Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Do Dębowej Doliny przybywają dzikie zwierzęta i powołując się na prawo Natury, proszą jej mieszkańców o pomoc. Ich siedliska zniszczyli ludzie ze stalowymi potworami, zostawiając po sobie zgliszcza. Teraz ten sam los może spotkać dolinę, w której mieszkają Biedronka i Wiewiórek. Co robić? Jak uratować ich zielony i wesoły świat przed katastrofą?
Andrzej Mathiasz (mathiasz.pl) - z wykształcenia prawnik, który po półrocznej, więziennej odsiadce w stanie wojennym nie miał więcej styczności z tym zawodem. Do pisarstwa dochodził krętą drogą. W przeszłości był aktorem, scenarzystą oraz reżyserem teatralnym i filmowym („Numer”). W tzw. drugim obiegu ilustrował kilka publikacji. Sam pod pseudonimem Paweł Księski opublikował „Wiersze i rysunki”. Jest także autorem i producentem telewizyjnych filmów dokumentalnych oraz reportaży. Jest autorem thrillera z elementami science-fiction Druga rzeczywistość, serii kryminałów z prokuratorem Adamem Szmytem: Szlam, Maszyna losu, Zaprzaniec, a także przypowieści filozoficznej Zapiski Dobrego Łotra.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 64
Rok wydania: 2025
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tom 2 Niezwykłe opowieści z Dębowej Doliny
Andrzej Mathiasz
@lindcopl
e-mail: [email protected]
Tytuł oryginału:
Jak Wiewiórek przechytrzył ludzi i ich stalowe potwory
Tom 2. Niezwykłe opowieści z Dębowej Doliny
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książka ani jej część nie może być przedrukowywana
ani w żaden inny sposób reprodukowana lub odczytywana
w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody
Wydawnictwa Lind&Co Polska sp. z o.o.
Ten e-book jest zgodny z wymogamiEuropejskiego Aktu o Dostępności (EAA)
Wydanie I, 2026
Opracowanie redakcyjne: Katarzyna Pruska
Projekt okładki: Pola Rusiłowicz & Daniel Rusiłowicz
Ilustracje: Pola Rusilowicz
(Grafiki częściowo wygenerowane przy użyciu AI)
Copyright © dla tej edycji:
Wydawnictwo Lind&Co Polska sp. z o.o., Gdańsk, 2026
ISBN 978-83-68636-27-7
– Zjeść albo nie zjeść, oto jest pytanie…
Wiewiórek przyglądał się dorodnemu orzechowi w swoich łapkach i dziwił się, że nazywa się on włoski, choć na grzbiecie nie ma ani jednego włoska.
– Zjedz go wreszcie i lećmy pobawić się na dębie! – rozległ się nad jego głową znajomy cienki głosik.
– Biedronka! – Ucieszył się na widok swojej najlepszej przyjaciółki.
Odkąd Biedronka uratowała Dębową Dolinę przed wielką powodzią, którą chciały sprowadzić na nią bobry, wszyscy pragnęli się z nią kolegować. Nawet Zaskrończyk, który wcześniej zawsze jej dokuczał, nagle postanowił zostać jej przyjacielem. I to od razu najlepszym.
– Najlepszy przyjaciel może być tylko jeden i ja już go mam! – odpowiedziała mu wtedy Biedronka stanowczo i znacząco usiadła Wiewiórkowi na czubku ucha.
Wtedy Zaskrończyk spojrzał na niego zygzakiem i wysyczał:
– To się jeszszcze okażżże…
Do dziś na to wspomnienie po grzbiecie przelatywały Wiewiórkowi nieprzyjemnie mrówki. A przecież tamto zdarzyło się wiosną, a właśnie zaczynała się już jesień.
– Nie mogę zjeść tego orzecha – westchnął żałośnie Wiewiórek i opowiedział Biedronce, jak to wczoraj mama wręczyła mu ten twardy owoc z uroczystą miną i ze słowami: „Mój puchaty rudasek zakopie teraz swój pierwszy w życiu orzech w ziemi i wreszcie zostanie prawdziwą wiewiórką”.
– Hurra! – Biedronka aż podskoczyła z radości i zrobiła w powietrzu beczkę. – To twój wielki dzień, Wiewiórku!
Ale on, zamiast się ucieszyć, od razu posmutniał.
– Nic nie rozumiesz, Biedronko. – W jego głosie pobrzmiewała prawdziwa rozpacz. – Ja wcale nie chcę zostać „prawdziwą wiewiórką”. Nawet zwykłą nie chcę być. Wszystkim, tylko nie wiewiórką. Najlepiej… biedronką.
– Cooo? – Biedronkę zatkało.
– A kto jeszcze wczoraj wyśmiewał się, że biedronki są małe, gołe i czerwone, jakby ciągle się czegoś wstydziły? Zresztą… – Biedronka zająknęła się i momentalnie poczerwieniała. – Ja… Ja zawsze chciałam być wiewiórką.
– Naprawdę?
Wiewiórek spojrzał na przyjaciółkę podejrzliwie, sprawdzając, czy nie mówi tak, żeby go pocieszyć.
– Tak. – Pokiwała na potwierdzenie czułkami. – Chciałam nosić takie puszyste futerko, skakać z gałęzi na gałąź i… mieć pod uszami tyle zwariowanych pomysłów, co ty.
– Łatwo ci mówić. – Znów ciężko westchnął – Bo nic nie wiesz o…
Wiewiórek zamilkł nagle, jakby się udławił wielką tajemnicą, której właśnie omal nie wygadał.
– O czym nie wiem, Wiewiórku, o czym? – przepytywała go Biedronka z groźną miną. – Nie powiesz mi chyba, że mój najlepszy przyjaciel coś przede mną ukrywa?
– Ależ skąd… No nie… No… – zająknął się pod ciężarem jej groźnego wzroku.
– No więc o czym nie wiem? – drążyła. – O czym nie wie twoja najlepsza przyjaciółka? No? Zresztą… Nie chcesz powiedzieć, to nie. Cześć!
Obrażona Biedronka odwróciła się na skrzydełku i zaczęła odfruwać. Robiła to bardzo wolno, ale z każdą chwilą oddalała się od Wiewiórka. Jeszcze chwila, a ona zniknie za krzewami ostrężyn i on zostanie tu sam. Sam na sam ze swoim orzechem włoskim, który nie ma na grzbiecie ani jednego włoska i którego nawet nie może schrupać ze smakiem, bo musi go zakopać. Będzie samiuteńki, bez najlepszej przyjaciółki. Nie mógł na to pozwolić. Żadna tajemnica, nawet najboleśniejsza, nie była tego warta.
– Biedronko! Zaczekaj!
Nie musiał powtarzać dwa razy. Biedronka w mgnieniu oka znalazła się z powrotem przy nim.
– Nie wiesz o… – zawahał się jeszcze, ale pod wpływem jej groźnego spojrzenia poddał się ostatecznie. – O klątwie zapomnienia.
– O czyyym?
Biedronka z wrażenia zapomniała poruszyć skrzydełkami i prawie spadła na ziemię niczym dojrzała szyszka.
– Chodź, coś ci pokażę.
Wiewiórek wziął orzech w ząbki i kiwnął ogonem na przyjaciółkę. Nie oglądając się na nią, ruszył przed siebie. Całą drogę przez Dębową Dolinę przebyli w milczeniu. Minęli zagajnik brzozowy, przebiegli przez polanę pani Motylowej, przekroczyli ścieżkę znów zrytą przez dziki, aż w końcu doszli do ciemnego zakątka opanowanego przez kolczaste jeżyny.
– To tu – wyszeptał, po czym zniknął w krzakach.
Biedronka momentalnie zanurkowała za nim i po chwili przedzierania się przez zarośla oboje wydostali się na niewielką polanę. Biedronka aż pisnęła ze zdziwienia na widok młodych roślinek, które porastały ją w niemal równych rzędach. Jedne z nich miały po pięć, inne po trzy zielone listki, a niektóre dopiero wykiełkowały. Biedronka spojrzała pytająco na Wiewiórka.
– To jest – wyszeptał Wiewiórek złowieszczo – Tajemna Plantacja Zapomnienia!
DALSZA CZĘŚĆ DOSTĘPNA W WERSJI PEŁNEJ
1 Klątwa zapomnienia
2 Dzikie bestie z lasu
3 Gołe zgliszcza
4 Dziwna opowieść taty
5 Oko w oko ze stalowymi potworami
6 Wiewiórki „inaczej”
7 Wielka bitwa z ludźmi i stalowymi potworami
Epilog
