonalistów. Zresztą termin ten zaproponował jeden z nich – Jurij Syrotiuk z nacjonalistycznej partii „Swoboda”[4].

Rewolucja Godności definitywnie pchnęła Ukrainę na tory eurointegracji i stopniowego zanikania wpływów rosyjskich. Jednak Moskwa nie czekała bezczynnie. Rok 2014 zamknął epokę iluzorycznej stabilności postsowieckiej i otworzył okres permanentnego konfliktu zbrojnego z Rosją. Konfliktu, który najpierw przybrał formę wojny hybrydowej, a w 2022 r. przerodził się w pełnoskalową inwazję.

1.2. Aneksja Krymu i początek „rosyjskiej wiosny”

27 lutego 2014 r. powołany do życia został nowy ukraiński rząd, który był prozachodni, a na jego czele stanął Arsenij Jaceniuk z partii „Front Zmian”. W Radzie Najwyższej votum zaufania udzieliła mu szybko sformowana koalicja o nazwie „Europejski Wybór”. Część deputowanych prorosyjskiej „Partii Regionów”, którzy jeszcze niedawno popierali Janukowycza, była zdezorientowana i gotowa poprzeć wiele zmian. Obowiązki prezydenta do czasu przeprowadzenia wyborów miał pełnić Ołeksandr Turczynow, spiker (ukraiński odpowiednik marszałka niższej izby parlamentu) Rady Najwyższej[5].

Nowe, prozachodnie władze natychmiast musiały zmierzyć się z zagrożeniem utraty niepodległości lub rozczłonkowania Ukrainy. Jeszcze tego samego dnia, gdy powołano rząd Jaceniuka, w Symferopolu uzbrojeni i zamaskowani żołnierze w ciemnozielonych mundurach pikselowych zajęli budynki rządowe Autonomicznej Republiki Krym. Choć nie mieli znaków pozwalających na natychmiastowe ustalenie ich przynależności państwowej, to nikt nie miał wątpliwości, że byli to Rosjanie. Nie była to jednak reakcja spontaniczna na wydarzenia w Kijowie, lecz starannie przygotowana operacja, której scenariusz istniał prawdopodobnie od kilku lat. Upadek reżimu Janukowycza stworzył jedynie dogodny moment do jej uruchomienia. Rosja wykorzystała chwilową słabość państwa ukraińskiego, chaos decyzyjny w strukturach bezpieczeństwa oraz brak jasnej kontroli nad niektórymi obwodami peryferyjnymi, by przeprowadzić akcję o charakterze hybrydowym, unikając formalnego wypowiedzenia wojny. Tak zaczęła się aneksja Krymu[6].

Rosja wykorzystała w operacji komponent militarny, oparty na żołnierzach sił specjalnych, Floty Czarnomorskiej i elitarnych oddziałów powietrzno-desantowych (WDW). Z uwagi na brak oznaczeń oraz kolor mundurów nazwano ich „zielonymi ludzikami”. Wyposażeni w nowoczesny sprzęt i działając w pełnej dyscyplinie, zaczęli przejmować kluczowe obiekty infrastruktury na półwyspie: lotniska, kolejne budynki administracji, węzły komunikacyjne oraz blokować bazy wojskowe. Kreml utrzymywał, że w akcjach na Krymie biorą udział „miejscowi ochotnicy”, którzy samodzielnie zaopatrzyli się w najnowsze typy rosyjskiej broni strzeleckiej i samochody opancerzone, a także jednolicie się umundurowali. Był to jednak jedynie element wojny informacyjnej, obliczony na zdezorientowanie Zachodu i opóźnienie jego reakcji. Dezinformacja stała się zresztą ważnym filarem rosyjskiej operacji na Krymie i będzie później nadal stosowana, mniej lub bardziej topornie[7].

Integralnym elementem operacji było wykorzystanie miejscowych środowisk przestępczych i półświatka. Na Krymie, podobnie jak w wielu regionach postsowieckich, struktury mafijne były od lat splecione z lokalną polityką, biznesem i aparatem bezpieczeństwa. Rosyjskie służby specjalne nawiązały współpracę z lokalnymi grupami przestępczymi, które pełniły funkcje „tłumu ulicznego”: organizowały prorosyjskie demonstracje, zastraszały przeciwników aneksji, brały udział w blokowaniu ukraińskich jednostek wojskowych i przejmowaniu budynków administracyjnych. Dzięki temu możliwe było stworzenie wrażenia masowego poparcia społecznego dla działań Rosji, przy jednoczesnym utrzymaniu pozorów oddolnego buntu. Równie istotną rolę odegrały niszowe ugrupowania polityczne i organizacje marginalne, które wcześniej nie miały realnego znaczenia, lecz w 2014 roku zostały sztucznie wysunięte na pierwszy plan. Partie i ruchy o skrajnie prorosyjskim charakterze, często pozbawione szerokiego poparcia, nagle zaczęły występować jako „reprezentanci woli ludu Krymu”, legitymizując proces aneksji. Później podobne mechanizmy zostaną wykorzystane w Donbasie[8].

Choć Siły Zbrojne Ukrainy (SZU) posiadały na Krymie ok. 15-18 tys. żołnierzy, to inercja decyzyjna władz w Kijowie (podczas narady 28 lutego jedynie Turczynow był gotowy do zbrojnej odpowiedzi, ale nowy minister obrony admirał Ihor Teniuch poinformował o bardzo niskiej gotowości SZU do walki) doprowadziła do tego, że Rosjanie cały czas dysponowali inicjatywą. Działaczy i polityków proukraińskich zastraszano, bito, porywano i torturowano. Jeszcze 27 lutego parlament krymski, znajdujący się pod „pieczą” żołnierzy rosyjskich, przegłosował przeprowadzenie referendum w sprawie przyłączenia półwyspu do Rosji. Następnie 11 marca ogłosił „deklarację niepodległości”, a kulminacją operacji było „referendum” 16 marca. Proces ten był pozbawiony jakichkolwiek standardów demokratycznych, a wynik nie stanowił odzwierciedlenia realnych nastrojów społecznych. Referendum miało przede wszystkim stworzyć pozór legalności dla aneksji i dostarczyć paliwa dla dezinformacji na arenie międzynarodowej. Choć 18 marca rząd zezwolił SZU na użycie broni, to jednak było już na to za późno. Tego samego dnia podpisano w Moskwie umowę o przyłączeniu Krymu do Rosji. 26 marca półwysep opuścił ostatni oddział wojska ukraińskiego. Spora część składu osobowego (przede wszystkim miejscowi żołnierze) pozostała na miejscu i przeszła na służbę rosyjską. Aneksja półwyspu nie przebiegła jednak bezkrwawo, jak często się to sugeruje publicznie – zginęło dwóch żołnierzy SZU, a także jeden cywil[9].

Wraki rosyjskich pojazdów w Buczy i przechadzający się wśród nich zagraniczny korespondent, 4 kwietnia 2022 r.

Press Office of the President of Ukraine (domena publiczna)

Administracja prezydenta USA Barracka Obamy była zaskoczona aneksją Krymu. Późniejsza reakcja na działania Rosji nie była z kolei stanowcza, co Joe Biden już w 2014 r. uważał za poważny błąd. 8 lat później, gdy sam był prezydentem, wyciągnął wnioski z tamtych błędów Obamy i innych kolegów z jego administracji. Nie chciał dać się zaskoczyć Putinowi[10]. Niemrawa okazała się również reakcja innych państw Zachodu. Nałożyły one na Rosję sankcje, które choć z czasem stawały się coraz bardziej dotkliwe, to jednak nie miały dla Moskwy destrukcyjnego charakteru[11].

Mechanizmy zastosowane na Krymie stały się wzorcem dla tzw. „rosyjskiej wiosny” w innych regionach Ukrainy. Była to operacja specjalna służb rosyjskich stylizowana na oddolny ruch społeczny o charakterze separatystycznym. Jej celem miało być utworzenie tzw. „Noworosji” obejmującej obwody odeski, mikołajowski, chersoński, dniepropetrowski, zaporoski, doniecki, ługański i charkowski. Później ów twór parapaństwowy miał być włączony w skład Rosji. Miało to umożliwić lądowe połączenie z Krymem i okupowanym Naddniestrzem, a także odciąć Ukrainę od Morza Czarnego. Nazwę Kreml zaczerpnął z czasów przedrewolucyjnych[12].

Jeszcze w marcu rozpoczęto operację, ale poza obwodami donieckim i ługańskim (a i w tym przypadku nie całkowicie) „rosyjska wiosna” zakończyła się porażką. Władze w Kijowie działały tym razem bardziej zdecydowanie (choć w niektórych miejscach rozkazy sabotowali miejscowi politycy i nielojalni milicjanci), a operację prowadzono na terenie zamieszkanym w zdecydowanej większości przez Ukraińców. Najboleśniejszymi porażkami Rosjan były Odessa (gdzie 2 maja – pomimo szeregu przewag, w tym broni palnej, aktywności agentury i wsparcia nielojalnej wobec Kijowa milicji – doszło do masakry agresywnych prorosyjskich bojówek) i Charków. Sukces odnieśli z kolei w tej części Donbasu, gdzie panował najwyższy poziom depresji społecznej wśród mieszkańców. Udało im się dość skutecznie wykorzystać prorosyjskich polityków (w tym rosyjskich nacjonalistów od lat głoszących poglądy separatystyczne), nielojalne służby, przestępców, a także przysłane z Rosji bojówki oraz jednostki sił specjalnych Federalnej Służby Bezpieczeństwa i Głównego Zarządu Wywiadowczego (czyli od rosyjskiego skrótu GRU). Metody pozostały takie same: przemoc (w Donbasie częściej mordowano działaczy proukraińskich), próby blokowania koszar ukraińskich jednostek, działanie bojówek bez znaków identyfikacji. Tym razem doszło jednak do zaciętych walk[13].

1.3. Walki w Donbasie 2014-2015

Jednym z pierwszych kluczowych punktów zapalnych stał się Słowiańsk w obwodzie donieckim, zajęty 12 kwietnia 2014 r. przez oddziały imitowane na „separatystyczne”, którymi dowodził Igor Girkin, ps. Striełkow. W skład jego bojówek wchodzili Rosjanie – żołnierze sił specjalnych, członkowie grup nacjonalistycznych i organizacji paramilitarnych (w tym tzw. kozackich). Następnie poprzez rekrutację przestępców, byłych milicjantów i funkcjonariuszy innych służb, nielicznych dezerterów z SZU, marginesu społecznego i długoletnich działaczy separatystycznych (niemal wyłącznie byli to etniczni Rosjanie, czasem też zrusyfikowani przedstawiciele niektórych mniejszości) rozbudowywano siły, które później zostaną ochrzczone mianem „milicji Donbasu”, albo „milicji Donieckiej Republiki Ludowej” – jak zostanie nazwane stworzone przez najeźdźców parapaństwo. Na podobnej zasadzie zaczęto formować oddziały kolaboracyjne w obwodzie ługańskim[14].

13 kwietnia władze ukraińskie, naciskane przez aktywną część społeczeństwa, ogłosiły rozpoczęcie ATO – operacji antyterrorystycznej[15]. Następnego dnia doszło do pierwszej wymiany ognia w Donbasie, właśnie w rejonie Słowiańska. 16 kwietnia Rosjanie i kolaboranci zaatakowali koszary SZU w Mariupolu. Strona ukraińska do operacji zaangażowała, początkowo z niewielkim rezultatem, sprawne bojowo jednostki SZU, a także powołaną do życia 13 marca Gwardię Narodową Ukrainy. Wyjątkową inicjatywą wykazały się bataliony ochotnicze, wspierające działania wojsk regularnych. Obie strony borykały się na polu walki z wieloma problemami w zakresie dowodzenia, rozpoznania, koordynacji działań, morale żołnierzy[16].

11 maja Rosjanie zorganizowali referendum w okupowanych częściach obu obwodów, które oczywiście zostało sfałszowane. Następnego dnia donbaskie parapaństwa ogłosiły „niepodległość”[17]. Władze ukraińskie dążyły tymczasem do uzyskania pełnej legitymizacji. W tym celu należało przeprowadzić wybory prezydenckie. Odbyły się 25 maja 2014 r. i wynik uzyskano już w pierwszej turze: Petro Poroszenko zdobył 54,70%. Za nim uplasowali się: Julia Tymoszenko – 12,81%, Ołeh Laszko – 8,32%, Anatolij Hrycenko – 5,48%, Serhij Tihipko – 5,23%, Mychajło Dobkin – 3,03%, Wadym Rabinowycz – 2,25%, Olga Bohomolec – 1,91%, Petro Symonenko – 1,51%, Ołeh Tiahnybok – 1,16%, Dmytro Jarosz – 0,72%. Pozostali kandydaci nie uzyskali nawet po pół procenta głosów[18].

Natychmiast po ogłoszeniu wyników głosowania wojska ukraińskie przeszły do natarcia. 26-27 maja ukraińskie śmigłowce i jednostki specnazu zmasakrowały kolaborantów i oddziały rosyjskich ochotników na terenie lotniska pod Donieckiem. Była to pierwsza poważna i tak dotkliwa pod względem strat porażka strony rosyjskiej[19]. W kolejnych tygodniach do miasta zbliżyły się oddziały ukraińskie, ale zamiast je szturmować, obsadziły poddonieckie miejscowości takie jak Awdijiwka i Marinka. Na początku czerwca wyzwolono Mariupol. 5 lipca osaczone siły prorosyjskie wycofały się ze Słowiańska i opuściły okolice Kramatorska. Girkin skierował swe oddziały do Gorłówki i Doniecka, gdzie zaczęły szykować się do obrony. Ukraińcy z kolei zaczęli coraz bardziej osaczać oba miasta. W połowie lipca można jednak było odnotować stagnację na froncie. Rosjanie starali się podtrzymać „żywotność” prorosyjskiej ruchawki wysłaniem broni i ochotników przez nieobsadzone przez Ukraińców odcinki granicy, a także ostrzał artyleryjski miejsc koncentracji przeciwnika – robiono to przy tym z terytorium rosyjskiego, aby zniechęcić stronę ukraińską do odpowiedzi[20].

Tymczasem w czerwcu 2014 r. we Francji doszło do spotkania przywódców Ukrainy, Rosji, Francji i Niemiec. Stworzono wtedy tzw. „Format Normandzki”, w ramach którego pośrednicy w postaci Berlina i Paryża mieli doprowadzić do porozumienia ukraińsko-rosyjskiego. To właśnie za jego sprawą dojdzie później do podpisania szeregu porozumień, które nie będą wykonywane głównie przez Rosję[21].

17 lipca nastąpiło szokujące wydarzenie. Nad okupowaną częścią obwodu donieckiego zestrzelony został samolot pasażerski MH-17 malezyjskich linii lotniczych. To wydarzenie radykalnie zmienia atmosferę międzynarodową wokół wojny i staje się jednym z głównych katalizatorów presji dyplomatycznej oraz sankcyjnej wobec Rosji. Późniejsze śledztwa wykazały, że zestrzelenia dokonali prorosyjscy kolaboranci, dowodzeni przez oficerów rosyjskiej obrony przeciwlotniczej, z wyrzutni „Buk”, sprowadzonej z Rosji. Gdy Rosjanie zdali sobie sprawę z dokonanej zbrodni, wywieźli system opl na terytorium Federacji Rosyjskiej. Śmierć 298 pasażerów MH-17 nie tylko wstrząsnęła opinią publiczną na całym świecie, ale również jednoznacznie umiędzynarodowiła konflikt, czyniąc z Donbasu problem bezpieczeństwa europejskiego[22].

7 sierpnia SZU i oddziały ochotnicze zaczęły natarcie na Iłowajsk, który był ważnym węzłem kolejowym, łączącym Donieck z okupowaną częścią Donbasu. 18 sierpnia Ukraińcy weszli do miasta i w ciężkich walkach stopniowo wypierali okupantów i kolaborantów z kolejnych ulic. Wtedy Kreml zdecydował się na bardziej bezpośrednią ingerencję militarną. 24 sierpnia przez nieobsadzone odcinki granicy na terytorium Ukrainy wjechały batalionowe grupy taktyczne (bTG, ich temat zostanie szerzej poruszony w rozdziale 4) rosyjskich brygad strzelców zmotoryzowanych i WDW. Szybkim marszem dotarły pod Iłowajsk i 26 sierpnia otoczyły znajdujące się tam bataliony ochotnicze oraz niewielkie oddziały SZU. Ukraińcy podjęli się negocjacji z Rosjanami i ustalili, że opuszczą bez walki Iłowajsk przez tzw. „zielony korytarz”. Trzy później najeźdźcy złamali dane stronie ukraińskiej słowo honoru – wyjeżdżające przez korytarz oddziały zostały znienacka ostrzelane przez Rosjan. Wywiązała się walka, w której wiele ukraińskich jednostek zostało rozbitych, a ocalali żołnierze i ochotnicy dostali się do niewoli. Rosjanie także ponieśli dotkliwe straty, również w sprzęcie pancernym. Nie byli też w stanie zupełnie zablokować Ukraińców: część z nich wydostała się z kotła iłowajskiego – jedni przebijając się, inni w niewielkich grupach lub pojedynczo przeszli przez dziurawe linie rosyjskie. Do 2 września walki pod Iłowajskiem ustały. Krwawe wyjście z kotła 29 sierpnia stało się jednym z najbardziej traumatycznych doświadczeń dla wojska ukraińskiego od momentu odzyskania niepodległości[23].

5 września 2014 r. władze ukraińskie przystały na podpisanie w Mińsku zawieszenia broni. Później stanie się ono znane jako „Mińsk-I”[24]. 19 września dodano do niego memorandum wykonawcze, które doprecyzowało warunki wycofania i lokalizacji ciężkiego sprzętu i artylerii po obu stronach[25]. Wielu Ukraińców uważało podpisanie tych porozumień za błąd Poroszenki, który mocno sprzyjał jednostronnej realizacji protokołu rozejmu, nie oglądając się na to, że Rosjanie i kolaboranci nie mają zamiaru przestrzegać jego postanowień, w tym memorandum wykonawczego.

Mieli rację, gdyż jeszcze we wrześniu zaczęła się nowa faza walk o lotnisko pod Donieckiem. Brutalne walki toczyły się o dwa terminale: stary i nowy (zbudowany pod Euro-2012), pasy lotniska, a także magazyny, wieżę kontrolną oraz okoliczne budynki i pobliski cmentarz. Rosjanie zupełnie ignorowali „Mińsk-I” i stosowali podczas walk czołgi i artylerię. Tymczasem z powodu nacisku władz ukraińskich, a szczególnie Poroszenki i jego otoczenia, SZU miało właściwie „związane ręce”. Ukraińcy dysponowali ograniczonymi zasobami, gdyż politycy z Kijowa nie chcieli drażnić polityków zachodnioeuropejskich, szczególnie kanclerz Niemiec Angelę Merkel, zbyt zdecydowaną odpowiedzią na działania Rosjan. Na dodatek budynki lotniska nie były w żaden sposób umocnione, a jedynym solidnym schronieniem były podziemia nowego terminala. Dopiero z czasem, szczególnie pod wpływem rozdrażnienia społeczeństwa ukraińskiego, władze zgodziły się na zastosowanie w walkach czołgów i udzielenie obrońcom lotniska wsparcia artyleryjskiego. Obrona, prowadzona przez rotujące się jednostki ukraińskie, miała znaczenie znacznie większe niż czysto taktyczne. Stała się symbolem oporu i determinacji, a jednocześnie narzędziem walki informacyjnej. Podczas ciężkich walk w październiku 2014 r. Ukraińcom udało się przechwycić wiele rosyjskich rozmów radiowych – w jednym z raportów jeden z Rosjan żalił się towarzyszowi broni, że pomimo wykorzystania rozmaitego arsenału nie mogą wykończyć obrońców i stwierdził, że nowego terminala chyba bronią „cyborgi”. Choć podsłuchany najeźdźca raczej nie myślał tak na poważnie i chciał po prostu wylać swą frustrację, to określenie, którego użył bardzo szybko zostało podchwycone przez ukraińskich żołnierzy oraz społeczeństwo i na stałe przylgnęło do załogi lotniska. Walki o nie zakończyły się 21 stycznia 2015 r., gdy ostatecznie Rosjanie i kolaboranci przejęli kontrolę nad ruinami nowego terminala. Większość obrońców wycofano przed upadkiem tej ostatniej reduty, ale część z nich została i poległa w walce lub została zasypana przez gruzy. Upadek ostatnich pozycji obrońców nie zmienił jednak zasadniczo układu sił na froncie[26].

Na początku stycznia 2015 r. Rosjanie zaczęli działania zaczepne pod Debalcewem, które jest ważnym węzłem kolejowym na wschód od Gorłówki. 14 stycznia najeźdźcy i kolaboranci przeszli do bardziej zdecydowanych działań, mających na celu otoczenie ukraińskiego zgrupowania, którym dowodził wtedy gen. Ołeksandr Syrski. Najcięższe walki o „wybrzuszenie debalcewskie” toczyły się w lutym, gdy w Mińsku trwała kolejna runda negocjacji pokojowych, w których brali udział Poroszenko, Putin, Łukaszenko (jako gospodarz), Merkel, prezydent Francji François Holland, a także przywiezieni przez Rosjan przedstawiciele kolaborantów, których jednak ani Ukraińcy, ani Zachód nie uznali za pełnoprawną stronę negocjacji. Najeźdźcy mieli nadzieję na wymuszenie na Poroszence większych ustępstw, wykorzystując do tego potencjalny kocioł dla ok. 6 tys. żołnierzy SZU pod Debalcewem. 12 lutego podpisano protokół nazwany później „Mińskiem-II”, w którym ustalono zawieszenie broni na dzień 15 lutego. W praktyce walki trwały nadal. Trzy dni później Ukraińcom udało się wykonać dość sprawny odwrót w nocy i w warunkach przeciwdziałania Rosjan (dość nieudolnego na szczęście dla Ukraińców). Do 20 lutego walki na tym odcinku ustały[27].

Epizodem kończącym gorącą fazę walk w Donbasie nie była jednak bitwa o Debalcewo, ale atak na Marinkę z 3 czerwca 2015 roku. O godzinie 4.00 Rosjanie i kolaboranci uderzyli na pozycje 28. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej, wykorzystując podczas ataku czołgi, a także wsparcie artyleryjskie (w tym z wyrzutni rakietowych „Grad”). Starcie było bardzo intensywne i toczyło się na terenie zabudowanym oraz jego obrzeżach. Pomimo przewagi liczebnej i sprzętowej, szturm na pozycje ukraińskie zakończył się katastrofą. Ukraińcy utrzymali je mimo strat i zmusili Rosjan do odwrotu[28].

[1] Jurij Felsztinski i Michaił Stanczew, Trzecia wojna światowa? Bitwa o Ukrainę (Dom Wydawniczy REBIS 2015), s. 192-197; Віктор Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність 2014-? рр. Попередні нотатки”, w «Братня» навала. Війни Росії проти України ХІІ-ХХІ ст., ed. В. Брехуненко et al. (Інститут української археографії та джерелознавства імені М.С. Грушевського НАН України 2016), s. 226; Zbigniew Karpus i Michał Klimecki, Czas samotności. Ukraina w latach 1914-2018 (Bellona 2018), s. 283-286 i 288; Michał Klimecki, Krym, Donieck, Ługańsk 2014-2015 (Bellona 2022), s. 55-56; Serhii Plokhy, Wrota Europy. Zrozumieć Ukrainę (Znak Horyzont 2022), s. 425; Andrzej Małkiewicz i Piotr Szymaniec, Wojna nowego wieku? Agresja Rosji przeciw Ukrainie 2022-2023 (Inforteditions 2023), s. 75-76.

[2] Felsztinski i Stanczew, Trzecia wojna światowa?, s. 197-204; Karpus i Klimecki, Czas samotności, s. 286; Klimecki, Krym, s. 56; Plokhy, Wrota Europy, s. 425; Michał Bruszewski, Marek Kozubel, Maciej Szopa, Wojna rosyjsko-ukraińska. Pierwsza faza (Bellona 2023), s. 60.

[3] Felsztinski i Stanczew, Trzecia wojna światowa?, s. 234-252; Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 227-228; Karpus i Klimecki, Czas samotności, s. 290-294 i 297; Klimecki, Krym, s. 60-64; Plokhy, Wrota Europy, s. 425-427; Bruszewski, Kozubel, Szopa, Wojna, s. 60-61; Małkiewicz i Szymaniec, Wojna nowego wieku?, s. 76-77; Serhii Plokhy, Rosja-Ukraina. Największe starcie XXI wieku (Znak Horyzont 2024), s. 170-173. Peter Turchin pomija to, że do eskalacji na Majdanie doszło z inicjatywy Janukowycza i rządu Azarowa. Zamiast tego zrzuca winę na „grupy skrajnie prawicowych ekstremistów”, jego zdaniem pochodzących rzecz jasna z „zachodnich części kraju”. W tej narracji Janukowycz „nadal cieszył się dużym poparciem społecznym”, „lud nie zyskał na tej rewolucji”, a w Donbasie wybuchła „wojna domowa”. Wygląda to na zbiór rosyjskich klisz propagandowych: Peter Turchin, Czasy ostateczne. Elity, kontrelity i ścieżka dezintegracji politycznej (Prześwity 2024), s. 220-222.

[4] „Вислів «Революція Гідності» стосовно українського Майдану вперше вжив ще 2005-го тодішній президент Польщі Александр Квасьнєвський?”, Галичина, https://galychyna.if.ua/analytic/viraz-revolyutsiya-gidnosti-stosovno-ukrayinskogo-maydanu-vpershe-vzhiv-shhe-2005-go-todishniy-prezident-polshhi-aleksandr-kvasnyevskiy, dostęp 28 stycznia 2026 r.

[5] Felsztinski i Stanczew, Trzecia wojna światowa?, s. 252 i 255-257; Karpus i Klimecki, Czas samotności, s. 294-295; Klimecki, Krym, s. 65; Małkiewicz i Szymaniec, Wojna nowego wieku?, s. 77.

[6] Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 230; Karpus i Klimecki, Czas samotności, s. 304; Plokhy, Wrota Europy, s. 427; Michał Fiszer i Jacek Fiszer, Wojna w Ukrainie. Od napaści do kontrofensywy. Okiem wojskowych ekspertów (POLITYKA 2022), s. 105; Bruszewski, Kozubel, Szopa, Wojna, s. 62; Małkiewicz i Szymaniec, Wojna nowego wieku?, s. 77; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 172-173 i 176; Mark Galeotti, Wojny Putina. Czeczenia, Gruzja, Syria, Ukraina (Znak Horyzont 2025), s. 193-194.

[7] Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 230; Klimecki, Krym, s. 74; Galeotti, Wojny Putina, s. 194-197.

[8] Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 176; Klimecki, Krym, s. 75-77; Galeotti, Wojny Putina, s. 196-197 i 203.

[9] Felsztinski i Stanczew, Trzecia wojna światowa?, s. 284; Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 230-231; Klimecki, Krym, s. 78-94; Fiszer, Wojna w Ukrainie, s. 106-108; Bruszewski, Kozubel, Szopa, Wojna, s. 62-63; Małkiewicz i Szymaniec, Wojna nowego wieku?, s. 81-83; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 177-187; Galeotti, Wojny Putina, s. 198-201. Jak wskazuje Serhij Płochy, Kreml nadał aneksji Krymu wymiar sakralny, a uroczystościom z 18 marca 2014 r. towarzyszyła symbolika cesarska, a nie sowiecka: Serhii Plokhy, Kwestia rosyjska. Jak budowano naród i imperium (Znak Horyzont 2019), s. 406-410. O wiarygodności „referendum” na Krymie świadczy choćby to, że w Sewastopolu za przyłączeniem do Rosji zagłosowało 123% zarejestrowanych wyborców. Ogólna frekwencja podana przez Moskwę wynosiła 83%, ale Rada Praw Człowieka podała, że w rzeczywistości było to 40%: Plokhy, Wrota Europy, s. 428.

[10] Bob Woodward, Wojna (Port 2025), s. 91-92.

[11] Karpus i Klimecki, Czas samotności, s. 306; Galeotti, Wojny Putina, s. 203.

[12] Plokhy, Kwestia rosyjska, s. 411; Plokhy, Wrota Europy, s. 429; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 188-192; Aurelien Duchene, Putin przeciw Zachodowi. Francuska analiza rosyjskiego zagrożenia (Prześwity 2025), s. 79.

[13] Felsztinski i Stanczew, Trzecia wojna światowa?, s. 289; Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 231-232; Klimecki, Krym, s. 98-104 i 111; Plokhy, Wrota Europy, s. 429-430; Małkiewicz i Szymaniec, Wojna nowego wieku?, s. 84-86; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 192-195; Galeotti, Wojny Putina, s. 206-208. Obszernie problem zyskiwania przez Rosjan wpływów w Donbasie oraz wzrostu depresyjności w regionie, przede wszystkim w wyniku działań miejscowych polityków, a także okoliczności wybuchu walk opisali w swej książce Denys Kazanski i Maryna Worotyncewa, Jak Ukraina traciła Donbas (HA!RT 2024).

[14] Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 231; Fiszer, Wojna w Ukrainie, s. 109-110; Małkiewicz i Szymaniec, Wojna nowego wieku?, s. 84-86; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 196; Galeotti, Wojny Putina, s. 205 i 208.

[15] To niedopowiedzenie było później wykorzystywane przez Rosjan na arenie międzynarodowej, gdzie przedstawiali swą interwencję w Donbasie jako rzekomą „wojnę domową” miejscowej rosyjskojęzycznej ludności z okrutnym reżimem w Kijowie, opanowanym przez skrajnych nacjonalistów. Inna sprawa, że w 2022 r. Kreml nastąpił na te same grabie i nie chciał nazwać konfliktu z Ukrainą po imieniu, czyli wojną.

[16] Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 232; Karpus i Klimecki, Czas samotności, s. 305; Klimecki, Krym, s. 116 i 118-119; Fiszer, Wojna w Ukrainie, s. 110-113; Bruszewski, Kozubel, Szopa, Wojna, s. 63-64; Małkiewicz i Szymaniec, Wojna nowego wieku?, s. 87; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 197-198; Galeotti, Wojny Putina, s. 209-211.

[17] Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 231; Klimecki, Krym, s. 105 i 107; Małkiewicz i Szymaniec, Wojna nowego wieku?, s. 88.

[18]https://www.electionguide.org/elections/id/2338/, dostęp 12 stycznia 2026 r.

[19]Ад 242. Історія мужності, братерства та самопожертви (Клуб Сімейного Дозвілля 2016), ред. С. Скляр, s. 7-8; Marcin Gawęda, Hartowani ogniem. Ukraińskie oddziały sił specjalnego przeznaczenia w wojnie o Donbas (NapoleonV 2018), s. 33 i 35-36; Klimecki, Krym, s. 127; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 198.

[20] Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 232-233; Klimecki, Krym, s. 125-135; Fiszer, Wojna w Ukrainie, s. 115-116; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 198-199; Galeotti, Wojny Putina, s. 212-213.

[21] Małkiewicz i Szymaniec, Wojna nowego wieku?, s. 89.

[22] Karpus i Klimecki, Czas samotności, s. 305; Klimecki, Krym, s. 136; Plokhy, Wrota Europy, s. 432; Bruszewski, Kozubel, Szopa, Wojna, s. 66; Małkiewicz i Szymaniec, Wojna nowego wieku?, s. 89; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 199-200; Galeotti, Wojny Putina, s. 211-212.

[23] Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 233; Klimecki, Krym, s. 137-145; Fiszer, Wojna w Ukrainie, s. 118; Bruszewski, Kozubel, Szopa, Wojna, s. 65; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 200-201; Galeotti, Wojny Putina, s. 213-214. Należy jednak podkreślić, że Galeotti (Wojny Putina, s. 214) mocno wybiela stronę rosyjską za złamanie porozumienia pod Iłowajskiem, najpierw sugerując, że „nie wiadomo, czy był to wybieg”, a następnie stwierdzając, że „żołnierze ukraińscy złamali dyscyplinę i kilkuset z nich zostało wziętych do niewoli”. Samą masakrę w „korytarzu śmierci” określił niezgodnie z prawdą „drobnymi starciami”.

[24] Plokhy, Wrota Europy, s. 432; Bruszewski, Kozubel, Szopa, Wojna, s. 66; Małkiewicz i Szymaniec, Wojna nowego wieku?, s. 89; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 201.

[25] Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 233.

[26] Obszernie walki o lotnisko donieckie zostały opisane w następujących książkach: Сергій Лойко, Аеропорт. Головна книга про війну, якої не повинно було бути, і про героїв, які хотіли жити, але вмирали (Брайт Стар Паблішинг 2016); Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 233-236; Ад 242; Łukasz Mamert Nadolski, Kampania zimowa w 2015 roku na Ukrainie (Muzeum Wojsk Lądowych 2017), s. 45-75; Gawęda, Hartowani ogniem, s. 37-38; Klimecki, Krym, s. 155-162; Bruszewski, Kozubel, Szopa, Wojna, s. 65; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 202; Galeotti stwierdza, że miano „cyborgów” obrońcy lotniska otrzymali za swą „nieludzką wytrzymałość”: Wojny Putina, s. 215.

[27] Брехуненко, „Вітчизняна війна за незалежність”, s. 236; Nadolski, Kampania zimowa, s. 79-143; Klimecki, Krym, s. 163-168; Plokhy, Wrota Europy, s. 432-433; Fiszer, Wojna w Ukrainie, s. 119; Bruszewski, Kozubel, Szopa, Wojna, s. 65; Plokhy, Rosja-Ukraina, s. 202-203; Galeotti, Wojny Putina, s. 215-216.

[28] Nadolski, Kampania zimowa, s. 169-171; „Ukraińskie wojska bronią się w Marince”, Defence24.pl, https://defence24.pl/sily-zbrojne/ukrainskie-wojska-bronia-sie-w-marince, dostęp 4 stycznia 2025 r.